<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>zaglada &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/zaglada/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "zaglada"</description>
	<pubDate>Sat, 26 Jul 2008 00:26:47 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Cykle życia i śmierci - Twoje istnienie.]]></title>
<link>http://zenforest.wordpress.com/?p=796</link>
<pubDate>Tue, 22 Jul 2008 21:52:52 +0000</pubDate>
<dc:creator>zenforest</dc:creator>
<guid>http://zenforest.wordpress.com/?p=796</guid>
<description><![CDATA[
Dopóki żyjesz w sposób nieświadomy, podlegasz cyklicznej naturze życia i prawu nietrwałości ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://zenforest.wordpress.com/files/2008/07/cykle_zycia.jpg" /></p>
<p>Dopóki żyjesz w sposób nieświadomy, podlegasz cyklicznej naturze życia i prawu nietrwałości wszechrzeczy.<br />
Kiedy godzisz się z jednością wszystkich pozornie sprzecznych rzeczy - ukryty pod grą przeciwieństw głębszy wymiar objawia ci się jako coś, co <strong>jest</strong> <strong>stale obecne - niezmienny, głęboki bezruch, bezprzyczynowa radość,</strong> wymykająca się kryteriom dobra i zła.</p>
<p>Na poziomie upostaciowionym są: <strong>narodziny i śmierć</strong>, tworzenie i niszczenie, wzrost i rozpad pozornie osobnych form.<br />
Procesy te odzwierciedlają się wszędzie: w cyklu rozwojowym gwiazdy lub planety, fizycznego organizmu, drzewa, kwiatu; we wzlotach i upadkach narodów, systemów politycznych, cywilizacji; a także w nieuniknionych cyklach zysków i strat, które uwidoczniają się w życiu poszczególnych jednostek.</p>
<p>Zdarzają się cykle korzystne, kiedy wszystko samo do ciebie przychodzi i bujnie rozkwita, a także cykle niepowodzeń, gdy to, co przyszło, więdnie lub się rozsypuje, a ty musisz pozwolić mu odejść, żeby opróżnić miejsce na coś, co się dopiero pojawi, albo stworzyć przestrzeń, która umożliwi przemianę.</p>
<p>Jeśli w tej fazie stawiasz opór i kurczowo <strong>czepiasz się tego, co odchodzi</strong>, znaczy to, że <strong>nie chcesz płynąć z prądem życia</strong>, będziesz zatem musiał pocierpieć.</p>
<p><strong>Nieprawdą jest, jakoby ruch ku górze był dobry, a ruch ku dołowi - zły. </strong><br />
To tylko umysł tak je ocenia.<br />
Wzrost zazwyczaj uważany bywa za zjawisko pozytywne, ale nic nie może rosnąć w nieskończoność. Gdyby jakiegokolwiek rodzaju wzrost trwał bez końca, prędzej czy później doprowadziłby do spotwornienia i destrukcji.<br />
Rozpad jest potrzebny, aby mogło wyrosnąć coś nowego.<br />
Łączy go ze wzrostem wzajemna zależność.<br />
Ruch ku dołowi jest koniecznym warunkiem duchowego urzeczywistnienia.<br />
Skoro pociąga cię wymiar duchowy, musiałeś widocznie ponieść w jakiejś sferze wielką porażkę lub stratę albo zaznać bólu.<br />
A może sprzyjające ci powodzenie okazało się puste i bez znaczenia, w sumie więc i ono stało się porażką?</p>
<p>Porażka tkwi utajona w każdym sukcesie, a w każdej porażce kryje się sukces.<br />
W tutejszym świecie, czyli na poziomie form, wszystkich nas prędzej czy później czeka oczywiście "klęska", a każde osiągnięcie w końcu obraca się wniwecz.<br />
Wszelkie formy są nietrwałe - niszczeją lub umierają.</p>
<p>Jako człowiek przebudzony możesz nadal działać i z radością tworzyć nowe formy i okoliczności, pozwalając, żeby za twoim pośrednictwem się przejawiały, ale <strong>już z nimi się nie utożsamiasz</strong>.<br />
Gdy tego nie czynisz, nie możesz też doznać piekącego uczucia utraty.<br />
Wszystkie te formy dokoła -  nie są ci potrzebne do budowy twojego poczucia ,ja".<br />
Nie są twoim życiem, tylko chwilową sytuacją życiową. A wszystko przecież dynamicznie się zmienia.</p>
<p>Cyklom podlega również energia życiowa.<br />
Nie możesz być stale u jej szczytu.<br />
Okresy obniżonej energii przeplatają się z okresami podwyższonej.<br />
Czasem bywasz bardzo czynny i twórczy, może się też jednak zdarzyć ogólny zastój: będziesz miał wtedy wrażenie, że w ogóle nie posuwasz się naprzód i nic ci się nie udaje.<br />
Cykl potrafi trwać od kilku godzin do kilku lat.<br />
Bywają cykle wielkie oraz zawarte w nich małe.</p>
<p><strong>Przyczyną wielu chorób jest forsowne przezwyciężanie faz spadku energii, podczas których następuje jakże istotna regeneracja.</strong></p>
<p><strong>Przymus działania i skłonność do tego, żeby czerpać poczucie własnej wartości i tożsamości z czynników zewnętrznych, takich jak osiągnięcia, wynika ze złudzeń</strong>, od których nie sposób się uwolnić, dopóki utożsamiasz się z umysłem.</p>
<p>Pogodzenie się z fazami obniżonej energii i cierpliwe czekanie, aż miną, sprawia ci wtedy wielkie lub wręcz nieprzezwyciężone trudności.<br />
<strong>Twój organizm może się wówczas okazać mądrzejszy i w odruchu samoobrony wywołać chorobę, żeby zmusić cię do wyhamowania, które umożliwi odnowę si</strong>ł.</p>
<p>Cykliczna natura wszechświata ściśle się wiąże z nietrwałością wszystkich rzeczy i sytuacji. Jest też sednem nauk Buddy.<br />
Wszelkie okoliczności są bardzo chwiejne i wiecznie płynne; <strong>wszystkie stany</strong> i sytuacje, jakie masz szansę napotkać w życiu - powiada Budda - odznaczają się nietrwałością: <strong>zmienią się, znikną albo przestaną cię zadowalać</strong>.<br />
Nietrwałość jest też podstawą nauk Jezusa: „Nie gromadźcie skarbów na ziemi, gdzie mól i rdza je zżera, a złodzieje podkopują i kradną...".</p>
<p>Dopóki umysł ocenia daną sytuację jako „dobrą" - czy będzie to związek z drugim człowiekiem, przedmiot posiadania, rola społeczna, miejsce na ziemi czy twoje ciało fizyczne - przywiązuje się do niej i z nią utożsamia.<br />
Owo przywiązanie i utożsamienie napawa cię szczęściem, samozadowoleniem, i może się stać częścią tego, kim jesteś - albo myślisz, że jesteś. Ale każdy medal ma dwie szanse.<br />
Z przywiązania wynika lęk przed utratą.<br />
Nic nie bywa trwałe w tutejszym wymiarze, „zżeranym przez mole i rdzę".<br />
Wszystko się kończy lub zmienia, a może też ulec biegunowemu odwróceniu: coś, co zaledwie wczoraj albo rok temu było dobre, nagle albo stopniowo się psuje.</p>
<p>Sytuacja, która cię uszczęśliwiała, teraz cię unieszczęśliwia.<br />
Miejsce dzisiejszego dostatku jutro zajmie pusty, konsumpcyjny styl życia. Po szczęśliwym weselu i miesiącu miodowym nastąpi nieszczęśliwy rozwód lub nieszczęśliwe współistnienie. Zdarza się też, że jakaś sytuacja całkiem znika, a wtedy unieszczęśliwia cię jej brak.<br />
Umysł nie umie pogodzić się ze znikaniem stanów lub okoliczności, z którymi połączyło go przywiązanie i utożsamienie.<br />
Kurczowo czepia się znikającej sytuacji, opierając się zmianom.<br />
To prawie tak, jakby wyrywano ci rękę lub nogę. Słyszy się czasem o ludziach, którzy popełnili samobójstwo, ponieważ stracili cały majątek albo dobre imię.<br />
Są to skrajne przypadki. Inni w obliczu ciężkiej straty wpadają tylko w depresję albo rozchorowują się na własne życzenie.<br />
Nie odróżniają swojego życia od sytuacji życiowej.</p>
<p>Czytałem niedawno o pewnej sławnej aktorce, która umarła w samotności. Kiedy jej uroda zaczęła blaknąć, stoczona przez czas, kobieta ta pogrążyła się w głębokiej rozpaczy i skryła przed światem. Ona także utożsamiła się z pewnym stanem: ze swoim wyglądem zewnętrznym. Czerpała z niego poczucie własnego Ja", które początkowo dawało jej szczęście, potem jednak ją unieszczęśliwiło.</p>
<p>Gdyby umiała dotrzeć do bezpostaciowego, ponadczasowego życia w sobie, mogłaby z całym spokojem i pogodą ducha patrzeć, jak więdnie jej zewnętrzna forma, przez którą zresztą coraz łatwiej przenikałby blask jej bez-wiecznej, prawdziwej natury, toteż zewnętrzna uroda właściwie by nie zblakła, lecz przeistoczyła się w piękno duchowe. Ale nikt nie podsunął tego pomysłu sławnej aktorce.</p>
<p>Najbardziej niezbędna wiedza wciąż jeszcze dostępna jest tylko wąskim kręgom.</p>
<p>Budda nauczał, że nawet szczęście jest "dukkha". W języku pali słowo to znaczy „cierpienie" lub „niedostateczność".<br />
Szczęście nierozerwalnie wiąże się ze swoim przeciwieństwem. Bez siebie nie istnieją.<br />
Czyli szczęście i nieszczęście tworzą jedną całość.<br />
Rozdziela je tylko złudny czas.</p>
<p>Nie ma w tym stwierdzeniu niczego negatywnego.<br />
Jest tylko trafne rozpoznanie prawdziwej natury rzeczy, i pełna, całkowita akceptacja rzeczy takich jakimi są - dzięki czemu nie będziesz musiał przez resztę życia uganiać się za iluzją.</p>
<p><strong>Nie znaczy to wcale, że nie powinieneś już odtąd cieszyć się tym, co miłe lub piękne</strong>. Ale jeślibyś próbował dzięki miłym i pięknym rzeczom i sytuacjom zyskać coś, czego dać one nie mogą - tożsamość, poczucie trwałości i spełnienia - byłaby to <strong>niezawodna recepta na rozgoryczenie i cierpienie</strong>.</p>
<p>Gdyby ludzie doznali nagłego przebudzenia świadomości i przestali poszukiwać własnej tożsamości w rzeczach, runąłby cały przemysł reklamowy i społeczeństwo konsumpcyjne.</p>
<p>Im bardziej chcesz dzięki rzeczom osiągnąć szczęście, tym skuteczniej ci się ono wymyka.</p>
<p>To, co istnieje na zewnątrz, sprawia w najlepszym razie chwilowe, powierzchowne zadowolenie, może się jednak okazać, że dopiero po wielu rozczarowaniach uświadomisz sobie tę prawdę.</p>
<p>Rzeczy i okoliczności mogą dać ci przyjemność, lecz zadadzą także ból.<br />
Rzeczy i okoliczności mogą dać ci przyjemność, lecz nie dadzą radości.<br />
Nic ci jej dać nie może.</p>
<p><strong>Powstaje ona bez żadnej przyczyny, wyłaniając się z twojego wnętrza jako radość Istnienia</strong>.<br />
Stanowi jeden z najważniejszych elementów spokoju wewnętrznego, nazywanego przez niektórych pokojem Bożym.</p>
<p>Jest to <strong>twój stan naturaln</strong>y, a nie coś, co musisz okupić ciężką pracą albo mozolnym poszukiwaniem.<br />
Wielu ludzi do końca życia nie uświadamia sobie, że nie ma szans znaleźć „zbawienia" w niczym, co robi, posiada lub osiąga.<br />
Ci, do których dociera ten fakt, często zniechęcają się do świata i wpadają w depresję: skoro nic nie może im dać prawdziwego spełnienia, po co się wysilać?<br />
Po co w ogóle cokolwiek robić?</p>
<p>Jeden z proroków Starego Testamentu musiał widocznie mieć tę świadomość, gdy pisał: „Widziałem wszystkie sprawy, które się dzieją pod słońcem, a wszystko to jest marność i gonitwa za wiatrem".<br />
Kiedy sobie to uzmysławiasz, stajesz o krok od rozpaczy - i o krok od oświecenia.</p>
<p>Pewien mnich buddyjski wyznał mi kiedyś: „Jestem mnichem od dwudziestu lat, a całą zdobytą przez ten czas wiedzę zawrzeć mogę w jednym zdaniu: <strong>wszystko, co się pojawia, przemija. Tyle wiem</strong>".</p>
<p>Chciał przez to oczywiście powiedzieć: „Nauczyłem się nie stawiać oporu temu, co j e s t; nauczyłem się pozwalać obecnej chwili, żeby po prostu była, i pogodziłem się z tym, że wszystkie rzeczy i stany są z natury nietrwałe. Dzięki temu znalazłem spokój".</p>
<p>Kto nie opiera się życiu, trwa w stanie łaski, swobodny i lekki.</p>
<p><strong>Stan ten nie zależy już wtedy od tego, jak się sprawy mają - dobrze czy źle</strong>.<br />
Brzmi to paradoksalnie, lecz właśnie wtedy gdy przestajesz być wewnętrznie uzależniony od świata form i sukcesów, <strong>twoja ogólna sytuacja życiowa, przejawiająca się w formach zewnętrznych, zazwyczaj wyraźnie samoistnie się poprawia.</strong></p>
<p>Rzeczy, osoby i sytuacje, o których myślałeś, że są ci potrzebne do szczęścia, <strong>zjawiają się bez żadnych starań czy wysiłku z twojej strony</strong>, a ty możesz cieszyć się nimi - dopóki trwają.</p>
<p>Wszystkie prędzej czy później przeminą, cykle będą powracać i odchodzić, lecz gdy znika uzależnienie, ulatnia się też lęk przez utratą.</p>
<p>Życie swobodnie płynie.</p>
<p>Szczęście wtórne, czerpane skądinąd, nigdy nie bywa bardzo głębokie.<br />
Jest zaledwie bladym odbiciem radości Istnienia - tętniącego spokoju, który odnajdziesz w sobie, kiedy zaniechasz wszelkiego oporu.</p>
<p>Istnienie pozwala ci wykroczyć poza układ biegunowych przeciwieństw, stworzony przez umysł, i zrzucić brzemię zależności od formy.</p>
<p><strong>Choćby wszystko wokół ciebie runęło, gdzieś w samym swoim rdzeniu i tak czułbyś spokój.</strong> Niekoniecznie byłbyś oszałamiająco szczęśliwy, ale na pewno głęboko spokojny.</p>
<p><em>E. Tolle Potęga Teraźniejszości</em></p>
<p><strong>Powiązane posty</strong></p>
<p>• <a href="../2007/12/27/myslec-czy-medytowac/">Myśleć czy medytować…</a></p>
<p>• <a href="../2007/11/17/czy-jestes-tu-i-teraz-czy-zycie-ci-ucieka/">Czy Twoje życie ucieka?</a></p>
<p>• <a href="../2008/02/27/dzien-uwagi/">Dzień Uwagi</a></p>
<p>• <a href="../2008/03/13/badz-swoim-mistrzem-odpowiedzi-sa-w-tobie/">Bądź swoim mistrzem - odpowiedzi są w Tobie</a></p>
<p>• <a href="../2007/12/04/czy-jestes-podzielony-na-dobrego-i-zlego/">Czy jesteś podzielony na “dobrego” i “złego”?</a></p>
<p>• <a href="../2008/01/14/wojna-w-tobie/">Wojna w Tobie trwa</a></p>
<p>Na koniec piosenka z bajki Pocahontas, mówiąca o kręgu życia którego wszyscy jesteśmy częścią, ale...chyba zapomnieliśmy o tym ;)</p>
<p><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/MDBqlU7cx_k'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/MDBqlU7cx_k&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Otchłań zła - rozważania nad postawą Franza Stangla, komendanta nazistowskiego obozu zagłady z Treblince]]></title>
<link>http://mminiszewski.wordpress.com/?p=42</link>
<pubDate>Tue, 01 Jul 2008 13:08:48 +0000</pubDate>
<dc:creator>Mirosław Miniszewski</dc:creator>
<guid>http://mminiszewski.wordpress.com/?p=42</guid>
<description><![CDATA[
 
 
 
 
Franz Paul Stangl (ur. 26 marca 1908 w Altmünster, zm. 28 czerwca 1971 w Düsseldorfie, by]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;">
<address> </address>
<address> </address>
<address> </address>
<address> </address>
<p style="text-align:justify;">Franz Paul Stangl (ur. 26 marca 1908 w Altmünster, zm. 28 czerwca 1971 w Düsseldorfie, był jednym z głównych zbrodniarzy II wojny światowej. Był komendantem hitlerowskich obozów zagłady Treblinka i Sobibor. W 1931 roku wstąpił do austriackiej policji. Niedługo potem do NSDAP. Był członkiem Waffen SS, najpierw konspiracyjnie a potem, po zajęciu Austrii przez Niemcy, oficjalnie. Został przeniesiony do Berlina, gdzie brał udział w Akcji T4. Ośrodek tegoż projektu, jeden z najtajniejszych w Trzeciej Rzeczy, zajmował się początkowo mordowaniem osób upośledzonych fizycznie i  psychicznie, a potem ostatecznym rozwiązaniem tj. eksterminacją Żydów . W marcu 1942 został z polecenia władz komendantem obozu zagłady w Sobiborze, gdzie pełnił swą funkcję do września 1942. Następnie dostał przydział w obozie w Treblince i na tym stanowisku pozostał do sierpnia 1943. Jego praca cieszyła się pozytywną opinią przełożonych, zwłaszcza SS-Grüppenführera Otto Globocnika, stacjonującego w tym czasie w Lublinie . Gdy Stangl przybył ze Sobiboru do Treblinki, dostał zadanie uporządkowania obozu i poprawienia jego wydajności. Jego poprzednik, dr Irmfried Eberl, doprowadził do zaniedbań. Obóz był w strasznym stanie, transporty z ofiarami oczekiwały tygodniami na bocznicy kolejowej, a wokół obozu roznosił się straszliwy odór rozkładających się ciał, które leżały bezładnie w całym obozie. Komory gazowe były uszkodzone, więźniowie przeznaczeni na zagładę byli traktowani w okrutny sposób, co utrudniało ich wydajną eksterminację .</p>
<p style="text-align:justify;"><!--more--><br />
Aby eksterminacja Żydów przebiegała sprawnie i skutecznie Stangl zamienił stację w Treblince w elegancki dworzec, lub bardziej jego atrapę, aby przyszłe ofiary nie spodziewały się, co je czeka. Wybudował także nowe komory gazowe, które mogły pomieścić jednocześnie do trzech tysięcy ludzi. Usprawnił całą organizację obozu, dzięki czemu proces eksterminacji mógł przebiegać bez zakłóceń. Do czasu powstania, kiedy to uciekło kilkuset więźniów, obóz zarządzany przez Stangla był w stanie uśmiercać do dwudziestu tysięcy osób dziennie . Po słynnej ucieczce grupy więźniów w 1943 roku obóz zamknięto a teren uprzątnięto zamazując na ile się dało wszelkie ślady.<br />
Historycy podają, że w Treblince zamordowano dziewięćset tysięcy ludzi. Jednakże członek polskiego ruchu oporu, Franciszek Ząbecki, który był zawiadowcą węzła kolejowego w Terblince, przez cały czas funkcjonowania obozu liczył każdy transport, każdy wagon – skrupulatnie, dzień po dniu. Jego świadectwo wydaje się być pewniejsze od innych obliczeń – Ząbecki podaje liczbę miliona dwustu tysięcy osób...<br />
Po wojnie udało się Stanglowi ukryć swoją tożsamość. Internowany przez aliantów wkrótce potem nie rozpoznany przez nikogo uciekł z więzienia. Udał się do Włoch. Stamtąd, z pomocą biskupa Hudala  z Watykanu, przedostał się do Syrii. W 1951 Stangl razem z rodziną wyjechał do Brazylii. Tam przez kilka lat żył jawnie, pod własnym nazwiskiem. Dopiero akcja kierowana przez Szymona Wiesenthala zaowocowała jego schwytaniem w 1967. O ekstradycję Stangla wystąpiły Izrael i Polska oraz Austria. Ostatecznie jednak władze brazylijskie wydały go władzom Republiki Federalnej Niemiec. Proces zbrodniarza zakończył się 22 października 1970. Został uznany winnym zbrodni ludobójstwa, śmierci dziewięciuset tysięcy ludzi. Skazano go na karę dożywotniego więzienia. Wyrok odsiadywał w Düseldorfie.<br />
W 1971 roku brytyjska dziennikarka Gitta Sereny przeprowadziła ze Stanglem obszerny wywiad, który był podstawą do napisania przez nią książki pt. W stronę ciemności. Rozmowy z komendantem Treblinki. W wstępie pisze ona:
</p>
<p style="text-align:justify;">„Wydawało się rzeczą niezmiernie ważną, aby – zanim będzie za późno – zbadać osobowość przynajmniej jednego z tych, którzy byli bezpośrednio zaangażowani w czynienie zła. Poznanie przeszłości takiego człowieka, jego dzieciństwa, motywów jego postępowania i reakcji, takich, jakimi on je widział, a nie takich, jakimi my chcielibyśmy je widzieć, pozwoliłoby nam lepiej zrozumieć, w jakim stopniu zło w ludzkich istotach ma charakter genetyczny, a w jakim zależy od ich społecznego środowiska” .</p>
<p style="text-align:justify;">Ze słów samego Stangla wyłania się obraz spokojnego, zrównoważonego człowieka, kochającego rodzinę, zdolnego do wzruszeń i aktów czułości. W niczym nie przypominał potwora lub nawet sadysty.<br />
Jeśli uznajemy zło Holokaustu, a nie sposób go przecież nie uznać, i uwzględnimy fakty z życia Stangla, to naturalnie powstaje pytanie o to skąd się ono wzięło i jaka jest jego natura.<br />
W tej kwestii ważne, wydaje się być to, co napisała Hannah Arendt, która relacjonowała proces Eichmanna – innego nazistowskiego zbrodniarza. Wcześniej, w swym dziele Korzenie totalitaryzmu  pisała, że wraz z nazizmem pojawiło się zło radykalne, którego wcześniej nie znaliśmy. Jej zdaniem nigdy wcześniej w historii nie pojawiło się cos podobnego. Obozy zagłady budowane i udoskonalone przez nazistów były jej zdaniem doskonałym piekłem.<br />
Jednakże po procesie Eichmanna, który odbył się w Izraelu w latach 1961-1962 w jej myśleniu nastąpił nagły zwrot. Kiedy relacjonowała jego proces  obserwowała oskarżonego i była głęboko zaskoczona jego normalnością. Było to niepokojące doświadczenie. Biegli psychiatrzy zapewniali, że Eichmann był zupełnie zdrowy psychicznie, nie wykazywał ani cech psychopatycznych ani sadystycznych. Na przekór wysiłkom oskarżycieli w procesie, można się było przekonać że nie był potworem. Wtedy uświadomiła sobie, że hitlerowcy zbrodniarze byli normalnymi ludźmi, którzy słuchali rozkazów i nie rozumieli, dlaczego zarzuca się im lojalność.  która powinna być uznawana za cnotę. Normalność owa  była jej zdaniem bardziej przerażająca niż wojenne okropności razem wzięte, ponieważ zwykli ludzie popełnili zbrodnie, nawet o tym nie wiedząc.<br />
Wywiad z Franzem Stanglem Gitta Serreny prowadziła w kilku turach, w sumie przez kilkanaście tygodni. W czasie ostatniej rozmowy Stangl, dotychczas usiłujący na wszelkie sposoby dowieść swej niewinności, kompletnie głuchy na głos oskarżających go setek tysięcy torturowanych, bitych, głodzonych, rozstrzeliwanych i zagazowanych,  w końcu oświadczył, zaskakując tym swoją rozmówczynię:
</p>
<p style="text-align:justify;">A więc dobrze (...) Moja wina polega na tym, że wciąż jeszcze tu jestem. (...) Powinienem był umrzeć. To była moja wina”.</p>
<p style="text-align:justify;">Dziewiętnaście godzin później zmarł,  było to 28 czerwca 1971 w Düsseldorfie. Nie popełnił samobójstwa. Serreny sądziła, że wreszcie zdołał spojrzeć na siebie samego i wyznać prawdę. Dotarcie do tego jednego momentu, kiedy na chwilę znów stał się człowiekiem, było dla niego ogromnym wysiłkiem .</p>
<p style="text-align:justify;">To krótkie wprowadzenie poczyniłem w zasadzie tylko w celu zadania sobie jednego, ale bardzo istotnego pytania. Jak ja bym postąpił w sytuacji Stangla. Zakładając warunki tamtego czasu ale moją obecną kondycję. Wiem jak powinienem postąpić, wydaje mi się że mój aparat poznawczy odróżnia dobro od zła. Nie w tym jednak rzecz. Stangl też wiedział na początku jak powinien postąpić. Wielokrotnie zwracał się do przełożonych o przeniesienie na skutek wewnętrznego sprzeciwu wobec okrucieństw jakie działy się w obozach, którymi zarządzał. Ale nie sprzeciwił się otwarcie, ocalił własne życie i zabił setki tysięcy innych. Poszedł prosto w stronę ciemności, zagłębił się w otchłani zła. Zrobił to świadomie. Zło obecne w Treblince, jak i w innych obozach zagłady, pełzało powoli, zasysało ludzi niepostrzeżenie. Począwszy od wczesnych lat trzydziestych, kiedy naziści doszli do władzy, wyłaniało się ono najpierw z języka nienawiści rasowej, potem z dyskryminacyjnej polityki III Rzeszy (Ustawy Norymberskie), eksperymentów z uśmiercaniem z rzekomych pobudek humanitarnych (Akcja T4). Pomysł ostatecznego rozwiązania narodził się w głowach kilku osób – najbliższych współpracowników Hitlera. Stopniowo obejmował coraz szersze grono. Aż w końcu zaowocował wybuchem okropności nie mających precedensu w historii. Proces ten każe się głęboko zastanowić nad naturą człowieka a przede wszystkim nad tym, jak niepozorna zrazu myśl, rzucona jako słowo w tłum może zacząć żyć własnym życiem. Jak zamienia się w niekontrolowany ciąg wydarzeń, za które nikt nie chce brać odpowiedzialności, zasłaniając się otrzymanymi rozkazami, koniecznością dziejowych procesów. Tak rodzi się zło. Jest konsekwentne, namacalne. Ludzie przez nie opanowani stają się jak automaty wykonujące program. Każdy niby wie, jak należało by w takiej sytuacji postąpić. Jeszcze w 1940 roku SS-Reichsführer Heinrich Himmler pisał, że fizyczna eksterminacja całego narodu jest fundamentalnie nieniemiecka  a Reinhard Tristan Heidrich, szef Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy mówił, że biologiczna eksterminacja jest poniżej godności ludu niemieckiego jako narodu cywilizowanego . Niedługo potem, machina zła ruszyła pełna mocą, przez nich samych zresztą kierowana.<br />
Zadaję sobie usilnie pytanie, co ja bym zrobił na miejscu Stangla. Zaglądam w głąb samego siebie i jedyną odpowiedzią, jakiej mogę naprawdę udzielić jest: „nie wiem”...
</p>
<p style="text-align:justify;">Copyright © by Mirosław Miniszewski</p>
<p style="text-align:justify;">miniszewski@onet.eu</p>
<address>Artykuł opublikowany w: „Admnistracja publiczna – zeszyty naukowe Wyższej Szkoły Administracji Publicznej im. stanisława Staszica w Białymstoku” Nr 1(7)2006.</address>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Filozoficzne ramy koncepcyjne Holokaustu jako mechanizmu ekstremalnego wykluczenia]]></title>
<link>http://mminiszewski.wordpress.com/?p=41</link>
<pubDate>Tue, 01 Jul 2008 13:05:57 +0000</pubDate>
<dc:creator>Mirosław Miniszewski</dc:creator>
<guid>http://mminiszewski.wordpress.com/?p=41</guid>
<description><![CDATA[ 

Holokaust, który jako wielki projekt eksterminacji Żydów rozwijał się stopniowo w latach 193]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<address> </address>
<p style="text-align:justify;">
<p style="text-align:justify;">Holokaust, który jako wielki projekt eksterminacji Żydów rozwijał się stopniowo w latach 1939-1941, ujawnił takie zbrodnicze cechy, z jakimi nie spotkano się nigdy wcześniej, w żadnym historycznie znanym sformułowaniu celów politycznych . Co prawda Jean-Paul Sartre pisał, że „ludobójstwo jest stare jak ludzkość” , ale większość badaczy było i jest nadal zdania, że ludobójstwo tak pojmowane prawdopodobnie nigdy i przez nikogo nie było planowane.</p>
<p style="text-align:justify;"><!--more--><br />
Zdaniem Dana Dinera zagłada Żydów w czasie II wojny światowej doprowadziła do pęknięcia cywilizacji (Zivilizationburch) . A Detlew Claussen czy Phillippe Lacoute-Labarthe są zdania, że Holokaust jest „epokową linia demarkacyjną”  i cezurą, która przerywa historię, otwierając nową możliwość historyczną, lub odwrotnie, zamyka wszystkie inne .<br />
Jednym z problemów, na jaki trafia osoba chcąca myśleć o Holokauście w sposób filozoficzny, jest wychwycenie znaczenia tamtych wydarzeń, ich przekształcającej natury i określenie tego, jaki mają wpływ na czas obecny oraz przyszłość cywilizacji. Z tego punktu widzenia jest on, jak piszą Alan Michman i Alan Rosenberg, „nieopanowaną przeszłością” . Ich zdaniem filozofia oraz socjologia powinny dostarczyć ram koncepcyjnych, które umożliwiłyby syntezę oraz integrację tego wydarzenia z innymi aktami ludobójstwa dokonanymi w XX wieku. Powinny one być także wpisane w całą historię nowoczesności .<br />
Rosenberg uważa, że dwudziestowieczna filozofia jest w posiadaniu adekwatnych narzędzi, które umożliwiają analizę pewnych aspektów Holokaustu. Jeśli jednak miałoby się okazać, że inne jego aspekty nie poddają się tym metodom i narzędziom, to filozofowie są zobowiązani do wygenerowania takiego ujęcia tego problemu, które pomoże w zrozumieniu jego wpływu .<br />
Filozofia powinna się zajmować tym problemem, ponieważ jest on częścią świata żywych. A Holokaust odmienił ich rzeczywistość. Odmienił on świat nowoczesności. Postawić można też pytanie, póki co otwarte, na ile przyczynił się do zaistnienia myśli ponowoczesnej. Próba zrozumienia tego, co stało się w obozach zagłady, jest też nieodzownym krokiem w badaniach nad naturą totalitaryzmu w ogóle .<br />
Same badania historyczne tutaj nie wystarczą. Nawet te, które opierają się na najbardziej, jakby się mogło wydać, wiarygodnym materiale, jakim są relacje świadków i uratowanych Żydów. Hannah Arendt uważa, że obydwa typy takich źródeł „charakteryzuje tendencja do ucieczki od doświadczanych przeżyć” . Jej zdaniem na to, aby uruchomić proces filozoficznego myślenia o zagładzie, stać tylko tych, których wyobraźnię poruszyła historia Holokaustu, ale sami nie byli jego uczestnikami. Ponadto, sądzi Arendt, „przepełniona lękiem wyobraźnia ma taką zaletę, że pozbawia ważności wszystkie sofistyczno-dialektyczne interpretacje polityki” . Stąd płynie postulat, aby filozofowie czynili Holokaust autentycznym przedmiotem swego myślenia. Wydaje się, że jak dotąd niewielu miało odwagę podjąć się tego zadania w stopniu wystarczającym. Lista dogłębnych publikacji filozoficznych na ten temat nie jest wcale duża. Zważywszy ilość literatury o Holokauście w ogóle, jest to znikomy jej ułamek. Dominują pozycje historyczne, albumy fotograficzne, relacje, pamiętniki, wywiady i statystyki. Pod tym względem ilość informacji o Holokauście jest wystarczająca. Każdy może zdobywać swobodnie wiedzę na ten temat. Ale pozycje systematycznie ujmujące problem od strony filozoficznej są dzisiaj pisane rzadko. Widać też, że z biegiem lat dzielących nas od tego wydarzenia, liczba filozoficznych publikacji na ten temat spada. Z drugiej strony wydaje się, że czasowy dystans dzielący nas od II wojny światowej umożliwia przyjrzenie się tej problematyce bez brzemienia będącego udziałem poprzednich pokoleń. W takim rozumieniu, filozofowanie na temat Holokaustu dopiero teraz może się rozwinąć w zaawansowaną myśl, dostarczającą odpowiednich, bardziej kompletnych narzędzi intelektualnych..<br />
Myślenie o Holokauście nie jest łatwym zadaniem. Świadomość ludzka konfrontując się z tym wydarzeniem, napotyka na barierę. Nie potrafiąc sobie poradzić z faktem zaistniałej zagłady na sposób racjonalny, a nawet psychologiczny , próbuje go tłumaczyć na przykład na sposób religijny. Typowym przykładem teologicznej refleksji o zagładzie Żydów są współczesne rozważania ks. Manfreda Deselaersa, który w obszernym, etyczno-teologicznym opracowaniu dotyczącym Rudolfa Hössa, komendanta obozu Auschwitz, sprowadza problem zdolności czynienia zła do faktu teologicznego, jakim miała być utrata przez Hössa relacji z Bogiem, z symptomem w takiej postaci, że przestał się modlić . Czy można do końca utożsamić ludzkie sprawności etyczne z cnotami teologicznymi? Jest to zapewne błąd. Brak zrozumienia różnicy między warunkiem wystarczającym a koniecznym. Bo przecież nie każdy, kto się nie modli, jest przez to zdolny do mordowania. Czytając książkę Deselaersa, daje się odczuć, że unika on postawienia pytań wykraczających poza suchą faktografię oraz refleksję wyłącznie teologiczną i w efekcie uwidacznia się bezradność autora – trudno nie odnieść wrażenia, że udowodnił on z góry przyjęte tezy.<br />
Inny przykład myślenia o Holokauście w kontekście religijnym mamy u Daniela Goldhagena, który odwrotnie, uważa że nie można oddzielić zagłady Żydów od katolicyzmu jako nośnika treści antysemickich. Katolicyzm i jego wyznawcy współ-przyczynili do zaistnienia Holokaustu. Zagłada miała wynikać ze świadomości niemieckich katolików, którzy nienawidzili przez wieki Żydów z powodów religijnych. Goldhagen poświęca temu problemowi głośną i kontrowersyjną książkę „Niedokończony rozrachunek” . Zestawiając jego tezy, z tymi stawianymi przez Zygmunta Baumana, dostrzegamy, że problem nie jest tak oczywisty. Bauman wskazuje bowiem, że antysemityzm był co prawda powszechnym zjawiskiem historycznym, ale już sam Holokaust jest wydarzeniem bez precedensu i nie daje się go porównać z żadnym innym . Źródeł Holokaustu należy się doszukiwać w nowoczesności jako takiej, z jej racjonalizmem i nowoczesną technologią . Powszechnym typem nazistowskiego zbrodniarza miałby być „morderca zza biurka”. Bezduszny człowiek mający do dyspozycji techniki komunikacji, zarządzania i całą nowoczesną technologię. Przy pomocy tych środków może się on całkowicie zdystansować od cierpienia swojej ofiary . W taki sposób właśnie ukazywała postać Eichmanna Hanna Arendt.<br />
Innym sposobem radzenia sobie z liminalnym charakterem  doświadczeń związanych z myśleniem o Holokauście jest zaprzeczanie. Jego najjaskrawszą formą jest rewizjonizm. Zaprzecza się liczbie zamordowanych, przelicza się wydajność komór gazowych i krematoriów, podważając oficjalne statystyki w tej materii. Próbuje się też obarczyć innych Żydów odpowiedzialnością za doprowadzenie do zagłady. Rewizjonizm uprawiany jest do dawna, a jego typowymi rzecznikami są środowiska antysemickie, ultrakonserwatywne lub neofaszystowskie.<br />
Typowym przykładem rewizjonisty jest Tomasz Gabiś, który w pracy Rewizjonizm Holokaustu , stawia tezy i pytania podważające znaczenie oraz rozmiar zagłady Żydów. Podważa istnienie poczynionego przez Niemców planu zagłady w ogóle  . Kwestionuje rolę relacji naocznych świadków . Poddaje w wątpliwość istnienie komór gazowych i stosowanie „Cyklonu B” do zabijania ludzi . Tezy Gabisia prawdopodobnie kwalifikują się jako wyczerpujące znamiona czynu prawnie zabronionego, tzw. „kłamstwa oświęcimskiego”. Aby zapobiec tego typu praktykom, wiele państw wprowadziło rozwiązania prawne, ustanawiając sankcje za ich popełnianie. W Polsce także obowiązuje takie prawo . Znaczenie Holokaustu zostało wyniesione do takiej rangi, że uznano za słuszne zabezpieczyć pamięć ofiar za pomocą aktów prawnych, uniemożliwiających uprawianie rewizjonizmu.<br />
Słoweński filozof Slavoj Žižek pisze, że w przeciwieństwie do rewizjonistów, niektórzy postmodernistyczni autorzy, jak na przykład Jean-François Lyotard „podnoszą Holokaust do miana najwyższego, niewysławialnego, metafizycznego Zła. (...) dla nich jest [on] świętym Realnym , przeciwieństwem przygodnych gier językowych” . Ci, którzy tak myślą, uznają każde porównanie Holokaustu z innymi przypadkami masowych zbrodni za niedopuszczalną relatywizację. Žižek uważa, że Holokaust był wyjątkowy, ale tę cechę stwierdzić można tylko porównując go z innymi podobnymi wydarzeniami. Tym sposobem ujawnia się również istnienie granic takich porównań .<br />
Można postawić hipotezę, że Holokaust stał się jedną z największych świętości świata Zachodu. Stopień jego sakralizacji był już wcześniej posunięty do tego stopnia, że Hannah Arendt, po napisaniu Eichmanna w Jerozolimie, stała się przedmiotem ostrej krytyki, a nawet napastliwości, ze strony urażonych środowisk żydowskich . Potraktowała bowiem Eichmanna w sposób profanacyjny. Zdesakralizowała jego bestialskość, ukazując, że był zwykłym człowiekiem, a nie bestią, demonem wcielonym, jak tego oczekiwała zgromadzona w jerozolimskim sądzie publiczność. Zarzucano Arendt, że szkaluje Żydów, a wybiela ich oprawcę. A przecież próbowała ona jedynie podjąć problematykę „milczącej współpracy” między organizacjami żydowskimi a nazistami, w procesie wysiedlania i sporządzania list osób przeznaczonych do zagłady  oraz dostrzegła w Eichmannie zwykłego, przeciętnego człowieka.<br />
Powstaje zatem pytanie: czy Holokaust ma wymiar sakralny? To znaczy, czy jest w pewien sposób wyjęty z obszaru zwykłego funkcjonowania, procesów społecznych i należy go traktować jako rzeczywistość nietykalną, czy też przeciwnie – można go badać i rozważać, tak jak inne wydarzenia historyczne, podlegające zwykłym kategoriom i prawidłom społecznym? Idąc tropem myśli Giorgia Agambena, należałoby go „zdesakralizować”, po to, aby móc się uporać z pamięcią o nim oraz podjąć wysiłek konfrontacji z tą zbrodnią na polu myśli, w atmosferze wolności od narzucających się interpretacji. Sakralizowanie bowiem, według Agambena, ustawia swój przedmiot poza „użytkowaniem”, pojmowanym w takim znaczeniu, że nie poddaje się zwykłym prawidłom myślenia. Staje się tabu. Tworzy się dla takich przedmiotów inne, specjalne kategorie. Idąc tym tokiem myśli, należałoby uznać, że sakralizacja Holokaustu prowadzić może w efekcie do tego, że jedynym dopuszczalnym sposobem rozważań na jego temat będzie dołączenie się do permanentnych kondolencji. Agamben pisze, że słowo profanować wywodzi się z prawa rzymskiego. Jest przeciwieństwem łacińskiego słowa sacere czyli poświęcać coś bogom. Rzeczy ofiarowane sakralnie nie podlegały normalnemu użytkowaniu, były wyłączone z obrotu społecznego. Poświęcenie ich wynosiło je poza sferę prawa ludzkiego. Sprofanowanie oznaczało z kolei przywrócenie ich do swobodnego rozporządzania przez ludzi. Takie rzeczy były wtedy już wolne od uświęcających je określeń. Sakralizacja, to akt, przenoszący rzeczy, miejsca, ludzi, poza obszar normalnego użytkowania, w specjalną, wydzieloną sferę sacrum. Separacji poprzez sakralizację dokonywano poprzez ofiarę. Natomiast profanacji, w najprostszej formie można było dokonać poprzez dotknięcie tych rzeczy. Profanacja  to zatem swobodna i nieskrępowana postawa wobec rzeczy, miejsc, ludzi i idei, polegająca na oddawaniu ich do normalnego użytkowania.<br />
Inne przykład sakralizacji w rozumieniu agambenowskim to Homo sacer, człowiek wykluczony, wyklęty, wyrzucony poza sferę normalnego funkcjonowania i prawa. Jest to kategoria człowieka żyjącego w epoce nowoczesności. W starożytnym Rzymie była to osoba poświęcona bogom. Nie podlegała świeckiemu prawu. We współczesnym świecie ten termin nabiera specyficznego znaczenia. Ma on związek z biopolityką, pojęciem wprowadzonym przez Michela Foucaulta, gdzie przedmiotem ustaleń politycznych nie jest już człowiek jako istota społeczna, obywatel, ale człowiek jako „nagie życie”. Biopolityka umożliwiła takie okropności jak na przykład zbudowanie obozów zagłady. Umożliwiła też ustanowienie polityki jako systemu totalitarnego w stopniu nieznanym nigdy wcześniej. To ona jest strumieniem, z którego czerpie swe istnienie homo sacer. Agamben zwraca uwagę na rozróżnienie dwóch greckich terminów oznaczających życie – βιοσ  i ζωη. Βιοσ to egzystencja polityczna i prawna. Ζωη, to czyste istnienie biologiczne, owo „nagie życie”. W koncepcji państwa narodowego okazuje się nie być miejsca dla takiego „nagiego życia”. We współczesnym politycznym porządku nie ma niezależnej przestrzeni dla czegoś takiego, jak człowiek sam w sobie. Najwyraźniej widać to na przykładzie uchodźców, którym Agamben poświęca wiele miejsca w swoich rozważaniach. Uchodźca jest postacią reprezentującą właśnie „nagie życie”. Jest pozbawiony podmiotowości obywatelskiej i prawnej. Przysługują mu jedynie prawa człowieka, które Agamben również poddaje ostrej krytyce. Współcześnie status uchodźcy jest zawsze postrzegany jako stan tymczasowy. Jego końcem jest bowiem repatriacja (częściej deportacja) lub naturalizacja, czyli nadanie mu praw obywatelskich. Trwały status człowieka w swej czystej formie „nagiego życia” jest dla państw narodowych czymś niewyobrażalnym. Postać uchodźcy, naruszająca ciągłość między czystym człowieczeństwem a obywatelem, wywołuje kryzys nowoczesnego pojęcia suwerenności, która okazuje się być, zdaniem Agambena,  fikcją. Fikcja ta jest widoczna w skrupulatnej separacji idei humanitaryzmu od polityki. Nastąpił skrajny rozdział praw człowieka od praw obywatela. Organizacje humanitarne, wspierane przez międzynarodowe komisje, składające się z przedstawicieli państw narodowych, utrzymują z nimi milczącą solidarność, podczas gdy powinny z nimi walczyć. A jest o co walczyć. Mnoży się bowiem coraz więcej stref wykluczenia. Coraz liczniejsze obozy internowania uchodźców z krajów ogarniętych konfliktami i nieludzką polityką. Obozy dla podejrzanych o terroryzm, w tym te utrzymywane przez służby wywiadowcze USA w krajach, gdzie nie obowiązują prawa człowieka, jak na  przykład Syria czy Arabia Saudyjska. Miejscami wykluczenia są też ekonomiczne getta, tzw. „wewnętrzne trzecie światy”.<br />
Niemcy w czasie II wojny światowej budowali dwa rodzaje obozów. Pierwszy typ to obozy koncentracyjne. Drugim typem były obozy zagłady. Obozy koncentracyjne miały charakter więzienny i teoretycznie można było je opuścić po odbyciu kary . Przykładem osoby, której udało się legalnie opuścić obóz koncentracyjny Auschwitz, był Władysław Bartoszewski .<br />
Pomysł budowania obozów koncentracyjnych nie wyszedł od Niemców. Prawdopodobnie pierwsze campos de cencentrationes budowali Hiszpanie na Kubie w 1896 roku, w celu stłumienia rebelii na terenie kolonii. Również Anglicy stosowali tę metodę internowania w swoich afrykańskich concentration camps, w których na początku XX wieku więzili Burów .<br />
Idea nazistowskiego obozu (Lager) wywodziła się z instytucji pochodzącej jeszcze z prawa pruskiego, tzw. Schutzhaft , którą naziści wykorzystywali jako środek prewencyjny. W ten sposób można było internować („wziąć w dozór”) każda osobę, niezależnie od tego, czy popełniła przestępstwo, czy nie. Wystarczyło przekonanie władz, że osoba ta jest potencjalnym zagrożeniem dla reżymu. Pierwsze obozy koncentracyjne na terenie Niemiec, tworzone na mocy tego prawa, nie były dziełem nazistów, ale socjaldemokratów z czasów Republiki Weimarskiej, którzy w roku 1923 osadzili w obozach tysiące komunistów, a w obozie w Cottbus-Sielow (Konzentrationslager für Ausländer) internowali uchodźców z Europy Wschodniej, głównie Żydów  (był to więc pierwszy w XX wieku obóz dla Żydów, chociaż oczywiście nie był to obóz zagłady). Według Giorgia Agambena, obóz koncentracyjny w Niemczech, był wydzielonym terenem panowania permanentnego stanu wyjątkowego (niem. Ausnahmezustand), obowiązującego na mocy zawieszenia artykułu 48. ówczesnej, niemieckiej konstytucji, który stanowił fundamentalne prawa obywatelskie . 28 lutego 1933 roku, zaraz po dojściu do władzy, naziści ogłosili „dekret o ochronie narodu i państwa” (Verordnung zum Schutz von Volk und Staat), zawieszając na czas nieokreślony wszelkie artykuły konstytucji stanowiące o swobodach obywatelskich. Ten stan prawny trwał aż do końca III Rzeszy Ponieważ trwanie stanu wyjątkowego, w takiej postaci, sprawiało wiele trudności formalnych, prawnicy nazistowscy, świadomi osobliwości tej sytuacji, ukuli wyrażenie „stan rozmyślnie wyjątkowy” (einen gewolten Ausnahmezustand) . Nazistowski obóz koncentracyjny był par excellence realizowaniem tego stanu prawnego. W ten sposób powstały takie obozy, jak Dachau, Sachsenhausen, Buchenwald, Lichtenberg, Bergen-Belsen, Auschwitz I oraz Auschwitz III  i wiele innych. Dopiero, kiedy w 1941 roku Niemcy zaatakowały Związek Sowiecki, problemem okazało się internowanie milionów ludzi. Obozy koncentracyjne pękały w szwach. Niemieckie szwadrony śmierci Einsatzgruppen nie były w stanie spełnić swego zadania w sposób zadowalający władze (szczególnie Heinricha Himmlera), więc pojawiła się konieczność rozwiązania tego problemu. Za najbardziej ekonomiczne i „humanitarne” uznano masowe uśmiercanie. W ten sposób pojawiła się nowa kategoria, obozy zagłady (Vernichtungslager) . Coś, co nie miało w historii precedensu – przemysłowa zagłada ludzi. Rozpoczął się ostatni etap „ostatecznego rozwiązania”.<br />
Niezwykłość Holokaustu wydaje się być faktyczna. Takiej zbrodni nikt wcześniej nie popełnił i nie chodzi tu wcale o liczbę pomordowanych, ale o sposób i atmosferę, w jakiej to zrobiono. Arendt pisze, że skrajne okrucieństwa nazistowskiego reżymu powinny były ostrzec, że ludzkość ma do czynienia z czymś niezrozumiałym, nawet w odniesieniu do najgorszych okresów historii cywilizacji. Nigdy bowiem nie skonstruowano tak sprawnie działającego mechanizmu opartego na doskonałej logistyce i biurokracji, jak Holokaust! Według Arendt wiele wyraźnych oznak zapowiadało katastrofę, już na wiek przed wydarzeniami z II wojny światowej. Powołuje się ona tutaj na Marksa, który powiedział prorokując „barbarzyństwo albo socjalizm”. Nie wchodząc w dyskusję na temat Marksa, katastrofa ta zamanifesowała sie w narodzie niemieckim z nie znaną nigdy dotąd gwałtownością, do tego stopnia, że słowo nihilizm nabrało zupełnie nowego znaczenia. Bowiem nie chodziło juz tylko o ideologię ale o upojenie destrukcją, które stawało sie stopniowo fundamentem ideologii pogrążającej świat w obłędzie pomnażania nicości. Arendt kontynuuje swoje rozważania i dodaje, że jeszcze większym problemem było to, że nowy typ człowieka, uczestniczącego w dziele powszechnego zniszczenia pojawił sie nie tylko w Niemczech. Nicość, z której zrodził się nazizm, unikając popadania w mistycyzm Arendt proponuje zdefiniować jako próżnię, której przyczyną było niemal równoczesne załamanie się  struktur politycznego i społecznego życia Europy.<br />
Niezwyczajność holokaustu wyrażała się na przykład w braku kwalifikacji prawnych, na podstawie których można było osądzać zbrodniarzy. Zwykłe kategorie zbrodni okazały się nieadekwatne. Słowo „ludobójstwo” jako termin prawny, pojawia się pierwszy raz w 1944 roku, wprowadzone przez Rafała Lemkina. A dopiero po wojnie, na forum ONZ, przyjęto takie rozwiązania, na gruncie prawa międzynarodowego, które dostarczyły aparatu prawnego do osądzenia zbrodniarzy nazistowskich. Obowiązują one praktycznie do dzisiaj. Można przyjąć, że jednym z przekształcających wpływów Holokaustu na cywilizację był gwałtowny rozwój praw człowieka, jako zbioru aktów normatywnych, będących bezprecedensowym wydarzeniem w historii ludzkości .<br />
Wyjątkowość Holokaustu nie powinna jednak skłaniać nikogo do takiego traktowania tego problemu, który uniemożliwia poddawanie go zwykłemu myśleniu. Tragedia ta bowiem wydarzyła się na ziemi, wśród ludzi i co najgorsze, teoretycznie coś podobnego może ponownie się wydarzyć. Jak jednak uprawiać desakralizujący, pozytywnie profanacyjny w rozumieniu agambenowskim, dyskurs o Holokauście? Zawsze istnieje obawa, że będziemy się poruszać na granicy rewizjonizmu.<br />
Arendt twierdzi, że nie znamy do końca znaczenia władzy totalitarnej i prawdopodobnie nigdy jej nie poznamy. Sądzi też ona, że proces totalnego zniewolenia może sie rozpocząć na poważnie wtedy, gdy nie będzie już żadnego miejsca na świecie, które mogłoby udzielić schronienia człowiekowi uciekającemu przed zagładą. Idzie ona jeszcze głębiej twierdząc, że totalitaryzm może się rozpanoszyć też wtedy, gdy nie pozostanie już ani jedna istota ludzka, której rozumienie umożliwiłoby taką ucieczkę w sensie duchowym! Arendt twierdzi, że w każdej chwili grozi nam globalna katastrofa i wtedy totalitaryzm będzie miał ponownie szansę zaistnienia na świecie. Podjęta przez nazistowski totalitaryzm procedura czynienia ludzi zbędnymi jest analogiczna do doświadczenia współczesnych mas wykluczonych ludzi, zamieszkujących przeludnioną Ziemię.<br />
Dlatego właśnie nie możemy zaniechać myślenia o Holokauście, jako wydarzeniu przekształcającym naszą cywilizację. Należy podejmować ten wysiłek w obszarze filozofii, która posiada najbardziej uniwersalny aparat pojęciowy i metodologiczny. Pytania, które trzeba zadać, dotyczą nie tylko przyczyn nazistowskiego ludobójstwa w obozach zagłady, nie tylko motywacji i postaw moralnych oprawców, nie tylko wpływu tych wydarzeń na powojenną Europę. Pytać trzeba głębiej, o zdolność człowieka do dokonywania takich czynów. Pytania powinny też być zadawane konkretnie: czy ja sam byłbym zdolny do czynienia takiej zbrodni? Jaka jest różnica między mną a przykładowym, nazistowskim katem? Czy w ogóle taka różnica zachodzi? Jeśli tak, to w jakim obszarze człowieczeństwa? A jeśli nie, to czy oznacza to, że w odpowiednich warunkach byłbym zdolny do tego samego?
</p>
<p style="text-align:justify;">
<p style="text-align:justify;">Copyright © by Mirosław Miniszewski</p>
<p style="text-align:justify;">miniszewski@onet.eu</p>
<p style="text-align:justify;">
<p style="text-align:justify;"><em><span style="color:#333333;">Artykuł opublikowany w: „Administracja Publiczna. Zeszyty naukowe Wyższej Szkoły Administracji Publicznej im. Stanisława Staszica w Białymstoku” nr 2(10)2007.</span></em></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Co po Oświęcimiu? ]]></title>
<link>http://mminiszewski.wordpress.com/?p=26</link>
<pubDate>Tue, 01 Jul 2008 11:44:28 +0000</pubDate>
<dc:creator>Mirosław Miniszewski</dc:creator>
<guid>http://mminiszewski.wordpress.com/?p=26</guid>
<description><![CDATA[Obóz Auschwitz-Birkenau był jednym z pięciu obozów zagłady, którzy zbudowali naziści w czasie]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;">Obóz Auschwitz-Birkenau był jednym z pięciu obozów zagłady, którzy zbudowali naziści w czasie II wojny światowej. Były jeszcze osoby z Treblince, Chełmnie, Bełżcu i Sobiborze, ale to Auschwitz, jako największa konstrukcja tego typu, stał się symbolem Zagłady wielu narodów, w tym przez wszystkim Żydów, których zginęło blisko sześć milionów.<br />
Chociaż nie zdajemy sobie dzisiaj powszechnie z tego sprawy, owa Zagłada, nazywana Holokaustem, określa cały dzisiejszy system kultury – wszystkie pytania i dylematy nowoczesności. Tak twierdzi między innymi Maria Janion. Z kolei Zygmunt Bauman sformułował wnioski, które każą nam wyprowadzać konsekwencje wypływające z Holokaustu jako fundamentalne dla nurtu nauk społecznych w problematyce współczesności.</p>
<p style="text-align:justify;"><!--more--><br />
<strong>Projekt nazistów</strong><br />
Holokaust był wielkim projektem eksterminacji Żydów, który rozwijał się stopniowo w latach 1939-1941 i ujawnił takie zbrodnicze cechy, z jakimi nie spotkano się nigdy wcześniej, w żadnej z historycznej epoce. Co prawda Jean-Paul Sartre pisał, że „ludobójstwo jest stare jak ludzkość”, ale większość badaczy było i jest nadal zdania, że ludobójstwo tak pojmowane prawdopodobnie nigdy i przez nikogo nie było planowane.<br />
W czasie II wojny światowej Zagłada doprowadziła do pęknięcia cywilizacji. W ten sposób Holokaust jest epokową linia graniczną,<br />
Niemcy w czasie II wojny światowej budowali dwa rodzaje obozów. Pierwszy typ to obozy koncentracyjne. Drugim typem były obozy zagłady. Obozy koncentracyjne miały charakter więzienny i teoretycznie można było je opuścić po odbyciu kary. Przykładem osoby, której udało się legalnie opuścić obóz koncentracyjny Auschwitz, był na przykład Władysław Bartoszewski.<br />
Pomysł budowania obozów koncentracyjnych nie wyszedł od Niemców. Prawdopodobnie pierwsze obozy budowali Hiszpanie na Kubie w 1896 roku, w celu stłumienia rebelii na terenie kolonii. Również Anglicy stosowali tę metodę internowania w swoich afrykańskich obozach internowania, w których na początku XX wieku więzili Burów – białych mieszkańców południowej Afryki.<br />
Idea nazistowskiego obozu wywodziła się z instytucji pochodzącej jeszcze z prawa pruskiego, które naziści wykorzystywali jako środek prewencyjny. W ten sposób można było internować („wziąć w dozór”) każda osobę, niezależnie od tego, czy popełniła przestępstwo, czy nie. Wystarczyło przekonanie władz, że osoba ta jest potencjalnym zagrożeniem dla reżymu. Pierwsze obozy koncentracyjne na terenie Niemiec, tworzone na mocy tego prawa, nie były dziełem nazistów, ale socjaldemokratów z czasów Republiki.<br />
28 lutego 1933 roku, naziści, zaraz po dojściu do władzy, ogłosili „dekret o ochronie narodu i państwa”, zawieszając na czas nieokreślony wszelkie artykuły konstytucji stanowiące o swobodach obywatelskich. Ten stan prawny trwał aż do końca III Rzeszy W ten sposób powstały obozy koncentracyjne, takie, jak Dachau, Sachsenhausen czy Buchenwald i wiele innych. Dopiero, kiedy w 1941 roku Niemcy zaatakowały Związek Sowiecki, problemem okazało się internowanie milionów ludzi. Obozy koncentracyjne pękały w szwach, a Niemieckie szwadrony śmierci nie były w stanie spełnić swego zadania w sposób zadowalający władze hitlerowskiego państwa. Pojawiła się konieczność rozwiązania tego problemu. Za najbardziej ekonomiczne i „humanitarne” uznano masowe uśmiercanie. W ten sposób pojawiła się nowa kategoria, obozy zagłady. Coś, co nie miało w historii precedensu – przemysłowa zagłada ludzi. Rozpoczął się ostatni etap „ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej”.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>Problemy z myśleniem o Zagładzie</strong><br />
Jednym z problemów, na jaki trafia osoba chcąca myśleć o Holokauście, jest wychwycenie znaczenia tamtych wydarzeń, ich natury i określenia tego, jaki mają wpływ na czas obecny oraz przyszłość cywilizacji. Z tego punktu widzenia jest on nieopanowaną przeszłością. Współczesna filozofia oraz socjologia powinny jednak dostarczyć ram koncepcyjnych, które umożliwiłyby syntezę oraz integrację tego wydarzenia z innymi aktami ludobójstwa dokonanymi w XX wieku. Powinny one być także wpisane w całą historię nowoczesności.<br />
Ostatecznie dwudziestowieczna filozofia jest w posiadaniu adekwatnych narzędzi, które umożliwiają analizę pewnych aspektów Holokaustu. Jeśli jednak miałoby się okazać, że pewne jego aspekty nie poddają się tym metodom i narzędziom, to jesteśmy zobowiązani do wygenerowania takiego ujęcia tego problemu, które pomoże w jego zrozumieniu. Powinna się zajmować tym problemem, ponieważ jest on częścią świata żywych, naszego świata. A Holokaust odmienił naszą rzeczywistość. Odmienił cały nowoczesny świat.<br />
Stąd płynie postulat, aby czynić Holokaust autentycznym przedmiotem  myślenia. Wydaje się, że jak dotąd niewielu miało odwagę podjąć się tego zadania w stopniu wystarczającym. Lista dogłębnych publikacji filozoficznych na ten temat nie jest wcale duża. Wydaje się też, że czasowy dystans dzielący nas od II wojny światowej umożliwia przyjrzenie się tej problematyce bez brzemienia będącego udziałem poprzednich pokoleń. W takim rozumieniu, myślenie na temat Holokaustu dopiero teraz może się rozwinąć<br />
Nie jest to jednak łatwym zadaniem. Świadomość ludzka konfrontując się z tym wydarzeniem, napotyka na barierę. Nie potrafiąc sobie poradzić z faktem zaistniałej zagłady na sposób racjonalny, a nawet psychologiczny, próbuje go tłumaczyć na przykład na sposób religijny. Czytając teologiczne opracowania na ten temat, daje się odczuć, że unikają on postawienia pytań wykraczających poza suchą faktografię oraz refleksję wyłącznie teologiczną i w efekcie uwidacznia się bezradność autorów – trudno nie odnieść wrażenia, że udowodniają on z góry przyjęte tezy.<br />
Inny przykład myślenia o Holokauście w kontekście religijnym mamy na przykład u Daniela Goldhagena, amerykańskiego Historyka, który odwrotnie, uważa że nie można oddzielić zagłady Żydów od katolicyzmu jako nośnika treści antysemickich. Katolicyzm i jego wyznawcy współ-przyczynili do zaistnienia Holokaustu. Zagłada miała wynikać ze świadomości niemieckich katolików, którzy nienawidzili przez wieki Żydów z powodów religijnych. Goldhagen poświęca temu problemowi głośną i kontrowersyjną książkę „Niedokończony rozrachunek”.<br />
Zestawiając jego tezy, z tymi stawianymi przez Zygmunta Baumana, dostrzegamy, że problem nie jest tak oczywisty. Bauman wskazuje bowiem, że antysemityzm był co prawda powszechnym zjawiskiem historycznym, ale już sam Holokaust jest wydarzeniem bez precedensu i nie daje się go porównać z żadnym innym. Źródeł Holokaustu należy się doszukiwać w nowoczesności jako takiej, z jej racjonalizmem i nowoczesną technologią. Powszechnym typem nazistowskiego zbrodniarza miałby być „morderca zza biurka”. Bezduszny człowiek mający do dyspozycji techniki komunikacji, zarządzania i całą nowoczesną technologię. Przy pomocy tych środków może się on całkowicie zdystansować od cierpienia swojej ofiary.<br />
Jeszcze innym sposobem radzenia sobie z granicznym charakterem  doświadczeń związanych z myśleniem o Holokauście jest zaprzeczanie. Jego najjaskrawszą formą jest rewizjonizm. Zaprzecza się liczbie zamordowanych, przelicza się wydajność komór gazowych i krematoriów, podważając oficjalne statystyki w tej materii. Próbuje się też obarczyć innych Żydów odpowiedzialnością za doprowadzenie do zagłady. Rewizjonizm uprawiany jest do dawna, a jego typowymi rzecznikami są środowiska antysemickie, ultrakonserwatywne lub neofaszystowskie.<br />
Typowym przykładem rewizjonisty jest polski publicysta konserwatywny Tomasz Gabiś, który w pracy Rewizjonizm Holokaustu, stawia tezy i pytania podważające znaczenie oraz rozmiar zagłady Żydów. Podważa istnienie poczynionego przez Niemców planu zagłady w ogóle. Kwestionuje rolę relacji naocznych świadków. Poddaje w wątpliwość istnienie komór gazowych i stosowanie „Cyklonu B” do zabijania ludzi.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>Sakralizacja Zagłady</strong><br />
Powstaje  też inne pytanie: czy Holokaust ma wymiar sakralny? To znaczy, czy jest w pewien sposób wyjęty z obszaru zwykłego funkcjonowania, procesów społecznych i należy go traktować jako rzeczywistość nietykalną, czy też przeciwnie – można go badać i rozważać, tak jak inne wydarzenia historyczne, podlegające zwykłym kategoriom i prawidłom społecznym? Idąc tropem myśli Giorgia Agambena, należałoby go „zdesakralizować”, po to, aby móc się uporać z pamięcią o nim oraz podjąć wysiłek konfrontacji z tą zbrodnią na polu myśli, w atmosferze wolności od narzucających się interpretacji. Sakralizowanie bowiem, według Agambena, ustawia swój przedmiot poza „użytkowaniem”, pojmowanym w takim znaczeniu, że nie poddaje się zwykłym prawidłom myślenia. Staje się tabu. Tworzy się dla takich przedmiotów inne, specjalne kategorie. Idąc tym tokiem myśli, należałoby uznać, że sakralizacja Holokaustu prowadzić może w efekcie do tego, że jedynym dopuszczalnym sposobem rozważań na jego temat będzie dołączenie się do permanentnych kondolencji.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>Czy Holokaust może się powtórzyć?</strong><br />
Niezwykłość Holokaustu wydaje się być faktyczna. Takiej zbrodni nikt wcześniej nie popełnił i nie chodzi tu wcale o liczbę pomordowanych, ale o sposób i atmosferę, w jakiej to zrobiono. Skrajne okrucieństwa nazistowskiego reżymu powinny były ostrzec, że ludzkość ma do czynienia z czymś niezrozumiałym, nawet w odniesieniu do najgorszych okresów historii cywilizacji. Nigdy bowiem nie skonstruowano tak sprawnie działającego mechanizmu opartego na doskonałej logistyce i biurokracji, jak Holokaust! Wiele wyraźnych oznak zapowiadało katastrofę, już na wiek przed wydarzeniami z II wojny światowej. Katastrofa ta zamanifestowała sie w narodzie niemieckim z nie znaną nigdy dotąd gwałtownością, do tego stopnia, że słowo nihilizm nabrało zupełnie nowego znaczenia. Bowiem nie chodziło juz tylko o ideologię ale o upojenie destrukcją, które stawało sie stopniowo fundamentem ideologii pogrążającej świat w obłędzie pomnażania nicości. Jeszcze większym problemem było to, że nowy typ człowieka, uczestniczącego w dziele powszechnego zniszczenia pojawił sie nie tylko w Niemczech. Nicość, z której zrodził się nazizm, można zdefiniować jako próżnię, której przyczyną było niemal równoczesne załamanie się  struktur politycznego i społecznego życia Europy.<br />
Niezwyczajność holokaustu wyrażała się na przykład w braku kwalifikacji prawnych, na podstawie których można było osądzać zbrodniarzy. Zwykłe kategorie zbrodni okazały się nieadekwatne.<br />
Wyjątkowość Holokaustu nie powinna jednak skłaniać nikogo do takiego traktowania tego problemu, który uniemożliwia poddawanie go zwykłemu myśleniu. Tragedia ta bowiem wydarzyła się na ziemi, wśród ludzi i co najgorsze, teoretycznie coś podobnego może ponownie się wydarzyć.<br />
Według Hannah Arendt, że nie znamy do końca znaczenia władzy totalitarnej i prawdopodobnie nigdy jej nie poznamy. Sądzi też ona, że proces totalnego zniewolenia może sie rozpocząć na poważnie wtedy, gdy nie będzie już żadnego miejsca na świecie, które mogłoby udzielić schronienia człowiekowi uciekającemu przed zagładą. Twierdzi ona także, że w każdej chwili grozi nam globalna katastrofa i wtedy totalitaryzm będzie miał ponownie szansę zaistnienia na świecie. Podjęta przez nazistowski totalitaryzm procedura czynienia ludzi zbędnymi jest analogiczna do doświadczenia współczesnych mas wykluczonych ludzi, zamieszkujących przeludnioną Ziemię.<br />
Dlatego właśnie nie możemy zaniechać myślenia o Holokauście, jako wydarzeniu przekształcającym naszą cywilizację. Pytania, które trzeba zadać, dotyczą nie tylko przyczyn nazistowskiego ludobójstwa w obozach zagłady, nie tylko motywacji i postaw moralnych oprawców, nie tylko wpływu tych wydarzeń na powojenną Europę. Pytać trzeba głębiej, o zdolność człowieka do dokonywania takich czynów. Pytania powinny też być zadawane konkretnie: czy ja sam byłbym zdolny do czynienia takiej zbrodni? Jaka jest różnica między mną a przykładowym, nazistowskim katem? Czy w ogóle taka różnica zachodzi? Jeśli tak, to w jakim obszarze człowieczeństwa? A jeśli nie, to czy oznacza to, że w odpowiednich warunkach byłbym zdolny do tego samego?
</p>
<p style="text-align:justify;">Copyright by Mirosław Miniszewski 2008</p>
<p style="text-align:justify;">miniszewski@onet.eu</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[L.U.C &amp; RAH - "Homoxymoronomatura". O koncercie słów kilka...]]></title>
<link>http://stuq.wordpress.com/?p=85</link>
<pubDate>Sun, 18 May 2008 18:32:03 +0000</pubDate>
<dc:creator>stuQ</dc:creator>
<guid>http://stuq.wordpress.com/?p=85</guid>
<description><![CDATA[Artyści mieli do czynienia z sobą 2 lata temu, kiedy to wspólnymi siłami stworzyli kawałek „2]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Artyści mieli do czynienia z sobą 2 lata temu, kiedy to wspólnymi siłami stworzyli kawałek „2 pokoje”. Klimatyczny, niemalże hipnotyzujący utwór sprawił, że w głowach wielu fanów obu artystów przechodziły myśli, aby stworzyli razem coś więcej. No i stało się.<!--more--></p>
<p>Powstała "Homoxymoronomatura". Po dokładnym przesłuchaniu tej płyty masz dwie opcje: albo ją pokochasz, albo znienawidzisz. Nie ma nic pomiędzy. Słuchanie pojedynczych kawałków jest tak samo głupie, jak wybieranie jednego z rozdziałów książki, która tworzy spójną całość – rozdział może okazać się ciekawy, ale co z tego, jeśli nie wiesz, co było przed nim, a co będzie po nim?</p>
<p>Jestem w grupie osób, które tą płytę pokochały. Dla mnie jest to sztuka przez „duże S”. Arcydzieło. Coś, czego do tej pory w muzyce, której słucham nie było. Artyści ukazują człowieka, którego nazywają wirusem homo sapiens. Wirus ponad wszystko upodobał sobie hiperkonsumpcje, gromadzi i kupuje wszystko, co możliwe, niekoniecznie potrzebnego. Człowiek jest zagubiony. Telewizja, reklamy, omamiły go. Jak grzeczne dziecko słucha się rodziców, tak wirus robi to co każą mu media.</p>
<p>Płyta traktuje także o problemie negatywnego działania człowieka na środowisko. Ocieplający się klimat, dziura ozonowa, kwaśne deszcze, zaśmiecanie środowiska etc. Nasz bohater, wraz z innymi, swoim zachowaniem i swoimi czynami prowadzi do totalnej zagłady planety, na której żyje. Artyści określają to takimi słowami:</p>
<p>„globalny reset zbliża się do ziemii<br />
ostatnie dni na to by myślenie zmienić,<br />
globalny reset zbliża się do ziemii<br />
oni nadal ślepogłuchoniemii<br />
globalny reset zbliża się do ziemii,<br />
wtórna reakcja chemii”</p>
<p>Płyta jest klimatyczna, fragmentami mroczna, w tekstach da się wyczuć ironię, sarkazm. Osoby przyzwyczajone do stylu Luca nie zawiodą się i tym razem. Jego zabawa słowem, tworzenie neologizmów, akcentowanie słów są po prostu fantastyczne. Rahim natomiast rymuje w sposób, który u niego podoba mi się najbardziej, tzn. prosto, celnie i dosadnie.</p>
<p>Atutem płyty jest to, że słychać na niej żywe instrumenty. Skrzypce, trąbka, wiolonczela idealnie pasują do elektronicznych brzmień. Nadają smaczku, dzięki nimi melodia nabiera klimatu. Przysłowiową „kropkę nad i” stawiają piękne wokale Justyny Antoniak i Marii Peszek.</p>
<p>Homoxymoronomatura Live.</p>
<p>Luc i Rahim są chyba pierwszymi w Polsce artystami, którzy skonfrontowali muzykę hip-hopową, trip-hopową, jazzową ze spektaklem - teatralnym. Ich koncert miałem okazję zobaczyć dzięki nagraniu puszczonemu na Tvp Kultura. Wywarło to na mnie wielkie wrażenie.<br />
Artyści ubrani w białe kombinezony, dym, gra świateł, mim, który „robi za” bohatera płyty, zdjęcia i filmy pokazywane za pomocą projektora…<br />
To wszystko sprawia, że na ponad godzinę zapominasz o otaczającym Cię świecie. Jest tylko scena i Ty.</p>
<p>Zawsze powtarzałem, że słuchając muzyki wolę wersje koncertowe. Dlaczego? A może, dlatego, że jest ona „prawdziwsza”?. Chodzi mi o to, że podczas koncertu słychać prawdziwy głos wykonawcy, słychać to jak i kiedy oddycha, często też dodaje coś od siebie, wychodząc poza tekst piosenki…<br />
Nie lubię przekombinowanego komputerowo dźwięku, wycinaniu momentów, w którym się oddycha. Chce słyszeć człowieka, a nie robota…</p>
<p>20 kwietnia w katowickim Rondzie Sztuki miał miejsce koncert promujący Homoxymoronomature. Za namowami kolegi wybrałem się na niego.</p>
<p>Na rondzie byłem już 2 godziny przed rozpoczęciem koncertu…<br />
Wszystko się trochę opóźniło. Próba, wpuszczanie do środka, początek koncertu…<br />
Po wejściu do środka i usadowieniu się na krześle zauważyłem Luca. Stał pod sceną jak gdyby nigdy nic. Po chwili z pod sceny podszedł do barku po piwo. Rahima też po jakimś czasie zauważyłem. Bardzo mnie to zaskoczyło, że panowie bez żadnych oporów chodzili po pomieszczeniu. W ich zachowaniu nie dało wyczuć się żadnego gwiazdorstwa, żadnego podziału na – artysta – słuchacz. Ucieszyło mnie też to, że wśród ludzi, którzy przyszli na koncert nie było żadnych psycho fanów, albo niepełnosprytnych 15latków, którzy na samą myśl o członku byłej Paktofoniki dochodzą do orgazmu…<br />
Co jakiś czas kilku osobowe grupki nieśmiało podchodziły do Luca i Raha prosząc o autograf. Korzystając z okazji wymieniali przysłowiowe „2 słowa”.</p>
<p>Ja wraz z 2 kumplami także podszedłem do Luca, aby nam się podpisał. W trakcie podpisywania odpowiedział na kilka przygotowanych na szybko pytań.<br />
Między innymi zdradził nam swoją tajemnicę dotyczącą tworzenia tekstów. Otóż swoje teksty „bierze z łokcia”;). Był także zaskoczony faktem, że da dużo ludzi obejrzało w internecie fragment wywiadu, w którym przyznał się do tego, że podczas Fryderyków sprzedawał telefony komórkowe.</p>
<p>Długo wyczekiwany koncert zaczął się. Widownia liczyła około 100 osób – było kameralnie. Po kilku kawałkach zauważyłem, że tłum był dość sztywny. Myślałem, że będę jedynym „sztywniakiem” w całym gronie, a tu proszę. Ruszały się jednostki. Choć w trakcie wszyscy się rozkręcili. Oczywiście oprócz Luca i Raha nie zabrakło żywych instrumentów, mima no i pięknego wokalu w wykonaniu przeuroczej pani, która na koniec koncertu swoim głosem spowodowała, że męska częśc publiczności zauroczyła się w niej w jednym momencie…<br />
Dali z siebie wszystko. Luc powalał swoimi możliwościami wypowiadania słów. Nie zabrakło także freestyle’u Raha.</p>
<p>Moje słowa i tak nie opiszą tego, co tam się działo.<br />
To trzeba przeżyć samemu.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Holo... co ? to tylko 3% ...]]></title>
<link>http://gegenjay.wordpress.com/?p=520</link>
<pubDate>Thu, 24 Apr 2008 19:51:29 +0000</pubDate>
<dc:creator>kilogram13</dc:creator>
<guid>http://gegenjay.wordpress.com/?p=520</guid>
<description><![CDATA[(iskry.pl)
Wiek dwudziesty jest nazywany “wiekiem śmierci” w historii ludzkości, ponieważ nig]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>(iskry.pl)</p>
<p><strong><span style="font-family:Tahoma;">Wiek dwudziesty jest nazywany “wiekiem śmierci” w historii ludzkości, ponieważ nigdy w żadnym poprzednim stuleciu tyle ludzi nie było zmordowanych. Ważna jest perspektywa dwudziestego pierwszego wieku ponieważ, w epoce nuklearnej światu grozi “wojna ostateczna” czyli po angielsku “terminal war.”</span></p>
<p></strong></p>
<div><span style="font-family:Tahoma;">Wobec skreślenia przez prezydenta Bush’a traktatu “Start II” obecnie toczy się wyścig zbrojeń, oraz największą senzacją Azji jest zbliżenie się wojskowe Chin z Rosją jak też stworzenie przez te państwa “Shanghai Cooperation Organization,” w której to organizacji oficjalnymi językami są chiński i rosyjski. Pakt „Shanghai Cooperation Organization" ma pełnoprawnych członków w Chinach, Rosji, Kazahstanie, Kyrgyzystanie, Tadżykistanie, Uzbekistanie, oraz ma aplikantów-obserwatorów w postaci Iranu i Pakistanu.</span></div>
<div>
</div>
<div><span style="font-family:Tahoma;">Tah więc sensacją 21go wieku w Azji, jest zbliżenie się Rosji i Chin, którego nikt się nie spodziewał, przed skreśleniem traktatów rozbrojeniowych, takich jak Start II i rozpętanie nowego i skrytego wyścigu zbrojeń nuklearnych. Ten wścig zbrojeń nuklearnych włącznie z przestrzenią kosmiczną odbywa się przy pełnej świadomości, że USA i Rosja mogą się wzajemnie zniszczyć w krótkim czasie, rzędu pół godziny.</p>
<p>Na tym tle stawianie wyrzutni rakiet typu „Tarcza” na polskim terenie jest śmiertelnym zagrożeniem dla Polski, ponieważ wyrzutnie te są oddalone tylko o cztery minuty lotu pocisku do Moskwy i do rosyjskich ośrodków kontroli i dowodzenia. Rosyjska reakcja musi polegać na automatycznych wyrzutniach rakiet z głowicami nuklearnymi, które miałyby nie dopuścić do zagrożenia Moskwy.</p>
<p>Bajki o zagrożeniu przez Iran nie mają sensu. Polska obecnie niestety jest pionkiem na szachownicy i może być ofiarą zniszczenie radio-aktywnego z powodu pomyłki, którą naturalnie USA i Rosja wyjaśniłyby między sobą, żeby nie dopuścić do wzajemnego zniszczenia nuklearnego.</p>
<p>Pamiętamy jak w 1962 roku rakiety sowieckie na wyspie Kubie były oddalone o osiem minut lotu od Waszyngtonu i wtedy USA zrobiły wszystko żeby się tych rakiet pozbyć. Dla Polski jedyny rozsądny wybór polega na nie zgadzaniu się na wyrzutnie w Polsce, żadne dozbrajanie bronią amerykańską lub izraelską nie jest w stanie usunąć tego śmiertelnego ryzyka..</p>
<p>W obliczu żądań żydowskiego ruchu roszczeniowego należy zdawać sobie sprawę że<br />
Milton Lautenberg, dyrektor: Center for International and Security Studies, opublikował w 2003 roku zestawienie dotyczące powojennych strat w ludziach artykuł o stratach między 1945 i 2000 rokiem. Ocena Ośrodka Studiów Międzynarodowych oparta jest na następujących cyfrach podanych w języku angielskim w encyklopedii Wikipedia:</p>
<p></span></p>
<ul type="disc">
<li><span style="font-family:Tahoma;color:#800000;">World War I mortality,       between 13 and 15 million.</span></li>
<li><span style="font-family:Tahoma;color:#800000;">The Russian civil war of 1918–1922 and the Polish-Soviet conflict towards its end, deaths of over 12.5 million in Russia alone.</span></li>
<li><span style="font-family:Tahoma;color:#800000;">The Chaco War, between Paraguay       and Bolivia,       1928–1933, approximately 3 million deaths.</span></li>
<li><span style="font-family:Tahoma;color:#800000;">The Spanish Civil War,       1936–1939, 600,000 deaths.</span></li>
<li><span style="font-family:Tahoma;color:#800000;">Various colonial wars,       approximately 1.5 million deaths.</span></li>
<li><span style="font-family:Tahoma;color:#800000;">World War II, deaths of       between 20 and 23 million.</span></li>
<li><span style="font-family:Tahoma;color:#800000;">Wars/conflicts between 1945       and 2000, deaths of 40 million.</span></li>
<li><span style="font-family:Tahoma;color:#800000;">Soviet collectivization and "dekulakization" 16 million to 50 million, though some included in World War II totals in these estimates.</span></li>
<li><span style="font-family:Tahoma;color:#800000;">Deaths under Mao, between 16       million and 30 million.</span></li>
</ul>
<p><span style="font-family:Tahoma;"></p>
<p>W dodatku do rozmaitych pogromów i wojen domowych Milton Leitenberg ocenia że w sumie w dwudziestym wieku zamordowano 216 millionów ludzi. Oddzielnie liczy on mordy popełnione w zbrodniach indywidualnych w trzecim świecie oraz śmierci z biedy, zatrucia śwodowiska, epidemii, niedożywienia poverty, environmental degradation, disease, malnutrition not part of famine, oraz braku służby zdrowia. Z tych powodów według Miltona Leitenberga 17 do 18 millionów ludzi ginęło rocznie do roku 2000.</p>
<p>Autorytatywna ocena masowych mordów 216 milionów ludzi przez instytut, którego dyrektorem jest Milton Leitenberg oznacza, że ofiary w ramach Holocaust’u przedstawiają mniej niż trzy procent wszystkich ofiar “wieku śmierci,” którym był wiek dwudziesty.</span></div>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Atak zabójczych brokółów]]></title>
<link>http://ravenparty.wordpress.com/?p=4</link>
<pubDate>Fri, 08 Feb 2008 19:23:33 +0000</pubDate>
<dc:creator>wojcick</dc:creator>
<guid>http://ravenparty.wordpress.com/?p=4</guid>
<description><![CDATA[ 
Tytuł mówi sam za siebie  
klik
]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p> <img HEIGHT="296" WIDTH="400" BORDER="0" SRC="http://www.blogsmithmedia.com/www.downloadsquad.com/media/2008/02/killer-broccoli.jpg" /></p>
<p>Tytuł mówi sam za siebie ;-)</p>
<p><a TITLE="klik" TARGET="_blank" HREF="http://www.spassmonkey.pwp.blueyonder.co.uk/broccoli.htm">klik</a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[[art] Jak zniszczyć ziemie 10 sposobów]]></title>
<link>http://onea.wordpress.com/2008/01/26/jak-zniszczyc-ziemie-10-sposobow/</link>
<pubDate>Sat, 26 Jan 2008 08:59:00 +0000</pubDate>
<dc:creator>onea</dc:creator>
<guid>http://onea.wordpress.com/2008/01/26/jak-zniszczyc-ziemie-10-sposobow/</guid>
<description><![CDATA[1. Nic nie rób - czekaj. Prawdopodobieństwo, że 200,000,000,000,000,000,000,000,000,000,000,000,0]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><span style="font-size:100%;">1. Nic nie rób - czekaj. Prawdopodobieństwo, że </span><span style="font-size:100%;">200,000,000,000,000,000,000,000,000,000,000,000,000,000,000, 000,000 atomów, z których składa sie nasza planeta rozpadnie sie równocześnie jest znikome wprawdzie, <span style="font-weight:bold;">ale nie zerowe</span>.  Tak po prawdzie, to wystarczy, że przestanie istnieć połowa albo jedna czwarta molekuł.</span><span style="font-size:100%;"></span></p>
<p>2. Niewielkimi siłami opanuj zderzacz ciężkich cząstek w Brookhaven National Laboratory, w stanie Nowy Jork. Za jego pomocą <span style="font-weight:bold;">stwórz "strangeletkę"</span> czyli kulkę kwarków dolnych, górnych i dziwnych w stanie związanym. Utrzymuj ja stanie stabilności tyle czasu, ile trzeba do zamiany kuli ziemskiej w masę kwarków dziwnych. Niektórzy sądzą, że właśnie z nich składa sie tzw. ciemna materia Wszechświata.<span style="font-size:100%;"></span></p>
<p>3. W tej metodzie potrzebujesz nieco neutronów. Możesz nie oddzielać ich od jąder atomowych. Wystarczy je dobrze ścisnąć, aby powstała <span style="font-weight:bold;">czarna dziura</span>. Jak to zrobić - myślę, że w książkach Adama Słodowego znajdzie się kilka chytrych sposobów - wszystkie z wykorzystaniem mini-silniczka elektrycznego.<span style="font-size:100%;"> Tak skonstruowaną czarną dziurę umieszczasz na powierzchni ziemi i obserwujesz jak Ziemia stopniowo się do niej zasysa. Masz interesujące widoki, dopóki sam nie znikniesz za horyzontem zdarzeń.</span></p>
<p><span style="font-size:100%;">4. Metoda na "na antymaterię".</span><span style="font-size:100%;"> Potrzebujesz - ok. 2,5 biliona ton antymaterii.</span><span style="font-size:100%;"><span style="font-weight:bold;"> Sposób bardzo widowiskowy</span> a afekt - nowy pas asteroidów wokół Słońca między Wenus a Marsem.</span></p>
<p><!--more--></p>
<p>5. W tej metodzie <span style="font-weight:bold;">potrzebna będzie jedynie żarówka</span> i wiedza o tym, jak wyzwolić energię próżni, która wedle różnych hipotez jest niewyobrażalnie wielka. Próżnia zamknięta w żarówce mogłaby dać jej wystarczająco dużo, aby nie tylko Ziemia ale i Słońce uległo anihilacji. Myślę, że pomóc tu mógłby McGyver.</p>
<p><span style="font-size:100%;">6. Inna wersja sposobu "na czarną dziurę", tym razem na wielką. Wszystko, co potrzeba to odpowiednio silne i szybkie maszyny do ciągnięcia Ziemi albo/i czarnej dziury (najbliższa ma być jakieś 1600 lat świetlnych od nas). No i czas.</span><span style="font-size:100%;"></span></p>
<p>7. <span style="font-weight:bold;">Rozwalanie Globu po kawałku</span>. Nie żeby od razu łopatą i kilofem. Ale gdyby mieć tak odpowiednio dużo dynamitu albo jakiś miotacz plazmy o dobrej mocy. No i trzeba ten gruz odpowiednio daleko wystrzeliwać, aby nie opadał na Ziemię z powrotem.<span style="font-size:100%;"></span></p>
<p>8. Znaleźć jakiś wielki obiekt. Nie musi to być od razu Mars może być np. ważąca jakieś 10 bln ton asteroida, byle miała odpowiednia energię , czyli prędkość. Jak już się coś takiego znajdzie, to dalej pestka - trzeba <span style="font-weight:bold;">skierować to na kurs kolizyjny</span> z błękitną planetą.<span style="font-size:100%;"></span></p>
<p>9. <span style="font-weight:bold;">Maszyna von Neumanna</span>. Bardzo elegancka, skuteczna i szybka metoda. Wystarczy tylko jedno takie urządzenie, które tworzy swą idealną kopię z tego, co akurat jest obok niej. Tempo zamiany globu w stado takich maszyn a potem w grudę bezkształtnej materii (jeśli maszyny von Neumanna będą zaprogramowane, aby wykorzystywać inne maszyny von Neumanna do konstrukcji kopii), zależy od sprawności maszyn.<span style="font-size:100%;"></span></p>
<p>10. Wysłanie Ziemi w kierunku Słońca. Rzecz z pewnością szybciej i łatwiej wykonalna niż przyciąganie czarnych dziur i bilionów ton antymaterii.</p>
<p><a href="http://krayrad.blogspot.com/2008/01/jak-zniszczy-ziemi-10-sposobw.html" title="jak-zniszczy-ziemi-10-sposobw" target="_blank">źródło</a></p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
