<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>zupa &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/zupa/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "zupa"</description>
	<pubDate>Sat, 30 Aug 2008 13:56:05 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Właściwie to tom yum]]></title>
<link>http://nieznajomy.wordpress.com/?p=82</link>
<pubDate>Fri, 29 Aug 2008 08:16:06 +0000</pubDate>
<dc:creator>nieznajomy</dc:creator>
<guid>http://nieznajomy.wordpress.com/?p=82</guid>
<description><![CDATA[6353189 17:29:29
http://badanie-rynku.net.pl/index.php?new=48b50166cb925 szukam chętnych do wspolne]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>6353189 17:29:29<br />
http://badanie-rynku.net.pl/index.php?new=48b50166cb925 szukam chętnych do wspolnego zarabiania wypełnianie ankiet.<br />
Łukasz 17:39:00<br />
tum yum<br />
6353189 17:39:24<br />
??<br />
Łukasz 17:39:49<br />
sory spamerze nie do ciebie<br />
Łukasz 17:44:38<br />
wpierdoliłeś się po prostu w rozmowe o zupie :)</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[SPULDZĪTE DIBENĀ?]]></title>
<link>http://krustaps.wordpress.com/?p=241</link>
<pubDate>Thu, 07 Aug 2008 20:09:06 +0000</pubDate>
<dc:creator>Krustaps</dc:creator>
<guid>http://krustaps.wordpress.com/?p=241</guid>
<description><![CDATA[Nebija nemaz jāgaida 00:00, lai kaut ko uzrakstītu, jo Šarlotestante, pie vainas, atgādināja ma]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Nebija nemaz jāgaida 00:00, lai kaut ko uzrakstītu, jo Šarlotestante, pie vainas, atgādināja man KAUT KO TĀDu, par ko sen jau plānoju uzrakstīt. Nu cik nu sen, kopš Martastantes vārdadienas.</p>
<p>Tātad kā es to uzzināju. Sēžam pie galda, Martas mamma arī ir, tad nu runas kaut kā aizgāja līdz tam, ka slimnīcā bieži sanākot iznemt no taisnajām zarnām visādus priekšmetus, visādi atgadījumi tika fiksēti, bet viens... viens atgadījums tik ļoti manī izraisīja spazmātiskas reakcijas, ka es , šķiet, visu mūžu to atcerēšos.</p>
<p>Uz slimnīcu tiek atvesta veca tantiņa ap 70-80 gadiem, saka, ka šai spuldzīte dibenā. Dakteriem lielais "wtf? kapēc tik vecai tantei ir kaut kas sev jābāž dibenā? nemaz nerunājot par to, ka vispār kaut kas kādam ir jābāž dibenā.. Visu izrakājušies, atraduši nevis spuldzīti, bet zāļu pudelīti. Dakteriem vēl lielāks wtf, jo kāpēc lai tāda dievbijīga tantīte savas zāles ievietotu sev taisnajā zarnā. Tad nu šie jautā, un atbildē saņem paskaidrojumu, ka pie viņas atnācis vietējais ciema žūpa (ap 40gadiem) un prasījis lai dod polšu. Vecenīte atteikusies, un šis čalis no dusmām paņēmis un viņāi dibenā iegrūdis zāļu pudelīti.</p>
<p>Tad nu es savā īpašājā <em>wtf</em> balsī kliedzu KUR PIE VELNA IR LOĢIKA KĀDAI 80GADĪGAI VECENĪTEI KAUT KO GRŪZT PAKAĻĀ? VIņs viņu varēja piekaut, tas izklausītos pavisam loģsiki, jo tāda taču ir alkoholiķu rīcība, BET KĀPĒC ZĀĻU PUDELĪTE DIBENĀ? Kāds domāšanas gājiens noved pie tādas rīcības? Es tiešam neko , šķiet vairs nesaprotu, no dzīves, no zāļu pudelītēm, un no taisnajām zarnām. Nemaz nerunājot par alkoholiķu domāšanu, jo šķietams, tagad tā ir mainījusi savu ritējumu par visiem 180°, iespējams sakarā ar paagustināto kosmisko radiāciju. BET TIK UN TĀ, iedomājaties, ka uz ielas jums pienāk klāt urļiks un saka "ej pacan, atdaj telefon", un tiklīdz tu atsakies, viņs tev kaut ko ievieto taisnajā zarnā. Šķiet, ka tas tiešām varētu būt traumējošāk nekā vienkāŗša piekaušana un mantas atņemšana.</p>
<p>pasaule, pasaulīt.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[‘Cause I’m always where I need to be ]]></title>
<link>http://navnejausmas.wordpress.com/?p=23</link>
<pubDate>Thu, 24 Jul 2008 11:21:41 +0000</pubDate>
<dc:creator>navnejausmas</dc:creator>
<guid>http://navnejausmas.wordpress.com/?p=23</guid>
<description><![CDATA[Vecs saldējums un pretīgs lietuviesu sokolādes sieriņs brokastīs nav tas labākais dienas sāku]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Vecs saldējums un pretīgs lietuviesu sokolādes sieriņs brokastīs nav tas labākais dienas sākums. ://</p>
<p>Šodien man dr.lv horoskopā rakstīts bija, ka sodien esot vēlamas sportiskās aktivitātes, lai no enerģijas neuzsprāgtu, vai kkā tā. :D UN... parasti jau es tā īpasi neticu horoskopiem, bet tiesi pirms horoskopa izlasīsanas es izvedu savu suni pastaigāties neparasti agri. (sun) Un to noteikti var nosaukt par sportisko aktivitāti, jo reizē smilkstot, kad citi suņi viņu aprej[nē, bet beigās viņs parasti saņemas un rej pretī.], manam sunim ļoti patīk skriet.</p>
<p>Jāpagatvo aukstā zupa. Šodien. Dievinu auksto zupu. ^^ Pie tam, ja es to pati pagatavosu zināsu ko es tur īsti lieku klāt, jo es dažreiz neuzticos manas vecmammas gatavosanas tehnikai...[viņas varītajā skābeņu zupā parasti ir kaut kādas asakas, piemēram]</p>
<p>:) Labi, skrienu gatavot zupu. ;DD</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[każdy generał nosi w tornistrze zapasowe prezerwatywy]]></title>
<link>http://pismoczki.wordpress.com/?p=911</link>
<pubDate>Thu, 24 Jul 2008 07:36:45 +0000</pubDate>
<dc:creator>Pajacyk</dc:creator>
<guid>http://pismoczki.wordpress.com/?p=911</guid>
<description><![CDATA[– kim chcesz zostać Pajacyku jak dorośniesz?
– generałem.
– Gdzie byli rodzice tego genera]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>– kim chcesz zostać Pajacyku jak dorośniesz?<br />
– <strong>generałem</strong>.<br />
– <em>Gdzie byli rodzice tego generała jak on <a href="http://wiadomosci.onet.pl/1,15,11,46329621,125536366,5366513,0,forum.html">taplał się w błocie</a>? Gdzie!? Pewnie byli w wojsku</em>…<br />
– no dobrze Mamusiu. zostanę <a href="http://wiadomosci.onet.pl/1,15,11,46331114,125539873,5366513,0,forum.html"><em><strong>wzorowym małżeństwem</strong></em></a> jak Wy.<br />
– no! Dziecko! nie przesadź…<br />
– Tatusiu! <em>pańskie lata rozłąki z żoną wzmocniły także <a href="http://wiadomosci.onet.pl/1,15,11,46328787,125539010,5366513,0,forum.html">mój związek z tą <strong>wspaniałą kobietą</strong></a></em>…<br />
– nie mam już sił do tego Dziecka. niech jedzie na Kolonie.<br />
– pa!</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Gotuj ze stuQiem, - czyli z telewizyjnego na moje...]]></title>
<link>http://stuq.wordpress.com/?p=97</link>
<pubDate>Fri, 11 Jul 2008 17:09:38 +0000</pubDate>
<dc:creator>stuQ</dc:creator>
<guid>http://stuq.wordpress.com/?p=97</guid>
<description><![CDATA[Programów i stacji telewizyjnych poświęconych gotowania jest tyle, albo i więcej niż przepisów]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Programów i stacji telewizyjnych poświęconych gotowania jest tyle, albo i więcej niż przepisów kulinarnych na świecie. Gotować chce każdy – kucharz historyk, pan w garniturze, piersiasta blondynka, żabojad niepotrafiący odmieniać końcówek, czy młody pedałek, który to już 10 lat męczy się w pierwszej klasie technikum gastronomicznego. Wszyscy oni sprawiają, że Twoje piękne duże, niebieskie oczęta patrzą prawie całą dobę w ekran telewizora, a późnymi wieczorami Twoje ręce ugniatają ciasto wg przepisu, który podał Okrasa.<br />
Tyle razy już próbowałaś coś ugotować, ale nigdy Ci nie wyszło? Rodzina zawsze miała jakieś zastrzeżenia odnośnie serwowanych przez Ciebie posiłków? Twój słodki labrador w przeciwieństwie do psa Pascala nie chował się pod szafką, a uciekał z domu do sąsiadującego województwa?<br />
Jeżeli powyższe sytuacje to Twoja codzienność to trafiłaś idealnie. Poniższe porady i obserwacje odpowiedzą Ci na niedające Ci spać po nocach pytania. Rzuć w kąt patelnię, którą trzymasz w ręku i zdejmij swój upaćkany tłuszczem fartuszek i przeczytaj ten mini poradnik. <!--more--></p>
<p><strong>Szczypta soli?</strong><br />
Jeżeli ukończyłaś szkołę podstawową to znaczy, że pani na języku polskim mówiła, że „szczypta”, „ciut”, „odrobina” jest synonimem słowa mało. Nic bardziej mylnego! W kuchni to słowo traktuj jako antonim. W przepisie pisze „dodaj trochę soli” od razu zamień to na „dodaj dużo soli”. Tyle razy próbowałaś zrobić danie, które gotował Pascal Brodnicki, ale zawsze Ci czegoś brakowało? Już wiesz, o co w tym wszystkim chodziło.</p>
<p><strong>Tabliczka mnożenia…</strong><br />
Na temat wielkości kuchennych już nieco wiesz. Należy się teraz przypatrzeć proporcjom składników.<br />
Ugotowałaś zupę krem według przepisu, który zobaczyłaś na Kuchnia TV? Pisało, że porcja dla 8 osób, a jak nalałaś do talerza okazało się, że zjesz ją tylko Ty i się nie najesz? No i znowu przeoczyłaś ważną rzecz, mianowicie: ilość składników zawsze, ale to zawsze pomnóż przez ilość porcji, która powinna wyjść. </p>
<p>Dla przykładu:<br />
Przepis na jajecznicę. Porcja dla 2 osób.<br />
Składniki:<br />
- 6 jaj<br />
- Jedna mała cebulka<br />
- Dwa plasterki szynki i sera<br />
- Oliwa z oliwek<br />
- Vegeta, sól i pieprz<br />
- Dwie łyżeczki śmietanki (dla kremowej konsystencji)</p>
<p>Aby 2 osoby faktycznie się najadły dodaj:<br />
- 12 jaj<br />
- 2 małe cebulki<br />
- 4 plasterki szynki i sera<br />
- Wlej 2x więcej oliwy z oliwek niż zwykle<br />
- Podwójna porcja vegety, pieprzu i soli<br />
- 4 łyżeczki śmietanki</p>
<p>Jeszcze raz powtarzam: ilość produktów mnóż przez ilość porcji, które podane są na początku przepisu.</p>
<p><strong>Ochy i achi. </strong><br />
Myjąc warzywa „poszła” Ci uszczelka z kranu? Krojąc marchewkę ukroiłaś końcówkę palca? Naleśnik po raz kolejny przywarł do patelni? </p>
<p>Gotowałaś w ciszy? Zgadłem? Tak!!!</p>
<p>I tu kolejny Twój błąd. Tyle razy widziałaś Pascala, który to po rozbiciu skorupki jajka mówi do siebie i do swoich widzów: „wspaniale”, „ekstra”, „super”, tyle razy dziwiłaś się, co wspaniałego jest w pokrojeniu cebuli? Już wiesz. Przy każdej czynności, którą wykonujesz w kuchni powtarzaj sobie te kilka słów, które spowodują, że wszystko Ci się uda. Twoja samoakceptacja i samoocena pójdzie ostro w górę. Zobaczysz. Przy podcieraniu własnej dupy będziesz „ochać” i „achać” i jak to wspaniale wykonałaś.</p>
<p><strong>Co Knorr to Knorr.</strong><br />
Ugotowałaś rosół wg przepisu Twojej babci, ale rodzinie nie smakuje. Przeanalizuj krok po kroku czy abyś na pewno czegoś nie zapomniała. Myślisz, że dałaś wszystko? Mylisz się.<br />
Przez wiele lat, a nawet epok za najważniejszy składnik np. zupy pomidorowej uważano pomidory. Jak świat się mylił. I Ty także się myliłaś! NAJWAŻNIEJSZYM składnikiem jakiejkolwiek potrawy jest minikosteczka Knorr. W Twoim rosole może nie być makaronu, w piekarniku może nie być kurczaka, ważne żeby była ta mała chemiczna bombka, która po rozkruszeniu sprawi, że potrawa będzie smakować tak jak nigdy. </p>
<p><strong>Fartuchy na stos!</strong><br />
Wychodząc na imprezę ubierasz najseksowniejsze wdzianko, idąc na rozmowę kwalifikacyjną ubierasz się elegancko? Tak? Na pewno. To, dlaczego w kuchni ubierasz najgorsze łachy ewentualnie jakiś stary i brudny fartuch? Czy widziałaś kiedykolwiek, aby Brodnicki czy inny Makłowicz miał na sobie łachy po dziadku? Nigdy! Przed wejściem do kuchni ubierz się w najdroższe i najlepsze ciuszki znajdujące się w Twojej szafie. Żeby było śmieszniej zawsze staraj się ubrać coś, co ograniczy Twoje ruchy. No i obowiązkowo musisz mieć długi rękaw. Wygoda przecież nie jest ważna. Ważny jest image.</p>
<p>No i droga, młoda kucharko właśnie skończyłaś czytać ten mini poradnik kulinarny. Możliwe, że z biegiem czasu pojawi się kolejny odcinek.</p>
<p>A teraz idź do kuchni i ugotuj cokolwiek. Ale skorzystaj z moich porad. Zobaczysz, że każda Twoja potrawa nabierze unikalnego smaku.</p>
<p>Do dzieła!</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[aukstā tomātu zupa]]></title>
<link>http://hardijs.wordpress.com/2008/07/07/auksta-tomatu-zupa/</link>
<pubDate>Mon, 07 Jul 2008 06:06:51 +0000</pubDate>
<dc:creator>hardijs</dc:creator>
<guid>http://hardijs.wordpress.com/2008/07/07/auksta-tomatu-zupa/</guid>
<description><![CDATA[atsaucoties uz publikas interesi, kā arī ievērojot dažu jaunkundžu kritisko attieksmi, nesauk]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>atsaucoties uz publikas interesi, kā arī ievērojot dažu jaunkundžu kritisko attieksmi, nesauk&#353;u to par gazpačo, jo neatbilst pareizajai receptei, ko var ēst pareizajā zemē.</p>
<p>neizglītotos vēderus 6dien apmierināja:<br />
6 mizoti tomāti [plaucēti karstā ūdenī]<br />
1.5 gurķi [visi daudzumi gabalos]<br />
0.5 paprika<br />
0.25 normāla izmēra puķkāposts<br />
1 l tomātu sulas<br />
3 ķiploka daiviņas<br />
0.5 sīpols<br />
loki<br />
svaigs sakapāts baziliks<br />
vīna etiķis<br />
sojas mērce sāls vietā<br />
timiāns<br />
oregano<br />
[nebija citrona]</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[I znowu o jedzeniu]]></title>
<link>http://niebieska.wordpress.com/?p=280</link>
<pubDate>Tue, 27 May 2008 08:28:28 +0000</pubDate>
<dc:creator>niebieska</dc:creator>
<guid>http://niebieska.wordpress.com/?p=280</guid>
<description><![CDATA[Koło Gospodyń Wiejskich zawiesiło działalność. Katarzyna zorganizowała dostawy domowego jedze]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Koło Gospodyń Wiejskich zawiesiło działalność. Katarzyna zorganizowała dostawy domowego jedzenia. Jednakowoż, w tym tygodniu nasi programmersi siedzą w centrali, więc obiadków nie ma. Wczoraj było łatanie pizzą, na dzisiaj ugotowałam zupę.</p>
<p>Paczka włoszczyzny (marchewki, pietruszki, seler, por), pół główki małej kapusty, papryka. Do tego sporo brązowej soczewicy i pół paczki mieszanki różnych ziarenek (kasze, fasolki, soczewica też). I jeszcze wlałam pół kartonika koncentratu pomidorowego z bazylią. I  tak oto się to gotowało, w asyście dwóch kosteczek warzywnych i różnych ziółek. Wyszło całkiem mniam :)</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[era chłodnika]]></title>
<link>http://cuppediae.wordpress.com/?p=122</link>
<pubDate>Sun, 04 May 2008 16:31:17 +0000</pubDate>
<dc:creator>cuppediae</dc:creator>
<guid>http://cuppediae.wordpress.com/?p=122</guid>
<description><![CDATA[Nadejście Ery Chłodnika zwiastuje pierwsza botwinka. U mnie jada się chłodnik do pierwszych chł]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Nadejście Ery Chłodnika zwiastuje pierwsza botwinka. U mnie jada się chłodnik do pierwszych chłodów.<!--more--></p>
<p>Jest pewnie tysiąc patentów na chłodnik, ja mam tylko dwa (przynajmniej na chłodnik buraczany): jeden na wywarze z polędwicy cielęcej (bardzo dobry niegdyś w restauracji krakowskiego <a href="http://www.grand.pl/">Grandu</a>), drugi bez. Do obu wariantów można dodać startego małosolnego ogórka (kiedy już jest). Najpierw jednak trzeba króciutko zblanszować posiekaną botwinkę w bardzo niedużej ilości wody i natychmiast wstawić ją do lodowatej wody, żeby zachowała kolor. Kiedy botwinka jest młodziutka, niedużo w niej buraczanego smaku i koloru, dlatego na podorędziu trzeba mieć dobry barszcz (można go zakwasić kilka dni wcześniej, można się ratować jakimś koncetratem, np. Krakusem). Potem zaczyna się siekanina: szczypiorek, zielone ogórki, czosnek, jajko (ugotowane; wiem, że czasem daje się jajko w ćwiartkach, ale to dość niewygodne, ja wolę pokrojone w kostkę za pomocą krajalnicy do jajek) i rzodkiewki. Niektórzy dodają jeszcze koper, ale ja uważam, że dominuje on cały smak i szkodzi. Teraz trzeba wyważyć barszcz z jogurtem i maślanką oraz solą i pieprzem. Chłodnik musi być gęsty. Najchętniej robię chłodnik na gęstym jogurcie, ale maślanka <a href="http://www.robico.com.pl/index.php?act=static&#38;var=maslanka">Robico</a> daje taki przyjemny <em>fizz</em> na języku, lekko szczypie, lekko się perli, bardzo przyjemne uczucie. W każdym wypadku warto schłodzić w lodówce minimum przez pół godziny (a lepiej z godzinę, potem warzywa robią się zbyt miękie i niedobre), niech się przegryzie.<!--more--></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[płynny stan ziemniaka, czyli potage de pommes de terres]]></title>
<link>http://cuppediae.wordpress.com/?p=117</link>
<pubDate>Sun, 20 Apr 2008 21:42:18 +0000</pubDate>
<dc:creator>cuppediae</dc:creator>
<guid>http://cuppediae.wordpress.com/?p=117</guid>
<description><![CDATA[Dobra kartoflanka nie jest zła, a jest pożywna i  paruje gorącem. Ostatnie dni na takie jedzenie.]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Dobra kartoflanka nie jest zła, a jest pożywna i  paruje gorącem. Ostatnie dni na takie jedzenie.<!--more--></p>
<p>Pół kilograma ziemniaków, por, marchewka, seler, pietruszka, oliwa, czosnek, <em>bouquet garni</em>. Wszystko się to pięknie gotuje (ja zawsze zaczynam od podduszenia pora i czosnku na oliwie), wyjmuje przyprawy, trochę studzi, dodaje jajko i miksuje na gładką masę z dodatkiem soli i pieprzu oraz (kto lubi) majeranku lub drobno siekanego romarynu. Potem dorzuca się na chwilę pokrojoną w paseczki <em>jambon fumé </em>lub <a href="http://www.schwarzwaelder-schinken-verband.de/index.html">szynkę szwarcwaldzką</a> i gotowe.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[NA NIEBIE GARNKI STUKAJĄ]]></title>
<link>http://jezuschrystuspl.wordpress.com/2008/03/22/na-niebie-garnki-stukaja/</link>
<pubDate>Sat, 22 Mar 2008 18:16:00 +0000</pubDate>
<dc:creator>jezuschrystuspl</dc:creator>
<guid>http://jezuschrystuspl.wordpress.com/2008/03/22/na-niebie-garnki-stukaja/</guid>
<description><![CDATA[NA NIEBIE GARNKI STUKAJĄ
48.
I o zupie przypominają, aby gotować ją dla siebie jako strawę potr]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal" style="margin-right:4.1pt;text-align:justify;"><span style="font-family:&#34;"><strong>NA NIEBIE GARNKI STUKAJĄ</strong></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-right:4.1pt;text-align:right;text-indent:8pt;" align="right"><strong><span style="font-size:12px;font-family:Arial;">48.</span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-right:4.1pt;text-align:justify;"><span style="font-size:12px;font-family:Arial;">I o zupie przypominają, aby gotować ją dla siebie jako strawę potrzebną. Zupa daje dużo siły gotującemu.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-right:4.1pt;text-align:justify;text-indent:8pt;"><span style="font-size:12px;font-family:Arial;">Doskonałe pożywienie gotowane i surowe jako uzupełnienie.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-right:4.1pt;text-align:justify;text-indent:8pt;"><span style="font-size:12px;font-family:Arial;">Zupa gotowana może być przechowywana dłużej, nic się jej nie stanie, wręcz przeciwnie nabierze wartości i jest pożywna.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-right:4.1pt;text-align:justify;text-indent:8pt;"><span style="font-size:12px;font-family:Arial;">Potrawa jest przez ogień uszlachetniana, jak ciało zwierzęce przez ducha i nie chodzi o witaminy, lecz o głębsze wzajemne reakcje, które poprzez gotującą wodę zachodzą pomiędzy składnikami, tworząc potrawę korzystną, podawaną organizmowi.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-right:4.1pt;text-align:justify;text-indent:8pt;"><span style="font-size:12px;font-family:Arial;">Ten, kto zupy jada raz dziennie, odżywia dobrze swoje ciało, ogranicza łaknienie na słodycze, człowiek musi jeść potrawy z ognia czerpane, w wodzie gotowane. Duże ilości surowego niewskazane.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-right:4.1pt;text-align:justify;text-indent:8pt;"><span style="font-size:12px;font-family:Arial;">Kto ma jeszcze jakieś pytania niechaj sięgnie do swojego ducha, a otrzyma odpowiedź na nie.</span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[A brzuszek rośnie….]]></title>
<link>http://stuq.wordpress.com/?p=79</link>
<pubDate>Sat, 15 Mar 2008 12:31:12 +0000</pubDate>
<dc:creator>stuQ</dc:creator>
<guid>http://stuq.wordpress.com/?p=79</guid>
<description><![CDATA[Od czego rośnie? Ano od jedzenia. Oprócz mojej pierwszej miłości – roweru, jedzenie jest moją]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Od czego rośnie? Ano od jedzenia. Oprócz mojej pierwszej miłości – roweru, jedzenie jest moją drugą pasją. Jem prawie wszystko. Ale po kolei.<!--more--></p>
<p>Zupy.<br />
Rosół. Numero uno w moim rankingu zup. Mógłbym go jeść codziennie. Za każdym razem smakuje inaczej, za każdym razem jest zajebiście smaczny. Makaron, włoszczyzna, dużo gotowanego czosnku i świeża zielona pietruszka, a to wszystko zalane przepięknie złotym bulionem. Poezja. Na miejscu drugim stoi pomidorowa – oczywiście z makaronem. Wywar robiony na bazie świeżych pomidorów, ewentualnie z puszki, a nie samego koncentratu. Gęsta jak sos, kwaskowato-słodka. To jest to. Najniższy stopień podium zarezerwowany dla kapuśniaka. Kwaskowaty, podawany z potłuczonymi ziemniaczkami posypanymi zeszkloną cebulką. Na drugi dzień od ugotowania jest jeszcze lepszy. Pod podium znajdują się m.in. barszcz biały, żurek, barszcz z zieleniatkami, zupa z buraczków – tych młodych, wiosennych, krupnik etc. Nie cierpię jedynie koperkowej i pomidorowej z ryżem.</p>
<p>Ale samą zupą się nie najem. Obiad bez mięsa to nie obiad. Zjem każde, jest tylko jeden warunek. Musi być smażone/pieczone. Kurczak, indyk, udka, kotlety, mielone, etc. Z ziemniaczkami i jakąś sałatką – to jest to. Smażona ryba także jest czymś przepysznym. O ile jest rybą, a niezamrożonym filetem, który po odprowadzeniu wody waży tyle, co płatek śniegu i smakuje jak…No właśnie. Jak smakuje filet? Jedząc go niby coś się czuje, – ale ryba to nie jest…<br />
Kompletnie nie pojmuję ludzi, którzy zachwycają się surowym mięsem czy to w postaci tatara czy nie daj Boże Sushi! To pierwsze jeszcze jakoś strawię. To drugie miałem okazję skosztować pewnego razu. Było to dla mnie traumatyczne przeżycie. Coś jak uczestnictwo w programie Fear Factor. Tylko cholera nikt mi nie płacił, wręcz przeciwnie, sam sobie to gówno kupiłem…<br />
Ta okropna kelnerka, która poleciła wziąć kawałek „na raz” w usta…<br />
Żułem to cholerstwo jak krowa trawę na łące. Opcja wyplucia nie wchodziła w grę. Połknięcie też nie…<br />
Żułem, żułem, żułem. Rosło w ustach i wcale nie chciało znikać. Jakoś się przełamałem i w końcu to połknąłem. Walka była długa. Utkwiło mi to w pamięci jak Buka z Muminków. Na samą myśl mnie skręca i zawartość żołądka podchodzi do gardła…</p>
<p>Kolejnymi daniami, bez których nie wyobrażam sobie mojego życia są: pierogi – obowiązkowo z kapustą i grzybami, krokiety z farszem identycznym jak w pierogach. Gołąbki w sosie pomidorowym, placek ziemniaczany (nie mylić z plackami ziemniaczanymi), leczo, pizza (domowa na gruuuuubym cieście).</p>
<p>A po obiadku pora na DESER.<br />
Zjem chyba każdy. Kocham słodkie…<br />
Lody, ciasta, galaretki, ciasteczka, kremy, budynie, czekolady, czekoladki, cukierki. Nie ważne, jakie. Ważne, że dużo. Czym słodsze tym lepsze. Po dwugodzinnej intensywnej przejażdżce na rowerze w lato litrowe pudełko z lodami waniliowymi, kawałkami owoców i cytrynowym syropem są jak lekarstwo.</p>
<p>Orgazm. Orgazm w podniebieniu…</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[C jak cebula]]></title>
<link>http://lekturki.wordpress.com/?p=133</link>
<pubDate>Mon, 11 Feb 2008 17:14:04 +0000</pubDate>
<dc:creator>zosik</dc:creator>
<guid>http://lekturki.wordpress.com/?p=133</guid>
<description><![CDATA[Weekend upłynął pod znakiem cebuli. Sparło mnie (bo inaczej tego nazwać nie można), żeby ugot]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal">Weekend upłynął pod znakiem cebuli. Sparło mnie (bo inaczej tego nazwać nie można), żeby ugotować zupę cebulową: gęstą, zdrową i pożywną. Pech chciał, że cebula, której użyłam okazała się wyjątkowo cuchnąca. Nie dość, że spłakałam się jak bobrzyca krojąc ją (świeczka mało pomogła tym razem), to jeszcze zasmrodziłam całe mieszkanie. Dosłownie. Z każdego kąta wybijała się jej paskudna woń. Nie pomogło wietrzenie, okadzanie ani wyniesienie wszystkich cebulowych odpadów. Zapach pozostał. Czuję się teraz jak taka „cebulowa Balladyna” tyle, że zamiast krwi na rękach, czuję zgadnijcie co?</p>
<p class="MsoNormal">A zupa? Udała się :) i nawet grzanek nie przypaliłam.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[zupa łososiowa na św. Łucję]]></title>
<link>http://cuppediae.wordpress.com/?p=103</link>
<pubDate>Sat, 15 Dec 2007 12:35:10 +0000</pubDate>
<dc:creator>cuppediae</dc:creator>
<guid>http://cuppediae.wordpress.com/?p=103</guid>
<description><![CDATA[Trudny dzień, słońce niknie za horyzontem i zapada ciemność. Wielkimi krokami zbliżają się ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Trudny dzień, słońce niknie za horyzontem i zapada ciemność. Wielkimi krokami zbliżają się święta i koszmar świątecznej zupy rybnej, która wygląda i smakuje jak ścierka. W Wielkopolsce podobno robią tę zupę inaczej (z kawałkami ryb), to się chwali. Więc dzisiaj taka mniej więcej po szwedzku, z łososia.<!--more--></p>
<p>Wywar na zupę zaczynam robić zawsze od podduszenia pora. Po pierwsze, ładnie wygląda, po drugie: nie jest tak ostry jak cebula. Podduszonego na maśle łososia zalewam wodą i do niej dodaję resztę normalnych zupowych warzyw, tymianek, liść laurowy i ziele angielskie oraz pokrojone w kosteczkę ziemniaki. Warzywa odławiam i wyrzucam, ale marchewkę kroję w kawałki i dorzucam do zupy (ładnie wygląda i da zupie trochę kontrastującej słodyczy). Kiedy ziemniaki są już prawie dobre, dodaje się rybę (zamiast łososia można użyć soli, dorsza, pstrąga itp.). Mięso jest delikatne i gotuje się króciutko, więc zaraz się zupę przyprawia pieprzem i ewentualnie solą oraz dużą ilością kopru (świeżego, jak jest, suszonego w ostateczności) i dobrą śmietaną. To ma być kremowe, śmietanowe i sycące!</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[jesienne kolory, czyli zupa (velout&eacute;) z ciecierzycy]]></title>
<link>http://cuppediae.wordpress.com/2007/11/09/ciepla-zolc-czyli-zupa-velout-z-ciecierzycy/</link>
<pubDate>Fri, 09 Nov 2007 20:31:28 +0000</pubDate>
<dc:creator>cuppediae</dc:creator>
<guid>http://cuppediae.wordpress.com/2007/11/09/ciepla-zolc-czyli-zupa-velout-z-ciecierzycy/</guid>
<description><![CDATA[Nie lubię zapachu puszkowanej ciecierzycy ani zleżałych falafli z tzw. tureckich barów. Ale sam ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Nie lubię zapachu puszkowanej ciecierzycy ani zleżałych falafli z tzw. tureckich barów. Ale sam groch jest fajny i wart przyrządzenia. Dobry sposób na falafle podaje <a href="http://planetaislam.com/kobiety/przepisy/falafel.html">Planet Islam</a>, tam też przepis na <a href="http://www.planetaislam.com/kobiety/przepisy/shorba.html"><em>shorbę</em></a>. Więc ja się skupię na prostej przecierance, czyli  <em>velouté</em>.<!--more-->Kubek ciecierzycy starczy na dwie osoby. Trzeba ją przez noc moczyć, a potem przez godzinę gotować, dodając w ostatniej fazie gotowania włoszczyznę, <em>bouquet garni</em>. Wywar trzeba trochę ostudzić, wyjąć selera i pietruszkę oraz przyprawy, a resztę zmiksować z kilkoma łyżkami śmietany, dwiema łyżkami soku z cytryny, gałką muszkatołową, kminem rzymskim, brązowym cukrem, solą i białym pieprzem. Jeśli ktoś lubi wyrazistszy akcent, może dodać tłuczonej lub świeżej kolendry  i drobno pokrojonej ostrej papryki. Zabawnym uzupełnieniem zupy jest dodanie odrobiny karmelizowanej cebulki lub duszonego pora. Wtedy warto dać więcej soku z cytryny — słodycz i kwaśność będą ze sobą pięknie grać.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[miniaturka, czyli zupa brukselkowa (velout&eacute;)]]></title>
<link>http://cuppediae.wordpress.com/2007/09/30/miniaturka-czyli-zupa-brukselkowa-veloute/</link>
<pubDate>Sun, 30 Sep 2007 20:01:36 +0000</pubDate>
<dc:creator>cuppediae</dc:creator>
<guid>http://cuppediae.wordpress.com/2007/09/30/miniaturka-czyli-zupa-brukselkowa-veloute/</guid>
<description><![CDATA[Brukselka mnie wzrusza potrójnie: jest miniaturową kapustą, kojarzy się z ptysiami, a przez to z]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Brukselka mnie wzrusza potrójnie: jest miniaturową kapustą, kojarzy się z ptysiami, a przez to z czułym <em>mon (ma) choux à la crême!</em><br />
<!--more--><br />
Trzeba pół kilo brukselki, dobrej, bez wkładu proteinowego (czyli mszyc itp.). Myje się ją, przecina na pół i gotuje w osolonej i osłodzonej lekko wodzie przez 10 minut. Potem dodaje się jasny bulion (oj, bulion to jest osobna historia wymagająca opowiedzenia) i mleko. Znowu się to wszystko gotuje, na koniec rozdrabnia większość brukselki, część zostawiając dla ozdoby w liściach. Sól, pieprz, estragon — i gotowe. Można mleko zastąpić dobrą śmietaną, ale wtedy daje się ją na końcu i miesza z przetartą zupą.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[pierwszy śnieg, czyli soupe &agrave; l'oignons]]></title>
<link>http://cuppediae.wordpress.com/2007/09/07/pierwszy-snieg-czyli-soupe-loignons/</link>
<pubDate>Thu, 06 Sep 2007 17:45:07 +0000</pubDate>
<dc:creator>cuppediae</dc:creator>
<guid>http://cuppediae.wordpress.com/2007/09/07/pierwszy-snieg-czyli-soupe-loignons/</guid>
<description><![CDATA[Zupa utożsamiana z francuską kuchnią. W najprostszej wersji z cebuli, wina i sera.Zimowa rzecz, c]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Zupa utożsamiana z francuską kuchnią. W najprostszej wersji z cebuli, wina i sera.<!--more-->Zimowa rzecz, ciepła i sycąca. Prosta i piękna, ale ma wiele odmian (jest też taka na bulionie wołowym). Tak czy siak potrzeba cebul,  powiedzmy sześć, dużych. Te cebule trzeba zeszklić na maśle, można dodać do zeszklonych dwa ząbki posiekanego czosnku. Pod koniec należy dodać łyżkę mąki i dobrze zamieszać.  Cebulę należy trzymać w cieple, można dodać dla smaku dobrą łyżkę (czyli dwie) calvadosu lub madery. Równocześnie gotuje się wodę (lub bulion, biały lub brązowy) z winem, a tym zalewa cebulę. Całość gotuje się około 30 minut. Można zaprawić zupę 4 żółtkami jajek, zawsze przed podaniem dodaje się do kokilek grzankę z serem i zapieka przez chwilę. Zupę cebulową można też przetrzeć.</p>
<p>Jest jeszcze zupa przypkowska, z ciemnym chlebem, ale o tym — innym razem.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[gdzie jest tradycja, czyli Pommersche Fischsuppe]]></title>
<link>http://cuppediae.wordpress.com/2007/09/05/gdzie-jest-tradycja-czyli-pommersche-fischsuppe/</link>
<pubDate>Tue, 04 Sep 2007 09:01:19 +0000</pubDate>
<dc:creator>cuppediae</dc:creator>
<guid>http://cuppediae.wordpress.com/2007/09/05/gdzie-jest-tradycja-czyli-pommersche-fischsuppe/</guid>
<description><![CDATA[Zupa rybna ze słonego jeziora Bałtyk.Polskie wyspy, oddalone od głównego lądu tyle, że trzeba ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Zupa rybna ze słonego jeziora Bałtyk.<!--more-->Polskie wyspy, oddalone od głównego lądu tyle, że trzeba bardzo uważać, by zauważyć, że się wjeżdża na wyspę, mają piękne plaże i są idealnym miejscem na obserwację ptaków. Zjeść jednak, a już zwłaszcza smacznie zjeść, jest prawie niemożliwe. Wszędzie króluje gotowa kapusta kiszona, a jeśli w sałatce zapowiedziano paprykę, lepiej się spodziewać konserwowej, uniknie człowiek przykrych rozczarowań. Ponieważ autochtoni tych ziem wyjechali albo zostali wypędzeni, a ich miejsce zajęli przybysze zza Buga, tutejsza tradycyjna kuchnia jest wypadkową wyobrażeń i mitów o tradycyjnej kuchni polskiej. Dodatkowo tłumy niemieckich emerytów, którzy bez skrupułów przeżerają emerytury następnych trzech pokoleń, utwierdziły miejscowych w przekonianiu, że <em>Eisbein</em> to wymarzony obiad.<br />
Tymczasem na Pomorzu, jak to w okolicach nadmorskich, tradycyjnie jadło się, co morze dało, przede wszystkim ryby. Na szczęście wystarczy przekroczyć granicę (niedługo ma być eurpociąg, który w rzeczywistości będzie odtworzeniem linii, która teraz dramatycznie urywa się na granicy, żeby dalej być już tylko przecinką w lesie), żeby zjeść pomorską zupę rybną, pożywną, warzywną zupę (koniecznie z kapustą, cebulą i ziemniakami) zaprawianą śmietaną i posypaną pietruszką. W takim rosole pływają duże kawałki ryby — dorsza atlantyckiego. Całość można popić Schwarzes Bier z prywatnego mikrobrowaru w Heringsdorfie, tamecznym pszenicznym albo pilznerem. Na przystawkę kanapki ze śledziem (jeśli w ogóle się śledzia jada, to jest on w postaci matjasów, bismarcków lub po prostu świeżutkiego płata śledzia) lub wędzonym turbotem albo bladym, dzikim łososiem. Mnie z przystawek rybnych o wiele bardziej smakuje jednak wynalazek sięgający nieco dalej na północ, cudowny szwedzki wynalazek znany jako <em>gravad lax</em>, o czym będzie dalej.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Zupa rybna]]></title>
<link>http://margotekgotuje.wordpress.com/2006/08/11/zupa-rybna/</link>
<pubDate>Fri, 11 Aug 2006 13:58:07 +0000</pubDate>
<dc:creator>margotek</dc:creator>
<guid>http://margotekgotuje.wordpress.com/2006/08/11/zupa-rybna/</guid>
<description><![CDATA[70 dag ryby
2 cebule
2 łyżki ostrej papryki w proszku
1 łyżka chili w proszku
2 pomidory
2 czerw]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p class="BlogWpisTresc"><font size="2">70 dag ryby<br />
2 cebule<br />
2 łyżki ostrej papryki w proszku<br />
1 łyżka chili w proszku<br />
2 pomidory<br />
2 czerwone papryki<br />
1 łyżka oliwy</p>
<p></font></p>
<p style="text-align:justify;"><font size="2">Obierz cebulę, pokrój w grube krążki. Cebulę i oczyszczone ryby włóż do zimnej, posolonej wody. Gotuj 5 minut, nie mieszając. Umyj warzywa, pomidory pokrój w plasterki, papryki na połówki. Wyjmij nasionka i białe środki z papryk, połówki pokrój w cienkie paseczki. W garnku rozgrzej oliwę, wrzuć paprykę i smaż 10 minut. Bulion rybny przecedź przez gęste sitko, dodaj podsmażoną paprykę i pomidory. Posól i popieprz, włóż ryby i gotuj razem jeszcze 10 minut. Przypraw ostrą papryką i chili, wymieszaj. Zupę podawaj bardzo gorącą</font></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Chłodnik]]></title>
<link>http://margotekgotuje.wordpress.com/2006/06/27/chlodnik/</link>
<pubDate>Tue, 27 Jun 2006 13:55:46 +0000</pubDate>
<dc:creator>margotek</dc:creator>
<guid>http://margotekgotuje.wordpress.com/2006/06/27/chlodnik/</guid>
<description><![CDATA[250 ml kwasu buraczanego,
250 ml gęstej śmietany,
500 ml zasiadłego mleka,
1 pęczek botwiny,
1 ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p class="BlogWpisTresc"><font size="2">250 ml kwasu buraczanego,<br />
250 ml gęstej śmietany,<br />
500 ml zasiadłego mleka,<br />
1 pęczek botwiny,<br />
1 łyżka soku cytrynowego,<br />
4 jajka ugotowane na twardo,<br />
150 g pieczonej cielęciny,<br />
1 świeży ogórek,<br />
1 pęczek koperku,<br />
1 pęczek rzodkiewki,<br />
sól, cukier. </font></p>
<p align="justify" style="font-family:tahoma,arial,helvetica,sans-serif;"><font size="2">Botwinę dokładnie umyć, łodygi i liście posiekać. Zalać niewielką ilością wody, dodać łyżkę soku cytrynowego i gotować pod przykryciem przez 10 minut. Ostudzić. Ogórek umyć, obrać pokroić w drobną kostkę i posolić. Szczypiorek i koperek opłukać i drobno pokroić. Umyte rzodkiewki pokroić w cienkie plasterki. Jajka obrać i pokroić w ćwiartki. Cielęcinę pokroić w kostkę. W dużym, kamiennym garnku ubić trzepaczką zsiadłe mleko. W odzielnym naczyniu ubić śmietanę, dodać do zsiadłego mleka i jeszcze przez chwilę ubijać. Następnie wlać kwas buraczany i ostudzoną botwinę. Dodać pokrojone ogórki, rzodkiewkę, koperek, szczypiorek i mięso. Doprawić solą i cukrem. Wymieszać i wstawić do lodówki na 2 godziny. Przed podaniem do każdej porcji dodać ćwiartki jajek.</font></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Zupa kalafiorowa]]></title>
<link>http://margotekgotuje.wordpress.com/2006/04/13/zupa-kalafiorowa/</link>
<pubDate>Thu, 13 Apr 2006 13:44:09 +0000</pubDate>
<dc:creator>margotek</dc:creator>
<guid>http://margotekgotuje.wordpress.com/2006/04/13/zupa-kalafiorowa/</guid>
<description><![CDATA[
50 dag kalafiora,
25 dag włoszczyzny,
1 3/4 l wody,
1/4 l mleka,
2 dag tłuszczu,
3 dag mąki,
só]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p class="BlogWpisTresc">
<p style="text-align:justify;"><font size="2">50 dag kalafiora,</font><br />
<font size="2">25 dag włoszczyzny,</font><br />
<font size="2">1 3/4 l wody,</font><br />
<font size="2">1/4 l mleka,</font><br />
<font size="2">2 dag tłuszczu,</font><br />
<font size="2">3 dag mąki,</font><br />
<font size="2">sól,</font><br />
<font size="2">1-2 żółtka,</font><br />
<font size="2">1 łyżka siekanego koperku.</font></p>
<p><font size="2">Warzywa umyć, oczyścić, opłukać, zalać wrzącą wodą, dodać tłuszcz, osolić, ugotować wywar. Kalafior obrać z zielonych liści, opłukać, podzielić na małe różyczki. Na przecedzony wywar włożyć kalafior, ugotować do miękkości. Podprawić mąką rozmieszaną z 1/8 l zimnego mleka. Zagotować. Połączyć z żółtkami rozmąconymi z mlekiem, osolić, dodać siekany koperek. Podawać z grzankami, lanym ciastem, groszkiem ptysiowym. Zupę kalafiorową można przyrządzić na wywarze z kości. Zamiast mąką z mlekiem, można podprawić zupę zasmażką lub śmietaną.</font></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Chłodnik ekspres]]></title>
<link>http://margotekgotuje.wordpress.com/2006/08/06/chlodnik-ekspres/</link>
<pubDate>Sun, 06 Aug 2006 14:02:41 +0000</pubDate>
<dc:creator>margotek</dc:creator>
<guid>http://margotekgotuje.wordpress.com/2006/08/06/chlodnik-ekspres/</guid>
<description><![CDATA[2 łyżki koncentratu barszczu czerwonego
szklanka wody
2 pojemniki kefiru lub zsiadłego mleka
szkl]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><font size="2" face="Tahoma">2 łyżki koncentratu barszczu czerwonego<br />
szklanka wody<br />
2 pojemniki kefiru lub zsiadłego mleka<br />
szklanka śmietany<br />
3 jaja na twardo<br />
1 świeży ogórek<br />
koperek<br />
szczypiorek<br />
sól, pieprz, sok cytrynowy</p>
<p>Zagotować koncentrat barszczu z wodą. Ostudzić i lekko zakwasić sokiem z cytryny. Gdy będzie zimny dodać zsiadłe mleko, lub kefir i śmietanę. Zetrzeć ogórka na tarce jarzynowej z dużymi otworami lub pokroić w drobną kostkę. Koperek, szczypiorek posiekać i wrzucić do zupy. Dodać sól i pieprz. Przed podaniem dołożyć pokrojone w ćwiartki jajka.</font></p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
