<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>urzad &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/urzad/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "urzad"</description>
	<pubDate>Mon, 13 Oct 2008 20:40:21 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Burmiś się rozbija]]></title>
<link>http://andhy.wordpress.com/?p=452</link>
<pubDate>Tue, 20 May 2008 07:48:43 +0000</pubDate>
<dc:creator>andhy</dc:creator>
<guid>http://andhy.com/2008/05/20/burmis-sie-rozbija/</guid>
<description><![CDATA[Burmistrz potrafi prowadzić samochód. Chwała mu za to, że potrafi aż tyle, zwłaszcza, że pomo]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Burmistrz potrafi prowadzić samochód. Chwała mu za to, że potrafi aż tyle, zwłaszcza, że pomoc społeczna w jego wykonaniu zdaje się opierać głównie na utrudnianiu emerytom dostępu do sklepów spożywczych (wszak wszyscy wiemy, że emerytowi bardziej przyda się <a href="http://andhy.com/2007/12/08/warszawa-w-sieci-bankow/">kolejny bank na ulicy Grójeckiej</a> niż sklep). Mniejsza o większość. Burmistrz dba o swój image 'społecznika' i 'lubi' emerytów. Tym razem w ramach troski o image '<strong>przejechał się</strong>'. </p>
<p>Zastanawiając się jak daleko od Żywca był nasz '<a href="http://miasta.gazeta.pl/warszawa/1,86767,5086541.html">burmiś</a>' polecam lekturę poniższego artykułu:</p>
<blockquote><p><strong>Wiceburmistrz Ochoty Maurycy Seweryn (SdPl) wysłał się sam, do Sokołowa Podlaskiego, na spotkanie koła Związku Emerytów, Rencistów i Inwalidów. Wziął z urzędu samochód służbowy, który po drodze rozbił.</strong></p>
<p>Maurycy Seweryn działa w mazowieckich władzach SdPl. Ma za sobą funkcję rzecznika Marka Borowskiego. Jest jednym z nielicznych warszawskich polityków Socjaldemokracji, którym partia dała posady we władzach wykonawczych. Maurycy Seweryn w zarządzie Ochoty odpowiada za pomoc społeczną.</p>
<p><!--more--></p>
<p><strong>Służba w marynarce</strong></p>
<p>W pewną kwietniową niedzielę zdecydował się wyjść z tą tematyką poza stołeczny urząd. W odpowiedzi na zaproszenie seniorów ruszył służbowym samochodem na wschód. O misji podwładnego burmistrz Ochoty Wojciech Komorowski (PO) dowiedział się w poniedziałek, gdy Seweryn przyszedł powiedzieć mu, że rozbił samochód, który trzeba ściągnąć do Warszawy i wstawić do warsztatu.</p>
<p>Przekonywał, że był to wyjazd służbowy. - Na który wysłał się sam - komentuje Komorowski.</p>
<p>Maurycy Seweryn podkreśla szlachetny cel podróży. - Jechałem na zebranie prezydium koła Związku Emerytów, Rencistów i Inwalidów. W celu wymiany doświadczeń - słyszę.</p>
<p>Dlaczego o wyjeździe nie wiedział jego przełożony? - Seniorzy przysłali zaproszenie w piątek, próbowałem dzwonić do burmistrza. Nie udało się - wyjaśnia Maurycy Seweryn.</p>
<p>Był zdeterminowany. Uznał, że pojedzie. Jak tłumaczy, w jego karierze urzędniczej, nieprzewidywalne sytuacje to standard. - Reaguję szybko. Staram się być aktywnym burmistrzem - charakteryzuje się Seweryn.</p>
<p>Potem daje przykład takiej postawy. Wspomina, jak zachował się, gdy zaproszenie na szkolną uroczystość dotarło do urzędu na chwilę przed imprezą.</p>
<p>- Koledzy z zarządu byli zajęci. Podjąłem więc błyskawiczną decyzję, że sam pójdę - wspomina. - Mimo że był to dzień biurowy i nie założyłem garnituru. Byłem zmuszony wystąpić w marynarce.</p>
<p><strong>Co Sokołów do Ochoty</strong></p>
<p>Na stronie internetowej wiceburmistrz opisuje różne organizacje, z którymi dotąd współpracował. Dużo miejsca jest o działkowcach, dzieciach, nie ma słowa o kontaktach z kołem Związku Emerytów i Rencistów z Sokołowa. Pytam, dlaczego seniorzy ze wschodniego Mazowsza zaprosili do siebie urzędnika z Ochoty.</p>
<p>- Jestem społecznikiem, osobą znaną - mówi Seweryn. Potem przyznaje, że miała to być jego pierwsza wizyta na wschodnich rubieżach naszego województwa. - Traktowałem to jako doświadczenie, które procentuje na przyszłość.</p>
<p>Nieco mniej entuzjazmu mają niedawni koledzy Seweryna z dzielnicowego SLD (obie partie współpracowały jako LiD).</p>
<p>- Co ma Sokołów Podlaski do Ochoty? Co to za wymiana doświadczeń w niedzielę? Jeśli pan wiceburmistrz tak przejmuje się seniorami, niech obejmie opieką tutejsze środowisko, bo tamto ma własnych samorządowców - mówi jeden z działaczy SLD. - A jeśli już, niech korzysta z prywatnego samochodu.</p>
<p>Podobny pogląd ma burmistrz Wojciech Komorowski. Mówi, że Maurycy Seweryn złamał obowiązujące w ratuszu zasady. Według nich na każdy wyjazd poza miasto, czy też korzystanie z samochodu służbowego w dni wolne od pracy musi być pisemna zgoda przełożonego.</p>
<p>- Kolega Seweryn nie przekonał mnie, że podróżował po Polsce, wypełniając obowiązki stołecznego samorządowca - mówi burmistrz.</p>
<p>Zapewnia, że Maurycy Seweryn dostałby zgodę na wypożyczenie samochodu służbowego, ale na ustalonych przez ratusz warunkach.</p>
<p>- Mógłby wziąć samochód, ale zaliczyłbym mu to jako wyjazd prywatny. W praktyce oznacza to, że musiałby zapłacić za benzynę - precyzuje Komorowski. - Obciążymy wiceburmistrza kosztami za zużycie samochodu. Zapłaci 600 zł za holowanie. Chcemy też sprawdzić, czy po wypadku nie przepadną nam zniżki za bezwypadkową jazdę. Przyznam, że coś takiego jeszcze nigdy mi się nie przytrafiło.</p>
<p><em>Źródło: <a href="http://miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,5228467.html?skad=rss">Gazeta Wyborcza Stołeczna</a></em></p></blockquote>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Obywatel kontra urzędnik]]></title>
<link>http://elenoir.wordpress.com/2008/05/15/obywatel-kontra-urzednik/</link>
<pubDate>Thu, 15 May 2008 19:29:58 +0000</pubDate>
<dc:creator>elenoir</dc:creator>
<guid>http://elenoir.pl.wordpress.com/2008/05/15/obywatel-kontra-urzednik/</guid>
<description><![CDATA[Czytałam ostatnio o dwóch sprawach, które jasno pokazują, jaki stosunek mają urzędnicy do obyw]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Czytałam ostatnio o dwóch sprawach, które jasno pokazują, jaki stosunek mają urzędnicy do obywateli i vice versa. </p>
<p><a href="http://miasta.gazeta.pl/warszawa/1,67305,5213245.html">Przypadek 1</a></p>
<p>Mieszkańcy Kabat posadzili trochę krzewów między blokami. Początkowo chcieli to zrobić legalnie, poszli grzecznie do urzędu, ale, jak wynika z artykułu, urząd kazał im się zgłosić za 7 lat. Obywatele nie składali broni i uzyskali z dzielnicowej delegatury wydziału architektury warunki zabudowy, co w ich mniemaniu oznaczało zgodę na urządzenie parku. Urzędnicy twierdzą natomiast, że warunki zabudowy obligują obywateli do stworzenia projektu i wystąpienia o zgodę na jego budowę. </p>
<p>Nie znam się na tym, więc nie wiem, kto ma rację. W każdym razie mieszkańcy trochę krzewów posadzili, oznakowali je specjalnymi palikami, i pisali pisma... </p>
<p>Nastało wiosenne koszenie trawników i krzewy, mimo oznakowań, zniszczono. Urzędnicy twierdzą, że stało się to przypadkiem. I tu, uwaga, chyba cytat roku, autorstwa rzeczniczki urzędu Ursynowa pani Barbary Mąkosy-Stępkowskiej, dotyczący operatorów kosiarek:</p>
<div align="center"><font color="#cc0000"><big><i><b>SKĄD MOGLI WIEDZIEĆ, ŻE W TYM MIEJSCU COŚ ROŚNIE, SKORO ROŚNIE NIELEGALNIE? </b></i></big><br /></font></div>
<p>Bez względu na to, kto ma słuszność, jasne jest, jaki punkt widzenia przyjmują urzędnicy, w każdym razie niektórzy z Ursynowa: <b>coś, co nie powstało w wyniku wielomiesięcznych obrad, setek decyzji, obfitej korespondencji i nie pobłogosławione dziesiątkami pieczątek i parafek nie ma prawa istnieć i, co więcej, nie istnieje.</b></p>
<p><a href="http://miasta.gazeta.pl/krakow/1,35798,5205717.html">Przypadek 2</a></p>
<p>Głośno ostatnio w Krakowie o właścicielu kamienicy przy u. Karmelickiej, który bez żadnych urzędniczych pozwoleń remontuje poddasze zabytkowego budynku i przy okazji podwyższa go o 1,5 metra. Co więcej, właściciel ów, Ryszard Mól, zrobił to świadomie i koszty ewentualnych kar czy procesów wliczył w koszty. Uzyskiwanie pozwoleń, jego zdaniem, trwałoby latami. A najzabawniejsze w tym wszystkim jest to, że remont trwa od sierpnia 2007, a wojewódzki konserwator zabytków zorientował się dopiero teraz, kiedy prace budowlane już się prawie skończyły. Gdzie był i co robił w sierpniu ubiegłego roku? </p>
<p>Zastanawiam się nad sensem utrzymywania tego stanowiska, skoro legalne było postawienie Sheratona koło Wawelu albo Galerii Krakowskiej zaraz obok dworca PKP i budynku poczty. Skoro kamienice w centrum są zapaskudzone okropnymi szyldami i reklamami. Konserwator tylko się oburza. Pytanie - czy może i chce zrobić coś konkretnego? </p>
<p>Nie mam jednoznacznej opinii o tej sprawie. Z jednej strony obywatel złamał prawo, z drugiej strony tempo i jakoś pracy urzędników wręcz ludzi do tego zachęca. </p>
<p>Wielką naiwnością byłoby spodziewanie się po urzędnikach bicia w piersi czy obietnic poprawy. </p>
<p>Janusz Markiewicz, również właściciel kamienicy w centrum, napisał do GW <a href="http://miasta.gazeta.pl/krakow/1,35798,5209471.html">list</a>, w którym gratuluje Ryszardowi Molowi realizmu i odwagi. Przyznaje również, że sam się nimi nie wykazał i dlatego już od 3,5 roku czeka na uzyskanie pozwolenia na budowę. Gazeta.pl list opublikowała i <a href="http://miasta.gazeta.pl/krakow/1,35798,5213442.html">urzędnicy zareagowali</a> błyskawicznie. Szkoda, że nie jakieś 3 lata wcześniej.</p>
<blockquote><p>- Tuż po publikacji mojego listu zaproszono mnie na rozmowę do wydziału architektury. Kiedy zapytałem, dlaczego wcześniej nikt do mnie nie zadzwonił, usłyszałem, że <b>nie mieli numeru telefonu</b>. Okazuje się, że jego zdobycie to jednak nie problem. Do tego urzędniczka, która prowadziła moją sprawę, jest na dwumiesięcznym urlopie. Wygląda na to, że moje problemy się kończą! - cieszy się Markiewicz.</p></blockquote>
<p><b>Widocznie załatwianie czegokolwiek w urzędzie (który utrzymujemy z naszych podatków) najlepiej zacząć w redakcji poczytnej gazety... Może więc powinniśmy finansować prasę, a nie urzędy?<br /> </b></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[RUK wydał nowe mapy Sułtanatu Al Rajn]]></title>
<link>http://sultanat.wordpress.com/2007/12/09/ruk-wydal-nowe-mapy-sultanatu-al-rajn/</link>
<pubDate>Sun, 09 Dec 2007 17:22:36 +0000</pubDate>
<dc:creator>sultanat</dc:creator>
<guid>http://sultanat.pl.wordpress.com/2007/12/09/ruk-wydal-nowe-mapy-sultanatu-al-rajn/</guid>
<description><![CDATA[
Kraj:
W dniu dzisiejszym Rajński Urząd Kartografii (RUK) wydał kilka map tematycznych związanyc]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p STYLE="text-align: center"><img BORDER="0" SRC="http://sultanat.wordpress.com/files/2007/10/dar-al-hayat.jpg" /></p>
<p><strong>Kraj:</strong></p>
<p>W dniu dzisiejszym Rajński Urząd Kartografii (RUK) wydał kilka map tematycznych związanych z Sułtanatem Al Rajn oraz Wezyratem Al-Farun. Wśród wydanych map znajduje się mapa polityczna, mapa administracyjna czy mapa hipsometryczna.</p>
<p>Jak powiedział nam Minister Nauki Kultury i Sportu w opracowaniu są kolejne mapy m.in. mapa komunikacyjna, mapa złóż naturalnych, mapa geologiczna czy mapa synoptyczna. Dodatkowo Minister zaznaczył, że to dobry znak iż takie instytucje państwowe jak RUK przyłączyły się do pomocy zespołowi renowacyjno-konserwatorskiego co bardzo ożywia nasze państwo i udoskonala je przy czym integruje cały naród.</p>
<p>Siedziba Rajńskiego Urzędu Kartograficznego powołanego do życia 9.grudnia.2006 mieści się w Emiracie Awa.</p>
<p ALIGN="right"><strong>Redaktor Naczelny /-/</strong></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[pocztowa władza]]></title>
<link>http://socome.wordpress.com/2007/11/28/pocztowa-wladza/</link>
<pubDate>Wed, 28 Nov 2007 09:40:58 +0000</pubDate>
<dc:creator>SoCome</dc:creator>
<guid>http://socome.pl.wordpress.com/2007/11/28/pocztowa-wladza/</guid>
<description><![CDATA[Kiedy tylko zauważę, że muszę iść na pocztę ogarnia mnie złość. Dlaczego tak się dzieje? ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Kiedy tylko zauważę, że muszę iść na pocztę ogarnia mnie złość. Dlaczego tak się dzieje? Wejście na pocztę już pokazuje, że nie jestem w swoim świecie. Są tam ludzie, którzy chociaż przez chwilę będą próbowali mną rządzić. Podchodzę do małego okienka, po drugiej stronie siedzi pani urzędniczka. W jej głowie rodzi się myśl - znowu jakiś gówniarz, cham, darmozjad, nie szanuje mojej pracy. W momencie podejścia jestem już całkowicie zmieszany z błotem. Podaję rachunki, urzędniczka odwdzięcza się szyderczym uśmiechem. Czuję na sobie jej wyższość, to, że ja jestem nikim, tylko małym człowieczkiem, próbującym zapłacić rachunki. A ona? Ona jest wielką panią urzędniczką, należy się jej szacunek, trzeba jej podlegać, w innym przypadku potrafi zrobić ci na złość. Bierze rachunki, wpisuje coś na klawiaturze komputera, robi to szybko, żeby pokazać, że mimo swojego wieku osiągnęła coś trudnego, szybkie pisanie na klawiaturze bez patrzenia na nią. Swoim spojrzeniem wymaga podziwu tego osiągnięcia. Bierze pieczątkę, uderza szybko i bardzo głośno. To jest chyba charakterystyczne dla każdego urzędu pocztowego. Chce zademonstrować swoją siłę i sprawność. Mówi ile mam zapłacić. Daje jej pieniądze. Wydaje mi resztę, dziękuję. Swoim pożegnaniem ponownie wywołuję szyderczy uśmiech na jej twarzy. Za chwilę przekroczę próg tego urzędu, urzędniczka straci swoją władzę nade mną.</p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
