<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>socjologia &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/socjologia/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "socjologia"</description>
	<pubDate>Fri, 25 Jul 2008 23:45:03 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Odczyt:  "Socjologia nędzy czy nędza socjologii, czyli o konieczności lustracji w polskiej nauce”.]]></title>
<link>http://klubmk.wordpress.com/?p=15</link>
<pubDate>Mon, 21 Jul 2008 14:48:17 +0000</pubDate>
<dc:creator>nfajw</dc:creator>
<guid>http://klubmk.wordpress.com/?p=15</guid>
<description><![CDATA[
Plakat informujący o odczycie


List od Zbigniewa Ziobro

Decyzja o zasiłku

Przed zamkniętym !]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://klubmk.files.wordpress.com/2008/07/plakat1.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-14" src="http://klubmk.wordpress.com/files/2008/07/plakat1.jpg?w=225" alt="" width="225" height="300" /></a></p>
<p>Plakat informujący o odczycie</p>
<p><a href="http://klubmk.files.wordpress.com/2008/07/plakat-ksiazki.jpg"></a></p>
<p><a href="http://klubmk.files.wordpress.com/2008/07/ziobro.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-17" src="http://klubmk.wordpress.com/files/2008/07/ziobro.jpg?w=225" alt="" width="225" height="300" /></a></p>
<p>List od Zbigniewa Ziobro</p>
<p><a href="http://klubmk.files.wordpress.com/2008/07/decyzja.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-18" src="http://klubmk.wordpress.com/files/2008/07/decyzja.jpg?w=225" alt="" width="225" height="300" /></a></p>
<p>Decyzja o zasiłku</p>
<p><a href="http://klubmk.files.wordpress.com/2008/07/uj-maxiumum.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-20" src="http://klubmk.wordpress.com/files/2008/07/uj-maxiumum.jpg?w=300" alt="" width="300" height="225" /></a></p>
<p>Przed zamkniętym !  Auditorium Maximum UJ</p>
<p><a href="http://klubmk.files.wordpress.com/2008/07/kawiarnia.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-21" src="http://klubmk.wordpress.com/files/2008/07/kawiarnia.jpg?w=300" alt="" width="300" height="225" /></a></p>
<p>Spotkanie mimo wszystko ...</p>
<p>Media o spotkaniu:</p>
<p><strong><a href="http://www.nfa.alfadent.pl/news.php?id=5770">WYKŁAD</a></strong></p>
<p><strong><a href="http://nfajw.wordpress.com/2008/07/07/socjologia-nedzy-czy-nedza-socjologii-czyli-o-koniecznosci-lustracji-w-polskiej-nauce/">Informacje medialne o spotkaniu</a></strong></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Hańba dwóch rektorów i jednego kanclerza]]></title>
<link>http://nfapat.wordpress.com/?p=144</link>
<pubDate>Wed, 16 Jul 2008 17:34:45 +0000</pubDate>
<dc:creator>nfajw</dc:creator>
<guid>http://nfapat.wordpress.com/?p=144</guid>
<description><![CDATA[ 
Stanisław Gniadek 
 
Hańba dwóch rektorów i jednego kanclerza
( w moich oczach) 
 
Prof. St]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:center;"><a href="http://nfapat.files.wordpress.com/2008/07/autor-kawiarnia.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-147" src="http://nfapat.wordpress.com/files/2008/07/autor-kawiarnia.jpg?w=300" alt="" width="300" height="225" /></a> </p>
<p style="text-align:center;"><span style="font-family:Times New Roman, serif;"><span style="font-size:medium;"><strong><span lang="pl-PL">Stanisław Gniadek </span></strong></span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;line-height:150%;" lang="pl-PL" align="justify"> </p>
<p style="margin-bottom:0;line-height:150%;" align="center"><span style="font-family:Times New Roman, serif;"><span style="font-size:medium;"><strong><span lang="pl-PL">Hańba dwóch rektorów i jednego kanclerza</span></strong></span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;line-height:150%;" lang="pl-PL" align="center"><span style="font-family:Times New Roman, serif;"><span style="font-size:medium;"><strong>( w moich oczach) </strong></span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;line-height:150%;" lang="pl-PL" align="left"> </p>
<p style="margin-bottom:0;line-height:150%;" align="left"><span style="font-family:Times New Roman, serif;"><span style="font-size:small;"><span lang="pl-PL">Prof. Stanisław Gniadek, znany krakowski socjolog, wieloletni wykładowca socjologii w kilku krakowskich uczelniach nie ma szczęścia do rektorów. Złe fatum prześladuje go od wielu lat. </span></span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;line-height:150%;" align="left"><span style="font-family:Times New Roman, serif;"><span style="font-size:small;"><span lang="pl-PL">Początki giną w mrokach dziejów, kiedy to na wniosek rektora J. Altkorna w AE, ale z inspiracji Służby Bezpieczeństwa, a konkretnie Jego kierownika Zakładu Socjologii w AE, jak się ostatnio wydało, wysokiego funkcjonariusza SB prof. dr hab. Ryszarda Dyoniziaka o nieskomplikowanej ksywie SB "Ryszard", został dyscyplinarnie wyrzucony z pracy w AE. </span></span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;line-height:150%;" align="left"><span style="font-family:Times New Roman, serif;"><span style="font-size:small;"><span lang="pl-PL">Nic mu nie pomogło, że z rąk swoich studentów otrzymywał liczne dowody uznania w postaci Dyplomów w Konkursach na Najlepszego Dydaktyka, a nawet nominację SZSP do Nagrody Ministra za dydaktykę. Dyrektywa SB została spełniona co do joty. </span></span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;line-height:150%;" align="left"><span style="font-family:Times New Roman, serif;"><span style="font-size:small;"><span lang="pl-PL">Prof. Gniadek przez kilkanaście lat ścigany "Wilczym Biletem " z AE nie mógł dostać pracy nie tylko w swoim umiłowanym zawodzie, ale praktycznie w żadnym innym. Że konsekwencją tego było życie wraz rodziną w siermiężnej nędzy to sprawa oczywista. Jego niskie miesięczne dochody przez wiele lat spowodowały wielkie zadłużenie,które miesiąc temu spłacił własnym mieszkaniem,stając się bezdomnym wraz z Żoną i trzema kotami. Stał się za tym członkiem wielkiej grupy ludzi bezdomnych,o których pisał swoje książki socjologiczne i liczne eseje i artykuły. Obecnie mieszka od kilkunastu dni w DS "Atol" w Krakowie na Rybitwach, jak za dawnych studenckich czasów.</span></span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;line-height:150%;" align="left"><span style="font-family:Times New Roman, serif;"><span style="font-size:small;"><span lang="pl-PL">I tu czas i miejsce na opis drugiej hańby rektora, tym razem rektora Akademii Pedagogicznej właścicielki DS"Atol". Zamieszkawszy w pokoju "Atola" prof.Gniadek lojalnie wpłacał 30 złotych za dobę. Aliści, o czym było wcześniej, jego dochody m.in z racji wykładów socjologii w AP, są więcej niż skromne, gdyż w porywach osiągają wysokość 900 złotych co przy kosztach utrzymania siebie i niepracującej Żony nie jest kwotą oszałamiającą. Z tej to melancholijnej przyczyny, a także z powodu otrzymania promocji od swych studentów w dniu 25 czerwca br do Nagrody Ministra I-go stopnia, a więc najwyższego uznania od studentów, uznał dość naiwnie, że ma legitymację do prośby rektora AP prof.H.Żalińskiego o obniżkę komornego. </span></span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;line-height:150%;" align="left"><span style="font-family:Times New Roman, serif;"><span style="font-size:small;"><span lang="pl-PL">Rektor przychylił się do prośby "inaczej", mianowicie podniósł stawkę prof. Gniadkowi o 5 złotych na dobę......</span></span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;line-height:150%;" align="left"><span style="font-family:Times New Roman, serif;"><span style="font-size:small;"><span lang="pl-PL">I dobrze , i tak trzeba,jak mówił Broniewski "tak wyrasta się na człowieka"/dość biednego przyp. mój SG./</span></span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;line-height:150%;" align="left"><span style="font-family:Times New Roman, serif;"><span style="font-size:small;"><span lang="pl-PL">O ile opisany wypadek miał miejsce kilka dni temu, to inny szkaradny rektorski postępek miał miejsce trzy lata temu, ale ze względu na swój charakter został głęboko wryty w pamięć prof.Gniadka.</span></span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;line-height:150%;" align="left"><span style="font-family:Times New Roman, serif;"><span style="font-size:small;"><span lang="pl-PL">Otóż prodziekan Wydz Zarządzania AGH, dr Marek Drożdż poznawszy z autopsji talenta pedagogiczne prof. Gniadka, nakłonił Go do prowadzenia w semestrze zimowym wykładów z socjologii na swoim Wydziale. Prof. Gniadek tkwiący wówczas w głębokim bezrobociu, stęskniony za studentami i wykładami przystał natychmiast. Ustna umowa z prodziekanem przewidywała wynagrodzenie za semestr wykładów ok 2000 złotych.</span></span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;line-height:150%;" align="left"><span style="font-family:Times New Roman, serif;"><span style="font-size:small;"><span lang="pl-PL">Po zakończeniu zajęć, prof. Gniadek nieśmiało, jak to bezrobotny, upomniał się o zapłatę. W odpowiedzi usłyszał, że nie ma mowy o żadnych dwóch tysiącach, natomiast może być mowa o dwustu złotych i to wypłaconych za dziesięć miesięcy, czyli w listopadzie. </span></span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;line-height:150%;" align="left"><span style="font-family:Times New Roman, serif;"><span style="font-size:small;"><span lang="pl-PL">Po lekkim omdleniu na tę hiobową wieść, prof. Gniadek zwrócił się do rektora AGH A. Tajdusia , skądinąd najbogatszej uczelni Krakowa, o umówioną zapłatę. Tak -wobec milczenia A. Tajdusia - zwracał się jeszcze czterokrotnie. Bez skutku, w związku z tym pozwał AGH do Sądu Rejonowego w Krakowie,gdzie sprawa spoczywa od prawie dwóch lat,/sygn.Akt I Co 2699/07/K.</span></span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;line-height:150%;" align="left"><span style="font-family:Times New Roman, serif;"><span style="font-size:small;"><span lang="pl-PL">Przypadek trzeci, tym razem w wykonaniu Kanclerza UJ, pana T. dr Skarbka, związana była z moim niewczesnym zamiarem wygłoszenia odczytu w Auli Collegium Maximum w Krakowie, zatytułowanym  </span></span></span><span style="font-family:Times New Roman, serif;"><span style="font-size:small;"><span lang="pl-PL"><span lang="pl-PL"><a href="http://nfajw.wordpress.com/2008/07/07/socjologia-nedzy-czy-nedza-socjologii-czyli-o-koniecznosci-lustracji-w-polskiej-nauce">"Socjologia nędzy czy nędza socjologii, czyli o konieczności lustracji w polskiej nauce".</a></span></span></span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;line-height:150%;" align="left"><span style="font-family:Times New Roman, serif;"><span style="font-size:small;"><span lang="pl-PL">Mam moralne prawo wygłaszania takich odczytów. To w końcu ja z wyroków Kamaryli esbecko-partyjnej w AE, zwolniony dyscyplinarnie przez Komisję Dyscyplinarną pod kierownictwem sławnego numizmatyka Leszka Kałkowskiego, ścigany wilczym biletem byłem pozbawiony pracy a w konsekwencji nawet obecnie mieszkania. </span></span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;line-height:150%;" align="left"><span style="font-family:Times New Roman, serif;"><span style="font-size:small;"><span lang="pl-PL">Po pięciokrotnej wizycie na pokojach Skarbka i złożeniu odpowiednio czołobitnych i pokornych pism, z prośbą o udostępnienie mi Auli, Skarbek, dysponent Auli wybudowanej w końcu z pieniędzy społecznych na potrzeby studentów, zachował się podobnie jak obraz do którego dziad itd.</span></span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;line-height:150%;" align="left"><span style="font-family:Times New Roman, serif;"><span style="font-size:small;"><span lang="pl-PL">Różne miałem ważkie przyczyny aby wygłosić swój odczyt w UJ-owskich apartamentach. Jednym z nich, aczkolwiek nie najważniejszym, było ukończenie studiów socjologicznych na UJ, oraz asystentura u Prof. Pawła Rybickiego w Katedrze Socjologii i Demografii UJ. Jak dla Skarbka było to stanowczo za mało. </span></span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;line-height:150%;" align="left"><span style="font-family:Times New Roman, serif;"><span style="font-size:small;"><span lang="pl-PL">Po ostatniej wizycie bez odpowiedzi kanclerza, a także rektora UJ p. Musioła, uznałem, że odczyt musi się jednak odbyć, tym bardziej, że został rozplakatowany w grodzie Kraka, z czym oczywiście były związane niemałe koszty.</span></span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;line-height:150%;" align="left"><span style="font-family:Times New Roman, serif;"><span style="font-size:small;"><span lang="pl-PL">W dniu 7 lipca br o g.17 30 co było uzgodnione z kierowniczką Auli, pojawiłem się pod ową Aulą wraz z licznymi osobami ciekawymi moich wynurzeń odczytowych. </span></span></span><span style="font-family:Times New Roman, serif;"><span style="font-size:small;"><span lang="pl-PL">Aula była jednak zamknięta na głucho i ciemno, a zapytany o ten osobliwy sposób załatwienia moich wielu próśb, kierownik Auli odparł beztrosko, że Aula idzie do remontu, wprawdzie dopiero za miesiąc ale zawsze....Pod krótką moją nieobecność wygłosił do zebranych kilka inwektyw pod moim adresem, po czym się oddalił. Ja z kolei wygłosiłem na schodach kilka również inwektyw, ale pod innym adresem.</span></span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;line-height:150%;" align="left"><span style="font-family:Times New Roman, serif;"><span style="font-size:small;"><span lang="pl-PL">Reszta naszego sympatycznego spotkania dokonała się w narożnym barze przy piwie i rozmowach.</span></span></span><span style="font-family:Times New Roman, serif;"><span style="font-size:small;"><span lang="pl-PL">Kto wie czy to zakończenie odczytu nie było bardziej przyjemne dla uczestników, niż pobyt w ogromnej Auli.</span></span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;line-height:150%;" align="left"><span style="font-family:Times New Roman, serif;"><span style="font-size:small;"><span lang="pl-PL">Znam oczywiście prawdziwą przyczynę tej oziębłości władz </span></span></span><span style="font-family:Times New Roman, serif;"><span style="font-size:small;"><span lang="pl-PL">UJ wobec mnie i mojego odczytu. Odpowiedzi mógłby udzielić list, skierowany do mojego Zakładu Badań Socjologicznych, przez Ministra Sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry z sierpnia ub. roku, w którym Autor recenzuje moją książkę pt. </span></span></span><span style="font-family:Times New Roman, serif;"><span style="font-size:small;"><span lang="pl-PL"><em><strong><a href="http://nfapat.wordpress.com/2008/07/09/anatomia-przestepstw-uczelnianych/">Anatomia przestępstw uczelnianych czyli być adiunktem w krakowskiej AE</a> </strong></em> pisząc, że książka ta </span><span lang="pl-PL"><em>"z pewnością okaże się przydatną lekturą w kontekście prób dekomunizacji świata nauki w Polsce, doceniam również, iż poprzez przysłanie mi swej pracy chciał Pan wesprzeć moje działania na rzecz szerzenia praworządności w Polsce".</em></span></span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;line-height:150%;" align="left"><span style="font-family:Times New Roman, serif;"><span style="font-size:small;"><span lang="pl-PL">Całkiem niedawno ukazała się książka Wiesława Zabłockiego pt<strong><em> .</em></strong></span></span></span><span style="font-family:Times New Roman, serif;"><span style="font-size:small;"><span lang="pl-PL"><strong><em> </em></strong></span></span></span><span style="font-family:Times New Roman, serif;"><span style="font-size:small;"><span lang="pl-PL"><strong><em><span lang="pl-PL"><strong><em><a href="http://prus24.pl/opis,2,8389243180,co_o_nas_wiedzieli_nszz_solidarnosc_uniwersytetu_j.htm">Co o nas wiedzieli </a></em></strong></span></em></strong></span></span></span><span style="font-family:Times New Roman, serif;"><span style="font-size:small;"><span lang="pl-PL">w której Autor podał do publicznej wiadomości o co najmniej dwudziestu kilku pracownikach naukowych UJ, tajnych współpracownikach SB. Autor - o życiorysie jakże podobnym do mojego a także do legendarnego już dr Józefa Wieczorka, weterana walk ze skostniałą biurokracją UJ, gdzie z wielkim sukcesem nauczał studentów geologii - podał do publicznej wiadomości ponurą wiadomość, że jego prześladowcy nadal w pewnym sensie pracują w UJ i mają się doskonale . </span></span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;line-height:150%;" align="left"><span style="font-family:Times New Roman, serif;"><span style="font-size:small;"><span lang="pl-PL">Że w stosunku do nich Senat nie wyciągnął żadnych konsekwencji to znaczy nie wylał ich na tzw. zbity pysk to rzecz rzecz powszechnie wiadoma. Tę skandaliczną sprawę wzięli w swe ręce studenci UJ, bojkotując wykłady kolaborantów i czyniąc ich w ten sposób </span><span lang="pl-PL"><em>personami non grata</em></span><span lang="pl-PL"> w tej starej zasłużonej Alma Mater. Tej zbędności nie dostrzegli niektórzy członkowie Senatu.</span></span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;line-height:150%;" align="left"><span style="font-family:Times New Roman, serif;"><span style="font-size:small;"><span lang="pl-PL">Postawa różnych „skarbków” w opisanej sprawie z pewnego kaducznego punktu widzenia jest sensowna i logiczna,w domu powieszonego nie rozmawia się o sznurku.</span></span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;line-height:150%;" align="left"><span style="font-family:Times New Roman, serif;"><span style="font-size:small;"><span lang="pl-PL">Natomiast jestem przekonany, że w oczach Skarbka znalazł by uznanie i wręcz aplauz oraz wolną Aulę np. Odczyt prof. dr hab. Stanisława Lisa, dyrektora Instytutu Ekonomicznego/dawniej Politycznego /w AE,oparty o jego odkrywczą pracę naukową z niedawnych lat pod tytułem </span><span lang="pl-PL"><em>"Vademecum Słuchacza Wieczorowego Uniwersytetu Marksizmu i Leninizmu"</em></span><span lang="pl-PL"> z podtytułem wprowadzającym czytelnika w meritum sprawy tj. </span><span lang="pl-PL"><em>"Wybrane problemy marksistowskiej ekonomii politycznej</em></span><span lang="pl-PL">", wydanej przez zasłużoną oficynę wydawniczą tj."WUML KW PZPR w Nowym SĄCZU". </span></span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;line-height:150%;" align="left"><span style="font-family:Times New Roman, serif;"><span style="font-size:small;"><span lang="pl-PL">Proponowałbym też Skarbkowi kontynuowanie tej tematyki w jego nieskalanej Auli np. Odczyt pt. "</span><span lang="pl-PL"><em>Przewodnik metodyczny do studiowania ekonomii politycznej socjalizmu"</em></span><span lang="pl-PL">,znakomitej pracy napisanej pod światłą redakcją Adama Rybarskiego, wydanej w AE w roku 1987/sic!/, gdzie na licznych stronach uczeni AE prowadzą dyskurs z niejakim Józefem Wisarionowiczem Stalinem występującym w przerwach poświęconych Katyniowi w roli tym razem wybitnego ekonomisty. </span></span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;line-height:150%;" align="left"><span style="font-family:Times New Roman, serif;"><span style="font-size:small;"><span lang="pl-PL">A więc skarbkowie wszystkich krajów łączcie się w dziele odporu wszelkim lustracjom, a także </span><span lang="pl-PL"><em>"Wrogie/?/ręce precz od naszych Auli"</em></span><span lang="pl-PL">.</span></span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;line-height:150%;" lang="pl-PL" align="left"><span style="font-family:Times New Roman, serif;"><span style="font-size:small;">P.S.</span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;line-height:150%;" align="left"><span style="font-family:Times New Roman, serif;"><span style="font-size:small;"><span lang="pl-PL">O skandalach czy wręcz chamstwach w wykonaniu innych rektorów, np rektora Jana Ostoi w Wyższej Szkole Bankowości i Finansów w Bielsku Białej, czy też o moim faworycie rektorze AE Ryszardzie Borowieckim w AE opowiem innym razem. </span></span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;line-height:150%;" align="left"><span style="font-family:Times New Roman, serif;"><span style="font-size:small;"><span lang="pl-PL">Prof.dr Stanisław Gniadek </span></span></span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Socjologia nędzy czy nędza socjologii, czyli o  konieczności lustracji w polskiej nauce.]]></title>
<link>http://nfajw.wordpress.com/?p=142</link>
<pubDate>Mon, 07 Jul 2008 18:42:53 +0000</pubDate>
<dc:creator>nfajw</dc:creator>
<guid>http://nfajw.wordpress.com/?p=142</guid>
<description><![CDATA[Spotkanie z dr. Stanisławem  Gniadkiem miało się odbyć 7  lipca, godz. 17.30 w Audytorium Maximu]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Spotkanie z dr. Stanisławem  Gniadkiem </strong>miało się odbyć 7  lipca, godz. 17.30 w Audytorium Maximum, ul. Krupnicza 33. KRAKÓW<br />
Temat wykładu:<br />
<strong>"Socjologia nędzy czy nędza socjologii, czyli o konieczności lustracji w polskiej nauce".</strong><em><br />
<strong>Prof. S. Gniadek</strong> jest wykładowcą socjologii na Akademii Pedagogicznej w  Krakowie, kierownikiem Zakładu Badań Socjologicznych nad Przedsiębiorczością w Krakowie . Były bezrobotny, zbieracz złomu, kandydat środowiska studenckiego na prezydenta Krakowa.<br />
Napisał między innymi:<br />
<strong>1.Anatomie Przestępstw Uczelnianych.</strong><br />
2.Socjologia nauka czy sztuka.<br />
3.Pamiętniki bezrobotnego.<br />
4.Szkice kołtuństwa polskiego.</p>
<p>Niestety  drzwi do Audytorium Maximum były zamknięte.<br />
<a href="http://nfajw.files.wordpress.com/2008/07/uj-maxiumum.jpg"><img src="http://nfajw.wordpress.com/files/2008/07/uj-maxiumum.jpg?w=300" alt="" width="300" height="225" class="alignnone size-medium wp-image-143" /></a><br />
Autor przybył na czas<br />
<a href="http://nfajw.files.wordpress.com/2008/07/stanislaw-gniadek1.jpg"><img src="http://nfajw.wordpress.com/files/2008/07/stanislaw-gniadek1.jpg?w=225" alt="" width="225" height="300" class="alignnone size-medium wp-image-146" /></a><br />
Wobec zaistniałej sytuacji chętni do wysłuchania wykładu zdecydowali udać się do pobliskiej kawiarni, gdzie autor prezentował swoje losy i swoje książki<br />
<a href="http://nfajw.files.wordpress.com/2008/07/spotkanie.jpg"><img src="http://nfajw.wordpress.com/files/2008/07/spotkanie.jpg?w=300" alt="" width="300" height="225" class="alignnone size-medium wp-image-147" /></a><br />
 o czym będzie więcej  na stronach NFA bo pokazują nędzę środowiska akademickiego, jak się okazuje niemal powszechną. Trzeba to dokumentować i działać na rzecz zmian.<br />
Autor jest absolwentem UJ, pracował też na Akademii Ekonomicznej, wykładał na AGH. Za jego los odpowiadają  prominentni nauczyciele akademiccy, w tym TW "Ryszard", którzy jak się okazuje  nie wpływali swoją postawą negatywnie na młodzież akademicką !<br />
<strong>W celu nabycia  książek najlepiej  skontaktować się bezpośrednio z autorem tel. 513 360 794</strong><br />
<a href="http://nfajw.files.wordpress.com/2008/07/autor-kawiarnia.jpg"><img src="http://nfajw.wordpress.com/files/2008/07/autor-kawiarnia.jpg?w=300" alt="" width="300" height="225" class="alignnone size-medium wp-image-148" /></a></p>
<p>Więcej na stronie<br />
<a href="http://nfapat.wordpress.com/category/sprawa-stanislawa-gniadka/">Sprawa Stanisława Gniadka</a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Powiązanie ideologii z nauką]]></title>
<link>http://poszukiwania.wordpress.com/?p=17</link>
<pubDate>Sat, 28 Jun 2008 13:21:29 +0000</pubDate>
<dc:creator>Jaroslaw Zielinski</dc:creator>
<guid>http://poszukiwania.wordpress.com/?p=17</guid>
<description><![CDATA[&#8220;…wszelkie coś znaczące dzieła socjologiczne – obok swej funkcji czysto naukowej – sp]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>"…wszelkie coś znaczące dzieła socjologiczne – obok swej funkcji czysto naukowej – spełniają określone funkcje ideologiczne. Organizują one intelektualne doświadczenie mas, stają się myślowym przedłużeniem ich działania. Powiązanie ideologii z nauką nie jest więc czymś zewnętrznym, przypadkowym, czymś, co czasem się przydarza, lecz stanowi cechę nieodłączną nauk społecznych" – stwierdza Jerzy J. Wiatr (Jerzy J. Wiatr, Socjologia zaangażowana, Książka i Wiedza, Warszawa 1965, strony 21-21).</p>
<p>Wiatr wymienia tu jako przykłady dzieł <em>Kapitał</em> Marksa, <em>Klasę panującą</em> Moski i <em>Elitę władzy</em> Millsa.</p>
<p>Funkcje ideologiczne spełnia też wiele innych dzieł – religijne i filozoficzne, literackie. Nieistotna jest tu ich klasyfikacja (która zresztą z czasem może się zmienić), ale zamiar, z jakim zostały napisane, czy to zamiar autora, czy też zamiar odczytany po latach. </p>
<p>Jedno z najbardziej znanych dzieł ideologicznych – <em>Manifest komunistyczny</em> – jest jednocześnie analizą socjologiczną pewnego etapu technicznego a zarazem społecznego rozwoju ludzkiego społeczeństwa. </p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Get Online]]></title>
<link>http://monikaczaplicka.wordpress.com/?p=113</link>
<pubDate>Wed, 04 Jun 2008 22:33:48 +0000</pubDate>
<dc:creator>trendexpert</dc:creator>
<guid>http://monikaczaplicka.wordpress.com/?p=113</guid>
<description><![CDATA[Powstał nowy serwis publicystyczny - getonline.
Wszystkich zainteresowanych zapraszam do czytania p]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Powstał nowy serwis publicystyczny - <a href="http://getonline.pl">getonline</a>.<br />
Wszystkich zainteresowanych zapraszam do czytania publikacji, szczególnie moich :)<br />
<a>Reklama dźwignią handlu?</a><br />
<a href="http://www.getonline.pl/index.php?option=com_content&#38;task=view&#38;id=79&#38;Itemid=43">Czas dowartościować żony</a></p>
<p><a href="http://www.getonline.pl/index.php?option=com_content&#38;task=view&#38;id=74&#38;Itemid=90">Redakcja</a>, w której mnie nie brakuje ;)<br />
<a href="http://www.getonline.pl/">Publicystyka</a> w internetowym wydaniu!</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Popperowskie ujęcie teorii]]></title>
<link>http://socjobzdury.wordpress.com/?p=7</link>
<pubDate>Sun, 25 May 2008 11:26:05 +0000</pubDate>
<dc:creator>user2806</dc:creator>
<guid>http://socjobzdury.wordpress.com/?p=7</guid>
<description><![CDATA[ Przygotowując się do kolejnego egzaminu odkryłem, a w zasadzie przypomniano mi o kilku ciekawych]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><!--[if gte mso 9]&#38;gt;  Normal 0   21   false false false  PL X-NONE X-NONE              MicrosoftInternetExplorer4              &#38;lt;![endif]--><!--[if gte mso 9]&#38;gt;                                                                                                                                            &#38;lt;![endif]--> Przygotowując się do kolejnego egzaminu odkryłem, a w zasadzie przypomniano mi o kilku ciekawych i ważnych dla mnie i idei tego bloga faktach.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;">Otóż od 19 wieku mnie więcej nie powstała żadna wielka, globalna teoria społeczna tak znacząca i ważna aby warta była powielactwa. Prawdopodobnie to ukłon wobec mertonowskiej teorii średniego zasięgu, oraz twierdzeń antropologów kultury. Ogólnie twierdzą oni, że społeczeństwa nie można diagnozować i teoretyzować o nim na poziomie globalnym, gdyż muszą być rozpatrywane w oparciu o kontekst w jakim istnieją, oraz o sytuację w której funkcjonują, albo raczej, które moim zdaniem w danej chwili je kształtuje.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;">Ja jednak odważę się tutaj nie zgodzić. Owszem dogłębna analiza wymaga zagłębienia się w sytuacje geograficzne, kulturowe i społeczne. Jednak ogólne teoretyzowanie jest możliwe. Gdyż nie mówi się, a konkretniej to ja nie mówię, o danym zjawisku, które jest kształtowane i co je kształtuje na danym podłożu. To raczej hipotetyzowanie. Stawianie ogólnych teorii, pytań i założeń, które według autora mogą w mniejszym lub większym stopniu być przełożone na konkretne społeczności, albo środowiska.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;">Posłużę się stanowiskiem Poppera i w pełni się z nim zgodzę, proces badawczy należy rozpocząć od postawienia hipotez, tez i pierwszych założeń. Działanie odwrotne jest nielogiczne i niespójne. Zaczęcie od przeprowadzenia badań empirycznych i dopiero na tej podstawie wyciąganie twierdzeń nie sprzyja oddziaływaniu na konkretne aspekty. Sytuację przyrównam tutaj to matematyki. Możemy rozwiązać, obliczyć jakieś równanie, znaleźć zmienne, postawić wnioski i podać odpowiedź. Potem możemy oczywiście przystąpić do szukania jakiejś zależności, która da się przełożyć na ogół i ubranie tego w teorię. Albo możemy przeprowadzić złożone obliczenia, które dadzą pewne wyniki, ale przecież na podstawie odpowiedzi do zadania nie poszukujemy treści zadania. To szukanie po omacku odpowiedzi, których nigdzie nie ma. To sytuacja, w której podaje się nam równanie, ale nie wiemy czego szukamy, co mamy dane itd.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;">Badania zwłaszcza w naukach społecznych należy rozpocząć od postawienia tezy. Następnie przeprowadzić badania, a na podstawie wyników badań empirycznych zweryfikować prawdziwość, bądź fałszywość pierwotnej tezy. W związku z tym można wtedy powiedzieć, że hipoteza została zweryfikowana i odrzucona bądź wstępnie potwierdzona. Możemy mówić tylko o wstępnym potwierdzeniu gdyż jedynie o aksjomatach można powiedzieć, że są jednoznacznie pewne. Nasza teza powinna być poddawana weryfikacjom.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;">W związku z tym teoria jest teorią jeśli opiera się weryfikacjom i negacjom.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[jednostka+kolektyw=nowoczesność]]></title>
<link>http://socjobzdury.wordpress.com/?p=5</link>
<pubDate>Fri, 23 May 2008 21:54:29 +0000</pubDate>
<dc:creator>user2806</dc:creator>
<guid>http://socjobzdury.wordpress.com/?p=5</guid>
<description><![CDATA[Poruszony dwoma tekstami poruszającymi ów zagadnienia zdecydowałem się połączyć oba i być mo]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;">Poruszony dwoma tekstami poruszającymi ów zagadnienia zdecydowałem się połączyć oba i być może wyciągnąć jakies mniej lub bardziej konstruktywne wnioski. Z racji formuły - blog - ograniczę się do kilku zdań i postaram się streszczać.</p>
<p style="text-align:justify;">
<p style="text-align:justify;">Jednostka jest nierozerwalnie związana ze społeczeństwem oraz różnego rodzaju innymi zbiorowościami. W związku z tym nie można decydować, definiować jednostki poza nimi. Z drugiej strony stwierdzenie, że człowiek jest jedynie elementem wielkiego zbioru. "Wrzucenie do worka" i umasowienie indywiduum sprawiłoby, że pojęcia takie jak osobowość, opinia i wola można by odstawić na półkę. Poza tym w takim nurcie "indywidualizm" jest wręcz herezją, gdyż nie funkcjonuje ono i nie spełnia ono żadnej funkcji. Określenie "jednostka" może być tu stosowana ale w zasadzie tylko w szerszej perspektywie, czyli jako składowej kolektywu. Teorie holistyczne, kolektywne etc. krzywdzą każdego z osobna, ale schlebiają wszystkim razem.</p>
<p style="text-align:justify;">Z drugiej jednak strony można zauważyć trendy indywidualistyczne. Człowiek nie jest elementem kolektywu, gdyż człowiek jest indywidualnością a społeczeństwo jest wolnymi i niezależnymi elementami wchodzącymi w regularne, bądź też temporalne interakcje. Jeśli tak to indywidualizm i wolność osobista jest podstawową i naczelną zasadą. Tutaj z kolei kolektyw można przyrównać do zbioru indywiduów skrajnie od siebie różnych. Skrajna różność oznacza tutaj właśnie wrodzoną wolność jednostki i niepodległość.</p>
<p style="text-align:justify;">Potrzebne jest nam także określenie nowoczesności. Nie jest to proces, ani jest obligatoryjny dla wszystkich. Nowoczesnością nazwać należy raczej pewien stan społeczny i zbudowanie pewnej struktury w społeczeństwie.<br />
Nie może to być proces gdyż oznaczałoby, że ma początek i koniec. Należy jednak spojrzeć na nią jak na pewne zjawisko i przebudowanie struktury społecznej rozciągnięte w pewnym czasie. Co więcej jeśli nie jest traktowane jako proces traci linearny charakter. Jeśli tak to można zaproponować inne spojrzenie - dyfuzji zjawiska. To pewien sposób myślenia, który jest przekazywany i popularyzowany.<br />
Idąc za teorią Giddensa na temat późnej nowoczesności, ujmuję to na swoje potrzeby jedno skrótowe zdanie, iż nowoczesność to upodmiotowienie.</p>
<p style="text-align:justify;">Na tym etapie można połączyć już te trzy zagadnienia.<br />
Klucza do tego dostarcza nam wspomniany Giddens. Jest to dość plastyczne spojrzenie, które nie wyklucza ani patrzenia kolektywnego ani indywidualnego. Choć wydaje się to pozornie niemożliwa próba połączenia lewicy i prawicy. Proponuję spojrzenie najpierw na społeczeństwo to kolektyw i sieć regularnych lub akcydentalnych interakcji między wolnymi i niezależnymi indywidualnościami. Ów indywidualności zrzekają się części swojej niezależności i poświęcają fragment wolności na rzecz życia społecznego. Proces zrzeknięcia zachodzi już na etapie socjalizacji i można go ogólnie nazwać uczeniem się zasad życia społecznego. Jest to co prawda proces odgórnie narzucony to jest on niezbędny dla zdrowia społecznego jednostki. Nieprzestrzeganie ów norm owocuje alienacją albo wręcz wykluczeniem społecznym. Wolność jednostki przejawia się tutaj prawem i możliwością decydowania czy ów nauczone i wyuczone normy zostaną zaakceptowane. Odrzucenie powszechnych norm i zburzenie stanu równowagi społecznej rozpoczyna okres poszukiwań takiej grupy społecznej, której normy są zbliżone tym, które jednostka przyjeła przez negację innych.</p>
<p style="text-align:justify;">W ten sposób otrzymujemy kolektyw indywidualności w perspektywie nowoczesności i upodmiotowienia. Jednostka zrzeka się części swojej wolności na rzecz społecznie cenionych wartości oraz zdrowia społecznego i społeczeństwa. Tak więc udało się uzyskać stan równowagi z przewagą po stronie indywidualności.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Porządek społeczny (cz.1)]]></title>
<link>http://socjobzdury.wordpress.com/?p=4</link>
<pubDate>Fri, 23 May 2008 21:51:02 +0000</pubDate>
<dc:creator>user2806</dc:creator>
<guid>http://socjobzdury.wordpress.com/?p=4</guid>
<description><![CDATA[Na wstępie muszę zaznaczyć, że słowo segregacja w połączeniu ze społeczeństwem nabiera zupe]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;">Na wstępie muszę zaznaczyć, że słowo segregacja w połączeniu ze społeczeństwem nabiera zupełnie nowego dość pejoratywnego znaczenia. Kojarzone jest prawie natychmiast z formą rasizmu, albo szowinizmu. Podczas gdy takie konotowanie tego połączenia jest dla moich spostrzeżeń co najmniej krzywdzące. Pojęcie to w moim mniemaniu ma jedynie wprowadzić pewną typologię, a użyte zostało dla nierozmywania spostrzeżeń.W toku własnych obserwacji zauważam, że społeczeństwo, tudzież tą zbieraninę ludzkich mentów, można podzielić. Nie mówiłbym tu o systematyzacji, gdyż ona zakłada hierarchię. Mnie chodzi o wykazanie, czy raczej uzewnętrznienie przemyśleń, o rodzajach ludzi. Nie są to żadne badania, więc rozmowę na temat metody odłóżmy na chwile, gdy moje przemyślenia staną się przedmiotem badań.</p>
<p style="text-align:justify;">Komunizm zakładał nadrzędną rolę klasy robotniczej, wykorzystywanej niesprawiedliwie przez kapitalistów.</p>
<p style="text-align:justify;">Błąd moim zdaniem polegał na założeniu pewnej nierównowagi i nadrzędnej roli jednej ze stron. A podział polaryzujący jest ogólnie niemożliwy do realizacji. To nie jest kwestia dwóch ścierających się grup i ciągłego ich konfliktu. To kwestia systemu wzajemny zależności między różnymi grupami. Gdyby założyć, że mamy klasę posiadaczy i "nieposiadaczy" to musiły założyć miejsce dla "pożyczaczy", "złodzieji" itd. Moja trywializacja jest zaplanowana.</p>
<p style="text-align:justify;">A gdyby tak uczłowieczyć ten nierealny komunizm? Gdyby tak jeszcze pozbyć się z niego teorii konfliktu klasowego? I dodatkowo uprościć i ujednolicić podział...</p>
<p style="text-align:justify;">W toku własnych obserwacji zauważyłem pewne tendencje w zachowaniu ludzi około 18 roku życia. Społeczeństwo, w którym przyszło nam żyć, wyznaczyło 18 urodziny jako ważny (kluczowy?) etap naszego życia. W związku z różnymi reformami edukacji itp. przyjmijmy że jest to qiwk około końca szkoły ponadgimnazjalnej, średniej. Wtedy to moim zdaniem zapada pewnego rodzaju decyzja o autokategoryzacji.</p>
<p style="text-align:justify;">Wybór jest wtedy dość prosty, albo kontynuowanie nauki w szkołach policealnych/wyższych itp., albo praca zawodowa (jest jeszcze trzecia opcja ale jest drugorzędna i powiem o niej poźniej).</p>
<p style="text-align:justify;">Na wybór składa sie kilka czynników. Jednak za najważniejszy, na własne potrzeby określę go jako rodzaj presji rodzinno-społecznej. Większość dzieci osiąga wykształcenie przynajmniej takie jak ich rodzice. Wynika to ze wzroca, drogi jaką kierują nas rodzice i wielu innych. Najważniejsza jest tutaj forma zdrowej rywalizacji i chęci bycia lepszymi od rodziców, albo udowodnienia sobie czegoś i im.</p>
<p style="text-align:justify;">W związku z tym dzieci osób z wykształceniem podstawowym swój cel osiągną w momencie pójścia do Szkoły średniej albo technikum. Podczas gdy już ich ukończenie nie będzie celem samym w sobie itd.</p>
<p style="text-align:justify;">Granicę do autokategoryzacji ustanawiam na podjęciu decyzji o nauce policealnej. Gdyż edukację do matury raczej nazwałbym rzemiosłem. To fabryki produkujące potencjalnych pracowników. Uczeń musi umieć zapamiętywać. Kojarzenie faktów i umiejętność wyciągania wniosków są umiejętnościami nie wymaganymi, a wręcz ich brak w niczym nie przeszkadza. W związku z tym szkoły uczą, ale nie uczą myślenia i aktywności na poziomie intelektualnym. Człowiek po maturze jest rzemieślnikiem, który swój talent może szlifować w toku pracy, albo rozwijać się dalej.</p>
<p style="text-align:justify;">Wszelka nauka pomaturalne sprawia, że człowiek uczy się myślenia logicznego, przyczynowo-skutkowego itd.</p>
<p style="text-align:justify;">Tu już rodzaj uczelni wyższej (rozumiem przez to szkoły policealne, uczelnie, politechniki itp.) nie odgrywa takiego znaczenia.</p>
<p style="text-align:justify;">Zakończenie edukacji bez podjęcia nauki pomaturalnej/policealnej nie jest wynikiem braku chęci, lenistwa itp. to efekt pewnych zdolności intelektualnych. Innymi słowy sugeruję, że są jednostki mentalnie nie zdolne do samorozwoju, albo niechcące tego rozwoju. W związku z tym są to jednostki stworzone do wykonywania pracy rzemieślniczej, pracy fizycznej. To nie jest wynik społecznego przymusu, czy dyskryminacji, ale jedynie predyspozycji i chęci jednostki.</p>
<p style="text-align:justify;">Analogicznie do tej grupy powstaje grupa osób decydujących się na naukę policealną.</p>
<p style="text-align:justify;">Nauka wyższa sprawia, że nabierają oni zdolności myślenia wybiegającej mocno poza narzucone w dotychczasowej edukacji ramy. To jednostki samorozwijające się i dążące do samodoskonalenia przy pomocy dostarczanych im środków. To zbiór świadomy swojego celu. To kadry zarządzające, pracownicy naukowi, intelektualiści.</p>
<p style="text-align:justify;">Korzystając z doświadczenia, wiem że nie da się stworzyć kategorii wyczerpujących wszystkie możliwości. Dlatego tutaj też taką furtką niech będzie kategoria "innych". Zamknęliby się w niej złodzieje, kryminaliści, i inni, nie pasujący do żadnej innej kategorii.</p>
<p style="text-align:justify;">W związku z tym mamy dwie równo nadrzędne kategorie: pracowników i twórców, oraz trzecią kategorię: pozostałych.</p>
<p style="text-align:justify;">Tyle w kwestii postanowień ogólnych i formanych. Więcej następnym razem.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Pamietnik=blog, czyli chyba semantyczne nadużycie...]]></title>
<link>http://socjobzdury.wordpress.com/?p=3</link>
<pubDate>Fri, 23 May 2008 21:47:45 +0000</pubDate>
<dc:creator>user2806</dc:creator>
<guid>http://socjobzdury.wordpress.com/?p=3</guid>
<description><![CDATA[W związku z tym, że aktualnie jest pozbawiony innego środka piśmienniczego (papier i długopis m]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;">W związku z tym, że aktualnie jest pozbawiony innego środka piśmienniczego (papier i długopis mam, ale edytory tekstu wyszły) i aby nie wyjść z rozpędu pisania trzeba napisać coś komuś gdzieś... Maila mi się nie che pisać, bo mail to musi mieć "ręce i nogi" i mieć odwołania do przeszłości i nawet wspomnienia, a blog nie.</p>
<p style="text-align:justify;">Dodatkowo zawsze miałem ciągoty do pisania bloga. to chyba ta ciekawość socjologiczna i forma jakiegoś chorego eksperymentu uczestniczącego, czy "cuś".</p>
<p style="text-align:justify;">Tak swoją drogą taki blog to rodzaj psychologicznego i nadzorowanego ekshibicjonizmu sieciowego. Nadzorowanego w stopniu w jakim blogger ma kontrolę nad tym co i jak pisze. Chyba że taki autor nie jest tego świadomy i goni słowa, które uciekają mu z głowy zanim zdąży je napisać, czyli upraszczając ma jakieś 14 lat, albo prowadzi blog erotyczny.</p>
<p style="text-align:justify;">Ekshibicjonizm natomiast gdy zwyczajnie się człowiek ogołaca z tego co ma prywatne. Kiedyś blog, nazywany był pamiętnikiem internetowym. Co odbiegało od mojego rozumienia pamiętnika. To była forma takiego "laickiego konfesjonału". Za kratką nie siedział ksiądz, a po zamknięciu nie było pokuty, ale była ulga. Pamiętnik potem leżał grzecznie schowany gdzieś pod łóżkiem czy poduszką, albo w innym super tajnym miejscu. Jego istotą było to, że był prywatny, zamknięty i tylko dla oczy autora.</p>
<p style="text-align:justify;">A blog? Jego ideą jest rozpowszechnianie tego co się napisze. Napisane wspomnienia o kimś zawidzianym w autobusie itp. nie będą już tylko autora i pamiętnika tajemnicą ale stają się równo dostępne w zasadzie każdemu.</p>
<p style="text-align:justify;">Można nawet w tym rozważaniu pójść dalej. Super tajne miejsce trzymania pamiętnika szybko przestawało być takowe i utrzymywało tylko takie pozory. Wprawny młodszy brat (posiłkuję się tutaj własnymi wspomnieniami) mógł jednym zwinnym ruchem zdobyć tę skarbnicę informacji o siostrze, a potem w najbardziej bezczelny sposób na swój wiek skomentować lub wyśmiać. Często powodując złość, nienawiść i łzy.</p>
<p style="text-align:justify;">Wróćmy do "internetowego pamiętnika" - bloga. Opublikowany post (wpis) trafia na stronę, którą jak już wspomniałem może przeczytać absolutnie każdy. Więcej, każdy kto tylko czyta może zostawić "komentarz". Bardziej czy mniej złośliwy i rzeczowy, co najczęściej zależy od poziomu bloga oraz osoby piszącej komentarz.</p>
<p style="text-align:justify;">Reasumując.<br />
Czy nie dość, że pamiętnik leży generalnie na samym środku pokoju to jeszcze jest otwarty na każdej stronie. Pod każdym wpisem dodatkowo zostawione jest miejsce na komentarz czytającego.</p>
<p style="text-align:justify;">Wniosek? Blog to antyteza pamiętnika, a nie jego internetowy konkurent.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Michael W. Young "Bronisław Malinowski. Odyseja antropologa 1884-1920"]]></title>
<link>http://oryszczyszyn.wordpress.com/?p=55</link>
<pubDate>Sat, 17 May 2008 09:15:06 +0000</pubDate>
<dc:creator>Radek Oryszczyszyn</dc:creator>
<guid>http://oryszczyszyn.wordpress.com/?p=55</guid>
<description><![CDATA[Są gatunki literackie, które - przy spełnieniu pewnych warunków początkowych - bardzo trudno je]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;"><a href="http://oryszczyszyn.files.wordpress.com/2008/05/bronislaw-malinowski-odyseja-antropologa-1884-19201.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-57" style="float:left;" src="http://oryszczyszyn.wordpress.com/files/2008/05/bronislaw-malinowski-odyseja-antropologa-1884-19201.jpg?w=201" alt="" width="108" height="150" /></a>Są gatunki literackie, które - przy spełnieniu pewnych warunków początkowych - bardzo trudno jest zepsuć. Wie o tym każdy, kto czytał lub czyta tzw. "wywiady-rzeki" ze znakomitymi osobowościami. Oto sposób na to, jak wyprodukować dobrze sprzedającą się i ciekawą książkę: namówić znanego artystę, polityka, naukowca na długą rozmowę, potem to przepisać i gotowe! Na najgłupsze nawet pytania mądry człowiek potrafi odpowiadać ciekawie i z sensem. Podobnie, choć już nieco trudniej, jest z biografiami ludzi, którzy mieli ciekawe życie. Opisać ciekawe życie w nieciekawy sposób zapewne się da, ale materia niejako wpływa na kształt dzieła.</p>
<p style="text-align:justify;">Ta krótka uwaga wprowadzająca nie powinna sugerować, że w przypadku opisywanej tu książki mamy do czynienia z przypadkiem biografii nieudanej, zepsutej, z sytuacją zmarnowanej szansy na pierwsze poważne potraktowanie życia i dzieła jednego z największych polskich naukowców XX wieku. Wręcz przeciwnie - książka Younga jest dziełem udanych, dziełem, które kosztowało autora ogrom pracy i wyrzeczeń. Prawdopodobnie jest to jedno z najważniejszych dzieł brytyjskiego antropologa.</p>
<p style="text-align:justify;">Szczególnym wyzwaniem, za które należy Younga szczególnie cenić, jest karkołomna w istocie próba zrozumienia i opisania szczególnego polskiego kontekstu, w jakim dojrzewał i kształtował się Malinowski. Tutaj, należy z żalem przyznać, radzi sobie Young najgorzej. "Czynnik polski", jako jedna z najważniejszych determinant osobowości i intelektu Malinowskiego to pięta achillesowa książki. Bardzo pobieżnie w stosunku do rzeczywistej ważności opisuje Young wielowymiarowe i skomplikowane relacje łączące Malinowskiego ze polskim środowiskiem literackim początku XX wieku, szczególnie zaś nieprzekonująco opisana jest przyjaźń "Bronka" z Witkacym.</p>
<p style="text-align:justify;">Dużo większą, wręcz obsesyjną, uwagę poświęca autor kobietom obecnym w życiu Malinowskiego. Widoczny w tej książce jest wpływ freudyzmu jako pewnego paradygmatu rządzącego biografistyką ostatnich kilkudziesięciu lat. Bliskie i głębokie związki Malinowskiego z matką aż się proszą o taką interpretację. Nie stosuje jednak Young freudowskiego klucza do przeanalizowania roli ojca, jak również wspomnianego Witkacego.</p>
<p style="text-align:justify;">Zasadnicza część biografii poświęcona jest więc nie "kwestiom polskim", ale koneksjom Malinowskiego z kręgiem brytyjskim, a przede wszystkim wyprawom antropologa. Z dużą precyzją, odwołując się do wielu źródeł, opisuje Young proces dojrzewania Malinowskiego do roli antropologa i kształtowania się jego własnej, oryginalnej i rewolucyjnej metody prowadzenia badań terenowych. Można zarzucić autorowi, że część ta, w stosunku do "młodzieńczej", jest przegadana i zbyt skoncentrowana na szczegółach. Być może to racja, sama książka liczy ponad 700 stron i stanowi wyzwanie nawet dla najbardziej wytrwałego czytelnika. Jednak, wracając do myśli wyrażonej we wstępie, ciekawe i pełne wydarzeń życie nie znosi skrótów.</p>
<p style="text-align:justify;">To jednak, co najbardziej wartościowe w dziele Younga, to pierwsza z jaką się spotkałem tak rzetelna, poważna i oryginalna interpretacja dzienników Malinowskiego. Wydane kilka lat temu w Polsce, wywołały spore zamieszanie w kręgach osób zainteresowanych życiem autora "Życia seksualnego dzikich". Zarzucano Malinowskiemu dwulicowość, kierowanie się wyłącznie chucią, a - w najbardziej zjadliwych krytykach - wręcz wulgarność. Young proponuje interpretację, która jest bardzo zbieżna z moją. Dziennik był dla Malinowskiego formą autoterapii, która miała umożliwić oczyszczenie charakteru z wszelkich szkodliwych zakłóceń. Jako narzędzie pracy nad sobą, nie może być traktowany jako forma autokreacji i sam fakt upublicznienia tych zapisków jest wielce ryzykowny. Traktował bowiem Malinowski swoje życie bardzo poważnie i przez całe życie bardzo intensywnie pracował nad sobą. Dzienniki - i taką interpretację sugeruje Young - poza wartością informacyjną o epoce, ludziach, środowisku, w którym obracał się Malinowski - są przede wszystkim studium samodoskonalenia jednostki. Studium ze wszech miar wyjątkowym.</p>
<p style="text-align:justify;">Choć nie pozbawiona wad, książka Younga jest potrzebna. Choć z perspektywy polskiej być może zbyt anglo-sasko-centryczna, biografia ta wypełnia pewną od dawna drażniącą lukę. Bronisław Malinowski, biorąc pod uwagę wpływ, jaki wywarł na współczesną socjologię, pozostaje jednym z najważniejszych polskich naukowców XX wieku, z czego wielu z nas często nie zdaje sobie sprawy. Choćby z tego powodu warto sięgnąć po tę książkę.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Razem czy osobno?]]></title>
<link>http://gpkt.wordpress.com/?p=459</link>
<pubDate>Wed, 14 May 2008 15:53:38 +0000</pubDate>
<dc:creator>martap</dc:creator>
<guid>http://gpkt.wordpress.com/?p=459</guid>
<description><![CDATA[
Czy można być pięćdziesięciokilkuletnią singielką, kobietą spełnioną i pełną radości ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:center;"><a href="http://gpkt.files.wordpress.com/2008/05/nowa_singielka.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-460" src="http://gpkt.wordpress.com/files/2008/05/nowa_singielka.jpg?w=200" alt="" width="200" height="283" /></a></p>
<p>Czy można być pięćdziesięciokilkuletnią singielką, kobietą spełnioną i pełną radości życia? Co tak naprawdę oznacza pojęcie <strong>"singlowanie”</strong>? Jak sobie poradzić z narzucanymi przez kulturę stereotypami, które utrwalają obraz szczęśliwej egzystencji jedynie u boku tej mitycznej "drugiej połówki”? A co z innymi intymnymi związkami, które budujemy? Czy żyjąc w stałym związku można być singlem? Na te i inne pytania związane z życiem w pojedynkę próbuje odpowiedzieć <strong>E. Kay Trimberger</strong> w swej książce <strong>"Nowa singielka".</strong></p>
<p><!--more--><strong></strong></p>
<p>Ellen Kay Trimberger jest znaną w <strong>USA socjolożką i feministką</strong>. W latach dziewięćdziesiątych podjęła pierwsze próby badawcze dotyczące zjawiska singlowania. W tym celu zgromadziła grupę czterdziestu sześciu kobiet pomiędzy trzydziestym a sześćdziesiątym rokiem życia, które różniły się między sobą kolorem skóry, wykonywanym zawodem, preferencjami seksualnymi oraz środowiskiem rodzinnym, z którego się wywodziły. Taka różnorodność doświadczeń, jak pisze badaczka, pozwoliła jej zgromadzić materiał reprezentatywny dla wielu Amerykanek. Tym, co łączyło wszystkie respondentki była ich przynależność do mieszczańskiej klasy oraz oczywiście status singielki. Trimberger przerwała jednak w latach dziewięćdziesiątych wywiady, ponieważ nie znalazła wówczas ani jednej zadowolonej ze swego życia kobiety. Po niemalże ośmioletniej przerwie pisarka powróciła do badań. Zaskoczyła ją zmiana świadomości, która nastąpiła wśród jej respondentek.<strong>"Nowa singielka"</strong> jest efektem owych ekspertyz naukowych.</p>
<p>W swej publikacji badaczka porusza kilka istotnych problemów, ale z góry deklaruje, że zdaje sobie sprawę z tego, iż jej analizy jedynie naświetlają omawiane zjawisko. Książka ma być bowiem przyczynkiem do dyskusji, <strong>Trimberger</strong> chce zmusić czytelnika do zadawania pytań, zmierzenia się ze stereotypami narzucanymi przez kulturę: <em>Jeśli masz więcej niż trzydzieści pięć lat i nie jesteś z nikim związana na stałe, łatwo można- żyjąc we współczesnej kulturze- zinternalizować przekonanie, że nie potrafisz kochać, jesteś neurotyczką i osobą z "problemami’.Ten przekaz kulturowy jest dodatkowo wzmacniany przez wpływ rodziny i przyjaciół</em>. Zarzuty przeciwko schematycznym poglądom pojawiają się niemalże w każdym rozdziale książki.</p>
<p><strong>"Nowa singielka”</strong> nie jest pozycją <em>stricte</em> naukową, książkę można by raczej umieścić w szufladce z publikacjami popularnonaukowymi, chociaż - po co etykietować? Tekst tworzą historie kobiet, które zgodziły się opowiedzieć socjolożce o swoich doświadczeniach związanych z budzeniem się nowej świadomości. Trimberger stara się, by ukazywane przez nią opowieści nie były zbiorem suchych faktów, umiejętnie nakreśla portrety swych bohaterek, tworząc w ten sposób zbiorek quasi-opowiadań, napisanych zgrabnym językiem. Niektóre z tych miniatur są wstrząsające, inne z kolei wzruszają (np. losy Diane Epsten, która zmarła na raka), jeszcze inne prowokują swym kontrowersyjnym charakterem. Spoiwem  wszystkich historii jest walka o uwolnienie się spod wpływu norm kulturowych, które wpajają nam, że warunkiem szczęśliwego życia jest stały związek. Respondentki wyszły z tej konfrontacji zwycięską ręką, ale potrzebna im była do tego zmiana świadomości, która dokonać się musiała na wielu poziomach.</p>
<p>Książka Trimberger ma przejrzystą konstrukcję, każdy rozdział poświęcony jest jednemu problemowi. Socjolożka rozprawia się m.in. z mitem "pokrewnej duszy”, wskazuje na alternatywne związki, w które wchodzą współczesne singielki, opisuje sieci, jakie tworzą wokół siebie osoby świadomie wybierające życie poza stałym związkiem. Badaczka dotyka również problemu samotnego macierzyństwa oraz zaspokajania potrzeb seksualnych. Wypowiedzi respondentek są często zaskakujące i trudno pokusić się o uniwersalizację, czy też o jakiekolwiek poważne tezy naukowe. Bo i nie taki był cel autorki. Te historie mają stać się dowodem na to, że kobieta świadomie wybierająca życie bez stałego partnera, tudzież partnerki, może wieść harmonijną i przepełnioną szczęściem egzystencję.</p>
<p><strong>Tekst: Magdalena Wołowicz</strong></p>
<p><em>E.Kay Trimberger<br />
„Nowa singielka”<br />
<a href="http://www.wab.com.pl/index.php">Wydawnictwo: W.A.B., 2008 r.</a></em></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Vadim Makarenko "Tajne służby kapitalizmu"]]></title>
<link>http://oryszczyszyn.wordpress.com/?p=53</link>
<pubDate>Sat, 19 Apr 2008 16:14:36 +0000</pubDate>
<dc:creator>Radek Oryszczyszyn</dc:creator>
<guid>http://oryszczyszyn.wordpress.com/?p=53</guid>
<description><![CDATA[Książka Vadima Makarenko jest kolejną próbą pokazania &#8220;ciemnych&#8221; stron gospodarki k]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;"><img class="alignleft" style="float:left;" src="http://oryszczyszyn.files.wordpress.com/2008/04/makarenko.jpg" alt="" width="90" height="128" /><a href="http://www.znak.com.pl/kartoteka,ksiazka,2055,tutul,Tajne%20s%C5%82u%C5%BCby%20kapitalizmu.%20Sk%C4%85d%20firmy%20tyle%20o%20nas%20wiedz%C4%85?">Książka</a> <a href="http://www.superbrands.easysite.org/51973">Vadima Makarenko</a> jest kolejną próbą pokazania "ciemnych" stron gospodarki konsumpcjonstycznej. Krytyka kapitalizmu jest tak stara, jak sam kapitalizm. Książka Makarenki nie jest jednak krytyką wyrażoną "wprost". Autor, wieloletni dziennikarz <a href="http://www.gazetawyborcza.pl/0,0.html?adw=1&#38;gclid=CIu55ZjC55ICFQNCMAodLT0pxw">Gazety Wyborczej</a>, posługując się zręcznie formą reportażu, opisuje, w jaki sposób firmy zajmujące się produkcją i handlem artykułów codziennej potrzeby zbierają informacje o swoich klientach - nabywcach proszku do prania, napojów orzeźwiających, odzieży, muzyki itp.</p>
<p style="text-align:justify;">Tym, co łączy próby zdyskredytowania kapitalizmu z pozycji filozoficznych lub socjologicznych, jest często tłumiony, acz wyraźny resentyment, ukryta forma zawiści, jakże łatwo przeradzająca się w nienawiść. Jakże bowiem inaczej krytykować powodzenie tych, którym sukces zapewniła wolność? Książka Makarenki, dzięki lekkiej formie, unika moralizowania. Wręcz przeciwnie, sam autor bez wahania przyznaje, że on również jest obiektem inwigilacji "tajnych służb kapitalizmu" i że jest to - do pewnego rozsądnego stopnia - cena, którą płacimy za coraz lepsze dopasowanie oferty producentów dóbr do naszych potrzeb.</p>
<p style="text-align:justify;">Jaki jest bowiem cel, dla którego marketingowcy grzebią w naszych śmieciach albo są  gotowi zapłacić grube pieniądze, by móc przez tydzień mieszkać z nami, obserwując codzienne czynności? Te i inne praktyki opisuje bowiem Makarenko w swojej książce. Nie jest to gra o sumie zerowej, jak by się mogło na pierwszy rzut oka wydawać. Producenci wysyłają do nas swoje "tajne służby" nie po to, aby nas upokorzyć, skompromitować, prześwietlić do końca. Robią to przecież po to, abyśmy mogli dostać od nich dokładnie taki produkt, jakiego potrzebujemy.</p>
<p style="text-align:justify;">To doskonale napisana książka. Wszyscy dziennikarze-reportażyści prasowi powinni potraktować ją jako lekturę obowiązkową. Każdy rozdział to kunsztownie skonstruowany kryminał. I, wbrew tytułowi, książka spodoba się na pewno nie tylko tym, którzy widzą w kapitalizmie wroga, ale również wszystkim tym, którzy dostrzegają jasne strony wolnego rynku.</p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
