<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>sensacja &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/sensacja/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "sensacja"</description>
	<pubDate>Fri, 25 Jul 2008 23:17:59 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[21]]></title>
<link>http://xmuza.wordpress.com/?p=420</link>
<pubDate>Fri, 04 Jul 2008 22:38:37 +0000</pubDate>
<dc:creator>szymalan</dc:creator>
<guid>http://xmuza.wordpress.com/?p=420</guid>
<description><![CDATA[21 ***

Główny bohater-Ben (Jim Sturgess)- ma 21 lat (celowa zbieżność z tytułem filmu) i jest]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong><span style="font-size:18pt;line-height:115%;font-family:'Trebuchet MS','sans-serif';">21 ***</span></strong></p>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-421" src="http://xmuza.wordpress.com/files/2008/07/21_film.jpg" alt="" width="198" height="286" /></p>
<p>Główny bohater-Ben (Jim Sturgess)- ma 21 lat (celowa zbieżność z tytułem filmu) i jest geniuszem z przedmiotów ścisłych, szczególnie z matematyki. Bardzo chce studiować medycynę na Harvardzie, ma 44 punkty z egzaminu na swój kierunek, średnią ponad 5,0 ale nie ma pieniędzy- potrzebnych na ten cel 300 000 dolarów. Jest szansa na stypendium, ale kolejka chętnych już jest dość długa. Cóż, u czy się chłopak dalej i liczy na łut szczęścia, trochę zarabiając na boku (ale jak można w sklepie zarobić na Harvard?). Na dziewczynę ze szkoły, która mu się podoba też spogląda jak na księżniczkę nie do zdobycia. Do czasu....</p>
<p>...kiedy jego nauczyciel równań nieliniowych nie zaproponuje my weekendowych wypadów do Las Vegas, aby tam grać o dużą kasę (na studia oczywiście) w Black Jacka. Tym bardziej, że od lat nauczyciel organizuje nieoficjalne takie wyjazdy wraz ze stałą grupką jego uczniów, którzy mają wyćwiczony system dzięki któremu porozumiewają się tajnie na terenie kasyna. Jako prawdziwy geniusz, Ben ma dołączyć go drużyny jak tzw. Wielki Gracz, czy Złoty Gracz- whatever. I tak: co tydzień interesik się kręci, kaski na Harvard co raz więcej odłożone, życie coraz bardziej przypomina luksus gwiazd hollywood niż ponurą jazdę na tanim rowerze jak na początku filmu, a do tego poznaje się ciekawych ludzi- w tym ową piękną dziewczynę ze szkoły, która również należy do teamu belfra od matmy.</p>
<p>To co robią bohaterowie nie jest nielegalne, jednak stawka idzie o sumy powiem wręcz tak kosmiczne, że bohaterem i jego grupą interesuje się szef ochrony kasyna, który wszystko obserwuje przez kamery, Cole Williams (Laurence Fishburne). W hollywoodzkim filmie zawsze wszystko jest coraz bardziej super, a potem musi się wszystko schrzanić.</p>
<p>Hollywood uwielbia historie o szczęściarzach, o ludziach, którym po prostu w życiu się udało. Dla nas "21" będzie seansem, podczas którego jedni się wyleczą z kompleksów, ale inni się ich nabiorą. Dla nas sytuacja przedstawiona w tym filmie jest jakby totalnie abstrakcyjna, w ogóle nie będąca wariantem. Las Vegas, setek tysięcy zielonych ot, tak. No i taki umysł! Facet do tego przystojny, charyzmatyczny i zaradny. Inteligencja pewnie ze 170 co najmniej (ale na pewno wyższa od Dody). Ogląda się to jak bajkę z dalekiego kraju, jak historię która spełniła się we śnie. A tymczasem oparta jest faktach, jeśli wierzyć zapowiedziom "21".</p>
<p>Po za tym to bardzo typowa schematyczna, naiwna filmowa historia w stylu "od zera do milionera", gdzie bohater nie ma nic, potem ma wszystko, potem znów dla podtrzymania napięcia nie ma nic, a na końcu ma najwięcej. Nie ma ten film pokory, nie ma powściągliwości. Tempo narzucone jest tak ponad-nad-ponad nad naturalne(jak to kiedyś ujęła Kasia na naszym blogu), że aż brawa dla montażysty. Niestety sceny w kasynie to nie jest poziom "Casino Royale", napięcia prawie że brak. Wszystko w tym filmie zaserwowane jest z odpowiednim łopatologizmem. Więc bez mózgu też można zobaczyć.</p>
<p>Także jako film o jakichś ambicjach, (głównie mówi, że nie tylko kasa w życiu się liczy),film nie sprawdza się w ogóle. Mówi, że trzeba trochę odwagi, sprytu i wyczucia a wszystko będzie cool i ziomalskie. Nie omieszkano nam też zaserwować namiastki kina sensacyjnego, tu sprawdził się właśnie Laurence Fishbourne. Pozostaje nam tylko rozrywka, napatrzenie się na neony Las Vegas i wczucie się w atmosferę tego miasta w nocy. Pokibicujemy Benowi, aby mu się udało, pożyczymy źle jego potencjalnym wrogom. Potem wrócimy z kina do domu. Do naszej prawdziwej rzeczywistości.</p>
<p>szymalan<br />
PS Jedyne co tak naprawdę sensownego wyniosłem z "21" to (z chyba najlepszej sceny w całym filmie, jak przy tym granej!) to novum matematyczne dla mnie: Paradoks Monty Halla. Zainteresowanych odsyłam do Wikipedii.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Media, atom i aborcja]]></title>
<link>http://bogdan.wordpress.com/?p=745</link>
<pubDate>Thu, 12 Jun 2008 13:22:07 +0000</pubDate>
<dc:creator>Bogdan Miś</dc:creator>
<guid>http://bogdan.wordpress.com/?p=745</guid>
<description><![CDATA[Dwie sprawy - dość odległe znaczeniowo - jednocześnie w mediach: zaczęta właśnie wojna religi]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:left;"><img class="alignleft" style="float:left;margin-left:15px;margin-right:15px;" src="http://www.philadelphia-reflections.com/images/atombomb.jpg" alt="" width="182" height="240" />Dwie sprawy - dość odległe znaczeniowo - jednocześnie w mediach: zaczęta właśnie wojna religijna, wywołana <em>casusem</em> 14-latki w ciąży, oraz kilka kolejnych błahych awarii w europejskich elektrownich atomowych. Coś je jednak łączy: właśnie to, że stały się przedmiotem zainteresowania mediów, które bez żenady wykorzystują je w celach konkurencyjno - komercyjnych. Sprawa pierwsza, do której wypadnie jeszcze zapewne powracać: spór o prawo do aborcji znacznie już przerósł znaczeniowo samą szczegółową kwestię 14-latki. Już - wiem, że to okrutne co piszę - nie ma większego znaczenia, jak to się skończy: działania organizacji "prolife" i kręgów katolickich wzywoliły bowiem demony wojny. Teraz pójdzie już polityczna walka na noże (mam nadzieję, że nie dosłownie...) o miejsce religii w społeczeństwie; już nie tylko o aborcję, ale o szkoły, krzyże w miejscach publicznych, kontakty władzy z hierarchią i tak dalej.  Walka nieunikniona, bo przełamana została przez Ciemnogród pewna granica. I będzie to walka "no mercy", bez  zlitowania i ustępstw. Walka  - wydaje mi się - niestety, szkodliwa. Nie my - patrzący na świat z lewej -  jej jednak chcieliśmy.<!--more--></p>
<p>Ale nie o to chodzi w tym wpisie. Co jest okolicznością zgoła przerażającą, to to, że prawicowe media - specjalnie "Dziennik" i "Rezczpospolita" - cynicznie wykorzystały i rozdmuchały całą sprawę wyłącznie jako pretekst do ataku na "Gazetę Wyborczą"; ataku, dyktowanego wyłącznie względami komercji i zawiścią zawodową. Trup, aborcja, nieszczęście - wszystko nieważne; jeśli nadarza się okazja, to lecimy po całości...</p>
<p>Zgroza.</p>
<p>I kwestia atomu. Po kilku drobnych awaryjkach (groźniejsze bywają co tydzień w elektrowniach klasycznych) - żurnaliści i żurnalistki (te ostatnie szczególnie, jakby ktoś je napuszczał, świadomie wykorzystując damskie braki w ścisłym wykształceniu i skłonności histeryczne) dostają wyraźnie skrętu kiszek, gdy przywołani na ekran do komentarza naukowcy mówią konsekwentnie, że... nie ma o czym gadać. Rzekome "zagrożenie atomem" do taki dobry temat do postraszenia motłochu, do puszczenia czerwonego alertu "na pasku" wiadomości, do zwiększenia oglądalności - a tu te jajogłowe nie chcą nam dać pretekstu do włączenia syren na pełen regulator!</p>
<p>Obrzydliwe. W takiej sytuacji moralnym (przepraszam za to słowo) obowiązkiem wykształconego i świadomego człowieka jest uspokajać idiotów, tłumaczyć, że nie ma żadnej sensacji. Ale - nie! Sępy wiedzą, że dla nadawcy wiadomość im gorsza - tym lepsza.</p>
<p>Strasznie się tego atomu boimy - ale z jakąż chęcia transmitowalibyśmy "dla naszych kochanych widzów" taki obrazek, jaki wybrałem na  zilustrowanie tego posta. To byłby <em>news</em>! A nie zauważamy, że - gdy chodzi o skutki moralne i skutki dla rozumu społecznego (jeśli coś takiego istnieje...) - właśnie taki wybuch, tyle że nie materialny, obserwujemy. Właśnie od niego giniemy.</p>
<p>I powiem na koniec coś skrajnie niepopularnego: zaczynam żałować, że Mysia już nie działa. Liczenie na dobrą wolę i rozum ludzki okazuje się raz jeszcze zawodne.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Gdzie się podziały tamte czytadła]]></title>
<link>http://jackking.wordpress.com/2008/06/06/gdzie-sie-podzialy-tamte-czytadla/</link>
<pubDate>Fri, 06 Jun 2008 22:39:27 +0000</pubDate>
<dc:creator>Jack</dc:creator>
<guid>http://jackking.wordpress.com/2008/06/06/gdzie-sie-podzialy-tamte-czytadla/</guid>
<description><![CDATA[Pare dni temu przyszło mi bronić thriller jako gatunek literacki. Ktoś mógłby zauważyć - có]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Pare dni temu przyszło mi bronić thriller jako gatunek literacki. Ktoś mógłby zauważyć - cóż w tym dziwnego skoro piszesz thrillery? Piszę lecz nie czytam. Powiem więcej - jako czytelnik nie lubię tego gatunku. Ale o tym innym razem a teraz... </p>
<p>Do naszych stolików w kawiarni na deptaku przysiadło się dwóch starszych gentlemanów zainteresowanych rozmową kręcącą się dookoła powieści nad którą obecnie pracuję. Od słowa do słowa starsi panowie oznajmili jednogłośnie, iż nie pisze się już thrillerów wartych czytania. Nie oponowałem. </p>
<p>Panowie kontynuowali - gdzie się podziały te czytadła autorów takich jak Edward Aarons, Burke Wilkinson i inni "fabrykańci" pulp fiction. Zauważyli filozoficznie - zapewne łatwiej było tworzyć gdy znany był wróg, zło i dobro kontrastowały jak czarne z białym. Na fali euforii walki z komunizmem można było się kiedyś rozerwać przy wczesnym Le Carre, Forsycie nawet Ludlumie. Dziś? Nic tylko sieczka. Zwiędłe thrillery tworzą lewicujący mięczaki, którzy nie potrafią wykorzystać tematu jakim jest terroryzm. Terroryzm, którym można zastąpić komunizm.</p>
<p>Tu musiałem zabrać głos - cierpliwości panowie. Nadchodzi era zła, które dorówna albo i przerośnie komunizm. Neokonserwatyzm. Gdy ludziom otworzą się oczy<a href="http://www.spywriter.com">,</a> gdy powstaną z taką werwą z jaką zwalczali czerwonych, to i pisarze pójdą wraz.</p>
<p>Trafiłem w sedno. Gentlemani, dzielni wojownicy ery McCarthyzmu powstali i nie patrząc wstecz odeszli.</p>
<p>Czyżby starsi panowie mieli rację? Czy tylko czarno białe obrazy, wyraźnie zarysowane zło i dobro owych czasów stanowiło o poczytności ówczesnych thrillerów? Jeśli tak to nie pozostaje mi nic innego jak ruszyć na barykady... znaczy - do klawiatury. Złe nie śpi. </p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[zagadkowe ślady - światowe odkrycie, czy kolejny medialny balon?]]></title>
<link>http://analogicznie.wordpress.com/?p=373</link>
<pubDate>Tue, 27 May 2008 18:33:07 +0000</pubDate>
<dc:creator>analog</dc:creator>
<guid>http://analogicznie.wordpress.com/?p=373</guid>
<description><![CDATA[
zagadka brzmi: co widać na tym zdjęciu:
a) tajemnicze linie na płaskowyżu Nazca, które sfotogr]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://analogicznie.files.wordpress.com/2008/05/ksiezyc.jpg"><img class="alignleft size-full wp-image-374" src="http://analogicznie.wordpress.com/files/2008/05/ksiezyc.jpg" alt="" width="480" height="321" /></a><br />
zagadka brzmi: <strong>co widać</strong> na tym zdjęciu:<br />
a) <strong>tajemnicze linie</strong> na płaskowyżu Nazca, które sfotografował PanPremier podczas podrózy marzeń z pokładu rządowego samolotu<br />
b) <strong>ślady linii papilarnych</strong> zabezpieczonych przez min.(?) Julię Piterę jako ostateczny dowód na upolitycznienie służb specjalnych za kaczystowskiego reżymu</p>
<p>c) <strong>włosy posła Palikota</strong> w dużym powiększeniu.</p>
<p>d) nowa<strong> mapa sieci autostrad</strong>, które mają powstać na Euro 3012</p>
<p>a może coś z zupełnie<strong> innej beczki</strong>?</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Wywiad z Licealistą]]></title>
<link>http://dziewczynka.wordpress.com/?p=82</link>
<pubDate>Mon, 25 Feb 2008 13:35:21 +0000</pubDate>
<dc:creator>Mała dziewczynka</dc:creator>
<guid>http://dziewczynka.wordpress.com/?p=82</guid>
<description><![CDATA[Na dziś jest niespodzianka! Wywiad z szesnastolatkiem, który w trzy miesiące stworzył najpopular]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Na dziś jest niespodzianka! Wywiad z szesnastolatkiem, który w trzy miesiące stworzył najpopularniejszego bloga na polskojęzycznym wordpressie przebijając wszystkich starych wyjadaczy. Wywiad z <b><a href="http://mojeliceum.wordpress.com/" title="Moje Liceum - Pamiętnik licealisty" target="_blank">Licealistą</a></b>:</p>
<p><b>Masz chyba najpoczytniejszego bloga na polskim wordpressie? Codziennie czyta Cię niemal pięć tysięcy osób. O takim wyniku większość blogerów może tylko pomarzyć.</b><br />
Tak, to chyba prawda, że spośród polskich użytkowników wordpressa mam najpoczytniejszego bloga. Mój blog istnieje dopiero trzy miesiące. W tym czasie odwiedziło go ponad dwieście pięćdziesiąt tysięcy osób. Mam nawet trochę stałych czytelniczek i czytelników. Kilkoro z nich czasami komentuje moje wpisy, ale większość tylko czyta.</p>
<p><b>Co zrobić, żeby mieć tak popularnego bloga?</b><br />
Zaczynałem od dwóch wejść pierwszego dnia. Pewnie jak wszyscy tutaj miałem tak, że na początku tego, co tutaj pisałem, właściwie nikt tego nie czytał. Potem z tych kilku wejść dziennie zrobiło się kilkadziesiąt, potem kilkaset i w grudniu czyli po miesiącu pisania było już kilka tysięcy. Sam byłem zdziwiony tym, że tak wiele osób interesuje to, co mam do powiedzenia. Teraz chyba już przyjmuję to jako naturalny stan rzeczy. Jakiś czas temu mój stryjek dał mi pewną radę – rób to, co cię interesuje. Resztą nie zawracaj sobie głowy. A co może interesować szesnastolatka? Dziewczyny. Gdybym prowadził bloga o problemach filozoficznych dziewiętnastowiecznych filozofów byłoby to całkowicie nienaturalne i zapewne sam uznałbym siebie za kompletnego dewianta. Szesnastolatek nie może być normalny interesując się takimi sprawami. Jest poza tym wówczas niewiarygodny. Bo jakim autorytetem może być szesnastoletni filozof-historyk. Sądzę, że większość moich czytelniczek i czytelników wyczuwa instynktownie, że moje wpisy są jednak autentyczne. Wynikają z prawdziwych przeżyć i z mojego własnego doświadczenia.</p>
<p><b>No, to może powiedz coś o tej prawdziwości zdarzeń…</b><br />
Kilka osób zarzucało mi już, że to co tutaj wypisuje nie może być prawdziwe. Ktoś mi to nawet próbował udowodnić. To prawda, że czasami zmieniam nieco szczegóły zdarzeń, trochę je filtruję i próbuje robić z każdego wpisu samoistną historię, którą da się przeczytać w oderwaniu od reszty. Wszystkie imiona, którymi posługuję się na moim blogu są zresztą wymyślone. Tylko jedna osoba występująca tutaj ma autentyczne imię, takie jakie nosi w realu, ale nie powiem która. Trochę jest w tym dbałości o moją anonimowość, a trochę też muszę zadbać o anonimowość moich znajomych. Większość z nich nie wie, że o nich piszę. Tylko moi dwaj przyjaciele – Kuba i Paweł – są poinformowani o istnieniu tego bloga. Paweł nawet przez pewien czas coś tutaj dopisywał. Głównie podczas mojej nieobecności i mam nadzieję, że tutaj jeszcze wróci.</p>
<p><b>Nie krępuje cię opisywanie takich intymnych zdarzeń z twojego życia?</b><br />
Właśnie dlatego między innymi chcę pozostać anonimowy. Publiczne pisanie o tym, że przespałem się z jakąś dziewczyną jest w polskim społeczeństwie na pewno traktowane z oczekiwaniem na sensację. Chociaż bardzie wstydliwe byłoby pewnie pisanie dla mnie o tym, co o niektórych myślę. Na pewno nie będę też zamieszczał żadnych prywatnych zdjęć, choć zapewne miałbym co zamieszczać. Trochę interesuję się fotografią i robię sporo zdjęć. Szczególnie ostatnio. Nic w tym nie ma profesjonalnego, bo moja cyfrówka to zwyczajny fotopstryk, który ma co najwyżej opcję włącz lampę – wyłącz lampę. Ale mi to wystarcza. Fotografię traktuję jako narzędzie, a nie jako sztukę. Z dobrym sprzętem obecnie każdy może przy odrobinie wysiłku robić świetne zdjęcia nie różniące się od prac znanych fotografów. Podobno któryś z tzw. wielkich mistrzów fotografii powiedział, że każdy człowiek robiąc zdjęcia na chrzcinach i weselach raz w życiu robi zdjęcie, jakiego on nigdy nie będzie w stanie zaaranżować.</p>
<p><b>Uciekasz od tematu.</b><br />
No, to już wracam… Nigdy nie miałem kłopotu z mówieniem (a tym bardziej z pisaniem) o sobie. Może mam ekshibicjonistyczną, ekstrawertyczną naturę. Pewnie, że niektóre sprawy i wydarzenia z mojego życia zachowuję wyłącznie dla siebie. Ale nigdzie nie zadeklarowałem się, że będę pisał o wszystkim. Czasami też nie chce mi się o czymś pisać i też o tym nie piszę. Lenistwo to jedna z moich najważniejszych wad. Lubię pisać o dziewczynach, to najbardziej inspirujący temat i najbardziej interesujący. Dziewięćdziesiąt procent wielkiej sztuki mówi o tym, że ktoś kogoś kocha, albo się z tym kimś kocha. Pozostałe dziesięć jest niewarta uwagi…</p>
<p><b>A jaki jest twój ideał kobiety? Masz w ogóle jakiś?</b><br />
Tak, jak każdy. Lubię dziewczyny, które są po prostu dziewczęce. Większość dziewczyn jest naturalnie ładna, a co najmniej polowa jest piękna. Zupełnie nie rozumiem kompleksów dziewcząt na temat swojego wyglądu. Najczęściej problemem jest to, że nie są wstanie podkreślić swoich atutów i skupiają się na ukrywaniu błędów natury. I kończy się to tym, że widać tylko te błędy, bo cały czas dziewczyna stara się na przykład zasłonić pieprzyk na czole jakąś grzywką, cały czas sprawdza, czy te włosy nadal tam są czy może rozwiał je wiatr… I tylko przyciągają do tego miejsca uwagę. Moja rada do wszystkich dziewczyn: skupcie się na tym co w sobie lubicie, podkreślcie to, a potem zapomnijcie, że istnieje cokolwiek poza tym. Męski wzrok podąża za kobiecymi dłońmi, a jeżeli wasze dłonie nieustannie będą sprawdzały czy nie widać defektów, to na pewno wskażą chłopakowi, którym jesteście zainteresowane, co chcecie ukryć.</p>
<p><b>A może ty jesteś po prostu mało wybredny, jeżeli chodzi o dziewczyny…</b><br />
W wieku szesnastu lat trudno być wybrednym jeżeli w organizmie ma się szalejące hormony. Sama Matka Natura to tak urządziła, że będąc nastolatkiem nieustannie myśli się tylko o tym, jak tu zaciągnąć jakąś koleżankę do łóżka. Zresztą dziewczyny myślą podobnie o chłopakach więc ma się ułatwioną sprawę. Ale są trzy kategorie dziewczyn, które już na wstępie mnie odstręczają. Pierwsza grupa to palaczki. Nie cierpię dziewczyn, które palą papierosy; jest to obrzydliwe, wieśniackie i koszmarne. Raz w życiu całowałem się z dziewczyną, która pali i już więcej nie chcę tego powtarzać. Druga grupa to właścicielki tatuaży i kolczyków. Wygląda to okropnie i kojarzy mi się z długoletnim wyrokiem w ciężkim więzieniu. Jeżeli kolczyki to tylko w uszach i właśnie kolczyki a nie klipsy czy jakiś inny substytut. Maleńkie błyszczące kolczyki w dziewczęcych uszach są bardzo seksowne i pociągające. Gdzie indziej – to dla mnie obrzydlistwo. Trzecia grupa to dziewczyny, które robią wszystko by nie wyglądać jak dziewczyna. Ciężkie buty, workowate spodnie, o trzy numery za duże bluzy z kapturem, albo ćwiekowane kurtki… totalne nieporozumienie. Dziewczyna powinna wyglądać jak dziewczyna. Sukienka, spódniczka, jak spodnie to też w kobiecym kroju podkreślającym krągłości, seksowna, elegancka, ponętna…</p>
<p><b>Z tego co mówisz wynika, że bardziej zwracasz uwagę na strój i zachowanie niż na samą urodę dziewczyny.</b><br />
Bo szesnastolatka prawie zawsze sama z siebie jest ponętna. Taka natura.</p>
<p><b>Po co właściwie piszesz bloga skoro chcesz i tak pozostać anonimowy?</b><br />
Mówiłem już, że to objaw mojego ekshibicjonizmu?... A na poważne, to chyba taka forma dogadania się ze sobą. Nie z innymi, ale ze sobą. Wydaje się nam, że wszystko mamy już dobrze przemyślane i zaplanowane, ale kiedy przychodzi nam o tym powiedzieć mamy z tym trudność, albo odkrywamy, ze to co do tej pory myśleliśmy jest jakieś całkowicie oderwane od rzeczywistości. Dopiero, kiedy o tym się komuś opowie, albo opisze to, co się myśli – sprawa zaczyna jasna. Tylko zwerbalizowane poglądy mają dla mnie rację bytu. Jeżeli nie potrafię przekazać swoich myśli innym to są one bezwartościowe, bo to co nie ma nazwy dla nas nie istnieje. A opisanie czegoś i nazwane to pierwszy krok do opanowania sytuacji. Może to pisanie bloga to jakaś forma psychoanalizy dla ubogich. Klasycznym medialnym stereotypem psychoanalityka jest starszy łysawy pan, który kładzie swoich pacjentów na leżance i każe im opowiadać o sobie, a potem inkasuje za to 300 dolarów z godzinę. Ja mam wszystko teraz całkowicie za darmo. Z tą różnicą, że codziennie ponad cztery tysiące psychoanalityków zbiera się u mnie na konsylium. Takiej opieki psychologicznej jak ja nie ma nawet Britney Spears…</p>
<p><b>Nie chcesz chyba powiedzieć, że pisanie bloga jest chorobą psychiczną?</b><br />
Pisanie bloga chorobą może nie, ale zaburzeniem psychicznym jest na pewno. To nie jest normalne, że mówi się o swoich intymnych przeżyciach tysiącom ludzi. Podobno większość ludzi ma taki dyżurny nocny koszmar, że stają nago przed dużą grupą ludzi. Ja nigdy tego nie miałem. W ogóle nie mam koszmarów nocnych, nie boję się ciemności… Pisanie bloga to coś w rodzaju takiego pokazania się nago i pomachania ludziom – zobaczcie jaki jestem. Większość ludzi w takiej sytuacji zapadłaby się pod ziemię ze wstydu. Ale oni nie piszą blogów. Albo piszą o polityce albo hodowli szczurów w mieszkaniu. Mnie to nie kręci.</p>
<p><b>Masz bardzo sprecyzowane poglądy polityczne.</b><br />
Tak, to prawda. Nie wiem skąd właściwie mi się to wzięło. Moi rodzice ani obie babcie właściwie nie interesują się polityką. Tyle tylko, że chodzą na wybory. Ale to już chyba w Polsce i tak dużo, bo większość Polaków nawet głosować nie chodzi. Jak byłem mały to z moimi kolegami z ulicy bawiliśmy się w partyzantów, konspirację… w wieku dziesięciu lat zostałem dowódcą dwudziestoosobowego oddziału partyzantów złożonego z moich kolegów i trzech koleżanek. Kilkadziesiąt metrów od mojego domu zaczynał się las i to był nasz las w którym gromiliśmy Niemców i Rosjan. Wysadzaliśmy pociągi, odbijaliśmy zakładników, podkładaliśmy bomby… takie chłopięce zabawy. Potem trzeba nas było opatrywać i tym zajmowały się nasze koleżanki-sanitraiuszki.</p>
<p><b>To już wtedy zaczęły się twoje doświadczenia z płcią przeciwną?</b><br />
Każdy dzieciak chyba zaczyna do zabaw w doktora. Ja nie byłem pod tym względem inny i jakiś wyjątkowy. Widuję się zresztą z tymi dziewczynami, z jedną chodziłem nawet do tej samej klasy w gimnazjum, ale nic z tego więcej nie wynikło. To były dziecięce zabawy w poznawanie świata i siebie. Ale bardzo dobrze ten czas wspominam.</p>
<p><b>Ale zabawa w wojnę w dzieciństwie chyba nie powoduje, że ma się potem jakieś określone poglądy polityczne?</b><br />
Sama zabawa pewnie nie. Ale w międzyczasie dowiedziałem się, że w tym lesie mój pradziadek właśnie podczas II wojny światowej robił dokładnie to samo w co my się bawiliśmy. Uczestniczył w czymś, co potem historycy nazwali <i>podlaską bitwą o szyny</i> i między innymi dzięki niemu Niemcy mieli strasznie utrudnione dostarczanie zaopatrzenia na front wschodni. Po prostu zawsze na odcinku pomiędzy Siedlcami a Brześciem w którymś miejscu tory kolejowe były albo wysadzone, albo rozkręcone, albo zatarasowane. Do dziś na polach wzdłuż torów można znaleźć przerdzewiałe łuski po pociskach z wysadzonych transportów broni. Gdzieś w tym czasie dowiedziałem się, że inny mój pradziadek został zamordowany przez Rosjan w katyńskim lesie tylko dlatego, że był polskim żołnierzem, jego brat został zamęczony w Treblince przez Niemców. Od tamtego czasu narasta we mnie atawistyczne przekonanie, że cokolwiek by się nie działo zarówno Rosjan jak i Niemców należy uważać za wrogów. A każdego Polaka, który z nimi współpracuje jako kolaboranta i sprzedawczyka.</p>
<p><b>To mocne słowa.</b><br />
Bo wszystko, co dotyczy poważnych spraw powinno być stanowcze i jednoznaczne. Żadnego rozmemłania, dzielenia włosa na czworo. Dlatego właśnie moje przekonania polityczne są tak zdeklarowane. Stałem się prawicowcem dlatego, że Rosjanie i Niemcy byli lewicowcami. Rosjanie reprezentowali socjalizm ludowy, a Niemcy socjalizm narodowy. Dopiero kilka lat później do tej mojej deklaratywnej prawicowości doszła podbudowa intelektualna. Po prostu wiem, że każda lewicowa władza tylko okrada obywateli i daje jej złudzenia.</p>
<p><b>Lewica to złodzieje?</b><br />
A jak nazwać podatki w wysokości 70 albo 80 procent tego co człowiek wypracował. Tak mamy w Polsce. Nawet biblia mówi, że dziesięcina (czyli 10 procent tego, co się zarabia) to podatek już i tak wysoki. A co państwo nam daje za ten haracz? Opiekę medyczną w której 3 lata trzeba czekać na wizytę u okulisty, szkoły rodem z dziewiętnastego wieku, sądy, które wypuszczają bandytów na wolność, a może policję która czai się w krzakach z radarem zamiast zamykać bandziorów…</p>
<p><b>Nie lubisz szkoły i swoich nauczycieli? Zawsze kiedy o nich piszesz mówisz o nich per <i>nauczycielstwo</i>?</b><br />
A jak można lubić ludzi, którzy tylko czekają na to, że państwo da i podwyżkę i zmniejszy i tak już żenujący zakres obowiązków? Jedna z moich nauczycielek regularnie czytuje pismo <i>Wróżka</i>, wszyscy głosują na postkomunistów, regularnie spóźniają się na lekcje po piętnaście minut, nie starają się ich nawet porządnie prowadzić…</p>
<p><b>Narzekasz, że nauczyciele spóźniają się na lekcję?</b><br />
To tylko obrazuje ich podejście do obowiązków jako pracowników szkoły. Może i jako uczeń się cieszę, że się raz czy drugi spóźnili, ale to tylko jako uczeń. Jako obywatel muszę po prostu stwierdzić, że ukradli oni mój czas i czas moich koleżanek i kolegów, okradli naszych rodziców z pieniędzy zapłaconych jako podatek, bo na pewno potem żadna z nauczycielek nie poszła do dyrektorki i nie powiedziała. <i>Spóźniłam się na lekcję. Proszę potrącić mi za te piętnaście minut z poborów.</i></p>
<p><b>Nikt przecież by tak nie zrobił…</b><br />
Nikt w prywatnej firmie by się nie spóźnił, bo za trzecim czy czwartym razem wyleciałby z pracy na bruk. A nauczycielstwo spóźnia się całkowicie bezkarnie i domaga się za to podwyżek. Uważam to za skandaliczne i dlatego trudno mi jest patrzeć ciepło na jakikolwiek element ciała pedagogicznego w moim liceum. Bo dziwnym trafem właśnie takie lewicujące i lewicowe nauczycielstwo wypuszczało jednak na świat bardzo prawicowo nastawioną młodzież. Może to odbywało się na zasadzie przekory i młodzieńczego buntu, ale to młodzi ludzie w mojej szkole byli elementem liberalnym i konserwatywnym, a nauczycielstwo zawsze czerwonym komunistycznym betonem. W latach pięćdziesiątych w mojej szkole zawiązała się patriotyczna organizacja piętnasto- i szesnastoletnich chłopaków i dziewczyn, która postanowiła idealistycznie porwać się z motyka na słońce i zwalczać komunistów. Kilkoro z nich chciało nawet wysadzić pociąg wiozący radzieckich dyplomatów i generałów. Zostali aresztowani i wywiezieni do więzienia na lubelskim zamku. Do tego samego więzienia, który był wówczas częścią niemieckiego obozu koncentracyjnego Treblinka i gdzie Niemcy zamordowali mojego pradziadka. Dostali kilkuletnie wyroki. Ale o tym dowiedziałem się od mojej babci, a nie od nauczycielstwa w liceum.</p>
<p><b>Gdybyś mógł to na kogo byś dziś zagłosował? Na SLD chyba nie?</b><br />
Większości członków SLD należy się trybunał stanu za zdradę… Bardzo szanuję braci Kaczyńskich i nie wątpię w ich patriotyzm. Kiedyś gdzieś przeczytałem, że o ile większość polskich polityków wolałaby zostać dyplomatami Francji, Rosji, Niemiec albo Wielkiej Brytanii i tylko dlatego są polskimi politykami, bo nie mogą być francuskimi, rosyjskimi, niemieckimi czy brytyjskimi to bracia Kaczyńscy są polskimi politykami, bo to właśnie jest dla nich całkowicie satysfakcjonujące. Bardzo podziwiam ich patriotyzm, ale na pewno nie zagłosowałbym na nich ze względu na ich poglądy gospodarcze. Ich program Polski solidarnej jest programem Polski socjalnej, która sprawi, że Polska coraz bardziej będzie się pogrążała w lewicowej utopii, a gospodarka grzęzła w marazmie. Pod tym względem program partii Donalda Tuska jest nieco lepszy, ale to też nie jest mój ideał. Bo jak na razie Tusk więcej mówi niż robi. Dla mnie jest on człowiekiem całkowicie niewiarygodnym jako polityk. Tusk skupia się tylko na tym, żeby go wszyscy kochali, a niewiele robi dla Polski. Wolałbym, żeby zamiast redagował Fakt albo gra w piłkę zajął się konkretną pracą: spełnił obietnice wyborcze obniżenia podatków, zaczął prywatyzować koleje i górnictwo, zliberalizował przepisy…</p>
<p><b>Zagłosowałbyś więc na PO?</b><br />
Nie. Nie zagłosowałbym. Dlatego, że w PO nie ma nikogo, kogo mógłbym nazwać polskim patriotą.</p>
<p><b>O SLD wolę nie pytać?</b><br />
No, tak… O postkomunistach nie chcę nawet myśleć.</p>
<p><b>To może któraś z mniejszych partii? PSL, Samoobrona, Liga Polskich Rodzin? Demokraci?</b><br />
PSL to parta ludzi, którzy nie mają jakichkolwiek poglądów, ale bardzo chcieliby rządzić. I zrobią wszystko żeby dostać kilka stołków. Samoobrona to populiści i ekspozytura SLD. Na LPR mógłbym się zastanowić, bo akurat patriotów tam nie brakuje, ale znów, podobnie jak w PiS, ich poglądy na gospodarkę to czerwony bełkot, który proponuje prosta drogę do Trzeciego Świata. O Demokratach mogę tylko powiedzieć tyle, że nie wiedziałem, że oni jeszcze istnieją… Chyba tylko w umyśle Adama Michnika.</p>
<p><b>Jakie są twoje plany na przyszłość?</b><br />
A jakie może mieć plany szesnastolatek? Na razie chcę przetrwać liceum i zrobić maturę. Mówię przetrwać, bo straciłem już nadzieję, że się w tej szkole czegokolwiek nauczę. Potem pewnie pójdę na jakieś studia. Ale kompletnie jeszcze nie wiem na jakie. Mam jeszcze dwa i pół roku na podjęcie decyzji.</p>
<p><b>A kim byś chciał być w przyszłości? Z dziesięć albo dwadzieścia lat?</b><br />
To raczej mało zależy od mojego chcenia czy niechcenia. Mój ojciec jest rolnikiem, albo jak się teraz ładnie to nazywa – producentem rolnym. I ja jako jedynak odziedziczę jego gospodarstwo.</p>
<p><b>Nie szkoda ci zmarnować swój talent do pisania i zostać rolnikiem?</b><br />
Nie sądzę, żebym miał jakiś wybitny talent do pisania. Poza tym wejście Polski do Unii sprawiło, że chłopi teraz mnóstwo czasu poświęcają na pisanie. Wnioski, deklaracje, kwity, tona papieru… Każdy rolnik został teraz nawet kartografem z przymusu i raz na rok musi dla Unii narysować mapę swoich włości. Także od pisania się nie uwolnię…</p>
<p><b>Myślałeś już może o wydaniu swojego bloga jako książki?</b><br />
Nie pierwsza się mnie o to pytasz… Nie, nie myślałem. Na razie nikt mi tego nie zaproponował. I raczej pewnie nie zaproponuje. Na pewno sporo jeszcze przede mną w tej kwestii. Na męską wersję Doroty Masłowskiej jakoś się chyba nie kwalifikuję. Nie umiem posługiwać się takim bełkotem stylistycznym jak ona. Piszę za prostym językiem bez ozdobników i zawijasów i nie sądzę, żeby mogło to zainteresować jakieś wydawnictwo, a teraz jest trend do pisania jak najbardziej koślawo i bełkotliwie. Nad tym cmokają wszyscy znawcy literatury.</p>
<p><b>Ale przecież codziennie tyle osób chce cię czytać?</b><br />
No, to będą mogli mnie czytać na ekranie komputera. Albo wydrukować sobie kilka stron na domowej drukarce, choć osobiście myślę, że to zbytek zachodu.</p>
<p><b>Chciałam cię jeszcze zapytać o Andżelikę? Jak ona się czuję?</b><br />
Teraz jest już nieźle. Mój przyjaciel Kuba o nią dba tak, że tylko pozazdrościć. Czasami nawet mam ochotę wpaść pod samochód… nie, żartuję… sam nie chcę i nikomu tego nie życzę. Andżelikę czeka najbliższy miesiąc w szpitalu, a potem dość długa rehabilitacja. A potem jeszcze dłuższy i boleśniejszy proces wyzwalania się spod wpływu rodziców.</p>
<p><b>Kila słów na zakończenie do fanów?</b><br />
Nie, na razie nie mam jeszcze fanów i pewnie nigdy nie będę miał. A czytelniczkom i czytelnikom mojego bloga chciałbym podziękować za codzienne wizyty. Nabijajcie statystki. To miłe tak na nie patrzeć. A w ogóle to częściej komentujcie to co piszę… I zapraszam serdecznie na <a href="http://MojeLiceum.wordpress.com/" title="Moje Liceum - Pamiętnik licealisty" target="_blank">http://MojeLiceum.wordpress.com/</a>...</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Wódko, pozwól żyć]]></title>
<link>http://analogicznie.wordpress.com/2008/01/15/wodko-pozwol-zyc/</link>
<pubDate>Tue, 15 Jan 2008 12:14:13 +0000</pubDate>
<dc:creator>analog</dc:creator>
<guid>http://analogicznie.wordpress.com/2008/01/15/wodko-pozwol-zyc/</guid>
<description><![CDATA[
]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://analogicznie.wordpress.com/files/2008/01/wycinki.gif" /></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Wieczne ząbki w „Interview with a Vampire" | pol. ,,Wywiad z wampirem"]]></title>
<link>http://filmozofia.wordpress.com/2008/01/14/wieczne-zabki-w-%e2%80%9einterview-with-a-vampire-pol-wywiad-z-wampirem/</link>
<pubDate>Mon, 14 Jan 2008 15:16:56 +0000</pubDate>
<dc:creator>corincjusz</dc:creator>
<guid>http://filmozofia.wordpress.com/2008/01/14/wieczne-zabki-w-%e2%80%9einterview-with-a-vampire-pol-wywiad-z-wampirem/</guid>
<description><![CDATA[Co to za „bies”?
Film powstał w 1994r na podstawie książki Anny Rice pod tym samym tytułem. ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><b>Co to za „bies”?</b></p>
<div align="left">Film powstał w 1994r na podstawie książki Anny Rice pod tym samym tytułem. Wybór, który stanął przed zmęczonym życiem Luisem został zaproponowany przez doświadczonego wampira Lestata.</p>
<blockquote><p>Dam ci wybór, którego ja nigdy nie miałem.</p></blockquote>
<p>Między panami rodzi się więź daru/przekleństwa jaką jest nieśmiertelność i nowy styl życia. Krew zwierząt nie zaspokoi głodu szanującego się wampira, dlatego też, laik Luis zdobywa doświadczenie na swoich błędach. Kiedy życie staje się zbyt nużące i monotonne, warto wtedy zastanowić się nad zmianami. Jedną z nich było przyjęcie pod swoje skrzydła/ kły sieroty Claudii. Młoda pannica swoimi wybrednymi zachciankami zdobywa serce Lestata. Zmienia się to wtedy, gdy dziewczynka wraz z Luisem zapragną odłączyć się od swojego ,,stwórcy”. Tytułowy wywiad prowadzi współczesny dziennikarz z Luisem. Opowiadając historię swojego wampirzego życia zachęca do przejścia w ten stan. Czy zaintrygowany dziennikarz stanie przed wyborem?</p></div>
<p><b>Komu polecam obejrzeć?</b></p>
<ul>
<li>Spragnionym ciepła. Na widok pulsującej krwi każdemu zacznie serce szybciej bić.</li>
</ul>
<ul>
<li>Paniom/ panom (??), którym na widok: Brada Pitta, Antonio Banderasa, Toma Cruisa tworzą się wypieki na licach. Zaspokojenie wizualne wybaczy morderstwa i zdechłe dwa pudelki.</li>
</ul>
<ul>
<li> Marzycielom, którzy też chcą być wiecznie młodzi i pragną latać, albo nawet walczyć z krokodylami :)!</li>
</ul>
<ul>
<li> Amerykanom, którzy gotowi są uwierzyć w prawdziwość historii.</li>
</ul>
<ul>
<li> Wszystkim ludziom miłosierdzia, którzy oddają krew honorowo.</li>
</ul>
<p><b>  Tematyczne hity/ kity:</b></p>
<p>Do pośmiania się:<br />
*,,Blade I/II/III”<br />
*,,Dracula 2000”</p>
<p>Fanom FX:<br />
*,,Van Helsing"</p>
<div style="text-align:center;"><img src="http://filmozofia.wordpress.com/files/2008/01/dddd2.jpg" alt=",,Interview with Vampire”" /></div>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Dobry wieczór]]></title>
<link>http://filmozofia.wordpress.com/2008/01/07/dobry-wieczor/</link>
<pubDate>Mon, 07 Jan 2008 20:39:15 +0000</pubDate>
<dc:creator>skajsdelimit</dc:creator>
<guid>http://filmozofia.wordpress.com/2008/01/07/dobry-wieczor/</guid>
<description><![CDATA[Nazywamy się Filmozofia i jedno póki co jest pewne: jesteśmy tylko bladą, niebieską kropką]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Nazywamy się Filmozofia i jedno póki co jest pewne: jesteśmy tylko bladą, niebieską kropką... Oprócz tego: odwróconym lemmingiem, małym kamyczkiem z "Traktatu moralnego" Miłosza, jedną może szprychą ze "Złodziei rowerów", a może: nożem w wodzie, kluczem w kieszeni Amelii, kroplą kawy u Jarmuscha i przewróconym żołnierzykiem ze "Sztuczek"? Ja nazywam się Mateusz Wilkoń a.k.a. Skajsdelimit, a to "skajsdelimit" to od niebo jest limitem, bo - musicie wiedzieć -  niebo dla mnie jest wielkim bladoniebieskim oceanem.</p>
<p>Lubię oglądać filmy i rozmawiać o nich. Jakiś czas temu zauważyłem, że mówiąc o filmach często zwracam uwagę na zupełnie inne rzeczy niż typowi recenzenci. Nie lubię streszczać fabuły. Nie lubię określać zdjęć/muzyki/dialogów mianem "dobrych", "złych" i "średnich".  Nie lubię przyznawać filmom gwiazdek.  Nie interesują mnie plotki ze świata Hollywoodu, sto razy na sekundę zawierane i rozpadające się małżeństwa. Może jest to komuś potrzebne, mi nie jest. Filmy. Lubię zawiesić się na jakimś szczególe i złapać podobny, drugi. Zauważyć coś od dupy strony, że tak powiem, wyjąć z filmu jedną bladą, niebieską kropkę. Bo wiecie, jeśli macie już szczegół to znajdziecie i drugi i trzeci. To tak jak z uczeniem się nieprzekładalnego na twój języka - szukasz powtarzających się form: najpierw pojedynczych dźwięków, dajmy na to głosek, potem zbitek, sylab, zdań, w końcu zaczynasz słyszeć dłuższe formy, całe wypowiedzi.. Zauważasz je i to jest pierwszy krok do zrozumienia języka. Podobnie z filmem - nie zrozumiesz go, jeśli nie widzisz szczegółów. To się bodajże nazywa koło filologiczne. Mogę coś mylić, ale to szkoła interpretacji, w której od szczegółu przechodzisz w ogół, by znowu zejść w szczegół, ogół, itd. Staram się tak interpretować filmy, choć bywa, że  wystarczy jedno spojrzenie i wiesz już o co chodzi. Chciałbym to przelać w Filmozofię.</p>
<p>Ja piszę tak, ktoś pisze siak. Kolega Michał, współzałożyciel bloga pisze inaczej, Corina, nasza pracowita redaktorka jeszcze inaczej. Czego możecie się więc spodziewać po Filmozofii? Na pewno ucieczki od klasycznej formy recenzji z oceną pod spodem. Na pewno postaramy się wychwycić z filmu jego klimat i może to co na pozór niezauważalne. Raczej nie zamierzamy gonić za nowościami - odświeżymy sporo starszych, dobrych filmów, ale i o nowszych produkcjach popisać/poczytać będzie okazja. Chociażby fakt, że polskie kino - za sprawą twórców takich jak: Jakimowski, Trzaskalski, Koterski,  Gliński, Wojcieszek czy Komasa - po roku 2000 ewidentnie odżywa (zresztą nie tylko polskie, wraca Rosja, Czechy, Europa środkowa) siłą rzeczy przywiedzie nas (mnie przynajmniej) w te nowsze czasy.</p>
<p>Wrócimy też do przeszłości: od Griffitha przez Chaplina, Fritza Langa, Eisensteina, po Bergmana, Felliniego, Hasa czy Kubricka. Dla klasyki znajdzie się miejsce, bo i musi się znaleźć. Jednakowoż subiektywnie będziemy jechać: ja lubię Łozińskiego na przykład, Michał Rybczyńskiego i awangardę, Corina "Wywiad z wampirem" lubi, czy tam inne rzeczy. Staramy się zaprosić do pisania kilka mających coś do powiedzenia osób, jednocześnie zachęcamy naszych czytelników do mailowego kontaktu z nami i aktywnego uczestniczenia w powstawaniu czegoś, mamy nadzieję, wyjątkowego. Zachęcamy do czytania i dzielenia się z nami swoimi wrażeniami z tego co przeczytane, ale przede wszystkim z filmów. Bo o to tu chodzi.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Struktura powieści - 7 gł&oacute;wnych etap&oacute;w]]></title>
<link>http://jackking.wordpress.com/2008/01/02/struktura-powiesci-7-glwnych-etapw/</link>
<pubDate>Wed, 02 Jan 2008 18:36:39 +0000</pubDate>
<dc:creator>Jack</dc:creator>
<guid>http://jackking.wordpress.com/2008/01/02/struktura-powiesci-7-glwnych-etapw/</guid>
<description><![CDATA[Często spotykam się z pytaniem: Jak napisać powieść sensacyjną?
Będąc autorem trzech powieś]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Często spotykam się z pytaniem: Jak napisać powieść sensacyjną?</p>
<p>Będąc autorem trzech powieści nie czuję się na siłach odpowiedzieć autorytatywnie. Nie wiem czy będę w stanie odpowiedzieć mając na koncie nawet tuzin powieści. Mawiał Wańkowicz: <em>Gdy tylko kto wie jak pisać, lub zdaje mu się, że wie - to już nigdy nic wartościowego nie napisze</em>. Nie będę więc udawał, że pożarłem wszelkie rozumy, jednak będąc żarłokiem jeśli chodzi o lektury, oraz w oparciu o doświadczenie posłużę się tu poczynionymi oberwacjami.</p>
<p>Zatem - Jak napisać powieść?</p>
<p>Otwierając dowolną powieść, nie tylko sensację, czytelnik stwierdzi, że historia zaczyna się jakimś kryzysem. Najkrótsza odpowiedź brzmi: cała reszta powieśći służy rozwiązaniu owego kryzysu.</p>
<p>Szczegółowo: <strong>krysys</strong> służy wciągnięciu czytelnika. Tu zarysowuje się fabuła i przedstawieni są główni bohaterowie.</p>
<p>Następnym z głównych etapów jest <strong>zwrot</strong>. Bohater, ale również czytelnik, natrafiają na przeszkodę w rozwiązaniu zagadki. Ten etap służy zbudowaniu napięcia.</p>
<p>Większość autorów sensacji wprowadza następnie <strong>drugi zwrot</strong>. Ma on służyć rozwojowi intrygi, ale również, a może przede wszystkim - rozwianiu złudzeń tych z czytelników, którym wydaje się, że już rozwiązali tajemnicę. Tu główny bohater traci nadzieję, która zarysowała się w toku akcji będącej wynikiem śladów pozostawionych podczas pierwszego zwrotu.</p>
<p>Sądzę, że czytelnicy nie dają się tak łatwo nabrać, i często, pomimo usiłowań autora, zgadują resztę już na tym etapie. Jako autor lubię więc dodać <strong>trzeci zwrot</strong>, lub, mówiąc inaczej - zastosować potrójnego nelsona, gdzie wszelkie pomysły co do rozwiązania legną w gruzach.</p>
<p>Zwroty muszą być tak skonstruowane aby w naturalny sposób prowadziły do <strong>szczytowego napięcia</strong>, tego punktu w którym czytelnik nie jest już w stanie odłożyć powieść na później, i często zarywa całą noc, nawet jeśli odgadł już zagadkę. </p>
<p>Szczytowe napięcie prowadzi do <strong>rozwiązania</strong>. Tu wszystkie zwroty stają się jasne i prowadzą do zamknięcia. </p>
<p>Zamknięcie, lub <strong>zakończenie</strong>, stanowi najtrudniejszy etap pisania powieści. To w tym punkcie pisarze najczęściej zawodzą czytelników. Z powodu zamknięcia nie dość jasno wynikającego&#160;ze wszystkich poprzednich etapów najczęściej rzucamy książkę do czorta i z niesmakiem: Cóż to za bzdura! Rzecz jasna - zamknięcie nie musi być ostateczne - może być otwarte (jeśli jest naturalnym wynikiem całości), gdzie czytelnik sam dopowiada sobie zakończenie.</p>
<p>Powyższe z pewnością nie jest wyczerpującą odpowiedzią na pytanie - Jak napisać powieść, i jeśli znajdę czas to w przyszłości chętnie rozwinę poszczególne etapy.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Judgement night/Sądna noc.]]></title>
<link>http://pumex.wordpress.com/2007/12/24/judgement-nightsadna-noc/</link>
<pubDate>Mon, 24 Dec 2007 19:08:35 +0000</pubDate>
<dc:creator>thirtyseconds</dc:creator>
<guid>http://pumex.wordpress.com/2007/12/24/judgement-nightsadna-noc/</guid>
<description><![CDATA[
Czwórka przyjaciół jedzie na mecz bokserski. Chcąc ominąć korki skręcają w boczną uliczkę]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://imageshack.us"><img src="http://img85.imageshack.us/img85/1654/judgementhk4.jpg" border="1" alt="Image Hosted by ImageShack.us" hspace="5" vspace="5" align="left" /></a></p>
<p style="text-align:justify;">Czwórka przyjaciół jedzie na mecz bokserski. Chcąc ominąć korki skręcają w boczną uliczkę. Nagle trafiają w sam środek słynnego z przestępczości getta. Tu niespodziewanie stają się świadkami brutalnego morderstwa, którego sprawca nie życzy sobie żadnych świadków. Udaje im się uciec, ale wkrótce zabójca wpada na ich trop. Bandyta ma broń i doskonale zna teren, natomiast oni w ogóle nie wiedzą, gdzie się znajdują i w którą stronę uciekać...</p>
<p style="text-align:justify;">W porównaniu z całą serią różnych, wielorakich filmów sensacyjnych ten jest świetny. Podczas oglądania "Sądnej nocy" napięcie rośnie wraz z każdą kolejną minutą, z każdą kolejną ucieczką poszkodowanych przed oprawcami. Film trzyma za gardło do ostatniej minuty. Na uwagę zasługuje chociażby specyficzny klimat ciemnych, brudnych, dzielnicy slumsów. Warto obejrzeć!</p>
<p align="right">Ocena: 8/10</p>
<p align="right">(pumex)</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Reservoir Dogs/Wściekłe psy.]]></title>
<link>http://pumex.wordpress.com/2007/12/24/reservoir-dogswsciekle-psy/</link>
<pubDate>Mon, 24 Dec 2007 01:17:22 +0000</pubDate>
<dc:creator>thirtyseconds</dc:creator>
<guid>http://pumex.wordpress.com/2007/12/24/reservoir-dogswsciekle-psy/</guid>
<description><![CDATA[
Po nieudanym napadzie na sklep jubilerski gangsterzy spotykają się, aby ustalić, kto zdradził p]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://imageshack.us"><img src="http://img170.imageshack.us/img170/7432/reservoirqh4.jpg" border="1" alt="Image Hosted by ImageShack.us" hspace="5" vspace="5" align="left" /></a></p>
<p style="text-align:justify;">Po nieudanym napadzie na sklep jubilerski gangsterzy spotykają się, aby ustalić, kto zdradził policji ich plan i kto był "wtyczką". Każdy staje się podejrzanym.</p>
<p style="text-align:justify;">Kwintesencja umiejętności i specyfiki filmów Tarantina. Nie wiem, czy najlepszy, ale na pewno jeden z lepszych dziełek. Ten film to charakterystyczny free-style'owy klimat i klasa sama w sobie. "Wściekłe psy", to obraz, w którym każda postać jest wyraźna, która ma coś w sobie, która każda ma swoje 5 minut. Film ten ma wszystko, co powinno być w kinie Tarantinowskim: świetna improwizacja (rozwalająca etymologia tytułu "Like a Virgin"), muzyka - iście stylowa, zamoczona gdzieś w latach 70'tych, płynie gdzieś w tle.. dialogi, fantastyczne teksty, którymi główne postaci sypią jak z rękawa.. niestandardowa fabuła. Mistrzostwo.</p>
<p align="right">Ocena: 9/10</p>
<p align="right">(pumex)</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Show.]]></title>
<link>http://pumex.wordpress.com/2007/12/15/show/</link>
<pubDate>Sat, 15 Dec 2007 12:59:17 +0000</pubDate>
<dc:creator>thirtyseconds</dc:creator>
<guid>http://pumex.wordpress.com/2007/12/15/show/</guid>
<description><![CDATA[
Bohaterem &#8220;Show&#8221; jest Czarek (w tej roli oczywiście Cezary Pazura), drobny oszust i fa]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://imageshack.us"><img src="http://img523.imageshack.us/img523/254/showre8.jpg" border="1" alt="Image Hosted by ImageShack.us" hspace="5" vspace="5" align="left" /></a></p>
<p style="text-align:justify;">Bohaterem "Show" jest Czarek (w tej roli oczywiście Cezary Pazura), drobny oszust i fałszywy uzdrowiciel, który uciekając przed prześladowcami znajduje schronienie wśród uczestników popularnego reality show. Niestety, bardzo szybko okazuje się, że wpadł z deszczu pod rynnę. Wśród uczestników programu znalazł się bowiem morderca, który kolejno eliminuje konkurentów do głównej nagrody...</p>
<p style="text-align:justify;">"Show", to karykaturalny przekrój społeczeństwa wraz z kwitnącą, rozrastającą się popkulturowymi programami typu Big Brother, Bar, czy inne chłamy. W bardzo dobry sposób pokazuje przewartościowanie wartości. Całkiem nieźle to wyszło. Na dodatek całkiem dobrze i stosownie wypadł Pazura.</p>
<p align="right">Ocena: 7/10</p>
<p align="right">(pumex)</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Wydaję powieść w Święta]]></title>
<link>http://jackking.wordpress.com/2007/12/14/wydaje-powiesc-w-swieta/</link>
<pubDate>Fri, 14 Dec 2007 17:38:54 +0000</pubDate>
<dc:creator>Jack</dc:creator>
<guid>http://jackking.wordpress.com/2007/12/14/wydaje-powiesc-w-swieta/</guid>
<description><![CDATA[ Jak już wspominałem (a może nieskromnie chwaliłem się?) - wydaję powieść w gazecie, w języ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://spywriter.blox.pl/resource/wpadka.gif" alt="WPADKA - okładka tymczasowa" align="left" /> Jak już wspominałem (a może nieskromnie <em>chwaliłem się</em>?) - wydaję powieść w gazecie, w języku polskim. Powieść jest moim tłumaczeniem, z mojego oryginału. Chociaż przełożyłem dopiero (już?) około 25% - wydawca zgodził się rozpocząć druk, i to... w Świątecznym, a więc niejako flagowym wydaniu tygodnika.</p>
<p>Zarazem, dla tych wszystkich czytelników, którzy wypominali mi brak patriotyzmu wydawniczego - powieść ukaże się w Polinijnym tygodniku w Kanadzie!</p>
<p>Powieść ukazywać się będzie co tydzień (w piątki). Dwa rozdziały za jednym razem. Pozwala mi to na spokój przy pracy i na bierzące korekty.</p>
<p><a href="http://www.spywriter.com/pl/rozmowy.html"><em><strong>Grupa Bilderberg</strong></em></a><em><strong> chce umieścić własnego kandydata w Białym Domu.</strong></em></p>
<p>Powyższe wyjaśnia masoński charakter okładki.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Wyczerpany nakład]]></title>
<link>http://jackking.wordpress.com/2007/12/12/wyczerpany-naklad/</link>
<pubDate>Wed, 12 Dec 2007 17:11:23 +0000</pubDate>
<dc:creator>Jack</dc:creator>
<guid>http://jackking.wordpress.com/2007/12/12/wyczerpany-naklad/</guid>
<description><![CDATA[ Wyczerpał się nakład mojej pierwszej powieści. 
Po trzech latach &#8220;poszło&#8221; ponad 60]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://spywriter.files.wordpress.com/2007/04/tfi.jpg" align="right"> Wyczerpał się nakład mojej <a href="http://www.spywriter.com/novels.html">pierwszej powieści</a>. </p>
<p>Po trzech latach "poszło" ponad 60,000 książek. To raczej długo jak na thriller, ale jednak. </p>
<p>Wprawdzie jeszcze tu i ówdzie książka zbiera kurz na półkach księgarskich, i dostępna jest z tzw "drugiej ręki", jednak to już koniec. </p>
<p>Drugie wydanie (ewentualne) zbiegnie się dopiero z wydaniem kolejnej powieści. </p>
<p>Do tego czasu nie istnieję.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[W Salwadorze bez zmian]]></title>
<link>http://jackking.wordpress.com/2007/12/10/w-salwadorze-bez-zmian/</link>
<pubDate>Mon, 10 Dec 2007 15:36:13 +0000</pubDate>
<dc:creator>Jack</dc:creator>
<guid>http://jackking.wordpress.com/2007/12/10/w-salwadorze-bez-zmian/</guid>
<description><![CDATA[24 marca 1980 roku, szwadrony śmierci zamordowały Arcybiskupa Oscara Romero. Oligarchowie Salwador]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>24 marca 1980 roku, szwadrony śmierci zamordowały Arcybiskupa Oscara Romero. Oligarchowie Salwadoru, których interesów broniły szwadrony (sponsorowane i szkolone przez USA) ustanowili amnestię dla zabójców. Organizacje międzynarodowe i opozycja bezskutecznie&#160;domagają się ukarania winnych zabójstwa arcybiskupa i mordów dziesiątków tysięcy podczas wojny domowej. Prezydent Salwadoru odmawia wszczęcia procesów.</p>
<p>Nie dziwi to nikogo, zważywszy, że prezydent jest przedstawicielem ultra-faszystowskiej partii chroniącej i sponsorującej szwadrony śmierci podczas wojny domowej.</p>
<p>Wspominam o tym dla tych czytelników zainteresowanych pracą autorów powieści czerpiących z autentycznych wydarzeń - zabójstwo arcybiskupa, sióstr zakonnych i Jezuitów w Salwadorze stało się inspiracją <a href="http://www.spywriter.com/pl/autor.html" target="_blank">mojej trzeciej powieści</a>.</p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
