<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>rozmyslna &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/rozmyslna/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "rozmyslna"</description>
	<pubDate>Fri, 25 Jul 2008 18:43:22 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[jutro wyjeżdża. (wątpię czy) będzie szczęśliwa.]]></title>
<link>http://bardziej.wordpress.com/?p=67</link>
<pubDate>Tue, 24 Jun 2008 20:56:50 +0000</pubDate>
<dc:creator>bardziej</dc:creator>
<guid>http://bardziej.wordpress.com/?p=67</guid>
<description><![CDATA[Pakowałyśmy się od jakiegoś czasu. Jutro wyjeżdżamy w różne strony. Rok, który wiele zmieni]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Pakowałyśmy się od jakiegoś czasu. Jutro wyjeżdżamy w różne strony. Rok, który wiele zmienił, który minął za szybko i którego być może lepiej żeby nie było.
<p>
Nie umiem. Ta świadomość, to że chciałabym całkowicie sama i z dala od wszystkiego. Do pracy jadę, potem najtrudniejszy okres, a potem koniec. I to że bez domu, lepiej nie myśleć. I to, że bez alkoholu i bez papierosów, ciekawe jak będzie. Morze, plaża. Żeby wtedy nikogo nie było i można było słuchać Groniec i robić zdjecia. Nie czuć nic i nie pamiętać.
</p>
<p>
Egzamin przekładany z dnia na dzień, jutro ostatni termin, nadal nie umiem.<br />
Wyczerpanie.
</p>
<p>
Przyszedł Ropuch. Dziwna to była rozmowa, gdyż twierdził, że mnie się boi. Określił mnie jako jutę. Jako silną i twardą kobietę, niejednokrotnie silniejszą od faceta. A przecież ktoś musi to właśnie przeżyć i w ten sposób i dlatego wypadło na mnie, tak to sobie tłumaczę. O wielu rzeczach rozmawialiśmy. Ciekawe...</p>
<p>
Chcę zostać i się kisić.<br />
Bardzo się boję o przyszłość.
</p>
<p>
Jeśli wyjadę, nie wiem czy będę mieć internet. Na wszelki wypadek wzięłam książki o językoznawstwie.<br />
Smutno.<br />
Wiesz, który trochę przerobiłam w tytule, zawsze był, kiedy jechałam do Babci.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[któraś z kolei.]]></title>
<link>http://bardziej.wordpress.com/?p=63</link>
<pubDate>Thu, 19 Jun 2008 18:12:44 +0000</pubDate>
<dc:creator>bardziej</dc:creator>
<guid>http://bardziej.wordpress.com/?p=63</guid>
<description><![CDATA[Wstaję rano i pytam o sens. Dziwnie się żyje bez sensu. Wieczorem próbuję go znaleźć w minion]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Wstaję rano i pytam o sens. Dziwnie się żyje bez sensu. Wieczorem próbuję go znaleźć w minionym. Nic. Nieodparte wrażenie, że wszyscy tłumacze, słowofile już byli, już są, że na mnie nie ma miejsca i, że na mnie w ogóle już za późno, bo przecież nic nie wiem i zdecydowanie nie zdążę.</p>
<p>
Poszłyśmy na targ przed halą targową ( normalne życie, jeszcze jednak gdzieś), nasze zakupy owoców i warzyw zdecydowanie wzbudzały uwagę sprzedawców. Ogórki wybierane na dotyk. Zdecydowany protest, że Pan Sprzedający sam nam wybierze i czy dla nas to one muszą być odpowiednio chropowate. Ziemniaki też dwa olbrzymie, żeby się szybko obierały. Obiad w kuchni, w normalnym mieszkaniu. Ba. A potem szczere wyznanie, że żadna z nas nie ma domu.
</p>
<p>
Bo gdyby znowu można było wrócić ten zaczarowany świat.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Cele.]]></title>
<link>http://bardziej.wordpress.com/?p=59</link>
<pubDate>Sun, 15 Jun 2008 11:25:56 +0000</pubDate>
<dc:creator>bardziej</dc:creator>
<guid>http://bardziej.wordpress.com/?p=59</guid>
<description><![CDATA[Wyjechać. Schować się i jakby nie być.
Ciśnienie dziś nie to.
I kiedyś przez chwilę tak koch]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Wyjechać. Schować się i jakby nie być.<br />
Ciśnienie dziś nie to.<br />
I kiedyś przez chwilę tak kochać, że aż się zapomnieć.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[2.]]></title>
<link>http://bardziej.wordpress.com/?p=54</link>
<pubDate>Tue, 10 Jun 2008 21:57:32 +0000</pubDate>
<dc:creator>bardziej</dc:creator>
<guid>http://bardziej.wordpress.com/?p=54</guid>
<description><![CDATA[Uczenie się w snach i nad ranem. I niepewność widzę, znaczy widziałam. Niewiemco boli dalej.
W]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Uczenie się w snach i nad ranem. I niepewność widzę, znaczy widziałam. Niewiemco boli dalej.<br />
Wątpliwości czy w przyszłym roku będzie akademik, regulaminy ciągle się zmieniają, brakuje oczu z tyłu głowy. Przed egzaminem w kolejce dowiaduje się właśnie o zmianach, dodatkowo nie wiem co umiem, czego nie. Dzwonię do Mamy, brakuje mi już siły i zrozumienia. Ja wiedziałam, że data 10. jest z czymś związana, nosem coś czułam, zwłaszcza, że nie wiedzieć czemu obudziłam się o 4.30, właściwie to zerwałam się z łóżka.<br />
2 miesiące. Myślałam, że nie można, że nie da się żyć tak właśnie. Wydaje mi się, mówię, że "odeszła", czyli że przyjdzie, nie że ja też odejść muszę, że jeśli będę wystarczająco dobra/grzeczna/uśmiechnięta/poukładana/czymś się przysłużę wiedzieć komu to wróci. Że zdać sesję, być może przeczekać wakacje, że wróci, a ja będę opowiadać jak było ciężko, że jej nie było i ilu rzeczy się nauczyłam. I że przytuli jak ona, że będzie do kogo jechać, śpieszyć się, porównywać, że dzieciństwo jeszcze nie minęło, że większość najdroższych mi rzeczy już jest wyrzucona, że cmentarz wiejski, że tam gdzie chciała, że jednak nie, że to nie prawda, że rośnie tam trawa i drzewa, że pająki nie próżnują, że dużo rzeczy jakoś tak trafił szlag, że życie się zmieniło, że czuję się zamrożona w środku i zastanawiam się nad tym co trzeba zrobić i do czego dojść, że nie zrobi mi już pierogów, soku jabłkowego też, nie pojadzie na działkę, ani ja z nią, nie będą ćwierkały jej ptaszki, gdy będzie pracować, męczyć się, ale mówić, że dzięki temu czuje się zdrowsza.<br />
Babcia.<br />
Ona jak miała trudno zawsze prosiła swoją Mamę, żeby się za nią wstawiała. Nie mówiłam jej, kiedy było mi ciężko, wolałam nic nie mówić, teraz mogę mówić wszystko, nie zaszkodzi jej na serce, nie skoczy jej ciśnienie, nie będzie bolało w piersiach. Mogę ją zabierać wszędzie, nie będzie mi już mówić, że ja tak szybko chodzę, że ona też tak kiedyś, nie powie wstań na chwilkę, muszę odpocząć.<br />
Wierzę, że jest teraz silna, niezmęczona, zupełnie inna, ale jednak moja i przy mnie. Że to wszystko ma sens. Że to jednak ma sens.<br />
Mimo wszystko ja ciągle nie rozumiem.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Niedzielno-sobotnie myśli moje z małym bólem zmieszane.]]></title>
<link>http://bardziej.wordpress.com/?p=51</link>
<pubDate>Sun, 08 Jun 2008 09:41:26 +0000</pubDate>
<dc:creator>bardziej</dc:creator>
<guid>http://bardziej.wordpress.com/?p=51</guid>
<description><![CDATA[Aż postanowiłam o tym napisać. Na mail przychodzą mi codziennie różne oferty pracy, ale poniew]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Aż postanowiłam o tym napisać. Na mail przychodzą mi codziennie różne oferty pracy, ale ponieważ nie jestem zainteresowana, z mailingu wypisywać się nie chcę, to najczęsciej lądują te maile w koszu. Dziś jednak postanowiłam otworzyć i przeczytać i ...ubawiłam się. Otóż, przeczytałam, że:<br />
"Firma P....t poszukuje :- Wróżek do zdalnej obsługi połączeń ezoterycznych- Wymagana wiedza i doświadczenie z zakresu ezoteryki- Elastyczne godziny pracy- Może być to Twoja dodatkowa praca- Pracujemy 7 dni w tygodniu w godzinach od 10:00 do 24:00-"<br />
Więc jednak globalizacja, postęp techniczny robią swoje.
<p>
Nie mogę się odpędzić od myśli, które przenoszą mnie we wczorajszy wieczór. Bo i chodzenie po sklepach i szukanie koniecznie ciemnozielonej koszulki męskiej, z jakimś najlepiej militarnym nadpisem, i rozmowy w tym czasie o mężczyznach, z którymi się spotykałam od czasu naszej ostatniej rozmowy, i taki jeden pan, który był na zakupach z synem, niespodziewanie dziwnie się przyglądający i przysłuchujący, i inni mężczyźni w galerii, z kategorii powyżej mojej wiekowej przyglądający się, przypatrujący się. Dojrzali oni.<br />
Na Plantach rozmowy o snach, o zmianach, o sercu, decyzjach i o wyborach kobiet. I że sny mam zdrowe - sny człowieka, który przeżywa. I przytul taki mocny, że będący wtulem, taki mocny, że nie ranił osoby przytulającej, że nie bolał ją mój strach i mój ból.
</p>
<p>
I to, że on - kiedyś zawsze wydawał się silny i zaradny, z czasem coraz bardziej taki, że go rozumiem, że wiem, nim chce powiedzieć, że mogę tylko słuchać.<br />
Że jednocześnie jedną osobę potrafić słuchać i z nią rozmawiać i milczeć, to naprawdę rzadko się zdarza. Więc niech się zdarzy, bez odległości i z odkryciem w niej człowieka.
</p>
<p>
A dziś ból. Taki fizyczny, taki niezrozumiały, taki mój.<br />
I KAWA pyszna, z pianką, słodka. Żeby czuć, że się żyje, trzeba korzystać ze zmysłów, które mamy.
</p>
<p>
5 lat, a ile wszystkiego inaczej.
</p>
<p>
Po raz kolejny wyszła na jaw Twoja siła psychiczna. Nie każdy człowiek z Twoją historią życia potrafiłby się podnieść.<br />
A najwięcej i tak przez Twardowskiego, który być może już od dawna ogląda Boga, weryfikując swoje pisanie o nim. Kiedy Bóg zamyka drzwi, to otwiera okno. Więc kiedy jest mi tak źle, że zupełnie jak pułapka, bez wyjścia i kół ratunkowych, wtedy najwięcej sił i chyba nawet myśli wkładam nie w zastanawianie się nad sytuacją, a w szukanie okna. I już nie zadaję poważnych pytań, odpowiedzi na nie i tak przychodzą, kiedy chcą. </p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Po kolei]]></title>
<link>http://bardziej.wordpress.com/?p=31</link>
<pubDate>Sun, 18 May 2008 20:42:45 +0000</pubDate>
<dc:creator>bardziej</dc:creator>
<guid>http://bardziej.wordpress.com/?p=31</guid>
<description><![CDATA[Pisać byłoby dużo. Mogę spróbować.
Najpierw o próbnej sensji z coachingu. O tym, że możemy ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Pisać byłoby dużo. Mogę spróbować.<br />
Najpierw o próbnej sensji z coachingu. O tym, że możemy się zastanowić nad jednym problemem i o tym, że z wielu wielu różnych, które szybciutko przebiegły przez głowę Mari powiedziała, że byłaby za tym, żeby nie tracić energii rano, żeby nie marudzić.<br />
I pytanie: dlaczego?<br />
Odpowiedzi: Brak poczucia dobrego wczoraj, niewyspanie, zła pogoda, straszne sny, porównywanie się z innymi, brak planu na dzień... i inne.<br />
I pytanie: co sprawiłoby, że tak by nie było.<br />
Myślę. Wiesz, pewnie to, że wstawałabym nie z poczuciem, że ja Człowiek, wstaję, jestem tym i tym, potrafię to i to i jest super, ale że to ja człowiek Boży. Wszystko mogę w tym, co mnie umacnia.<br />
Maciek tak na dowidzenia, powiedział, że się musi zastanowić nad tym, co mu powiedziałam. Więc zastanowiłam trenera.</p>
<p>
Pilnuję swoich uczuć, planuję czas, poczucie spełnienia.
</p>
<p>
Ostateczne potwierdzenie ślubu z Bogiem. Chyba najpoważniejsze chociażby administracyjnie, ale nie ostatnie. Byłam obserwatorem, a mimo to zapierało dech. A potem jak już było po wszystkim, to takie dziwne poczucie niezrozumienia, że to jest chyba jednak genialne, że w czyimś życiu mogą dziać się takie doniosłe życie.
</p>
<p>
Noc muzeów. A ja wybrałam się tam z mężczyzną. Przez krótką chwilę widziałam jego zdjęcie, spojrzałam na oczy, stwierdziłam, że warto. Dziś pierwsza poranna kawa z nim wypita. Na Brackiej. Jak się uśmiecha, śmieje się jego twarz. Wracając do muzeów-muzeum inżynierii miejskiej-tramwaje, motory i drukarki. Potem niedosyt wiedzy i poznanie historii klawiatury. Muzeum Narodowe i zgłębianie sztuki współeczesnej, czyli co tak naprawdę jest na tym obrazie, uszeregowanie nazw preteksta, ornat, dalmatyka.
</p>
<p>
W środę jadę do Babci...Tęsknię, tęsknię. Śni mi się czasem. Mimo wszystko, lubię te sny.<br />
W kościele na mszy trudno mi wytrzymać. Wszystko dlatego, że pieśniami są te, które pamiętam jeszcze z dzieciństwa, kiedy Babcia była obok, było ciepło, słonecznie i beztrosko...</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Rynek.]]></title>
<link>http://bardziej.wordpress.com/?p=27</link>
<pubDate>Tue, 13 May 2008 18:48:15 +0000</pubDate>
<dc:creator>bardziej</dc:creator>
<guid>http://bardziej.wordpress.com/?p=27</guid>
<description><![CDATA[&#8220;Bo mi życie w krew nie wchodzi, mi tylko uderza do głowy&#8221;

Sen straszny. Straszny, ni]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>"Bo mi życie w krew nie wchodzi, mi tylko uderza do głowy"</p>
<p>
Sen straszny. Straszny, nieprzyjemny i zgrzytający.Poranna bieganina, wykład, krótki spacer i powróciło uczucie strachu. Duże, duże, duże.<br />
Dzień mi się za nim schował.<br />
Ściska gdzieś w środku, ochydne stworzenie.<br />
Wczoraj taka siła, pracę chyba już mam na wakację, uśmiech, lekcja zgrabnie przeprowadzona, łapanie stopa na odciku remontowym autostrady,policja wtedy-genialne to było.<br />
Nie panuję.<br />
Strach tak wielki. Jeszcze tylko ostatni dyżur i do domu. Rower, rynek, mija rower, czapeczka czarna jak moja prawie, też rower, znam go, on mnie nie.<br />
-Bracie, Brat mnie nie zna, ja Brata tak. Błogosławieństwa potrzebuję. Boję się dziś strasznie.<br />
Rozmowa o tym z kim jesteśmy, plany, o tym...że teraz jak w Starym Testamencie, w zasadzie. Krzyżyk w czółko. Z Panem Bogiem.<br />
Odebranie napisanej pracy, dyskusja o tym, co trzeba naprawić.<br />
-O. boję się strasznie. W parczku na ławeczce rozmowa.<br />
-Co mam zrobić?<br />
-Gdybym wiedziała dawno bym to zrobiła.<br />
Sił mi brak. I nie wiem czy się nie użalam nad sobą, ale próbuję ze wszystkich sił, a potem spadam. I pytanie: po co? po co? po co?<br />
I nie wiem. Nie wiem. Nie.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Bo Ty już wiesz, a ja się ciągle spodziewam.]]></title>
<link>http://bardziej.wordpress.com/?p=26</link>
<pubDate>Mon, 12 May 2008 19:23:59 +0000</pubDate>
<dc:creator>bardziej</dc:creator>
<guid>http://bardziej.wordpress.com/?p=26</guid>
<description><![CDATA[Niedziela 3 tygodnie temu. Niewiele z niej pamiętam. Czemu o niej piszę? W Ewangelii słowa: a inn]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Niedziela 3 tygodnie temu. Niewiele z niej pamiętam. Czemu o niej piszę? W Ewangelii słowa: a innego Pocieszyciela dam wam.<br />
Więc Mari myśli, Mari pragnie, ale nie wie jak powiedzieć...Bo Mari chce się przytulić do kogoś, kogo jej przytulenie nie boli, komu nie otworzy zagojonych się z trudem ran...Ale każdy je ma, Mari po kolei odbija się od bliskich ludzi, zamyka się w sobie i czeka.<br />
Nie widzi przyczyn się buntować, wszystko logiczne, prawe, normalne, Pan wszystko wie, da łaskę, doświadcza, wzmacnia, Babci jest TAM lepiej. Logiczne, racjonalne, prawda?<br />
Ale boli, zjada zżera, nie daje się zapić, zamodlić też nie i zawulgaryzmować nie. Siedzi, ściska, denerwuje mnie na innych.<br />
Główne pytanie: Co, jak nazwać i gdzie usystematyzować to coś. Bo Mari większość rzeczy robi rozumowo.<br />
Pisze, a to pisanie jej pomaga, rozważa, podchodzi z tej, z drugiej strony, próbuje zrozumieć.<br />
Nic.<br />
Chyba przyszedł. Pocieszyciel. Mam taką olbrzymią nadzieję. Pierwszy raz chcę coś robić, mam zapał, rozmawiam. Patrzę. Coś się udaje. Odzyskuję wiarę. W siebie wiarę.<br />
Czasami tylko taka myśl, że wszystko wróci do normy. Ale jak wróci, jak już jest inaczej. I taki niepokój, że nie wiem jak będzie.<br />
Leśny dzwonił, niespodzianie zupełnie, rozmowa o wszystkim. Mama O. mówiąca na nas dzieci moje, zapraszająca mnie znowu, mojej Mamy głos silniejszy...Może?<br />
Ty wszystko wiesz...Niech więc Ci będzie.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Proszę Pana, Pan przewidzi, prawda?]]></title>
<link>http://bardziej.wordpress.com/?p=20</link>
<pubDate>Sat, 03 May 2008 20:23:48 +0000</pubDate>
<dc:creator>bardziej</dc:creator>
<guid>http://bardziej.wordpress.com/?p=20</guid>
<description><![CDATA[Czasami świat się kończy i potem trwa dalej.
A jednak nie zastąpi nikt i nic.
Tej utraty.

M. po]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Czasami świat się kończy i potem trwa dalej.</p>
<p>A jednak nie zastąpi nikt i nic.<br />
Tej utraty.</p>
<p>
M. postanowiła żyć bardziej czasowo i namacalnie. Bardziej zmuszać się do odrobienia niektórych rzeczy, większej stanowczości i porządku. Bo to przy Babci Mari czuła się jak dziecko, i jak za kamiennym murem. Teraz go sobie zbuduje sama. Żeby się chronić.<br />
M. zawsze traktowała życie jako wspinaczkę. I generalnie to nigdy nie pozwalała sobie na decydujące opinie, ponieważ następnego dnia można było być już w zupełnie innym miejscu góry i wstydzić się za to, co się myślało wczoraj. I że nigdy nie wie, co jest na szczycie, i że jak się przekroczy ten szczyt, to potem się już schodzi i widzi szerzej i więcej.<br />
Więc M. siedzi na tym szczycie i póki co zastanawia się co zrobić z życiem.<br />
A najpewniej nad tym, jak nie wracać do tego mieszkania, w którym jest zameldowana, a mieć dach nad głową w wakacje i przy tym nie zbankrutować.<br />
Ale M. jednak wierzy, że odpowiedź na to pytanie przyniesie jej czas.<br />
W związku z tym się uczy, dla jego zabicia.<br />
I czeka, jutro wraca taka O. I będziemy robić znowu naszą małą stabilizację.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Rzecz o oknie.]]></title>
<link>http://bardziej.wordpress.com/?p=19</link>
<pubDate>Thu, 01 May 2008 20:32:44 +0000</pubDate>
<dc:creator>bardziej</dc:creator>
<guid>http://bardziej.wordpress.com/?p=19</guid>
<description><![CDATA[I stań przed lustrem.

I powiedz, że to, co Ty przeżywasz
 to Normalne.
I usiądź na łóżku.
I]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>I stań przed lustrem.
<p>
I powiedz, że to, co Ty przeżywasz<br />
 to Normalne.<br />
I usiądź na łóżku.<br />
I powiedz, że ktoś ma podobnie.<br />
Albo inaczej.<br />
Że jego normalne i twoje normalne spełniają standarty życia.<br />
Więc także i normy tych rzeczy, które jesteś w stanie znieść.<br />
I odetchnij.<br />
A potem pozwól sobie na emocje.<br />
Czas.<br />
Minie go trochę.<br />
I wtedy spojrzysz na to inaczej.</p>
<p>I pamiętaj, że ważne to zobaczyć Człowieka w człowieku.<br />
Chyba, dobrze, że przyjechał.</p>
<p>Muzyka. Żeby przypadkiem ciszy nie usłyszeć.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[.]]></title>
<link>http://bardziej.wordpress.com/?p=18</link>
<pubDate>Wed, 30 Apr 2008 09:02:43 +0000</pubDate>
<dc:creator>bardziej</dc:creator>
<guid>http://bardziej.wordpress.com/?p=18</guid>
<description><![CDATA[Dosyć dawno temu stwierdziłam, że muszę ponosić pełną odpowiedzialność za to, co mówię. D]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Dosyć dawno temu stwierdziłam, że muszę ponosić pełną odpowiedzialność za to, co mówię. Dlatego nie można się ze mną pokłucić, a w sprzeczce posługuję się słowami osoby, z którą rozmawiam i jedynie wskazuje na błędy logiczne lub niezgodność między słowami, a tym co za nimi idzie. Kondensuję też treść, czasami na tyle, że muszę rozszyfrowywać, co można zauważyć także po pisaniu.
<p>
Przestałam używać słów zawsze i nigdy, bo każde z nich ma swoje kiedyś. </p>
<p>
I było mi z tym dobrze, do momentu, kiedy w głowie słowa z wiersza- i nigdy nie zobaczę. Pierwszy raz mogę świadomie i z pełną odpowiedzialnością użyć słowa "nigdy". Dopóki jestem właśnie taka-treść i forma, dusza i ciało, to nigdy. I nawet nie śmiem wątpić w to, że to kiedyś mogłoby nie nastąpić.</p>
<p>
Na razie żyj jak umiesz. Przyjadę pierwszego, to coś wymyślimy.</p>
<p>
A ona dziś pojechała w moją stronę, która dziś nie była już moją. Prawie jak siostra. I jak rodzina.</p>
<p>
A wczoraj piosenka jeszcze sorzed studiów: Wybuduj mi dom, kochanie, od samotności wybuduj najdalej....</p>
<p>Zgubiłam się.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Sens.]]></title>
<link>http://bardziej.wordpress.com/?p=17</link>
<pubDate>Fri, 25 Apr 2008 22:58:14 +0000</pubDate>
<dc:creator>bardziej</dc:creator>
<guid>http://bardziej.wordpress.com/?p=17</guid>
<description><![CDATA[&#8220;Kto nigdy nie żył, nigdy nie umiera, nigdy nie kochał, kto nie wie co tęsknota&#8230;]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>"Kto nigdy nie żył, nigdy nie umiera, nigdy nie kochał, kto nie wie co tęsknota..."</p>
<p>Czy tęsknić to zapominać szczegóły?<br />
Czy tęsknić to biec w poszukiwaniu głosu, zapachu, spojrzenia?</p>
<p>"-Bo Ty wierzysz. Tak bardzo, prawda?"<br />
"-Wiary się nie stopniuje."</p>
<p>Po omacku szukam tego okna, które otwiera się wtedy, kiedy Pan Bóg zamyka drzwi.</p>
<p>
Bywam tam. Nie da się ukryć. Od razu po zajęciach dziś( tak wróciłam, tak próbuję chodzić grzecznie) z hałasu ulicy i szybkiego pędu rowerowego zrobiłam myk w klasztorne mury. W ogrodzie modlił się jeden z braci. Klasztor ma to do siebie, że są chwile, kiedy wydaje się zupełnie pusty, potem szelest habitu, odgłos, jaki wydaje różaniec, odgłos kroków...Pojawić się tam, to na jakiś czas przyjąć reguły tam panujące.
</p>
<p>
<b>Już drugi tydzień i jeden dzień. I boli. I pierwsza rozmowa o pogrzebie.</b></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Boli]]></title>
<link>http://bardziej.wordpress.com/?p=16</link>
<pubDate>Fri, 18 Apr 2008 16:57:44 +0000</pubDate>
<dc:creator>bardziej</dc:creator>
<guid>http://bardziej.wordpress.com/?p=16</guid>
<description><![CDATA[Próbuję wrócić. Nie. Nie wiem.

Tworzyła mój świat. Była w nim chyba wcześniej niż ja. Ucz]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Próbuję wrócić. Nie. Nie wiem.
<p>
Tworzyła mój świat. Była w nim chyba wcześniej niż ja. Uczyłam się od niej żyć. Być jak ona-moje marzenie.</p>
<p>
To był chyba 1993 rok. Bawiłam się z nią, uśmiechałam. Powiedziałam: Babciu, jak umrzesz, umrę i ja. Spoważniała. Powiedziała, że nie mogę tak mówić. Nigdy nie umiałam sobie wyobrazić, że mogłoby jej nie być. Kiedy pisała w listach o tym, że może umrzeć, nie czytałam. Kiedy mówiła co robić o jej śmierci prosiłam o zmianę tematu. Kiedy mi się śniło, że umarła, budziłam się wystraszona. Bałam się jej chorób, jej zmęczenia, ale nie mogłam zabronić żyć jej pełnią życia.</p>
<p>
Zawsze świętowaliśmy jej urodziny 1. kwietnia. W dokumentach miała zapisane 17. Przekonała nas, że skoro msza urodzinowa będzie 17, to wtedy też trzeba złożyć jej życzenia.</p>
<p>
Zegnałyśmy się w sobotę po świętach. Powiedziałam, że przyjadę. Nie lubiła czekać na peronie aż pociąg odjedzie. Zrobiłam jej wtedy zdjęcia...</p>
<p>
Minęło 1,5 tygodnia. Chwile po 6, telefon. Babcia umarła...Tydzień przed swoimi 80urodzinami. O 5 rano.
</p>
<p>
Żyłam dla niej. Jeśli coś w życiu robiłam, to dlatego, żeby była ze mnie dumna. Nie umiem dalej. A minął już tydzień. Im dalej, tym bardziej nie umiem. Denerwowały mnie formalności, ale gdyby nie one, nie wytrzymałabym. Dziś pojechała Mama, wróciłam do Kra. Strach aż pęcznieje.</p>
<p>
Wyglądała jakby spała. Czasami wydawało mi się, że zaraz się obudzi, powie coś do niej. Rozmawiam z nią. Przypominam sobie jej słowa. Na pogrzebie poprosiłam o zaśpiewanie jej, naszej piosenki, śpiewała ją w domu kiedy zostawała sama, śpiewała wtedy "Serdeczna Matko".</p>
<p>
Moja Babcia.</p>
<p>
Boli widok ludzi. Boli kiedy się śmieję, boli, kiedy płaczę. Boli uświadamianie sobie, że Mama potrzebuje wsparcia, że póki co, to zauważam, że siły mi się kończą, że muszę być przy niej, że chcę, ale się boję. Bolały słowa, że byłam jej ulubioną wnuczką, zastanawiałam się, czy właśnie oceniają, czy mój ból jest tak duży jak przystało ulubionej wnuczce. Mam rany na ustach, podrapane do krwi nogi, czasami boli coś, co ludzie nazywają sercem.</p>
<p>
Boli to, że śmierci nagle zrobiło się tak dużo. Że komuś ktoś bliski, że komuś ktoś daleki, że ktoś zarzył środki, żeby umrzeć, a żyje. Boli,ale i daje nadzieję to, że trzeba ufać jeszcze bardziej.</p>
<p>
Gdzieś w środku głeboka wdzięczność dla ludzi, którzy pomogli. Wdzięczność dla A. i to, że czasem próbował rozśmieszyć, że starał się podtrzymać na duchu, że zostanie zapamiętany jak Miś Puchatek.</p>
<p>
Czasami są takie końce świata, z którymi niewiadomo co zrobić, które sprawiają, że...Tak właściwie to jeszcze nie wiem. To, że fukncjonuję to z szacunku dla Babci, z tego powodu, że teraz widzi więcej, że nie chcę, żeby jej poświęcenie dla mnie było na nic.</p>
<p>
Żałuję, że nie zadzwoniłam do niej w te ostatnie dni, była chora od poniedziałku. Nie pozwoliła do nas zadzwonić. Nie umiem tego zrozumieć. Obwiniam się o to, co mogło być nie tak.</p>
<p>
Ludzie, znajomi i rodzina, sąsiedzi nie potrafili uwierzyć, że odeszła. Ktoś, kto miał tyle chęci życia.<br />
Boli.</p>
<p>Na jednym kierunku usłyszałam, że w moim życiu zdarzył się taki "problem".Dziwi nieprecyzyjność wyrażania się u filologa. Nie chcę chodzić na zajęcia, widzieć ludzi, że wszystko jak dawniej, a dawniej już nie ma. Nie wiem, co robić ze sobą.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Sny.]]></title>
<link>http://bardziej.wordpress.com/2008/04/01/sny/</link>
<pubDate>Tue, 01 Apr 2008 21:33:36 +0000</pubDate>
<dc:creator>bardziej</dc:creator>
<guid>http://bardziej.wordpress.com/2008/04/01/sny/</guid>
<description><![CDATA[Śni mi się Karpatami. I przecież ja dobrze wiem, że śpię, że gór chyba nie lubiłam kiedyś,]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Śni mi się Karpatami. I przecież ja dobrze wiem, że śpię, że gór chyba nie lubiłam kiedyś, że narzekałam na nie. A przecież śnią się i góry i połoniny i trawy zielone. Jak nie trę oko, jak nie patrzę, a się śnią.</p>
<p>A ja dobrze wiem, że nic nadzwyczajnego w tym nie ma. Ze wszystko za sprawą wiosennego słońca, które...no chyba ogrzewa moje śpiące myśli.<br />
I ja nie mam nic przeciwko temu, żeby mi się znowu śniły Karpaty.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[A wszystko od muzyki się zaczyna.]]></title>
<link>http://bardziej.wordpress.com/2008/03/09/a-wszystko-od-muzyki-sie-zaczyna/</link>
<pubDate>Sat, 08 Mar 2008 23:03:37 +0000</pubDate>
<dc:creator>bardziej</dc:creator>
<guid>http://bardziej.wordpress.com/2008/03/09/a-wszystko-od-muzyki-sie-zaczyna/</guid>
<description><![CDATA[Muzyka.

Siedzieliśmy wtedy z gitarą, bębnami, godziny mocno nocne, mocno śpiące. Dźwięki, ś]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Muzyka.</p>
<p>
Siedzieliśmy wtedy z gitarą, bębnami, godziny mocno nocne, mocno śpiące. Dźwięki, śpiewy. Ja alkohol nie, po środowej przygodzie z kroplówką.
</p>
<p>
I właśnie te piosenki. Trudno się dziwić, że zdarłam sobie gardło. Nie słyszałam ponad 5 lat.
</p>
<p>
Najpierw się ucieszyłam, tamten uśmiech. Potem przypomniałam sobie tamte uczucia, ludzi. I jakby ciągle tam jestem. W tamtych myślach, w tamtym miejscu. Może to i dobrze, kolejna część mnie, którą mogę zintegrować.
</p>
<p>
Myślę.
</p>
<p>
Dzień kobiet. Róża, spacer. I ja. Bo dla mnie prawie najbardziej w życiu ważne jest to,  żeby poznać człowieka, tego właśnie,<br />
 z którym spędzam czas. Poznać tak, żeby go rozumieć. Z jego prywatnym, osobistym prawem do tego, żeby mógł się zachowywać inaczej, niż mi się wydaje, że mógłby.
</p>
<p>
Ciekawe. Jak mnie widzą. I na ile inaczej niż ja siebie.</p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
