<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>zapiski-z-redakcji &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/zapiski-z-redakcji/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "zapiski-z-redakcji"</description>
	<pubDate>Mon, 13 Oct 2008 13:26:51 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Cierpki zapach jesieni]]></title>
<link>http://ewiater.wordpress.com/?p=724</link>
<pubDate>Sun, 12 Oct 2008 16:05:11 +0000</pubDate>
<dc:creator>ewiater</dc:creator>
<guid>http://ewiater.pl.wordpress.com/2008/10/12/cierpki-zapach-jesieni/</guid>
<description><![CDATA[Na jesień słońce staje się nieśmiałe. Tuż przed wschodem barwi na różowo niebo, potem w mi]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Na jesień słońce staje się nieśmiałe. Tuż przed wschodem barwi na różowo niebo, potem w miękkiej mgle rozmywającej wszystkie kształty podnosi się jako czerwona kula zerkająca na mnie przez okna klatki schodowej bloku naprzeciwko. Wokół pachnie więdnącymi liśćmi, orzechami, dymem. Niebo jest bardzo błękitne a liście bardzo złote. Do tego głęboka czerwień i granat dzikiego wina: widać, jak gęsto oplata pnie drzew, mury, ogrodzenia. Wiatr zdejmuje z drzew pozłotę, która wiruje w sklarowanym lekkim chłodem powietrzu i dołącza do brązowiejącego na chodnikach dywanu. Sikorki odprawiają swój sejm w koronach owocowych drzew - migające ze świergotem zielono-żółte kulki z czarnymi główkami o białych "policzkach".</p>
<p>Byłam dziś w Tyńcu - dwóch moich znajomych benedyktynów przyjmowało święcenia. Lubię zapach kadzidła, którego używają mnisi tynieccy. Powietrze w kościele intensywnie nim pachniało - oddychałam głęboko stojąc sobie w cieniu masywnego konfesjonału w tyle kościoła. Potem długa kolejka z gratulacjami na słonecznych krużgankach i smaczny obiad w klasztornym kapitularzu, otwieranym tak szeroko tylko przy okazji tego typu wydarzeń. Najcenniejsze jednak to kilka rozmów: z bratem Albertem, ktorego Bożą prostotę bardzo cenię, ojcem Bernardem, ojcem Tomaszem.</p>
<p>Przy stole siedziałam z o. Markiem, mnichem tynieckim obecnie będącym przełożonym na Bielanach czyli w klasztorze kamedułów. Żartowaliśmy, że habit mu wyblakł (kameduli noszą białe). Klasztor powoli jest remontowany, ale wciąż brak funduszy. Białych braci z Bielan można wspomóc jadąc do nich na rekolekcje zamknięte (jeśli komuś podobała się "Wielka cisza", to polecam spróbowania jej w realnym świecie - zastrzegam, że kameduli przyjmują na rekolekcje jedynie mężczyzn), ponadto więcej i bardziej konkretnych informacji można znaleźć na <a href="http://www.fundacjakameduli.pl"><strong><span style="color:#800000;">www.fundacjakameduli.pl</span></strong></a>. Z całego serca zachęcam :)</p>
<p>Bielany to nie tylko klasztor, to także wspaniały zabytek. O tej porze roku kościół wyraźnie odcina się swoją białą sylwetką z trzema wieżami od wielobarwnego lasu a towarzyszące mu stadko pustelni roztapia się w jesiennej kolorystyce drzew. Ukrywa się ze swoim życiem ogołoconym do samej obecności przed Panem. Patrząc na ten widok w drodze powrotnej z Tyńca pomyślałam, że brak ukrytego, spokojnego tętna modlitwy na Srebrnej Górze byłby olbrzymią stratą, nawet dla tych, którzy nie dostrzegają jego wartości.</p>
<p>To był dobrze spędzony dzień. O tak, zdecydowanie.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Efekta spotkania redakcji]]></title>
<link>http://ewiater.wordpress.com/?p=720</link>
<pubDate>Fri, 10 Oct 2008 08:54:12 +0000</pubDate>
<dc:creator>ewiater</dc:creator>
<guid>http://ewiater.pl.wordpress.com/2008/10/10/efekta-spotkania-redakcji/</guid>
<description><![CDATA[Zasiedliśmy wczoraj o 19.40 w atrakcyjnych okolicznościach rozmównicy na Pijarskiej 2 nad politur]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Zasiedliśmy wczoraj o 19.40 w atrakcyjnych okolicznościach rozmównicy na Pijarskiej 2 nad politurowanym stolikiem (antyk!) i butelka słowackiego wina (o. Łukaszu - niebo dla podniebienia, serdeczne dzięki za prezent! A ty, wątroba, przestań narzekać, nie znasz się :P ).</p>
<p>Po wymianie najświeższych anegdot i historyjek kościelnych uzupełnionych chóralnymi wybuchami śmiechu ustaliliśmy, co następuje:</p>
<p>1. Następny numer kwartalnika będzie nosił tytuł "Ciało i Krew" i będzie dotyczył <strong>komunii pod dwiema postaciami</strong>. Będzie można w nim przeczytać o historii praktyki udzielania komunii pod jedną postacią, o symbolice wina i chleba, ale także o biblijnym znaczeniu idiomu "ciało i krew" oraz o wymowie tego znaku sakramentalnego.</p>
<p>2. Numer 2/2009 będzie dotyczył <strong>braku zaufania społecznego</strong> i będzie nosił tytuł "A kto jest moim bliźnim?" Kasia Jasińska napisze o polskim upodobaniu do jednoczenia się tylko w chwili nieszczęść i tragedii albo w obliczu wspólnego wroga, Mateusz i Marcin wzięli na siebie oba wywiady, w tym jeden o polskiej emigracji i przyczynach, dla których powstała opinia, że za granicą lepiej unikać rodaków. Jaremo, nie ukrywam, że liczę też na twoje teksty :)</p>
<p>3. Co do następnych numerów w głowach zakiełkowały nam następujące tematy, jeszcze niedoprecyzowane: radość w Kościele (i jej brak), Biblia rok po synodzie, turystyka duchowa (czyli gdzie na rekolekcje i dlaczego właśnie tam), pielgrzymowanie (sanktuaria polskie i europejskie, fenomen Camino de Santiago, pielgrzym grupowy/pielgrzym samotnik).</p>
<p>I to tyle :) Będę wdzięczna za wszelkie uwagi oraz wyrazy żalu z powodu braku możliwości spożycia tak szlachetnego trunku ;)</p>
<p>Pozdrawiam serdecznie,</p>
<p>Wacza Red Nasz</p>
<p>:D</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Niechciana siła]]></title>
<link>http://ewiater.wordpress.com/?p=713</link>
<pubDate>Wed, 08 Oct 2008 10:53:42 +0000</pubDate>
<dc:creator>ewiater</dc:creator>
<guid>http://ewiater.pl.wordpress.com/2008/10/08/niechciana-sila/</guid>
<description><![CDATA[I kto by pomyślał, że (zaraz, niech policzę&#8230;) 5 słów + trzy znaki interpunkcyjne, oraz ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>I kto by pomyślał, że (zaraz, niech policzę...) 5 słów + trzy znaki interpunkcyjne, oraz podane w nawiasie źródło cytatu potrafi wywołać takie zainteresowanie. Ha!</p>
<p><strong><span style="color:#ff0000;">Witaj, agresjo! Matko naszej wspólnoty... (ks. K. Grzywocz)</span></strong></p>
<p><span style="color:#333333;">Oto mój opis na gg. Prawda, że oryginalny? Cytat pochodzi z nagrania sesji salwatoriańskiej <a href="http://www.cfd.sds.pl/?d=spis,,139"><strong>Szkoły Kierownictwa Duchowego</strong> </a>a jego autor jest księdzem, psychologiem i ojcem duchowym kleryków seminarium duchownego w Opolu. Słowa te były wypowiedziane żartobliwie, ale całkowicie szczerze. Tak, agresja jest matką wspólnoty. Co więcej - agresja dobrze wykorzystana jest nam niezbędna w życiu! Pomaga budować więzi i dążyć do realizacji naszych celów.</span></p>
<p><span style="color:#333333;">Umieszczając to zdanie w opisie przekonałam się niechcący, że agresja stała się współczesnym, hm, chłopcem do bicia. Zaczęły spływać do mnie pytania: Co ty masz w opisie? Czemu jesteś taka agresywna? Tymczasem agresja do powyższej roli nie pasuje ani gramatycznie (w końcu agresja to rodzaj żeński!), ani logicznie. Ach, ten dreszcz zrodzony z poczucia naruszenia tabu, kiedy wreszcie mogę sobie rzucić krwistym słowem, które u Włocha wywołałoby odruch rozglądania się za zakrętem! Albo podniesienia głosu, kiedy ktoś mnie zdenerwuje! Bo na codzień najlepiej jest przycupnąć w kątku, przydeptać emocje i zagłuszyć odgłos ich stukania dobiegający spod klapy wejścia do piwnic, na której się rozsiedliśmy. Ja agrrrrresywy? Ależ skąd... Wcale... ( a w tyle głowy: nie wypada być agresywnym, nie wypada być agresywnym, nie wypada być itd.)</span></p>
<p><span style="color:#333333;">A jak już nadmiar NIEWYPOWIADALNEGO w piwnicy spowoduje eksplozję, to nie ma co zbierać. I co robimy po wybuchu? Sprzątamy. </span></p>
<p><span style="color:#333333;">Wrzucając do piwnicy.</span></p>
<p><span style="color:#333333;">Jeśli kiedyś będę miała swojego wymarzonego shar peia, to dam mu imię Ira: Gniew. Bo porządny dom powinien mieć porządnego stróża: konsekwentnie prowadzonego, posłusznego a jednocześnie zdolnego do obrony i słuchającego tylko właściciela. A ponieważ shar peie to psy o silnej osobowości, będę pamiętać, że z gniewem nie ma żartów i trzeba nad nim pracować. Dać mu się wyszaleć, ale kiedy to konieczne wziąć na smycz. I przede wszystkim obserwować i w ten sposób uczyć się go rozumieć i z nim współpracować.</span></p>
<p><span style="color:#333333;">My z moją wewnętrzną agresją tę drogę dopiero zaczynamy. Tak więc witaj, agresjo! Matko naszej wspólnoty...</span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Midrasz o bezużyteczności ]]></title>
<link>http://ewiater.wordpress.com/?p=709</link>
<pubDate>Mon, 06 Oct 2008 12:52:52 +0000</pubDate>
<dc:creator>ewiater</dc:creator>
<guid>http://ewiater.pl.wordpress.com/2008/10/06/midrasz-o-bezuzytecznosci/</guid>
<description><![CDATA[
Napis głosi: Moje zwykłe podejście tutaj jest bezużyteczne.
Przyznam, że rysunek niezwykle mi ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone size-full wp-image-708" title="useless1" src="http://ewiater.wordpress.com/files/2008/10/useless1.jpg" alt="" width="489" height="433" /></p>
<p>Napis głosi: <span style="color:#333333;"><strong>Moje zwykłe podejście tutaj jest bezużyteczne</strong></span>.</p>
<p>Przyznam, że rysunek niezwykle mi się podoba a więcej podobnych perełek można znaleźć<strong> </strong><a href="http://xkcd.com/"><strong>tutaj </strong></a> Andalo - serdeczne dzięki za linkę!</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Wiem-lepiej-izm]]></title>
<link>http://ewiater.wordpress.com/?p=700</link>
<pubDate>Sat, 04 Oct 2008 18:31:38 +0000</pubDate>
<dc:creator>ewiater</dc:creator>
<guid>http://ewiater.pl.wordpress.com/2008/10/04/wiem-lepiej-izm/</guid>
<description><![CDATA[Najgorsza choroba duszy, dopada zwłaszcza ludzi długo siedzących w temacie lub &#8220;zawodowo]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Najgorsza choroba duszy, dopada zwłaszcza ludzi długo siedzących w temacie lub "zawodowo" zajmujących się wiarą. "Nie nowego nie usłyszę, wszystko wiem lepiej i to mi daje mandat do pouczania". Jej efekty można porównać do postępującej w powolnym tempie zaćmy: pacjent traci wzrok, jednak tak wolno, że nie dostrzega jego utraty.</p>
<p>Albo inny obraz, chyba lepszy: postępującego zmęczenia. Jest taka granica w przemęczeniu, po przekroczeniu której nie da się zasnąć ani odpocząć. Jedzie się traktując migające światełko rezerwy jako dyskotekowy akcent w wyposażeniu wozu do chwili, kiedy światełko gaśnie i delikwent staje się niezdolny do jakiegkolwiek działania. Koniec. Finito. Fin. The end, raczej nie happy.</p>
<p>Jak leczymy? W bardzo ciężkich przypadkach Pan Bóg najczęściej stosuje ostrą terapię upokorzeniem, im bardziej dolegliwym, tym lepiej. Rozlega się bolesny krzyk pacjenta po czym sa możliwe dwie wersje wydarzeń:</p>
<p>1. Pacjent uznaje swój stan i podejmuje długotrwała kurację odwykową, albo</p>
<p>2. Pacjent rezygnuje z "zabawy w religię" uznając to, z czego jeszcze przed chwilą był ekspertem, za opary opium ludu (wersja Marksa)/dla ludu (wersja Lenina).</p>
<p>W przypadkach mniej zaniedbanych dawka upokorzenia jest znacznie mniejsza, czasem nawet zamiast niego wystarczy suplementacja pochwałami i podziwem tych części psychiki, w których pacjent cierpi na poczucie niskiej wartości. Zatem warto zapobiegać: robić codzienny rachunek sumienia, regularnie (ale częściej niż raz w roku) spowiadać się, uczestniczyć w rekolekcjach. A nade wszystko w chwilach, kiedy łapiemy się na znudzeniu tym, co jest do nas mówione, przypomnieć sobie, że nawet tępi i nieświadomi "mają swoją opowieść" czyli spojrzenie na prawdę, które dla nas jest niedostępne w inny sposób niż tylko przez ich oczy.</p>
<p>Wszystkim <em>wiem-lepiej-istom</em> (w tym także sobie) dedykuję źródło powyższego cytatu:</p>
<p> <span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/Xg7p3LJZngU'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/Xg7p3LJZngU&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
<p>Dobrej niedzieli!</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Wpis krzyżowo-antyterrorystyczny]]></title>
<link>http://ewiater.wordpress.com/?p=693</link>
<pubDate>Thu, 02 Oct 2008 14:40:37 +0000</pubDate>
<dc:creator>ewiater</dc:creator>
<guid>http://ewiater.pl.wordpress.com/2008/10/02/wpis-krzyzowo-antyterrorystyczny/</guid>
<description><![CDATA[Dobrze, biję się w pierś - uległam pokusie. Podkusiło mnie i zajrzałam. Do komentarzy zajrzał]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Dobrze, biję się w pierś - uległam pokusie. Podkusiło mnie i zajrzałam. Do komentarzy zajrzałam a dotyczyły one wywiadu o antykoncepcji z o. Jackiem Prusakiem SJ na portalu gazeta.pl. I było, jak wiedziałam, że będzie, to znaczy zirytowałam się. I tak jest lepiej, bo kiedyś niektóre teksty z tych wpisów mnie wkurzały niemiłosiernie. I pewnie trwałabym w tym stanie irytacji, gdyby nie tekst głoszący wszem czytającym, że (<strong><a href="http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=904&#38;w=85386857&#38;a=85394181" target="_blank">cytuję</a></strong>): <strong>"KRZYŻ (chrześcijańska "Miłość") jest SZANTAŻEM MORALNYM".</strong></p>
<p>Hm.</p>
<p>Znam ten tekst. To mój tekst! (może by tak zgłosić naruszenie praw autorskich?)</p>
<p>Wykrzyczałam to Panu Bogu kilka lat temu obwieszczając jednocześnie, że mógłby wybierać bardziej czytelne formy docierania do ludzi, bo nabożne cierpiętnictwo mnie odrzuca. Nie rozumiałam krzyża, nie znosiłam nabożeństw typu: Droga Krzyżowa (dalej zresztą nie przepadam), próby scholi do nabożeństwa Wielkiego Piątku były jedną wielką męczarnią i mdliło mnie na myśl o kolejnym tekście rozwodzącym się nad głową zranioną do mózgu samego i rękach porozrywanych gwoździami. Uważałam, że Bóg mnie szantażuje: <em>Patrz, tyle dla ciebie zrobiłem a ty co?</em>  A ja niewiele albo i nic. Od autora cytowanego komentarza rózni mnie jedynie to, że nie przestałam się z Bogiem o ten szantaż kłócić i na Niego za to warczeć. A jak już wywarczałam swoje i dałam Mu sznasę dojść do głosu, to On udzielił mi odpowiedzi. Bardzo banalnie: zakochałam się.</p>
<p>A jak już emocje ładnie zabuzowały przyszło mi na myśl na modlitwie pytanie: "A gdyby Bóg teraz poprosił cię, żebyś umarła zamiast X, zgodziłabyś się?" Oj, ciężka kwestia. Po kilku dniach chodzenia z tym dylematem opowiedziałam sobie: "Jeśli to miałoby zrodzić dobro dla tego człowieka, to pewnie tak" I kiedy zestawiłam to doświadczenie z prawdą o tym, że Jezus umarł zamiast nas; zamiast mnie, zaczęło mi coś świtać.</p>
<p>To coś, teraz już wiem to na pewno, to przekonanie, że w krzyżu nie jest najważniejsze cierpienie, ale miłość. A miłość nie szuka swego, to znaczy nie dopomina się zwrotu. Daje darmo, nie oczekując nagrody a jedynie pragnąc dobra obdarowanego i nie naruszając jego wolności. Krzyż nie jest szantażem.</p>
<p>Krzyż jest propozycją miłości.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Religia dla mas?]]></title>
<link>http://ewiater.wordpress.com/?p=691</link>
<pubDate>Wed, 01 Oct 2008 17:58:58 +0000</pubDate>
<dc:creator>ewiater</dc:creator>
<guid>http://ewiater.pl.wordpress.com/2008/10/01/religia-dla-mas/</guid>
<description><![CDATA[Właściwie, jakby się uparł, to chrześcijaństwo z grubsza można uznać za popreligię: jest o ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Właściwie, jakby się uparł, to chrześcijaństwo z grubsza można uznać za popreligię: jest o miłości i walce dobra ze złem, ma miejsce dramatyczny zwrot, wszystko dobrze się kończy (gdzie mu tam do mrocznych wizji z mitologii germańskiej!). Taki western wśród religii. Jest tylko jeden szkopuł - "Nie każdy, kto mówi Mi: Panie, Panie; wejdzie do królestwa niebieskiego lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie." (Mt 7,21)</p>
<p>Po pierwsze - tę wolę trzeba znać. Już słyszę ten groźny pomruk o dyktaturze Kościoła. A to nie tak: im głębiej wchodzi się w rzeczywistość relacji z Jezusem, tym mniej rad Kościół potrafi udzielić: daje pewne ramy, słupki graniczne wyznaczające bezpieczny szlak. Ale rozeznawać trzeba samemu. Dana w tym wolność przeraża. Kto jej nie spróbował, ten nie zrozumie.</p>
<p>Po drugie - iść za nią a to oznacza przyjęcie postawy dziecka streszczonej w trójcy: ubóstwo, czystość i posłuszeństwo. Brak przywiązania do stanu posiadania (intelektualnego, materialnego, duchowego, psychicznego, zdrowotnego, etc.), brak przywiązania do relacji (rozumienia ich konsumpcyjnie) i brak przywiązania do własnej woli. Nie: brak woli, ale brak przywiązania do realizowania jej zamierzeń za wszelką cenę.</p>
<p>I tak zamiast westernu mamy film dokumentalny. Przejmujący do głębi, wstrząsający, bo dotykający najbardziej intymnych przestrzeni. I co najważniejsze: mówiący o tym, co do bólu rzeczywiste i namacalne. Dziejące sie tutaj i teraz.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[A wiecie, że...]]></title>
<link>http://ewiater.wordpress.com/?p=689</link>
<pubDate>Tue, 30 Sep 2008 13:54:53 +0000</pubDate>
<dc:creator>ewiater</dc:creator>
<guid>http://ewiater.pl.wordpress.com/2008/09/30/a-wiecie-ze/</guid>
<description><![CDATA[&#8230;Bóg stworzył nas do szczęścia? Żebyśmy byli tak bez końca i głęboko szczęśliwi?
I ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>...Bóg stworzył nas do szczęścia? Żebyśmy byli tak bez końca i głęboko szczęśliwi?</p>
<p>I mam w nosie poglądy tych, którzy uważają, że to banalne. Szczęśliwe zakończenia są jedynymi słusznymi zakończeniami, zwłaszcza w życiu. Tak trudno w to uwierzyć, a przecież tak jest naprawdę :)</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Doroczne czyszczenie duszy]]></title>
<link>http://ewiater.wordpress.com/?p=687</link>
<pubDate>Sun, 21 Sep 2008 20:01:11 +0000</pubDate>
<dc:creator>ewiater</dc:creator>
<guid>http://ewiater.pl.wordpress.com/2008/09/21/doroczne-czyszczenie-duszy/</guid>
<description><![CDATA[W pakiecie oprócz szansy na nawrócenie jest też odpoczynek, czyli jakby to zapewne ujął o. Mich]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>W pakiecie oprócz szansy na nawrócenie jest też odpoczynek, czyli jakby to zapewne ujął o. Michał Paluch OP - ćwiczenia z wieczności. Bo raj to ma być niekończący się odpoczynek... ech... dodajmy, że aktywny :)</p>
<p><strong>Jutro jadę odpoczywać i do 30 września nie będzie nowych wpisów</strong>. Telefon wyłączam, sieć zostaje za murami i na tydzień będą mogła zapomnieć o codzienności. Cisza... Siedem dni sam na sam z Panem B.</p>
<p>:)</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Filozofia ulicy]]></title>
<link>http://ewiater.wordpress.com/?p=684</link>
<pubDate>Sat, 20 Sep 2008 17:30:22 +0000</pubDate>
<dc:creator>ewiater</dc:creator>
<guid>http://ewiater.pl.wordpress.com/2008/09/20/filozofia-ulicy/</guid>
<description><![CDATA[Pada. Siąpi. Ogólnie wilgotno. Tudzież mżyście. Ze wzrokiem skanującym chodnik z obawy przed k]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Pada. Siąpi. Ogólnie wilgotno. Tudzież mżyście. Ze wzrokiem skanującym chodnik z obawy przed kałużami i twardym postanowieniem jak najszybszego dotarcia na przystanek, z którego miałam nadzieję natychmiast odjechać, szłam w stronę ronda. Kątem oka zarejestrowałam parę nastolatków (kąt oka ocenił ich na końcówkę liceum), on pytał, czy jego pomysł na rozegranie pewnej sytuacji ze znajomym jest słuszny:</p>
<p>- ...bo jak zadzwonił to ja w pierwszym odruchu się zgodziłem, ale jak teraz przemyślałem, to trzeba było go spławic, przecież po raz kolejny zachował się jak świnia. (tu nastąpiło potakujące "mhmkanie" dziewczyny). <strong>Patrz, to dowód na to, że człowiek z natury jest dobry, bo pierwszym odruchem jest pomoc a dopiero jak się przemyśli, to odpowiedź jest negatywna!</strong></p>
<p>Reszta dialogu zanikła w przestrzeni, ponieważ szłam zdecydowanie szybciej niż oni, ale wytłuszczone zdanie utkwiło mi w pamięci. Niechcący byłam świadkiem jak na ulicy, w deszczu rodzi się filozof. Miłe doświadczenie budzenia się w dojrzewającym człowieku specyficznie ludzkiej zdolności do refleksji i poszukiwania zrozumienia.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[W temacie Imienia Boga]]></title>
<link>http://ewiater.wordpress.com/?p=679</link>
<pubDate>Thu, 18 Sep 2008 21:35:20 +0000</pubDate>
<dc:creator>ewiater</dc:creator>
<guid>http://ewiater.pl.wordpress.com/2008/09/18/w-temacie-imienia-boga/</guid>
<description><![CDATA[Roman Brandstaetter, Jezus z Nazarethu. s 346n
Byleby tylko znaleźć właściwe imię, imię unices]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Roman Brandstaetter, Jezus z Nazarethu. s 346n</p>
<p><em>Byleby tylko znaleźć właściwe imię, imię unicestwiające Człowieczeństwo w Nieskończonym lub Nieskończonego w Człowieczeństwie! Znał wiele Pańskich Imion. Znał ukryte, tajne i zastępcze, znał Jego imiona ukrywające się pod najbardziej obrazowymi pojęciami, pod pojęciem Cienia, Żywej Wody, Nieba, Skały, różnych kształtów Mocy, Głosu i Ognia, a nawet pod pojęciem Sługi, znał Imiona Pana objawione przez Niego trzem Patriarchom i znał Imię objawione Mojżeszowi, Imię tak ogniste, że na sama myśl o głośnym wypowiedzeniu go skręcał się z bólu i przerażenia. Słyszał, że poza wszystkimi objawionymi Imionami Pan posiada rzekomo jeszcze Imię Bezimienne, nigdy nikomu nie ujawnione, Imię, które nie jest imieniem, i dlatego jest Imieniem niezastąpionym, jedynym, właściwym, wszechwiedzącym, ale Pełzający nie wierzył w istnienie tego Imienia i dlatego w myślach nazwal je Imieniem Rzekomym, bo uważał, że cała ta historia z właściwym Imieniem jest podstępem, zmierzającym do wprowadzenia w błąd ludzi i Moce Zła.</em></p>
<p>Pełzający oczywiście się pomylił i musiał jak niepyszny w synagodze w Kafarnaum opuścić ciało opętanego. Czemu?</p>
<p><em>Musiał chybić, bo nie wiedział, że wszystko, co określa Wszechmoc Pańską, równocześnie ogranicza ją i wskutek tego zniekształca.</em></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Słownik słów passe, literka "r"]]></title>
<link>http://ewiater.wordpress.com/?p=671</link>
<pubDate>Wed, 17 Sep 2008 08:05:40 +0000</pubDate>
<dc:creator>ewiater</dc:creator>
<guid>http://ewiater.pl.wordpress.com/2008/09/17/slownik-slow-passe-literka-r/</guid>
<description><![CDATA[RADYKALIZM
1. bezkompromisowość, stanowczość
2. w polityce: kierunek zmierzający do wprowadzeni]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong><a href="http://sjp.pwn.pl/lista.php?co=RADYKALIZM"><span style="color:#003300;">RADYKALIZM</span></a></strong></p>
<p>1. bezkompromisowość, stanowczość</p>
<p>2. w polityce: kierunek zmierzający do wprowadzenia zasadniczych zmian w życiu społecznym lub politycznym.</p>
<p> </p>
<p>We współczesnym świecie często jest mylony z fanatyzmem, zapewne ze względu na swoje znaczenie związane ze światem polityki. Gdzie przebiega linia demarkacyjna pomiędzy tymi dwoma zjawiskami?</p>
<p>Fanatyzm bazuje na lęku przed zmianą i żywi się agresją, którą zresztą też prowokuje. Jest to klasyczny dom zbudowany na piasku, nota bene w sąsiedztwie indyferentyzmu. Przyjęcie jednej z tych dwóch postaw zwalnia od podejmowania decyzji - wiem/nigdy się nie dowiem, jak jest, więc mogę sobie darować te jałowe dywagacje.</p>
<p>Radykalizm (mam tu na myśli radykalizm związany z wiernością ewangelii) jest na drugim krańcu spectrum: podobnie jak fanatyzm polega na dokonaniu wyboru prawdy i oparciu się na niej, ale ma też cechę wspólną z indyferentyzmem: ta prawda mówi m.in. także o tym, że jesteśmy tylko ludźmi i popełniamy błędy, także w osądzie. Te dwa aspekty pozostając w ciągłym napięciu umożliwiają nieustanne nawrócenie. Prawda jest archimedesowym punktem podparcia, dzięki któremu możliwa jest zmiana. Doskonałym obrazem człowieka radykalnego jest ktoś, kto uprawia wspinaczkę skałkową: trzy kończyny muszą mieć oparcie, aby był możliwy ruch czwartą. Abym mogła się <span style="text-decoration:underline;">samodzielnie</span> myśleć i decydować w moim życiu musi istnieć system odniesienia gwarantujący mi stabilność. Dodajmy - świadomie wybrany i nazwany. W tej wspinaczce ku pełni człowieczeństwa/dojrzałości chrześcijanie mają jeszcze dodatkowo linę asekuracyjną w postaci Ducha Świętego: nawet jeśli odpadniemy od ściany, On nas utrzyma - wśród powoływanych do świętości byli i są ludzie z problemami psychicznymi, neurotycy, jednak ich fizyczna słabość zawierzona Duchowi nie oddaliła ich od Boga. On wie co robi, kiedy wybiera sobie pracowników do swojej winnicy ;)</p>
<p>W zewnętrznych przejawach różnica pomiędzy fantykiem a kimś radykalnym polega na tym, że fanatyk zmusza innych do przyjęcia swojego stanowiska a tymi, którzy go nie przyjęli, gardzi lub ich atakuje i niszczy. Czemu? Bo stanowią zagrożenie dla jego zasiedziałego <em>status quo</em>, sztywno przyjętych schematów myślenia i reagowania. Człowiek radykalny, kiedy styka się z odmiennością, jest w stanie bronić swojego jasno zdeklarowanego stanowiska spokojnie (no dobra, mówię o stanie idealnym :) ) i potrafi podjąć ryzyko zarówno powiedzenia: <em>videtur quod...*</em>, jak i: <em>sed contra...*</em></p>
<p>* Sformułowania z <em>Summy Teologicznej</em>: wydaje się, że... (zakwestionowanie artykułu wiary), lecz jednak... (podanie argumentów za jego słusznością)</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Jesień idzie]]></title>
<link>http://ewiater.wordpress.com/?p=660</link>
<pubDate>Tue, 16 Sep 2008 09:48:16 +0000</pubDate>
<dc:creator>ewiater</dc:creator>
<guid>http://ewiater.pl.wordpress.com/2008/09/16/jesien-idzie/</guid>
<description><![CDATA[Więc pora rozejrzeć sie za termoforem.
Może coś takiego?

Albo takiego?
 
Druga wersja ma funcj]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Więc pora rozejrzeć sie za termoforem.</p>
<p>Może coś takiego?</p>
<p><img class="alignnone size-medium wp-image-661" title="sharkpeie" src="http://ewiater.wordpress.com/files/2008/09/sharkpeie.jpg?w=300" alt="" width="300" height="209" /></p>
<p>Albo takiego?</p>
<p> <img class="alignnone size-medium wp-image-662" title="kot-termofor" src="http://ewiater.wordpress.com/files/2008/09/kot-termofor.jpg?w=300" alt="" width="300" height="295" /></p>
<p>Druga wersja ma funcję mruczenia. Hm... trudna decyzja... :)</p>
<h5>PS. Zdjęcia pochodzą z www.mojpupil.pl</h5>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Man in white]]></title>
<link>http://ewiater.wordpress.com/?p=655</link>
<pubDate>Mon, 15 Sep 2008 07:07:58 +0000</pubDate>
<dc:creator>ewiater</dc:creator>
<guid>http://ewiater.pl.wordpress.com/2008/09/15/man-in-white/</guid>
<description><![CDATA[
Aż chce się zanucić: &#8220;Bo we mnie jest Piotr, któż oprzeć się ma mu?&#8221;  
W każdym]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone size-full wp-image-654" title="pope_benedict" src="http://ewiater.wordpress.com/files/2008/09/pope_benedict.jpg" alt="" width="260" height="320" /></p>
<p>Aż chce się zanucić: "Bo we mnie jest Piotr, któż oprzeć się ma mu?" :)</p>
<p>W każdym razie Francuzi się nie oparli. Media zarówno francuskie, jak i polskie, piszą o nieoczekiwanym sukcesie Benedykta XVI: tłumy na Placu Inwalidów, ponad 200 tys. wiernych na mszy w Lourdes. Papież, który odanawia Kosciół przez powrót do tradycji i nie ma medialnej charyzmy Jana Pawła II jednak ściąga ludzi. A o czym mówi?</p>
<p>Głównie o potrzebie powrótu do Chrystusa i skupieniu się na Jego osobie tak, aby możliwe było odkrycie nadziei, którą przynoszą Jego śmierć i zmartwychwstanie. Akcentuje potrzebę całkowitego oddania się Bogu tak, aby mógł przez nas działać. Wskazuje na konieczność poszanowania prawdy o dwóch źródłach kultury europejskiej (co znalazło oddźwięk w sformułowaniu prezydenta Sarkozy'ego o "pozytywnej laickości" państwa rozumianej jako dostrzeżenie i dowartościowanie religijnego komponentu w życiu społecznym), oraz znaczenie świeckich (zwłaszcza troska o rodziny). Kiedy mówi o kapłaństwie kładzie nacisk na aspekt służby i konieczność zakorzenienia powołania w więzi z Panem. Ważna jest dla niego liturgia, poszanowanie dla niej związane z mądrym jej rozumieniem zarówno jako spotkania wspólnoty, jak i składania ofiary. Wskazuje wielkie wyzwania pozostając jednocześnie łagodnym i ciepłym człowiekiem o olbrzymiej wiedzy połączonej z prostotą przekazu. Widać kontynuację wątków nauczania Jana Pawła II (troska i kontakt z młodymi, wskazywanie na znaczenie rodziny i ogólnie świeckich, przypominanie o znaczeniu chrześcijaństwa w kształtowaniu naszej kultury, etc.) i wskazanie na nowe aspekty, głównie powrót do tradycji liturgicznych, który osobiście odczytuję jako wezwanie do skupienia się raczej na mistagogii (czyli wyjasnianiu znaków liturgicznych) niż niekończącycm się eksperymentowaniu i upraszczaniu celebracji, co czasami kończyło się jej kompletnym odrewaniem od znaczeń biblijnych i Tradycji.</p>
<p>Duch doskonale wiedział, kogo wskazać. Jak zwykle :)</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[CS]]></title>
<link>http://ewiater.wordpress.com/?p=650</link>
<pubDate>Sun, 14 Sep 2008 10:12:17 +0000</pubDate>
<dc:creator>ewiater</dc:creator>
<guid>http://ewiater.pl.wordpress.com/2008/09/14/scs/</guid>
<description><![CDATA[Czyli cerkiewno-słowiański i głęboka harmonia śpiewu liturgii godzin u studytów (Morfeusz, ser]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Czyli cerkiewno-słowiański i głęboka harmonia śpiewu liturgii godzin u studytów (Morfeusz, serdeczne dzięki za linkę!). To tak z okazji świętowania tego, że krzyż jest przede wszystkim źródłem chwały, jak nam nieustannie przypominają wschodni bracia :)</p>
<p>Kliknąć należy <a href="http://www.grekat.stalwol.pl/01.mp3"><strong>tutaj</strong></a> i chwilę zaczekać, żeby się zładowało.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Podwyższenie]]></title>
<link>http://ewiater.wordpress.com/?p=640</link>
<pubDate>Sat, 13 Sep 2008 13:31:10 +0000</pubDate>
<dc:creator>ewiater</dc:creator>
<guid>http://ewiater.pl.wordpress.com/2008/09/13/podwyzszenie/</guid>
<description><![CDATA[Jutro jest święto Podwyższenia Krzyża Świętego. W dzisiejszym newsletterze Zenitu jest kazanie]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Jutro jest święto Podwyższenia Krzyża Świętego. W dzisiejszym newsletterze Zenitu jest <strong><a href="http://www.zenit.org/article-23610?l=english">kazanie o. Raniero Cantalamessy</a></strong>, kaznodziei Domu Papieskiego, w którym mówi o dwóch sposobach odczytania krzyża. Jeden z nich, ten pierwotny, to postrzeganie jedynie owoców, bez zbytniego zgłębiania cierpienia, które było z związane z ich uzyskaniem. Wyraźny był tu ton triumfu, który bardzo odpowiadał postrzeganiu Kościoła jako ziemskiej potęgi.<br />
Drugi sposób odczytania krzyża to kontemplacja Męki i skupienie na bólu i cenie jaką Jezus zapłacił za nasze zbawienie. To drugie podejście pojawiło się ok. XIII w. i dominowało w ostatnich wiekach, w zasadzie można powiedzieć, że wyparło prawie całkowicie aspekt triumfu. Mam do niego bardzo osobisty stosunek, bo mało co nie straciłam przez nie wiary.<br />
Krzyż pozbawiony zmartwychwstania nie może być źródłem nawrócenia i zawierzenia Bogu. Jego skandal jest do przyjęcia jedynie w świetle Wielkanocnego poranka, inaczej krzyż pozostaje narzędziem tortur i niczym więcej. I rodzi wewnętrzny bunt i niezgodę. Misterium Paschalne a więc czas i wydarzenia od Wielkiego Czwartku wieczorem do Niedzieli Wielkanocnej rano są wyciosane z jednego diamentu. To tak, jakby pękła tama i tony powstrzymywanej przez nią wody runęły w dół rzeki: nie da się odzielić chwili pęknięcia od chwili pojawienia się dna zbiornika. Nie da się w krzyżu odzielać grzechu i bólu od miłości i łaski.<br />
Pomyśleć, że potrzebowałam na dokonanie tego odkrycia prawie 30 lat...</p>
<div><strong></strong></div>
<p><strong>Hymn ku czci krzyża, św. Wenancjusz Fortunat</p>
<p> </p>
<p></strong></p>
<p>Jasnieje krzyż chwalebny, unosi ciało Pana,<br />
zaś On swojej krwi strumieniem obmywa nasze rany.</p>
<p>Z miłości czystej dla nas pokorną stał się żertwą,<br />
Baranek święty wyrwał swe owce z paszczy wilka.</p>
<p>Wykupił świat od klęski przebitych rąk zapłatą,<br />
I własne tracąc życie powtrzymał pochód śmierci.</p>
<p>Skrawiownym ostrzem gwoździa tę samą dłoń przeszyto,<br />
Co zmyła winę Pawła, wydarła śmierci Piotra</p>
<p>O Drzewo Życiodajne, szlachetne w swej słodyczy,<br />
Wszak zieleń twych gałęzi wydaje owoc nowy.</p>
<p>Twa woń ma moc obudzić wystygłe ciała zmarłych,<br />
Powrócą wnet do życia mieszkańcy kraju nocy.</p>
<p>Pod liści twoich cieniem nie straszny czas upału,<br />
Słoneczny żar w południe i blask księżyca nocą.</p>
<p>Jaśniejesz zasadzone nad wody żywej zdrojem,<br />
I blask rozsiewasz wokół świeżością kwiecia zdobny.</p>
<p>Pośrodku twoich ramion, gdzie winny krzew rozpięty,<br />
Spływają krwawe strugi czerwienią słodką wina.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Usque ad absurdum]]></title>
<link>http://ewiater.wordpress.com/?p=636</link>
<pubDate>Fri, 12 Sep 2008 11:19:59 +0000</pubDate>
<dc:creator>ewiater</dc:creator>
<guid>http://ewiater.pl.wordpress.com/2008/09/12/reductio-ad-absurdum/</guid>
<description><![CDATA[Czemu to widzisz drzazgę w oku swego bliźniego a belki w swym oku nie dostrzegasz?
Oj, Panie Jezu,]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong><em>Czemu to widzisz drzazgę w oku swego bliźniego a belki w swym oku nie dostrzegasz?</em></strong></p>
<p>Oj, Panie Jezu, czy Ty zawsze musisz zadawać takie oczywiste pytania? Oczywiście, że widzę tę drzazgę aby nie zobaczyć belki! Przecież jak pokażę palcem na drzazgę w oku innego i towarzyszyć temu będzie mój wystarczająco głośny okrzyk: "Drzazga!", to ludzie popatrzą na niego, nie na mnie. I nikt mi mojej belki nie wytknie. Z czasem nawet zapomnę, że ją noszę tak, jak osoba niedowidząca przyzwyczaja się do swojej wady wzroku, i wszystko będzie cacy.</p>
<p>Że niby przyzywczajenie wcale nie polepszy mi wzroku? A czemu mam mieć lepszy? W końcu można opanować schematy radzenia sobie, które zastapią mi oczy. Wyczulę słuch, dotyk, zaangażuję innych, żeby mi posługiwali (oczywiście ten zaszczyt bęzie przysługiwał tylko tym, którzy nie ważą się wytknąć mi ciała obcego w oku). Nawet czasem pozwolę sobie na luksus poużalania się nad swoim losem Heroicznego Nosiciela Belki... Ale tylko w zamkniętym gronie i tylko przed tymi, którzy zrozumieją głębię mojego życiowego pokomplikowania.</p>
<p>Wyjąć? Nie!!! Przecież trzeba będzie zmienić swoje życie! Odrzucić stare schematy, podjąć ryzyko, utracić dobrze znane i oswojone punkty podparcia! A ja nie mogę tego zrobić! Nie mogę i już! Czemu? Bo mi belka przeszkadza...</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Wspólnota is watching me]]></title>
<link>http://ewiater.wordpress.com/?p=633</link>
<pubDate>Thu, 11 Sep 2008 07:59:17 +0000</pubDate>
<dc:creator>ewiater</dc:creator>
<guid>http://ewiater.pl.wordpress.com/2008/09/11/wspolnota-is-watching-me/</guid>
<description><![CDATA[Cytat z bloga będącego niesamowitym świadectwem walki o prawde o sobie i swoim życiu (tu fragme]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal" style="margin:0 0 10pt;"><span style="font-size:7.5pt;line-height:115%;font-family:Verdana,sans-serif;"><span style="color:#333333;">Cytat z <a href="http://walkaoczystosc.blog.onet.pl/"><strong>bloga</strong></a><strong> </strong>będącego niesamowitym świadectwem walki o prawde o sobie i swoim życiu (tu fragment pierwszego wpisu):</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0 0 10pt;"><span style="font-size:7.5pt;line-height:115%;font-family:Verdana,sans-serif;"><span style="color:#800000;">Zaraz po spowiedzi wróciłam pod kościół. Tam niespodzianka, czekał na mnie inny mężczyzna, z którym kiedyś spędziłam noc. Przyjechał, bo wiedział, ze tu będę i chciał mnie zobaczyć. Rozmowa była burzliwa. Powiedziałam, ze nie chcę się z Nim spotykać, ze już nie chcę seksu. On jednak wybuchł gniewem. Mówił, ze <strong>jestem obłudna,</strong> „jak cały ten Kościół”, że gadam jedno a potem robie co innego, że patrząc na mnie utwierdza się w przekonaniu, ze Bóg nie istnieje, a wiara to jedna wielka bujda.</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0 0 10pt;"><span style="font-size:7.5pt;line-height:115%;font-family:Verdana,sans-serif;"><span style="color:#800000;">To było najgorsze. Uświadomienie sobie, ze <strong>grzech to nie jest moja prywatna sprawa</strong>, ze on zawsze będzie krzywdził nie tylko mnie, ale także ludzi dokoła. Fakt, ze mówiłam o wierze, a potem zgrzeszyłam z tym mężczyzną, było dla niego kolejnym powodem, aby zamknąć się na Boga i tym bardziej żyć w grzechu. Mogłam być świadkiem (zanim poszliśmy do łóżka starałam się nim być) ale grzech wszystko zniszczył i pogłębił zło. </span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0 0 10pt;"><span style="font-size:7.5pt;line-height:115%;font-family:Verdana,sans-serif;"><span><span style="color:#800000;">Wtedy pomyślałam, ze jedyny sposób, aby <strong>zadośćuczynić za okropny grzech zgorszenia</strong> to zmiana życia, trwanie w czystości i modlitwa za ludzi, wobec których zgrzeszyłam. <span> </span><span> </span></span></span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0 0 10pt;"><span style="font-size:7.5pt;line-height:115%;font-family:Verdana,sans-serif;"><span style="color:#800000;">Dziś pierwszy dzień.</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0 0 10pt;"><span style="color:#333333;font-family:Verdana;">Przeczytałam te akapity i w głowie usłyszałam znów fragment dzisiejszego pierwszego czytania z 1 Listu do Koryntian: </span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0 0 10pt;"><span style="color:#333333;font-family:Verdana;"><span style="color:#800000;">"Gdyby bowiem ujrzał ktoś ciebie, oświeconego wiedzą, jak zasiadasz do uczty bałwochwalczej, czyżby to nie skłoniło również kogoś słabego w sumieniu do spożywania ofiar składanych bożkom? I tak właśnie "wiedza" twoja sprowadziłaby zgubę na słabego brata, za którego umarł Chrystus. W ten sposób grzesząc przeciw braciom i rażąc ich słabe sumienia, grzeszycie przeciw samemu Chrystusowi. (1Kor 8,10-12)"</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0 0 10pt;"><span style="color:#333333;font-family:Verdana;">Mój grzech często staje się grzechem innych. Nie jesteśmy monadami, ale systemem naczyń połączonych, kiedy ja oddalam się od Boga, ludzie wokół mnie też zostają w tej relacji osłabieni. Grzech rozchodzi się jak koncetryczne koła. Na szczęście koła powodowane przez Ducha Świętego mają większą energię, ponadto często łaska działa jak olej wylany na powierzchnię burzącej się wody - wygładza ją i uspokaja. Trzeba mieć w pamięci jedno i drugie, zwlaszcza kiedy mamy za złe Kościołowi praktykę spowiadania się przed kapłanem: on jest przedstawicielem wspólnoty, którą dotknęły moje grzechy, także te dokonane w ukryciu.</span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Diabłu świeczkę a Panu Bogu ogarek]]></title>
<link>http://ewiater.wordpress.com/?p=628</link>
<pubDate>Wed, 10 Sep 2008 07:55:27 +0000</pubDate>
<dc:creator>ewiater</dc:creator>
<guid>http://ewiater.pl.wordpress.com/2008/09/10/diablu-swieczke-a-panu-bogu-ogarek/</guid>
<description><![CDATA[Dzięki gazeta.pl odkryłam kilka dnia temu świetnego bloga prowadzonego przez lekarza z SOR-u ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Dzięki gazeta.pl odkryłam kilka dnia temu świetnego bloga prowadzonego przez lekarza z SOR-u <a href="http://morfeusz.blox.pl/2008/09/Dzizas-byl-kosmit.html"><strong>"Szpitalne życie"</strong></a><strong>. </strong>Dziś znalazłam tam zapis ciekawej obserwacji:</p>
<li><span style="color:#800080;">wezwali nas z kardiologii do 12 letniego dziecka. Chłopak leżał na kozetce i w pierwszej chwili towarzyszący mi kardiolog myślał, ze wezwali nas do stwierdzenia zgonu: dzieciak chudy jak szczapa i blady jak ściana. Okazało się, że dziecko jest wegetarianinem, ma ostrą niedokrwistość i dziwne szumy w sercu. Zemdlało w czasie lekcji i zostało przywiezione na pogotowie. Chwilę potem pojawiła się matka obwieszona koralikami i dziwnymi wisiorkami rodem z filmów o Indianach. Dowiedzieliśmy się, że dziecko nie je mięsa bo to "brudzi karmę" a poza tym jest zdrowe bo ma "wysokie wibracje". Okazało się, że mamusia jest ezoteryczna i rozwinięta duchowo. Próbowała mnie przekonac, że Dżizas (nie Jezus tylko Dżizas) jest kosmitą (naczytała sie książek Daenikena - czytałem go na studiach) itd. Bezcenny był komentarz mojego kolegi z kardiologii: "Morfeusz weź Ty ją na nasze nawróć bo jej sie w głowie pomieszało". <strong>Ostatnimi czasy mamy w mieście (no i na SORze) coraz więcej takich osób. </strong>Niedawno był jakiś facet z ruchy Kryszny z raną głowy (dresy mu głosiły Dobrą Nowinę o Zbawieniu bejsbolem i innymi sprzętami ewangelizacyjnymi), który siedział i klepał te swoje "Hare, Hare...". Nie liczę już osób leczących sie u bioenergoterapeutów i pijących magiczne ziółka za 200zł, które okazują się szałwią fix za 3,40zł. (podkr. moje)</span></li>
<p> </p>
<p>Wrócę do mojego wczorajszego pytania: jeśli Jezus jest Panem, to czemu reakcją na chorobę (jak już szukamy kuracji pozamedycznych) jest szukanie pomocy u bioenergeterapeutów a nie prośba o modlitwę o uzdrowienie? Wolimy zaufać "szamanowi", bo jemu płacimy grubą kasę? Czyżbysmy chcieli zachować kontrolę za wszelką cene, nawet za cenę złudzenia i drenażu naszego portfela?</p>
<p>To jedna strona problemu: chrześcijaństwo formalne, bez świadomego pogłębienia.</p>
<p>Druga: gdzie są księża odpowiedzialni za formację tych ludzi? Na kazaniach mało kto mówi o grzechu przeciw pierwszemu przykazaniu a dokładnie o formach tego grzechu. Rzadko kiedy (a właściwie prawie nigdy) nie ma mowy o tym, że chodzenie do wróżki, bioenergoterapia (leczenie i korzystanie z leczenia), wywoływanie duchów, nieprzemyślane sięganie do praktyk religijnych Dalekiego Wschodu może prowadzić do opętania a już na pewno zamyka drogę działaniu łaski ( w tym wpisie Morphiusza zresztą widać, że może mieć także fatalny wpływ na zdrowie). Wynika to z faktu, że są to zachowania przez które mówimy Bogu: <strong>"Ciebie posłuchamy innym razem. Tak Jezus jest Panem, ale bez przesady, trzeba skorzystać ze wszelkich możliwych sposobów, bo wiesz, no, jakby Ci to powiedzieć - nie ufamy Ci do końca. W zasadzie to w ogóle Ci nie ufamy. Mamy nadzieję, że się nie obrazisz..." </strong></p>
<p>Ze swojej strony jeszcze dorzucę historię moich sąsiadów: państwo na emeryturze, w starszym wieku. Pewnego dnia zauważyłam, że kupili sobie pierścień Atlantów - jego noszenie miało im przynieść zdrowie i dobrą passę. No i się zaczęło: po pół roku zmarła matka sąsiada i mieli kłopoty z odebraniem pieniedzy z ZUSu za pogrzeb, kilka miesięcy później sąsiadka zaczęła chorować, trafiła do szpitala, mało co nie umarła z odwodnienia, choroba ją oszpeciła i okazało się, że wcale nie ma zamiaru jej odpuścić tak szybko. Leczenie oczywiście okazało sie kosztowne. A przecież ten magiczny pierścień miał im dać zdrowie i pieniądze... Tia.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[KKK 423]]></title>
<link>http://ewiater.wordpress.com/?p=624</link>
<pubDate>Tue, 09 Sep 2008 17:56:09 +0000</pubDate>
<dc:creator>ewiater</dc:creator>
<guid>http://ewiater.pl.wordpress.com/2008/09/09/kkk-423/</guid>
<description><![CDATA[Wierzymy i wyznajemy, że Jezus z Nazaretu, urodzony jako Żyd z córki Izraela w Betlejem, w czasac]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><em><strong><span style="color:#333399;">Wierzymy i wyznajemy, że Jezus z Nazaretu, urodzony jako Żyd z córki Izraela w Betlejem, w czasach króla Heroda Wielkiego i cezara Augusta I, z zawodu ciesla, który umarł ukrzyżowany w Jerozolimie za czasów namiestnika Poncujsza Piłata, w czasie rządów cezara Tyberiusza, jest odwiecznym Synem Bożym, który stał się człowiekiem.</span></strong></em></p>
<p><span style="color:#333333;">W tej chwili <strong><a href="http://www.zenit.org/article-23569?l=english">w Indiach chrześcijanie płacą za wiarę</a></strong> w te słowa swoim życiem i majątkiem, uważani za owce prowadzone na rzeź. Jeśli słowa: JEZUS JEST PANEM, to jedynie slogan, to ci ludzie giną na darmo. A jeśli uwierzymy świadectwu ich krwi, przyjmiemy ten kapitał składany w nasze ręce, to co to znaczy, że Jezus jest Panem? Co to praktycznie znaczy w moim życiu? Twoim życiu? Naszym? Jezus jest Panem a więc kto panuje na świecie? Na kim opieram się podejmując decyzje? Czego ostatecznie szukam i do czego dążę? Czy potrafię zakwestionować w imię Jego panowania powszechne w moim otoczeniu zachowania i zasady?</span></p>
<p><span style="color:#333333;">Jeśli On jest Panem, to na szalach wagi po jednej stronie jest krew indyjskich (i nie tylko) chrześcijan a po drugiej moje zgniłe kompromisy. Pora na decyzję.</span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Gdzie dwóch...]]></title>
<link>http://ewiater.wordpress.com/?p=620</link>
<pubDate>Mon, 08 Sep 2008 19:33:44 +0000</pubDate>
<dc:creator>ewiater</dc:creator>
<guid>http://ewiater.pl.wordpress.com/2008/09/08/gdzie-dwoch/</guid>
<description><![CDATA[Ty we mnie, ja w tobie. Niosę ostrożnie twoją słabość, wielki skarb starannie ukryty przed św]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Ty we mnie, ja w tobie. Niosę ostrożnie twoją słabość, wielki skarb starannie ukryty przed światem w moim sercu. Słodkie jarzmo, lekkie brzemię. Ty niesiesz mnie i to, co zostało ci o mnie odsłonięte. Dwoje osieroconych dzieci na rubieżach świata, każde zna tylko część mapy.</p>
<p>Ale dojdziemy do domu.</p>
<p>Mamy Przewodnika.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Potęga interpretacji]]></title>
<link>http://ewiater.wordpress.com/?p=617</link>
<pubDate>Sun, 07 Sep 2008 17:47:42 +0000</pubDate>
<dc:creator>ewiater</dc:creator>
<guid>http://ewiater.pl.wordpress.com/2008/09/07/potega-interpretacji/</guid>
<description><![CDATA[Jeden utwór (Arvo Part, My Heart Is in the Highlands), interpretacje: sztuk dwie [jeszcze nie dotar]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Jeden utwór (<strong>Arvo Part, <em>My Heart Is in the Highlands</em></strong>), interpretacje: sztuk dwie [jeszcze nie dotarłam do nazwisk wykonawców, ale zrobię co w mocy googla tudzież Netsprinta :) ]</p>
<p>Najpierw organy i cudny dyszkant:</p>
<p><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/vRDtrsuIEk8'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/vRDtrsuIEk8&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
<p>A tu wersja bardziej etno (?):</p>
<p><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/NOyJVIIhw2I'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/NOyJVIIhw2I&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
<p>Prawda, że porównanie może szokować?</p>
<p>;)</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Kolejna rocznica]]></title>
<link>http://ewiater.wordpress.com/?p=614</link>
<pubDate>Sun, 07 Sep 2008 09:22:19 +0000</pubDate>
<dc:creator>ewiater</dc:creator>
<guid>http://ewiater.pl.wordpress.com/2008/09/07/kolejna-rocznica/</guid>
<description><![CDATA[Agonia trwała tydzień. Przywieźli go potem w świeżo polakierowanej dębowej trumnie, nie mogła]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Agonia trwała tydzień. Przywieźli go potem w świeżo polakierowanej dębowej trumnie, nie mogłam patrzeć jak ją otwierają. Ktoś kupił olbrzymi wieniec z białych lilii i przez następny rok byłam w stanie wyczuć każdą mijaną kwiaciarnię a w kościołach robiło mi się słabo (do tej pory nie rozumiem upodobania w używaniu tych kwiatów do wystroju ołtarzy). To normalne, że ludzie umierają. I normalne, że się za nimi tęskni. Ale czemu ta normalność tak boli?</p>
<p>Kocham cię, tato. I cieszę się, że zdążyłam ci to powiedzieć, zanim umarłeś.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Na rozluźnienie]]></title>
<link>http://ewiater.wordpress.com/?p=609</link>
<pubDate>Fri, 05 Sep 2008 09:11:00 +0000</pubDate>
<dc:creator>ewiater</dc:creator>
<guid>http://ewiater.pl.wordpress.com/2008/09/05/na-rozluznienie/</guid>
<description><![CDATA[Halny wieje. Ludzie na ulicy są poddenerwowani, zmęczeni i na czołach maja wypisane: przetrwać. ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Halny wieje. Ludzie na ulicy są poddenerwowani, zmęczeni i na czołach maja wypisane: przetrwać. U mnie kontakt z tym fenomenem klimatu przejawia się atakami szczerości do bólu, za które później przychodzi mi płacić pielgrzymką ekspiacyjną po wszystkich znajomych, którzy mieli pecha nawinąć się w czasie halnego pod mój język/klawiaturę. Przydałoby się rozluźnić...</p>
<p>To mi przypomniało historię sprzed kilku lat, kiedy to w podobny dzień jak dziś siedziałyśmy gapiąc się w przestrzeń z moją znajomą, wówczas ciężarną , i z głębi jej serca tudzież organizmu wyrwało się marzenie: "... a jak już urodzę i przestanę karmić, to spiję się w trupa..." Stwierdzenie to przyjęłam z milczącą aprobatą oraz pełnym zrozumieniem, po czym usłyszałam rozmarzone dopowiedzenie: "Co tam w trupa - w cały cmentarz!" [dodajmy gwoli ścisłości, że rzeczona znajoma pija rzadko i delikatnie :) ]</p>
<p>Od tamtego czasu stwierdzenie o spiciu się w cały cmentarz weszło na stałe do naszego słownika na określenie stanu ostatecznej desperacji. Nie dość, że weszło, to dziś jeszcze uległo twórczej ewolucji. Bo jak inkulturować to stwierdzenie do środowiska klasztornego? Tu już wypadałoby powiedzieć o spiciu się "w całe krużganki" albo jeszcze precyzyjniej "we wszystkie krypty". A może upić się "w kryptę" wystarczy? Ewentualnie "osuszyć zakrystię"? Hm, chyba już skończę, bo sieję zgorszenie i leci ono z halnym, nota bene, wiatrem...</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[In a Lifetime]]></title>
<link>http://ewiater.wordpress.com/?p=607</link>
<pubDate>Thu, 04 Sep 2008 18:37:54 +0000</pubDate>
<dc:creator>ewiater</dc:creator>
<guid>http://ewiater.pl.wordpress.com/2008/09/04/in-a-lifetime/</guid>
<description><![CDATA[Od kilku dni słucham w kółko tej piosenki (klimatyczna nuta Clannad i niesamowita skala głosu Bo]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Od kilku dni słucham w kółko tej piosenki (klimatyczna nuta Clannad i niesamowita skala głosu Bono w jednym... mmm... Ireland rulezzz :) )</p>
<p><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/oIRkdAs0u20'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/oIRkdAs0u20&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
<p>Tekst mówi o tym, że zdarzają się w życiu sytuacje, które wysadzają w powietrze nasze plany na przyszłość. Przychodzą bez ostrzeżenia, nie da się ich przewidzieć ani kontrolować i budzimy sie nagle na pogorzelisku/w krajobrazie po przejściu trąby powietrznej/na błotnistym polu po powodzi/nad martwym ciałem najbliższej osoby. Powinno dołować a mnie jednak nie dołuje - czemu?</p>
<p>Wiem, że mam pod czaszką namieszane (jeśli jej zawartość przyłożyć do norm <em>wypada-nie wypada</em>), ale dla mnie ta świadomość życia jako spaceru na granicy urwiska to wezwanie do dziękczynnienia. Dostaję jeszcze jeden dzień życia w kraju, w którym panuje pokój, mam pracę, mam co jeść i gdzie spać, mogę swobodnie oddychać, poruszać się, mam przyjaciół (i to takich, na których zawsze mogę liczyć) a przede wszystkim mam oparcie w Bogu, Dawcy tego wszystkiego. Nie mam nic, ale mam tak wiele. A obiecano mi jeszcze więcej, o wiele więcej tam, gdzie tekst tej piosenki straci swoją aktualność...</p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
