<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>to-co-bylo &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/to-co-bylo/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "to-co-bylo"</description>
	<pubDate>Mon, 06 Oct 2008 23:07:52 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Czasem alkohol jest dobry.]]></title>
<link>http://iluviel.wordpress.com/?p=44</link>
<pubDate>Sat, 10 May 2008 00:30:01 +0000</pubDate>
<dc:creator>Iluviel</dc:creator>
<guid>http://iluviel.pl.wordpress.com/2008/05/10/czasem-alkohol-jest-dobry/</guid>
<description><![CDATA[Czasem alkohol jest dobry.
Pozwala pozbyć się barier, które są meczącym ograniczeniem. Pozwala ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Czasem alkohol jest dobry.<!--more--></p>
<p>Pozwala pozbyć się barier, które są meczącym ograniczeniem. Pozwala na bycie sobą, przez jedną upojną i często niezapamiętaną chwilę.</p>
<p>Czasem alkohol jest dobry...</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Tęsknię... i nienawidzę pożegnań...]]></title>
<link>http://iluviel.wordpress.com/?p=39</link>
<pubDate>Mon, 31 Mar 2008 23:01:05 +0000</pubDate>
<dc:creator>Iluviel</dc:creator>
<guid>http://iluviel.pl.wordpress.com/2008/03/31/tesknie-i-nienawidze-pozegnan/</guid>
<description><![CDATA[Trzy dni. Trzy magiczne dni, dzięki którym znalazłam się w innym świecie. Całkiem innym uniwer]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Trzy dni. Trzy magiczne dni, dzięki którym znalazłam się w innym świecie. Całkiem innym uniwersum, któremu nie przeszkadzały dziwne pomysły, dziwne stroje, dziwni ludzie. Wspaniała sprawa. Można było odetchnąć od codzienności. Chociaż przyznam szczerze, że <!--more-->wielu rzeczy, które powinnam była uczynić - nie uczyniłam, a także wiele rzeczy, których uczynić nie powinnam - uczyniłam. Mea culpa.</p>
<p>Magia pierwszego wieczoru zamieniła mnie w żądną wrażeń istotę Otwartą.  Bardzo otwartą, wręcz wyzywającą. Wykorzystałam oczywiście tą przewagę w pewnej grze. Co mi się nie do końca opłaciło, ale zyskałam więcej niż nic. A to dobry początek. Potem wyrwana ze świata rozmowa. Za krótka, zdecydowanie za krótka. Nie cierpię szybko płynącego i uciekającego czasu. No i tych okropnych spędzających sen z powiek - obowiązków. Urwało się. Bardzo żałuję.</p>
<p>Sen w wyrwanej czasowi przestrzeni. Ostre hałasy, dobijających się do jedynego skrawka ciszy ludzi. Potem przestali. Na szczęście szybko się zniechęcili. Odrobinka wytchnienia.</p>
<p>Potem zmiana. Szybkie spojrzenia  w prawo i lewo. Szerokie rękawy, za krótka spódnica. Kilka słów do tłumu. Nie spodziewałam się tłumu, ale z drugiej strony byłam z tego zadowolona. Choć niezbyt z mojej drugiej przemowy, która znikła w gąszczu innych. Nieudana sprawa. Niedobrze. Trzeba będzie się podszkolić.</p>
<p>Kilka szybkich wycieczek. Kolejna zmiana.  Tym razem bardziej retro. Bardziej magicznie powiedziałabym też. Czułam się o wiele pewniej. Zdecydowanie pewniej. Kilka spojrzeń. Tych tęsknych też. Moich także.</p>
<p>Dźwięki muzyki oplotły mnie jak błyskawicznie rosnący bluszcz. Ktoś przeszkadzał. Wzrok mordercy. Mój wzrok, żeby była jasność. Kolejne tęskne spojrzenie. Czy odwzajemnione? Nie wiem. Chyba nie chce wiedzieć. Taki los.</p>
<p>Snu. Potrzebowałam snu. Choć, przede mną było jeszcze tyle spraw! Szast-prast. Już jestem kimś innym. Mam nawet męża. Udał mi się. Udało nam się.</p>
<p>Piorunujące spojrzenie w oczy, ze słowem "martwię się" jakby wypisanym czarnym markerem na czole.<br />
Wreszcie sen. Wyrwane z kontekstu zdania. "Piąta rano" nie wiedzieć czemu. Odpoczynek.</p>
<p>I znowu kolejny poranek. O dziwo nic nie boli. To dobrze. Uśmiech na zmęczonej twarzy. Kilka rozmów, bardzo krótkich.<br />
Ah! Trzeba wracać. Nie chcę. Bardzo nie chcę. Dwie osoby wiedzą jak bardzo. Kilka może się domyśla.<br />
Szybkie pożegnania. Nienawidzę pożegnań. Są takie... Dołujące. I zawsze brakuje czasu i okoliczności by pożegnać się odpowiednio. Nienawidzę pożegnań.</p>
<p>Na szczęście, w tym nieszczęściu, wrócę. Wrócę tam i postaram się nadrobić wszystko. Choć, niech wszyscy będą mi świadkiem, jest to niemożliwe do wykonania.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Migotek...]]></title>
<link>http://iluviel.wordpress.com/2008/03/20/migotek/</link>
<pubDate>Thu, 20 Mar 2008 12:16:33 +0000</pubDate>
<dc:creator>Iluviel</dc:creator>
<guid>http://iluviel.pl.wordpress.com/2008/03/20/migotek/</guid>
<description><![CDATA[Każdy dzień jest inny. Nie da się tego ukryć. Na wszystko składają się szczegóły, które mi]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Każdy dzień jest inny. Nie da się tego ukryć. Na wszystko składają się szczegóły, które mimo rutynowości zajęć dodają dniu blasku.</p>
<p>Jakoś czas temu dopadła mnie taka "migotka". Błysnęło i już nie było tak samo. Ciekawe, nie? Jak jeden szczegół w tym<!--more--> wzorcu potrafi zmienić nastawienie do całego dnia, do różnych spraw. Świat mnie zaskakuje. Choć sądziłam, że już nic nie może mnie zaskoczyć. Jak zwykle się myliłam, ale mi to nie przeszkadza. O dziwo. Przeciwnie. Cieszę się z tego całym moim połamanym serduszkiem.</p>
<p>Jakoś tak radośniej mi w środku. Fakt, to nie jest całkowicie moja zasługa. Przyczyniły się do tego pewne osoby, ale o tym <i>sza</i>! Nie chcemy ich przecież zbudzić, prawda? Tak słodko śpią. Wyglądają jakby nic na świecie nie mogłoby uczynić im krzywdy. Też bym tak chciała.</p>
<p>Było by... tak spokojnie. I byłoby całkiem inaczej.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[To My kształtujemy naszą Rzeczywistość...]]></title>
<link>http://iluviel.wordpress.com/?p=32</link>
<pubDate>Thu, 28 Feb 2008 23:38:52 +0000</pubDate>
<dc:creator>Iluviel</dc:creator>
<guid>http://iluviel.pl.wordpress.com/2008/02/28/to-my-ksztaltujemy-nasza-rzeczywistosc/</guid>
<description><![CDATA[Ostatnia przechadzka po Mieście dała mi zrozumieć pewną rzecz. To faktycznie My i tylko My kszta]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Ostatnia przechadzka po Mieście dała mi zrozumieć pewną rzecz. To faktycznie My i <i>tylko</i> My kształtujemy naszą Rzeczywistość. W każdym Jej aspekcie. Kwestia "chcę - nie chcę" i tyle.<!--more--></p>
<p>Zawsze najlepiej zobrazować takie wnioski. Wyobraźcie sobie niską, bladą, delikatnej postury, dziewczynę ze słuchawkami w uszach, nałożonym kapturem, w długiej spódnicy. Wszystko w barwach ciemnej czekolady. Idzie środkiem ulicy. Pewna siebie. Z jej postury aż bije pewność siebie. <i>"To moje miasto i nic nie może mi się tu stać."</i> mówi całą swoją osobą.</p>
<p>Świetnie.</p>
<p>Teraz kolejna scena. Pierwszą osobą dramatu dalej jest ta sama dziewczyna. Ale! Oto nadchodzi nowa istota. Żałosna. Naprawdę żal serce ściska. Opary alkoholu i innych mniej lub bardziej odurzających substancji wyciśnięte były na jego Twarzy. Było to widać w jego szkliście-wodnistych oczach.</p>
<p><i>"Chciałbym Ciebie odprowadzić"</i></p>
<p>Klaśnięcie w dłonie. Magia dziewczyny zaczyna się uwalniać. Ona nie ma ochoty na towarzystwo. To widać. Po prostu <i>widać</i>.</p>
<p><i>"Wybacz, ale ten piękny wieczór chciałabym kontemplować w samotności" </i>odpowiada. Spogląda momentalnie w Niebo. Jest wyjątkowo czyste. Widać było każdą Gwiazdę. Cudowny widok. Istota nadal idzie za Nią krok w krok.</p>
<p><i>"No chodź! Pójdziemy na bok. Bardzo chciałbym się z Tobą kochać."</i></p>
<p>Dopiero teraz dziewczyna spojrzała w oczy temu <strike>czemuś?</strike> komuś? Wzrokiem przeszywającym, świdrującym od środka. Magia uwolniła się całkowicie... W tym jednym spojrzeniu jej oczu. Skumulowała się potem w zdaniu:</p>
<p><i>"Przykro mi. To... Zniszczyłoby mój paradygmat."</i> Iskierki w oczach. Strzelają. Wkuwają się. Tną. Istota ucieka. Dziewczyna się delikatnie uśmiecha. Tego chciała, pozbyć się natręta, który niszczył Jej wieczór. W Jej Rzeczywistości nie było takich istot. Po prostu <i>nie miały prawa</i> bytu. Wygnała je ze swojej świadomości. Zniknęły. Nawet przechodząc przez miejsce pełne - ich, spychali się na boki. Jak <i>szczury</i>, szli pod ścianami by jak najmniej rzucać się w oczy. To było dziewczynie na rękę. Nie chciała by kolejne tego typu zdarzenie miało miejsce.</p>
<p>Fabuła zmieniła się odrobinę. Wieczór okazał się przepiękny i zapierający dech w piersiach. Każdą komórką ciała czuło się cuda tego małego Świata - Miasta. Nic nie zakłóciło kontemplacji nad nim.</p>
<p>Żadnej skazy.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Dwoma susami nie przeskoczysz przepaści...]]></title>
<link>http://iluviel.wordpress.com/?p=29</link>
<pubDate>Thu, 21 Feb 2008 22:15:00 +0000</pubDate>
<dc:creator>Iluviel</dc:creator>
<guid>http://iluviel.pl.wordpress.com/2008/02/21/dwoma-susami-nie-przeskoczysz-przepasci/</guid>
<description><![CDATA[Zastanawiałam się kiedyś nad Ludźmi. Nad motywacjami, które Nimi kierują, nad ich pragnieniami]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Zastanawiałam się kiedyś nad Ludźmi. Nad motywacjami, które <span style="font-style:italic;">Nimi</span> kierują, nad ich <span style="font-style:italic;">pragnieniami</span>. Ich <span style="font-style:italic;">uczuciami</span>. Czasami wydawało się, że żadne z Nich nie zwraca na to kompletnie uwagi. Czasami, że zwracają Jej aż zbyt wiele.</p>
<p>Ze skrajności w skrajność. <span style="font-style:italic;">Prawie</span> jak Ja. Z jednym drobnym Detalem. Ja, jak popadam w skrajności to faktycznie popadam<!--more--> w <span style="font-style:italic;">Skrajności</span>. Z jednej strony wahadełka na drugą... i nie ma nic po środku, albo białe, albo czarne... Nie ma nic po środku. Albo jestem naprawdę szczęśliwa i ten stan utrzymuje się przez jakiś czas, albo, niestety zwykle za sprawą innych, nie mam ochoty żyć i nurzam się we własnych wątpliwościach, bólu i marazmie...</p>
<p>Możliwe, że to przez to, że zbyt wiele wymagam od drugiego człowieka. Szczerość może okazać się dla Nich ponad siły. Troska i odwzajemnienie nawet najbłahszego gestu czy uśmiechu może być krokiem do <i>śmierci</i>. Śmierci <span style="font-style:italic;">pustej skorupy</span>, którą, by ułatwić sobie życie, przywdziewają niektórzy Ludzie... Nawet <span style="font-style:italic;">magiczne Istoty</span>. Choć <span style="text-decoration:line-through;">chyba</span>, zwłaszcza, One lubią to robić... Z<span style="font-style:italic;"> zamiłowania</span>?</p>
<p>Pewnie i Ja nie jestem od Nich nawet <span style="font-style:italic;">odrobinę</span> lepsza. Lepiej! Zachowuję się gorzej, bo zdaję sobie z tego sprawę, a i tak dalej w To brnę.<br />
Moje wątpliwości i melancholizm już prawie doprowadziły mnie na skraj Przepaści... Szłam w Jej stronę wiele dni, nocy, miesięcy... Lat, można by powiedzieć. Naprawdę niewiele brakowało bym przekroczyła tą Magiczną Granicę, której obawia się przekroczyć większość bardziej rozwiniętych i zdecydowanych Umysłów. A mi niewiele brakowało. Bardzo niewiele, tylko kilka kroków.</p>
<p>Zatopiłabym się w błogim <span style="font-style:italic;">niebycie</span>... <span style="font-style:italic;">Spadałabym</span> i spadała, czekając na ożywczy <span style="font-style:italic;">Upadek</span>. Upadek mojego Świata. Mojej Rzeczywistości, a w końcu mnie Samej.</p>
<p>Boże! Jak chciałabym choć odrobinę poczuć się <span style="font-style:italic;">normalnie</span>... Bez tych <span style="font-weight:bold;">Czarnych Myśli</span>. Bez nękających mnie Niewidzialnych Wrogów. Czysty i błogi spokój, nie zakłócony. Idealny.</p>
<p>Daj mi upadać tak długo, że <span style="font-style:italic;">Zapomniałabym</span> czym były te błahe ludzkie problemy, które z siłą stada koni wciskały mi się do Głowy, robiąc z niej pył i miał...</p>
<p>Tylko odrobinę <span style="font-style:italic;">Spokoju</span>... Szczyptę <span style="font-style:italic;">Odpoczynku</span>... Daj mi się w nim unurzać... <span style="font-style:italic;">Proszę...</span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Pęknięta Nieskończoność Rzeczywistości...]]></title>
<link>http://iluviel.wordpress.com/?p=27</link>
<pubDate>Mon, 18 Feb 2008 08:12:35 +0000</pubDate>
<dc:creator>Iluviel</dc:creator>
<guid>http://iluviel.pl.wordpress.com/2008/02/18/peknieta-nieskonczonosc-rzeczywistosci/</guid>
<description><![CDATA[Tam gdzie Rozum znika i pojawiają się demony nic nie może iść tak jak powinno. Miejsca nieobję]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Tam gdzie Rozum znika i pojawiają się demony nic nie może iść tak jak <span style="font-style:italic;">powinno</span>. Miejsca nieobjęte Rzeczywistością tego świata, załamujące go potrafią zrodzić takie rzeczy, że aż głowa boli. Moja biedna głowa. Czuję się trochę struta i<!--more--> niewyspana. Moja Magia gdzieś się schowała, ale na razie<span style="font-style:italic;"> nie będę</span> jej szukać. Jakoś nie mam ochoty.</p>
<p>Trzeba się skupić na czymś całkowicie odmiennym. Nie dopuszczać do siebie Rozbrykanych i Krzyczących w mojej Jaźni - Myśli. Nie chce słuchać kolejnej niewiarygodnej opowieści, która będzie brzmieć tak... <span style="font-style:italic;">prawdziwie</span>. Nie chcę.</p>
<p>Święty i Wieczny spokój. Ah... Jak by mi się to przydało. Rzeczywistość dookoła mnie zmienia swoje Barwy i Kształty. Teraz patrzę na wszystko przez inne szkło. Strasznie się to wykrzywiło.<br />
A może moje szkiełko jest Pęknięte?<br />
A może to ja jestem Pęknięta i moje oczy mnie zawodzą?</p>
<p>A może, a może... STOP! Udało Im się... Zasiałyście <i>Ziarno Niepewności... </i>Cieszycie się?! Znikajcie! A już! Nie ma Was!</p>
<p>...</p>
<p><i>Hmm... </i>Nie ma... <i>mnie</i>? Teraz wiem jak Cisza może stać się przerażającą.</p>
<p><i>Wróć do Nas!</i> - krzyczą. Dalej chcą podzielić się wyssaną ze mnie Opowieścią.</p>
<p>Mówcie więc...</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Krótka historia z Podróży.]]></title>
<link>http://iluviel.wordpress.com/?p=7</link>
<pubDate>Mon, 04 Feb 2008 07:30:01 +0000</pubDate>
<dc:creator>Iluviel</dc:creator>
<guid>http://iluviel.pl.wordpress.com/2008/02/04/krotka-historia-z-podrozy/</guid>
<description><![CDATA[Jestem. Siedzę w pociągu. W drodze do Domu. Zastanawiam się bardzo mgliście nad tym, co przeży]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><i>Jestem</i>. Siedzę w pociągu. W drodze do Domu. Zastanawiam się bardzo mgliście nad tym, co przeżyłam, widziałam, i co mi się wydaje, że jest, mimo tego, że nigdy nie spytałam, a jeśli spytałam - to bez słów, i w dodatku jeszcze nie otrzymałam odpowiedzi.<!--more--><br />
<i> Jestem</i>. I siedzę w pociągu. Myślę i nagle, by nie stracić tych kilku godzin, docieram do zaskakującego wniosku! No, jakiego? Takiego, że mam długopis i jakieś pseudo kartki, i że warto by było napisać to, co Obiecałam napisać.<br />
Ok.<br />
Zrobiłam to. Siedzę dalej i wpatruję się uparcie w okno by nie zasnąć. Chłopak, a może raczej - młody mężczyzna, który siedzi koło mnie czyta Szekspira. Zaskoczenie, ale bardzo miłe. I przychodzą <i>wspomnienia</i>, właśnie z Szekspirem związane. Delikatny uśmiech pojawił się na mojej twarzy.<br />
Ciekawy zbieg okoliczności.<br />
Odwróciłam szybko wzrok, który już wyglądał na zbyt natarczywy, w to swoje okno. Muzyka cały czas płynie dookoła mnie wartką rzeką. Miła, spokojna, od czasu do czasu kilka mocniejszych kawałków.<br />
Znowu wyciągam długopis i te nieszczęsne karteczki. Wyglądam dziwnie, pochylając się i przy mocno trzęsącym pociągu, zapisując coś na nich skwapliwie.<br />
Kilka spojrzeń w moją stronę. Przyzwyczaiłam się. Nie dziwi mnie już to, w końcu ludzka natura jest taka <i>ciekawska</i>.<br />
Przerywam. Chowam wszystko do mojej zielonej torby. Wstaję. Zaskoczone spojrzenie chłopaka, który Czytał. Zakładam płaszcz. Robię to powoli i starannie. Skórzane rękawiczki już są na swoim miejscu. Torba z bagażem znalazła się pod ręką.<br />
<i> "Miłej podróży"</i> powiedziałam i wyszłam z przedziału do pustego i chłodnego korytarza. Było niesamowicie cicho, gdyby pominąć dźwięki pociągu. Moje muzykujące urządzenie poszło spać. Jednak nie wytrzymało kilku godzin nieustannego zabawiania mnie muzyką. Trzeba będzie je nakarmić.<br />
<i> Pisk</i>. Pociąg staje na peronie. Szybkie spojrzenie w prawo i lewo, chwila zawahania i wracam do Domu.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[W Tłumie.]]></title>
<link>http://iluviel.wordpress.com/2008/02/04/w-tlumie/</link>
<pubDate>Mon, 04 Feb 2008 06:49:42 +0000</pubDate>
<dc:creator>Iluviel</dc:creator>
<guid>http://iluviel.pl.wordpress.com/2008/02/04/w-tlumie/</guid>
<description><![CDATA[Siedzę na Granicy. Między jedną grupą ludzi a drugą i z przerażeniem czuję, że nie należę ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Siedzę na Granicy. Między jedną grupą ludzi a drugą i z przerażeniem czuję, że nie należę do żadnej z nich. Szybko wzięłam łyk kolejnego wyskokowego napoju. Tak dla orzeźwienia, ale z drugiej strony by czymś zająć myśli. Ktoś zauważył.<!--more--> Siedziała na przeciwko. Widziała moją ściągniętą i bez uśmiechu twarz. Choć czasami wolałabym założyć swoją starą maskę, ale jest już za późno. Za mocno ją skruszyłam i leży teraz w kawałkach, gdzieś daleko stąd. Z jednej strony się cieszę, ale z drugiej czuję się wyjątkowo <em>dziwnie </em>bez niej.</p>
<p>Na twarz wrócił uśmiech. Ona się trochę uspokoiła. Szybka rozmowa o niczym utwierdziła ją w przekonaniu, że się dobrze bawię. Jak ja nie lubię tych grupowych imprez.  Dopiero później w tym Tłumie robi się na tyle <em>kameralnie</em> bym mogła z czystym sercem rozkoszować się towarzystwem ludzi.</p>
<p><em>"Taka karma". </em>Po raz kolejny tego wieczoru to powtarzam. Nie chcę, żeby taka była moja rzeczywistość! Niektórzy nawet nie zdają sobie sprawy jakie to wszystko <em>przytłaczające</em>. Bardzo.</p>
<p>Kilka rozmów jak pereł wyłowionych w rzece. Kilka uśmiechów. Tęsknych spojrzeń. Nawet trochę śpiewu dla naszego przyjaciela, który stał się Ćwierćwiekowy. Mówił, że czuje się stary, ale ja mu nie wierzę. Za bardzo wychodzi z niego jego psotna chłopięca natura.</p>
<p><em>"Chodzą pogłoski, że jestem BOSKI" </em>i jak ktoś z takim napisem na koszulce może czuć się staro? Chyba przestaję rozumieć tych wszystkich ludzi, ale co ja tam mogę wiedzieć. Mała, naiwna i niedojrzała istota?</p>
<p>Będę dalej obserwować. Może się czegoś nauczę?</p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
