<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>zbigniew-wassermann &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/zbigniew-wassermann/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "zbigniew-wassermann"</description>
	<pubDate>Sun, 12 Oct 2008 19:21:12 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Kataryna, Pitera, Dorn i „wiedza z miasta”]]></title>
<link>http://rydzykfizyk.wordpress.com/?p=33</link>
<pubDate>Sat, 15 Mar 2008 11:04:49 +0000</pubDate>
<dc:creator>rydzykfizyk</dc:creator>
<guid>http://rydzykfizyk.pl.wordpress.com/2008/03/15/kataryna-pitera-dorn-i-%e2%80%9ewiedza-z-miasta%e2%80%9d/</guid>
<description><![CDATA[Słusznie jakiś czas temu Kataryna zwróciła uwagę na tajemnicze dokumenty z „miasta”, które]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div ALIGN="justify">Słusznie jakiś czas temu <a TARGET="_blank" HREF="http://kataryna.salon24.pl/52361,index.html">Kataryna</a> zwróciła uwagę na tajemnicze dokumenty z „miasta”, które miała otrzymać Julia Pitera. Niedawno natknąłem się na <a TARGET="_blank" HREF="http://serwisy.gazeta.pl/kraj/1,65649,4698475.html">wywiad z Ludwikiem Dornem</a>, który pokazuje, że to źródło wiedzy nie jest mu obce:</div>
<div ALIGN="justify">
<blockquote><p><i><font COLOR="#3366ff">Drugim problem był zrost znacznej części otoczenia Marcinkiewicza z Prokomem i blokowanie przez to otoczenie i przez Marcinkiewicza pewnych inicjatyw szkodliwych dla Prokomu. Odczułem to na własnej skórze, bo byłem ministrem właściwym ds. informatyzacji. Chodziło o przedsięwzięcia, które miały uniezależnić państwo od oligarchów informatycznych.</p>
<p></font><strong><font COLOR="#000080">To potężny zarzut wobec Marcinkiewicza, który musi pan poprzeć dowodami.</font></strong><font COLOR="#3366ff"></p>
<p>Wiem - i nie jest to wiedza operacyjna, ale wiedza z miasta - że część współpracowników premiera Marcinkiewicza, kontaktowała się intensywnie ze spółkami z rodziny Prokomu, chociażby ze względu na znajomości z Wiesławem Walendziakiem, wiceprezesem czy prezesem jednej ze spółek Prokomu.</font></i></p></blockquote>
</div>
<div ALIGN="justify">Wygląda na to, że „wiedza z miasta” to standardowe źródło informacji w tzw. „resortach siłowych” a Julia Pitera jako tylko pełnomocnik rządu mogłaby się wiele nauczyć od swojego starszego kolegi – ówczesnego Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji.</div>
<div ALIGN="justify">Nie można jednak takiego zachowania zaliczyć do przykładu tzw. „dobrych praktyk”, w tych bowiem celował wysoce skoordynowany Zbigniew Wassermann, który zamiast włóczyć się po jakimś nieokreślonym „mieście” <a TARGET="_blank" HREF="http://www.tvn24.pl/0,1522713,wiadomosc.html">dokumenty otrzymywał bezpośrednio na swoją wycieraczkę, zapewne w ramach prenumeraty</a>.</div>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Tanie Państwo czyli wigilijna zupa z BORowików]]></title>
<link>http://rydzykfizyk.wordpress.com/2007/12/27/tanie-panstwo-czyli-wigilijna-zupa-z-borowikow/</link>
<pubDate>Thu, 27 Dec 2007 12:17:41 +0000</pubDate>
<dc:creator>rydzykfizyk</dc:creator>
<guid>http://rydzykfizyk.pl.wordpress.com/2007/12/27/tanie-panstwo-czyli-wigilijna-zupa-z-borowikow/</guid>
<description><![CDATA[W Wigilię „Gazeta Wyborcza” nie przemówiła ludzkim głosem i poinformowała po raz kolejny ja]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div ALIGN="justify">W Wigilię „Gazeta Wyborcza” nie przemówiła ludzkim głosem i poinformowała po raz kolejny<a TARGET="_blank" HREF="http://www.gazetawyborcza.pl/1,76842,4788561.html"> jak PiS pojmował „Tanie Państwo”</a>. O darze mowy dla zwierząt tego szczególnego dnia przypomniał sobie za to Zbigniew Wassermann chcąc nas wszystkich zrobić w konia.</div>
<div ALIGN="justify"></div>
<div ALIGN="justify"><strong>Kultywując ideę „Taniego Państwa”, co bywa trudne w czasach walki z dziadostwem, byli ministrowie Wassermann i Ziobro latając samolotami wysyłali za sobą naziemną obsługę Biura Ochrony Rządu – samochodem</strong>.</div>
<div ALIGN="justify">
<blockquote><p><font COLOR="#0000ff">Kilka godzin przed odlotem ministra do Krakowa z Warszawy wyruszał nasz samochód z kierowcą, by zdążyć na przylot ministra na lotnisko w podkrakowskich Balicach - opowiada oficer BOR.</font></p></blockquote>
<blockquote><p><font COLOR="#3366ff">Samochód odwoził Wassermanna do domu. Weekend BOR-wiec spędzał w hotelu, w dniu powrotu ministra do Warszawy zawoził go na lotnisko i wyruszał do Warszawy, gdzie z kolei na Okęciu przylotu koordynatora oczekiwał drugi samochód BOR.</font></p></blockquote>
<p><strong>Swoją dwuletnią heroiczną walkę by zmienić ten stan rzeczy opisuje były minister koordynator:</strong></p>
<blockquote><p><font COLOR="#3366ff">Mimo usilnych starań byłem niewolnikiem obowiązujących przepisów ochrony i nie udało mi się tego zmienić.</font></p></blockquote>
<p>Walka ta jest o tyle ciekawa, że <strong>zgodnie z ustawą o Biurze Ochrony Rządu ani Ziobrze ani Wassermannowi nie przysługuje obowiązkowa ochrona BOR</strong>. Obaj panowie byli objęci ochroną wyjątkowo na mocy decyzji Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji, początkowo Ludwika Dorna.</p>
<p><strong>Ileż to Ziobro i Wassermann musieliby się namęczyć próbując przekonać kolegę partyjnego do zmiany zakresu ochrony. Pozostaje tylko podziwiać Żelaznego Ludwika, że nie ugiął się pod tymi prośbami i żądaniami i nie naraził kadr IV RP na podróż z lotniska taksówką.</strong></p>
<p>Przepisy dotyczące ochrony BORu są jak widać dla PiSu bardzo elastyczne: podobno minister Kaczmarek był władny by zdjąć obowiązkową ochronę wicepremierowi Lepperowi a „niewolnik przepisów” Wassermann nijak nie mógł się jej pozbyć. Zagadka <strong><a TARGET="_blank" HREF="http://rydzykfizyk.salon24.pl/31541,index.html">„Biura Ochrony Ziobry”</a></strong> pozostaje dalej nierozwiązana.</p>
<p><strong>A może Zbigniew Wassermann będąc „niewolnikiem przepisów” zwyczajnie wziął sobie do serca złożone niegdyś ślubowanie i nadal ochrania „zdobycze ludu pracującego”?</strong></div>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
