<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>religa &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/religa/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "religa"</description>
	<pubDate>Tue, 07 Oct 2008 16:03:54 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Najpiękniejszy dar]]></title>
<link>http://nowetechnologie.wordpress.com/?p=88</link>
<pubDate>Fri, 01 Aug 2008 08:09:01 +0000</pubDate>
<dc:creator>nowetechnologie</dc:creator>
<guid>http://nowetechnologie.pl.wordpress.com/2008/08/01/najpiekniejszy-dar/</guid>
<description><![CDATA[Serce 31-letniego Wojciecha Faracika uratowało młodego mieszkańca Grecji. Mężczyzna po tragiczn]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p class="articleLead">Serce 31-letniego Wojciecha Faracika uratowało młodego mieszkańca Grecji. Mężczyzna po tragicznym wypadku pod koniec maja tego roku trafił do szpitala.</p>
<p>Po dwóch dobach lekarze stwierdzili śmierć mózgu.</p>
<p>- Zgodziłem się na pobranie narządów, bo dzięki temu przeżył inny człowiek - mówi Andrzej Faracik z Gdańska. - Ale tak naprawdę to mój syn, a nie ja, uratował tę osobę.</p>
<p>Ojciec zmarłego Wojtka uważa, że jeśli w takiej sytuacji postąpiłby inaczej, to tak jakby wziął częściową odpowiedzialność za życie osoby oczekującej na przeszczep.</p>
<p>- To nie zlikwiduje bólu po utracie syna - twierdzi. - Ale czuję lekką ulgę, gdy pomyślę, że nie odszedł stąd zupełnie.</p>
<p>Podobnie uważa prawie 100 procent Polaków. Jednak tylko dwie trzecie z nich byłoby skłonnych podpisać "oświadczenie woli", czyli zgodę na pobranie narządów w przypadku nagłej śmierci.</p>
<p>- O tym problemie trzeba mówić jak najwięcej - twierdzi ksiądz Radosław Belling z parafii pw. Matki Boskiej Fatimskiej w Gdańsku Żabiance.</p>
<p>- Ludzie powinni znać stanowisko Kościoła, który uważa transplantację narządów za jeden z największych darów, jakie możemy ofiarować drugiej osobie, bo przecież ofiarujemy życie.</p>
<p>Dlatego księża z parafii postanowili włączyć się do kampanii, poruszając problem transplantacji podczas nabożeństw i rozdając "oświadczenia woli".</p>
<p>Jednak tym razem kampania nie jest skierowana tylko do dorosłych. Powstał pierwszy w Polsce film animowany o transplantacji. Ma na celu przede wszystkim sprowokować do rozmów. Autorzy wierzą, że zaciekawione maluchy zaczną zadawać pytania, a to zachęci rodziców do zainteresowania tematem.</p>
<p>Już wkrótce na ulicach największych polskich miast zobaczymy billboardy. Pojawią się też spoty radiowe i telewizyjne. Kampania "Narządy nie rosną na drzewach" trwać będzie kilka miesięcy w całej Polsce. Więcej informacji na stronach www.przeszczep.pl(interia.pl)</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Czarny Papież]]></title>
<link>http://jackking.wordpress.com/2008/06/19/czarny-papiez/</link>
<pubDate>Thu, 19 Jun 2008 22:47:08 +0000</pubDate>
<dc:creator>Jack</dc:creator>
<guid>http://jackking.pl.wordpress.com/2008/06/19/czarny-papiez/</guid>
<description><![CDATA[Otrzymałem zaproszenie do udzielenia wywiadu radiowego. Prezenterka, charyzmatyczna Christie Czajko]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Otrzymałem zaproszenie do udzielenia wywiadu radiowego. Prezenterka, charyzmatyczna Christie Czajkowski, poszukiwała „autorytetów” na temat Jezuitów. Traf chciał, że zajrzała na moją stronę internetową. Zaintrygowana zaprosiła do dwu-godzinnej rozmowy na żywo.</p>
<p>Czytelnika korci pytanie - Jakiż to ze mnie autorytet? Dwu-letnie badanie źródeł do powieści pozwala mi uważać<a href="http://www.spywriter.com">,</a> iż poznałem temat, który mnie interesuje, i w tym zakresie mogę perorować swobodnie. „Autorytet” natomiast jest przesadą. </p>
<p>O czym chce rozmawiać Christie? O tym co najbardziej pobudza zainteresowanie słuchaczy. A więc nie Jezuici-uczeni, lecz ciemne typy dolewający truciznę monarchom, chętniej posługujący się sztyletem niż krucyfiksem. Szczególnym konikiem słuchaczy radia, w którym częstym gościem jest Alex Jones, jest Czarny Papież, a więc, jak chcą adoratorzy teorii spiskowych – Generał zakonu Jezuitów będący de facto papieżem.</p>
<p>Wprawdzie moja powieść rozprawia się z owym wyświechtanym obrazem Jezuitów, ale traktuje o autentycznych wydarzeniach, w których owszem – Jezuici posługują się bronią, AK-47, ale w dobrej sprawie (patrz wydarzenia w Ameryce Łacińskiej – El Salvador, itp). </p>
<p>Dlaczego bardziej interesującym jest ów negatywny obraz Jezuitów? Ha, to chyba oczywiste – bardziej łechta wyobraźnię niż kleryk ślęczący na nudnymi księgami. Winni temu są sami Jezuici, a może raczej Watykan zabraniający strzępić języka na tematy wykraczające poza powierzony Jezuitom zakres działań. Winni również są autorzy tych wszystkich kolorowych historyjek, w których Jezuita to przekleństwo (czy pamiętacie jeszcze owe czasy gdy na kogoś złego wołano Jezuita, względnie Kalwin?). Jezuita – skryty zabójca wrósł w pop-kulturę i jako taki stał się łatwo przyswajalnym tematem. </p>
<p>Jako autor sądzę, że nie musi tak być. Obraz Jezuity z karabinem w ręku nie musi być negatywny. Czy uda mi się pokazać alternatywny obraz? Czas pokaże.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Kto ochroni prawa pacjenta]]></title>
<link>http://polarwombat.wordpress.com/2008/01/14/co-ma-przysiega-hipokratesa-do-praw-pacjenta/</link>
<pubDate>Mon, 14 Jan 2008 13:35:34 +0000</pubDate>
<dc:creator>Polar Wombat</dc:creator>
<guid>http://polarwombat.pl.wordpress.com/2008/01/14/co-ma-przysiega-hipokratesa-do-praw-pacjenta/</guid>
<description><![CDATA[Czekam z niecierpliwością na pakiet projektów ustaw dotyczących reformy ochrony zdrowia w Polsce]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p align="justify"><img src="http://i216.photobucket.com/albums/cc104/polar_wombat/satisfiedwombat.jpg" height="58" width="100" /><b>Czekam z niecierpliwością na pakiet projektów ustaw dotyczących reformy ochrony zdrowia w Polsce. Wstrzymam się z oceną ich założeń dopóki nie będę miał sposobności i czasu, aby się z nimi chociaż wstępnie zapoznać. Kilka wstępnych - niewykluczone, że mylnych - spostrzeżeń już mam, i chciałbym się nimi podzielić. Jednak najważniejsze wydaje mi się to, że zamiast o tym, kto kogo nagrał, w mediach debatuje się o problemie organizacji ochrony zdrowia, który jeśli nie jest najważniejszym, to na pewno jednym z trzech najważniejszych zagadnień ustrojowych w Polsce.</b></p>
<p><!--more--></p>
<p align="justify">Co dla mnie oczywiste, nie da się już dłużej hamować procesu reform. On już się rozpoczął, tyle, że na dziko, poza ramami prawnymi. Społeczeństwo osiągnęło taki poziom rozwoju cywilizacyjnego, że wyraziło wotum nieufności dla dwuletnich kolejek do teoretycznie tylko bezpłatnych świadczeń zdrowotnych, i zaczęło prywatnie wydawać pieniądze - NFZ obecnie wydaje na leczenie Polaków nieco ponad 45 mld PLN, Ministerstwo Zdrowia z budżetu ok. 1/10 tej kwoty, a samorządy niespełna 2 mld. W tym samym czasie Polacy z własnej kieszeni, legalnie lub nie, a także w ramach wykupu abonamentów i ubezpieczeń zdrowotnych - wydają, licząc ostrożnie, ponad 20 mld PLN. To jest bezpłatny dostęp do świadczeń? To jest fikcja, dlatego należy z nią jak najszybciej skończyć.</p>
<p align="justify">Rząd Donalda Tuska sięgnął najwyraźniej po rozwiązania, które już były wcześniej dyskutowane. O koszyku świadczeń mówi się już od czasu rządu Buzka, a ostatnio zmagał się z tą niechcianą przez PiS koncepcją Zbigniew Religa. Bardzo gruntownie pomysłowi sekurytyzacji długów szpitali przyglądał się Jerzy Hausner, choć już towarzysząca mu koncepcja tzw. SUPów została gremialnie odrzucona przez środowisko. Pomysł ubezpieczeń dodatkowych, które za 30 PLN miesięcznie gwarantują pacjentowi możliwość wyboru lekarza, pielęgniarki czy położnej i na dobrą sprawę niewiele więcej, powstał w Ministerstwie Zdrowia w latach 2006-2007. Wygląda na to, że pewną nowością, która może zwiększyć atrakcyjność tych ubezpieczeń dla obywateli, jest możliwość sfinansowania ich w części z zakładowego funduszu świadczeń socjalnych - o tym wcześniej mowy nie było. Bez tego rozwiązania sukces ubezpieczenia w kształcie, nie pozwalającym pacjentom na ominięcie kolejki (co w przypadku publicznej opieki zdrowotnej byłoby prawdopodobnie niekonstytucyjne), wydaje się być mocno wątpliwy.</p>
<p align="justify">Interesująca może być - zależnie od jej ostatecznego kształtu - także ustawa o prawach pacjenta. W Polsce ten ważny aspekt systemu leży odłogiem. Nie prowadzi się ewidencji błędów lekarskich (sic!), bo pacjenci podchodzą do problemu fatalistycznie, świadomi solidarności środowisk lekarskich, stojących murem za lekarzami popełniającymi błędy. Lwia część błędów jest chowana pod dywanem. 2-3 tysiące pacjentów rocznie pozywa personel medyczny za spowodowanie utraty zdrowia, ale blisko 90% pozwów jest oddalanych jako bezpodstawne. Sprawy lekarzy popełniających błędy trafiają przed sądy korporacyjne, które z wielkim rozgłosem zabierają się do rozpatrywania sprawy, po czym po cichu ukręcają jej łeb. Należy w tym miejscu zauważyć, że błędy lekarskie zdarzają się wszędzie i z założenia nie mają charakteru umyślnego. Rzecz w tym, aby umieć wziąć na siebie odpowiedzialność za konsekwencje swoich działań - izby lekarskie nie powinny takich przypadków ukrywać, a szukać optymalnych rozwiązań w zakresie minimalizujących ryzyko procedur oraz ubezpieczeń od odpowiedzialności cywilnej dla lekarzy. W USA ze względu na błędy lekarskie <b>umiera</b> corocznie ok. 100 tysięcy ludzi. Jak statystyka przedstawia się w Polsce, tego nie wie nikt.</p>
<p align="justify">I dlatego uważam, że umocowany ustawowo Rzecznik Praw Pacjenta jest potrzebny. Moja opinia jest odmienna od wykładni dwóch Rzeczników Praw Obywatelskich - prof. Zolla i dr. Kochanowskiego - którzy wychodząc z założenia, że do zadań RPO należy także ochrona praw pacjentów, które należą do praw obywatelskich. Także samorządy zawodowe uważają tworzenie nowej instytucji za środki publiczne za niecelowe - to jest zrozumiałe, bowiem powołanie RPP przyczyniłoby się do stworzenia potencjalnie bardzo silnego sojusznika poszkodowanych w wyniku błędów medycznych, które wówczas ukrywać byłoby znacznie trudniej. Opór samorządu zawodowego dowodzi za to czego innego - zasadniczo na takie stanowisko nie powinien uzyskać nominacji lekarz. Jestem natomiast przekonany, że jeżeli zostanie uchwalona ustawa o prawach pacjenta zawierająca przepisy o powołaniu RPP, izby lekarskie zmienią front i będą lobbować za powołaniem na to stanowisko jakiegoś cenionego profesora nauk medycznych.</p>
<p align="justify">Oponenci pomysłu wskazują na istniejące już instytucje - rzeczników praw pacjenta przy regionalnych oddziałach NFZ, czy też na Biuro Praw Pacjenta przy Ministerstwie Zdrowia. Te instytucje są jednak z natury rzeczy słabe, już choćby ze względu na sposób ich umocowania - Biuro Praw Pacjenta zostało powołane zarządzeniem Ministra Zdrowia. Co więcej, przez ostatnie dwa lata zajmowało się głównie zbieraniem informacji o przypadkach korupcji i łapownictwa w ochronie zdrowia, co - oględnie mówiąc - jest sprawą drugorzędną dla praw pacjenta. Niezwykle cenną uwagę zgłosił w ostatnich dniach Adam Kozierkiewicz, którego - a nie jestem w tym sądzie odosobniony - uważam za jednego z czołowych ekspertów w dziedzinie ochrony zdrowia w kraju. Zasugerował mianowicie, aby powołaniu Rzecznika Praw Pacjenta towarzyszyła likwidacja fasadowego Biura Praw Pacjenta oraz przekształcenie instytucji rzeczników przy NFZ w swoistą hotline na wzór prywatnych ubezpieczycieli, na którą pacjenci mogliby przez 24h dzwonić z pytaniami o przysługujące im prawa wynikające z opłacania powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego, a także sposoby ich egzekwowania.</p>
<p align="justify">To prawda, prawa pacjenta można traktować jako szczególną sferę praw obywatelskich. Jednak specyfika systemu ochrony zdrowia, asymetria informacji dostępnych dla klienta (pacjenta) i usługodawcy (lekarza), złożona konstrukcja rynku, na którym płatnik jest rozdzielony od klienta, oraz wyodrębnienie przepisów regulujących funkcjonowanie systemu nawet na poziomie Konstytucji, nie mówiąc o ustawach - wszystko to wskazuje na potrzebę objęcia szczególnym nadzorem także praw pacjenta. Wydaje mi się, że RPO ze względu na szeroki zakres obowiązków nie jest w stanie w pełni realizować tego postulatu, niezależnie od personaliów.</p>
<p align="justify">Jest takie zagadnienie, które powinno znaleźć swoje miejsce w ustawie o prawach pacjentów: kwestia dostępności do świadczeń w zakresie długości oczekiwania na świadczenie. W moim odczuciu rażącym naruszeniem praw pacjenta jest konieczność oczekiwania w ramach powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego na świadczenie w stopniu zagrażającym życiu. Nie da się określić na poziomie ustawowym maksymalnej długości tego parametru, można jednak wprowadzić do takiego aktu prawnego obowiązek monitorowania i weryfikowania przez NFZ długości kolejek, oraz reagowania w sytuacji przekroczenia granic rozsądku: zwiększenia finansowania danej procedury oraz/lub skutecznego udostępnienia pacjentom informacji na temat długości oczekiwania w różnych placówkach.</p>
<p align="justify">Tekst niniejszy nie jest obliczony na postawienie lekarzy w złym świetle. Znam wielu porządnych medyków, którzy poważnie traktują <a href="http://www.portalmed.pl/xml/prawo/medycyna/komentarze/etyka/hipokr">przysięgę Hipokratesa</a>. Kłopot stanowi natomiast nierzadko stanowisko regionalnych władz korporacji zawodowych, które jako ochronę wizerunku zawodu traktują zamiatanie pod dywan wszelkich brudów.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Baśń o służbie zdrowia.]]></title>
<link>http://okiemfaszysty.wordpress.com/2007/10/03/basn-o-sluzbie-zdrowia/</link>
<pubDate>Wed, 03 Oct 2007 13:34:05 +0000</pubDate>
<dc:creator>okiemfaszysty</dc:creator>
<guid>http://okiemfaszysty.pl.wordpress.com/2007/10/03/basn-o-sluzbie-zdrowia/</guid>
<description><![CDATA[&#8220;Dawno, dawno temu był sobie lekarz, który uczciwie badał ludzi. Dostawał za to godny pien]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>"Dawno, dawno temu był sobie lekarz, który uczciwie badał ludzi. Dostawał za to godny pieniądz, za który mógł spokojnie egzystować...Niestety potem wkroczyła przymusowa składka zdrowotna i już nie było tak pięknie i miło. Trzeba było na wszystko czekać albo kłaść kopertę na parapecie w ramach lepszej opieki zdrowotnej". Tak oto w największym skrócie mógłby przedstawić historię dziadziuś swojemu wnuczkowi, gdy ten zapyta dlaczego jeszcze jest chory, chociaż dawno mógłby być zdrów jak ryba. Dziadziuś ów również za czasów swojej młodości nieźle namęczył się ze służalcami przysięgi Hipokratesa. Tantal wkroczył tam wraz z żydowstwem - gdzie pieniądz tam i Żyd. Sytuacja jego była jednak odrobinkę inna: On musiał wykupić się JEDNEMU lekarzowi złotem. Dzisiaj złoto wnosimy do banku NFZ, którym zarządza skurwysynolichwiarz Religa. Tak, tak lichwiarz i gnój - w zamian za nasz pieniądz oferuje podstawową opiekę zdrowotną w systemie argentyńskim: jak zapłaci odpowiednia liczba osób to kolejka przesunie się do przodu, bo na operację Kowalskiego mamona się znajdzie. Za resztę szary obywatel musi DOPŁACIĆ z własnej kieszeni i nierzadko jeszcze czekać - więcej pieniądz być, ładniej budynek NFZ wyglądać, mieć większe apartamenty dla kierownictwa. Za to co robią powinni mieć gabinety w chlewie - tam też koryto jest, tyle że z odpowiedniejszą dla nich zawartością.</p>
<p>Żydzi mniejsi (czyt. lekarze) rozwiązują umowę o pracę. Chcą pensji w wysokości 3 średnich krajowych. Brat semicki obiecał większe nakłady na służbę zdrowia. I będą - z naszych kieszeni w postaci powiększonej składki zdrowotnej. Socjalizm pełną krasą. Zapomnieliśmy jednak o pewnej ważnej rzeczy: doktorek-pisiorek do swojej w sumie niemałej pensji powinien doliczyć wpływy z łapówek, plusy z pracy w prywatnym gabinecie i/lub drugim szpitalu. Proszę się nie łudzić, że on taki zmęczony 72h dyżurem. On z tych 72h przynajmniej 50h przesypia bądź odpoczywa w gabinecie. Wykonując proste obliczenia daje nam to ok. 7h pracy dziennie. Pracuje mniej niż przewiduje norma, a płacone nie ma za 22h tylko za 72. Skandal!</p>
<p>Pomocnice lekarskie (tj. pielęgniarki) też rządają podwyżek. W ich przypadku jest to jednak w pełni uzasadnione. Przecież to jest niewyobrażalne żeby pielęgniarka z 30 letnim stażem zarabiala 1400 zł BRUTTO. Ktoś powie, że też biorą w łapę. Kawa, herbata, kwiaty - to ma być łapówka???!!!  Pieniędzy zazwyczaj pielęgniarki nie dostają. A jak już to jest naprawdę marginalny przypadek niewarty komentowania.</p>
<p>Jedyny ratunek to prywatyzacja tego gówna. Każdy obywatel winien płacić składkę do funduszu, w którym to co jakiś czas zwiększałaby się o daną kwotę z racji oprocentowania. Opcja "nie chce- nie płacę" też jest możliwa. Majątek NFZu zlicytować, a pieniądze z tej operacji przeznaczyć na zakup sprzętu dla szpitali bądź ich częściowe odłużenie. Bardzo dobrym wyjściem byłaby też stopniowa ich prywatyzacja.</p>
<p>Co do Religi - udusić własnoręcznie na miejscu. Jakie pomysły, taka śmierć.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[PRL anno domini 2007]]></title>
<link>http://miracleboy.wordpress.com/2007/03/01/prl-anno-domini-2007/</link>
<pubDate>Thu, 01 Mar 2007 09:16:26 +0000</pubDate>
<dc:creator>miracleboy</dc:creator>
<guid>http://miracleboy.pl.wordpress.com/2007/03/01/prl-anno-domini-2007/</guid>
<description><![CDATA[Ci, którzy doktrynalnie uważają, że peerel skończył się wraz z wyborami&#8217;89 i upadkiem r]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://miracleboy.files.wordpress.com/2007/03/kartka_mleko_04-83.jpg" align="right" height="250" width="185" />Ci, którzy doktrynalnie uważają, że peerel skończył się wraz z wyborami'89 i upadkiem rządu Kiszczaka powinni raz na zawsze zweryfikować swoje poglądy. Komuna trwa do dziś  i miewa się nie najgorzej. Jeśli za ekonomiczny stan końcowy obalonego reżymu przyjmiemy reformy Wilczka, które choć miały na celu uwłaszczenie nomenklatury, były najbardziej liberalnymi gospodarczo przepisami w historii, to dzień dzisiejszy system lokować można między Gierkiem, a Gomułką. Ponad 200 rodzajów reglamentacji pozwoleń na działalność wciąż istnieje, pozwalając w nieuczciwy sposób regulować rynek. Dzięki temu za prowadzoną politykę można karać, między innymi media, zabraniem koncesji.</p>
<p>Skoro już o reglamentacji, to takową zamierza wprowadzić minister Zbigniew Religa. Swoją drogą dość ciekawy paradoks. Kiedy część rządu zajmuje się 'deubekizacją', inna forsuje powrót do byłego ustroju... W dzisiejszym wywiadzie dla Dziennika szef resortu zdrowia mówi:</p>
<blockquote><p>Już wkrótce bardzo precyzyjnie będziemy mogli powiedzieć, ile wynosi różnica między potrzebami zdrowotnymi ludzi a możliwościami finansowymi NFZ i budżetu państwa. W czerwcu przedstawimy koszyk świadczeń gwarantowanych.</p></blockquote>
<p>Gdy przeczytałem to zdanie od razu w pamięci ożyły wyrywki z przemówień Hilarego Minca - ojca polskiej gospodarki planowanej. Historia zatoczyła koło, a pycha rządzących znów każe im stawiać wyliczenia statystyków ponad płynnymi potrzebami ludności. Jak tragiczna w skutkach jest to metoda nie trzeba nikomu przypominać. Tak skonstruowane prawo doprowadzi do wypaczeń znanych już z wprowadzania koszyka leków, kiedy to część niezbędnych leków niesłusznie znalazła się poza nim, a zwyciężyły partykularne interesy koncernów farmaceutycznych.</p>
<blockquote><p>I jedyne, co możemy zrobić, to limitowanie, czyli określenie, ile określonych procedur możemy sfinansować w danym roku.</p></blockquote>
<p>Pod pozorem racjonalizacji świadczeń zdrowotnych, istotnie wprowadza się kartkową reglamentację. Przepraszam, nie kartkową, lecz kolejkową, bo dostęp do usługi będzie zależał od momentu, w którym sie zapiszemy. Potem trzeba będzie czekać, a pewnie w większości przypadków wysupłać 100zł i prywatnie odwiedzić specjalistę. Nie sądzę, żeby dr Religa wierzył w krótkie kolejki i płynną obsługę pacjentów. Ustawowo wprowadza podwójne opodatkowanie - raz płacimy na państwową służbę niższą wypłatą, drugi już banknotami w gabinecie lekarza.</p>
<p>Jedyne co cieszy, to kolejna analogia w stosunku do przeszłych wydarzeń. Wprowadzenie reglamentacji produktów, a w konsekwencji kartek, początkowo na mięso, wędliny i cukier, świadczyło o krańcowej niewydolności systemu. Od tego momentu rządzący wiedzieli, że misternie budowana gospodarka socjalistyczna runie niczym dom z kartek. Wszystko przez rosnące potrzeby ludności, które nie wiedziano jak zaspokoić. Kolejki ministra, to przykład dokładnie tej samej choroby. Religa zdaje sobie z tego sprawę, dlatego tylnymi drzwiami stara się wpuszczać prywatne zakłady, racjonalizując ich byt potrzebą ograniczenia dostępu do usług medycznych. Z dawna wieszczony upadek szpitali wydaje się być bliski. Dodatkowych pieniędzy z budżetu państwa nie będzie, rezerw nie ma. W zaistniałej sytuacji poradzą sobie bogatsi, dla których podwójne opodatkowanie nie stanowi większego problemu, ale zbuntuje się biedota, bo jej wybór ograniczy się do pytania stać w kolejce, czy cierpieć w domowym zaciszu. Punkt krytyczny zostanie przekroczony i będziemy musieli odpowiedzieć na pytanie co dalej. Mam nadzieje, że receptą nie zostanie kolejne łatanie dziury w stylu obecnej reformy, tylko faktyczne uzdrowienie w postaci sprywatyzowania opieki zdrowotnej.</p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
