<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>solidarnosc &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/solidarnosc/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "solidarnosc"</description>
	<pubDate>Fri, 25 Jul 2008 18:55:52 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Pożegnanie Profesora]]></title>
<link>http://bajlajn.wordpress.com/?p=12</link>
<pubDate>Mon, 21 Jul 2008 13:15:51 +0000</pubDate>
<dc:creator>Mateusz Zuravik</dc:creator>
<guid>http://bajlajn.wordpress.com/?p=12</guid>
<description><![CDATA[&#8220;Drugiego takiego już nie będzie&#8221; - pisała tydzień temu włoska La Repubblica. To st]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>"Drugiego takiego już nie będzie" - pisała tydzień temu włoska La Repubblica. To stwierdzenie jest tak adekwatne, że niemal graniczy z truzimem. Bronisław Geremek odegrał w najnowszej historii Polski rolę trudną do przecenienia. Tydzień temu na <a title="Smutek" href="http://demokrata.blox.pl/2008/07/Smutek.html">starym blogu</a> pisałem, że trudno myśleć o nim w czasie przeszłym. Wiadomość o jego śmierci była i jest tak trudna do przyjecia, bo wydawało się, że prof. Geremek będzie z nami zawsze. Jego pogrzeb to symboliczny koniec pewnej epoki.</p>
<p style="text-align:center;"><a href="http://bajlajn.files.wordpress.com/2008/07/geremek.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-13" style="border:1px solid black;margin:3px;" src="http://bajlajn.wordpress.com/files/2008/07/geremek.jpg" alt="" width="640" height="427" /></a></p>
<p><a href="http://bajlajn.files.wordpress.com/2008/07/bgmz.jpg"><img class="alignleft size-thumbnail wp-image-15" style="border:1px solid black;margin:3px;" src="http://bajlajn.wordpress.com/files/2008/07/bgmz.jpg?w=72" alt="" width="72" height="96" /></a>Powtórzę za <a title="Zwykłe pisanie" href="http://azraelk.wordpress.com/2008/07/21/pozegnanie-geremka/" target="_blank">Azraelem</a>, "Ciężko jest pisać o Bronisławie Geremku nie wpadając w przesadę, czy hagiografię (...)". Nie mienię się oczywiście znajomym profesora, ale jednym z najważniejszych wydarzeń w moim młodym życiu było dwukrotne spotkanie z nim w Brukseli w zeszłym roku. Miałem możlwość osobistej rozmowy z nim o tarczy antyrakietowej oraz zjedzenia kolacji w jego towarzystwie. Zapamiętałem go jako człowieka niezwykle skromnego, a zarazem ciekawego innych. Żaden temat nie był dla niego zbyt mały ani zbyt wielki, by się nim zająć.</p>
<p>Należał do najrzadszego gatunku polskich polityków. Był pełen poświęcenia (słynna już historia o tym jak potrafił polecieć na dyplomatyczny bankiet do Nowego Jorku i jeszcze tego samego dnia wrócić do Brukseli), a jednocześnie świetnie przygotowany do pełnienia swojej misji. Biegła znajomość czterech języków obcych (w Parlamencie Europejskim jako komplement traktowano "mówi pan po francusku jak Geremek") i niezaprzeczalna klasa uczyniły z niego wspaniałego szefa dyplomacji, człowieka, który umiejętnie reprezentował Polskę na arenie międzynarodowej. <a title="Bardzo się z nim liczyłem" href="http://wladyslawbartoszewski.blox.pl/2008/07/Bronislaw-Geremek-1932-2008-Bardzo-sie-liczylem-z.html" target="_blank">Władysław Bartoszewski</a> nazwał go zresztą najlepszym polskim ministrem spraw zagranicznych, z czym zgodzi się każdy, kto choć trochę interesował się polskim życiem publicznym.</p>
<p>W prof. Geremku najbardziej zadziwiała mnie niezwykła zdolność do przekraczania osobistych uraz. Nie będzie przesadą, jeśli napiszę, że od dziecka był prześladowany. Jako chłopiec trafił do getta, w którym zetknął się z Januszem Korczakiem. Potem nadszedł komunizm, którym początkowo, jak wielu ludzi, Geremek był zafascynowany. Zmianę przyniósł rok 1968 i interwencja Układu Warszawskiego w Czechosłowacji. Od tamtej pory aż do 1989 roku konsekwentnie walczył o zmianę (bezpieka oceniała go jako jednego z najgroźniejszych opozycjonistów). Po bezkrwawej rewolucji, która po części była też jego ogromną zasługą, zrezygnował z prawa odwetu. Chciał, aby każdy miał możliwość włączenia się w budowę nowej, demokratycznej Polski.</p>
<p>Do końca życia był niezwykle aktywny. Należał do największych, a jednocześnie najmądrzejszych patriotów XX wieku. Dla mnie i (bez przesady) dla milionów ludzi, nie tylko w Polsce, był niekwestionowanym autorytetem. Trudno pogodzić się z taką stratą.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA["Proponuję przeprosić Polaków za »Solidarność«" ]]></title>
<link>http://polskierealia.wordpress.com/2008/07/20/proponuje-przeprosic-polakow-za-%c2%bbsolidarnosc%c2%ab/</link>
<pubDate>Sun, 20 Jul 2008 22:39:32 +0000</pubDate>
<dc:creator>polskierealia</dc:creator>
<guid>http://polskierealia.wordpress.com/2008/07/20/proponuje-przeprosic-polakow-za-%c2%bbsolidarnosc%c2%ab/</guid>
<description><![CDATA[












Pani poseł Jolanta Szczypińska postanowiła przeprosić &#8220;Solidarność&#8221; z]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<table id="table_s" style="margin:0 8px 4px 0;" border="0" cellspacing="0" cellpadding="0" width="1%">
<tbody>
<tr>
<td></td>
</tr>
<tr>
<td></td>
</tr>
<tr>
<td class="a0" style="border:1px solid black;padding:2px;"></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<div class="a2b" style="margin-bottom:10px;">Pani poseł Jolanta Szczypińska postanowiła przeprosić "Solidarność" za Lecha Wałęsę. Proszę pójść dalej i przeprosić Polaków za "Solidarność" - pisze na swoim blogu w Onet.pl Leszek Miller.</div>
<p>Były premier zwraca uwagę na to, że napięcie między prezydentem, a rządem przekroczyło już dawno dopuszczalne granice i czyni nasz kraj pośmiewiskiem Europy, a elity solidarnościowe walcząc ze sobą zaciekle, oskarżając się o zdradę i działanie na szkodę interesu państwa.</p>
<p>Miller odnosi się również, do wypowiedzi ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego, który powiedział Annie Fotydze: "<strong>Można być prezydentem, ale można być chamem</strong>", odwołując się do wcześniejszej wypowiedzi Andrzeja Leppera, który nazwał Jana Rokitę "wykształconym, inteligentnym chamem".(onet)</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[È morto Geremek, protagonista della stagione di Solidarnosc]]></title>
<link>http://annuline.wordpress.com/?p=16</link>
<pubDate>Fri, 18 Jul 2008 14:54:19 +0000</pubDate>
<dc:creator>annuline</dc:creator>
<guid>http://annuline.wordpress.com/?p=16</guid>
<description><![CDATA[È morto in un incidente stradale Bronislaw Geremek, uno dei protagonisti dell’opposizione al regi]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>È morto in un incidente stradale Bronislaw Geremek, uno dei protagonisti dell’opposizione al regime comunista in Polonia. Aveva 76 anni. Negli anni della dittatura comunista in Polonia fu uno dei dissidenti di maggior peso, una delle menti della stagione di Solidarnosc; nella Polonia democratica fu ministro degli esteri e di recente, in nome degli stessi principi si è opposto con tenacia alla deriva ultraconservatrice dei gemelli Kaczynski. Nato nel 1932 a Varsavia, laureatosi in Storia nel '58, insegnò Storia medievale alla Sorbona negli anni '60. Uscì dal partito comunista polacco (Pzpr) nel 1968 quando l' Unione sovietica invase la Cecoslovacchia. Negli anni '70 divenne punto di riferimento nell'opposizione democratica del suo Paese.Nel 1980 si unì al neonato sindacato cattolico Solidarnosc, di cui divenne consigliere e fu una delle menti politiche. Ebbe un ruolo cruciale nel dialogo del 1989 fra Solidarnosc e la giunta del generale Wojciech Jaruzelski, quella «tavola rotonda» che gettò le fondamenta per la transizione dal regime comunista alla democrazia. Fu eletto parlamentare nella Dieta (Sejm, la camera bassa), dove sedette fino al 2001. Dal 1997 al 2000 fu ministro degli esteri e firmò fra l'altro l'adesione del suo Paese alla Nato nel '99. Nel 2004 fu eletto al Parlamento europeo, dove aderì al gruppo liberaldemocratico. Nell'aprile del 2007, quando al potere in Polonia c'erano i gemelli ultraconservatori Lech e Jarislaw Kaczynski, Geremek rifiutò di sottomettersi alla «lustracja» la legge che imponeva di certificare la totale mancanza di legami con il passato regime comunista: «Viola le regole morali, minaccia la libertà d'espressione, crea una sorta di ministero della verità e una nuova polizia della memoria», disse. <br><br>Fonte: http://www.unita.it/view.asp?IDcontent=77118</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[È morto Geremek, protagonista della stagione di Solidarnosc]]></title>
<link>http://onlistres.wordpress.com/?p=9</link>
<pubDate>Fri, 18 Jul 2008 10:46:45 +0000</pubDate>
<dc:creator>onlistres</dc:creator>
<guid>http://onlistres.wordpress.com/?p=9</guid>
<description><![CDATA[È morto in un incidente stradale Bronislaw Geremek, uno dei protagonisti dell’opposizione al regi]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>È morto in un incidente stradale Bronislaw Geremek, uno dei protagonisti dell’opposizione al regime comunista in Polonia. Aveva 76 anni. Negli anni della dittatura comunista in Polonia fu uno dei dissidenti di maggior peso, una delle menti della stagione di Solidarnosc; nella Polonia democratica fu ministro degli esteri e di recente, in nome degli stessi principi si è opposto con tenacia alla deriva ultraconservatrice dei gemelli Kaczynski. Nato nel 1932 a Varsavia, laureatosi in Storia nel '58, insegnò Storia medievale alla Sorbona negli anni '60. Uscì dal partito comunista polacco (Pzpr) nel 1968 quando l' Unione sovietica invase la Cecoslovacchia. Negli anni '70 divenne punto di riferimento nell'opposizione democratica del suo Paese.Nel 1980 si unì al neonato sindacato cattolico Solidarnosc, di cui divenne consigliere e fu una delle menti politiche. Ebbe un ruolo cruciale nel dialogo del 1989 fra Solidarnosc e la giunta del generale Wojciech Jaruzelski, quella «tavola rotonda» che gettò le fondamenta per la transizione dal regime comunista alla democrazia. Fu eletto parlamentare nella Dieta (Sejm, la camera bassa), dove sedette fino al 2001. Dal 1997 al 2000 fu ministro degli esteri e firmò fra l'altro l'adesione del suo Paese alla Nato nel '99. Nel 2004 fu eletto al Parlamento europeo, dove aderì al gruppo liberaldemocratico. Nell'aprile del 2007, quando al potere in Polonia c'erano i gemelli ultraconservatori Lech e Jarislaw Kaczynski, Geremek rifiutò di sottomettersi alla «lustracja» la legge che imponeva di certificare la totale mancanza di legami con il passato regime comunista: «Viola le regole morali, minaccia la libertà d'espressione, crea una sorta di ministero della verità e una nuova polizia della memoria», disse. <br><br>Fonte: http://www.unita.it/view.asp?IDcontent=77118</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Bronislaw Geremek vel Berele Lewartow - Retrospekcje]]></title>
<link>http://gegenjay.wordpress.com/?p=644</link>
<pubDate>Tue, 15 Jul 2008 17:15:48 +0000</pubDate>
<dc:creator>kilogram13</dc:creator>
<guid>http://gegenjay.wordpress.com/?p=644</guid>
<description><![CDATA[(bibula.com)



Bronisław  Geremek, przegrany guru - Jerzy Robert Nowak





Bronisław Geremek (ur]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><span style="color:#000000;">(bibula.com)</span></p>
<table border="0" cellspacing="0" cellpadding="4" width="100%" bgcolor="White">
<tbody>
<tr>
<td class="title" colspan="2" width="99%"><span style="color:#000000;"><strong>Bronisław  Geremek, przegrany guru - <em>Jerzy Robert Nowak</em></strong></span></td>
</tr>
<tr>
<td width="1%"><span style="color:#000000;"></span></td>
</tr>
<tr>
<td class="biggerstyle" colspan="2" width="99%"><span style="color:#000000;">Bronisław Geremek (ur. 1932 - zm. 13 lipca 2008) poseł PE, były minister spraw zagranicznych Polski - kim był i jest faktycznie?, właśnie tutaj wyjaśnimy to co sam stara się ukryć.<br />
Z oficjalnej strony możemy wyczytać: Absolwent historii na Uniwersytecie Warszawskim. Ukończył też studia podyplomowe w Ecole Pratique des Hautes Etudes na Sorbonie. W 1955 roku rozpoczął pracę naukową w Instytucie Historii Polskiej Akademii Nauk, gdzie pracowal do roku 1985. W 1989 roku mianowany profesorem nadzwyczajnym, a w trzy lata później - profesorem wizytującym w College de France. Napisał kilkanaście książek, poświęconych historii średniowiecza i przetłumaczonych łącznie na 10 języków. Posiada doktoraty honoris causa 17 uczelni na świecie. W latach osiemdziesiątych jeden z czołowych doradców i ekspertów "Solidarności". Od 1989 roku poseł na Sejm. W latach 1989-97 - przewodniczący sejmowej komisji Spraw Zagranicznych. Był jednym z założycieli Unii Demokratycznej, a następnie Unii Wolności. W latach 1997-2000 pełnił funkcję ministra spraw zagranicznych. - haa, tyle tylko?<br />
<img src="http://www.aferyprawa.com/geremek.jpg" border="0" alt="" width="191" height="252" align="left" /><a class="content_sz" href="http://euro.pap.com.pl/cgi-bin/ludzie.pl?ID=103"> </a><a class="content_sz" href="http://www.uw.org.pl/geremek/biografia.php">Pomijając propagandowy życiorys  średniowiecznego profesora</a>, my jako społeczeństwo wiemy o nim dużo więcej. Przypomnimy to, co profesor Geremek stara się nie pamiętać, to z czego nie zdaje sobie sprawy, o czym nie chce dyskutować. </span></p>
<h4><span style="color:#000000;">Bronisław  Geremek, przegrany guru</span></h4>
<p><span style="color:#000000;"> Szara eminencja UD, a później UW, Bronisław Geremek, od dawna jest popierany przez bardzo wpływowe lobby krajowe i zagraniczne. Pomimo tego kilkakrotnie poniósł fatalne fiasko w wysiłkach o zdobycie upragnionych czołowych stanowisk w państwie, zwłaszcza tak wymarzonej pozycji premiera RP. Zadecydowała o tym jego ogromna arogancja i swoisty dar zrażania innych polityków.</span></p>
<p><span style="color:#000000;"> Urodził się 6 marca 1932 r. w rodzinie żydowskiej, tragicznie zdziesiątkowanej przez zbrodnie hitlerowskie. Piotr Bączek, powołując się na tekst Dawida Warszawskiego w "Jewish Chronicle" podał, że Geremek pochodził z rodziny łódzkich chasydów-Lewartowskich, a jego ojciec był rabinem (P. Bączek: Profesor Geremek - stary gracz, "Gazeta Polska", 20 kwietnia 1995 r.).</span></p>
<p><span style="color:#000000;"><strong>Komunistyczny  iluzjonista</strong></span></p>
<p><span style="color:#000000;"> Do PZPR Geremek wstąpił w 1950 roku, a wiec w okresie najskrajniejszego stalinizmu. Po latach tłumaczył to w telewizyjnej audycji 100 pytań (15 grudnia 1991 r.): (...) Wstąpiłem do PZPR z iluzji i wystąpiłem w 1968 r., gdy te iluzje straciłem (...). Ciekawe, jakimi iluzjami powodował się Geremek, wstępując do PZPR w 1950 roku, okresie, gdy katowano tysiace Polaków i całkowicie zdeptano suwerenność Polski, poddanej rządom namiestników kremlowskiego Wielkiego Brata?! Równie ciekawe jest to, że Geremek musiał czekać, aż do 1968 roku na utracenie swych komunistycznych "iluzji". Skrajnie groteskowo i wręcz kompromitujaco dla jednego z najbardziej wpływowych polityków demokratycznej III RP brzmi wyjaśnienie na temat przyczyn wstąpienia do PZPR: (...) Wstąpiłem, bo uważałem, że istnieje zespół fundamentalnych wartości, które mnie z tą partią wiążą (...). Sądziłem wtedy, że komunizm jest młodością świata (...). (Cyt. za: Rok 1989. Bronisław Geremek opowiada. Jacek Żakowski pyta, Warszawa 1990 r., s. 101-102). Komunizm - młodością świata - cóż za wspaniałe wyobrażenia o najbardziej zbrodniczej ideologii totalitarnej!</span></p>
<p><span style="color:#000000;"> Rozwija ożywioną działalność w PZPR. Zostaje sekretarzem organizacji partyjnej w Instytucie Historii PAN i członkiem Komisji Rewizyjnej Komitetu Uczelnianego. Jak przypomniał profesor Ryszard Bender w liście do red. Józefy Hennelowej z "Tygodnika Powszechnego", wystosowanym 20 lutego 1991 r.: Bronisław Geremek, bedac w partii, zanim "przejrzał", w Uniwersytecie Warszawskim i poza nim, pisał panegiryki o PRL i komunistycznym raju, wychwalał "chorążego pokoju" Józefa Wisarionowicza (...) (Cyt. za: "Gazeta Wyborcza", 7 marca 1991 r.).</span></p>
<p><span style="color:#000000;"> Wiary w komunizm jako "młodość świata" nie obaliły w Geremku nawet takie fakty, jak krwawe zduszenie powstania robotników poznańskich, a potem powstania narodowego na Węgrzech. Gdy Żakowski zapytał Geremka czy Budapeszt 1956 r. nie obudził w nim żadnych wątpliwości, Geremek odpowiedział: (...) To nie był dla mnie aż taki wstrząs (...). I poznański Czerwiec, i Budapeszt oglądałem w Paryżu, a tam wydawało się to bardzo odległe (...). (Rok 1989, op.cit. s. 105). Przypomnijmy tu, że w Europie Zachodniej na znak protestu przeciw brutalnemu zdlawieniu powstania węgierskiego wystąpiło aż 250 tysiecy osób z tamtejszych partii komunistycznych. Partia komunistyczna Francji stracila wówczas do 20 proc. członków masy członkówskiej, ale dla Geremka wszystko to było "bardzo odległe"! A może po prostu dobrze czuł się w warunkach stworzonych przez reżim, szybko zyskując wielkie możliwości kariery. Jako młody, świeżo upieczony doktor nauk historycznych został w 1962 roku dyrektorem Ośrodka Kultury Polskiej przy Uniwersytecie Paryskim, kierowanie którym wymagało bardzo wysokiego stopnia zaufania partyjnego, wiązało się z ocenianiem "przydatności lub nieprzydatności" politycznej podwładnych.</span></p>
<p><span style="color:#000000;"><span lang="pl-PL">Pomimo faktu, że był dyrektorem tego ośrodka przez cztery lata: 1962-1965 (por. „Rzeczpospolita", 9 listopada 1991 r.) próżno szukać informacji na ten temat w starannie zafałszowanym przez Geremka jego biogramie w Kto jest kim w Polsce (Warszawa 1993, s. 178). W biogramie starannie wyeksponowane zostały za to informacje o różnego typu prześladowaniach Geremka w dobie PRL, m.in. utrudnieniach w wyjazdach za granicę, zatrzymaniach na 48 godzin.</span></span></p>
<p><span style="color:#000000;"></span></p>
<p><span style="color:#000000;"><strong>Noszę  świadomość żydowską</strong></span></p>
<p><span style="color:#000000;"> Aż do lat 70., a ścisle do grudnia 1975 r., kiedy to Geremek podpisał bardzo umiarkowany skądinad tzw. list siedmiu do Gierka, nie ma śladow jakichkolwiek publicznych przejawów opozycyjności Geremka. Pozostaje w PZPR - nawet w pierwszych miesiącach moczarowskiej kampanii pomarcowej 1968 roku i próżno szukać nazwiska Geremka na kartach 477-stronicowej książki Jerzego Eislera o wydarzeniach marcowych 1968. Nie zdobywa się wówczas nawet na cień protestu, pomimo deklarowania wobec Żakowskiego po zapytaniu o swoje żydowskie korzenie: (...) Dla mnie, w mojej dorosłej biografii, nigdy nie był to problem, w tym sensie, że tą sprawa wiąże się z dzieciństwem, które zamknąłem w sobie. Nie znaczy jednak, że tej świadomości żydowskiej w sobie nie noszę. Noszę ją, ona pojawia się wtedy, gdy wyłania się kwestia antysemityzmu, gdy staje wobec szowinizmu czy wręcz rasizmu (...). Geremek wystąpił z PZPR dopiero w sierpniu 1968 r., po napaści na Czechosłowację.</span></p>
<p><span style="color:#000000;"></span></p>
<p><span style="color:#000000;"><strong>Przybywa  do stoczni</strong></span></p>
<p><span style="color:#000000;"> 24 sierpnia 1980 r., w dziesiątym dniu strajku stoczniowców Gdańska, przybył do nich do stoczni wraz z Tadeuszem Mazowieckim i innymi "ekspertami". Gdy odlatywali z Warszawy do Gdańska, odprowadził ich do samolotu pułkownik MSW i powiedział na pożegnanie: by lot państwa był w interesie tego kraju. Ten konflikt trzeba rozładować, koniecznie rozładować (cyt. za tekstem Wiesławy Kwiatkowskiej w książce "Solidarność" i opozycja antykomunistyczna w Gdańsku (1980-1989), Gdańsk 1995, s. 54). Wraz z Mazowieckim próbował nakłonić stoczniowców do rezygnacji z postulatu niezależnych związków zawodowych i poprzestania na demokratyzacji CRZZ. Na szczęście stoczniowcy nie posłuchali tych rad "eksperckich".</span></p>
<p><span style="color:#000000;"> Od stycznia 1981 r. był przewodniczącym Rady Programowej Ośrodka Społeczno-Zawodowego "Solidarności". Odegrał fatalną rolę przy opracowaniu tzw. porozumienia warszawskiego, kończącego strajk warszawski, doprowadzając do pójscia na zbyt wielkie ustępstwa wobec rządu. Według Wiesławy Kwiatkowskiej (op. cit., s. 56): (...) Historycy są zgodni, że dokonano wtedy sprytnej manipulacji, która zdezorientowała związkowców. (...) Karol Modzelewski złożył dymisję z funkcji rzecznika prasowego związku, gdyż nie może być rzecznikiem niedemokratycznie podejmowanych decyzji. Andrzej Gwiazda złożył rezygnację z funkcji wiceprzewodniczacego "Solidarności" (...). W październiku 1981 r. Geremek, pomimo bardzo wielkich zabiegów, fatalnie przegrał wybory na I Zjezdzie "Solidarności", nie wchodząc do 100-osobowej Komisji Krajowej tego związku.</span></p>
<p><span style="color:#000000;"></span></p>
<p><span style="color:#000000;"><strong>Oświecony  dworzanin Wałęsy</strong></span></p>
<p><span style="color:#000000;"> Po 13 grudnia 1981 r. był internowany do 31 grudnia 1982 r. Ponownie aresztowano go w maju 1983 r., już w lipcu został jednak zwolniony na mocy amnestii. W 1985 r. został zwolniony z pracy w Instytucie Historii PAN. Właśnie wtedy jednak zaczyna się bardzo wyraźny wzrost jego pozycji w "Solidarności", w sytuacji, gdy o awansie w niej nie decydowały demokratyczne wybory, lecz względy Wałęsy. Umiał o nie zabiegać. Pomimo ogromnej próżności i przekonaniu o swej wyjątkowości, przez całe lata starał się maksymalnie pochlebiać Wałęsie, bez żenady pełnić rolę entuzjastycznego dworaka. Przyznawał to nawet jeden z bardziej znanych działaczy Unii Wolności, Jan Rulewski, mówiąc: (...) Oświeconym dworzaninem przez lata był Geremek, który robił wszystko, by mit Wałęsy obrastał legendą (...) (por. rozmówa z J. Rulewskim w "My" T. Toranskiej, Warszawa 1994 r., s. 254).</span></p>
<p><span style="color:#000000;"></span></p>
<p><span style="color:#000000;"><strong>Dogodny  dla komuny</strong></span></p>
<p><span style="color:#000000;"> Szczególnemu wzmocnieniu uległa pozycja Geremka w drugiej połowie lat 80., gdy zarysowały się pierwsze możliwości dogadywań między władzami a lewicową częścią opozycji. Geremek stawał się dla kierownictwa PZPR tym dogodniejszym partnerem ewentualnych rozmów, że przy różnych okazjach akcentował gotowość maksymalnego wyjścia naprzód w kierunku warunków rozmów, stawianych przez partię. Szczególnie daleko idącą ofertą pod tym względem był wywiad Geremka w "Tygodniku Mazowsze" z 8 października 1986 r., który Jan Skórzynski ocenia jako zasygnalizowanie gotowości poważnych ustępstw że strony związku, nie wykluczając odstępstw od literalnego kształtu ugody z 1980 r. (J. Skórzynski: Ugoda i rewolucja, wyd. "Rzeczpospolitej", Warszawa 1995, s. 24).</span></p>
<p><span style="color:#000000;"> Szczególnie głośny stał się opublikowany w lutym 1988 r. przez Geremka wywiad w "Konfrontacjach", w którym wystąpiło z ideą paktu antykryzysowego. Miałby on ustanowić nowe stosunki między władzą a społeczeństwem, doprowadzić do pluralizmu związkowego i odstąpienia od tego, co stanowiło wyjatkowość wprowadzona 13 grudnia. W zamian za to, jednoznacznie zaproponował przyjęcie za punkt wyjścia istniejącego porządku prawnego i uznanie kierowniczej roli partii komunistycznej oraz zaakceptowanie pewnego zakresu monopolu władzy PZPR. Wyjaśniając - w odpowiedzi na pytanie publicysty "Konfrontacji", co przyznaje jako "niezbędny monopol władzy" - prof. B. Geremek odpowiedział: ...Polityka zagraniczna i obronna, sprawy bezpieczeństwa kraju oraz w pewnym zakresie system przedstawicielski. </span></p>
<p><span style="color:#000000;"><span lang="pl-PL">Zdaniem Jana Skórzynskiego (op.cit., s. 59-60) oferta Geremka szła najdalej ze wszystkich dotychczasowych w gotowości do ustępstw. Przy tak ustępliwym podejściu Geremka, trudno się dziwić zadowoleniu władz z faktu, że to właśnie on stał się glownym "rozgrywającym" przy "okragłym stole" że strony "Solidarności". Jak wspominał Krzysztof Wyszkowski w wywiadzie dla paryskiej "Kultury" z lipca-sierpnia 1989 r.: (...) Najważniejszy był Geremek (...). Ci ludzie zmienili poglądy, ale nie zmienili metod uprawiania polityki. Te, które stosują, są bolszewickie. Ten nastroj koalicji lewicy, kiedy Geremek oświadcza, iż słowo "socjalizm" odzyska swój blask. Wspólna władzy i "opozycji stolowej" obawa przed zagrożeniem populistyczno-nacjonalistycznym, przed zdziczałym społeczenstwem, które czyha tylko, by ten kraj rozwalić, były oburząjace (...). </span></span></p>
<p><span style="color:#000000;"><span lang="pl-PL">Dość przejrzeć zdjęcia zamieszczone w wywiadzie-rzece z gen. Czesławem Kiszczakiem, aby zobaczyć do jakiego stopnia w Magdalence dochodziło do fraternizacji biesiadników z obu stron "okrągłego stołu". Wtedy jednak robiono wszystko, aby te fraternizacje starannie ukryć przed szerszym społeczenstwem. Ujawnił to po latach kompan Geremka - Michnik, stwierdzając, iż Geremek wydał wówczas instrukcje, żebyśmy dramatyzowali przekaz (z obrad magdalenkowych - J.R.N.), żeby to wszystko nie wyglądało na przesadną zgodę (Według A. Michnik, J. Tischner, J. Żakowski: Między Panem i Plebanem, Krakow 1995 r., s. 536). Tak kamuflowano prawdę!</span></span></p>
<p><span style="color:#000000;"></span></p>
<p><span style="color:#000000;"><strong>Wywalić  prawicę!</strong></span></p>
<p><span style="color:#000000;"> Po "okrągłym stole" następowało w przyspieszonym tempie dalsze błyskawiczne umacnianie pozycji Geremka w "Solidarności". Korzystając z poparcia Wałęsy, wiosną 1989 roku Geremek przeforsował koncepcję, aby platformę wyborczą "Solidarności" zawęzić do środowisk lewicy laickiej i środowisk KIK-u, zdominowanych przez katolewicę, zostawiając na uboczu różne prawicowe ugrupowania polityczne.</span></p>
<p><span style="color:#000000;"> Geremek stał się osobą decydujacą przy ustalaniu składu wyborczej "drużyny Wałęsy". Starannie zadbał przy tym, aby poza osobami ze środowisk KOR-owskich i innych kręgów lewicy laickiej oraz katolewicy było jak najmniej osób doświadczonych politycznie, a więc niezbyt podatnych na odgórne ręczne sterowanie. Za to tym chętniej dobierano różnych politycznych dyletantow, aktórow w stylu Andrzeja Szczepkowskiego etc.</span></p>
<p><span style="color:#000000;"></span></p>
<p><span style="color:#000000;"><strong>Wystrychnięty  na dudka</strong></span></p>
<p><span style="color:#000000;"> Po zwycięstwie wyborczym "S" w czerwcu 1989 r. Geremek został wybrany jako przewodniczacy Obywatelskiego Klubu Parlamentarnego. Czuł się u szczytu powodzenia i w tej euforii wyraźnie przecenił swe możliwości manipulowania Wałęsą. Okazało się to jego najpoważniejszym błędem. Słynny emigracyjny publicysta Gustaw Herling-Grudziński mówił, wspominając swe spotkanie z Geremkiem w Rzymie w 1989 r., iż liczył on (podobnie jak Michnik), że będzie robociarza Wałęsę ciągnął za sznurki, jak marionetkę (Por. rozmówe J. Palasińskiego z G. Herlingiem-Grudzińskim, "Wprost", 18 maja 1997 r.). </span></p>
<p><span style="color:#000000;"><span lang="pl-PL">W lipcu 1989 r. okazało się jednak, że to Wałęsa wystrychnął Geremka na dudka. Cały czas sprawiał wrażenie, głównie w rozmowach z Michnikiem, że chce kreować właśnie Geremka na premiera "naszego rządu" solidarnościowego. Zupełnie uśpił tym jego czujność i wprowadził w stan euforycznego nadęcia. Geremek był już bezapelacyjnie pewny, że wkrótce stanie na czele rządu opartego na koalicji "Solidarności" z tzw. reformatorami z PZPR. Co więcej - jak to ujawnił w 1990 r. Jarosław Kaczyński w wywiadzie dla londynskiego "Tygodnika Polskiego" - w lipcu 1989 r. Geremek pojechał nawet wraz z Michnikiem specjalnie do Rzymu po to, aby uzyskać od Jana Pawła II papieskie błogoslawieństwo dla sojuszu z PZPR. Jak stwierdził Kaczyński: (...) Papież przyjął ich bardzo chłodno, na krótko, w czasie jakiejś przerwy w trakcie swoich zajęć, było więc wiadomo, że ich misja nie powiodła się (...). Sprawę ostatecznie pogrzebało wystąpienie Wałęsy na rzecz koalicji "Solidarności" z ZLS i SD, i zręczne przeforsowanie Tadeusza Mazowieckiego, a nie Geremka, na szefa tzw. naszego rzędu.</span></span></p>
<p><span style="color:#000000;"> Czując się oszukany przez Wałęsę, nie mając wyboru, tym bardziej popierał w ówczesnej sytuacji rząd Mazowieckiego, gwałtownie występując przeciw wysuwanym przez skupioną wokół Kaczyńskiego część "Solidarności" ideę "przyspieszenia". Bez żenady głosił nową swoistą odmianę "propagandy sukcesu", zapewniając np. w wywiadzie dla szczecińskiej "Jedności" z 30 sierpnia 1990 r.: (...) Sądzę, iż Polska nadal przoduje w zmianach we wszystkich dziedzinach zycia. Przede wszystkim w sposób najgłębszy i najbardziej jednoznaczny odeszła raz na zawsze od systemu komunistycznego i od starego systemu rządzenia (...) (!!!). </span></p>
<p><span style="color:#000000;"> Jakże groteskowo brzmią te zapewnienia Geremka, gdy czytamy je z dzisiejszej perspektywy i gdy pamiętamy, że rzekomo przodująca we wszystkich dziedzinach życia Polska, jako ostatnia zdobyła się na wolne wybory, nigdy nie przeprowadziła reprywatyzacji, lustracji i dekomunizacji, skrajnie opóźniła się z prywatyzacją, reformami samorządowymi, reorganizacją ubezpieczeń, restrukturyzacją przemysłu, a zwłaszcza górnictwa, zreformowaniem bankowości. Nie mówiąc o skrajnym opóźnieniu zmian dla odsunięcia starej nomenklatury, począwszy od telewizji, po wojsko i MSW (gen. Kiszczak odszedł wszak z szefostwa MSW dopiero w lipcu 1990 r., na miesiąc przed cytowanym panegirycznym wywiadem Geremka).</span></p>
<p><span style="color:#000000;"> Po klęsce wyborczej Mazowieckiego, Geremek umocnił się w pozycji szarej eminencji Unii Demokratycznej. Ciągle nie był jednak usatysfakcjonowany pełnionymi funkcjami - przewodnictwem klubu Unii Demokratycznej i sejmowej komisji spraw zagranicznych. Wprost zżerała go od wewnątrz niezaspokojona ambicja zostania premierem. Na kilka dni przed wyborami parlamentarnymi w październiku 1991 r. zapytany na spotkaniu w Kielcach, czy byłby gotów objąć ważne stanowisko państwowe, np. zostać premierem lub wejść do rządu, odpowiedział: (...) Tak, jestem gotów, natomiast chciałbym, aby było jasne, że nie jest to problem decyzji indywidualnej, tylko problem ugrupowania politycznego, z którym jestem związany (...) (cyt. za tekstem T. Roguskiego w "Rzeczpospolitej" z 9 listopada 1991 r.). Wałęsa postanowił wykorzystać ten geremkowski nienasycony głód premierostwa i odpowiednio podpuścił go w swoim celu. 8 listopada 1991 r. powierzył Geremkowi misję tworzenia rządu, faktycznie pragnąc poprzez straszenie Geremkiem oczyścić przedpole dla swego ulubionego, bo wielce służalczego kandydata - dotychczasowego premiera J.K. Bieleckiego.</span></p>
<p><span style="color:#000000;"> Jarosław Kaczyński wspominał w rozmowie z Teresą Torańską: (...) Geremek straszliwie chciał być premierem (...) mnie go było żal. Żal, że tak bardzo chce być premierem i żal, iż wierzy, absolutnie irracjonalnie wierzy, że nim zostanie. On, według mnie, wcale nie jest dobrym politykiem, bo gdyby był - nie mówię wielkim, ale tylko niezłym - to nie miał prawa tak przegrać. Przecież on mial piekielne karty w rękach w 1989 r., w 1990 r. (...) (cyt. za: T. Toranska, "My", Warszawa 1994, s. 143). Geremek przeżył niebywale upokorzenie kilkudniowych bezowocnych rozmów z przedstawicielami różnych sił politycznych, by przekonać się, jak bardzo jest nielubiany i niechciany jako potencjalny premier. Jeszcze w ponad pół roku po fiasku swej misji po faryzejsku próbował ukryć swe niezaspokojone ambicje, nagle twierdząc: (...) Nie chciałbym wejść do rządu i zapewniając, że odpowiada mu sytuacja, że nawet nie był ministrem (por. wywiad z Geremkiem w "Nowej Europie" z 19-20 czerwca 1992 r.). Mówił to czlowiek, który jeszcze w październiku 1991 r. tak ochoczo akcentował chęć wejścia do rządu, a później bardzo ciężko przeżył krach swej misji premierowskiej. Winą za fiasko publicznie obciażył innych polityków, oskarżając ich o wynoszenie interesu partyjnego ponad wspólny interes państwa. Bo nie dali mu być premierem! (por. uwagi L. Dymarskiego: Misja, "Tygodnik Solidarność", 22 listopada 1991 r.).</span></p>
<p><span style="color:#000000;"></span></p>
<p><span style="color:#000000;"><strong>Dlaczego  przegrywał?</strong></span></p>
<p><span style="color:#000000;"> Dla kosmopolitycznej "elitki" z "warszawki" i "krakowka" nie ma w Polsce większego polityka nad Geremka. Już w 1990 roku w skrajnie lewicowym "Po prostu" Andrzej Rosner, "raczkujący europejczyk" (tak sam się przedstawiał), napisał prawdziwy pean na cześć Geremka, jako najlepszego kandydata do prezydentury. Dochodzą do tego niebywale rozwinięte powiązania z różnymi kręgami na Zachodzie. Geremek uważany jest dziś za kluczową w Polsce postać w kontaktach z czołowymi zagranicznymi lobby kosmopolitycznymi i globalistycznymi, począwszy od osławionego George'a Sorosa. Pełnił funkcję prezesa klubu Europa, stanowiącego integralną część sponsorowanej przez Sorosa Fundacji im. Stefana Batorego, jest też szczególnie wpływowym członkiem Rady tej Fundacji. Częstokroć nagłaśniał różne inicjatywy Sorosa. Niejednokrotnie występowal też na forum różnych międzynarodowych instytucji globalistycznych typu założonej w 1973 roku przez Dawida Rockefellera amerykańskiej Konferencji Trójstronnej (The Trilateral Commission).</span></p>
<p><span style="color:#000000;"> Fetujący Geremka "europejczycy" z kraju i z zagranicy nie mogą nijak zrozumieć, jak taki "umysł" mógł przegarać w staraniach o premierostwo, które ich zdaniem, mu się po prostu należy i już. I szukają od razu "najprostszych" tłumaczeń, winę za pomijanie "wielkiego" Geremka zrzucając na polską ksenofobię i "antysemityzm". Otwarcie popisał się taką tezą Jerzy Turowicz, głosząc na łamach "Gazety Wyborczej" z 1- 2 lipca 1995 r., iż Geremek nie ma szans na zostanie premierem lub prezydentem z powodu jego żydowskiego pochodzenia. Amatorzy tego typu "prostych" wyjaśnień dziwnie nie zwracają uwagi na pewne osobowościowe cechy Geremka, które sprawiają, że ten lewicowy guru jest sam największym wrogiem swej kariery politycznej.</span></p>
<p><span style="color:#000000;"> Wiele osób nie chciało się pogodzić że skrajnie subiektywnym sposobem traktowania ludzi przez Geremka. Z tym, co kiedyś tak szczerze przyznał Kuron w rozmówie z Kaczyńskim: (...) Ty się nie dziw, że Geremek jest często przeciwko różnym przedsięwzięciom. On je ocenia w zależnosci od tego, czy sam w tym uczestniczy i odgrywa czołową rolę, czy nie. Jeśli nie odgrywa, to jest złe, jeśli odgrywa, dobre. No, każdy ma w sobie trochę tego rodzaju tendencji, ja oczywiście też, ale jednak jestem w stanie powiedzieć o czymś coś dobrego, mimo że w tym nie uczestniczę, a Geremek nie (cyt. za: J. Kaczyński: Czas na zmiany, Warszawa 1993, s. 35). Jarosław Kaczyński mówił o Geremku, że potrafił niejednokrotnie zrażać ludzi bez powodu, przy potwornej ambicji i niesamowitym poczuciu wyższości ma przekonanie, że inni ludzie powinni dla niego pracować, że ta ich praca mu się należy. Zupełnie nie rozumiał, że ludzie mają własne ambicje i własne cele.</span></p>
<p><span style="color:#000000;"> Interesujące opinie o Geremku zebrała dziennikarka postkomunistycznej "Polityki" Janina Paradowska. Jeden z jej rozmówcow mówił na przykład, że Geremek: (...) ma dar stwarzania konfliktów. Typ arystokraty. Nie słucha ludzi, jeżeli z góry założył, że nie mają mu nic do powiedzenia. Moim zdaniem, jest to jego dramat i dramat wielu polityków z jego obozu (...). Inny rozmówca Paradowskiej, skądinad admirator Geremka i jeden z jego bliskich współpracowników przyznawał: (...) Ma jednak wady, które współpracę z nim czynią trudną. Niesłusznie sprawia wrażenie, że manipuluje. Bierze się to stąd, że w swych poczynaniach za mało uwzględnia tzw. czynnik ludzki. Uważa np., że jezeli jakaś sprawa nie stanowi przesłanki do podjęcia konkretnej decyzji, nie warto o niej informować innych. Przekazuje tylko to, co niezbędne. Tym samym buduje własną pozycję, ograniczając innym dostęp do informacji (...).</span></p>
<p><span style="color:#000000;"> Sam Geremek przyznawał (Rok 1989, op.cit., s. 323), że w czasie, gdy kierował Obywatelskim Klubem Parlamentarnym: mieliśmy ustawiczny bunt sali przeciw kierownictwu Klubu, które podejrzewano o stronniczość. Nie widzi w tym jednak żadnej swojej winy, a tylko to, że w Klubie była znaczna grupa powodowana ambicjami i na każda sytuację - nie realizującą tych ambicji - reagująca frustracją (tamże, s. 319). A więc zawsze winnymi byli inni!</span></p>
<p><span style="color:#000000;"></span></p>
<p><span style="color:#000000;"><strong>Geremek  kłamliwy</strong></span></p>
<p><span style="color:#000000;"> Jest prawdziwym mistrzem kłamstwa i dezinformacji. Gdyby był średniowiecznym władcą na pewno przeszedłby do historii z przydomkiem "Kłamliwy". Warto przypomnieć kilka bardzo charakterystycznych przykładów zafałszowywania własnej roli przez Geremka w przeprowadzonym z nim wywiadzie-rzece Geremek opowiada. Żakowski pyta. Rok 1989 (Warszawa 1990 r.). Publikacja ta mogłaby mieć z powodzeniem podtytuł: "Książka zafałszowań i przemilczeń". Porównajmy, jak Geremek przedstawia w tym wywiadzie-rzece swoje rzekome poglądy z przeszłości (nazwijmy je Geremkowska Fikcja) i tak, jak one wygladały w rzeczywistości.</span></p>
<p><span style="color:#000000;"></span></p>
<p><span style="color:#000000;"> (<strong>Prawda  o Geremku</strong>)</span></p>
<p><span style="color:#000000;"> - Geremkowska Fikcja - s. 302 wywiadu-rzeki (z okresu drugiej połowy 1989 r.): (...) Z mojego punktu widzenia obumieranie Partii było scenariuszem najlepszym (...).</span></p>
<p><span style="color:#000000;"> - Prawda o Geremku - W wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" z 28-29 października 1989 r. Geremek powiedział: (...) Bez względu na to w jakiej sytuacji znajdzie się Partia, "Solidarność" jest zainteresowana tym, by PZPR nie zniknęła z areny politycznej (...).</span></p>
<p><span style="color:#000000;"> - Geremkowska Fikcja. Na s. 236 wywiadu Geremek zaprzecza twierdzeniom o planach koalicyjnych rozmów z PZPR: nie słyszałem, żeby ktokolwiek z moich przyjaciół rozważał taką możliwość (...).</span></p>
<p><span style="color:#000000;"> - Prawda o Geremku - W cytowanym już wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" z 28-29 października 1989 r. Geremek powiedział, że nie wyklucza w przyszłości sojuszu z reformatorskim skrzydłem PZPR. Co się zaś tyczy przyjaciół politycznych B. Geremka, to przytoczę choćby opinię Jacka Kuronia z "Polityki" (nr z 39 lipca 1989 r.): (...) Nastawiając się na radykalne przemiany, stawiamy na współpracę z proreformatorskim skrzydłem PZPR, bez tej partii inni uczestnicy koalicji nie mają praktycznego znaczenia (...). Dodajmy, że "Tygodnik Solidarność Rolników" z 17 września 1989 roku przytoczył znamienna wypowiedź Z. Bujaka, pupila Geremka i Michnika, na posiedzeniu KW NSZZ "Solidarność". Bujak, wówczas szef RKW Mazowsze, wystąpiło z bardzo ostrą krytyką decyzji Wałęsy o stworzeniu koalicji z ZSL i SD. I ujawnił, że opozycyjna lewica była bliska zrealizowania konkurencyjnego projektu rządowej koalicji z obozem "reformatorskim" w PZPR.</span></p>
<p><span style="color:#000000;"> Warto przypomnieć również sposób, w jaki Geremek, broniąc pozycji starej PZPR-owskiej nomenklatury skomentował w wywiadzie dla "Tygodnika Kulturalnego" z 28 października 1989 r. fakt piastowania ogromnej części, bo prawie miliona stanowisk kierowniczych przez ludzi z PZPR. Odpowiadając na pytanie redaktorki z "Tygodnika Kulturalnego", czy te stanowiska mają nadal pozostać w rękach PZPR? - Geremek stwierdził: (...) Czystek nie powinno być, bo jest to praktyka starego systemu, natomiast musi być stosowane kryterium kompetencji. Sądzę, że w ramach tego miliona stanowisk ogromna część (podkreślenie - J.R.N.) stanowią ludzie kompetentni, którzy potrafią działać skutecznie, a reszta - musi przestać sprawować swoje funkcje... Rzeczywiście, ogromna część tych ludzi działała nader skutecznie (vide katastrofa gospodarcza, w jakiej znajdowała się wówczas Polska).</span></p>
<p><span style="color:#000000;"></span></p>
<p><span style="color:#000000;"><strong>Mistrz  mimikry</strong></span></p>
<p><span style="color:#000000;"> Geremek należy niewątpliwie do godnych następcow wielkich faryzeuszy w historii. Wprost znakomicie wyspecjalizował się w maskowaniu poglądow i mimikrze. Dobrotliwe miny, pełne kaznodziejskiego namaszczenia i "zatroskania" o rodaków, głos ukrywa niemałe stężenie jadu, z jakim czai się na swych oponentów. Na ogół umie bardzo dobrze ukrywać te swoje mniej nobliwe uczucia. Z rzadka tylko zawodziły go nerwy, tak jak w telewizyjnych "Interpelacjach" czy na konferencji komitetów obywatelskich w styczniu 1990 r. </span></p>
<p><span style="color:#000000;"><span lang="pl-PL">Warto tu przypomnieć ówczesny, dość niefortunny dla Geremka epizod, notabene opisany przez jego wielbiciela - Jarosława Kurskiego z "Gazety Wyborczej": (...) W bezpośrednim starciu z Kaczyńskim profesora troch€ zawiodły nerwy. Przewodniczył spotkaniu, pełnił więc funkcje porządkowe. Mówcom nie limitowano czasu, ale obowiązkiem profesora było kończyć przewlekające się wypowiedzi uderzeniem łyżeczki w szklankę. Kaczyński nie zdażył jeszcze dobrze zacząć, gdy już rozległ się brzęk. Część sali zareagowała śmiechem (...) (J. Kurski: Wódz, Warszawa 1991, s. 50).</span></span></p>
<p><span style="color:#000000;"> Działał zawsze skrajnie instrumentalnie. Najchętniej wykorzystywał jako narzędzie trzeciorzędnych polityków, pozbawionych jakichkolwiek szerszych własnych koncepcji. Stawałi się oni tym dogodniejszymi instrumentami w grze Geremka, pomimo że zdawał sobie dobrze sprawę z ich małej wartości czy właśnie dlatego. Przykładowo, bardzo skutecznie wykorzystywał dla swych celów w parlamencie, a później w Unii Wolności, grupę gdańskich liberałów na czele z Bieleckim, Tuskiem i Lewandowskim, mimo że w swoim czasie był autorem jednej z najzłosliwszych opinii na ich temat: (...) Zwolennicy przyspieszenia zapowiedzieli radykalne przewietrzenie Warszawy, tymczasem przewietrzył się raczej Gdańsk (...) (cyt. za: T. Torańska w rozmówie z J.K. Bieleckim, "My", Warszawa 1994, s. 37).</span></p>
<p lang="pl-PL">
<p><span style="color:#000000;"></span></p>
<p><span style="color:#000000;"><strong>Ukryty  marksista</strong></span></p>
<p><span style="color:#000000;"> Występując przed szerszą opinią w Polsce, Geremek po 1989 roku zawsze starannie starał się ukrywać swe przywiązanie do idei socjalistycznych i marksistowskich. Raz doszło do wręcz groteskowej sytuacji w telewizyjnych "Interpelacjach", gdy Czeslłw Bielecki długi czas na próżno próbował zmusić Geremka do puszczenia pary, czy jest za ustrojem socjalistycznym, czy kapitalistycznym. Profesor jak mógł wymigiwał się od jasnej odpowiedzi, kluczył, kluczył, mówił o stosunku do demokracji parlamentarnej, władzy wykonawczej, na jakikolwiek temat, byle tylko nie trzeba było się opowiedzieć. A Bielecki dalej z uporem powtarzał to samo pytanie za każdym razem, gdy Geremek uchylał się od odpowiedzi. Aż prowadzący audycje zmienił temat.</span></p>
<p><span style="color:#000000;"> Dużo bardziej wylewny jest za to Geremek na Zachodzie, gdy może przedstawiać swoje prawdziwe "ja" bez obawy zdekonspirowania się przed polską opinią publiczną. Oto np. w tekscie cytowanym przez "World Press Review" w kwietniu 1994 r. (s. 51-52), Geremek zapewniał, że upadek marksizmu, jako doktryny politycznej nie oznacza porażki marksistowskiej inspiracji i twierdził: Jest paradoksem, że analiza marksistowska zniszczyła komunizm (por. szerzej M.J. Chodakiewicz: Ciemnogród? O prawicy i lewicy, Warszawa 1996 r., s. 260-261).</span></p>
<p><span style="color:#000000;"></span></p>
<p><span style="color:#000000;"><strong>Dwulicowość  wobec Kościoła</strong></span></p>
<p><span style="color:#000000;"> Geremkowska obłuda i dwulicowość szczególnie wyraźnie odzwierciedlaja się w jego stosunku do Kościoła katolickiego. W swoim czasie jako zaangażowany marksista-leninista Geremek wchodził w skład redakcji pisma ateistów i wolnomyślicieli "Argumenty". Fakt ten, "dziwnie" przemilczany w swym biogramie dla Kto jest kim w Polsce przez Geremka, przypomniał Michnik w Między Panem i Plebanem (op.cit., s. 34). Później ten sam Geremek, kiedy zależało mu na obronie i pomocy ze strony Kościoła, okazywał wobec niego bezgraniczną atencję. Jak to przyznawał największy admirator Geremka Michnik: (...) Nawet mój przyjaciel Bronek Geremek spędził parę lat jakby na kolanach. Nie można było wyciągnać z niego jednego krytycznego słowa na temat czegokolwiek w polskim Kościele (...) (Między Panem..., op.cit., s. 492).</span></p>
<p><span style="color:#000000;"> 16 listopada 1983 r. Geremek akcentował w wywiadzie dla dziennika "La Croix": (...) Mówię jako historyk: jest to największa epoka Kościoła katolickiego. Jest ona mocna w pełnym tego słowa znaczeniu. Kościół utożsamia się i jest utożsamiany z całym Narodem. Te ostatnie trzy lata wykazały niesłychane możliwości Kościoła (...). 10 lat później ten sam Geremek, gdy już nie potrzebował osłony Kościoła katolickiego, wystąpiło z jego ostrą krytyką w programie Arte w telewizji francuskiej (9 kwietnia 1993). </span></p>
<p><span style="color:#000000;"><span lang="pl-PL">Teraz nagle oskarżał Kościół o to, że miesza się do polityki, gdyż broni życia nienarodzonych. Zarzucał też Kościołowi, że działa szkodliwie, bo pewne kategorie ludzi wyklucza poza nawias (wyjaśnił, że chodziło mu o Laski pod Warszawa, gdzie katolicy sprzeciwili się stworzeniu domu dla chorych na AIDS). Polemizując z tymi stwierdzeniami Geremka ks. Kiedrowski zarzucił mu, że przemilczał fakt, że pod opieką Kościoła znajduje się dom dla chorych na AIDS pod Warszawą, i to, że "nie zauważył" zdjecia, które obiegło świat cały: Papieża tulącego dziecko zarażone tą chorobą (por. "Glos Katolicki", Paryż, 4-11 lipca 1993 r.).</span></span></p>
<p><span style="color:#000000;"> Dzisiaj Geremek dużo chętniej krytykuje Kościół katolicki za granicą, gdy jest przekonany, że nie wywoła to reakcji przeciwko niemu, i może pójsć bezkarnie "na całość". I tak na przykład w wypowiedzi dla irlandzkiej dziennikarki Jacqueline Hayden, autorki ksiazki Poles Apart, Solidarity and the New Poland Geremek między innymi: (...) Sadze, że Kościół wpadł w triumfalizm i posuwa się za daleko w żądaniach (...). Kobiety są przerażone sytuacją w kwestii aborcji. Obecnie panuje w polskich szpitalach terror w tym względzie i kobiety wędrują na Ukrainę lub do podobnych miejsc w celu aborcji (...). Być może konkordat jest błędem. Został zawarty w czasie kampanii wyborczej. Nie rozumiem dlaczego (...). Nieporozumienie w sprawie konkordatu wpłynęło na wynik wyborów i to był nasz błąd (...) (cyt. za: "Niedziela", 9 czerwca 1995 r.).</span></p>
<p><span style="color:#000000;"> Szczególnie znamienna była ta geremkowska krytyka konkordatu z Kościołem na użytek zagranicznej dziennikarki. W sytuacji, gdy ten sam Geremek na użytek opinii publicznej w Kraju przedstawiał się jako zdecydowany zwolennik konkordatu i parokrotnie w wystąpieniach sejmowych (1 lipca 1994 r. i 16 lutego 1995 r.) krytykował większość posłów Sejmu za opóźnianie ratyfikacji konkordatu, piętnując to jako szkodliwe dla polskiej racji stanu. </span></p>
<p><span style="color:#000000;"> Które z  wypowiedzi Geremka wyrażały jego prawdziwe intencje: za  konkordatem czy przeciw niemu?</span></p>
<p><span style="color:#000000;"></span></p>
<p><span style="color:#000000;"><strong>Dekomunizacja,  to "totalitaryzm"</strong></span></p>
<p><span style="color:#000000;"> Już w sejmie kontraktowym "odpowiednio" sterowany przez Geremka parlamentarny klub Unii Demokratycznej często głosował w identyczny sposób, jak postkomuniści. Polemizując z uwagami na ten temat, Geremek powiedział w telewizyjnych "Wiadomościach" z 19 lipca 1991 r., iż nieprawdą jest jakoby Unia Demokratyczna głosowała, tak jak komuniści. Natomiast problemem Unii jest fakt, iż komuniści głosują tak, jak Unia (cyt. za "Tygodnikiem Solidarność" z 19 lipca 1991 r.). Prawdziwie lustrzanym odbiciem wzajemnych podobieństw były wypowiedzi Geremka i Kwaśniewskiego żarliwie piętnujące dekomunizacje na łamach czasopisma "Paragraf" z 28 sierpnia 1992 r.</span></p>
<p><span style="color:#000000;"> Obaj byli towarzysze ostrzegali, że uchwalenie ustaw dekomunizacyjnych spotka się z zaskarżeniem do Trybunału Konstytucyjnego i odpowiednich instytucji międzynarodowych. Atakując pomysł dekomunizacji, Geremek akcentował z wielką werwą: Nie dajmy się porwać nienawiści i głupocie. I ostrzegał przed kampanią polowań na czarownice, gwałcącą zasady państwa prawnego. Prawdziwie z grubej rury wystrzelił w wywiadzie dla postkomunistycznej "Polityki" z 24 kwietnia 1993 r., alarmując: (...) Polityka dekomunizacji, co potwierdzają także doświadczenia innych państw naszego regionu, powoduje krzywdę ludzką, rozrost fanatyzmu, irracjonalność zachowań politycznych, spiralę zemsty i nienawiści, powstaje więc sytuacja, w której pierwszy lepszy może sięgnac po władzę. Pod hasłem zwalczania komunistycznej przeszłości może być zniszczone wszystko, co osiągneliśmy w przebudowie państwa. Za monetę, o nazwie dekomunizacja, nie można kupić niczego wartościowego. Dlatego jestem przeciw takiej transakcji (...).</span></p>
<p><span style="color:#000000;"> Wcześniej w "Gazecie Wyborczej" z 24 października 1991 r. twierdził: (...) Obawiam się i u nas takiego porządku dekomunizacyjnego, który prowadziłby do porządku totalitarnego (...). I z całą dezynwolturą głosił, że w Czechosłowacji problemy tworzy sprawa tzw. dekomunizacji. Dzśs nie ulega wątpliwości, że właśnie ustawa o dekomunizacji w Czechosłowacji ogromnie osłabiła tamtejszych postkomunistów, zwłaszcza dzięki postanowieniu uniemożliwiającemu kandydowanie do parlamentu i zajmowanie znaczących stanowisk przez byłych funkcjonariuszy partyjnych, od sekretarzy powiatowych wzwyż. Dzięki niej na wiele lat odsunięto na bok czeskich Kwaśniewskich, Millerow, Oleksych. U nas ich szansa powrotu do władzy postała w dużej mierze dzięki wytrwałym sprzeciwom Geremka et consortes przeciw dekomunizacji.</span></p>
<p><span style="color:#000000;"></span></p>
<p><span style="color:#000000;"><strong>Precz  z lustracją</strong></span></p>
<p><span style="color:#000000;"> W parze z wrogością do dekomunizacji szła u Geremka wyraźna, nieukrywana niechęć do lustracji. Wszystkich zaskoczyła skrajnie emocjonalna nerwowa reakcja na pierwsze publiczne podjęcie tej sprawy przez prezesa PSL Romana Bartoszcze. W wystąpieniu 7 kwietnia 1990 r. Bartoszcze ostrzegł, że niszczenie komunistycznych archiwów ma na celu zatarcie dowodów, kto poprzednio współpracował z bezpieką. I wtedy - jak wspominał Bartoszcze - Geremek zerwał się z miejsca, poczerwieniał na twarzy, krzyczał coś, co trudno było zrozumieć. Zupełnie nie ten zrównoważony Geremek (por. P. Baczek, op.cit.). W odniesieniu do samego Geremka w kontekscie lustracji Piotr Baczek przypomniał, powołując się na "Gazetę Polską" z czerwca 1993 r., że minister Macierewicz, na kilka godzin przed przekazaniem swojej listy Konwentowi Seniorów, wykreślił z niej nazwisko Geremka.</span></p>
<p><span style="color:#000000;"></span></p>
<p><span style="color:#000000;"><strong>Pakt  centrolewicowy</strong></span></p>
<p><span style="color:#000000;"> Mijały lata, a Geremek konsekwentnie żywił nadzieję na dojście do realizacji jego cichego, ulubionego planu na powstanie "centrolewicowego paktu" między Unią Demokratyczną a postkomunistycznymi "reformatorami" z SLD. Z nim, oczywiście, jako premierem tego typu rządu koalicyjnego. Jeszcze 27 marca 1993 r., na dwa miesiące przed obaleniem rządu Suchockiej w sejmowym głosowaniu i rozwiązaniem parlamentu, Geremek publicznie oświadczył, że widzi możliwości mądrego kontraktu z rozsądną częścią SLD, która poprze reformy. Październikowe wybory 1993 r. kolejny raz zniweczyły nadzieje Geremka. UD uzyskała zbyt słabe wyniki w porównaniu z postkomunistami, aby móc wejść w koalicję z nimi jako naprawdę liczący się partner. </span></p>
<p><span style="color:#000000;"><span lang="pl-PL">Postkomuniści na otarcie łez zostawili Geremkowi jednak przewodnictwo sejmowej komisji spraw zagranicznych. Kwaśniewski zarzadzłl w swoim klubie dyscyplinę przy głosowaniu w sprawie szefostwa komisji dla Geremka. Gdy posłowie SLD zapytali go: Czy warto umierać za Geremka, Kwaśniewski odpowiedział: Warto (por. "Gazeta Wyborcza" z 22 października 1993 r.). Przepchanie Geremka w Sejmie nie było łatwe, bo PSL-owcy grozili, że poparcie dla jego kandydatury wywoła kryzys w koalicji. Na pierwszą wieść o możliwości utraty szefostwa wpływowej komisji, Geremek dosłownie "wyszedł z nerw" i zwołał konferencję prasową, na której zarzucił PSL-owi zerwanie międzyklubowych ustaleń i zachłanność (!).</span></span></p>
<p><span style="color:#000000;"></span></p>
<p><span style="color:#000000;"><strong>Pseudospecjalista  od wszystkiego</strong></span></p>
<p><span style="color:#000000;"> Reklamowany w "różowych" mediach jako niezwykły umysł, największy z geniuszy politycznych, Geremek pokazał przez 8 lat przemian, jak wiele można całkowicie spartolić. Okazało się to dlań tym łatwiejsze, że będąc specjalistą od bardzo wąskiej specjalności - z historii średniowiecza - gorliwie pchał się na kluczowe stanowiska wymagające gruntownej znajomości przeróżnych dziedzin od prawa po politykę międzynarodową. I bez wahania podejmował szkodliwe dla Polski decyzje w najroznorodniejszych ważnych sferach. Szczególnie wiele szkód przyniosło sprawowane przez niego od lat kierownictwo komisji spraw zagranicznych Sejmu. </span></p>
<p><span style="color:#000000;"><span lang="pl-PL">Odpowiada bezpośrednio za bardzo wiele fatalnych nominacji ambasadorskich, realizowanych według specjalnego klucza preferującego różnych dyletantow, ale za to "Królików i Znajomych Królika". Odpowiada za fatalne w skutkach usypianie polskiej opinii publicznej na temat rzekomego idyllicznego wręcz stanu polskiego bezpieczeństwa w sytuacji międzynarodowej. Zdumiewał wprost pewnością, z jaką oświadczał w wywiadzie dla "Wprost" z 9 stycznia 1994 r.: (...) Obecnie nie sądzę, by Polska w razie zagrożenia zewnętrznego mogła pozostać samotna. Już teraz istnieje taki układ międzynarodowy, w którym agresja przeciwko Polsce sprawiłaby, że sojusznicy przyszliby nam z pomocą (...). </span></span></p>
<p><span style="color:#000000;"> Nawet tak wyrozumiały dla "europejczyków" z udecji redaktor naczelny paryskiej "Kultury", Jerzy Giedroyć, nie ukrywa swej bardzo negatywnej oceny roli Geremka jako przewodniczącego sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych. W wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" Giedroyć powiedział wprost o profesorze Geremku, iż jego wpływ na politykę zagraniczną Polski i obsady personalne okazał się fatalny (por. Zmiana warty, czyli jak to się stało, Warszawa 1995 r., s. 82).</span></p>
<p><span style="color:#000000;"> Przypomnijmy mało chlubne dla Geremka przewodnictwo komisji konstytucyjnej Sejmu w latach 1989-1991 (nieprzypadkowo świadomie pominął wspomnienie o tym przewodnictwie w zafałszowanym biogramie w Kto jest kim w Polsce). Jako przewodniczący tej komisji, Geremek był bowiem najbardziej odpowiedzialny za skrajne opóźnienia w przygotowaniu ordynacji wyborczej i pierwszych wolnych wyborów, a także w opóźnianiu przygotowania nowej demokratycznej konstytucji.</span></p>
<p><span style="color:#000000;"> Fatalne skutki dla Polski przyniosło wykorzystanie przez Geremka swej czołowej pozycji w OKP dla przeforsowania planu Sorosa-Sachsa-Balcerowicza. Było to prawdziwie nieszczęsnym paradoksem naszej sytuacji, że historyk średniowiecza zadecydował o przeforsowaniu w Polsce tak ważnego planu gospodarczego bez przedyskutowania jakiejkolwiek alternatywy. Zrobił to człowiek, którego "pogłębiona" wiedza o gospodarce ograniczała się głównie do świetnej znajomości dochodów francuskich kurtyzan w wieku XIII czy XIV.</span></p>
<p><span style="color:#000000;"> Nie wiadomo, jak potocza się dalsze losy Geremka, przegranego wielkiego guru lewicy. Już dzis wiadomo jednak, że przejdzie do historii jako swego rodzaju prymus w szkole politycznego załgania i hipokryzji.</span></p>
<p><span style="color:#000000;"><strong><em>Jerzy Robert Nowak </em></strong><br />
2005-07-05</span></td>
</tr>
</tbody>
</table>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Les Jeunes Européens - Lyon attristés par la mort de Bronislaw Geremek]]></title>
<link>http://jelyon69.wordpress.com/?p=58</link>
<pubDate>Sun, 13 Jul 2008 22:59:54 +0000</pubDate>
<dc:creator>jelyon69</dc:creator>
<guid>http://jelyon69.wordpress.com/?p=58</guid>
<description><![CDATA[Les Jeunes Européens – Lyon tiennent à saluer la mémoire de Bronislaw Geremek, qui est un symbo]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0;"><span lang="FR"><span style="font-size:small;font-family:Times New Roman;">Les Jeunes Européens – Lyon tiennent à saluer la mémoire de Bronislaw Geremek, qui est un symbole fort de la réussite de l’unification européenne.</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0;"><span lang="FR"><span style="font-size:small;font-family:Times New Roman;"> </span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0;"><span lang="FR"><span style="font-size:small;font-family:Times New Roman;"><span style="font-size:12pt;font-family:'Times New Roman','serif';" lang="FR"><a href="http://jelyon69.files.wordpress.com/2008/07/geremek.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-60" src="http://jelyon69.wordpress.com/files/2008/07/geremek.jpg?w=225" alt="" width="225" height="300" /></a></span>Bronislaw Geremek, né en 1932 à Varsovie, était un personnage doué d’une incroyable combativité et d’un très grand courage pour faire valoir les valeurs de liberté, de démocratie et de respect des droits civils.</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0;"><span lang="FR"><span style="font-size:small;font-family:Times New Roman;">A la suite d’études partagées entre l’université de Varsovie et l’Ecole Pratique des Hautes Etudes à Paris à la fin des années 1950 et pendant les années 1960, il est devenu Professeur d’histoire médiévale à l’Université de Varsovie. Il était la référence en matière de civilisation européenne du Moyen-Âge. </span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0;"><span lang="FR"><span style="font-size:small;font-family:Times New Roman;">Sa vie politique fut toute aussi riche qu’incontournable pour la destinée de la Pologne. En 1980, en tant que conseiller spécial de Lech Walesa, il a été cosignataire des accords de Gdansk fondant le syndicat Solidarnosc avant d’être victime de la répression communiste et subir deux ans et demi d’emprisonnement de 1981 à 1984. En 1989, il participa à la table ronde entre le parti communiste et l’opposition au moment de la transition de la Pologne vers la démocratie. La même année, il fut élu député de Pologne et occupa le poste de Président de la Commission des affaires étrangères de la Diète. En 1997, il fut appelé au poste de Ministre des Affaires Etrangères et oeuvra pendant 3 ans pour l’adhésion de son pays à l’Union Européenne. C’est sous les couleurs du parti (UW-PD) qu’il a fondé qu’il a été élu député européen en 2004 et qu’il failli devenir Président du Parlement Européen face à Josep Borell. Il avait en effet recueilli plus de voix que le nombre de députés membres des groupes parlementaires qui le soutenaient : les Verts et ALDE. On se souviendra aussi de son combat contre la loi de lustration des frères Kascynzski en 2007 où il fut même menacé d’être destitué de son poste de député européen. Le Parlement Européen l’a alors soutenu avec ferveur. Quelque mois plus tard, la Cour Constitutionnelle polonaise annonça l’illégalité de la mesure. </span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0;"><span lang="FR"><span style="font-size:small;font-family:Times New Roman;">Récompensé par de nombreuses distinctions tout au long de sa vie comme le Prix International Charlemagne pour son engagement pour l’unification européenne, il a aussi été fait, en France, Officier de la Légion d’honneur et Commandeur de l’Ordre national du mérite. </span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0;"><span lang="FR"><span style="font-size:small;font-family:Times New Roman;">Il a aussi été Président de l’OSCE, président de la Fondation Jean Monnet pour l’Europe, enseignant au Collège d’Europe de Bruges et fondateur du Collège d’Europe de Natolin près de Varsovie et aussi pendant ses études, directeur du centre de civilisation polonaise de l’université de Paris Sorbonne.</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0;"><span lang="FR"><span style="font-size:small;font-family:Times New Roman;"> </span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0;"><span lang="FR"><span style="font-size:small;font-family:Times New Roman;"><a href="http://jelyon69.files.wordpress.com/2008/07/geremek-verhofstadt.jpg"><img class="alignleft size-thumbnail wp-image-61" src="http://jelyon69.wordpress.com/files/2008/07/geremek-verhofstadt.jpg?w=128" alt="" width="128" height="96" /></a>M. Geremek était venu à Lyon le 21 juin dernier pour les Etats Généraux de l’Europe où il avait présenté son attachement à l’Union Européenne. Il avait en effet expliqué que l’U.E. représentait pour lui une chance en tant que citoyen d’un ancien pays du bloc soviétique. Il avait rappelé toute l’importance de la liberté de circulation, « cette formidable capacité de traverser les frontières » qui n’était pas imaginable il y a encore 25 ans en Pologne. </span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0;"><span lang="FR"><span style="font-size:small;font-family:Times New Roman;"> </span></span></p>
<p><span style="font-size:12pt;font-family:&#34;" lang="FR">Les Jeunes Européens regrettent la perte d’un grand homme pour la Pologne et pour l’Europe.</span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Berele Lewartow vel Bronislaw Geremek juz Ojczyznie nie zaszkodzi ...]]></title>
<link>http://gegenjay.wordpress.com/?p=641</link>
<pubDate>Sun, 13 Jul 2008 22:30:44 +0000</pubDate>
<dc:creator>kilogram13</dc:creator>
<guid>http://gegenjay.wordpress.com/?p=641</guid>
<description><![CDATA[(iskry.pl)
Bronisław Geremek zginął w wypadku samochodowym - podała TVN24.

Profesor zginął w ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><span style="color:#c0c0c0;">(iskry.pl)</span></p>
<p><span style="font-size:x-small;font-family:Tahoma;color:#c0c0c0;"><strong>Bronisław Geremek zginął w wypadku samochodowym</strong> - podała TVN24.<br />
</span></p>
<div><span style="font-size:x-small;font-family:Tahoma;color:#c0c0c0;">Profesor zginął w wypadku samochodowym w Wielkopolsce, w miejscowości Lubień. Jego auto zderzyło się z samochodem dostawczym. Bronisław Geremek miał 76 lat.<br />
</span></div>
<div><!--   onet('adsGet1','main2-box') //--> <!--   onet('adsGet2') //--> <span style="font-size:x-small;font-family:Tahoma;color:#c0c0c0;">Według informacji mercedes profesora z nieznanych powodów zjechał na lewy pas i zderzył się czołowo z nadjeżdżającym Fiatem Ducato. Do wypadku doszło o 13:20 na trasie numer 92. Profesor jechał od strony Poznania. - Był wielkim polskim patriotą - mówił w TVN24 o profesorze Jacek Żakowski.</p>
<p>Geremek był przewodniczącym Unii Wolności, ministrem spraw zagranicznych w latach 1997-2000 w rządzie Jerzego Buzka. Od 2004 był posłem Parlamentu Europejskiego.</p>
<p></span></div>
<div><span style="color:#c0c0c0;"><br />
</span></div>
<div><span style="color:#c0c0c0;">(prawy.pl)</span></div>
<div><span style="color:#c0c0c0;">Profesor Bronisław Geremek nie żyje. Zginął wczesnym popołudniem na drodze prowadzącej do granicy z Niemcami, niedaleko Nowego Tomyśla. Miał 76 lat. </span></p>
<div><!--div class="index_wiadomosc_content_pierwsze_img_ramka"--></p>
<table style="border:1px double #d1d4db;float:left;clear:none;margin-right:10px;margin-bottom:10px;" border="0">
<tbody>
<tr>
<td><span style="color:#c0c0c0;"><img class="index_wiadomosc_content_pierwsze_img" src="http://prawy.pl/r2_grafa_prop.php?nazwa_obrazka=./admin/nowosci/gfx/39388.jpg" alt="" /></span></td>
</tr>
<tr>
<td></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p><!--/div--> <span style="color:#c0c0c0;"><span class="index_wiadomosc_content_pierwsze_tresc"> Na wiadomość o tragiczniej śmierci profesora Bronisława Geremka premier Donald Tusk wydał specjalne oświadczenie, w którym czytamy między innymi: "Z wielkim żalem przyjąłem wiadomość o tragicznej śmierci profesora Bronisława Geremka, wybitnego mediwisty, działacza demokratycznej opozycji, współtwórcy Sierpnia 80, ministra spraw zagranicznych w niepodległej Polsce. Bronisław Geremek był człowiekiem bez reszty oddanym sprawom Polski i Polaków, a swoją wiedzę i doświadczenie oraz wielki międzynarodowy autorytet wykorzystywał w Europie i na świecie dla dobra Ojczyzny".</span></span></p>
<p>Premier Tusk napisał też, że miał zaszczyt przez wiele lat współpracować z profesorem Bronisławem Geremkiem, a lata te na zawsze pozostaną w jego pamięci. "Był on człowiekiem porozumienia i dialogu, zaś jego ideą było łączenie ludzi, a nie ich dzielenie, łagodzenie obyczajów oraz studzenie emocji. Polska nauka i polityka straciły wielkiego człowieka, a wielu spośród nas prawdziwego przyjaciela" - pisze w oświadczeniu premier Donald Tusk.</p>
<p>Jestem najgłębiej poruszony - powiedział prezydent Kaczyński dziennikarzom na wieść o śmierci Bronisława Geremka. Dodał, że jest to strata, bo był to "człowiek wyjątkowo inteligentny", "mający wielkie miejsce w naszej historii".</p>
<p>Również marszałek Sejmu Bronisław Komorowski jest poruszony nagłą śmiercią profesora Geremka. Marszałek podkreślił, że jego śmierć będzie najbardziej odczuwalna na forum polityki międzynarodowej. W jego opinii profesor miał niewątpliwie ogromny autorytet poza granicami kraju. Komorowski podkreślił, że miał on niewątpliwy szacunek w środowiskach dyplomatycznych.</p>
<p>Poruszeni tragiczną śmiercią Bronisława Geremka są też europarlamentarzyści.<br />
Przewodniczący Parlamentu Europejskiego Hans Gert-Poettering powiedział, że śmierć Bronisława Geremka jest ogromną stratą dla całej Europy. W jego opinii profesor potrafił łączyć patriotyzm z skuteczną pracą na rzecz integracji europejskiej. Hans Gert-Poettering podkreślił, że Geremek wraz z Lechem Wałęsą i Janem Pawłem II był główną postacią w polskiej transformacji systemowej. Przewodniczący Parlamentu Europejskiego złożył również kondolencje społeczeństwu polskiemu w związku z tragiczną śmiercią profesora.<br />
Również przewodniczący Komisji Spraw Zagranicznych Parlamentu Europejskiego Jacek Saryusz-Wolski mówił o wielkim szacunku, jakim cieszył się Bronisław Geremek na arenie międzynarodowej. Jego zdaniem profesor położył fundamenty pod polską dyplomację i pomagał wzmacniać pozycję Polski na arenie międzynarodowej.</p>
<p>Przewodniczący Komisji Europejskiej Jose Barroso złożył Polakom w imieniu własnym i Komisji wyrazy współczucia. Zdaniem przewodniczącego Komisji profesor był wielkim Polakiem i Europejczykiem.</p>
<p>Jose Barroso uważa, że Geremek symbolizował wolnego ducha, oraz chęć pozostania wolnym od wszelkich nacisków. Przewodniczący dodał, że profesor Bronisław Geremek zaangażował swój intelekt w "służbę działania".<br />
Mercedes, którym jechał profesor Geremek, zjechał na przeciwległy pas jezdni i wjechał wprost pod nadjeżdżającego Fiata Ducato. Bronisław Geremek zginął na miejscu.</p>
<p>IAR/GJ</p></div>
</div>
<div><span style="color:#c0c0c0;"><br />
</span></div>
<div><span style="color:#c0c0c0;">A TO PONIZEJ ZEBY BYLO WIADOMO CZEMU TAKI TYTUL POST'U A NIE INNY ... </span></div>
<div><span style="color:#c0c0c0;"><br />
</span></div>
<div><span style="color:#c0c0c0;"><strong><span style="font-size:x-small;font-family:Tahoma;">Jak Geremek opowiadał o przejęciu gospodarki polskiej przez Żydów w 1981r. Wywiad przeprowadzony przez Hannę Krall do wybiórczego opublikowania w tygodniku "POLITYKA" w 1981 roku.<br />
</span></strong><br />
</span></p>
<div><span style="font-size:x-small;font-family:Tahoma;color:#c0c0c0;">Zapis magnetofonowy dokonany przez ekipę Radia i Telewizji KKP NSZZ "Solidarność" Podajemy w całości fragment wywiadu wyłączony z druku przez "Politykę", a wydrukowany w powielaczowym periodycznym wydawnictwie pod tytułem "Solidarność Radia i Telewizji" /biuletyn wyłączne do użytku wewnętrznego.</p>
<p>Fragment wywiadu dotyczący handlu i gospodarki:</p>
<p><strong>Hanna Krall:</strong> To teraz dopiero rozumiem, dlaczego to w 1948 roku ogłosił Hilary Mina "Bitwę o handel" i najpierw z torbami puściły polskich kupców i rzemieślników przy pomocy domiarów podatkowych, a następnie upaństwowiły wszystko, spółdzielnie praktycznie także, by Polacy nigdy nie handlowali po wieki wieków.</p>
<p><strong>Bronisław Geremek:</strong> Tego pani nie może pamiętać. Jest pani przecież za młoda.</p>
<p><strong>Hanna Krall:</strong> Wtedy w 1948 roku byłam mała dziewczynka, ale o bitwie pana Minca o handel słyszałam wiele razy.</p>
<p><strong>Bronisław Geremek:</strong> No to teraz usłyszy pani znowu, ale o tym nikomu i nigdy nie będzie pani opowiadać. <strong>To jest największa tajemnica. W najbliższym czasie nasi powrócą do handlu i produkcji w Polsce.</strong></p>
<p><strong>Hanna Krall:</strong> Skąd pan weźmie tylu Żydów? Kto im da przedsiębiorstwa? Kto da pieniądze?<br />
<strong><br />
Bronisław Geremek:</strong> O naszej "Solidarności" to juz pani zapomniała? Jeszcze będą prosić żeby Żydzi brali te przedsiębiorstwa.</p>
<p><strong>Hanna Krall:</strong> Jeszcze nie obejmuje myślą i wzrokiem duszy tej operacji, ale juz cieszy mnie ona ogromnie.</p>
<p><strong>Bronisław Geremek:</strong> Jest ustawa o samorządzie przedsiębiorstwa? Jest? Mogła być dla nas jeszcze lepsza, ale i to wystarczy. Przewiduje ona, ze mogą być tworzone spółki prywatno-samorządowe i spółki prywatno-państwowe. Przewiduje. Co jest potrzebne na rozruch takiej spółki? My wiemy dobrze. Pieniądze! A kto ma dziś pieniądze na takie interesy? Może Polacy? Nie, ja Polaków w tym interesie, jako udziałowców nie widzę. Pieniądze dadzą Żydzi! Głowę do interesu tez Żydzi i pytała pani: "skąd wezmę tylu Żydów?" A no na szczęście ludu Izraela, juz są. Przez 38 lat populacja odrodziła sie: w Izraelu, Europie Zachodniej, Związku Radzieckim. Kiedy tylko uchwalimy ustawę o podwójnym obywatelstwie i prawie swobodnego wyboru miejsca zamieszkania oraz podróżowania do Polski tam i spowrotem - w zależności wyłącznie od chęci zainteresowanego takiego z podwójnym obywatelstwem polskim. Z kadrami do zreprywatyzowanego przemysłu, rzemiosła i handlu nie mamy najmniejszego kłopotu. A warsztaty pracy stoją otworem, a nawet i puste. Opłaciło sie nam doprowadzić je do takiego stanu, do takiej żałosnej ruiny. W takim stanie będą dawać je nam za darmo i jeszcze całować w rękę, aby była praca dla Polaków i trochę na rynek.<br />
<strong><br />
Hanna Krall:</strong> Dlaczego tylko trochę na rynek wewnętrzny?</p>
<p><strong>Bronisław Geremek:</strong> Bo te zakłady będą produkować na eksport, a nie na rynek.<br />
<strong><br />
Hanna Krall:</strong> A jak "Solidarność" będzie ta produkcje wysyłana na eksport zatrzymywać na granicy albo w portach?</p>
<p><strong>Bronisław Geremek:</strong> Jaka "Solidarność"? Jak to wszystko sie nam uda, to "Solidarność" będzie kijem naganiała swoich członków i partyjnych tez do ostrej i wytężonej pracy w nadziei, ze samorząd zbliży ja do zysków na horyzoncie. Te zyski będą, ale jak pęczek marchwi przed łbem osła, aby stale ciągnął ten nasz ciężki wóz.<br />
<strong><br />
Hanna Krall:</strong> Panie profesorze, wydaje mi sie, ze pan niezbyt lubi Polaków!<br />
<strong><br />
Bronisław Geremek:</strong> Niezbyt lubię? Takie określenie jest niezbyt ścisłe! Ja ich po prostu nienawidzę. Tak nienawidzę, że nie wiem jak to wyrazić słowami.</p>
<p><strong><span style="text-decoration:underline;"><a href="http://www.polonica.net/Zdrada_zydowska-geremek.htm" target="_blank">PELNY WYWIAD BRONISLAW GEREMEK (z H. KRALL) POD TYM LINKIEM !</a></span></strong></p>
<p></span></div>
</div>
<div><span style="color:#c0c0c0;"><br />
</span></div>
<div><span style="color:#c0c0c0;">I JAK SIE Z TEGO WYTLUMACZYC PRZED NAJWYZSZYM ...</span></div>
<div><span style="color:#c0c0c0;"><br />
</span></div>
<div><span style="color:#c0c0c0;">...</span></div>
<div><span style="color:#c0c0c0;"><br />
</span></div>
<div><span style="color:#c0c0c0;">Czy beda koszulki "nie plakalem po geremku" ?</span></div>
<div><span style="color:#c0c0c0;"><br />
</span></div>
<div><span style="color:#c0c0c0;">(bibula.com)<br />
</span></div>
<div><span style="color:#c0c0c0;"><br />
</span></div>
<div>
<table border="0" cellspacing="0" cellpadding="4" width="100%" bgcolor="White">
<tbody>
<tr>
<td class="title" colspan="2" width="99%"><span style="color:#c0c0c0;"><strong>"Nie będę płakać po Geremku"</strong></span></td>
</tr>
<tr>
<td width="1%"><span style="color:#c0c0c0;"> </span></td>
</tr>
<tr>
<td class="biggerstyle" colspan="2" width="99%"><span style="color:#c0c0c0;">Gdy zmarł JP II Fundacja dla Wolności ogłosiła akcję akcję "Tiszert dla wolności", w ramach której propagowano podkoszulki z napisem m.in. : "Nie płakałem po papieżu".</p>
<p></span></p>
<table class="content" border="0" cellspacing="1" cellpadding="3" width="90%" align="center">
<tbody>
<tr>
<td class="content"><span style="color:#c0c0c0;"><strong>Cytat:</strong></span></td>
</tr>
<tr>
<td class="content"><span style="color:#c0c0c0;"><br />
Kampania społeczna Tiszert dla wolności mająca na celu przeciwdziałanie dyskryminacji mniejszościowych grup społecznych w Polsce oraz pobudzanie społecznej dyskusji na tematy tabu. Polega na propagowaniu noszenia koszulek – jednoosobowych billboardów – na nadrukowanymi hasłami takimi jak: „jestem ze wsi”, „jestem na liście”, „byłem/am w więzieniu”, „jestem gejem/lesbijką”, „nie chodzę do kościoła”, „nie płakałem/am po papieżu” i wiele innych. Kampania rozpoczęła się w połowie 2004 roku. Odbyły się jej 2 edycje. Została wsparta przez m.in. Marylę Rodowicz, Agnieszkę Holland, Konstantego Geberta, Kazimierę Szczukę, Muńka Staszczyka, Kubę Wojewódzkiego, Piotra Najsztuba, Władysława Frasyniuka, Krzysztofa Maternę, Korę, Kazimierza Kutza. Trwa do dzisiaj – obecnie organizowana jest serię wystaw w całej Polsce zdjęć znanych publicznie osób, które poparły kampanię. Akcja została wyróżniona „Okularami Równości” przez Biuro Pełnomocnika Rządu ds. Równego Statusu Kobiet i Mężczyzn. Została zorganizowana m.in. we współpracy z: Gazetą Wyborczą, Amnesty International, Kampanią Przeciw Homofobii, Fundacją OŚKa, grupą Bakalie, firmą Tiszert.</span></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p><span style="color:#c0c0c0;"><br />
<a class="content_sz" href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Fundacja_dla_Wolno%C5%9Bci" target="_blank">http://pl.wikipedia.org/wiki/Fundacja_dla_Wolno%C5%9Bci</a></span></p>
<table class="content" border="0" cellspacing="1" cellpadding="3" width="90%" align="center">
<tbody>
<tr>
<td class="content"><span style="color:#c0c0c0;"><strong>Cytat:</strong></span></td>
</tr>
<tr>
<td class="content"><span style="color:#c0c0c0;">Kampania wystartowała w czerwcu 2004r. od uruchomienia sprzedaży koszulek oraz wystawy grafik i gotowych tiszertów w Cafe Kulturalna w Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie. Pod koniec czerwca wystawa ta została przeniesiona do kawiarni "Szpilka" i "Szpulka" na pl. Trzech Krzyży w Warszawie gdzie trwała do końca września. W czerwcu oraz lipcu 2004 ukazała się seria publikacji dotyczących kampanii w największych polskich dziennikach i tygodnikach. Również w kilku ogólnopolskich stacjach radiowych - Radiostacji, Polskim Radiu BIS oraz Trójce nadane zostały audycje poświęcone akcji "Tiszert dla Wolności". We wrześniu 2004 obszerny reportaż o kampanii zamieściła gazeta NGO. 5 PaĄdziernika 2004 koszulki z kampanii zostały wykorzystanie w programie "Ogród Sztuk" nadanym w II programie TVP o godz. 19:35.</p>
<p>Dnia 16 lipca 2004 kampania "Tiszert dla Wolności" została wyróżniona nagrodą "Okularów Równości" przez komitet przy Pełnomocniku Rządu do Spraw Równouprawnienia Kobiet i Mężczyzn. Nagroda została uzasadniona w następujący sposób: "Kampanię "Tiszert dla wolności" wyróżniono za odważne promowanie praw człowieka i walkę z przejawami ksenofobii. "Kampania Tiszert dla wolności" to inicjatywa mająca na celu zwrócenie uwagi publicznej na występującą w Polsce nietolerancję i brak zrozumienia dla praw mniejszości (...). Kampania ta, to znakomity przykład edukacji społecznej prowadzonej w otwarty, nowoczesny i przyjazny sposób.</p>
<p>Organizatorem akcji i autorem haseł jest socjolog Antek Adamowicz. Obecnie kieruje on Fundacją dla Wolności, która koordynuje kampanię. Autorami grafik do koszulek z I edycji akcji są artyści z grupy "Spółdzielnia". Konrad Pustoła, autor zdjęć dla kampanii, powiedział, że sukces akcji może świadczyć o "ogromnej luce w tym zakresie w Polsce oraz o zapotrzebowaniu na tego typu działania".</p>
<p>Wsparcie medialne udzielone kampanii przez ogólnopolskie media spowodowało, że dowiedziała się o niej znaczna część mieszkańców Polski. Stało się tak przede wszystkim dzięki poparciu dla kampanii udzielonemu przez dużą grupę najbardziej znanych publicznie intelektualistów, artystów, publicystów i polityków. Są oni autorytetami, którzy namawiają i przekonują ludzi do aktywności na rzecz dyskryminowanych oraz na rzecz wzbogacania debaty publicznej poprzez noszenie koszulek sprzedawanych w ramach kampanii.</p>
<p></span></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p><a class="content_sz" href="http://www.insomnia.pl/Tiszert_dla_wolno%C5%9Bci-t169696.html" target="_blank">http://www.insomnia.pl/Tiszert_dla_wolno%C5%9Bci-t169696.html</a></p>
<p>Akcja wywołała głosy oburzenia, ale środowiska "oświecone" nie zraziły się tymi głosami oburzenia i nadal propagowały hasło" "Nie płakałem po papieżu":</p>
<p><a class="content_sz" href="http://forum.demokraci.pl/topic.php?id=1798&#38;s=0" target="_blank">http://forum.demokraci.pl/topic.php?id=1798&#38;s=0</a><br />
<a class="content_sz" href="http://pl.shvoong.com/newspapers/poland/159061-przekr%C3%B3j-od-cenzurki-cenzury/" target="_blank">http://pl.shvoong.com/newspapers/poland/159061-przekr%C3%B3j-od-cenzurki-cenzury/</a><br />
<a class="content_sz" href="http://ateista.blog.pl/archiwum/index.php?nid=10824108" target="_blank">http://ateista.blog.pl/archiwum/index.php?nid=10824108</a><br />
<a class="content_sz" href="http://www.feminoteka.pl/readarticle.php?article_id=72" target="_blank">http://www.feminoteka.pl/readarticle.php?article_id=72</a><br />
<a class="content_sz" href="http://forum.polityka.pl/temat,1,2599,2599,40,0,slowa-inbsp;pomniki.html" target="_blank">http://forum.polityka.pl/temat,1,2599,2599,40,0,slowa-inbsp;pomniki.html</a><br />
<a class="content_sz" href="http://www.borowski.pl/publikacje/publikacja_160.phtml?PHPSESSID=b517c9363123e291286da961fa6d7cdd" target="_blank">http://www.borowski.pl/publikacje/publikacja_160.phtml?PHPSESSID=b517c9363123e291286da961fa6d7cdd</a><br />
<a class="content_sz" href="http://gadzinowski.bloog.pl/id,3431441,title,-JAK-POLUBILEM-WALESE-,index.html?ticaid=663d2" target="_blank">http://gadzinowski.bloog.pl/id,3431441,title,-JAK-POLUBILEM-WALESE-,index.html?ticaid=663d2</a><br />
<a class="content_sz" href="http://chojnowski.blogspot.com/2007/04/kinga-dunin-zadyma.html" target="_blank">http://chojnowski.blogspot.com/2007/04/kinga-dunin-zadyma.html</a></p>
<p>Uwaga! Linka do strony GW nie zamieszczam, bo ta strona "wyparowała" z Internetu - wszelkie skojarzenia z "Rokiem 1984" są oczywiście dowodem teorii spiskowych, dlatego je odrzucam.</p>
<p>Jednak to co pisała wówczas GW przypomniane jest na stronie Radia Maryja</p>
<table class="content" border="0" cellspacing="1" cellpadding="3" width="90%" align="center">
<tbody>
<tr>
<td class="content"><span style="color:#c0c0c0;"><strong>Cytat:</strong></span></td>
</tr>
<tr>
<td class="content"><span style="color:#c0c0c0;"><br />
Po śmierci Jana Pawła II "Gazeta Wyborcza" bardzo mocno włączyła się swymi tekstami w powszechną żałobę po zmarłym Papieżu. Czy jednak wszyscy w redakcji "Gazety Wyborczej" rzeczywiście szczerze opłakiwali zmarłego Ojca Świętego? Mam duże wątpliwości ze względu na niebywały wybryk zaprezentowany dużo później na łamach "Gazety Wyborczej". Wzięła się ona za reklamowanie na swych łamach inicjatywy Fundacji dla Wolności, która rozpoczęła (w imię rzekomej afirmacji wolności) akcję propagowania osławionych koszulek z nadrukami: "Nie płakałem po papieżu", "Usunęłam ciążę", "Jestem gejem", "Nie chodzę do kościoła", "Mam AIDS" itp. I oto w ramach reklamy tego głupawego pomysłu na łamach "Gazety Wyborczej" z 20 maja 2005 r. ukazał się tekst "Spójrz na innych" promujący koszulkę z nadrukiem "Nie płakałem po papieżu". W zamieszczonym w "Wyborczej" tekście pisano m.in.: "Widzisz wokół siebie niesprawiedliwość, hipokryzję, nietolerancję, o których warto mówić? Możesz zdecydować, o jakich problemach warto zacząć dyskutować. Wymyśl hasło i załóż koszulkę z nim (...) Hasło wybrane przez jury na dzisiaj to: 'Nie płakałem po papieżu'". Hasło nadesłał Paweł Bravo [dziś redaktor "Rzeczpospolitej" - przyp. JRN] z Warszawy. Oto jego uzasadnienie: "(...) ja mam i dla Kościoła, i dla papieża rodzaj życzliwej obojętności, przechodzącej niekiedy w szacunek. Było mi smutno, gdy patrzyłem, jak umierał (...) Nie miałem jednak ochoty na robienie żadnych gestów o 21.37. (...) Zmarły papież to jedna z najważniejszych postaci w historii rozwoju polskiej świadomości zbiorowej XX w., ale nie król. (...) Nad Wisłą jest jednak garstka spokojnych, żyjących na swój sposób godnie i przyzwoicie ludzi, którym papież był i jest obojętny, zarówno jako wzór moralny człowieka, jak i wzór Polaka".<br />
</span></td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p><span style="color:#c0c0c0;"><br />
<a class="content_sz" href="http://www.radiomaryja.pl/artykuly.php?id=91298" target="_blank">http://www.radiomaryja.pl/artykuly.php?id=91298</a></span></p>
<p>Ponieważ wyznaję zasadę, że "Chamstwu w życiu należy przeciwstawiać się siłom i godnościom osobistom", więc korzystam z okazji i pytam środowiska GW, Przekroju, Przeglądu, PD, Amnesty International, Kampanie Przeciw Homofobii, Fundację OŚKa, grupę Bakalie, firmę Tiszert oraz osoby, takie jak: Maryla Rodowicz, Agnieszka Holland, Konstanty Gebert, Kazimiera Szczuka, Muniek Staszczyk, Kuba Wojewódzki, Piotr Najsztub, Władysław Frasyniuk, Krzysztof Materna, Kora, Kazimierz Kutz, Marek Borowski, Piotr Gadzinowski oraz Kinga Dunin<br />
czy poszerza naszą wolność słowa hasło<br />
Nie zapłaczę po Geremku?</p>
<p><span style="color:#c0c0c0;"> </span></p>
<p><span style="color:#c0c0c0;"><em><strong>Mirek Lewandowski</strong></em></span></p>
<p><span style="color:#c0c0c0;"> </span></p>
<p><span style="color:#c0c0c0;"><br />
Za: Forum POLONUS<br />
"Nie będę płakać po Geremku" - granice wolności"<br />
Lip 13, 2008 19:02 </span></td>
</tr>
</tbody>
</table>
</div>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Lech Wałęsa – nietykalna legenda?]]></title>
<link>http://mminiszewski.wordpress.com/?p=33</link>
<pubDate>Tue, 01 Jul 2008 12:00:03 +0000</pubDate>
<dc:creator>Mirosław Miniszewski</dc:creator>
<guid>http://mminiszewski.wordpress.com/?p=33</guid>
<description><![CDATA[To, że Lech Wałęsa jest legendą, jest kwestią raczej bezsporną. Był współtwórcą solidarno]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;">To, że Lech Wałęsa jest legendą, jest kwestią raczej bezsporną. Był współtwórcą solidarnościowej rewolucji, sprawnym organizatorem i przywódcą wolnych związków zawodowych, pierwszym, po odzyskaniu wolności, prezydentem Rzeczypospolitej Polskiej. Jest przykładem samorodnego talentu politycznego. Stał się symbolem polskiej demokracji i chociaż miał zawsze wielu przeciwników, uosabia to, co w polityce najważniejsze – doprowadził do zmiany władzy i obalenia wrogiego reżymu w bezkrwawy sposób, wpisując się w zacną tradycję obywatelskiego nieposłuszeństwa rozpoczętą w XX wieku przez Mahatmę Gandhiego i kultywowaną przez np. Martina Luthera Kinga. W tej tradycji walkę prowadzi się poprzez perswazję i negocjacje.<br />
Chociaż Lech Wałęsa nie jest już czynnym politykiem i jego wpływ jest dzisiaj na Polskę raczej symboliczny, ciągle jego osoba budzi kontrowersje. Jest też przedmiotem co jakiś czas wznawianych ataków ze strony, co najciekawsze, dawnych towarzyszy z lat walki opozycyjnej.</p>
<p><!--more--></p>
<p><strong>Bolek</strong><br />
Oskarżany jest przez nich o to, że w czasach PRL-u był agentem o pseudonimie Bolek. Ostatni sprawa ta nabrała rozpędu, kiedy Instytut Pamięci Narodowej zapowiedział publikację książki, która ma zawierać dowody na poparcie tej hipotezy. Książka się jeszcze nie ukazała, ale już podniósł się raban. Jedni sie cieszą, inni oskarżają IPN o manipulacje. Wałęsa konsekwentnie zaprzecza i mówi, że Bolkiem nie był. Zapowiada też, że ujawni, kto się naprawdę krył pod tym pseudonimem.<br />
Trzeba poczekać na publikację zapowiadanej książki i do tego czasu powstrzymać się od jej komentowania. Nie można wszak komentować czegoś,  co do czego nie posiada sie wiedzy. Problemy leżą na tak naprawdę gdzie indziej i nie polegają po prostu na tym, czy Wałęsa współpracownikiem komunistycznych służb był, czy też nie. Pierwszy problem dotyczy tego, czy były Prezydent kłamie zaprzeczając i czy jako legenda ma prawo do swoistej nietykalności z tytułu swej dawnej, chwalebnej działalności politycznej. Drugi dotyczy tego, czy jeśli nim był, a jeśli nawet tak w istocie było, to jakie ma to znaczenie.
</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>Legenda</strong><br />
Wałęsa jest legendą. Ta legenda powinna być jednak w pewien sposób oddzielona od Lecha Wałęsy - obywatela RP. Powinno być tak dlatego, że żyje ona własną egzystencją, która funkcjonuje w społecznej świadomości nie tylko Polaków, ale też innych narodów, które z polskiego zrywu niepodległościowego skorzystały i same się na tej fali wyzwoliły. Oczywiście, Wałęsa sam tego nie dokonał, ale nie zmienia to faktu, że jego nazwisko było w pewnym sensie marką wschodnioeuropejskiego ruchu antykomunistycznego. Legenda ta to pewien zbiór symboli, które różnie można interpretować, ale pozostają one tworem niezależnym. Pytanie więc, czy legenda jest nietykalna jest źle postawione, gdyż, jak każda postać mentalnego tworu podlega własnym przemianom, najczęściej niezależnym od woli jednostek.<br />
Niezależnie od tego Wałęsa-Legenda jest częścią nowoczesnej historii i będzie nią zapewne jeszcze bardzo długo. Czy z tego tytułu Wałęsa–obywatel ma prawo do innego traktowania? W pewnym sensie tak. Zasługi, które można mu przypisać są ogromne i nawet jeśli jako człowiek skalał się ongi czynem niegodnym, to ciężar późniejszych zasług powinien ową winę częściowo przynajmniej znosić. Z drugiej jednak strony to specjalne traktowanie nie oznacza, że Wałęsa nie ponosi moralnej odpowiedzialności za czyny przez siebie popełnione. I nie chodzi o to, czy był agentem Bolkiem czy nie, tylko czy jeśli nim był, a zaprzecza, to czy ma prawo z tego tytułu domagać się specjalnego traktowania. Z pewnością nie, ale jest to odrębny problem.</p>
<p><strong>Polityk</strong><br />
Aby ten problem ująć z właściwej mu perspektywy trzeba nie tyle badać moralność Lecha Wałęsy, ale spojrzeć nań jak na polityka. O tym, że moralność nie ma nic wspólnego z polityką, wiemy przynajmniej od Machiavellego. Polityka to nie moralność, a kto tak sądzi wikła się w nierozwiązywalne problemy. Służy ona bowiem osiąganiu publicznych celów. Kto pragnie władzy i chce obalić tyrana, ma prawo do takich czynów, które będą przede wszystkim skuteczne. W machiavellicznym ujęciu służą ku temu takie środki, jak podstęp, oszustwo, mamienie wroga i manipulowanie informacjami w celu dezinformowania o poczynionych zamiarach. W każdym bądź razie sprytny i zdeterminowany polityk nie powinien nadużywać takich metod, które są powodem niepotrzebnego cierpienia ludzi – tak po jednej jak i po drugiej stronie konfliktu. Podstawowy zestaw narzędzi walki to negocjacje, perswazja, nieposłuszeństwo wobec władzy, którą chce się obalić. Jeśli one są niewystarczające można wroga po prostu oszukać i sprawić, aby myślał to, co chcemy, żeby myślał.<br />
Wałęsa stawił czoła najlepiej zorganizowanej bandzie niegodziwców w najnowszej historii. Komuniści, a zwłaszcza agenci służb specjalnych UB, a potem SB to byli zwykli bandyci, działający pod osłoną oficjalnej, despotycznej władzy. Oni w środkach nie przebierali, a takie kryteria jak szlachetność i moralność były dla nich po prosu śmieszne. Ci ludzie przez kilka dekad skrytobójczo mordowali swoich rodaków, prześladowali ich i zmuszali do czynów obrzydliwych, posługując się całym zestawem środków przymusu i gróźb. Listę ich ofiar symbolicznie zamyka ksiądz Jerzy Popiełuszko.</p>
<p><strong>Siedząc przed bandytą</strong><br />
Jeśli zatem Lech Wałęsa stanął w otwartej konfrontacji z esbeckimi bandytami, to wiedział, że stawka jest wysoka,  z jego życiem włącznie. Mogli go w każdej chwili unicestwić tak, że nie zostałby po nim żaden ślad. Mogli go torturować. Mogli pozabijać mu dzieci i zniszczyć jego całą rodzinę.  Mogli to robić i robili to bez zbędnych ceregieli wobec innych ludzi. W takiej sytuacji Wałęsa, który znalazł się w ich rękach, mógł zrobić cokolwiek. Mógł podpisać wszystko, co mu podsunęli. Mógł zgodzić się na każdą jedną formę współpracy. Miał do tego prawo, nie tylko jako polityk, ale jako zwykły człowiek. Z etycznego punktu widzenia bowiem, odmówienie bandytom tego, czego żądają, jest czynem tzw. supererogacyjnym, czyli mówiąc prościej heroicznym, który do obowiązków nie należy, tak, jak nie należy doń rzucanie się do płonącego domu, aby kogoś ratować. Kiedy siedzi się przez bandytą, można ze spokojnym sumieniem go mamić, okłamywać i zwodzić podpisując cokolwiek on chce. Tak z etycznego, jak prawnego punktu widzenia, złożone w takich warunkach oświadczenie woli nie posiada żadnych skutków moralnych i prawnych. Ma natomiast skutki polityczne. Jeśli bowiem robi tak polityk, to może być to przejaw sprytu i przebiegłości, które w polityce są ważnymi cnotami.<br />
Jeśli Lech Wałęsa podpisał cokolwiek w takich warunkach, jak te opisane powyżej, to nawet gdyby był Bolkiem, nie ma to znaczenia. Ważne jest to, że pokonał komunistyczną bestię.<br />
Inna sprawa jeśli będąc Bolkiem czynił szkodę we własnym środowisku. Gdy okaże się, że tak było, to zmieni zupełnie postać rzeczy. Jeśli natomiast udawał współpracę i oszukiwał Jaruzelskiego i Kiszczaka, to tylko chwała mu za to. Dlatego, jeśli był Bolkiem, to powinien się do tego przyznać, i to z dumą, że wywiódł w pole doskonale zorganizowaną bandę komunistycznych siepaczy.<br />
W takiej sytuacji powinien być nietykalny zarówno jako Wałęsa – Legenda, jak i Wałęsa – obywatel. Ci, którzy tego nie zrozumieją, nie rozumieją polityki. Wszak dla nas, pokolenia, które na odzyskaniu niepodległości korzysta, nie ma znaczenia co Wałęsa podpisał. Liczy się to, że mamy wolność, paszporty, prawo do swobodnego wypowiadania się i poróżowania oraz że nie chodzimy głodni i zastraszeni. Najważniejsze jest dla nas to, że przywrócona została nam przestrzeń normalnej walki politycznej, gdzie nie trzeba nikogo zabijać i oszukiwać.<br />
Jeśli natomiast Wałęsa kłamie i sądzi, że tym sposobem coś uzyska, to tylko sam przyczynia się do upadku swojej własnej legendy. Jeśli konsekwentnie kłamie, to ma widać  coś do ukrycia, albo nie rozumie roli jaką odegrał w polskiej polityce.</p>
<p><strong>Wrogowie</strong><br />
Lech Wałęsa ma wielu wrogów. Oni też prowadzą walkę i mogą oszukiwać i zwodzić. Tylko że pogrążając Wałęsę nie uzyskują celu politycznego, który takie metody by jakoś uzasadniał, bowiem nie odbiorą mu w ten sposób władzy. Jeśli więc za sprawą Bolka stoi spisek jego przeciwników, to trudno inaczej potraktować ich postępowanie, niż w kategoriach zemsty, a to do polityki z całą pewnością nie należy.</p>
<p><strong>Co dalej?</strong><br />
Historycy są od tego, żeby badać źródła, dokumenty, świadectwa. Historia nie może służyć walce politycznej. Jeśli więc historycy IPN-u badają to, co zostawili po sobie bandyci, powinni mieć na uwadze też to, że byli to doskonale zorganizowani manipulatorzy i fałszerze. To nie byli przecież głupi ludzie.<br />
Trzeba teraz liczyć na to, że przede wszystkim zapowiadana przez IPN książka będzie rzetelna, po drugie, jeśli okaże się, że Wałęsa Bolkiem był, to warto by się wreszcie do tego przyznał.<br />
Nawet jeśli nim był, a dalej będzie kłamać, to chociaż z punktu widzenia moralności  będzie to naganne, to i tak dla wielu pozostanie legendą. Człowiekiem, który chwycił a łeb czerwoną bestię i posadził ją przy stole, gdzie negocjacjami sprawiono, że polskimi ulicami nie polała się krew.</p>
<p><strong>Sądy boże</strong><br />
Pojawia się jeszcze inne pytanie. Czy ma jakiś sens wywlekanie z szaf starych „trucheł historii” i stawiania ich przed trybunałami? Pewnie da się to jakoś uzasadnić, ale czy o to chodzi? Nawet jeśli chodzi o prawdę, to nie jest ona wartością polityczną. Przeciwnie, prawda wprowadzona do polityki robi większe spustoszenie niż machiaelliczne  metody. Prawda jest usytuowana gdzie indziej, nie w świecie polityki. W nim natomiast wartością jest konsensus – zgoda na takie środki władzy, abyśmy się wszyscy wzajemnie nie pozabijali – bo do tego jesteśmy z całą pewnością zdolni. Wałęsa był, tak warto przynajmniej wierzyć,  człowiekiem konsensusu, zadbał o to, że się nawzajem nie zarżnęliśmy w 1989. To chyba trzeba mieć na uwadze przede wszystkim w odniesieniu do jego osoby.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Solidarność]]></title>
<link>http://mminiszewski.wordpress.com/?p=16</link>
<pubDate>Tue, 01 Jul 2008 10:57:52 +0000</pubDate>
<dc:creator>Mirosław Miniszewski</dc:creator>
<guid>http://mminiszewski.wordpress.com/?p=16</guid>
<description><![CDATA[Mało kto już dzisiaj wie, że pojęcia „solidarność” i „żołnierz” wywodzą się od teg]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;">Mało kto już dzisiaj wie, że pojęcia „solidarność” i „żołnierz” wywodzą się od tego samego, łacińskiego słowa „solidus”, które oznacza to, co mocne, trwałe ale też kogoś rzetelnego i szczerego. Od tego samego słowa pochodzi to nazwa, „solid”, monety rzymskiej, którą wprowadzono w  IV wieku. Solidem płacono rzymskim żołnierzom. Stąd też potem angielski „soldier”, rosyjski „sołdat” i nasz „żołnierz”. Solidarność to wzajemne wspieranie się, współdziałanie i współodpowiedzialność. Solidarność ma miejsce wtedy, kiedy jeden człowiek ma na względzie los drugiego, kiedy bliźni nie jest dla niego obcym powodującym zagrożenie, czy też sprawiającym kłopot, ale jest wyzwaniem do pokonania egoizmu i okazania troski. Solidarność jest pewnością, że można liczyć na kogoś innego, że w razie potrzeby, ktoś przyjdzie i wyciągnie pomocną dłoń.</p>
<p style="text-align:justify;"><!--more--></p>
<p style="text-align:justify;"><strong>Utracone ideały</strong><br />
Słowo „solidarność” dla Polaków ma szczególne znaczenie. Stało się ono nazwą dla potężnego ruchu społecznego, rewolucji moralnej, która przyczyniła sie do upadku bloku komunistycznego w Polsce i Europie Wschodniej. Słowo to, jako również nazwa wolnego związku zawodowego, przez lata nie schodziło z ust Polaków. Niosło nadzieję, umacniało w poczuciu więzi z innymi. Było jak mantra. Tyle, że kiedy rewolucja się dokonała, kiedy „Solidarność” przejęła władzę, ciemna strona rzeczywistości szybko przypomniała o osobie. Dzisiaj słowo to wydaje się być pustym terminem. Powtarzane nadaremnie miliony razy, służyło do wycierania ust politykom tak długo, że wydaje się, iż utraciło swoją moc. Ostatnim, który o polskiej „solidarności” mówił z przekonaniem, był chyba Jan Paweł II.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>Lewica czy prawica?</strong><br />
Paradoksem jest to, że w powszechnej świadomości ruch solidarnościowy był kojarzony z prawicą, tradycją katolicką i wartościami narodowymi. Gdy tymczasem był on przykładem myśli lewicowej. „Solidarność” była ruchem lewicowym. Jej postulaty były nastawione na wzbudzenie zbiorowej odpowiedzialności, na kolektywną pracę u podstaw. A tymczasem to, z czym przyszło się zmierzyć Polakom na początku lat dziewięćdziesiątych, z kapitalizmem i wolnym rynkiem, było czymś obcym lewicowej solidarności. W nowej rzeczywistości każdy musiał liczyć na siebie samego.<br />
Im dalej idziemy w kierunku rozwoju gospodarczego, tym mniej solidarności przejawiamy. Drugi człowiek nie jest już moralnym wyzwaniem do troski o niego, ale konkurencją. Przestrzeń publiczna jest domeną współzawodnictwa i drapieżnej walki o dobra, których ilość jest ograniczona. Drugiemu możemy pomóc o tyle, o ile mamy zaspokojone swoje potrzeby. Ponieważ jednak w świecie konsumpcji nigdy nie jesteśmy zaspokojeni, toteż nigdy nie będziemy zdolni do dawania jałmużny na skalę społeczną. W świecie kapitalistycznych wartości każdy pracuje na siebie.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>Solidarność i przetrwanie</strong><br />
Od kilku lat bardzo modne są programy typu „reality show”. W studiu, na żywo, umieszcza się wyselekcjonowaną grupę osób, które wchodzą ze sobą w interakcję. Stopniowa selekcja prowadzi do wyłonienia zwycięzcy, który otrzymuje zwykle cenną nagrodę. Programy te mają różną fabułę, od zwyczajnego zamieszkiwania wspólnej przestrzeni przez kilka tygodni, do rywalizacji w zjadaniu robactwa i innych świństw. Ten typ  widowiska sugeruje jakoby podstawą relacji społecznych było współzawodnictwo i osiąganie sukcesu kosztem porażki innych osób. Podobnie jest w korporacjach. Te firmy-giganty są nastawione wyłącznie na zysk. Panująca w nich atmosfera sztucznie generuje rywalizację i zdarza się, że odsłania w ludziach najciemniejsze ich strony. Nie funkcjonuje już klasyczne koleżeństwo – chociaż pracownik jest na „ty” ze swoim szefem, to trudno mu liczyć na niego jako człowieka. Charakterystyczne jest też to, że polskie firmy biorą zły przykład w sferze języka i zamiast dawnych „działów kadr”, mamy teraz wszędzie „działy zasobów ludzkich”. Toteż kiedy człowiek jest zredukowany do zasobu, trudno o solidarność. Ale obserwacja przyrody i ewolucji człowieka pokazuje nam, że gdyby nie wrodzona nam skłonność do współpracy i troski o drugiego człowieka, to nie przetrwalibyśmy jako gatunek. Dawno by już nas nie było. Ludzie musieli podjąć ciężar współodpowiedzialności za wspólnotę, bo bez tego by zginęli. Troska o drugiego człowieka jest wpisana w naszą biologię. Są oczywiście ciemniejsze strony człowieczeństwa i filozofowie od wieków sprzeczają się o to, czy człowiek jest dobry, czy raczej zły z natury, ale nie ulega wątpliwości, że solidarność ma swoje podłoże w człowieczeństwie na najgłębszym jego poziomie.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>Solidarność a sytuacje graniczne </strong><br />
Mimo to wydaje się, że w przejawianiu solidarności mamy pewne granice. Tylko do pewnego momentu jesteśmy skłonni bezinteresownie troszczyć sie o drugiego człowieka. W ekstremalnej sytuacji przede wszystkim ratuje się swoich najbliższych. Innym pomaga się wtedy, kiedy już zabezpieczy się interesy swoje i swojej rodziny. Ale to na wojnie z kolei tworzą się szczególne więzi pomiędzy żołnierzami. Mówi się o „towarzyszach broni”, którzy nie porzucą na polu walki rannego kolegi. Ale żołnierze nie biorą na wojnę ze sobą swoich bliskich. Kiedy by w pobliżu znajdowała się żona oraz dziecko, ustaliłaby się inna hierarchia wartości i wtedy byli by oni ważniejsi nad towarzysza broni. Solidarność ma zatem swoje granice.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>Umiar</strong><br />
Jeśli solidarność jest cnotą życia wspólnotowego, to jest ona skutkiem pewnego umiaru. Kiedy zanadto troszczymy się jeden o drugiego, zaczyna się socjalizm. A wtedy znajdą się tacy, co będą korzystać z tego wspólnego dobra, nie dając nic w zamian i w końcu już nikt nie będzie nic dawać. Nadmierna solidarność, pod postacią ideałów lewicowych, prowadzi do rozkładu społeczeństwa. Z kolei jej brak jest przyczyną powstawania ponowoczesnych pustyń wielkomiejskich, gdzie ludzie mogą umierać na ulicy i na nikim nie robi to wrażenia. W takim kierunku, niestety, zmierza nasza cywilizacja. Coraz więcej ludzi jest wykluczonych z przestrzeni publicznej, a tym, co w niej zostali, mówi się, że każdy jest odpowiedzialny za swój los, że na wszystko trzeba ciężko pracować i że nie ma nic za darmo. Ponowoczesne społeczeństwo mieszka w izolacji, pomimo życia w tłumie.<br />
Solidarność jest umiarem w dawaniu i korzystaniu z pomocy drugiego człowieka. Jest postawą uczciwości i solidności, która jest gwarantem tego, że nie będzie się wykorzystywać pomocy bliźniego w sposób cyniczny. Dlatego też ci, co nadużywają publicznej pomocy, niszczą solidarność. Są to wszyscy ci, co zamiast iść do pracy, pobierają z lenistwa zasiłki. Są to te młode matki i ci zbyt młodzi ojcowie, którzy zamiast kształcić się, rodzą dzieci, na których utrzymanie łoży państwo, czyli my, solidarnie. Są to żebracy, którzy tak długo męczą przechodniów o datki na alkohol, że uciekamy przed zbliżającym sie na ulicy człowiekiem. Wytworzył się już taki odruch: kiedyś było tak, że kiedy ktoś zatrzymywał nas na ulicy, spotykał nasz wzrok i otwartość; dzisiaj w takiej sytuacji przyspieszamy kroku, bo boimy sie, że ktoś nas będzie naciągał na datek. Cierpią w efekcie ci, co naprawdę potrzebują jałmużny.<br />
Między dwiema skrajnościami, zobrazowanymi przez anonimowy tłum wielkiej metropolii po jednej stronie, a totalnym rajem wspólnych dóbr po drugiej, zdaje się jest solidarność, która nie wyklucza prywatnej własności ale nie jest odmową podzielenia sie tym, co potrzebne drugiemu. Ale aby taka relacja zaistniała musi być wolność dającego i uczciwość biorącego. Jeśli tych warunków zabraknie, nie będzie solidarności. Dlatego też solidarność nie jest ani lewicowa, ani prawicowa. Jest neutralna politycznie.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>Perspektywy solidarności</strong><br />
Współczesny świat stoi na progu epoki, która będzie tak inna od poprzednich, że tradycyjne kategorie polityczne okażą sie prawdopodobnie niewystarczające aby zaradzić pojawiającym się problemom. Postępujące przeludnienie, zmiany klimatyczne, zatrucie środowiska, lokalne konflikty – wszystko to będzie przyczyną wielkich migracji, jakich świat nie widział nigdy dotąd. Już teraz polityka imigracyjna państw rozwiniętych polega na zaostrzaniu przepisów dotyczących imigrantów i uchodźców. Z jednej strony uchodźca jest tym, komu solidarność powinniśmy okazywać, z drugiej jeśli każdego przyjmiemy, to nie starczy miejsca dla nas. W perspektywie kilkudziesięciu następnych lat będziemy musieli zmierzyć sie z tym problemem i styl życia, do jakiego jesteśmy przyzwyczajeni, z pewnością ulegnie zamianie. Rzecz w tym, że pewnego dnia sami możemy stać się uchodźcami i wtedy to my będziemy oczekiwali solidarności od innych, który będą w lepszej sytuacji. Niestety, historia uczy, że różnie z tym bywa. Kiedy w latach trzydziestych Hitler zaczął prześladowania Żydów, większość krajów Europy zamknęła przed nimi swoje granice, co umożliwiło nazistom eksterminacje 60% tego narodu. Niemcy co prawda starały się odkupić ten grzech przyjmując do siebie w czasach komunizmu uchodźców z krajów bloku sowieckiego, ale tamte czasy się skończyły. Europa jest dzisiaj zamknięta, jak nigdy dotąd.<br />
Poza tym powiększająca się przepaść między bogatymi a biednymi, dostęp do nowoczesnych technologii medycznych, upadające systemy emerytalne – wszystko to będzie już niedługo naszym problemem  i wtedy okaże się na ile potrafimy być solidarni. Nadchodząca epoka będzie z pewnością wielkim testem solidarności.
</p>
<p style="text-align:justify;">Copyright by Mirosław Miniszewski</p>
<p style="text-align:justify;">miniszewski@onet.eu</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Zatoka romantycznych ostów]]></title>
<link>http://gejowski.wordpress.com/?p=97</link>
<pubDate>Sun, 29 Jun 2008 12:02:18 +0000</pubDate>
<dc:creator>gejowski</dc:creator>
<guid>http://gejowski.wordpress.com/?p=97</guid>
<description><![CDATA[Głównym problemem książek wychodzących o dwadzieścia lat za późno jest konieczność stawien]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://gejowski.pl/blog/zatoka.jpg" align="right" alt="Zatoka Ostów" />Głównym problemem książek wychodzących o dwadzieścia lat za późno jest konieczność stawienia czoła najpoważniejszemu zagrożeniu: zestarzeniu się. Dokładnie to samo dotyczy choćby filmów: wielki, niepowtarzalny, nowatorski "Obywatel Kane" jest dzisiaj nudnym, przegadanym, długim jak zużyte kalesony, manierycznym badziewiem. To samo dotyczy "Pancernika Potiomkina", który jest absolutnie nie do oglądania; kultowych "Gremlinów" (obejrzysz: zepsujesz sobie wspomnienie) czy pretensjonalnego, jak się okazuje, "E.T.".<br />
Z "Zatoką Ostów" jest podobnie.</p>
<p>Ileż ja bym dał, żeby coś takiego przeczytać w 1991 roku, kiedy to kształtowała się moja gejowskia samoświadomość. Byłaby to dla mnie pozycja kultowa i przeczytana ze sto razy - podobnie jak w połowie lat 80. "Dzieci z dworca Zoo" Christiane F. O ile jednak "Dzieci..." skutecznie wyleczyły mnie z pomysłów przypalania jointa i innych "lekkich" dragów, to "Zatoka..." nie wyleczyłaby mnie z homoseksualizmu, tylko z głupiej maniery ukrywania się i życia w szafie. Bo morał tej książki jest absolutnie uniwersalny, tyle tylko, że nikt go nigdy nie stosuje w praktyce. Brzmi on: "nie odkładaj ważnych rzeczy na później, bo mogą się okazać niewykonalne".<br />
Jest tak z miłością, związkami, pracą, karierą, emigracją czy czym tam sobie jeszcze wymarzysz.</p>
<p>I dlatego "Zatoka Ostów" jest warta przeczytania. Nie tylko jako pomnik homoseksualisty z epoki pierwszej "Solidarności". Także jako źródło informacji dla współczesnych, ujawnionych i świadomych gejów, co takiego dzieje się w powalonych mózgach tzw. "biseksów", robiących za heteroli na zewnątrz i pieprzących się bez gumy z pierwszym lepszym fiutem w dark-roomie. Bo normalny, w miarę otwarty gej w dzisiejszych czasach nie jest w stanie sobie uświadomić, jakimi pokrętnymi drogami te umysły chadzają. Co prawda nie byłbym pewien, czy zajmowanie się takimiż umysłami w ogóle ma sens, ale dla mnie, głodnego poznawania <em>homo-sapiens</em> w różnych jego odmianach, jest to rzecz ciekawa.</p>
<p>Oczywiście to jest również romansidło. Męski pół-heteryk zakochuje się na greckiej plaży w anielskim chłopcu z blond-włoskami do ramion; wschodzi i zachodzi słońce; stary Grek łowi ryby starodawnym sposobem i piecze je prawie na miejscu; piasek zgrzyta pod stopami i te sprawy. Wszystko jest jak trzeba, żeby sobie wyjąć chusteczkę i smarknąć. Mocno to nierealne (ale niby czemu miałby to być zarzut, skoro najwięcej przyjemności kobietom sprawiają Harlequiny?), wyidealizowane i łatwe do przewidzenia. Ale takiej literatury nie tylko nie było na przełomie lat 80. i 90. ubiegłego wieku - nie ma jej także dzisiaj. Jedna jaskółka w postaci "Berka" jeszcze wiosny nie czyni.</p>
<p>I w tej ostatniej, nielubianej przez recenzentów dziedzinie, "Zatoka Ostów" jest niepokonana. Nie może być pierwszą powieścią gejowską III RP, bo wyszła za późno. Ale jest pierwszym gejowskim romansem wieku XXI. I dlatego to dobrze, że jednak wyszła.</p>
<p>Teraz czekam jeszcze tylko na "Kochanka czerwonej gwiazdy", trzymając kciuki.</p>
<p>Tadeusz Olszewski, <a href="http://clkuk.tradedoubler.com/click?p(58438)a(1449415)g(16798372)url(http://inbook.pl/a/produkt/id/192440/ksiazki_zatoka_ostow_tadeusz_olszewski.html)" title="Zatoka Ostów" target="_blank"><strong>Zatoka Ostów</strong></a><img src="http://impgb.tradedoubler.com/imp?type(inv)g(16798372)a(1449415)" />, Latarnik 2008</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[bronimy lecha wałęsy]]></title>
<link>http://outdo.wordpress.com/?p=32</link>
<pubDate>Sat, 28 Jun 2008 12:14:35 +0000</pubDate>
<dc:creator>t mek</dc:creator>
<guid>http://outdo.wordpress.com/?p=32</guid>
<description><![CDATA[O Lechu Wałęsie świadczy całe jego życie, a nie błąd młodości. Nie można się godzić, by ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;">O Lechu Wałęsie świadczy całe jego życie, a nie błąd młodości. Nie można się godzić, by w wolnej Polsce poniewierano twórcę "Solidarności". Nie zgadzamy się, by esbecka próba zniszczenia Wałęsy znalazła finał dzisiaj.</p>
<p style="text-align:center;"><img class="aligncenter size-full wp-image-33" src="http://outdo.wordpress.com/files/2008/06/walesa.jpg" alt="" /><!-- klucze: true &#124;  &#124; tak --></p>
<div id="rel" style="text-align:justify;">
<div id="artykul">Dla środowiska "Gazety Wyborczej" Komitet Obrony Robotników, Wolne Związki Zawodowe, Sierpień 1980 r., "Solidarność", podziemie i opór w stanie wojennym i wreszcie aksamitna rewolucja przy Okrągłym Stole to doświadczenia najważniejsze w życiu, które nierozerwalnie wiążą się z osobą Lecha Wałęsy.</div>
<p>Dziś Wałęsa jest obiektem nagonki. W książce historyków IPN ciekawe jest naprawdę to, czego tam nie ma. Autorzy pokazali upadek Wałęsy, ale nie pokazali już, jak wspaniale się z niego podźwignął. Zajęli się przyczynkiem, by poprzez ciemny wycinek życiorysu rzucić cień na symbol polskiej drogi do wolności. Ta książka ma być aktem oskarżenia, zemstą, obaleniem założycielskiego mitu III RP, który uosabia Lech Wałęsa.</p>
<p>(...)</p>
<p>Sprzeciwiamy się temu, by wykrzywiony obraz Lecha Wałęsy zawładnął zbiorową świadomością, a błąd z młodości zdezawuował go jako narodowego przywódcę. Przez najbliższy tydzień reporterzy "Gazety" opiszą najbardziej dramatyczne decyzje Lecha Wałęsy, by przypomnieć, ile on znaczy dla nas i naszej historii.</p>
<p>Sprawa sprzed 37 lat nie może zmienić pozytywnego bilansu jego zasług. Ale może im nadać głębszy wymiar człowieka pokonującego własną słabość. Może ukazać w nowym świetle chłopaka spod Lipna, który odnosi zwycięstwo najpierw nad samym sobą, potem nad oprawcami, którzy chcą go złamać, i wreszcie nad komunizmem w Polsce.</p>
<p style="text-align:justify;"><span>Źródło: </span>Gazeta Wyborcza<br />
<a href="http://wyborcza.pl/1,75248,5405331,Bronimy_Lecha_Walesy.html">http://wyborcza.pl/1,75248,5405331,Bronimy_Lecha_Walesy.html</a></p>
</div>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Walesa, Gwiazda, Duda ...]]></title>
<link>http://gegenjay.wordpress.com/?p=602</link>
<pubDate>Mon, 23 Jun 2008 20:29:08 +0000</pubDate>
<dc:creator>kilogram13</dc:creator>
<guid>http://gegenjay.wordpress.com/?p=602</guid>
<description><![CDATA[(Nasz Dziennik)
Z założycielami Wolnych Związków Zawodowych i członkami władz pierwszej ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>(Nasz Dziennik)</p>
<p><strong>Z założycielami Wolnych Związków Zawodowych i członkami władz pierwszej "Solidarności" - Andrzejem Gwiazdą, członkiem Kolegium Instytutu Pamięci Narodowej, i Joanną Duda-Gwiazdą, rozmawia Mariusz Bober</strong></p>
<p><strong>Inspirował Pan napisanie książki o związkach Lecha Wałęsy z SB? Jest Pan uważany za jednego z jego głównych krytyków...</strong><br />
<strong>Andrzej Gwiazda</strong>: - Nie, nie miałem wpływu na napisanie tej książki. Trzymałem się nawet z daleka od jej autorów, by nie dawać przeciwnikom pretekstu do oskarżeń, że autorzy działali pod moim wpływem.</p>
<p><strong>Książka dr. Sławomira Cenckiewicza i dr. Piotra Gontarczyka wywołała burzę polityczną i ostrą krytykę m.in. ze strony byłego prezydenta, który uważa, że powielają oni tylko fałszywki SB...</strong><br />
- Obecne reakcje na książkę o Lechu Wałęsie to, według mnie, taki krzyk rozpaczy: "zdradzacie nasze tajemnice". Dlatego różne środowiska stają w obronie agentury. Bowiem książka złamała tabu milczenia przyjaciół agentów. Nie dotyczy ona tylko Lecha Wałęsy. Przeczy oficjalnej wersji historii narzuconej Polakom przez beneficjentów Okrągłego Stołu. Ostre sprzeciwy wobec tej publikacji świadczą o tym, że stanął problem cenzury, także badań naukowych. Spór, który teraz obserwujemy, toczy się też w dużej mierze między funkcjonariuszami bezpieki a ich tajnymi współpracownikami.<br />
<strong>Joanna Duda-Gwiazda</strong>: - Wszystkie mafie są przeciwko tej książce. Oni wiedzieli wcześniej, co w niej jest. Pełny komplet dokumentów znajduje się pewnie na Łubiance.<br />
<strong>A.G.</strong>: - Na pewno jest, ponieważ cała dokumentacja archiwalna była sporządzana w trzech egzemplarzach. Jeden zostawał w komendzie wojewódzkiej, drugi szedł do Warszawy, a gdzie trafiała trzecia kopia - można się tylko domyślać.<br />
<strong>J.D.-G.</strong>: - Sądzę, że kopie tych dokumentów są w posiadaniu wielu wywiadów, także prywatnych, i mogą być wykorzystywane do szantażu w polityce i biznesie.</p>
<p><strong>Z reakcji byłego prezydenta wynika, że materiały opublikowane przez IPN nie są wielką nowością?</strong><br />
<strong>J.D.-G.</strong>: - Przecież różne fakty z życia Lecha Wałęsy, opisywane w książce, są powszechnie znane.<br />
<strong>A.G.</strong>: - Różnica polega na tym, że w książce Cenckiewicza i Gontarczyka przedstawiono na to dokumenty.</p>
<p><strong>W takim razie, dlaczego niektóre środowiska bardzo boją się tej publikacji?</strong><br />
<strong>J.D.-G.</strong>: - Wałęsa jest zwornikiem układu, który boi się, że jeśli tyle powiedziano o byłym prezydencie, to można też napisać o innych naszych "autorytetach". Gdy PiS zaczęło walkę z korupcją i sięgnęło do "najwyższej półki", nie wahając się, by odpowiednie służby aresztowały nawet ministrów, podniósł się krzyk, bo złamano tabu bezkarności.<br />
<strong>A.G.</strong>: - Ponieważ Wałęsa zataił fakt współpracy, bezpieka mogła go szantażować ujawnieniem dokumentów. Jeśli SB nie ujawniła dokumentów "Solidarności", to znaczy, że Wałęsa był im potrzebny.</p>
<p><strong>Ale były prezydent broni się, że przedstawione w książce materiały to fałszywka SB, obliczona na to, by go skompromitować, go żeby nie otrzymał Nagrody Nobla.</strong><br />
<strong>A.G.</strong>: - Całkowicie co innego wynika z hasła w holenderskiej encyklopedii o przyznaniu mu tej nagrody. Można tam przeczytać, że Wałęsa otrzymał Nagrodę Nobla w rzeczywistości za poskromienie radykalnego skrzydła "Solidarności". Tak naprawdę dzięki przyznaniu mu nagrody podniesiono jego spadającą wówczas popularność.<br />
<strong>J.D.-G.</strong>: - Po wyjściu z ośrodka w Arłamowie Wałęsa miał trudne chwile, bo wówczas jeszcze inni przywódcy siedzieli w więzieniu. Wszyscy spodziewali się, że po wyjściu wodza ruszymy do ataku. Tymczasem Wałęsa zaczął się migać. Chyba nie wiedział wtedy, co robić. Ludzie zaczęli się dziwić: przewodniczący, a siedział w jakimś ośrodku wypoczynkowym, gdy inni przebywają w więzieniu.</p>
<p><strong>Lech Wałęsa mówił, że fałszywe dokumenty zostały podrzucone m.in. Annie Walentynowicz. Także ona uznała je za niewiarygodne. Skąd więc oskarżenia o współpracę z SB?</strong><br />
- Byłam niemalże świadkiem tego zdarzenia, gdy Ania dostała te materiały. Przebywałyśmy wtedy w obozie dla internowanych w Gołdapi. Ania otrzymała w pudełku z czekoladkami ksera materiałów, w których jakaś organizacja oskarżała Wałęsę o współpracę z SB. Zaczęłyśmy się zastanawiać, w jakim celu dostarczyła to bezpieka. Myślałyśmy więc, że albo Wałęsa "stawia się" SB i chcą go "zdyscyplinować"...<br />
<strong>A.G.</strong>: - ...albo była to próba skompromitowania Ani Walentynowicz, obliczona na to, że na ich podstawie oskarży Wałęsę i będzie można jej zarzucić, że posługuje się materiałami, których wiarygodności nie można byłoby wtedy dowieść, by zdyskredytować przywódcę "Solidarności". Mogła to być również próba dezinformacji zmierzająca do tego, aby wzmocnić pozycję Wałęsy, pokazując, że nie ma wiarygodnych materiałów obciążających go.<br />
<strong>J.D.-G.: - Dlatego ostatecznie spaliłyśmy te materiały. Władze szybko zorientowały się, że nie było próby przemycenia ich na zewnątrz. Wtedy mnie karnie przewieziono do Darłówka wraz z grupą ok. 30 koleżanek. Natomiast w Gołdapi w całym ośrodku przeprowadzono tak dokładną rewizję, że zrywali nawet parapety, szukając tych dokumentów. Kobietom przeznaczonym do transportu zrobiono niezwykle dokładną rewizję. Bezpieka przewijała nawet kłębki wełny w poszukiwaniu materiałów. To potwierdziło słuszność naszej decyzji.</p>
<p><strong>Lech Wałęsa broni się też w ten sposób, że przecież otrzymał od IPN status pokrzywdzonego...</strong><br />
<strong>A.G.</strong>: - Status ten otrzymał bezprawnie w 2005 roku. Było to już po decyzji Trybunału Konstytucyjnego, który uznał, że status pokrzywdzonego przysługuje tajnym współpracownikom, na których donosili inni. A ponieważ bezpieka starała się umieścić w każdej grupie przynajmniej dwóch agentów, aby mieć nad nimi kontrolę, nie informując ich o tym, wszyscy agenci, którzy byli w opozycji, mogli dzięki temu otrzymać status pokrzywdzonego. Ponadto było jeszcze jedno absurdalne założenie, że jeżeli agent najpierw podjął współpracę z SB, a później rozpoczął działalność opozycyjną, wówczas należy mu się status pokrzywdzonego. Natomiast jeśli najpierw podjął walkę z systemem, a potem dał się zwerbować, wówczas taki status mu nie przysługuje. Wałęsa twierdzi, że był w komitecie strajkowym od 16 grudnia 1970 r., a więc najpierw podjął działalność opozycyjną, a współpracę z SB - 29 grudnia, co oznacza, że nie należy mu się status pokrzywdzonego, nawet według tego absurdalnego prawa. Więc decyzja poprzedniego prezesa IPN była bezprawna.</p>
<p><strong>Podejrzewali Państwo podczas działalności w "Solidarności", że przewodniczący Komisji Krajowej może współpracować z reżimem?</strong><br />
<strong>J.D.-G.</strong>: - Od początku strajku byliśmy pewni, że był sterowany. Opieraliśmy to przekonanie na naszych obserwacjach. Nie mieliśmy jednak dowodów, a trudno było przekonać innych członków związku. Na zjeździe "Solidarności" Wałęsa otrzymał prawo dobierania członków prezydium. Pozwoliło mu to nie liczyć się ze zdaniem Komisji Krajowej. Po zjeździe jesienią 1981 r. zbierało się tylko prezydium, na którym doradcy, tacy jak: Geremek, Mich nik, Mazowiecki czy Kuroń, uzyskali pełne prawo głosu, tak jakby byli wybranymi reprezentantami związku. Jednak mimo destrukcyjnych działań Wałęsy aż do stanu wojennego "Solidarności" nie udało się przesterować albo wmontować w system.<br />
<strong>A.G.</strong>: - Nawet jeśli wielu związkowców rozumiało, kim naprawdę jest Wałęsa, uważało, że nie trzeba o tym mówić, bo to osłabi "Solidarność", że trzeba zachować jedność wobec komuny.</p>
<p><strong>Dziękuję za rozmowę.</strong></strong></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[ Robert Krasowski, redaktor naczelny DZIENNIKA: - Kiedy Lech Wałęsa znowu będzie Bogiem - To Polska właśnie !]]></title>
<link>http://homonto.wordpress.com/?p=167</link>
<pubDate>Sun, 22 Jun 2008 05:21:55 +0000</pubDate>
<dc:creator>homonto</dc:creator>
<guid>http://homonto.wordpress.com/?p=167</guid>
<description><![CDATA[Trzecią RP rządzi niepodzielnie polityka, wojna na górze odbędzie się wszędzie. W Kościele, w]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p class="articleIntro">Trzecią RP rządzi niepodzielnie polityka, wojna na górze odbędzie się wszędzie. W Kościele, w publicystyce, w nauce, w kulturze. To jest przemożny kod intelektualny, nad którym nikt nie panuje. Kiedy umrze Herbert czy Miłosz, geografię smutku po nim precyzyjnie wyznaczą sympatie z wojny na górze - pisze redaktor naczelny DZIENNIKA Robert Krasowski.</p>
<div id="bmone2n5a" class="articleAdvertContainer">
<div class="articleAdvert">
<div class="bmone2n5a"><!--  end slave  --></div>
</div>
</div>
<div class="articleContent"><span class="bbtext">Równo 18 lat temu, 24 czerwca 1990 roku, posiedzenie Komitetu Obywatelskiego. Kilka dni temu Lech Wałęsa skrytykował rząd Mazowieckiego i ogłosił, że wystartuje w wyborach prezydenckich. Dyskusję zaczyna Wałęsa od ostrej krytyki sędziwego Jerzego Turowicza. Zaczyna się awantura.</p>
<p>"Nigdy, panie Lechu, takich słów z pana ust nie słyszałem. Gdybym słyszał, to bym nie był razem z panem" - mówi dramatycznie Bronisław Geremek.</p>
<p>Dochodzi do głosu Jarosław Kaczyński. Oznajmia, że czas rządu Mazowieckiego się skończył. "Interesy dawnej nomenklatury i interes społeczeństwa są ze sobą sprzeczne. Hybrydalny system władzy Jaruzelski - Mazowiecki musi przestać istnieć" - dowodzi Kaczyński.</p>
<p>Niedługo potem na trybunie pojawia się zdenerwowany Adam Michnik.</p>
<p>"Jeśli ja jestem lewicą laicką i kryptokomunistą, to wy, szanowni moi    antagoniści, jesteście po prostu świniami" - mówi.</p>
<p>Andrzej Wielowieyski próbuje bronić rządu. Powołuje się na sondaże. "Stłucz pan termometr, a nie będziesz pan miał gorączki" - odpowiada brutalnie Wałęsa.</p>
<p>Tych kilka gniewnych zdań, te kilka godzin kłótni, zdefiniowały całą polską politykę. Tak zaczęła się sławna wojna na górze. Wojna, w której lewica i prawica solidarnościowa stały się śmiertelnymi wrogami.</p>
<p>***</p>
<p>Wojna ta okazała się najważniejszym doświadczeniem wolnej Polski. Jej założycielską strukturą, matrycą wyznaczającą jej wszystkie parametry.</p>
<p>Odtąd nie będzie już w Polsce sporów innych niż ten. Cała polska polityka - jej idee, programy, partie, hasła, personalne sympatie i antypatie - wszystko to będzie pochodną wojny na górze. Nawet postkomuniści, którzy w tej wojnie udziału nie wzięli, będą myśleć i rządzić w rytm haseł zapożyczonych z centrum solidarnościowej wojny. Będą się zdarzały jednostkowe konwersje - Rokity, Halla czy Gowina - ale będą one tylko wzmacniać istniejące podziały. Będą się pojawiać próby zburzenia tych granic - np. przez Ryszarda Bugaja - ale zawsze będą się kończyć polityczną śmiercią śmiałka. Będą okresy politycznego zamętu, gdy wydawać się będzie, że dawne granice uległy zatarciu, jednak gdy tylko zdarzy się coś ważnego - afera Rywina albo przejęcie władzy przez PiS - stare lojalności okażą się znowu główną sprężyną politycznych zachowań.</p>
<p>Ponieważ Trzecią RP rządzi niepodzielnie polityka, wojna na górze odbędzie się wszędzie. W Kościele, w publicystyce, w nauce, w kulturze. Jeśli ktoś był przez te kluczowe kilka miesięcy po stronie Geremka i Kuronia, to wiemy od razu, że nie lubi Glempa, że ceni teksty Żakowskiego, Semkę ma za radykała, Staniszkis postrzega jako powierzchowną, a Szymborską jako głęboką. Jeśli w kluczowym momencie polubił Kaczyńskiego, "Tygodnik Powszechny" wydaje mu się drugą "Trybuną", Kołakowski lewicowcem, Tischner marnym myślicielem, a Herling ulubionym pisarzem. To jest przemożny kod intelektualny, nad którym nikt nie panuje. Kiedy umrze Herbert czy Miłosz, geografię smutku po nim precyzyjnie wyznaczą sympatie z wojny na górze.</p>
<p>Nie ma ucieczki od tej historii. Wiem to najlepiej. Gdy powstanie DZIENNIK, głównym kryterium jego oceny będzie to, czy trzyma z Kaczyńskim, czy z Michnikiem. Ponieważ ani z tym, ani z tym, będzie albo definiowany na wyrost, albo oskarżany o koniunkturalizm.</p>
<p>***</p>
<p>Ten tekst jest w istocie o Wałęsie. Jest próbą odpowiedzi na pytanie "jak zareagować na książkę Gontarczyka i Cenckiewicza?". Z jakiej perspektywy spojrzeć na przywódcę "Solidarności"? Czy oglądać go pod teleskopem, urządzeniem służącym do obserwacji przedmiotów wielkich, które opisuje raczej ogólny kształt? Czy też wziąć mikroskop i jak we wklęsłym lustrze zobaczyć wszystkie usterki, każdy szczegół boleśnie wyolbrzymiony do rangi istoty.</p>
<p>Zacznijmy od teleskopu. Oglądana pod nim wojna na górze jawi się jako starcie dwóch wizji Polski - Kaczyńskiego i Michnika, w które włącza się Wałęsa, nadając starciu wielką polityczną dynamikę. Oglądana pod teleskopem wojna na górze jest sporem merytorycznym. Padają tu wielkie pytania o Polskę i równie wielkie odpowiedzi. W rytmie ideowych rozpoznań pojawiają się wielkie polityczne manewry mające ratować Polskę przed błędną diagnozą.</p>
<p>Michnik jest tu ideologiem, który zdefiniował spór o Polskę jako starcie cywilizacji. Albo ciemnogród albo oświecenie. Albo prawica i - w konsekwencji - takie zjawiska jak Rydzyk, Giertych, niechęć do Europy, rynku, modernizacji, albo lewicowy obóz postępu, który dzięki przyjaźni z komunistami zdobywa większość potrzebną do przełamania lokalnego konserwatyzmu i przeprowadzenia liberalnej rewolucji.</p>
<p>Kaczyński dostrzegł w tym myśleniu błąd. To, że nad taką operacją Michnik nie zdoła utrzymać kontroli. Zamiast rozgrywającego stanie się pacynką w rękach komunistów, którzy po uratowaniu im karier odsuną Michnika i wyciągną ręcę po to samo, co w PRL. Po władzę nieskrępowaną przyzwoitością i troską o naród.</p>
<p>Michnik budując nową Polskę, nie wierzył w społeczeństwo, wolał postawić na kompetencję ekspertów. Inteligencję tych, którzy wiedzą, że Bóg rozumu nie rozdzielił po równi. Dlatego w jego planach demokracja jest celem, ale kontrola drogą. Ludzie wychowani w PRL, pozostawieni sam na sam z wolnością, wybiorą Tymińskiego, Giertycha i Leppera. I dlatego trzeba ich wcześniej do wolności wychować.</p>
<p>Kaczyński miał podobny ogląd ludzkiej natury, ale ponieważ Michnik odebrał mu dostęp do kontrolowanej rewolucji, Kaczyńskiemu pozostał jedynie lud. Wolność. Spontaniczność. Demokracja idealistycznie 