<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>romantyzm &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/romantyzm/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "romantyzm"</description>
	<pubDate>Sat, 17 May 2008 06:25:44 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Artysta należy do dzieła]]></title>
<link>http://monikaczaplicka.wordpress.com/?p=68</link>
<pubDate>Tue, 13 May 2008 18:41:23 +0000</pubDate>
<dc:creator>trendexpert</dc:creator>
<guid>http://monikaczaplicka.wordpress.com/?p=68</guid>
<description><![CDATA[„Artysta należy do dzieła,
A nie dzieło do artysty” (Noralis)
Cóż począć? Jestem duszą a]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><em>„Artysta należy do dzieła,<br />
A nie dzieło do artysty” (Noralis)</em></p>
<p>Cóż począć? Jestem duszą artysty. Romantykiem. A przez to moje życie jest bardzo ciężkie.<br />
•	Muszę mieć wokoło artystyczny „porządek”, który nie ma z nim prawie nic wspólnego. Prawie. To typowy bałagan, tyle, że poukładany. Nigdy nic nie gubię, a poza tym daje mi to poczucie bezpieczeństwa. A mamusia się czepia, że chlew.<br />
•	Nie potrafię się skupić inaczej niż w hałasie muzyki. Cisza sprawia, że nie te myśli mnie nawiedzają, a totalny harmider wokół - myśli uciekają daleko przed siebie. Warunki pracy trudne, zwłaszcza, gdy rodzinka w domu...<br />
•	Atrament i papier. Zbankrutować można! Setki, tysiące słów napisanych - i drzewa i lasy wyrąbują wciąż, a jednak piszę i tworzę, bo wierzę, że to ma sens. Tylko inni nie wierzą...<br />
•	Lekkoduch. Zawsze: łatwo, prosto, logicznie i przyjemnie. „Myślę, więc jestem”, dlatego ciągle kombinuję. Wciąż piszę i myślę, tworzę i produkuję. A co z tego mam? Kopa w miejsce, gdzie plecy kończą swą szlachetną nazwę, od życia. Ludzie nie rozumieją artysty i vice-versa, a jednak „Artysta wspiera się na człowieku, jak statua na piedestale” (Voltaire). Ludziu! Zaakceptuj! W moim szaleństwie jest metoda!<br />
•	Wyrażanie myśli. Ciężka sprawa. Bo mówiąc jedno, co innego mam na myśli. A jak o uczuciach mowa, to dno kompletne. „Wyrazem prawdy są czyny nie słowa”. Dodajmy do tego romantyczność- mieszanka wybuchowa...<br />
•	Głowa w chmury mi odpływa. Na ziemi jestem ciałem, ale duchem zaglądam do raju, lub odwiedzam Belzebuba. Zależy od humoru. Wszystkich zainteresowanych darmowym pobytem w piekielnie gorących czeluściach na czas nieokreślony, bilet w jedną stronę, naprawdę gorąco zachęcam. Telefon 0-700-diabelnie...<br />
•	? (to tak dla picu, żeby fajnie wyglądało... =)</p>
<p>Jak widać na załączonym obrazku<br />
Artysta romantyk, to nie kosmita,<br />
nie bestia (choć dobra sugestia =),<br />
ale człowiek, tak jak... Ty?</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Dupa.]]></title>
<link>http://anomandaris.wordpress.com/?p=139</link>
<pubDate>Sat, 19 Apr 2008 18:42:31 +0000</pubDate>
<dc:creator>Anomandaris</dc:creator>
<guid>http://anomandaris.wordpress.com/?p=139</guid>
<description><![CDATA[Rhomantyczne ideały odeszły precz,
pisanie wierszy - teraz to trudniejsza rzecz.
Pod piórem ciąg]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Rhomantyczne ideały odeszły precz,</p>
<p>pisanie wierszy - teraz to trudniejsza rzecz.</p>
<p>Pod piórem ciągle puste linie na krzyż,</p>
<p>daje o sobie znać i wódka i ryż.</p>
<p>Sami widzicie - chyba - idiotyzm tematu,</p>
<p>co kręcić miał ludnością światu.</p>
<p>I jeszcze forma - septerneum meam.</p>
<p>Czy jakoś tak...</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Grypa]]></title>
<link>http://wydrylowanyhazardius.wordpress.com/?p=55</link>
<pubDate>Tue, 15 Apr 2008 18:01:23 +0000</pubDate>
<dc:creator>Hazardius</dc:creator>
<guid>http://wydrylowanyhazardius.wordpress.com/?p=55</guid>
<description><![CDATA[Kocham tę kur*ę&#8230;
Jestem chory. Jutro idę do szkoły, bo mamy trzy ważne dla mnie rzeczy:
-]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Kocham tę kur*ę...</p>
<p>Jestem chory. Jutro idę do szkoły, bo mamy trzy ważne dla mnie rzeczy:<br />
-sprawdzian z Romantyzmu;<br />
-rozpoczęcie "Pana Tadeusza";<br />
-ocena z ostatniej kartkówki z niemieckiego będzie wiadoma.</p>
<p>:D</p>
<p>Ch*jowo!</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Sprzątaj, uszczęśliwiaj, uprawiaj seks]]></title>
<link>http://dziewczynka.wordpress.com/2008/03/27/sprzataj-uszczesliwiaj-uprawiaj-seks/</link>
<pubDate>Thu, 27 Mar 2008 15:07:34 +0000</pubDate>
<dc:creator>Mała dziewczynka</dc:creator>
<guid>http://dziewczynka.wordpress.com/2008/03/27/sprzataj-uszczesliwiaj-uprawiaj-seks/</guid>
<description><![CDATA[Za Dziennikiem:
Sprzątaj, uszczęśliwiaj, uprawiaj seks
Jest nadzieja dla mężczyzn, którzy narz]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Za <strong>Dziennikiem</strong><a href="http://ireneusz.s.wierzejski.org/" title="Ireneusz S. Wierzejski">:</a></p>
<blockquote><p><strong><a title="Sprzątaj, uszczęśliwiaj, uprawiaj seks" rel="nofollow" target="_blank" href="http://www.dziennik.pl/kobieta/seksiemocje/article142986/Sprzataj_uszczesliwiaj_uprawiaj_seks.html">Sprzątaj, uszczęśliwiaj, uprawiaj seks</a></strong></p>
<p>Jest nadzieja dla mężczyzn, którzy narzekają na oziębłość partnerek. Może zabrzmi to kontrowersyjnie, ale mogą sobie oni zapracować na lepsze życie seksualne. Ale jak? W prosty sposób. Im więcej pomagają swoim kobietom w pracach domowych, tym większe osiągają zadowolenie w łóżku. Faceci, oczywiście!</p>
<p>Amerykańscy naukowcy dowiedli, że pomagający w domu mężczyźni mają lepszy seks. A jeden z ekspertów, dr Scott Coltrane zbadał zależność między udziałem w pracach domowych a częstotliwością, z jaką faceci uprawiają seks. Jak się okazało, im częściej mężczyźni biorą się za sprzątanie, tym szczęśliwsze są kobiety. I w konsekwencji chętniej kochają się ze swoimi facetami.</p>
<p>A jak sytuacja wygląda, gdy mąż dużo czasu poświęca dzieciom? Nieciekawie. Taką nadgorliwość kobiety oceniają jako brak zainteresowania jej osobą. Panowie - nianie rezygnują bowiem z romantycznych momentów i przytulania swojej partnerki. O pieszczotach nie ma nawet co wspominać...</p></blockquote>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Korzyści z miłości.]]></title>
<link>http://alex118.wordpress.com/2008/03/24/korzysci-z-milosci/</link>
<pubDate>Mon, 24 Mar 2008 15:57:02 +0000</pubDate>
<dc:creator>Qualite</dc:creator>
<guid>http://alex118.wordpress.com/2008/03/24/korzysci-z-milosci/</guid>
<description><![CDATA[
Nawet największy twardziel nie potrafi się jej oprzeć. Miłość jest jak grom z jasnego nieba.
]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<blockquote>
<p class="lead">Nawet największy twardziel nie potrafi się jej oprzeć. Miłość jest jak grom z jasnego nieba.</p>
</blockquote>
<blockquote><p><b>Ci, którzy myślą, że przydarza się jedynie młodym, są w błędzie. Oszaleć z miłości można nawet... po osiemdziesiątce. Euforia czy cierpienie?</b><br />
<b> </b><br />
Co sprawia, że miłość potrafi zaślepić, odebrać rozum, ba – nawet pchnąć w szpony nałogu? Naukowców zgłębiających sekrety ludzkiego mózgu od dawna nurtowało to pytanie. W ostatnich latach zyskali oni możliwość obserwowania wnętrza mózgu "na żywo" za pomocą nowego, funkcjonalnego rezonansu magnetycznego.</p>
<p><b>Zakochany mózg aż iskrzy</b><br />
<b> </b>Supernowoczesne urządzenie pozwala nie tylko zajrzeć do mózgu, ale też śledzić na ekranie jego pracę. Co ujrzeli neurolodzy?<br />
U zakochanych ludzi ośrodki mózgu odpowiedzialne za odczuwanie emocji (np. jądro ogoniaste) przypominają iskrzące punkciki, jakby odbywał się w nich festyn fajerwerków. Naukowcy postanowili powtórzyć badania po dwóch latach, gdy miłosna gorączka trochę już opadła. Okazało się, że aktywność tych ośrodków wyraźnie zmalała, pobudzeniu natomiast uległy te części mózgu, które odpowiadają za przywiązanie do ukochanej osoby. Wniosek? Ostra faza zakochania trwa zwykle krócej niż dwa lata.</p>
<p><b>Romantyzm serca czy coś więcej?</b><br />
<b> </b>Święcie wierzymy, że gdy dopadnie nas strzała Amora, nasze serce przepełniają romantyczne uczucia. Przez 24 godziny na dobę myślimy o najdroższej osobie. Tymczasem, jak twierdzą eksperci, magiczna miłosna więź to nie tylko porywy serca. Sprawa jest o wiele bardziej skomplikowana...</p>
<p><b>Mobilizacja od stóp do głów</b><br />
<b> </b>W ciałach zakochanych w każdej sekundzie zachodzą setki reakcji chemicznych. Dzięki nim uzależniamy się od partnera, a ściślej – od euforycznego stanu, jaki w nas wywołuje. Dla organizmu jednak zakochanie to coś w rodzaju megastresu. Gigantyczne napięcie, określane jako gorączka miłosna, mobilizuje wiele narządów.</p>
<p><b>MÓZG</b><br />
<b> </b>Zaczyna np. wytwarzać serotoninę i fenyloetyloaminę, która wywołuje stan zbliżony do narkotycznego transu. Emanujemy szczęściem, nie czujemy zmęczenia, głodu i senności. Szare komórki pracują na najwyższych obrotach, szybciej zapamiętujemy, ale uwaga! Możemy mieć problemy z koncentracją...</p>
<p><b>SERCE</b><br />
<b> </b>Pompuje krew jak szalone, co pobudza krążenie zarówno w kończynach, jak i mózgu. Miłość może nawet spowodować nieznaczny wzrost ciśnienia krwi.</p>
<p><b>NADNERCZA</b><br />
<b> </b><br />
Zwiększają produkcję hormonów płciowych i adrenaliny. Czujesz się seksowna i pewna siebie. Twoja twarz promienieje, oczy nabierają blasku. Na głowach łysych mężczyzn mogą pojawić się włosy!<b></b></p></blockquote>
<blockquote><p><b>JAJNIKI</b><br />
<b> </b>Produkują więcej estrogenów – hormonów kobiecości.</p>
<p><b>JELITA</b><br />
<b> </b>Ich ruchy stają się szybsze. Gdy jesteś zakochana, możesz schudnąć parę kilogramów.</p>
<p><b>UKŁAD ODPORNOŚCIOWY</b><br />
<b> </b>O 30 proc. wzrasta liczba limfocytów, dlatego w miłosnej gorączce rzadziej dopada Cię grypa czy zatrucie.</p>
<p>Miłość wpływa zatem korzystnie na ciało i psychikę. Czy jednak dotyczy to także nieszczęśliwej miłości? Kardiolodzy z uniwersytetu Baltimore (USA) badali serca pechowców kochających bez wzajemności. Uczestników eksperymentu przez cztery lata poddawano badaniom (m.in. EKG, echo serca, analiza krwi). Co się okazało? Nieszczęśliwie zakochani mieli we krwi 20–30 razy więcej adrenaliny niż mają ludzie przywożeni do klinik kardiologicznych z zawałem.<br />
A właśnie nadmiar tej substancji, zwanej hormonem stresu, powoduje duże zakłócenia w pracy serca.</p>
<p><b>FEROMONY – miłosne wabiki</b><br />
<b> </b>To właśnie dzięki nim Casanova cieszył się megapowodzeniem u pań. Bezwonne lotne cząsteczki (odkryto je w latach 70. XX w.) wytwarzane przez każdego z nas, jak magnes przyciągają osobników płci przeciwnej (silnie działają na ich czułe receptory). <font color="#c1000f"><i><font color="#ac000a">Feromony ukochanego mężczyzny wpływają na nasze samopoczucie (działają antydepresyjnie).</font><b> </b></i></font>Podobno u kobiet najwięcej wytwarza się ich podczas owulacji. Zaprogramowała nas tak natura, by łatwiej nam było złowić ukochanego w miłosne sieci.</p>
<p><b>KOCHLIWI CI POLACY</b><br />
<b> </b>60% młodych Polaków zakochało się w ostatnim roku.<br />
55% wierzy w miłość od pierwszego wejrzenia.<br />
50% z nas wierzy, że prawdziwa miłość zdarza się raz w życiu.<br />
5% z nas nigdy nie kochało.</p></blockquote>
<blockquote></blockquote>
<div align="right">
<pre><font color="#1e1e1e"> Źródło: polki.pl</font></pre>
</div>
<p>Co ta miłość robi z człowieka :D</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Ile czasu zajmuje znalezienie miłości?]]></title>
<link>http://dziewczynka.wordpress.com/?p=109</link>
<pubDate>Fri, 21 Mar 2008 11:02:25 +0000</pubDate>
<dc:creator>Mała dziewczynka</dc:creator>
<guid>http://dziewczynka.wordpress.com/?p=109</guid>
<description><![CDATA[Z Dziennika:
Ile czasu zajmuje znalezienie miłości?
Miłość od pierwszego wejrzenia? To dobre dl]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Z <strong>Dziennika</strong>:</p>
<blockquote><p><strong><a href="http://www.dziennik.pl/kobieta/seksiemocje/article140751/Ile_czasu_zajmuje_znalezienie_milosci_.html" title="Ile czasu zajmuje znalezienie miłości?" rel="nofollow" target="_blank">Ile czasu zajmuje znalezienie miłości?</a></strong></p>
<p>Miłość od pierwszego wejrzenia? To dobre dla książąt i księżniczek z bajek. W rzeczywistości potrzebujemy dużo więcej czasu, by dać się porwać romantycznym uczuciom i znaleźć tego jedynego.</p>
<p>Portal BT PodShow postanowił zbadać, kiedy się zakochujemy. Okazało się, że nasze serce naprawdę mocno bije dopiero po 22 randkach i co najmniej trzech nocach spędzonych razem. Mało tego, by być pewnym, że to uczucie na całe życie, trzeba mieć już za sobą co najmniej trzy poważne związki.</p>
<p>Tak więc przed singielkami i singlami, który chcą się w końcu z kimś poważnie związać, sporo pracy. Jednak studiując wyniki ankiety mogą wyciągnąć pożyteczne dla siebie wnioski, które pomogą im znaleźć tego jedynego. Wiadomo już bowiem, jakie cechy najbardziej denerwują u potencjalnych partnerów. Są to niedostateczna higiena osobista, brak poczucia humoru i bałaganiarstwo w łóżku.</p></blockquote>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Ile kobiet ma polski kochanek?]]></title>
<link>http://dziewczynka.wordpress.com/?p=83</link>
<pubDate>Tue, 26 Feb 2008 17:13:31 +0000</pubDate>
<dc:creator>Mała dziewczynka</dc:creator>
<guid>http://dziewczynka.wordpress.com/?p=83</guid>
<description><![CDATA[Z Dziennika:
Ile kobiet ma polski kochanek?
A jednak pozory mylą. Okazuje się, że nasi panowie, k]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Z <strong>Dziennika</strong>:</p>
<blockquote><p><strong><a href="http://www.dziennik.pl/kobieta/seksiemocje/article129971/Ile_kobiet_ma_polski_kochanek_.html" title="Ile kobiet ma polski kochanek?" target="_blank" rel="nofollow">Ile kobiet ma polski kochanek?</a></strong></p>
<p>A jednak pozory mylą. Okazuje się, że nasi panowie, którzy z lubością oglądają się za spódniczkami i plotkują w męskim gronie na temat kobiecych krągłości, wcale nie zmieniają partnerek jak rękawiczek. Ta sama reguła dotyczy kobiet, ale ten fakt nie dziwi chyba nikogo. Kobiety z zasady są wierniejsze i stałe w uczuciach.</p>
<p>Ze "Światowego badania jakości życia seksualnego" wyraźnie wynika, że Polacy mogą pochwalić się najmniejszą liczbą partnerów w Europie. W swoim całym życiu polscy mężczyźni mają średnio 12 partnerek - o 17 mniej niż Austriacy, którzy są absolutnym liderem w rankingu. Polki zadowalają się pięcioma kochankami (dla porównania Austriaczki 17!).</p>
<p>Choć jesteśmy najmniej doświadczeni w Europie, uważamy, że nasze życie erotyczne wcale nie jest ubogie. Prawie połowa badanych twierdzi, że częstotliwość, z jaką uprawia seks, jest zadowalająca.</p>
<p>Na pytanie, "co wpłynęłoby na poprawę życia erotycznego", Polacy na pierwszym miejscu wymieniają więcej romantyzmu (45 proc.) i zabawy (41 proc.), mniej stresujące życie (38 proc.) i więcej czasu dla swoich partnerów (30 proc.).</p></blockquote>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Nocne ścieżki.]]></title>
<link>http://anomandaris.wordpress.com/?p=114</link>
<pubDate>Fri, 22 Feb 2008 20:17:47 +0000</pubDate>
<dc:creator>Anomandaris</dc:creator>
<guid>http://anomandaris.wordpress.com/?p=114</guid>
<description><![CDATA[    Nocą ciemną, gdy już światła zapadły gdzieś po dachach szarych budynków, gdzieś dale]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>    Nocą ciemną, gdy już światła zapadły gdzieś po dachach szarych budynków, gdzieś daleko, za horyzont, niosąc dar życia innym nieszczęśnikom na drugiej półkuli. Całun ciemności i zimnej mgły opadł na wilgotne ulice po niedawnej mżawce, którą jeszcze było czuć w powietrzu. Pomarańczowe światło latarni obarczało jarzmem cieni wszelkich przechodniów, którzy zdecydowali się na ten nocny, pełen wyrzeczeń i boleści spacer.</p>
<p>Wyrzeczenie spokoju nadeszło z chwilą, gdy do pracującego umysłu dotarł sygnał, że jest pełnia, że noc na pewno będzie nieprzespana, że znowu będą myśli dziwne i wielorakie na tematy, które normalnie by nie przyszły do głowy. Spokój mógł trwać w pracy, ale Ci przechodnie odczuli niepokój, czysto romantycznie wywołany pełnią księżyca i możliwością spacerowania wśród mgieł po mokrych, pustych ulicach, ciesząc się mimowolnie spokojem całego miasta. Wyrzekli się oni ciepła domowego ogniska(czyt. kaloryferów), gorącej herbaty z rumem bądź kawy po irlandzku w przytulnym fotelu przy płonącym kominku. Beztroska również odpłynęła z chwilą wstąpienia na płyty chodnikowe, które niosły czasami nie wiadomo gdzie i nie wiadomo którędy, gdzie wszędzie można było spotkać osobniki lubujące się w nocnych polowaniach na bezbronne ofiary, ofiary losu. Bezpieczeństwo musiało być zachowane w takich chwilach, spokój i lód pokrywające wszelkie emocje, rozwaga i spokój, królujący pośród dzikich barbarzyńskich chęci wyładowania agresji. Lecz by wstąpić na ścieżkę i nie znaleźć jej kresu u stóp nocnego łowcy, trzeba wykazywać się sprytem i szybkością, atutami każdego myśliwego, które pozwolą wybrać odpowiednią drogę, odpowiedni szlak dla naszych pieszych, nocnych wędrówek we mgle.</p>
<p>Pierwsza boleść jest uderzeniem bólu, lekkim, acz dokuczliwym, wpijającym się w umysł gwałtownym sygnałem, idącym bezpośrednio od pięta obtartej przez nowe, niewychodzone buty. Buty lśniące, wypolerowane, z długimi noskami, noszące ślad elegancji i elegancji kroczą po chodnikach, nierzadko depcząc trawę, skrzącą się od zbierającej się rosy, czasami wstępują na ławki i zastygają w bezruchu, kierując swoje czubki w rozgwieżdżone niebo ze światłem księżyca w tle. Cios piękna, tak nagły i spontaniczny, jest kojącym balsamem na ciało i umysł, wypełniającym cały obszar połączonych ze sobą neuronów widokiem, jaki się przed oczami roztacza, który gdzieś maluje się w oddali. Znika też boleść i zostaje spokój.</p>
<p>Spokój człowieka, który zobaczył jeden z cudów Bożych, coś tak pięknego, tak poruszającego, że nie mogło być dziełem przypadku czy zbiegu okoliczności, coś co musiało zostać powołane przez Istotę Najwyższą, może nieokreśloną, może obojętną, może kochającą, ale w którą wierzy bez mała cały świat. Coś musi być w tym, że w ludzkich sercach króluje wiara, włada potęga mogąca, przysłowiowo, czynić cuda. Poza tym ludzie bez wiary, w cokolwiek, są w takie mgliste noce niestrawni.</p>
<p>Wreszcie buty schodzą z ławki, ich noski na powrót zwracają się w stronę ścieżki, krok zostaje dopełniony, drugi przypieczętowuje sprawę i zarządzany jest powrót do domu, bo mróz i zimno oraz wilgotność mgły nader często przyprawiają ludzi o choroby. Innymi chodnikami, stąpając na innych płytach chodnikowych nocny marek, wielbiciel księżyca w pełni, idzie w stronę swojego locusa, gdzie spędzi resztę bezsennej nocy na marzeniach sennych, koszmarach, wielkich wizjach, wspaniałych planach oraz na myśli, że one wszystkie skazane są na niepowodzenie.</p>
<p>Noce takie zaczynają się od refleksji odnoszącej się do wędrówki, a kończą refleksjami o spełnionej - lub nie - podróży, która miała wzbogacić, miała coś dać, coś powiedzieć, dorzucić kolejny kamyczek doświadczenia do kosza umysłu.</p>
<p>A czy dodała?</p>
<p>Któż to wie?</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[wycenić miłość]]></title>
<link>http://deszczowadziewczynka.wordpress.com/2008/02/12/wspolczesna-milosc-jest-na-sprzedaz/</link>
<pubDate>Tue, 12 Feb 2008 20:27:56 +0000</pubDate>
<dc:creator>mak</dc:creator>
<guid>http://deszczowadziewczynka.wordpress.com/2008/02/12/wspolczesna-milosc-jest-na-sprzedaz/</guid>
<description><![CDATA[Wkurzała mnie ta standardowa plastikowa oprawka, w której oprócz oysterki trzymał także karty d]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Wkurzała mnie ta standardowa plastikowa <a href="http://www.nicebirdrox.com/oyster2.jpg" title="oyster card holder" target="_blank">oprawka</a>, w której oprócz oysterki trzymał także karty debetowe, kredytowe i inne  drobne papiery, więc kupiłam mężowi skórzane etui. On natomiast wręczył mi dwie pary słuchawek do telefonu bo niszczę je w zawrotnym tempie... To nic że na kilka dni "przed"... Liczy się gest.</p>
<p align="justify">Tylko czy aby na pewno to wystarczające gesty na walentynki?</p>
<p><!--more--></p>
<div align="justify"></div>
<p align="justify">Z każdej strony słyszę pytania: "co planuję dać/zrobić partnerowi 14stego?", "czy wiem co on planuje mi dać/zrobić?", "gdzie pojedziemy, pójdziemy, zabierzemy siebie na wzajem?" i w tym wszystkim jest jeszcze jeden (najwyraźniej dla tubyców ważny) szczegół, a mianowicie "które z nas za to zapłaci?".  Równocześnie zewsząd nachodzą mnie wieści o tym jakie kto ma plany i jak świętował dzień zakochanych w latach poprzednich.</p>
<div align="justify"></div>
<p align="justify">Zdając sobię sprawę z tego że to tylko faza przejściowa i po czwartku każdy wroci już do normalności, staram się dyplomatycznie milczeć, gdyż moje przemyślenia na temat dnia świętego walniętego są (jak mi to nie raz powiedziano) mało popularne. Swoją drogą nie mam czasem siły tłumaczyć się tym wszystkim zadziwionym ludziom że ważniejsze od nocy w drogim hotelu (jakby to romantyczne noce można było spędzać tylko w Savoyu), szampana którego nie pijam, sterty czekoladek od których się tyje, bukietów które i tak zwiędną, wycieczek-niespodzianek do Paryża (w którym byłam raz i obiecałam sobie że noga moja więcej tam nie postanie), czy Wenecji (która regularnie śmierdzi), są te drobne, nic nie kosztujące nas, bardzo codzienne gesty, spokój jaki ogarnia mnie gdy przytulam się do niego po męczącym dniu, jego dłoń głaszcząca moje włosy, śmiech - ten odbijający się w jego oczach, chwile kiedy wygłupiamy się, rżymy pustym śmiechem, idziemy przez park trzymając się za ręce...</p>
<div align="justify"></div>
<p align="justify">Bo czasem najromantyczniejsza potrafii być wędrówka po Tesco, a najważniejsze - bicie czyjegoś serca tuż przy naszym uchu.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Je t'aime...moi non plus]]></title>
<link>http://bawidelka.wordpress.com/2008/01/29/je-taimemoi-non-plus/</link>
<pubDate>Tue, 29 Jan 2008 00:32:58 +0000</pubDate>
<dc:creator>Mag</dc:creator>
<guid>http://bawidelka.wordpress.com/2008/01/29/je-taimemoi-non-plus/</guid>
<description><![CDATA[Niech będzie po prostu zwyczajnie.
Bez wyznań przy świetle księżyca, brodzenia w rozpaćkanym z]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Niech będzie po prostu zwyczajnie.<br />
Bez wyznań przy świetle księżyca, brodzenia w rozpaćkanym zbożu, wzdychania nad brzegiem ruczaju i innych romantycznych śmieci, w stylu <i>twoje oczy, jak ametysty nieba rozpływają się w poddolinach gwiazd</i>. Bez zbędnego bzyczenia korowodów pszczół w zagajnikach malinowych, sentymentalnego klękania na środku ulicy, kwiatów zamawianych co drugi dzień do domu i pierścionka z wygrawerowanym: <i>na zawsze Tobie oddany</i> - love.</p>
<p>Bez tej takiej nutki dekadencji, która każe obijać się pod oknami, smęty jakieś recytować, bawić się w drugiego Słowackiego, kolego. Bez morderczych kawiarenek z wydumaną orkiestrą, wierszy Tetmajera, bajera, ckliwych melodii puszczanych wieczorową porą, bohaterskich czynów w drzwiach, motyli w trzewiach, zawsze parlamentarnych słów i teatralnych gestów. I bez jeszcze zapachu róż, grusz, akacji, po kolacji, gdzie bursztynowy świerzop, gryka, jak śnieg biała, tra la la la la la.</p>
<p>Bez cielakowania przy malowanych wrotach, maślakowania, rumakowania i snucia się obłędnego po miejscach, gdzie śmiem bywać najczęściej. Bez cukru i beznadziejnie. Tak, nie.</p>
<p>***</p>
<p>Po prostu kiedy się już zdecydujesz i kiedy dotrze do Ciebie, że jestem jedyną laską na świecie, która mogłaby prać Twoje gacie, przypalać makaron na obiad, rodzić Twoich synów i używać niecenzuralnych słów w łóżku, po prostu przyjdź i powiedz: <i>Zdaje się, że śniłem panią dzisiejszej nocy</i>.</p>
<p>A ja wtedy odgarnę włosy z czoła, uśmiechnę się grzecznie i w trybie rozkazującym użyję pewnego wulgarnego czasownika posiłkowanego zaimkiem osobowym. I nie będzie to: <i>fak Ju</i>.</p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
