<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>sentyment &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/sentyment/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "sentyment"</description>
	<pubDate>Sun, 06 Jul 2008 06:15:36 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[[przegląd prasy] Jak skutecznie się zemścić, zakończyć małżeństwo, zrobić z siebie alfonsa i zarobić przy tym 2000 zł]]></title>
<link>http://mojstary.wordpress.com/?p=114</link>
<pubDate>Fri, 04 Jul 2008 22:23:12 +0000</pubDate>
<dc:creator>mojstary</dc:creator>
<guid>http://mojstary.wordpress.com/?p=114</guid>
<description><![CDATA[Uwaga! Ten tekst zawiera więcej wulgaryzmów niż standardowe posty pisane na tym blogu przez co dz]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Uwaga! Ten tekst zawiera więcej wulgaryzmów niż standardowe posty pisane na tym blogu przez co dzieciom, ludziom wrażliwym i kominkowi odradza się czytanie go.</strong><!--more--></p>
<p>Taka refleksja ostatnio nasunęła mi się po przeczytaniu na blogu ruchmistrza dość wiekowej już historii pt.: „Co zrobił gdy go zdradziła?” (<em>http://tnij.org/co_zrobi_gdy_go_zdradzila</em>).</p>
<p>Szczególnie fragment:</p>
<blockquote><p>„Powiedziałem mu, że nie przeszkadza mi to tylko stawiam dwa warunki. (...)  chce mieć z nią romans to za każde spotkanie musi mi płacić 50 zł. (...) Widać, że facet był w ciężkim szoku ale po chwili wahania zgodził się. Podaliśmy więc sobie ręce a ja zaproponowałem żebyśmy wypili brudzia i przeszli na ty. Od tej pory moja żona bzykała się już za kasę choć nie miała o tym zielonego pojęcia. Oczywiście ze mną też uprawiała seks tak jak dawniej. Postanowiłem, że przez kilka miesięcy będę to ciągnąć a dopiero potem będzie rozwód.”</p></blockquote>
<p>Docenić tutaj bezwzględnie trzeba spryt i rodzaj zemsty, sam pomysł jest dla mnie bezdennie chory – kobietę którą dotychczas się kocha nie przestaje się kochać z dnia na dzień, nawet jeśli nasza miłość próbuje się przeinaczyć w wrogość i nienawiść. Ona była dziwką i tutaj nie trzeba tego zaznaczać, bo to widać na pierwszy rzut oka, ale on zrobił z siebie alfonsa dziwki która chcąc-niechcąc była jego żoną.<br />
Doceniać trzeba także pół-trzeźwe myślenie, znam siebie na tyle dobrze, że pewnie bym ograniczył się do odwiedzenia domu Marka przekopałbym go na ziemi, potem pod wpływem białej gorączki wpadł do swojego mieszkania i przekopał moją ukochaną żonę. Ewentualnie w innej kolejności bym kopał. Na inne wyjście nie pozwalałaby moja porywczość i honor.</p>
<p>Na pewno nie umiałbym patrzeć jej w twarz bez obrzydzenia przez 5 miesięcy i jeszcze ruchać ją. No rzygać by mi się chciało.</p>
<p>-wybaczcie mi stwierdzenia-</p>
<p>To tak samo jakbym miał pocałować kobietę której inny spuszczał się do ryja na moich oczach. Tylko kominek jest na tyle pierdolnięty, żeby uważać, że zaletą kobiety jest łykanie spermy. Przecież to jest kurwa obleśne, czy to moja czy to kogoś innego w każdym przypadku jest porażająco ohydne. Ja pierdole równie dobrze mógłbym sam sobie spuszczać się do ryja. Wychodziłoby na to samo, tylko bez pośredników. Ludzie dziwią się co przemawia przez kobietę która bierze do gęby chuja którego miała przed chwilą w dupie, ja dziwię się co przemawia przez mężczyznę który całuje się z kobietą która miała przed chwilą w ryju jego chuja który w wcześniejszej podróży był w jej dupie. Lasce która poinformowałaby mnie o tym, że łyka spermę na pewno nie podałbym ręki a co dopiero kurwa miałbym ją pocałować? Feee, owszem ale potem musiałbym sobie pierdolnąć pranie mózgu.</p>
<p>Po tym wszystkim na pewno nie potrafiłbym spojrzeć sobie w twarz bez tego samego obrzydzenia, nie powiecie mi, że ruchanie kobiety którą rucha inny nie prowadzi do utraty własnej wartości. Za te 50 zł sprzedał i ją i siebie jakiemuś fagasowi który m.in. wszedł w ich życie z buciorami i rozjebał wszystko co łączyło ich związek.</p>
<blockquote><p>„Mimo wszystko mam gorzką ale satysfakcję.”</p></blockquote>
<p>- grunt to wie czym ta zemsta była przypłacona.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Patriotyzm idiotyzm]]></title>
<link>http://mojstary.wordpress.com/?p=107</link>
<pubDate>Sun, 08 Jun 2008 19:30:05 +0000</pubDate>
<dc:creator>mojstary</dc:creator>
<guid>http://mojstary.wordpress.com/?p=107</guid>
<description><![CDATA[Ilu z Was wywiesza flagę 11 listopada?
]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Ilu z <strong>Was</strong> wywiesza flagę 11 listopada?</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Znowu xkcd]]></title>
<link>http://iceteajunkie.wordpress.com/?p=211</link>
<pubDate>Wed, 07 May 2008 18:00:46 +0000</pubDate>
<dc:creator>iceteajunkie</dc:creator>
<guid>http://iceteajunkie.wordpress.com/?p=211</guid>
<description><![CDATA[Odcinki xkcd dzielimy na:

śmieszne
emo
prawdziwe

Ten jest bardzo prawdziwy.
]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Odcinki xkcd dzielimy na:</p>
<ul>
<li>śmieszne</li>
<li>emo</li>
<li>prawdziwe</li>
</ul>
<p><a href="http://xkcd.com/420/">Ten</a> jest bardzo prawdziwy.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Narilvatar]]></title>
<link>http://anomandaris.wordpress.com/?p=153</link>
<pubDate>Wed, 30 Apr 2008 16:10:44 +0000</pubDate>
<dc:creator>Anomandaris</dc:creator>
<guid>http://anomandaris.wordpress.com/?p=153</guid>
<description><![CDATA[Dobra, misie kolorowe, kochani czytacze moi nieliczni.
Chciałbym Wam opowiedzieć o miejscu, które]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Dobra, misie kolorowe, kochani czytacze moi nieliczni.</p>
<p>Chciałbym Wam opowiedzieć o miejscu, które w dużej mierze ukształtowało mój światopogląd; miejscu, dzięki któremu znam dziesiątki wspaniałych, życzliwych ludzi, obdarzonych nieprzeciętną inteligencją; dla tego miejsca podczas pewnych miesięcy zarywałem szkołę - wolałem pisać, niż iść się uczyć.</p>
<p>To miejsce to forum internetowe zwane Narilvatar.</p>
<p>Narilvatar to bardzo ładna nazwa, ma przyjemne brzmienie, nieprawdaż? Dlatego teraz opowiem Wam moją historię z Narilvatarem.</p>
<p>O tym forum internetowym dowiedziałem się od mojego przyjaciela, Eternal Delighta(jak kto woli, ale ja wolę nazywać go ciulem), który realizował razem z adminem tego forum, serwis traktujący o Zapomnianych Krainach. Mówił, że fajne forum, że warto zajrzeć.</p>
<p>Zajrzałem po roku.</p>
<p>No i mnie oczarowało. Zwyczajnie na wakacje przepadłem, chciałem nawet pojechać z forumowiczami na tradycyjny wyjazd w Bieszczady, jednak się nie udało - zwyczajnie byłem za młody. Aktywnie uczestniczyłem w forumowym życiu, pisałem nowe posty, zakładałem nowe tematy, ogólnie wciągnąłem się bardziej niż w cokolwiek innego. Poznawałem nowych ludzi, prowadziłem bardzo długie rozmowy z Womankiem, prowadziłem dwa miasta internetowe, potem założyłem swoje własne, które cieszyło się naprawdę dużą popularnością.</p>
<p>Potem mi odbiło.</p>
<p>I zapragnąłem władzy na forum dla siebie. I udało mi się ją zdobyć, co nie miało dobre skutku dla forum. Narilvatar od zawsze miał okresy zastoju, mniejszej aktywności użytkowników, kadra starała się to zmienić, jednak nigdy to nie przybrało takiego wymiaru, by nawet kadra dała sobie spokój z reaktywowaniem forum. Przeniosłem się na inne, olałem Narilvatar - de facto, miejsce mojej młodości, miejsce, w którym poznałem masę niesamowicie ciekawych ludzi, których, można by powiedzieć, że ukochałem na swój własny chory sposób. Odwróciłem się do niego plecami, zmieniłem podwórko, pałętałem się po tworach forumowych, które były dla mnie niczym, kolejnym miejscem.</p>
<p>I ostatnio wiele się zmieniło. Najpierw przejrzałem temat o kawałach, w końcu dobrze znacie parę dobrych dowcipów, nie? No i wrócił sentyment. Zapragnąłem sie zrehabilitować, zapragnąłem, by forum sie podniosło z kolan i stanęło na własnych nogach i trzymało się dobrze. Zapragnąłem dla niego wszystkiego, co najlepsze.</p>
<p>I teraz się staram do realizować.</p>
<p>Byłbym bardzo wdzięczny, gdybyście  - po przeczytaniu tego sentymentalnego wpisu - kliknęli na link poniżej i spojrzeli na miejsce mojej młodości.</p>
<p>Proszę.</p>
<p>www.forum.narilvatar.pl</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Śmierć whooohoo wooo!! Sram na śmierć.]]></title>
<link>http://mojstary.wordpress.com/2008/03/31/smierc-whooohoo-wooo-sram-na-smierc/</link>
<pubDate>Mon, 31 Mar 2008 21:30:55 +0000</pubDate>
<dc:creator>mojstary</dc:creator>
<guid>http://mojstary.wordpress.com/2008/03/31/smierc-whooohoo-wooo-sram-na-smierc/</guid>
<description><![CDATA[W każdej religii życie kończy się, a może raczej zaczyna po czymś, co ogólnie przyjęto pod t]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal">W każdej religii życie kończy się, a może raczej zaczyna po czymś, co ogólnie przyjęto pod tajemniczym pojęciem „śmierci”, Chrześcijanie marudzą o raju, Vikingowie coś o Valhalli, terroryści o armii dziewic (przesadzili z tą armią). Nie muszę opisywać ile człowiekowi sprawia bólu odejście człowieka, którego się znało i spędzało z nim dużo czasu, ale chciałbym się skupić na czym innym, mianowicie istocie tego bólu.<!--more--></p>
<p class="MsoNormal">Chrześcijanie, którzy wierzą, w istnienie raju, ziemi obiecanej, nieba i jeszcze miliarda innych synonimów określających te zajebiste miejsce tak naprawdę chuja wierzą w to wszystko.</p>
<p class="MsoNormal">Zapytacie: skąd taki wniosek?</p>
<p class="MsoNormal">Nie trzeba być ślepym, żeby zauważyć łzy, ból i smutek towarzyszący takim sytuacjom i opiewający rodzinę i bliskich, którzy masowo składają bezwartościowe wyrazy współczucia – współczucia, czego? Współczucia z powodu pójścia do nieba? Współczucia z powodu zmienienia tego życia przepełnionego gównem na coś wspaniałego? To jak w końcu jest? Niebo może nie jest aż takie dobrym miejscem skoro w momencie „odprawy” człowieka w drogę do nieba wszyscy płaczą? Może nie wierzycie do końca w to, co jest Wam obiecane za godne i dobre życie? Na tyle słabo wierzycie, że dochodzicie do wniosku, że wcale nie wierzycie i wiecie, że na człowieka po śmierci czeka, co najwyżej gnicie w trumnie 6 stóp do ziemią? Nie ingerując w Waszą moralność – może wydaje się Wam, że Wasze życie, tudzież życie Waszych zmarłych bliskich nie było na tyle dobre, żeby mogli trafić do nieba?</p>
<p class="MsoNormal">Smutek z powodu rozłąki? Jeśli życie po śmierci naprawdę istnieje to człowiek za lat 10, 20, 50 zobaczy wszystkich, na których pogrzebach przyszło mu płakać, ale tym razem w innym, przyjemniejszym miejscu.</p>
<p class="MsoNormal">Egoizm? Strach przed śmiercią, a co jeśli tego samego dnia nie obudzimy się nigdzie i nasze życie na ziemi i gdzieś indziej po prostu skończy się? To przecież nie ma i tak sensu, bo czy Ja, czy Ty, czy On, – któremu już grają marsz pogrzebowy nie robi różnicy, po prostu – kiedyś wszyscy znikniemy. Ból tego, że z większością problemów zostajemy sami, (jeśli chodzi o rodzinę, ale to też nie we wszystkich przypadkach) i w dodatku śmierć jest wspaniałą okazją do zwalenia się na naszą głowę nowych problemów.</p>
<p class="MsoNormal">Po czyjej śmierci tak naprawdę odczuwamy ulgę i wewnętrzną radość? Można zaprzeczać, ale coś takiego występuje, kiedy giną, zabija się albo umierają w sposób naturalny osoby, które były dla nas ciężarem, gnębił, zabijały, prześladowały. Niekoniecznie nas, ale tych wszystkich biednych ludzi, których twarzy masowo pokazuje telewizja – ile razy wewnętrzny głos powiedział, że lepiej jakby ON umarł, zginą albo najlepiej nigdy się nie narodził. Człowieczeństwo w momencie śmierci bliskiej osoby pozwala na dopuszczenie niejednokrotnie myśli, że zamiast jej w tym grobie powinien leżeć ktoś, kogo życie jest dla innych ciężarem.</p>
<p><font color="#ffffff">-</font></p>
<p><font color="#ffffff">-</font></p>
<p><font color="#333333">Więc, na chuj płaczecie owieczki?</font></p>
<p><font color="#ffffff">-</font></p>
<p><font color="#ffffff">- </font></p>
<p><i>Tekst pisany pod wpływem fali zgonów wśród osób które w mniejszym lub większym stopniu znałem... </i></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Cudowne dzieciństwo.]]></title>
<link>http://mojstary.wordpress.com/2008/02/23/cudowne-dziecinstwo/</link>
<pubDate>Sat, 23 Feb 2008 20:19:37 +0000</pubDate>
<dc:creator>mojstary</dc:creator>
<guid>http://mojstary.wordpress.com/2008/02/23/cudowne-dziecinstwo/</guid>
<description><![CDATA[Ilu z was pamięta swoje dzieciństwo, które wydaje się, że było nie tak dawno a jednak skończy]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Ilu z was pamięta swoje dzieciństwo, które wydaje się, że było nie tak dawno a jednak skończyło się wiele, wiele lat temu. <!--more-->Czy nie ogarnia Was nostalgia za tymi czasami? W których nie mieliśmy tyle luksusów jak dzieci dorastające w dzisiejszych czasach, ale jednak było nam dobrze.</p>
<p>Dorastałem w czasach, w których nawet nie mogłem pomarzyć o komputerze a Internet był czymś, o czym mogłem tylko usłyszeć od starszych kolegów, z którymi grałem w piłkę. Świat kręcił się wolniej, ludzie nie mieli takich zmartwień jak dzisiaj, życie było bajecznie proste, dorośli wiedzieli, że mają jakiś wybór, jeśli stracą prace i nie będzie to koniec świata dla nikogo.</p>
<p>Nie było alergii na kurz, na trawę ile razy każdy z nas nażarł się piasku podczas zapasów w piaskownicy, ile razy jedliśmy niemyte owoce z drzew, ile raz przewracaliśmy się obcierając kolana, ręce i łokcie i nigdy nie dostawaliśmy żadnych zakażeń, skakaliśmy po drzewach, bujaliśmy się na linach robionych z węży strażackich, żaden z nas nie miał dysleksji, adhd i nie chodził do psychologa. Po meczach, najczęściej na jedną bramkę piliśmy całą drużyną z jednej butelki wodę nalaną z kranu w piwnicy albo od ludzi, których prosiło się żeby zrzucili nam z okna, czasy oranżady po 50 gr. w zwrotnych szklanych butelkach. Wracaliśmy ze szkoły i od razu szliśmy na dwór pograć w piłkę, chowanego do późnej godziny, złodziei i policjantów, podchody, murarza czy wiele innych. Bawiliśmy się w domach u siebie na zmiany, jeśli kogoś nie zaproszono to wypłakał się, było mu smutno i na drugi dzień normalnie się bawiliśmy. W wiosnę graliśmy całymi dniami w piłkę na boisku, którego już nie ma, a na środku, którego rosły drzewa, każdy znał skład swojego ulubionego klubu i zawsze udawał, że jest swoim ulubionym zawodnikiem, wbiegaliśmy na boisko witaliśmy się oficjalnie, potem ustawialiśmy się do udawanego zdjęcia i graliśmy, w lato chodziliśmy na basen, byliśmy wrzucani do głębokiej wody przez starszych chłopaków i uczyliśmy się szybko pływać, nikt nikogo nie pozywał do sądu za to, w zimę zjeżdżaliśmy do późnego wieczora z górek na sankach, kartonach…, czym się tylko dało. Nie było nam straszne śnieg, deszcz ani mróz. Skakaliśmy z metalowych huśtawek w dal i rysowaliśmy linie – kto dalej.</p>
<p>Budowaliśmy łuki, proce i "paciuloki" z butelek i obciętych palców gumowych rękawiczek. Mieliśmy "bazy", pamiętny bieg z kanapą przez powstającą autostradę. Skracanie sobie drogi przez nasyp gliny i pomoc kolegi, który uratował mi życie, kiedy nasyp zaczął się zapadać pode mną.</p>
<p>Przeżywaliśmy pierwszą miłość do koleżanek z klasy, każdy wyglądał tak jak wyglądał i nie zmieniał tego, nikt nie miał niesamowicie oryginalnych i modnych ubrań. Większość miała "złote myśli", do których wpisywały się koleżanki i koledzy. Dziewczyny zawsze uczyły się lepiej od chłopaków. W szkole siedzieliśmy do południa i nosiliśmy ogromne plecaki, za których nie było nas prawie widać. Na przerwach skakaliśmy z koleżankami w gumę, nawet, jeśli robiliśmy za słupy trzymające gumę. Zabieraliśmy koleżankom spinki i opaski do włosów, ot takie zaloty szczeniackie.</p>
<p>Kto miał telewizor i wideo zapraszał kolegów na oglądanie kreskówek z kaset najczęściej transformersów, albo kablówkę i Cartoon Network po angielsku. Dla każdego idolem była Tygrysia Maska i Daimos, każdy chciał strzelać do bramki jak Tsubasa i każdy chciał się bawić w Drużynę A. Niedorobiona Matplaneta. Każdy miał kaseciaka w domu. Późniejsze czasy żółtych dyskietek i pegazusa. Kiedy kupiłeś sobie nową zabawkę koledzy na drugi dzień mieli takie same.</p>
<p>Zawsze mogłeś wyjść z kolegami do parku, nie martwiłeś się, że ktoś Cię zabije, pobije, okradnie.</p>
<p>Nie było dewiacji, każdy był normalny.</p>
<p>Lubiliśmy oranżady w proszku pakowane w małych torebkach i lizaki, pączki, ciastka i ciasta z prawdziwym cukrem i na prawdziwym maśle, gumy Kaczora Donalda i gumy Turbo. Bułki były takie pyszne. Jedliśmy na dworze brudnymi rękami kanapki, które mamy nam zrobiły w domu.</p>
<p>Tendencja do utrwalania starych wspomnień jest, pamiętam tylko miłe chwile, albo te złe chwile, które zakończyły się szczęśliwie. Możliwe, że wspomnienia z mojego dzieciństwa w teraźniejszym świecie są mdłe i nudne jak flaki z olejem, ale czy nie byliśmy <b>szczęśliwi</b>?</p>
<p>Polecam: http://docs.google.com/EmbedSlideshow?docid=dftgr74_25fs46kfgw</p>
<p>Prezentacja: <a href="http://mojstary.wordpress.com/files/2008/02/tacy_bylismy.pps" title="Tacy byliśmy">Tacy byliśmy</a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[~ cisza ~]]></title>
<link>http://iceteajunkie.wordpress.com/?p=176</link>
<pubDate>Sun, 27 Jan 2008 13:52:57 +0000</pubDate>
<dc:creator>iceteajunkie</dc:creator>
<guid>http://iceteajunkie.wordpress.com/?p=176</guid>
<description><![CDATA[Zupełna cisza, żadnego odgłosu. Ani z wewnątrz, ani z zewnątrz. Nie szumi żadne urządzenie, n]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Zupełna cisza, żadnego odgłosu. Ani z wewnątrz, ani z zewnątrz. Nie szumi żadne urządzenie, nawet żarówki nie brzęczą. Najbliższa droga daleko, daleko za lasem. Cisza. Chociaż? Delikatne trzaski, jakby ktoś łamał zapałki w oddali.</p>
<p>Wyszedłem na dwór.</p>
<p>Hałas opadającego śniegu.</p>
<p>Tak było kiedyś.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Watashi wa, koko ni iru yo]]></title>
<link>http://iceteajunkie.wordpress.com/2008/01/14/watashi-wa-koko-ni-iru-yo/</link>
<pubDate>Mon, 14 Jan 2008 09:51:04 +0000</pubDate>
<dc:creator>iceteajunkie</dc:creator>
<guid>http://iceteajunkie.wordpress.com/2008/01/14/watashi-wa-koko-ni-iru-yo/</guid>
<description><![CDATA[To chyba jedyne anime przy którym się rozklejam.
Zdecydowanie nie powinienem był oglądać tego n]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>To chyba jedyne <a href="http://www.imdb.com/title/tt0370754/">anime</a> przy którym się rozklejam.</p>
<p>Zdecydowanie nie powinienem był oglądać tego na wyjeździe :(</p>
<p>*siąp*</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Wigilia po irlandzku]]></title>
<link>http://iceteajunkie.wordpress.com/2007/12/24/wigilia-po-irlandzku/</link>
<pubDate>Mon, 24 Dec 2007 17:17:46 +0000</pubDate>
<dc:creator>iceteajunkie</dc:creator>
<guid>http://iceteajunkie.wordpress.com/2007/12/24/wigilia-po-irlandzku/</guid>
<description><![CDATA[&#8230;w moim wykonaniu składa się z śledzików (polskich!) oraz okolicznościowego zawodzenia w ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>...w moim wykonaniu składa się z śledzików (polskich!) oraz okolicznościowego <a href="http://www.last.fm/listen/globaltags/christmas" title="last.fm">zawodzenia</a> w głośnikach. Póki co mam całkiem dużo szczęścia, jeszcze ani razu nie było <i>Last Christmas</i>.</p>
<p>To co, wszystkiego dobrego?</p>
<p><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/jDu-1N1hqKM'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/jDu-1N1hqKM&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[III LO w Białymstoku - miejsca]]></title>
<link>http://radeko.wordpress.com/2007/12/23/iii-lo-w-bialymstoku-miejsca/</link>
<pubDate>Sun, 23 Dec 2007 01:28:53 +0000</pubDate>
<dc:creator>Radek Oryszczyszyn</dc:creator>
<guid>http://radeko.wordpress.com/2007/12/23/iii-lo-w-bialymstoku-miejsca/</guid>
<description><![CDATA[
Sala, w której odbywały się lekcje matematyki z Panią Pyć. Niestety nie pamiętam numeru. Jest]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div align="justify"></div>
<p align="justify"><img src="http://szkolnictwo.pl/zdjecia/PB2422.jpg" alt="lo" align="left" height="140" width="256" /><b>Sala, w której odbywały się lekcje matematyki</b> z Panią Pyć. Niestety nie pamiętam numeru. Jest położona dokładnie na rogu ulic Ogrodowej i Pałacowej. Jako że matematyka w tych czasach śmiertelnie mnie nudziła, siadałem zazwyczaj na pierwszej ławce, przy samym oknie. Ta pierwsza ławka dawała nauczycielce złudzenie zaangażowania w zajęcia, a że Pani Profesor lubiła się przechadzać po sali, można było bez ryzyka obserwować przechodniów wracających z zakupów w PSS Bojary i interesantów ówczesnego prezydenta R. Tura.</p>
<div align="justify"></div>
<p align="justify"><b>Okno i szeroki parapet na pierwszym półpiętrze.</b> Strategiczne miejsce obserwacyjne, trudno dostępne dla tych wszystkich, którzy zbyt późno zareagowali na dzwonek i nie zdążyli w porę go zająć. Miejsce szczególnie upodobane przez skłonne do publicznego eksponowania swoich młodzieńczych uczuć pary.</p>
<div align="justify"></div>
<p align="justify"><b>Cukiernia w obrzydliwym handlowcu</b> (dziś powiedzielibyśmy - galerii handlowej) na rogu Warszawskiej i Pałacowej. Po maturze chodziliśmy tam na kremówki, przed maturą zresztą również. Kremówki i pączki na długich przerwach o 11.20 spożywane były na betonowych schodach, z których roztaczał się widok na przebudowywany w tych czasach monumentalny hotel Orbisu (teraz Gołębiewski)</p>
<div align="justify"></div>
<p align="justify"><b>Kultowe podwórko na tyłach dzisiejszego Martina.</b> Wchodziło się na nie wąskim przejściem obok bardzo tradycyjnego salonu fotograficznego. Miejsce, w którym spotykali się palacze tytoniu. Okupowano piaskownice, murki, drabinki i huśtawki. Okupacja nie podobała się okolicznym mieszkańcom, co powinno dziwić, bo ich wiek wskazywał, że powinni pamiętać o wiele dotkliwsze okupacje. Jako przeciwnik tytoniu nie wiem, kto wrześniowe kampanie o kontrolę nad drabinkami w końcu wygrał. Podejrzewam, że okupant.</p>
<div align="justify"></div>
<p align="justify"><b>Ubikacje</b> na pierwszym (męska) i drugim (damska) piętrze. W tych męskich toalety "polegały" na wydrążonym w podłodze otworze otoczonym dwoma wzniesieniami, gdzie należało stanąć itd... Męskie ubikacje na pierwszym piętrze wsławiły się nieudaną próbą przemycenia po dachu tzw. "akwarium" (o nim poniżej) ściągi podczas majowej matury A.D. 1999.</p>
<div align="justify"></div>
<p align="justify"><b>Akwarium - przeszklony łącznik pomiędzy szatniami a salą gimnastyczną. </b>Podobnie jak parapet na pierwszym piętrze, bardzo dobre miejsce obserwacyjne dla tych, którzy lubili wiedzieć, kto, z kim i dlaczego. Miejsce spotkań, szczególnie kiedy ci, którzy chcieli się spotkać, chodzili do różnych klas. W czasach, kiedy wejście do głównego gmachu od strony dziedzińca było zamknięte, "akwarium" było miejscem, przez które trzeba było przejść, aby się dostać do szkoły lub z niej wydostać. Miejsce rzadko odwiedzane przez "grono", pomijając nauczycieli wychowania fizycznego. W "akwarium" toczyły się również zacięte pojedynki w pingponga, podczas których mężczyźni, obserwowani dyskretnie przez przesiadujące na parapetach dziewczęta, udowadniali swoją ogólną przydatność, sprawność i spryt.</p>
<div align="justify"></div>
<p align="justify"><b>Schodki za salą gimnastyczną</b> z widokiem na szpital położniczy. Miejsce częstych przedimprezowych spotkań, podczas których, racząc się trunkami, obserwowaliśmy młodych ojców wyczekujących pod oknami szpitala cierpliwie, aby po raz pierwszy, przez okno, zobaczyć swoje nowo narodzone córki i synów. Spędziłem w tym miejscu pół mojej osiemnastki w marcu 1998 roku.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[How I wish]]></title>
<link>http://iceteajunkie.wordpress.com/2007/12/21/how-i-wish/</link>
<pubDate>Fri, 21 Dec 2007 00:46:12 +0000</pubDate>
<dc:creator>iceteajunkie</dc:creator>
<guid>http://iceteajunkie.wordpress.com/2007/12/21/how-i-wish/</guid>
<description><![CDATA[Kinga, Toshi, Zarazek oraz ja. Jakimś dziwnym cudem udało nam się znaleźć w miarę luźny pub. ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Kinga, Toshi, Zarazek oraz ja. Jakimś dziwnym cudem udało nam się znaleźć w miarę luźny pub. Po pół godzinie pojawił się również człowiek z gitarą i mikrofonem. Dym papierosowy tradycyjnie został na zewnątrz - miło i spokojnie.</p>
<p>A potem gitarzysta zagrał i zaśpiewał Pink Floydów.</p>
<p><i>How I wish you were here.</i></p>
<p>Ech.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Dziadku iceteajunkie...]]></title>
<link>http://iceteajunkie.wordpress.com/2007/11/08/dziadku-iceteajunkie/</link>
<pubDate>Thu, 08 Nov 2007 18:32:17 +0000</pubDate>
<dc:creator>iceteajunkie</dc:creator>
<guid>http://iceteajunkie.wordpress.com/2007/11/08/dziadku-iceteajunkie/</guid>
<description><![CDATA[&#8221; - &#8230;a dziadek to miał swoją stronę domową?
- Oj miałem, córuś, miałem&#8230;]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>" - ...a dziadek to miał swoją stronę domową?</p>
<p>- Oj miałem, córuś, miałem..."</p>
<p>Zdajecie sobie sprawę co się pozmieniało? A ta <a href="http://www.technoblog.pl/blog/1,84946,4649802.html">lista</a> to tylko czubeczek.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Prawdziwe]]></title>
<link>http://iceteajunkie.wordpress.com/2007/11/07/prawdziwe/</link>
<pubDate>Wed, 07 Nov 2007 10:07:24 +0000</pubDate>
<dc:creator>iceteajunkie</dc:creator>
<guid>http://iceteajunkie.wordpress.com/2007/11/07/prawdziwe/</guid>
<description><![CDATA[Chyba? Niestety. Tak jakoś połowa drugiej strony i trzecia.
Całkiem nieźle rozpisane to co mi ch]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.gazetawyborcza.pl/1,76498,4617728.html?as=1&#38;ias=4&#38;startsz=x" title="Gazwyb">Chyba</a>? Niestety. Tak jakoś połowa drugiej strony i trzecia.</p>
<p>Całkiem nieźle rozpisane to co mi chodziło po głowie od pewnego czasu. Ale wiem, nie mam prawa głosu.</p>
<p>A z innej beczki, ciekawe czy przedefiniuję sobie słowo "patriotyzm" dzięki pobytowi za granicą.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Gdzie się podziały prawdziwe horrory?]]></title>
<link>http://mojstary.wordpress.com/2007/11/03/gdzie-sie-podzialy-prawdziwe-horrory/</link>
<pubDate>Sat, 03 Nov 2007 13:21:09 +0000</pubDate>
<dc:creator>mojstary</dc:creator>
<guid>http://mojstary.wordpress.com/2007/11/03/gdzie-sie-podzialy-prawdziwe-horrory/</guid>
<description><![CDATA[Przez ostatnie 10 lat żadna wytwórnia nie wyprodukowała horroru czy też thrillera który wywoła]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Przez ostatnie 10 lat żadna wytwórnia nie wyprodukowała horroru czy też thrillera który wywołałby u mnie chociaż chwilowe przerażenie. Zbiegiem okoliczności film jest albo śmieszny albo żałośnie śmieszny lub reżyser z scenarzystą wpadli na genialny pomysł zrobienia remake połączonego z sequelem. Poza komediami czy tasiemcowymi serialami z exportu tak na prawdę niema czego oglądać, z exportu bo polska kinematografia całkowicie kuleje w tworzeniu filmów, a o dobrych serialach i horrorach nie ma co wspominać, Liban nawet produkuje więcej pornosów.<br />
Powiedzcie jak można przez 10 odcinków rozprawiać o ślubie Niemca, albo ćpającej gówniarze? Polskie filmy grozy można policzyć na palcach jednej ręki, "ostatnio" wyszedł Thr3e o którym nie było nawet głośno i którego nie obejrzałem, na chuj mam oglądać film opowiadający po raz setny o maniakalnym zabójcy. Polska to jedyny kraj w którym nie występują żadne zagięcia czasoprzestrzenne, nie lądują obcy, w lasach nie grasują potwory ale za to poziom maniakalnych zabójców wciąż rośnie.<!--more--></p>
<p>Póki co mogę szczerze powiedzieć, że prawdziwe horrory umarły śmiercią tragiczną, w pamięci cały czas kołacze mi się czasy w których siostra straszyła mnie Candyman'em (przyp.: wielki murzyn z hakiem zamiast dłoni ubrany w futro z norek). Pomimo iż tyle czasu minęło ja wciąż pamiętam film i strach podczas jego oglądania.<br />
Dzisiejsze kino trapi tendencja do głupich kontynuacji hitów z przed kilku, kilkunastu lat i przewijania tych samych motywów i wątków do oporu, a to bohater jest idiotą z małym fiutem albo blondynką z wielkimi cyckami których i tak nie pokarze przez cały film, ewentualnie skończonym naiwniakiem, a to na ekran wylewają się hektolitry krwi i sztucznych flaków- w zasadzie to tak jakby kogoś straszyć peruką- każdy siłą rzeczy to posiada i widział nie raz, a jednak próbują z tego zrobić sensacje, a to potwory są śmieszne- zombie żołnierzy z II wojny światowej zabijają przeciwników przez wgryzanie się w kark (kurwa to zombie czy wampiry? ciekawe dlaczego ich zwłoki nie rozłożyły się przez te kilkadziesiąt lat) albo mordercze owce.</p>
<p>Dziwną sprawą jest także pogłębiający się idiotyzm bohaterów, stawiając się w sytuacji bohatera: jeśli widzę, że krew leje się z kranu albo "coś" rzuca stołem w kuchni to nie stoję jak cipa i nie czekam, aż to "coś" skończy bawić się stołem i przerzuci na mnie, tylko zaczynam spierdalać tak szybko jak nigdy, tym bardziej nie idę sprawdzić co się dzieje, a już całkowicie nie wpadłbym na to żeby zapytać "jest tu kto?". Nauczony nieszczęściami bohaterów którzy po takich właśnie pytaniach w przeciągu 2-3 minut ginęli.<br />
Na drodze potencjalnej ofiary do wpierdolenia się w kłopoty nie przeszkodzą miliony tabliczek na drodze "nie wchodzić: niebezpieczeństwo", "grozi śmiercią", "Strefa skażona" czy też stosy leżących trupów.</p>
<p><strong>Wczorajszego wieczora</strong> w telewizji leciały 3 horrory, pewnie i więcej ale obejrzałem tylko 3 i tyle mi wystarczyło.<br />
Pierwszy to bardzo dobrze wszystkim znany krąg, który swojego czasu podbijał kina. Nastawiony sceptycznie do tego filmu obejrzałem go ponownie.</p>
<p><strong>Ring II:</strong><br />
-Występuje dziwne dziecko, prawdopodobnie autystyczne które przez większość filmu nie odzywa się, robi psychodeliczne zdjęcia, a jeśli już coś powie to robi dziwną minę jakby ktoś skakał mu po brzuchu. Chociaż ma ~10 lat to od niego w zasadzie zależy wszystko.<br />
-Mało ambitny duch wchodzi w ciało dziecka i chce być kochany, jakbym miał wejść w jakieś ciało to nie byłyby to na pewno mroczny dzieciak z podkrążonymi oczami tylko jakiś konan barbarzyńca, ponadto nie traciłbym czas na oglądanie bajek tylko zacząłbym podbijać świat.<br />
-Atak stada jeleni, dziwne stado bo około 99% stada to były same samce, o ile mi się wydaje, żadne zwierzęta na świecie nie mają takiej struktury-stadnej? w tym wypadku mogę się mylić, ale nie mylę się na pewno w tym: najpierw jeden z nich wybija szybę po stronie kierowcy, potem drugi od strony pasażera, a w następnych ujęciach szyba nadal jest cala, wyraźnie odbija sie w niej twarz głównej bohaterki.<br />
-Czarna kaseta wideo, motyw najważniejszy. Rok 2004 i każdy ogląda kasety? Pomijając już kwestie odtwarzaczy wideo w każdych domach, męczy mnie dlaczego nikt tego nie przegrał na płytę dvd, skoro film był tak "popularny".<br />
-Idiotyczne pytanie "Max jesteś tu?".<br />
-Samara (w ciele Aidana) ogląda Cartoon Network w środku nocy, czy ten program czasem nie kończy się po 21?<br />
-Samara w postaci ducha lewituje nad wanną z której przed chwilą wyleciała i w dodatku ocieka -wodą.<br />
-Rachel reanimuje syna poprzez potrząsanie jego ramieniem. Takich technik to nie znają nawet dziewczęta z słonecznego patrolu.<br />
-Przeciekający telewizor, znowu pomijając kwestie tego, że wszystkie układy we wnętrzu TV co najmniej zalałyby się, to telewizor z którego wychodzi i wchodzi mała dziewczynka porąbałbym siekierą w sieczkę. To tak jak widzieć rycerzy wychodzących z szafy i czekać, aż wyjedzie z niej rycerz na koniu.<br />
-Studnia o ile wiem jest sztucznym ujęciem wód PODZIEMNYCH, Rachel wspinając się (około 0,5 m przed otworem) zrzuca kamienie powodując nagły wytrysk wody z ściany.<br />
-Wspinaczka po pionowej ścianie studni.<br />
-Cherlawa kobieta która jeszcze chwile temu nie potrafiła wyciągnąć syna z wanny teraz potrafi zasunąć ogromny kamienny właz od studni.<br />
-Nikt nie zgłosił na policje śmierci. Jakie to piękne matka przytula syna, odjazd kamery w tył, widać zachód słońca... zaraz, zaraz ktoś zapomniał o sztywnym kolesiu w pick-upie zaparkowanym na podjeździe?</p>
<p><strong>Halloween VI: Przekleństwo</strong><br />
Sama nazwa mówi dużo, każdy może się domyślić, że film jest kolejną długoterminową serią sequeli jednej historii. Seryjny morderca który zabił w sumie 58 osób i 3 psy wraca co kilka lat do swojego miasteczka żeby się zemścić, a raczej żeby wybić swoją rodzinę.</p>
<p>-Kobieta uciekająca na czworaka albo tyłem, no ja rozumiem, że człowiek w obliczu strachu próbuje się ratować jak się tylko da, ale ofiary wydają się jeszcze głupsze w swoim domu- jak można się zgubić we własnym domu?<br />
-Zostawianie ostrych rzeczy na widocznych miejscach. Siekiera na ganku, przecież takich rzeczy nie zostawia się nawet z racji tego, że w tym domu było małe dziecko... a jakby sobie tak upierdoliło rękę?<br />
-Kolejne idiotyczne pytanie "Mamo jesteś tam?"<br />
-Obronić ich może tylko stary lekarz i dziwak z domu na przeciwko. Koleś wpierdala się w nieswoje sprawy, zamknąłby drzwi, zasłoni okna i byłaby gitara. To ten debil musi biegać z gazrurką i cwaniakować.<br />
-Bohaterowie są ślepi, nikt nie widział zabójcy oświetlanego przez burzę za oknem, trupa obwieszonego lampkami na drzewie czy plam krwi na podłodze.<br />
-Kobieta która niedosłyszała przez połowę filmu głupiego "dzień dobry" nagle słyszy "głosy".<br />
-W ogóle zastanawiam się jak można mieszkać w domu w którym była parę lat wcześniej masakra, masakra na członkach rodziny która obecnie też tam mieszka.<br />
-Zabójca nie biega, nie truchta, nawet nie można tego nazwać chodzeniem jednak nikt nie potrafi przed nim uciec.<br />
-Kobieta, bez rozbiegu wyskakuje przez zamknięte okno. Znając życie musiałbym wziąć rozbieg z 2 pokoju, a podczas skoku przyjebałbym o ramę okna i skończyłoby się na złamanym nosie.<br />
-W pewnej chwili bohaterowie pojawiają się na oddziale zamkniętym, o najwyższym stopniu bezpieczeństwa... z otwartymi wszystkimi drzwiami i kratami.<br />
-Zabójca zostaje powalony na ziemie jednym strzałem z broni ogłuszającej, wszyscy zaczynają uciekać. No przecież jeśli mój przeciwnik, który w dodatku chce mnie zabić leży na ziemi i są widoki na to, że wstanie to bym go nie zostawił, załadowałbym ten pistolet ile razy by się dało i strzelałbym mu w twarz aż bym miał pewność, że niewstanie.</p>
<p>Trzeci film wam oszczędzę bo niestety nie obejrzałem go w całości i mogłoby się to odbić na mojej krytyce.</p>
<p><strong>Teoria filmowej rzeczywistości <em>kina grozy</em> (w oparciu o swoje obserwacje i nonsenopedię):</strong></p>
<p>-Promieniowanie radioaktywne zawsze zamienia wszystkie istoty w zasięgu jej działania w krwiożercze istoty.<br />
-Jako pierwszy w filmie ginie murzyn i grubas, albo najlepiej gruby czarnuch.<br />
-Dobry lekarz to zawsze młoda, ładna blondynka, zły lekarz to zawsze podzgredziały, łysiejący dziad.<br />
-Światowa epidemia przenosi się nawet na wyspy w środku nigdzie.<br />
-Wszystkie proroctwa, przepowiednie dotyczą tylko Ameryki.<br />
-Tylko największy dziwak, autystyczne dziecko, koleś na wózku może uratować świat.<br />
-Krwiożercze potwory rzadko kiedy atakują z zaskoczenia. Zazwyczaj zanim rzucą się na ofiarę "naryczą" jej porządnie prosto w twarz.<br />
-Seryjny zabójca zawsze używa noża albo pistoletu z tłumikiem.<br />
-W momencie wyginięcia światowej populacji zawsze znajdzie się chociaż jedna organizacja która ma komputery i próbuje zwalczyć epidemie. Siłą rzeczy ma największych geniuszy na ziemi.<br />
-Ta organizacja zazwyczaj wywołała wirusa który rozpoczął epidemie.<br />
-Uciekając przed psychopatą samochodem możemy być pewni, że nas dogoni furgonetką i rozbije nam tył auta.<br />
-Każdy bohater potrafi obsługiwać wszystkie rodzaje broni, nawet tej przywiezionej z innej galaktyki.<br />
-Jeżeli miasto zostaje zaatakowane, pośrodku miejsca, gdzie rozgrywa się największa bitwa, stoi płaczące dziecko.<br />
-W "ekipie" ludzi którzy przeżyli podczas epidemii, katastrofy, wypadku zawsze musi znaleźć się jakiś były policjant lub żołnierz marynarki.<br />
-Tor ucieczki ofiar ogranicza się tylko do linii prostej.<br />
-Bohaterka na końcu filmu musi pokonać zawsze bossa.<br />
-Każdy seryjny morderca nie miał matki.<br />
-Ludzie w horrorach głośno krzyczą.<br />
-Zły bohater zawsze ucina sobie przed walką pogawędkę na temat tego co zrobi po zabiciu przeciwnika.<br />
-Kiedy jedna osoba przewiduje nadchodzącą katastrofę, a reszta jej nie wierzy, to zazwyczaj dochodzi do tej katastrofy.<br />
-Pełnia księżyca zawsze występuje kiedy bohater ucieka nocą przez miasto.<br />
-Każdy męski bohater musi mieć w pysku peta.<br />
-Maski psychopatów zazwyczaj są w białym kolorze.<br />
-Psychopaci zaślepieni żądzą zemsty zwykle mają bliznę na twarzy.<br />
-Kiedy chcesz się dostać większość drzwi jest zamknięta, otwarte są tylko opuszczone hangary, magazyny, zamczyska, teatry.<br />
-Najlepszą metodą uratowania kogoś jest rozpłakanie się i powiedzenie, że się go kocha.<br />
-Komputery zawsze mają przyjemne graficzne interfejsy, systemy nigdy się nie zawieszają i nie występują błędy.<br />
-Każdy może włamać się do komputerów rządowych.<br />
-Kaszlnięcie oznacza, że już więcej nie da się zrobić.<br />
-Najlepsza broń to laser.<br />
-Wszędzie można znaleźć ostre narzędzia, noże, siekiery i tasaki.<br />
-Kot zawsze zasyczy, by ostrzec cię przed niespodziewanym atakiem zabójcy/potwora/demona.<br />
-Ludzie nigdy nie wychodzą z domów, gdy w środku czeka na nich morderca/potwór itd.<br />
-Ludzie zawsze idą sprawdzić co się dzieje w piwnicy.<br />
-Każdy dom ma przynajmniej 2 piętra.<br />
-Jeśli w filmie jest noworodek, to zabójca na pewno go szuka.<br />
-Kobieta, choćby nie wiem jak szybko biegła, i tak nie ucieknie przed kulawym Kubą Rozpruwaczem czy innym zboczeńcem.<br />
-Amunicja nigdy się nie kończy, gdy bohaterowie strzelają z kałachów albo czegoś w tym stylu. W pistoletach czasem się kończy.<br />
-Muszą być klony.<br />
-Zabity czarny charakter zawsze wstaje, gdy myślisz już, że jest po wszystkim żeby można było nakręcić sequel.<br />
-Nawet jakbyś się nie wiem jak rozglądał po mieszkaniu, ukryty bandzior i tak zaatakuje niespodziewanie z tyłu.<br />
-W każdym laboratorium naukowym znajdują się probówki z kolorowymi płynami, które parują, a w sprzyjających warunkach eksplodują.<br />
-Dzieciak musi mieć zawsze jakieś zwierzątko które końcem, końców mu spierdoli.<br />
-Wszędzie leżą luźne pręty i rury które mogą służyć jako broń.<br />
-Bohater przy każdej okazji jest sparaliżowany strachem, tylko nie w momentach kiedy jest ukryty a obok niego przechodzi zabójca.<br />
-Jedno z rodzeństwa zawsze ginie.<br />
-Pośród 2 obcych, walczących ze sobą nacji jedna jest zawsze mniej zła.<br />
-Mordercy który siedział 10 lat w więzieniu nigdy nie chce się ruchać.<br />
-Największa dziwka i szmata zawsze ginie pierwsza. Najczęściej podczas kopulacji z chłopakiem.<br />
-Największy cwaniak i luzak ma na głowie czapkę z daszkiem. W momencie kiedy myśli odwraca daszek do tyłu.<br />
-Członkowie "złych organizacji" noszą szyte na miarę garnitury od Armani'ego i czarne okulary.<br />
-Laboratoria, hangary, magazyny są idealnie oświetlone pomimo kryzysu energetycznego.<br />
-Wszystkie komputery, niezależnie od umiejscowienia, zastosowania i pory dnia i nocy zawsze są włączone i mają na monitorze wielki napis: enter password.<br />
-System wentylacyjny budynku jest znakomitą kryjówką. Nikt cię tam nie znajdzie i bez problemu możesz dotrzeć do każdego zakamarka.<br />
-Okienka w ubikacjach, piwnicach są tak duże, że zawsze można się przez nie wyślizgnąć.<br />
-W nocy bez względu na pogodę, porę roku zawsze jest mgła.<br />
-W lesie zawsze wyją wilki.<br />
-Na panelach kontrolnych zawsze są olbrzymie, czerwone przyciski.<br />
-Bohater w końcowej walce odkrywa w sobie nadprzyrodzone umiejętności.<br />
-Płyny w strzykawkach mają oczojebne kolory.<br />
-Dom w którym mieszka bohater musi być położony: na opuszczonym indiańskim cmentarzu, mokradłach, w nawiedzonym lesie.<br />
-Czarny charakter czeka aż bohater wygłosi mowę.<br />
-Ofiary zawsze uciekają na dach bądź do piwnicy, nigdy w stronę wyjścia.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Trywialnie]]></title>
<link>http://iceteajunkie.wordpress.com/2007/10/27/trywialnie/</link>
<pubDate>Sat, 27 Oct 2007 21:08:33 +0000</pubDate>
<dc:creator>iceteajunkie</dc:creator>
<guid>http://iceteajunkie.wordpress.com/2007/10/27/trywialnie/</guid>
<description><![CDATA[
]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/Fb5LIo6HE6Y'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/Fb5LIo6HE6Y&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[iSuck]]></title>
<link>http://iceteajunkie.wordpress.com/2007/10/26/isuck/</link>
<pubDate>Fri, 26 Oct 2007 21:43:55 +0000</pubDate>
<dc:creator>iceteajunkie</dc:creator>
<guid>http://iceteajunkie.wordpress.com/2007/10/26/isuck/</guid>
<description><![CDATA[A przynajmniej tak się dziś czuje.
]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>A przynajmniej tak się dziś czuje.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Obca planeta!]]></title>
<link>http://iceteajunkie.wordpress.com/2007/10/25/obca-planeta/</link>
<pubDate>Wed, 24 Oct 2007 23:53:25 +0000</pubDate>
<dc:creator>iceteajunkie</dc:creator>
<guid>http://iceteajunkie.wordpress.com/2007/10/25/obca-planeta/</guid>
<description><![CDATA[Trafiłem dzisiaj wieczorem na obcą planetę. Kolory odmienne od naszych, przykładowo podłoże mi]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Trafiłem dzisiaj wieczorem na obcą planetę. Kolory odmienne od naszych, przykładowo podłoże mieniło się szmaragdem:</p>
<p><a href="http://iceteajunkie.wordpress.com/files/2007/10/dsc00037.jpg" title="dsc00037.jpg"></a></p>
<p style="text-align:center;"><a href="http://iceteajunkie.wordpress.com/files/2007/10/dsc00037.jpg" title="dsc00037.jpg"><img src="http://iceteajunkie.wordpress.com/files/2007/10/dsc00037.thumbnail.jpg" alt="Zielone podłoże" /></a></p>
<p>Kolor niby ładny, ale poczułem się nieswojo. Lekko zaniepokojony spojrzałem nieco wyżej - tam sytuacja wyglądała jeszcze gorzej. Z orbitującego nad miastem satelity ktoś pozrzucał gigantyczne zapałki, które powbijane tu i ówdzie żarzyły się niemrawo:</p>
<p><a href="http://iceteajunkie.wordpress.com/files/2007/10/dsc00036.jpg" title="dsc00036.jpg"></a></p>
<p style="text-align:center;"><a href="http://iceteajunkie.wordpress.com/files/2007/10/dsc00036.jpg" title="dsc00036.jpg"><img src="http://iceteajunkie.wordpress.com/files/2007/10/dsc00036.thumbnail.jpg" alt="Atak kosmicznych zapałek!" /></a></p>
<p>Nie wyglądało to zbyt wesoło. Szczęśliwie droga - być może do wyjścia - była wyraźnie oznaczona:</p>
<p><a href="http://iceteajunkie.wordpress.com/files/2007/10/dsc00040.jpg" title="dsc00040.jpg"></a></p>
<p style="text-align:center;"><a href="http://iceteajunkie.wordpress.com/files/2007/10/dsc00040.jpg" title="dsc00040.jpg"><img src="http://iceteajunkie.wordpress.com/files/2007/10/dsc00040.thumbnail.jpg" alt="Pas startowy czy droga ewakuacyjna?" /></a></p>
<p>Pozostała mi tylko do rozstrzygnięcia jedna kwestia - jak wyminąć siedzące chmarami na drzewach świetliste punkty? Ani chybi czyhały tylko na moją pomyłkę...</p>
<p><a href="http://iceteajunkie.wordpress.com/files/2007/10/dsc00039.jpg" title="Świetliste zabójcze punkty z Urana"></a></p>
<p style="text-align:center;"><a href="http://iceteajunkie.wordpress.com/files/2007/10/dsc00039.jpg" title="Świetliste zabójcze punkty z Urana"><img src="http://iceteajunkie.wordpress.com/files/2007/10/dsc00039.thumbnail.jpg" alt="Świetliste zabójcze punkty z Urana" /></a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Nigdy nie przypuszczałem]]></title>
<link>http://iceteajunkie.wordpress.com/2007/10/21/nigdy-nie-przypuszczalem/</link>
<pubDate>Sat, 20 Oct 2007 22:26:33 +0000</pubDate>
<dc:creator>iceteajunkie</dc:creator>
<guid>http://iceteajunkie.wordpress.com/2007/10/21/nigdy-nie-przypuszczalem/</guid>
<description><![CDATA[&#8230;że mi się tak jakiś tam Linkin Park spodoba, phi (Ban, podziwiaj, no!).

Tzn. muzyka jak m]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>...że mi się tak jakiś tam Linkin Park spodoba, phi (Ban, podziwiaj, no!).</p>
<p><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/kXYiU_JCYtU'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/kXYiU_JCYtU&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
<p>Tzn. muzyka jak muzyka, historyjka jak historyjka, ale słowa poniekąd prawdziwe.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Podobno w kraju nad Odrą pada...]]></title>
<link>http://iceteajunkie.wordpress.com/2007/10/20/podobno-w-kraju-nad-odra-pada/</link>
<pubDate>Sat, 20 Oct 2007 20:19:36 +0000</pubDate>
<dc:creator>iceteajunkie</dc:creator>
<guid>http://iceteajunkie.wordpress.com/2007/10/20/podobno-w-kraju-nad-odra-pada/</guid>
<description><![CDATA[&#8230;więc postanowiłem się zsolidaryzować, i na przekór świecącemu tu jak dzikie słońcu p]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>...więc postanowiłem się zsolidaryzować, i na przekór świecącemu tu jak dzikie słońcu pójść gdzieś, gdzie pogoda jest nieco gorsza.  Wybrałem się na czubek południowego <a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Ringsend#The_Great_South_Wall_and_Poolbeg_Peninsula" title="Wikipedia">falochronu</a> ograniczającego ujście rzeki Liffey do morza - stoi tam sobie XVIII-wieczna latarnia morska. Nieuzywana, ale ładna, czerwona, z światełkiem tudzież trąbami przeciwmgielnymi. Słoneczko dalej świeciło jak głupie, ale temperatura była znacznie niższa, bo wiało od strony morza. I tak iceteajunkie zasuwał w czapce, rękawiczkach, polarze i kurtce, a autochtoni biegali tudzież jeździli na rowerach w krótkich spodenkach i t-shirtach. Brrr.</p>
<p><a href="http://iceteajunkie.wordpress.com/files/2007/10/bah.jpg" title="bah.jpg"></a></p>
<p style="text-align:center;"><a href="http://iceteajunkie.wordpress.com/files/2007/10/latarnia.jpg" title="latarnia.jpg"><img src="http://iceteajunkie.wordpress.com/files/2007/10/latarnia.thumbnail.jpg" alt="latarnia.jpg" /></a><a href="http://iceteajunkie.wordpress.com/files/2007/10/niebo.jpg" title="niebo.jpg"><img src="http://iceteajunkie.wordpress.com/files/2007/10/niebo.thumbnail.jpg" alt="niebo.jpg" /></a><a href="http://iceteajunkie.wordpress.com/files/2007/10/bah.jpg" title="bah.jpg"><img src="http://iceteajunkie.wordpress.com/files/2007/10/bah.thumbnail.jpg" alt="bah.jpg" /></a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Code monkey not thinking so straight]]></title>
<link>http://iceteajunkie.wordpress.com/2007/10/17/code-monkey-not-thinking-so-straight/</link>
<pubDate>Wed, 17 Oct 2007 21:47:45 +0000</pubDate>
<dc:creator>iceteajunkie</dc:creator>
<guid>http://iceteajunkie.wordpress.com/2007/10/17/code-monkey-not-thinking-so-straight/</guid>
<description><![CDATA[&#8230;Code monkey not feeling so great. 
I nawet koty pierzchają, nie ma się do kogo przytulić.
]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><em>...Code monkey not feeling so great. </em></p>
<p>I nawet koty pierzchają, nie ma się do kogo przytulić.</p>
<p>Tęsknię.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Lost in translation, część pierwsza]]></title>
<link>http://iceteajunkie.wordpress.com/2007/10/16/lost-in-translation-czesc-pierwsza/</link>
<pubDate>Mon, 15 Oct 2007 22:57:21 +0000</pubDate>
<dc:creator>iceteajunkie</dc:creator>
<guid>http://iceteajunkie.wordpress.com/2007/10/16/lost-in-translation-czesc-pierwsza/</guid>
<description><![CDATA[Tu będą takie luźne uwagi i wrażenia

Nie wiem czy to próżność, czy też beztroska, ale w wi]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Tu będą takie luźne uwagi i wrażenia</p>
<ul>
<li>Nie wiem czy to próżność, czy też beztroska, ale w większości ludzie mają tutaj piękne domy. Czerwona cegła, fantazyjne detale, spore okna, widoczne na przestrzał gustowne wnętrza. Nie podejmuje się interpretacji, wolę się sycić widokami. I powtarzać sobie że to tylko wygląd, że nieotynkowane i zimne, że...</li>
<li>Chodzi tutaj po ulicach pełno klonów Rose Tyler. No dobra, może nie klonów, ale zasadniczo nader podobnych. Co to, moda na lata '80?</li>
<li>Potwierdza się to co mówili zarówno Boska, jak i Toshii - wygląda na to że ludzie żyją tutaj zasadniczo w miarę beztrosko. Przynajmniej tak to widzę, porównując do .pl - ludzie jakoś weselsi i bardziej uśmiechnięci na ulicach.</li>
<li>Mam jakieś szczęście do pogody - póki co widziałem tylko dwie ulewy, z czego tylko jedna złapała mnie na ulicy. Nie było też ani jednego dnia kiedy nie zaświeciłoby piękne słonko.</li>
<li>Dużo tutaj zielonego. Szpalery drzew na ulicach, żywopłoty, takie tam. Przyjemnie się idzie do pracy w takim gąszczu.</li>
<li>Wracałem dzisiaj z firmy dosyć późno. Droga z DARTa na kwaterę ciemna, zadrzewiona, cicha i spokojna. Ni stąd ni zowąd na chodniku dookoła mnie wyrośli ludzie siedzący w pozycji lotosu. W kompletnej ciszy. Byłem tak zaskoczony że nie zdążyłem nic zrobić - po chwili miałem ich już za sobą, gdzieś tam z tyłu.</li>
<li>Przyzwyczaiłem się już do ruchu lewostronnego, oglądam się we właściwą stronę. I przechodzę na czerwonym, tak jak wszyscy tutaj :D</li>
</ul>
<p>Dobranoc!</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Herkules, jak się bawisz?]]></title>
<link>http://mojstary.wordpress.com/2007/10/11/herkules-jak-sie-bawisz/</link>
<pubDate>Thu, 11 Oct 2007 23:31:41 +0000</pubDate>
<dc:creator>mojstary</dc:creator>
<guid>http://mojstary.wordpress.com/2007/10/11/herkules-jak-sie-bawisz/</guid>
<description><![CDATA[Pamiętacie stronę Herkulesa?
-PAMIĘTAMY!
Chcecie zobaczyć ją jeszcze raz?
-CHCEMY!
W najbliższ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Pamiętacie stronę Herkulesa?<br />
-PAMIĘTAMY!<br />
Chcecie zobaczyć ją jeszcze raz?<br />
-CHCEMY!</p>
<p>W najbliższych dniach odbędzie się na moim serwerze ponowna prezentacja strony Herkulesa, delikatnie poprawiona, o zmieniony kodowaniu, poprawionej składni, usuniętych meta-tagach (coby jakaś wyszukiwarka nie zindeksowała tej strony pod moją domeną), a co najważniejsze zabezpieczona hasłem dostępowym (które podam później). Nie mylą was oczy, w momencie znalezienia jej przez Stuq'a zrobiłem kopie by zabezpieczyć się przed ewentualnym zniknięciem z sieci.<br />
Bach! Tak jak przypuszczałem zniknęła, a ja mam kopie. Dość długo leżała ładnie upakowana na serwerze- bo prawie rok, Herkules zdążył oryginał usunąć/przenieś w inne miejsce.<br />
Czyżby się wstydził swojego 'dziecka'?</p>
<p>Jak się bawisz mistrzu?!</p>
<p><i>ps.<br />
Jest 1:32 a ja właśnie kończę poprawianie skryptu strony...</i></p>
<p>------------------------------------[Jeszcze tego samego dnia...] ------------------------------------</p>
<p>Zmiany</p>
<ul>
<li> -poprawiono adresy zdjęć;</li>
<li> -usunięto mulące aplety javy;</li>
<li> -dodano kodowanie;</li>
<li> -zabezpieczenie strony i wszystkich podstron hasłem (php);</li>
<li> -zablokowanie indeksowana przez spidery folderu Herkules;</li>
<li> -zmieniono strukturę strony;</li>
<li> -usunięto NIEKTÓRE niepotrzebne znaczniki;</li>
<li> -zmieniono link do księgi gości na link do komentarzy tego tematu;</li>
</ul>
<p><i>Uwaga!<br />
W razie dalszych problemów z kodowaniem polskich znaków na stronie należy zmienić ustawienia przeglądarki (widok&#62;kodowanie znaków&#62; Windows-1250).</i></p>
<p>Adres strony na moim serwerze:</p>
<p><font color="#ff6600"><code></code></font><br />
Hasło:<br />
<code>Hasłem jest fraza "mojstary.wordpress.com" zakodowana w base64. Myślcie :P</code></p>
<p align="center"><b>ZACHĘCAM DO KOMENTOWANIA I PROSZĘ ŻEBYŚCIE NIE UDOSTĘPNIALI HASŁA INNYM!</b></p>
<p><code>Wszystkie prawa zastrzeżone- Herkules<br />
Adres oryginalnej strony: greg1977.fm.interia.pl/</code></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Ostatnie chwile...]]></title>
<link>http://mojstary.wordpress.com/2007/09/30/ostatnie-chwile/</link>
<pubDate>Sun, 30 Sep 2007 18:38:03 +0000</pubDate>
<dc:creator>mojstary</dc:creator>
<guid>http://mojstary.wordpress.com/2007/09/30/ostatnie-chwile/</guid>
<description><![CDATA[Czas uciekał, bit rytmicznie odbijał się od ścian, za oknem lampa migotała miarowo, nad blokiem]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Czas uciekał, bit rytmicznie odbijał się od ścian, za oknem lampa migotała miarowo, nad blokiem rozlały się czarne chmury, z klatki dochodził dźwięk zatrzaskiwanych drzwi.<br />
A ja? ja siedziałem bezczynnie na fotelu i zastanawiałem się jak zatrzymać czas, albo przynajmniej jak zagospodarować to co mi pozostało z dnia dzisiejeszego, zanim się zacznie...<br />
Przez głowę przebiegały mi różne myśli, zastanawiałem się co robią w tej chwili znajome mi osoby.<br />
Nim przeminie ta i następna chwila. Prawda jest taka, że chwili nie da się zatrzymać, im bardziej próbujemy ją zatrzymać tym staje się ulotniejszą. I jutro znowu szkoła, praca, uczelnia.</p>
<p>Kurwa, znowu dałem się wydymać z czasu.<br />
Tak, chwyciłem tego jebanego doła przed poniedziałkiem.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Snowboard, Klecha i Alkohol.]]></title>
<link>http://mojstary.wordpress.com/2007/09/27/wyprawa-na-snowboard/</link>
<pubDate>Thu, 27 Sep 2007 15:36:31 +0000</pubDate>
<dc:creator>mojstary</dc:creator>
<guid>http://mojstary.wordpress.com/2007/09/27/wyprawa-na-snowboard/</guid>
<description><![CDATA[ W zasadzie ta historia przypomniała mi się dzisiaj(dzięki chłopaki za przypomnienie:*) i miała]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p> W zasadzie ta historia przypomniała mi się dzisiaj(dzięki chłopaki za przypomnienie:*) i miała być w 3 części "Wkurwiających sytuacji", ale jak to było już kiedyś, podczas pisania rozrosła się do takiego rozmiar, że śmiało może być jako osobny post. Zapraszam do czytania.<!--more--></p>
<p>Było to chyba w 2 albo 3 klasie gimnazjum, ksiądz poddał propozycje na wyjazd do Szczyrku na narty a, że nie potrafiłem jeździć na nartach zapytałem się czy mogę się z nimi zabrać, oni będą sobie jeździć a ja będę chodził po mieście. Ksiądz się zgodził. Przed oczami ukazała się wizja swobodnego, nieskrępowanego pijaństwa.<br />
Rano przed wyjazdem skoczyliśmy do monopolowego. Każdy wyposażony w ćwiartkę i 2 piwa w plecaku mógł uznać to za przygotowanie do wyjazdu. Nie było ważne, że nie mieliśmy czapek ani rękawiczek, ważne że mieliśmy co pić!</p>
<p>Jeszcze zanim dotarliśmy na miejsce, w autokarze otwarliśmy i opróżniliśmy zawartość butelek z alkoholem. A jak to bywa pod wpływem alkoholu wpadliśmy na jak zwykle genialny pomysł żeby wynająć sobie jednak na miejscu narty. Na miejscu stwierdziliśmy, że narty są dla lam i bierzemy snowboardy. Chuj że każdy z nas o jeździe na snowboardzie wiedziałem tyle co Rumun o robieniu perskich dywanów. Bierzemy i koniec.</p>
<p>Wizyta w wypożyczalni, dobranie butów i desek. Nie było różowych.</p>
<p>Alko zaczęło działać, zapomniałem o lęku wysokości. Bez zastanowienia wbiegłem na samą górę stoku- nie muszę zaznaczać, że było cholernie stromo i wysoko. Po paru minutach stałem już u góry. Po chwili przypomniałem sobie, że mam lęk wysokości i nie umie jeździć na snowboardzie, ale co tu robić. Buty już były wpięte w deskę a próba zejścia z stoku byłaby równie pojebana jak to żeby zjechać z niego. Zamknąłem na chwile oczy, wziąłem głęboki oddech i w drogę.</p>
<p>Wyjebałem się i zjechałem na mordzie 5 m.</p>
<p>W TV wyglądało na prostsze. Nie wiem dlaczego ale myślałem, że kiedy ubiorę deskę będę potrafił co najmniej zjechać ale i zrobić jakiś trick. Idiota. W moje ślady poszli koledzy, jeden wjechał w 2 metrowe zaspy, drugi prawie rozwalił głowę o drzewo. Co za debil sadzi drzewa na środku stoku.<br />
Po paru próbach wreszcie dojechałem do końca. Rozpiąłem zatrzaski, deska na plecy i znowu wszedłem na górę. Ale tym razem nauczony sytuacją z przed 5 minut, wszedłem tylko do połowy. Ulokowałem się z boku stoku, tak by żaden frajer nie przejechał się czasem po moich plecach. Wbiłem deskę przed sobą żeby mi nie uciekła, dokładnie dowiązałem buty, chcę sięgać po deskę a tu jej nie ma. Kurwa co jest? Zaczyna się powoli zsuwać, coś w rodzaju zwolnionego tempa.<br />
Ja energicznie podrywam się z śniegu i zaczynam biec za nią. Ona zjeżdża coraz szybciej. Ja biegnę coraz szybciej. Szybka kalkulacja, deska zaczyna się oddalać, jedyna moja szansa to skok. Z pełnego rozbiegu rzucam się na deskę żeby ją złapać, odrywam się od ziemi, zaczynam lecieć w powietrzu głową do przodu. Hah, kurwa czuję się jak superman, tylko nie mam takich fajnych czerwonych majtek. Lecę i lecę, ale deska coraz bardziej spierdala.</p>
<p>Jeb! Przyjebałem o zmrożony stok. Na moment zaparło mi dech w piersiach, ale deska dalej ucieka. Pozbierałem się szybko i przebiegłem za nią jeszcze kilka metrów, ale nie było już szans żebym ją złapał- przyjebała z pełną siłą o kasę obok wyciągu. Z głośników rozległ się głos mężczyzny:</p>
<blockquote><p><em>-Proszę pilnować desek!</em></p></blockquote>
<p>Zabrałem swoją poszczerbioną deskę z zaspy i poszedłem odpocząć zaledwie po 2 zjazdach... nie koniecznie wszystkich na desce, miałem zamarznięte ręce. Ledwo co czułem, były sine i trzęsły się. Tak, wiem kurwa, że na snowboard bierze się rękawiczki.</p>
<p>Poszedłem za górkę żeby wypić piwa które kupiłem rano. Piwa lodowate, ja zziębnięty. Po wypiciu jednego miałem już dość. Drugie sprzedałem koledze po promocyjnej cenie. Deska zostawiona przy ławce, w jakiś sposób zjechała z górki, ale nie biegłem już za nią, jebało mnie to.</p>
<p>Następne podejście do stoku.<br />
Tym razem nie było już tak źle, w zasadzie z zjazdu na zjazd jeździłem coraz lepiej, debile którzy brali narty już śmigali płynnie po stoku, a jaszcze więksi debile którzy brali snowboardy mogli się jedynie modlić żeby przy następnej glebie nie wyjebać sobie zębów.</p>
<p>M. i D. zjeżdżali ze stoku na wielkim gumowym pączku, J. bił L. po gębie do nieprzytomności bo wjechał na niego snowboardem. Życie się toczyło dalej.</p>
<p>Po 8 godzinach na stoku, nadszedł czas na powrót do domu. Cały drogę przespałem przytulony do szyby. Po dotarciu do Katowic dziwnie działał na mnie widok śniegu, a raczej brak śniegu na ulicach.</p>
<p><strong>Podsumowanie:</strong><br />
Jeszcze rano tego dnia, nawet przez moment nie pomyślałem, że będę jeździł na snowboardzie, mało tego, że z pozytywnym skutkiem.<br />
Zimny alkohol pity na dworze w zimę to głupota.<br />
Cholerna Danuta pojechała z nami, żeby zrobić nam na złość, a i tak się jej nie udało!<br />
Narty są dla frajerów.<br />
Odmrożenia są bardzo uciążliwe i bardzo bolą.<br />
Jeśli możesz wziąć rękawiczki na taki wyjazd, weź 2 pary. W razie czego dasz jedną parę zziębniętemu koledze.<br />
Ksiądz był w pytę koleś.<br />
Gimnazjum to były najlepsze lata mojego życia.<br />
T. pamiętam o tym piwie które Ci oddałem za bezcen!</p>
<p><em>PS.<br />
Przepraszam pana z wypożyczalni któremu uszkodziłem deskę i się nie przyznałem do tego. Byłem głupi i pijany.<br />
</em></p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
