<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>wywiady &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/wywiady/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "wywiady"</description>
	<pubDate>Sat, 26 Jul 2008 00:28:15 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Nas o swoich planach.]]></title>
<link>http://wbarwiedzwieku.wordpress.com/?p=271</link>
<pubDate>Wed, 23 Jul 2008 08:05:58 +0000</pubDate>
<dc:creator>jazzowsky</dc:creator>
<guid>http://wbarwiedzwieku.wordpress.com/?p=271</guid>
<description><![CDATA[
15 lipca miał miejsce dość ważny koncert Nas&#8217;a, bo raper publicznie wygłosił monolog w ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i291.photobucket.com/albums/ll307/wbdcrew/c4e129db.jpg" alt="" width="500" height="350" /></p>
<p>15 lipca miał miejsce dość ważny koncert <strong>Nas'a</strong>, bo raper publicznie wygłosił monolog w którym mówił do (dla niektórych) najznakomitszych producentów - <strong>DJ Premier'a</strong> i <strong>Dr. Dre.</strong> <strong>Nas</strong> w swoim "wystąpieniu" mówił, że ludzie oczekują albumu nagranego w całości we wspólpracy z <strong>Premo</strong>. Raper poszedł dalej i wyraził nadzieję, że będzie też w stanie nagrać płytę z <strong>Dr. Dre</strong>.</p>
<p><!--more--></p>
<p>"Spełniam swoje marzenia. Czy jeśli miałbyś możliwość nie zrobiłbyś tego? Co byś innego robił? Zawsze, kiedy coś robię podnoszą się głosy - 'O, robi tak bo to i tamto'. Odkąd nagrałem pierwszy album, każdy ma jakieś usprawiedliwienie dla mnie. Ja chcę tylko pewnego dnia nagrać album z Dre i Premo. To jest to o czym na prawdę myślę." - zakończył raper.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[To będzie nudny wywiad z szaleńcem...]]></title>
<link>http://grafit.wordpress.com/?p=47</link>
<pubDate>Mon, 21 Jul 2008 08:31:14 +0000</pubDate>
<dc:creator>de la Kowalski</dc:creator>
<guid>http://grafit.wordpress.com/?p=47</guid>
<description><![CDATA[Takimi właśnie słowami odpowiedział mi hrabia Albon na prośbę o rozmowę dla Grafitu. Przez ni]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Takimi właśnie słowami odpowiedział mi hrabia Albon na prośbę o rozmowę dla Grafitu. Przez niektórych uważany faktycznie za maniakalnego szaleńca, węszącego wszędzie spiski i zakulisowe ustalenia. Dla innych zaś - jeden z niewielu, który potrafił przejrzeć na oczy, by zobaczyć, co tak naprawdę ma miejsce w Królestwie i nie boi się o tym głośno mówić. Koniec końców, mimo twardo postawionych warunków, udało nam się namówić hrabiego na rozmowę. I zapewniamy - na pewno nie będzie nudno!<br />
<strong><br />
Od jak długiego czasu działa hrabia w Królestwie Dreamlandu?</strong></p>
<p>Dokładnie nie pamiętam. <em>(śmiech)</em> Wydaje mi się, że od października 2002 roku, ale głowy nie dam, może nawet od 2001 roku. W każdym razie dosyć długo. <em>[po wywiadzie dowiedzieliśmy się, że hrabia przybył do KD w połowie października 2001 - przyp. red.]</em></p>
<p><strong>Jak zaczęła się hrabiego przygoda z KD?</strong></p>
<p>Najpierw zapisalem się do Leblandi, bo gdzieś znalazłem w mediach opis mikronacji. Tam życie płynęło dosyć wolno, więc poszukałem czegoś innego i trafiłem do naszego Królestwa. Pamietam, że znalazłem jakiś artykuł o UFO. Zainteresowało mnie to i napisałem fikcyjny list, że widziałem coś niezidentyfikowanego i tak dalej. Przy okazji tego listu dowiedziałem sie, że nie wszystko w KD działało (i działa) na bieżąco... Okazalo się, że artykuł był sprzed dwóch lat i gazeta dawno już nie istniała. <em>(śmiech)</em><br />
<strong><br />
Pamięta hrabia, kto był pierwszym poznanym przez hrabiego Dreamlandyczkiem?</strong></p>
<p>Niestety nie. Jednym z pierwszych był Bzerolek de Kakuć, wydaje mi się, ale było to tak dawno. Licząc dreamlandzkie lata mam ich sporo... Nie pamiętam dokładnie.</p>
<p><strong>Jakie były początki politycznej kariery hrabiego?</strong></p>
<p>Za początek - jakąś podbudowę - można uznać artykuły w Tygodniku Morlandzkim, którego RedNaczem był de Kakuć. Pisałem tam felietony związane z GPW Dreamlandu. Później zostałem wiceministrem finansów Morlandu, potem ministrem tychże, zaś nastepnie, jak niektórzy żartowali, stałym członkiem IP (najwięcej razy byłem posłem, jeśli dobrze liczę), nastepnie ministrem finansów KD, no i na końcu premierem.<br />
<strong><br />
Posłował hrabia przez sześć kadencji - za kazdym razem z ramienia Dreamlandzkiej Partii Monarchistycznej. Co przeamawiało za wyborem tego ugrupowania?</strong></p>
<p>Czułem się zawsze monarchistą i choć ostatnio to odczucie trochę słabnie, nadal najbliżej mi do tych ideii. Później, kiedy byłem przewodniczacym DPM, nie wypadało startować z innego ugrupowania. <em>(śmiech)</em> Niestety DPM przestało istnieć - sam miałem ten niemiły obowiązek zakończenia (zawieszenia) działania partii. I w tym okresie także przestałem brać udział w wyborach. Może poza jednymi, kiedy to jako bezpartyjny kandydat nie przeszedłem rejestracji, bo akurat wtedy nawaliła poczta i przewodniczący komisji nie dostał maili pięcu ludzi mnie popierających. Sprawa śmieszna, żałosna i jeden z kamyków do mojej świętej krucjaty przeciwko kilku osobom nazywanym przeze mnie kolesiami. <em>(śmiech)</em></p>
<p><strong>Jest więc hrabia (lub przynajmniej był) zadeklarowanym monarchistą? Dlaczego? Co według hrabiego przemawia za tą właśnie teorią polityczną w warunkach wirtualnych?</strong></p>
<p>Monarchia to, w warunkach wirtualnych i myślę, że realnych także, jedna z najlepszych ideii. Musi być spełniony jeden warunek, monarcha musi być bezstronny. Czy teraz takiego mamy...? Przemilczę ten temat. Kiedyś, kiedy działałem w DPM, monarcha był kimś, komu się ufało i wybaczało bez mrugnięcia okiem błędy, bo nie były powodowane złą wolą. DPM to także tradycja, tradycja szlachecka, tradycja szanowania innych, nie przekraczania granic dobrego smaku i tak dalej... Kiedyś tak bywało, teraz jest nieco inaczej...</p>
<p><strong>Dlaczego DPM się rozpadło?</strong></p>
<p>Powód był prozaiczny - brak czasu. Ale niestety i brak chęci. Członkowie byli utrzymywani w ugrupowaniu prawie na siłę, ja, jako przewodniczacy już nie miałem tej iskierki, którą posiadałem jako premier. Nie potrafiłem wyławiać młodych gniewnych do współpracy. Nałożyło się na to takie trochę zmęczenie Dreamlandem z mojej strony, a także, nie ukrywam, pewnien żal za traktowanie jako premiera przez senat.<br />
<strong><br />
Jakie traktowanie? Ma hrabia na myśli VI kadencję?</strong></p>
<p>Nie pamiętam, która to była kadencja, ale chodziło o to, że premier nie miał dostępu na listę Senatu, a Senat ingerował na liście RKKD. Podobną sytuację mieliśmy niedawno na linii IP-Senat. Widać po tym, że nic się nie zmieniło, niestety, w tej kwestii. Ludzie "wybierani" przez Króla mają swoją tajną lożę, a reprezentanci narodu nie mają nic do powiedzenia, bo to grozi sześciomiesięczną banicją. Niestety Senat to takie święte nieroby, których się nie da ruszyć. A Senat popierany przez Króla to już półbogowie i dokładnie tak się zachowują, choć niewiele wnoszą poza zamieszaniem do naszego kraju.<br />
<strong><br />
Sugeruje hrabia, że zachowanie i nastawienie senatorów do IP pogarsza się przez lata? Co może być tego powodem?</strong></p>
<p>Może się nie pogarsza, ale nie jest dobre. Chodzi o relacje tak pomiędzy IP i Senatem, jak i Senatem i RKD (wiadomo, że wywodzi się z większości zasiadającej w IP). Powody są dwa; jeden z winy Senatu, drugi - i mówię to z ciężkim sercem - z winy IP. Winą Senatu jest ich (i to zadziwiające, że ludzie normalni, stając się senatorami, tak się zmieniają) widzenie siebie jako opatrzności naszego kraju. Jako tych ojców, bez których maluczcy nie dali by sobie rady i z tego powodu traktują wszystkich z góry. Z premierem włącznie. Najgorsze jest to, że na przykład brak dostępu do ich listy nie jest spowodowany tajemnicą. Po prostu nie chcą, żeby społeczeństwo się dowiedziało, że nic nie robią, a jak już coś zrobią to na szkodę KD lub tylko dla samego zagmatwania prawa. Winą IP jest niestety hurraoptymizm i słomiany zapał. Po 2-3 tygodniach urzędowania na poselskich stołkach posłowie zaczynają się nudzić, nikt nie czyta ustaw, mało kto coś zgłasza pod obrady. Głosuje się tylko, gdy robi to kolega z partyjnej ławy (bo czasem zdarza się, że ktoś tę ustawę przeczyta jednak). <em>(śmiech)</em> Niestety pewne zazuty senatorów w stosunku do IP są uzasadnione. Różnica jest tylko taka, że IP przyjmuje to do wiadomości - nie raz pisałem o tym, jako poseł, że nie jest dobrze - ale Senatu krytykowac nie można, bo senatorzy są święci.<br />
<strong><br />
Jak to mozliwe, ze zadeklarowany monarchista jest takim zagorzałym zwolennikiem wybieranej demokratycznie IP, a przeciwnikiem zależnego od monarchy Senatu?</strong></p>
<p>Tak, jak pisałem wcześniej - monarchia jest dobra, kiedy monarcha jest niezależny i obiektywny. Niestety ostatnimi czasy widzimy, że tego obiektywizmu brakuje. Są zaściankowe rozmowy między Królem i Senatem i pewna grupą ludzi rządząca KD wełlug własnego uznania. Ja szanuję obecnego monarchę i zapewniam, że w razie jakiegoś puczu pierwszy stanę ze swoim mieczem (mam go w piwnicy w Kakutach, czasem się przydaje w sąsiedzkich "rozmowach"...) w obronie Jego Wysokości. Ale mam też prawo - jako, że żyjemy w demokratycznym kraju (tym się KD szczyci) - na słowa krytyki czasem zachaczające o sąd szlachecki czy cywilny. Po prostu nie lubię, jak ktoś coś robi za plecami społeczeństwa. Oczywiście nie można w naszych wirtualnych warunkach dopuścić do pełnej demokratyzacji kraju, skończyłoby się to anarchią, ale jakieś zasady należy zachować. Nie można płakać, że mało ludzi wartościowych się pojawia w KD, a zarazem robić takie przekręty, jak robi się obecnie. Jakieś tajne traktaty bez wiedzy społeczeństwa (a właściwie wiedzą o tym tylko ludzie z kliki), jakieś ureligijnienia monarchy, jakieś horrendalne kary dla przeciwników... Niedługo obudzimy się w kraju totalitarnym, jak tak dalej pójdzie. Nawet monarcha musi przyjąć do wiadomości, że Dreamland to nie strony www, ale ludzie!<br />
<strong><br />
Ureligijnianie monarchy?</strong></p>
<p>Chodzi o ten fragment: <em>"1. Nadaje się JKM Edwardowi Arturowi, Królowi Dreamlandu, w ramach zasług dla wyznawców Wandy, tytuł Fidei Wandae Defensor, czyli Obrońcy Wiary Wandejskiej."</em> Było to załatwione za plecami społeczeństwa, wszyscy zostali postawieni przed faktem dokonanym. Na szczęście znaleźli się ludzie, którzy się temu sprzeciwili. Nic to nie zmieniło, ale pokazało, że nie tak łatwo zawładnąć Królestwem garstce ludzi.</p>
<p><strong>Fragment czego?</strong></p>
<p>To fragment... nie wiem, jak to nazwać... dekretu może. Było to porozumienie między Wandystanem, a MSZ (gen. Alchien). Nie piszę między Wandystanem, a KD, bo była to ewidentna prywata. Król stracił wtedy dużo w moich oczach, biorąc udział w tej prywacie kilku kolesi. Nic nie mam przeciwko Wandystanowi i ich idei Kościoła Wandy. Ja tylko nie zgadzam się na ureligijnianie naszego władcy, bo KD to państwo świeckie i tym się szczycimy.<br />
<strong><br />
Czesto w wypowiedziach hrabiego pojawiają się określenia "klika", "grupa kolesi", "garstka ludzi chcąca zawładnąć KD". Często w połączeniu ze słowem "Senat", a co za tym idzie "Król". Kim są ci tajemniczy kolesie? Kiedy zaczęli działać, lub też kiedy hrabia zdał sobie sprawę z istnienia takiej "kliki"?</strong></p>
<p>Jak wspomniałem na wstępie do naszego wywiadu <em>[omówienie technikaliow - przyp. red.]</em> nie będę wymieniał nazwisk. Powiem tylko, że jest to grupa około 5-10 osób bardzo dobrze poinformowanych. Nie są to koniecznie osoby na eksponowanych stanowiskach. Rządzą KD w sposób im wygodny, bawią się naszym krajem, nie informują społeczeństwa o swoich krokach, załatwiają sprawy związane z żywotnymi interesami KD w sposób masoński, zamknięty, tajny... Dowiedziałem się o tej grupie pośrednio poprzez pracę w służbach specjalnych KD. O szczegółach nie mogę powiedzieć nic więcej, składałem przyrzeczenie i nadal jestem oficerem armii KD, choć już w SSKD nie działam od dłuższego czasu. Dziwnym jest, że czasem członkowie tej grupy kłócą się ze sobą na listach dyskusyjnych KD. Jest to jednak tylko gra na zmyłkę społeczeństwa. Coraz mniej ludzi wierzy w ich słowa, a coraz więcej - co mnie niezmiernie cieszy - zmienia zdanie o mnie z "starego nawiedzeńca" na "może w tym jest nutka prawdy". <em>(śmiech)</em></p>
<p><strong>Od jak długiego czasu działają?</strong></p>
<p>Trudno powiedzieć... Grupa ta działa od 2-3 lat na pewno, ale przed nimi byli zapewne inni (jednostki odchodzą, innych się "werbuje"). Zupełnie szczerze powiem, że jeśli chodzi o zabawową część naszego życia w wirtualnym Dreamlandzie to chwała bogom, że oni są. <em>(śmiech)</em> Było by nudno, nieciekawie i bezbarwnie.</p>
<p><strong>Ale tak naprawdę przeważająca większość społeczeństwa nie ma pojęcia, jak sam hrabia przyznaje, o ich istnieniu. W jaki więc sposób zapewniają dobrą zabawę komukolwiek więcej prócz siebie?</strong></p>
<p>W mojej opinii przeważająca część społeczeństwa to martwe dusze (albo ledwo zipiące)... A klika zapewnia zabawę tej nielicznej grupie, która Dreamlandem żyje. Wielu wie o ich istnieniu, między innymi z mojego powodu <em>(śmiech)</em>, choć nie wszyscy w to wierzą. Ale zdarzają się nawrócenia. Jest to już taki nasz nieodłączny folklor polityczny. Źle się dzieje, jeśli staje się to folklorem społecznym, związanym ze sprawiedliwością czy zmianami naszej demokratycznej tożsamości. Każdy demokratyczny kraj wirtualny czy realowy ma swoje służby specjalne, tajne narady i tym podobne. Ale nie wolno - jeśli zabawa ma dotyczyć ogółu, a nie garstki ludzi - przeginać z tą tajnością i zamknięciem dla społeczeństwa, bo zabawa straci sens i KD zostanie z 10 obywatelami.</p>
<p><strong>Grupa ta więc, według hrabiego, z tajnością "nie przegina"? Poza tym pozwolę sobie zauważyć, że tak naprawdę ci, którzy wierzą hrabiemu na słowo i tak nie są w stanie posiąść żadnych konkretnych informacji na "ich" temat - chociażby nazwisk. Ciężko więc powiedzieć, że "wielu o nich wie".</strong></p>
<p>Grupa ta, według mnie, właśnie zaczyna czasami "przeginać". To mnie boli i denerwuje. Osoby bywające na LDKD wiedzą mniej wiecej, kto należy do "Grupy Kolesi". Ja nie będę rzucał nazwiskami, bo to tajna grupa. <em>(śmiech)</em> Chciałbym tylko, aby społeczeństwo (a szczególnie nowi obywatele) było bardziej widzące, miało otwarte oczy na to, co się dzieje dookoła i oceniało ludzi z kliki odpowiednio. To byłby taki wentyl bezpieczeństwa... Klika przegina - z wentyla wypuszczane jest im powietrze poprzez krytykę na LDKD. Powiem szczerze, że coraz lepiej jest z tym działaniem społeczeństwa. Mówię tutaj na przykład o wypowiedziach krytycznych wobec działań kliki ze strony 10-15 ludzi, zamiast jednego starego mieszacza, jak było dotychczas.<br />
<strong><br />
Wspomniał hrabia o pozorowanych publicznych kłótniach "kolesi". Czy sugeruje hrabia, że członkowie tej tajnej grupy prezentują różne opcje i poglądy polityczne?</strong></p>
<p>Owszem, ale w ważnych sprawach dogadują się tajnie. Część to prawdziwe kłótnie (żadna organizacja nie jest do końca hermetyczna), a część to pewnie kłótnie mające na celu pokazanie, że nie są w jednej tajnej grupie. Wiem, że brzmi to jak teoria spiskowa, ale tak jest naprawdę i moim zdaniem tak jest ciekawiej i barwniej (tzn. kiedy można pospiskować, a ktoś inny może to odkryć). Nic nam tutaj za to nie grozi. Tak naprawdę i ja traktuję to trochę jako rozrywkę. Co nie znaczy, że czasem nie zagotuję sie całkiem realowo. <em>(śmiech)</em><br />
<strong><br />
Muszę przyznać, że w teorii faktycznie urozmaica to i urealnia w znaczny sposób zabawę. Jednak czy z politycznego i społecznego punktu widzenia takie tajne rządzenie państwem przez pewną niemożliwą do ujawienia grupę nie jest dla KD destrukcyjne?</strong><br />
<em><br />
(po dłuższej chwili zastanowienia)</em> I tak, i nie. Wszystko zależy od skali. Na, jakby to powiedzieć, "nieprzeginająca skalę" jest to budujacę dla Dreamlandu - coś się dzieje, są grupy ścierające się politycznie i tak dalej. Ale wszystko zależy od natężenia oraz od mądrości osób będących w tej grupie. Jeśli działania sa głupie (jakieś podkładanie się Wandystanowi na przykład, czy tracenie energii na jakieś amerykańskie, nic nie znaczące i żyjace przeszłością mikronacje) to jest to destrukcyjne.</p>
<p><strong>A jaki jest tak naprawdę cel tych osób? Do czego dążą?<br />
</strong><br />
Wirtualny cel jest taki, aby mimo zmian rządzących partii mieć władzę zawsze w swoich rękach. Inaczej mówiąc, żeby tajna władza była zawsze ponadpartyjna, choć nie zawsze się im to udaje. Realowy cel to chyba dobra zabawa. <em>(śmiech)</em></p>
<p><strong>Władza w ich rękach - to zrozumiałe. Ale do czego dążą politycznie? Czy jest jakiś powód - tajne plany, cele, niekorzystne dla KD i jego obywateli - dla którego możemy się "kliki" bać?</strong></p>
<p>Tego nie wiem, nie jestem ich członkiem. <em>(śmiech)</em> Myślę, że mimo mojego do nich krytycznego podejścia, są tam ludzie, którzy dbają o interes Dreamlandu jako państwa. Dobrze by było, żeby jeszcze zadbali o interesy obywateli. Bać kliki chyba się nie musimy, choć ostatni wyrok sześciu miesięcy banicji to już krok w stronę wymuszenia takiego strachu. Jeśli ich działania będą zbyt radykalne to Dreamland opustoszeje i będą musieli odpuścić (to ten zarysowujący się wentyl bezpieczeństwa). Reasumujac więc nie sa groźni na tyle, żeby było się trzebba ich bać.<br />
<strong><br />
Sugeruje hrabia, że grupa ta wywiera także znaczne naciski na sąd?</strong></p>
<p>Oczywiście. Sąd już nie jest tak niezależny, jak za poprzedniego Króla. Co ciekawe, jak wiemy, jest on teraz odpowiedzialny za sądy... Szkoda, że tak się dzieje...<br />
<strong><br />
Szkoda, ale z czego wynika taka sytuacja? W świecie wirtualnym nie egzystuje raczej instytucja łapowki. Dlaczego więc niektórzy, mimo to, sa ulegli na naciski kliki (choćby, jak hrabia sugeruje, król senior)?</strong></p>
<p>Mam nadzieję, że Król Senior wcale nie jest na te naciski uległy. To się okaże przy odwołaniach od wyroku. Dreamland to monarchia, można powiedzieć, czasem absolutna. "Klika" jest popierana przez moarchę i wtedy może o wiele więcej. Wcześniej niekoniecznie jej działania były popierane przez króla (teraz już seniora). Co także wiązało się z tym, że nie o wszystkim wiedział. <em>(śmiech)</em> W poprzedniej klice działał z powodzeniam obecny władca, więc trudno przed nim coś klice ukrywać. Ale też trudno mu się wytłumaczyć z swojego nieobiektywizmu niewiedzą. Klika eliminuje swoich przeciwników, lub tych, którzy za głośno mowią o ich istnieniu, poprzez ośmieszenie (vide moja skromna osoba), czy też straszak w stylu banicji. I jeszcze jedno; w świecie wirtualnym nie ma łapówek finansowych (na razie, bo dream jest niepotrzebny do egzystencji), ale są łapówki stanowiskowe, lub łapówki pozwalające uszczknąć trochę z ich tajemnic.</p>
<p><strong>Dlaczego, mimo tak rozległej wiedzy na temat tej grupy, nie decyduje się hrabia na jakieś działania przeciw nim?</strong></p>
<p>Pan redaktor żartuje. <em>(śmiech)</em> Proszę przeczytać LDKD w okresie ostatnich kilku lat. Ja jestem uważany za jednego z największych schizofreników, widzących wszędzie spiski w naszym Królestwie. <em>(śmiech)</em> Działam, jak mogę. Piszę o tym na liście, rozmawiam o tym z ludźmi. Innych możliwosci nie mam. Cieszy mnieto, że mimo tych prześmiewczych tekstów o mnie ze strony kliki, mam coraz więcej myślących i widzących słuchaczy.</p>
<p><strong>Na ujawnienie nazwisk - co byłoby naprawdę poważnym, aktywnym działaniem wymierzonym w klikę - jedanak się hrabia nie decyduje.</strong></p>
<p>Nic nie udowodnię, niczego to nie zmieni, a ja będę miał dziesięć spraw sądowych. A nie lubię czytać tego prawniczego bełkotu i nań odpowiadać. Tak, jak 95% społeczeństwa nic z tego nie rozumiem. Poza tym cała zabawa polega na gonieniu króliczka, nie na złapaniu go. <em>(śmiech)</em><br />
<strong><br />
Pewne nazwiska, jak hrabia wspomniał, zdobył hrabia działając w SSKD. Czy jest w stanie hrabia powiedzieć coś więcej na ten temat? I czy konkretna wiedza wyniesiona z SSKD nie byłaby wystarczającym dowodem?</strong></p>
<p>Nie do końca zdobylem tam. SSKD to pewna przybudówka kliki, można nawet powiedzieć, że wyżsi oficerowie SSKD są tożsami z kliką. <em>(śmiech)</em> Dowodów nie ma, są tylko moje słowa przeciwko słowom dziesięciu wpływowych obywateli Królestwa. Mogę sobie pisać na LDKD o klice, ale w świetle prawa są to tylko moje domysły. Struktura SSKD zbudowana jest na takiej zasadzie, że tylko jedna, może dwie osoby wiedzą wszystko. Reszta wie tylko tyle, na ile pozwala im szef SSKD (co zresztą jest zrozumiałe i dobre dla służb specjalnych). <em>(chwila ciszy)</em> Rozstrzelają mnie za to, albo pozbawią stopnia. <em>(śmiech)</em> Już nic więcej o SSKD nie powiem.</p>
<p><strong>Mowi hrabia, iż nie ma ochoty być oskarżanym i pozywanym za pomówienia. Teoretycznie wiele z odpowiedzi hrabiego na moje pytania też można pod to podciągnąć. Nie obawia się hrabia?</strong></p>
<p>Teoretycznie można, ale klika nie będzie chciała się bawić w sądy za taki wywiad. Nie ma tutaj konkretów, których mogliby się uczepić w sądzie. Staram się uważać, żeby za dużo nie powiedzieć. Poza tym, bez urazy, ale nigdy nie mam pewności czy mocodawcą danego redaktora nie jest ktoś z kliki. (śmiech) Po co rozgłos na LDKD, związany ze sprawą sądowa, jeśli można łatwiej mnie wyeliminować przedstawiając społeczeństwu, jako niegroźnego, zakręconego łowcę spisków.</p>
<p><strong>Na koniec luźniejsze pytanie z innej beczki - mógłby hrabia powiedzieć parę słów o imprezach kartonowych?</strong></p>
<p>Oooo, to dawne, nawet bardzo dawne czasy. Skąd Pan o tym wie? <em>(śmiech)</em><br />
<strong><br />
Jako redaktor też muszę mieć swoje tajne źródła. <em>(śmiech)</em> Poza tym, skoro to takie dawne czasy, to tym chętniej młodsi czytelnicy coś by na ten temat przeczytali.</strong></p>
<p>W porządku. Imprezy te organizowałem dla znajomych pod mostem w Cintrze. Wtedy, już jako minister, nie miałem swojego domu, działki i tak dalej, i mieszkałem w kartonach pod mostem. Kartony się przydawały, bo mimo duuużej ilości promili we krwi, ranki w Cintrze bywały dosyć chłodne, a wiadomo, że papier dobrze izoluje. <em>(śmiech)</em> Z tego okresu znam wszystkich - prawie - członków kliki (nie ucieknę od tego tematu), byłych i obecnych władców, namiestników i tak dalej. Dlatego też moje "wojny" z kliką są jedynie do pewnych granic. Ich przyjaźn jest dla mnie ważniejsza, niż spiski.</p>
<p><strong>Myśli hrabia, że w drugą stronę także to działa?</strong></p>
<p>Na to już nic nie poradzę, jak to działa z ich strony. <em>(śmiech)</em><br />
<strong><br />
Planuje hrabia jakąś reaktywację imprez kartonowych?</strong></p>
<p>Uczestnicy się porozjeżdżali po pałacach i różnych ważnych urzędach... Nie wiem, czy ich delikatne żołądki i skóry wytrzymałyby imprezy w dawnym stylu. <em>(śmiech)</em> Ale może kiedyś... Kto wie...<br />
<strong><br />
I na zakończenie, ostatnie pytanie - co hrabia robi obecnie?</strong></p>
<p>Obecnie, według kilku znanych obywateli, nic nie robię. Poza tym nic nierobieniem jestem przewodniczącym Kongresu Morlandu, Ambasadorem Dobrej Woli Erboki w KD, redaktorem naczelnym Kuriera Morlandzkiego, uczestniczę w Piłkarskiej Lidze Przyjaźni (WKS Kakuty) i podpisuję paszporty w Księstwie Morlandu.</p>
<p><strong>Dużo zajęć... Dziękuję serdecznie hrabiemu za wywiad i życzę powodzenia w dalszym życiu wirtualnym.</strong></p>
<p>Dziękuję bardzo.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Groch z kapustą - smak lat 80tych.]]></title>
<link>http://wbarwiedzwieku.wordpress.com/?p=253</link>
<pubDate>Thu, 17 Jul 2008 15:02:05 +0000</pubDate>
<dc:creator>jazzowsky</dc:creator>
<guid>http://wbarwiedzwieku.wordpress.com/?p=253</guid>
<description><![CDATA[
Kiedy patrzycie na tytuł i obrazek to wiecie już co znajdziecie w środku. A poza tym, dowiecie s]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignnone" src="http://i291.photobucket.com/albums/ll307/wbdcrew/c7461bb1.jpg" alt="" width="500" height="285" /></p>
<p>Kiedy patrzycie na tytuł i obrazek to wiecie już co znajdziecie w środku. A poza tym, dowiecie się, który z raperów wystąpi w najnowszym Terminatorze, kto zdecydował się zakończyć swoją karierę, jak również poznacie nowy hitowy duet mc/producent. Zapraszam do lektury kolejnego odcinka o wszystkim i niczym.</p>
<p><!--more--></p>
<ul>
<li><strong>Wszystkich zainteresowanych nowym</strong> projektem <a href="http://wbarwiedzwieku.wordpress.com/2008/06/22/phonte-w-klimatach-lat-80tych/" target="_blank"><em>ZO! &#38; Tigallo Love the 80's</em></a>, informujemy, że mogą już zamawiać specjalne wydanie tego albumu. W cenie $15 dostajemy płytę z autografem, plus jako bonus album <em>Zo! Freelance</em><strong><span><span style="font-weight:bold;"><span style="font-style:italic;">. </span></span></span></strong>Krążek można nabyć <a href="http://www.hallofjustus.portmerch.com/stores/product.php?productid=16617&#38;cat=103&#38;page=1" target="_blank">pod tym adresem</a>.</li>
</ul>
<ul>
<li><strong>Common udzielił ostatnio wywiadu </strong>w którym rozmawiał z Tim'em Westwood'em o swoim najnowszym projekcie <em>Invincible Summer</em> oraz o biznesie filmowym. Ciekawostką jest fakt, że Common wystąpi w kolejnej części Terminatora.</li>
</ul>
<p><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/n4HQh7xdQjk'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/n4HQh7xdQjk&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
<ul>
<li><strong>Kontynuując temat rapera z Chicago - Common ogłosił</strong> oficjalną datę premiery swojego albumu na 22 września. Zostało również przedstawionych 8 kawałków z nadchodzącego albumu. Więcej o nich, w zapowiedzi krążka, która powinna pojawić się na dniach na stronie. Stay Tuned!</li>
</ul>
<ul>
<li><strong>Ostatnia krótka notka o Common'ie</strong> - do ściągnięcia dostępny jest remix utworu "The Light" <a href="http://www.zshare.net/audio/154388811eda29aa" target="_blank">(kliknij)</a>. Remix pochodzi z projektu Beatnick &#38; K-Salaam’s <em>STORY (Stories Told Over Remixed Years).</em></li>
</ul>
<ul>
<li><strong>Czas na hit - najnowszy album Jiggi aka Jay-Z </strong>zostanie w całości wyprodukowany przez Timbalanda. Jak zapowiada Timbo ich wspólny album będzie klasykiem. Nie wiadomo jednak kiedy obaj wejdą do studia, a tymbardziej kiedy album pojawi się na sklepowych półkach.</li>
</ul>
<ul>
<li><strong>Jeden z weteranów sceny - Scarface </strong>- poinformował, że rozważa możliwość zakończenia kariery jako raper. Możliwe jest, że wyda jeszcze jeden album pt. <em>Emeritus. </em>Jak mówi MC, chciałby zająć się czymś innym i rozważa nawet założenie grupy rock'owej.</li>
</ul>
<ul>
<li><strong>Młodszy brat zmarłego J Dilli </strong>- Illa J - nagrywa swój debiutancki album na którym znajdą się niepublikowane dotychczas beat'y Jay Dee. Na razie nie ma ustalonego ani tytułu, ani daty premiery krążka.</li>
</ul>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Ekologia w v-świecie - nietrafiony pomysł, czy genialna idea?]]></title>
<link>http://grafit.wordpress.com/?p=26</link>
<pubDate>Fri, 11 Jul 2008 16:00:32 +0000</pubDate>
<dc:creator>de la Kowalski</dc:creator>
<guid>http://grafit.wordpress.com/?p=26</guid>
<description><![CDATA[Świat wirtualny ma to do siebie, że nie jest możliwe przeniesienie doń wszystkich elementów z t]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Świat wirtualny ma to do siebie, że nie jest możliwe przeniesienie doń wszystkich elementów z tak zwanego reala. Chcąc nie chcąc, wylogowując się z rzeczywistości, zdajemy sobie sprawę z faktu, że mimo, iż v-świat posiada mnóstwo zalet, to niestety, w niektórych kwestiach nie jest po prostu w stanie dorównać realowi. Wszyscy, którzy w wirtualu żyją, mają tę świadomość pewnej jego ułomności, co nie przeszkadza im w spełnianiu się na zupełnie innych, naprawdę licznych, płaszczyznach.</p>
<p>Czasem jednak pojawia się ktoś, ideowiec, kto próbuje pewną rzeczywistą, nie poruszaną dotychczas kwestię do v-świata przemycić. Jedną z takich osób jest Pani <strong>Silverda Greenol</strong>, od niecałego tygodnia mieszkanka Księstwa Sarmacji. A jej ideą - ekologia. Inni obywatele Księstwa przyznają - pojawiła się znikąd, aktywna, energiczna, od razu zakładając <em>Green Energy</em> - pierwszą wirtualną organizację zajmującą się ochroną środowiska i ruszyła z pierwszą akcją. Jakie plany ma Pani Greenol? Czego dotyczy akcja? Kto i dlaczego zabił Kennedy'ego*? Tego, Szanowni Czytelnicy, i wiele wiele więcej możecie dowiedzieć się z poniższego wywiadu. Dziś bowiem, jako pierwsza agencja prasowa w v-świecie, gościmy Panią Greenol w redakcji.</p>
<p><strong>Magazyn Grafit</strong>: Skąd wziął się pomysł wprowadzenia do życia wirtualnego pojęć ochrony środowiska, ekologii - rzeczy, w które do tej pory bawić się mogliśmy jedynie grając w tzw. real?<br />
<strong>Silverda Greenol</strong>: Pomysł mój wziął się stąd, że bardzo intresuję się ekologią w życiu realnym i bardzo chcę dojść do wielu ludzi. Pomyślalam, że jeśli zrobię podobną do realnej akcję wirtualnie, poprzez zabawę, to może ktoś też realnie wymieni żarówke. Choć jedna osoba. Drugą sprawą jest, że też chcę ludzi uświadamiać, jak mówiłam, w formie zabawy. Poza tym jeśli to jest wirtualne życie, to też powinno byc miejsce na ekologię, jeśli v-świat ma być lustrem prawdziwego świata.<br />
<strong>MG</strong>: Czy jednak nie przeszkadza Pani brak mechanizmów w świecie wirtualnym pozwalających na praktyczne wykorzystanie ekologii i zjawiska ochrony środowiska?<br />
<strong>SG</strong>: Tak, to są pewne ograniczenia, ale na razie można robić to symbolicznie - zdjęcie, ciekawa relacja i w nagrodę będzie można banner wkleić na stronę urzedów. W tej chwili rozmawiam z Księciem Marcinem I z Trizondalu i prawie na pewno będą tam wymienione żarówki. Poza tym z tego, co się dowiadywałam, Sarmacja planuje już wprowadzenie energii odnawialnej.<br />
<strong>MG</strong>: Wymiana żarówek przeprowadzana jest, jeśli dobrze sie orientuję, w ramach pierwszej akcji <em>Green Energy</em> "Zmień żarówkę na świetlówkę". Mogłaby Pani powiedzieć nam coć więcej na temat ogólnych założeń tej akcji?<br />
<strong>SG</strong>: <em>Green Energy</em> to pierwsza organizacja ekologiczna w Sarmacji. Akcja nazywa sie "Wkręc świetlówkę". Główne założenia tej akcji to jest właśnie wymiana żarówek w urzędach, miejscach publicznych, na świetlówki. Świetlówka zużywa pięć razy mniej prądu niż żarówka. Porówanie; zwykła żarówka pobiera 60 wat, a taka sama energooszczędna 12 wat. Duża jest różnica i dzięki właśnie wymianie żarówek na świetlówki możemy ograniczyć wytwarzanie dwutlenku węgla. Sama też akcja ma też pokazać politykom, że warto wymienić żarówki, bo to jest skansen tak naprawdę.<br />
<strong>MG</strong>: Może parę słów o samej organizacji? Jaki zakres obejmować będą działania <em>Green Energy</em>? Jakie kwestie będą przez tę organizację poruszane?<br />
<strong>SG</strong>: Na pewno priorytetem na razie jest akcja wymiany żarówek. Ma to być głośna medialna akcja, żeby <em>GE </em>zaistniało. Co już się udało, bo jest szum. Druga kampania, na razie w fazie projektu, będzie naciskała na rządy mikronacji, żeby miały choć 10% wytwarzanej energii odnawialnej względem elektrowni tradycyjnych. Poza tym w niedalekiej przyszłości chcemy zaistnieć własnie w Dreamlandzie, Scholandii.<br />
<strong>MG</strong>: O, to właśnie miało być moje następne pytanie. Jak rozumiem, <em>GE</em> ma plan działać na polu międzynarodowym, nie ograniczajęc sie do Sarmacji? W jaki sposób chcę Pani to osiągnąć?<br />
<strong>SG</strong>: Na razie priorytetem jest Sarmacja, musimy tutaj pokazać, że umiemy stawiać na swoim. Na razie niektórzy ludzie są sceptycznie nastawieni, ale to głównie przez realną organizację <em>Greenpeace</em>. My chcemy się oddzielić od nich. Jestesmy w pełni niezależną wirtualną organizacją. Do tej chwili organizacja ma dwa dni. Dużo osób chętnych pojawiło się do pomocy w Sarmacji. Jeśli usłyszymy głosy z innych mikronacji to na pewno przemyślimy, jak uderzyć, najlepiej głośną akcją. Ale póki co skupiamy się na Sarmacji, to jest nasz priorytet.<br />
<strong>MG</strong>: Czy i w jaki sposób planuje Pani pozyskać nowych członków? Uważa Pani, że generalnie rzecz biorąc taka inicjatywa ma szanse powodzenia?<br />
<strong>SG</strong>: Osobiście jestem sceptyczna, wiadomo, że praca w <em>GE</em> to jest wolontariat. Nie popieramy żadnych firm, żadnej partii politycznej. Poza tym myślę, że najlepsza reklama to właśnie akcje. Udało mi się od wczoraj wkręcić dwie osoby. Poza tym najważniejszy jest rozgłos i to już się udało, ludzie o tym mówią, piszą. Kłócą się, ale piszą. To jest wspaniałe.<br />
<strong>MG</strong>: Czy planuje Pani rozpoczęcie działalności politycznej, aby uzyskać bezpośredni wpływ na sarmackie prawo i móc na tej drodze wprowadzić pewne zmiany w zagadnieniu ochrony środowiska?<br />
<strong>SG</strong>: Na pewno nie. Główną moją bronią będą petycje, które będę tworzyła i mam nadzieję, że Sarmaci będą je podpisywali i wtedy będą słane do Sejmu. Jeśli ja będę politykiem, to będę mogła być oskarżona, że robię to dla władzy. Wiadomo, tam są różne gierki, więc na pewno nie planuję być politykiem.<br />
<strong>MG</strong>: Dziekuję Pani serdecznie za wywiad. Jeśli chciałaby Pani coś jeszcze przekazać czytelnikom Grafitu, zapraszamy.<br />
<strong>SG</strong>: Zapraszam wszystkich czytelników na stronę <a href="http://wkrecswietlowke.pl/" target="_blank">http://wkrecswietlowke.pl/</a>. Tam można się dowiedzieć wszystkiego na temat żarówek, jak ograniczyć dwutlenek węgla.<br />
<strong>MG</strong>: Jeszcze raz gorąco dziękuję i powodzenia w dalszych działaniach.</p>
<p>Dziś dowiedzieliśmy się jeszcze, iż Pani Greenol oraz jej <em>Green Energy</em> zaproszona została na v-światowy Festiwal Kultury. Także kolejne urzędy i prowincje sarmackie dołączają do grupy aktywnie wspierającej "Wkręć świetlówkę". Gratulujemy!</p>
<p>Kontakt z Silverdą Greenol dla zaintersowanych zagadnieniem wirtualnej ekologii:<br />
mail: agatkazielinska@o2.pl<br />
gg: 11885960</p>
<p style="text-align:right;font-size:small;">*redakcja MG nie bierze odpowiedzialności za dokładne przedstawienie tego zagadnienia</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Groch z kapustą - vol.2]]></title>
<link>http://wbarwiedzwieku.wordpress.com/?p=215</link>
<pubDate>Fri, 11 Jul 2008 09:33:25 +0000</pubDate>
<dc:creator>jazzowsky</dc:creator>
<guid>http://wbarwiedzwieku.wordpress.com/?p=215</guid>
<description><![CDATA[
Kiedyś był już zbiorczy news, a dziś jest dobry dzień, żeby to powtórzyć na trochę szersz]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:center;"><img class="aligncenter" src="http://i291.photobucket.com/albums/ll307/wbdcrew/rahdigga.jpg" alt="" width="479" height="325" /></p>
<p>Kiedyś był już <a href="http://wbarwiedzwieku.wordpress.com/2008/04/15/groch-z-kapusta/" target="_blank">zbiorczy news</a>, a dziś jest dobry dzień, żeby to powtórzyć na trochę szerszą skalę. Dowiecie się m.in. kto kogo naśladuje, obejrzycie kto z kim jedna się na scenie, jak również usłyszycie parę nowych kawałków z nadchodzących projektów.</p>
<p>Lecimy...</p>
<p><!--more--></p>
<ul>
<li><strong>Zapowiedziany na lato 2008</strong> - nowy album Big Boi'a, chyba zbliża się do tłoczni, gdyż w radio został wyemitowany singiel z nadchodzącej płyty <em>Sir Luscious Left Foot: The Son of Chico Dusty, </em>w którym gościnnie można usłyszeć Mary J. Blige.</li>
</ul>
<p>Big Boi ft MJ Blige - Somethings Gotta Give (Radio Rip)</p>
<p>[audio=http://www.clickcaster.com/resource/nielad/bigboimjb.mp3]</p>
<ul>
<li><strong>Rah Digga "powraca"</strong>... no dobra nie do końca, wypuściła tylko nowy kawałek, który nie jest zapowiedzią żadnego konkretnego wydawnictwa, po prostu ot tak sobie... Ciekawe co na to "widzi mi się" tej Pani, powiedzą jej wierni fani?</li>
</ul>
<p>Rah Digga - Lil Fattie</p>
<p>[audio=http://www.clickcaster.com/resource/nielad/rah_digga_-_lil_fattie.mp3]</p>
<ul>
<li><strong>Nas nakręcił </strong>kolejny teledysk promujący jego najnowszy album <em>Nig...</em> yyy <em>Untitled. </em></li>
</ul>
<p>Nas - Sly Fox</p>
<p><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/T6Uqk3fxFEs'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/T6Uqk3fxFEs&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
<p>Nas - Sly Fox (behind the scenes)</p>
<p><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/ds43Wmb-Rfk'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/ds43Wmb-Rfk&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
<ul>
<li><strong>"If rap was alive</strong>, we'd be trying to be the best rappers ever not the best rapper alive."- Joe Budden. Coś w tym jest, sprawdźcie więc jak Joe Budden prezentuje się dziś na mic'u, w kawałku złożonym z 2 części opowiada o kondycji dzisiejszego rapu.<em></em></li>
</ul>
<p>Joe Budden - Who pt.1</p>
<p>[audio=http://www.clickcaster.com/resource/nielad/joe_budden_-_who_pt_1.mp3]</p>
<p>Joe Budden - Who pt.2</p>
<p>[audio=http://www.clickcaster.com/resource/nielad/joe_budden_-_who_pt_2.mp3]</p>
<ul>
<li><strong>"Hey AZ..."</strong>, widać że poruszanie problemów rasowych na tle historycznym stało się ostatnio bardzo modne. Po Nas'ie kolejnym artystą który spróbuje swoich sił w tej tematyce jest w/w AZ. Raper udostępnił jeden z kawałków z nadchodzącego mixtejpu nagranego wraz z DJ Absolut'em pt. <em>N.4.L. (Niggaz For Life). </em>Nieważne co AZ będzie mówił odnośnie swojego nowego projektu i tak nie obroni się przed stwierdzeniem, że naśladuje Nas'a.</li>
</ul>
<p>AZ - Nigga Games</p>
<p>[audio=http://www.clickcaster.com/resource/nielad/az-nigga_games.mp3]</p>
<ul>
<li><strong>ZO! i Tigallo aka Phonte </strong>opublikowali kolejny utwór z ich <a href="http://wbarwiedzwieku.wordpress.com/2008/06/22/phonte-w-klimatach-lat-80tych/" target="_blank">nadchodzącego projektu</a>. Jest to cover nawiązujący do grupy The Human League, która swoją popularność zdobyła w latach 80-tych.</li>
</ul>
<p>[audio=http://www.clickcaster.com/resource/nielad/zo_tigallo_only_human.mp3]</p>
<ul>
<li><strong>Blu</strong> <strong>udzielił</strong> wywiadu w programie radiowym <em>The Sound of Young America</em>. Sprawdźcie w jaki sposób Blu został raperem i jak czuje się jako artysta.<em></em></li>
</ul>
<p>Blu w <em>The Sound of Young America.</em></p>
<p>[audio=http://media.libsyn.com/media/tsoya/tsoya080703_blu.mp3]</p>
<ul>
<li><strong>Jazzy Jeff i Will Smith aka The Fresh Prince znowu "razem"</strong>. Po premierze filmu <em>Hancock - </em>w którym Will Smith gra tytułową rolę - miała miejsce impreza na której wspólnie wystąpili w/w artyści. Jest to dosyć symboliczna chwila, bo jak większość z Was pewnie wie, drogi obu Panów rozeszły się dość dawno temu. Jak mówią artyści jest to wstęp do ich koncertowego tournee, które ma odbyć się na koniec roku. Ciekawe, może po tournee obaj wejdą do studia i nagrają coś wspólnie...</li>
</ul>
<p>Jazzy Jeff i Will Smith razem na scenie Cz.1</p>
<p><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/It_YHXbIrUs'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/It_YHXbIrUs&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
<p>Jazzy Jeff i Will Smith razem na scenie Cz.2</p>
<p><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/kdh2muzyiFY'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/kdh2muzyiFY&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[dżem]]></title>
<link>http://outdo.wordpress.com/?p=43</link>
<pubDate>Wed, 02 Jul 2008 17:03:52 +0000</pubDate>
<dc:creator>t mek</dc:creator>
<guid>http://outdo.wordpress.com/?p=43</guid>
<description><![CDATA[film dokumentalny &#8220;Sen o victorii&#8221;. niestety tylko 3 cześci, ale i tak jest ciekawie; w]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>film dokumentalny "Sen o victorii". niestety tylko 3 cześci, ale i tak jest ciekawie; w ostatniej wywiad z żoną Ryśka<br />
<span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/3vt9HvtQO8M'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/3vt9HvtQO8M&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
<p>"Sie Macie Ludzie". film dokumentalny o Ryśku<br />
<span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/t55VSBRjq50'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/t55VSBRjq50&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
<p>"Dżem". kolejny dokument<br />
<span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/k71QTLDbdJw'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/k71QTLDbdJw&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
<p>wywiad przed 10-leciem Dżemu<br />
<span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/W2utkX-4f8c'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/W2utkX-4f8c&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
<p>10-lecie Dżemu- reportaż<br />
<span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/bTBVTcSqKzk'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/bTBVTcSqKzk&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[wywiad z ostrym]]></title>
<link>http://outdo.wordpress.com/?p=40</link>
<pubDate>Tue, 01 Jul 2008 20:16:07 +0000</pubDate>
<dc:creator>t mek</dc:creator>
<guid>http://outdo.wordpress.com/?p=40</guid>
<description><![CDATA[
wywiad sprzed roku, ale całkiem udany, więc polecam fanom adasia.
]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/KapWlCUWY38'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/KapWlCUWY38&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
<p>wywiad sprzed roku, ale całkiem udany, więc polecam fanom adasia.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Okoczia - indiańska mikronacja]]></title>
<link>http://grafit.wordpress.com/?p=12</link>
<pubDate>Tue, 24 Jun 2008 19:39:28 +0000</pubDate>
<dc:creator>Arturion von Aldenberg</dc:creator>
<guid>http://grafit.wordpress.com/?p=12</guid>
<description><![CDATA[Tym artykułem inauguruję, serię reportaży o polskich mikronacjach. Na pierwszy ogień idzie Okoc]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Tym artykułem inauguruję, serię reportaży o polskich mikronacjach. Na pierwszy ogień idzie Okoczia.</p>
<p>Czym jest Okoczia? To mikronacja wzorująca się (z przymrużeniem oka ;) ) na kulturze indian północnoamerykańskich, zamieszkiwana przez indian Szoszoinów. Okoczia została założona w kwietniu tego roku przez Kazaga Slobodanovica - <em>Swawolnego Byka,</em> w miejsce Arakhopolis.</p>
<p>Życie mieszkanców Okoczii toczy sie na forum (<a href="http://www.okoczia.yoyo.pl/forum">www.okoczia.yoyo.pl/forum</a>) na którym zarejestrowało się jak narazie 11 osób i napisano 297 postów. Trwają pracę nad system gospodarczym Leothaurus. Tworzony jest system militarny, i drużyna piłkarska. Jednym słowem, Okoczia rozwija się dosyć szybko i sprawnie.</p>
<p>Chciałem lepiej poznać Okoczię więc postanowiłem udać się na tą zamieszkaną przez Szoszoinów wyspę , wypłynąłem małą łódką w długą i niebezpieczną podróż. Gdy po wielu dniach dopływałem do brzegów wyspy zauważyli mnie Okocziańscy zwiadowcy. Bałem się, że mogą mnie uznać za wroga i zatopić łódź! Na szczęście tubylcy byli bardzo przyjaźnie nastawieni. Nadali mi przydomek <em>Pędzący Kojot</em>, nakarmili mnie i pozwolili zwiedzić wyspę, za co odwdzięczyłem im się licznymi podarkami. Postanowiłem porozmawiać z wodzem, lecz dotarcie do jego tipi nie było łatwe! Wódz jest strzeżony przez swoją <em>Swawolną Drużynę Przyboczną </em>! Jednak udało mi się ta sztuka i zostałem pierwszym Dreamlandczykiem który zobaczył <em>Swawolnego Byka</em> ! Owinięty był w bizonie skóry, a jego głowę zdobił okazały pióropusz, zapytałem czy mogę przeprowadzić z nim wywiad, ku mojej wielkiej radosci zgodził się!</p>
<p><strong>Howgh, Swawolny Byku!</strong></p>
<p>Howgh Pędzący Kojocie!<br />
<strong>Dlaczego zdecydowałeś się wodzu, na założenie Okoczii?<br />
</strong>To nie ja, ale wszechmocny los zdecydował o założeniu Okoczii. Szczęśliwym zbiegem okoliczności jakiś czas temu na pokład mojego sterowca zabrało się kilku odurzonych natańskim winem Szoszoinów. Dla nich właśnie, jeszcze jako Namiestnik Arakhopolis, założyłem osadę Okoczia.<br />
O kataklizmie, jaki zesłały na nas duchy przodków, mówić chyba nie muszę - dość, że z Archipelagu ostała się tylko Teronia z indiańską osadą.</p>
<p><strong>Swawolny Byku, jak oceniasz aktywność mieszkańców Okoczii?</strong></p>
<p>Oceniam ją dobrze. Co prawda niektórzy wolą uganiać się za bizonami, tudzież za Szoszoinkami, niż wypowiedzieć się na forum. Sądzę jednak, że z czasem aktywność ta będzie rosnąć. Już dziś mogę zaobserwować większy ruch w podziemnych tunelach. Szoszoini chetniej zaglądają do materiałów zgromadzonych w bibliotece. Częściej także przybywają do mojego tipi z pytaniami i propozycjami. To bardzo mnie cieszy, choć zapasy natańskiego wina kurcza się przez te wizyty...<br />
<strong></strong></p>
<p><strong>Opowiedz, o Systemie Gospodarczym Leothaurus.</strong></p>
<p>System ten ma być z założenia niezwykle prostym systemem wymiany towarowej. W miarę dokładny projket można przeczytać w bibliotece Okoczii (<a href="http://www.okoczia.yoyo.pl/?page=biblioteka">http://www.okoczia.yoyo.pl/?page=biblioteka</a>). Oczywiście uczestniczyć w nim będzie mógł każdy mieszkaniec mikroświata. Mam nadzieję, że czas pozwoli na jego realizację. Choć przedsięwzięcie z technicznegu punktu widzenia wydaje się być nieskomplikowane, to jednak dla początkującego "technika" stanowi wyzwanie.</p>
<p><strong>Jak widzisz przyszłość Okoczii, czy planujesz przyłączenie się do jakiegoś innego państwa?<br />
</strong></p>
<p>O przyszłości Okoczii póki co stanowić będą sami Szoszoini. Nie planuję już przyłączania Okoczii do żadnego państwa. Prawdą jest, że kusiły mnie natańskie uliczki, winnice i sami natańczycy, ale za namową Szoszoinów okiełznałem swój pociąg do Natanii.<br />
Chciałbym, aby Okoczia stała się w przyszłości państwem wyróżniającym się spośród masy królestw polskiego mikroświata. Czynnikiem wyróżniającym powinna być atmosfera panująca w Okoczii, niepowtarzalny klimat i urocze Szoszoinki.<br />
<strong></strong></p>
<p><strong>Czy Okoczia będzie nawiązywała stosunki dyplomatyczne z innymi mikronacjami?</strong></p>
<p>Ależ oczywiście! Nie straszne nam są blade twarze i zamorskie wojaże. Choć książęca purpura razi szoszoińskie oko, to śmiało spoglądamy na resztę mikroświata i chcemy być traktowani jak równy partner w sosunkach międzynarodowych.<br />
Nie mogę dziś zdradzić, dokąd wypłynęły już nasze czółna i kto rozszyfrowuje sygnały dymne, ale wkrótce już Okoczia zagości na mikronacyjnych salonach.<br />
<strong></strong></p>
<p><strong>Dziękuje bardzo, Swawolny Byku!</strong></p>
<p><strong><br />
</strong>Dziękuje również, niech Cię strzały omijają Pędzący Kojocie!</p>
<p>Po wyjściu z tipi wodza, obejrzałem dalszą cześć wyspy, po czym wsiadłem na łódź i popłynąłem w stronę Dreamlandu, z myślą, że jeszcze zjawię się w Okoczii!</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Jak to w końcu z tymi mapami jest...]]></title>
<link>http://grafit.wordpress.com/?p=15</link>
<pubDate>Tue, 24 Jun 2008 14:51:53 +0000</pubDate>
<dc:creator>de la Kowalski</dc:creator>
<guid>http://grafit.wordpress.com/?p=15</guid>
<description><![CDATA[W dniu 22 czerwca roku bieżącego na oficjalnym forum Organizacji Polskich Mikronacji pojawiło si]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>W dniu 22 czerwca roku bieżącego na oficjalnym forum Organizacji Polskich Mikronacji pojawiło się zaskakujące oświadczenie wygłoszone przez Ministra Spraw Zagranicznych Królestwa Scholanii, Pana Marcina Pośpiecha. Ogłosił on mianowicie, iż Scholandia, wraz z Sojusznikami – Królestwem Dreamlandu oraz Królestwem Natanii – oficjalnie uznaje kształt wirtualnego świata prezentowany przez mapę Jego Królewskiej Mości Pavla Zeppa I, Króla Surmenii. Mapę, dodajmy, budzącą ogromną ilość kontrowersji. Nieobecność takich krajów, jak Wolna Republika Morvan oraz Wysokogórska Republika Elfidy – państw siostrzanych Mandragoratu Wandystanu. Brak Triumwiratu Erboki, stosunkowo nowej, acz prężnie rozwijającej się mikronacji. Z drugiej zaś strony obecność Baridasu jako części Sarmacji, co jest sytuacją, której wiele państw zupełnie nie akceptuje.</p>
<p>Od wielu miesięcy na forum OPM toczą się gorące dyskusje dotyczące samej idei mapy świata wirtualnego. Roszczenia odnoszące się do wielkości poszczególnych państw, ich wzajemnego rozmieszczenia, obecności, bądź jej braku pewnych mikronacji, kształtu terenu, terytoriów spornych – między innymi wszystkie te zaciekłe dysputy wokół mapy sprawiały, że wiele krajów obawiało się dokonać jej oficjalnego uznania. W tym także tak zwana „Wielka Trójka” – Dreamland, Sarmacja, Scholandia. Jeszcze w sierpniu ubiegłego roku ówczesny dreamlandzki MSZ – diuk d’Archien-Liberi - przedstawił długą listę wątpliwości dotyczących mapy i zadeklarował, iż w takiej formie i na takich zasadach ideowych oraz administracyjnych mapa ta nie zostanie przez Dreamland zaakceptowana. Nie dziwi więc niesamowite zaskoczenie towarzyszące oświadczeniu Pana Pośpiecha.</p>
<p>Następnego dnia napięcie chyba nieco opadło, okazało się bowiem, iż w ogłoszenie wkradł się błąd. Królestwo Dreamlandu NIE zaakceptowało mapy. Wyraziło jedynie zgodę na jej akceptację przez swojego sojusznika – Królestwo Scholandii.</p>
<p>Wątpliwości i pytania ponownie rozbudza jednak poniższe stwierdzenie Pana Ministra Pośpiecha:</p>
<blockquote><p>„Gwoli ścisłości, Dreamland nie powiedział, że nie uzna tej mapy. Po prostu władze nie podjęły jeszcze decyzji w tej sprawie. Mam jednak nadzieję, że zrobią to w najbliższym czasie, jak mnie zresztą MSZ van Buuren zapewniał.”</p></blockquote>
<p>Czyżby totalny zwrot nastawienia do tejże kwestii? Szczególnie, iż sama mapa żadnej zmianie przez parę ostatnich miesięcy nie uległa. O komentarz porosiliśmy Ministra Spraw Zagranicznych KD – Pana Roberta van Buurena:</p>
<blockquote><p>"Żeby podjąć jakąkolwiek decyzję w sprawie mapy muszę porozmawiać z Królem. W chwili obecnej mamy regencję, zatem trzeba poczekać do powrotu Króla. W prywatnej rozmowie zapewniłem MSZ Scholandii, Marcina Pośpiecha, że jak tylko wróci Król to z nim o tym atem proszę o wstrzymanie sie z komentarzami i chwilę cierpliwości."</p></blockquote>
<p>Na pytanie o to, jakie nastawienie prezentował będzie Pan Minister w rozmowie z Jego Królewską Mością i czy wątpliwości, jakie Dreamland miał jeszcze parę miesięcy temu, zniknęły, otrzymaliśmy odpowiedź:</p>
<blockquote><p>"Wiem, że jakieś sugestie zostały przesłane do Zepp`a z proponowanymi poprawkami przez Królestwo. Nie znam tych sugestii, więc żeby odpowiedzieć na to pytanie, muszę się w to wczytać."</p></blockquote>
<p>Dziwnym wydaje się, że Minister Spraw Zagranicznych nie potrafii określić zdania Królestwa w kwestii ewidentnie mu podlegającej... Może po rozmowie Ministra van Buurena z Królem uda nam się uzyskać bardziej rzeczowe informacje.</p>
<p>O zdanie postanowiliśmy także spytać oficjalnego reprezentanta Królestwa Dreamlandu przy <span style="text-decoration:line-through;">ONZ</span> OPM - Króla Seniora Pavla Svobodę:</p>
<blockquote><p>"Mapa Zeppa to nie OPM. OPM pracuje nad własną mapą. O uznaniu mapy dowiedziałem się wczoraj z LD Scholandii. Dreamlandzkie MSZ nie było zbyt wymowne na ten temat. Może właśnie dlatego, że do niczego nie doszło... Jest kilka problemów z tą mapą. Przede wszystkim kwestia kontroli. Jeśli uznamy ją formalnie, zdajemy się na pana Zeppa zupełnie. Niechby, nie daj Boże, coś mu się przydarzyło - choćby przerwa w dostawie Internetu, i nie ma komu aktualizować mapy. [...] to jest trochę taki kocioł, gdzie wrzuca się wszystko, co się da. Paweł Zepp chce chyba zadowolić każdego i w efekcie zadowolonych jest niewielu."</p></blockquote>
<p>Spytaliśmy, czy mapa w takim kształcie mogłaby zostać przez Dreamland uznana. Jego Królewska Wysokość odparł krótko:</p>
<blockquote><p>"Z tego co wiem, nie."</p></blockquote>
<p>Cała sprawa wygląda na wielkie nieporozumienie na linii MSZ Scholandii - MSZ Dreamlandu - Delagacja KD przy OPM. Królestwo Scholandii naciska, aby Dreamland jak najszybciej uznał mapę, akceptując ją samemu stali się bowiem celem ataków przedstawicieli wielu państw, którym taka wizja świata nieodpowiada. Na pewno woleli by więc mieć nas po tej samej stronie barykady. My zaś - jak się wydaje - siedzimy na barykadzie okrakiem, nie mogąc dośc do porozumienia nawet na szczeblu wewnętrznym. JKW Svoboda nie widzi możliwości zaakceptowania mapy w takim stanie, MSZ wie, że Dreamland przesłał Panu Zeppowi "jakieś sugestie", ale nie może powiedzieć nic więcej dopóki nie ma Króla. MSZ Scholandii informuje zaś, że KD obiecało uznać mapę "w najbliższym czasie"...</p>
<p>Jak już pisałem - wygląda to na wielkie nieporozumienie, które ciężko ocenić, dopóki jakiekolwiek konkretne głosy i decyzje się z niego nie wyklarują. Miejmy nadzieję, że stanie się to jak najszybciej.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Srebro jest mi przeznaczone.. czyli wywiad z leszcz'em.]]></title>
<link>http://csmpoland.wordpress.com/?p=10</link>
<pubDate>Tue, 24 Jun 2008 08:31:20 +0000</pubDate>
<dc:creator>mlyko</dc:creator>
<guid>http://csmpoland.wordpress.com/?p=10</guid>
<description><![CDATA[Dzisiaj na stronie publikujemy drugi wywiad. Tym razem o wyczerpujące odpowiedzi poprosiliśmy lesz]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Dzisiaj na stronie publikujemy drugi wywiad. Tym razem o wyczerpujące odpowiedzi poprosiliśmy leszcz'a. Gracza dobrze znanego polskiej scenie CSM. Jego klan - Made in P[r]oland nieprzerwanie od sezonu 13 cieszy się z zabijania w najwyższej lidze, popularnym leecie, a od sezonu 17  co  pięćdziesiąt dni dopisuje do swojego trophy roomu kolejny puchar.   Bartka zapytaliśmy o jego początki, najwspanialsze chwile, a także o plany na przyszłość.. zobaczcie sami.<br />
</strong></p>
<p><strong>mlyko: Cześć leszczu (wybacz z góry ;) ). Na początek chciałbym abyś pokrótce przedstawił swoją osobę. Czym zajmujesz się oprócz gry w CSM, jak spędzasz wolny czas.</strong></p>
<p>leszcz: Cześć wszystkim! =) W życiu prywatnym mówią do mnie Bartek, a nie leszcz, o dziwo ;o. Jestem przeciętnym nastolatkiem(5 dni temu skończyłem gimnazjum! ^^), bez większych zainteresowań, bez dalszych planów na przyszłość. Lubię aktywnie spędzać czas wolny(bieganie, pływanie, rowerowanie), choć e-sportem też nie pogardzę. Konkretnie mam na myśli, znana pewnie wielu osobom gre Counter-Strike Source, w której mimo trochę dłuższego stażu niż w csmie, radze sobie tak samo(ZEROWO :p). Poza tym lubię spędzać czas siedząc przed csmem, głównie na forum. Chociaż ostatnio ciężko mi znaleźć na to czas, ze względu na dość intensywne przygotowania do GameFestival Elbląg 2008 - musiałem się pochwalić ;)</p>
<p><strong>Sądząc po liczbie dni, które upłynęły od twojej rejestracji śmiem wysuwać tezę, iż przygodę z CSM-em rozpocząłeś od wersji oznaczonej numerem 2. Jeżeli się mylę popraw mnie proszę. A teraz powiedz co skłoniło Cię do gry, gdzie znalazłeś informację o takim tworze jak CSM, bądź kto cię tutaj "zaprosił".</strong></p>
<p>I tu się nie pomyliłeś ;p Swoją csmową karierę rozpocząłem w sezonie numer 6, a csm v1 jest mi czymś zupełnie nieznanym. Wszystko zaczęło się w trochę śmieszny, baaaardzo przypadkowy sposób. Byłem właśnie u kolegi, dzień po nocnym graniu(;D), no i jakoś tak wcześnie się obudziłem. Wszyscy jeszcze spali(brat i kolega - ot taka niewielka impreza =p), wiec znudzony usiadłem do komputera i zacząłem szperać na allegro. Przeglądałem sobie, dość popularne w tamtych czasach, karty graficzne GeForce 6600GT, i w jednej z aukcji zaintrygował mnie następujący opis(parafrazując): "Kartę wygrałem w grze internetowej CS-Manager(www.cs-manager.com), a że nie jest mi do niczego potrzebna, po prostu ją sprzedaję"(nie muszę chyba nikomu mówić, że aukcja ta należała do sombre ^^). Więc ja, oczywiście zaciekawiony już samą nazwą gry, po prostu postanowiłem odwiedzić zaproponowaną stronę. No i tak już jakoś wyszło, że jestem tu do dzisiaj ;p(taka ciekawostka - pierwsze co rzuciło mi się wtedy w oczy, to polski klan, team#51, w top10[5? 6 miejsce?] csma ;D)</p>
<p><strong>W CSM można grać na dwa sposoby, wegetując - logując się w celu akceptacji PCW i oglądania meczy bądź też trochę bardziej "żyć" grą. Mam tu na myśli śledzenie forum, udzielanie się na nim oraz chociażby samo, częste przebywanie online. Który typ gracza bardziej pasuje do Ciebie?</strong></p>
<p>Na pewno nie jestem typem wegetującym. W grę się oczywiście angażuję, jak we wszystko za co się w swoim życiu zabieram(staram się). Jak już wcześniej pisałem, na taktyki ostatnio nie mam wiele czasu, ale na ciągłe, nocne przesiadywanie na forum zawsze znajdzie się czas(czy ktos mnie kiedys widzial offline?) ;p A i żaden mecz mi nie umknie(nawet pcw ^^)</p>
<p><strong>Od paru sezonów nieskutecznie szukasz sposobu na przerwanie hegemonii janka. Z czego to niepowodzenie wynika, z różnicy talentu między wami, klasy zawodników a może po prostu braku szczęścia w decydujących spotkaniach ostatnich sezonów między wami?</strong></p>
<p>Team janka na pewno nie pomaga mi w pokonaniu go, ale myślę że nie w tym rzecz. Po prostu jestem jeszcze(nadal?) na trochę innym poziomie niż on jeżeli chodzi o taktyki. Brak szczęścia? Może, ale tak będę mógł powiedzieć dopiero wtedy, kiedy w końcu go pokonam ;D</p>
<p><strong>W tym sezonie przybył Ci kolejny mocny rywal - np. Czy czujesz "strach" przed tym, iż w twoim profilu może zabraknąć kolejnego srebrnego pucharu właśnie poprzez dobrą grę tego managera?</strong></p>
<p>Nie obrażając np, raczej nie czuję takiego strachu. Myślę, że srebro jest mi już po prostu przeznaczone - coś jak fatum ^^. Oczywiście to tylko taki mierny żarcik leszcza ;D np w ostatnim czasie znacznie ulepszył szeregi swojego klanu(top2.pl?), a i taktyki ma powyżej przeciętnej csm.pl, więc uważam że bez problemu może coś nabroić zarówno w tym, jak i w następnych sezonach. Jedyne na co pozostaje mi liczyć, to na jakieś wpadki z jego strony, na odrobinę szczęścia z mojej + odpowiednio wybrane taktyki na nasze aztecowe spotkanie(oczywiście przeze mnie).</p>
<p><strong>Którą mapę leszcz lubi bardziej - starego azteca, czy może nieco młodszego dusta? W spotkaniach z jankiem wydaje się, iż to właśnie dust sprawia większe szanse na Twoje zwycięstwo.. ale jak jest w rzeczywistości?</strong></p>
<p>Dust - loteria. Niezależnie od tego, jak dla osób trzecich mogą wyglądać moje wyniki na obydwóch mapach, ja sam mogę raczej spokojnie powiedzieć, że aztec jest moją odrobinę lepszą stroną. I mimo tego, że według janka d2 jest właśnie tą mapą, na której byłbym w stanie mu sprostać, ja zostanę przy swoim ^^ (janek@d2 ;*)</p>
<p><strong>Czy utkwił Ci w pamięci jakiś moment z gry, może jakiś mecz, sukces który wyróżnia się w twoim bogatym trophy room'ie?</strong></p>
<p>Ogólnie w pamięci utkwił mi cały okres, w którym mój niezastąpiony AmarOw^^ towarzyszył mi na pos2 ;D Nie ma chyba gracza w tej grze, ktory bardziej przysłużył się swojemu właścicielowi niż on ^^ A z konkretnych meczów, hmmm... jedyne spotkanie godne uwagi, to chyba mój mecz z deithem w S16, w którym to przegrałem zaledwie 11-13(jak na tamte czasy, doskonały wynik z deithem), choć wbrew pozorom, do wygranej tak niewiele mi nie brakowało :p</p>
<p><strong>Niemalże wszyscy gracze z czołówki polskiej sceny należą do konkretnych społeczności tzw. community. Leszcz jako jeden z nielicznych pozostaje neutralny, czym to jest spowodowane? Bo jak dobrze wiemy community to pomoc i wzajemna wymiana zdań na przeróżne tematy dotyczące gry.</strong></p>
<p>Niezależność, mmm ;p. Już tyle razy tłumaczyłem czemu nie chcę być w żadnym community, że już sam nie wiem co powiedzieć ;D Może to właśnie po prostu to, że lubię być niezależny? Sam nie wiem. Być może wiele tracę, ale na żałowanie jeszcze będzie czas =)</p>
<p><strong>Jakie plany na przyszłość w CSM - rebuild? W końcu każdy gracz się starzeje... a czasu leszcz chyba zatrzymywać nie umie</strong></p>
<p>Moje plany na przyszłość? Utrzymywać sie jak najdłużej na jak najwyższej/najlepszej pozycji, na jakiej tylko bede umiał. Od mojego pierwszego, i mam nadzieję ostatniego załamania csmowego wiem, ze od rebuildu dzieli mnie jeszcze więcej, niż myślałem. Po prostu fajnie jest móc rywalizować z czołówką csma(pomińmy wyniki :D), a takie siedzenie w miejscu z gorącymi trzynastkami to po prostu nie dla mnie.</p>
<p><strong>Czy możesz teraz przybliżyć nam nazwy Twoich graczy. Oznaczają one coś szczególnego, czy po prostu są wynikiem czynnika losowego i kombinacji klawiatury.</strong></p>
<p>Zacznę od góry:</p>
<p>matek.555 - matek - epizodyczny pseudonim mojego najlepszego kolegi(wiem wiem, wzruszające :D). 555 to już tylko i wyłącznie moja fanaberia ;)</p>
<p>pipa.777 - pipa - zostało ze starego klanu, 777 - znów mój wymysł :p</p>
<p>bziik! - co tu dużo mówić, po prostu bziik! ^^</p>
<p>fx23 - nick po moim starym bc, francuskim userze fx23(:*)</p>
<p>zErGstYl3r - lekko zmodyfikowany nick mojego koelgi z klanu, który równocześnie<br />
jest wcześniej przeze mnie wspomnianym najlepszym kolegą! ^^</p>
<p>AmarOw^^ - pochodzenie dość śmieszne - kieeedyś, za czasów 1.5(2000?), kiedy nie umiałem jeszcze nawet kupić broni klawiaturą(mowa oczywiście o cs'ie), na serwerze na którym grałem wtedy dość często(nazwy nie pamiętam ;() grał taki jeden wymiatacz - właśnie amarow. Nick spodobał mi się na tyle(fakt faktem to nie ja o nim przez tak długi czas pamiętałem, tylko kolega, który później parę razy grał na tym nicku w starcrafta ^^), że go po prostu tutaj wykorzystałem. I sądzę że się nie zmarnował ;D</p>
<p><strong>Jeżeli pozwolisz dokończ kilka, poniższych myśli:</strong></p>
<p><strong>CSM traktuję jako....... </strong>dobrą zabawę!<br />
<strong>Najlepszy manager w Polsce......</strong> janek<br />
<strong>Mając 1 000 000 csm............ </strong>wydałbym go jak najszybciej<br />
<strong>Przerwanie hegemonii Janka.......</strong> "janek: /quit" ?</p>
<p><strong>Dzięki za wywiad. Jeżeli masz ochotę możesz kogoś pozdrowić.</strong></p>
<p>Z miejsca w którym stoję(albo i nie) chciałbym pozdrowić:<br />
zerga, za to że jak raszujemy pochylnie to mi wali z awp w plecy ;(<br />
yoga, za to ze rzuca zergowi flesze pod nogi ;&#60;<br />
bziika, za to ze słucha moich lamentów dniami i nocami<br />
koleżankę O., za to ze jest :p<br />
kokera, za to ze jest lapsem<br />
mamę, tatę, brata, wszystkich kolegów, koleżanki, znajomych, nieznajomych i w ogóle ;D</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Czarodziej anime odpowiada]]></title>
<link>http://csmpoland.wordpress.com/?p=5</link>
<pubDate>Thu, 12 Jun 2008 04:26:55 +0000</pubDate>
<dc:creator>csmpoland</dc:creator>
<guid>http://csmpoland.wordpress.com/?p=5</guid>
<description><![CDATA[ Czas na pierwszy wywiad z graczem mocno związanym ze sceną Counter Strike Manager. Na początek z]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p> Czas na pierwszy wywiad z graczem mocno związanym ze sceną Counter Strike Manager. Na początek zdołałem upolować gracza, który nie przerwanie od pięciu sezonów dominuje w najwyższej klasie rozgrywkowej. Ilość jego zdobytych nagród można było wymieniać w nieskończoność. Mariusz, bo o nim mowa jest wielkim fanem mangi oraz anime. Więcej możecie się dowiedzieć z poniższego tekstu.</p>
<p><strong>Driss</strong><strong> - Witaj Janku. Na początek przedstaw się naszym czytelnikom. Powiedz, czym się zajmujesz na co dzień, gdzie się uczysz oraz czym poza grą na komputerze jeszcze się pasjonujesz?</strong></p>
<p><strong>Janek</strong> - Hejka. Mam na imię Mariusz (ku zdziwieniu), bardziej znany jako janek, co jest moim przezwiskiem od wczesnych lat szkolnych. Mam 20 lat i studiuje 1. rok na Akademii Ekonomicznej na wydziale Finansów i Ubezpieczeń. Poza nałogowym graniem w CSM'a, w wolnych chwilach lubię pooglądać lub tez poczytać dobre anime/mange, co chyba idzie zauważyć po wejściu na moja prezentacje klanowa. Poza spędzaniem czasu przed kompem, jak znajdzie sie wolna chwila to probuje to spędzać albo na jeździe rowerowej albo na grze w tenis stołowy. W planach mam naukę języka japońskiego, który mnie zafascynował, ale ostatnio z powodu braku czasu przekładam to w nieskończoność (tak jak wszystko inne). </p>
<p><strong>A więc zacznijmy najpierw od gorącej jeszcze sprawy, a mianowicie od pierwszego zwycięstwa w nowym sezonie. Jak uważasz, czy ktoś może zagrozić twojej hegemoni w obecnym sezonie ?<br />
</strong><br />
Jak zwykle, leszcz jest osoba, której sie obawiam najbardziej, niezmiennie przez ponad 5 sezonów wiec na naszych meczach skupiam sie najbardziej. Do tego dochodzą m.in. takie osoby jak Firen, Fl3eX czy np, które potrafią zaskoczyć wiec na nich tez muszę trzymać oko. </p>
<p><strong>Powiedz jaki jest twój przepis na odnoszenie sukcesów.</strong></p>
<p>Po pierwsze trzeba lubić to co sie robi, czyli mieć zapal do tworzenia własnych taktyk i zarządzania swoim klanem. Później trochę praktyki i sukcesy same przyjdą. </p>
<p><strong>Dołączyłeś do społeczeństwa graczy o nazwie "MASSIVE". Jakbyś mógł powiedzieć naszym czytelnikom, na czym polega owa współpraca i jakie ma cele.</strong></p>
<p>Dołączyłem do MASSIVE z prostego powodu, którym jest dobry kontakt i moja sympatia dla członków tego community. Współpraca polega na tym, ze na IRC-u w doborowym towarzystwie spędzamy milo czas.</p>
<p><strong>Zostałeś wybrany na selekcjonera reprezentacji Polski. Powiedz czy coś się zmieniło po objęciu tego stanowiska ?</strong></p>
<p>Zmian dużo nie było. Wszyscy selekcjonerzy nadal czekają na dodatkowe narzędzia pomocne dla prowadzenia reprezentacji, takie jak możliwość kopiowania własnych taktyk do reprezentacji, możliwość rozgrywania większej ilości PCW etc. Co do samej reprezentacji to główna dziesiątka została już wyłoniona i będzie to nasz finalny skład na Nations Cup.</p>
<p><strong>Jakie masz plany dotyczące drużyny narodowej. Planujecie wystartować w jakiś rozgrywkach ?</strong></p>
<p>Po każdych wyborach na selekcjonera reprezentacji następuje Nations Cup. Początkowo był on planowany na koniec maja ale na szczęście moje i innych osób, które w tym terminie maja rzez na uczelniach, został przełożony na koniec lata. Gdy już dojdzie do samego turnieju to sprobujemy powalczyć o podium.</p>
<p><strong>Trzech graczy reprezentacji pochodzi z drużyn twojego community. Jest to zwykły zbieg okoliczności czy faworyzujesz swoich kolegów ?</strong></p>
<p>Zbieg okoliczności. Akurat tak sie trafiło, ze ich gracze pasują do reprezentacji.</p>
<p><strong>Odejdźmy od tematu CS Managera. Powiedz nam w jakie gry jeszcze lubisz grać.</strong></p>
<p>W gry już za bardzo nie gram. Do niedawna grałem nawet często w CS 1.6, teraz już tylko oglądam jak sa jakieś ważniejsze turnieje. Z gier na single player lubię czasami wrócić do Desperados, Twierdzy czy Heroesow. </p>
<p><strong>Zbliżają się wakacje planujesz jakąś egzotyczną podróż czy jednak zostaniesz w domu i będziesz dopracowywał taktyki dla swojej drużyny ?</strong></p>
<p>Nic pewnego jeszcze. Czekam z decyzja do zakończenia sesji na uczelni.</p>
<p><strong>Obecnie na boiskach Austrii i Szwajcarii rozgrywane jest Euro 2008. Śledzisz może poczynania orłów Leo Bennhakkera ? Masz jakiegoś faworyta ?<br />
</strong><br />
Jedyny mecz jaki do tej pory udało mi sie przegapić to Holandia - Włochy. Cichym faworytem jest dla mnie Hiszpania, chociaż zdaje mi sie, ze wygra ktoś z grupy A lub B, czyli Niemcy lub Portugalia.</p>
<p><strong>Pobawmy się teraz trochę w skojarzenia.</strong></p>
<p><strong>Liga 1337</strong> - $$</p>
<p><strong>leszcz</strong> - d2</p>
<p><strong>Massive</strong> - zrzędy</p>
<p><strong>Champions League</strong> - brzydki srebrny puchar. </p>
<p><strong>Euro 2008</strong> - Wpieniająca muzyczka puszczana z 20 razy w ciągu meczu i denerwująca reklama TP SA.</p>
<p><strong>fr3akshOw</strong> - good old admin &#60;3</p>
<p><strong>єLiTє Lamєs</strong> - mleko i spółka</p>
<p><strong>Scribble</strong> - spam </p>
<p><strong>To jest już koniec. Dziękuje za poświęcony czas. Możesz teraz kogoś pozdrowić.</strong></p>
<p>Pozdro dla fanów mangi i dla cz0pa, któremu jeszcze okres nie przeszedł.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[III Dni Kultury Żydowskiej]]></title>
<link>http://izanna.wordpress.com/?p=224</link>
<pubDate>Mon, 09 Jun 2008 17:52:07 +0000</pubDate>
<dc:creator>izanna</dc:creator>
<guid>http://izanna.wordpress.com/?p=224</guid>
<description><![CDATA[Minęło już trochę czasu. Wcześniej nie miałam sił pisać, bo ten festiwal wymęczył mnie fiz]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Minęło już trochę czasu. Wcześniej nie miałam sił pisać, bo ten festiwal wymęczył mnie fizycznie, a jak nabrałam sił, przyszło trochę innych, ważnych spraw, o których napiszę później. </p>
<p>Tym razem festiwal trwał cztery dni. Sporo mediów, jeszcze więcej ludzi i pracy. Niemniej jednak praca ta była przyjemna, bo miałam styczność z kulturą, która pochłonęła mnie prawie całkowicie.<br />
Z Warszawy przyjechała M. razem z P., spędziliśmy aktywnie dwa dni DKŻ, bo później musieli wracać. Udało nam się jednak załatwić wstępnie wystawę <strong>Żyd niemalowany</strong> w Krośnie. Jestem przekonana, że fundacja zorganizuje cykl wykładów, może degustację kuchni żydowskiej. Mnie przypadnie przygotowanie odpowiedniej oprawy muzycznej. Na DKŻ wypadło wszystko nieźle, niczego nie mogę sobie zarzucić. Nawet warsztaty hebrajskiego poszły mi gładko, a tak się stresowałam. Moi <em>uczniowie</em> powiedzieli mi nawet, że mam talent pedagogiczny (no tak, co w rodzinie, to nie zginie). Najwięcej energii zabrał mi jednak przegląd filmów izraelskich nagrodzonych na <strong>Ha Motiv Ha Jehudi 2008</strong> w Warszawie. Konferansjerka, oglądanie wszystkich po kolei, no i wywiady, nie ma przebacz. Po zakończeniu festiwalu znalazłam kilka w Internecie, ku mojemu zdziwieniu dwa w ogóle nie przeredagowane.<br />
Przez cały festiwal towarzyszyła mi <strong>Majka</strong>, moja osobista paparazzi z czata radia Zachód. Dzięki Niej mam trochę zdjęć z udzielania wywiadów czy wspomnianych wcześniej warsztatów. Poza tym duchowe wsparcie <strong>Krapula</strong> i <strong>Tomasza</strong> też sporo pomogło, jeśli chodzi o moje biedne, skołatane wtedy nerwy.<br />
DKŻ były tym, na co czekałam. Wyznacznik zakończenia matury, symboliczny odpoczynek, sympatyczny przerywnik. Znów poznałam nowych ludzi. Polaków, Żydów i jednego, starszego Niemca, dzięki któremu udowodniłam sobie, że dwanaście lat nauki języka nie poszło na marne. Skoro dyskutowaliśmy o odbudowie cmentarza żydowskiego w Krośnie, to chyba nie jest z moim niemieckim tak źle.<br />
Kilka dni temu dostałam propozycję wstąpienia do fundacji, którą przyjęłam i za kilka dni jadę dopełnić formalności, które się z tym wiążą.</p>
<p>P.S.<br />
Spotkałam <strong>Buxtehude’a</strong> podczas festiwalu. Musiał nieźle o mnie znajomym naopowiadać, bo wstydził się nawet kiwnąć w moją stronę głową. Miałam wrażenie, że albo się mnie wystraszył, albo nie wierzył w to, co zobaczył. A przecież świat jest taki mały. Dziwnym trafem <strong>Dż</strong> też się na mnie wścieka, pewnie nie chodzi tu całkiem o pieniądze, a o to, jak moja znajomość z Jej przyjacielem się skończyła.<br />
Parę spraw się powaliło, ale jak mawia Hania, szklanka jest zawsze do połowy pełna. Tylko dlaczego wszystko nie jest takie proste, czarno-białe? A może jest, tylko ja tego nie dostrzegam?</p>
<p>Nie mówiąc jużo tym, jak bardzo wnerwia mnie atopowe. Zamówiłam już dwa znaczki w stylu "jestem atopikiem", z forum atopowe.pl, więc przyczepię sobie do torebki, tak na znak protestu i wkurzenia.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[„I ty możesz zostać Św. Mikołajem”]]></title>
<link>http://monikaczaplicka.wordpress.com/?p=69</link>
<pubDate>Tue, 13 May 2008 18:49:37 +0000</pubDate>
<dc:creator>trendexpert</dc:creator>
<guid>http://monikaczaplicka.wordpress.com/?p=69</guid>
<description><![CDATA[Z okazji Mikołaja w Katowicach odbył się mega koncert charytatywny „I ty możesz zostać Św. M]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Z okazji Mikołaja w Katowicach odbył się mega koncert charytatywny „I ty możesz zostać Św. Mikołajem” (to już 12 raz), na którym wystąpiło mnóstwo gwiazd: Ryszard Rynkowski, Majka Jeżowska, Maciej Maleńczuk i Pudelsi, Ewelina Flinta, Magda Femme, Andrzej Piaseczny, Ada Biedrzyńska, Bogdan Trojanek &#38; Terne Roma, Andrzej Cierniewski, Katarzyna Bujakiewicz, zespoły Trubadurzy, Bajm, Łzy, IRA, ZPiT „Śląska”, Sukces, Słoneczni, orkiestra górnicza KWK „Murcki”. Koncert prowadzili: Agata Młynarska, Katarzyna Dowbor, Jolanta Fajkowska, Iwona Kubicz, Jarosław Kulczycki. Całość pod patronatem pana prezydenta Piotra Uszoka, współorganizatorami byli: Urząd miasta K-ce, Instytucja Kultury „Estrada Śląska i II TVP oraz Poczta Polska. Wszystkie prezenty i datki przeznaczone były dla domów dziecka. Specjalnie dla gazety „GBN” przeprowadziłam kilka wywiadów i zdobyłam multum autografów...<br />
Anonimowy Mikołaj, znaleziony wśród tłumu, z torbą cukierków, przymarzający z zimna:<br />
-Dzień dobry Mikołaju! Skąd się tu wziąłeś?<br />
-Cześć. Przyjechałem saniami na kołach z Poczty Polskiej...<br />
-A co tu robisz?<br />
-Rozdaje cukierki (tu dostajemy z koleżanką po kilka cukierków), a tak poza tym umilam dzieciakom czas.<br />
-A kim Mikołaj jest na co dzień?<br />
-Jestem listonoszem w Katowicach. Wybaczcie dzieci czekają...<br />
-Dzięki za wywiad...</p>
<p>Trębacz z orkiestry górniczej KWK „Murcki” złapany tuż po występie:<br />
-Dzień dobry. Jest pan trębaczem z orkiestry górniczej?<br />
-Dzień dobry. Zgadza się...<br />
-Kiedy panom zaproponowano udział w tym koncercie długo się panowie zastanawiali nad udziałem?<br />
-Nie to była spontaniczna decyzja... ale i tak najważniejszy głos miał dyrygent<br />
-A gdzie jeszcze można posłuchać waszej gry?<br />
-Na różnych defiladach i festynach. A tak poza tym podczas wakacji grywaliśmy co drugi piątek pod teatrem Wyspiańskiego.<br />
-Aha. Dziękuję bardzo za rozmowę...</p>
<p>Ewelina Flinta złapana tylko na chwilkę...<br />
-Cześć. Dlaczego zatytułowałaś swoją płytę "Przeznaczenie"? Skąd pomysł na taki tytuł? I dlaczego jest tak mało twoich kompozycji (można je policzyć na palcach jednej ręki)?<br />
-"Przeznaczenie" jest wynikiem mojej refleksyjnej natury. A jest tak mało moich kompozycji, bo na razie zaczynam i nie czuję się jeszcze na siłach, by sama stworzyć więcej.<br />
-Czy singiel jest skierowany do konkretnej osoby? Piszesz teksty, opierając się na własnych doświadczeniach?<br />
-Tekst "Żałuję" nie jest mój. Choć był pisany na podstawie moich opowieści. Piszę teksty, opierając się tylko i wyłącznie na swoich doświadczeniach i uczuciach.<br />
-Gdzie najczęściej bywasz w stolicy?<br />
-W BMG Poland albo w szkole.<br />
-Lubisz gotować? Co Ci najlepiej wychodzi?<br />
-Szarlotka, jeżeli chodzi o pieczenie. Gotowanie - ryba w sosie curry.<br />
-Kariera się kiedyś kończy, co potem?<br />
-Na razie studiuję w Wyższej Szkole Promocji w Warszawie. Choć chyba nie chciałabym pracować w takim zawodzie. Wolałabym związać swoją przyszłość z muzyką. A uczę się po to, żeby się dowartościować.<br />
-Rozumiem, że sesja w "Playboyu" Cię nie interesuje?<br />
-Oczywiście, że nie. Zdążyłam już odmówić.<br />
-Jaki masz rozmiar buta? =)<br />
-38. Jeszcze jakieś wymiary? :-) Uprzedzam pytanie: 80-60-80 :-) Wzrost 175 :-)))) I żadnej operacji plastycznej.<br />
-Czy twoja muzyka ma jakieś przesłanie? Co chciałabyś przekazać swoim fanom za jej pośrednictwem?<br />
-Właściwie cała płyta ma przesłanie, dla mnie i mam nadzieję dla wszystkich - żeby się nie poddawać. I że jednak - mimo że wiele osób twierdzi, że muzyka rockowa jest w odwrocie - to na szczęście tak nie jest... Sorry, ale musze kończyć...<br />
-Ok. Dzięki!</p>
<p>Artur Gadowski (z zespołu IRA) usidlony między torami koło rynku, śpieszył się do hotelu Katowice na spotkanie z fanami...<br />
-Cześć. Masz chwilkę?<br />
-Jasne, ale tylko sekundkę...<br />
-Rozumiem, że ten koncert to nie jest pierwszy raz...<br />
-Nie, gramy tu już 4 razy i w przyszłorocznym też weźmiemy udział.<br />
-A co z nową płytą?<br />
-Na razie z chłopakami siedzimy w studiu i nagrywamy.<br />
-Czy płyta ma już jakiś tytuł?<br />
-Jeszcze nie, singla też nie mamy nagranego, ale wiemy, że płyta wyjdzie w lutym. Singiel powinien pojawić się po świętach...<br />
-A koncerty? Tylko po Polsce czy ruszacie na podbój świata?<br />
-Nie, na razie planujemy tylko Polskę, ale kto wie... może w przyszłości...<br />
-Dzięki ci bardzo...</p>
<p>Ryszard Rynkowski na kilka chwil przed wstępem poszedł rozdawać autografy rozszalałemu tłumowi. Udało mi się wtedy zaczepić go:<br />
-Skąd pomysł na "Dziewczyny lubią brąz"?<br />
-Jacek Cygan miał tego typu skojarzenia.<br />
-Czy nadal będziesz współpracował z Jackiem Cyganem, czy może szukasz nowych osób do współpracy?<br />
-Tak. Stworzyliśmy właśnie nową płytę. Do kupienia od listopada.<br />
-Czy muzyka jest jedyną twoją życiową pasją, czy istnieje jeszcze coś innego?<br />
-Jest wiele rzeczy, ale to nie pasje.<br />
-Jak spędzisz święta?<br />
-Zabieram rodziców z Elbląga i jedziemy do mnie na wieś<br />
-Zagląda Pan do Internetu? Ma Pan swoją stronę internetową?<br />
-Tak, i zaglądam, forum dyskusyjne www.ryszardrynkowski.com<br />
-Jaka była największa, a zarazem najśmieszniejsza plotka, jaką o sobie usłyszałeś bądź przeczytałeś w prasie brukowej?<br />
-Że jestem zakochany i że biorę za koncert 40 tys. Bzdura.<br />
-A ile bierzesz za koncert?<br />
-10 tys.<br />
-Dlaczego rzadko sięgasz po teksty innych tekściarzy?<br />
-Spółka autorska to nie tylko sposób na życie, ale lepsze zrozumienie i przyjaźń, a to powoduje, że to, co robimy z Jackiem, jest spójne i wiarygodne.<br />
-Chyba już musisz iść na scenę. Dziękuję za wywiad.</p>
<p>Maciek Maleńczuk dosłownie na 2 pytania:<br />
-Dlaczego zgodził się pan na bycie jurorem w „Idolu”?<br />
-Dla chwały Pudelsów własnej i nowego Homo Twist i oczywiście po to żeby wybrać kogoś fajnego.<br />
-Pod koniec września do sklepów trafił twój poemat: „Chamstwo w państwie”. Parę słów o tym...<br />
-Jestem wierny zasadzie decorum. Mam nadzieję, że dzięki temu poematowi przestanę być postrzegany jako „medialna małpa”, w jaką starają się przekształcić mnie usłużne media...</p>
<p>Kilka chwil z Adą Biedrzyńską:<br />
-Co z twoimi planami: płytą ADA - DEBIUT, ze spektaklami, w których grasz?<br />
-Mam świadomość, że straciłam wiarygodność u słuchaczy, u widzów i tych, którzy mnie nie znają. Wydawca jednak wydał płytę. A ja mam nadzieje, że po tym wszystkim, co powiedziałam, ktoś da mi szansę. Może kilka osób mi uwierzy.<br />
-Już jakiś czas temu pani nowa płyta, z której mogłam usłyszeć już parę piosenek. Jaki styl muzyczny w niej dominuje? Podobno latino, pop i jazz...<br />
-„Tańczę by żyć” jest utworem w rytmach latino, ale płyta jest bardziej popowa.<br />
-Do współpracy zaprosiła pani również dwóch znakomitych aktorów: Wojciecha Malajkata i Zbigniewa Zamachowskiego. Coś więcej na ten temat?<br />
- Nad płytą „Ada Biedrzyńska- Debiut” pracowało bardzo wielu artystów, profesjonalistów: Wojciech Młynarski, Piotr Rubik, Waldemar Chyliński, Marek Napiórkowski, Mike Norman, Lindsay Martell, Ken Scardina. Co ciekawe, jeden z utworów był skomponowany przez Zbyszka Zamachowskiego!<br />
- Dotychczas gustowała pani w piosenkach aktorskich i kabaretowych. Skąd ta odmiana?<br />
- Wszystko zaczęło się od bydgoskiego zespołu „Air force one”. Byli amatorami, jeden z nich jest obecnie chirurgiem, ale ich piosenki bardzo mi się spodobały. Uznałam, że powinny ujrzeć światło dzienne. W tym czasie Chris Aiken (producent- przyp. red.) zaproponował mi współpracę i tak się zaczęło.</p>
<p>Magda Femme była bardzo chętna by przeprowadzić z nią wywiad, a poza tym dała taki ładny autograf:<br />
-Jak doszło do tego, że Lech Janerka napisał dla ciebie słowa do utworu "Verticalo"?<br />
-Leszek nagrywał płytę u mnie w studio. Robił to po południu, a ja wieczorem, więc spotykaliśmy się i zaprzyjaźniliśmy się. Kiedyś powiedział, że mój materiał bardzo mu się podoba i - choć nie słucha popu - ten krążek kupiłby sobie. Zaoferował się, że napisze mi jeden tekst. Oczywiście zgodziłam się, było mi bardzo miło. To się zrodziło po prostu z przyjaźni.<br />
-Jesteś autorką prawie wszystkich, z wyjątkiem dwóch, tekstów na "Empiryzmie". Są one - oczywiście - zupełnie inne niż teksty Ich Troje, ale też bardzo specyficzne. Takie nastrojowe...<br />
-Są kobiece. Bałaś się użyć tego słowa?<br />
-Czy zgadzasz się z opinią, że na polskiej scenie muzycznej pojawiło się za dużo śpiewających kobiet, a za mało dobrych tekstów i muzyki dla nich?<br />
-Myślę, że ta sprawa ma więcej wymiarów. Nasz przemysł muzyczny jest obecnie w bardzo złej sytuacji, więc firmy fonograficzne łapią kogokolwiek, upodabniając tych biednych ludzi do muzyków z Zachodu. Chcą szybciutko zarabiać pieniądze, nie dbając o tę biedną osóbkę, która teraz wyskoczyła na wyżyny, a za rok nikt o niej nie będzie pamiętał. U nas, tak naprawdę, zapomina się o artyzmie, o tym, co człowiek w sobie nosi. Nie kreuje się artystów, tylko produkuje się produkty. Myślę, że w tym tkwi błąd i stąd wyobrażenie, że wszystko jest takie mdłe i byle jakie. Jest moda na zachodnie MTV, na zachodnie trendy i my próbujemy do tego się dopasować. Tylko nikt nie bierze pod uwagę, że tam się wszystko rządzi innymi prawami, a przede wszystkim innymi pieniędzmi na promocję, na klipy, na gigantyczne trasy koncertowe. My nie mamy szans na coś takiego. Myślę, że nasza bronią mogłoby być stworzenie czegoś własnego, oryginalnego... Powinniśmy w końcu zwrócić uwagę na ludzi, którzy mają coś do powiedzenia jako artyści, a nie jako produkty.</p>
<p>Ania Wyszkoni, wokalistka zespołu Łzy, zdążyła odpowiedzieć na parę pytań:<br />
-Jak na 23-latkę masz już spory bagaż doświadczeń. Małżeństwo, macierzyństwo, rozwód. Blizny po nieudanym związku będą ci przeszkadzać?<br />
-Wiem, że wyjdę z tej katastrofy poobijana, ale silniejsza. Nadal wierzę w miłość. Wierzę, że gdzieś tam jest człowiek, któremu mogę zaufać, oddać całą siebie. Kiedy kocham, to idę na żywioł. Nie będę rozpamiętywać przeszłości, zastanawiać się, że skoro ktoś mnie kiedyś zranił, to wszyscy mężczyźni są źli. Nie popełnię tylko jednego błędu: zanim zwiążę się z kimś na stałe, najpierw z taką osobą pomieszkam. Życie razem to nie tylko randki, romantyczne spacery i dziki seks, ale również codzienne obowiązki. Jeśli partnerzy nie potrafią się nimi dzielić, to taki związek nie ma sensu.<br />
-Teksty waszych piosenek opowiadają często o dramatycznych historiach, jak ten o dziewczynie zgwałconej przez ojca. Czy to tematy z życia wzięte?<br />
- Bywa, że usłyszymy taką historię, ale ostatnio częściej piszemy piosenki inspirowane naszym życiem.<br />
-O czym marzyła Ania, kiedy kładła się na asfalcie i patrzyła w gwiazdy?<br />
-Od dziecka marzyłam o śpiewaniu...<br />
-To dość dziwna kompania, ich pięciu i ty jedna. Nie rywalizują o ciebie?<br />
-A gdzie! Jak przyszłam do zespołu, byłam zachwycona. Sami chłopcy, długie włosy, mój typ. Myślałam, że zwariuję - jeden ładniejszy od drugiego. Ale kiedy jakiś czas później koleżanka spytała, czy któryś z nich mi się podoba, odpowiedziałam zaskoczona: "Co, podoba mi się?! Chyba oszalałaś". Nie patrzę na nich jak na facetów, raczej jak na braci.<br />
-Jak wyglądają twoje fanki?<br />
-Zwykle ubierają się na czarno i noszą martensy. Jak my do niedawna. Ale ostatnio kupiłam buty na szpilkach!<br />
-Auuuu! Jak się noszą?<br />
- Ciężko ;-). Założyłam je podczas kręcenia teledysku do piosenki „Oczy szeroko zamknięte”. Kiedy wieczorem je zdjęłam, poczułam wielką ulgę. Teraz trochę się już przyzwyczaiłam. Lubię mieszać styl awangardowy z eleganckim. Podobają mi się bojówki i do tego właśnie szpilki. Jeżeli chodzi o perfumy, to bardzo lubię J'adore.</p>
<p>Majka Jeżowska uchwycona na moment przed wejściem na scenę (i moment po wyjściu z kawiarni):<br />
-Pani śpiewa dla wszystkich; i dla dzieci, i dla dorosłych, i dla młodzieży...<br />
- Wydaje mi się, że to jest największym moim sukcesem życiowym, jeśli tak mogę powiedzieć. Na koncertach są całe rodziny. Inni wykonawcy śpiewają dla jakiejś grupy. Jest to chyba największy sukces - umieć zgromadzić i zaprosić do zabawy taką wielopokoleniową publiczność. A moje piosenki, mimo że rzadko goszczą na listach przebojów i w programach dla dzieci, żyją swoim życiem i gdzieś tam są zakodowane w świadomości słuchaczy. Na koncertach okazuje się, że wszyscy je dobrze znają i przenosi się to jakoś z pokolenia na pokolenie, bo pierwsza piosenka „A ja wole swoją mamę” była pisana dla mojego synka - szkraba, który teraz jest studentem. Te małe dzieci, które obecnie przychodzą na koncerty nie słyszą moich piosenek w radiu i telewizji, poznają je jakoś od starszych kolegów, a mnie chyba w ogóle nie znają.<br />
-A jakie ma pani plany muzyczne na przyszłość?<br />
- W tym roku chcę wydać kasetę - składankę największych przebojów dla dzieci, bo nie ma ich na jednej płycie, ale też robię ją z myślą o najmłodszych dzieciach i dla rodziców, którzy często nie wiedzą którą kasetę kupić. Myślę, że na to już czas, po piętnastu latach śpiewania, ale będą też na nich nowe piosenki np. lubiana przez dzieci „Kochany panie Mikołaju”. </p>
<p>Dziękuję bardzo za pomoc mojej psiapsiółce Domi, która marzła ze mną długie godziny i pomagała mi w tej, jakże trudnej, pracy dziennikarza.</p>
[gallery]
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Wypowiedzi pomeczowe ]]></title>
<link>http://slaskpress.wordpress.com/?p=238</link>
<pubDate>Thu, 08 May 2008 20:35:48 +0000</pubDate>
<dc:creator>Grzegorz Dydacki</dc:creator>
<guid>http://slaskpress.wordpress.com/?p=238</guid>
<description><![CDATA[Rimas Kurtinaitis, trener Śląska: - Chciałbym pogratulować trenerowi Saso Filipovskiemu i jego z]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignright" style="float:right;" src="http://img86.imageshack.us/img86/1894/lsknewsmf5.gif" alt="" width="72" height="75" /><img class="alignright" style="float:right;" src="http://img504.imageshack.us/img504/1489/turownewszp3.gif" alt="" width="76" height="75" /><img class="alignright" style="float:right;" src="http://i298.photobucket.com/albums/mm277/slaskpress/medianews.jpg" alt="" width="35" height="75" /><strong>Rimas Kurtinaitis,</strong> trener Śląska: - Chciałbym pogratulować trenerowi Saso Filipovskiemu i jego zawodnikom awansu do finału. Było mi niezmiernie miło grać przeciwko takiemu zespołowi zarówno w ofensywie, jak i defensywie. Mieliśmy przygotowaną taktykę na te półfinały, lecz personalnie nie okazaliśmy się na tyle mocni, by nawiązać rywalizację. Bardzo chciałbym podziękować wszystkim młodym zawodnikom z drużyny, którzy starali się podczas meczu. Oczywiście życzę szczęścia w finale. Moim zdaniem w tym sezonie jest to najlepszy zespół w lidze.</p>
<p><strong>Saso Filipovski, </strong> trener Turowa: - Pragnę pogratulować koszykarzom Śląska i ich szkoleniowcowi, którzy nie odpuszczali do końca. Każdy mecz był bardzo ciężki. Wiedzieliśmy, że przeciwnicy mają dużo kontuzji. Sądzę, że gdyby wrocławianie byli w pełni zdrowi, rezultat byłby inny. Śląsk grał dobrą koszykówkę, w składzie są nieźli zawodnicy, ale zabrakło zdrowia. Z drugiej strony muszę pochwalić moich podopiecznych. Ostatnie spotkanie było ciężkie pod względem psychologicznym. Walczyliśmy 40 minut, a dzięki dobrej obronie i mądremu atakowi znów jesteśmy w finale. Dziękuję tez kibicom, którzy w każdym pojedynku są naszym szóstym zawodnikiem na parkiecie. Jestem bardzo zadowolony. Nie mieliśmy kontuzji i w następnych potyczkach damy z siebie wszystko.</p>
<p>czytaj resztę wywiadów na: <strong><a href="http://www.szlachta.wroclaw.pl/news-1862.html">Szlachta Wrocław</a></strong></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Walcowanie Lecha Kaczyńskiego]]></title>
<link>http://azraelk.wordpress.com/?p=1503</link>
<pubDate>Thu, 08 May 2008 15:27:36 +0000</pubDate>
<dc:creator>Azrael</dc:creator>
<guid>http://azraelk.wordpress.com/?p=1503</guid>
<description><![CDATA[
Właściwie o Lechu Kaczyńskim już nie bardzo chce się pisać, bo widać, że „król jest nagi]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://i69.photobucket.com/albums/i66/AzraelK/polityka-1.jpg" alt="" width="60" height="58" /></p>
<p>Właściwie o Lechu Kaczyńskim już nie bardzo chce się pisać, bo widać, że „król jest nagi” albo „koń jaki jest, każdy widzi”, ale okoliczności zmuszają do poświęcenia mu uwagi.</p>
<p>Ostatnio odświeżono dyskusję na temat zmiany konstytucji, gdzie osią problemu jest dwuwładza wykonawcza – czyli brak jasnego podziału kompetencji pomiędzy rządem a prezydentem. Kohabitacja jest klęską – nie ma praktycznie żadnego tematu, gdzie by zgrzytało na linii rząd – kancelaria prezdencka.</p>
<p>Donald Tusk w lutym tego roku, w trakcie wywiadu dla „Gazety Wyborczej”, powiedział;</p>
<p style="padding-left:30px;"><span style="color:#3366ff;"><em>Jestem za tym, żeby był jeden ośrodek rozstrzygający - albo prezydent, albo premier. Dzisiaj mamy konflikt prezydent - premier, i to nie jest wina Lecha Kaczyńskiego, tylko ustroju politycznego. Kiedy nasz ustrój polityczny jest nasycony niechęcią między prezydentem a rządem, kiedy ta niechęć jest programowa i osobista, kiedy prezydent uważa, że ma zawsze rację, powstaje ustrojowy paraliż.<br />
[...]<br />
W ostatnich dniach coraz poważniej zastanawiam się nad złożeniem poważnej propozycji prezydentowi Kaczyńskiemu i opozycji. Trzeba rozpocząć debatę konstytucyjną i przedyskutować, kto ma mieć więcej władzy prezydent czy premier.</em></span></p>
<p>Dyskusja więc nie jest nowa i niespodziewana, nie dotyczy tylko spraw personali Lecha, brata Jarosława – lecz szerszego tematu ładu ustrojowego.</p>
<p><!--more--></p>
<p>Oczywiście – wszyscy sobie zdają sprawę z tego, że temat zmian konstytucji – a właściwie napisania jej na nowo – to sprawa nie tej kadencji sejmowej – lecz następnej. Donald Tusk doskonale zdaje sobie sprawę, że planowane zmiany, czyli osłabienie jednego z ośrodków władzy – może dokonać się tylko przy udziale i akceptacji zdecydowanej większości parlamentarnej i w postaci pewnego konsensusu politycznego. A do tego nie ma obecnie woli politycznej.</p>
<p>Polska konstytucja, pisana pod rządy, urząd i Lecha Wałęsy i Aleksandra Kwaśniewskiego – jest bardzo nieprecyzyjna i zostawia duże pole manewru na interpretacje. Jest to faktyczna dwuwładza.</p>
<p>Władza wykonawcza to nie tylko realizacja działalności władzy ustawodawczej, Sejmu, czyli wykonywanie ustaw i własnych rozporządzeń, ale także realizacja zadań zarządzania państwem w sensie administracyjnym – oraz w Polsce, w związku z prymatem partii politycznych – zadań programowych, stricte politycznych</p>
<p>Jest całkowicie jasne, że dla celów czysto politycznych, Prawo i Sprawiedliwość broni pozycji urzędu prezydenckiego, jako swojego terenu władzy. Umacnia to, niestety, oblicze Lecha Kaczyńskiego, nie jako prezydenta realizującego zadania państwowe – lecz jako funkcjonariusza partii i realizatora zadań swojego brata, w ramach tak zwanej „twardej opozycji”.</p>
<p>Polska, posiadająca system władzy wykonawczej dualistyczny, stoi przed zadaniem zdefiniowania, jaki to będzie model rządzenia. Wiąże się to też z systemem ordynacji wyborczej.</p>
<p>PO mówi o powstaniu komisji konstytucyjnej – tylko właściwie nie bardzo wiadomo, czy miałaby ona możliwość przedkładania siłom politycznym Sejmu jakichkolwiek rozwiązań. Nikt nie jest wstanie zebrać 2/3 głosów, aby przegłosować nową konstytucję, poza tym – referendum, na które raczej ludzie by nie bardzo chcieli pójść.<br />
Warto też pamiętać, że dyskusja o nowej Konstytucji groziłaby nową, wyniszczającą wojną o sprawy  światopoglądowe – pamiętamy przymiarki z poprzedniej kadencji Sejmu, dotyczące wzmocnienia ochrony życia poczętego.</p>
<p>Lech Kaczyński zapisał się w tym tygodniu jednak dwoma innymi występami.</p>
<p>W trakcie wywiadu dla redaktora Tomasza Lisa, był łaskaw stwierdzić, za mantrą swojego brata, że za porażki i oblicze Prawa i Sprawiedliwości winna jest czwarta władza, czyli media. I że to jest właśnie największy problem polskiej demokracji. Mówi to prezydent demokratycznego państwa, wybrany w demokratycznych wyborach, który jest strażnikiem Konstytucji, która zawiera zapisy o wolności słowa i prasy...</p>
<p>Kaczyński po raz kolejny strzelił sobie samobója, bo przecież nic lepszego, żadnej bardziej rwącej rzeki na młyn mediów – niż właśnie tego rodzaju wypowiedzi.</p>
<p>I tak jak jego spotkanie w całości z Lisem można uznać za dość uznane – tak jedno sformułowanie, nie tyle niezręczne – co szczere, niweczy cały sukces. Kaczyńskiemu ktoś powinien wreszcie powiedzieć, że z mediami nie uda mu się wygrać. Kaczyński – i jeden i drugi – muszą sobie zdać sprawę z tego, że gazety i telewizja pokazują rzeczywistość. I dlatego nikomu nie uda się wmówić, że trzy i półminutowe orędzie głowy państwa, przetykane wklejkami i muzyczką było udane.<br />
Oczywiście – media biorą na Lechu Kaczyńskim odwet za jego brata, który wiele razy obrażał dziennikarzy, zaliczając ich do układu, lub oskarżając o niemalże działalnośc agenturalną na rzecz obcych państw – ale to Lech Kaczyński nigdy swego brata politycznie nie porzucił – i znaczek PiS nosi zapewne pod klapą marynarki.</p>
<p>Drugie wystąpienie prezydenta – bo choć go nie było na sali, ale to wokół niego toczyła się sprawa – to jego brak na posiedzeniu Sejmu, poświęconemu polityce zagranicznej.<br />
Wiadomo było, że Radosław Sikorski będzie się w swoim wystąpieniu odnosił do poprzedniej ekipy, że będzie ją krytykował. Ale jeżeli Lech Kaczyński chce w dalszym ciągu odgrywać jakąkolwiek rolę w polityce zagranicznej – to nie może się uchylać od dyskusji i polemik z rządem – który, jak przypomnijmy, odpowiada za politykę zagraniczną państwa.</p>
<p>Nieobecność w Sejmie i przysłanie Anny Fotygi – nie może być uznane za afront wobec rządu – ponieważ nie ma nigdzie zapisane, co zauważyła minister Elżbieta Jakubiak, że prezydent powinien być na tego rodzaju posiedzeniu. Jednak ta sama Jakubiak w wypowiedzi dla mediów stwierdziła, że jej byłego szefa nie było, bo chciał unikną uszczypliwości... Został w pałacu, zapewne z pilotem w ręce.</p>
<p>Marszałek Niesiołowski przytomnie stwierdził, że nadwrażliwcy na krytykę nie powinni pełnić funkcji państwowych – bo zbytnie emocje zaciemniają zdolność myślenia...</p>
<p>Anna Fotyga nic nie powiedziała...</p>
<p>Wizerunku Lecha Kaczyńskiego nic nie jest wstanie już zmienić. Jest on niereformowalny i nieprzemakalny – jak jego brat – na argumenty, rady i uwagi. Mentalnie jest już przyzwyczajony do tego, że to on ma zawsze rację, i nawet ludzie, którzy wiedzą, że nie jest tak – też się powoli do tego dostosowują.</p>
<p>Taktyka polityczna Donalda Tuska nękania i prowokowania Lecha Kaczyńskiego – o ile nie przynosi szkody państwu – jest skuteczna i doprowadzi do stabilizacji pozycji sondażowej – takiej, która w 2010 roku da  zwycięstwo szefowi PO w wyborach prezydenckich</p>
<p>Azrael</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Wypowiedzi pomeczowe]]></title>
<link>http://slaskpress.wordpress.com/?p=222</link>
<pubDate>Sat, 03 May 2008 13:06:39 +0000</pubDate>
<dc:creator>Grzegorz Dydacki</dc:creator>
<guid>http://slaskpress.wordpress.com/?p=222</guid>
<description><![CDATA[Thomas Kelati: W pierwszej połowie popełnialiśmy sporo błędów i głupich strat, dlatego przegr]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignright" style="float:right;" src="http://img504.imageshack.us/img504/1489/turownewszp3.gif" alt="" width="76" height="75" /><img class="alignright" style="float:right;" src="http://img86.imageshack.us/img86/1894/lsknewsmf5.gif" alt="" width="72" height="75" /><img class="alignright" style="float:right;" src="http://i298.photobucket.com/albums/mm277/slaskpress/medianews.jpg" alt="" width="35" height="75" /><strong>Thomas Kelati:</strong> <em>W pierwszej połowie popełnialiśmy sporo błędów i głupich strat, dlatego przegrywaliśmy. Trener Filipovski w szatni nie był zdenerwowany. Wytłumaczył nam po prostu, że mamy grać spokojnie koszykówkę Turowa.</em></p>
<p><strong>Andrzej Adamek:</strong><em> Wydawało się, że mecz skończy się łatwym zwycięstwem, ale w nasze szeregi wtargnęło rozluźnienie. Turów to dobrze poukładany zespół, który odwrócił niekorzystny dla siebie wynik. </em></p>
<p>czytaj więcej: <strong><a href="http://www.sportowefakty.pl/kosz/2008/05/02/grad-trojek-kelatiego-relacja/">sportowefakty.pl</a></strong></p>
<p><strong>Saso Filipovski</strong> (trener Turowa Zgorzelec): - <em>Spotkanie zaczęliśmy bardzo słabo. Źle zagraliśmy w pierwszej połowie, ale za to bardzo dobrze w drugiej. W drugiej połowie meczu zagraliśmy bardzo dobrze w obronie i skutecznie w ataku. Dobrze, że wróciliśmy do gry i pokazaliśmy, że mamy coś do powiedzenia. Śląsk ma silny zespół, dobrych zawodników, którzy potrafią grać 1 na 1. Cieszę się, że dzisiaj dobrze pokryliśmy Dominika Tomczyka, który doskonale rozpoczął drugi mecz z Zgorzelcu. </em></p>
<p><strong>Robert Witka</strong> (zawodnik Turowa Zgorzelec): - <em>Pierwsza połowa i druga połowa to dwa zupełnie inne mecze. Dzisiaj całe spotkanie było właściwie oparte na rzutach z dystansu. Rzuty, które nam nie wpadały w pierwszej połowie wpadały w drugiej, dzięki czemu zyskaliśmy większej pewności siebie i zaczęliśmy grać to co potrafimy. Później wszystko szło już po naszej myśli. Zdarzenie w ostatnich minutach pomiędzy mną a Oliverem Steviciem to nasza prywatna sprawa. </em></p>
<p><strong>Rimas Kurtinaitis</strong> (trener Śląska Wrocław): - <em>Na początku chciałbym powiedzieć to co mówiłem już przed meczem czyli to, że jest to są play offy, czas prawdziwej próby drużyny. W pierwszej połowie graliśmy dobrze, agresywnie. Turów to perfekcyjny zespół. Nasi rywale bardzo dobrze zagrali w trzeciej kwarcie dzięki czemu pokonali nas. Przy takiej ich postawie w drugiej połowie mieliśmy małe szanse na zmienienie wyniku. Znamy nasze problemy, wiemy jakie są powody naszej porażki. Spróbujemy wyciągnąć jak najwięcej wniosków z dzisiejszego meczu. </em></p>
<p><strong>Paweł Mróz</strong> (zawodnik Śląska Wrocław): - <em>Tak jak powiedział trener, mieliśmy przewagę w pierwszej połowie. Wyszliśmy na drugą połowę, Turów ustawił mocną obronę, z którą sobie nie radziliśmy i nas doszedł. Mieliśmy problemy ze zbiórkami. Wynik jest jaki jest, ale seria się nie skończyła i będziemy walczyć w następnym meczu.</em></p>
<p><strong>Iwo Kitzinger</strong> (zawodnik Turowa Zgorzelec): - <em>Kluczem była druga połowa kiedy zagraliśmy swoją klasyczną obronę. Poza tym w drugiej części gry obudził się Thomas Kelati i zaczął robić to co robi najlepiej czyli rzucać trójki. To spowodowało nasze zwycięstwa.</em></p>
<p>źródło: <strong><a href="http://www.szlachta.wroclaw.pl/news-1843.html">Szlachta Wrocław</a></strong></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Wypowiedzi po I meczu Turów - Śląsk]]></title>
<link>http://slaskpress.wordpress.com/?p=215</link>
<pubDate>Mon, 28 Apr 2008 21:04:27 +0000</pubDate>
<dc:creator>Grzegorz Dydacki</dc:creator>
<guid>http://slaskpress.wordpress.com/?p=215</guid>
<description><![CDATA[Marcin Stefański, gracz Śląska: - Większa ilość strat, gdzie Śląsk miał 15, a Turów 7 i zb]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignright" style="float:right;" src="http://img86.imageshack.us/img86/1894/lsknewsmf5.gif" alt="" width="72" height="75" /><img class="alignright" style="float:right;" src="http://img504.imageshack.us/img504/1489/turownewszp3.gif" alt="" width="76" height="75" /><img class="alignright" style="float:right;" src="http://i298.photobucket.com/albums/mm277/slaskpress/medianews.jpg" alt="" width="35" height="75" /><strong>Marcin Stefański</strong>, gracz Śląska: - Większa ilość strat, gdzie Śląsk miał 15, a Turów 7 i zbiórki w ataku to główna przyczyna naszej porażki. Zabrakło nam trochę konsekwencji w ataku, bo naprawdę mogliśmy powalczyć o wygraną. Obrona nie była najgorsza, choć najbardziej raziły zbiórki w ataku zgorzelczan. Przeciwnicy często nie trafiali. Trener z pewnością wyciągnie odpowiednie wnioski z dzisiejszego spotkania i we wtorek powinniśmy cieszyć się ze zwycięstwa.</p>
<p><strong>Torrell Martin</strong>, gracz Śląska:</p>
<p><em>Dlaczego zagrałeś dziś tylko 5 minut?</em></p>
<p>- To była decyzja trenera. Nie umiem tego wytłumaczyć. Moje kolana czują się dobrze, byłem i jestem gotów wyjść na parkiet, walczyć. Mam nadzieję, że zagram we wtorek.</p>
<p><strong>Robert Skibniewski</strong>, gracz Turowa: - Konsekwencja w ofensywie i żelazna obrona to klucze do dzisiejszego triumfu. Turów jest teraz w dobrej dyspozycji. Myślę, że jesteśmy dobrze przygotowani, żarty się już skończyły - trzeba dawać z siebie wszystko w każdym meczu.</p>
<p>Dalszą część wywiadów znajdźcie państwo pod adresem: <strong><a href="http://www.szlachta.wroclaw.pl/news-1819.html">szlachta.wroclaw.pl</a></strong></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Break Session 2008 ]]></title>
<link>http://wbarwiedzwieku.wordpress.com/?p=113</link>
<pubDate>Thu, 10 Apr 2008 12:33:03 +0000</pubDate>
<dc:creator>jazzowsky</dc:creator>
<guid>http://wbarwiedzwieku.wordpress.com/?p=113</guid>
<description><![CDATA[
Włocławek za kilka miesięcy znów zakręci światem. 19 i 20 września nasze miasto będzie stol]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://i291.photobucket.com/albums/ll307/wbdcrew/2fc70ff5.jpg" alt="" width="500" height="300" /></p>
<p>Włocławek za kilka miesięcy znów zakręci światem. 19 i 20 września nasze miasto będzie stolicą tańca, hip hopu i streetballa. Tak wielkiej imprezy jak Break Session 2008 we Włocławku jeszcze nie było. O przygotowaniach do imprezy Break Session możecie posłuchać oraz przeczytać niżej.</p>
<p><!--more--></p>
<p>Break Session to największa po Mistrzostwach Świata impreza tańca break dance. Do Włocławka od czterech lat przybywają tancerze z całego świata. W tym roku przyjadą m.in mistrzowie Korei,  USA i Francji; zapowiada Darek Marzec z firmy Tribal:</p>
<p>[audio=http://www.clickcaster.com/users/nielad/assets/BREASESSIONGRUPY.mp3]</p>
<p>Oczywiście nie byłoby tańca bez muzyki, gwiazdą nadchodzącego Break Session będzie legendarna grupa z USA - The Beatnuts.</p>
<p>[audio=http://www.clickcaster.com/users/nielad/assets/PO807443.MP3]</p>
<p>Obok tańca i koncertów hip hopowych czekają nas pokazy motorowe, tuning show prowadzony przez TEDE i mecze streetballa z udziałem najlepszych w Polsce koszykarzy.</p>
<p>W ramach przypomnienia co działo się w ubiegłym roku, kliknij <a href="http://wbarwiedzwieku.wordpress.com/2008/03/27/break-session-wloclawek/" target="_blank">tutaj.</a></p>
<p><strong>ZAPRASZAMY DO WŁOCŁAWKA NA BS 2008!</strong></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Budda w Silicon Valley]]></title>
<link>http://17karmapa.wordpress.com/?p=7</link>
<pubDate>Thu, 03 Apr 2008 17:08:38 +0000</pubDate>
<dc:creator>Tomek Chmiel</dc:creator>
<guid>http://17karmapa.wordpress.com/?p=7</guid>
<description><![CDATA[Wywiad z XVII Karmapą Taje Dordże, Menlo Park, Kalifornia, 7 września 2003.
Rozmawiali: Gosia Pel]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Wywiad z XVII Karmapą Taje Dordże, Menlo Park, Kalifornia, 7 września 2003.<br />
Rozmawiali: Gosia Pellarin, Alyson Talley, Tomek Lehnert, Brooke Webb</p>
<p><strong>Buddhism To­day:</strong> To przy­jem­ność móc po­roz­ma­wiać z To­bą pod­czas Twej pierw­szej wi­zy­ty w Sta­nach Zjed­no­czo­nych. Ja­kie są Two­je wra­że­nia do­ty­czą­ce Ame­ry­ki i lu­dzi tu ży­ją­cych?</p>
<p><strong>Kar­ma­pa:</strong> W Ameryce wszystko jest olbrzymie... Wielkie drogi, duże samochody, nawet ludzie są duzi...(śmiech). Ale ogólnie otwarci, co jest bardzo ważne dla buddyzmu. Już kiedy byłem bardzo mały, jeszcze mieszkając w Tybecie, chciałem podróżować. Możliwość zobaczenia tak wielu różnych miejsc to dla mnie ekscytująca przygoda. Zawsze kiedy podróżowałem po Europie, albo gdziekolwiek indziej, było to bardzo pouczające. Podróże są źródłem wielu doświadczeń. Tak samo jest tutaj. Nawet jeśli przebywam w jednym miejscu przez dwa miesiące, nadal dużo się uczę. To wspaniałe doświadczenie.</p>
<p><strong>Bud­dhism To­day: Ja­kie są naj­waż­niej­sze ce­chy bud­dy­zmu?</strong></p>
<p><strong>Kar­ma­pa:</strong> Bud­dyzm nie jest tak na­praw­dę ani re­li­gią ani fi­lo­zo­fią. To me­to­da, któ­ra umoż­li­wia nam kon­takt z na­szą praw­dzi­wą esen­cją, co czy­ni go tak szcze­gól­nym i róż­nym od wszyst­kich in­nych re­li­gii. Dzię­ki bud­dyj­skim środ­kom mo­że­my urze­czy­wist­nić na­tu­rę wszyst­kich zja­wisk. Jak to się mó­wi: „urze­czy­wist­nić na­tu­rę umy­słu”. To umysł two­rzy ten sam­sa­rycz­ny świat. Z te­go po­wo­du sta­no­wi on po­ję­cie dość istot­ne. Umysł okre­śla się rów­nież ja­ko „na­tu­rę wszyst­kie­go”. Skła­da się na nią co­kol­wiek wi­dzi­my, czu­je­my czy two­rzy­my. A więc bud­dyzm to po pro­stu prak­tycz­na me­to­da. Nie jest opar­ta na sło­wach, któ­re ktoś wy­po­wie­dział, czy na wie­rze, lecz na fak­tach. Kie­dy uży­wa­my jej pró­bu­jąc do­trzeć do praw­dy, ko­rzy­sta­my nie tyl­ko z dhar­my, lecz od­wo­łu­je­my się tak­że do in­nych źró­deł mą­dro­ści, dzię­ki któ­rym mo­że­my od­nieść ko­rzy­ści w tym świe­cie. Jed­no­cze­śnie jed­nak nie przy­wią­zu­je­my się do nich.<br />
<!--more--><br />
<strong>Bud­dhism To­day:</strong> Ja­kie miej­sce zaj­mu­je tu­taj na­uka mó­wią­ca o bo­dhi­czi­cie - po­sta­wie bodhisattwy?</p>
<p><strong>Kar­ma­pa:</strong> Dla nas, prak­ty­ku­ją­cych zgod­nie z na­uka­mi li­nii Kar­ma Ka­gyu, któ­rzy po­dą­ża­my ścież­ka­mi ma­ha­ja­ny i wa­dżra­ja­ny, bo­dhi­czit­ta jest bar­dzo istot­na. To dzię­ki po­sta­wie bodhisattwy wła­śnie wszyst­ko wo­kół się zmie­nia. Bo­dhi­czit­ta to po­sta­no­wie­nie, że co­kol­wiek ro­bi­my, na­wet je­śli na­dal ro­bi­my to dla sie­bie, bę­dzie­my czy­nić z na­sta­wie­niem przy­no­sze­nia po­żyt­ku in­nym. To jest esen­cja bud­dy­zmu wa­dżra­ja­ny. Obie ścież­ki, któ­re prak­ty­ku­je się w Kar­ma Ka­gyu - ma­ha­ja­na i wa­dżra­ja­na - pra­cu­ją z tą oświe­co­ną po­sta­wą. Dro­ga ma­ha­ja­ny jest sze­ro­ka i przej­rzy­sta, ale kie­ru­je­my się na niej wie­dzą po­cho­dzą­cą z ksią­żek, po­dą­ża­my więc za pew­ny­mi in­struk­cja­mi. Wa­dżra­ja­na to w więk­szej czę­ści bez­po­śred­nie me­to­dy, dla­te­go jest bar­dziej ry­zy­kow­na i ku­szą­ca. Do­cho­dzi­my tu do osta­tecz­ne­go eta­pu roz­wo­ju i do­pie­ro z te­go punk­tu spo­glą­da­my wstecz, by zo­ba­czyć, w ja­ki spo­sób ten po­ziom osią­gnę­li­śmy.</p>
<p>W szko­łach hi­na­ja­ny i ma­ha­ja­ny naj­pierw za­sie­wa­my na­sio­na, po­tem je pod­le­wa­my i użyź­nia­my zie­mię, aż w koń­cu otrzy­mu­je­my owoc. To bar­dzo sys­te­ma­tycz­ne po­dej­ście. W wa­dżra­ja­nie pró­bu­je­my rów­no­cze­śnie siać i zbie­rać owo­ce. Sta­ra­my się przy­bli­żyć so­bie oba te dzia­ła­nia. Tak wy­ko­rzy­stu­je­my każ­dy spo­sób, aby co­dzien­nie cie­szyć się owo­ca­mi prak­ty­ki.</p>
<p><strong>Bud­dhism To­day:</strong> A więc obie­ra­my so­bie cel ja­ko punkt star­to­wy?</p>
<p><strong>Kar­ma­pa:</strong> Tak. W ten spo­sób wy­ko­rzy­stu­je­my na­rzę­dzia naj­bar­dziej efek­tyw­nie.</p>
<p><strong>Bud­dhism To­day:</strong> To tak, jak­by użyć in­ży­nie­rii ge­ne­tycz­nej.</p>
<p><strong>Kar­ma­pa:</strong> <em>(śmiech)</em></p>
<p><strong>Bud­dhism To­day:</strong> Czy mo­żesz po­wie­dzieć coś wię­cej o bo­dhi­czi­cie?</p>
<p><strong>Kar­ma­pa:</strong> Bo­dhi­czit­ta to sło­wo pochodzące z san­skrytu. Po ty­be­tań­sku uży­wa­my okre­śleń „mon­pa sem kied” i „juk­pa sem kjed”. „Sem” ozna­cza umysł, a „kjed” stwa­rzać. Ozna­cza­ją one stwa­rza­nie umy­słu bo­dhi­czit­ty za­rów­no w spo­sób in­ten­cjo­nal­ny, jak i rze­czy­wi­sty. „Mon­pa sem kjed” jest in­ten­cjo­nal­ną prak­ty­ką bo­dhi­czitty, a „juk­pa sem kjed” to ak­tyw­na bo­dhi­czit­ta.</p>
<p>Naj­pierw trze­ba zo­ba­czyć, że sam­sa­rycz­ny świat to cier­pie­nie, a po­tem, że czu­ją­ce isto­ty są uwię­zio­ne w tym świe­cie. Na ba­zie te­go zro­zu­mie­nia, roz­wi­ja­my pra­gnie­nie usu­nię­cia cier­pie­nia i ob­da­ro­wy­wa­nia wszyst­kich szczę­ściem. Ny­in­je ozna­cza po ty­be­tań­sku „usu­nąć cier­pie­nie”. To jest dość pro­sty i pod­sta­wo­wy wgląd. My­ślę, że naj­lep­sze an­giel­skie okre­śle­nia dla nie­go to „mi­łu­ją­ca do­broć” (jam­pa) i „współ­czu­cie” (ny­in­je). Da­wa­nie osta­tecz­ne­go szczę­ścia nie ozna­cza pra­cy cha­ry­ta­tyw­nej, ale na­ucza­nie dhar­my i po­ma­ga­nie isto­tom w zro­zu­mie­niu jej zna­cze­nia. Wy­ja­śnia­my więc, jak ją prak­ty­ko­wać i jak jej uży­wać. Za­rów­no in­ten­cjo­nal­na, jak i ak­tyw­na bo­dhi­czit­ta są tu nie­zbęd­ne. Bo­dhi­czit­ta jest waż­na zwłasz­cza, wtedy gdy po­dej­mu­je­my ja­kąś ak­tyw­ność w dhar­mie. Mu­si­my dzia­łać dla po­żyt­ku in­nych z ta­kim za­an­ga­żo­wa­niem, jak­by­śmy robi­li coś dla sie­bie. Po­ma­ga­jąc in­nym osią­ga­my wię­cej zro­zu­mie­nia, a po­ma­ga­jąc so­bie, bę­dzie­my w sta­nie lepiej po­ma­gać in­nym. To dzia­ła w obie stro­ny.</p>
<p><strong>Bud­dhism To­day:</strong> Co to wła­ści­wie ozna­cza „ak­tyw­na bo­dhi­czit­ta”?</p>
<p><strong>Kar­ma­pa:</strong> Aspi­ra­cja do bo­dhi­czit­ty czy in­ten­cjo­nal­na bo­dhi­czit­ta to po­sta­no­wie­nie osią­gnię­cia sta­nu oświe­ce­nia, na­to­miast ak­tyw­na bo­dhi­czit­ta to rze­czy­wi­ste po­dą­ża­nie dro­gą do nie­go. Ak­tyw­na bo­dhi­czit­ta jest tak­że ro­dza­jem od­wa­gi. Tu­taj nie tyl­ko czy­ni­my do­bre ży­cze­nia, a po­tem ucie­ka­my od pro­ble­mu, ale rze­czy­wi­ście wdra­ża­my oświe­co­ną po­sta­wę w ży­cie. Bie­rze­my sy­tu­ację w swo­je rę­ce i od­waż­nie wcho­dzi­my w nią. Ak­tyw­na bo­dhi­czit­ta to speł­nie­nie Sze­ściu Pa­ra­mit (wy­zwa­la­ją­cych dzia­łań).</p>
<p><strong>Bud­dhism To­day:</strong> Czy kie­dy Ty udzie­lasz na­uk czy ini­cja­cji, al­bo kie­dy ktoś in­ny za­kła­da ośro­dek bud­dyj­ski, to jest wła­śnie ak­tyw­na bo­dhi­czit­ta?</p>
<p><strong>Kar­ma­pa:</strong> Ak­tyw­na bo­dhi­czit­ta to za­rów­no in­ten­cja, jak i dzia­ła­nie. Czego moż­na do­ko­nać bez mo­ty­wa­cji? Kie­dy bu­du­je­my ośrod­ki, da­je­my na­uki czy udzie­la­my ini­cja­cji, al­bo kie­dy me­dy­tu­je­my, po­trze­bu­je­my świa­do­mo­ści, że ro­bi­my to, by po­móc in­nym, czyż nie?</p>
<p><strong>Bud­dhism To­day:</strong> Je­steś gło­wą li­nii Kar­ma Ka­gyu. Co ozna­cza „Kar­ma Ka­gyu”?</p>
<p><strong>Kar­ma­pa:</strong> „Ka” po ty­be­tań­sku ozna­cza wszyst­kie in­struk­cje, a „gyu” to prze­kaz - od jed­ne­go urze­czy­wist­nio­ne­go mi­strza do na­stęp­ne­go. Prze­kaz po­zo­sta­je czy­sty, przej­rzy­sty i bez­błęd­ny. Li­nia Kar­ma Ka­gyu po­cho­dzi od Ti­lo­py i Na­ro­py. Ti­lo­pa otrzy­mał jej prze­kaz w In­diach, bez­po­śred­nio od Do­rdże Czang i czte­rech urze­czy­wist­nio­nych mi­strzów czte­rech kie­run­ków. Po­tem dał go Mar­pie, Mar­pa Mi­la­re­pie, a ten Gam­po­pie. On z ko­lei udzie­lił prze­ka­zu swo­im trzem głów­nym uczniom, przede wszyst­kim zaś I Kar­ma­pie, Dys­um Czien­pie. I Kar­ma­pę na­zy­wa­no „Kham­pa Use” - „Kham” to re­gion we wschod­nim Ty­be­cie, „pa” ozna­cza czło­wiek, a „use” - si­we wło­sy.</p>
<p>Na­sza Kamt­sang Ka­gyu roz­po­czy­na się więc wraz z I Kar­ma­pą. Głów­ny­mi prak­ty­ka­mi tej tra­dy­cji są sześć jog Na­ro­py i ma­ha­mu­dra. Ma­ha­mu­dra to san­skryc­kie sło­wo, uży­wa­ne w szko­le Ka­gyu. Ty­be­tań­skie okre­śle­nie ma­ha­mu­dry brzmi: „czak dżia czien­po”. Jest to spe­cy­ficz­na na­uka na­szej li­nii, a do­ty­czy me­dy­to­wa­nia bez­po­śred­nio na umysł. Oczy­wi­ście w szko­łach Ning­ma i Ge­lug ist­nie­ją in­ne okre­śle­nia ma­ha­mu­dry, ta­kie jak: „ta­ła czien­po”, „uma czien­po” i „dzog­pa czien­po”.</p>
<p><strong>Bud­dhism To­day:</strong> Czym róż­nią się ma­ha­mu­dra i dzog­czen?</p>
<p><strong>Kar­ma­pa:</strong> To są po pro­stu róż­ne ścież­ki. Ist­nie­ją róż­ne me­to­dy dla róż­nych lu­dzi, któ­re są od­po­wied­nio do nich do­pa­so­wa­ne. W koń­cu i tak nie jest waż­ne, ja­kich środ­ków uży­li­śmy, aby osią­gnąć urze­czy­wist­nie­nie. Owoc po­zo­sta­je ten sam. To tak, jak­by po­wie­dzieć: „Te­raz le­cę do Frank­fur­tu i mo­gę się tam do­stać Lu­fthan­są lub Uni­ted”.</p>
<p><strong>Bud­dhism To­day:</strong> W na­szych ośrod­kach Dia­men­to­wej Dro­gi, głów­ną prak­ty­ką jest gu­ru jo­ga XVI Kar­ma­py. Czy mógł­byś wy­ja­śnić po­ży­tek ja­ki pły­nie z tej prak­ty­ki?</p>
<p><strong>Kar­ma­pa:</strong> Na po­cząt­ku trze­ba zro­zu­mieć zna­cze­nie gu­ru jo­gi. To prak­ty­ka na na­sze­go wła­sne­go na­uczy­cie­la. Cho­ciaż me­dy­tu­je­my rów­nież na ła­god­ne lub groź­ne for­my bud­dów, za­le­tą gu­ru jo­gi po­zo­sta­je to, że na­uczy­ciel jest ludz­ką isto­tą, tak jak my. W ten spo­sób ła­twiej mo­że­my się z nim czy z nią zi­den­ty­fi­ko­wać. Mo­że­my roz­wi­nąć sil­niej­szą więź, zbu­do­wać moc­niej­szy zwią­zek. W rze­czy­wi­sto­ści bez na­uczy­cie­la ni­gdy nie po­zna­li­by­śmy ji­da­ma. To la­ma po­ka­zu­je nam czym wszyst­ko jest. Przej­mu­je­my wła­ści­wo­ści na­sze­go gu­ru i uży­wa­my ich, aby osią­gnąć ten sam po­ziom re­ali­za­cji, co on.<br />
Po­nie­waż na­uczy­ciel jest czło­wie­kiem jak my, ła­twiej nam w cza­sie prak­ty­ki gu­ru jo­gi otrzy­mać bło­go­sła­wień­stwo - po pro­stu dla­te­go, że nasz umysł sta­je się bar­dziej otwar­ty. Gdy­by nie to, mo­gli­by­śmy rów­nie do­brze ro­bić gu­ru jo­gę me­dy­tu­jąc na ka­mień. Efekt był­by ten sam. Prak­ty­ku­jąc na na­uczy­cie­la, czu­je­my się bar­dziej pew­nie. Z dru­giej stro­ny nie po­win­ni­śmy my­śleć o na­uczy­cie­lu tyl­ko ja­ko o ludz­kiej isto­cie. Mu­si­my zda­wać so­bie spra­wę z te­go, że po­sia­da on okre­ślo­ne wła­ści­wo­ści. Te wła­ści­wo­ści to Trzy Klej­no­ty. Tak jak Bud­da nie jest on oso­bą, ale kimś, kto po­ka­zu­je dro­gę do oświe­ce­nia. Po­za tym zna dhar­mę. W koń­cu - on czy ona - po­ma­ga nam na dro­dze i dla­te­go jest wcie­le­niem san­gi. Je­śli bę­dzie­cie my­śleć, że gu­ru jo­ga to prak­ty­ka tyl­ko na cia­ło na­uczy­cie­la, po­zo­sta­nie ona je­dy­nie źró­dłem sam­sa­ry. Cia­ło ludz­kie nie cha­rak­te­ry­zu­je się żad­ną osta­tecz­ną wła­ści­wo­ścią - to tyl­ko mię­so i ko­ści.</p>
<p>Po­przez gu­ru jo­gę na­uczy­ciel umoż­li­wia nam zro­zu­mie­nie osta­tecz­ne­go po­zio­mu. Dzię­ki tej prak­ty­ce mo­że­my przejść ostat­ni od­ci­nek ścież­ki - spra­wia, że wszyst­ko sta­je się przej­rzy­ste jak krysz­tał. Tyl­ko na­uczy­ciel po­sia­da zdol­ność od­dzia­ły­wa­nia na nas w ten spo­sób.</p>
<p><strong>Bud­dhism To­day:</strong> Bio­rąc pod uwa­gę nasz sty­lu ży­cia, gu­ru jo­ga wy­da­je się od­po­wied­niej­szą prak­ty­ką niż na przy­kład sześć jog Na­ro­py?</p>
<p><strong>Kar­ma­pa:</strong> Ja­ką­kol­wiek prak­ty­kę wy­ko­nu­jesz, po­zo­sta­je ona waż­na. Wszyst­kie me­to­dy są efek­tyw­ne. Je­śli do ja­kiejś me­dy­ta­cji masz więk­sze za­ufa­nie, je­że­li wy­da­je ci się, że coś bar­dziej do cie­bie pa­su­je, uży­waj wła­śnie jej, a wów­czas szyb­ciej osią­gniesz re­zul­ta­ty. Rze­czy­wi­ście za­le­żą one od te­go, co jest bar­dziej od­po­wied­nie dla nas w kon­kret­nej sy­tu­acji, w kon­kret­nych cza­sach, na­wet kul­tu­rze.</p>
<p><strong>Bud­dhism To­day:</strong> Czy mo­że­my jed­nak osią­gnąć re­ali­za­cję wiel­kich mi­strzów bez dłu­gich od­osob­nień i ta­kich prak­tyk jak sześć jog Na­ro­py?</p>
<p><strong>Kar­ma­pa:</strong> Kie­dy mó­wi­my o sze­ściu jo­gach Na­ro­py, my­śli­my o tych wszyst­kich skom­pli­ko­wa­nych czyn­no­ściach, któ­re się w trak­cie tych prak­tyk wy­ko­nu­je - od­czu­wa­my to ja­ko wiel­kie ob­cią­że­nie. Gdy wów­czas słyszy­my, że je­śli ktoś ro­bi gu­ru jo­gę, to mo­że osią­gnąć ten sam re­zul­tat, to stwier­dzi­my być mo­że: „Tak, gu­ru jo­ga jest krót­ka, to jest coś dla mnie!” Z cza­sem jed­nak za­czy­na­my do­ce­niać szcze­gól­ne wła­ści­wo­ści za­war­te w sze­ściu jo­gach Na­ro­py, na przy­kład wy­ko­nu­jąc po­ła. I ro­zu­mie­my, że bez sto­so­wa­nia tak­że tych środ­ków, nie moż­na do­trzeć na­praw­dę głę­bo­ko i urze­czy­wist­nić praw­dy w na­praw­dę krót­kim cza­sie. Od pew­ne­go mo­men­tu chce­my więc prak­ty­ko­wać sześć jog Na­ro­py, sta­je się to ko­niecz­no­ścią. Dzię­ki gu­ru jo­dze „pod­cho­dzi­my bli­żej”, by po­czuć smak sze­ściu jog Na­ro­py, choć nie osią­ga­my cał­ko­wi­te­go ich do­świad­cze­nia.</p>
<p><strong>Bud­dhism To­day:</strong> Czy mo­żesz po­wie­dzieć coś o mo­cy man­try? Ja­ki pły­nie po­ży­tek z po­wta­rza­nia man­try „Kar­ma­pa Czien­no”?</p>
<p><strong>Kar­ma­pa:</strong> Uży­wa­my man­try Kar­ma­pa Czien­no w gu­ru jo­dze XVI Kar­ma­py, aby zbli­żyć się do je­go po­zio­mu re­ali­za­cji. Po ty­be­tań­sku „kar­ma” ozna­cza ak­tyw­ność, a „pa” oso­bę, któ­ra ją wy­ko­nu­je. Kar­ma­pa to za­tem po pro­stu ktoś, kto jest ak­tyw­ny. Man­tra więc sa­ma w so­bie po­zo­sta­je pew­ną for­mą gu­ru jo­gi.</p>
<p><strong>Bud­dhism To­day:</strong> Czy­li wy­po­wia­da­nie man­try po pro­stu jest gu­ru jo­gą?</p>
<p><strong>Kar­ma­pa:</strong> Mo­że nie zu­peł­nie pro­ste jej po­wta­rza­nie. Trze­ba tak­że pa­mię­tać o jej zna­cze­niu. Kie­dy po­wta­rza­my man­trę, je­ste­śmy bar­dzo bli­sko esen­cji Kar­ma­py - przy­wo­łu­je­my je­go cia­ło, mo­wę i umysł. Jej sło­wa „nio­są” tak­że esen­cję trzech cza­sów Kar­ma­py - je­go prze­szło­ści, te­raź­niej­szo­ści i przy­szło­ści. Moż­na po­wie­dzieć, że Kar­ma­pa, al­bo ja­ki­kol­wiek in­ny na­uczy­ciel, na któ­re­go wy­ko­nu­je­my gu­ru jo­gę, ucie­le­śnia więc Trzy Klej­no­ty. Kie­dy po­wta­rza­my sześć sy­lab man­try Kochających Oczu (tyb. Czen­re­zi­g) - „Om Mani Pe­me Hung” - tak­że otwie­ra­my na­sze umy­sły na je­go po­nad­cza­so­we wła­ści­wo­ści. Kie­dy Czen­re­zi­g przy­jął ślu­bo­wa­nie bo­dhi­sat­twy i roz­po­czął swo­ją aktyw­ność, uczy­nił sil­ne ży­cze­nia, aby każ­dy, kto powtó­rzy tę man­trę, otrzy­mał bło­go­sła­wień­stwo. To sa­mo do­ty­czy Kar­ma­pa Czien­no.</p>
<p><strong>Bud­dhism To­day:</strong> Każ­dy Kar­ma­pa ogła­sza sie­bie Kar­ma­pą. Ty zro­bi­łeś to sa­mo, kie­dy by­łeś ma­łym dziec­kiem?</p>
<p><strong>Kar­ma­pa:</strong> Tak, rzeczywiście tak było.</p>
<p><strong>Bud­dhism To­day:</strong> Czy po­wie­dział­byś, że to by­ło sil­ne prze­ko­na­nie?<br />
<strong><br />
Kar­ma­pa:</strong> Tak. Mia­łem sil­ne po­czu­cie, że mógł­bym zro­bić coś do­bre­go, po pro­stu do­bre­go, że mógł­bym wy­ko­ny­wać ak­tyw­ność dhar­my i pod­jąć wy­zwa­nie na­ucza­nia. By­łem o tym bar­dzo moc­no prze­ko­na­ny. By­łem wte­dy bar­dzo ma­ły i nie wie­dzia­łem, co to od­czu­cie wła­ści­wie ozna­cza. Ale by­ło bar­dzo sil­ne... Za­czą­łem to ro­zu­mieć, kie­dy mia­łem sześć czy sie­dem lat. Dzię­ki mo­jej prak­ty­ce mo­gę te­raz po­wie­dzieć, że je­stem w sta­nie kon­ty­nu­ować pra­cę po­przed­nie­go Kar­ma­py, że mam do te­go od­po­wied­nie zdol­no­ści. Czu­ję to. Tak, mo­gę po­wie­dzieć, że je­stem Kar­ma­pą. Kar­ma­pa po pro­stu ozna­cza oso­bę, któ­ra wy­ko­nu­je pew­ną ak­tyw­ność.</p>
<p><strong>Bud­dhism To­day:</strong> Czy masz pew­ność, że je­steś w sta­nie prze­jąć je­go za­da­nie?</p>
<p><strong>Kar­ma­pa:</strong> Tak, w prze­ciw­nym ra­zie był­bym tyl­ko ko­lej­ną oso­bą, któ­ra twier­dzi, że jest Kar­ma­pą. Stwier­dze­nie: „Je­stem Kar­ma­pą”, nie wy­star­cza. Aby roz­po­znać Kar­ma­pę, po­trzeb­ny jest do­wód. Oso­bę, któ­ra jest od­po­wie­dzial­na za roz­po­zna­nie go, kosz­tu­je to wie­le pra­cy i in­ten­syw­nej me­dy­ta­cji.</p>
<p><strong>Bud­dhism To­day:</strong> W Two­im przy­pad­ku był to Sza­mar Rin­po­cze?</p>
<p><strong>Kar­ma­pa:</strong> Tak, do­ko­nał te­go Sza­mar Rin­po­cze z po­mo­cą jesz­cze in­ne­go la­my.</p>
<p><strong>Bud­dhism To­day:</strong> Te­raz je­steś w zu­peł­nie in­nym śro­do­wi­sku niż to, któ­re pa­mię­tasz z Ty­be­tu. Czy tę­sk­nisz do miej­sca, w któ­rym się wy­cho­wa­łeś? Czy masz uczu­cie, że chciał­byś tam wró­cić?</p>
<p><strong>Kar­ma­pa:</strong> Kto wie, mo­że wró­cę tam kie­dyś ja­ko wol­ny czło­wiek? Spę­dzi­łem więk­szość dzie­ciń­stwa w Lha­sie, ale nie tę­sk­nię zbyt­nio za nią. To za czym tę­sk­nię, to ci­sza Wschod­nie­go Ty­be­tu - je­go łą­ki i gó­ry...</p>
<p><strong>Bud­dhism To­day:</strong> Czy są­dzisz, że bud­dyzm w Ty­be­cie za­ni­ka?</p>
<p><strong>Kar­ma­pa:</strong> Nie­zu­peł­nie. Wie­lu na­uczy­cie­li na­dal tam ży­je i wie­lu lu­dzi pra­cu­je tam z dhar­mą. Je­śli spoj­rzy­my na hi­sto­rię, na­uki bud­dyj­skie po­cho­dzą z In­dii. Dopie­ro póź­niej roz­prze­strze­ni­ły się w Ty­be­cie, po­tem w Chi­nach, w Eu­ro­pie... W In­diach na­dal po­zo­sta­ły p