<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>zapiski &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/zapiski/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "zapiski"</description>
	<pubDate>Sat, 17 May 2008 03:33:56 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Co się tu będzie działo???]]></title>
<link>http://adamduda.wordpress.com/?p=4</link>
<pubDate>Thu, 15 May 2008 19:36:16 +0000</pubDate>
<dc:creator>adamduda</dc:creator>
<guid>http://adamduda.wordpress.com/?p=4</guid>
<description><![CDATA[Trochę energetyki, trochę polityki&#8230;
Dziś praktycznie dotykamy tematu kryzysu energetycznego]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Trochę energetyki, trochę polityki...</p>
<p>Dziś praktycznie dotykamy tematu kryzysu energetycznego. I nie piszę tu o Polsce i głośnym już w mediach prądzie. Energetyka jaką znamy opiera się na wyczerpywalnych paliwach kopalnych, które coraz trudniej wydobyć z ziemi. Im trudniej tym drożej a gospodarkę zbudowaliśmy sobie na taniej energii przystosowaną właśnie do pochłaniania jej ogromnej ilości. Czeka nas niewątpliwie transformacja, ale czy <a title="(r)ewolucja" href="http://ewolucja.wordpress.com/2006/10/" target="_blank">rewolucyjna czy ewolucyjna?</a> Skłaniam się pierwszej opcji. Nie będzie to wesoła rewolucja niestety. Będę się starał przedstawić powody moich obaw.</p>
<p>Ostatnio zacząłem parać się trochę polityką. Cóż może to zajęcie, gdzie nie zawsze można się szczycić wysoką produktywnością, lecz czasami można jednak na coś wpłynąć. Chociażby zmusić naszych polityków do myślenia. Zobaczymy… czasami motyl wywołuje huragan ;). Popisze sobie tu czasami co o tym wszystkim sądzę<span style="font-family:Wingdings;"><span>:)</span></span></p>
<p>Dobra jest … <span style="font-family:Wingdings;"><span>:)</span></span></p>
<p>Teraz sobie muszę dodać trochę otuchy, także „Pierwsze koty za płoty” i „Pierwsze śliwki robaczywki„</p>
<p>W następnym wpisie napoczniemy temat PEAKOIL, czyli dlaczego ropa jest taka droga.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[doły i doliny]]></title>
<link>http://idalka.wordpress.com/?p=15</link>
<pubDate>Sat, 10 May 2008 15:59:06 +0000</pubDate>
<dc:creator>idalka</dc:creator>
<guid>http://idalka.wordpress.com/?p=15</guid>
<description><![CDATA[wiedziałam:o/
zawsze po euforii i podnieceniu zakopuję się w dół :o/
naukowe wyjaśnienie - spa]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>wiedziałam:o/</p>
<p>zawsze po euforii i podnieceniu zakopuję się w dół :o/</p>
<p>naukowe wyjaśnienie - spada poziom dopaminy i to ponoć odpowiada za te moje pierdzielone dołki i doliny, moje ganianie z saperką i wykopywanie coraz głębsze i głębsze;</p>
<p>i tak zamiast wystawiać dziób do słońca, sadzić kwiatki na balkonie, to siedzę zwinięta w kłębek, pasę sobie w sobie własne kompleksy i problemy - no rewelacja:o/</p>
<p>a w doopie z tym; idę sobie abby posłuchać, może ciut jakiegoś lichego promyka do tego popapranego mózgu mi dotrze:o/</p>
<p>the end</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[nie polecam:o)]]></title>
<link>http://idalka.wordpress.com/?p=14</link>
<pubDate>Thu, 08 May 2008 06:25:04 +0000</pubDate>
<dc:creator>idalka</dc:creator>
<guid>http://idalka.wordpress.com/?p=14</guid>
<description><![CDATA[wczoraj z lenistwa nie wyciągnęłam patelni, a jajko postanowiłam &#8221; posadzić&#8221; w mikr]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>wczoraj z lenistwa nie wyciągnęłam patelni, a jajko postanowiłam " posadzić" w mikrofali; nie robię tego często, jednak ten brzeżek podpieczony, zrumieniony jest smakowity i nieosiągalny w mikrofali:o)</p>
<p>ale jak wspomnialam  - lenistwo ogarnęło,a jajka się chcialo:o)</p>
<p>wyciągam więc już sadzone jajko na talerzyku, stawiam przed soba, nachylam się żeby posolic, a tu jak nie pierdyknie !!!</p>
<p>jajko !!!</p>
<p>dokładniej  - żółtko !!!</p>
<p>strzeliło mi niczym purchawka - prosto w twarz, na koszulkę, na meble, na ściany funkiel nówka malowane; szlag noooo!!!</p>
<p>a kiedy kangurzątko wróciło do domu i opowiedziałam jej tę niesamowitą historię, ku przestrodze oczywiście, ona te jajka namiętnie tak w mikrofali:o))</p>
<p>więc kiedy tak jej ze szczegółami, machając rękoma, nogami, kiwając łbem, targając włosy  - zdawałam relację, to się gadzina zaczęła tarzać niemal po podłodze !!!</p>
<p>- mamuś!!! spójrz na sufit !!! :o)</p>
<p>na suficie miałam urocze żółte piegi w promieniu tak mniej więcej jednego metra !!!</p>
<p>tak więc nie polecam :o)</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Gotowanie na ekranie.]]></title>
<link>http://rynarzewski.wordpress.com/?p=180</link>
<pubDate>Mon, 05 May 2008 21:09:19 +0000</pubDate>
<dc:creator>Maciek Rynarzewski</dc:creator>
<guid>http://rynarzewski.wordpress.com/?p=180</guid>
<description><![CDATA[Jest taki kanał telewizyjny, który w przeciwieństwie do wszystkich innych mogę oglądać godzina]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;">Jest taki kanał telewizyjny, który w przeciwieństwie do wszystkich innych mogę oglądać godzinami. Jest takie zajęcie, które pomaga mi się zrelaksować. Kanał to Kuchnia.TV, a zajęcie to naturalnie gotowanie. Magia na ekranie, smakowity jest cały kineskop i pachnący niczym paella z owocami morza robi się nawet pilot od tv. W ustach ślinka, a w głowie marzenie o rozkoszy podniebienia nasyconej wyrazistymi smakami i soczystymi kolorami potraw. Jednym słowem: Gotowanie na ekranie.</p>
<p style="text-align:center;"><img class="aligncenter" style="margin:2px;" src="http://blog.kimvallee.com/images/blog_kimvallee_com/WindowsLiveWriter/UpcomingcookbooktitledDishEntertainsbyTr_1198/dishcookingstudio_caterer%5B5%5D.jpg" alt="" width="446" height="374" /></p>
<p style="text-align:justify;">Makłowicz, Nigella, te dwie starsze panie na motorze, Pascal, Para w Kuchni, Gotuj z Kuroniem, Anthony Thompson, Cookabout, Jamie Oliver a ostatnio nawet Martha Stuart i wiele innych... Programy kulinarne. Po prostu fascynujące - lepsze niż TVN24 lepsze niż Ale!Kino, lepsze niż Discovery...</p>
<p style="text-align:justify;">Wielki show pobudzający zmysły. Atrakcyjny smakowo, wizualnie i prawie jakbym mógł to wszystko nawet powąchać. Bo czy uż same nazwy potraw: "Karmelizowany korzeń lotosu" albo  "Orzechowe ciastka z syropem klonowym" nie przyprawiają was na skraj szaleństwa z rozkoszy. Kiedy Nigella robi "czekoladowy fondat z malinami", albo "sorbet brzoskwiniowy z lodami waniliowymi" znajduje się na skraju kulinarnego nieba. Kiedy Makłowicz snujać jakąś wybujałą opowieść przyrządza "Sandacza z czosnkiem" jakiego w Wiedniu jadał cesarz Austro-Węgier, potem zaś delektuje się torcikiem w wiedeńskiej kawiarence, to  jest to dla mnie lepsza podróż historyczna niż jakakolwiek książka o czasach cesarza Franciszka Józefa. Kiedy Jamie Oliver [<em>ostatnio chyba najsławniejszy kucharz, a muszę powiedzieć że i mój ulubiony obecnie</em>] przygotowuje z niebywałą nonszalancją proste, ale smakowite dania, to zaraz łapie się za garnki i mam ochotę upichcić <span class="normal"><span class="h2">"Pieprzowy stek z sarniny z sosem z czerwonego wina i czekolady". </span></span></p>
<p style="text-align:justify;">W programie kulinarnym dostajemy magiczny show, przewyższający wszystko inne. Ze zwyczajnych rzeczy powstaje coś cudownego - coś z niczego. To wręcz zahacza o mistykę!</p>
<p style="text-align:justify;">Uwielbiam To!</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[po prostu poniedziałek]]></title>
<link>http://idalka.wordpress.com/?p=13</link>
<pubDate>Mon, 05 May 2008 11:51:53 +0000</pubDate>
<dc:creator>idalka</dc:creator>
<guid>http://idalka.wordpress.com/?p=13</guid>
<description><![CDATA[kolejna bitwa wygrana :o)
dziś odbyła się ostatnia sprawa o alimenty; za trzy tygodnie wyrok upra]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>kolejna bitwa wygrana :o)</p>
<p>dziś odbyła się ostatnia sprawa o alimenty; za trzy tygodnie wyrok uprawomocni się i od tej chwili i ja i kangurzątko będziemi alimentowane przez EXcentrycznego:o); nie otrzymałam tyle ile chciałam, wiadomo - muszą ciąć, ale i ja wiedziałam i chciałam więcej :o)</p>
<p>wprawdzie alimenty na mnie to raczej kwota symboliczna, bo jak nazwać dwie stówy inaczej:o)), ale jednak jest:o); za rok w styczniu składam kolejny wniosek o podwyżkę i będę to robiła corocznie, wnosząc o równowartość podwójnej stopy procentowej inflacji :o)))) oczywiście, żeby było z czego ciąć:o))</p>
<p>pełnomocnikiem prawomocnym na sprawie była mamusia mężula wężula :o) ale nie chce mi się o niej ani mysleć ani pisać:o) w ramach naprawiania swojego osobistego świata - nie chcę mieć z nią żadnych, absolutnie żadnych kontaktów; oswiadczam radosnie:o)</p>
<p>poza tym wczoraj miałam bolesny wieczór:o(</p>
<p>niech mi ktoś nakopie do doopy solidnie, najlepiej kaloszem rozmiaru 46 z podkową w srodku na lepszy rozped i moc rażenia:o/</p>
<p>godzina 22:30 - sms od mariusza z wielkiem cmokiem w treści;</p>
<p>odpisałam zaskoczona: łał i też dodałam cmoka;</p>
<p>odpisał: wariatka  - z wielkim usmiechem</p>
<p>odpisałam: w dodatku nie chce mi się tego leczyć - z  usmiechem tak samo kretyńskim;</p>
<p>odpisał: ale tym wariactwem leczysz niekiedy mnie;</p>
<p>odpisałam: dobrej nocy; a w głębi duszy serce krwawiło jak popierdzielone :o/ a w głębi mózgu kłebiło się; a ch*** ci na grób!!! a w duszy łkało: kochany; a w głowie - w pizdu z nim!!! i taka rozmowa kreyńskiej idalki trwała aż do pierwszej w nocy;</p>
<p>gdyby nie dzisiejsza sprawa w sądzie i kontrol z zusu, pewnie wyłabym duchowo nadal,a tak zajęta jestem choć pozornie czymś innym;</p>
<p>poproszę o reset mózgu z kalosza i końskiego buta:o/</p>
<p>dopisek z godziny 21:58 :o)</p>
<p>nostalgia i kretyńskie rozckliwienie mijają równie szybko jak przyszły:o)</p>
<p>nie ma to jak dobry trening:o)</p>
<p>ciekawe co memła pod nosem mój super EXcentryczny na wieść, że od teraz musi bulić dwa razy tyle, co do tej pory:o))??</p>
<p>nie żebym świnia wredna była:o)))</p>
<p>ale satysfakcja jest - po tym, kiedy wydarł mi się w sluchawkę, że on więcej niż ma na papierze, płacić nie będzie; no to ma już papier:o)))</p>
<p>po 5 latach od rozstania dojrzewam powoli do roli WREDNEJ BYŁEJ ŻONY ZATRUWAJĄCEJ ŻYCIE BIEDNEMU CZŁOWIEKOWI :o)))</p>
<p>i widzę, że to bardzo ładna nazwa :o) a jak serce człowiekowi cieszy:o))</p>
<p>idę nyny - po mariuszowych mętlikach mam nieprzespaną noc ciut:o) a latka lecą, człowiek zdeptuje nie tylko wzrost ale siły witalne; nie mogę już zarywać nocy bez skutków ubocznych :o)</p>
<p>bye:o)</p>
<p>idalka</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[początek]]></title>
<link>http://idalka.wordpress.com/?p=3</link>
<pubDate>Thu, 01 May 2008 20:53:03 +0000</pubDate>
<dc:creator>idalka</dc:creator>
<guid>http://idalka.wordpress.com/?p=3</guid>
<description><![CDATA[mam nadzieję,że koniec moich poszukiwań nastapił;
gosiak pewnie uradowany,że wylądowałam w ty]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:left;">mam nadzieję,że koniec moich poszukiwań nastapił;</p>
<p style="text-align:left;">gosiak pewnie uradowany,że wylądowałam w tym miejscu;</p>
<p style="text-align:left;">
<p style="text-align:left;">czy ja się chwaliłam, że stypendium które dostaję w tym semestrze pokryło mi całkowicie czesne:o))???</p>
<p style="text-align:left;">nie????</p>
<p style="text-align:left;">no to nadrabiam to niedopatrzenie:o)</p>
<p style="text-align:left;">najwyższa stawka stypendium na uczelni - i niech mi ktoś powie, że głupia jestem:o))))</p>
<p style="text-align:left;">
<p style="text-align:left;">
<p style="text-align:left;">maj zaczęłam pisaniem pracy; palcie świeczki w intencji skończenia jej do połowy czerwca;</p>
<p style="text-align:left;">rzekłam i poszłam spać;</p>
<p style="text-align:left;">
<p style="text-align:left;">bye - idalka</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Prawda broni się sama...]]></title>
<link>http://omlk.wordpress.com/?p=48</link>
<pubDate>Sun, 20 Apr 2008 17:51:06 +0000</pubDate>
<dc:creator>omlk</dc:creator>
<guid>http://omlk.wordpress.com/?p=48</guid>
<description><![CDATA[Bo właściwie to nic złego. Komercja jest rzeczą normalną, z którą społeczeństwo przeszło j]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;">Bo właściwie to nic złego. Komercja jest rzeczą normalną, z którą społeczeństwo przeszło już do porządku dziennego. Mamy ją wszędzie wokół, wiec skąd ten sprzeciw?</p>
<p><em>Non omne, quod nitet...<br />
</em><br />
Jednak to „wokół” nie oddaje wszystkiego. Dużo łatwiej odgrodzić się od niej, kiedy nas ona nie dotyczy. Kiedy jest obok, kiedy możemy odwrócić wzrok i zająć się swoimi sprawami. Sytuacja nieco się komplikuje, kiedy „komercha” staje nam na drodze do spełniania naszych marzeń. Kiedy jest bramą, przez którą trzeba przejść, by osiągnąć cel. Dopiero wtedy rodzą się problemy. Od tych błachych, dotyczących robienia rzeczy, których nie lubimy, po te istotniejsze, uwzględniające nasz brak umiejętności „sprzedania się”. Dokonanie wyboru dalszej trasy to niesamowita męka moralna dla każdego wartościowego człowieka. Bo z jednej strony pieniążki kuszą, kuszą, a z drugiej gryzie sumienie. Bo z jednej strony jest łatwo, a z drugiej trzeba będzie się męczyć. Taka ocena sytuacji doprowadza wielu do wniosku, że warto się sprzedać. Łatwa korzyść materialna i perspektywa takiego życia wygląda dosyć obiecująco. A jeśli przy okazji sobie obiecamy, ze kiedy „się ustawimy” i zdobędziemy pewien „prestiż”, to zaczniemy robić to, czego chcieliśmy, przestajemy mieć wątpliwości. I w ten sposób rodzą się „Rubikowi”,„Feelowi”, „serialowi”, „castingowi”, jednym słowem „popkulturowi” gracze. I nakręcają rynek. I wszyscy są zadowoleni. W takim wypadku po co wracać do marzeń, skoro ich niespełnienie przyniosło tak ogromne korzyści? I nie wrócą. Bo kiedy będą mogli- nie będą chcieli, a kiedy będą chcieli- będzie już za późno. I zginą pożarci przez marketing.</p>
<p>Obserwujemy tę sytuację nieraz. Ona też jest codziennością. Społeczne, niewiele wymagające gusty, zadowalają się tylko próbkami i nie pozwalają istnieć dłużej. Inteligentny i poważny odbiorca, już na starcie sięgnie na tę drugą półkę. Wybierze tego, który się nie sprzedał i pozostanie mu wierny na długo. Bo wie, ile wymagało to od niego pracy, ile wyrzeczeń. Bo wie, że jego przekaz jest szczery i niesplamiony. Bo ten drugi jest prawdziwy. A zresztą- jak w tytule.</p>
<p><em>...aurum est.</em></p>
<p style="text-align:right;"><em><span style="text-decoration:line-through;">Z dedykacją dla wszystkich, których sytuacja zmusiła do dokonania błędnego wyboru.</span></em></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA["-jak ja nie lubię wielkich miast..."]]></title>
<link>http://omlk.wordpress.com/?p=47</link>
<pubDate>Mon, 14 Apr 2008 18:55:50 +0000</pubDate>
<dc:creator>omlk</dc:creator>
<guid>http://omlk.wordpress.com/?p=47</guid>
<description><![CDATA[Małe miasteczka. Te na uboczu, odsunięte od zgiełku cywilizacji. Które, w dobie przemysłu, sta]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Małe miasteczka. Te na uboczu, odsunięte od zgiełku cywilizacji. Które, w dobie przemysłu, stały się miejscem odpoczynku i zamieszkania pracowników fizycznych. Hutników, górników, chroniących się tu przed hałasem fabryk i gorącem hut.</p>
<p style="text-align:justify;">Małe miasteczka, które wypracowały swoje własne struktury, swoje rozrywki kulturalne. W których (pozornie) mało co mogło się rozwinąć. Które żyją swoim własnym, spokojnym, prostym życiem. Gdzie wychodząc na ulicę dość szybko można spotkać kogoś znajomego. Gdzie nie ma obcych twarzy.<br />
Małe miasteczka, w których tylko marzenie o rozwoju, potędze. Których mieszkańcy rzadko zanurzają się w odmęty świata wokół.</p>
<p style="text-align:justify;">I kiedy my, przyzwyczajeni do spokoju tych małych miasteczek, musimy zetknąć się z ogromem dużych miast, wtedy jakoś tak nieprzyjemnie. Przerost, przeładowanie. Czujemy się zagubieni i maleńcy w mieście, które chce nas pożreć. Gryzie nas w nozdrza spalinowa mieszanka, zwana przez ludność autochtoniczną „powietrzem”. Denerwuje wszechobecny hałas i pęd. Straszą chodniki pełne ludzi bez celu i wyrazu. Gnających bezmyślnie przed siebie. Odrzuca perspektywa pobytu tam dłużej.</p>
<p style="text-align:justify;">Szkoda, że tak łatwo przywyknąć. Że po pewnym czasie nie zauważamy już tych różnic. Zwłaszcza, kiedy większość czasu spędzamy tam, z dala od rodzinnego miasteczka. Bo miasto faktycznie pożera. Wciąga w swój rytm, uzależnia... Nawet nie wiemy, kiedy stajemy się jego częścią? Maleńkim trybikiem w ogromnej machinie. Łączymy się z miastem tworząc nierozerwalną strukturę, spajamy się z nim, wrastamy w nie.</p>
<p style="text-align:justify;">I dopiero podczas wolnej chwili, podczas samotnego spaceru wieczorem w małym miasteczku, wraca świadomość...</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[...]]></title>
<link>http://szprotka.wordpress.com/?p=10</link>
<pubDate>Mon, 14 Apr 2008 16:33:03 +0000</pubDate>
<dc:creator>szprotka</dc:creator>
<guid>http://szprotka.wordpress.com/?p=10</guid>
<description><![CDATA[No cóż, czasami pytania pozostają bez odpowiedzi, albo na odpowiedź musimy trochę poczekać.  ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>No cóż, czasami pytania pozostają bez odpowiedzi, albo na odpowiedź musimy trochę poczekać.  Życie wraz z upływem czasu uczy mnie pokory, cierpliwości i szacunku do  rozwiązań zupełnie  nieoczekiwanych.  Nie wiem, czy każdy ma wyznaczoną drogę czy sam wybiera kierunek na skrzyżowaniach i zasadniczo nie ma to większego znaczenia bo ani jednego ani drugiego nie jesteśmy w stanie przewidzieć.</p>
<p>Powinnam jeszcze coś zrobić w ogródku ale zwyczajnie nie mam siły. Energii starcza mi tylko na pewien fragment dnia:)... może jutro albo pojutrze, albo w weekend. Najbliższe dni jawią się jako wypełnione po brzegi filiżanki... oby tylko zawartość smakowała.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[pozytywny dzień]]></title>
<link>http://farelka.wordpress.com/?p=16</link>
<pubDate>Sun, 13 Apr 2008 16:34:55 +0000</pubDate>
<dc:creator>farelka</dc:creator>
<guid>http://farelka.wordpress.com/?p=16</guid>
<description><![CDATA[Zaświeciło słońce i od razu poczułam w sobie więcej ciepłej, pozytywnej energii. Nareszcie po]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Zaświeciło słońce i od razu poczułam w sobie więcej ciepłej, pozytywnej energii. Nareszcie poszłam na spacer na łąki i robiłam zdjęcia. Wbrew pozorom przyroda się nie spieszy, z asekuracją podchodzi do ciepłych promieni, nie da się omamić. Nic tylko brać z niej przykład. Pozory to tylko pozory, pewność potrzebuje czasu. Spacer mnie zmęczył ale i dał odpoczynek. Jakie to dziwne, że dwa przeciwstawne doznania nie kłócą się ale uzupełniają, tworzą jakąs jedność. A więc można dojść do porozumienia.</p>
<p>Fotografowanie ma w sobie niezwykły urok, zmienia patrzenie poprzez zawężenie pola postrzegania. Mogę skupić się tylko na małym fragmencie przestrzeni, przyjrzeć się jej, spojrzeć na kilka sposobów. Obrazy,  które dostrzegam przez chwilę pozostają we mnie na dłużej i nawet teraz gdy zamknę oczy widzę piekne motyle  na  białych kwiatach, przekwitających wierzbach i drobne, nieśmiałe kwiatki, które zachwycają swoją skromnością. W życiu też warto czasami skupić się tylko na małej przestrzeni, akurat najważniejszym fragmencie życia.</p>
<p style="text-align:center;"><a href="http://farelka.files.wordpress.com/2008/04/motyl1.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-17" src="http://farelka.wordpress.com/files/2008/04/motyl1.jpg?w=477" alt="" width="380" height="284" /></a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[pozytywny dzień]]></title>
<link>http://szprotka.wordpress.com/?p=8</link>
<pubDate>Sun, 13 Apr 2008 16:20:11 +0000</pubDate>
<dc:creator>szprotka</dc:creator>
<guid>http://szprotka.wordpress.com/?p=8</guid>
<description><![CDATA[Zmieniłam obrazek w szablonie&#8230; jest mój  Motyl, piękny motyl, którego sfotografowałam na ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Zmieniłam obrazek w szablonie... jest mój:) Motyl, piękny motyl, którego sfotografowałam na łąkach. Uwielbiam motyle... są piękne, delikatne a jednak silne. Dzisiaj obserwowałam jak motyl utrzymywał się na gałęzi kwitnącego drzewa pomimo silnego wiatru. Zadziwił mnie. Może dlatego, lubię motyle - silne pomimo swej pozornej słabości. To był cudowny spacer. Słońce mnie ogrzewało, docierało do wnętrza, rozjaśniało promieniami drogę i przestrzeń aż po horyzont. Tylko zimny wiatr przypominał, że ta dzisiejsza wiosna to jeszcze nic pewnego. Udało mi się zrobić kilka dobrych zdjęć:) Fotografowanie pozwala dostrzegać szczegóły... takie zwykłe zatrzymanie wzroku to nie to samo. Fotografując dostrzegam tylko ten mały fragment przestrzeni, światło, układ... lubię to.</p>
<p style="text-align:center;"><a href="http://szprotka.wordpress.com/files/2008/04/motyl6.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-9" src="http://szprotka.wordpress.com/files/2008/04/motyl6.jpg?w=400" alt="" width="322" height="241" /></a></p>
<p>To miejsce jest tylko moje i Twoje. Jeśli nie możemy mieć realnej prawdziwej przestrzeni to miejmy chociaż to miejsce, które jest wszędzie i nigdzie, o którym nikt nie wie poza nami:) Może też czasami byś tutaj coś napisał? Co o tym myślisz? :)</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Black&amp;White]]></title>
<link>http://rynarzewski.wordpress.com/?p=168</link>
<pubDate>Sun, 13 Apr 2008 14:49:42 +0000</pubDate>
<dc:creator>Maciek Rynarzewski</dc:creator>
<guid>http://rynarzewski.wordpress.com/?p=168</guid>
<description><![CDATA[
Wakacje 2003 lub 2004, Zenit 312m, czarno-biała klisza. To był chyba ostatni raz kiedy zrobienie ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:center;"><img style="vertical-align:middle;margin:1px;" src="http://rynarzewski.wordpress.com/files/2008/04/liniamala.jpg" alt="" width="496" height="118" /></p>
<p style="text-align:justify;">Wakacje 2003 lub 2004, Zenit 312m, czarno-biała klisza. To był chyba ostatni raz kiedy zrobienie paru zdjęć sprawiło mi tak ogromną przyjemność. Analogowy aparat, ręcznie ustawiana ostrość, zabawa na całego.</p>
<p style="text-align:justify;">Technicznie zdjęcia są koszmarem profesjonalnego fotografa, ale moimi rękoma (i nie tylko moimi) powstały zdjęcia z klimatem. Choć nie wszystkie ostre, nie wszystkie idealnie wykadrowane, to wszystkie zdają się opowiadać jakąś historię. Wszystkie maja coś co mógłbym nazwać "duszą". Od cyfrowych różnią się nieprzewidywalnością, bo robiąc je nie wiedzieliśmy co z nich wyjdzie. Część kliszy jest nieczytelna, ale te kilkanaście zdjęć bardzo mi się podoba...</p>
<p style="text-align:center;"><img style="vertical-align:middle;margin:5px;" src="http://rynarzewski.wordpress.com/files/2008/04/kochanie.jpg" alt="" width="330" height="470" /></p>
<p style="text-align:justify;">Służbowy skaner do mikrofilmów, GIMP, kilka minut czasu, Wordpressowy blog, zero złotych. Czyż technologia nie daje wspaniałych możliwości?</p>
<p style="text-align:justify;">Chyba trzeba odświeżyć Zenita. Naprawić go, bo zrywa klisze i kupić czarno-białą kliszę...</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[smutek jak bumerang]]></title>
<link>http://szprotka.wordpress.com/?p=6</link>
<pubDate>Fri, 11 Apr 2008 07:59:44 +0000</pubDate>
<dc:creator>szprotka</dc:creator>
<guid>http://szprotka.wordpress.com/?p=6</guid>
<description><![CDATA[Smutek jak bumerang wraca i wypełnia mnie. Próbuję sobie z nim poradzić ale pozostawiona sama so]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Smutek jak bumerang wraca i wypełnia mnie. Próbuję sobie z nim poradzić ale pozostawiona sama sobie wydaję się bezbronna wobec siły z jaką angażuje moją duszę, umysł, serce. Muszę go odrzucić aby choć na jakiś czas dał mi spokój.  Te wahania pozytywnego nastroju na przemian z wszechogarniającym smutkiem pozbawiają mnie niepotrzebnie energii, skupiają na sobie. Wypełnienie czasu, zaangażowanie umysłu są jakimś lekarstwem ale leczą tylko objawowo. Więc trwam w tym co niesie dzień bo to moje życie, teraz akurat jest ono takie, akceptuję je bo nie mogę sama odrzucić siebie.</p>
<p>Spoglądam na zimną taflę szyby na której małe krople zimnego deszczu tworzą przerywane, ukośne linie i myślę sobie, że może to ten sam deszcz, który wczoraj był u Ciebie.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Kiedy przychodzi wreszcie ulga... ]]></title>
<link>http://omlk.wordpress.com/?p=46</link>
<pubDate>Tue, 08 Apr 2008 12:44:34 +0000</pubDate>
<dc:creator>omlk</dc:creator>
<guid>http://omlk.wordpress.com/?p=46</guid>
<description><![CDATA[Zadanie wypełnione. Polały się łzy, ktoś się wzruszył, może zamyślił. I o to chodziło! Cu]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Zadanie wypełnione. Polały się łzy, ktoś się wzruszył, może zamyślił. I o to chodziło! Cudowne jest poczucie wypełnionej misji. Cudowne, choć okupione niebywałym cierpieniem i ciężką pracą. Cudowne, bo człowiek czuje, że coś znaczy, że jest czymś więcej, że „to przemijanie ma sens”!</p>
<p>Tak. Ostatni spektakl jest niezbitym dowodem na to, że „aktorstwo to: krew, pot i łzy”.</p>
<p>Ja chcę jeszcze raz!!!</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Poniedziałek]]></title>
<link>http://rynarzewski.wordpress.com/?p=165</link>
<pubDate>Mon, 07 Apr 2008 17:52:47 +0000</pubDate>
<dc:creator>Maciek Rynarzewski</dc:creator>
<guid>http://rynarzewski.wordpress.com/?p=165</guid>
<description><![CDATA[Poranne wstawanie w poniedziałkowy poranek to niekoniecznie musi być mordęga z poczuciem odsiadki]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;"><img class="alignleft" style="float:left;margin:5px;" src="http://rynarzewski.files.wordpress.com/2008/04/tak-masz.jpg" alt="" width="249" height="211" />Poranne wstawanie w <strong>poniedziałkowy poranek</strong> to niekoniecznie musi być mordęga z poczuciem odsiadki wyroku. W myślach pozostaje przykre uczucie że skończyło się coś pięknego [weekend], a najlepszym lekarstwem na to jest poranna dawka energii w postaci muzyki. Jeśli nie ma akurat pod ręką mojego ulubionego <em>Beautiful Day </em>zespołu<em> U2</em> to można zdać się na inną melodię, która nas podbuduje. Na szczęscie stacje radiowe biorą to widać pod uwagę puszczając z rana odpowiednią do tego muzykę. Dziś odkryłem, że równie dobrze jako rozpędzasz sprawdza się piosenka zespołu <strong><a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Blenders" target="_blank">Blenders</a> - <a href="http://www.wrzuta.pl/audio/zOGIK3W7wU/blenders_-_poniedzialek" target="_blank">Poniedziałek</a></strong>:</p>
<p style="text-align:justify;">
<p style="text-align:justify;">[audio http://www.chomikuj.pl/rynarzewski/Muzyka/blenders-poniedzialek.mp3]</p>
<p style="text-align:justify;">Przebój stary, ale doskonale oddający codzienność nie tylko poniedziałkową. Po raz kolejny sprawdza się stwierdzenie, że dobre kawałki się nie starzeją. Z tą muzyką na uszach, przemierzając puste ulice o 6:45, jakoś miałem ochotę się uśmiechać. Bo przecież życie nie jest takie w końcu złe.</p>
<p style="text-align:justify;">*<span style="color:#888888;">[tekst na zdjęciu celowo nie jest tym z piosenki, cobym kopyrajtów nie dajcie bogowie nie złamał]</span></p>
<p style="text-align:justify;">
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[na powitanie dnia]]></title>
<link>http://szprotka.wordpress.com/?p=5</link>
<pubDate>Mon, 07 Apr 2008 08:13:56 +0000</pubDate>
<dc:creator>szprotka</dc:creator>
<guid>http://szprotka.wordpress.com/?p=5</guid>
<description><![CDATA[Budzę się rano&#8230; zbyt wcześnie. Wypuszczając psa dostrzegam pasmo mgły osnuwające poblisk]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Budzę się rano... zbyt wcześnie. Wypuszczając psa dostrzegam pasmo mgły osnuwające pobliskie łąki. Szarość przestrzeni jest granicą spotkania dnia i nocy co właśnie następuje. Twoje ślady stóp pozostawione w autobusie już zbliżają się do mnie. Tylko ślady... ale to dowód, że tą przestrzeń można pokonać. Po tak długim czasie ponownie zaczynam wierzyć w realność tej całej sytuacji. Gdybym mogła, pojechałabym na przystanek stanąć przy autobusie przy którym  Ty stałeś, do którego wsiadałeś kilkanaście godzin temu. Takie mam małe marzenia, pragnienia... może dla innych śmieszne i nic nie znaczące. Jadę samochodem... niebo zasnuwa się szarością, jedynie błękitny pas lazurowego nieba otwiera przestrzeń słońcu... nastał nowy dzień. Wiele rzeczy jest w nim już określonych, ale wolę skupić się na tych nieznanych, na tych małych niespodziankach,  niezapowiedzianych radościach a takie zawsze się pojawiają.</p>
<p>Ślady Twoich stóp już odjechały ale ja wierzę, że kiedyś zostaną choć na chwilę, abyś mógł mnie przytulić, aby Twój głos zabierał mi powietrze, aby milczenie mogło wypełnić przestrzeń między nami a nasza obecność obok siebie nie potrzebowała dopełnienia.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Nowe miejsce]]></title>
<link>http://szprotka.wordpress.com/?p=3</link>
<pubDate>Sat, 05 Apr 2008 09:40:40 +0000</pubDate>
<dc:creator>szprotka</dc:creator>
<guid>http://szprotka.wordpress.com/?p=3</guid>
<description><![CDATA[Znalazłam sobie nowe miejsce&#8230; do pisania, ale tak naprawdę do tego aby ujście znalazły my]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Znalazłam sobie nowe miejsce... do pisania, ale tak naprawdę do tego aby ujście znalazły myśli, aby to co gdzieś w zakamarku duszy się odzywa mogło zostać nazwane, aby zapisać te niezliczone doznania, jakieś niby chwile bez znaczenia, nadać im moc poprzez słowa... aby żyć tutaj raz jeszcze... pozostać sobą do samego końca.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA["Teatr, uczy nas żyć..."]]></title>
<link>http://omlk.wordpress.com/?p=45</link>
<pubDate>Thu, 03 Apr 2008 20:28:24 +0000</pubDate>
<dc:creator>omlk</dc:creator>
<guid>http://omlk.wordpress.com/?p=45</guid>
<description><![CDATA[27 marca 2008- 06 kwietnia 2008r.
praca, praca, praca.
Trzy spektakle&#8230;
dwa już za mną- pozos]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>27 marca 2008- 06 kwietnia 2008r.</p>
<p>praca, praca, praca.</p>
<p>Trzy spektakle...</p>
<p>dwa już za mną- pozostał najtrudniejszy.</p>
<p>(Bo nowy... bo niezwykły, bo wyczerpujący, bo najważniejszy do tej pory, bo wypełniony ogromem zaufania mojej osobie, bo dla Papy...)</p>
<p>Carpe... Carpe Diem!!!</p>
<p>Trzymam się jeszcze. Moze nawet trochę pośpię...</p>
<p>a potem jeszcze koncerty, konkursy i nadrabianie zaległości.</p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
