<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>wyciagniete-ze-scenariusza &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/wyciagniete-ze-scenariusza/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "wyciagniete-ze-scenariusza"</description>
	<pubDate>Tue, 07 Oct 2008 18:06:47 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Kto wie - może początek!]]></title>
<link>http://simonpeter.wordpress.com/?p=57</link>
<pubDate>Wed, 16 Apr 2008 19:27:53 +0000</pubDate>
<dc:creator>simonpeter</dc:creator>
<guid>http://simonpeter.pl.wordpress.com/?p=57</guid>
<description><![CDATA[
]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:center;"><a href="http://simonpeter.files.wordpress.com/2008/04/poczatek.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-58 alignleft" style="float:left;" src="http://simonpeter.wordpress.com/files/2008/04/poczatek.jpg" alt="" width="500" height="709" /></a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Wariat i zakonnica]]></title>
<link>http://simonpeter.wordpress.com/?p=49</link>
<pubDate>Tue, 25 Mar 2008 21:57:07 +0000</pubDate>
<dc:creator>simonpeter</dc:creator>
<guid>http://simonpeter.pl.wordpress.com/?p=49</guid>
<description><![CDATA[WALPURG
Muszę mówić. Jest pani podobna do tej, która kiedyś była dla mnie wszystkim. A może m]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><b>WALPURG</b><br />
Muszę mówić. Jest pani podobna do tej, która kiedyś była dla mnie wszystkim. A może mi się wydaje. Nie żyje już.</p>
<p><b>SIOSTRA ANNA</b>  <i>drgnęła</i><br />
Nie żyje?</p>
<p><b>WALPURG</b><br />
Pani także miała cos podobnego w życiu. Ja to odczułem od razu. On też nie żyje? Prawda?</p>
<p><b>SIOSTRA ANNA</b><br />
Ach, na litość boska, nie mówmy o tym. Jestem już w innym świecie.</p>
<p><b>WALPURG</b><br />
Ale ja nie jestem. Jakże zazdroszczę pani innego świata, który pani sama sobie na mieszkanie wybrała. Ja musze żyć tu, w        tym okropnym więzieniu, w świecie narzuconym mi przez moich katów, w świecie, którego nienawidzę. A mój świat istotny to ten zegar, który mi w głowie idzie bez przerwy nawet podczas snu. Wołałbym śmierć po tysiące razy. Ale ja nie mogę umrzeć. Takie jest prawo wobec nas, szalonych, cierpiących bez winy. Jesteśmy torturowani jak najgorsi zbrodniarze. A umrzeć nam nie wolno, bo społeczeństwo jest dobre, bardzo dobre, i dba o to, byśmy się nie przestali męczyć przedwcześnie. Ha!! Niech pani zdejmie mi        ten przeklęty kaftan! Dusze się! Ręce wychodzą mi ze stawów!</p>
<p><b>SIOSTRA ANNA</b><br />
Ja nie mogę. Doktor nie pozwolił.</p>
<p><b>WALPURG</b>  <i>zimno</i><br />
Pani jest więc pomocnica mego kata? Dobrze. Proszę siadać. Porozmawiamy. Mamy czas. O! Ja mam masę czasu! Tylko nie wiem, czym go zapełnić. A moich myśli nie znoszę już nie znoszę... <i>opanowuje łkanie </i>A myśleć musze w kółko, jak maszyna. W głowie idzie mi piekielna maszyna. I nie wiem, na którą godzinę którego dnia jest nastawiona. Nie wiem, kiedy pęknie. I czekam, bez końca czekam. Czasem myślę, ze już nie może dłużej trwać ta męka. Ale nie przechodzi dzień, noc, znowu dzień, potem chloral, morfina, sen pełen koszmarów i to straszne obudzenie się z tym poczuciem, ze wszystko zaczyna się na nowo. I tak ciągle,  ciągle...</p>
<p><!--more--></p>
<p>- -</p>
<p align="center">Stanisław Ignacy Witkiewicz</p>
<p align="center"><big>Wariat i zakonnica</big></p>
<div align="center">czyli<br />
Nie ma        złego, Co by na jeszcze</div>
<div align="center">Gorsze nie wyszło</div>
<div align="center"></div>
<div align="center">Krótka sztuka w trzech aktach i czterech odsłonach</div>
<div align="center">1923</div>
<p style="margin-top:0;margin-bottom:0;" align="right">&#160;</p>
<p style="margin-top:0;margin-bottom:0;" align="right"> Poświecona wszystkim wariatom świata</p>
<div align="right"></div>
<p style="margin-top:0;margin-bottom:0;" align="right"> (y compris        inne planety naszego systemu,</p>
<p style="margin-top:0;margin-bottom:0;" align="right">a także planety innych słońc Drogi Mlecznej        i innych gwiazdozbiorów)</p>
<div align="right"></div>
<p style="margin-top:0;margin-bottom:0;" align="right">  i Janowi Mieczyslawskiemu</p>
<p style="margin-top:0;margin-bottom:0;" align="right">&#160;</p>
<p>reż. Iwona Woźniak</p>
<p>fragment aktu pierwszego.</p>
<p>premiera: KWIECIEŃ 2008 (?) :)</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Nieudane próby powrotu znikąd (2)]]></title>
<link>http://simonpeter.wordpress.com/?p=41</link>
<pubDate>Sun, 23 Mar 2008 20:38:10 +0000</pubDate>
<dc:creator>simonpeter</dc:creator>
<guid>http://simonpeter.pl.wordpress.com/?p=41</guid>
<description><![CDATA[(Siada w fotelu. Wyciąga nową paczkę papierosów. Zrywa zabezpieczenie, celofan zgniata w palcach]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><i>(Siada w fotelu. Wyciąga nową paczkę papierosów. Zrywa zabezpieczenie, celofan zgniata w palcach i niedbale rzuca na stolik. Podnosi do góry kartonowe wieczko i przygląda się srebrnej folii. Odczytuje napis)</i> <font size="3"></font><br />
<font size="3"><b>J:</b> Pull, to znaczy ciągnąć. Hm. Śmieszne. A czemu nie rwać, albo szarpać. Szarpajmy jadło na sztuki niechaj nagie świecą kości. Z czego to jest? Nie pamiętam. Coraz mniej już pamiętam. Coraz mniej. Mam kłopoty z pamięcią. Przecież zawsze miałem doskonałą pamięć. Pamiętałem wszystko, daty urodzin moich bliskich, wyniki najważniejszych meczów naszej reprezentacji, nazwiska aktorów.  A teraz ciężko. No oczywiście, że pamiętam pierwszy pocałunek, ten taki pierwszy-pierwszy. Coś w tym jest, że tego się nie zapomina. Jakaś słodycz, jakaś tajemna siła, wprost boskość. Tak... jeżeli miałbym podać kilka przykładów na istnienie Boga, to pierwszy pocałunek byłby jednym z nich. Na pewno go nie zapomnę. A ona mnie zaraz potem rzuciła. Po dwóch dniach, od tego pierwszego pocałunku. Może mi śmierdziało z ust?  Jeżeli tak, to dlaczego nikt z moich przyjaciół mi tego nie powiedział? Chuje z nich a nie przyjaciele!</font> (...)</p>
<p><!--more--></p>
<p>- -</p>
<p>Marek Brand <i>Nieudane próby powrotu znikąd</i></p>
<p>kolejny fragment [być może :)] mojego pierwszego monodramu (w reż. Iwony Woźniak)</p>
<p>premiera: KWIECIEŃ 2008 (?) :)</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Nieudane próby powrotu znikąd]]></title>
<link>http://simonpeter.wordpress.com/?p=25</link>
<pubDate>Wed, 19 Mar 2008 11:36:12 +0000</pubDate>
<dc:creator>simonpeter</dc:creator>
<guid>http://simonpeter.pl.wordpress.com/?p=25</guid>
<description><![CDATA[(przysuwa swoją twarz do lustra) 
J: Ale gęba. Z taką  gębą jak moja to mogłem zostać kimś. ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><font><i>(przysuwa swoją twarz do lustra</i>) </font></p>
<p><font size="3"><b>J: </b>Ale gęba. Z taką  gębą jak moja to mogłem zostać kimś. Kim mógłby zostać ktoś  z taką twarzą? Jakimś artystą chyba? Bo gangsterem to raczej nie?  Pewnie, że nie. Twarz  to bandyta musi mieć taką nijaką. Żeby  go nikt nie rozpoznał.  Żeby ludzie mieli problemy z portretem  pamięciowym. Swoisty brak twarzy na twarzy. W moim przypadku   byłoby to  krótkie rzemiosło. A pamięta pani tego bandytę?  A jakżebym miała nie pamiętać! Taki gruby i brzydki, nos to miał  taki – niech Bóg uchowa i w ogóle był jakiś kurduplowato-okrągławy.  Ja bym go panie wszędzie rozpoznała. Że też mu nie wstyd z takim  - za przeproszeniem pana redaktora - ryjem być bandytą. </font>(...)</p>
<p><!--more--></p>
<p>- -</p>
<p>Marek Brand <i>Nieudane próby powrotu znikąd</i></p>
<p>fragment [być może :)] mojego pierwszego monodramu (w reż. Iwony Woźniak)</p>
<p>premiera: KWIECIEŃ 2008 (?) :)</p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
