<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>rozrywki &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/rozrywki/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "rozrywki"</description>
	<pubDate>Mon, 08 Sep 2008 13:16:01 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Jekyll &amp; Hyde w chorzowskim Teatrze Rozrywki]]></title>
<link>http://grudnik.wordpress.com/?p=13</link>
<pubDate>Sat, 05 Apr 2008 07:54:54 +0000</pubDate>
<dc:creator>Krzysztof Grudnik</dc:creator>
<guid>http://grudnik.wordpress.com/?p=13</guid>
<description><![CDATA[
Muszę przyznać, że musicale jakoś wcześniej wywierały na mnie raczej negatywne wrażenie. Jed]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:center;"><img src="http://www.teatr-rozrywki.pl/spektakle/92.jpg" alt="afisz" width="261" height="311" /></p>
<p>Muszę przyznać, że musicale jakoś wcześniej wywierały na mnie raczej negatywne wrażenie. Jednak ostatnio obserwuję tu pewien zwrot. Może on wynikać z dopasowania produkcji do mojego gustu albo do zmiany gustu jako takiego. W każdym razie po filmie <a href="http://sweeney.todd.filmweb.pl/"><em>Sweeney Todd: Demoniczny golibroda z Fleet Street</em></a> z Johnnem Deppem i Heleną Bonham Carter w rolach głównych, postanowiłem wybrać się do chorzowskiego <a href="http://www.teatr-rozrywki.pl/">Teatru Rozrywki</a> na adaptację powieści Roberta Louisa Stevensona <em>Doktor Jekyll i pan Hyde</em>.</p>
<p>Ta neoromantyczna opowieść o doktorze Henrym Jekyllu, który w wyniku przeprowadzanych na sobie samym eksperymentów naukowych zamienia się w demonicznego pana Hyde'a, stała się podstawą wielu przedstawień, nie tylko teatralnych, ale także - a raczej przede wszystkim - filmowych. Bardzo często owe adaptacje bywały uwspółcześniane. Całe szczęście, Teatr Rozrywki wystawia wersję w miarę wierną oryginałowi. Z drugiej strony, uważny widz bez problemu zaktualizuje fabułę opowieści w procesie interpretacji. Historia ta porusza szereg tematów uniwersalnych, jak ontologia dobra i zła, relatywizm normalności, pochodzenie agresji, zwierzęcość i demoniczność jako część ludzkiej osobowości, itd.</p>
<p>Przy okazji powraca temat, który Stevenson mógł (choć nie musiał) wpisać w swą powieść zupełnie nieświadomie: otóż rola substancji psychoaktywnych (narkotyków) w kształtowaniu czy też stanowieniu osobowości. Przecież już w czasie amerykańskiej rewolucji narkotykowej, badacze tacy, jak <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Albert_Hofmann">Albert Hofmann</a> czy <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Timothy_Leary">Timothy Leary</a> głosili możność realnej ingerencji w ludzką psychikę (tak zwane <em>wdruki</em>) przy użyciu środków psychodelicznych.</p>
<p>Ale wróćmy do samego przedstawienia. Jak zwykle, w każdym niemal musicalu, razi mnie liryczność dialogów. Ot, taki paradoks. Przedstawienie dramatyczne opierać się powinno (moim zdaniem) na błyskotliwych dialogach. Tym czasem musicale, by umożliwić aktorom wykonywanie piosenek, składają się w dużej części z monologów, które niewiele do samej fabuły wnoszą. Przez to robi się z tego teatr romantyczno-sentymentalny, miałki, gdzie każdy jeno wzdycha, użala się nad sobą i nad światem.</p>
<p>Poza tym minusem, który w przypadku musicalu musi być bardzo ciężko przeskoczyć, <em>Jekyll i Hyde </em>to dzieło robiące ogromne wrażenie, dopracowane w każdym fragmencie. Dobra gra aktorów, doskonałe kostiumy i dekoracje i - najlepsze ze wszystkiego - sceny zbiorowe z udziałem zespołu tanecznego. Taniec pacjentów szpitala psychiatrycznego, którzy chaotycznie, a zarazem w przemyślany sposób, rzucają się po scenie w kaftanach bezpieczeństwa, lub taniec cieni - wypadają genialnie.</p>
<p>Cały spektakl bardzo mroczny. Gotycki, w podwójnym rozumieniu tego słowa. Po pierwsze, w rozumieniu literackim (<a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Gotycyzm">gotycyzm</a>), jako pewna estetyka, zbiór elementów (dekoracji, scenerii, zachowań, usposobień i konstrukcji fabuły) charakterystycznych, mających swe początki w przedromantycznym ruchu literackim z połowy XVIII wieku. Po drugie, w rozumieniu współczesnym, jako subkultura (<a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Subkultura_gotycka">subkultura gotycka</a>), która także wykształciła (czy też skompilowała) swój charakterystyczny okręg semiotyczny. Tak więc w przedstawieniu, obok duchów, wariatów, ożywających cieni, szaleńców, demonów, zobaczymy również lateksowe kostiumy, pejcze i tak dalej. Takie zestawienie - które w zasadzie można uznać za jedyne uwspółcześnienie - niektórym przypadnie do gustu, innym zupełnie się nie spodoba. Ja w każdym razie je kupuję.</p>
<p>Zachęcam do obejrzenia przedstawienia. Jest dobre jako takie, a jako musical (do którego przykładam skalę trochę inną), jest doskonałe. Na koniec kilka zdjęć ze strony TR, na zachętę:</p>
<p><img src="http://www.teatr-rozrywki.pl/obrazki/354.jpg" alt="" width="500" height="333" /><img src="http://www.teatr-rozrywki.pl/obrazki/358.jpg" alt="" width="500" height="333" /><img src="http://www.teatr-rozrywki.pl/obrazki/361.jpg" alt="" width="500" height="333" /></p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
