<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>zalewski &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/zalewski/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "zalewski"</description>
	<pubDate>Fri, 05 Sep 2008 18:57:59 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Duszone skrzydełka ]]></title>
<link>http://polarwombat.wordpress.com/2007/12/19/duszone-skrzydelka/</link>
<pubDate>Wed, 19 Dec 2007 21:15:08 +0000</pubDate>
<dc:creator>Polar Wombat</dc:creator>
<guid>http://polarwombat.wordpress.com/2007/12/19/duszone-skrzydelka/</guid>
<description><![CDATA[Jarosław Kaczyński po przegranych wyborach parlamentarnych konsoliduje PiS. Najwyraźniej uznał, ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="margin-bottom:0;" align="justify"><img src="http://i216.photobucket.com/albums/cc104/polar_wombat/satisfiedwombat.jpg" height="58" width="100" /><b>Jarosław Kaczyński po przegranych wyborach parlamentarnych konsoliduje PiS. Najwyraźniej uznał, ze dla partii opozycyjnej skuteczniejsza strategia będzie prezentowanie wyrazistego, opozycyjnego oblicza, co w perspektywie trzech lat przygotuje grunt dla elekcji kandydata PiS w wyborach prezydenckich. Prowadzi to do otaczania się prezesa przez ludzi, dla których ukuto akronim BMW - Gosiewskich, Kuchcińskich, Dudzinskich, Brudzińskich czy Szczypińskie. Nie przeczę, niekiedy są to ludzie administracyjnie sprawni, a nierzadko bardzo pracowici, jednak trwale niezdolni to stworzenia intelektualnego zaplecza.</b></p>
<p><!--more--></p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify">Człowiekiem, który wciąż walczy o swoja pozycje w partii - jako, że poza nią politycznie nie istnieje - jest Ludwik Dorn, niewątpliwie inteligentny polemista, obdarzony sporą wiedza humanistyczna, ale i trudny, zarozumiały, nieskłonny do kompromisu. Dorn należy jednak do twardego rdzenia PiS, i trudno sobie wyobrazić, aby tego wiernego przez lata współpracownika Jarosława Kaczyńskiego ktokolwiek przygarnął z otwartymi rekami.</p>
<div align="justify"></div>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify">Niewątpliwie porażka PiS uderzyła natomiast w wewnętrzne zróżnicowanie partii, prezes bowiem konsekwentnie realizuje taktykę obcinania skrzydeł. Ofiara padło przede wszystkim środowisko konserwatystów, stanowiące ważny element ekosystemu PiS. Kaczyński stopniowo wyłączył ich z procesu podejmowania decyzji, a atmosfera wokół tej grupy stopniowo zaczęła się stawać coraz bardziej duszna. Pierwszym sygnałem tego procesu stał się - jeszcze przed wyborami - atak na Pawła Zalewskiego, przewodniczącego sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych, który miał czelność poprosić minister Fotygę o objaśnienie słynnego sukcesu osiągniętego jakoby podczas czerwcowego szczytu UE w Brukseli. Zalewski, prawdziwy dżentelmen, lojalnie wytrwał w PiS pomimo ataków i nawału obelżywych wypowiedzi, kwestionujących jego dorobek, a także zaproszenia wystosowanego przez Antoniego Mężydłę. Został w partii i próbował jeszcze inicjować dyskusje wewnętrzną. Bez skutku. Strata dla PiS, o wiele zbyt późna decyzja Zalewskiego.</p>
<p style="margin-left:150px;"><img src="http://i216.photobucket.com/albums/cc104/polar_wombat/zalewski.jpg" /></p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify">Kazimierz Michał Ujazdowski, minister kultury w rządzie Jerzego Buzka, podał się do dymisji w geście solidarności z odwołanym z funkcji ministra sprawiedliwości Lechem Kaczyńskim. Oceniać go można rożnie, ale konserwatywnym idealistą jest na pewno. Osobiście uważam, że ministrem kultury – ani za pierwszym, ani za drugim razem - nie był złym, szczególnie biorąc pod uwagę poziom zaprezentowany kolegów z gabinetu. Ale chciał kolektywnego podejmowania decyzji w PiS - musiał odejść. Za nim partię opuścił Jerzy Polaczek, ale jego akurat za tytana intelektu trudno uznać.</p>
<p style="margin-left:150px;"><img src="http://i216.photobucket.com/albums/cc104/polar_wombat/ujazd.jpg" /></p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify">W poniedziałek odszedł Jarosław Sellin, były wiceminister kultury, specjalista ds. mediów. Sellin zgadzał się przez dwa lata na firmowanie skandalicznej polityki zawłaszczania mediów publicznych, dlatego czynić z niego obrońcy cnót w PiS nie można, szczególnie biorąc pod uwagę jego wcześniejszą ostrą krytykę upolitycznienia telewizji publicznej przez Roberta Kwiatkowskiego. Nie ulega jednak wątpliwości, ze obok Antoniego Mężydły należał do najlepszych ekspertów tej partii w sprawach telekomunikacji i naprawdę zna się na telewizji.</p>
<p style="margin-left:150px;"><img src="http://i216.photobucket.com/albums/cc104/polar_wombat/sellin.jpg" /></p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify">Odejście wymienionego tercetu w znaczący sposób osłabia potencjał merytoryczny ugrupowania Jarosława Kaczyńskiego. Pierwsze pytanie, to co dysydenci zrobią w dalszej kolejności - w Sejmie są już niezrzeszeni Maciej Płażyński i Longin Komołowski, dosyć, żeby powołać koło...  Gdyby natomiast zadać sobie pytanie o to, jacy uznani eksperci zasiadają jeszcze w ławach PiS, okaże się, ze partia ta kobietami stoi. Są dwie dobre finansistki - Aleksandra Natalli-Swiat i Zyta Gilowska (choć wizerunek tej drugiej ucierpiał przez ostatnie 2 lata). Jest Grażyna Gęsicka, dobrze oceniana także przez oponentów za sposób kierowania Ministerstwem Rozwoju Regionalnego – żałuję, że zdecydowała się kandydować do Sejmu z list PiS... Jest Joanna Kluzik-Rostkowska, która trochę poprawiła atmosferę po katastrofalnej nominacji Anny Kalaty na szefa resortu pracy. Są sympatyczne panie Elżbieta Jakubiak i Lena Dąbkowska-Cichocka, zaufane Lecha Kaczyńskiego. Wśród posłów można wskazać jedynie takie osoby jak Paweł Kowal, Zbigniew Religa czy Andrzej Sośnierz – oni są zdolni do pracy merytorycznej. I to w zasadzie tyle. Obok ponurych postaci Ziobry, Wassermana czy Macierewicza, obok wiernych pretorian prezesa, wśród 159-osobowego klubu brak osób, które zdolne byłyby pociągnąć programowa dyskusje. Ale, jak się zdaje, właśnie o to chodziło Jarosławowi Kaczyńskiemu, który nie musi się teraz obawiać o swoja pozycję. Taki jest bowiem bezpośredni efekt obcinania skrzydeł partyjnych. PiS pruje niczym Titanic mętne wody miernoty i intelektualnej miałkości, dając umiarkowanie „prawo na burt”.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify">&#160;</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Dlaczego nie warto odchodzić z PiS]]></title>
<link>http://rydzykfizyk.wordpress.com/2007/12/07/dlaczego-nie-warto-odchodzic-z-pis/</link>
<pubDate>Fri, 07 Dec 2007 06:35:00 +0000</pubDate>
<dc:creator>rydzykfizyk</dc:creator>
<guid>http://rydzykfizyk.wordpress.com/2007/12/07/dlaczego-nie-warto-odchodzic-z-pis/</guid>
<description><![CDATA[Zaskakujący jest ton niektórych komentarzy w kontekście sporu dotyczącego wiceprezesów PiS. Szc]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Zaskakujący jest ton niektórych komentarzy w kontekście sporu dotyczącego wiceprezesów PiS. Szczególnie tych sugerujących, że buntownicy założą nową partię. Ten scenariusz opisuje też Igor Janke w podsumowaniu swojego artykułu <a target="_blank" href="http://www.rp.pl/artykul/74288.html"><strong>„Zakon Kaczyńskiego nie wygra wyborów"</strong></a>. Na takie zagrożenie <a target="_blank" href="http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4740041.html">pośrednio zdaje się też wskazywać Jarosław Kaczyński</a>. Mimo wszystko takie rozwiązanie jest wątpliwe.</p>
<p align="justify"><strong>Praktycznie, bowiem z żadnej partii z obecnych w Sejmie nie opłaca się odchodzić by założyć nową. A przynajmniej nie w tym momencie</strong>. <strong>Na dzień dzisiejszy powodów, dla których nie warto odchodzić z PiS jest co najmniej:</strong></p>
<p align="justify">&#160;</p>
<p align="center"><strong><span><span><span style="font-size:36pt;color:#ff3300;font-family:'Times New Roman';">36 071 567</span></span></span></strong></p>
<p align="justify">&#160;</p>
<p align="justify">Tyle w przybliżeniu w złotych wyniesie w przyszłym roku (i kolejnych do końca kadencji) subwencja budżetowa dla partii Prawo i Sprawiedliwość. <strong>Zastanawiające jest jak wielu komentatorów snując rozważania na temat przyszłych rozpadów partii ignoruje aspekt finansowy</strong>. Obecny model finansowania partii politycznych z subwencji budżetowej, której wysokość zależy od wyniku uzyskanego w wyborach do Sejmu poważnie faworyzuje obecne już w parlamencie ugrupowania wobec konkurencji.</p>
<p align="justify">Rezultatem wprowadzenia tego systemu finansowania jest stopniowa stabilizacja sceny politycznej. Co samo w sobie nie jest niczym złym natomiast czasem w powiązaniu z systemem finansowania może wzbudzać wrażenie <strong>„barier wejścia"</strong>. Zabawne, że jedynymi ekspertami, którzy poruszyli w mediach tę właściwość istniejącego systemu byli Jadwiga Staniszkis i Ireneusz Krzemiński oczekujący na przesuwaną godzinę ogłoszenia sondaży w Wieczorze Wyborczym.</p>
<p align="justify">Nie sposób bowiem nie zauważyć, że w przeciwieństwie do partii, które „załapały się" na jak widać znaczne subwencje <strong>nowe partie chcąc wejść na polityczny rynek muszą pozyskać i zaryzykować znaczące środki finansowe</strong>. W tym czasie istniejące partie mogą spokojnie budować z tych pieniędzy swój aparat. W ubiegłych wyborach mogliśmy też zobaczyć co dzieje się z partiami, które jak LPR czy Samoobrona straciły płynność finansową co było jedną z przyczyn ich porażki.</p>
<p align="justify">Na koniec warto jednak zwrócić uwagę, że jedynym <strong>„oknem transferowym"</strong>, dzięki któremu całkowicie nowa partia ma szansę przebić się do Sejmu są wybory prezydenckie. Ale to również wymaga nakładów finansowych no i odpowiedniego kandydata, na którego plecach można by zbudować popularność i wjechać do Sejmu. Przyda się też sprzyjający kalendarz wyborczy - taki jak w latach 2010-2011. Najpierw wybory prezydenckie - potem parlamentarne. Ale to tego pozostało sporo czasu...i wtedy znajdą się chętni do finiszowania zza pleców lidera.</p>
<p align="justify"><strong>I wracając do sporu w PiS, łup wyborczy leży już w ładowni, teraz buntownicy muszą się poważnie zastanowić - czy warto skakać za burtę, czy może lepiej spróbować wyrzucić za nią kapitana.</strong></p>
<p align="justify"><strong>Jak na razie jeden mówi, że kapitan jako jedyny potrafi kierować okrętem, drugi chce wywalić jego ulubionego chłopca okrętowego, a trzeci liczy na poparcie braci ze swojego śródlądowego portu.</strong></p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
