<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>wpisy &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/wpisy/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "wpisy"</description>
	<pubDate>Sat, 17 May 2008 02:55:12 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Rajd Majowo-Czerwcowy]]></title>
<link>http://21puszcza.wordpress.com/?p=164</link>
<pubDate>Fri, 16 May 2008 19:50:00 +0000</pubDate>
<dc:creator>sansit</dc:creator>
<guid>http://21puszcza.wordpress.com/?p=164</guid>
<description><![CDATA[31.05-1.06 2008 odbędzie się rajd. Obecność OBOWIĄZKOWA!
Bliższe informacje w przyszłym tygod]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>31.05-1.06 2008 odbędzie się rajd. Obecność OBOWIĄZKOWA!<br />
Bliższe informacje w przyszłym tygodniu. Koszt będzie niewielki, ponieważ zakwaterowanie i dojazd mamy prawie za darmo. Jedzie z nami drużyna z Raszyna i Seniorzy. Rajd będzie w okolice Radzymina.<br />
Marta</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Klasowy Wypad na Pawełki ^.^']]></title>
<link>http://anisek.wordpress.com/?p=4</link>
<pubDate>Sun, 11 May 2008 18:19:34 +0000</pubDate>
<dc:creator>anisek</dc:creator>
<guid>http://anisek.wordpress.com/?p=4</guid>
<description><![CDATA[&#8230; o ile takie coś dojdzie do skutku&#8230;
więc dziewczyny z mojej klasy zaplanowały wyjazd]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>... o ile takie coś dojdzie do skutku...</p>
<p>więc dziewczyny z mojej klasy zaplanowały wyjazd na Pawełki, <a href="http://www.eholiday.pl/noclegi-1202.html"></a><br />
chcą tam spędzić najlepsze dni w swoim życiu ^^' heh, nie wiadomo czy im sie to uda, nasza wychowawczyni Pani Klimanek ( pozdrawiam ) podchodzi do tego trochę sceptycznie cóż sie dziwić dostała najgorszą klasę jaką miała do wyboru ( i dobrze Jej tak ), lecz dziewczyny nie odpuszczą Jej Tego wyjazdu Są nawet gotowe pojechać na własną rękę życzę powodzenia!<br />
Ogólnie moim zdaniem nie sądzę aby ten wypad doszedł do skutku :)</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Złota myśl]]></title>
<link>http://wydrylowanyhazardius.wordpress.com/?p=78</link>
<pubDate>Fri, 09 May 2008 21:29:40 +0000</pubDate>
<dc:creator>Hazardius</dc:creator>
<guid>http://wydrylowanyhazardius.wordpress.com/?p=78</guid>
<description><![CDATA[No bo wpadła mi do głowy&#8230;


Życie to seria wyborów od których zależy z jakimi wspomnieni]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>No bo wpadła mi do głowy...</p>
<p style="text-align:center;"><!--more--><em></em></p>
<blockquote>
<p style="text-align:center;"><em>Życie to seria wyborów od których zależy z jakimi wspomnieniami będziemy się potem borykać.</em></p>
</blockquote>
<p style="text-align:center;">
<p style="text-align:center;">OPUS - Life is Live</p>
<p style="text-align:center;"><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/Ptkomy5xTao'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/Ptkomy5xTao&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[nude pics]]></title>
<link>http://wydrylowanyhazardius.wordpress.com/?p=77</link>
<pubDate>Fri, 09 May 2008 15:33:01 +0000</pubDate>
<dc:creator>Hazardius</dc:creator>
<guid>http://wydrylowanyhazardius.wordpress.com/?p=77</guid>
<description><![CDATA[Freeporn, lesbian amateurs, asian girls, fetish, hardcore, fisting, bdsm, latex, nylon, teens, sex, ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Freeporn, lesbian amateurs, asian girls, fetish, hardcore, fisting, bdsm, latex, nylon, teens, sex, oral, anal, blowjob, pissing, fuck.<!--more--></p>
<p>Ale tak serio - dziś znów będzie więcej tagów niż słów we wpisie.</p>
<p style="text-align:center;"><strong>Harry Potter porn! :P</strong></p>
<p style="text-align:center;"><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/LMnaDcGrV3s'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/LMnaDcGrV3s&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[XXIII Konkurs jakiśtam Ekologiczny ;P]]></title>
<link>http://wydrylowanyhazardius.wordpress.com/?p=62</link>
<pubDate>Sat, 26 Apr 2008 14:04:21 +0000</pubDate>
<dc:creator>Hazardius</dc:creator>
<guid>http://wydrylowanyhazardius.wordpress.com/?p=62</guid>
<description><![CDATA[Dziś byłem na etapie wojewódzkim XXIII Konkursu Ekologicznego jakiegośtam.
Z możliwych 50 punkt]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Dziś byłem na etapie wojewódzkim XXIII Konkursu Ekologicznego jakiegośtam.<!--more--></p>
<p>Z możliwych 50 punktów uzyskałem 25... Czekam na następny rok. W tym roku spotkałem tam Dr. Kubusia, który też nie był w Krakowie na zjeździe Perełek. Fajnie się wspominało zabawy integracyjne. Poznałem też jakąś "metalkę", która zna Bundza i piosenkę o glanach. :) A że mam czekoladę i mleko, kończę ten wpis. Dam jeszcze wam linka do piosenki o glanach. ;)</p>
<p style="text-align:center;"><a title="Piosenka" href="http://www.hcfr.pl/downloads.php?cat_id=3&#38;download_id=3" target="_blank">Czarne Glany by Bundz</a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Kraj którego nie ma (1)]]></title>
<link>http://kafkarna.wordpress.com/?p=20</link>
<pubDate>Wed, 23 Apr 2008 20:48:46 +0000</pubDate>
<dc:creator>eSeN</dc:creator>
<guid>http://kafkarna.wordpress.com/?p=20</guid>
<description><![CDATA[Muszę się jednak przyznać do kilku rzeczy.
To jest trochę tak jakby szukać rzeczy tam, gdzie ic]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;">Muszę się jednak przyznać do kilku rzeczy.</p>
<p class="MsoBodyText" style="text-align:justify;">To jest trochę tak jakby szukać rzeczy tam, gdzie ich zupełnie nie ma. Bo przecież szaleństwem byłoby uznać ślad za to, co ślad ów zostawia. Pamiętam jeszcze o tym więc nie zwariowałem, chociaż to wszystko zaczyna przypominać jakiś obłęd. I to obłęd coraz mniej kontrolowany.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><!--[if !supportEmptyParas]--> <!--[endif]--></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;">Zastanawiam się z czym można to porównać. Obserwowali mnie od jakiegoś czasu. Najpierw za mną jechali. Stanęli za winklem domu i kukali jeden przez drugiego, co ja też robię takiego. To był jeden z tych starych domów jakie mijałem po drodze. Niektóre rozsypywały się czkając aż w ich murach wyrośnie trawa. Inne jak mantra mówiły te swoje „na prodej”.<span> </span>Było widać, że nikt nie chce od dawna ich  kupić. Ten przed którym się zatrzymałem był z grona tych pierwszych. Kolejne lata zdążyły przełamać dach, który teraz ledwo wisiał nad tym wszystkim. Właśnie pod tym dachem rozegrała się ta scenka.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><!--[if !supportEmptyParas]--> <!--[endif]--></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;">Tuż ponad porcelanowymi izolatorami stanowiącymi jedyny znak, że kiedyś dotarła tu cywilizacja, była kapliczka,<span> </span>a właściwie to, co po niej pozostało. I tym razem ślady okazały się trwalsze od konkretu, do którego widocznie czas ma łatwiejszy dostęp. Z tego wszystkiego, co zobaczyłem, wynikało, że stał tu kiedyś krzyż na którym on kiedyś wisiał. Pod krzyżem zaś miały stać dwie postaci. Nie będę zgadywał kim byli bo i tak to nic nie zmieni. Wyobrażam sobie to mniej więcej tak: któregoś dnia promienie słońca coraz bardziej wysuszały stare drewno, na drzazgi, na wiór, aż wypadły gwoździe, poprzeczna belka nie mogła się trzymać na słowo, słowo honoru, czy słowo co się ciałem stało, więc spadła, ci dwaj, ci dwoje, albo te dwie (w każdym razie te dwie postacie) znikły spod krzyża, razem z belką i rękami Boga. Bóg został sam. I nie tylko opuścili go ludzie, ale opuściły go także symbole. Nawet nie wiem co jest właściwie dla niego straszniejsze.<img class="alignright" style="float:right;margin:3px;" src="http://img402.imageshack.us/img402/354/krzyzyy3.jpg" alt="" width="255" height="327" /></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><!--[if !supportEmptyParas]--> <!--[endif]--></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;">Co do tych, co pod krzyżem stali, to najpierw myślałem, że po prostu ze stoickim spokojem opuścili Boga. Potem przyszło mi do głowy, że ta lecąca w dół belka mogła ich pociągnąć za sobą, a nawet zabić. Może była w tym odrobina heroizmu. Poszedłem szukać ich w trawie. Zachwaszczone było jak cholera. Na parapecie z cegieł, ponad którym w oknie pływały na żółtej firanie łabędzie, wygrzewały się dwie jaszczurki. Kiedy zbliżyłem się za bardzo uciekły przez szparę do domu. Kucnąłem i przeczesywałem trawę. Chłopcy, którzy mnie śledzili zdążyli wyjść zza węgła i podjechać swymi bicyklami na mostek, przez który przed chwilą przechodziłem. Ośmielili się. Nie ma przecież potrzeby ukrywać się przed kimś kto zachowuje się jak wariat. Znalazłem belkę i przybite do niej ręce Boga. Ludzi nie było. To wszystko wprawiło mnie w jeszcze większe zakłopotanie. Bo albo oni sobie poszli, albo ktoś ich znalazł, ale jeśli tak, to czemu porzucił belkę i ręce Boga? A może zgnili. Przecież w konfiguracji Bóg – symbol – człowiek, przynajmniej teoretycznie, Bóg powinien być najtrwalszy, zaś człowiek najszybciej odchodzić w niebyt.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><!--[if !supportEmptyParas]--> <!--[endif]--></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;">Jakkolwiek by nie było tych dwóch młodych Czechów patrzyło na mnie nie tylko z zainteresowaniem, ale i niekłamanym politowaniem. Potem pojechali mnie śledzić dalej.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;">
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Casting]]></title>
<link>http://wydrylowanyhazardius.wordpress.com/?p=61</link>
<pubDate>Tue, 22 Apr 2008 20:10:36 +0000</pubDate>
<dc:creator>Hazardius</dc:creator>
<guid>http://wydrylowanyhazardius.wordpress.com/?p=61</guid>
<description><![CDATA[Hihihehe! Byłem na castingu!

Dobra - to nie był casting, bo jednego członka jury nie było. Mian]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Hihihehe! Byłem na castingu!</p>
<p><!--more--></p>
<p>Dobra - to nie był casting, bo jednego członka jury nie było. Mianowicie - kaloryfery chyba remontował u siebie. ;P Ale pograłem sobie na elektryku, basie i perkusji. Świetne uczucie jak już się kilka osób zgra. ;P</p>
<p>A tak żeby zapełnić ten wpis - muzyczka. xD<br />
<a href="http://mp3.wp.pl/ftp/s/19/19490.mp3?fname=Pigment-Dziwny_Jest_Ten_Swiat_%28Czeslaw_Niemen_cover%29" target="_blank">Muzyczka</a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[21 kwietnia]]></title>
<link>http://21puszcza.wordpress.com/?p=161</link>
<pubDate>Mon, 21 Apr 2008 22:59:19 +0000</pubDate>
<dc:creator>sansit</dc:creator>
<guid>http://21puszcza.wordpress.com/?p=161</guid>
<description><![CDATA[21 dnia miesiąca spotkałyśmy się w wyjątkowym miejscu- na warszawskich Powązkach. Od tej zbió]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>21 dnia miesiąca spotkałyśmy się w wyjątkowym miejscu- na warszawskich Powązkach. Od tej zbiórki zaszły w drużynie duże zmiany- Pandy stały się zastępem zastępowych, Basia została przyjęta do drużyny :) Wkrótce pojawią się zdjęcia.</p>
<p>Serdecznie gratuluje wszystkim mianowanym na funkcje, a także dziewczynom, które pozytywnie ukończyły kurs i otrzymały patenty zastępowych, oby tak dalej!</p>
<p><a href="http://21puszcza.wordpress.com/rozkaz-l32008-warszawa-21042008/">Treść rozkazu</a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Powiększenie o 15 cm w dwa tygodnie]]></title>
<link>http://wydrylowanyhazardius.wordpress.com/?p=60</link>
<pubDate>Sat, 19 Apr 2008 16:39:19 +0000</pubDate>
<dc:creator>Hazardius</dc:creator>
<guid>http://wydrylowanyhazardius.wordpress.com/?p=60</guid>
<description><![CDATA[Kto czyta mój blog od jakiegoś czasu - wie już o czym on będzie. O tym jak z 35cm-owego zmienił]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Kto czyta mój blog od jakiegoś czasu - wie już o czym on będzie. O tym jak z 35cm-owego zmienił się w 50cm'owy. Nadal mi stoi, tyle, że teraz większy. Jak to zrobiłem, że mam taki?</p>
<p><!--more--></p>
<p>Stoi taki sobie i prosi się, by przez jakiś czas się nim zająć. Ale mnie się nie chce.</p>
<p>Jak to zrobiłem? Otóż wystarczy być leniem i nierobem. Po prostu nie odrabiamy prac domowych aż do weekendu, a wtedy patrzymy ile cm się nazbierało.</p>
<p>Jutro mam ostatnią jazdę. xP</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Nowy adres]]></title>
<link>http://wolnemedia.wordpress.com/?p=135</link>
<pubDate>Sat, 19 Apr 2008 07:21:51 +0000</pubDate>
<dc:creator>wolnemedia</dc:creator>
<guid>http://wolnemedia.wordpress.com/?p=135</guid>
<description><![CDATA[Kosmita Hejal Bobik Uta Hano doczekał się własnego, niezależnego serwera. Blog Hejala został pr]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Kosmita Hejal Bobik Uta Hano doczekał się własnego, niezależnego serwera. Blog Hejala został przeniesiony na nowy serwer.</p>
<p>Nowy adres: <a href="kosmita.eu">kosmita.eu</a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[W starym kinie]]></title>
<link>http://kafkarna.wordpress.com/?p=10</link>
<pubDate>Fri, 18 Apr 2008 14:58:30 +0000</pubDate>
<dc:creator>eSeN</dc:creator>
<guid>http://kafkarna.wordpress.com/?p=10</guid>
<description><![CDATA[Przez środek ulicy szedł mężczyzna z cylindrem na głowie. Szedł wymachując laską. Zupełnie ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><strong><span style="font-size:16pt;">P</span></strong>rzez środek ulicy szedł mężczyzna z cylindrem na głowie. Szedł wymachując laską. Zupełnie nie zważając na takt muzyki, dzięki której powinien przecież nabrać elastycznego kroku tańcgibka, walił z buta przed siebie. A potem właził ten paralityk do kina, w którym siedział jakiś stary facet podobny do Jaruzelskiego i przez dziesięć minut opowiadał o czymś, co za chwile miało pojawić się na ekranie. Gadał mądrze, długo i monotonnie jak przystało na niedziele. Siedzieliśmy naprzeciwko niego. Nasze nogi nie dostawały do ziemi. Jak się nie ma kontaktu z ziemią to trudno się na czymś skoncentrować. W tym przypadku oczywiste jest, że pan statyczny jak świecznik tuż za nim, nie mógł liczyć na zainteresowanie. Babcia kręciła się w kuchni przy rosole. Rodzice wychodzili na dymka, a my nie wiedzieliśmy co zrobić z rękami. Jak już stary gadał zbyt długo to zdarzało się że któryś z nas wyłapał piąchą od drugiego. Któregoś tam dnia babcia dała nam ten album tylko po to żeby nas uspokoić. W kilka tygodni okazało się, że stary zasuwał z tego szklanego pudełeczka o naszym albumie. Byli tam żołnierze w mundurach, młode damy zbierające kwiaty, faceci w ciemnych płaszczach i kapeluszach na głowie, cwaniacy palący papierosy, czarne motocykle i czarne lokomotywy, kolejarze, lotnicy, marynarze, romantycy z fajkami w zębach i książką, w pozie nóżka na nóżkę, kandelabry, rowery, konie, ciemne uliczki, mężczyźni wyglądający na cinkciarzy, był nawet Hitler, który później okazał się naszym pradziadkiem. Wtedy zaczęliśmy oglądać uważniej filmy z cyklu „W starym kinie”. Wszystko po to by później siąść i układać dialogi, tworzyć fabuły, z albumu robić komiks. Nigdy nie zdarzyło się nam by któryś dostał w ryja nad albumem.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Ka-wa(wa)]]></title>
<link>http://kafkarna.wordpress.com/?p=9</link>
<pubDate>Fri, 18 Apr 2008 14:43:47 +0000</pubDate>
<dc:creator>eSeN</dc:creator>
<guid>http://kafkarna.wordpress.com/?p=9</guid>
<description><![CDATA[
Tak to wygląda w liczbach: 450 km, 9 godzin w pociągu, 40 minut w tramwaju, a potem jeszcze 30 mi]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoBodyText"><img class="alignleft" style="vertical-align:text-bottom;float:left;" src="http://img261.imageshack.us/img261/2702/paacwa7.jpg" alt="" width="148" height="271" /></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:right;"><strong>Tak to wygląda w liczbach: 450 km, 9 godzin w pociągu, 40 minut w tramwaju, a potem jeszcze 30 minut czekania na klucz do pokoju. I jeszcze 48 w stolicy, 15 czekając na spóźniony pociąg i w nim znowu 9. Szybka kawa, prowizoryczne śniadanie i 8 godzin obrad. Ale świat nie składa się tylko z liczb. Pomiędzy nimi jest przecież niezliczona ilość wrażeń.</strong><span><span><strong> </strong> </span><span> </span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><span><!--[if !supportEmptyParas]--><!--[endif]--> Najpierw kupiliśmy z J. bilety. Inna J. kupiła zaś „Wróżkę” w dworcowym kiosku. Idziemy na peron, a tu już ludzie grupkami stoją, dużo ich, a to dla tego, że się dzisiaj ferie kończą. Pociąg wjeżdża, trąbi, ludzie się trochę odsuwają, ja się nie odsuwam. Pociąg już jest zapełniony, bo z Karkonoszy ludzie wracają z urlopu. Stoję blisko torów dlatego pierwszy dopadam klamki i szukam wolnego przedziału.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><span>Udało się. Siedzimy i umilamy sobie podróż. Nie tylko rozmowami. Co jakiś czas wychodzę na korytarz i – jak to się mówi – filuję, czy aby konduktor nie idzie. Po co? Nie, nie chodzi o bilety. Przecież nie jedziemy na gapę. Tak się akurat składa, że mam urodziny. Jaworzyna więc „Sto lat”. Żarów – „Niech żyje bal”. I „Prawy do lewego” gdzieś między Kątami a Smolcem. Rozmawiamy, żartujemy, J. czyta nam swój referat, czasem stoimy na korytarzu przy otwartym oknie. Tak jest do rana.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><span>O 6.30 Marriott wespół z Pałacem podtrzymuje szare niebo. Zmarznięci czekamy na „siedemnastkę”. Wsiadamy. Trochę telepie, a motorniczy najwyraźniej się śpieszy. Za każdym razem gdy hamuje pasażerowie lecą w przód, jakby chcieli usiąść mu na kolana. Wysiadamy. Niektórzy się spieszą na pierwsze zajęcia ale my idziemy trochę wolniej. Chcąc nie chcąc, nasze torby trochę ważą. Potem jest kawa z automatu i czekanie aż nas zakwaterują. Potem jest druga, mokka, która wygląda trochę dziwnie. Jest tak, jakby ktoś zrobił kawę na rosole. Tłuste oka pływają na wierzchu, a ja już myślę, skąd oni mają wodę w kranach. Mamy wrażenie, że ciągną ją prosto z Wisły, tej samej, która płynie sto metrów dalej.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><span>Obrady. Siedzimy, słuchamy, trochę przysypiamy. Potem jest przerwa kawowa. Po trzeciej kawie jest już trochę lepiej. Zaraz zresztą jesteśmy całkiem (p)obudzeni, bo J. staje za katedrą i referuje. Późnym popołudniem próbujemy się zdrzemnąć, bo nocną podróż każdy już czuje na powiekach.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><span>Po dwóch godzinach „debaty” decydujemy się jechać do centrum. Jest 23. „Zielony Żoliborz, pieprzony Żoliborz”, „przez park po wielkich wyświechtanych liściach”. Środek lutego, ale tu śniegu nie ma. Do przystanku jest spory kawał drogi, park jest ciemny zaś tramwaj niebieski. Pod Pałacem Kultury dwóch chłopców, jeżdżąc, łopatami do śniegu wylewa wodę z lodowiska. Aleje, Emilii Plater, Świętokrzyska, Plac Defilad. Plac Defilad... i moja mapa z 1979 roku, na której kilkaset metrów dalej jest Dom Partii. Pod Novotelem znajdujemy w końcu otwarty pub. Wbrew pozorom nie było to takie łatwe. Kicz w „Kiczu” (bo tak się pub nazywa), a piwo 9 złotych. Pijemy i idziemy. Przy wejściu do przejścia podziemnego dwóch sprzedaje bazie przed Niedzielą Palmową i pociąga wino z plastikowej podręcznej zastawy. Za chwilę jedziemy nocnym, a jakiś „zmęczony” człowiek prawie kładzie głowę na ramieniu A.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><span>Po przespanej nocy wykłady wydają się ciekawsze. W przerwach pijemy kawę i jemy ciasteczka. Atmosfera jest bardzo formalna, żeby nie powiedzieć napięta. Nawet już po obradach ludzie zamykają się w pokojach i trudno poznać kogoś z innej czelni. Trochę nas to dziwi, bo w Szklarskiej było inaczej. Paradoksalnie, zaczynamy poznawać ludzi już po zakończeniu konferencji, w kuluarach – jak to zwykły mówić lwy salonowe.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><span><span> </span>Pakujemy torby, sprzątamy i ruszamy do centrum. Najpierw na Centralnym kupujemy bilety. Mamy sporo czasu. Dziewczyny wkładają torby do schowka, a ja wkładam niepostrzeżenie koledze ulotki agencji towarzyskich do kieszeni. Będzie miał pamiątkę jak przyjedzie do domu. Chodzimy, trochę tu, trochę tam. Pizza Hut, stragan z książkami (Konwicki i czytadła dla „pensjonarskich panien”). Później ten epizod, o którym słysząc, pewnie by nasze matki zadrżały. A później się pociąg spóźnia. W końcu wsiadamy. Zmęczony usypiam, od czasu do czasu budzę się, pamiętam niewiele. Kończę, bo nie chciałbym więcej nakłamać.</span></p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
