<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>suwerennosc &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/suwerennosc/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "suwerennosc"</description>
	<pubDate>Tue, 07 Oct 2008 16:42:31 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Traktat z Lizbony a suwerenność]]></title>
<link>http://rydzykfizyk.wordpress.com/?p=37</link>
<pubDate>Thu, 03 Jul 2008 08:37:24 +0000</pubDate>
<dc:creator>rydzykfizyk</dc:creator>
<guid>http://rydzykfizyk.pl.wordpress.com/2008/07/03/traktat-z-lizbony-a-suwerennosc/</guid>
<description><![CDATA[Jeszcze Traktat z Lizbony nie wszedł w życie a już mamy dowody na to, że pociąga za sobą ogran]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;"><strong><span style="color:#333399;">Jeszcze Traktat z Lizbony nie wszedł w życie a już mamy dowody na to, że pociąga za sobą ograniczenie suwerenności państw członkowskich. Pierwszym dowodem są naciski na Irlandię drugim ograniczana właśnie suwerenność Polski.</span></strong></p>
<p style="text-align:justify;">Traktat w art. 6 ust. 2 przewiduje, że wchodzi w życie 1 stycznia 2009 roku, pod warunkiem że zostaną złożone wszystkie dokumenty ratyfikacyjne lub w przeciwnym razie wchodzi on w życie pierwszego dnia miesiąca następującego po złożeniu dokumentu ratyfikacyjnego przez Państwo-Sygnatariusza, które jako ostatnie dopełni tej formalności.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong><span style="color:#333399;">W tym świetle należy się zastanowić dlaczego tak wielu ludzi, w tym również blogerów Salonu 24 chce ograniczać irlandzką suwerenność wmawiając temu małemu krajowi, że już podjął decyzję i nie ma prawa jej zmienić. Otóż z powyższego przepisu wynika, że nie dość, że Irlandia nie jest ograniczona czasowo w swojej decyzji i może dokonać ratyfikacji Traktatu w każdej chwili to jeszcze może się zdarzyć, że zadecyduje o dacie jego wejścia w życie.</span></strong></p>
<p style="text-align:justify;"><strong><span style="color:#333399;">Natomiast uznawanie decyzji wyrażonej w czerwcowym referendum za ostateczną jest takim samym ograniczaniem irlandzkiej suwerenności jak naciski na ten kraj by Traktat ratyfikował.</span></strong></p>
<p style="text-align:justify;">Ze smutkiem przyjmuje też wypowiedzi Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego, który postanowił uzależnić suwerenne prawo Rzeczypospolitej do związania się i ratyfikacji porozumień międzynarodowych od decyzji obcego państwa.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong><span style="color:#333399;">Możemy odczuwać wiele sympatii do Irlandczyków, do tego kraju w końcu odwoływały się nawet hasła w ostatniej kampanii wyborczej, ale to nie powód by rezygnować z własnej suwerenności.</span></strong></p>
<p style="text-align:justify;">Z niepokojem oczekuje czy Prezydent RP nie postanowi usankcjonować tego stanu rzeczy proponując wpisanie do Konstytucji, że <span style="color:#333399;"><em>Rzeczpospolita Polska w swej polityce nawiązuje do szczytnych tradycji solidarności z siłami wolności i postępu, umacnia przyjaźń i współpracę ze Republiką Irlandii</em>.</span></p>
<p> </p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Suwerennosc, UE, Traktat]]></title>
<link>http://gegenjay.wordpress.com/?p=422</link>
<pubDate>Wed, 12 Mar 2008 20:35:57 +0000</pubDate>
<dc:creator>kilogram13</dc:creator>
<guid>http://gegenjay.pl.wordpress.com/2008/03/12/suwerennosc-ue-traktat/</guid>
<description><![CDATA[(Nasz Dziennik)

Już przed referendum akcesyjnym z 2003 roku wielu z nas, opierając się nachalnej]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>(Nasz Dziennik)</p>
<p><img src="http://www.naszdziennik.pl/php/przezr.gif" height="4" width="0" /><br />
<b>Już przed referendum akcesyjnym z 2003 roku wielu z nas, opierając się nachalnej propagandzie tak zwanych euroentuzjastów, dobrze rozumiało, że istotą obecnego modelu funkcjonowania Unii Europejskiej jest konsekwentne likwidowanie suwerenności państw narodowych w kolejnych dziedzinach życia. Po akcesji okazało się, że nasze podejrzenia sprawdziły się całkowicie.</b></p>
<p>Na mocy orzecznictwa Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości prawo wspólnotowe ma, niestety, prymat nad prawem polskim. Nie możemy obecnie całkiem swobodnie kształtować zapisów polskiego prawa dotyczącego na przykład: zasad pomocy publicznej, sposobu funkcjonowania NBP, prawa bankowego, prawa rynku kapitałowego, podatku VAT, akcyzy, udziału kapitału zagranicznego w mediach i wielu innych zagadnień życia narodowego.<br />
Zlikwidowana została polska polityka celna, polityka rolna jest również prowadzona w dużym stopniu na szczeblu ponadnarodowym, ograniczona została swoboda kształtowania naszej polityki budżetowej poprzez wprowadzenie tzw. procedury nadmiernego deficytu. Pojawiają się postulaty tworzenia paneuropejskiego nadzoru bankowego oraz ujednolicania podstawy podatku dochodowego od przedsiębiorstw, a nawet wprowadzenia minimalnej stawki tego podatku.<br />
Dosłownie kilka dni po ostatnich, wygranych przez PO, wyborach parlamentarnych, na łamach, "Rzeczpospolitej" ukazał się artykuł, w którym ujawniono, że Komisja Europejska zażądała od naszego kraju zniesienia limitu zagranicznego dla otwartych funduszy emerytalnych (OFE)! Obecnie mogą one inwestować za granicą tylko do 5 proc. swych aktywów. Aktywa tych funduszy emerytalnych to prawie 135 miliardów złotych (dane KNF z lutego 2008). KE chce utworzyć specjalny ponadnarodowy urząd regulacji rynku energetycznego. Czy naprawdę chcemy pozwolić eurokratom na dalsze poszerzanie ich władzy?<br />
Eurokomisarze w swych dążeniach wcale się nie zatrzymali. Zamierzają przyznać Unii osobowość prawną. Ośmielili się nawet wysunąć koncepcję utworzenia funkcji unijnego ministra spraw zagranicznych, zwanego dla niepoznaki w nieco inny sposób. Chcą zwiększyć swą władzę nad naszą Ojczyzną w kolejnych dziedzinach życia. W tym celu opracowano tak zwany traktat lizboński, który jest tak naprawdę pomysłem konstytucji dla nowo tworzącego się federalnego państwa europejskiego, zwanego także superpaństwem. Ponieważ twór ten - czy raczej "nowotwór" - mógłby powstać jedynie na gruzach państw narodowych, to jasne jest, że przyjęcie traktatu lizbońskiego byłoby kolejnym krokiem na drodze do likwidacji naszego państwa. Z tego punktu widzenia referendum w sprawie traktatu, za którym wciąż się opowiadamy, stanowiłoby swoisty plebiscyt w sprawie faktycznej przynależności państwowej.</p>
<p><b>Od euro do superpaństwa</b><br />
Patrząc na dotychczasowy kształt integracji w Europie, można przekonać się, jak ważne znaczenie miał traktat z Maastricht. Przewidywał on m.in. likwidację prawa poszczególnych krajów do prowadzenia własnej polityki pieniężnej oraz wprowadzał ograniczenie swobody prowadzenia polityki budżetowej. Jakie są tego efekty? Traktat z Maastricht wszedł w życie w listopadzie 1993 roku. W latach 1994-2007 średnie tempo wzrostu PKB w krajach, które w największym stopniu ograniczyły swą suwerenność, czyli w krajach strefy euro, wynosiło 2,2 procent. Tymczasem w Islandii wzrost PKB ukształtował się na poziomie 3,9 proc., w Australii - 3,7 proc., Nowej Zelandii - 3,5 proc., Kanadzie - 3,3 proc., Norwegii - 3,2 proc., USA - 3,1 proc., Szwecji - 3,1 proc., Wielkiej Brytanii - 3,0 proc. oraz Danii - 2,5 procent. Ciekawe, że kraje EWG rozwijały się z reguły szybciej od USA w latach 50. i 60. XX wieku, czyli wtedy, gdy zakres kompetencji instytucji wspólnotowych był znacznie mniejszy niż obecnie. Oznacza to, że - generalnie rzecz biorąc - suwerenność oprócz tego, iż stanowi wartość samą w sobie, jest dla krajów europejskich czynnikiem sprzyjającym wzrostowi gospodarczemu. Ograniczanie suwerenności krajów europejskich wzrost ten hamuje.<br />
Mówiąc o integracji europejskiej, warto pamiętać, że ogromne znaczenie dla jej przebiegu miała koncepcja likwidacji walut narodowych. Opiera się ona na poglądach Kanadyjczyka Roberta Mundella, który uważał, że na danym obszarze opłaca się wprowadzić jedną walutę w miejsce dotychczasowych walut narodowych, jeżeli obszar ten będzie silnie zintegrowany. Urzędnicy unijni nie mówią tego wprost, ale niejako wykorzystują tę koncepcję do ujednolicania wszystkiego, co się tylko da, do powiększania liczby dziedzin, w których decyduje Unia, a nie kraje członkowskie. Uważają, że prawo w Unii trzeba ujednolicać, czyli tak naprawdę odbierać poszczególnym krajom atrybuty ich suwerenności. Uważam więc, iż pojawienie się projektu konstytucji dla Europy, a potem projektu traktatu z Lizbony było odroczonym w czasie skutkiem wprowadzenia euro. Wielkim zwolennikiem zapisów konstytucji dla Europy (zawartych także w traktacie lizbońskim) jest Europejski Bank Centralny. Zostało to wprost stwierdzone w raportach rocznych z 2005 i 2006 roku.</p>
<p><b>Odrzućmy ten traktat</b><br />
Myślę, że nadszedł czas, aby Unia Europejska uszczupliła swe kompetencje i przekazała je na powrót krajom członkowskim. Pomijając nawet kwestie polityczne, byłoby to po prostu ekonomicznie opłacalne. Uważam, że na tym właśnie powinna polegać prawdziwa reforma funkcjonowania UE. Zacznijmy od rzeczy najprostszych - może na początek niech Unia pozwoli krajom członkowskim samodzielnie regulować poziom kapitału zagranicznego w mediach. To oczywiście tylko przykład.<br />
Niektórzy mówią, że trzeba przekazywać nasze polskie kompetencje w ręce Unii, gdyż stanowi to rzekomo "inwestycję w lepszą przyszłość naszych dzieci i wnuków". Uważam, iż takie stawianie sprawy jest obrażaniem przyszłych pokoleń Polaków. Sugeruje się bowiem, że ten przysłowiowy wnuk będzie skrajnym kosmopolitą, który nie zechce, aby istniało niepodległe i suwerenne państwo polskie. W związku z powyższym apeluję: brońmy suwerenności naszej Ojczyzny nie tylko dla siebie, ale też dla naszych dzieci i wnuków! Odrzućmy ten traktat i nie przykładajmy ręki do koncepcji, której celem jest likwidacja państwa polskiego.<br />
<b>Gabriela Masłowska,<br />
poseł na Sejm RP (PiS)</b></p>
<p>* * * * * * * * * * * * * * * *</p>
<p><b>Apel do Sejmu i Senatu</b><br />
Odrzucić ratyfikację Traktatu z Lizbony</p>
<div class="index_wiadomosc_content_pierwsze_intro"> Zwracam się z apelem do Posłów na Sejm RP i Senatorów RP o odrzucenie ratyfikacji Traktatu z Lizbony. Jest to dokument prawie identyczny z odrzuconą już konstytucją Europejską. Jego główny sens to odebranie krajom członkowskim Unii Europejskiej suwerenności.</div>
<table style="border:1px double #d1d4db;float:left;width:420px;margin-right:0;margin-bottom:10px;">
<tr>
<td style="width:410px;text-align:center;"><img src="http://prawy.pl/r2_grafa_prop.php?nazwa_obrazka=./admin/felietony/gfx/37260.jpg&#38;px=400" class="index_wiadomosc_content_pierwsze_img" /></td>
</tr>
<tr>
<td>&#160;</td>
</tr>
</table>
<p><span class="index_wiadomosc_content_pierwsze_tresc">Po ratyfikacji tego dokumentu przez wszystkie kraje Unii zacznie obowiązywać nadrzędność prawa unijnego nad polskim. Nie będzie odwołania od decyzji sądów unijnych.</p>
<p>Należy zaznaczyć, że zmiana w artykule 48 Traktatu o Unii Europejskiej (artykułem 1, punkt 56, podpunkt 6 Traktatu z Lizbony) czyni bardzo łatwym dokonywanie przez Radę Unii Europejskiej zmian (oczywiście przy zasadzie kwalifikowanej większości, od r. 2012 tzw. podwójnej większości) czego tylko zechce w najważniejszych artykułach Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej (to nowa nazwa Traktatu ustanawiającego Wspólnotę Europejską). Jest tam następujący zapis:</p>
<p>Artykuł 1 ...</p>
<p>56) Artykuł 48 otrzymuje brzmienie:</p>
<p>„Artykuł 48, ... punkt 6</p>
<p><b>... Rada Europejska może przyjąć decyzję zmieniającą wszystkie lub część postanowień części trzeciej Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej.</b></p>
<p>Oznacza to koniec wymogu jednomyślności dla artykułów 23-181 Traktatu ustanawiającego Unię Europejską. Zostawiono tylko wyjątek dla spraw monetarnych (np. wejście do strefy euro).</p>
<p>Wiedza o tym zapisie jest bardzo ograniczona, bo trudno go znaleźć, nie ma bowiem skonsolidowanej wersji Traktatu z Lizbony i ma go nie być aż do zakończenia ratyfikacji. Apeluję by przed ratyfikacją posłowie i senatorowie wymusili na rządzie przygotowanie wersji skonsolidowanej tak jak to czynią obecnie rządy Irlandii, Szwecji i Danii, aby mogli się zapoznać z tym, co mają ratyfikować.</p>
<p><b>Prof. dr hab. Maciej GiertychPoseł do Parlamentu Europejskiego</p>
<p>Strasburg 11 marca 2008 r.</p>
<p></b></p>
<p></span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Traktat i Zdrada]]></title>
<link>http://gegenjay.wordpress.com/2008/02/24/traktat-i-zdrada/</link>
<pubDate>Sun, 24 Feb 2008 14:04:00 +0000</pubDate>
<dc:creator>kilogram13</dc:creator>
<guid>http://gegenjay.pl.wordpress.com/2008/02/24/traktat-i-zdrada/</guid>
<description><![CDATA[(Nasz Dziennik)
Z posłem do Parlamentu Europejskiego Witoldem Tomczakiem, jednym z inicjatorów akc]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>(Nasz Dziennik)</p>
<p><b>Z posłem do Parlamentu Europejskiego Witoldem Tomczakiem, jednym z inicjatorów akcji na rzecz przeprowadzenia w Polsce referendum na temat traktatu reformującego Unię Europejską, rozmawia Mariusz Bober</b></p>
<p><b>Jak przebiega akcja zbierania podpisów pod wnioskiem o referendum w Polsce w sprawie traktatu reformującego Unię Europejską?</b><br />
- Zbieranie podpisów rozpoczęliśmy od spotkania w Kaliszu 17 lutego. Zainteresowanie ludzi jest ogromne, chcą współdziałać, dzwonią i mailują po formularze wniosków. Rzucają pomysły - na przykład oczekują, żeby dołączyć formularze do "Naszego Dziennika". Pracujemy bardzo intensywnie, licząc się z możliwością przyspieszenia terminu ratyfikacji poza plecami Narodu. Ostatnie informacje są niepokojące - rząd i główne siły w Sejmie deklarują poparcie dla ratyfikacji traktatu. Nie ukrywam, że gdybyśmy nie liczyli na rzetelność pana prezydenta, to zbieranie podpisów rozpoczęlibyśmy już półtora miesiąca temu. Wobec braku jakiejkolwiek jego reakcji na liczne petycje (ponad 200 tysięcy wysłanych pocztówek z apelem o referendum!) zdecydowaliśmy się na inicjatywę obywatelską w tej sprawie. Powstał ponad 100-osobowy Komitet na rzecz Referendum w sprawie Ratyfikacji Traktatu z Lizbony, w którego skład weszli eurodeputowani, posłowie, senatorowie i liczne grono profesorskie.</p>
<p><b>Jak ocenia Pan przebieg dyskusji na temat samego traktatu?</b><br />
- Toczy się ona z wielkimi oporami, skoro nawet pan premier Tusk i członkowie rządu znają traktat lizboński z omówień ekspertów, a nie z samodzielnej lektury. Najciekawsza część dyskusji ma, niestety, formę pism urzędowych, niepublikowanych dla szerokiej opinii publicznej. Pani poseł Urszula Krupa i ja zwróciliśmy się w tej sprawie jeszcze do pana premiera Jarosława Kaczyńskiego. Już jego następca pan Donald Tusk wyznaczył do odpowiedzi w imieniu rządu pana ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego. Potraktowaliśmy jego odpowiedź bardzo poważnie, jako zaproszenie do debaty. Odpowiedzieliśmy obszernym, merytorycznym stanowiskiem. Jego fragment cytował na spotkaniu w Kaliszu mecenas Stefan Hambura. Całe stanowisko warte jest publicznej prezentacji. Teraz czekamy na odpowiedź merytoryczną w imieniu rządu. Taka debata jest niezbędna, ponieważ tylko ona wyzwolić może proces poznawania treści i znaczenia traktatu przez Polaków. Odnoszę smutne wrażenie, że na przykład większość publicystów zabiera głos w tej sprawie bez znajomości postanowień traktatowych. Zresztą nie tylko w Polsce. Nasze środowisko organizuje publiczne odczyty i prezentacje na temat skutków wprowadzenia traktatu z Lizbony. Rozprowadzamy materiały informacyjne, wydaliśmy syntetyczne i bardzo przystępne opracowanie pod redakcją Jensa-Petera Bondego, Duńczyka, przewodniczącego frakcji Niepodległość i Demokracja (IND/DEM) w Parlamencie Europejskim.</p>
<p><b>Jednak debata z rządem jest chyba mało znana opinii publicznej. Czy w takim razie media wystarczająco informują i dyskutują na ten temat?</b><br />
- Cieszymy się bardzo z zainteresowania sprawą ze strony "Naszego Dziennika", ale pytamy: co czynią media publiczne?! Już mniejsza o inne, o te prywatne, ale co czynią te publiczne? Przecież ich powołaniem jest umożliwianie powszechnego dialogu obywateli, umożliwianie dostępu do informacji w sprawach najbardziej podstawowych dla bytu Polski. Także umożliwianie publicznej debaty osób prezentujących różne stanowiska - za traktatem i przeciw niemu, podobnie za referendum i przeciw niemu, skoro takie ubolewania godne stanowisko też zostało wyrażone. Tymczasem jak dotąd media publiczne zachowują się tak, jakby też chciały zaprzeczyć swemu powołaniu.</p>
<p><b>Co powinni wiedzieć Polacy o traktacie reformującym?</b><br />
- Każdy Polak powinien wiedzieć, że traktat z Lizbony przekształca już istniejącą organizację międzynarodową (czy ponadnarodową), którą jest Wspólnota i Unia Europejska, w kontynentalne superpaństwo, któremu poddane będą państwa członkowskie, a zatem także Polska. Powinien też wiedzieć, że jest to fragment długotrwałego, celowego procesu politycznego, który dokonywany jest od bardzo dawna, stopniowo, drobnymi krokami, i że traktat z Lizbony tego procesu wcale nie kończy. Na końcu tego procesu jest totalitarne imperium, mające w pogardzie prawa człowieka, prawa rodzin i prawa narodów, zarządzane przez międzynarodowe elity, walczące o zniszczenie chrześcijańskiej cywilizacji i ustanowienie ładu społecznego bez Boga, a raczej bezbożnego nieładu.<br />
Niektórzy ludzie, zauroczeni wizjami dobrobytu czy osobistego powodzenia, zdają się nie myśleć o przyszłości. Mylą się jednak, jeżeli sądzą, że oni i ich dzieci unikną gorzkiej ceny tych złudzeń. Oczywiście ten unijny eksperyment nie ma szans na ostateczne powodzenie, bo nic, co jest wbrew Bogu, nie ma szans na powodzenie, ale im dłużej będzie trwał, tym większe nieszczęścia zgotuje narodom Europy. Także Polsce. I będzie to bardzo bolesne.</p>
<p><b>Dlaczego według Pana traktat należy odrzucić?</b><br />
- Traktat należy odrzucić, bo godzi w prawa narodów Europy, także w prawa Polski. W te prawa, za które przez kolejne pokolenia oddawali życie najlepsi z naszego Narodu. Polecam raz jeszcze uważną lekturę traktatu. Nie ma tam ani słowa o gwarancjach praw narodów Europy.<br />
Przypominam też, że Konstytucja RP dopuszcza wprawdzie przekazywanie kompetencji organów państwa w niektórych sprawach na rzecz organizacji i organów międzynarodowych, ale nie dopuszcza przekazywania ich na rzecz innych państw. Z chwilą, gdy Unia nabiera cech państwa - czyli staje się podmiotem prawa stanowionego przez ludność zamieszkałą na określonym terytorium i wyposażoną w suwerenną władzę - żadne kompetencje nie mogą być przekazane UE legalnie. Przekazanie ich wbrew Konstytucji jest nielegalne.</p>
<p><b>Czy referendum to dobry sposób na wyrażenie sprzeciwu wobec traktatu reformującego? Niektórzy wyrażają obawy, że jest bardzo prawdopodobne, iż Polacy w referendum poparliby ten dokument (są nawet opinie, że poparcie to wynosi ok. 80 proc.).</b><br />
- Liczyliśmy najpierw na sprzeciw wobec przekształcania Unii w superpaństwo ze strony tych, którzy otrzymali od Narodu mandat do reprezentowania dobra Polski. Nie doczekaliśmy się - nawet ze strony tego, którego konstytucyjnym obowiązkiem jest stać na straży suwerenności.<br />
To co mamy zrobić? Nic? Stać jak barany, kiedy nas strzygą? Bronimy Polski takimi środkami, jakie są dla nas dostępne.<br />
Co zaś do stanu opinii Narodu - jeżeli po raz kolejny rządzący nas nie oszukają, to wyrazi się ona prawnie w referendum, a nie w sondażach. Te ostatnie są tylko socjologiczną prognozą. Zresztą, o dziwo, w ostatnim czasie żadna z pracowni badania opinii publicznej nie publikuje wyników sondaży na temat traktatu z Lizbony. Rzeczywiście, Polacy popierają integrację na równych warunkach z pozostałymi państwami UE, ale nie oznacza to, że akceptuję traktat reformujący. Kilka miesięcy temu, w takiej prognozie realizowanej na nasze zlecenie przez Polską Grupę Badawczą, okazało się, że około trzech czwartych Polaków chce referendum w tej sprawie. To oczywiste i bardzo polskie - nic o nas bez nas.<br />
Warto też pamiętać, że ci sami, którzy straszą, że tylko 20 proc. Polaków jest przeciw przekształceniu Unii w superpaństwo, któremu Polska będzie poddana, to ci sami, którzy bardzo dbają, aby prawda o treści traktatu nie dotarła do opinii publicznej.</p>
<p><b>Niektórzy eksperci uważają, że najpierw polski Trybunał Konstytucyjny powinien orzec, czy traktat jest zgodny z polską Konstytucją, a zachodzą poważne wątpliwości, czy jest. W takim razie żaden organ władzy państwowej nie mógłby zaakceptować tego dokumentu?</b><br />
- Potwierdzam tę opinię. Problem w tym, kto wystąpi z wnioskiem do Trybunału. Dziś obrońcy suwerenności Polski nie mają swojej reprezentacji w polskim Sejmie. Dwie kadencje temu zostały sformułowane aż trzy wnioski poselskie do Trybunału Konstytucyjnego w sprawie traktatu ateńskiego, dziś w sprawie traktatu lizbońskiego. Ale obecnie nie ma kto tego zrobić. Prezydent mógłby to uczynić, ale na razie nic nie wskazuje na to, by zechciał. Zresztą prezydent wcale nie musi składać takiego wniosku. Może po prostu odmówić ratyfikacji szkodliwego dla Polski traktatu i w ten sposób wypełnić swój konstytucyjny obowiązek.<br />
Również rzecznik praw obywatelskich w ramach swoich uprawnień może skierować wniosek do Trybunału Konstytucyjnego o stwierdzenie niezgodności traktatu z Lizbony z Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej. Dlatego przed dwoma tygodniami zwróciliśmy się z panią poseł Urszulą Krupą do pana Janusza Kochanowskiego, aby to uczynił. Apel swój poparliśmy stosownie uzasadnionymi argumentami.</p>
<p><b>Traktat reformujący to nie tylko problem Polski. Także w innych krajach prowadzone są kampanie na rzecz przeprowadzenia referendum. Jak Pan ocenia szanse na ich zorganizowanie?</b><br />
- W Parlamencie Europejskim jest grupa około 100 posłów krytycznie odnoszących się do traktatu i domagających się referendum w swoich państwach. Podpisujemy wspólnie oświadczenia pisemne oraz wyrażamy swoje stanowisko w innych formach, jak np. oficjalne protesty w trakcie sesji plenarnych PE. Nasza frakcja IND/DEM uruchomiła specjalną stronę internetową skierowaną do obywateli wszystkich państw członkowskich Unii Europejskiej z możliwością poparcia idei referendum. Jednym z możliwych adresów tej strony jest www.inddem.org. Po szczycie w Berlinie 25.03.2007 r. reprezentanci wszystkich grup politycznych w PE skierowali list otwarty do premierów państw członkowskich z apelem o uwzględnienie głosów swoich obywateli, pisząc m.in.: "Zwracamy się z prośbą o zapytanie obywateli Europy w sprawie następnego traktatu lub konstytucji. Dlaczego nie zgodzić się na referenda w całej UE?". Wszystkie te działania są jednak miażdżone przez walec medialno-politycznej poprawności.<br />
Wszystkich zainteresowanych zbieraniem podpisów pod obywatelskim wnioskiem o przeprowadzenie referendum prosimy o kontakt z naszymi biurami: Łódź, tel. (42) 636 44 22; Kępno, tel. (62) 782 38 02.</p>
<p>Dziękuję za rozmowę.</p>
<p>W sprawach związanych z inicjatywą referendalną można pisać na adres mailowy poseł Urszuli Krupy i posła Witolda Tomczaka:<br />
urszula.krupa@europarl.europa.eu<br />
witold.tomczak@europarl.europa.eu<br />
<img src="http://www.naszdziennik.pl/php/przezr.gif" height="3" width="3" /></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Niania Europejska, co decyzje podejmie za nas.]]></title>
<link>http://impliciteexplicite.wordpress.com/?p=99</link>
<pubDate>Wed, 30 Jan 2008 20:41:05 +0000</pubDate>
<dc:creator>Belizariusz</dc:creator>
<guid>http://impliciteexplicite.pl.wordpress.com/2008/01/30/niania-europejska-co-decyzje-podejmie-za-nas/</guid>
<description><![CDATA[Zieloni, socjaliści i komuniści podczas debaty w Parlamencie Europejskim twierdzili, że decyzja o]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Zieloni, socjaliści i komuniści podczas debaty w Parlamencie Europejskim twierdzili, że decyzja o rozmieszczeniu w Polsce i Czechach elementów amerykańskiej tarczy antyrakietowej powinna zostać podjęta kolektywnie przez całą Wspólnotę Europejską. Jest to podważenie suwerenności państwa polskiego i kolejny dowód na to, że w zintegrowanej ostatecznie Europie nie będzie miejsca w ogóle na coś takiego, jak suwerenność państwa. Wszystkie decyzje będzie podejmować nomenklatura z I Sekretarzem UE. Przywódca niemieckich chadeków - von Wogau - obawia się, że tarcza nie będzie chronić takich państw Unii jak Włochy, Cypr i Malta i nie można do takiego stanu rzeczy dopuścić. Oczywiście! Polska nie ma prawa prowadzić polityki zagranicznej i wojskowej w swoim interesie! Najpierw dobro Unii, a dobro Polski... Dobro Polski jest złem, bo zakłada partykularny interes tylko jednego regionu neokomunistycznego państwa europejskiego. Tego chcemy. Cieszymy się Schengen, nie widząc jak Unia wysysa z nas resztki suwerenności.</p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
