<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>wiez &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/wiez/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "wiez"</description>
	<pubDate>Sat, 11 Oct 2008 22:09:47 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Sentencje, o kobietach, czyli jak opisujemy sobie świat]]></title>
<link>http://opiekunogrodow.wordpress.com/?p=64</link>
<pubDate>Thu, 28 Aug 2008 19:30:22 +0000</pubDate>
<dc:creator>opiekun ogrodów</dc:creator>
<guid>http://opiekunogrodow.pl.wordpress.com/2008/08/28/sentencje-o-kobietach-czyli-jak-opisujemy-sobie-swiat/</guid>
<description><![CDATA[W ostatnim numerze &#8220;Więzi&#8221; w artykule &#8220;Niegrzeczna pobudka&#8221; Jerzy Sosnowski]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>W ostatnim numerze "Więzi" w artykule "Niegrzeczna pobudka" Jerzy Sosnowski przytacza "świetny" cytat z Wincentego Lutosławskiego - filozofa, sprzed niemal stu lat: "Kto raz zobaczył w kobiecie anioła, nie będzie chciał w niej widzieć samicy". Przypomniały mi sie od razu sentencje na temat kobiet, które padały z ust moich kolegów, znajomych, niekiedy nawet wykładowców, które zdarzało mi się usłyszeć w filmach czy wyczytać w książkach. Te pierwsze były z reguły powtórzeniem tych wyczytanych w książkach bądź zasłyszanych w filmach. Sprowadzały się one z reguły do tego, jaka to kobieta jest zła i niedobra, a wypowiadane były w mniej lub bardziej zawoalowany sposób. Miały świadczyć o głębi przemyśleń i bogactwie przeżyć oraz świata wewnętrznego osoby je wypowiadającej. Najczęściej sprowadzały się one do stwierdzenia: "Kto zrozumie kobietę", "Nigdy nie zrozumiesz kobiety", itp.</p>
<p>Zawsze miałem bardzo sceptyczny stosunek do tłumaczenia, objaśniania sobie świata za pomocą sentencji, gotowych schematów myślowych, wyczytanych, zasłyszanych i zapamiętanych formułek, bon motów. Często takie utarte, gotowe formułki robią wrażenie w towarzystwie, można błysnąć zapamiętaną "mądrością", błyskotliwą frazą, za którymi tak naprawdę nie kryje się głębszą treść, które nie są efektem własnych przemyśleń, doświadczeń, tylko zwykłym powtórzeniem. Słowami startymi, jak stara płyta, ale które wciąż "robią wrażenie" i mogę być kartą wstępu do dobrego towarzystwa. Ale z tym każdy z nas spotkał się już nie raz, poza tym nie o tym chciałem pisać.</p>
<p>Strasznie bawią mnie takie sentencje na temat kobiet, jak te przytoczone powyżej. Kilka nieudanych relacji z kobietami, a zraniony w swej dumie mężczyzna kategorycznie stwierdza, że kobiety ze swej natury są złe, że nie warto im ufać, że zawsze zdradzą, i w związku z tym - bo i takie słowa zdarzało mi się słyszeć - trzeba je w tym uprzedzać i pierwszemu uwodzić, a następnie porzucać. Dziecinne to wszystko i żałosne.</p>
<p>Co zaś do kobiety anioła, nie bardzo wierzę w kobietę - anioła, tak jak nie wierzę w mężczyznę - anioła. Co zaś do kobiety - samicy - zdarzają się, owszem, tak samo jak zdarzają się mężczyźni buhaje czy knury, czy jak ich tam zwać.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Pokolenie JP II]]></title>
<link>http://opiekunogrodow.wordpress.com/?p=13</link>
<pubDate>Sat, 29 Mar 2008 18:54:03 +0000</pubDate>
<dc:creator>opiekun ogrodów</dc:creator>
<guid>http://opiekunogrodow.pl.wordpress.com/2008/03/29/pokolenie-jp-ii/</guid>
<description><![CDATA[Zbliża się trzecia już rocznica śmierci Jana Pawła II. Doskonale pamiętam w jakim napięciu wy]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Zbliża się trzecia już rocznica śmierci Jana Pawła II. Doskonale pamiętam w jakim napięciu wyczekiwałem na wiadomości o stanie zdrowia Papieża i chyba tak jak wszyscy -- nieco egoistycznie - wierzyłem, że stanie się cud i Papież ozdrowieje. Niestety cud nie nastąpił, bo nastąpić nie powinien. Jan Paweł II "odszedł do Domu Ojca". Spontanicznie jak wielu innych Polaków tego dnia wyszedłem z domu, poszedłem do białostockiej katedry, pod którą zebrało się już wiele osób, nie dostałem wcześniej żadnego smsa, nikt do mnie nie dzwonił.</p>
<p>Tego dnia i przez kilka najbliższych dni, może tygodni, obserwowaliśmy w całej Polsce coś, co można byłoby nazwać swego rodzaju świętem. Ludzie poczuli się zjednoczeni, połączyła ich trudna do uchwycenia i nazwania więź. Jak zwykle w trudnych chwilach Polacy stali się wobec siebie uprzejmiejsi, życzliwsi, słowem starali się być lepsi. Szczerze mówiąc nie miałem złudzeń, co do tego, że taki stan nie potrwa długo - chyba jednak istnieje charakter narodowy, którego znajomość podpowiadała mi, że w Polsce wszystko wraca na stare tory i prędzej czy później wszystko będzie takim, jakim było wcześniej. Mimo to odsuwałem od siebie te myśli, zagłuszałem je, nie one wówczas były najważniejsze, chciałem chłonąć tę niezwykłą atmosferę zjednoczenia, przemiany.</p>
<p>Socjologowie i filozofowie szumnie ogłosili powstanie pokolenia JP II skupiającego młodych ludzi, znających nauczanie Papieża i kierujących się nim w życiu codziennym. Rzeczywistość jednak szybko zweryfikowała te entuzjastyczne proklamacje. Mimo tego, że wielu młodych ludzi chętnie zakładało tiszerty z napisem "jesteśmy pokoleniem JP II", wielu podejmowało wolontariat w organizacjach charytatywnych, wielu chętnie wszem i wobec deklarowało swoją przynależność do owego pokolenia, miało to jednak minimalny wpływ na życie codzienne. Młodym ludziom jakby trudno było zrozumieć, że być członkiem pokolenia JP II to nie tylko chodzić do kościoła, uczestniczyć w mszach, spotkaniach wspólnot, pięknie śpiewać i grać na gitarach, podejmować wolontariat, ale to przede wszystkim codzienna, mozolna praca nad sobą, nad relacjami z innymi ludźmi, to bycie uczciwym, bezinteresownym, życzliwym wobec innych, to ciągłe doskonalenie siebie, by być lepszym dla innych, to mało spektakularne czyny często niedostrzegane i niedoceniane przez innych.</p>
<p>Polacy stanowią społeczeństwo o wciąż najniższym poziomie wzajemnego zaufania w całej Europie. Nie ufamy sobie, jesteśmy wobec siebie nieżyczliwi, cynizm wciąż ma się dobrze, agresja, opryskliwość i obojętność nie chcą ustąpić z życia codziennego i nadają ton naszym relacjom.</p>
<p>W ostatnim numerze "Więzi" poświęconym więziom społecznym Dariusz Karłowicz stwierdza, że to święto, które nam się wydarzyło 3 lata temu, było świętem i jako takie nie może trwać wiecznie, a na jego rezultaty trzeba jeszcze poczekać.</p>
<p>Oby miał rację...</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Więzi społeczne?]]></title>
<link>http://opiekunogrodow.wordpress.com/?p=3</link>
<pubDate>Tue, 18 Mar 2008 20:01:20 +0000</pubDate>
<dc:creator>opiekun ogrodów</dc:creator>
<guid>http://opiekunogrodow.pl.wordpress.com/2008/03/18/wiezi-spoleczne/</guid>
<description><![CDATA[Czytam najnowszy numer &#8220;Więzi&#8221; poświęcony problemowi istnienia więzi międzyludzkich]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Czytam najnowszy numer "Więzi" poświęcony problemowi istnienia więzi międzyludzkich, więzi między człowiekiem i Bogiem, i przypomina mi się zdarzenie sprzed kilku dni, którego byłem świadkiem.</p>
<p>Dosyć często ostatnimi czasy zdarza mi się spotykać z pewnymi znajomymi, których uważam za ludzi inteligentnych, wykształconych i dowcipnych.  Jedna z koleżanek z tego grona przyznała się nam, że zna właścicieli knajpy, w której siedzimy, i że całkiem niedawno rozmawiała z nimi na temat braku solidnego menu, a zwłaszcza dań głównych w nim, oraz napomknęła im o zanadto wysokich cenach. W pewnym momencie do rozmowy włączył się kolega, który zasugerował, by koleżanka zachęciła swoich znajomych do zmiany pracujących tu dwóch barmanek, ponieważ te mu nie odpowiadają. Z początku myślałem, że żartuje, że nie mówi tego zupełnie serio, ale się myliłem, powiedział to całkiem poważnie. Towarzyszył temu wybuch śmiechu owej znajomej - jak po dobrym, udanym żarcie - która następnie zaczęła nas po kolei pytać, co sądzimy o barmankach. Byliśmy w tej knajpie zaledwie dwa razy. Barmanki nie są wylewne, ale nie są też opryskliwe, niemiłe czy niekulturalne. Młode dziewczyny, które mogą być co najwyżej studentkami, dopiero się uczą, niedawno rozpoczęły pracę, bo knajpa została otwarta około miesiąca temu. Mam raczej wrażenie, że są zestresowane, niepewne siebie, nieco lękliwe, i wcale mnie to nie dziwi, chcą wypaść dobrze, a im bardziej się starają tym gorzej im może wychodzi - któż z nas tego nie doświadczył? Ostatnio już próbowały się uśmiechać, miło odpowiedziały na nasze "dobranoc". Nie byłem w stanie pojąć okrucieństwa swoich znajomych. Nie wiem co prawda czy sugestia kolegi wywrze wpływ na naszą wspólną znajomą i czy ta rzeczywiście będzie usiłowała przekonać właścicieli, by zwolnili barmanki. Mam nadzieję, że do tego jednak nie dojdzie. Przeraża mnie lekkość z jaką te słowa zostały wypowiedziane,  brak zastanowienia nad ewentualnymi konsekwencjami tych słów, brak empatii - nieumiejętność wczucia się w położenie owych dziewczyn, bezinteresowna chęć zaszkodzenia innym przychodząca z taką łatwością. Nie szuka się w takim momencie wszelkich "za" i "przeciw", nie waży się argumentów, tylko lekką ręką wydaje "wyrok skazujący". Nie rozumiem, co może być winą tych dziewczyn w oczach mego znajomego.</p>
<p>Marnie wyglądają więzi międzyludzkie w naszym społeczeństwie, i taki też wniosek płynie z lektury najnowszej "Więzi".</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[WIĘŹ ma 50 lat]]></title>
<link>http://stanislawem.wordpress.com/?p=451</link>
<pubDate>Thu, 28 Feb 2008 11:04:24 +0000</pubDate>
<dc:creator>Stanisław EM</dc:creator>
<guid>http://stanislawem.pl.wordpress.com/2008/02/28/wiez-ma-50-lat/</guid>
<description><![CDATA[







2008-02-28


WIĘŹ ma 50 lat
Więź to słowo niezwykle ważne i zobowiązujące. Jak przyp]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<table border="0" width="100%" cellPadding="1" cellSpacing="0">
<tr>
<td bgColor="#ffffff">
<table border="0" bgColor="#ffffff" width="100%" cellPadding="0" cellSpacing="0">
<tr>
<td class="s2kolumnatxt">
<table class="dta">
<tr class="dmart">
<td class="dmart"><font color="#000080">2008-02-28</font></td>
</tr>
<tr>
<td class="dn"><font color="#000080"><span class="dt1"><strong><a href="http://info.wiara.pl/index.php?grupa=6&#38;art=1204173802&#38;dzi=1128967220">WIĘŹ ma 50 lat</a></strong></span><br />
</font><span class="dn1"><font color="#000080"><img border="0" align="left" src="http://info.wiara.pl/grafika/2008/02/28/1204173802/1204174813.jpg" class="obr" /><strong>Więź to słowo niezwykle ważne i zobowiązujące. Jak przypomina ks. Józef Tischner, religio znaczy więź. Więź to międzyludzkie zaufanie, relacje z najbliższymi. Więź to solidarność, współpraca, ekumenizm, dialog, zrozumienie… Więź to budowanie społeczeństwa obywatelskiego. Bez więzi nie da się żyć.</strong></font></span></td>
</tr>
</table>
</td>
</tr>
</table>
</td>
</tr>
</table>
<blockquote><p><font color="#ff0000">2008-02-28 12:03<br />
<img border="0" vspace="7" align="left" width="89" src="http://stanislawem.wordpress.com/files/2008/02/censored1b.jpg" hspace="3" height="43" />Gdy się tak pogłębia, i pogłębia, i pogłębia [analizę], to nieuniknienie wreszcie wzburzy się zalegający dno intelektualny szlam, przez którego męty trudno odróżnić dobro od zła, słuszność od błędu, prawdę od fałszu, a Laboratorium Myśli przemienia się mimowolnie w laboratorium szalonego chemika, w którym w retortach warzą się miast ozdrowieńczych leków, śmiertelne trucizny.</font></p>
<p><font color="#ff0000">Chcę powiedzieć, że w tej Apologii Więzi, brak jednoznacznej deklaracji ustawicznego wracania do źródeł Wiary i weryfikowania nimi intelektualnych hasań. Nie zastąpią ich żadne od święta do święta, raz na kilkanaście lat dokonywane samokrytyki i powroty na właściwą ścieżkę, po to by znowu wpaść w otumanienie i nie tylko samemu w nim trwać, lecz zarażać nim innych.</font></p>
<p><font color="#ff0000">50 Lat to dobra okazja, by dokonać prawdziwego i szczerego rachunku sumienia. By - z perspektywy czasu - spojrzeć na przeszłość, uderzyć się w pierś za zaniechania, oportunizm, koniunkturalizm i zwykłe wygodnictwo. By spojrzeć na przeszłość uczciwie, uwzględniając realia czasu i miejsca chlubnych i niechlubnych dokonań. By, wreszcie, ze szczerym i mocnym zamiarem naprawy iść w przyszłość.</font></p></blockquote>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
