<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>wiersze-innych &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/wiersze-innych/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "wiersze-innych"</description>
	<pubDate>Fri, 25 Jul 2008 19:42:53 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA["Czuwanie" I. Hamiltona]]></title>
<link>http://moon5.wordpress.com/?p=827</link>
<pubDate>Wed, 09 Jul 2008 00:25:51 +0000</pubDate>
<dc:creator>Moon</dc:creator>
<guid>http://moon5.wordpress.com/?p=827</guid>
<description><![CDATA[Te stare lampy, niknące z każdym dniem,
Nie zaznają nigdy ciemnych światów, o które proszą.
T]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Te stare lampy, niknące z każdym dniem,<br />
Nie zaznają nigdy ciemnych światów, o które proszą.<br />
Te rany,<br />
Choć karmiliśmy je od lat,<br />
Będą jutro najświeższe ze wszystkich<br />
Słodkich łez. I zagubione nie odnajdzie się.<br />
.<br />
<em><strong></strong></em></p>
<p><em><strong>napisał <a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Ian_Hamilton_(critic)">Ian Hamilton</a></strong></em><em><br />
<em>tłumaczył Piotr Sommer</em></em></p>
<p>---</p>
<p><strong>J. S. Bach - Passacaglia i Fuga c-moll, BWV 582, część 1</strong><br />
<span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/ZsNk0n-tKeQ'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/ZsNk0n-tKeQ&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA["Wędrówka" Seamusa Deane]]></title>
<link>http://moon5.wordpress.com/?p=727</link>
<pubDate>Mon, 16 Jun 2008 22:14:25 +0000</pubDate>
<dc:creator>Moon</dc:creator>
<guid>http://moon5.wordpress.com/?p=727</guid>
<description><![CDATA[Ktoś odchodzi.
Zdąża do piątej
Pory roku, gdzie słyszy
Zieleń planującą swoje liście,
I roz]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Ktoś odchodzi.<br />
Zdąża do piątej<br />
Pory roku, gdzie słyszy<br />
Zieleń planującą swoje liście,<br />
I rozpadliny, i wodę,<br />
Koordynującą moment piany.<br />
Chce odnaleźć rodziców,<br />
W historii ich ciał szukając<br />
Tego, co odziedziczył. Zostawia<br />
Swe horoskopy, jego język,<br />
Wciąż jeszcze nierozwiązany, czeka<br />
Na narodziny w słowie dom.<br />
.<br />
<em><strong></strong></em></p>
<p><em><strong>napisał <a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Seamus_Deane">Seamus Deane</a></strong></em><br />
<em>tłumaczył Bohdan Zadura</em></p>
<p>P.S.<br />
[Było tu moje post scriptum, ale się skasowało. Muszę napisać jeszcze raz. 09.07.2008]</p>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-730" src="http://moon5.wordpress.com/files/2008/06/mini-magritte15.jpg" alt="" width="300" height="413" /></p>
<p><a href="http://www.abcgallery.com/M/magritte/magritte15.html">The Key to the Fields - Rene Magritte</a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA["Samobójstwo" Stewarta Conna]]></title>
<link>http://moon5.wordpress.com/?p=626</link>
<pubDate>Sun, 04 May 2008 20:24:59 +0000</pubDate>
<dc:creator>Moon</dc:creator>
<guid>http://moon5.wordpress.com/?p=626</guid>
<description><![CDATA[Mogła rzucić się
Pod pociąg
Na najbliższej stacji, i mógł ją zdjąć
Z toru &#8220;człowiek]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Mogła rzucić się<br />
Pod pociąg<br />
Na najbliższej stacji, i mógł ją zdjąć<br />
Z toru "człowiek z żelazną sztabą".</p>
<p>Do wyboru miała gaz,<br />
Zbyt dużą dawkę, nóż<br />
Wbity w żyłę w przypływie pasji.<br />
Zamiast tego samotnie przyleciała</p>
<p>Samolotem, kupiła bilet<br />
Na wyspę i wyruszyła<br />
Na spacer po karłowatym wrzosie<br />
W kierunku Rackwick. Gdzie nagie</p>
<p>Skały najbardziej strome, przekroczyła je.<br />
Znaleziono ją: wszystkie kości<br />
Połamane, miednica wbita w ramiona.<br />
Po co tyle zachodu</p>
<p>Jeśli inne sposoby wydają się prostsze?<br />
Skąd ten nieludzki spokój?<br />
Czy nieuchronnie musiała się tu<br />
Znaleźć czy też, jak u Kareniny, było to sprawą</p>
<p>Nakładania się błędu na błąd<br />
Aż po kres męczarni -<br />
Błaganiem, kiedy spadała,<br />
By można jej było wybaczyć?<br />
.<br />
<strong></strong></p>
<p><strong>"Suicide" <em>by Stewart Conn</em></strong><br />
<em>tłumaczył Piotr Sommer</em></p>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-630" src="http://moon5.wordpress.com/files/2008/05/paul-delvaux-1976_robe_de_mariee.jpg" alt="" width="300" height="348" /></p>
<p><a href="http://www.behive.be/art/Paul%20Delvaux%201976_robe_de_mariee.jpg">Suknia panny młodej - Paul Delvaux</a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA["Otchłań" Seamusa Heaney]]></title>
<link>http://moon5.wordpress.com/?p=623</link>
<pubDate>Fri, 02 May 2008 22:38:08 +0000</pubDate>
<dc:creator>Moon</dc:creator>
<guid>http://moon5.wordpress.com/?p=623</guid>
<description><![CDATA[Rybacy z Ballyshannon
Razem z łososiami
Złowili zeszłej nocy niemowlę.
Nieślubne nasienie,
Male]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Rybacy z Ballyshannon<br />
Razem z łososiami<br />
Złowili zeszłej nocy niemowlę.<br />
Nieślubne nasienie,</p>
<p>Malec na powrót oddany<br />
Wodom. Lecz jestem pewien<br />
Że kiedy stała na płyciźnie<br />
Zanurzając go czule,</p>
<p>Aż zziębnięte kostki przegubów<br />
Zmartwiały jak żwir,<br />
Był płotką i hakiem<br />
Rozdzierającym ją na wskroś.</p>
<p>Brnęła przez wodę pod<br />
Znakiem swego krzyża.<br />
Jego wyciągnięto z rybami.<br />
Odtąd otchłań będzie</p>
<p>Zimnym odblaskiem dusz<br />
Spoza dalekiego pasma morza.<br />
Nawet nie zagojone dłonie Chrystusa<br />
Pieką i nie mogą tam łowić.<br />
.</p>
<p><strong><a href="http://famouspoetsandpoems.com/poets/seamus_heaney/poems/12706">"Limbo"</a></strong><strong> </strong><em><strong>by </strong><strong>Seamus Heaney</strong></em><br />
<em>tłumaczył Piotr Sommer</em></p>
<p>Seamus Heaney napisał też kiedyś wiersz o chłopcu, trzymanym latami w zamknięciu ("Bye-Child"); również bardzo poruszający. Może Heaney napisze w przyszłości o ostatnio odkrytej zbrodni w Austrii? Może wtedy będę w stanie jakoś to przetrawić?</p>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-624" src="http://moon5.wordpress.com/files/2008/05/aivazovsky36.jpg" alt="" width="400" height="252" /></p>
<p><a href="http://www.abcgallery.com/A/aivazovsky/aivazovsky36.html">Zachód słońca nad morzem - Iwan Ajwazowski<br />
</a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Przesłanie Pana Cogito]]></title>
<link>http://moon5.wordpress.com/2007/10/05/przeslanie-pana-cogito/</link>
<pubDate>Fri, 05 Oct 2007 17:37:17 +0000</pubDate>
<dc:creator>Moon</dc:creator>
<guid>http://moon5.wordpress.com/2007/10/05/przeslanie-pana-cogito/</guid>
<description><![CDATA[Idź dokąd poszli tamci do ciemnego kresu
po złote runo nicości twoją ostatnią nagrodę
idź wy]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Idź dokąd poszli tamci do ciemnego kresu<br />
po złote runo nicości twoją ostatnią nagrodę<br />
idź wyprostowany wśród tych co na kolanach<br />
wśród odwróconych plecami i obalonych w proch<br />
ocalałeś nie po to aby żyć<br />
masz mało czasu trzeba dać świadectwo<br />
bądź odważny gdy rozum zawodzi bądź odważny<br />
w ostatecznym rachunku jedynie to się liczy<br />
a Gniew twój bezsilny niech będzie jak morze<br />
<b>ilekroć usłyszysz głos poniżonych i bitych<br />
niech nie opuszcza ciebie twoja siostra Pogarda<br />
dla szpiclów katów tchórzy - oni wygrają<br />
pójdą na twój pogrzeb i z ulgą rzucą grudę<br />
a kornik napisze twój uładzony życiorys<br />
i nie przebaczaj zaiste nie w twojej mocy<br />
przebaczać w imieniu tych których zdradzono o świcie </b><br />
strzeż się jednak dumy niepotrzebnej<br />
oglądaj w lustrze swą błazeńską twarz<br />
powtarzaj: zostałem powołany - czyż nie było lepszych<br />
strzeż się oschłości serca kochaj źródło zaranne<br />
ptaka o nieznanym imieniu dąb zimowy<br />
światło na murze splendor nieba<br />
one nie potrzebują twego ciepłego oddechu<br />
są po to aby mówić: nikt cię nie pocieszy<br />
czuwaj - kiedy światło na górach daje znak - wstań i<br />
idź<br />
dopóki krew obraca w piersi twoją ciemną gwiazdę<br />
powtarzaj stare zaklęcia ludzkości bajki i legendy<br />
bo tak zdobędziesz dobro którego nie zdobędziesz<br />
powtarzaj wielkie słowa powtarzaj je z uporem<br />
jak ci co szli przez pustynię i ginęli w piasku<br />
a nagrodzą cię za to tym co mają pod ręką<br />
chłostą śmiechu zabójstwem na śmietniku<br />
idź bo tylko tak będziesz przyjęty do grona zimnych<br />
czaszek<br />
do grona twoich przodków: Gilgamesza Hektora<br />
Rolanda<br />
obrońców królestwa bez kresu i miasta popiołów<br />
Bądź wierny Idź</p>
<p><b><i>Zbigniew Herbert, 1974</i></b></p>
<p><i>Wyróżnienie fragmentu wiersza dokonane przez autorkę bloga.</i></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Marsjanin wysyła kartkę do domu]]></title>
<link>http://moon5.wordpress.com/2007/09/12/marsjanin-wysyla-kartke-do-domu/</link>
<pubDate>Wed, 12 Sep 2007 16:39:21 +0000</pubDate>
<dc:creator>Moon</dc:creator>
<guid>http://moon5.wordpress.com/2007/09/12/marsjanin-wysyla-kartke-do-domu/</guid>
<description><![CDATA[by Craig Raine
Caxtony to wieloskrzydłe mechaniczne ptaki
niektóre bardzo cenne dla ich upierzenia]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><i>by Craig Raine</i></p>
<p>Caxtony to wieloskrzydłe mechaniczne ptaki<br />
niektóre bardzo cenne dla ich upierzenia --</p>
<p>za ich to sprawą wypływają oczy<br />
lub ciało krzyczy nie czując bólu.</p>
<p>Żadnego jeszcze nie widziałem w locie, ale<br />
czasami siadają na dłoni.</p>
<p>Mgła jest, gdy niebo zmęczy sie lataniem<br />
i opiera swój miękki mechanizm na ziemi:</p>
<p>świat robi się wtedy przyćmiony i książkowy,<br />
jak rycina pod bibułka.</p>
<p>Deszcz jest, gdy ziemia to telewizja.<br />
Ma on taką właściwość, że ściemnia kolory.</p>
<p>Model T to pokój z zamkiem pod ekranem --<br />
przekręcasz kluczyk, by uwolnić świat</p>
<p>do ruchu tak prędkiego, że ci pokazują<br />
film, byś przypadkiem nie przeoczył żadnego szczegółu.</p>
<p>Znowu czas jest przywiązany do nadgarstka<br />
lub trzymany w pudełku i tyka niecierpliwie.</p>
<p>W domach śpi nawiedzony aparat,<br />
gdy go ponieść - chrapie.</p>
<p>Jesli ten demon płacze, unoszą go<br />
do ust, by uśpić ponownie</p>
<p>dźwiękami. A przecież budzą go<br />
umyślnie, łaskocząc palcem.</p>
<p>Tylko młodym wolno cierpieć<br />
jawnie. Dorośli muszą chodzić do pomieszczeń karnych</p>
<p>gdzie jest woda, lecz nic do jedzenia.<br />
Zamykają drzwi i znoszą odgłosy</p>
<p>w samotności. Nie zwalnia się nikogo,<br />
a ból każdego z nich ma inny zapach.</p>
<p>Nocą, gdy wszystkie kolory  konają,<br />
kryją się parami</p>
<p>i czytają o sobie --<br />
w kolorze, z zamkniętymi oczyma.</p>
<address><span style="font-weight:bold;"><br />
Craig Raine, 1979<br />
<span style="text-decoration:line-through;"></span></span>(A Martian Sends A Postcard Home)<br />
tłumaczył Jarosław Anders</address>
<p><span style="font-weight:bold;"></span>Przypomniał mi się ten wiersz po przeczytaniu pewnego wpisu na blogu<a href="http://fraglesi.wordpress.com/2007/09/11/taniec-z-gwiazdami/#more-442" target="_blank"> Fraglesi</a>. Przy obecnej gorączce politycznej przyda się trochę marsjańskiego spojrzenia na rzeczywistość.<br />
<a href="http://kratery.blox.pl/2007/09/Marsjanin-wysyla-kartke-do-domu.html#ListaKomentarzy"></a></p>
<p><a href="http://kratery.blox.pl/2007/09/Marsjanin-wysyla-kartke-do-domu.html#ListaKomentarzy">komentarze na moim starym blogu<br />
</a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Jesień]]></title>
<link>http://moon5.wordpress.com/2007/12/11/jesien/</link>
<pubDate>Fri, 07 Sep 2007 16:39:16 +0000</pubDate>
<dc:creator>Moon</dc:creator>
<guid>http://moon5.wordpress.com/2007/12/11/jesien/</guid>
<description><![CDATA[Zanurzać zanurzać się
w ogrody rudej jesieni
i liście zrywać kolejno
jakby godziny istnienia
Ch]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p align="left"><b><font face="Arial" size="2">Zanurzać zanurzać się<br />
w ogrody rudej jesieni<br />
i liście zrywać kolejno<br />
jakby godziny istnienia</font></b></p>
<p><b><font face="Arial" size="2">Chodzić od drzewa do drzewa<br />
od bólu i znowu do bólu<br />
cichutko krokiem cierpienia<br />
by wiatru nie zbudzić ze snu</font></b></p>
<p><b><font face="Arial" size="2">I liście zrywać bez żalu<br />
z uśmiechem ciepłym i smutnym<br />
a mały listek ostatni<br />
zostawić komuś i umrzeć<br />
</font></b><br />
<font color="#bd5f3f" face="Arial" size="2"><span style="font-weight:bold;"></span>Edward Stachura</font></p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
