<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>wspominki &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/wspominki/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "wspominki"</description>
	<pubDate>Fri, 25 Jul 2008 19:40:12 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Wspomnienie długiego weekendu 4th of July]]></title>
<link>http://marzenkowonyc.wordpress.com/?p=201</link>
<pubDate>Mon, 21 Jul 2008 02:10:20 +0000</pubDate>
<dc:creator>evita_duarte</dc:creator>
<guid>http://marzenkowonyc.wordpress.com/?p=201</guid>
<description><![CDATA[Było pięknie&#8230;
Delaware River, Kajak, Heineken. Czego więcej trzeba :)
]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<h2><span style="color:#000000;">Było pięknie...</span></h2>
[caption id="attachment_200" align="aligncenter" width="336" caption="Delaware River, Kajak, Heineken. Czego więcej trzeba :)"]<a href="http://marzenkowonyc.files.wordpress.com/2008/07/image000.jpg"><img class="size-full wp-image-200  " src="http://marzenkowonyc.wordpress.com/files/2008/07/image000.jpg" alt="" width="336" height="269" /></a>[/caption]
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Czerwone oszołomy]]></title>
<link>http://pajdo.wordpress.com/?p=118</link>
<pubDate>Sun, 06 Jul 2008 18:23:42 +0000</pubDate>
<dc:creator>pajdo</dc:creator>
<guid>http://pajdo.wordpress.com/?p=118</guid>
<description><![CDATA[Aż muszę założyć kolejną kategorię.
Na Gazeta.pl:
 Lider SLD Grzegorz Napieralski i szef MSZ ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Aż muszę założyć kolejną kategorię.</p>
<p>Na Gazeta.pl:</p>
<blockquote><p> Lider SLD Grzegorz Napieralski i szef MSZ Hiszpanii Miguel Angel Moratinos we wspólnym oświadczeniu skrytykowali postawę prezydenta Lecha Kaczyńskiego za wstrzymanie się z ratyfikacją Traktatu Lizbońskiego.</p></blockquote>
<p>Całość:<a href="http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,5429520,Napieralski_w_Hiszpanii__To_co_robi_Kaczynski_jest.html">Napieralski w Hiszpanii</a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Takie mysli nieogarniete]]></title>
<link>http://marzenkowonyc.wordpress.com/?p=197</link>
<pubDate>Wed, 25 Jun 2008 22:19:25 +0000</pubDate>
<dc:creator>evita_duarte</dc:creator>
<guid>http://marzenkowonyc.wordpress.com/?p=197</guid>
<description><![CDATA[Lubie horrory. Siedze sobie przed telewizorem i sie boje. Gdzies tak w srodku cieszy mnie ten dreszc]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<h2><span style="color:#000000;">Lubie horrory. Siedze sobie przed telewizorem i sie boje. Gdzies tak w srodku cieszy mnie ten dreszcz strachu. Nie przepadam za oczywistosciami, za krwia i pilami lancuchowymi. Wole jak sie mnie straszy subtelniej. Czytam prawie wszystko, ale znow horrory mnie ogrzewaja od srodka :) za wiele bylo dla mnie jakies 9 lat temu po przeczytaniu "Szeptow" czyje one sa, Koontza zdaje sie. Powykrecane toto bylo jak diabli, ale podobalo sie, chociaz spac nie moglam kilka nocy :)Przeczytalam nawet kilka dziwnych ksiazeczek o wampirach, bo moja kolezanka sie nimi zaczytywala, ale srednio mnie ruszaly.</span></h2>
<h2><span style="color:#000000;">To tyle w fikcji, bo we wlasnym rzeczywistym zyciu wole spokoj a czasem nawet nude. Jak za duzo sie dzieje to sie ostatnio mecze, moze sie starzeje. Ponoc ma sie tyle lat na ile sie czlowiek czuje. Jesli to prawda to dzis mowcie do mnie babciu.</span></h2>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Kocha, lubi, szanuje]]></title>
<link>http://marzenkowonyc.wordpress.com/?p=187</link>
<pubDate>Thu, 08 May 2008 22:27:05 +0000</pubDate>
<dc:creator>evita_duarte</dc:creator>
<guid>http://marzenkowonyc.wordpress.com/?p=187</guid>
<description><![CDATA[
W Polsce mieszkałam na wybrzeżach miasta. Dzieki temu mogłam wciaż na nowo odkrywać okoliczne ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<h2><span style="color:#000000;"><img src="http://i41.photobucket.com/albums/e288/evita_duarte/blog.jpg?t=1210284619" alt="blog.jpg Dupa baka picture by evita_duarte" /></span></h2>
<h2><span style="color:#000000;">W Polsce mieszkałam na wybrzeżach miasta. Dzieki temu mogłam wciaż na nowo odkrywać okoliczne łaki. A i do lasu nie mialam daleko. Bardzo mi tego tutaj brakuje. Beton jednak nie jest normalnym przeznaczeniem człowieka. Co innego zielona trawka. </span></h2>
<h2><span style="color:#000000;">Na łakach zawsze rosnie mnóstwo kwiatkow, a z nich powstają najpiekniesze bukiety. Tuziny róz nie maja nawet porowania z pęczkiem rumianków czy habrów. Rósł tam zawsze jeden kwiatek, który mnie i moją koleżankę bardzo rozśmieszał. Nie wiem czy teraz byśmy na to wpadły, ale wtedy nazwałyśmy go dupą bąka. Nie potrzegba było mnóstwa wyobraźni, żeby zobaczyć dlaczego to nam się nasunęło. Kwatek słuzył nam głównie do wrózenia: kocha, lubi, szanuje...</span></h2>
<h2><span style="color:#000000;">Wyglądał podobnie do tego, który sfotgrafowałam w Nowym Jorku, z tym, że płatki miał w róznych odcieniach żółtego.</span></h2>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[All Saints- Swieto Zmarlych]]></title>
<link>http://marzenkowonyc.wordpress.com/2007/11/04/all-saints-swieto-zmarlych/</link>
<pubDate>Mon, 05 Nov 2007 02:57:08 +0000</pubDate>
<dc:creator>evita_duarte</dc:creator>
<guid>http://marzenkowonyc.wordpress.com/2007/11/04/all-saints-swieto-zmarlych/</guid>
<description><![CDATA[ Swieto Zmarlych zawsze mniej wiecej wygladalo u mnie w domu tak samo. Rano wyruszalo sie cala rodz]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<h2> <font color="#000000">Swieto Zmarlych zawsze mniej wiecej wygladalo u mnie w domu tak samo. Rano wyruszalo sie cala rodzina na cmentarze- jeden i dugi. Odwiedzalo groby blizszych i dalszych, powinowatych i znajomych. Na poczatku byly to dla mnie kawalki kamienia jak kazde inne i nalbardziej czekalam na obwarzanki i balony, ktore zawsze mozna bylo kupic przy cmentarzu. Z biegiem czasu jednak grobow przybywalo,  zdarzalo sie nawet, ze pamietalam osoby, ktore byly tam pochowane. Pozniej bylo juz tylko gorzej- znalam coraz wiecej osob, ktore odwiedzalam w ten dzien.</font></h2>
<h2><font color="#000000">1 listopada byl zawsze dniem kiedy pierwszy raz zakladalam zimowe buty i palto. Po powrocie z cmentarza wracalimy do pustego, odswietnie wysprzatanego domu , jedlismy obiad i ogladalismy smetne programy w telewizji. Nigdy nie lubilam Swieta Zmarlych. Wolalam chodzic na cmentarz, kiedy nie bylo tam tlumow. Bez pospiechu przejsc znajomymi alejkami, ktore po jakims czasie bylam w stanie odtworzyc z pamieci. Zmieniac kwiaty w wazonie, zapalac swieczki. Trzymalam moja mame pod reke, siostra z drugiej strony i tak to trawalo latami.</font></h2>
<h2><font color="#000000">Odkad jestem tutaj, nie bylam nawet raz na cmentarzu. Czuje sie winna, bo wiem, ze to moj obowiazek i czuje tez taka potrzebe. Ale tutaj wszystko jest inne, nie tylko Swieto Zmarlych. Niektore zmiany sa dobre inne nie, ot zycie.</font></h2>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[The River cafe, czyli to dwa lata]]></title>
<link>http://marzenkowonyc.wordpress.com/2007/09/11/the-river-cafe-czyli-to-dwa-lata/</link>
<pubDate>Tue, 11 Sep 2007 14:11:39 +0000</pubDate>
<dc:creator>evita_duarte</dc:creator>
<guid>http://marzenkowonyc.wordpress.com/2007/09/11/the-river-cafe-czyli-to-dwa-lata/</guid>
<description><![CDATA[Jest na Brooklynie taka restauracja, jedna z tych, gdzie nie akceptuja ludzi &#8220;prosto z ulicy]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<h2><font color="#000000"><img border="0" width="1" src="http://marzenkowonyc.wordpress.com/files/2007/09/information.gif" height="1" />Jest na Brooklynie taka restauracja, jedna z tych, gdzie nie akceptuja ludzi "prosto z ulicy". Miejsce trzeba odpowiednio wczesniej zarezerwowac. W srodku obowiazuje eleganckie ubranie, jesli nie powiedziec wieczorowe. Wieczorem pianista uswietnia gosciom pobyt.</font></h2>
<h2><font color="#000000">Jedna sciana restauracji jest przeszklona, a przez nia widac Manhattan. Restaucja znajduje sie pomiedzi tarasem widokowym, z ktorego zrobilam moje glowne zdjecie na blogu, a Mostem Brooklynskim.</font></h2>
<h2><font color="#000000"> Nie przesadze ani odrobinke, ze jedzenie tam podane, bylo zdecydowanie najlepszym jakie jadlam kiedykolwiek. Porcje male, ale palce lizac. Zaczynajac od przekaski -tunczyk wedzony, poprzez danie glowne- jagniecina, a na deserze konczac- jagodowe ciacho z lodami, nie moglam sie nadziwic, ze wszystko moze az tak smakowac. Obsluga jest przeuprzejma, wszyscy goscie ubrani jak na przyjecie.</font></h2>
<h2><font color="#000000">To jest po prostu miejsce, gdzie kreuja sie wpomnienia. Potem mozna w tej sukni i w tym garniturze pojsc na taras widokowy, popodziwiac most, ktory zachwyca zawdze. Popatrzec na Manhattan migoczacy swiatlami. Mozna zapomniec na chwile o calym tym zgielku, o pospiechu w tym wiecznie zabieganym miescie.  Tak zrobilismy wlasnie w niedziele. Wspominalismy jak dwa lata temy powiedzielismy sobie: tak, na zawsze.</font></h2>
<h2><font color="#000000">To moja przekaska<img src="http://www.rivercafe.com/images/photogallery/image_52.jpg" />  </font></h2>
<h2><font color="#000000">     <img src="http://www.rivercafe.com/images/photogallery/image_CRW_8073.jpg" /></font></h2>
<h2><font color="#000000">I deser. Dania glownego niestety nie znalazlam.</font></h2>
<h2><font color="#000000">* </font><a href="http://www.rivercafe.com/"><font color="#000000">Zdjecia pochodza ze strony restauracji.</font></a></h2>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Coś takiego popełniłam w czerwcu 2004]]></title>
<link>http://anitam.wordpress.com/2007/08/24/cos-takiego-popelnilam-w-czerwcu-2004/</link>
<pubDate>Fri, 24 Aug 2007 20:57:08 +0000</pubDate>
<dc:creator>anitam</dc:creator>
<guid>http://anitam.wordpress.com/2007/08/24/cos-takiego-popelnilam-w-czerwcu-2004/</guid>
<description><![CDATA[Text ten, nie kryje, wzbudzil moje zywe zainteresowanie, a wobec panoszacej się tutaj plugawej zara]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Text ten, nie kryje, wzbudzil moje zywe zainteresowanie, a wobec panoszacej się tutaj plugawej zarazy –nie bojmy się tak dosadnych okreslen – jaka jest ZIGLOMOR&#38;KRYTYK czyli spolka z odzysku – usmiech na twarzy i refleksje w sercu.....<br />
Oto historia, zdawac by się moglo rodem z kacika zlamanego serca tandetnego poradnika dla gospodyn domowych; ale ta historia zdarzyla się przeciez ....<br />
Slowami podmiotu lirycznego poznajemy historie dwojga ludzi, których drogi skrzyzowaly się w samym centrum pokoju POLSKA,  być może uczucie to zakwitlo gdzies obok.....w kaciku... na miekkiej kanapce....z dala od krzykow i piskliwych wrzaskow stloczonej gremialnie tluszczy, zadnej widowiska i igrzysk ,  na pewno nie chleba. Jako zywo ta historia mierzy do przytulnych i cieplych wnetrz , aksamitem wyscielanych scian, malutkiego,  acz zawsze goscinnego pokoiku o budzacej -subtelnie pulsujace skojarzenia (wspomnienia dla wielu zapewne...) – nazwie POD JEMIOLA.....<br />
Dwudzielny text kielkujacy romantycznym milosnym watkiem wybucha dosadnym, ale przeciez prawdziwym, może niekiedy nawet obscenicznym, mocno uwypuklonym  w slowach spelnieniem, by zakonczyc się cieplym, miekkim  zaskakujace......przytulaniem... Zastanawiajacy jest wlasnie ten rozdzwiek pomiedzy pierwsza czescia textu a jego druga czescia. Zdawac, by się moglo, iż slowa te skreslone zostaly przez dwie osoby, na co wskazuje również uklad znakow przestankowych. A może to jest wlasnie ta pelnia! Pelnia czlowieka zdolnego do wzruszen, glebokich uczuc – ile w nich bólu i cierpienia, przejmujacej troski o zdrowie ukochanego ....(imie mowione zdrobniale) , rozrywajacej ducha tesknoty, czlowieka marzacego o fizycznym spelnieniu z ukochanym. Opis milosnego aktu – szczególowy, medyczny obfitujacy w perwersyjne okreslenia : oto ja mala dziewczynka i...... kurwa! , nie pozbawiony uchodzacych za wulgarne okreslen: pizda, chuj. A może cipka a nie cipa, czy pizda, a może nasienie a nie sperma...???? Akt ten pozbawiony zostal jakichkolwiek przejawow czulosci. Nie ma w nim miejsca na  czule slówka. Tylko imie krzyczane w chwili orgiastycznego uniesienia. Chwilo trwaj! Chcialoby się rzec: bluznierstwo!. Oto slowo cialem się stalo! Rytmicznie wykonywane ruchy frykcyjne, podczas których nie ma czasu na przestój. Dalej, dalej ! Do konca! Zycia tak malo! Cialo traktowane przedmiotowo, niczym noz i widelec, do ostatniej kropli krwi....<br />
Nie wiemy nic o uczuciach osoby obdarowanej uczuciami przez podmiot liryczny. Możemy tylko przypuszczac.... On dal jej adres, czy może ona podstepem ten adres od kogos wykradla.....? (nie, nie piszmy jednak zlodziejskich historii, choc wyobraznia podsyla pod palce i czarne makabreski). Uwierzmy, ze to on dal jej ten adres - „klucz do siebie”....Zadziwia mnie strach podmiotu lirycznego przed odslona samej siebie. Oto ona ujrzala prawde, skazujac się dobrowolnie na cierpienie; nie dala jednak szansy prawdzie spojrzec w jej oczy. Ona duzo wie o jego zyciu codziennym (karmi ptaki, z zamilowania, a może zawodu jest ogrodnikiem) sledzi go, obserwuje, przykleja nos do samochodowej szyby i czeka, az przyjdzie do pokoju POLSKA......</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Pory roku w marcu 2004]]></title>
<link>http://anitam.wordpress.com/2007/08/24/pory-roku-w-marcu-2004/</link>
<pubDate>Fri, 24 Aug 2007 20:32:45 +0000</pubDate>
<dc:creator>anitam</dc:creator>
<guid>http://anitam.wordpress.com/2007/08/24/pory-roku-w-marcu-2004/</guid>
<description><![CDATA[Cykliczność pór roku jest dla mnie zbawieniem.
Zbawienne są dla mnie myśli o wiośnie i lecie.
]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Cykliczność pór roku jest dla mnie zbawieniem.<br />
Zbawienne są dla mnie myśli o wiośnie i lecie.<br />
Mam tylko jedno marzenie, nic więcej...<br />
anita-m 2004-03-01 23:25:56</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Sylwester 2003/2004]]></title>
<link>http://anitam.wordpress.com/2007/08/24/sylwester-20032004/</link>
<pubDate>Fri, 24 Aug 2007 20:26:41 +0000</pubDate>
<dc:creator>anitam</dc:creator>
<guid>http://anitam.wordpress.com/2007/08/24/sylwester-20032004/</guid>
<description><![CDATA[Sylwestra spędziłam w kameralnym gronie: ja i 4 osoby - dwie kobiety, dwóch mężczyzn. Nie miał]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Sylwestra spędziłam w kameralnym gronie: ja i 4 osoby - dwie kobiety, dwóch mężczyzn. Nie miałam w ogóle ochoty na huczną zabawę. Od kilku lat marzę o tym, by w sylwestra się wyspać, położyć się przed północą. W ubiegłym roku położyłam się spać o w pół do pierwszej.<br />
Przygotowałam sałatkę jarzynową - robię bardzo dobrą, choć kuchnia nie jest moją domeną, talerz wędlin, zapewniłam pieczywo. Krucho u mnie z finansami, szczególnie ostatnio. Choć nigdy dobrze mi się nie powodziło. Kilka dni temu oczyszczałam filtr w pralce, w ktorym znalazłam 5 zł. Ucieszylam się niezmiernie. Zakupiłam papierosy, a pieniądze na pieczywo zebrałam z monet kilkudziesięciogroszowych. Zakupiłam za to pięć kajzerek (bułek).<br />
Pierwszy gość przyszedł o godzinę za wcześnie.</p>
<p>Dziwny był to Sylwester.<br />
Toczyliśmy dyskusje na bardzo poważne tematy. Posiłkowaliśmy się Pismem Świętym. Po wzniesieniu toastu śpiewaliśmy popularne pieśni bożonarodzeniowe, co moja koleżanka skomentowała:"sąsiedzi pomyślą zapewne, że Sylwestra świętuje młodzież oazowa". Nie obyło się oczywiście bez czułości, tkliwości. Czlowiek pijany rozkleja się czasami. Zdarza mi się to bardzo rzadko. Koleżanka moja- bardzo dobra zresztą, w przypływie miłości zaczęła mnie obłapiać, przytulać, dotykać czule. Nie byłam w stanie oodwzajemnić tych serdeczności. Byłam zbyt zmęczona. Usnęłam na kanapie. Mówiono mi, że w trakcie snu zraszano mi usta alkoholem, inna koleżanka składała pocałunki na moim nosie. Spałam tak do godziny piątej, a później przeniosłam się do swojego pokoju.<br />
Obudziłam się o 10:10. potwornie bolała mnie głowa.<br />
anita-m 2004-01-03 02:09:14</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Wyprawa na Monadnock]]></title>
<link>http://marzenkowonyc.wordpress.com/2007/08/17/wyprawa-na-monadnock/</link>
<pubDate>Fri, 17 Aug 2007 16:28:54 +0000</pubDate>
<dc:creator>evita_duarte</dc:creator>
<guid>http://marzenkowonyc.wordpress.com/2007/08/17/wyprawa-na-monadnock/</guid>
<description><![CDATA[ Pierwszego pogodnego dnia naszego pobytu w New Hampshire wybralismy sie na jedna Gore Ktora Stoi S]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<h2><font color="#000000"> Pierwszego pogodnego dnia naszego pobytu w New Hampshire wybralismy sie na jedna Gore Ktora Stoi Samotnie -Monadnock. Przy wejsciu do parku, zaraz po zaplaceniu biletu zobaczylismy ten oto znak. </font></h2>
<h2><font color="#000000"><img src="http://i41.photobucket.com/albums/e288/evita_duarte/NewHampshire17.jpg?t=1187366415" alt="NewHampshire17.jpg picture by evita_duarte" /></font></h2>
<h2><font color="#000000">Nie wzielismy sobie tego do serca za bardzo, a okazalo sie, iz rzeczywiscie przy wspinaczcie pogoda zmienna jest :)</font></h2>
<h2><font color="#000000">Las byl fantasyczny. Gdzieniegdzie wygladal jak las elfow z Wladcy Pierscieni.</font></h2>
<h2><font color="#000000"><img border="0" width="1" src="http://s41.photobucket.com/albums/e288/evita_duarte/?action=view&#38;current=NewHampshire18.jpg" height="1" /><img src="http://i41.photobucket.com/albums/e288/evita_duarte/NewHampshire18.jpg?t=1187366393" alt="NewHampshire18.jpg picture by evita_duarte" /></font></h2>
<h2><font color="#000000">Na poczatku byl to najzwyklejszy spacer po schodkach.</font></h2>
<h2><font color="#000000"><img src="http://i41.photobucket.com/albums/e288/evita_duarte/NewHampshire16.jpg?t=1187366421" alt="NewHampshire16.jpg picture by evita_duarte" /></font></h2>
<h2><font color="#000000"><img src="http://i41.photobucket.com/albums/e288/evita_duarte/NewHampshire15.jpg?t=1187366438" alt="NewHampshire15.jpg picture by evita_duarte" /></font></h2>
<h2><font color="#000000">Przyroda wydawala nam sie niesamowita, zwlaszcza w porownaniu z naszym, zyciem nowojorskim.</font></h2>
<h2><font color="#000000"><img src="http://i41.photobucket.com/albums/e288/evita_duarte/NewHampshire14.jpg?t=1187366522" alt="NewHampshire14.jpg picture by evita_duarte" /></font></h2>
<h2><font color="#000000"><img src="http://i41.photobucket.com/albums/e288/evita_duarte/NewHampshire13.jpg?t=1187366539" alt="NewHampshire13.jpg picture by evita_duarte" /></font></h2>
<h2><font color="#000000">A oto chipmunk (nie mylic z wiewiorka), znany Polakom glownie z kreskowki Chip i Dale.</font></h2>
<h2><font color="#000000"><img src="http://i41.photobucket.com/albums/e288/evita_duarte/NewHampshire12.jpg?t=1187366573" alt="NewHampshire12.jpg picture by evita_duarte" /></font></h2>
<h2><font color="#000000">A to juz po dotarciu na szczyt. Ciezko bylo i wietrzno. Moze dlatego nic tam nie rosnie. Dla tych widokow warto bylo sie meczyc. Warto bylo nawet wysilic sie i wciagnac J. na szczyt za uszy :P</font></h2>
<h2><font color="#000000"><img src="http://i41.photobucket.com/albums/e288/evita_duarte/NewHampshire10.jpg?t=1187366601" alt="NewHampshire10.jpg picture by evita_duarte" /></font></h2>
<h2><font color="#000000"><img src="http://i41.photobucket.com/albums/e288/evita_duarte/NewHampshire11.jpg?t=1187366631" alt="NewHampshire11.jpg picture by evita_duarte" /></font></h2>
<h2><font color="#000000"><img src="http://i41.photobucket.com/albums/e288/evita_duarte/NewHampshire9.jpg?t=1187366656" alt="NewHampshire9.jpg picture by evita_duarte" /></font></h2>
<h2><font color="#000000"><img src="http://i41.photobucket.com/albums/e288/evita_duarte/newhampshire8copy.jpg?t=1187366660" alt="newhampshire8copy.jpg picture by evita_duarte" /></font></h2>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Na spacerze z Pszonka]]></title>
<link>http://marzenkowonyc.wordpress.com/2007/03/10/na-spacerze-z-pszonka/</link>
<pubDate>Sun, 11 Mar 2007 03:15:45 +0000</pubDate>
<dc:creator>evita_duarte</dc:creator>
<guid>http://marzenkowonyc.wordpress.com/2007/03/10/na-spacerze-z-pszonka/</guid>
<description><![CDATA[  Tesknie za domem. Wielu rzeczy mi tutaj brakuje . Niektore z nich, jestem tego pewna, mozna znale]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong>  Tesknie za domem. Wielu rzeczy mi tutaj brakuje . Niektore z nich, jestem tego pewna, mozna znalezc TYLKO w Polsce. Polski chleb na przyklad. Niby tutaj tez mozna go kupic. Sa na Greenpoincie piekarnie, ktore robia polski chleb, polski chyba tylko z nazwy. A ja tak chetnie zatopilabym zeby w miekkim bochnie ze zlota chrupiaca skorka. To bedzie na pewno jedna z pierwszych rzeczy, ktore zrobie w Polsce, jak juz tam pojade :(.</strong></p>
<p><strong>  </strong><a target="_blank" href="http://zlotoslanos.blox.pl/2007/03/Grzybobranie.html#ListaKomentarzy"><strong>Pszonka poszedl dzis na grzyby</strong></a><strong>. Przechadzalam sie z nim po lesie( odwrocilam glowe tylko jak sikal). Zapach lasu to jedna z tych rzeczy, ktore sa unikatowe dla naszego klimatu. Lazac dzis za Pszonka, nie moglam nacieszyc sie zapachem igliwia pomieszanym z wilgotnym powietrzem, gdzieniedzie pachnacym grzybami, gdzieniegdzie przesyconym dymem z niedawno ugaszonego ogniska. Tutaj tez sa piekne lasy, zdarzaja sie nawet iglaste, czyli takie jakie kocham.  Nie pachna jednak tak jak w Polsce. Nie ten klimat, inna temperatura, inna wilgotnosc powietrza, a moze jeszcze cos innego wplywa na to, ze te piekne lasy nie umywaja sie do polskich lasow. Polchodzic tak po polskim lesie, poczuc znow ten zapach, te chrzest pod stopami...</strong></p>
<p><strong>Ech Zlotos co za nute obudzilas znow we mnie :)</strong></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[I Have A Dream- MLK]]></title>
<link>http://marzenkowonyc.wordpress.com/2007/01/15/i-have-a-dream-mlk/</link>
<pubDate>Mon, 15 Jan 2007 19:42:04 +0000</pubDate>
<dc:creator>evita_duarte</dc:creator>
<guid>http://marzenkowonyc.wordpress.com/2007/01/15/i-have-a-dream-mlk/</guid>
<description><![CDATA[  
Martin Luther King Day- swieto dla uczczenia urodzin jednego z najwiekszych obroncow praw obywat]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p align="center"><strong>  <img align="middle" width="321" src="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/7/7e/Martin_Luther_King%2C_Jr._and_Lyndon_Johnson.jpg/402px-Martin_Luther_King%2C_Jr._and_Lyndon_Johnson.jpg" alt="MLK" height="480" style="width:321px;height:480px;" /></strong></p>
<p><strong>Martin Luther King Day- swieto dla uczczenia urodzin jednego z najwiekszych obroncow praw obywatelskich Murzynow w Ameryce. Nie bede za duzo sie rozpisywac, osoba ta jest znana wiekszosci. Przypominam zatem jego przemowienie:</strong></p>
<p align="center"><a target="_blank" href="http://video.yahoo.com/video/play?vid=1d0f7beff4defeb716b60b23e2a32263.1248462"><strong>I Have A Dream</strong></a></p>
<p align="left"><strong>Polecam jednoczesnie komentarze pod video na temat realizacji marzen Dr Kinga, o wypaczaniu idei rownosci, o cioaglych naduzyciach. Jest w tych wypowiedziach tez wiele wdziecznosci. naprawde polecam.</strong></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[O rudej!]]></title>
<link>http://agresorka.wordpress.com/2006/11/07/o-rudej/</link>
<pubDate>Tue, 07 Nov 2006 17:59:33 +0000</pubDate>
<dc:creator>kapuczino</dc:creator>
<guid>http://agresorka.wordpress.com/2006/11/07/o-rudej/</guid>
<description><![CDATA[Mialam kiedys kolezanke Kaske z ktora wybieralysmy sie na bardzo ciekawe przygody.Przemierzalysmy ca]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Mialam kiedys kolezanke Kaske z ktora wybieralysmy sie na bardzo ciekawe przygody.Przemierzalysmy cala polske w toalecie pociagu, palilysmy papierosy na polanie i odwiedzalysmy miasta, ktore trudno bylo niektorym ludziom zlokalizowac na mapie. Kaska nigdy nie byla moja przyjaciolka,ale smialo moge nazwac ja pokrewna dusza. Lubila tak jak ja wyzwania, ostry humor, seks, pieniadze i niebezpieczne przygody. To wlasnie z ruda wybieralam sie na wycieczki autostopem i spedzalam noc w hotelach popijajac taniego szampona. Ja i Kaska  wiedzialysmy, ze kiedys nadejdzie kres naszej burzliwej znajomosci. Nigdy nie bylysmy trwale w uczuciach i swoich upodobaniach. Pamietam jak dzis czwartkowy spacer w Krakowie kiedyiedy ruda powiedziala mi tak: " Jutro wyjezdzam. Nie pytaj sie mnie gdzie bo jeszcze sama wiem. Potrzebuje samtnosci tak bardzo jak nigdy dotad". Tej nocy dlugo nie moglysmy zasnac. Obdarowalysmy sie moca goracych usciskow i szczerych pocałunków. Obie wiedzialysmy ze bedziemy za soba teksnic, ale najwyszy czas isc swoja droga. Kiedy obudzilam sie rankiem Kaski juz nie bylo. Na jej poduszce lezalo zdjecie z jednej z naszych wspolnych wypraw z krotk dedykacja. Kaska odeszla, a tego dnia poraz pierwszy od jakiegos czasu z mych oczu saczly sie wielkie i szczere lzy. Nie wiem co z ruda dzieje sie treaz od tego czasu slad po niej zaginal. Pewnie jeszcze szuka wytrwale swej drogi tak jak ja.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Dziewczyna z blokowiska]]></title>
<link>http://agresorka.wordpress.com/2006/11/05/dziewczyna-z-blokowiska/</link>
<pubDate>Sun, 05 Nov 2006 18:26:57 +0000</pubDate>
<dc:creator>kapuczino</dc:creator>
<guid>http://agresorka.wordpress.com/2006/11/05/dziewczyna-z-blokowiska/</guid>
<description><![CDATA[Jestem dziewczyna z blokowiska.Wychowalam sie w szarym brudnym i smierdzacym bloku dlatego moje zyci]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Jestem dziewczyna z blokowiska.Wychowalam sie w szarym brudnym i smierdzacym bloku dlatego moje zycie cuchnie slamsem, patologia i wiecznym niezadowoleniem.Jako male dziecko biegalam po podworku chlapiac sie w brudnych zasyfialych kaluzach i uwieszajac sie jak malpa na trzepakach. Niejednokrotnie przychodzilam do domu brudna,zadrapana i poszarpana ale to ja wszczynalam wiekszosc bojek wiec nigdy  nie czulam sie ponizona. W zasadzie lubilam zabawy na podworku. Sasiadow rowniez mialam ciekawych. Pan Franek z pod czworki latal z siekiera po pietrach i strasznie pienil sie gdy dzieci z impetem schodzily po schodach. Robilam mu na zlosc bawiac sie w slonia, ktory tupie i natupac sie nie moze, a potem uciekalam szybko aby nie doykall mnie swymi  duzymi i brudnymi lapskami.Pani Hela stara pijaczka, ktora zawsze czestowala mnie gumami i cukierkami ukradzionymi z supermarketu oraz podworkowa babcia Stasia, ktorej wymyslone opowiesci zaciekawialy mnie jak nic innego na swiecie. Pamietam tych wszystkich ludzi, ktorzy kiedys mnie otaczali i wiem, ze mimo swego montonnego zycia robili to na co mieli ochote.</p>
<p>Moj nos i zaciekawione oczy przyklejone do szyby patrzaly i obserwowaly rzeczywistosc. Juz od dziecinstwa interesowalo mnie prawie wszystko co mnie otaczalo. Doskonale rozumialam siebie i swiat doroslych. Potrafilam doszukwiac sie w metaforyczych i ukradkowych wypowiedziach rodzicow prawdziwego przeslania. Interpretowalam swiat jak dorosly czlowiek. Juz od dziecinstwa gardzilam kosciolem i klasowa siostra zakonna.Mialam swoje poglady, ktorych zaciecie bronilam. Na podworku nikt sie ze mnie nie smial bylam bostwem, ktore potrafilo zawsze znalesc odpowiedz na pytania nawet te glupie i niesensowne</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Taniec na dachu]]></title>
<link>http://agresorka.wordpress.com/2006/11/05/taniec-na-dachu/</link>
<pubDate>Sun, 05 Nov 2006 12:26:12 +0000</pubDate>
<dc:creator>kapuczino</dc:creator>
<guid>http://agresorka.wordpress.com/2006/11/05/taniec-na-dachu/</guid>
<description><![CDATA[Zawsze marzylam, aby zrobic cos zajebiscie szalonego. Skalalam po  maskach samochodywch, chodzilam ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Zawsze marzylam, aby zrobic cos zajebiscie szalonego. Skalalam po  maskach samochodywch, chodzilam wzdluz stronych zboczy , spiewalam pokazujac widowni zawzwyczaj zakrywane elementy swego ciala, zaczepialam ludzi pod pretekstem zrobienia ankiety na kontrowersyjne tematy, glosno wypowiadalam swoje pomylone poglady, bralam udzial w teleturnieju, jechalam samochodem bo lodzie na rzece i sikalam ze strachu na jadac na motorze. Czegos mi jednak brakowało!!!</p>
<p>Gdy mialam 16 lat kolega wyciagnal mnie na dach wielkiego budynku. Palilismy tam mocne papierosy i tanczylismy z muzyki sluchanej z walkemna. Krzyczelismy okropnie i wierzelismy ze wszystko co nad nami jest nasze. Chcielismy tam zostac i cieszysc sie tym wspanialym przezyciem. Potem patrzelismy na gwiazdy popijac piwo zabrane wczesniej rodzicom.  Swiat szalal, ale ja myslalam o tym aby wspiac sie jeszcze wyzej.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Moi przyjaciele, faceci,wrogowie]]></title>
<link>http://agresorka.wordpress.com/2006/11/05/6/</link>
<pubDate>Sun, 05 Nov 2006 10:58:29 +0000</pubDate>
<dc:creator>kapuczino</dc:creator>
<guid>http://agresorka.wordpress.com/2006/11/05/6/</guid>
<description><![CDATA[Mialam taki krotki okres w swoim zyciu w ktorym myslalam, ze ludzie moga byc tylko przyjacielami. Te]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Mialam taki krotki okres w swoim zyciu w ktorym myslalam, ze ludzie moga byc tylko przyjacielami. Teraz wiem jak bardzo sie mylilam.Od tego czasu moje zycie naznaczone jest nieustanna meka obcowania z durnymi palantami, ktorzy zamiast ubogacac moje zycie czynia z niego mizerną zenade. Nie zaznalam z ich strony zadnej stanowczosci, ani nie otrzymalam od nich  konkretej wskazowki, ktora zmienilaby moje zycie. Taka juz jestem sentymentalna i refleksyjna.Nigdy tez nie mialam prawdziwego przyjaciela. Bo niby po co. Moje mysli naleza tylko do mnie, a gdyby ktos staral sie je poznac szybko utknal by w labiryncie  z ktorego wybrnac nie ejst tak latwo.</p>
<p>Mialam kiedys faceta. Był bogaty, uczynny, przystojny i wyosko postawiony. Kazde kobiety sikaly na jego widok, a ja zastanawialam sie co w tym idiocie tak naprawde moze sie podobac. W lozku byl beznadziejny. Zawsze pozwalal sie zdominowac, a kiedy byl juz koniec tulil mnie w swoich poteznych ramionach kiedy ja myslalam tylko i wylacznie o papierosie. Robil mi wspaniale prezenty i staral sie chlopak. Trudno bylo mi jednak powiedziec mu, ze nie lubie uleglych pantoflarzy, ktorzy zrobia to czego dusza tylko zapragnie. Po 3 miesiacach naszego jakze nudnego i feralnego zwiazku zostawilam go w cholere.  Marek byles tak beznadziejny i mam nadzieje ze kiedys przeczytasz ta notatke kochanie.<br />
Dalej wkolejnosci byl Mateusz. O niebo lepszy od Marka bo nie smierdzial pantoflarstwem. Wykonywal to na co mial ochote, a ja cieszylam sie swoja niezaleznoascia. Jego tepota i totalny brak inteligencji cholernie mnie jednak przerazal. Musialam pomagac mu w  elementarnych sprawach co okrutnie mnie przerazalo. Strasznie denerwowal sie gdypowoli i jasno  staralam sie wyperswadowac mu jak  cholernie cuchna jego skarpetki z rynku. Nic nie pomoglo. Skarpetkowa afera dala mi powod, aby raz na zawsze zostawic zalosnego i pustego Mateusza.</p>
<p>Przyszedl czas na Kamila.Kamil byl o niebio lepszy od Marka, ale niestety gorszy od Mateusza. Mial kawelerskie nawyki, a jego pedantyzm doprowadzal mnie do szewskiej pasji. Aby celowo go zdenerwowac przestawialam mu rzeczy w jego gustownie urzadzonym mieszkaniu, podpierdolilam mu pare waznych dla niego bibelotow,a on za kazdym razem zwalal wine na swoich znajomych. Bylo mi z tym uroczo. Zwazywszy na to, ze naleze do osob o naturze balaganiarskiej bardzo szybko musialam olac sikiem poprzecznie prazkowanym biednego Kamila i udac sie na kolejne lowy.</p>
<p>Nastepny był Arek. Arek byl lepszy od Kamila ale gorszy od Mateusza. Byl cholernym pesymista i zawsze po stosunku uwazal, ze zajde w ciaze. Kupowal mi tampony ,podpaski i potrafil zbajerowac kazda babke w okolicy.Pewnego dnia tak jedna zabajerowal, ze zostala z nim na zawsze.</p>
<p>Po tej nic nieznaczacej dla mnie zdradzie przyszla kolej na Pawełka. Pawełek byl starym prawiczkiem, ktorego musialam nauczyc wielu prawd i madrosci zwazanych z seksem. Byl bardzo pojetnym i madrym uczniem dlatego szybko dosiegnelismy bram rozkoszy.  Kiedy akcja sie jednak roziwnela dostatecznie dobrze film mi sie znudzil i musialam wylaczyc telewizor</p>
<p>Sani widzicie jak ciezko jest mi zyc z drugim czlowiekiem. Jakw wielce wkurzajaca jest natura czlowieka. Poszukuje w swym zyciu idealanego faceta, ktory zrobi rewolucje w mym umysle.Niestety takowego nie ma i nigdy nie bedzie. Bo ja sama  jestem rewolucja, a kazdy nieustannie chce ochlodzic moje szeroko rozumiane zapedy.</p>
<p>Zycze Wam milego dnia:)</p>
<p>Podpisano: agresorka_ja</p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
