<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>szare-szeregi &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/szare-szeregi/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "szare-szeregi"</description>
	<pubDate>Sun, 07 Sep 2008 06:08:01 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Tadeusz]]></title>
<link>http://bawidelka.wordpress.com/2008/01/24/tadeusz/</link>
<pubDate>Thu, 24 Jan 2008 16:26:45 +0000</pubDate>
<dc:creator>Mag</dc:creator>
<guid>http://bawidelka.wordpress.com/2008/01/24/tadeusz/</guid>
<description><![CDATA[***
Wszystko zaczyna się zawsze w tym samym miejscu. Gdzieś na granicy myśli i gestów, między j]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>***</p>
<p>Wszystko zaczyna się zawsze w tym samym miejscu. Gdzieś na granicy myśli i gestów, między jednym hukiem krwi w tętnicach, a drugim, głośnym wdechem i wydechem, wraz z którym wylatują z płuc stłoczone w tej chwili nieskończoności trzmiele i rojowiska zapatrzenia. W słodkim ambarasie, który jest potwierdzeniem tego, że nie ma przypadków, że raz straconej głowy już się nie odzyskuje i że wszystko jest na tym najpiękniejszym ze światów poukładane w ten sposób, że  gdzieś, kiedyś w końcu się spotkamy, popatrzymy na siebie, jak się patrzy na swoje odbicie w lustrze i stwierdzimy ze śmiechem pełnopiersiowym, że w sumie to już niczego nam nie trzeba, bo ja jestem, bo Ty jesteś. Na pewno.</p>
<p>***</p>
<p>Lubiłam słuchać tego, co mówił. W jaki sposób mówił. Jak wtedy patrzył i jak się uśmiechał. Młody, genialny, siebiepewny i rad.<br />
W dni nabrzmiałe od słońca jeździliśmy razem za miasto tratować łąki i pola, wylegiwać się na palącym piasku noszącym ślady naszych ramion i mokrych ud, i tak wstępować w to lato i stygnąć w nim; straszyć gołębie głośnym śmiechem i pleść całe kosze głupot, naręcza wariactw zarezerwowanych dla czasu względnej dojrzałości, w której banialuctwo przelewa się w codziennym niezmordowaniu.</p>
<p>W dni te uczyliśmy się tego najprostszego bycia w świecie, doceniania smaku chleba wypiekanego na wsi, drylowania językiem wiśni i odpowiedzialności za deklaracje przyjaźni, która zrodziła się przy pierwszych i jedynych zapałkach ognisk, budowaniu Związku z dwudziestu trzech nieskończoności Pomarańczy.</p>
<p>Byliśmy może trochę zbyt infantylni, sentymentalni, śmiesznie patetyczni i zuchwale bezczelni. Może młodzieńczo pretensjonalni, ideowo popaprani. Może za późno się urodziliśmy, a może za wcześnie. Kto to wie - nik z nas przecież nie wybiera odpowiedniej daty i godziny na swoje przyjście i odejście. Może to i lepiej.</p>
<p>Byliśmy jednym i tym samym niezmordowaniem w dwu różnych ciałach. Pewnością i dowodem na to, że jak się chce, to można. Wystarczy chcieć.</p>
<p>I były nas takich tysiące.</p>
<p>***</p>
<p>Dziś w osiemdziesiątą siódmą rocznicę Twoich urodzin myślę o tym, że siostra babci siedziała z Tobą w jednej klasie, wpatrywała się z uporem maniaka w huczącą wiosnę za oknem podczas, gdy na drewnianych stołach wy kuliście algebrę i literaturę, bo matura szła krokiem dudniącym i ciężkim. Myślę, że gdybym była siostrą mojej babci, to zrezygnowałabym z takich widoków, na rzecz huczącej zwyczajności Twojej postaci zajmującej miejsce przy ścianie z mapami.<br />
Nie stawiam Ci pomników, nie urządzam tu bałwochwalstwa, jak sam widzisz nie umiem wyjść poza banał słów najprostszych. To aż i po prostu tyle, że Cię kocham. I kocham Cię nie za to, co robiłeś, nie za to, jaki byłeś i jak umarłeś. Nie za to też, że służyłeś dobrej sprawie, że ryzykowałeś dla bliskich, że się zwyczajnie w świecie bałeś i ryczałeś po nocach. Nie.<br />
Ja Tobą żyję, bo zwyczajnie byłeś.</p>
<p>I było was takich tysiące.</p>
<p>***</p>
<p><span style="font-weight:bold;">Tadeusz Zawadzki,</span> ( 24 I 1921 - 20 VIII 1943), <span style="font-style:italic;">ps. Zośka, Kotwicki, Kajman, Lech Pomarańczowy; Oficer czasu wojny WP: podporucznik [maj-czerwiec 1943], harcerz i instruktor Szarych Szeregów, drużynowy 23 Warszawskiej Drużyny Harcerskiej "Pomarańczarnia", zwyczajny człowiek.</span></p>
<p><a href="http://bawidelka.wordpress.com/files/2008/01/zoska_w_szkole.jpg" title="zoska_w_szkole.jpg"><img src="http://bawidelka.wordpress.com/files/2008/01/zoska_w_szkole.jpg" alt="zoska_w_szkole.jpg" /></a></p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
