<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>zludzenia &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/zludzenia/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "zludzenia"</description>
	<pubDate>Wed, 08 Oct 2008 11:41:46 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Stara miłość zardzewiała]]></title>
<link>http://moon5.wordpress.com/?p=3106</link>
<pubDate>Tue, 07 Oct 2008 23:01:57 +0000</pubDate>
<dc:creator>Moon</dc:creator>
<guid>http://moon5.pl.wordpress.com/2008/10/08/stara-milosc-zardzewiala/</guid>
<description><![CDATA[Bywa, że ktoś, kogo kochamy okazuje się kimś innym. Kimś, kogo już nie kochamy, bo nie jesteś]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Bywa, że ktoś, kogo kochamy okazuje się kimś innym. Kimś, kogo już nie kochamy, bo nie jesteśmy w stanie dalej kochać. I co wtedy? Rozpacz. Poczucie straty. Pustka.</p>
<p>Źle kogoś oceniliśmy, albo ten ktoś się zmienił.</p>
<p>Łatwo się zakochać, łatwo się odkochać. Czasem wystarczy jedno nieodpowiednie słowo z tamtej strony, aby coś pękło. Są tacy ludzie. Ludzie noszący maski.<br />
---<br />
<strong>Ultravox "Mr X" (1980)</strong><br />
<span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/i-xaVa6NT7I'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/i-xaVa6NT7I&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Żałość]]></title>
<link>http://moon5.wordpress.com/?p=2844</link>
<pubDate>Tue, 30 Sep 2008 02:12:12 +0000</pubDate>
<dc:creator>Moon</dc:creator>
<guid>http://moon5.pl.wordpress.com/2008/09/30/zalosc/</guid>
<description><![CDATA[(wpis przeniesiony z blox.pl)
Przyzwyczaiłam się już do nowego bloga, i nawet go polubiłam. Jedn]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<pre style="text-align:left;"><em>(wpis przeniesiony z blox.pl)</em></pre>
<p style="text-align:left;">Przyzwyczaiłam się już do nowego bloga, i nawet go polubiłam. Jednocześnie, gdy wchodzę na ten stary, na WP, robi mi się bardzo przykro, że już mnie tam nie ma, że porzuciłam tamto miejsce... Dokładnie tak samo źle czułam się prawie rok temu, gdy odeszłam z mojego bloga na blox.pl. Żal nieopisany... A więc można emocjonalnie uzależnić się od "kartki papieru" w sieci, czy inaczej od własnego kącika <em>www</em>.</p>
<p style="text-align:left;">Pierwotnie miałam napisać tylko o dzisiejszym, poniedziałkowym teatrze telewizji. Już od dawna żadna sztuka telewizyjna nie wzruszyła mnie tak jak ta. "Rodzinny show" Petera Quiltera w reżyserii Macieja Pieprzycy. Globisz grał o wiele lepiej niż Stenka, która właściwie jest nijaka. Globisz był doskonały, bo on przecież jest, nie gra. Popłakałam się na koniec, i pomyślałam, że ten mój blog z tym nieszczęsnym moim zdjęciem, to też taki ciągły show, który trwa, i trwa. Tylko ja nie mam pewności, czy to mi się podoba.</p>
<p>Paradoks. Chyba pozorny.</p>
<p>***<em></em></p>
<p><em>Danuta Stenka śpiewała to w tym spektaklu... </em></p>
<p><strong>Simon and Garfunkel "Scarborough Fair<strong>"/"Absolwent"</strong><br />
</strong><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/nIoGOgqs_20'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/nIoGOgqs_20&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Udanych wakacji]]></title>
<link>http://pytania.wordpress.com/?p=107</link>
<pubDate>Mon, 08 Sep 2008 06:30:27 +0000</pubDate>
<dc:creator>telemach</dc:creator>
<guid>http://pytania.pl.wordpress.com/2008/09/08/udanych-wakacji/</guid>
<description><![CDATA[„Ci, którzy opisują swe podróże to kłamcy, już sam fakt, że to czynią jest wystarczającym]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal"><span style="font-size:10pt;font-family:Arial;">„<em>Ci, którzy opisują swe podróże to kłamcy, już sam fakt, że to czynią jest wystarczającym powodem aby im nie wierzyć“</em></span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:10pt;font-family:Arial;">Strabon</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:10pt;font-family:Arial;"> </span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:10pt;font-family:Arial;">Ci, którzy uważają, że wypowiedź ojca starożytnej geografii pełna jest nieuzasadnionego sarkazmu, przesadnego radykalizmu, ba, niegodnej naukowca przesady, powinni wysłuchać skróconej historii wyspy Hy Brazil.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:10pt;font-family:Arial;">Wyspę Hy Brazil odkrył na południowy wschód od Irlandii niejaki Madoc ab Gwynedd, o którym również można by w nieskończoność, ale to już zupełnie inna bajka. Umówmy się, że o ile istniał (a raczej mało na to nie wskazuje) był on Celtem, prawdopodobnie walijskim księciem, a z całą pewnością piramidalnym kłamcą. Wyspę odkrył w roku 1170, wracając z odkrytej przez siebie właśnie Ameryki. To nie jest żart. Wielu poważnych uczonych o tym pisało a dzieci uczyły się tego w angielskich szkołach. </span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:10pt;font-family:Arial;">Pierwsza, historycznie udokumentowana ekspedycja odkrywcza, której celem była penetracja naniesionej przez pilnych kartografów na większość późnośredniowiecznych i renesansowych map wyspy, odbyła się w w roku 1480. Ponieważ nie została ona uwieńczona sukcesem, wysłana została w roku 1497 cała flota pod dowództwem niejakiego kapitana Cabota. Dziwnym trafem jednak i tym razem nie udało się wyspy odnaleźć. </span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:10pt;font-family:Arial;">Dokładne położenie lądu Hy Brazil ustalił wreszcie ponad wszelką wątpliwość w roku 1636<span> </span>Nathaniel Rich, kapitan floty JKM króla Anglii. Pierwszy dokładny opis pochodzi jednak dopiero z roku 1674. Zawdzięczamy go kapitanowi Johnowi Nisbetowi. Bogactwo szczegółów jest zdumiewające. O prawdziwości jego relacji zaświadczyli Szkoci, uwolnieni przez Nisbeta z niewoli, w której trzymali ich niegodziwi mieszkańcy wyspy. W 1675 roku, dzięki inicjatywie pana Mathiew Calhoon, który zwrócił się w tej sprawie z petycją do króla Karola I, Hy Bryzil stała się oficjalnie częścią brytyjskiego terytorium. W 1684 roku wyspę odwiedził niejaki Morogh O'Ley i spędził na niej dwa przyjemne dni. Nie był on ostatni – niezliczone zastępy podróżników odwiedzały lub widziały Hy Brazil. Szczegółowe opisy pojawiają się przez cały wiek XVIII i trudne są do zliczenia.</span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:10pt;font-family:Arial;">Chociaż w 1825 oficjalnie i ostatecznie ustalono, że takiej wyspy nie ma, ani też nigdy nigdy nie było, podróże wcale nie ustawały. Tym bardziej, że jeszcze w 1865 roku, można było znaleźć Hy Brazil na oficjalnych mapach brytyjskiej admiralicji. </span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:10pt;font-family:Arial;">Ostatni raz Hy Brazil ukazała się brytyjskiemu pisarzowi T.J: Westroppowi w roku 1872. Uprzednio widział wyspę już dwukrotnie i dwukrotnie spotkał się z kpinami niedowiarków. Prawdopodobnie dlatego zabrał na pokład jachtu, jako świadków, mamusię i grupę przyjaciół, aby razem z nim zobaczyli co należy. Zobaczyli. </span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:10pt;font-family:Arial;">Tekst powyższy dedykuję wszystkim, którzy przekonani są, że skłonność do wiary w mity i złudzenia dotyka zawsze jedynie innych. I życzę udanych wakacji na Hy Brazil, przepięknej, owianej mgłami wyspie na Atlantyku. Dojazd nie powinien być trudny, wyspa oddalona jest jedynie o około 100 mil morskich od południowo-zachodnich brzegów Irlandii.</span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Why is the princess sad?]]></title>
<link>http://alternatywa.wordpress.com/?p=50</link>
<pubDate>Thu, 14 Aug 2008 16:09:57 +0000</pubDate>
<dc:creator>alternatywa</dc:creator>
<guid>http://alternatywa.pl.wordpress.com/2008/08/14/why-is-the-princess-sad/</guid>
<description><![CDATA[To ona, królewna zamknięta w wysokiej wieży strzeżonej przez smoka. Zaczarowana przez złą czar]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><span style="font-family:arial,helvetica,sans-serif;">To ona, królewna zamknięta w wysokiej wieży strzeżonej przez smoka. Zaczarowana przez złą czarownicę piękna złotowłosa o smutnej twarzy, spogląda przez gotycke okno i czeka dnia, kiedy uwolni ją z wieży odważny książę. I pobieżą w dal na rosłym rumaku, radośni i idealni...</span></p>
<p><span style="font-family:arial,helvetica,sans-serif;">Nie. To nie ta bajka. </span></p>
<p><span style="font-family:arial,helvetica,sans-serif;">To ona, ta zwyczajna, pogrążona w schematach dziewczyna z małego miasteczka. Nie znasz jej, bo mało kto ją zna. Zamknięta w sobie - to taka jej prywatna wieża, której nie potrafi opuścić. Spędza wolne chwile w ulubionym miejscu przy oknie. A właściwie przy dwóch. Gdy przystaniesz chwilę pod jej drzwiami, usłyszysz cichy szept klawiszy szarej klawiatury. Mechaniczne okno na świat, rzuca jasne światło na ścianę. A ona spogląda w to okno z hipnotycznym spokojem, monotonnie wystukując na klawiaturze cichą melodię. I tylko w zadumie odrywa wzrok od swojego okna, spoglądając w bok, w to prawdziwe okno, na szarobury krajobraz pogrążony w półśnie i suche gałęzie drzew pozbawionych dawnej zieleni. Tylko deszcz stuka czasem w jej okno. Nie znajdując zainteresowania, spływa łzawo po szybie. Dziewczyna nie czeka, nie potrafi żyć złudzeniami, nie potrafi się czarować. To nie bajka. Tu nie ma miejsca na szczęśliwe zakończenia. Tu nic nie jest idealne, bo tu nawet ideały mają wady. To jest rzeczywistość. Ona nie posiada skrupułów i zatruwa życie bardziej niż siarkowy oddech smoka...</span></p>
<p><span style="font-family:arial,helvetica,sans-serif;">Nie będzie księcia. Książęta wymarli. Mapa zniknęła. A rumak w zoo się pasie z zebrami.</span></p>
<p><span style="font-family:courier new,courier;"><em>'Co jest za tą siódmą górą, tam? Obraz, który czasem śni się nam (...) Nic nie boli tak jak życie, nic nie boli nas, to olśnienie i odkrycie, że przemija czas.'</em></span></p>
<p>Budka Suflera</p>
<p><a href="http://alternatywa.files.wordpress.com/2008/08/blog.gif"><img class="alignnone size-medium wp-image-51" src="http://alternatywa.wordpress.com/files/2008/08/blog.gif?w=300" alt="" width="300" height="136" /></a></p>
<p>niedziela, 16 marca 2008  (17:45)</p>
<p><a href="http://swireks.wrzuta.pl/audio/h2aU4juXIH/">Budka Suflera - Nic nie boli tak jak życie</a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Złudzenia optyczne]]></title>
<link>http://marlonk.wordpress.com/?p=64</link>
<pubDate>Sat, 17 May 2008 22:16:49 +0000</pubDate>
<dc:creator>marlonk</dc:creator>
<guid>http://marlonk.pl.wordpress.com/2008/05/17/zludzenia-optyczne/</guid>
<description><![CDATA[Nie raz pewnie widziałeś już złudzenia optyczne. Tym razem zebrane są w jednym miejscu.

prawda]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Nie raz pewnie widziałeś już złudzenia optyczne. Tym razem zebrane są w jednym miejscu.</p>
<p><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/iR9i1O8jcY0'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/iR9i1O8jcY0&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
<p>prawda, że można dać się nabrać : )</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Nieuwarunkowane szczęście]]></title>
<link>http://zenforest.wordpress.com/2008/01/31/nieuwarunkowane-szczescie/</link>
<pubDate>Thu, 31 Jan 2008 23:32:16 +0000</pubDate>
<dc:creator>zenforest</dc:creator>
<guid>http://zenforest.pl.wordpress.com/2008/01/31/nieuwarunkowane-szczescie/</guid>
<description><![CDATA[
Fragment z &#8220;Droga miłującego pokój wojownika&#8221; D. Millman
Po zapadnięciu zmroku sied]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://zenforest.wordpress.com/files/2008/01/zen_afirmacja_free.jpg" /></p>
<p><i>Fragment z "Droga miłującego pokój wojownika" D. Millman</i></p>
<p>Po zapadnięciu zmroku siedziałem ogrzewając ręce i twarz przy trzaskającym ogniu, gdy nagle z ciemności wyłonił się Sokrates!</p>
<p>– Byłem w sąsiedztwie, więc pomyślałem, że wpadnę – powiedział.</p>
<p>Byłem zachwycony i ledwo wierzyłem własnym oczom. Uścisnąłem go i powaliłem na ziemię. Śmialiśmy się i tarzaliśmy w pyle. Potem otrzepawszy się nawzajem usiedliśmy przy ognisku.</p>
<p>– Prawie się nie zmieniłeś, stary wojowniku – powiedziałem. Sokrates postarzał się, ale jego szare oczy nadal błyszczały.</p>
<p>– Ty z kolei – uśmiechnął się, przyglądając mi się uważnie – wyglądasz na dużo starszego, ale na niewiele mądrzejszego. Powiedz mi, nauczyłeś się czegoś?</p>
<p>Westchnąłem wpatrując się w ogień.</p>
<p>– No cóż, nauczyłem się sam przyrządzać sobie herbatę. Postawiłem mały garnek z wodą na prowizorycznej kracie i</p>
<p>przyrządziłem aromatyczną herbatę, wsypując zioła, które tego dnia znalazłem po drodze. Nie spodziewałem się towarzystwa – wręczyłem Sokratesowi własny kubek, a sobie nalałem do małej miseczki. W końcu słowa popłynęły. Gdy mówiłem, rozpacz, którą powstrzymywałem przez tak długi czas, w końcu wylała się.</p>
<p>– Nie mam dla ciebie nic, Sokratesie. Nadal jestem zagubiony – i nie jestem ani trochę bliżej bramy niż wtedy, kiedy spotkaliśmy się po raz pierwszy. Zawiodłem cię, a życie zawiodło mnie – życie złamało mi serce.</p>
<p>Tak! – wykrzyknął triumfalnie. – Twoje serce jest pęknięte, Dan – pęknięte, aby odsłonić bramę jaśniejącą wewnątrz. To jest jedyne miejsce, w którym jeszcze nie szukałeś. Otwórz oczy, pajacu – już prawie dotarłeś! Zmieszany i sfrustrowany siedziałem bezradnie.</p>
<p>– Jesteś już prawie gotów – uspokajał mnie Sokrates – jesteś bardzo blisko.</p>
<p>– Blisko czego? – złapałem się jego słów z nadzieją.</p>
<p>– Blisko końca.</p>
<p>Ciarki przeszły mi po plecach. Szybko wsunąłem się do mojego śpiwora, a Sokrates rozwinął swój. Ostatnią rzeczą jaką widziałem tego wieczoru były błyszczące oczy mojego nauczyciela, jakby patrzące przeze mnie, przez ogień, w inny świat.</p>
<p>Gdy pojawiły się pierwsze promienie słońca, Sokrates był już na nogach i siedział nad pobliskim strumieniem. Dołączyłem do niego siadając na chwilę w ciszy, wrzucając kamyki do płynącej wody i słuchając ich plusku. Milcząc Sokrates odwrócił się i obserwował mnie uważnie.</p>
<p>Tego wieczoru, po beztroskim dniu spacerów, pływania i wygrzewania się na słońcu, Sokrates powiedział, że chciałby usłyszeć wszystko co pamiętam ze swoich uczuć, od czasu gdy się ostatnio widzieliśmy. Mówiłem przez trzy dni i trzy noce – wyrzuciłem z siebie cały bagaż wspomnień. Przez cały ten czas Sokrates rzadko się odzywał, jedynie czasami zadawał krótkie pytanie.</p>
<p>Tuż po zachodzie słońca wskazał mi gestem, abym usiadł obok niego przy ognisku. Siedzieliśmy nieruchomo ze skrzyżowanymi nogami, stary wojownik i ja, wysoko w górach Sierra Nevada.</p>
<p>– Sokratesie, <b>wszystkie moje złudzenia rozwiały się, ale zdaje się, że nie pozostało nic, co mogłoby je zastąpić</b>. Pokazałeś mi daremność poszukiwań. Ale co z drogą miłującego pokój wojownika? Czyż nie jest to jakaś ścieżka poszukiwań?</p>
<p>Sokrates roześmiał się uradowany i poklepał mnie po ramieniu.</p>
<p>– Po tak długim czasie, w końcu wymyśliłeś jakieś sensowne pytanie! Ale odpowiedź masz tuż przed nosem. Przez cały czas pokazywałem ci drogę miłującego pokój wojownika, a nie drogę do zostania miłującym pokój wojownikiem. Dopóki kroczysz tą drogą, dopóty jesteś wojownikiem. W ciągu ostatnich ośmiu lat porzuciłeś “kurs wojownika" i musiałeś odnajdywać go od nowa. <b>Ale droga jest tu i teraz – zawsze była.</b></p>
<p>– Co więc mam teraz robić? Dokąd mam pójść?</p>
<p>– A kogo to obchodzi? – wrzasnął radośnie. – <b>Głupiec jest “szczęśliwy", kiedy jego pragnienia zostaną zaspokojone. Wojownik jest szczęśliwy bez żadnego powodu.</b> To właściwie czyni szczęście najwyższą dyscypliną – przewyższającą wszystko inne, czego cię uczyłem.</p>
<p>Gdy wieczorem raz jeszcze wchodziliśmy w nasze śpiwory, twarz Sokratesa promieniała czerwonym blaskiem ogniska.</p>
<p>– Dan – powiedział cicho – to jest ostatnie zadanie, jakie ci daję, zadanie na zawsze: Zachowuj się jak człowiek szczęśliwy, czuj się szczęśliwy, <b>bądź szczęśliwy, bez najmniejszego powodu</b>. Wtedy będziesz mógł kochać i robić to, na co masz ochotę.</p>
<p>Robiłem się senny. Zamykając oczy powiedziałem cicho:</p>
<p>– Ale Sokratesie, pewne rzeczy i pewnych ludzi bardzo trudno kochać. Wydaje się niemożliwe, aby zawsze być szczęśliwym.</p>
<p>– Niemniej jednak, Dan, to właśnie znaczy być wojownikiem. Widzisz, <b>nie mówię ci jak być szczęśliwym, po prostu mówię ci, byś był szczęśliwy.</b></p>
<p>Z tymi słowami zasnąłem.</p>
<p><i>Fragment z "Droga miłującego pokój wojownika" D. Millman</i></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Złudzenia i iluzje optyczne]]></title>
<link>http://byisk.wordpress.com/2008/01/29/zludzenia-i-iluzje-optyczne/</link>
<pubDate>Mon, 28 Jan 2008 23:15:58 +0000</pubDate>
<dc:creator>b.YISK</dc:creator>
<guid>http://byisk.pl.wordpress.com/2008/01/29/zludzenia-i-iluzje-optyczne/</guid>
<description><![CDATA[Znalazłem fajną stronkę, na której jest dużo iluzji i złudzeń optycznych.
Złudzenia i iluzje]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Znalazłem fajną stronkę, na której jest dużo iluzji i złudzeń optycznych.</p>
<p><a href="http://adonai.pl/relaks/zludzenia/">Złudzenia i iluzje optyczne</a></p>
<p>Serdecznie zapraszam,<br />
b.YISK</p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
