<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>zakowski &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/zakowski/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "zakowski"</description>
	<pubDate>Wed, 23 Jul 2008 02:55:32 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Bronislaw Geremek vel Berele Lewartow - Retrospekcje]]></title>
<link>http://gegenjay.wordpress.com/?p=644</link>
<pubDate>Tue, 15 Jul 2008 17:15:48 +0000</pubDate>
<dc:creator>kilogram13</dc:creator>
<guid>http://gegenjay.wordpress.com/?p=644</guid>
<description><![CDATA[(bibula.com)



Bronisław  Geremek, przegrany guru - Jerzy Robert Nowak





Bronisław Geremek (ur]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><span style="color:#000000;">(bibula.com)</span></p>
<table border="0" cellspacing="0" cellpadding="4" width="100%" bgcolor="White">
<tbody>
<tr>
<td class="title" colspan="2" width="99%"><span style="color:#000000;"><strong>Bronisław  Geremek, przegrany guru - <em>Jerzy Robert Nowak</em></strong></span></td>
</tr>
<tr>
<td width="1%"><span style="color:#000000;"></span></td>
</tr>
<tr>
<td class="biggerstyle" colspan="2" width="99%"><span style="color:#000000;">Bronisław Geremek (ur. 1932 - zm. 13 lipca 2008) poseł PE, były minister spraw zagranicznych Polski - kim był i jest faktycznie?, właśnie tutaj wyjaśnimy to co sam stara się ukryć.<br />
Z oficjalnej strony możemy wyczytać: Absolwent historii na Uniwersytecie Warszawskim. Ukończył też studia podyplomowe w Ecole Pratique des Hautes Etudes na Sorbonie. W 1955 roku rozpoczął pracę naukową w Instytucie Historii Polskiej Akademii Nauk, gdzie pracowal do roku 1985. W 1989 roku mianowany profesorem nadzwyczajnym, a w trzy lata później - profesorem wizytującym w College de France. Napisał kilkanaście książek, poświęconych historii średniowiecza i przetłumaczonych łącznie na 10 języków. Posiada doktoraty honoris causa 17 uczelni na świecie. W latach osiemdziesiątych jeden z czołowych doradców i ekspertów "Solidarności". Od 1989 roku poseł na Sejm. W latach 1989-97 - przewodniczący sejmowej komisji Spraw Zagranicznych. Był jednym z założycieli Unii Demokratycznej, a następnie Unii Wolności. W latach 1997-2000 pełnił funkcję ministra spraw zagranicznych. - haa, tyle tylko?<br />
<img src="http://www.aferyprawa.com/geremek.jpg" border="0" alt="" width="191" height="252" align="left" /><a class="content_sz" href="http://euro.pap.com.pl/cgi-bin/ludzie.pl?ID=103"> </a><a class="content_sz" href="http://www.uw.org.pl/geremek/biografia.php">Pomijając propagandowy życiorys  średniowiecznego profesora</a>, my jako społeczeństwo wiemy o nim dużo więcej. Przypomnimy to, co profesor Geremek stara się nie pamiętać, to z czego nie zdaje sobie sprawy, o czym nie chce dyskutować. </span></p>
<h4><span style="color:#000000;">Bronisław  Geremek, przegrany guru</span></h4>
<p><span style="color:#000000;"> Szara eminencja UD, a później UW, Bronisław Geremek, od dawna jest popierany przez bardzo wpływowe lobby krajowe i zagraniczne. Pomimo tego kilkakrotnie poniósł fatalne fiasko w wysiłkach o zdobycie upragnionych czołowych stanowisk w państwie, zwłaszcza tak wymarzonej pozycji premiera RP. Zadecydowała o tym jego ogromna arogancja i swoisty dar zrażania innych polityków.</span></p>
<p><span style="color:#000000;"> Urodził się 6 marca 1932 r. w rodzinie żydowskiej, tragicznie zdziesiątkowanej przez zbrodnie hitlerowskie. Piotr Bączek, powołując się na tekst Dawida Warszawskiego w "Jewish Chronicle" podał, że Geremek pochodził z rodziny łódzkich chasydów-Lewartowskich, a jego ojciec był rabinem (P. Bączek: Profesor Geremek - stary gracz, "Gazeta Polska", 20 kwietnia 1995 r.).</span></p>
<p><span style="color:#000000;"><strong>Komunistyczny  iluzjonista</strong></span></p>
<p><span style="color:#000000;"> Do PZPR Geremek wstąpił w 1950 roku, a wiec w okresie najskrajniejszego stalinizmu. Po latach tłumaczył to w telewizyjnej audycji 100 pytań (15 grudnia 1991 r.): (...) Wstąpiłem do PZPR z iluzji i wystąpiłem w 1968 r., gdy te iluzje straciłem (...). Ciekawe, jakimi iluzjami powodował się Geremek, wstępując do PZPR w 1950 roku, okresie, gdy katowano tysiace Polaków i całkowicie zdeptano suwerenność Polski, poddanej rządom namiestników kremlowskiego Wielkiego Brata?! Równie ciekawe jest to, że Geremek musiał czekać, aż do 1968 roku na utracenie swych komunistycznych "iluzji". Skrajnie groteskowo i wręcz kompromitujaco dla jednego z najbardziej wpływowych polityków demokratycznej III RP brzmi wyjaśnienie na temat przyczyn wstąpienia do PZPR: (...) Wstąpiłem, bo uważałem, że istnieje zespół fundamentalnych wartości, które mnie z tą partią wiążą (...). Sądziłem wtedy, że komunizm jest młodością świata (...). (Cyt. za: Rok 1989. Bronisław Geremek opowiada. Jacek Żakowski pyta, Warszawa 1990 r., s. 101-102). Komunizm - młodością świata - cóż za wspaniałe wyobrażenia o najbardziej zbrodniczej ideologii totalitarnej!</span></p>
<p><span style="color:#000000;"> Rozwija ożywioną działalność w PZPR. Zostaje sekretarzem organizacji partyjnej w Instytucie Historii PAN i członkiem Komisji Rewizyjnej Komitetu Uczelnianego. Jak przypomniał profesor Ryszard Bender w liście do red. Józefy Hennelowej z "Tygodnika Powszechnego", wystosowanym 20 lutego 1991 r.: Bronisław Geremek, bedac w partii, zanim "przejrzał", w Uniwersytecie Warszawskim i poza nim, pisał panegiryki o PRL i komunistycznym raju, wychwalał "chorążego pokoju" Józefa Wisarionowicza (...) (Cyt. za: "Gazeta Wyborcza", 7 marca 1991 r.).</span></p>
<p><span style="color:#000000;"> Wiary w komunizm jako "młodość świata" nie obaliły w Geremku nawet takie fakty, jak krwawe zduszenie powstania robotników poznańskich, a potem powstania narodowego na Węgrzech. Gdy Żakowski zapytał Geremka czy Budapeszt 1956 r. nie obudził w nim żadnych wątpliwości, Geremek odpowiedział: (...) To nie był dla mnie aż taki wstrząs (...). I poznański Czerwiec, i Budapeszt oglądałem w Paryżu, a tam wydawało się to bardzo odległe (...). (Rok 1989, op.cit. s. 105). Przypomnijmy tu, że w Europie Zachodniej na znak protestu przeciw brutalnemu zdlawieniu powstania węgierskiego wystąpiło aż 250 tysiecy osób z tamtejszych partii komunistycznych. Partia komunistyczna Francji stracila wówczas do 20 proc. członków masy członkówskiej, ale dla Geremka wszystko to było "bardzo odległe"! A może po prostu dobrze czuł się w warunkach stworzonych przez reżim, szybko zyskując wielkie możliwości kariery. Jako młody, świeżo upieczony doktor nauk historycznych został w 1962 roku dyrektorem Ośrodka Kultury Polskiej przy Uniwersytecie Paryskim, kierowanie którym wymagało bardzo wysokiego stopnia zaufania partyjnego, wiązało się z ocenianiem "przydatności lub nieprzydatności" politycznej podwładnych.</span></p>
<p><span style="color:#000000;"><span lang="pl-PL">Pomimo faktu, że był dyrektorem tego ośrodka przez cztery lata: 1962-1965 (por. „Rzeczpospolita", 9 listopada 1991 r.) próżno szukać informacji na ten temat w starannie zafałszowanym przez Geremka jego biogramie w Kto jest kim w Polsce (Warszawa 1993, s. 178). W biogramie starannie wyeksponowane zostały za to informacje o różnego typu prześladowaniach Geremka w dobie PRL, m.in. utrudnieniach w wyjazdach za granicę, zatrzymaniach na 48 godzin.</span></span></p>
<p><span style="color:#000000;"></span></p>
<p><span style="color:#000000;"><strong>Noszę  świadomość żydowską</strong></span></p>
<p><span style="color:#000000;"> Aż do lat 70., a ścisle do grudnia 1975 r., kiedy to Geremek podpisał bardzo umiarkowany skądinad tzw. list siedmiu do Gierka, nie ma śladow jakichkolwiek publicznych przejawów opozycyjności Geremka. Pozostaje w PZPR - nawet w pierwszych miesiącach moczarowskiej kampanii pomarcowej 1968 roku i próżno szukać nazwiska Geremka na kartach 477-stronicowej książki Jerzego Eislera o wydarzeniach marcowych 1968. Nie zdobywa się wówczas nawet na cień protestu, pomimo deklarowania wobec Żakowskiego po zapytaniu o swoje żydowskie korzenie: (...) Dla mnie, w mojej dorosłej biografii, nigdy nie był to problem, w tym sensie, że tą sprawa wiąże się z dzieciństwem, które zamknąłem w sobie. Nie znaczy jednak, że tej świadomości żydowskiej w sobie nie noszę. Noszę ją, ona pojawia się wtedy, gdy wyłania się kwestia antysemityzmu, gdy staje wobec szowinizmu czy wręcz rasizmu (...). Geremek wystąpił z PZPR dopiero w sierpniu 1968 r., po napaści na Czechosłowację.</span></p>
<p><span style="color:#000000;"></span></p>
<p><span style="color:#000000;"><strong>Przybywa  do stoczni</strong></span></p>
<p><span style="color:#000000;"> 24 sierpnia 1980 r., w dziesiątym dniu strajku stoczniowców Gdańska, przybył do nich do stoczni wraz z Tadeuszem Mazowieckim i innymi "ekspertami". Gdy odlatywali z Warszawy do Gdańska, odprowadził ich do samolotu pułkownik MSW i powiedział na pożegnanie: by lot państwa był w interesie tego kraju. Ten konflikt trzeba rozładować, koniecznie rozładować (cyt. za tekstem Wiesławy Kwiatkowskiej w książce "Solidarność" i opozycja antykomunistyczna w Gdańsku (1980-1989), Gdańsk 1995, s. 54). Wraz z Mazowieckim próbował nakłonić stoczniowców do rezygnacji z postulatu niezależnych związków zawodowych i poprzestania na demokratyzacji CRZZ. Na szczęście stoczniowcy nie posłuchali tych rad "eksperckich".</span></p>
<p><span style="color:#000000;"> Od stycznia 1981 r. był przewodniczącym Rady Programowej Ośrodka Społeczno-Zawodowego "Solidarności". Odegrał fatalną rolę przy opracowaniu tzw. porozumienia warszawskiego, kończącego strajk warszawski, doprowadzając do pójscia na zbyt wielkie ustępstwa wobec rządu. Według Wiesławy Kwiatkowskiej (op. cit., s. 56): (...) Historycy są zgodni, że dokonano wtedy sprytnej manipulacji, która zdezorientowała związkowców. (...) Karol Modzelewski złożył dymisję z funkcji rzecznika prasowego związku, gdyż nie może być rzecznikiem niedemokratycznie podejmowanych decyzji. Andrzej Gwiazda złożył rezygnację z funkcji wiceprzewodniczacego "Solidarności" (...). W październiku 1981 r. Geremek, pomimo bardzo wielkich zabiegów, fatalnie przegrał wybory na I Zjezdzie "Solidarności", nie wchodząc do 100-osobowej Komisji Krajowej tego związku.</span></p>
<p><span style="color:#000000;"></span></p>
<p><span style="color:#000000;"><strong>Oświecony  dworzanin Wałęsy</strong></span></p>
<p><span style="color:#000000;"> Po 13 grudnia 1981 r. był internowany do 31 grudnia 1982 r. Ponownie aresztowano go w maju 1983 r., już w lipcu został jednak zwolniony na mocy amnestii. W 1985 r. został zwolniony z pracy w Instytucie Historii PAN. Właśnie wtedy jednak zaczyna się bardzo wyraźny wzrost jego pozycji w "Solidarności", w sytuacji, gdy o awansie w niej nie decydowały demokratyczne wybory, lecz względy Wałęsy. Umiał o nie zabiegać. Pomimo ogromnej próżności i przekonaniu o swej wyjątkowości, przez całe lata starał się maksymalnie pochlebiać Wałęsie, bez żenady pełnić rolę entuzjastycznego dworaka. Przyznawał to nawet jeden z bardziej znanych działaczy Unii Wolności, Jan Rulewski, mówiąc: (...) Oświeconym dworzaninem przez lata był Geremek, który robił wszystko, by mit Wałęsy obrastał legendą (...) (por. rozmówa z J. Rulewskim w "My" T. Toranskiej, Warszawa 1994 r., s. 254).</span></p>
<p><span style="color:#000000;"></span></p>
<p><span style="color:#000000;"><strong>Dogodny  dla komuny</strong></span></p>
<p><span style="color:#000000;"> Szczególnemu wzmocnieniu uległa pozycja Geremka w drugiej połowie lat 80., gdy zarysowały się pierwsze możliwości dogadywań między władzami a lewicową częścią opozycji. Geremek stawał się dla kierownictwa PZPR tym dogodniejszym partnerem ewentualnych rozmów, że przy różnych okazjach akcentował gotowość maksymalnego wyjścia naprzód w kierunku warunków rozmów, stawianych przez partię. Szczególnie daleko idącą ofertą pod tym względem był wywiad Geremka w "Tygodniku Mazowsze" z 8 października 1986 r., który Jan Skórzynski ocenia jako zasygnalizowanie gotowości poważnych ustępstw że strony związku, nie wykluczając odstępstw od literalnego kształtu ugody z 1980 r. (J. Skórzynski: Ugoda i rewolucja, wyd. "Rzeczpospolitej", Warszawa 1995, s. 24).</span></p>
<p><span style="color:#000000;"> Szczególnie głośny stał się opublikowany w lutym 1988 r. przez Geremka wywiad w "Konfrontacjach", w którym wystąpiło z ideą paktu antykryzysowego. Miałby on ustanowić nowe stosunki między władzą a społeczeństwem, doprowadzić do pluralizmu związkowego i odstąpienia od tego, co stanowiło wyjatkowość wprowadzona 13 grudnia. W zamian za to, jednoznacznie zaproponował przyjęcie za punkt wyjścia istniejącego porządku prawnego i uznanie kierowniczej roli partii komunistycznej oraz zaakceptowanie pewnego zakresu monopolu władzy PZPR. Wyjaśniając - w odpowiedzi na pytanie publicysty "Konfrontacji", co przyznaje jako "niezbędny monopol władzy" - prof. B. Geremek odpowiedział: ...Polityka zagraniczna i obronna, sprawy bezpieczeństwa kraju oraz w pewnym zakresie system przedstawicielski. </span></p>
<p><span style="color:#000000;"><span lang="pl-PL">Zdaniem Jana Skórzynskiego (op.cit., s. 59-60) oferta Geremka szła najdalej ze wszystkich dotychczasowych w gotowości do ustępstw. Przy tak ustępliwym podejściu Geremka, trudno się dziwić zadowoleniu władz z faktu, że to właśnie on stał się glownym "rozgrywającym" przy "okragłym stole" że strony "Solidarności". Jak wspominał Krzysztof Wyszkowski w wywiadzie dla paryskiej "Kultury" z lipca-sierpnia 1989 r.: (...) Najważniejszy był Geremek (...). Ci ludzie zmienili poglądy, ale nie zmienili metod uprawiania polityki. Te, które stosują, są bolszewickie. Ten nastroj koalicji lewicy, kiedy Geremek oświadcza, iż słowo "socjalizm" odzyska swój blask. Wspólna władzy i "opozycji stolowej" obawa przed zagrożeniem populistyczno-nacjonalistycznym, przed zdziczałym społeczenstwem, które czyha tylko, by ten kraj rozwalić, były oburząjace (...). </span></span></p>
<p><span style="color:#000000;"><span lang="pl-PL">Dość przejrzeć zdjęcia zamieszczone w wywiadzie-rzece z gen. Czesławem Kiszczakiem, aby zobaczyć do jakiego stopnia w Magdalence dochodziło do fraternizacji biesiadników z obu stron "okrągłego stołu". Wtedy jednak robiono wszystko, aby te fraternizacje starannie ukryć przed szerszym społeczenstwem. Ujawnił to po latach kompan Geremka - Michnik, stwierdzając, iż Geremek wydał wówczas instrukcje, żebyśmy dramatyzowali przekaz (z obrad magdalenkowych - J.R.N.), żeby to wszystko nie wyglądało na przesadną zgodę (Według A. Michnik, J. Tischner, J. Żakowski: Między Panem i Plebanem, Krakow 1995 r., s. 536). Tak kamuflowano prawdę!</span></span></p>
<p><span style="color:#000000;"></span></p>
<p><span style="color:#000000;"><strong>Wywalić  prawicę!</strong></span></p>
<p><span style="color:#000000;"> Po "okrągłym stole" następowało w przyspieszonym tempie dalsze błyskawiczne umacnianie pozycji Geremka w "Solidarności". Korzystając z poparcia Wałęsy, wiosną 1989 roku Geremek przeforsował koncepcję, aby platformę wyborczą "Solidarności" zawęzić do środowisk lewicy laickiej i środowisk KIK-u, zdominowanych przez katolewicę, zostawiając na uboczu różne prawicowe ugrupowania polityczne.</span></p>
<p><span style="color:#000000;"> Geremek stał się osobą decydujacą przy ustalaniu składu wyborczej "drużyny Wałęsy". Starannie zadbał przy tym, aby poza osobami ze środowisk KOR-owskich i innych kręgów lewicy laickiej oraz katolewicy było jak najmniej osób doświadczonych politycznie, a więc niezbyt podatnych na odgórne ręczne sterowanie. Za to tym chętniej dobierano różnych politycznych dyletantow, aktórow w stylu Andrzeja Szczepkowskiego etc.</span></p>
<p><span style="color:#000000;"></span></p>
<p><span style="color:#000000;"><strong>Wystrychnięty  na dudka</strong></span></p>
<p><span style="color:#000000;"> Po zwycięstwie wyborczym "S" w czerwcu 1989 r. Geremek został wybrany jako przewodniczacy Obywatelskiego Klubu Parlamentarnego. Czuł się u szczytu powodzenia i w tej euforii wyraźnie przecenił swe możliwości manipulowania Wałęsą. Okazało się to jego najpoważniejszym błędem. Słynny emigracyjny publicysta Gustaw Herling-Grudziński mówił, wspominając swe spotkanie z Geremkiem w Rzymie w 1989 r., iż liczył on (podobnie jak Michnik), że będzie robociarza Wałęsę ciągnął za sznurki, jak marionetkę (Por. rozmówe J. Palasińskiego z G. Herlingiem-Grudzińskim, "Wprost", 18 maja 1997 r.). </span></p>
<p><span style="color:#000000;"><span lang="pl-PL">W lipcu 1989 r. okazało się jednak, że to Wałęsa wystrychnął Geremka na dudka. Cały czas sprawiał wrażenie, głównie w rozmowach z Michnikiem, że chce kreować właśnie Geremka na premiera "naszego rządu" solidarnościowego. Zupełnie uśpił tym jego czujność i wprowadził w stan euforycznego nadęcia. Geremek był już bezapelacyjnie pewny, że wkrótce stanie na czele rządu opartego na koalicji "Solidarności" z tzw. reformatorami z PZPR. Co więcej - jak to ujawnił w 1990 r. Jarosław Kaczyński w wywiadzie dla londynskiego "Tygodnika Polskiego" - w lipcu 1989 r. Geremek pojechał nawet wraz z Michnikiem specjalnie do Rzymu po to, aby uzyskać od Jana Pawła II papieskie błogoslawieństwo dla sojuszu z PZPR. Jak stwierdził Kaczyński: (...) Papież przyjął ich bardzo chłodno, na krótko, w czasie jakiejś przerwy w trakcie swoich zajęć, było więc wiadomo, że ich misja nie powiodła się (...). Sprawę ostatecznie pogrzebało wystąpienie Wałęsy na rzecz koalicji "Solidarności" z ZLS i SD, i zręczne przeforsowanie Tadeusza Mazowieckiego, a nie Geremka, na szefa tzw. naszego rzędu.</span></span></p>
<p><span style="color:#000000;"> Czując się oszukany przez Wałęsę, nie mając wyboru, tym bardziej popierał w ówczesnej sytuacji rząd Mazowieckiego, gwałtownie występując przeciw wysuwanym przez skupioną wokół Kaczyńskiego część "Solidarności" ideę "przyspieszenia". Bez żenady głosił nową swoistą odmianę "propagandy sukcesu", zapewniając np. w wywiadzie dla szczecińskiej "Jedności" z 30 sierpnia 1990 r.: (...) Sądzę, iż Polska nadal przoduje w zmianach we wszystkich dziedzinach zycia. Przede wszystkim w sposób najgłębszy i najbardziej jednoznaczny odeszła raz na zawsze od systemu komunistycznego i od starego systemu rządzenia (...) (!!!). </span></p>
<p><span style="color:#000000;"> Jakże groteskowo brzmią te zapewnienia Geremka, gdy czytamy je z dzisiejszej perspektywy i gdy pamiętamy, że rzekomo przodująca we wszystkich dziedzinach życia Polska, jako ostatnia zdobyła się na wolne wybory, nigdy nie przeprowadziła reprywatyzacji, lustracji i dekomunizacji, skrajnie opóźniła się z prywatyzacją, reformami samorządowymi, reorganizacją ubezpieczeń, restrukturyzacją przemysłu, a zwłaszcza górnictwa, zreformowaniem bankowości. Nie mówiąc o skrajnym opóźnieniu zmian dla odsunięcia starej nomenklatury, począwszy od telewizji, po wojsko i MSW (gen. Kiszczak odszedł wszak z szefostwa MSW dopiero w lipcu 1990 r., na miesiąc przed cytowanym panegirycznym wywiadem Geremka).</span></p>
<p><span style="color:#000000;"> Po klęsce wyborczej Mazowieckiego, Geremek umocnił się w pozycji szarej eminencji Unii Demokratycznej. Ciągle nie był jednak usatysfakcjonowany pełnionymi funkcjami - przewodnictwem klubu Unii Demokratycznej i sejmowej komisji spraw zagranicznych. Wprost zżerała go od wewnątrz niezaspokojona ambicja zostania premierem. Na kilka dni przed wyborami parlamentarnymi w październiku 1991 r. zapytany na spotkaniu w Kielcach, czy byłby gotów objąć ważne stanowisko państwowe, np. zostać premierem lub wejść do rządu, odpowiedział: (...) Tak, jestem gotów, natomiast chciałbym, aby było jasne, że nie jest to problem decyzji indywidualnej, tylko problem ugrupowania politycznego, z którym jestem związany (...) (cyt. za tekstem T. Roguskiego w "Rzeczpospolitej" z 9 listopada 1991 r.). Wałęsa postanowił wykorzystać ten geremkowski nienasycony głód premierostwa i odpowiednio podpuścił go w swoim celu. 8 listopada 1991 r. powierzył Geremkowi misję tworzenia rządu, faktycznie pragnąc poprzez straszenie Geremkiem oczyścić przedpole dla swego ulubionego, bo wielce służalczego kandydata - dotychczasowego premiera J.K. Bieleckiego.</span></p>
<p><span style="color:#000000;"> Jarosław Kaczyński wspominał w rozmowie z Teresą Torańską: (...) Geremek straszliwie chciał być premierem (...) mnie go było żal. Żal, że tak bardzo chce być premierem i żal, iż wierzy, absolutnie irracjonalnie wierzy, że nim zostanie. On, według mnie, wcale nie jest dobrym politykiem, bo gdyby był - nie mówię wielkim, ale tylko niezłym - to nie miał prawa tak przegrać. Przecież on mial piekielne karty w rękach w 1989 r., w 1990 r. (...) (cyt. za: T. Toranska, "My", Warszawa 1994, s. 143). Geremek przeżył niebywale upokorzenie kilkudniowych bezowocnych rozmów z przedstawicielami różnych sił politycznych, by przekonać się, jak bardzo jest nielubiany i niechciany jako potencjalny premier. Jeszcze w ponad pół roku po fiasku swej misji po faryzejsku próbował ukryć swe niezaspokojone ambicje, nagle twierdząc: (...) Nie chciałbym wejść do rządu i zapewniając, że odpowiada mu sytuacja, że nawet nie był ministrem (por. wywiad z Geremkiem w "Nowej Europie" z 19-20 czerwca 1992 r.). Mówił to czlowiek, który jeszcze w październiku 1991 r. tak ochoczo akcentował chęć wejścia do rządu, a później bardzo ciężko przeżył krach swej misji premierowskiej. Winą za fiasko publicznie obciażył innych polityków, oskarżając ich o wynoszenie interesu partyjnego ponad wspólny interes państwa. Bo nie dali mu być premierem! (por. uwagi L. Dymarskiego: Misja, "Tygodnik Solidarność", 22 listopada 1991 r.).</span></p>
<p><span style="color:#000000;"></span></p>
<p><span style="color:#000000;"><strong>Dlaczego  przegrywał?</strong></span></p>
<p><span style="color:#000000;"> Dla kosmopolitycznej "elitki" z "warszawki" i "krakowka" nie ma w Polsce większego polityka nad Geremka. Już w 1990 roku w skrajnie lewicowym "Po prostu" Andrzej Rosner, "raczkujący europejczyk" (tak sam się przedstawiał), napisał prawdziwy pean na cześć Geremka, jako najlepszego kandydata do prezydentury. Dochodzą do tego niebywale rozwinięte powiązania z różnymi kręgami na Zachodzie. Geremek uważany jest dziś za kluczową w Polsce postać w kontaktach z czołowymi zagranicznymi lobby kosmopolitycznymi i globalistycznymi, począwszy od osławionego George'a Sorosa. Pełnił funkcję prezesa klubu Europa, stanowiącego integralną część sponsorowanej przez Sorosa Fundacji im. Stefana Batorego, jest też szczególnie wpływowym członkiem Rady tej Fundacji. Częstokroć nagłaśniał różne inicjatywy Sorosa. Niejednokrotnie występowal też na forum różnych międzynarodowych instytucji globalistycznych typu założonej w 1973 roku przez Dawida Rockefellera amerykańskiej Konferencji Trójstronnej (The Trilateral Commission).</span></p>
<p><span style="color:#000000;"> Fetujący Geremka "europejczycy" z kraju i z zagranicy nie mogą nijak zrozumieć, jak taki "umysł" mógł przegarać w staraniach o premierostwo, które ich zdaniem, mu się po prostu należy i już. I szukają od razu "najprostszych" tłumaczeń, winę za pomijanie "wielkiego" Geremka zrzucając na polską ksenofobię i "antysemityzm". Otwarcie popisał się taką tezą Jerzy Turowicz, głosząc na łamach "Gazety Wyborczej" z 1- 2 lipca 1995 r., iż Geremek nie ma szans na zostanie premierem lub prezydentem z powodu jego żydowskiego pochodzenia. Amatorzy tego typu "prostych" wyjaśnień dziwnie nie zwracają uwagi na pewne osobowościowe cechy Geremka, które sprawiają, że ten lewicowy guru jest sam największym wrogiem swej kariery politycznej.</span></p>
<p><span style="color:#000000;"> Wiele osób nie chciało się pogodzić że skrajnie subiektywnym sposobem traktowania ludzi przez Geremka. Z tym, co kiedyś tak szczerze przyznał Kuron w rozmówie z Kaczyńskim: (...) Ty się nie dziw, że Geremek jest często przeciwko różnym przedsięwzięciom. On je ocenia w zależnosci od tego, czy sam w tym uczestniczy i odgrywa czołową rolę, czy nie. Jeśli nie odgrywa, to jest złe, jeśli odgrywa, dobre. No, każdy ma w sobie trochę tego rodzaju tendencji, ja oczywiście też, ale jednak jestem w stanie powiedzieć o czymś coś dobrego, mimo że w tym nie uczestniczę, a Geremek nie (cyt. za: J. Kaczyński: Czas na zmiany, Warszawa 1993, s. 35). Jarosław Kaczyński mówił o Geremku, że potrafił niejednokrotnie zrażać ludzi bez powodu, przy potwornej ambicji i niesamowitym poczuciu wyższości ma przekonanie, że inni ludzie powinni dla niego pracować, że ta ich praca mu się należy. Zupełnie nie rozumiał, że ludzie mają własne ambicje i własne cele.</span></p>
<p><span style="color:#000000;"> Interesujące opinie o Geremku zebrała dziennikarka postkomunistycznej "Polityki" Janina Paradowska. Jeden z jej rozmówcow mówił na przykład, że Geremek: (...) ma dar stwarzania konfliktów. Typ arystokraty. Nie słucha ludzi, jeżeli z góry założył, że nie mają mu nic do powiedzenia. Moim zdaniem, jest to jego dramat i dramat wielu polityków z jego obozu (...). Inny rozmówca Paradowskiej, skądinad admirator Geremka i jeden z jego bliskich współpracowników przyznawał: (...) Ma jednak wady, które współpracę z nim czynią trudną. Niesłusznie sprawia wrażenie, że manipuluje. Bierze się to stąd, że w swych poczynaniach za mało uwzględnia tzw. czynnik ludzki. Uważa np., że jezeli jakaś sprawa nie stanowi przesłanki do podjęcia konkretnej decyzji, nie warto o niej informować innych. Przekazuje tylko to, co niezbędne. Tym samym buduje własną pozycję, ograniczając innym dostęp do informacji (...).</span></p>
<p><span style="color:#000000;"> Sam Geremek przyznawał (Rok 1989, op.cit., s. 323), że w czasie, gdy kierował Obywatelskim Klubem Parlamentarnym: mieliśmy ustawiczny bunt sali przeciw kierownictwu Klubu, które podejrzewano o stronniczość. Nie widzi w tym jednak żadnej swojej winy, a tylko to, że w Klubie była znaczna grupa powodowana ambicjami i na każda sytuację - nie realizującą tych ambicji - reagująca frustracją (tamże, s. 319). A więc zawsze winnymi byli inni!</span></p>
<p><span style="color:#000000;"></span></p>
<p><span style="color:#000000;"><strong>Geremek  kłamliwy</strong></span></p>
<p><span style="color:#000000;"> Jest prawdziwym mistrzem kłamstwa i dezinformacji. Gdyby był średniowiecznym władcą na pewno przeszedłby do historii z przydomkiem "Kłamliwy". Warto przypomnieć kilka bardzo charakterystycznych przykładów zafałszowywania własnej roli przez Geremka w przeprowadzonym z nim wywiadzie-rzece Geremek opowiada. Żakowski pyta. Rok 1989 (Warszawa 1990 r.). Publikacja ta mogłaby mieć z powodzeniem podtytuł: "Książka zafałszowań i przemilczeń". Porównajmy, jak Geremek przedstawia w tym wywiadzie-rzece swoje rzekome poglądy z przeszłości (nazwijmy je Geremkowska Fikcja) i tak, jak one wygladały w rzeczywistości.</span></p>
<p><span style="color:#000000;"></span></p>
<p><span style="color:#000000;"> (<strong>Prawda  o Geremku</strong>)</span></p>
<p><span style="color:#000000;"> - Geremkowska Fikcja - s. 302 wywiadu-rzeki (z okresu drugiej połowy 1989 r.): (...) Z mojego punktu widzenia obumieranie Partii było scenariuszem najlepszym (...).</span></p>
<p><span style="color:#000000;"> - Prawda o Geremku - W wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" z 28-29 października 1989 r. Geremek powiedział: (...) Bez względu na to w jakiej sytuacji znajdzie się Partia, "Solidarność" jest zainteresowana tym, by PZPR nie zniknęła z areny politycznej (...).</span></p>
<p><span style="color:#000000;"> - Geremkowska Fikcja. Na s. 236 wywiadu Geremek zaprzecza twierdzeniom o planach koalicyjnych rozmów z PZPR: nie słyszałem, żeby ktokolwiek z moich przyjaciół rozważał taką możliwość (...).</span></p>
<p><span style="color:#000000;"> - Prawda o Geremku - W cytowanym już wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" z 28-29 października 1989 r. Geremek powiedział, że nie wyklucza w przyszłości sojuszu z reformatorskim skrzydłem PZPR. Co się zaś tyczy przyjaciół politycznych B. Geremka, to przytoczę choćby opinię Jacka Kuronia z "Polityki" (nr z 39 lipca 1989 r.): (...) Nastawiając się na radykalne przemiany, stawiamy na współpracę z proreformatorskim skrzydłem PZPR, bez tej partii inni uczestnicy koalicji nie mają praktycznego znaczenia (...). Dodajmy, że "Tygodnik Solidarność Rolników" z 17 września 1989 roku przytoczył znamienna wypowiedź Z. Bujaka, pupila Geremka i Michnika, na posiedzeniu KW NSZZ "Solidarność". Bujak, wówczas szef RKW Mazowsze, wystąpiło z bardzo ostrą krytyką decyzji Wałęsy o stworzeniu koalicji z ZSL i SD. I ujawnił, że opozycyjna lewica była bliska zrealizowania konkurencyjnego projektu rządowej koalicji z obozem "reformatorskim" w PZPR.</span></p>
<p><span style="color:#000000;"> Warto przypomnieć również sposób, w jaki Geremek, broniąc pozycji starej PZPR-owskiej nomenklatury skomentował w wywiadzie dla "Tygodnika Kulturalnego" z 28 października 1989 r. fakt piastowania ogromnej części, bo prawie miliona stanowisk kierowniczych przez ludzi z PZPR. Odpowiadając na pytanie redaktorki z "Tygodnika Kulturalnego", czy te stanowiska mają nadal pozostać w rękach PZPR? - Geremek stwierdził: (...) Czystek nie powinno być, bo jest to praktyka starego systemu, natomiast musi być stosowane kryterium kompetencji. Sądzę, że w ramach tego miliona stanowisk ogromna część (podkreślenie - J.R.N.) stanowią ludzie kompetentni, którzy potrafią działać skutecznie, a reszta - musi przestać sprawować swoje funkcje... Rzeczywiście, ogromna część tych ludzi działała nader skutecznie (vide katastrofa gospodarcza, w jakiej znajdowała się wówczas Polska).</span></p>
<p><span style="color:#000000;"></span></p>
<p><span style="color:#000000;"><strong>Mistrz  mimikry</strong></span></p>
<p><span style="color:#000000;"> Geremek należy niewątpliwie do godnych następcow wielkich faryzeuszy w historii. Wprost znakomicie wyspecjalizował się w maskowaniu poglądow i mimikrze. Dobrotliwe miny, pełne kaznodziejskiego namaszczenia i "zatroskania" o rodaków, głos ukrywa niemałe stężenie jadu, z jakim czai się na swych oponentów. Na ogół umie bardzo dobrze ukrywać te swoje mniej nobliwe uczucia. Z rzadka tylko zawodziły go nerwy, tak jak w telewizyjnych "Interpelacjach" czy na konferencji komitetów obywatelskich w styczniu 1990 r. </span></p>
<p><span style="color:#000000;"><span lang="pl-PL">Warto tu przypomnieć ówczesny, dość niefortunny dla Geremka epizod, notabene opisany przez jego wielbiciela - Jarosława Kurskiego z "Gazety Wyborczej": (...) W bezpośrednim starciu z Kaczyńskim profesora troch€ zawiodły nerwy. Przewodniczył spotkaniu, pełnił więc funkcje porządkowe. Mówcom nie limitowano czasu, ale obowiązkiem profesora było kończyć przewlekające się wypowiedzi uderzeniem łyżeczki w szklankę. Kaczyński nie zdażył jeszcze dobrze zacząć, gdy już rozległ się brzęk. Część sali zareagowała śmiechem (...) (J. Kurski: Wódz, Warszawa 1991, s. 50).</span></span></p>
<p><span style="color:#000000;"> Działał zawsze skrajnie instrumentalnie. Najchętniej wykorzystywał jako narzędzie trzeciorzędnych polityków, pozbawionych jakichkolwiek szerszych własnych koncepcji. Stawałi się oni tym dogodniejszymi instrumentami w grze Geremka, pomimo że zdawał sobie dobrze sprawę z ich małej wartości czy właśnie dlatego. Przykładowo, bardzo skutecznie wykorzystywał dla swych celów w parlamencie, a później w Unii Wolności, grupę gdańskich liberałów na czele z Bieleckim, Tuskiem i Lewandowskim, mimo że w swoim czasie był autorem jednej z najzłosliwszych opinii na ich temat: (...) Zwolennicy przyspieszenia zapowiedzieli radykalne przewietrzenie Warszawy, tymczasem przewietrzył się raczej Gdańsk (...) (cyt. za: T. Torańska w rozmówie z J.K. Bieleckim, "My", Warszawa 1994, s. 37).</span></p>
<p lang="pl-PL">
<p><span style="color:#000000;"></span></p>
<p><span style="color:#000000;"><strong>Ukryty  marksista</strong></span></p>
<p><span style="color:#000000;"> Występując przed szerszą opinią w Polsce, Geremek po 1989 roku zawsze starannie starał się ukrywać swe przywiązanie do idei socjalistycznych i marksistowskich. Raz doszło do wręcz groteskowej sytuacji w telewizyjnych "Interpelacjach", gdy Czeslłw Bielecki długi czas na próżno próbował zmusić Geremka do puszczenia pary, czy jest za ustrojem socjalistycznym, czy kapitalistycznym. Profesor jak mógł wymigiwał się od jasnej odpowiedzi, kluczył, kluczył, mówił o stosunku do demokracji parlamentarnej, władzy wykonawczej, na jakikolwiek temat, byle tylko nie trzeba było się opowiedzieć. A Bielecki dalej z uporem powtarzał to samo pytanie za każdym razem, gdy Geremek uchylał się od odpowiedzi. Aż prowadzący audycje zmienił temat.</span></p>
<p><span style="color:#000000;"> Dużo bardziej wylewny jest za to Geremek na Zachodzie, gdy może przedstawiać swoje prawdziwe "ja" bez obawy zdekonspirowania się przed polską opinią publiczną. Oto np. w tekscie cytowanym przez "World Press Review" w kwietniu 1994 r. (s. 51-52), Geremek zapewniał, że upadek marksizmu, jako doktryny politycznej nie oznacza porażki marksistowskiej inspiracji i twierdził: Jest paradoksem, że analiza marksistowska zniszczyła komunizm (por. szerzej M.J. Chodakiewicz: Ciemnogród? O prawicy i lewicy, Warszawa 1996 r., s. 260-261).</span></p>
<p><span style="color:#000000;"></span></p>
<p><span style="color:#000000;"><strong>Dwulicowość  wobec Kościoła</strong></span></p>
<p><span style="color:#000000;"> Geremkowska obłuda i dwulicowość szczególnie wyraźnie odzwierciedlaja się w jego stosunku do Kościoła katolickiego. W swoim czasie jako zaangażowany marksista-leninista Geremek wchodził w skład redakcji pisma ateistów i wolnomyślicieli "Argumenty". Fakt ten, "dziwnie" przemilczany w swym biogramie dla Kto jest kim w Polsce przez Geremka, przypomniał Michnik w Między Panem i Plebanem (op.cit., s. 34). Później ten sam Geremek, kiedy zależało mu na obronie i pomocy ze strony Kościoła, okazywał wobec niego bezgraniczną atencję. Jak to przyznawał największy admirator Geremka Michnik: (...) Nawet mój przyjaciel Bronek Geremek spędził parę lat jakby na kolanach. Nie można było wyciągnać z niego jednego krytycznego słowa na temat czegokolwiek w polskim Kościele (...) (Między Panem..., op.cit., s. 492).</span></p>
<p><span style="color:#000000;"> 16 listopada 1983 r. Geremek akcentował w wywiadzie dla dziennika "La Croix": (...) Mówię jako historyk: jest to największa epoka Kościoła katolickiego. Jest ona mocna w pełnym tego słowa znaczeniu. Kościół utożsamia się i jest utożsamiany z całym Narodem. Te ostatnie trzy lata wykazały niesłychane możliwości Kościoła (...). 10 lat później ten sam Geremek, gdy już nie potrzebował osłony Kościoła katolickiego, wystąpiło z jego ostrą krytyką w programie Arte w telewizji francuskiej (9 kwietnia 1993). </span></p>
<p><span style="color:#000000;"><span lang="pl-PL">Teraz nagle oskarżał Kościół o to, że miesza się do polityki, gdyż broni życia nienarodzonych. Zarzucał też Kościołowi, że działa szkodliwie, bo pewne kategorie ludzi wyklucza poza nawias (wyjaśnił, że chodziło mu o Laski pod Warszawa, gdzie katolicy sprzeciwili się stworzeniu domu dla chorych na AIDS). Polemizując z tymi stwierdzeniami Geremka ks. Kiedrowski zarzucił mu, że przemilczał fakt, że pod opieką Kościoła znajduje się dom dla chorych na AIDS pod Warszawą, i to, że "nie zauważył" zdjecia, które obiegło świat cały: Papieża tulącego dziecko zarażone tą chorobą (por. "Glos Katolicki", Paryż, 4-11 lipca 1993 r.).</span></span></p>
<p><span style="color:#000000;"> Dzisiaj Geremek dużo chętniej krytykuje Kościół katolicki za granicą, gdy jest przekonany, że nie wywoła to reakcji przeciwko niemu, i może pójsć bezkarnie "na całość". I tak na przykład w wypowiedzi dla irlandzkiej dziennikarki Jacqueline Hayden, autorki ksiazki Poles Apart, Solidarity and the New Poland Geremek między innymi: (...) Sadze, że Kościół wpadł w triumfalizm i posuwa się za daleko w żądaniach (...). Kobiety są przerażone sytuacją w kwestii aborcji. Obecnie panuje w polskich szpitalach terror w tym względzie i kobiety wędrują na Ukrainę lub do podobnych miejsc w celu aborcji (...). Być może konkordat jest błędem. Został zawarty w czasie kampanii wyborczej. Nie rozumiem dlaczego (...). Nieporozumienie w sprawie konkordatu wpłynęło na wynik wyborów i to był nasz błąd (...) (cyt. za: "Niedziela", 9 czerwca 1995 r.).</span></p>
<p><span style="color:#000000;"> Szczególnie znamienna była ta geremkowska krytyka konkordatu z Kościołem na użytek zagranicznej dziennikarki. W sytuacji, gdy ten sam Geremek na użytek opinii publicznej w Kraju przedstawiał się jako zdecydowany zwolennik konkordatu i parokrotnie w wystąpieniach sejmowych (1 lipca 1994 r. i 16 lutego 1995 r.) krytykował większość posłów Sejmu za opóźnianie ratyfikacji konkordatu, piętnując to jako szkodliwe dla polskiej racji stanu. </span></p>
<p><span style="color:#000000;"> Które z  wypowiedzi Geremka wyrażały jego prawdziwe intencje: za  konkordatem czy przeciw niemu?</span></p>
<p><span style="color:#000000;"></span></p>
<p><span style="color:#000000;"><strong>Dekomunizacja,  to "totalitaryzm"</strong></span></p>
<p><span style="color:#000000;"> Już w sejmie kontraktowym "odpowiednio" sterowany przez Geremka parlamentarny klub Unii Demokratycznej często głosował w identyczny sposób, jak postkomuniści. Polemizując z uwagami na ten temat, Geremek powiedział w telewizyjnych "Wiadomościach" z 19 lipca 1991 r., iż nieprawdą jest jakoby Unia Demokratyczna głosowała, tak jak komuniści. Natomiast problemem Unii jest fakt, iż komuniści głosują tak, jak Unia (cyt. za "Tygodnikiem Solidarność" z 19 lipca 1991 r.). Prawdziwie lustrzanym odbiciem wzajemnych podobieństw były wypowiedzi Geremka i Kwaśniewskiego żarliwie piętnujące dekomunizacje na łamach czasopisma "Paragraf" z 28 sierpnia 1992 r.</span></p>
<p><span style="color:#000000;"> Obaj byli towarzysze ostrzegali, że uchwalenie ustaw dekomunizacyjnych spotka się z zaskarżeniem do Trybunału Konstytucyjnego i odpowiednich instytucji międzynarodowych. Atakując pomysł dekomunizacji, Geremek akcentował z wielką werwą: Nie dajmy się porwać nienawiści i głupocie. I ostrzegał przed kampanią polowań na czarownice, gwałcącą zasady państwa prawnego. Prawdziwie z grubej rury wystrzelił w wywiadzie dla postkomunistycznej "Polityki" z 24 kwietnia 1993 r., alarmując: (...) Polityka dekomunizacji, co potwierdzają także doświadczenia innych państw naszego regionu, powoduje krzywdę ludzką, rozrost fanatyzmu, irracjonalność zachowań politycznych, spiralę zemsty i nienawiści, powstaje więc sytuacja, w której pierwszy lepszy może sięgnac po władzę. Pod hasłem zwalczania komunistycznej przeszłości może być zniszczone wszystko, co osiągneliśmy w przebudowie państwa. Za monetę, o nazwie dekomunizacja, nie można kupić niczego wartościowego. Dlatego jestem przeciw takiej transakcji (...).</span></p>
<p><span style="color:#000000;"> Wcześniej w "Gazecie Wyborczej" z 24 października 1991 r. twierdził: (...) Obawiam się i u nas takiego porządku dekomunizacyjnego, który prowadziłby do porządku totalitarnego (...). I z całą dezynwolturą głosił, że w Czechosłowacji problemy tworzy sprawa tzw. dekomunizacji. Dzśs nie ulega wątpliwości, że właśnie ustawa o dekomunizacji w Czechosłowacji ogromnie osłabiła tamtejszych postkomunistów, zwłaszcza dzięki postanowieniu uniemożliwiającemu kandydowanie do parlamentu i zajmowanie znaczących stanowisk przez byłych funkcjonariuszy partyjnych, od sekretarzy powiatowych wzwyż. Dzięki niej na wiele lat odsunięto na bok czeskich Kwaśniewskich, Millerow, Oleksych. U nas ich szansa powrotu do władzy postała w dużej mierze dzięki wytrwałym sprzeciwom Geremka et consortes przeciw dekomunizacji.</span></p>
<p><span style="color:#000000;"></span></p>
<p><span style="color:#000000;"><strong>Precz  z lustracją</strong></span></p>
<p><span style="color:#000000;"> W parze z wrogością do dekomunizacji szła u Geremka wyraźna, nieukrywana niechęć do lustracji. Wszystkich zaskoczyła skrajnie emocjonalna nerwowa reakcja na pierwsze publiczne podjęcie tej sprawy przez prezesa PSL Romana Bartoszcze. W wystąpieniu 7 kwietnia 1990 r. Bartoszcze ostrzegł, że niszczenie komunistycznych archiwów ma na celu zatarcie dowodów, kto poprzednio współpracował z bezpieką. I wtedy - jak wspominał Bartoszcze - Geremek zerwał się z miejsca, poczerwieniał na twarzy, krzyczał coś, co trudno było zrozumieć. Zupełnie nie ten zrównoważony Geremek (por. P. Baczek, op.cit.). W odniesieniu do samego Geremka w kontekscie lustracji Piotr Baczek przypomniał, powołując się na "Gazetę Polską" z czerwca 1993 r., że minister Macierewicz, na kilka godzin przed przekazaniem swojej listy Konwentowi Seniorów, wykreślił z niej nazwisko Geremka.</span></p>
<p><span style="color:#000000;"></span></p>
<p><span style="color:#000000;"><strong>Pakt  centrolewicowy</strong></span></p>
<p><span style="color:#000000;"> Mijały lata, a Geremek konsekwentnie żywił nadzieję na dojście do realizacji jego cichego, ulubionego planu na powstanie "centrolewicowego paktu" między Unią Demokratyczną a postkomunistycznymi "reformatorami" z SLD. Z nim, oczywiście, jako premierem tego typu rządu koalicyjnego. Jeszcze 27 marca 1993 r., na dwa miesiące przed obaleniem rządu Suchockiej w sejmowym głosowaniu i rozwiązaniem parlamentu, Geremek publicznie oświadczył, że widzi możliwości mądrego kontraktu z rozsądną częścią SLD, która poprze reformy. Październikowe wybory 1993 r. kolejny raz zniweczyły nadzieje Geremka. UD uzyskała zbyt słabe wyniki w porównaniu z postkomunistami, aby móc wejść w koalicję z nimi jako naprawdę liczący się partner. </span></p>
<p><span style="color:#000000;"><span lang="pl-PL">Postkomuniści na otarcie łez zostawili Geremkowi jednak przewodnictwo sejmowej komisji spraw zagranicznych. Kwaśniewski zarzadzłl w swoim klubie dyscyplinę przy głosowaniu w sprawie szefostwa komisji dla Geremka. Gdy posłowie SLD zapytali go: Czy warto umierać za Geremka, Kwaśniewski odpowiedział: Warto (por. "Gazeta Wyborcza" z 22 października 1993 r.). Przepchanie Geremka w Sejmie nie było łatwe, bo PSL-owcy grozili, że poparcie dla jego kandydatury wywoła kryzys w koalicji. Na pierwszą wieść o możliwości utraty szefostwa wpływowej komisji, Geremek dosłownie "wyszedł z nerw" i zwołał konferencję prasową, na której zarzucił PSL-owi zerwanie międzyklubowych ustaleń i zachłanność (!).</span></span></p>
<p><span style="color:#000000;"></span></p>
<p><span style="color:#000000;"><strong>Pseudospecjalista  od wszystkiego</strong></span></p>
<p><span style="color:#000000;"> Reklamowany w "różowych" mediach jako niezwykły umysł, największy z geniuszy politycznych, Geremek pokazał przez 8 lat przemian, jak wiele można całkowicie spartolić. Okazało się to dlań tym łatwiejsze, że będąc specjalistą od bardzo wąskiej specjalności - z historii średniowiecza - gorliwie pchał się na kluczowe stanowiska wymagające gruntownej znajomości przeróżnych dziedzin od prawa po politykę międzynarodową. I bez wahania podejmował szkodliwe dla Polski decyzje w najroznorodniejszych ważnych sferach. Szczególnie wiele szkód przyniosło sprawowane przez niego od lat kierownictwo komisji spraw zagranicznych Sejmu. </span></p>
<p><span style="color:#000000;"><span lang="pl-PL">Odpowiada bezpośrednio za bardzo wiele fatalnych nominacji ambasadorskich, realizowanych według specjalnego klucza preferującego różnych dyletantow, ale za to "Królików i Znajomych Królika". Odpowiada za fatalne w skutkach usypianie polskiej opinii publicznej na temat rzekomego idyllicznego wręcz stanu polskiego bezpieczeństwa w sytuacji międzynarodowej. Zdumiewał wprost pewnością, z jaką oświadczał w wywiadzie dla "Wprost" z 9 stycznia 1994 r.: (...) Obecnie nie sądzę, by Polska w razie zagrożenia zewnętrznego mogła pozostać samotna. Już teraz istnieje taki układ międzynarodowy, w którym agresja przeciwko Polsce sprawiłaby, że sojusznicy przyszliby nam z pomocą (...). </span></span></p>
<p><span style="color:#000000;"> Nawet tak wyrozumiały dla "europejczyków" z udecji redaktor naczelny paryskiej "Kultury", Jerzy Giedroyć, nie ukrywa swej bardzo negatywnej oceny roli Geremka jako przewodniczącego sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych. W wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" Giedroyć powiedział wprost o profesorze Geremku, iż jego wpływ na politykę zagraniczną Polski i obsady personalne okazał się fatalny (por. Zmiana warty, czyli jak to się stało, Warszawa 1995 r., s. 82).</span></p>
<p><span style="color:#000000;"> Przypomnijmy mało chlubne dla Geremka przewodnictwo komisji konstytucyjnej Sejmu w latach 1989-1991 (nieprzypadkowo świadomie pominął wspomnienie o tym przewodnictwie w zafałszowanym biogramie w Kto jest kim w Polsce). Jako przewodniczący tej komisji, Geremek był bowiem najbardziej odpowiedzialny za skrajne opóźnienia w przygotowaniu ordynacji wyborczej i pierwszych wolnych wyborów, a także w opóźnianiu przygotowania nowej demokratycznej konstytucji.</span></p>
<p><span style="color:#000000;"> Fatalne skutki dla Polski przyniosło wykorzystanie przez Geremka swej czołowej pozycji w OKP dla przeforsowania planu Sorosa-Sachsa-Balcerowicza. Było to prawdziwie nieszczęsnym paradoksem naszej sytuacji, że historyk średniowiecza zadecydował o przeforsowaniu w Polsce tak ważnego planu gospodarczego bez przedyskutowania jakiejkolwiek alternatywy. Zrobił to człowiek, którego "pogłębiona" wiedza o gospodarce ograniczała się głównie do świetnej znajomości dochodów francuskich kurtyzan w wieku XIII czy XIV.</span></p>
<p><span style="color:#000000;"> Nie wiadomo, jak potocza się dalsze losy Geremka, przegranego wielkiego guru lewicy. Już dzis wiadomo jednak, że przejdzie do historii jako swego rodzaju prymus w szkole politycznego załgania i hipokryzji.</span></p>
<p><span style="color:#000000;"><strong><em>Jerzy Robert Nowak </em></strong><br />
2005-07-05</span></td>
</tr>
</tbody>
</table>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Matura z  Wos-u i autostradowe roszady Tuska]]></title>
<link>http://manobuso.wordpress.com/?p=217</link>
<pubDate>Sun, 11 May 2008 12:01:15 +0000</pubDate>
<dc:creator>vertok</dc:creator>
<guid>http://manobuso.wordpress.com/?p=217</guid>
<description><![CDATA[Maturzyści myśleli, że sobie poskrobią o korzyściach z integracji a tu klops, zrobili im kawał]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Maturzyści myśleli, że sobie <a href="http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,5197991.html" target="_blank">poskrobią</a> o korzyściach z integracji a tu klops, zrobili im kawał  testu z ustroju organów ochrony prawnej i wstępu do prawoznawstwa. Hehehe. Centralna Komisja Egzaminacyjna popełniła przy tym, co najmniej jednego babola, ale to przecież nie nowina. No i jednym z tekstów źródłowych były miazmaty red. Żakoskiego. Błeee. Można dostać mdłości.</p>
<p>Mdłości można dostać też z innych <a href="http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,5199314.html">powodów</a>. Czego te Bielano-Kamińskie nie wymyślą.</p>
<blockquote><p>[Prezydent] Jest zakochany w swojej żonie już od bardzo dawna i nie musieliśmy tutaj niczego kreować- mówi Bluetooth Bielan.</p></blockquote>
<p>Wykreowaliście fotografa, Adasiu. W odpowiednim miejscu i czasie, z tragarzami.</p>
<p>O mdłości przyprawiają też ruchy kadrowe naszego pre...pre... premiera. Tuski w piątek odwołał szefa Generalnej Dyrekcji od Autostrad, Pana Kopera. Pan Koper nabył się dyrem niecałe cztery miesiące. Za wiele toto nie pomoże. Teraz  by musieli powołać chyba PANA NEUTRONA, superbohatera od Monty Pythona.</p>
<blockquote><p><a href="http://orangecow.org/pythonet/sketches/neutron.htm">Mr Neutron</a>! The most dangerous and terrifying          man in the world! The man with the strength of an army! The wisdom of          all the scholars in history! The man who had the power to destroy the          world. <em>(animation of planets in space)</em> Mr Neutron. No one knows          what strange and distant planet he came from, or where he was going          to!... Wherever he went, terror and destruction were sure to follow.[no destrukcji:)) to nie potrzebujemy, ale ma takie moce, że może mu się uda coś zbudować]...</p></blockquote>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Połowiczny polski Adam K. (Kadmon), prawzór człowieka-demokraty ]]></title>
<link>http://amandaie.wordpress.com/2008/03/19/polowiczny-polski-adam-k-kadmon-prawzor-czlowieka-demokraty/</link>
<pubDate>Wed, 19 Mar 2008 12:23:22 +0000</pubDate>
<dc:creator>amandaie</dc:creator>
<guid>http://amandaie.wordpress.com/2008/03/19/polowiczny-polski-adam-k-kadmon-prawzor-czlowieka-demokraty/</guid>
<description><![CDATA[Na początku stwarzania…
Na początku zacytuję Cezarego Michalskiego z Dziennika, który mówi o ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<h4><font size="3"><span style="font-weight:normal;">Na początku stwarzania…</span></font></h4>
<h4><font size="3"><span style="font-weight:normal;">Na początku zacytuję Cezarego Michalskiego z Dziennika, który mówi o Stanisławie Brzozowskim: „lubił przestrzegać współczesnych mu rewolucjonistów słowami: niszczcie tylko to, co potrafilibyście zastąpić.”</span></font></h4>
<h4><font size="3"><span style="font-weight:normal;">Na początku roku 2008 raport Komisji Europejskiej stwierdza, że w Polsce 29% dzieci żyje poniżej progu ubóstwa. Są niedożywione, bo rodziców nie stać na dobre zdrowe jedzenie, źle ubrane - cierpią chłód, są albo będą słabe i chorowite, w potrzebie gorzej leczone, bo rodziców nie stać na lekarstwa. Może umrą młodo. Głodne, słabe, zastraszone, ośmieszane, pogardzane polskie dzieci. Może będą półanalfabetami lub analfabetami. Nie będą czytać książek ani nawet gazet. </span></font></h4>
<h4><font size="3"><span style="font-weight:normal;">Na początku roku 2008 19% Polaków żyje poniżej progu ubóstwa, są wykluczeni z uczestnictwa w życiu polskiej społeczności pod względem gospodarczym i kulturalnym.</span></font></h4>
<h4><font size="3"><span style="font-weight:normal;">Na początku roku 2008 w Polsce co trzeci pracownik nie ma stałej umowy o pracę. </span></font></h4>
<h4><font size="3"><span style="font-weight:normal;">Na początku 2008 roku wiemy, że już co najmniej milion młodych kobiet w prokreacyjnym wieku 20-40 lat wyjechało z Polski w celach zarobkowych na Zachód, i zapewne już nie wrócą. </span></font></h4>
<h4><font size="3"><span style="font-weight:normal;">Na początku marca 2008 przeczytałam w elektronicznej Gazecie Wyborczej wywiad Żakowskiego (Ż) z Michnikiem (M) pod tytułem "Gustaw-Konrad z Waryńskim w tle". Wywiad robi wrażenie. Dwa głosy, pytający (Ż) i pytany (M), wiją się wokół siebie i tematów w połyskliwych splotach, jak słynny wąż z początku księgi Bereszit (Tora), „najbardziej przebiegły ze wszystkich dzikich zwierząt, które uczynił Bóg”, owinięty wokół konarów drzewa poznania złego i dobrego, jeden wąż z jedną mówiącą głową na jednym końcu węża, a drugą na drugim. Na taki obraz przełożyła mi się harmonia między interlokutorami i wspólna im obu wiedza i niewiedza. </span></font></h4>
<h4><font size="3"><span style="font-weight:normal;">Pod koniec wywiadu (M) mówi: Nigdy nie czułem się politykiem. (Ż) stwierdza: </span><span class="txtpytanie"><span style="font-weight:normal;">Ale byłeś nim. Tyle że twoja polityka zawsze była wzniosła.</span></span> <span style="font-weight:normal;">A (M) odpowiada: To jest efekt Marca, gdzie sprawą podstawową był spór o wartości, o polskość. </span></font></h4>
<h4><font size="3"><span style="font-weight:normal;">Więc znakomicie do nich pasuje taki alegoryczny obraz dwóch wartościowych dumnych demokratycznych istot na wyniosłym drzewie, z którego na pewno nie zrobi się papieru, by wydrukować Gazetę Wyborczą, bo jest to drzewo wirtualne, w tym podobne dębowi z poematu Puszkina, jedynego słowiańskiego poety dorównującego Mickiewiczowi: </span></font></h4>
<h4><font size="3"><span style="font-weight:normal;">„Jest nad zatoką dąb zielony,<br />
Na dębie złoty łańcuch lśni;<br />
I całe noce, całe dni<br />
Wędruje po nim kot uczony;<br />
Zwróci się w prawo - śpiewa pieśni,<br />
A w lewo - bajki opowiada.” (tłumaczył Brzechwa) <span> </span><span> </span></span></font></h4>
<h4><font size="3"><span style="font-weight:normal;">Cały wywiad (Ż) z (M) opiera się na schemacie serii przemian, jakie zaszły w Michniku-komuniście ceniącym Waryńskiego, z sercem po lewej stronie, i ewoluującym w socjalistę; pierwsza z nich zaszła po Marcu 68, po przeczytaniu po trzykroć „Dziadów” Mickiewicza. Wtedy (M) otworzył się na naród. Druga przemiana zaszła, gdy w roku 1989, posługując się liczmanami z przestrzeni literackiej Żeromskiego, z Baryki zmienił się w Gajowca, otworzył się na Zachód i wolny rynek, umieszczając swój portfel po stronie prawej. I te przemiany w Michniku miałyby współgrać czy wyprzedzać przemiany Polski, nie tylko w wirtualnym zakresie światopoglądu, ale i realnym. <span> </span><span> </span></span></font></h4>
<h4><font size="3"><span style="font-weight:normal;">Zawsze odczuwałam jako dyskomfort, że Michnika (M) nie znam; <span> </span>bo choć bardzo doceniam go jako opozycjonistę, więźnia politycznego w PRL, a po 1989 jako człowieka sukcesu w biznesie medialnym, takiego polskiego Berlusconiego, udatnie jednoczącego wokół siebie ludzi i kapitał, to jednak nie czytałam jego książek, a bardzo rzadko jego artykuły. Ale mój dyskomfort znikł, gdy po przeczytaniu wywiadu zorientowałam się, że ta postawa wykluczającej niewiedzy jest częścią samoświadomości Michnika – do tego stopnia, że (M) nie zna życia i twórczości swego ulubionego poety Mickiewicza, któremu wszak zawdzięcza schemat swojej ewolucji życiowej (Gustaw-Konrad), i poczuwa się do głębinowych z nim więzi, ekskluzywnego zrozumienia, a także ponadczasowego porozumienia, nadkumpelskiej poufałości, upoważniającej nawet do przemawiania w imieniu wieszcza jak kapłan jego kultu, czemu (M) daje wyraz w ostatnim słowie wywiadu: A na koniec pragnę powiedzieć zwolennikom postnowoczesności i postpolityczności, że w trudnych momentach stary Adam Mickiewicz potrafi przypomnieć o swojej mocy.</span></font></h4>
<h4><font size="3"><span style="font-weight:normal;"><span> </span>Nie wiem jednak, jaką to moc Mickiewicza zna sam (M), skoro zupełnie nic nie wie o 22 latach życia poety po napisaniu „Dziadów”.</span> <span style="font-weight:normal;">Ani razu nie wymienia żadnej linijki pełnych mocy dzieł, nie wspomina realnych czynów Mickiewicza. Może je przemilcza, może ich nie zna, obaj z (Ż) ich nie znają. </span></font></h4>
<h4><font size="3"><span style="font-weight:normal;">Oto dowód: (Ż):<span>  </span></span><span class="txtpytanie"><span style="font-weight:normal;">Zastanawiałem się, dlaczego przyglądasz się temu tak spokojnie. (że obecnie na uczelniach studiuje mniej dzieci chłopskich niż w czasach przez II wojną, astai)<span> </span>Myślę, że naznaczyła cię przeprowadzka ze Szlisselburga do celi u bazylianów. Mickiewicz nie dumał nad nędzą kurnej chaty. Także w tym sensie jesteś naznaczony przez Marzec.</span></span></p>
<p><span style="font-weight:normal;">(M): Być może. A drugi raz naznaczył mnie rok 1989, kiedy przeobraziłem się z Baryki w Gajowca.<br />
Podziwiamy, jakie cudowne przemiany w biegu czasu zachodziły w (M) – z Waryńskiego w Gustawa-Konrada. A potem, według receptury Żeromskiego, (M) przemienił się z Baryki w Gajowca. Według sugestii (Ż) jest (M) jakby żywym spełnieniem mitów literatury polskiej. Realizacją prawzoru rozwoju człowieka-demokraty. A socjalistą (M) przestał być przez Mickiewicza, jak twierdzi (Z) i z czym się zgadza M. <span> </span></span></font></h4>
<h4><font size="3"><span style="font-weight:normal;">Ale przecież Mickiewicz napisał: „Każdej rodzinie rola domowa pod opieką gminy. Każdej gminie rola gromadna pod opieką narodu.”</span></font></h4>
<h4><font size="3"><span style="font-weight:normal;"><span> </span>Napisał to 29 marca 1848. Jest to 13 punkt Składu zasad Legionu Polskiego, który Mickiewicz zorganizował w Rzymie, i który był inicjatywą udaną i znaczącą, polskim bardzo ważnym wkładem w europejską Wiosnę Ludów. Przez Legion, liczący na początku 15 artystów i pięknoduchów, przewinęło się 500 osób, Legion prawdziwie walczył we Włoszech z wojskami austriackimi. Cała Europa tę inicjatywę doceniła. </span></font></h4>
<h4><font size="3"><span style="font-weight:normal;">Więc nieprawda, że Mickiewicz nie dumał nad nędzą kurnej chaty (co za idiotyczne sformułowanie, dumać można nad wydumanym problemem czy dumką). Mickiewicz rozmyślał nad nędzą zmuszonych do życia w kurnej chacie polskich chłopów pańszczyźnianych i zaproponował rozwiązanie problemu, zgodnie ze swoimi poglądami. Mickiewicz sądził, że u Słowian pierwotnie ziemia była wspólną własnością. Mickiewicz był zwolennikiem gminnej własności ziemskiej, a wrogiem indywidualnej własności ziemskiej. I nawet próbował walczyć czynem o to, co napisał. </span></font></h4>
<h4><font size="3"><span style="font-weight:normal;">Mickiewicz był socjalistą. </span></font></h4>
<h4><font size="3"><span style="font-weight:normal;">I rewolucjonistą, aż do swej śmierci w Konstantynopolu, w roku 1855, gdzie pojechał organizować Legion Żydowski do walki z caratem. </span></font></h4>
<h4><font size="3"><span style="font-weight:normal;">I prekursorem zjednoczonej Europy. </span></font></h4>
<h4><font size="3"><span style="font-weight:normal;">O prawach kobiet napisał w Składzie zasad Legionu Polskiego: „11. Towarzyszce żywota, niewieście, braterstwo i obywatelstwo, równe we wszystkim prawo.”</span></font></h4>
<h4><font size="3"><span style="font-weight:normal;">O demokracji: „8. Wszelki z narodu jest obywatelem, wszelki obywatel równy w prawie i przed urzędami.</p>
<p>9. Wszelki urząd obieralny, wolnie dawany, wolnie brany.”</p>
<p>O problemie żydowskim: „10. Izraelowi, bratu starszemu, uszanowanie, braterstwo, pomoc na drodze ku jego dobru wiecznemu i doczesnemu. Równe we wszystkim prawo.”</span></font></h4>
<h4><font size="3"><span style="font-weight:normal;">Mickiewicz, wykładowca Collège de France (głosił, że odrodzenie Europy przyjdzie ze Wschodu, od narodów słowiańskich), wykładowca w Lozannie, w roku 1849 stworzył w Paryżu pismo Tribune des Peuples, Trybunę Ludów, pismo rewolucyjne i socjalistyczne. Zamieścił tam ponad 100 artykułów, bardzo krytycznych, bardzo niechętnych kapitalizmowi i kapitalistom. <span> </span></span></font></h4>
<h4><font size="3"><span style="font-weight:normal;">(M) też założył pismo, Gazetę Wyborczą, o której tak mówi w wywiadzie: (M): Wiedziałem zresztą, że rynek z natury nie ma ludzkiej twarzy, więc naszym zadaniem jest dodawanie mu tej twarzy.</p>
<p>(Ż): </span><span class="txtpytanie"><span style="font-weight:normal;">To się nazywa polityka.</span></span><span style="font-weight:normal;"></p>
<p>(M): Albo publicystyka, debata. </span></font></h4>
<h4><font size="3"><span style="font-weight:normal;">Czyli (M) świadomie nakłada ludzką maskę na nieludzką facjatę wolnego rynku. Na to zużywa swoją moc. A Mickiewicz zajmował się odsłanianiem, zdejmowaniem masek, ujawnianiem prawdy i odszyfrowywaniem ukrytych mechanizmów, rządzących tym nieludzkim obliczem. </span></font></h4>
<h4><font size="3"><span style="font-weight:normal;">I dalej mówi (M): W pewnym momencie ludziom nie starcza to, że mają swoją tożsamość. Chcą pokazać, że ona jest lepsza od innych. Tu Mickiewicz ma najlepszą odpowiedź. Tyle tylko, że ona części ludzi nie starcza.</p>
<p>(Ż): </span><span class="txtpytanie"><span style="font-weight:normal;">Mnie też nie starcza. Mickiewicz jest wielkim poetą, ale nie znajdziesz u niego odpowiedzi na traumy dzisiejszego świata. Na wykluczenie, rozwarstwienie, dziedziczne nierówności. Mam wrażenie, że gdyby Gajowiec więcej myślał o skali podatkowej, systemach stypendialnych i gospodarce opartej na wiedzy, a mniej o "Dziadach" i "Panu Tadeuszu", Polska byłaby dziś lepsza.</span></span><span style="font-weight:normal;"> </span></font></h4>
<h4><font size="3"><span style="font-weight:normal;">Gdyby (Ż) i (M) przeczytali choćby Skład zasad Legionu Polskiego, gdyby wiedzieli cokolwiek o życiu i poglądach, i pismach Mickiewicza po roku 1832, wiedzieliby też, że Mickiewicz proponuje odpowiedzi na traumy swojego świata, nie tak bardzo różnego od dzisiejszego. Tu w konkurencji niewiedzy o Mickiewiczu zaczyna (M), niewiedzę podejmuje (Ż), ale jest to wywiad wężowej roztropnej współgry, wężowej harmonii, więc trudno nawet rozróżnić, który bardziej nie wie, czy wie, co mówi. I czy myśli to, co mówi. <span>   </span></span></font></h4>
<h4><font size="3"><span class="txtpytanie"><span style="font-weight:normal;">(Ż): Ale "komuniście", który wie, że na uniwersytecie jest mniej dzieci chłopskich niż w II RP, to, że nie ma Berezy, chyba nie powinno wystarczyć.</span></span><span style="font-weight:normal;"></p>
<p>(M): A czy w II RP było tyle prywatnych uczelni, w których mogły studiować chłopskie dzieci? To się wyrównuje. Chociaż nie jest sprawiedliwe, że mój syn studiuje za darmo, a chłopskie dzieci płacą. Masz rację, wiele spraw wymaga zmiany. Ale to nie znaczy, że wiem, jak załatwić problem emerytur, służby zdrowia, dostępu do dobrej edukacji.<span>  </span></span></font></h4>
<h4><font size="3"><span style="font-weight:normal;">Przykład pokrętnej logiki według (M): problem dostępu do szkolnictwa wyższego, zwłaszcza dla tych ubogich chłopskich dzieci, których obecnie jest mniej na studiach niż przed II wojną,<span>  </span>załatwią studia płatne. (M) twierdzi, że przed II wojną było gorzej, bo było mniej prywatnych uczelni, na których ubogim chłopskim dzieciom byłoby łatwiej studiować, bo płaciłyby wysokie czesne. Kompletne oderwanie od rzeczywistości. Tak wygląda świat, gdy się zbyt wysoko wspięło na konar drzewa poznania dobrego i złego i wisi się na nim głową w dół. </span></font></h4>
<h4><font size="3"><span style="font-weight:normal;">Czemu (M) uważa, że zdolne ubogie chłopskie dzieci muszą studiować na kiepskich prywatnych uczelniach? Czemu sądzi, że dziś to ubogich stać na czesne? Dziś płacą za studia tylko ci, którzy mają pieniadze, więc nie są ubodzy.</span></font></h4>
<h4><font size="3"><span style="font-weight:normal;">Trochę się martwi (M), że jego syn nie płaci za studia. Jeśli syn (M) był dostatecznie zdolny, by zdobyć na egzaminie maturalnym ilość punktów, umożliwiającą studia na wybranym kierunku, to czemu niby miano by mu odmawiać miejsca na uczelni? Syn (M) jest obywatelem Polski i jeśli spełnia konieczne wymogi, ma pełne prawo do bezpłatnego szkolnictwa, zagwarantowanego w Konstytucji. A jeśli syn (M) na uczelni spotka równie jak on sam zdolnych albo zdolniejszych studentów z rodzin uboższych (nie będzie to trudne) niż jego, to poszerzy sobie tym samym horyzonty, czynnie praktykując nastawienie demokratyczne.<span>  </span></span></font></h4>
<h4><font size="3"><span style="font-weight:normal;">Istnieje taki bogaty w znaczenia obraz wzorcowego człowieka, Adama Kadmona, do którego być może (M) by się jako wzorcowy bohater polskich przemian chętnie odwołał. Ta postać człowiecza składa się z dwóch takich samych ludzkich kształtów, jeden jest czarny, drugi biały, przenikają się, złączone na wysokości pasa, czarny z głową u dołu, biały na górze. Razem stanowią całego Adama K., prawzór każdego człowieka. </span></font></h4>
<h4><font size="3"><span style="font-weight:normal;">(M), wraz ze swoim partnerem dialogu (Ż), odciął część postaci i dorobku twórczego Adama Mickiewicza, która w swym wzniosłym idealizmie, czynnym i pełnym ognia, nie jest mu wygodna. Powiedzmy, że cięcie przebiegło w poprzek osi czasu i została połowa wzorcowego Mickiewicza, biało-czarna. (M) redukuje Adama Mickiewicza, największego poetę Słowiańszczyzny, do wymiaru autora skryptu teatralnego dla postaci scenicznej, w którą, jak uważa, (M) kiedyś się przemienił.<span>  </span></span></font></h4>
<h4><font size="3"><span style="font-weight:normal;">A co zrobił z sobą, powstałym na wzór Gustawa-Konrada? </span></font></h4>
<h4><font size="3"><span style="font-weight:normal;">(M) mówi o Kuroniu: Z Jackiem się spierałem. On uważał, że zmarnował życie, bo przyczynił się do eskalacji nierówności i niesprawiedliwości. I dalej (M): Może - jak mówił mi Jeffrey Sachs - trzeba było mieć więcej wyobraźni w sprawie emerytów. Ale nie miejmy złudzeń - negatywnych skutków transformacji uniknąć by się nie dało.</span></font></h4>
<h4><font size="3"><span style="font-weight:normal;">(M) mówi o sobie: Serce wciąż mam po lewej stronie. Ale portfel po prawej. (M) jest jak połowa bohatera. I połowa demokraty. Bo przecież nie rewolucjonista? Tako rzecze Brzozowski: „niszczcie tylko to, co potrafilibyście zastąpić”.</span></font></h4>
<h4><font size="3"><span style="font-weight:normal;">Został tylko biały Adam Michnik, ten górny z portfelem i sercem, a ten dolny, czarny, jest odcięty. Czy może na odwrót.</span></font></h4>
<h4><font size="3"><span style="font-weight:normal;"> </span></font></h4>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Lepszy Ziobro, czyli jak (nie) rozmawiać z mediami]]></title>
<link>http://polarwombat.wordpress.com/2007/12/11/lepszy-ziobro-czyli-jak-nie-rozmawiac-z-mediami/</link>
<pubDate>Tue, 11 Dec 2007 20:22:09 +0000</pubDate>
<dc:creator>Polar Wombat</dc:creator>
<guid>http://polarwombat.wordpress.com/2007/12/11/lepszy-ziobro-czyli-jak-nie-rozmawiac-z-mediami/</guid>
<description><![CDATA[Dzisiaj rano Julia Pitera zadzwoniła do TOK FM, aby skomentować artykuł Joanny Lichockiej na tema]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="margin-bottom:0;" align="justify"><img src="http://i216.photobucket.com/albums/cc104/polar_wombat/satisfiedwombat.jpg" height="58" width="100" /><strong>Dzisiaj rano Julia Pitera zadzwoniła do TOK FM, aby skomentować artykuł Joanny Lichockiej na temat jej zapowiedzi w sprawie NIK i Trybunału Konstytucyjnego. Potwierdziła przy tej okazji moje obawy, że może jeszcze niejednokrotnie wpędzić rząd Tuska w kłopoty.</strong></p>
<p><!--more--></p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify">Redaktor Lichocka w moim odczuciu należy do tej samej szpicy polskiego dziennikarstwa, co Rafał Ziemkiewicz, Dominik Zdort, czy Piotr Semka. Tym samym specjalnej sympatii z jej strony minister Pitera spodziewać się nie może. Niezależnie od tego, histerycznego słowotoku, który potoczył się z głośników mojego radia, nie uzasadnia mniej czy bardziej subiektywny artykuł w Rzepie! Minister Pitera przyzwyczaiła nas w ciągu ostatniego miesiąca, że w trakcie trwającego kwadrans wywiadu zwykła rzucać 2-3 kontrowersyjne pomysły. Nie ma szans rzetelnie wyjaśnić szczegółów ani uzasadnienia kilku projektów w tak krótkim czasie, to jasne, ale nie powinno się kończyć na hasłach rzucanych w eter w porannej audycji. Julia Pitera powinna zatem spokojnie tłumaczyć swoje pomysły bez końca, o ile zachodzi taka potrzeba, a nie napadać na mniej czy bardziej udanego komentatora tylko dlatego, że ten (ta) jej niedopowiedziana koncepcję twórczo rozwinął. Ewentualnie nie opowiadać o planach, które póki co istnieją jedynie w jej głowie.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify">Ponadto Julia Pitera była uprzejma obrazić moją inteligencję. Stanowczo i z oburzeniem odrzuciła stwierdzenie, jakoby mówiła o przeglądzie składu Trybunału Konstytucyjnego. Otóż słyszałem jej rozmowę z Jackiem Żakowskim, było to 23.11, w której postulowała nie tylko zmianę kryteriów nominacji członków TK. Przytaczam fragment rozmowy, za TOK FM:</p>
<blockquote>
<p style="margin-bottom:0;"><font size="2"><strong>Jacek Żakowski: No dobrze. Ale to, co teraz pani powiedziała na temat sędziego Kotlinowskiego może być odbierane jako próba podważenia jego wiarygodności czyli jednej z podstawowych kompetencji do sprawowania jakiegokolwiek urzędu sędziowskiego.</strong></font></p>
<p><font size="2">Julia Pitera: Trochę tak.</font></p>
<p><font size="2"><strong>Jacek Żakowski: Ale wie pani, co za tym mogłoby iść?</strong></font></p>
<p><font size="2">Julia Pitera: Słucham?</font></p>
<p><font size="2"><strong>Jacek Żakowski: Taki człowiek nie może być sędzią. Który nie spełnia kryteriów - o ile pamiętam, jak to jest sformułowane- rękojmi.</strong></font></p>
<p><font size="2">Julia Pitera: Ta sprawa powinna być zbadana i jeśli rzeczywiście te związki będą nadmierne, to będzie trzeba porozmawiać z premierem i zastanowić się, co robić z tym dalej.</font></p>
<p><font size="2"><strong>Jacek Żakowski: Ale tu premier nie ma nic do gadania.</strong></font></p>
<p><font size="2">Julia Pitera: Trybunał ma. Ale musiałabym to przedstawić premierowi, bo w tym momencie to już będą jakieś działania polityczne.</font></p>
<p><font size="2"><strong>Jacek Żakowski: To będzie gigantyczna afera.</strong></font></p>
<p><font size="2">Julia Pitera: Będzie gigantyczna afera.</font></p>
<p><font size="2"><strong>Jacek Żakowski: Ale pani uważa, że czeka nas taka afera?</strong></font></p>
<p><font size="2">Julia Pitera: Więc dlatego proponuję, że może trzeba zrobić to łagodniej, wprowadzając przepisy, o których mówię, i wtedy automatycznie wygasną mandaty osobom, które tego warunku nie spełniają. I to zacznie chronić Sejm i trybunał.</font></p>
<p><font size="2"><strong>Jacek Żakowski: A, czyli pani by chciała ta ustawą zmienić obecny skład Trybunału a nie tylko regulować nią wybieranie nowych członków?</strong></font></p>
<p><font size="2">Julia Pitera: I regulować już później wybieranie nowych, oczywiście.</font></p>
<p><font size="2"><strong>Jacek Żakowski: Ale najpierw zmienić obecny skład. Ilu członków Trybunału musiałoby rezygnować?</strong></font></p>
<p><font size="2">Julia Pitera: Wydaje mi się, że dwie osoby. </font></p></blockquote>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify">A więc, na bezpośrednie pytanie dziennikarza, czy kryteria takie powinny znaleźć zastosowanie także wobec obecnego składu, Julia Pitera odparła twierdząco. Intencja mogla być inna, ale znaczenie wypowiedzi jest jasne: weryfikacja członków TK. A teraz Pani Minister idzie w zaparte i nie potrafi przyznać się do popełnionego<em> faux pas</em>. Brzydko. Miał być inny styl, jest stara pisowska metoda. Apeluje zatem do Pani Minister: proszę zastanowić się trzy razy przed wygłoszeniem niekonsultowanego oświadczenia, a jeśli przemknie pani przez myśl, ze może być kontrowersyjne - proszę milczeć w trzynastu językach. Tak naprawdę będzie lepiej. Żółta kartka.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify">Inny głos w sprawie autorstwa <a href="http://azraelk.wordpress.com/2007/12/11/pitera-vs-lichocka-%e2%80%93-zabawy-w-kisielu/">Azraela</a>.</p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
