<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>tycie &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/tycie/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "tycie"</description>
	<pubDate>Sat, 11 Oct 2008 04:45:33 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Tik - tak, tik - tak...]]></title>
<link>http://flammette.wordpress.com/?p=34</link>
<pubDate>Sun, 27 Jul 2008 22:07:33 +0000</pubDate>
<dc:creator>Sol</dc:creator>
<guid>http://flammette.pl.wordpress.com/2008/07/28/tik-tak-tik-tak/</guid>
<description><![CDATA[Czas mija. I to, cholera jasna, jakoś tak strasznie szybko. Jakby tego było mało, wszystko wokó]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Czas mija. I to, cholera jasna, jakoś tak strasznie szybko. Jakby tego było mało, wszystko wokół się zmienia, włączając w to - o zgrozo - moje życie. Tylko czy ta zgroza tam na pewno jest potrzebna? Czas na małe autobadanie tego, co mi się ostatnio zdarzyło.</p>
<p>Utyłam. No dobra, początek kiepski... ale taka jest prawda, że tu i ówdzie co nieco mi przybyło. Szkoda, że nie w jedynym rejonie, gdzie byłoby to pożądane... ^^ Dobra wiadomość jest taka, że jednak zaczynam powoli te niechciane dekagramy tracić. Co regularnie czczę przez napychanie się bezami - bo nie ma zdrowszej i bardziej niskokalorycznej diety, prawda? ^^</p>
<p>Kochane ciałko co nieco urosło, ale to nic w porównaniu z mym życiem wirtualnym, które rozrosło się do rozmairów monumentalnych. Wbrew wszelkim moim domysłom, przewidywaniom, zarzekaniom, że ja nie, że po co mi to, że internet to tylko net i zabawa. Los ma zwyczaj robić nam perfidnie na złość i doprowadzać do sytuacji dokładnie przeciwnych naszym zamierzeniom. Tak i ja, dzięki pewnemu forum, poznałam kilkoro wspaniałych ludzików. Nie wiem, co strzeliło mi do łba, gdy zgodziłam się po raz pierwszy na randkę w ciemno z tą bandą potencjalnych seryjnych morderców, ale do dziś dnia dziękuję tej nieznanej mi sile. Bo kontakt został nawiązany i - jak na razie - całkiem nieźle się trzyma. Z tego miejsca ściskam Was wszystkich i każdego z osobna, moje zboki, moi stetryczali stróże nastoletniego, smarkatego nastroju, moi wy słiiiit blogaskowi współpisacze (i nie tylko^^).</p>
<p>Nie tylko życie wirtualne mi się rozbuchało. Także rodzinka mi się cokolwiek powiększyła. Zyskałam dwie siostry, z czego jedna jest <a href="http://colourek.wordpress.com/">daltonistką</a>, a druga <a href="http://chyba.wordpress.com/">oposem</a>. Przy czym opos jest równocześnie matką daltonistki, a jej ojcem nasz <a href="http://impactofreality.wordpress.com/">brat niebieski</a>. Nie można także zapomnieć o tym, że szanowne miano matki przysługuje też daltonistce, jako matce założycielce radia i matce chcrzestnej mafii radiowej, a ja wraz z dydelfikiem jesteśmy jej prawymi rękami. Comprende? ^^</p>
<p>Coby się z siostrami bardziej zbratać, grzecznie zaliczyłam pierwszy rok studiów dla pomyleńców (tak w ramach solidarności ze starszymi pomyleńcami). Bo kto normalny idzie na filologię (mniejsza już jaką)? Właśnie. Choć czasem moja Alma Mater z przyległościami i całym dobrodziejstwem inwentarza doprowadza mnie do szewskiej pasji/białej gorączki/nerwicy/histerii/depresji (niepotrzebne skreślić), to na razie jakoś tam sobie radzę. Może nie wybijam się przesadnie i nie frunę po bezchmurnym nieboskłonie wraz z największymi, najdostojnieszymi tudzież najwspanialszymi orłami mego roku (a raczej nie pruję jak te terminatpry ;p), to daję sobie radę z tymi descriptiv grammarami, listeningami, phoneticsami i najstarsi Indianie nie wiedzą czym jeszcze. Tak łatwo się mnie nie pozbędą, no ;]</p>
<p>Wydarzyło się oprócz tego sporo. Rzekłabym nawet, że o parę rzeczy za wiele... Zamiast tych spraw chętnie pod kategorią "odfajkowane" umieściłabym parę niespełnionych nadziei i pragnień. Ale czasu nie zawrócimy, tego, co zesłane zostało nie zmienimy. Cieszyć się trzeba tym, co się ma, a nie martwić tym, czego się nie ma (jak mi kiedyś Ktoś mądry powiedział ;) ). Dlatego zamierzam się cieszyć, dopóki mam z czego, a całą resztę olewać, no^^ Tylko jednego naprawdę mi szkoda... że właśnie przezd paroma minutami straciłam na zawsze miano rozwydrzonej, smarkatej nastolatki. Oby to się nie przerodziło w kryzys osobowości ;)</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Bravo pomóż]]></title>
<link>http://hazardius.wordpress.com/?p=7</link>
<pubDate>Wed, 27 Feb 2008 19:06:52 +0000</pubDate>
<dc:creator>Hazardius</dc:creator>
<guid>http://hazardius.pl.wordpress.com/2008/02/27/bravo-pomoz/</guid>
<description><![CDATA[Dlaczego wyglądam jak wyglądam?  
Czyli jak chudy szkielet z warstwą skóry na wierzchu. No i te ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Dlaczego wyglądam jak wyglądam? :P</p>
<p>Czyli jak chudy szkielet z warstwą skóry na wierzchu. No i te owłosienie. Ale to już kwestia testosteronu...</p>
<p>Wracając do szkieletów. Lubię jeść. Bardzo. Jem tyle, ile mogę. No i zamiłowanie do słodyczy. Tylko dlaczego nie tyję?</p>
<p>Czyżbym obraził bóstwo tycia? :/</p>
<p>Czekam na rady.</p>
<p>Bravo pomóż. xP</p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
