<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>zycie-bobra &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/zycie-bobra/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "zycie-bobra"</description>
	<pubDate>Sat, 19 Jul 2008 13:41:03 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Semantycznie szminka służy do warg]]></title>
<link>http://bobrastycznie.wordpress.com/?p=22</link>
<pubDate>Tue, 20 May 2008 10:21:48 +0000</pubDate>
<dc:creator>pko4se</dc:creator>
<guid>http://bobrastycznie.wordpress.com/?p=22</guid>
<description><![CDATA[(&#8230;) Samochód Bob(r)a i Kobiety z jękiem zatrzymał się na parkingu przed Desko, gdzie oboje]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>(...) Samochód Bob(r)a i Kobiety z jękiem zatrzymał się na parkingu przed Desko, gdzie oboje postanowili zrobić zakupy na tydzień.</p>
<p>- <em>Bob(r), tu masz złotóweczkę i idź po wózeczek</em> - żartnęła Kobieta w stronę Bob(r)a.</p>
<p>Kiedy już dotarli do hali sprzedażowej, Kobieta wzdrygnęła się </p>
<p>- <em>Musimy kupić pastę do zębów, znajdziesz?</em> - po czym uciekła z wózkiem w stronę działu warzywnego.</p>
<p>Bob(r) przeszedł przez cały dział kosmetyczny, po czym odnalazł Kobietę wybierającą arbuza, opukując go z każdej strony</p>
<p>- <em>Domyślam się, że znalazłeś super pastę, skoro tyle ci to zajęło?</em> - powiedziała nie odwracając wzroku od arbuza trzymanego na wysokości wzroku.</p>
<p>- <em>Lepiej, zobacz co znalazłem!</em> - zaśmiał się Bob(r), po czym wyciągnął w stronę Kobiety rękę z niewielkim ofoliowanym pudełkiem.</p>
<p>Kobieta z uśmiechem włożyła arbuza do wózka, odwróciła się w stronę Bob(r)a i spojrzała z oczekiwaniem w oczach.</p>
<p>- <em>Bob(r), to nie jest pasta do zębów, to tampony</em> - lekko zdziwiona uśmiechnęła się wskazując na oczywistą pomyłkę Bob(r)a - <em>po co mi to przyniosłeś?</em></p>
<p>-<em> Zobacz opakowanie, o-pa-ko-wa-nie</em> - naciskał Bob(r) stukając palcem w pudełko.</p>
<p>- <em>No ok</em> - powiedziała czytając etykietę - <em>tampony, ok, ok, o</em> - w tym momencie zdziwiona mrugnęła i roześmiała się - <em>szminka gratis?</em></p>
<p>- <em>Taaa</em> - zarechotał Bob(r)</p>
<p>- <em>Szminka do tamponów! Szaleństwo...</em> - westchnęła Kobieta - <em>przyda się</em> - powiedziała wrzucając opakowanie do wózka - <em>a teraz idź po pastę</em> - spojrzała stanowczo na Bob(r)a - <em>ale tym razem bez dodatków</em> (...)</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Zanim się poradzisz wróżki, sprawdź jej kapsel]]></title>
<link>http://bobrastycznie.wordpress.com/?p=20</link>
<pubDate>Tue, 06 May 2008 11:27:39 +0000</pubDate>
<dc:creator>pko4se</dc:creator>
<guid>http://bobrastycznie.wordpress.com/?p=20</guid>
<description><![CDATA[(&#8230;) Dzwonek do drzwi zadzwonił denerwującym brzęczeniem, które zostało brutalnie zakończ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>(...) Dzwonek do drzwi zadzwonił denerwującym brzęczeniem, które zostało brutalnie zakończone psiaczeniem pod nosem Bob(r)a, zmuszonego przez Kobietę do ruszenia się z kanapy.</p>
<p>- <em>Elo ziomal, co słychać?</em> - od progu zaatakował Bob(r)a dobry humor Ziomka, kompletnie zbijając go z tropu.</p>
<p>- <em>Aaa, nic, co słychać?</em> - zapytał lekko zmieszany Bob(r), zapraszając Ziomka skinieniem głowy do środka.</p>
<p>-<em> Nie uwierzysz stary co mi się przytrafiło. Kupiłem sobie dymbarka idąc na rozmowę kwalifikacyjną, i... i...</em> - zwolnił Ziomek widząc totalny i dobijający brak zrozumienia w minie Bob(r)a - <em>oj no, byłem na rozmowie ziomal, mam nową pracę, ale słuchaj</em> - prawie zachłysnął się powietrzem, chcąc powiedzieć więcej niż powinien na jednym oddechu. </p>
<p>- <em>No mów, mów</em> - powiedział zrezygnowany Bob(r). </p>
<p>- <em>No więc, poszedłem i mi się pić zachciało, więc kupiłem sobie dymbarka, a że on ma zawsze jakiś tekst pod kapslem, więc pomyślałem sobie "czy zaproponują mi dobrą ofertę?"</em> - w tym momencie Ziomek zrobił dłuższą pauzę, czekając, aż Bob(r) okaże więcej zainteresowania.</p>
<p>- <em>Iiii?</em> - Bob(r) w końcu domyślił się na co czekał Ziomek, uznając, że im szybciej to się skończy, tym szybciej wróci na kanapę, z której tak podstępnie zrzuciła go Kobieta.</p>
<p>- <em>No i patrzę, a tam tekst "Czasem warto poczekać"</em> - złapał oddech - <em>no więc kurcze, to nie może być przypadek, no hello, więc ostro wracam do sklepu po drugiego, otwieram, myślę sobie "a może za mało zaproponowałem?"</em> - w tym momencie spojrzał znacząco na Bob(r)a - <em>odpowiedź "A zasłużyłeś?"</em></p>
<p>- <em>O staaary, ale zbieg okoliczności!</em> - tym razem już ożywiony Bob(r) nie ukrywał rozbawienia całą sytuacją.</p>
<p>- <em>No więc ziomal, ja wracam po trzeciego, chce mi się już sikać, ale no nie podaruję. Otwieram, jedyna myśl to "to w takim razie przyjąć tę pracę z marszu?", a tak odpowiedź "Znajdź satysfakcję"!</em> - mina Ziomka wskazywała na stan skrajnego podekscytowania, więc Bob(r) uznał, że niezręcznie byłoby doprowadzać kumpla do stanu przedzawałowego i spytał:</p>
<p>- <em>Ziomek i co dalej?</em> - widząc ewidentnie zbyt szeroki uśmiech kumpla dodał z przekąsem - <em>wiem, że naprawdę chcesz mi to powiedzieć.</em></p>
<p>- <em>Staaary, wchodzę do tego biura, taki zadowolony z siebie, przechodzę korytarzem, a tam same kobiety. Czaisz? Istna seks-misja stary, brunetki, blondynki, rude, łyse, normalnie wypas.</em></p>
<p>- <em>Domyślam się, że rozmowa się udała?</em></p>
<p>- <em>I to jak! W życiorysie napisałem, że interesuję się książkami konceptualno-socjologicznymi, bo tak kazał poradnik i słuchaj, że "Mężczyźni są z Marsa, Kobiety są z Wenus okazał się kompletnym strzałem w dziesiątkę! Istny raj!</em> - roześmiał się na dobre Ziomek.</p>
<p>- <em>To teraz każda decyzja będzie się wiązać z kartonem dymbarków co?</em> - mrugnął do Ziomka Bob(r)</p>
<p>- <em>Jasne! Większość wróżek to stare wąsate jędze, a moja to błyszcząca i smukła słodkość...</em></p>
<p>- <em>I ma twardy kapsel</em> - dodał złośliwie Bob(r) (...)</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Bo godność w ogólności liczy się na litry]]></title>
<link>http://bobrastycznie.wordpress.com/?p=18</link>
<pubDate>Tue, 08 Apr 2008 11:28:03 +0000</pubDate>
<dc:creator>pko4se</dc:creator>
<guid>http://bobrastycznie.wordpress.com/?p=18</guid>
<description><![CDATA[(&#8230;) Bob(r) kliknął w czerwoną słuchawkę oznaczającą koniec połączenia. Szeroko uśmie]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>(...) Bob(r) kliknął w czerwoną słuchawkę oznaczającą koniec połączenia. Szeroko uśmiechnięty spojrzał na zdziwioną Kobietę:</p>
<p>- <em>Zgadnij co?!?</em> - zauważywszy, że mimo wszystko Kobieta nie ma pojęcia o czym mówi dodał - <em>Ziomek szuka pracy!</em></p>
<p>- <em>No i co z tego, każdy szuka nowej pracy...</em> - westchnęła Kobieta i wróciła do swoich zajęć w kuchni</p>
<p>- <em>Powiedział, że niedługo będzie, bo w okolicy miał rozmowę kwalifikacyjną, więc się dowiemy...</em> - westchnął Bob(r) rozprostowując się na sofie.</p>
<p>Nie minął nawet kwadrans, kiedy Bob(r)a zwalił z sofy ryk dzwonka. Psiocząc podniósł się z podłogi i podszedł do drzwi.</p>
<p>- <em>O, Ziomek! Wskakuj i od razu mów jak rozmowa kwalifikacyjna!</em></p>
<p>- <em>Wolisz wersję skondensowaną, czy nudną?</em></p>
<p>- <em>Dawaj szybką zajawkę!</em></p>
<p>- <em>W skrócie tak: "Mamy złote posadzki, klimę, płacimy głodowe stawki pracownikom, ten automat w kuchni wymaga monet pięciozłotowych za dymbarka"</em></p>
<p>- <em>Niedobrze, a coś bardziej przekonywującego?</em></p>
<p>- <em>Tak, usłyszałem "ale będziemy cię traktować z godnością"</em></p>
<p>W tym momencie Kobieta wyciągnęła z kuchni rękę trzymającą poniedziałkowy dodatek "praca"</p>
<p>- <em>Masz Ziomek, przyda się!</em> (...)</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Śmierć to tylko początek drogi]]></title>
<link>http://bobrastycznie.wordpress.com/?p=17</link>
<pubDate>Mon, 31 Mar 2008 11:59:32 +0000</pubDate>
<dc:creator>pko4se</dc:creator>
<guid>http://bobrastycznie.wordpress.com/?p=17</guid>
<description><![CDATA[(&#8230;) W mieszkania wszedł Ziomek, któremu od razu rzucił się w oczy Bob(r) nachylający się]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>(...) W mieszkania wszedł Ziomek, któremu od razu rzucił się w oczy Bob(r) nachylający się nad ceglaną doniczką. </p>
<p>- <em>Hej Bob(r), co słychać ziomal?</em></p>
<p>- <em>Bazyl, on, on... umiera!</em> - zaszlochał Bob(r)</p>
<p>W pokoju weszła Kobieta, spojrzała na Bob(r)a, Ziomka, po czym powoli spytała:</p>
<p>- <em>Bob(r), może ostatnim życzeniem Bazyla będzie kremacja?</em> - z pełną powagą zadała pytanie, mrugnęła do Ziomka i dodała - <em>przydałby mi się do zapiekanki!</em></p>
<p>- <em>Idź precz potworze! Pochowam go w lesie, jak nakazuje tradycja!</em> (...)</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Zioło pod inną nazwą pachniałoby tak samo]]></title>
<link>http://bobrastycznie.wordpress.com/?p=16</link>
<pubDate>Tue, 25 Mar 2008 11:01:31 +0000</pubDate>
<dc:creator>pko4se</dc:creator>
<guid>http://bobrastycznie.wordpress.com/?p=16</guid>
<description><![CDATA[(&#8230;) Za oknem było już ciemno, kiedy z kuchni wychyliła się Kobieta. Spojrzała zdziwiona n]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>(...) Za oknem było już ciemno, kiedy z kuchni wychyliła się Kobieta. Spojrzała zdziwiona na zdyszanego Bob(r)a, który właśnie stanął w drzwiach wejściowych do mieszkania z naręczem niewielkich doniczek pełnych roślin.</p>
<p>- <em>Tee, Bob(r) co ty tam trzymasz?</em> - zdziwiona próbowała dociec co takiego strzeliło do pokręconego łba Bob(r)a.</p>
<p>- <em>Aaa nic, tak sobie poszedłem do Bobi i pomyślałem, że zrobię Ci niespodziankę</em> - wyszczerzył się Bob(r) - z<em>obacz, mam bazylię, oregano, rozmaryn i lawendę! Fajnie, nieee?</em></p>
<p>Kobieta spojrzała na niego jak na skończonego wariata, po czym uśmiechnęła się:</p>
<p>- <em>Fajnie, to teraz będę miała świeże zioła do gotowania</em> - powiedziała biorąc do ręki doniczkę z bazylią.</p>
<p>- <em>Nie! Jak możesz! Przyjaciół się nie je!</em> - krzyknął z wyrzutem Bob(r), chowając doniczki w ramionach.</p>
<p>- <em>Eee, Bob(r), wyluzuj co?</em> - zdziwiona Kobieta podała doniczkę Bob(r)owi, który wyraźnie tego od niej oczekiwał - <em>o co chodzi z tymi przyjaciółmi?</em></p>
<p>- <em>To jest Bazyl </em>- pokazał na bazylię - <em>a to jest Regan</em> - wskazał na oregano, wyszczerzył się i dodał - <em>a to są Rose-Mary i Wanda, żeby chłopakom nie było smutno, wiesz dziewczynki, nieee?</em> - wskazał na rozmaryn i lawendę.</p>
<p>- <em>Wiesz Bob(r), daj spokój </em>- powiedziała Kobieta znikając w kuchni.</p>
<p>- <em>Spokojnie maleństwa</em> - wyszeptał do doniczek - <em>tatuś was obroni.<br />
</em><br />
- <em>Ale wiesz co? W sumie rozmawiaj ze swoimi roślinami Bob(r)</em> - z kuchni było słychać głos Kobiety - <em>ja mam suszone</em> - ze złośliwym uśmiechem potrząsnęła Bob(r)owi przed nosem torebką bazylii, oregano i majeranku.</p>
<p>- <em>Aaa! Nie patrzcie, nie patrzcie!</em> - zaczął wrzeszczeć Bob(r) uciekając do salonu - <em>Ty potwooorzeee!</em> - rzucił w stronę Kobiety, śmiejącej się rozpaczliwie w kuchni (...)</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Bo babeczki uwielbiają silikon]]></title>
<link>http://bobrastycznie.wordpress.com/?p=15</link>
<pubDate>Thu, 20 Mar 2008 09:59:38 +0000</pubDate>
<dc:creator>pko4se</dc:creator>
<guid>http://bobrastycznie.wordpress.com/?p=15</guid>
<description><![CDATA[(&#8230;) Bob(r) siedział jak zawsze przed telewizorem, kiedy do mieszkania wtoczyła się objuczon]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>(...) Bob(r) siedział jak zawsze przed telewizorem, kiedy do mieszkania wtoczyła się objuczona jak arabski osiołek Kobieta. Spojrzał na nią zaskoczony, jak gorączkowo próbowała ściągnąć wysokie buty nie używając rąk, które i tak były zajęte trzymanie toreb z Bobi*. Spojrzała zza rozwichrzonej grzywki, uśmiechnęła się promiennie i wykrztusiła:</p>
<p>- <em>Byłam w Bobi!</em> - podniosła nieznacznie torby do góry, po czym przetoczyła się do kuchni.</p>
<p>Bob(r) wstał i przeszedł do kuchni, w celu obejrzenia nowych nabytków Kobiety.</p>
<p>- <em>Kwiaty, kwiaty, kwiaty, durszlak, o to akurat coś nowego</em> - dodał z przekąsem - <em>ooo, a co to?!?</em></p>
<p>- <em>Bob(r), to są foremki do babeczek</em> - powiedziała podając mu czerwoną foremkę.</p>
<p>- <em>Ooo, mięciutka!</em> - Bob(r) zaczął bawić się foremką, zginając ją - <em>nie wiedziałem, że robią je z gumy!</em></p>
<p>Kobieta spojrzała na niego z dezaprobatą i wyrazem skrajnej rezygnacji.</p>
<p>- <em>Bob(r), to jest silikon, Si-Li-Kon!</em></p>
<p>Mina Bob(r)a momentalnie utwierdziła ją w przekonaniu, że jednak nie chciała tego mówić. Bob(r) w wyrazie zachwytu przeskakiwał wzrokiem z foremki na babeczki na Kobietę i spowrotem. Kiedy już kąciki jego ust były dostatecznie wysoko, spojrzał na Kobietę i zapytał:</p>
<p>- <em>Kobieta, ale to taki sam silikon jak wiesz, no... do cycków?</em> - patrzył na zmieszaną Kobietę z wyrazem skrajnego samozadowolenia z własnej finezji.</p>
<p>- <em>Wiesz Bob(r)</em> - powiedziała powoli Kobieta patrząc się na swój dekolt i porównując go z foremką do babeczek trzymaną przez Bob(r)a - <em>nie wiem jak tobie, ale mi się takie kanciaste by nie podobały</em> - po czym wybuchnęła śmiechem. (...)</p>
<p><em>* Bobi - taki market ogrodniczy :P</em></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[W ciasteczkach najważniejsze jest nadzienie]]></title>
<link>http://bobrastycznie.wordpress.com/?p=14</link>
<pubDate>Mon, 25 Feb 2008 10:34:24 +0000</pubDate>
<dc:creator>pko4se</dc:creator>
<guid>http://bobrastycznie.wordpress.com/?p=14</guid>
<description><![CDATA[(&#8230;) Drzwi zamknęły się z cichym chrzęstem, kiedy do mieszkania wtoczyła się wyraźnie zm]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>(...) Drzwi zamknęły się z cichym chrzęstem, kiedy do mieszkania wtoczyła się wyraźnie zmęczona Kobieta.</p>
<p>- <em>Hej Kobieta, co jest?</em> - Bob(r) od progu zaczął nagabywać - <em>co się stało, że tak późno dzisiaj wracasz?</em></p>
<p>- <em>Nie pytaj. W pracy mieliśmy dzisiaj podsumowanie miesiąca, raporty ze sprzedaży, analizy finansowe, a na koniec wspaniałe spotkanie integracyjno-motywujące, po którym ostatecznie chciałam sobie przegryźć żyły...</em> - westchnęła Kobieta ściągając wiosenny płaszcz.</p>
<p>- <em>No, no, mój mały pracoholu!</em> - zaśmiał się z przekąsem Bob(r), przeciągając się z uśmiechem na sofie.</p>
<p>Kobieta ściągnęła buty i rozejrzała się po pomieszczeniu. Jej uwagę zwrócił porządek, na ogół nieobecny w przypadku dłuższego kontaktu z Bob(r)em. </p>
<p>- <em>Tee, Bob(r), a ty gdzie dzisiaj byłeś?</em> - spojrzała przenikliwie na Bob(r)a, po czym uważnie rozejrzała się ponownie po pokoju, a także zajrzała pod poduszkę na sofie, szukając czegoś dziwnego.</p>
<p>Bob(r) głośno westchnął, wyciągnął przed siebie nogi na sofie i powiedział z uśmiechem:</p>
<p>- <em>Widzisz, dzisiaj Ziomek dostał w pracy jakieś bilety do kina </em>- rzucił swobodnie w powietrze - <em>jakiś triler, więc pomyśleliśmy, że to będzie taki męski wieczór.</em></p>
<p>Kobieta na niego spojrzała z niedowierzaniem, a potem z miną ciekawskiej starszej pani zapytała:</p>
<p>- <em>Bob(r) a o czym był ten film?</em></p>
<p>- <em>Nie powiem! Męski wieczór, męska tajemnica! </em>- roześmiał się Bob(r).</p>
<p>- <em>Ejjj no powiedz! Zrobię Ci ciasteczka, okej?</em> - Kobieta wiedziała, że ma w zanadrzu bardzo dobry środek perswazji.</p>
<p>- <em>O, a w filmie to nawet było coś o pieczeniu ciasteczek</em> - z szelmowskim uśmiechem powiedział Bob(r).</p>
<p>- <em>To ja ci zrobię takie ciasteczka jak w filmie, tylko powiedz!</em> - Kobieta zbliżyła się tak, że bez trudu było widać wszystkie piegi na jej nosie - <em>no proszę!</em></p>
<p>- <em>Ok, więc byliśmy na jakimś filmie o mordercy w masce, który szlachtował ludzi brzytwą, a potem jego żona piekła z tych zwłok ciasteczka</em> - wydusił śmiejąc się Bob(r) - <em>to co, kiedy będą obiecane ciasteczka?</em></p>
<p>- <em>Dobra, nie chciałam jednak wiedzieć, zapomnij o <strong>takich </strong>ciasteczkach!</em> - z miną obrzydzenia Kobieta wystrzeliła do kuchni.</p>
<p>- <em>To może chociaż z kota Diabolicznej Sąsiadki?!?</em> - zawołał za nią Bob(r) - <em>ona i tak woła na niego "czekoladko"!</em></p>
<p>W kuchni przez chwilę zapanowała złowroga cisza. W końcu w progu stanęła Kobieta z wielkim rzeźnickim tasakiem w jednej ręce i trzymanym za szyjkę kurczakiem w drugiej.</p>
<p>- <em>Mogę Ci zrobić na kolację kurczaka w cieście</em> - stanowczo spojrzała na zaskoczonego Bob(r)a - <em>pasi?</em> (...)</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Kluczowe pytania nie spadają z nieba]]></title>
<link>http://bobrastycznie.wordpress.com/?p=13</link>
<pubDate>Wed, 20 Feb 2008 10:54:52 +0000</pubDate>
<dc:creator>pko4se</dc:creator>
<guid>http://bobrastycznie.wordpress.com/?p=13</guid>
<description><![CDATA[(&#8230;) Jak co dzień rano rano Kobieta rozpoczęła dzień od porządnego i dogłębnego oczyszcz]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>(...) Jak co dzień rano rano Kobieta rozpoczęła dzień od porządnego i dogłębnego oczyszczania cery. Była już przy toniku matującym, kiedy zza niej zaatakowało ją pytanie:</p>
<p>- <em>Jak to jest, że w przypływie swojej błyskotliwości nadal jesteśmy tacy ograniczeni?</em> - rzucił w przestrzeń Sedes.</p>
<p>Kobieta rozejrzała się nerwowo dookoła, myślą, że to znowu Bob(r) robi jej kawał, ale kiedy wyjrzała przez szparę uchylonych drzwi, okazało się, że Bob(r) śpi.</p>
<p>- <em>Zastanawiam się, co by było, gdybym nie był tym kim jestem</em> - ponownie głos dobiegł do Kobiety zza pleców.</p>
<p>Kobieta, nadal trzymając w ręce tonik matujący, odwróciła się nagle w stronę głosu i nerwowym, łamiącym się głosem powiedziała:</p>
<p>- <em>Kim jesteś?!? Mam tonik antybakteryjny z alkoholem i nie zawaham się go użyć! Będzie szczypał w oczy!</em></p>
<p>- <em>Ciiicho autobocie, napij się meliski</em> - ponownie dotarł do Kobiety głos, tym razem gdzieś poniżej miejsca w które nerwowo celowała tonikiem.</p>
<p>Kobieta wpierw lekko zbielała, a zaraz potem powolutku, wręcz z namaszczeniem opuściła wzrok</p>
<p>- <em>Sedes?</em></p>
<p>- <em>Raczej nie pisuar, nie?</em> - odezwał się Sedes, wyraźnie zirytowany ignorancją Kobiety.</p>
<p>- <em>Od kiedy sedesy mówią? </em>- trwożnie zapytała Kobieta, nie przestając celować tonikiem w muszlę.</p>
<p>- <em>Ot, istota postępu. Jaki jest sens siedzieć tutaj jak ten kloc i czekać na jakieś towarzystwo, które jak już przyjdzie, to robi swoje i wychodzi</em> - wyrzucił z siebie Sedes - <em>a ja jestem taki samotny... Samotny...</em></p>
<p>- <em>Oj, sedes, nie przesadzaj!</em> - uśmiechnęła się Kobieta</p>
<p>- <em>Mam w sobie tyle wątpliwości, tyle lęków o przyszłość, o teraźniejszość. Czasem czuję się taki nieczysty, taki wewnętrznie brudny, taki nieschludny ideowo. Czasem czuję się jak gówno autobocie, jak zwykłe prozaiczne gówno...</em> - kontynuował Sedes - <em>Chciałbym wiedzieć jakie jest moje przeznaczenie, myślałem zawsze że mam misję do spełnienia na tym świecie</em> - na chwilę się zatrzymał - <em>wiesz, że coś zmienię... </em></p>
<p>- <em>Sedes, nie pękaj, może Cię przytulę?</em> - Kobieta wyraźnie zmiękła.</p>
<p>- <em>Lepiej nie, Bob(r) obsikał wczoraj deskę</em> - szybko skwitował Sedes - <em>ale możesz mi wrzucić miętówkę Domestosa, po tych cytrynowych dostaję czkawki</em> (...)</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Tylko winny i naiwny się tłumaczy]]></title>
<link>http://bobrastycznie.wordpress.com/2008/02/19/tylko-winny-i-naiwny-sie-tlumaczy/</link>
<pubDate>Tue, 19 Feb 2008 12:50:54 +0000</pubDate>
<dc:creator>pko4se</dc:creator>
<guid>http://bobrastycznie.wordpress.com/2008/02/19/tylko-winny-i-naiwny-sie-tlumaczy/</guid>
<description><![CDATA[(&#8230;) Z telewizyjnego letargu obudziło Bob(r)a łomotanie do drzwi. Powoli wstał psiocząc pod]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>(...) Z telewizyjnego letargu obudziło Bob(r)a łomotanie do drzwi. Powoli wstał psiocząc pod nosem i udał się otworzyć "te cholerne drzwi". Spojrzał przez judasza i od razu wiedział, że najlepsze tego wieczora dopiero się zaczyna - po drugiej stronie stał Ziomek.</p>
<p>- <em>Elo Ziomek, co słychać?</em> - przyjaźnie zagadał Ziomka, wyraźnie czymś rozbawionego.</p>
<p>- <em>A nic, wiesz, byłem sobie dzisiaj na w Empiku</em> - spojrzał na Bob(r)a z szelmowskim uśmiechem - <em>i wiesz, stoi sobie jakaś laseczka w dziale "książki kucharskie", taka wiesz, fajna</em> - uśmiech Ziomka stale się poszerzał.</p>
<p>-<em> I co i co?</em> - zaczął dopytywać Bob(r) - <em>co się stało, bo widzę że musiało się coś wydarzyć!</em></p>
<p>- <em>Spokojnie Bob(r). No i sobie stoi. A zaraz obok tego działu jest "literatura popularna", wiesz, romansidła, opowiastki dla dużych dziewczynek itp.</em> - teraz to Ziomek już prawie wybuchał śmiechem - <em>to ja sobie pomyślałem, że zagadnę laskę fachowo, z klasą, wiesz "że tak powiem inteligentnie". Wziąłem pierwszego lepszego Irwina i do niej uderzam.</em></p>
<p>- <em>Hmmm, mów dalej</em> - Bob(r) mruknął podejrzewając co się stało dalej, zresztą znał Ziomka jak swojego rodzonego brata, którego zresztą nigdy nie miał.</p>
<p>- <em>No to ja do niej podchodzę, szarmancki uśmiech i te sprawy</em> - kontynuuje Ziomek - <em>i zagajam rozmowę "hej, widzę że potrzebujesz czegoś ciekawego do odchamienia się".</em></p>
<p>Mina Bob(r)a momentalnie utwierdziła Ziomka w przekonaniu, że to jednak nie był najbardziej maczo tekst, jaki tylko można było sobie wymyślić.</p>
<p>- <em>I słuchaj laska strzeliła totalnego karpia, patrzy na mnie, na książkę, na mnie, na książkę. W końcu się ocknęła i uderza do mnie, że ja burak jestem i w ogóle jakim prawem ją od chamek wyzywam</em> - kontynuował Ziomek - <em>a ja do niej spokojnie, że nie zrozumiała, bo tak się mówi i niezrozumienie tego powiedzenia nie świadczy o chamstwie, tylko raczej o skrajnej ignorancji i indolencji językowej rozmówcy.</em></p>
<p>W tym momencie Bob(r) parsknął śmiechem, co nie przeszkodziło Ziomkowi kontynuować relacji.</p>
<p>- <em>Cóż, w tym momencie moje uderzanie do niej zostało zakończone przez jej stanowcze uderzenie mnie w mazak i stanowczy sapiący marsz w stronę kasy</em> - spojrzał na duszącego się ze śmiechu Bob(r)a - <em>stary wiesz jak boli taki płaski wytipsowaną rączką? Jakbyś dostał szpachelką prosto przez twarz!</em></p>
<p>Bob(r) parsknął histerycznym śmiechem i wybiegł krzycząc "<em>przyniosę ci kompresik</em>" do kuchni (...)</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Oblicze katastrofy zmiennym jest]]></title>
<link>http://bobrastycznie.wordpress.com/?p=11</link>
<pubDate>Tue, 19 Feb 2008 12:27:17 +0000</pubDate>
<dc:creator>pko4se</dc:creator>
<guid>http://bobrastycznie.wordpress.com/?p=11</guid>
<description><![CDATA[(&#8230;) Bob(r) jak zawsze wylegiwał się na kanapie, kiedy do mieszkania weszła Kobieta. 
- Hej ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>(...) Bob(r) jak zawsze wylegiwał się na kanapie, kiedy do mieszkania weszła Kobieta. </p>
<p>- Hej Bob(r) jak leci? - zapytała ściągając płaszcz i wieszając go na wieszaku w przedpokoju.</p>
<p>- Aaa nic, miziam sobie w fotoszopie, chcesz zobaczyć? - wymamrotał Bob(r) nawet nie odrywając wzroku od ekranu.</p>
<p>- A poookaż - Kobieta założyła kapcie i wyruszyła w stronę ciepłej i wygodnej kanapy do tej pory okupowanej przez Bob(r)a. </p>
<p>- Widzisz, jestem jak prawdziwy dizajner! - z dumą odwrócił laptopa Bob(r) tak, żeby Kobieta mogła dokładniej ocenić jego dzieło.</p>
<p>- Taaak, prawdziwy... raczej... dizaster! - roześmiała się kobieta i zaczęła iść w stronę kuchni, pewnie z zamiarem napicia się herbaty. </p>
<p>- Tak, tak! Uciekaj do swojej kuchni Kobieto! Zobaczymy czy obiad będzie taki sukcesior, czy raczej dizaster! I w ogóle foch! Z przytupem! - żachnął się Bob(r) na sofie (...)</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Okno na świat można zrobić nawet w betonie]]></title>
<link>http://bobrastycznie.wordpress.com/?p=10</link>
<pubDate>Mon, 18 Feb 2008 15:05:00 +0000</pubDate>
<dc:creator>pko4se</dc:creator>
<guid>http://bobrastycznie.wordpress.com/?p=10</guid>
<description><![CDATA[(&#8230;) Dzwonek do drzwi zadźwięczał złowieszczym jazgotem. Kobieta podeszła do drzwi i wyjrz]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>(...) Dzwonek do drzwi zadźwięczał złowieszczym jazgotem. Kobieta podeszła do drzwi i wyjrzała na drugą stronę przez judasza. </p>
<p>- Bob(r)! Ziomek przyszedł - zawołała w stronę kanapy, po czym wróciła spowrotem do swoich zajęć.</p>
<p>Bob(r) zwlókł się z kanapy i otworzył drzwi.</p>
<p>- O hej Ziomek! Co słychać? - zawołał entuzjastycznie - a gdzie ty się tak wytarzałeś?</p>
<p>- Wytarzałem?!? - zdziwił się Ziomek, próbując odnaleźć przyczynę rozbawienia Bob(r)a. </p>
<p>- Stary, masz tynk na ramieniu nieźle muszą tobą pomiatać w tej pracy - rzucił Bob(r) mrugając okiem.</p>
<p>- Nie gadaj! - krzyknął Ziomek, nerwowo próbując strzepnąć pył z ramienia - Wiesz Bob(r), bo to jest tak, że dzisiaj rano przychodzę do pracy, a taki jeden remontant sobie rysuje na środku ściany okno. No i sobie je narysował, ja sobie pomyślałem "dziwny jakiś, że sobie rysuje okno w środku" i zaczynam pracować.</p>
<p>- I co i co? - zaczął dopytywać Bob(r), a Kobieta wychyliła się z kuchni posłuchać o czym mówi Ziomek.</p>
<p>- No i nic, siedzę sobie i coś miziam na służbowym komputerze, a tu nagle huk koło mnie! Staaary, istna Czeczenia, walenie, wszystko się trzęsie, jak jakiś atak bombowy! Normalnie nie do opisania! - darł się Ziomek ekstatycznie wymachując długimi i chudymi rękoma - rozumiesz? CZE-CZE-NIA! - wydyszał chwytając Bob(r)a za koszulkę.</p>
<p>- Wesoło, nie powiem... - powiedziała Kobieta i schowała się spowrotem w kuchni.</p>
<p>- Spokojnie stary, zobaczysz, wstawią szybko to okno, czy co tam chcieli wstawić i będzie spoko - Bob(r) poklepał Ziomka po ramieniu - no to może napijesz się czegoś? (...)</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Wróg to pojęcie wysoce koncepcyjne]]></title>
<link>http://bobrastycznie.wordpress.com/?p=9</link>
<pubDate>Wed, 13 Feb 2008 15:04:52 +0000</pubDate>
<dc:creator>pko4se</dc:creator>
<guid>http://bobrastycznie.wordpress.com/?p=9</guid>
<description><![CDATA[(&#8230;) Drzwi od toalety otworzyły się z cichym skrzypem. Do mrocznego środka powoli wtoczył s]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>(...) Drzwi od toalety otworzyły się z cichym skrzypem. Do mrocznego środka powoli wtoczył się Bob(r). Oparł się o ścianę i powoli podniósł deskę klozetową.</p>
<p>- Stać! Kto tam? Mów, czy jesteś autobotem, czy deceptikonem!</p>
<p>- Sedes, siedź cicho... - powiedział Bob(r) i kontynuował dalej to, czego tak łatwo przerwać się nie da.</p>
<p>- Gadaj, czy jesteś autobotem, czy deceptikonem! - nalegał coraz bardziej stanowczo Sedes.</p>
<p>- Ech, niech będzie, jestem autobotem, najbardziej autobociastym  ze wszystkich, pasi? - Bob(r) kontynuował.</p>
<p>- Osz cholera, taki poniżenie... Takie poniżenie z... rąk autobota, poniżenie jak dno plus metr mułu, a potem tylko beton... Że na mnie nasikał autobot? AUTOBOT?!? - gorączkował się Sedes - nie no tak nie będzie. Muszę się...</p>
<p>- Sedes, zamknij się - rzucił Bob(r) i zatrzasnął głośno deskę.</p>
<p>- No nie! Cholerne autoboty! Obsikają, trzasną i potem unikają riposty! - bulgotał spod zamkniętej deski Sedes.</p>
<p>Bob(r) odwrócił się na pięcie, przykucnął obok i powiedział cicho:</p>
<p>- A gdybym był deceptikonem, to byś się poczuł lepiej?</p>
<p>- Eee, wcale nie, w sumie to nasikałeś na mnie tak czy siak, ale deceptikon to co innego, to swój sedes, czaisz... - wybełkotał.</p>
<p>- No to dla ciebie mogę zostać deceptikonem, żeby ci nie było przykro - powiedział Bob(r) i objął swojego nowego deceptikonowego towarzysza.</p>
<p>W tym momencie światło od toalety zapaliło się i w drzwiach stanęła rozczochrana Kobieta:</p>
<p>- Aaa tak, mogłam się tego domyślić... - wymamrotała Kobieta rzucając litościwe spojrzenie Bob(r)owi, po czym zgasiła światło i przymknęła drzwi.</p>
<p>Minęła dłuższa chwila, zanim Sedes wicho zabulgotał:</p>
<p>- Nie pękaj stary. Ona jest autobotem... i sika na siedząco... (...)</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Telewizja edukacyjna bywa, też]]></title>
<link>http://bobrastycznie.wordpress.com/?p=7</link>
<pubDate>Tue, 12 Feb 2008 09:41:56 +0000</pubDate>
<dc:creator>pko4se</dc:creator>
<guid>http://bobrastycznie.wordpress.com/?p=7</guid>
<description><![CDATA[(&#8230;) Kobieta weszła do mieszkania, zastając Bob(r)a leżącego na kanapie z poduszką przyci]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>(...) Kobieta weszła do mieszkania, zastając Bob(r)a leżącego na kanapie z poduszką przyciśniętą do głowy.</p>
<p>- Eee, Bob(r), co jest?</p>
<p>- Remontanci, od rana wiercą, cholerni remontanci... - wybełkotał - łeb mi pęka przez te ich wiertarki!</p>
<p>- Spokojnie, może już niedługo skończą - westchnęła Kobieta wstawiając czajnik wody.</p>
<p>- Albo skończą szybko, albo ja zrobię im jak predator robił alienom - powiedział stanowczo Bob(r) - wczoraj obejrzałem nowego Eljens fersus Predejtors i wiem jak się... zabija - dodał mrużąc oczy, z ogromnym naciskiem na "za" i "ja".</p>
<p>Kobieta westchnęła, wróciła do kuchni i zaczęła jakby nigdy nic klepać kotlety (...)</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Nocne rozmowy nocą]]></title>
<link>http://bobrastycznie.wordpress.com/?p=6</link>
<pubDate>Thu, 07 Feb 2008 18:11:20 +0000</pubDate>
<dc:creator>pko4se</dc:creator>
<guid>http://bobrastycznie.wordpress.com/?p=6</guid>
<description><![CDATA[(&#8230;) Do kuchni wtoczył się ledwie przytomny Bob(r). Trzasnął drzwiami, osunął się na krz]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>(...) Do kuchni wtoczył się ledwie przytomny Bob(r). Trzasnął drzwiami, osunął się na krzesło i niczym zombie wyciągnął spoconą łapę po postawiony przed nim przez Kobietę kubek kawy.</p>
<p>- Trudna noc, co? - spytała Kobieta zerkając kątem oka na sinego Bob(r)a.</p>
<p>- A nie pytaj... - westchnął Bob(r) i uderzył głową w blat.</p>
<p>- Jednak spytam! - uśmiech Kobiety stawał się z sekundy na sekundę coraz bardziej szelmowski.</p>
<p>- Obudziłem się w środku nocy, zachciało mi się siusiu, to sobie idę do kibelka, wiadomo nie zapalam światła, co bym potem normalnie mógł zasnąć, robię co trzeba i wiadomo, nie będę spuszczał wody, żeby sąsiadów nie budzić i... i... - Bob(r) coraz bardziej chował się pod dłońmi, słowo za słowem.</p>
<p>- I wtedy co? Ja spałam, więc nie wiem - mina Kobiety wyrażała coraz silniejszą ciekawość.</p>
<p>- I wtedy już prawie wyszedłem - Bob(r) podniósł głowę i spojrzał jej z obłędem prosto w oczy - a on do mnie powiedział, on powiedział, powiedział że "ej stary, ale po jedzeniu to myjesz zęby, więc ja też chcę umyć, nie ziom?"</p>
<p>Kobieta spojrzała rozbawiona na Bob(r)a i spojrzeniem dawała mu do zrozumienia, że to nie rozwiało jej wątpliwości:</p>
<p>- Kto ci to powiedział Bob(r)?</p>
<p>- Seeedeees - zawył Bob(r) ukrywając twarz w dłoniach - on mówi, rozumiesz? MÓWI!</p>
<p>- Wiesz co Bob(r) - spojrzała na niego ukrywając łzy i starając się nie wybuchnąć śmiechem - zrobię Ci dobre śniadanie, Pan Sedes napewno się ucieszy - po czym poszła w stronę lodówki (...)</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Bo do miziania myszki nie potrzeba]]></title>
<link>http://bobrastycznie.wordpress.com/?p=5</link>
<pubDate>Wed, 06 Feb 2008 20:21:26 +0000</pubDate>
<dc:creator>pko4se</dc:creator>
<guid>http://bobrastycznie.wordpress.com/?p=5</guid>
<description><![CDATA[(&#8230;) Bob(r) siedzi przy stole, smarując paluchem po gładziku swojego laptopa, zapalczywie co]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>(...) Bob(r) siedzi przy stole, smarując paluchem po gładziku swojego laptopa, zapalczywie coś tam zaznaczając, przeciągając, z miną totalnego fanatyka. Do pokoju weszła Kobieta:</p>
<p>- Ty, Bob(r), a ty co tak tak smarujesz? - ciekawie zerknęła na ekran zza ramienia Bob(r)a.</p>
<p>- A tak sobie grzebię w fotoszopie, może coś z tego ciekawego wyjdzie... - Bob(r) nie odrywając wzroku od matrycy smaruje dalej.</p>
<p>- Ołkej, to widzę bardzo zajęty jesteś - Kobieta odwróciła się i podniosła do ust kubek z herbatą.</p>
<p>- Nie, nie, tak sobie tylko miziam - wymamrotał Bob(r) - tak wiesz, bez myszki! - dodał równie obojętnym tonem.</p>
<p>Jego uwagę zwrócił dopiero głośny brzdęk ceramiki i chichot Kobiety:</p>
<p>- Ej, no co? - zapytał niewzruszony nie odwracając wzroku.</p>
<p>- Nie nic, miziaj miziaj - wykrztusiła jedynie Kobieta podnosząc się z dywanu (...)</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Relatywność słowa "strip"]]></title>
<link>http://bobrastycznie.wordpress.com/?p=4</link>
<pubDate>Mon, 04 Feb 2008 21:30:23 +0000</pubDate>
<dc:creator>pko4se</dc:creator>
<guid>http://bobrastycznie.wordpress.com/?p=4</guid>
<description><![CDATA[(&#8230;) drzwi od mieszkania trzasnęły, kompletnie dezorientując na wpół przytomnego Bob(r)a, ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>(...) drzwi od mieszkania trzasnęły, kompletnie dezorientując na wpół przytomnego Bob(r)a, oglądającego leniwie telewizję. Powoli odwrócił głowę w stronę drzwi, szeroko otworzył oczy i o mało nie spadł z krzesła próbując wykonać coś w rodzaju skoku-z-półobrotem-przez-stół.</p>
<p>- Co masz Kobieto? - łapczywie spojrzał na tłuste, kolorowe pudełko, które Kobieta przytargała za sobą.</p>
<p>- Zaraz chciałbyś wiedzieć, siedź grzecznie przed telewizorkiem, a mamusia zaraz da ci papu - powiedziała ze złośliwym błyskiem w oku stawiając paczkę na blacie stołu.</p>
<p>To był błąd. Niepozorny na co dzień Bob(r) jednym zwinnym potknięciem pochwycił kubełek, stoczył się pod stół i uderzył w bliżej nieokreśloną jego część.</p>
<p>- Kubełkowi nic nie jest! - wystękał spod stołu, po czym dodał - ooo! Cziken stripsy! Jesteś jak jakaś stripsowa panienka!</p>
<p>Kobieta o mało się nie zaksztusiła i z miną bardzo poważną zajrzała pod stół oznajmiając dobitnie:</p>
<p>- Nooo, tylko nie stripsowa!</p>
<p>- OK, ale lepsza stripsowa niż striptisowa, nie kobietou? - wymlaskał w odwecie Bob(r)</p>
<p>- To zostaw mi chociaż na próbę jednego, skoro taka ze mnie stripsowa panienka, co? - powiedziała Kobieta idąc po talerz (...)</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Skala porównania to podstawa]]></title>
<link>http://bobrastycznie.wordpress.com/?p=3</link>
<pubDate>Mon, 04 Feb 2008 20:46:55 +0000</pubDate>
<dc:creator>pko4se</dc:creator>
<guid>http://bobrastycznie.wordpress.com/?p=3</guid>
<description><![CDATA[(&#8230;) wtoczyła się do pokoju, z na wpół przymkniętymi powiekami. Na jej rzęsach błyszcza]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>(...) wtoczyła się do pokoju, z na wpół przymkniętymi powiekami. Na jej rzęsach błyszczała pojedyncza kropla łzy. Spojrzała na Bob(r)a i powiedziała po cichu:</p>
<p>- Tak to już jest, człowiek sobie spokojnie żyje, a potem rzeczywistość mocno wali go w twarz.</p>
<p>Bob(r) spojrzał na nią sponad stołu, potarł swoją rozczochraną potylicę, uśmiechnął się:</p>
<p>- Napewno sytuacja jest przejściowa i nie jest to tak radykalny "cios" jak ten, który trafił jednego kolesia w weekend, kiedy to wpadł pod przegubowy autobus , przecięło go na pół i 2 godziny jego zwłoki leżały na skrzyżowaniu, zanim 2 różne karetki się nim zajęły.</p>
<p>Spojrzał na twarz Kobiety i nie mógł się powstrzymać przed zadaniem pytania:</p>
<p>- Od razu lepiej, co? Grunt to odpowiednia skala porównania! - wyszczerzył się radośnie całkiem zadowolony z własnej bobrzej błyskotliwości.</p>
<p>- Raczej mi to nie pomogło - powiedziała Kobieta i twardo oparła się o stół chowając swoje rozczochrane włosy pod okryciem rąk i wzdychając (...)</p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
