<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>takie-rzeczy-to-tylko-w-irlandii &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/takie-rzeczy-to-tylko-w-irlandii/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "takie-rzeczy-to-tylko-w-irlandii"</description>
	<pubDate>Mon, 06 Oct 2008 23:09:29 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Na fali...]]></title>
<link>http://nothingasitseems.wordpress.com/?p=182</link>
<pubDate>Thu, 01 May 2008 13:16:25 +0000</pubDate>
<dc:creator>lowlight</dc:creator>
<guid>http://nothingasitseems.pl.wordpress.com/2008/05/01/na-fali/</guid>
<description><![CDATA[oddałem laptopa siostrze  Brak kontaktu z netem w domu zaczyna powodować u mnie dziwne zachowania]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>oddałem laptopa siostrze :( Brak kontaktu z netem w domu zaczyna powodować u mnie dziwne zachowania... cale szczęście długi weekend przede mną. A o to sprawozdanie z poprzedniego:</p>
<p>...ależ to był weekend ;) Pojechaliśmy (15 osób) do Lahinch na zachodnim wybrzeżu Irlandii. Pierwszy wieczór tradycyjnie zaczął się w lokalnym pubie od wypicia kilku pint. Około 1 w nocy pub zamknęli wiec wróciliśmy do domków, no i oczywiście 'party house' był nr 24 czyli nasz ;)</p>
<p>Imprezka trwała do 5 rano, były żarty, dyskusje i przede wszystkim dużo muzyki i śpiewu bo Dani i Richie zabrali gitary... wiec oni grali a my śpiewaliśmy wszystkie hiciory od Pink Floyd, Green Day, przez U2 aż do ostatniego szlagieru Irlandii - Galway Girl. Okazało się, ze Emma ma niesamowity głos - śpiewała Volcano i 9 Crimes - momentami wcale nie gorzej od Lisy. Richie i Dani też potrafią nieźle śpiewać, a cala reszta również brała czynny odział. Nawet ja dorzuciłem swoje pól-szeptane (żeby nikogo nie przestraszyć) chórki w "Green Fields of France".</p>
<p>Następnego dnia pobudka skoro świt o 12 i główny punkt weekendu - surfing! W kwietniu. W Atlantyku. Takie rzeczy to tylko w Irlandii.<br />
Pogoda była super - słoneczko, lekki wiatr. Dostaliśmy pianki, buty - i do wody. Zasady surfingu są generalnie proste  - kładziesz się na desce, czekasz na fale, jak przychodzi podnosisz się i tyle. Ha, łatwo powiedzieć. Fale jak w pralce nadchodziły z każdej strony, zimna woda wlewała się za kołnierz - generalnie ubaw po pachy ;) 2h minęły nie wiedzieć kiedy i dopiero wtedy poczułem jak mecząca była walka z falami. Po szybkim prysznicu - wypad na oglądanie Moherowych Klifów. Widoki zapierają dech w piersiach... i podejść można naprawdę bliskooo krawędzi...</p>
<p>Po powrocie kolacja w pubie i muzyka na żywo. Zespól był niezły - "The Threesomes" - 3 kolesi po 40, którzy zagrali kawałek ostrego rock n' rola w klimacie Thin Lizzy - z graniem na gitarze zębami i tym podobnymi atrakcjami ;)</p>
<p>Po powrocie dalszy ciąg imprezy - poznałem kilka fajnych 'drinkin games' :D Wszyscy byli naprawdę zmasakrowani.</p>
<p>A następnego dnia piękna irlandzka pogoda - 11'C i deszcz. A my z powrotem w pianki i do wody. 2-metrowe fale i tym podobne atrakcje. Bawilem się świetnie ;)</p>
<p>Wiem, ze ten tekst ma jedna poważna wadę - brak zdjęć. Ale niestety z powodu rozłąki z laptopem chwilo nie mogę ich wrzucić... Jak tylko go kupię obiecuję foto-relację... A na razie tylko jedno (ja jestem po <span style="text-decoration:line-through;">lewej</span> prawej) - jego autorem jest Dani Dominguez:</p>
<p><a href="http://nothingasitseems.files.wordpress.com/2008/05/image6.jpg"><img class="aligncenter size-thumbnail wp-image-183" src="http://nothingasitseems.wordpress.com/files/2008/05/image6.jpg?w=128" alt="Surfing w Lahinch (ja po prawej), fot. Dani Dominguez" width="128" height="93" /></a></p>
<p>Tymczasem zbieram siły na kolejny ostry weekend ;)</p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
