<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>rocznice &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/rocznice/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "rocznice"</description>
	<pubDate>Tue, 07 Oct 2008 15:06:19 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[To już rok!]]></title>
<link>http://millyanna.wordpress.com/2007/10/29/to-juz-rok/</link>
<pubDate>Mon, 29 Oct 2007 09:47:08 +0000</pubDate>
<dc:creator>Millyanna</dc:creator>
<guid>http://millyanna.pl.wordpress.com/2007/10/29/to-juz-rok/</guid>
<description><![CDATA[Siedzę sobie wygodnie, popijam karaibską herbatkę i tak mnie coś wzięło na wspominki. Przypomn]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Siedzę sobie wygodnie, popijam karaibską herbatkę i tak mnie coś wzięło na wspominki. Przypomniałam sobie, że przecież w październiku zeszłego roku po raz pierwszy odbył się oficjalny zlot Last Inn w Krakowie. Poszperałam chwilę i okazało się, że było to dokładnie rok temu! 28-29 października 2006 r. zebrało się kilka fantastycznych osób, żeby poznać się osobiście i spędzić wspólnie trochę czasu. Jedno z milszych wspomnień minionego roku. Jedna z chyba ważniejszych dat w moim życiu. Nie dlatego, że był to pierwszy zlot, chociaż to też ważne. Ale dlatego, że był to początek zmian w moim życiu. Bodziec, którego bardzo potrzebowałam, żeby ruszyć z miejsca. No i... coś mnie wtedy trzasnęło porządnie i do tej pory mnie trzyma. Coś, albo może ktoś :)</p>
<p>Jak wtedy było? Oj, straszliwie się bałam i jechałam praktycznie z duszą na ramieniu, niepewna tego co się będzie działo. Chyba największe zaskoczenie na dworcu - jeeeej, to Oni tak wyglądają! I nawet nie są tacy straszni... no może poza... :P Potem było już tylko lepiej. Pierwszy Lokal na Stolarskiej po lewej stronie idąc od Małego Rynku, potem Popularny, nocne zwiedzanie zamku We Dwoje :D Spacer po Rynku i wreszcie nocleg u Pełzacza, prawie nieprzespana noc i kolejny dzień. I pierwsze rozstanie na dworcu, pierwsze z wielu w ciągu tego roku.</p>
<p>No dobrze, tak było rok temu. A co dalej? Jedna z najcięższych decyzji w moim życiu i próba wdrożenia jej w życie - przeprowadzka. Podstępny plan, który wymyśliłam owej prawie nieprzespanej nocy i robienie wszystkiego, żeby się wreszcie udało. No i kurcze... udało się! Kolejne spotkania z LInnowiczami, mniejsze lub większe (nie cierpię  zwrotu "zlot", bardzo negatywnie mi się kojarzy, ale nie ze względu na ten pierwszy krakowski), wreszcie grudzień i chyba nawet ważniejsza data - 27 grudnia 2006, czyli drugie duże krakowskie spotkanie. A potem było już z górki. No dobrze, nie zawsze z górki, może nawet częściej pod górkę, ale działo się tak wiele i tak dużo, że wydaje mi się, że od pierwszego zlotu minęły co najmniej dwa lata! Dziwny był to rok. Słodko-gorzki, można by powiedzieć.</p>
<p>28-29 października to dla mnie nie tylko rocznica zlotu. To coś więcej i coś dużo bardziej osobistego. Gdyby mi wtedy ktoś powiedział co będzie się działo przez 365 dni od tej daty, to nie uwierzyłabym w ani jedno słowo! Życie potrafi zaskakiwać na różne sposoby.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[3. rocznica śmierci Jacka Kaczmarskiego]]></title>
<link>http://tleszkowicz.wordpress.com/2007/04/10/3-rocznica-smierci-jacka-kaczmarskiego/</link>
<pubDate>Tue, 10 Apr 2007 19:22:44 +0000</pubDate>
<dc:creator>tleszkowicz</dc:creator>
<guid>http://tleszkowicz.pl.wordpress.com/2007/04/10/3-rocznica-smierci-jacka-kaczmarskiego/</guid>
<description><![CDATA[Niedawno minęła rocznica pięćdziesiątych urodzin Jacka Kaczmarskiego - poety, barda, bacznego o]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Niedawno minęła <a href="http://histmag.org/?id=1103">rocznica pięćdziesiątych urodzin Jacka Kaczmarskiego</a> - poety, barda, bacznego obserwatora otaczającego nas świata. Dziś mija trzecia rocznica jego śmierci, kończącej długą, ciężką chorobę. Po raz drugi w ciągu ostatniego miesiąca miłośnicy twórczości autora <em>Murów</em>, <em>Obławy</em>, <em>Naszej Klasy</em> pochylają się w zadumie nad jego twórczością.</p>
<p>Oprócz tematów społecznych, politycznych, kulturowych, filozoficznych czy lirycznych, Kaczmarski czerpał wiele z historii Polski i świata. Starał się pokazywać świat oczami świadków historii, jednocześnie zaś nie unikał rozważań historiozoficznych. Zamiast rozwodzić się teoretycznie nad jego utworami, przytoczę teksty trzech z nich:</p>
<p><strong>Marcin Luter</strong></p>
<p style="text-align:center;"><img src="http://www.luther.de/bilder/moe.gif" height="354" width="256" /></p>
<p><em> W zamku Wartburg, na stromym urwisku<br />
(Te niemieckie przepaście i szczyty)<br />
Wbrew mej woli, a gwoli ucisku<br />
Wyniesiony pod boskie błękity<br />
Pismo święte z wszechwładnej łaciny<br />
Na swój własny język przekładam:<br />
Ożywają po wiekach<br />
Dawne cuda i czyny,<br />
Matką Ewa znów, Ojcem znów - Adam.<br />
</em></p>
<p><em> Bliźnim jest mi tragiczny Abraham<br />
Gdy poświęcić ma syna w ofierze;<br />
Widzę ogień na Sodomy dachach,<br />
Gdzie zwęglają się grzeszni w niewierze.<br />
Bezmiar winy i kary surowość<br />
Brzmią prawdziwie w mym szorstkim języku.<br />
Na początku jest słowo,<br />
I okrutnie brzmi słowo,<br />
Ale spójrz wokół siebie, krytyku!<br />
</em></p>
<p><em> Grzechy Rzym za gotówkę odpuszcza,<br />
Lecz w wojennej się nurza rozkoszy.<br />
Papież w zbroi, w ubóstwie tkwi tłuszcza,<br />
Z której groszy katedry się wznosi.<br />
W nawach katedr transakcje wszeteczne,<br />
Ksiądz spowiednik rozgrzesza za bilon.<br />
Tak jest, było i będzie,<br />
Zło i dobro jest wieczne,<br />
Lecz nie może być wieczny Babilon.<br />
</em></p>
<p><em> Z tym więc walczę ja, mnich Augustianin,<br />
Moralności teolog - to przytyk,<br />
Bo w stolicy wołają - poganin!<br />
Reformator, heretyk, polityk!<br />
Tak, papieską ja bullę spaliłem,<br />
Lecz szukajcie miast, które on spalił!<br />
Ja na wrotach kościelnych<br />
Tezy swoje przybiłem,<br />
On mnie wyklął, a mnisi śpiewali.<br />
</em></p>
<p><em> Słowa palą, więc pali się słowa:<br />
Nikt o treści popiołów nie pyta.<br />
Ale moja ze Stwórcą rozmowa<br />
Jak Syn Jego - do drzewa przybita!<br />
Niech się gorszy prałacia elita,<br />
Niech się w mękach świat tworzy od nowa!<br />
Lecz niech czyta, kto umie,<br />
Niech nauczy się czytać!<br />
Niech powraca - do Słowa!</em></p>
<p><strong>Rejtan, czyli raport ambasadora</strong></p>
<p style="text-align:center;"><img src="http://www.kaczmarski.art.pl/tworczosc/obrazy/rejtan.jpg" height="225" width="400" /></p>
<p><em> "Wasze wieliczestwo", na wstępie śpieszę donieść:<br />
Akt podpisany i po naszej myśli brzmi.<br />
Zgodnie z układem wyłom w Litwie i Koronie<br />
Stał się dziś faktem, czemu nie zaprzeczy nikt.<br />
</em></p>
<p><em> Muszę tu wspomnieć jednak o gorszącej scenie,<br />
Której wspomnienie budzi we mnie żal i wstręt,<br />
Zwłaszcza że miała ona miejsce w polskim sejmie,<br />
Gdy podpisanie paktów miało skończyć się.<br />
</em></p>
<p><em> Niejaki Rejtan, zresztą poseł z Nowogrodu,<br />
Co w jakiś sposób jego krok tłumaczy mi,<br />
Z szaleństwem w oczach wszerz wyciągnął się na progu<br />
I nie chciał puścić posłów w uchylone drzwi.<br />
</em></p>
<p><em> Koszulę z piersi zdarł, zupełnie jak w teatrze,<br />
Polacy - czuły naród - dali nabrać się:<br />
Niektórzy w krzyk, że już nie mogą na to patrzeć,<br />
Inni zdobyli się na litościwą łzę.<br />
</em></p>
<p><em> Tyle hałasu trudno sobie wyobrazić!<br />
Wzniesione ręce, z głów powyrywany kłak,<br />
Ksiądz Prymas siedział bokiem, nie widziałem twarzy,<br />
Evidemment, nie było mu to wszystko w smak.<br />
</em></p>
<p><em> Ponińskij wezwał straż - to łajdak jakich mało,<br />
Do dalszych spraw polecam z czystym sercem go,<br />
Branickij twarz przy wszystkich dłońmi zakrył całą,<br />
Szczęsnyj-Potockij był zupełnie comme il faut.<br />
</em></p>
<p><em> I tylko jeden szlachcic stary wyszedł z sali,<br />
Przewrócił krzesło i rozsypał monet stos,<br />
A co dziwniejsze, jak mi potem powiadali,<br />
To też Potockij! (Ale całkiem autre chose).<br />
</em></p>
<p><em> Tak a propos, jedna z dwóch dam mi przydzielonych<br />
Z niesmakiem odwróciła się wołając - Fu!<br />
Niech ekscelencja spojrzy jaki owłosiony!<br />
(Co było zresztą szczerą prawdą, entre nous).<br />
</em></p>
<p><em> Wszyscy krzyczeli, nie pojąłem ani słowa.<br />
Autorytetu władza nie ma tu za grosz,<br />
I bez gwarancji nadal dwór ten finansować<br />
To może znaczyć dla nas zbyt wysoki koszt.<br />
</em></p>
<p><em> Tuż obok loży, gdzie wśród dam zająłem miejsce,<br />
Szaleniec jakiś (niezamożny, sądząc z szat)<br />
Trójbarwną wstążkę w czapce wzniósł i szablę w pięści -<br />
Zachodnich myśli wpływu niewątpliwy ślad!<br />
</em></p>
<p><em> Tak, przy okazji - portret Waszej Wysokości<br />
Tam wisi, gdzie powiesić poleciłem go,<br />
Lecz z zachowania tam obecnych można wnosić<br />
Że się nie cieszy wcale należytą czcią.<br />
</em></p>
<p><em> Król, przykro mówić, też nie umiał się zachować,<br />
Choć nadal jest lojalny, mogę stwierdzić to:<br />
Wszystko, co mógł - to ręce do kieszeni schować,<br />
Kiedy ten mnisi lis Kołłątaj judził go.<br />
</em></p>
<p><em> W tym zamieszaniu spadły pisma i układy.<br />
"Zdrajcy!" krzyczano, lecz do kogo, trudno rzec.<br />
Polityk przecież w ogóle nie zna słowa "zdrada",<br />
A politycznych obyczajów trzeba strzec.<br />
</em></p>
<p><em> Skłócony naród, król niepewny, szlachta dzika<br />
Sympatie zmienia wraz z nastrojem raz po raz.<br />
Rozgrywka z nimi to nie żadna polityka,<br />
To wychowanie dzieci, biorąc rzecz en masse.<br />
</em></p>
<p><em> Dlatego radzę: nim ochłoną ze zdumienia<br />
Tą drogą dalej iść, nie grozi niczym to;<br />
Wygrać, co da się wygrać! Rzecz nie bez znaczenia,<br />
Zanim nastąpi europejskie qui pro quo!</em></p>
<p><strong>Jałta</strong></p>
<p style="text-align:center;"><img src="http://img.interia.pl/encyklopedia/nimg/jalta.jpg" height="164" width="195" /></p>
<p><em> Jak nowa rezydencja carów,<br />
Służba swe obowiązki zna,<br />
Precz wysiedlono stąd Tatarów<br />
Gdzie na świat wyrok zapaść ma.<br />
</em></p>
<p><em> Okna już widzą, słyszą ściany<br />
Jak kaszle nad cygarem Lew,<br />
Jak skrzypi wózek popychany<br />
Z kalekim Demokratą w tle.<br />
</em></p>
<p><em> Lecz nikt nie widzi i nie słyszy,<br />
Co robi Góral w krymską noc,<br />
Gdy gestem wiernych towarzyszy<br />
Wpaja swą legendarną moc<br />
</em></p>
<p><em> Nie miejcie żalu do Stalina,<br />
Nie on się za tym wszystkim krył,<br />
Przecież to nie jest jego wina,<br />
Że Roosevelt w Jałcie nie miał sił.<br />
Gdy się triumwirat wspólnie brał<br />
Za świata historyczne kształty,<br />
- Wiadomo kto Cezara grał -<br />
I tak rozumieć trzeba Jałtę.<br />
</em></p>
<p><em> W resztce cygara mdłym ogniku<br />
Pływała Lwa Albionu twarz:<br />
Nie rozmawiajmy o Bałtyku,<br />
Po co w Europie tyle państw?<br />
</em></p>
<p><em> Polacy? - chodzi tylko o to,<br />
Żeby gdzieś w końcu mogli żyć...<br />
Z tą Polską zawsze są kłopoty -<br />
Kaleka troszczy się i drży.<br />
</em></p>
<p><em> Lecz uspokaja ich gospodarz<br />
Pożółkły dłonią głaszcząc wąs:<br />
Mój kraj pomocną dłoń im poda,<br />
Potem niech rządzą się jak chcą.<br />
</em></p>
<p><em> Nie miejcie żalu do Churchilla,<br />
Nie on wszak za tym wszystkim stał,<br />
Wszak po to tylko był triumwirat,<br />
By Stalin dostał to, co chciał.<br />
Komu zależy na pokoju,<br />
Ten zawsze cofnie się przed gwałtem -<br />
Wygra, kto się nie boi wojen<br />
I tak rozumieć trzeba Jałtę.<br />
</em></p>
<p><em> Ściana pałacu słuch napina,<br />
Gdy do Kaleki mówi Lew -<br />
- Ja wierzę w szczerość słów Stalina<br />
Dba chyba o radziecką krew.<br />
</em></p>
<p><em> I potakuje mu Kaleka,<br />
Niezłomny demokracji stróż:<br />
Stalin, to ktoś na miarę wieku,<br />
Oto mąż stanu, oto wódz!<br />
</em></p>
<p><em> Bo sojusz wielkich, to nie zmowa,<br />
To przyszłość świata - wolność, ład -<br />
Przy nim i słaby się uchowa,<br />
I swoją część otrzyma... - strat!<br />
</em></p>
<p><em> Nie miejcie żalu do Roosevelta,<br />
Pomyślcie ile musiał znieść!<br />
Fajka, dym cygar i butelka,<br />
Churchill, co miał sojusze gdzieś.<br />
Wszakże radziły trzy imperia<br />
Nad granicami, co zatarte:<br />
- W szczegółach zaś już siedział Beria,<br />
I tak rozumieć trzeba Jałtę!<br />
</em></p>
<p><em> Więc delegacje odleciały,<br />
Ucichł na Krymie carski gród.<br />
Gdy na Zachodzie działa grzmiały<br />
Transporty ludzi szły na Wschód.<br />
</em></p>
<p><em> Świat wolny święcił potem tryumf,<br />
Opustoszały nagle fronty -<br />
W kwiatach już prezydenta grób,<br />
A tam transporty i transporty.<br />
</em></p>
<p><em> Czerwony świt się z nocy budzi -<br />
Z woli wyborców odszedł Churchill!<br />
A tam transporty żywych ludzi,<br />
A tam obozy długiej śmierci.<br />
</em></p>
<p><em> Nie miejcie więc do Trójcy żalu,<br />
Wyrok historii za nią stał<br />
Opracowany w każdym calu -<br />
Każdy z nich chronił, co już miał.<br />
Mógł mylić się zwiedziony chwilą -<br />
Nie był Polakiem ani Bałtem...<br />
Tylko ofiary się nie mylą!<br />
I tak rozumieć trzeba Jałtę!</em></p>
<p>Teksty pochodzą ze strony: <a href="http://www.kaczmarski.art.pl/">www.kaczmarski.art.pl </a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Dziesięciolecie polskiej konstytucji]]></title>
<link>http://tleszkowicz.wordpress.com/2007/04/02/dziesieciolecie-polskiej-konstytucji/</link>
<pubDate>Mon, 02 Apr 2007 21:28:31 +0000</pubDate>
<dc:creator>tleszkowicz</dc:creator>
<guid>http://tleszkowicz.pl.wordpress.com/2007/04/02/dziesieciolecie-polskiej-konstytucji/</guid>
<description><![CDATA[2 kwietnia 1997 roku Zgromadzenie Narodowe przyjęło ostateczny projekt Konstytucji Rzeczpospolitej]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong>2 kwietnia 1997 roku Zgromadzenie Narodowe przyjęło ostateczny projekt Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej. Nowa ustawa zasadnicza weszła w życie 17 października tego samego roku.</strong></p>
<p><a href="http://histmag.org/?id=1119 ">Czytaj dalej</a></p>
<p><em>Mój komentarz:</em> W nawale informacji dzisiejsza rocznica jakby przepadła. Z jednej strony czasem trudno się dziwić - bardziej emocjonujące od istniejącej konstytucji są proponowane poprawki, czy nawet niesione na fali popularności politycznej czy hasłach przebudowy państwa pomysły zasadniczych zmian ustawy rządowej, lub napisania nowej....</p>
<p>To jest jednak rzecz polityków, ewentualnie prawników-konstytucjonalistów. To, jaka była Konstytucja III RP, tak jak i samo to państwo, ocenią za jakieś 50-100 lat historycy. :)</p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
