<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>szacunek &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/szacunek/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "szacunek"</description>
	<pubDate>Sat, 17 May 2008 03:10:13 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Ojczyzna jest jak Matka ... a kto nie szanuje Matki ...]]></title>
<link>http://gegenjay.wordpress.com/?p=549</link>
<pubDate>Sat, 10 May 2008 20:38:27 +0000</pubDate>
<dc:creator>kilogram13</dc:creator>
<guid>http://gegenjay.wordpress.com/?p=549</guid>
<description><![CDATA[(iskry.pl)
Jaką wartość przedstawia człowiek mówiący źle o swojej matce, czy o ojczyźnie, po]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><span style="color:#888888;">(iskry.pl)</span></p>
<p><span style="color:#888888;"><strong>Jaką wartość przedstawia człowiek mówiący źle o swojej matce, czy o ojczyźnie, popatrzmy tylko na zwierzęta czy ptaki - od nich bowiem możemy się nauczyć wiele.</strong></span></p>
<p><span style="color:#888888;"><strong></strong><br />
Złych matek nie ma na świecie, każda daje swojemu dziecku tyle, ile potrafi, na ile ją stać - wychowuje jak najlepiej, kształci, poświęca noce, co więcej, dzieli się sercem. Są na świecie matki zamożne, lecz i biednych nie brakuje, mających tak niewiele, one jednak potrafią dać najwięcej, wszystkim się podzielić. Najcenniejszym skarbem otrzymanym od matki niewątpliwie jest dobre wychowanie, które jest znakomitym drogowskazem w samodzielność i gwarantem dalszego uczciwego życia. Na palcach ręki można policzyć inne matki, jak wszędzie i tu zdarzają się wyjątki, których jest na szczęście tak mało.<br />
</span></p>
<div><span style="color:#888888;">Matka - to serce, matka to ciepło, matka to dom i nadzieja - matka jest wszystkim co ci potrzeba, bez matki już nic nie znaczysz. Ojczyzna i matka podobne do siebie, więc obie kochać należy, one tak sercu są bliskie, bez nich szarością jest życie, bez nich uczucie umiera.<br />
Ojczyzna! - w niej przyszliśmy na świat, wycisnęliśmy pierwsze kroczki na jej ziemi, wymówiliśmy pierwsze słowo  mama , tam pozostał nasz stary dom, kryty słomą czy blachą, murowany czy drewniany, biedny czy bogaty - ale nasz dom.</span></div>
<div><span style="color:#888888;"><br />
</span></div>
<div><span style="color:#888888;">Tam pozostał nasz los, woń polskich kwiatów, tam wschodziło i zachodziło dla nas słońce, wiał halny i szumiał Bałtyk, tam miłości pierwszej ślady.<br />
Tam gdzie ojczyzna - tam nasz dom, nasz duch i przodków naszych groby, a grobów się nie depcze, im pokłon się należy, pamięć i szacunek. Ojczyzna to coś więcej niż dach nad głową - to nasz rodowód, wielowiekowa kultura, to wiara i duma.</p>
<p>Znieważa sam siebie - kto ubliża matce i na ojczyznę urąga, swe ego kładzie na szali.<br />
Spotkałem tutaj takich ludzi, drwiących z naszego kraju, obelgami ich usta nabrzmiałe, twarz cwaniactwem przeszyta i rozum już jakby zwiotczały, zanikły komórki szare - oni stracili już życie i wiarę. Są tacy ludzie...</p>
<p>Ameryka przesłoniła im wszystko, są zaślepieni tym krajem, ich fascynacja przerasta rzeczywistość, oślepił ich blask zachodniego słońca.  Cudze chwalicie - swego nie znacie, sami nie wiecie, co posiadacie  - przysłowia pochodzą od mądrych ludzi i mają wielkie zastosowanie w rzeczywistości.<br />
Pomimo tych nielubianych, przeszłych lat, tamtego systemu, spędziliśmy piękne chwile naszego życia nad Wisłą i wspomnień deptać nam nie wolno, nie wolno nam zapominać, co dała nam ojczyzna, ile wynieśliśmy dobra, ile nauki z tego pięknego choć biedniejszego kraju. Musimy być chłodni w ocenie i sprawiedliwi, trzeba dobrze znać dwa kraje, by je porównać, by krytykować, zauważyć złe i dobre strony, dobrze znać historię i mentalność tych narodów.<br />
Trudno się podjąć takiego zadania, nawet wtedy, kiedy mieszka się tutaj prawie dwadzieścia lat i spotyka z różnymi ludźmi na codzień - lecz czy trzeba od razu chwalić, czy krytykować w sposób nieludzki, poniżając siebie. Ktokolwiek źle mówi o matce - wystawia złe świadectwo o sobie, przytoczę tu powiedzenie kolegi Janusza Kopcia, które jest adekwatne do tematu  jaka mać - taka nać .</p>
<p>Co można do tego dodać.<br />
Nie można jednak porównywać wielkiego kraju z malutkim i stawiać po obu stronach równania w jednej klasie, czy malucha możemy równać z mercedesem?<br />
Z pewnością śródmieścia dużych miast jak Chicago czy Nowy Jork są piękne i inne jak w Europie, budynki różnią się jedynie wysokością, w której lubuje się Ameryka.<br />
Moim skromnym zdaniem reszta jest porównywalna jakością, jedynie ilość jest pod znakiem zapytania. Czym np. różnią się tutejsze góry od naszych - jedynie wielkością i wysokością, podobnie jeziora, niestety oceanów do Bałtyku porównać się nie da, autostrad nad Wisłą mało, drogi z dziurami podobne wszędzie, domy bez porównania ze starym krajem, o ogrodzeniach nie wspomnę.</p>
<p>Samochodów tu więcej, bo i ludzi mnogo, podobnie samolotów i lotnisk. Kultury są inne, bo inne narody, historii jednak porównać się nie da. O co więc te wojny i zachwyt bez miary, nade wszystko piękny kraj nad Wisłą stary, kultura narodu i historii karty mówią ile naród nasz stary jest warty, że góruje w świecie nad wszystkie narody. Które mają wielkie jeziora i wody i wielką potęgę co się pięścią mierzy, Paryże, Londyny i zwalone mury - Polska niczym groszek wspina się do góry i jest najpiękniejsza ponad wszystkie kraje, co tylko niektórym ludziom się wydaje, że jest inaczej. Mylą się i basta - w letargu ich dusza, im rozum zabrało...</p>
<p><strong>Kiedy Pan Bóg chce skarać człowieka,<br />
jest tak (bo Panu ja wierzę)<br />
da mu rozum i czeka i czeka,<br />
ale potem go całkiem odbierze.</strong></p>
<p>Bo kto rozumny matkę może poniewierać i na ojczyznę co go wychowała rzucać obelgami i wszystko co najgorsze porównywać z krajem. Nie znasz jeszcze Polski i piękna w tym kraju, nie depcz mogiłami obsypanej ziemi, niech stoją tam krzyże Polaków z honorem, nie skreślaj piękna, co w księgach widnieje.<br />
<strong><br />
Władysław Panasiuk</strong></span></div>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Wstyd]]></title>
<link>http://awlasniezetak.wordpress.com/?p=6</link>
<pubDate>Sat, 12 Apr 2008 14:40:53 +0000</pubDate>
<dc:creator>awlasniezetak</dc:creator>
<guid>http://awlasniezetak.wordpress.com/?p=6</guid>
<description><![CDATA[Ostatnio jest mi coraz bardziej wstyd, jak sobie patrze na pasek placowy z firmy. Jest to ciut pardo]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Ostatnio jest mi coraz bardziej wstyd, jak sobie patrze na pasek placowy z firmy. Jest to ciut pardoksalne, bo z drugiej strony zawalilem semestr na studiach (znowu), dostalem drugie zawiasy za pewna, niezbyt madra demolke, wykonana Pijakiem (i z Pijakiem w zasadzie), co bezposrednio przelozylo sie na mniej wiecej 4 tysie kochanej gotowki, ktora musialem rozjebac w ciagu jednego dnia na rzeczy, ktorych nawet nie da sie dotknac (no moze oplata za powtarzanie semestru da sie dotknac za dwa lata w formie dyplomu magistra). Klne ordynarnie w poprzednim zdaniu, gdyz byla to moja gotowka, ciezko zarobiona i odlozona z zamiarm wyremontowania za nia lazienek w moim mieszkaniu.<br />
Dlaczego jest mi wstyd jak patrze na ten pasek?<br />
Wracalem kilka dni temu do domu przez Wola Park, gdyz chcialem nabyc sobie okulary przeciwsloneczne w H&#38;M po tym jak kilka tygodni wczesniej jakis nacpany gosc nabyl je ode mnie w Blue Disco przeplacajac 4-krotnie, mimo, ze uswiadomilem go ile kosztuja w skad inad dosyc popularnym sklepie. Wychodzac juz z c.h. moja uwage przykluly zonkile, nie wiem czemu, ale zajebiscie lubie zonkile. Poniewaz, nie wiem czemu,  nie bedziemy watku drazyc, natomiast postanowilem kupic 3 peczki (po 5 pln jeden) i z glupiutkim usmiechem zapytalem Pania, czy przy tej ilosci nie mam szansy na studnecka znizke, na co Pani stwierdzila, ze to nie jej towar, wiec nie. Jakby z nikad pojawil sie Pani malzonek i dziwnym trafem, doszlismy do tego, ze Pan , magister ekonomi po SGH, od kilku lat pracuje w ochronie albo na czarno, sprzedajac cos na ulicy, poniewaz mimo dyplomu magistra najlepszej warszawskiej uczelni ekonomicznej, wiek Pana jest przeszkoda w znalezieniu zatrudnieniia godnego wyksztalcenia, ba, jakiegokolwiek stalego zatrudnienia.<br />
Nie chcialem wnikac, dlaczego tak jest faktycznie, czy moze dostal gdzies wilczy bilet, rzad PRL'u go gnebil, czy tez odworotnie, jako PRL'owski kacyk dzis nie moze znalezc miejsca dla siebie w wolnej gospodarce, czy moze jest po prostu zyciowa sierota i dlatego mu nie idzie. Nie o to chodzilo. Po prostu niesiony empatia (mam jej niestety sporo) niepotrzebnie wdalem sie w ta dyskusje, a ze popoludnie po pracy mialem w formie klasycznej - obiad, joint, Fl studio, a pozniej czekolada i telewizor, jakos wzielo mi sie na rozmyslanie - choc zawsze twierdzilem ze myslenie w nastukanym stanie niesie ze soba tylko i wylacznie bledna dedukcje, postanowilem sobie wnioski zapisac i skonfrontowac z ponownym przemysleniem na trzezwo.<br />
Mam generalnie duzo szczescia w zyciu, takiego materialnie mierzonego. Na 18 urodziny dostalem od babci mieszkanie za 500 tysiecy zlotych, 60 metrow kwadratowych na bemowie (kiedys nalezalo do moich rodzicow, kiedys tam mieszkalem z nimi, ale nigdy nie spodziewalem sie ze bedzie tylko dla mnie), pod warunkiem rozpoczecia studiow, co i tak mialem zamiar zrobic, bez wahania. Od roku mam swietna prace, bo mimo ze mocno absorbujaca, to b. dobrze platna, tak szczerze mowiac to wrecz chyba za dobrze jak na poziom moiich faktycznych umiejetnosci itp. Nie wiem, czy spotkaliscie sie z tym, zbey ktos narzekal na to ze zarabia za duzo, mi chodzi o pewna sprawiedliwosc spoleczna. O fakt, ze majac 23 lata zarabiam dwa razy tyle co moi rodzice razem, dwie srednie krajowe, ktore, jeszcze w czasach call center, wydawaly mi sie niemozliwe do osiagniecia. Nie chce narzekac, ze przynajmniej materialna strona mojego zycia sie zaczyna ukladac i stabilizowac, ale chodzi mi o pewne poczucie, ktorego nawet nie potrafie sprecyzowac w sumie, bo to taka mieszanka wstydu, zalu, bezsilnosci. Wstydu, gdy po melanzu uswiadamiam sobie, ze puscilem tyle kasy w noc, ze nie jedna biedna rodzina przezyla by za to tydzien, zalu, ze nie moge im pomoc, bo ludzi na granicy ubostwa w polsce jest mnostwo, bezsilnosci ze mimo liberalnych pogladow i podejscia zyciowego, zgodnego z Apiusza Kladiusza przeswiadczeniem, gloszacym  o tym, ze kazdy jest kowlem wlasnego losu, nie umiem sie znieczulic na tyle, by po prostu o tym nie myslec, przechodzic obok tego jak obok czegos normalnego.<br />
Meczy mnie to, poniewaz pracujac w doradztwie, spotykam duzo ludzi z kierowniczych stanowisk, odpowiedzialnych za ksztaltowanie polityki firmy wlasciwie we wszystkich aspektach - od dzialan czuwajacych nad rentownoscia biznesu, przez jego spoleczna odpowiedzialnosc, az do polityki personalnej. Przeraza mnie czesto brak wyobrazni tych ludzi. Nie takiej biznesowej,a typowo ludzkiej, empatycznej wyobrazni, ktora przestawila sie na kase, gdy kasa pojawila sie w ilosci wiekszej. Psychologia pracy nawet nazwala to skurwysynstwo: rozdziela orientacje na ludzi i orientacje na fakty. Nalezy dodac, ze ta druga, jest dosc mocno pozadana wsrod menedzerow.</p>
<p>Dzis jestem juz bardziej biznesmanem niz raperem, zmienily mi sie troche proirytety, ale modle sie codziennie, zeby Bog nigdy nie pozwolil mi zapomniec, czego nauczyli mnie rodzice, ulica, szacunek, przyjaciele. Chociaz dwa ostatnie, w moim przypadku brzmia jak zlosliwy dowcip, bez tego, z czego wyroslem nigdy nie poradzilbym sobie w biznesie, w zyciu i nie wiedzialbym kim jestem. Ani jakich bledow nigdy wiecej nie popelnic.</p>
<p>bless</p>
<p>Mr.Bulb</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Zazdrość prawie jak zdrada]]></title>
<link>http://dziewczynka.wordpress.com/?p=105</link>
<pubDate>Thu, 20 Mar 2008 10:02:08 +0000</pubDate>
<dc:creator>Mała dziewczynka</dc:creator>
<guid>http://dziewczynka.wordpress.com/?p=105</guid>
<description><![CDATA[Z Dziennika:
Zazdrość prawie jak zdrada
Zazdrość ma najczęściej najmniej wspólnego z miłośc]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Z <strong>Dziennika</strong><a href="http://p1us.pl/">:</a></p>
<blockquote><p><strong><a href="http://www.dziennik.pl/kobieta/seksiemocje/article140354/Zazdrosc_prawie_jak_zdrada.html/" title="Zazdrość prawie jak zdrada" rel="nofollow" target="_blank">Zazdrość prawie jak zdrada</a></strong></p>
<p>Zazdrość ma najczęściej najmniej wspólnego z miłością, najwięcej zaś z brakiem pewności siebie. Jak mówią badania, nikt nie pozostaje obojętny na to uczucie. Zazdrość obecna jest w związkach nie tylko młodych, ale i starszych ludzi. I uwaga - bardzo często odgrywa decydującą rolę w ich utrzymaniu.</p>
<p>Czy to znaczy, że z powodu zazdrości może rozpaść się związek? Badania przeprowadzone na zlecenie magazynu "Men’s Heath” wyraźnie mówią, że nadmierna zaborczość w sprawach uczuciowych jest drugim, po zdradzie, powodem rozstania lub rozwodu.</p>
<p>Jakie są powody zazdrości?</p>
<p>U 40 proc. badanych słabo rozwinięte ego zakochanej osoby (dla porównania pożądanie wywołuje zazdrość tylko u 7 proc. respondentów). Na drugim miejscu znalazł się strach o utratę partnera (23 proc.). Natomiast co piąty badany (w wieku od 14 lat) pytany, dlaczego jest zazdrosny odpowiedział: "z miłości i szacunku”.</p>
<p>Badania pokazały także różnice w pojmowaniu powodu zazdrości. Seniorzy, którzy ukończyli 60 lat twierdzą, że zazdrość wynika z braku pewności siebie (50 proc. badanych). Podobnego zdania jest co trzeci młody człowiek (14-29 lat). Prawie 30 proc. juniorów przypisuje zazdrość uczuciu miłości. Jakie jest więc wiosek z badań? Wszystkie drogi prowadzą do... zazdrości.</p></blockquote>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Kosciol, Masoneria, 'Postep', itp...]]></title>
<link>http://gegenjay.wordpress.com/?p=437</link>
<pubDate>Sun, 16 Mar 2008 14:23:35 +0000</pubDate>
<dc:creator>kilogram13</dc:creator>
<guid>http://gegenjay.wordpress.com/?p=437</guid>
<description><![CDATA[(Nasz Dziennik)
Jan Maria Jackowski
W mediach pojawiła się informacja, że dwaj prominentni polity]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>(Nasz Dziennik)</p>
<p><b>Jan Maria Jackowski<br />
W mediach pojawiła się informacja, że dwaj prominentni politycy SLD - Grzegorz Napieralski i Sławomir Jeneralski - pojechali do Hiszpanii, by poznać strategię walki z Kościołem w tym kraju. Guru europejskich antyklerykałów, socjalistyczny premier José Luis Zapatero, miał ich instruować, jak zwalczać Kościół i ograniczać jego rolę w życiu publicznym. Współpraca z Hiszpanami - według "Newsweeka" - to dla polskich polityków "element przygotowań do ostrego starcia z Kościołem katolickim". Koalicja Lewica i Demokraci, w skład której wchodzi SLD, rozpoczyna bowiem kampanię na rzecz rzeczywistego, a nie "papierowego" rozdziału Kościoła od państwa.</b></p>
<p>Hiszpania - podobnie jak Polska - jest krajem tradycyjnie katolickim. I dlatego jest szczególnie poddana agresywnemu i wyjątkowo brutalnemu antykatolicyzmowi. Zorganizowana walka z Kościołem trwa w Hiszpanii od kilku wieków i ma swoją krwawą historię. Nasiliła się wyraźnie w XIX wieku wraz ze wzrostem znaczenia ruchów sekciarskich, masońskich, socjalistycznych, anarchistycznych i liberalnych.<br />
Apogeum niszczenia Kościoła nastąpiło jednak w latach trzydziestych ubiegłego wieku. Było to spowodowane faktem, że w liberalnych środowiskach politycznych, które stanowiły trzon lewicowego rządu utworzonego w 1931 roku, kluczową rolę odgrywały osoby powiązane z masonerią ideologicznie przeciwną religii katolickiej. Znamienna jest ocena Hugha Thomasa, historyka hiszpańskiej wojny domowej, który zwrócił uwagę na to, że wolnomularstwo w Hiszpanii było powszechnie utożsamiane z liberalizmem i podkreślił, iż "hiszpańscy masoni byli nie tylko antyklerykalni, ale również aktywnie antyreligijni".</p>
<p><b>Hiszpańska krucjata antykatolicka</b><br />
W pierwszej połowie lat trzydziestych ubiegłego wieku został przygotowany grunt pod działania mające na celu eksterminację hiszpańskiego duchowieństwa i ludzi wierzących. Skala okrucieństwa i nienawiści, jakiej dopuścili się republikanie, była porażająca. We wprowadzonej przez rząd republikański konstytucji nastąpiło drastyczne ograniczenie swobód religijnych i wolności sumienia. Państwo dokonało kasaty wielu zakonów i skonfiskowało ich mienie. Religia została usunięta ze szkół. Zakazywano "propagandy religijnej", czyli katolickich procesji, pogrzebów i ślubów. Antykatolickie działania rządu wywołały reakcję biskupów hiszpańskich. Już 6 maja 1931 r. doszło do bardzo ostrego wystąpienia kardynała Pedro Segury y Sáenz, arcybiskupa Toledo i prymasa Hiszpanii. W specjalnym liście pasterskim napiętnował on antykościelną i antyreligijną politykę władz Republiki i wezwał do oporu, z jasnym realizmem napominając: "(...) Jeśli pozostaniemy 'cisi i bezczynni', jeśli pozwolimy poddać się 'apatii i strachowi' (...) to nie będziemy mieli prawa lamentować, gdy gorzka rzeczywistość pokaże nam, że zwycięstwo należało do nas, lecz nie wiedzieliśmy, co to znaczy walczyć jak dzielni rycerze gotowi iść na śmierć w chwale".<br />
Punktem kulminacyjnym prześladowań Kościoła był jednak okres wojny domowej. W latach 1936-1939 nasiliła się akcja niszczenia krzyży, burzenia i palenia świątyń. Zamordowano jedną czwartą duchowieństwa całego kraju. Z rąk rewolucyjnych oprawców, jak obliczyli historycy, zginęło 12 biskupów, 4172 księży, 2365 zakonników oraz 283 siostry zakonne. W niektórych diecezjach wymordowano ponad 90 procent kapłanów! Uśmiercono również ponad 300 tys. świeckich katolików. Rozmiary i różnorodność działań władz republikańskich przeciwko Kościołowi i religii wywoływały rosnące wzburzenie. "Oceniając w sposób ogólny ekscesy rewolucji komunistycznej w Hiszpanii, można stwierdzić, że nie ma w historii narodów zachodnich drugiego takiego zbiorowego barbarzyństwa, takiego nagromadzenia zamachów na podstawowe prawa Boga, społeczeństwa i osoby ludzkiej" - napisali biskupi hiszpańscy w 1937 roku w orędziu do biskupów całego świata.<br />
Od tamtych krwawych wydarzeń upłynęło 70 lat, a socjalistyczny rząd Zapatery, który sprawuje władzę w Hiszpanii od wyborów w 2004 roku, najwyraźniej nawiązuje do niektórych elementów tradycji wojującego antyklerykalizmu. W grudniu 2007 r. przyjęto w Kortezach ustawę o pamięci historycznej rehabilitującej republikanów, a więc inspiratorów krucjaty przeciw Kościołowi z lat trzydziestych. Została wyrugowana religia ze szkół publicznych, a z programów nauczania wszelkie odniesienia do chrześcijaństwa i moralności chrześcijańskiej. Nastąpiła "liberalizacja" procedury rozwodowej, zalegalizowano "małżeństwa" homoseksualistów i możliwość adopcji dzieci przez takie związki. Władze popierają de facto - wbrew obowiązującemu prawu - aborcję na żądanie.<br />
Hiszpański rząd konsekwentnie prowadzi aktywną politykę "liberalizacji praw obyczajowych" i "laicyzacji sfery publicznej". Przedstawiciele władz zapowiadają kampanię na rzecz likwidacji "niezaprzeczalnych przywilejów Kościoła katolickiego" i rewizji układu państwo - Kościół katolicki z 1979 roku. Chcą znieść m.in. dotacje na utrzymanie świątyń oraz ulgi podatkowe dla zakonów, sprzeciwiają się obecności krzyży w budynkach publicznych. Konsekwentnie realizują testament republikańskiego prezydenta Azany z października 1931 roku. Ten fanatyczny antyklerykał - będąc pełen zachwytu dla sukcesów antykatolickiej krucjaty w tym kraju - publicznie wyraził radość z tego, że Hiszpania jakoby "przestała być katolicka".<br />
Działania socjalistycznego rządu Zapatery są ewidentnym znakiem kampanii antyreligijnej i antykulturowej. Inspirowane są ideologią "neutralności światopoglądowej" i polegają na administracyjnym uprzywilejowaniu przez państwo przekonań antychrześcijańskich i ateizujących, a dyskryminacji przekonań religijnych. Mają charakter działań dechrystianizacyjnych, które cechuje szczególna niechęć do znaku krzyża. Wielu laicyzatorów, nie tylko w Hiszpanii, było zapewne zadowolonych, gdy w światowych środkach przekazu oznajmiono, że w świetle badań krzyż przestał być najbardziej znanym znakiem w kręgu białego człowieka, a bardziej znane od niego są: logo pewnej firmy naftowej oraz znak firmowy jednej z największych sieci restauracji.</p>
<p><b>Lewicowy raj na ziemi</b><br />
Pokolenie, które pamięta czasy komunizmu w Polsce, zna doskonale fragment "Manifestu Komunistycznego" Karola Marksa i Fryderyka Engelsa: "Proletariusze wszystkich krajów, łączcie się!". Hasło to widniało na trybunach, było drukowane na transparentach pierwszomajowych, legitymacjach partyjnych, legitymacjach związkowych, było umieszczane nad winietami gazet partyjnych, wisiało na budynkach, w których miały siedzibę instancje PZPR. Wezwanie to było również hasłem ZSRS i wszystkich republik. Dziś, gdy "światowa ojczyzna proletariatu" przeszła do historii, wcale to nie oznacza, że lewica nie łączy się pod zmodyfikowanym hasłem - antyklerykałowie wszystkich krajów łączcie się, a Hiszpania rządzona przez socjalistów staje się europejską ojczyzną antyklerykałów. Niedaleko pada jabłko od jabłoni. Przecież bezwzględne zwalczanie Kościoła było wpisane w praktykę komunizmu, a obecnie najwyraźniej jest znakiem firmowym europejskiej lewicy.<br />
Największy podziw polityków SLD, którzy pojechali do Madrytu, by poznać antykatolicyzm w praktyce, wzbudza to, że walcząc z Kościołem, w przeciwieństwie do polskiej lewicy, rząd Zapatery utrzymuje wysokie poparcie społeczne. Dlatego nasi rodzimi laicyzatorzy czerpią wzory i inspiracje z Madrytu. Lecz do Hiszpanii pojechali z pewnym wcale pokaźnym dorobkiem. Już przecież atakują budowę Świątyni Opatrzności Bożej, wliczanie stopni z religii do średniej na świadectwie czy religię na maturze. Zainicjowali kampanię na rzecz refundowania z budżetu państwa zapłodnienia in vitro. Twierdzą, że w Polsce nie ma rozdziału Kościoła od państwa i jest naruszana Konstytucja. Świeckość, laickość państwa, neutralność światopoglądowa - to słowa powtarzane jak mantra. Antyklerykałowie domagają się: rewizji Konkordatu, likwidacji Komisji Wspólnej Rządu i Episkopatu; likwidacji kaplic, pomników i symboli religijnych w urzędach państwowych, szkołach i szpitalach; usunięcia religii ze szkół i przedszkoli publicznych; legalizacji prostytucji; refundacji z budżetu państwa środków antykoncepcyjnych; obowiązkowej edukacji seksualnej w szkole. Przedstawiciele SLD już zapowiedzieli skargę do Trybunału Konstytucyjnego dotyczącą tworzenia kaplic w komendach policji i w jednostkach Służby Celnej oraz zatrudnianie tam kapelanów. Uprawiają propagandę proaborcyjną, domagając się "liberalizacji" aborcji. Chcą narzucić legalizację "małżeństw" homoseksualnych i eutanazji.<br />
Najwyraźniej hiszpański antyklerykalizm w połączeniu z resentymentem do czasów PRL, w których bardzo aktywnie walczono z Kościołem, ma być fundamentem założycielskim "nowej" lewicy w Polsce. Czy formacja, która obecnie oscyluje na granicy 5-procentowego progu wyborczego, przechodząc do antykościelnej ofensywy, walczy w ten sposób o przetrwanie? Czy środowiska, które ideologicznie postrzegają Kościół jako instytucję wrogą i głoszą klerofobię, zaprzestały działalności po 1989 roku?<br />
Pytania są retoryczne, bo mamy do czynienia z pewnego rodzaju recydywą, ale też z pewną zmianą. Dotychczasowe kampanie lewicy miały charakter antyklerykalny, ale obecna coraz bardziej zmierza w stronę ideologicznego antykatolicyzmu. Winą za wszelkie "zło" nie są już obarczani wyłącznie księża i biskupi, ale doktryna katolicka ze względu na naturę głoszonych wartości. Nauczanie Kościoła ze swej istoty jest wielkim oskarżonym za "dyskryminację" kobiet, "przemoc" w rodzinie, ciąże nieletnich, nędzę w świecie, "zamach" na demokrację, "wtrącanie się" w politykę, brak "tolerancji" i "szacunku" dla człowieka, "wywoływanie poczucia winy" w ludziach. Orędzie ewangeliczne rzekomo ogranicza postęp i "świetlaną" przyszłość. Trzeba zatem człowieka uwolnić od Boga, a wtedy powstanie raj na ziemi.</p>
<p><b>Walka z krzyżem </b><br />
W Polsce zwalczano krzyż prawie nieustannie przez ostatnie dziesięciolecia. Dwa totalitaryzmy: hitleryzm, a następnie powojenny komunizm, bezwzględnie walczyły z krzyżem. Systematycznie dążyły, w imię swoich ateistycznych ideologii, do wyeliminowania z życia społecznego tego świętego dla chrześcijan znaku zbawienia i miłości.<br />
W czasach PRL celem władzy było nie tylko usuwanie krzyża i katolicyzmu z przestrzeni społecznej, lecz także wdrukowanie społeczeństwu przekonania, że również w "życiu prywatnym" religia jest przejawem obskurantyzmu i ogranicza człowieka. Starano się wypierać krzyż z tego powodu, że jest on znakiem chrześcijańskiej tożsamości Polski trwale wpisanym w dzieje Narodu. Wyrażał aspiracje niepodległościowo-wolnościowe Polaków i jednoczył ludzi różnych wyznań i religii. W znanym dwuwierszu, szczególnie często cytowanym w okresie stanu wojennego, czytamy: "Tylko pod krzyżem, tylko pod tym znakiem Polska jest Polską, a Polak Polakiem". Mimo potężnego nacisku laicyzującej machiny państwa, ludzie wierzący odważnie przeciwstawiali się tym działaniom. Na przykład w 1984 roku odbyły się pamiętne strajki młodzieży szkolnej w obronie krzyża we Włoszczowie i Miętnem.<br />
Po 1989 roku rozpoczęto ze wznowioną energią dyskusję na temat obecności krzyża w miejscach publicznych. W niektórych wypowiedziach twierdzono, że krzyż jest "przejawem ekspansji Kościoła", "szkodzi demokracji", staje się "przyczyną dyskryminacji" i ma rzekomo "zagrażać wolności", co podkreślali zwłaszcza ci, którzy jeszcze niedawno traktowali Kościół jako obrońcę wolności. W niejednym artykule, nawet w prasie katolickiej, obecna była także argumentacja, że gdyby krzyż w miejscu publicznym przeszkadzał choćby jednej osobie, to należy go z tego miejsca usunąć...<br />
W lipcu 1996 roku opinia publiczna mogła się dowiedzieć, z bolesnej dla katolików wypowiedzi Elie Wiesela, że "obecność krzyży na świętej ziemi pokrywającej niezliczone żydowskie ofiary w Birkenau była i pozostaje obelgą". Ta wypowiedź zbulwersowała szerokie kręgi społeczne. Z całym szacunkiem dla Elie Wiesela i Żydów: czy odmawianie innym prawa do publicznego wyznawania religii jest działaniem na rzecz pokoju religijnego? Dlaczego laureat Pokojowej Nagrody Nobla ranił chrześcijan i wzniecał nastroje antychrześcijańskie? Dlaczego wygłaszał szowinistyczną tezę i podburzał do waśni religijnych i narodowych? Czemu obrażał rodziny pomordowanych w Oświęcimiu chrześcijan? Czy miejsce kaźni setek tysięcy Żydów i chrześcijan nie jest miejscem, "gdzie Gwiazda Dawida i krzyż znaczą to samo - pokój, miłość, pojednanie i pamięć?" (cyt. za: J. Jaśniak, "Nie tylko gwiazda Dawida", "Słowo. Dziennik Katolicki", nr 136, 16 lipca 1996 r.). Czy nie są to słowa, które wygłoszone na ziemi polskiej, ciężko doświadczonej przez pogański hitleryzm i bezbożny komunizm, a więc dwa systemy bezwzględnie zwalczające krzyż, stawiają ich promotora zarówno po stronie tych, którzy byli przeciwko Żydom, jak i przeciw chrześcijanom? (por. Oświadczenie Komitetu do Dialogu z Judaizmem po wypowiedzi Elie Wiesela, Gniezno, 8 lipca 1996 r.).<br />
W lutym 2004 r. w Krakowie miało miejsce wstrząsające zdarzenie. Podczas nagrywania koncertu norweskiej grupy metalowej Gorgoroth - w studiu Telewizji Polskiej na Krzemionkach - rozegrała się prawdziwa czarna msza. Na scenie ukazały się wiszące na krzyżach nagie modelki obficie pomazane krwią. Scenografię uzupełniało kilkadziesiąt baranich głów nabitych na kołki, wnętrzności baranie i 80 litrów baraniej krwi. W trakcie nagrania jedna z modelek straciła przytomność i musiało interweniować pogotowie ratunkowe. Pracownicy ośrodka opowiadali PAP, że byli wręcz przerażeni widokiem pokrwawionych nagich ludzi na krzyżach.<br />
Krakowska "liturgia ciemności" była symptomatyczna. Za czasów rządów SLD - szczególnie po referendum europejskim w 2003 r. - nasilił się antyklerykalizm w życiu publicznym. Coraz bardziej wyraźnie odczuwalny był klimat konfrontacji światopoglądowej i nawiązanie - choć w zmienionych warunkach - do sytuacji z pierwszej połowy lat dziewięćdziesiątych, z okresu pierwszej kampanii antyklerykalnej, kiedy straszono opinię publiczną rzekomym zagrożeniem państwa wyznaniowego. Środowiska postkomunistyczne i liberalne, które w celu pozyskania głosów ludzi wierzących przed referendum nie chciały drażnić Kościoła katolickiego i wyciszyły swoje antyklerykalne działania, przeszły do zdecydowanej ofensywy. W tamtym okresie byliśmy świadkami prowokacji z pływającą kliniką aborcyjną, oskarżeń o rzekomy "klerofaszyzm" w kontekście wyroku sądu gdańskiego w sprawie obrażania uczuć religijnych przez antychrześcijańską instalację Doroty Nieznalskiej czy antykatolickiej kampanii związanej z promocją przez SLD projektu ustawy legalizującej związki homoseksualne.<br />
Ujawniły się te same środowiska i metody działania. Stowarzyszenia obrony praw zwierząt, ligi mniejszości seksualnych, radykalne ruchy ekologiczne, stowarzyszenia feministyczne i tym podobne organizacje stanowią krzykliwe przybudówki środowisk lewicowo-antychrześcijańskich. "Obóz postępu" w coraz większym stopniu stał się siecią powiązanych ze sobą organizacji społecznych oraz środowisk aktywnych w obszarze kultury. Ta wszechobecność w niemal wszystkich wymiarach życia publicznego nadała nurtowi antyklerykalnemu wielką dynamikę polityczną. Ponadto świat mediów i pop-kultury jest zdominowany przez laicko-liberalno-postkomunistyczną wizję rzeczywistości, promowaną przez lewicujących "inżynierów dusz" z bardzo opiniotwórczego pokolenia 1968 roku. Nie dziwi zatem, że marksistowska dogmatyka wyzwolenia społecznego była - zgodnie z modnymi trendami - zastępowana postmodernistyczną afirmacją swobody obyczajowej. W miejsce wyzyskiwanych proletariuszy pojawili się nowi uciemiężeni przez "opresywne" społeczeństwo: homoseksualiści, lesbijki, rzekomo prześladowane kobiety. Promowany był postulat tworzenia "nowego społeczeństwa" i państwa "neutralnego światopoglądowo", które opiera się na relatywizmie moralnym i "wolności" od wszelkich tradycji i tożsamości religijnych, kulturowych czy narodowych.<br />
Planowana obecnie przez lewicę kampania na rzecz "rzeczywistego", a nie "papierowego" rozdziału Kościoła od państwa trafia zatem na podatny grunt. Poza tym w ostatnich latach znamienną cechą naszego życia publicznego było instrumentalne wykorzystanie przez niektóre środowiska polityczne autorytetu Kościoła katolickiego do celów politycznych. Takie działanie otwiera perspektywę antyklerykalizmu, która już dziś ma solidne podglebie. Zdaniem 80 proc. respondentów CBOS - najwięcej w elektoratach SLD i PO - Kościół nie powinien zajmować się polityką. I na to zapewne liczą konstruktorzy "nowej" lewicy.</p>
<p><img src="http://www.naszdziennik.pl/php/przezr.gif" height="3" width="3" /></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[ludzie nie szanują własności]]></title>
<link>http://niepowazny.wordpress.com/?p=19</link>
<pubDate>Thu, 06 Mar 2008 21:00:43 +0000</pubDate>
<dc:creator>Dawid Garus</dc:creator>
<guid>http://niepowazny.wordpress.com/?p=19</guid>
<description><![CDATA[Veni, vidi, ale nie vici. Zajęliśmy w Katowicach 2 miejsce, ale i tak poszło nam bardzo dobrze. P]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Veni, vidi, ale nie vici. Zajęliśmy w Katowicach 2 miejsce, ale i tak poszło nam bardzo dobrze. Przeciwnik w finale był co najmniej 2 klasy lepszy od nas - skill, zgranie i sprzęt. I tak nieźle, jak na team, który pierwszy raz ze sobą grał.<br />
~</p>
<p>Jakiś czas dostałem wyjątkowo wkurzający łańcuszek. Pisało w nim coś w stylu: <em>Jestem Wojtek, nie stać mnie na lekarstwa [tu widać jak wspaniale działa nasz system: płacimy za częsciowo "darmową" służbę zdrowia, a na to co na prawdę potrzeba nie zostaje już pieniędzy], wyślij tą wiadomość do 25 osób, a państwo mi da 50 groszy.</em> I zdenerwowałem się podwójnie. Primo: nienawidzę łańcuszków! Secundo: pomijając kwestię, że to są brednie, bo nie możliwe, aby państwo rzeczywiście płaciło te 50 groszy, to ludzie chętnie wysyłają ten łańcuszesz dalej, w ten sposób wydając moje i Twoje pieniądze. Fakt, że 50 groszy podzielone na jednego obywatela to mało, ale równie dobrze może to być 50 zł albo 50'000 złotych i ludzie dalej by chętnie je wydawali. Tu chodzi o zasady - precz od czudzych pieniędzy! Jeśli ktoś chce pomóc Wojtkowi, to niech wyśle przelew, ale ze swoich pieniędzy.</p>
<p>Taka mała uwaga od informatyka (ode mnie): wątpie, aby zliczanie ile razy dana wiadomość została przesłana była stosowania, chociaż jest możliwa z technicznego punktu widzenia. Takie liczenie może się odbywać jedynie po stronie serwerów gg, co wymaga nie tylko zgody twórców gg, ale również implementacji przez nich jakiegoś systemu filtrowania wiadomości na serwerze.<br />
Ale jak by się zastanowić, to twórcą gg jest jednocześnie założyciel partii socjaldemokratycznej (2 znienawidzone przeze mnie słowa zawarte w jednym), więc taka inicjatywa może być przez niego popierana. W końcu o to chodzi socjalistom - dzielić się cudzymi pieniędzmi.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Spojrzenia bolą najbardziej.]]></title>
<link>http://mojstary.wordpress.com/2008/02/25/spojrzenia-bola-najbardziej/</link>
<pubDate>Mon, 25 Feb 2008 19:06:48 +0000</pubDate>
<dc:creator>mojstary</dc:creator>
<guid>http://mojstary.wordpress.com/2008/02/25/spojrzenia-bola-najbardziej/</guid>
<description><![CDATA[Jeden z błędów, o których nigdy nie zapomnę&#8230;
Stałem jak wryty i nie za bardzo kumałem, ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Jeden z błędów, o których nigdy nie zapomnę...<!--more--></p>
<p>Stałem jak wryty i nie za bardzo kumałem, o co chodzi. W takich momentach człowiek nawet jak myśli to i tak nic nie wymyśli i musi czekać na ciąg dalszy. Te spojrzenie było tak przenikliwe, że w krótszej chwili niż droga kupy do muszli kibla zrozumiałem, co zrobiłem i poczułem zniesmaczenie swoim żartem. Równie szybko moją głowę wypełniło coś, co przypominało myśli astronautów chwile przed przypierdoleniem o ziemie:, "Co? Nie? O kurwa, coś źle! Nieee!". To był strzał, prosty bez rykoszetu w coś, co było dla niej ważne. Żart nie wywoływał we mnie i na mnie żadnych emocji, bo sam go wymyśliłem i używałem miliony razy popadając w rutynę. Odskoczyłem jak oparzony i tylko to mnie uchroniło od dostania w pysk, ale Ona nie podniosła ręki, nic nie zrobiła i nic nie powiedziała… wszystko wyczytałem z jej spojrzenia… no i sms'a. Przyśpieszyła i bez słowa oddaliła się, próbowałem jeszcze sprostować, przeprosić, ale i to na gówno się zdało. Umoczyłem.</p>
<p>Spojrzenie było gorsze od nieudanej orgii przed ulubionym pornosem, to ją rozzłościło, odczułem wahania mocy, było nawet gorsze od najgorszej rzeczy, jaka mnie spotkała (chwilowo nie umie sobie przypomnieć, ale na pewno było to coś potwornego), poczułem wyrzuty sumienia i wcześniej nieodczuwalny ból spowodowany wbijaniem się słomy wystającej z butów w mój mózg. Zgłupiałem, stałem tam gdzie mnie zostawiła i nie wiedziałem, co robić, miałem obowiązek przeprosić ją za to, co zrobiłem a z drugiej strony odzywała się we mnie najprawdziwsza natura, której na imię jest: "mam to w dupie".</p>
<p>Niesiony myślą, że i tak wystarczająco długo robiłem z siebie debila, nie tylko w ten dzień, ale i miesiące wcześniej z jej powodu. Odwróciłem się na pięcie i powędrowałem na przystanek. W autobusie męczyłem się jeszcze z myślami, że jednak zrobiłem źle, ale odganiałem je tym, że zachowała się jak idiotka, nie ma dystansu do siebie ani poczucia humoru. Myślałem jak ja bym się zachował w takiej sytuacji, pewnie spuentowałbym tekstem z repertuaru "coś, na co i tak nie odpowiesz nawet jeślibyś się zesrał w gacie" lub coś w tych klimatach, myślałem jakby się zachowali inni i dochodziłem do prostego wniosku: wszyscy by machnęli na to ręką, no ewentualnie lekko zmarszczyli czoło.</p>
<p>Nie odezwała się do mnie już więcej, jej zawziętość była niesamowita.</p>
<p>Teraz, kiedy minął jakiś czas zrozumiałem, że mogłem o niej powiedzieć wszystko w żarcie lub nie, ale rodzina była dla niej święta, nie potrafiła mi zniszczyć słowami i jedyną jej odpowiedzią na to, co powiedziałem było to spojrzenie i z całą pewnością było to bardziej dotkliwsze, bo zrozumiałem błąd i żart zwrócił się przeciwko mnie, poczułem się jak Ci wszyscy biedni ludzie, których obrażałem w taki sposób a którzy nie tylko kochali swoją rodzinę, ale i ją szanowali. Zrozumiałem, że obelgi pod adresem moich rodziców nie zostają bez odpowiedzi, że staję w ich obronie, chociaż w inny sposób – zwalczając ogień ogniem – ale staję. Zrozumiałem także, że do niektórych rzeczy nie należy się dystansować i trzeba dawać im tyle szacunku na ile zasłużyły – nie mówiąc o nich jak o ścierwie nawet, jeśli na to zasłużyli.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Cechy Urzeczywistnienia]]></title>
<link>http://mocreiki.wordpress.com/?p=57</link>
<pubDate>Sun, 03 Feb 2008 22:57:54 +0000</pubDate>
<dc:creator>jankidudu</dc:creator>
<guid>http://mocreiki.wordpress.com/?p=57</guid>
<description><![CDATA[Autor: Bartłomiej Jankiewicz
Cechy Urzeczywistnienia – rozwijane na poszczególnych czakramach wi]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Autor: Bartłomiej Jankiewicz</p>
<p><strong>Cechy Urzeczywistnienia</strong> – rozwijane na poszczególnych czakramach wiążą się z funkcjami czakr. Ich pełne urzeczywistnienie nie gwarantuje oświecenia, ale jest jego niezbędnym warunkiem. Urzeczywistnienie to może nastąpić jedynie po całkowitym i bezwarunkowym zaakceptowaniu. Cechy te stanowią również imiona Boga i są Twoimi prawdziwymi cechami.</p>
<p>Poniższa tabela przedstawia cechy urzeczywistnienia, tak jak ja je odbieram.</p>
<table class="MsoTableGrid" style="border:medium none;margin-left:23.4pt;border-collapse:collapse;" border="1" cellspacing="0" cellpadding="0" width="445">
<tbody>
<tr>
<td style="border:1pt solid windowtext;width:28.5pt;padding:0 5.4pt;" width="38" valign="top">
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:10pt;">Lp.</span></p>
</td>
<td style="width:77.25pt;border:1pt 1pt 1pt medium solid solid solid none windowtext windowtext windowtext #000000;padding:0 5.4pt;" width="103" valign="top">
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:10pt;">Czakra</span></p>
</td>
<td style="width:71.45pt;border:1pt 1pt 1pt medium solid solid solid none windowtext windowtext windowtext #000000;padding:0 5.4pt;" width="95" valign="top">
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:10pt;">Cechy<br />
Kardynalne</span></p>
</td>
<td style="width:139.9pt;border:1pt 1pt 1pt medium solid solid solid none windowtext windowtext windowtext #000000;padding:0 5.4pt;" width="187" valign="top">
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:10pt;">Cechy Podstawowe</span></p>
</td>
<td style="width:76.5pt;border:1pt 1pt 1pt medium solid solid solid none windowtext windowtext windowtext #000000;padding:0 5.4pt;" width="102" valign="top">
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:10pt;">Cechy Uniwersalne</span></p>
</td>
</tr>
<tr>
<td style="width:28.5pt;border:medium 1pt 1pt none solid solid #000000 windowtext windowtext;padding:0 5.4pt;" width="38" valign="top">
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:10pt;">1</span></p>
</td>
<td style="width:77.25pt;border-style:none solid solid none;border-width:medium 1pt 1pt medium;padding:0 5.4pt;" width="103" valign="top">
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:10pt;">Podstawy</span></p>
</td>
<td style="width:71.45pt;border-style:none solid solid none;border-width:medium 1pt 1pt medium;padding:0 5.4pt;" width="95" valign="top">
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:10pt;">miłość<br />
mądrość<br />
moc</span></p>
</td>
<td style="width:139.9pt;border-style:none solid solid none;border-width:medium 1pt 1pt medium;padding:0 5.4pt;" width="187" valign="top">
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:10pt;">niewinność zdrowie   spełnienie błogość bezpieczeństwo <em>moc</em></span></p>
</td>
<td style="width:76.5pt;border-style:none solid solid none;border-width:medium 1pt 1pt medium;padding:0 5.4pt;" width="102" valign="top">
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:10pt;">czystość światłość</span></p>
</td>
</tr>
<tr>
<td style="width:28.5pt;border:medium 1pt 1pt none solid solid #000000 windowtext windowtext;padding:0 5.4pt;" width="38" valign="top">
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:10pt;">2</span></p>
</td>
<td style="width:77.25pt;border-style:none solid solid none;border-width:medium 1pt 1pt medium;padding:0 5.4pt;" width="103" valign="top">
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:10pt;">Seksu</span></p>
</td>
<td style="width:71.45pt;border-style:none solid solid none;border-width:medium 1pt 1pt medium;padding:0 5.4pt;" width="95" valign="top">
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:10pt;">miłość<br />
mądrość<br />
moc</span></p>
</td>
<td style="width:139.9pt;border-style:none solid solid none;border-width:medium 1pt 1pt medium;padding:0 5.4pt;" width="187" valign="top">
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:10pt;">ugruntowanie życzliwość   akceptacja zgoda piękno niezależność wygoda zadowolenie przyjemność</span></p>
</td>
<td style="width:76.5pt;border-style:none solid solid none;border-width:medium 1pt 1pt medium;padding:0 5.4pt;" width="102" valign="top">
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:10pt;">czystość światłość</span></p>
</td>
</tr>
<tr>
<td style="width:28.5pt;border:medium 1pt 1pt none solid solid #000000 windowtext windowtext;padding:0 5.4pt;" width="38" valign="top">
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:10pt;">3</span></p>
</td>
<td style="width:77.25pt;border-style:none solid solid none;border-width:medium 1pt 1pt medium;padding:0 5.4pt;" width="103" valign="top">
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:10pt;">Splotu Słonecznego</span></p>
</td>
<td style="width:71.45pt;border-style:none solid solid none;border-width:medium 1pt 1pt medium;padding:0 5.4pt;" width="95" valign="top">
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:10pt;">miłość<br />
mądrość<br />
moc</span></p>
</td>
<td style="width:139.9pt;border-style:none solid solid none;border-width:medium 1pt 1pt medium;padding:0 5.4pt;" width="187" valign="top">
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:10pt;">radość wdzięczność szacunek   dostatek pełnia ciepło</span></p>
</td>
<td style="width:76.5pt;border-style:none solid solid none;border-width:medium 1pt 1pt medium;padding:0 5.4pt;" width="102" valign="top">
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:10pt;">czystość światłość</span></p>
</td>
</tr>
<tr>
<td style="width:28.5pt;border:medium 1pt 1pt none solid solid #000000 windowtext windowtext;padding:0 5.4pt;" width="38" valign="top">
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:10pt;">4</span></p>
</td>
<td style="width:77.25pt;border-style:none solid solid none;border-width:medium 1pt 1pt medium;padding:0 5.4pt;" width="103" valign="top">
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:10pt;">Serca</span></p>
</td>
<td style="width:71.45pt;border-style:none solid solid none;border-width:medium 1pt 1pt medium;padding:0 5.4pt;" width="95" valign="top">
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:10pt;">miłość<br />
mądrość<br />
moc</span></p>
</td>
<td style="width:139.9pt;border-style:none solid solid none;border-width:medium 1pt 1pt medium;padding:0 5.4pt;" width="187" valign="top">
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:10pt;">szczerość  ciepło   radość ufność hojność otwartość przebaczenie </span><em><span style="font-size:10pt;">miłość</span></em></p>
</td>
<td style="width:76.5pt;border-style:none solid solid none;border-width:medium 1pt 1pt medium;padding:0 5.4pt;" width="102" valign="top">
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:10pt;">czystość światłość</span></p>
</td>
</tr>
<tr>
<td style="width:28.5pt;border:medium 1pt 1pt none solid solid #000000 windowtext windowtext;padding:0 5.4pt;" width="38" valign="top">
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:10pt;">5</span></p>
</td>
<td style="width:77.25pt;border-style:none solid solid none;border-width:medium 1pt 1pt medium;padding:0 5.4pt;" width="103" valign="top">
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:10pt;">Gardła</span></p>
</td>
<td style="width:71.45pt;border-style:none solid solid none;border-width:medium 1pt 1pt medium;padding:0 5.4pt;" width="95" valign="top">
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:10pt;">miłość<br />
mądrość<br />
moc</span></p>
</td>
<td style="width:139.9pt;border-style:none solid solid none;border-width:medium 1pt 1pt medium;padding:0 5.4pt;" width="187" valign="top">
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:10pt;">spontaniczność łatwość   otwartość lekkość delikatność swoboda wolność zaradność  lojalność radość</span></p>
</td>
<td style="width:76.5pt;border-style:none solid solid none;border-width:medium 1pt 1pt medium;padding:0 5.4pt;" width="102" valign="top">
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:10pt;">czystość światłość</span></p>
</td>
</tr>
<tr>
<td style="width:28.5pt;border:medium 1pt 1pt none solid solid #000000 windowtext windowtext;padding:0 5.4pt;" width="38" valign="top">
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:10pt;">6</span></p>
</td>
<td style="width:77.25pt;border-style:none solid solid none;border-width:medium 1pt 1pt medium;padding:0 5.4pt;" width="103" valign="top">
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:10pt;">Trzeciego Oka</span></p>
</td>
<td style="width:71.45pt;border-style:none solid solid none;border-width:medium 1pt 1pt medium;padding:0 5.4pt;" width="95" valign="top">
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:10pt;">miłość<br />
mądrość<br />
moc</span></p>
</td>
<td style="width:139.9pt;border-style:none solid solid none;border-width:medium 1pt 1pt medium;padding:0 5.4pt;" width="187" valign="top">
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:10pt;">pewność cierpliwość   bezstronność sprawiedliwość zdecydowanie spokój radość </span><em><span style="font-size:10pt;">mądrość</span></em></p>
</td>
<td style="width:76.5pt;border-style:none solid solid none;border-width:medium 1pt 1pt medium;padding:0 5.4pt;" width="102" valign="top">
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:10pt;">czystość światłość</span></p>
</td>
</tr>
<tr>
<td style="width:28.5pt;border:medium 1pt 1pt none solid solid #000000 windowtext windowtext;padding:0 5.4pt;" width="38" valign="top">
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:10pt;">7</span></p>
</td>
<td style="width:77.25pt;border-style:none solid solid none;border-width:medium 1pt 1pt medium;padding:0 5.4pt;" width="103" valign="top">
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:10pt;">Korony</span></p>
</td>
<td style="width:71.45pt;border-style:none solid solid none;border-width:medium 1pt 1pt medium;padding:0 5.4pt;" width="95" valign="top">
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:10pt;">miłość<br />
mądrość<br />
moc</span></p>
</td>
<td style="width:139.9pt;border-style:none solid solid none;border-width:medium 1pt 1pt medium;padding:0 5.4pt;" width="187" valign="top">
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:10pt;">piękno szczęśliwość   prostota prawda rzeczywistość</span></p>
</td>
<td style="width:76.5pt;border-style:none solid solid none;border-width:medium 1pt 1pt medium;padding:0 5.4pt;" width="102" valign="top">
<p class="MsoNormal"><span style="font-size:10pt;">czystość światłość</span></p>
</td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p>Jak widać mój model cech różni się od powszechnie znanego autorstwa Pana Leszka Żądło. Wynika on z moich doświadczeń w tym temacie. Podstawową różnicą jest podział, w którym wyodrębniłem cechy kardynalne, podstawowe i uniwersalne.</p>
<p>Cechy Kardynalne, czyli miłość, mądrość i moc odwołują się do podstawowych Cech Boskich czyli Boskiej Miłości, Boskiej Mądrości i Boskiej Mocy, będących najbardziej uniwersalnymi cechami opisującymi Boga (porównaj z moim wcześniejszym artykułem „<a href="http://mocreiki.wordpress.com/2007/12/30/natura-energii-reiki/">Natura Energii Reiki</a>”). Umieszczenie ich przy każdej czakrze ma swoje uzasadnienie logiczne, gdyż wszechświat, jak również i my, wyłonił się z Boga czyli Boskiej Miłości, Boskiej Mądrości i Boskiej Mocy. Nasza struktura energetyczna, my sami, jesteśmy zbudowani tak, aby odczuwać cała swoją istotą te cechy. Oczywiście różnić się one będą, w zależności od czakry, w sposobie przejawiania. Tu dobrym przykładem empirycznym będą moje dwa doświadczenia, jedno z sesji regresingu, którą kiedyś prowadziłem, a drugie jakie wyniosłem z medytacji.</p>
<ol>
<li>W trakcie sesji koleżanka, którą znałem już od dłuższego czasu, przyznała mi się, iż ma bulimie. Dochodząc do coraz to głębszych poziomów przyczyn tej choroby w końcu dotarliśmy do rdzenia – pierwotnej intencji. Jak się okazało tą przyczyną był brak miłości do samej siebie. Od kilku miesięcy pracowałem już w tedy z afirmacją „Ja, Bartek, kocham siebie” i w momencie, gdy moja koleżanka uświadomiła sobie swoje intencje wobec siebie, ja poczułem miłość i przyjemne ciepło rozgrzewające mnie od środka, ale nie na czakrze serca ale na czakrze splotu słonecznego.</li>
<li>Już od dłuższego czasu pracowałem z „Medytacją Miłości” zamieszczoną w książce Leszka Żądło „Jak korzystać ze zdolności parapsychicznych”, po medytacji czułem się bardzo dobrze, spokojny i radosny zaczynałem nowy dzień. Którejś soboty, gdy jak zwykle rano medytowałem, po medytacji wpadła matka i wywiązała się kłótnia w zasadzie o nic. Od razu sprowadziła mnie z wysokich wibracji na ziemie ;/. Po drodze jednak poczułem jak słowa, powszechnie uznane za wulgarne i te które określa się jako negatywne komunikaty, sprawiają mi ból, ból na gardle.</li>
</ol>
<p>Urzeczywistniona Miłość będzie wyrażać się na każdej czakrze, jako:</p>
<ul>
<li>podstawy – miłość do Ziemi, umilanie życia w materii,</li>
<li>seksu – radość ze wspólnego przebywania ze sobą, dotyku,</li>
<li>sploty słonecznego –  miłość do siebie</li>
<li>serca – jedność z całym wszechświatem</li>
<li>gardła – wyrażanie i komunikowanie miłości</li>
<li>trzeciego oka – rozumienie natury miłości</li>
<li>korony – świadomość bycia Miłością</li>
</ul>
<p>I tak przejawy wszystkich cech kardynalnych możemy odkryć na każdej czakrze.</p>
<p>Cechy podstawowe, reprezentują całą paletę cech osobowości różnych dla każdej czakry, w dużej mierze pokrywają się ze specyfikacją jaka stosuje L. Ż. jednak i tu dokonałem pewnych zmian, a mianowicie:</p>
<ul>
<li>cecha „bezpieczeństwo” umieszczona przeze mnie jako cecha czakry podstawy jest wymieniana jako cecha czakry seksu wg LŻ</li>
<li>cecha „piękno” wymieniona na czakrze seksu i korony , wymieniana jest we wcześniejszej specyfikacji tylko na czakrze korony</li>
<li>cecha „przebaczenie” wymieniona na cz. serca, wymienia jest na cz. splotu słonecznego</li>
</ul>
<p>Uzasadnienie tych zmian:</p>
<ul>
<li> bezpieczeństwo jest jedną z  podstawowych potrzeb człowieka, umożliwiających mu egzystencje w świecie fizycznym. Również w rozwoju duchowym rozwinięcie świadomości bezpieczeństwa jest podstawowym warunkiem osiągnięcia pożądanych rezultatów.</li>
<li>piękno otacza nas zewsząd, piękno urzeczywistnia się również poprzez nas, poprzez naszą urodę. Ludzkie wzorce urody możemy podzielić na dwa rodzaje – ziemskie i boskie – piękno w kategoriach ziemskich objawia się jako atrakcyjność seksualna, natomiast w kategoriach boskich wzorce urody przypominają te, które posiadają anioły, zatarta jest granica między wzorcami męskimi a żeńskimi.</li>
<li>ośrodek serca jaki znamy powszechnie, czyli czakra serca Anahata, nie jest jedyną czakrą jaka jest związana z tym centrum. Dokładnie czakr serca jest siedem, a Anahata jest piątą w kolejności licząc od dołu (jest najważniejszą), zaś poprzedza ją czwarta czakra serca – czakra przebaczenia.</li>
</ul>
<p>W cechach podstawowych wymienione są również cechy miłość, mądrość i moc wg L. Ż.  w celach porównawczych (zaznaczone pochylonym drukiem).</p>
<p>Cechy Światłość i Czystość, zarówno w mojej, jak i w liście Leszka Żądło są wymienione przy każdej czakrze. Jednak w moim systemie stanowią oddzielną grupę cech, gdyż odwołują się one nie tyle do cech osobowości człowieka, a do prawidłowego funkcjonowania czakr. Urzeczywistnienie tych cech powoduje rozwój i regulację pracy czakr.</p>
<p class="MsoNormal"><strong>Medytacja na cechy urzeczywistnienia</strong></p>
<p class="MsoNormal">Medytacja ta polega na wymawianiu nazwy danej cechy (w myśli lub głośno). Jednocześnie kładziemy dawczą dłoń (zwykle jest nią prawa) na czakramie, z którym ta cecha jest związana. Oto kolejność wykonywania: 7 czakra (korona), 4 (serce), 6 (trzecie oko), 3 (splot słoneczny), 5 (gardło), 2(czakra brzucha), 4, 1, 7. Kolejność ta jest bardzo ważna, ze względu na wzajemne połączenie czakr. Na każdej czakrze można medytować tylko nad jedną cechą naraz. Medytację tą wykonujemy tylko wtedy jeśli już wcześniej praktykowaliśmy z czakrami.</p>
<p class="MsoNormal"><strong>Afirmacja cech urzeczywistnienia</strong></p>
<p>Podstawą afirmacji jest określenie „Ja jestem”, „Jam jest” lub „Jestem” a następnie cechę urzeczywistnienia. Najlepiej dla pracy z tymi afirmacjami jest wybrać jeden z tych trzech wariantów i trzymać się go już stale. Należy pisać bez własnego imienia, bo Twoim imieniem jest cecha urzeczywistnienia. Należy pisać wyłącznie w pierwszej osobie, bo wszyscy jesteśmy jednością i dla Boga nie ma Ty On-Ona. Dla Boga wszystko to „Ja”</p>
<p>Pisać można 20 razy dziennie jedną afirmacje. Nie ma ograniczenia w liczbie jednocześnie pisanych choć nie zaleca się pisać więcej niż 9 dziennie. Najlepiej pisać te które są potrzebne na teraz i dobierać intuicyjnie. Czas pisania jednej afirmacji kontemplacyjnej zależy od Ciebie, nie ma żadnych nakazów bo to nie jest programowanie jak przy zwykłych afirmacjach. Ale najlepiej stosować je przez co najmniej kilka dni i zawsze można do nich wrócić jeśli zajdzie potrzeba.</p>
<p>Literatura:<br />
Żądło Leszek, "Tajemne moce umysłu", Wydanie !!,  Wydawnictwo Sadhana,  1997<br />
Biegański Bogdan, Afirmacje kontemplacyjne, http://cudownyportal.pl/article.php?article_id=1155</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Look around round round]]></title>
<link>http://rzeczywisnie.wordpress.com/?p=37</link>
<pubDate>Wed, 30 Jan 2008 22:17:32 +0000</pubDate>
<dc:creator>Julia</dc:creator>
<guid>http://rzeczywisnie.wordpress.com/?p=37</guid>
<description><![CDATA[A tego dnia się jednak nie pamięta. Ale telepanie się w czterech ścianach to faktycznie zły pom]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>A tego dnia się jednak nie pamięta. Ale telepanie się w czterech ścianach to faktycznie zły pomysł. Idę się telepać gdzieś indziej.</p>
<p><i>The truth is: we hide so we can be found, we walk away to see who will follow, we cry to see who will wipe away our tears and we let our hearts get broken to see who will come and fix it.</i></p>
<p>Życie jest cudem. Gruszki poprawiają humor. Truskawki są soczyste, czerowne, seksowne. A przed człowiekiem uzbrojonym w banana można się bronić.</p>
<p>Moja edukacja przeniosła się chyba na tramwajowe wojaże. Wsiadam na przystanku <i>Warszawa Centralna</i> do 22, a tam Pan Menel opowiada wszystkim o kwiecie polskiego lotnictwa w kontekście wojny w Iraku i III Rzeszy, odnosząc to jednocześnie do pracy kierowcy autobusu i nawiązując żywą polemikę z panią stojącą przed nim.</p>
<p>A ja siedzę sobie nieco dalej i przez chwilę obserwuję niewidomego stojącego koło drzwi. Przez chwilę, bo to nieładnie się na kogoś gapić. A gdy ta osoba nie może odpowiedzieć spojrzeniem, zmuszającym do odwrócenia wzroku - to nie w porządku.<br />
Ten niewidomy wcześniej pokonał bezbłędnym krokiem labirynty Centralnej, ale po wyjściu na powierzchnię zatrzymał się niepewnie. Podjechał tramwaj, on stał dalej niezdecydowany. Jakaś kobieta podeszła, wzięła go za rękę (jakby robiła to całe życie) i zaprowadziła go do wejścia objaśniając jaki to numer.<br />
Zazdrościłam jej refleksu.</p>
<p>I zawsze znajdzie się ktoś, kto złapie, kiedy się spada. W musicalach tak jest.</p>
<p>Trzeba pamiętać tylko.<br />
Nigdy nie tracić szacunku do życia i codzienności.</p>
<p><a href="http://pl.youtube.com/watch?v=A4VyOD9zg98">Postscriptum</a>.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Czy czujesz... że zasługujesz?]]></title>
<link>http://zenforest.wordpress.com/2008/01/21/czy-czujesz-ze-zaslugujesz/</link>
<pubDate>Mon, 21 Jan 2008 23:12:29 +0000</pubDate>
<dc:creator>zenforest</dc:creator>
<guid>http://zenforest.wordpress.com/2008/01/21/czy-czujesz-ze-zaslugujesz/</guid>
<description><![CDATA[
Gdy modlisz się, nie próbuj przekonywać Boga o swej niegodności.
Twoje poglądy na twój temat ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://zenforest.wordpress.com/files/2008/01/zen_afirmacja_medytacja_chmury_fly1.jpg" /></p>
<p>Gdy modlisz się, nie próbuj przekonywać Boga o swej niegodności.<br />
Twoje poglądy na twój temat nic a nic Boga nie obchodzą, ale tobie utrudniają przyjęcie wszystkich Jego darów. Jeśli nie jesteś ich godny, po co zawracasz sobie głowę proszeniem o nie? Nie trać cennego czasu!<br />
<b>Nie przypuszczam, żeby Bóg, powołując Cię do istnienia, zaplanował, byś był Go niegodnym.</b><br />
Poczucie godności jest niezwykle ważne w życiu i na duchowej ścieżce.<br />
Jeśli nie jesteś godzien i nie szanujesz siebie, to będziesz zawsze na przegranej pozycji. Poczucie godności to świadomość, że zasługujesz na wszystko, co najlepsze; że zasługujesz, by zawsze cieszyć się szacunkiem i bogactwem; że istniejesz po to, żeby cieszyć się szacunkiem i bogactwem (choć skoro jesteś wolny, możesz z tego wszystkiego zrezygnować). Bez poczucia godności nie spotkasz nauczyciela, którego byłbyś godzien. Możesz natomiast spotkać wielu oszustów, którzy utrwalą twe poczucie niższej wartości.</p>
<p>Wielu ludzi czuje tak wielką nienawiść do siebie, że poszukuje tylko takich „dróg rozwoju duchowego", które ich niszczą. Ludzie ci upajają się swymi rzekomymi sukcesami w znęcaniu się nad własnym ciałem i modlą się, żeby Bóg pomógł im wytrwać w cierpieniu. <b>Ale wcale nie pytają, czy wolą Bożą jest, by trwali w cierpieniu. A może ty też istniejesz po to, by cierpieć i poniżać się? Czy pytałeś o to Boga? Czy też jesteś niegodny, żeby zapytać?</b><br />
Gdy czujesz się niegodny, wtedy zaczynasz walczyć o wszystko, czego zazdrościsz innym. Gdy wiesz, że zasługujesz na wszystkie dary Boże, nie masz już o co walczyć. Wystarczy je przyjąć.<br />
<i>"Z ufnością przyjmuję wszystkie dary Boże. Z ufnością przyjmuję Boże prowadzenie."</i><br />
Gdy przyjmiesz Boże prowadzenie, wtedy z pewnością spotkasz nauczyciela, który jest ciebie godzien i którego ty jesteś godzien. Jeśliby jeden z was nie był godny drugiego, wtedy nie byłoby żadnego nauczania. <b>Relacja uczeń-nauczyciel jest zdrowa tylko wtedy, gdy obaj się inspirują.</b> Każda inna relacja prowadzi do zakłamania bądź niezrozumienia.<br />
A jeśli twym nauczycielem jest Bóg lub Chrystus, to jaki pożytek może On mieć z ciebie, gdy jesteś niegodny?<br />
<b>Świadomość godności to nie to samo co wynoszenie się ponad innych.</b><br />
Wynosząc się ponad innych i czując się kimś wybranym, wyjątkowym, nie jesteś w stanie dostrzec w ludziach ich prawdziwej, Boskiej istoty, nie jesteś w stanie dostrzec jej również w sobie, nawet jeśli wydaje ci się, że jesteś Bogiem.</p>
<p>Gdy zaczniesz sobie uświadamiać swoje wspaniałe możliwości kreowania zmian w życiu i otoczeniu lub zdolności postrzegania pozazmysłowego, z pewnością będziesz mieć powody do wdzięczności, a zarazem będziesz sobie coraz dokładniej uświadamiać swą wolność w jej twórczym aspekcie. Co więcej, gdy kreujesz pozytywne zmiany w swym życiu i umyśle, wtedy stajesz się coraz bardziej niezależny od wpływów otoczenia. <b>Twoje otoczenie krępowało cię dotąd, ponieważ sam siebie krępowałeś, ograniczało cię, ponieważ sam siebie ograniczałeś.</b><br />
Ty sam wybrałeś, że opłaca ci się to ograniczenie.<br />
Ty sam wybrałeś kierowanie się cudzymi opiniami.</p>
<p>Jeśli miałeś potrzebę udowadniania, że żyjesz, potrzebę konkurowania z innymi, to z pewnością prowokowałeś ich do tego, żeby cię zauważali, żeby ci okazywali uznanie, pogardę, cokolwiek, bylebyś był przez nich zauważony. A jeśli ktoś nie dał się sprowokować i nie zauważał twej wściekłej walki o zauważenie? O, wtedy w twoim mniemaniu był kretynem lub tchórzem. Musiałeś to sobie tak tłumaczyć, ponieważ bolało cię jego lekceważenie. Przebacz więc wszystkim, którzy cię ranili. Pozwól innym być takimi, jakimi są. <b>Przestań ich prowokować, a wtedy oni przestaną prowokować ciebie i pozwolą ci być takim, jakim jesteś. Ale to wymaga odkrycia, jakim jesteś naprawdę, odkrycia, że twoja natura jest Boska.</b> Większości ludzi i tak nic to nie obchodzi, że są mieszkaniem „jakiegoś tam" Ducha; że mają Jego moc i możliwości korzystania ze wszystkich Jego darów. Większość interesuje się prowokowaniem innych, by ich słuchano, zauważano, szanowano lub walczono z nimi. Dla większości Bóg jest zamknięty w niebie lub w kościele.<br />
Dziecko, które czuje się winne, traci szacunek dla rodziców, którzy go nie karzą. Dorosły, który gardzi sobą, poczuje pogardę do każdego, kto powie mu „kocham cię", i z pewnością odwróci się od bezsilnego Boga, który nawet nie jest w stanie nikogo ukarać, a jeszcze obiecuje bezwarunkową miłość!</p>
<p><b>A jednak prawdą jest, że w oczach Boga zasługujesz na miłość i szacunek.</b> Zaakceptuj to i wyciągnij z tego wnioski dla siebie.<br />
<b>Gdy zaczniesz szanować siebie, przejdzie ci ochota do prowokowania innych. Gdy zaczniesz szanować innych, przejdzie ci ochota do ulegania ich prowokacjom, za to otworzysz się na płynące od nich inspiracje.</b><br />
Prowokacje wynikają z infantylizmu prowokatorów, z tego, że nie nauczyli się grać w żadną efektywną grę społeczną. Gdy przestaniesz ulegać cudzym prowokacjom, będziesz mógł pomóc tym ludziom w rozumieniu siebie i w przemianie. Gdy uświadomisz sobie, że zasługujesz, by zawsze cieszyć się szacunkiem, przestaniesz być małym egoistą, który manipuluje swym otoczeniem, tak by zaspokajało jego potrzeby.<br />
Jeśli zasługujesz na miłość i szacunek, twoje potrzeby społeczne są w pełni zaspokojone, bowiem zasługujesz wtedy również na doskonałe związki z innymi, oparte na wzajemnym zrozumieniu, życzliwości i szacunku.<br />
<b>Tylko świadomość miłości i szacunku dla siebie samego skutecznie ochroni cię przed bólem odrzucenia, potępienia czy pogardy.</p>
<p></b><i>L.Żądło Tajemne moce umysłu</i></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Zasady udanego związku miłości]]></title>
<link>http://zenforest.wordpress.com/2007/12/25/zasady-udanego-zwiazku-milosci/</link>
<pubDate>Tue, 25 Dec 2007 00:51:32 +0000</pubDate>
<dc:creator>zenforest</dc:creator>
<guid>http://zenforest.wordpress.com/2007/12/25/zasady-udanego-zwiazku-milosci/</guid>
<description><![CDATA[

1. Szczęście nigdy nie przychodzi z zewnątrz.

Kiedy szczęście pochodzi z twego wnętrza  jes]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://zenforest.wordpress.com/files/2007/12/zen_afirmacja_medytacja_wolnosc11.jpg" /><br />
<font color="#000080"><b><u><br />
1. Szczęście nigdy nie przychodzi z zewnątrz.<br />
</u></b><br />
Kiedy szczęście pochodzi z twego wnętrza  jest rezultatem twojej miłości, ty sam jesteś za nie odpowiedzialny.<br />
<b>Nigdy nie zdołamy przerzucić na kogoś odpowiedzialności za własne szczęście.</b></font></p>
<p><font color="#000000">Jeśli swoje szczęście złożysz w dłoniach drugiej oso­by, ona wcześniej czy później je potłucze. Jeśli dasz jej swoje szczęście, może je odrzucić. Natomiast kiedy szczęście pochodzi z twego wnętrza i jest rezulta­tem twojej miłości, ty sam jesteś za nie odpowiedzial­ny. Nigdy nie zdołamy przerzucić na kogoś odpowie­dzialności za własne szczęście, tymczasem pierwsze, co robimy podczas ślubu w kościele, to wymiana obrączek. Kładziemy gwiazdę na cudzej dłoni, spodziewając się, że partner nas uszczęśliwi. Nie ma zna­czenia, jak bardzo kogoś kochasz i tak nigdy nie bę­dziesz taki, jakim chciałby cię widzieć twój partner. To błąd, który większość z nas popełnia na począt­ku każdego związku. Budujemy poczucie szczęścia w oparciu o partnera, a szczęście nie na tym polega. Składamy obietnice, których nie możemy dotrzymać i z góry skazujemy się na niepowodzenie.</font></p>
<p><u><font color="#000080"><b>2. Szanujmy odmienność partnera</b></font></u></p>
<p><font color="#000080">Każdy człowiek ma swój własny sen o życiu</font>, który całkowicie różni się od snów innych ludzi. Śnimy zgod­nie z naszymi przekonaniami i modyfikujemy owe sny zgodnie z tym, jak się osądzamy, wyrokujemy i ponosimy karę. Dlatego dwoje ludzi nigdy nie śni o tym samym. Pozostając w związku, udajemy, że jesteśmy tacy sami, że myślimy to samo, czujemy to samo, śnimy o tym samym, ale to nigdy nie stanie się prawdą. Zawsze jest dwoje śniących dwa odrębne sny. Każdy śni na własny sposób. Dlatego musimy akceptować różnice, jakie istnieją pomiędzy dwojgiem lu­dzi, musimy szanować cudze sny. Możemy wchodzić w tysiące związków równocześnie, ale każdy związek do­tyczy dwojga ludzi i nigdy więcej niż dwojga. Nawiązu­ję nić porozumienia z każdym z moich przyjaciół, z każdym z osobna, i nić ta łączy tylko nas dwoje.</p>
<p><b><br />
<u><font color="#000080">3. Miłość nie zawiera w sobie przymusu. </font></u></b></p>
<p>Lęk jest prze­pełniony przymusem. Na ścieżce lęku wszystko, co­kolwiek by to było, robimy, bo musimy. Spodziewa­my się, że inni zachowają się w określony sposób, także dlatego że muszą. Mamy pewne obowiązki, a ponieważ to przymus, opieramy się. <font color="#000080">Im więcej opo­ru, tym więcej cierpienia. Wcześniej czy później pró­bujemy wywinąć się od obowiązków</font>. Z drugiej strony miłość nie budzi sprzeciwu. Cokolwiek robimy, chce­my to robić. I znajdujemy w tym przyjemność. To jest jak gra. Bawi nas.</p>
<p><font color="#000080"><u><b>4. Miłość nie ma żadnych oczekiwań. </b></u></font></p>
<p>Strach jest pe­łen oczekiwań. Robimy coś ze strachu, bo przypuszczamy, że musimy. I spodziewamy się, że inni będą postępować tak samo. Dlatego strach rani, a miłość nie. Spodziewamy się czegoś i jeśli to nie następuje, czujemy się zranieni - to niesprawiedliwe. Obwinia­my innych za niespełnienie naszych oczekiwań. Kie­dy kochamy, nie spodziewamy się niczego. Kochamy, bo chcemy. <font color="#000080">Jeśli inni kochają lub nie, to dlatego, że chcą lub nie chcą kochać. Nie bierzemy tego do sie­bie</font>. Kiedy nie oczekujemy, że coś się zdarzy, i to rze­czywiście się nie zdarza, nie ma to znaczenia. Nie czu­jemy się zranieni, bo wszystko jest w porządku. Dla­tego prawie nic nie jest w stanie nas zranić, kiedy się zakochamy. Nie oczekujemy, że nasz kochanek coś zrobi i nie odczuwamy przymusu.</p>
<p><u><font color="#000080"><b>5. Miłość opiera się na szacunku.<br />
</b></font></u><br />
Lęk sprawia, że nie szanujemy niczego, nawet siebie. Jeśli się nad tobą rozczulam, to znaczy, że cię nie szanuję, a ty nie mo­żesz dokonywać swoich własnych wyborów. Jeśli wy­bieram za ciebie, nie szanuję cię w tym momencie. Skoro cię nie szanuję, staram się tobą rządzić i kontrolować cię. W większości przypadków, kiedy mówi­my naszym dzieciom, jak mają przeżyć swoje życie, okazujemy im brak szacunku. Litujemy się nad nimi i próbujemy robić za nich to, co powinni zrobić dla siebie sami. <font color="#000080">Kiedy brakuje mi szacunku do siebie sa­mego, rozczulam się nad sobą, czuję, że nie jestem wystarczająco dobry, aby poradzić sobie w skompli­kowanym świecie. </font>Jak rozpoznać, kiedy się nie szanujesz? Kiedy ciągle sobie powtarzasz: „Jestem bardzo nieszczęśliwy, nie jestem wystarczająco silny, wystar­czająco inteligentny, wystarczająco piękny, nie pora­dzę sobie..." Użalanie się nad sobą samym pochodzi z braku szacunku.</p>
<p><i>Miłość szanuje. Kocham cię, więc<br />
w ciebie wierzę. Wiem, że jesteś<br />
wystarczająco silny, mądry, dobry, żebyś<br />
dokonywał własnych wyborów. Nie<br />
muszę za ciebie decydować.<br />
Sam to potrafisz.</i></p>
<p><b><u><font color="#000080">6. Miłość jest bezwzględna. </font></u></b><br />
<font color="#000080"><br />
Nie lituje się nad nikim, choć potrafi współczuć.<br />
</font>Lęk jest pełen litości, lituje się nad każdym. Litujesz się nade mną, kiedy mnie nie szanujesz, kiedy sądzisz, że nie jestem wystarcza­jąco silny, aby sobie poradzić. Z drugiej strony mi­łość szanuje. Kocham cię, więc w ciebie wierzę. Wiem, że jesteś wystarczająco silny, mądry, dobry, żebyś dokonywał własnych wyborów. Nie muszę za ciebie decydować. Sam to potrafisz. Jeśli upadniesz, podam ci rękę, pomogę ci wstać, mogę powiedzieć: „Wszyst­ko będzie dobrze, idź naprzód!" To jest współczucie, ale to nie jest to samo, co użalanie się. Współczucie wynika z szacunku i miłości. Litość - z braku szacun­ku i z lęku.</p>
<p><u><font color="#000080"><b>7. Miłość jest absolutnie odpowiedzialna. </b></font></u></p>
<p>Lęk unika odpowiedzialności, co nie znaczy, że nie jest odpowiedzialny. Unikanie odpowiedzialności jest jednym z największych błędów, jakie popełniamy, ponieważ <u><font color="#000080">każde działanie ma swoje konsekwencje</font></u>. Wszystko, co myślimy i robimy, ma jakieś następstwa. Jeśli dokonamy wyboru, uzyskamy wynik lub reakcję. Rezul­taty naszych działań odbiją się na naszym życiu w bliż­szej lub dalszej przyszłości. Dlatego każdy człowiek jest absolutnie odpowiedzialny za swoje uczynki, na­wet jeśli tego nie chce. Inni ludzie płacą niekiedy za twoje błędy, ale ty sam zapłacisz za nie na pewno, i to podwójnie. Jeśli inni próbują być odpowiedzial­ni za ciebie, to tylko pogłębia dramat.</p>
<p><b><u><font color="#000080">8. Miłość jest zawsze przyjazna, lęk - zawsze wrogi. </font></u></b></p>
<p>Lęk przytłacza nas przymusem, obowiązkami, oczekiwaniami, nie ma w nim szacunku, jest unikanie odpowiedzialności i litość. Jak możemy się czuć dobrze, skoro cierpimy z powodu paraliżującego lęku? Czuje­my się ofiarami, jesteśmy źli, smutni, zazdrośni lub opuszczeni.<br />
<font color="#000080">Złość jest tylko lękiem w przebraniu.<br />
Smutek to też lęk w masce.<br />
I zazdrość również. </font><br />
Z pomocą tych wszystkich emocji wypływających z lęku i z całym to­warzyszącym mu cierpieniem możemy najwyżej udawać, że jesteśmy przyjaźni. Nie jesteśmy przyjacielsko nastawieni do otoczenia, ponieważ nie czujemy się dobrze, nie jesteśmy szczęśliwi. Jeśli jesteś na ścieżce miłości, nie masz obowiązków i oczekiwań. Nie litu­jesz się ani nad sobą, ani nad partnerem. Jesteś szczęśliwy i uśmiech zawsze gości na twej twarzy. Czu­jesz się dobrze ze sobą, nie martwisz się o siebie, je­steś szczęśliwy i przyjazny.  To powoduje, że jesteś szczodry i szlachetny, i otwiera ci wszystkie drzwi. Miłość jest wspaniałomyślna, a lęk egoistyczny, troszczy się tylko o siebie. Egoizm zamyka wszystkie drzwi.<br />
<u><b><br />
<font color="#000080">9. Miłość jest bezwarunkowa. </font></b></u></p>
<p><font color="#000080">Lęk stawia mnóstwo warunków. Na ścieżce lęku będę cię kochać, jeśli pozwolisz mi sobą rządzić, jeśli będziesz dla mnie do­bry, jeśli dopasujesz się do wizerunku, jaki ci stwo­rzę.</font> <font color="#000080">Ja zdecyduję, jaki masz być, a ponieważ nigdy taki nie będziesz, uznam, że to właśnie ty jesteś temu wi­nien</font>.<br />
<font color="#000080">Nieraz będę się za ciebie wstydzić, bo nie jesteś taki, jak sobie życzę. Jeśli nie wciśniesz się w te ram­ki, które ci wykreślę, będziesz mi zawadzać, drażnić, stracę do ciebie cierpliwość. </font><br />
Ja tylko udaję uprzejmość.</p>
<p><u><font color="#000080"><b>10. Na ścieżce miłości nie ma żadnych jeśli, nie ma warunków. </b></font></u></p>
<p><font color="#000080">Kocham cię bez powodu, bez uzasadnienia. Kocham cię takim, jaki jesteś.</font> Jeśli nie podoba mi się, jaki jesteś, lepiej związać z kimś innym, kto będzie mi odpowiadał. <b><font color="#000080">Nie mamy prawa nikogo zmie­niać i nikt nie ma prawa zmieniać nas</font></b>. Jeśli mamy zamiar się zmienić, to dlatego, że sami tego chcemy, dlatego że nie chcemy cierpieć ani chwili dłużej.</p>
<p>*</p>
<p>Większość ludzi przeżywa całe swoje życie na <b><font color="#000080">ścież­ce lęku</font></b>. Pozostają w swoich związkach, ponieważ uważają, że muszą. Zmagają się z bezlikiem oczekiwań, jakie mają względem partnera i siebie. Cały ten dra­mat, całe cierpienie wynika stąd, że posługujemy się kanałami komunikacyjnymi, które powstały jeszcze przed naszymi narodzinami. Ludzie sądzą i są sądze­ni, plotkują na siebie, plotkują z przyjaciółmi i z każ­dym, kto ma na to ochotę. Sprawiają, że poszczegól­ni członkowie rodziny nienawidzą się nawzajem. Gro­madzą emocjonalną toksynę i przelewają ją na swoje dzieci. „<font color="#000080">Popatrz tylko na swego ojca, na to, co mi zrobił! Nie bądź taki jak ojciec! Wszyscy mężczyźni są tacy! Takie są wszystkie kobiety!</font>" To właśnie robimy ludziom, których powinniśmy kochać najbardziej - naszym dzieciom, przyjaciołom, rodzicom.</p>
<p>Na <b><font color="#000080">ścieżce lęku</font></b> istnieje tak wiele warunków, ocze­kiwań i obowiązków, że tworzymy mnóstwo reguł, tylko po to, by osłonić się przed emocjonalnym bó­lem. Tymczasem nie powinno być żadnych reguł. Wszelkie prawidła wpływają i zakłócają jakość odbio­ru naszych kanałów komunikacyjnych. Jest tak dlate­go, że kiedy się boimy - kłamiemy. Jeśli się spodzie­wasz, że będę taki, jakim chciałbyś mnie widzieć, poczuwam się do obowiązku, żeby spełnić to oczeki­wanie. Tymczasem wcale taki nie jestem. Kiedy jestem szczery, kiedy jestem taki, jaki jestem, nie akceptu­jesz mnie, czujesz się zraniony. Więc następnym ra­zem skłamię, ponieważ boję się odrzucenia. Boję się, że mnie zbesztasz, oskarżysz, uznasz za winnego, uka­rzesz. A ty ciągle o tym pamiętasz i wymierzasz mi karę znowu i znowu, i znowu - za ten sam błąd.</p>
<p>Na <b><font color="#000080">ścieżce miłości </font></b>jest sprawiedliwość. Jeśli popeł­nisz błąd, zapłacisz za niego tylko raz, a <font color="#000080"><b>jeśli napraw­dę siebie kochasz, będziesz się uczyć na błędach</b></font>. Na ścieżce lęku nie ma sprawiedliwości. Za ten sam błąd płacisz tysiące razy. Tak się rodzi poczucie niespra­wiedliwości, które otwiera mnóstwo emocjonalnych ran. I oczywiście potem z góry nastawiasz się na niepowodzenie. Ludzie robią dramat ze wszystkiego, na­wet z rzeczy bardzo prostych i mało istotnych. Postrzegamy te dramaty jako normalne związki, ponie­waż pary kroczą ścieżką lęku.</p>
<h2>Dwie połówki w związku</h2>
<p>W każdym związku są dwie połówki. Jedną połówką jesteś ty, a drugą twój syn, twoja córka, twój ojciec, matka, przyjaciel czy partner. Z tych dwóch połówek <b><font color="#000080">odpowiadasz tylko za swoją połowę</font></b>. Nie odpowiadasz za tę drugą. To nieważne, na ile bliska, jak ci się wydaje, jest ci ta osoba, czy jak bardzo ją kochasz. Po prostu nie ma możliwości, abyś mógł odpowiadać za coś, co jest w głowie drugiej osoby. Nigdy nie wiesz do końca, co ona czuje, w co wierzy, z jakich wychodzi założeń. Nie wiesz o niej niczego. Nie potrafimy zrozumieć takiej prostej i w gruncie rzeczy oczywistej prawdy. Ciągle próbujemy przejąć odpowiedzialność za drugą połowę i dlatego związki w piekle są oparte na lęku, nieszczęściu, walce o władzę.<br />
<font color="#000080"><b>Jeśli walczymy o sprawowanie kontroli, wynika to z braku szacunku</b></font>. Tak naprawdę wcale nie kochamy. To egoizm, a nie miłość. Chodzi nam tylko o te małe dawki, które sprawiają, że czujemy się dobrze. Kiedy nie mamy szacunku, zaczyna się wojna o władzę, ponieważ każdy chce odpowiadać, czyli decydować za drugiego. Muszę cię kontrolować, ponieważ cię nie szanuję. Muszę odpowiadać za ciebie, bo jeśli coś ci się stanie, zrani to i mnie, a ja nie chcę bólu. Zresztą jeśli zobaczę, że jesteś nieodpowiedzialny, będę cię przez cały czas poszturchiwać, żeby przypomnieć ci o odpowiedzialności. Odpowiedzialności z mojego punktu widzenia. Choć to wcale nie oznacza, że mam rację.<br />
Oto co się dzieje, kiedy przychodzimy ze <font color="#000080"><b>ścieżki lęku</b></font>. Ponieważ nie mam dla ciebie szacunku, postępuję tak, jakbyś nie był wystarczająco dobry albo wystarczająco inteligentny, żeby wiedzieć, co jest dla ciebie dobre, a co złe. Wychodzę z założenia, że nie jesteś wystarczająco silny, aby podjąć wyzwanie i zadbać o siebie. <font color="#000080">Muszę przejąć kontrolę, więc mówię: „Pozwól, że zrobię to za ciebie" albo: „Nie rób tego". </font>Staram się podporządkować sobie twoją połowę związku i zapanować nad całością. Jeśli przejmę kontrolę nad całym naszym związkiem, co się stanie z twoją rolą? Zniknie.<br />
Tylko z drugą połową możemy dzielić się przeżyciami, cieszyć się, tworzyć razem najpiękniejszy sen.</p>
<p>Tymczasem druga połowa ma zawsze swój własny sen, swoją własną wolę, nigdy nie zawładniemy owym snem, choćbyśmy nie wiem jak się starali. <font color="#000080"><b>Mamy więc wybór: możemy działać przeciwko sobie i walczyć o władzę albo stworzyć drużynę. W drużynie zawsze gra się ze sobą, a nie przeciwko sobie.</b></font><br />
Jeśli grasz w tenisa, masz partnera i jesteście drużyną. Nigdy nie występujecie przeciwko sobie. Nigdy. Nawet jeżeli różnicie się stylem gry, macie ten sam cel: bawić się razem, razem grać, być kumplami. Jeśli masz partnera, który narzuca ci swój styl gry i mówi: Nie, nie graj w ten sposób, graj tak! Nie, źle to robisz!" - gra przestaje być dla ciebie zabawą. W końcu w ogóle nie chcesz grać z takim partnerem. Zamiast tworzyć drużynę, twój partner chce ci narzucić sposób gry. Brak myślenia zespołowego zawsze powoduje konflikty. Jeśli popatrzysz na swoje partnerstwo, swój romantyczny związek, jak na drużynę, wszystko samo się naprawi. W związku, tak jak w grze, nie chodzi o <i></i>wygrywanie i przegrywanie. Chodzi o samą grę. Grasz, ponieważ chcesz się bawić.</p>
<p><i>Uświadomiwszy sobie, że nikt nie<br />
może sprawić, że będziesz szczęśliwy,<br />
ponieważ szczęście jest rezultatem<br />
miłości emanującej z ciebie,<br />
posiądziesz wiedzę o Sztuce Miłości<br />
i staniesz się Mistrzem.<br />
</i><br />
Na ścieżce miłości dajesz więcej, niż bierzesz. I oczywiście <b><font color="#000080">kochasz siebie samego na tyle,</font></b> by nie pozwolić wykorzystywać się egoistom. <font color="#000080">Nie szukasz odwetu, ale podajesz jasne komunikaty</font>. Możesz powiedzieć: „Nie podoba mi się, że próbujesz mnie wykorzystywać, że mnie nie szanujesz, że jesteś dla mnie niegrzeczny. Nie potrzebuję kogoś, kto mnie będzie obrażał słownie, emocjonalnie, fizycznie. Nie muszę bez przerwy słuchać twoich narzekań. Nie chodzi o to, że jestem lepszy od ciebie, lecz o to, że kocham piękno. Kocham śmiać się. Kocham bawić się. Kocham kochać. <font color="#000080"><b>To nie znaczy, że jestem egoistyczny, po prostu nie potrzebuję obok siebie kogoś, kto czuje się ofiarą.</b></font> To nie znaczy, że cię nie kocham, ale nie mogę brać na siebie odpowiedzialności za twój sen. Jeśli zwiążesz się ze mną, będzie to bardzo trudne dla twojego Demona, ponieważ w ogóle nie będę reagować na twój "balast ran". To nie jest egoizm, to miłość i szacunek dla nas samych. <b>Egoizm, władczość i lęk zniszczą niemal każdy związek.</b> Szlachetność, wolność i miłość są zaczynem najpiękniejszych związków - niekończącego się romansu...</p>
<p><i>Ruiz Don Miguel - Ścieżka Miłości. Sztuka budowania związków.</i></p>
<p><b>Inne posty z tej kategorii tematycznej :</b></p>
<p>•  <a href="http://zenforest.wordpress.com/2008/02/05/czy-bycie-wrazliwym-ma-zawsze-zle-skutki/">Czy wrażliwość ma zawsze złe skutki?</a></p>
<p>•  <a href="http://zenforest.wordpress.com/2007/12/25/zasady-udanego-zwiazku-milosci/">Zasady udanego związku miłości</a></p>
<p>•  <a href="http://zenforest.wordpress.com/2007/12/15/inni-sa-tylko-twoim-zwierciadlem/">Inni ludzie są Twoim zwierciadłem</a></p>
<p>•  <a href="http://zenforest.wordpress.com/2007/11/20/kogo-wybierasz-na-partnera-&#60;br &#62;&#60;/a&#62; w-zwiazku-lek-przed-autentyczna-bliskoscia/">Kogo wybierasz na partnera w<br />
związku? Lęk przed autentyczną bliskością</a></p>
<p>•  <a href="http://zenforest.wordpress.com/2007/11/23/toksyczny-zwiazek-jak-go-uniknac/">Toksyczny związek, jak go uniknąć?</a></p>
<p>•  <a href="http://zenforest.wordpress.com/2007/11/27/osadzasz-znaczy-ze-nie-rozumiesz/">Osądzasz? Znaczy że nie rozumiesz.</a></p>
<p>•  <a href="http://zenforest.wordpress.com/2008/02/17/jak-prowadzic-dyskusje/">Jak prowadzić dyskusje?</a></p>
<p>•  <a href="http://zenforest.wordpress.com/2008/03/16/idealne-partnerstwo/">Idealne partnerstwo</a></p>
<p>•  <a href="http://zenforest.wordpress.com/2008/03/18/poczucie-niepewnosci-i-gniew-w-zwiazku-dda/">Poczucie niepewności i gniew - w związku. DDA.</a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Inni są tylko Twoim zwierciadłem]]></title>
<link>http://zenforest.wordpress.com/2007/12/15/inni-sa-tylko-twoim-zwierciadlem/</link>
<pubDate>Sat, 15 Dec 2007 01:41:15 +0000</pubDate>
<dc:creator>zenforest</dc:creator>
<guid>http://zenforest.wordpress.com/2007/12/15/inni-sa-tylko-twoim-zwierciadlem/</guid>
<description><![CDATA[
Nie możesz kochać lub nienawidzić jakiejś cechy drugiego człowieka, jeśli nie odzwierciedla c]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://zenforest.wordpress.com/files/2007/12/zen_afirmacja_kobieta4.jpg" /></p>
<p><em><span style="color:black;letter-spacing:0.2pt;">Nie możesz kochać lub nienawidzić jakiejś cechy drugiego </span><span style="color:black;letter-spacing:0.05pt;">człowieka, jeśli nie odzwierciedla cechy, którą kochasz lub </span><span style="color:black;letter-spacing:0.2pt;">nienawidzisz u siebie.</span></em></p>
<p>Kiedy spotykasz kogoś po raz pierwszy, od razu w twoim umyśle powstaje wrażenie dotyczące tej osoby. W ciągu pierw­szych czterech minut stwierdzasz, co ci się podoba, a co nie. Ta ocena opiera się na szczegółach dostarczonych przez zmysły takich jak kolor oczu lub zapach wody kolońskiej, albo na prze­chowywanych w banku doświadczeniach z przeszłości, które kojarzą ci się z tą osobą.</p>
<p>Jednak twoje reakcje na innych są barometrem wyznaczającym odbiór samego siebie.<br />
<strong>To, jak postrzegasz innych, mówi więcej o tobie niż o nich. Nie możesz kochać lub nienawidzić jakiejś cechy drugiego człowieka, jeśli nie odzwierciedla cechy, którą kochasz lub nienawidzisz w sobie. </strong>Odczuwasz pociąg do ludzi podobnych do siebie, nie darzysz sympatią ludzi przejawiających cechy, za którymi nie przepadasz u siebie. Postrzegasz innych przez pryzmat swoich przeszłych doświadczeń, uczuć i myśli Zwykle jesteś przekonany, ze twój sposób postrzegania ich jest obiektywny i nie związany z twoimi własnymi problemami.</p>
<p><strong>Spróbuj jednak spojrzeć na swoje życie tak, jak gdybyś otrzy­mywał od innych ważne informacje przypominające lustrzane odbicie.</strong><br />
Jeśli przyjmiesz to założenie, każde spotkanie da ci sposob­ność zbadania twojego stosunku do siebie samego i do uczenia się. Przyjmij na chwilę założenie, ze cechy, które podziwiasz w innych — ich silą, talenty i pozytywne atrybuty — to w rzeczy­wistości cechy, które dostrzegłeś w sobie Rzucą one pełniejsze światło na twoje poczucie własnej wartości.</p>
<p><strong>Odwrotnie, możesz tez uznać, że ludzie, których oceniasz negatywnie, dają ci cenną sposobność dostrzeżenia tego, czego w sobie nie akceptujesz.</strong><br />
Za każdym razem, kiedy ktoś cię zezłości, zrani lub zirytuje, masz okazję uleczyć skutki dawnych wybuchów złości, napadów bólu czy rozdrażnienia. Być może dostrzeżenie w innych słabości stworzy ci szansę, by okazać im życzliwe współczucie, a może to dobry moment, żeby uleczyć skutki nieświadomych ujemnych ocen, jakim w duchu poddawałeś własną osobę.</p>
<p>Kiedy podejdziesz do życia w ten sposób, przejrzysz się w zwierciadłach tych, do których żywisz najwięcej żalu, jak również tych, których kochasz i podziwiasz, zwierciadła pomogą ci odkryć cechy, które u siebie odrzucasz i te, które bardzo wysoko cenisz.</p>
<p>Aby sprostać wyzwaniu Siódmej Reguły należy radykalnie zmienić perspektywę — zamiast oceniać innych, czyli to, co ze­wnętrzne, powinieneś przez resztę życia zgłębiać „ja", czyli to, co wewnętrzne. Rozpoznawaj wszelkie decyzje, oceny i projekcje, jakie rzutujesz na innych, i dostrzeż w nich wskazówki ukazujące, jak leczyć siebie i osiągnąć pełnię.</p>
<p>Lekcje, jakich udziela Siódma Reguła, obejmują tolerancję, zrozumiałość, leczenie i wsparcie. Kiedy nauczysz się tych lekcji, zrobisz duży krok na drodze do zmiany perspektywy — prze­staniesz się skupiać na innych, a skoncentrujesz na sobie.<br />
<em>Cherie Carter-Scott - "Jeśli życie jest gra oto jej reguły"</em></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Stres i napięcie = początek choroby]]></title>
<link>http://zenforest.wordpress.com/2007/12/08/stres-i-napiecie-poczatek-choroby/</link>
<pubDate>Sat, 08 Dec 2007 23:12:00 +0000</pubDate>
<dc:creator>zenforest</dc:creator>
<guid>http://zenforest.wordpress.com/2007/12/08/stres-i-napiecie-poczatek-choroby/</guid>
<description><![CDATA[
&#8220;Poznanie - to bycie pewnym, że chwila obecna jest najcenniejszym momentem twojego życia.]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://zenforest.wordpress.com/files/2007/12/zen_afirmacja_medytacja_stres3.jpg" /></p>
<p>"Poznanie - to bycie pewnym, że chwila obecna jest najcenniejszym momentem twojego życia."</p>
<p>Istotną sprawą w obecnym czasie jest zrozumienie, w jaki sposób, na planie ziemskim, w ciele fizycznym, powstaje choroba. Otóż, winowajcą jest “Napięcie".<br />
Napięcie tworzy się przede wszystkim na skutek braku połączenia z wewnętrznym “ja", to znaczy, z tą częścią siebie, która jest w stałym kontakcie z wszechmocną i wszechobecną miłością Boga. Ten brak połączenia rozrasta się codziennie w swej szkodliwości kiedy człowiek żyje w sposób linearny i dogmatyczny.</p>
<p><span style="font-weight:bold;">Napięcie tworzą autodestrukcyjne nawyki i systemy wierzeń; jak również uczucia, takie jak zawiść, uraza, nienawiść.</span></p>
<p><span style="font-weight:bold;text-decoration:underline;"> Napięcie w ciele nasila się jeszcze bardziej kiedy dochodzi do tego osądzanie wszystkiego i wszystkich. </span></p>
<p>Taki stan jest zasadniczo wynikiem postawy nie-kochania siebie lub braku odwagi kochania siebie całym swoim sercem. Tę postawę określamy jako nie-przyzwolenie na samopoznanie.</p>
<p><span style="text-decoration:underline;">Zastanów się nad tym.</span></p>
<p>Napięcie w dużym stopniu nadwyręża Centralny Układ Nerwowy (ang. “Central Nervous System" - w tekście używany będzie skrót CNS) ciała powodując ostatecznie załamanie się wszystkich współzależnych układów twojej struktury atomowej, tej świątyni światła, twojego ciała.</p>
<p><span style="font-weight:bold;">Życiowa energia Boga nie jest w stanie swobodnie poruszać się w ciele, które jest maksymalnie napięte.</span></p>
<p>Napięcie działa jak hamulec dla życiowego przepływu boskiej energii, która - gdy jej się na to pozwoli - jest w stanie zapewnić doskonałe zdrowie, niezwykłe siły witalne oraz stan łaski.</p>
<p>W twej formie cielesnej, niezbędny jest stan bycia “na luzie". Przyjmij postawę całkowitego odprężenia w stosunku do wszystkiego co cię otacza. Nie jest trudną rzeczą pozwolić niedoli i napięciu wydostać się z twojego wnętrza, twojego serca. Pozwól, aby różdżka Boga zatroszczyła się o twoje sprawy. <span style="font-weight:bold;">Zadaniem CNS nie jest zajmowanie się nieistotnymi szczegółami codziennego szycia - typu: “Może mógłbym...", “A co z...", “Być może w przyszłości...".</span></p>
<p>Takie stany istnienia wywołują napięcie powodując dezorientację i zniszczenie na płaszczyźnie układu komórkowego.<br />
W miarę, jak wzrasta napięcie w całym ciele, pojawiają się różnego rodzaju choroby, obniża się siła życiowa i kiedyś tak mocna, żywotna podstawa zdrowia i witalności zaczyna się kruszyć, by w końcu doprowadzić do śmierci ciała.</p>
<p><span style="font-weight:bold;">Oto dlaczego tak ważną rzeczą jest teraz pokochać siebie, całkowicie i bez zastrzeżeń, bo taka jest wielka lekcja choroby.</span></p>
<p>Ćwiczenie - oddychaj głęboko koncentrując się na splocie słonecznym, jednocześnie wyobrażając sobie swój układ nerwowy jako kryształowo czystą, niebieską rzekę przepływającą przez ciebie kaskadami; odkryj w niej odcinki, które są zablokowane przez “rumowisko" napięcia. Przeanalizuj to “rumowisko" - skąd ono pochodzi i kto lub co jest za nie odpowiedzialny; pamiętając o tym, że “nic nie jest warte, aby przejmować się ...niczym".</p>
<p>Wyzwaniem dla ciebie jest rozluźnienie się, “puszczenie" wszystkiego i płynięcie...; rzeka życia jest połączona z rzeką boskości twojego wnętrza.</p>
<p><span style="font-weight:bold;">Zasadniczo, każda silna, zdrowa, pełna witalności dusza, która pozostaje w zgodzie z życiem (we wszystkich jego przejawach) jest w stanie poradzić sobie z każdym rodzajem toksyn, zarazków i wirusów. </span>One nie stanowią żadnego problemu.<br />
Faktyczny problem polega na wzbranianiu się przed zrozumieniem i poznaniem kim naprawdę jesteś. Dla wielu ludzi życie wypełnione nużącą monotonią codzienności jest czymś normalnym; pozwalają więc, aby ich ograniczające myśli przytłaczały ich swoją jednostajnością, wywołując w ten sposób stan złudzenia, w którym trudno jest dostrzec kim się jest naprawdę.</p>
<p>Wznieś się w radości, a dar zdrowia i wolności będzie należał do ciebie.</p>
<p>Zasługujesz na wielką miłość - dawaj ją bez zastrzeżeń.</p>
<p>Ciało fizyczne jest barometrem, niezwykle czułym na każdą myśl i uczucie. Dlatego warto jest być uczciwym wobec samego siebie i właściwie ocenić swój stosunek do życia, do siebie, do Boga.</p>
<p>Napięcie nie jest z natury swej twórcze; hamuje ono regenerację komórek i osłabia reakcje.</p>
<p>Jest ono wytworem człowieka, iluzją wspieraną przez życie oparte na zagmatwanym myśleniu, chaotycznym działaniu i braku odczuwania.<br />
Jeśli przyjrzymy się małym mistrzom, jakimi są małe dzieci, zauważymy, że są one wolne od napięcia; przyjemnie popatrzeć na ich delikatne i giętkie ciała. Zauważ jak każda chwila jest u nich wypełniona zdumieniem, są wszystkim oczarowane, pozwalając w ten sposób na swobodny przepływ siły życiowej. Pozwalają aby ten przepływ boskości poruszał się nieprzerwanie z wnętrza na zewnątrz, niczym niezachwiany strumień miłości. <span style="font-weight:bold;">Niczego nie oceniając, przechodzą swobodnie z jednej do kolejnej chwili obecnej.</span></p>
<p>Kiedy znowu popatrzysz w oczy dziecka wiedz, że patrzysz w oczy Boga. Pozwól dzieciom, aby zaprowadziły cię do świata, do życia bez napięcia, a zrobią to z wielką radością. Dzieci wiedzą... Może dobrze by było gdybyś ich posłuchał, a może byś się do nich przyłączył, kiedy tak figlują i bawią się z życiem.</p>
<p>CNS, boska rzeka w tobie, natychmiast reaguje na myśli, które są pokojowe w swej naturze. Pozwalając nieograniczonym, czystym myślom o Bogu wpływać do twej świadomości, umożliwiasz wewnętrznemu dziecku szybkie wyciszenie się, zrelaksowanie i zestrojenie z rzeką życia, która jest tobą.</p>
<p>W głębi każdego człowieka istnieje ogromna, nieograniczona grota miłości, z której niejako można się napić aby ugasić pragnienie. Aby to uczynić, mistrz wpierw koncentruje się na sobie, wie bowiem, że aby móc służyć światu musi wpierw bezwarunkowo obdarzyć siebie.</p>
<p>Nie zda się na nic stawianie innych przed swoim wewnętrznym “ja", gdyż poświęcając na rzecz innych potrzebę swego wewnętrznego dziecka, jedynie wywołasz wzrost napięcia w swojej własnej wewnętrznej rzece.</p>
<p>Czy sądzisz, że Bóg powiedziałby “tak", gdyby jego prawdą było “nie" lub “nie" gdyby prawdą było “tak"?</p>
<p><span style="font-style:italic;">Vulcan - "Wiedz, że wiesz"</span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Duży/duży/marny?]]></title>
<link>http://janstojke.wordpress.com/2007/12/04/duzyduzymarny/</link>
<pubDate>Tue, 04 Dec 2007 00:01:24 +0000</pubDate>
<dc:creator>Jan Stojke</dc:creator>
<guid>http://janstojke.wordpress.com/2007/12/04/duzyduzymarny/</guid>
<description><![CDATA[Właśnie zobaczyłem dwie tabelki w magazynie Logo. Obie dotyczyły wymiarów penisa i muszę przyz]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal">Właśnie zobaczyłem dwie tabelki w magazynie Logo. Obie dotyczyły wymiarów penisa i muszę przyznać, ze zaspokoiły moją męską próżność. W obu uzyskałem wynik więcej niż przyzwoity, a moja była<span>  </span>dziewczyna, pewnie postawiła by mnie jeszcze wyżej (męskie kompleksy dają o sobie znać). Nie chwalić się jednak chciałem, bowiem przy okazji sprawdzania wymiarów, przypomniały mi się dwa felietony (świetne swoją drogą!) Hanny Bakuły o kochaniu. Nie tym romantycznym, ale o miłości łóżkowej. Były one o tym, że generalnie – my faceci – jesteśmy w tym kiepscy.</p>
<p><!--more--></p>
<p class="MsoNormal">Cóż więc zatem z wielkości, skoro marność nad marnościami prezentujemy w trzecim, nie dającym się zmierzyć elemencie: technice. Pozwolę (ba! czuję się zmuszony by to zrobić) sobie zdradzić swój męski ród i stanąć po kobiecej stronie barykady. Nie tylko dla tego, że jest tu zdecydowanie ładniej, ale ze względu na to, że wiem co o kobietach mówimy, a co z nimi robimy.</p>
<p class="MsoNormal">Panowie! Drodzy koledzy, wrogowie i rywale. W większości jesteście w łóżku do niczego. Sam oczywiście zaliczam się do wyjątków, ale nie pozwoliłem sobie na to tak całkiem swawolnie. Otóż śmiem nazwać się wyjątkowym, gdyż doszukałem się przyczyny kobiecego bólu głowy. Wszystko jest sprawą zadowolenie i myślenia o zaspokojeniu kochanki.</p>
<p class="MsoNormal"><span> </span>Mężczyzna otóż, myśli odwrotnie. Mimo że sam zadowolić może się łatwo (nie oszukujmy się, nam jest łatwiej) to i tak skupia się tylko na sobie i nie zważa, że jego partnerka zastanawia się właśnie co wieczorem obejrzy w TV, albo też na jaki kolor przemalować pokój. Następnie idzie, ukontentowany buhaj, do swoich ziomków, opowiadać jak to zaliczył lub zwyczajnie zerżnął panienkę, nie zdając sobie sprawy że całkowicie dał plamę. Albo i tego nie dał.</p>
<p class="MsoNormal">Cały zaś problem polega właśnie na tym, że uprawiając sex (a nawet kochając się) nie zwracamy (w sensie wy!) uwagi na to co kobieta czuje. A one lubią być dotykane i całowane na różne sposoby. Trzy minuty, nawet 5 minut, to zdecydowanie za mało. Z każdą kobietą trzeba też inaczej, bo my penisa mamy zawsze w tym samym miejscu, a u nich, mityczny punkt G, może być wszędzie. Konkretnych rad dawać nie zamierzam. Nie mój w tym interes, a i na siłach się nie czuję.</p>
<p class="MsoNormal">Mogę jedynie zaapelować do Was piękne Panie. Nie dajcie się zepchnąć do roli pojemników na spermę. Ileż to razy słyszałem od Was, że kochacie się z facetem, bo chcecie sprawić mu przyjemność i nie skarżycie się by nie zranić męskiego ego. Miejcie świadomość własnej wartości w łóżku.  Wymagajcie od nas dania Wam satysfakcji. Żądajcie jej wręcz, a jeśli facet nie daje rady – zmieńcie go natychmiast. Śmiem twierdzić, że szczęście w łóżku przekłada się na szczęście całego związku w sposób bezdyskusyjny i nie do przecenienia.</p>
<p class="MsoNormal"> Na świecie jest jeszcze wielu takich, którzy wolą dawać niż brać. Wystarczy poszukać. Albo też dać się znaleźć.</p>
<p class="MsoNormal">&#160;</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Co mowi kosciol katolicki o homoseksualizmie?]]></title>
<link>http://mitofobia.wordpress.com/2007/12/01/co-mowi-kosciol-katolicki-o-homoseksualizmie/</link>
<pubDate>Sat, 01 Dec 2007 10:15:00 +0000</pubDate>
<dc:creator>mitofobia</dc:creator>
<guid>http://mitofobia.wordpress.com/2007/12/01/co-mowi-kosciol-katolicki-o-homoseksualizmie/</guid>
<description><![CDATA[Homoseksualizm oznacza relacje między mężczyznami lub kobietami odczuwającymi pociąg płciowy, ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Homoseksualizm oznacza relacje między mężczyznami lub kobietami odczuwającymi pociąg płciowy, wyłączny lub dominujący, do osób tej samej płci. Przybierał on bardzo zróżnicowane formy na przestrzeni wieków i w różnych kulturach. Jego psychiczna geneza pozostaje w dużej części nie wyjaśniona. Tradycja, opierając się na Piśmie świętym, przedstawiającym homoseksualizm jako <strong>poważne zepsucie, zawsze głosiła, że „akty homoseksualizmu z samej swojej wewnętrznej natury są nieuporządkowane”. Są one sprzeczne z prawem naturalnym</strong>; wykluczają z aktu płciowego dar życia. Nie wynikają z prawdziwej komplementarności uczuciowej i płciowej. W żadnym wypadku nie będą mogły zostać zaaprobowane.<br />
Znaczna liczba mężczyzn i kobiet przejawia głęboko osadzone skłonności homoseksualne. <strong>Osoby takie nie wybierają swej kondycji homoseksualnej;</strong> dla większości z nich stanowi ona trudne doświadczenie. <strong>Powinno się traktować je z szacunkiem, współczuciem i delikatnością. Powinno się unikać wobec nich jakichkolwiek oznak niesłusznej dyskryminacji.</strong> Osoby te są wezwane do wypełniania woli Bożej w swoim życiu i – jeśli są chrześcijanami – do złączenia z ofiarą krzyża Pana trudności, jakie mogą napotykać z powodu swojej kondycji. (Katechizm Kosciola Katolickiego 2357-2358).<br />
A wiec: nie choroba, nie zboczenie - ale niewyjasnione, nieuporzadkowane zepsucie. Na dodatek osoby homoseksualne nie wybieraja swojej kondycji seksualnej. Tak uczy Kosciol Katolicki.</p>
<p>Jednostki, ktore promuja nienawisc i dyskryminacje (w mediach i parafiach) - powinny juz dzis <strong>wypisac sie z kosciola</strong>, ktory mowi co innego niz one uwazaja. Ich zachowanie przeczy jakiejkolwiek religii. Hanba!</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Mobing (mobbing)]]></title>
<link>http://motyl.wordpress.com/2007/11/08/mobing-mobbing/</link>
<pubDate>Thu, 08 Nov 2007 14:02:16 +0000</pubDate>
<dc:creator>Paweł</dc:creator>
<guid>http://motyl.wordpress.com/2007/11/08/mobing-mobbing/</guid>
<description><![CDATA[W dzisiejszym odcinku bloga wpis o pracy, z życia wzięte.
Konkretnie w mojej pracy:
Mam iść po n]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>W dzisiejszym odcinku bloga wpis o pracy, z życia wzięte.</p>
<p>Konkretnie w mojej pracy:</p>
<blockquote><p>Mam iść po naklejki na kartony, więc idę do pewnej Pani i mówię że potrzebuje naklejki. Ona na to że zaraz da, ale po chwili mówi że musimy iść do drugiego magazynu bo ona już nie ma. Więc idziemy, kiedy doszliśmy ja poczekałem przed małym pomieszczeniem ona zaś weszła do środka. Na tymże magazynie 'rządzi' niejaki Pan E. kiedy zobaczył mnie że stoję przed pomieszczeniem powiedział głośno: "a on co kur*a tu znowu robi!" Kiedy to usłyszałem zdębiałem i nie wiedziałem co robić. Po chwili kobieta z którą przyszedłem powiedziała do Pana E. że ja czekam na nią. Dała mi naklejki i poszedłem stamtąd.</p>
<p>Powiedziałem ludziom o tym incydencie i się dowiedziałem że Pan E. jest taki, i stosuje takie praktyki na innych ludziach także. Widocznie nie znalazł się jeszcze nikt kto by mu to ładnie prosto w twarz powiedział. Wcześniej były mniejsze "spięcia" między Panem E. a mną jednak traktowałem to jako nic nie znaczące. Potem uświadomiłem sobie że przecież to jest nic innego jak mobbing.</p></blockquote>
<p><!--more--> Z wikipedii:</p>
<blockquote><p><a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Mobbing" target="_blank">Mobbing</a> - to termin wywodzący się z angielskiego słowa to mob (szykanować), oznaczający celowe, systematyczne, powtarzające się przez dłuższy czas, zachowania naruszające godność osobistą danej osoby. Terminu mobbing w odniesieniu do zachowań występujących w grupach społecznych użył jako pierwszy szwedzki naukowiec Peter-Paul Heinemann.</p>
<p>Mobbing zazwyczaj ma na celu lub skutkuje: poniżeniem, ośmieszeniem, zaniżeniem samooceny lub wyeliminowaniem albo odizolowaniem pracownika od współpracowników.</p>
<p>Kierunki mobbowania w zhierarchizowanych strukturach organizacyjnych</p>
<p>* mobbing ukośny - osoby mobbująca i mobbowana znajdują się na różnych poziomach;<br />
* mobbing prosty - osoby mobbująca i mobbowana znajdują się na tym samym poziomie;</p>
<p>Taktyki mobbingu</p>
<p>* taktyka upokorzenia<br />
* taktyka zastraszenia<br />
* taktyka pomniejszenia kompetencji<br />
* taktyka izolacji<br />
* taktyka poniżania</p>
<p>Aspekty prawne</p>
<p>Prawo pracy</p>
<p>Według art. 943 § 2. Kodeksu pracy mobbing oznacza działania lub zachowania dotyczące pracownika lub skierowane przeciwko pracownikowi, polegające na uporczywym i długotrwałym nękaniu lub zastraszaniu pracownika, wywołujące u niego zaniżoną ocenę przydatności zawodowej, powodujące lub mające na celu poniżenie lub ośmieszenie pracownika, izolowanie go lub wyeliminowanie z zespołu współpracowników.</p>
<p>Pracodawca jest obowiązany przeciwdziałać mobbingowi (art. 943 § 1. K.p.).</p>
<p>Pojęcie mobbingu jest zasadniczo nowością w polskim prawie pracy. Z tego też względu nie ma wystarczająco jasnych i ugruntowanych powszechną praktyką kryteriów wedle których możliwe byłoby bezsprzeczne rozdzielenie zjawiska mobbingu od takich atrybutów pracodawcy czy przełożonego jak: egzekwowanie poleceń, egzekwowanie dyscypliny czy możliwość kształtowania preferowanych postaw i zachowań międzyludzkich.</p></blockquote>
<p>Na stronie <a href="http://www.poradaprawna.pl/index_pytania.php?co=pozycja&#38;id=26495" target="_blank">poradaprawna.pl</a> napisano tak:</p>
<blockquote><p>Mobbing oznacza działania lub zachowania dotyczące pracownika lub skierowane przeciwko pracownikowi, polegające na uporczywym i długotrwałym nękaniu lub zastraszaniu pracownika, wywołujące u niego zaniżoną ocenę przydatności zawodowej, powodujące lub mające na celu poniżenie lub ośmieszenie pracownika, izolowanie go lub wyeliminowanie z zespołu współpracowników (art. 943 § 2 k.p.).<br />
Co ważne mobbingu nie musi wyłącznie dopuszczać się pracodawca, może to być równie dobrze przełożony lub współpracownik.<br />
Pracodawca odpowiada za mobbing także w przypadku kiedy nie wiedział o występowania tego zjawiska na terenie jego zakładu pracy.<br />
Pracownik, u którego mobbing wywołał rozstrój zdrowia, może dochodzić od pracodawcy odpowiedniej sumy tytułem zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę. Podstawą odpowiedzialności pracodawcy jest tutaj art. 943 § 3 k.p.. Wysokość minimalna oraz maksymalana owego zadośćuczynienia nie została w KP określona dlatego na podstawie art. 300 k.p., w którym znalazł się zapis, iż w sprawach nie unormowanych przepisami prawa pracy do stosunku pracy stosuje się odpowiednio przepisy kodeksu cywilnego, jeżeli nie są one sprzeczne z zasadami prawa pracy (art. 445 k.c.).<br />
Pracownik, który wskutek mobbingu rozwiązał umowę o pracę, ma prawo dochodzić od pracodawcy odszkodowania w wysokości nie niższej niż minimalne wynagrodzenie za pracę.<br />
Oświadczenie pracownika o rozwiązaniu umowy o pracę powinno nastąpić na piśmie z podaniem przyczyny (tj. dokładnego określenia na czym polegało zjawisko mobbingu).<br />
Pracownik ma także prawo dochodzenia kosztów zwiazanych z leczeniem od pracodawcy lub od osoby która stosowała mobbing - właściwe tu będą zapisy art. 444 k.c.<br />
Należy rozróżnic mobbing od zasady równego traktowania w zatrudnieniu. Za naruszenie zasady równego traktowania w zatrudnieniu, uważa się na podstawie art. 183b § 1 k.p. różnicowanie przez pracodawcę sytuacji pracownika, nierówne traktowanie z jednej lub kilku przyczyn określonych w art. 183a § 1 KP to jest dotyczących:<br />
a) nawiązania i rozwiązania stosunku pracy,<br />
b) warunków zatrudnienia,<br />
c) awansowania oraz dostępu do szkolenia w celu podnoszenia kwalifikacji zawodowych, w szczególności:<br />
- bez względu na płeć,<br />
- wiek,<br />
- niepełnosprawność,<br />
- rasę,<br />
- religię,<br />
- narodowość,<br />
- przekonania polityczne,<br />
- przynależność związkową, pochodzenie etniczne,<br />
- wyznanie, orientację seksualną,<br />
a także bez względu na zatrudnienie na czas określony lub nieokreślony albo w pełnym lub w niepełnym wymiarze czasu pracy<br />
Jeżeli skutkiem tego jest w szczególności:<br />
1) odmowa nawiązania lub rozwiązanie stosunku pracy,<br />
2) niekorzystne ukształtowanie wynagrodzenia za pracę lub innych warunków zatrudnienia albo pominięcie przy awansowaniu lub przyznawaniu innych świadczeń związanych z pracą,<br />
3) pominięcie przy typowaniu do udziału w szkoleniach podnoszących kwalifikacje zawodowe – chyba że pracodawca udowodni, że kierował się obiektywnymi powodami, mamy do czynienia z naruszeniem zasady równego traktowania w zatrudnieniu.<br />
W takim przypadku pracownik wobec której pracodawca naruszył zasadę równego traktowania w zatrudnieniu, ma prawo do odszkodowania w wysokości nie niższej niż minimalne wynagrodzenie za pracę.</p></blockquote>
<p>Okazuje się że zjawisko występuje szerzej, znalazłem kilka stron (for) gdzie dyskutuje się na tenże temat:</p>
<ul>
<li><a href="http://www.prawo-pracy.pl/forum/viewtopic.php?p=17565" target="_blank"> http://www.prawo-pracy.pl/forum/viewtopic.php?p=17565</a></li>
<li><a href="http://dozaboard.tlen.pl/temat.php?id_p=5862&#38;id_f=29" target="_blank"> http://dozaboard.tlen.pl/temat.php?id_p=5862&#38;id_f=29</a></li>
<li><a href="http://www.nowebiuro.pl/forum/post-1322.html" target="_blank"> http://www.nowebiuro.pl/forum/post-1322.html</a></li>
</ul>
<p>Okazuje się że istnieje w Polsce stowarzyszenie antymobbingowe: <a href="http://www.mobbing.most.org.pl" target="_blank">http://www.mobbing.most.org.pl</a></p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
