<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>zrodla &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/zrodla/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "zrodla"</description>
	<pubDate>Tue, 07 Oct 2008 17:53:22 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Ognisty Lis no Jutsu]]></title>
<link>http://kantanda.wordpress.com/?p=184</link>
<pubDate>Fri, 26 Sep 2008 15:39:07 +0000</pubDate>
<dc:creator>Mizuu</dc:creator>
<guid>http://kantanda.pl.wordpress.com/2008/09/26/ognisty-lis-no-jutsu/</guid>
<description><![CDATA[czyli dlaczego Firefox jest najprzydatniejszą przeglądarką w nauce japońskiego
Notka ta powstał]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<h3 style="text-align:justify;"><strong>czyli dlaczego Firefox jest najprzydatniejszą przeglądarką w nauce japońskiego</strong></h3>
<p style="text-align:justify;"><strong>Notka ta powstała dzięki pomysłowości Haku. Bardzo dziękujemy!</strong></p>
<p style="text-align:justify;"><img class="alignleft size-full wp-image-185" title="firefoxtan" src="http://kantanda.wordpress.com/files/2008/09/firefoxtan.jpg" alt="" width="200" height="140" />Sama jestem wierna <strong>Firefoxowi</strong> od bardzo dawna. Ilość dostępnych wtyczek idzie w tysiące - są szalenie pomocne. Przeglądarka stabilna i jedyne co zmusi mnie do odwrotu od tej opcji to wyjście Google Chrome z wersji beta - wtedy miłość i uwagę będę pewnie dzielić po połowie. Jeśli ktoś nie jest przekonany kwestiami bezpieczeństwa, stabilności czy bycia user-firendly, być może ta notka skłoni go do refleksji czy nie dobrze byłoby <a href="http://www.mozilla-europe.org/pl/firefox/" target="_blank">[zajrzeć tutaj] </a>i ściągnąć najnowszą wersję lisiej przeglądarki, aby już na zawsze porzucić Internet Explorery, Opery i inne.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>15 minut dziennie z językiem działa cuda,</strong> powtarzam wszystkim adeptom tajemnych sztuk lingwistycznych. Jeśli możecie poświęcić więcej - to świetnie - ale nigdy mniej. Ale zapytajcie się i<strong>le czasu spędzacie na sieci?</strong> Faktycznie, po krótkim przygotowaniu teoretycznym - można też nauczyć się czegoś w odmętach internetu. Możemy przecież porozmawiać z nativami i mamy dostęp do wszystkich japońskich newsów - gazet, radia, telewizji. Są też różne kursy. Na czym polega problem - te wszystkie rzeczy najczęściej przydają się nam kiedy już coś wiemy - nasz kiepski angielski w połączeniu z jeszcze gorszym angielskim nastolatka japońskiego, od którego chcielibyśmy się czegoś nauczyć to jakaś masakra. Ja sama, chociaż uważam, że japoński JEST prosty - płaczę nad poziomem internetowych źródeł - te dobre, które naprawdę przysłużyłyby się samoukom - często urywają się bez aktualizacji po nauczeniu biedaków kany i konstrukcji twierdzących, przeczących i pytajnych z <em>desu</em>. Powielają po stokroć błędy typu i<em>tadakimasu</em> = smacznego (kulturowe faux pas gotowe). <strong>Złota zasada na początek - nigdy nie korzystajmy z jednego źródła będąc samoukiem.</strong> Nawet najlepszy internetowy kurs, w którym czujemy, że robimy postępy i jest super (może naprawdę jest!) powinien być konsultowany z jakimś innym. A najlepiej - z kilkoma innymi.</p>
<p style="text-align:justify;">A druga nasza złota zasada na dziś (oprócz z<strong>asady zero - NAUCZ SIĘ KANY!</strong>), do której po tym przydługawym wstępie dochodzę - <strong>powinieneś mieć wtyki i z nich korzystać</strong>. Mówię, <em>mochiron,</em> o plug-inach w Firefoxie ;). Przygotowaliśmy dziś przegląd kilku co ciekawszych wtyczek, które pozwolą wam doskonale wykorzystać czas spędzony na internecie na maxa.</p>
<h2>1. <a href="https://addons.mozilla.org/en-US/firefox/addon/6178" target="_blank">Furigana Injector </a></h2>
<p style="text-align:justify;">To pytanie pada na każdym forum - znacie jakieś dobre strony z tekstami w hiraganie? Odpowiedź brzmi - znamy, może jedną, dwie. Żywy japoński nie korzysta tak jak niektóre żałosne podręczniki co najwyżej z hiragany - kana i kanji to jednak materiał którego nie da się opanować całego naraz, zupełnie i natychmiast. Nawet ja nie znam jeszcze tylu kanji, żeby mnie to zadowalało (ale co tydzień systematycznie siadam do nowych znaków, złożeń, czytań i znaczeń)!! I wtedy z pomocą przychodzą nam książki posiadające nad kanji <strong>furiganę</strong> - zapisane mniejszą czcionką odczytanie w hiraganie. Tego nie da się niestety zażądać od każdego twórcy japońskiej strony. No, do tej pory się nie dało. Kiedy zdecydujecie się na tą wtyczkę - po prawej na dolnym pasku przeglądarki pojawi się ikonka z czarnym kanji. Będąc na japońskiej stronie - klikamy w to i po chwili strona pojawia się z furiganą. Projekt wciąż jest ulepszany - chociaż nie widziałam jeszcze, żeby źle dobierał czytania. W domyślnej instalacji program ma listę kanji, które należy pominąć przy tworzeniu czytań. Dzięki temu możecie się sprawdzić - wklepywać mu w okno właściwości kanji, których odczytania już znacie i przyśpieszyć tym samym trochę działanie programu. Nieodzowną wtyczką w wypadku Furigana Injector jest jej dopełnienie :</p>
<h2>2. <a href="https://addons.mozilla.org/en-US/firefox/addon/1935" target="_blank">XHTML Ruby Support </a></h2>
<p style="text-align:justify;">Ruby Support w programach typu edytory językowe czy przeglądarki internetowe pozwala na wyświetlanie <strong>furigany nad znakiem</strong>. Bez instalacji tej wtyczki odczytania będą pojawiać się w nawiasach obok wyrazu co może nam nie tylko rozjechać stronę w layoucie, ale też po prostu utrudnić odczytanie czegokolwiek. Poza tym pamiętajcie, gdy czcionka na stronie jest drobna - wchodzicie w Firefoxie w menu Widok -&#62; Powiększenie i nie psujecie oczu dobierając sobie odpowiednią wielkość czcionek. Po instalacji żadna dalsza konfiguracja nie jest wymagana.</p>
<h2>3. <a href="https://addons.mozilla.org/en-US/firefox/addon/7208" target="_blank">Kanji-lish </a></h2>
<p style="text-align:justify;">To chyba najzabawniejsza wtyczka, której czasem używam. Kiedy jesteście już wyposażeni w jakiś dobry słownik (chociażby jeden z polecanych internetowych) i umiecie dobrze z niego korzystać - to całkiem niezłe narzędzie. Co ono robi? Ano mianowicie <strong>zamienia pierwszą literę wyrazu</strong> ze stron angielskich (i podajże francuskich, jest taka opcja do zassania) <strong>na kanji</strong>. Opcjonalnie - cały wyraz. Jeśli nie mamy problemu z tekstami angielskimi - pomaga nam to szybciej zapamiętać znaczenie podstawowe danych znaków.<br />
Jest kilka problemów z tym narzędziem - wiele wytyka sam twórca. Plug-in jest malutki, to nie sztuczna inteligencja - tym samym nie rozróżnia homofonów. Przykład podany już w opisie to "bow" jak łuk, "to bow" jak ukłonić się i "bow" jak kokarda na prezencie. W angielskim wbrew wszystkiemu tak samo brzmiących wyrazów, albo takich zmieniających znaczenie w zależności od kontekstu jest wiele. To samo idzie w drugą stronę. Znak 日　może oznaczać np. dzień, słońce, od tego znaku zaczyna się złożenie Japonia albo niedziela. Wtyczka przyporządkowuje mu tylko jedno słowo (day).<br />
Ponadto, programik działa dosyć wolno. No i ostatni gwóźdź do trumny - nie uczy niczego poza jednym ze znaczeń - ani odczytania, ani kolejności kresek, ani złożeń. Ponadto wariuje w zależności od ustawień. Moje proponowane, działające najsensowniej to : ustawienie słownika na Heisig'owski, zamiana tylko pierwszej litery, Operation mode: OFF. I mimo to, czasem można się skrzywić ze zdziwienia. Ale pomysł i inicjatywa ciekawa.</p>
<h2>4. <a href="http://www.polarcloud.com/rikaichan" target="_blank">Rikai-chan</a> i <a href="http://perapera.wordpress.com/perapera-kun/" target="_blank">Perapera-kun</a></h2>
<p style="text-align:justify;">Coś, co jest nieocenioną pomocą zarówno przy czytaniu <strong>kantan da</strong> jak i jakiegokolwiek innego źródła po japońsku. To słowniki oparte na tej samej bazie danych co Wakan. Nadają się więc i do japońskiego i do chińskiego, tłumaczą na angielski, ale tez niemiecki, francuski i rosyjski. Trochę duże, ale naprawdę warto. Najeżdżacie na słowo znak, a wtedy pokazuje wam się znaczenie, odczytanie, informacje gramatyczne etc.<br />
To jest jeden z tych reklamowanych w Telezakupach Manga <strong>"Must Have!"</strong>.<br />
Krótka notka czym się różnią. Perapera-kun był budowany na starszej wersji Rikai-chan (0.5x jakiejś, obecna ma numer 1.04), tym samym niedociągnięcia czy kwestia słownikowa była tam już rozwijana na własną rękę - czasem nie ma czegoś w jednym, a jest w drugim. Rikai-chan ma oba języki wejściowe w jednym pliku i wszystkie wyjściowe. Perapera-kun ma oddzielne wersje dla chińskiego i japońskiego i wyjściowym jest tylko angielski, ale za to, umożliwia wysyłanie interesujących nas słów do osobnego pliku, dzięki czemu można łatwo stworzyć listę do wydrukowania / nauki / importowania do jakiegoś programu fiszkującego (flashcards dla tych, którzy nie lubią polskiego odpowiednika). Możecie instalować jedno, drugie albo oba, ale słownik trzeba ściągnąć rikaichanowy. Do tego, od czasu jak wyszedł Firefox 3.0 trwają prace nad podobnym narzędziem (na razie nazywa się <em>Fetchimi</em>), które z angielskiego tłumaczyłoby na japoński. Będziemy mieć rękę na pulsie w tej kwestii.</p>
<p style="text-align:justify;">To wszystko co na dzisiaj przygotowaliśmy. Instalować i nie marudzić nigdy więcej, że nie możecie czegoś przeczytać czy znalezć w słowniku ;).</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Tsurugaoka Hachiman-guu i ich Yabusame ]]></title>
<link>http://kantanda.wordpress.com/?p=162</link>
<pubDate>Sun, 14 Sep 2008 12:46:49 +0000</pubDate>
<dc:creator>Mizuu</dc:creator>
<guid>http://kantanda.pl.wordpress.com/2008/09/14/tsurugaoka-hachiman-guu-i-ich-yabusame/</guid>
<description><![CDATA[Popijam sobie właśnie zieloną herbatkę i wykańczam różne artykuły i jest miło, ale tak napr]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;">Popijam sobie właśnie zieloną herbatkę i wykańczam różne artykuły i jest miło, ale tak naprawdę wolałabym być dzisiaj gdzie indziej. Gdzie? W shintoistycznym chramie <strong>Tsurugaoka Hachiman-guu</strong> (鶴岡八幡宮) w Kamakurze. Po co? Na świętowanie oczywiście! Od dziś przez trzy dni odbywa się tam lokalne matsuri nazywane mało kreatywnie <strong>Reiteisai</strong> (例大祭) czyli Matsuri Obchodzone Cykliczne. Wszystko tak jak zawsze, będą tradycyjne tańce, muzycy <em>kagura</em> i ofiary składane kami (bóstwom), ale wszyscy tak naprawdę czekają na ostatni dzień obchodów, bowiem jest on najbardziej widowiskowy. Chodzi o pokaz <strong>Yabusame</strong> (流鏑馬). Ale odetchnijmy i po kolei.</p>
<p style="text-align:justify;">Czczony w Tsurugaoka <strong>Hachiman</strong> uważany jest głownie za bóstwo wojny, nic dziwnego więc że i pokazy w chramie podczas świąt są dosyć waleczne. Yabusame to stara sztuke łucznictwa, w której niezbędne są łuk, strzały i... galopujący koń na którego grzbiecie popisuje się łucznik. Początki Yabusame datuje się na okres <strong>Kamakura</strong> (lata 1192–1333, nie mylić okresu z miastem), toteż domyślacie się, że zdołano doprowadzić je do perfekcji. Dlatego spośród 21 jeźdźców prezentujących swój kunszt w Tsurugaoka Hachiman-guu - 3 ubranych jest w stroje z tego okresu, zaś pozostałych 18 - ze znacznie późniejszego okresu <strong>Edo </strong>(1603-1868 r.).</p>
<p style="text-align:center;">W praktyce wygląda to np. tak (pokaz z drugiej połowy kwietnia tego roku):<br />
<span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/gth09EBbFPs'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/gth09EBbFPs&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
<p style="text-align:justify;">
<p>Herbatka się skończyła, idę umyć naczynia a ciekawskich zostawiam z dalszą lekturą:</p>
<ul>
<li><strong>Wikipedia</strong> oferuje wam trochę przydługie ale wszechstronne artykuły zarówno o <a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Yabusame" target="_blank">Yabusame</a> jak i o samym <a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Tsurugaoka_Hachiman-g%C5%AB" target="_blank">chramie Hachmana</a></li>
<li>Tutaj <a href="http://www.hachimangu.or.jp/index2.html" target="_blank"><strong>strona domowa</strong> chramu</a>, w języku japońskim</li>
<li>Bardzo <a href="http://kyudo.terapad.com/index.cfm?fa=contentImageGallery.listImages&#38;directoryId=2241" target="_blank">ładna galeria</a> z podobnego eventu w Asakusa autorstwa <strong>Kyudo Association of Canada</strong></li>
<li>Dokładny <a href="http://www.asahi-net.or.jp/~qm9t-kndu/hachiman.htm" target="_blank">opis dla chętnych turystów</a> całego kompleksu świątynnego na <strong>Asahi-net</strong>, i to po angielsku</li>
<li>Zwięzły <a href="http://www.jnto.go.jp/eng/indepth/history/traditionalevents/a51_fes_tsurugaoka.html" target="_blank">opis samego Reiteisai </a>od <strong>Japan National Tourist Organization</strong></li>
</ul>
<p style="text-align:justify;">
<p style="text-align:justify;">I to by było na tyle. Ja przypomnam tylko, że <strong>poniżej wciąż jest ankieta to wypełnienia, mamy ich już kilkadziesiąt</strong> i analizując wyniki na bierząco dochodzimy do ciekawych wniosków (niektóre, naprawdę, nas zaskakują) - <strong>podsumowanie wkrótce!</strong> Więc śpieszcie się, naprawdę macie wpływ na to, co tu się dzieje!</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[106. Zwodnicze Źródła Wieku Wodnika]]></title>
<link>http://znaleziska.wordpress.com/?p=514</link>
<pubDate>Sat, 30 Aug 2008 21:07:18 +0000</pubDate>
<dc:creator>stefan</dc:creator>
<guid>http://znaleziska.pl.wordpress.com/2008/08/30/105-zwodnicze-zrodla-wieku-wodnika/</guid>
<description><![CDATA[&#8220;Lecz czysta woda to wiecznie dar wielki,
Bo czysta woda to i czyste źródło-
A mimo wszystk]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><strong><em><span style="font-size:9pt;color:#3366ff;"><span style="font-family:Times New Roman;">"Lecz czysta woda to wiecznie dar wielki,<a href="http://znaleziska.files.wordpress.com/2008/08/ingres-la-source.jpg"><img class="alignright size-full wp-image-515" src="http://znaleziska.wordpress.com/files/2008/08/ingres-la-source.jpg" alt="" width="114" height="228" /></a></span></span></em></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><strong><em></em></strong><strong><em><span style="font-size:9pt;color:#3366ff;"><span style="font-family:Times New Roman;">Bo czysta woda to i czyste źródło-</span></span></em></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><strong><em></em></strong><strong><em><span style="font-size:9pt;color:#3366ff;"><span style="font-family:Times New Roman;">A mimo wszystkie wrzaski triumfalne...</span></span></em></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><strong><em></em></strong><strong><em><span style="font-size:9pt;color:#3366ff;"><span style="font-family:Times New Roman;">...I są źródełka brzydko mineralne"</span></span></em></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><strong><em></em></strong><strong><span style="font-size:8pt;" lang="PL"><span style="font-family:Times New Roman;">Wincenty Pol</span></span></strong></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-size:10pt;" lang="PL"><span style="font-family:Times New Roman;">Źródło dochodów... Co za piękne wyrażenie z jego sugestywnym szelestem ożywczego strumienia banknknotów płynących do mojej bankowej wysychającej sadzawki. W źródle gaszę moje pragnienie, szukam natchnienia, szczęścia, prawdy, informacji, piękna...Niestety, jak mistrz Wincenty słusznie dostrzegł, są też „źródełka brzydko mineralne” – naftowe, siarkowe, kłamstw, zarazy i zła. Czym różnią się od siebie <span> </span>źródło, zdrój ,krynica i struga tego nikt nie wie z całą pewnością, z wyjątkiem osób mieszkających w Krynicy-Zdroju. która to stolica Tautologii jest dla nich źródłem dochodów ze sprzedaży strugi wód mineralnych, które tryskają na turystów w celach leczniczych. Ta modelka Ingresa udająca Źródło pasowałaby do Wieku Wodniczki, gdyby nie ten jej beznadziejny wyraz twarzy. <span style="font-size:10pt;font-family:&#34;">PS. Brazylijski przyjaciel Uroczyska andsol dał kilka przykładów tautologii <a href="http://andsol.blox.pl/2008/08/Cztery-slowa.html"><span style="text-decoration:underline;"><span style="color:#800080;">tutaj</span></span></a> </span></span></span><span style="font-size:10pt;color:#3366ff;font-family:Wingdings;"><span>c</span></span><span style="font-size:10pt;font-family:Wingdings;"><span>L</span></span><span style="font-size:10pt;color:#008000;font-family:Wingdings;"><span>m</span></span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Rydzyk daje energię]]></title>
<link>http://bajlajn.wordpress.com/?p=55</link>
<pubDate>Mon, 04 Aug 2008 14:15:29 +0000</pubDate>
<dc:creator>Mateusz Zuravik</dc:creator>
<guid>http://bajlajn.pl.wordpress.com/2008/08/04/rydzyk-daje-energie/</guid>
<description><![CDATA[Dopuściłem się dziś lektury bloga Rafała Ziemkiewicza. Zdarza mi się to na tyle rzadko, że po]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Dopuściłem się dziś lektury <a title="Między Michnikiem a Rydzykiem" href="http://blog.rp.pl/ziemkiewicz/" target="_blank">bloga</a> Rafała Ziemkiewicza. Zdarza mi się to na tyle rzadko, że postanowiłem ten fakt odnotować u siebie. Publicysta "Rzepy" <a title="Nieopłacalne miliony" href="http://blog.rp.pl/ziemkiewicz/2008/08/03/nieoplacalne-miliony/" target="_blank">pochylił się</a> nad najnowszym pomysłem dyrektora Rydzyka, aby tym razem wzbogacić się na produkcji energii pochodzącej ze źródeł geotermalnych. Blog Ziemkiewicza nosi tytuł "Między Michnikiem a Rydzykiem", ale wygląda na to, że intencją autora nie jest zachowywanie równych odległości od obu biegunów. Bierze bowiem w obronę przedsiębiorczego zakonnika sugerując, że przeciwnicy "ciemnogrodu" sprzysięgli się przeciw niewinnemu słudze bożemu.</p>
<p>Najpierw Rydzyk postanowił postarać się o dofinansowanie z Unii Europejskiej (która jest jednocześnie "nierządnicą babilońską" i "siedliskiem szatana") na swój cel. Wtedy, zdaniem red. Ziemkiewicza, adwersarze redemptorysty mieli przestrzegać przed nieopłacalnością całego przedsięwzięcia. Potem postanowił jednak świątobliwy energetyk ogłosić zbiórkę pieniędzy wśród swoich zwolenników. I na to jego zapiekli wrogowie mieli nie pozostać obojętni, bo wtedy podobno bili na alarm, że oto Rydzyk się bogaci, a według red. Ziemkiewicza nic w tym złego.</p>
<p>Wypada pogratulować red. Ziemkiewiczowi czytelników jego bloga. Wpis spodobał im się (by oddać sprawiedliwość, trafiały się także i komentarze mniej przychylne) do tego stopnia, że gratulowali mu odważnego tekstu, snuli wizje o spisku przeciw katolickiemu księdzu i ogólnie przyklaskiwali autorowi. Tymczasem jego odwaga oparła się albo na niezrozumieniu istoty całej sprawy, albo na celowym unikaniu rzeczowej dyskusji. W tekście "Nieopłacalne miliony" wyczytałem tyle, że czego by Rydzyk nie zrobił, to i tak znajdzie się pod medialnym ostrzałem.</p>
<p>Rola Kościoła w Polsce jest trudna do przecenienia i wcale nie twierdzę, że to dobrze. Według mnie zadaniem duchownych nie jest stawianie elektrowni. O ile mi wiadomo, funkcją księży jest raczej dbanie o zaspokajanie religijnych potrzeb swoich współwyznawców, co z produkcją energii ma niewiele wspólnego, zakładając, że nie chodzi o źródła wody święconej. Tyle moim zdaniem i dla mnie to wyczerpuje dyskusję. Księża mają być od nauczania o pędzeniu wina z wody (zwykłej), a nie od prowadzenia interesów. Na wypadek, gdyby ktoś miał jednak inne zdanie na ten temat, chciałbym przypomnieć, że istnieją pewne obiektywne zastrzeżenia wobec ostatnich posunięć Rydzyka.</p>
<p>Wczoraj prof. Joanna Senyszyn zajęła się na swoim blogu <a title="Rydzykobranie" href="http://senyszyn.blog.onet.pl/2,ID333326958,index.html" target="_blank">tą samą sprawą</a>, choć podeszła do niej zdecydowanie rzetelniej niż red. Ziemkiewicz. Jak czytamy w notce "Rydzykobranie", na prowadzenie publicznej zbiórki pieniędzy trzeba mieć zezwolenie, którego akurat Rydzyk nie ma. Wprawdzie na zbieraniu pieniędzy od wiernych księża znają się wprost znakomicie, ale jednak w kościołach zbiórki prowadzone są na nieco inne cele niż rozkręcanie energetycznego biznesu, przynajmniej oficjalnie. To nie wszystko, zasoby naturalne należą do państwa (z którym formalnie Kościół tożsamy jeszcze nie jest), a więc na wydobycie potrzebna jest koncesja, której także zaradny redemptorysta nie ma. Przeciw jego przedsięwzięciu można wysunąć poważne argumenty zamiast przypominać, że ktoś kiedyś coś napisał.</p>
<p>Nie podejrzewam, aby Rafał Ziemkiewicz czytał blog Joanny Senyszyn. Mimo wszystko jego tekst przeczytałem z pewną ulgą. Ani raz nie wspomniał w nim o swoim stosunku do Adama Michnika czy Gazety Wyborczej, co dowodzi, że potrafi on wypowiadać się nie tylko na swój ulubiony temat. Dobre i to.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Japońskie słowniki - za darmo, rzetelnie.]]></title>
<link>http://kantanda.wordpress.com/?p=89</link>
<pubDate>Sun, 03 Aug 2008 11:12:00 +0000</pubDate>
<dc:creator>Mizuu</dc:creator>
<guid>http://kantanda.pl.wordpress.com/2008/08/03/japonskie-slowniki-za-darmo-rzetelnie/</guid>
<description><![CDATA[Jak to możliwe? Oczywiście chodzi nam dziś o słowniki komputerowe i online. Odgrażałam się d]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;">Jak to możliwe? Oczywiście chodzi nam dziś o słowniki komputerowe i online. Odgrażałam się długo, ze to napiszę, ale wahałam się tez niemało. Powód jest prosty: wielu ludzi korzysta ze źródeł robionych przez fanów dla fanów - a tym jak wiadomo jestem przeciwna. Niektórym inne wydają się zbyt skomplikowane, a jeśli nie - kolejne kilkanaście procent osób odpada w przedbiegach sadząc ładne kwiatki, bowiem biorą hasło "pierwsze z brzegu" nie zwracając (bądź nie mając podanego!) zakresu użycia. Wtedy w japońskim sadzą takie kwiatki jak ktoś kto po polsku powiedzmy powiedziałby "zapnij pałac w spodniach" albo "z maków robi się kompościk" (przypomina mi się Aki-sensei mówiąca "Kalafior, kaloryfer, to trudne").</p>
<p>Tak więc w ramach wstępu kilak cech dobrego słownika, a potem kilku moich ulubieńców.<br />
<strong><br />
</strong></p>
<h3><strong>Dobry słownik powinien:</strong></h3>
<p style="text-align:justify;">- <strong>nie być listą słówek.</strong> Ostatnio ktoś wysłał mi coś takiego : <a href="http://www.wsinf.edu.pl/~amichami/doc/slownik.html" target="_blank">słownik autorstwa Godai-san</a> . Co prawda już na wstępie gwarantuje się nam, że profesjonalna robota to nie jest (istotnie, nie jest), ale jakoś wielu ludzi nie pokwapiło się tego przeczytać. To już trzeci czy czwarty słownik tego typu - wszystkie są do kosza, wybaczcie. Z takich właśnie słowników korzysta lwia część polskiej blogosfery. Jeśli waszym głównym narzędziem w używaniu słownika jest Ctrl+F - zrezygnujcie z niego.</p>
<p style="text-align:justify;">- <strong>umożliwić nam wyszukiwanie w każdym systemie pisma:</strong> rooma-ji, kanie, kanji. Kluczowe i oczywiste. W źródłach tylko w rooma-ji łatwiej o literówki i pomyłki.</p>
<p style="text-align:justify;">- <strong>posiadać zintegrowany słownik znaków.</strong> Przydaje się już po 2-3 tygodniach nauki sensownym tempem. W nauce samodzielnej jest niezbędne przy pracy z tekstami w oryginale (nigdy nie pracujemy w tekstach z rooma-ji - za duża liczba homofonów!). Wspomnę, że często to samo czytanie ma po 50 znaków powiedzmy (np. <em>shou, kan</em>).</p>
<p style="text-align:justify;">- <strong>udostępnić przykładowe użycie.</strong> Słownika cyfrowego nie powinna ograniczać przestrzeń - to co sprawiłoby, że dobry słownik papierowy rozrósł by się do kilku tomów nie jest już problemem na komputerze. Dobry źródło powinno więc do hasła załączyć nie tylko tłumaczenie, ale kilka przykładowych zdań lub też objaśnienie kulturowe (szczególnie do haseł związanych mocno z tradycją japońską typu nazwy instrumentów, części ubiorów, architektura, kulinaria etc.). Jeśli są, róbcie z nich użytek a szansa zrobienia z siebie idioty spadnie o ok. 50-75%.</p>
<p style="text-align:justify;">- <strong>pozwalać identyfikować wyrazy zdeklinowane. </strong>Problemem wielu kursów japońskiego od podstaw jest fakt, że zaczynają uczyć od formy <em>-masu</em>. Nie jest to tzw. forma słownikowa (która jak sama nazwa wskazuje, jest do odnalezienia gdzie...?), do której uczy się deklinować niejako z powrotem formę -<em>masu</em>. Dlatego dobrze byłoby gdyby po wstukaniu "きます”　słownik zaproponował nam czasowniki くる　i きる.</p>
<p style="text-align:justify;">- <strong>posiadać dobrze skodyfikowany system oznaczeń gramatycznych. </strong>Czasami szczególnie w przypadku wyrazów, które dla nas są przymiotnikami (a tam mogą być i-przymiotnikiem, na-przymiotnikiem lub rzeczownikiem), trudno jest nam podjąć decyzję. Musimy też wiedzieć czy coś nie jest nazwą własną itd. Jeśli takową posiada - zaznajomić się z nią jak najprędzej.</p>
<p style="text-align:justify;">- jeśli jest oddzielnym programem albo serwisem, <strong>pozwolić nam tworzyć listy słownictwa</strong>, które możemy potem wydrukować lub przejrzeć. Przydatny gadżet.</p>
<p style="text-align:justify;">I inne dodatki są miłe, a wśród nich np. narzędzie do testowania naszej znajomości słownictwa czy kanji, tłumacz większych partii tekstu, baza przysłów, definicje japońskie. No i dobry help pod F1 ;).</p>
<p style="text-align:justify;">Teraz kilka moich propozycji dobrych słowników. Zaznaczam, że wszystkie są anglojęzyczne, co oznacza, że dobry użytkownik słownika też powinien się czymś charakteryzować. Mianowicie średniozaawansowaną znajomością angielskiego. Inaczej, klapa. Przykład z życia? Proszę bardzo: polski "list" przetłumaczone na angielskie "list" (lista), a następnie z japońskiego wzięty czasownik "to list" (wymieniać, spisywać). Lekka masakra.</p>
<h2>Suteki!</h2>
<p style="text-align:justify;"><strong>WWW:</strong> <a href="http://www.suteki.nu/translator/" target="_blank">http://www.suteki.nu/translator/</a><br />
<strong>PL :</strong> Cudowny!<br />
<strong>Opis:</strong> Bardzo prosty w obsłudze, ale z dużą bazą słownictwa. Nie ma wielu opcji, które wymieniałam powyżej, ale to jeden z pierwszych słowników, który okazał się przydatny. Kiedy nie chcecie się babrać w opcjach, a jedynie znaleźć szybko jakieś słówko / wyrażenie - polecam.</p>
<h2>単語林オンライン和英辞典 <em>(tangorin onrain waeijiten)</em></h2>
<p style="text-align:justify;"><strong>WWW:</strong> <a href="http://tangorin.com/" target="_blank">http://tangorin.com/</a><br />
<strong>PL: </strong>Japońsko-angielski słownik wielu słów Online<br />
<strong>Opis:</strong> Cudo i perełka w internecie. Mają wszystko, znaki, przykłady, odsyłacze, synonimy. Na pierwszy  rzut oka, trochę za dużo informacji do pojedynczych haseł, ale pokochacie go. Odeśle was też do innych źródeł kiedy informacji wciąż będzie wam za mało.</p>
<h2>Rikai-chan</h2>
<p style="text-align:justify;"><strong>WWW:</strong> <a href="http://www.polarcloud.com/rikaichan" target="_blank">http://www.polarcloud.com/rikaichan</a><br />
<strong>PL:</strong> Rikai to zrozumienie, -chan zaś sufiks do małych dzieci tudzież słodkich dziewcząt.<br />
<strong>Opis:</strong> To nie tyle słownik, co narzędzie o sporych możliwościach. Mianowicie: wtyczka do FireFoxa (jedynej słusznej przeglądarki ;) ), która po zainstalowaniu pozwoli wam identyfikować słowa i znaki jedynie przez najechanie na nie myszką. Podzielają też jedyną słuszną politykę nie używania rooma-ji w odczytaniach, więc strzeżcie się! NIEOCENIONA pomoc kiedy zabieracie się za trudniejsze teksty w języku japońskim w sieci (a tych przecież nie brakuje!) W moim osobistym odczuciu, ma jeszcze pewne braki w bazie słownictwa.</p>
<h2>和漢　<em>（WaKan)</em></h2>
<p style="text-align:justify;"><strong>WWW:</strong> <a href="http://wakan.manga.cz/?page=about&#38;lang=en" target="_blank">http://wakan.manga.cz/?page=about&#38;lang=en</a><br />
<strong>PL:</strong> Japonia i Chiny<br />
<strong>Opis:</strong> Przyjaciel wszystkich japonistów i masy sinologów. Nie jest online, musicie go ściągnąć i zainstalować wszystkie potrzebne wam komponenty oddzielnie. Ma swój translator, pozwala tworzyć bazy słownictwa, właściwie wykazuje się wszystkimi cechami jakie wskazałam we wstępie. Przez to też, cechuje się masą funkcji, których przeciętny użytkownik nigdy nie używa, a szkoda (to jak z technologicznie zaawansowanym telefonem komórkowym). W związku z tym, niebawem nasmaruję jakiś oddzielny artykuł o WaKanie i o tym jak wycisnąć z niego możliwie najwięcej i najefektywniej. To będzie dłuższa przeprawa, więc nie popędzać...</p>
<p>Sami musicie zdecydować, czy któryś z nich jest skrojony na waszą miarę. A może znacie lepsze? Jakie?</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Podstawy Języka Japońskiego - zeszyt pierwszy]]></title>
<link>http://kantanda.wordpress.com/?p=77</link>
<pubDate>Fri, 25 Jul 2008 09:47:13 +0000</pubDate>
<dc:creator>Mizuu</dc:creator>
<guid>http://kantanda.pl.wordpress.com/2008/07/25/podstawy-jezyka-japonskiego-zeszyt-pierwszy/</guid>
<description><![CDATA[
Znowu ktoś próbuje nauczyć nas języka japońskiego - z jakim skutkiem? Przedstawiam dziecko Stu]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;">
<h3 style="text-align:justify;">Znowu ktoś próbuje nauczyć nas języka japońskiego - z jakim skutkiem? Przedstawiam dziecko Studia JG (tych od Otaku czy Maego Sagi) oraz Fundacji Krzewienia Kultury Japońskiej Sakura (tych od szkoły języka japońskiego Sakura właśnie): pierwszy zeszyt <em><strong>Podstaw Języka Japonskiego - hiragana i katakana. </strong></em></h3>
<p style="text-align:justify;"><img class="alignleft size-full wp-image-78" src="http://kantanda.wordpress.com/files/2008/07/cover.jpg" alt="" width="100" height="142" />Lubię kolekcjonować różne wydawnictwa, porównywać je, wykorzystywać czasem w swoich zajęciach - na ich tle PJJ wypada dobrze. Nie najlepiej, chociaż może na rynku polskim jest to najrzetelniejsza pozycja, ale dobrze. Było bowiem kilka wpadek, które być może zostaną poprawione w dodruku.</p>
<p style="text-align:justify;">
<p style="text-align:justify;">
<p style="text-align:justify;"><strong>Co mnie ubodło "na nie"?<br />
</strong><br />
Kasia Bogdan już we wstępie zapewnia nas, że będzie miło i przyjemnie. Tuszę, że tyczy się to serii PJJ ogółem - bowiem w nauce sylabiuszy dla wielu nie znajdzie się nic przyjemnego i miłego, na początku to zło konieczne. Sytuacji nie poprawia estetyczny, ale monotonny zeszyt do ćwiczeń. Z osobistego doświadczenia, z wielu lekcji służących nauce kany, w których uczestniczyłam najbardzije pamiętam sensei N., która próbując nauczyć grupę zgłosek wykrzyknęła "Kyaaaa~~! HENTAIII!" w iście kreskówkowym stylu. I robiła nie tylko to.</p>
<p style="text-align:justify;">Tabelki "ściągawki" do obu kan łamią konwencje trochę. Czy na lepiej, nie jestem pewna, ja się nie mogę przyzwyczaić. Czemu się czepiam? Na przykład, tabelka jest dosyć bezsensownie opisana na brzegach - w pionie mamy spółgłoski, w poziomie samogłoski i wszystko działa jak zwykle - odpowiednią sylabę powinniśmy znaleźć na przecięciu. Mały problem pojawia się przy sylabach złożonych, bowiem np. na przecięciu "K" znajdują się dwie kolumny z "a" - w jednej znajdziemy znak か, a w drugiej きゃ. Trochę bez sensu. Można było dać "ya" w drugiej, nawet wiedząc o znaku じゃ, który czyta się jako "ja" (ale w niektórych transliteracjach jako jya, więc teoretycznie problem się likwiduje). Poza tym udźwięcznienia znajdują się bezpośrednio pod swoimi bezdźwięcznymi odpowiednikami - jeśli ktoś nauczy się takiego ciągu trochę trudniej będzie mu korzystać z japońskich słowników, bo tam kolejność jest inna. Z drugiej strony rozumiem, że tabelka taka była najbardziej ergonomiczna.</p>
<p style="text-align:justify;">Zdziwiło mnie, dlaczego tylko niektóre sylaby mają obrys pomagający ustalić ich proporcje - można było dać konsekwentnie - wszędzie albo nigdzie.</p>
<p style="text-align:justify;">Ponadto strona 29 w moim wydaniu znienacka w środku cześci od katakany nakazuje mi ćwiczyć jedną stronę hiragany (błąd w druku, jak mniemam).<br />
<strong><br />
Z drugiej jednak strony jest wiele argumentów przemawiających za kupnem. </strong></p>
<p style="text-align:justify;">Po pierwsze - całość jest naprawdę estetyczna i ładnie wydana. Dobra jakość papieru, śliska okładka, nienaganny design (w sensie - nie przepakowany, taki w sam raz). To ważne o tyle, że na początku będziemy do ów zeszytu często (mam nadzieję!) powracać i powinien być wytrzymały na kartkowanie, mazanie i wożenie go z nami po świecie. To już sprawdziłam, wytrzymuje.</p>
<p style="text-align:justify;">Świetny wstęp i zasady wymowy - wszystko w pigułce, z dobrymi przykładami, jeśli MUSIAŁABYM się do czegoś przyczepić to pominięto dwuwargowe F i spłaszczone U (to drugie jednak wypadałoby, bo mamy masę sylab z U i wyjaśniłoby dlaczego nie mówi się Sasuke tylko Saske i des zamiast desu [BO SIĘ NIE DA - dop. palnik]), ale i tak brawa. Chyba najmniej błazeńskie i rozmijające się z prawdą wyjaśnienie fonetyki z ostatnio przeze mnie spotkanych (antybiotyk...czemu wcześniej na to nie wpadłam!?). No i ktoś pomyślał, że sylabiusze i ideogramy, a nie alfabet i litery (to się ostatnio dzieje nagminnie w różnych dziwnych źródłach).</p>
<p style="text-align:justify;">Kolejność i kierunek pisania kresek - a przy tym dużo miejsca do ćwiczenia. Wyborne do samodzielnej nauki, wyborne. Ja kiedyś dawno temu musiałam po prostu wypełniać specjalne spięte zszywką arkusze.</p>
<p style="text-align:justify;">Ćwiczenia - żal ściska, że żeby wmieścić się w sensowniej cenie - nie ma ich więcej i na większej przestrzeni. Są naprawdę fajne, na poziomie, odpowiedzi na końcu. Po prostu uważam, że "weź oddzielną kartkę" będzie skutkowało zgubieniem owej kartki, podczas gdy można by to mieć w jednym miejscu. Z drugiej strony jednak, jeśli się nad tym zastanowić - pozwala to na wielokrotne wykonanie owych ćwiczeń (znowu - ilość :( ) bez wielokrotnego i pracowitego wymazywania ołówka z zeszytu ćwiczeń. Plusy i minusy to wasza rzecz w tej kwestii akurat.</p>
<p style="text-align:justify;">Przede wszystkim cieszy zaś polityka edukacyjna PJJ - zaczynają od pisma, czyli tam, gdzie każdy sensowny i rzetelny kurs powinien się zacząć. Dlatego też z niecierpliwością wyglądam zeszytów kolejnych.</p>
<p style="text-align:justify;">Podsumowując - tylko tyle: jeśli macie na niego ochotę (a powinniście!) można go <a href="http://www.otaku.pl/?v=show&#38;id=112" target="_blank">zakupić tutaj za jedyne 6.90 PLN.</a> To najsensowniejszy wydatek w wasze podwaliny do języka japońskiego o jakim mogę osobiście pomyśleć na naszym rynku.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>A ja chciałabym podziękować Yankowi i Naq za udostępnienie mi egzemplarza do recenzji. 本当にありがとうございました！</strong></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[With the sound of the first bird singing I was leaving for home ]]></title>
<link>http://trulog.wordpress.com/?p=15</link>
<pubDate>Sun, 13 Jul 2008 19:36:25 +0000</pubDate>
<dc:creator>trulog</dc:creator>
<guid>http://trulog.pl.wordpress.com/2008/07/13/with-the-sound-of-the-first-bird-singing-i-was-leaving-for-home/</guid>
<description><![CDATA[Żyję. Zaliczyłem detoks.
Sznurki na dziś, czyli co odkryłem w Sieci:
www.archive.orgczyli mówi]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Żyję. Zaliczyłem detoks.</p>
<p>Sznurki na dziś, czyli co odkryłem w Sieci:</p>
<p><a class="alignleft" href="http://www.archive.org/index.php" target="_blank">www.archive.org</a>czyli mówiąc krótko, wszystko (prawie) to, czemu minęły majątkowe prawa autorskie i co można teraz dzięki pracy panów (i pań) amerykanów pobrać legalnie ze światowej sieci Internet. Z takich ciekawostek - dostępne są np. kultowe filmy jak "Nosferatu - symfonia grozy", "Noc żywych trupów", czy "Brzdąc", a także muzyka - chociażby koncert The Grateful Dead w Barton Hall z 1977.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[日本語で何と言いますか？ - czyli o dobrych słownikach]]></title>
<link>http://kantanda.wordpress.com/?p=55</link>
<pubDate>Thu, 03 Jul 2008 08:51:04 +0000</pubDate>
<dc:creator>Mizuu</dc:creator>
<guid>http://kantanda.pl.wordpress.com/2008/07/03/%e6%97%a5%e6%9c%ac%e8%aa%9e%e3%81%a7%e4%bd%95%e3%81%a8%e8%a8%80%e3%81%84%e3%81%be%e3%81%99%e3%81%8b%ef%bc%9f-czyli-o-dobrych-slownikach/</guid>
<description><![CDATA[Nie tylko tu, ale i na różnych innych stronach i forach każe mi się porównywać różne podręc]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;"><img class="alignleft size-medium wp-image-56" src="http://kantanda.wordpress.com/files/2008/07/kantanda-002.jpg?w=225" alt="" width="225" height="300" /><strong>Nie tylko tu, ale i na różnych innych stronach i forach każe mi się porównywać różne podręczniki i źródła. Z czego lepiej się uczyć? Co mi się bardziej przyda? Która szkoła, książka lepsza? A słownik? Na co zwrócić uwagę?</strong></p>
<p style="text-align:justify;"><strong>Temat źródeł niestety jest szeroki i głęboki jak nasza dziura budżetowa, więc dziś ogarnę tylko słowniki. </strong></p>
<p style="text-align:justify;">
<p style="text-align:justify;"><span style="text-decoration:underline;"><strong>Gdzie ich szukać?</strong></span><br />
Zabrzmi to jak slogan reklamowy, ale w dobrych księgarniach. Empik nie jest dla mnie w tej kwestii autorytetem. Polecałabym raczej księgarnie językowe, tam wybór i poziom powinien być rzetelniejszy, to samo z obsługą, która na miejscu doradzi w razie potrzeby. Najlepszym rozwiązaniem byłyby zamorskie księgarnie internetowe, ale niestety odpada nam najważniejsza możliwość - zajrzenia do środka. A to zrobić jakoś trzeba.</p>
<p style="text-align:justify;"><span style="text-decoration:underline;"><strong>Ile za nie zapłacić?</strong></span><br />
Na słownik człowiek nie powinien żałować, tak jak na żonę, bowiem zostanie on(ona) jego przyjacielem na całe życie. Nie chcemy, żeby coś zepsuło naszą przyjaźń z upływem czasu. Chcemy też, żeby nam pomagał, robił kanapki, pranie... a nie, chwila, to o żonie. Generalnie, jeśli chcecie kupić słowniczek za 20 złotych, od razu zarzućcie ten pomysł. Pooszczędzajcie jeszcze trochę i wróćcie do księgarni z zasobniejszym portfelem. Z drugiej strony jeśli nie chcecie zostać japonistami ani tłumaczami, opasłe, wielotomowe wydania za kilkaset złotych (czy innej waluty) też są wam kompletnie zbędne, bo wydacie pieniądze na coś, z czego nie będziecie w pełni korzystać.</p>
<p style="text-align:justify;"><span style="text-decoration:underline;"><strong>W jakim języku wybierać słowniki?</strong></span><br />
To jak się okazuje jest pewien problem. To zależy od was. Słowniki polsko-japońskie wciąż pozostawiają wiele do życzenia. Jeśli czujecie się na siłach - szukajcie tych sparowanych z angielskim, francuskim, niemieckim, lub rosyjskim (polecam szczególnie ang i rus, są najlepiej opracowane) czy innym językiem, który znacie w miarę biegle. Kupowanie dwóch słowników z cyklu JP-ANG i ANG-PL jest możliwie najgorszym rozwiązaniem. Tłumaczenie będzie mniej więcej tak samo dobre jak pocałunek z naszym chłopakiem przez chłopaka, który pił z jego szklanki dwa dni temu. Tyle samo zostanie z autentyku. Jeśli będzie już średnio-zaawansowani - dobrze pomyśleć o słowniku monojęzycznym czyli JP-JP. Sami zadecydujcie kiedy nastanie "ten czas".</p>
<p style="text-align:justify;">J<span style="text-decoration:underline;"><strong>akie słowniki mamy?</strong></span></p>
<ul style="text-align:justify;">
<li> słowniki leksykonowe / dwujęzyczne, te w których mamy tłumaczenia słówek na inny język</li>
<li> słowniki znaków (czyli te do kanji)</li>
<li> słowniki tematyczne (np. nazw własnych, klasyfikatorów, uszeregowane według kategorii typu film, kulinaria, rodzina etc.)</li>
<li> słowniki japońskie (te, które działają jak Wielkie Słowniki Języka Polskiego - defniują słowa w ojczystym języku).</li>
</ul>
<p style="text-align:justify;"><span style="text-decoration:underline;"><strong>Na co zwracać w nich uwagę?</strong></span></p>
<p style="text-align:justify;"><span style="text-decoration:underline;">W dwujęzycznych:</span></p>
<ul style="text-align:justify;">
<li> mają kanji / kane - kiedy pierwszy raz chwycicie je do ręki pomyślicie "O, super, rooma-ji!" - BŁĄD. Poruszanie się w świecie rooma-ji zostawi was jak dzieci we mgle, ze względu na CHOCIAŻBY homofony. Nauczenie się kany to absolutny mus, a po pół roku nie będziecie już rozumieli po co ludziom słowniki w rooma-ji (mówię o ludziach, którzy uczą się japońskiego na serio, a nie tłumaczą teksty japońskich hitów z rooma-ji BRRRR).</li>
<li> są dwukierunkowe - tzn. czy tłumaczą tylko z japońskiego / na japoński czy oba jednocześnie. Osobiście sama często pracuję na słownikach, które są jednokierunkowe z japońskiego, ale zdecydowanie wyżej i użyteczniej oceniam te, które są dwukierunkowe, chociaż jakimś cudem jest ich znacznie mniej.</li>
<li> ilość haseł - wszystko poniżej 2-3 tysięcy haseł to rozmówki nie słownik de facto. Ale z braku laku...</li>
<li> przykłady - SZALENIE WAŻNE - szukajcie słowników, w których albo macie przykładowe użycia słowa, albo jego objaśnienie kulturowe - dobry słownik wyjaśni wam jaka istnieje różnica między (pardon rooma-ji) nakama, tomodachi, shinyuu, etc. Zły słownik wszystkie przetłumaczy jako "przyjaciel" i nie powie wam dlaczego. Pamiętajcie, słowniki ciężko się przesłuchuje, reflektor prosto w światło tekstu niewiele daje.</li>
<li> różne dodatki - w słowniku powinna być wydrukowana tabela z kaną, powinno być wyjaśnienie dotyczące fonetyki, tego jakiego systemu transliteracji użyto (np. czy zapisują し　jako si czy shi), wstęp także po japońsku (nie szkodzi, że go rozumiemy, chodzi o to, że autor prawdopodobnie faktycznie zna się na japońskim, a nie opracował byle co na cudzych źródłach). Wysoko też ceńmy sobie dodawane do słowników CD, mini rozmówki wydrukowane osobno czy na końcu, gadżety, oferty wydawnictw, pędzelki, wszystko co autor słownika zrobił, żeby nam było lepiej.</li>
</ul>
<p style="text-align:justify;"><span style="text-decoration:underline;">W słownikach znaków:</span></p>
<ul style="text-align:justify;">
<li> rozbudowany wstęp - w którym znajdziemy między innymi sposób obsługi słownika, zasady zapisu znaków (kolejność kresek, kształt), trochę o historii kanji i inne ważne informacje</li>
<li> tabelka kany - obowiązkowo, słownik kanji bez tabelki kany to termos bez zakrętki, później nam to wisi, ale na początku jest kluczowe dla sensu istnienia</li>
<li> wiele sposobów wyszukiwania - powinniśmy móc odszukać znak co najmniej na podstawie 4 przesłanek: klucza, znaczenia, ilości kresek, a także odczytania. Wszystkie te dane powinny figurować nie tylko w indeksie, ale i bezpośrednio przy znaku.</li>
<li> rozróżnienie na odczytania onyomi i kunyomi - na początku zbędny gadżet, później ułatwia zapamiętywanie złożeń</li>
<li> złożenia - do każdego znaku powinno być załączonych kilka wieloznakowców z tym ideogramem. Dobrzy by było dodać jakieś przykłady, ale nie wymagajmy niczego ponad siły.</li>
<li> ilość znaków - Kanon 1945 znaków (+11 po ostatniej ustawie) powinien być zachowany. Szukamy słowników od tego pułapu w górę.</li>
<li> wygląd kaligraficzny - czyli jak dane kanji wygląda zapisane ręcznie (czasami bywa tak, że drukowany pierwowzór wygląda myląco, inaczej, niż zapisany ręką). Idealnie byłoby pokazać też w jakiej kolejności stawiane są kreski, ale to raczej nie w słownikach, a w książkach/ćwiczeniach do nauki kanji</li>
</ul>
<p style="text-align:justify;"><span style="text-decoration:underline;">W słownikach tematycznych i japońskich:</span></p>
<ul style="text-align:justify;">
<li> przydatność - zadajcie sobie kluczowe pytanie - czy w ogóle ich potrzebuję? Po co? Czy będę umiał z nich odpowiednio skorzystać? Słowniki w tej kategorii są TAK RÓŻNE, że jesteście jedynym kryterium oceny na początek.</li>
<li> kanji/kana - oczywiście bez tego słownik jest o połowę mniej użyteczny. Kanji koniecznie z furiganą (zapisem w hiraganie tuż nad nimi)</li>
<li> obrazki - żart? Niestety nie. O niektórych zjawiskach kulturowych nie mamy pojęcia. Co z tego, że np. w słowniku będzie wyjaśnienie co to jest "kappa" (rodzaj japońskiego wodnika, mówiąc skrótowo) albo "shishi" (chińska wersja lwa, mityczne zwierzę, co innego niż swojskie raion) jeśli nie zobaczymy o co chodzi. Części architektury, instrumentów, urządzeń, miejsca geograficzne, nazwy wzorów na kimonie i ich schematy kolorystyczne, rośliny i składniki potraw - jest wiele rzeczy, które w takich słownikach mogą się znaleźć, a obrazki ilustrujące pojęcia - tuż przy nich. Jeśli musimy używać dodatkowych źródeł (internetu + innych książek powiedzmy), żeby załapać o co chodzi, słownik jest do wyrzucenia.</li>
<li> językoznawstwo  - powinna tam się koniecznie znaleźć informacja co to za część mowy lub jak ją odmieniać (w JP-JP)</li>
<li> cena - nie dajmy się naciągnąć na paręnaście dolców za 100 stron słowniczka tematyznego o subkulturach. Pamiętajmy, że nie mamy takich wydawnictw w Polsce, takie słowniki dostaniemy tylko przez internet, albo wyjeżdżając za granicę (a także położymy na nich łapki w wielu polskich bibliotekach uniwersyteckich typu UW, UAM, UJ, PJWSTK - jeśli nie potrzebujemy ich zbyt często, lepiej wybrać opcję BIBLIOTEKA) - wtedy koszty za słownik rosną (przesyłka / koszt podróży). Z drugiej storny jak to fajnie wygląda na półce - za wszystko inne zapłacicie kartą Mastercard ;)....</li>
</ul>
<p style="text-align:justify;">Ufff, myślę, że wyszliście z tego przydługawego artykułu chociaż trochę mądrzejsi.<br />
Z tego cyklu będzie jeszcze artykuł o tym jak posługiwać się słownikami, tj. jak poszukiwać w różnych typach słowników (głownie znaków i leksykonach) danych, których potrzebujemy. Efektywnie!</p>
<p style="text-align:justify;">Przypominam, że wciąż zbieram komenatrze pod poprzednią notką ;)</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Źródła dla iPhone ...]]></title>
<link>http://locosp.wordpress.com/2007/12/09/zrodla-dla-iphone/</link>
<pubDate>Sun, 09 Dec 2007 13:37:10 +0000</pubDate>
<dc:creator>LOCOSP</dc:creator>
<guid>http://locosp.pl.wordpress.com/2007/12/09/zrodla-dla-iphone/</guid>
<description><![CDATA[Jak już wiadomo jestem posiadaczem iPhone by Apple i niedawno ogarnęła mnie chęć podzielenia si]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Jak już wiadomo jestem posiadaczem iPhone by Apple i niedawno ogarnęła mnie chęć podzielenia się z innymi użytkownikami iPhone  moimi grafikami i zacząłem studiować strukturę źródeł i coś tam wyszło teraz ja się cieszę swoim własnym źródłem, a Wy możecie cieszyć się moimi grafikami....</p>
<p>źródło: http://loco.hekko.pl</p>
<p>Niestety jeśli odwiedzicie tą stronę normalnie w przeglądarce nic Wam to nie da, przekieruje Was na moją stronę. Dlatego też zamieszczę tu czego można się spodziewać w pierwszej paczce</p>
<p><img src="http://loco.hekko.pl/one.png" alt="one.png" height="260" width="180" />   <img src="http://loco.hekko.pl/two.png" alt="two.png" height="260" width="180" /></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Japonia - źródła]]></title>
<link>http://yuenvsjapan.wordpress.com/2007/10/16/japonia-source/</link>
<pubDate>Tue, 16 Oct 2007 01:45:13 +0000</pubDate>
<dc:creator>yuenpl</dc:creator>
<guid>http://yuenvsjapan.pl.wordpress.com/2007/10/16/japonia-zrodla/</guid>
<description><![CDATA[Stwierdziłem, że podzielę się moimi doświadczeniami na temat możliwości kontaktu z Krajem Wsc]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Stwierdziłem, że podzielę się moimi doświadczeniami na temat możliwości kontaktu z Krajem Wschodzącego Słońca od nas, z Polski. Przez internet.</p>
<p>Tak naprawde internet jest najlepszym sposobem na poznanie Japonii, nie będąc tam. No, "poznanie", to dość odważne słowo... Niech będzie "kontakt". Chociaż, jeśli ktoś ma ten cenny dar wyciągania trafnych wniosków i spostrzeżeń z małej części czegoś większego, to może być i "poznanie". A zatem do rzeczy - cóż nam ten internet oferuje?</p>
<p><!--more--></p>
<p>Możliwości jest bardzo wiele (i nie jest to odkrywcza teza):</p>
<p><strong>Kontakt z żywymi ludźmi</strong></p>
<p>Najpierw coś, co ma wartość zdecydowanie największą, czyli kontakt z Japończykami/Japonkami:</p>
<p><a href="http://www.myspace.com">www.myspace.com</a> - bardzo znany, największy na świecie serwis społecznościowy. Zakładamy konto i wyszukujemy sobie ludzi wg żądanych kryteriów. Osób z Japonii jest multum; i co jest tu plusem - większość rozmawia po angielsku. Przyda się jednak jakaś "bajerancka" fotka na naszym profilu + intrygujący opis. Minusy są takie, że część osób używa myspace tylko do kontaktu z "prawdziwymi" znajomymi, część ma +300 (albo i 1000) "przyjaciół", a część (to smutne szczególnie dla samczej częśći publiczności) rozpatruje tylko kandydatury tych, którzy mogą wylegitymować się angielskim/amerykańskim rodowodem. Ale generalnie myspace nie jest zły.</p>
<p><a href="http://www.japan-guide.com">www.japan-guide.com</a> - świetna rzecz! Po wejściu w forum szukamy działów friends/language exchange/language tutors i znajdujemy mnóstwo osób z Japonii, które szukają znajomości z kimś z dalekich stron (lub kogoś, kto pomoże z językiem). Mamy pewność, że ci ludzie na 90% odpiszą. Co ważne - można też samemu zamieścić podobne "ogłoszenie", trzeba się liczyć jednak z tym, że cały świat to robi, więc ciężko się przebić. Dlatego też lepiej wyłowić sobie osobę z Japonii, bo nas raczej nikt nie złowi (choć mi się kilka razy zdarzyło). Oprócz tego sama strona ma do zaoferowania o wiele więcej, co każdy zobaczy sam, kiedy już tam wejdzie.</p>
<p><a href="http://www.mixi.jp">www.mixi.jp</a> - czysto japoński serwis społecznościowy. Coś na kształt naszego grona. Daje zdecydowanie największe morze możliwości, ale też najlepiej trzeba umieć pływać. Bo jest w 100% po japońsku. Niestety. Po drugie jest to system invite-only, czyli trzeba od kogoś dostać zaproszenie. Poruszanie się w nim jest piekielnie trudne (chyba oczywiście, że ktoś dobrze zna japoński) - ja sam znam tylko podstawowe opcje i wykorzystuje ułamek możliwości. Ale czy wyobrażacie sobie rodowitego japończyka na gronie? To dokładnie to samo:) Kiedy jednak już przekopiemy się przez krzaki, możemy się poczuć naprawdę fajnie. Jest tam (tak gdzieś słyszałem, nie jestem w stanie potwierdzić) ponad 7 milionów użytkowników, 98% to japończycy, reszta, to gajdzini, którzy albo tam mieszkają, albo - tak jak my - zapuścili się w poszukiwaniu znajomości. I druga, jeszcze lepsza sprawa - w związku z tym, że - w odróżnieniu od poprzednich serwisów - jest tu stosunkowo bardzo mało cudzoziemców, możemy być pewni, że wzbudzimy zainteresowanie. Tylko trzeba pamiętać o dwóch rzeczach: 1. Żeby nas zauważyli, musimy się jakoś pokazać; 2. Nie wszyscy mówią po angielsku, a jak już mowią, to często kiepsko.<br />
<strong>Ostatnio pojawiły się nowe zasady rejestracji. Oprócz zaproszenia, trzeba posiadać email z japońskiej komórki. Czyni to rejestrację spoza Japonii praktycznie niemożliwą...</strong></p>
<p><a href="http://www.skype.com">www.Skype.com</a> - osobiście z tego nie korzystam, bo nie używam Skype'a w ogóle, ale z tego, co wiem, to tam też można znaleźć dużo ludzi z Kraju Kwitnącej Wiśni. Na pewno dużym plusem jest fakt, że mamy możliwość pogadania werbalnie. Ale ja np. nie miałbym chyba odwagi:) Poszperać, bo ludzie to wykorzystują - z sukcesem.</p>
<p>To chyba metody dające największe możliwości poznania kogoś z Japonii. Są oczywiście też inne - np. serwisy związane z japońską popkulturą, czy z Japonią w ogóle. Często można tam spotkać "skośnooką" duszę". Można również próbować np. w grach mmorpg (najlepiej szukać tych w 'japońskim' stylu), tylko że z tym wiąże się problem: albo trafimy na grę zdominowaną przez koreańczyków, albo będziemy grali w "krzakach". Poza tym, czy warto grać tylko z powodu chęci poznania, skoro są dużo lepsze metody?</p>
<p>Oczywiście nic nie zastąpi kontaktu z Japończykiem na żywo. A tych w Polsce jest więcej, niż się wydaje. Jeśli mieszkacie w dużym mieście, to warto pokręcić się w pobliżu aktywności związanych z Japonią! Yuen sprawdził i działa!</p>
<p><strong>Japonia z poziomu monitora</strong></p>
<p>Czyli wszelkie rzeczy, którymi można się zainteresować, jeśli ktoś ma dużo czasu:]</p>
<p><strong>a) Japońska telewizja internetowa</strong>. Jest, istnieje. Właśnie pisząc tego posta, coś tam mi w tle gada; bodajże relacja z Tokyo Game Show. Znalazłem dwie stacje, które przy zerowym wysiłku udało się zmusić do działania (niby jest więcej, ale jak się okno z obrazem nie włączało od razu, to mi się nie chciało szukać powodu):</p>
<p><a href="http://impress.tv/">http://impress.tv/</a> - parę kanałów, dobrze działa, ciekawe rzeczy, 100% po japońsku, czyli nic nie rozumiem:P Oglądnąłem sobie np. program kulinarny, szkoda, że nie wiem nic poza tym, że koleś smażył "coś" na patelni. Była też bardzo porozciągana, urodziwa Japonka z dużym (jak na Japonkę) biustem, robiąca jakieś podstawowe ćwiczenia (tak, to oficjalna zachęta dla panów^^).</p>
<p><a href="http://www.odoroku.tv/cgi-bin/mov/live_mov.cgi?no=1&#38;bps=512">http://www.odoroku.tv/</a> - większy obraz, jak włączyłem, to znane mi już skądś samcze gęby mówiły i śpiewały (niestety nie bardzo wiem, co), więc może być ciekawie. Mi niestety po 15sek. pada i "buforuje", czyli oglądać się da średnio. Niestety ta telewizja używa najbardziej zwalonego flash playera - tego windowsowskiego... Ale myślę, że jak ktoś ma szybkie łącze (ja mam 1Mbit, czyli potrzeba więcej), to będzie hulać. Chyba, że to im serwer nie wyrabia... Oczywiście jak wyżej - 100% Japoński, Yuen nie kali.</p>
<p>Kanałów telewizji jest na pewno więcej, ale się w to bardziej nie zagłębiałem. Zachęcam do własnych poszukiwań. Generalnie jeśli ktoś nie zna Japońskiego, a nie jest chorym maniakiem, to polecam inne aktywności. Co warto, to zobaczyć jak różni się ich sposób tworzenia i przedstawiania telewizji, reklam, jak inne mają kanony.</p>
<p><strong>b) Kamery live</strong>Tu nie ma się co rozpisywać na temat definicji. Krótko: Dla niepoprawnych marzycieli, żeby sobie powzdychać (obowiązkowo z myślą"jak bym chciał tam teraz być"), dla ludzi chcących sobie chwilę pooglądać jakiś fragment Japonii, wreszcie dla tych, którzy mają naprawdę za dużo wolnego czasu. Kamer jest mnóstwo, ja podam tylko kilka:</p>
<p><a href="http://www.us-tec.com/live/index.html">Osaka</a> - Osaka, na jakimś skrzyżowaniu. Świetna. Można sobie kręcić na boki, w górę, w dół, przybliżać (widać dość dobrze twarze ludzi na przejściu dla pieszych!), nawet nieźle działa, choć przy zmianie położenia trochę klaci.</p>
<p><a href="http://www.ginza.jp/now/">Ginza</a> - jak nazwa wskazuje, tu widzimy skrzyżowanie w Ginzie w Tokio. Bardzo płynna i dużo się "dzieje" (tzn. chodzi dużo ludzi i jeździ dużo samochodów), ale niestety okno jest małe i nie można ani kręcić kamerą, ani jej przybliżać... Zaobserwowałem ciekawe "prowadnice" do skrętu w prawo (u nas to skręt w lewo) na skrzyżowaniu, co pokazuje kierowcom, gdzie stanąć na środku, żeby nie robić problemów sobie i innym. Poproszę takie w Krakowie:)</p>
<p><a href="http://www.painter.co.jp/sakurajima2/video2.htm">Sakurajima</a> - nie wiem, co to za miejsce, jakaś góra, w każdym razie widok piękny. I ten sam, co przy Osace sposób kierowania kamerą, niestety działa wolno... Oj wolno... Ale warto zobaczyć! Po prawej do wyboru inne kamery.</p>
<p><a href="http://www.ilive.hokkaido.isp.ntt-east.co.jp/search.html">Hokkaido</a> - Północna wyspa. Niby kamery, ale oferują nam tutaj tylko zdjęcia. Choć  jest ich dużo. Wybieramy sobie region, potem kamerę i mamy domyślnie najnowsze zdjęcie a niżej listę ze stronami galerii poprzednich (chyba).</p>
<p><a href="http://view.aomori.isp.ntt-east.co.jp/usa/usa.html">Aomori</a> - Dużo widoków na prefekturę Aomori. Urokliwe widoki, klimat spokojnej Japońskiej prowincji. Uwaga dla osób wrażliwych, nostalgicznych, czy pragnących Japonii <em>bardzo</em> mocno - można się rozczulić. Całkiem duży obraz, znana już nam kontrolka z Osaki i Sakury, czyli to, co lubimy.</p>
<p>Oczywiście przy kamerach trzeba pamiętać, że widzimy, to, co w Japonii jest teraz. Jeśli włączymy o 20, to raczej wiele się nie będzie działo:) A samych kamer - jak już mówiłem - jest dużo, dużo więcej, ja podałem kilka dla przykładu.</p>
<p><strong>c) Źródła popkultury japońskiej</strong><br />
Czyli słuchamy japońskiej muzyki, oglądamy teledyski, seriale, anime itp. oraz wszelkie tego typu rzeczy. Każdy wie, o co chodzi. I tak:</p>
<p><a href="http://www.youtube.com">www.YouTube.com</a> - Czym jest i jak działa wie każdy. Można wiele znaleźć, jednak z uwagi na wielkość, Youtube cieszy się również wielkim zainteresowaniem wszelkich wytwórni itp. Z tego powodu niektóre rzeczy są kasowane z powodu praw autorskich.</p>
<p><a href="http://www.dailymotion.com">www.DailyMotion.com</a> - Ten sam schemat działania. Z jednej strony więcej materiałów, bo raczej nie są kasowane (chociaż ostatnio się ten proceder nasilił), ale z drugiej strony mniej popularny... Polecam używanie obu naraz - jak czegoś nie ma na jednym, to prawdopodobnie będzie na drugim.</p>
<p> <a href="http://mullemeck.serveftp.org/jps_beta/">JpopSuki Tracker</a> - Czyli największe źródło z możliwych. Jest tam prawie wszystko, co istnieje i jest związane z japońską muzyką, do tego całkiem dużo innych przejawów popkultury.</p>
<p><a href="http://www.BoxTorrents.com">www.BoxTorrents.com</a> - to samo, co wyżej, tylko tyczy się Anime i Mangi (głównie).</p>
<p><a href="http://www.D-Addicts.com">www.D-Addicts.com</a> - j.w., tym razem japońskie (azjatyckie w ogóle) seriale (dramy). Wymagany duży stopień zmaniakalizowania!</p>
<p><a href="http://http://yesasia.com">http://yesasia.com</a> - można sobie kupić, co byśmy chcieli, po bardzo zaporowych cenach:) Ale jak ktoś ma pieniądze... to w sumie i tak bardziej polecam np. ebay^^ Chociaż tu na pewno asortyment większy.</p>
<p><a href="http://yesasia.com">www.jpopasia.com/</a> - klik i jesteśmy w świecie japońskiej muzyki. Stronkę przypomniała mi koleżanka Ivonea, za co jej oficjalnie dziękuję:) Dobre miejsce, jeśli ktoś chce przygody z Jpopem - forum, różne listy (popularności na stronie jak i lista sprzedaży w Japonii). Oprócz tego teledyski, teksty piosenek - czego kto zapragnie:) </p>
<p>Takich miejsc jest oczywiście więcej, jednak na ogół bardziej wyspecjalizowane. Poza tym, te które przedstawiłem, pozwalają dostać praktycznie wszystko.</p>
<p><strong>d) Blogi i strony Polskie</strong><br />
Wszelkiego rodzaju. Wymieniam te, które odwiedzam często:</p>
<p><a href="http://www.tokyobynight.pl">www.tokyobynight.pl</a> - Najpopularniejszy i w sumie zasłużenie blog. WiT, który wyjechał do Japonii na praktyki studenckie i wyszło na to, że siedzi już tam drugi rok. Świetne zdjęcia w dużej ilości, mnóstwo ciekawych informacji i spostrzeżeń (bardziej na początku pobytu - czyli dawniejsze wpisy). Oprócz WiTa (założyciela), publikowało tam kilka osób, co też działa na plus. Ostatnio pisze - i wprowadza powiew świeżości - tam Kabura, legendarny w pewnych kręgach głos z Sapporo.</p>
<p><a href="http://sarkun.blogspot.com">sarkun.blogspot.com</a> - kolejny blog z Japonii. Tym razem studenta (takiego, który studiuje:)), będącego na rocznym stypendium. Duża ilość humoru, całkiem ciekawe tematy, szkoda, że takie rzadkie wpisy. Naprawdę polecam!</p>
<p><a href="http://biginjapan.pl/">www.BigInJapan.pl</a> - trzeci blog Polaka, który wyjechał do Japonii. Kolejny raz na stypendium, jednak tym razem podyplomowe. Mieszka w Kobe, mieście bardzo zinternacjonalizowanym. Z tej prostej przyczyny, że jest kimś innym i w innym miejscu - ma inne spostrzeżenia i podejmuje inne tematy.</p>
<p><a href="http://mazzi.pl">www.mazzi.pl</a> - blog, tym razem z polskiej perspektywy. Mazzi konkuruje ze mną o miano największego zboczeńca, jeśli chodzi o Japonię i przyznać muszę, że jest dobry. A sam blog - można poczytać o wszystkim po trochu: od gier wideo, przez muzykę, ciekawostki, po poradnik pisania artykułów. Warto wejść i się zapoznać. </p>
<p><a href="http://www.konnichiwa.pl">www.konnichiwa.pl</a> - portal o Japonii. Chaotyczny, mało kompleksowy, ale wart polecenia. Jest tam jeden człowiek, który pisze ciekawe rzeczy (Jacek Kicman), oprócz tego można znaleźć parę perełek, od czasu do czasu też ciekawego newsa. Przydałoby im się więcej redaktorów - jak jesteście chętni, to myślę, że można się zgłosić:)</p>
<p><a href="http://www.japonka.pl">www.japonka.pl</a> - polski serwis umożliwiający naukę japońskiego online za darmo. Niezły poziom merytoryczny , choć lekcje są tylko do pewnego poziomu (dość wysokiego jednakże). Lekcje zrobione w potrafiący zainteresować sposób. Bardzo sympatyczna adminka, która rozkręciła to wszystko sama, za własne pieniądze to utrzymuje, a dodatkowo pomogła głodnemu Yuenowi w Warszaiwe. Złota kobieta:) Stronę polecam każdemu, kto chce spróbować swoich sił z japońskim.</p>
<p><a href="http://www.japoland.pl/pl/">http://www.japoland.pl/</a>- dobra strona, lubię ją za mnóstwo ciekawostek, o których ciężko dowiedzieć się z innych źródeł. Niby nic, co zmieni nasz sposób postrzegania Japonii, ale na pewno właśnie poprzez również takie informacje może być on najpełniejszy. Tylko uwaga! Ciekawostek jest naprawdę dużo:)</p>
<p><a href="http://www.iaponia.pl/">www.iaponia.pl</a> - portal wiedzy o Japonii, reklamujący się, jako "kompendium wiedzy o Japonii". Na razie tak bym ich nie nazwał, chociaż mają już trochę niezłych artykułów. Warto zaglądnąć i przeglądnąć.</p>
<p><a href="http://www.japonia.org.pl/">www.japonia.org.pl</a> - Kolejna ze stron, traktująca ogólnie o Japonii. Ciężko napisać o niej coś innego, niż o poprzednich. W gruncie rzeczy można tam znaleźć podobny rodzaj wiedzy. </p>
<p>-----</p>
<p>I koniec!:) To, co tu przedstawiłem powinno całkowicie zaspokoić wszelki głód. Źródeł jest oczywiście dużo więcej. Ja wymieniłem podstawy i/lub przykłady. No cóż - i tak Wam wystarczy! W każdym razie zachęcam do własnego eksplorowania bezdennych czeluści internetu. O Japonii można znaleźć dużo więcej informacji, niż człowiek jest w stanie przetworzyć, sztuka polega nie na ich wyszukaniu, ale na  wyselekcjonowaniu.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[]]></title>
<link>http://kami4.wordpress.com/2007/05/16/31/</link>
<pubDate>Wed, 16 May 2007 10:15:15 +0000</pubDate>
<dc:creator>kami4</dc:creator>
<guid>http://kami4.pl.wordpress.com/2007/05/16/31/</guid>
<description><![CDATA[
 A. Glass &#8220;Harcerstwo dziś i jutro&#8221;, Warszawa 1996
&#8220;Poradnik Harcerski&#8221;
h]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<ul>
<li><font color="#800080"> A. Glass "Harcerstwo dziś i jutro", Warszawa 1996</font></li>
<li><font color="#800080">"Poradnik Harcerski"</font></li>
<li><a href="http://miniportal.harcerski.pl/">http://miniportal.harcerski.pl/</a></li>
<li><a href="http://zhp.pl/index.php">http://zhp.pl/index.php</a></li>
<li><a href="http://www.shdm.harc.pl/glowna.php">http://www.shdm.harc.pl/glowna.php</a></li>
</ul>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Źródła aktualności]]></title>
<link>http://xteam7.wordpress.com/2007/01/16/zrodla-aktualnosci/</link>
<pubDate>Tue, 16 Jan 2007 12:45:25 +0000</pubDate>
<dc:creator>ParalyserX</dc:creator>
<guid>http://xteam7.pl.wordpress.com/2007/01/16/zrodla-aktualnosci/</guid>
<description><![CDATA[Chciałbym teraz wymienić źródła informacji, z których korzystam, by publikować kolejne artyku]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Chciałbym teraz wymienić źródła informacji, z których korzystam, by publikować kolejne artykuły. Wykorzystuję newslettery, gazety i wiadomości na stronach następujących serwisów:<!--more--></p>
<ul>
<li><strong>Komputer Świat (czasopismo, strona i newsletter)</strong></li>
<li><strong>Dobreprogramy.pl ( strona i newsletter)</strong></li>
<li><strong>CentrumXP.pl ( strona i newsletter)</strong></li>
<li><strong>4press.pl (strona)</strong></li>
<li><strong>FrazPC.pl (strona)</strong></li>
<li><strong>di.com.pl (strona)</strong></li>
<li><strong>PC Format (czasopismo, strona i newsletter)</strong></li>
</ul>
<p>Linki do wyżej wymienionych serwisów znajdują się w dziale ,,Linki do stron" i bezpośrednio pod postami. Jeśli będę pobierał informacje z innych serwisów -  dodam ich do tej listy.</p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
