<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>randki &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/randki/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "randki"</description>
	<pubDate>Fri, 25 Jul 2008 19:23:44 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Ogłoszenia towarzyskie]]></title>
<link>http://ogloszeniatowarzyskie.wordpress.com/?p=9</link>
<pubDate>Mon, 21 Jul 2008 11:50:35 +0000</pubDate>
<dc:creator>chlewik</dc:creator>
<guid>http://ogloszeniatowarzyskie.wordpress.com/?p=9</guid>
<description><![CDATA[Czy to tylko moje złudzenie, czy ja o czymś nie zostałem poinformowany? Moi znajomi mają takie s]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Czy to tylko moje złudzenie, czy ja o czymś nie zostałem poinformowany? Moi znajomi mają takie same opisy na gg, a ja nie wiem o co chodzi. Wygląda to, jak reklama. Hmm ciekawe tylko, czy ktoś im za to zapłacił. Nie było mnie w mieście przez  cztery dni a tu się coś dzieje. Byłem z wizytą u ciotki, ale tam nie ma ani internetu, ani zasięgu dla komórek więc byłem odcięty od świata. A teraz, jak na złość, do nikogo nie mogę się dodzwonić. Moja siostra mówi, że nazwa z tych opisów brzmi, jak gazeta, która zamieszcza <a title="ogłoszenia towarzyskie" href="http://ogloszeniatowarzyskie.sex.pl/" target="_blank"><strong>ogłoszenia towarzyskie</strong></a>. Ja prawdę powiedziawszy pierwszy raz słyszę tą nazwę. Ciekawe skąd ona wie, co promuje ta gazeta. Ładnie, ja znikam na chwilę, a oni już sobie nakręcają robotę beze mnie. W ogóle to gdzie oni to wynaleźli. Z powodu zerowego odzewu chyba sam poszukam przez internet rozwiązania tej zagadki. Dzięki nazwie, nie było to wcale trudne. Gazeta, działająca na papierze i online, zamieszcza ogłoszenia z naszego województwa. Jednym słowem kojarzy pary, a jedynym kosztem jest wysłanie sms. Ciekawy sposób na rozkręcenie lokalnego biznesu.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Randkowanie i ogłoszenia towarzyskie]]></title>
<link>http://ogloszeniatowarzyskie.wordpress.com/?p=7</link>
<pubDate>Thu, 17 Jul 2008 09:48:14 +0000</pubDate>
<dc:creator>chlewik</dc:creator>
<guid>http://ogloszeniatowarzyskie.wordpress.com/?p=7</guid>
<description><![CDATA[Ale afera rozegrała się w moim mieście. Wszystko zaczęło się bardzo niewinnie. Pewien pan, kt]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Ale afera rozegrała się w moim mieście. Wszystko zaczęło się bardzo niewinnie. Pewien pan, który miał już swoje lata, źródła podają, że około 55, postanowił poszukać sobie towarzyski życia na stare lata. W tym celu zamieszczał ogłoszenia towarzyskie w internecie. Z reguły robił to na portalach przeznaczonych do <strong>randkowania</strong>. Owy pan w krótkim czasie znalazł sobie 9 pań, które były zainteresowane jego ogłoszeniem i chciały umówić się z nim na <a title="randki" href="http://www.modeleczki.pl" target="_blank"><strong>randki</strong></a>. Z dwiema, z naszej miejscowości spotkał się bardzo szybko. Z trzema kolejnymi, z racji dużej odległości w nieco późniejszym czasie umówił się na randki. A z pozostałymi szykował sobie grunt i rozmawiał z nimi tylko przez internet. Cały problem polegał na tym, że w żadnej z wiadomości nie powiedział, że szuka kobiety, która weźmie go na swoje utrzymanie i będzie płaciła za jego życie. Jego wybranki nie były zachwycone tym pomysłem, kiedy wychodził on na jaw. Kiedy dawały mu do zrozumienia, że tu nie znajdzie tego, czego szuka, on odchodził zabierając z sobą, jak to określił sam „drobiazgi na pamiątkę”. Najczęściej była to biżuteria. Jedna z Pań zgłosiła ten fakt na policji. inne poszkodowane poszły za jej przykładem i nasze lokalne wiadomości opisały dokładnie ta sprawę. Sprytny pan obecnie się ukrywa licząc, że ominie go kara.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Ogłoszenia towarzyskie i randki]]></title>
<link>http://ogloszeniatowarzyskie.wordpress.com/?p=5</link>
<pubDate>Tue, 15 Jul 2008 15:08:09 +0000</pubDate>
<dc:creator>chlewik</dc:creator>
<guid>http://ogloszeniatowarzyskie.wordpress.com/?p=5</guid>
<description><![CDATA[Moja koleżanka z podstawówki napisałą mi ostatnio niezłego newsa. Poznała swojego faceta w In]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Moja koleżanka z podstawówki napisałą mi ostatnio niezłego newsa. Poznała swojego faceta w Internecie! Nie mogłam w to uwierzyć, nie sądziłam, że takie znajomości mają szansę na coś więcej niż tylko wymiana e-maili lub wspólne słuchanie muzyki przez internet. Jednak się myliłam. Magda, tak miała na imię moja znajoma, zarejestrowała się na różnego rodzaju serwisach, w których internauci umieszczali swoje <strong><a title="ogłoszenia towarzyskie" href="http://www.zaloty.pl/" target="_blank">ogłoszenia towarzyskie</a></strong> i sami dodatkowo mają możliwość oglądania innych umieszczonych tam anonsów. Muszę przyznać, że podziwiam ją za podjęcie decyzji spotkania się z praktycznie obcym mężczyzną, bo co to jest wymiana wiadomości na czacie czy wysyłanie swoich zdjęć. Nie wiadomo kto kryje się po drugiej stronie kabla, tyle się słyszy o zboczeńcach podszywających się za zupełnie kogoś innego w Internecie. Magda miała niesamowite szczęście, spotkała naprawdę wartościowego chłopaka. Często opowiadała mi jak wyglądają ich randki, były wyjątkowe. Po tym jak opowiedziała mi to wszystko, czyli jak poznała Bartka, czyli chłopaka z Internetu, postanowiłam także założyć sobie profil na jednym z takich portali. Nie żałuję, poznałam dużo wartościowych osób, z niektórymi spotykam się na żywo, a z paroma utrzymuję kontakt e-mailowy.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Gdzie najlepsze randki]]></title>
<link>http://chlewik.wordpress.com/?p=54</link>
<pubDate>Fri, 11 Jul 2008 10:39:01 +0000</pubDate>
<dc:creator>chlewik</dc:creator>
<guid>http://chlewik.wordpress.com/?p=54</guid>
<description><![CDATA[Długo byłem sam, w zasadzie nigdy nie miałem partnerki z prawdziwego zdarzenia i rzadko umawiałe]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Długo byłem sam, w zasadzie nigdy nie miałem partnerki z prawdziwego zdarzenia i rzadko umawiałem się na <a title="randki" href="http://www.e-weblink.pl/randki-wirtualne/" target="_blank"><strong>randki</strong></a>. Postanowiłem poszukać sobie kogoś z ogłoszenia. Poszedłem do jednego z biur matrymonialnych. Porozmawiałem z miłą pracownicą. Pomogła mi wypełnić ankietę. Zapomniałem okularów z domu, a i ręce mi się trzęsą po wylewie. Musiałem określić także moją wymarzoną partnerkę. Z tym miałem problemy. No bo jak można mówić o kimś kogo się nie zna i w dodatku nie chodzi się na <a title="randki" href="http://www.zarobkowy.pl/randki-w-moim-zyciu/" target="_blank"><strong>randki</strong></a>? Poprosiłem o każdą ofertę, byle wiekowo do mnie pasującą. Po kilku dniach listonosz przyniósł mi list. Od pewnej pani z Bytomia. Bardzo piękny list, odważny, mogłem wyczuć w nim lekką nutkę „desperacji”, to tak jak ja – pomyślałem. Przyszło też kilka innych listów, których nadawczynie oferowały „<a title="randki" href="http://www.googlefriendly.eu/randki-z-dziewczynami/" target="_blank"><strong>randki</strong></a>”, jednak byłem już na to za stary. Zdecydowałem się utrzymać znajomość z pierwszą poznaną osobą. Zaczęliśmy wymieniać korespondencję. Ona nałogowo grała w keno, a ja skubałem słonecznik. Czemu nie spróbować? Spędziliśmy cudowne wakacje. A we wrześniu był ślub.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Umawiać się na randki]]></title>
<link>http://chlewik.wordpress.com/?p=48</link>
<pubDate>Fri, 04 Jul 2008 20:10:34 +0000</pubDate>
<dc:creator>chlewik</dc:creator>
<guid>http://chlewik.wordpress.com/?p=48</guid>
<description><![CDATA[Za miesiąc wychodzę za mąż. Już wszystko jest zaplanowane z najdrobniejszym szczególe tak jak ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Za miesiąc wychodzę za mąż. Już wszystko jest zaplanowane z najdrobniejszym szczególe tak jak kiedyś nasze <a title="randki" href="http://cash-factory.net/darmowe-randki-internetowe/" target="_blank"><strong>randki</strong></a>. Ten miesiąc będzie bardzo nerwowy, ale jak pięknie się zakończy. A wszystko zaczęło się cztery lata temu. Jako studentka w wolne weekendy dorabiałam sobie biorąc zlecenia na promocje. Ciężko pracowałąm zamiast umawiać się na <a title="randki" href="http://www.etology.pl/darmowe-randki-w-internecie/" target="_blank"><strong>randki</strong></a>. W prawie każdy weekend stałam w jednym markecie na dziale z alkoholem. Nie zawsze promowałam te same trunki, jednak nigdy nie promowałam innych produktów. Praca była bardo spokojna, ale jednak męcząca. Przez 3 dni stałam po 8 godzin z uśmiechem na ustach i nawet, kiedy ktoś mnie bardzo zdenerwował nie mogłam być niemiła. Mój przyszły mąż był właśnie takim denerwującym klientem. Co tydzień był w sklepie i zawsze nawiązywał ze mną rozmowę. Właściwie przeprowadzał wywiad. dopytywał się co wiem na temat alkoholu, który reklamuje. Na początku strasznie mnie drażnił, jednak z czasem go polubiłam. Po 7 weekendach nasza znajomość wyszła z działu z alkoholami na świat. Zaczęliśmy umawiać się na <a title="randki" href="http://infostore.pl/2008/07/bieganie-na-randki/" target="_blank"><strong>randki</strong></a>. Teraz jesteśmy zakochani w sobie po uczy. Kiedy postanowiliśmy być razem pojawił się jeden warunek, koniec z promocjami. Chętnie na niego przystałam.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Randki, ogłoszenia, anonse]]></title>
<link>http://chlewik.wordpress.com/?p=44</link>
<pubDate>Fri, 04 Jul 2008 11:55:02 +0000</pubDate>
<dc:creator>chlewik</dc:creator>
<guid>http://chlewik.wordpress.com/?p=44</guid>
<description><![CDATA[Zawsze uważałam, że na bezsenność cierpią ludzi ludzie, którzy nic nie robią. Ja moimi obowi]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Zawsze uważałam, że na bezsenność cierpią ludzi ludzie, którzy nic nie robią. Ja moimi obowiązkami mogłabym śmiało obdzielić trzy osoby i każda miałaby pełne ręce roboty.  Jednak ostatnio nie mogłam spać. Może to przez ten upał panujący na dworze. Aby się tak nie męczyć w łóżku zaczęłam słuchać nocnych audycji. Na jednej ze stacji w środku nocy nadawana jest program dla samotnych. Oprócz zabawnych porad i anegdot prowadzący czyta <a title="anonse" href="http://www.e-weblink.pl/anonse-ogloszenia-towarzyskie-randki/" target="_blank"><strong>anonse</strong></a>. Oczywiście tematyka  ściśle określona. Pan szuka pani, albo pani szuka pana. Niektóre ogłoszenia są naprawdę zabawne. Ludzi zdradzają ogromne poczucie humoru. Chcąc opowiedzieć na ogłoszenie trzeba wysłać maila do redakcji podając numer ogłoszenia, n które chce się odpowiedzieć. Na stronie internetowej po zalogowaniu się do działu <a title="randki" href="http://www.et-center.pl/ogloszenia-towarzyskie-anonse-randki/" target="_blank"><strong>randki</strong></a>, są dostępne wszystkie ogłoszenia. Zarówno te czytane na antenie radia, jak i te które się nie zmieściły. Część ogłoszeń posiada zdjęcia. Wszystko jest dostępne za darmo, gdyż prowadzi to z własnej woli prowadzący ową nocną audycję. i teraz, kiedy jest prowadzona nocna audycja, to słucham jej obowiązkowo, a do tego tkwię na stronie internetowej radia, gdzie mogę porozmawiać z innymi słuchaczami i prowadzącym.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[OkCupid jest ok]]></title>
<link>http://moriakaice.wordpress.com/?p=110</link>
<pubDate>Fri, 04 Jul 2008 10:36:34 +0000</pubDate>
<dc:creator>Mori</dc:creator>
<guid>http://moriakaice.wordpress.com/?p=110</guid>
<description><![CDATA[OkCupid to angielski serwis online dating, czyli coś, co my nazwalibyśmy serwisem randkowym. Chwal]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.okcupid.com/">OkCupid</a> to angielski serwis <em>online dating</em>, czyli coś, co my nazwalibyśmy serwisem randkowym. Chwalą się tym, że są darmowi - aczkolwiek nie przemawia to do polskiego użytkownika, jako że większość naszych portali/serwisów randkowych jest jak na razie darmowa (a przynajmniej można z nich korzystać za darmo - częstokroć by odczytać/wysłać wiadomość trzeba dostęp wykupić, nie ma jednak zazwyczaj żadnych abonamentów miesięcznych). Nie wiem jak jest z reklamami - używam Proxomitrona i po prostu ich nie widzę.</p>
<h3>Randkowanie</h3>
<p>W tej kwestii ciężko jest mnie, jako użytkownikowi z Polski, oceniać skuteczność. Ponieważ OkCupid nie dorobił się jeszcze polskiej wersji językowej to i ilość osób z naszego kraju jest średnia. Proste wyszukanie dziewczyn od 17 do 21 lat, które posiadają profil ze zdjęciem (bez zdjęcia można sobie zazwyczaj osoby darować), nie dyskryminując ich ze względu na wzrost i zawężając poszukiwania do 25 km od mojego miejsca zamieszkania (czyli praktycznie zawężając je tylko do mojego miasta) otrzymuję... 7 wyników. Z tego jednym jest moja ex, a innym - koleżanka z liceum. Zatem zostaje 5 dziewczyn które można by poznać. Jedziemy dalej - odcinamy za wysokie (przynajmniej dla mnie). Zostają 4. Odcinamy te, które nie wypełniły profilu informacjami albo podały ich bardzo mało. Zostają dwie. Odcinamy wyglądające fatalnie. Zostaje jedna. Odcinamy te z różowymi włosami. Przykro mi, brak rezultatów.</p>
<p>Zatem niestety, ale pod tym względem OkCupid nie oferuje Polakom zbyt wiele. Nie dlatego, że nie jest w stanie jako serwis, a dlatego, że w Polsce do najpopularniejszych nie należy.</p>
<p>Warto jednak odnotować sposób dobierania pasujących osób. System podaje nam wynik procentowy w trzech kategoriach: Match, Friend i Enemy. Match jest chyba dość oczywisty - to odpowiedź na pytanie jak bardzo nasze wymagania względem ideału spełnia dana osoba. Friend to ktoś, kto zaznacza odpowiedzi podobne do naszych - czyli pasują nam jego poglądy (co niekoniecznie oznacza, że byłby naszym ideałem). Enemy - szczerze, pojęcia nie mam jak to działa. Nie doczytałem. Sam ze sobą mam 2% enemy - ale staram się samego siebie za bardzo nie bić (obijać? :P).</p>
<p>Skąd system wie co nam pasuje? Otóż odpowiadamy na pytania. Wydawało by się to dość typowym sposobem, ale OkCupid oferuje dwie funkcje, które sprawiają, że jest to wszystko dość ciekawe. Pierwszą jest możliwość wybrania tego jak chcielibyśmy, by nasz ideał odpowiedział na dane pytanie (a więc przy pytaniu czy woli się być stroną dominującą czy uległą możemy zaznaczyć, że wolimy być dominujący, a nasz ideał powinien zaznaczyć, że woli być uległy [i tak ma być!]) oraz określić ważność ich odpowiedzi dla nas (jest również opcja Irrelevant, gdy nie oczekujemy żadnej konkretnej odpowiedzi od naszego ideału). Drugą jest możliwość dodawania własnyc pytań przez użytkowników - dzięki czemu nie są one tak nudne jak normalne pytania wymyślane przez administratorów w innych serwisach. Ciekawe są również tzw. Key Questions - czyli do 5 pytań na które każdy <strong>MUSI</strong> odpowiedzieć zanim uzyska możliwość pisania do nas (co na pewno ułatwi systemowi ocenienie naszej zgodności).</p>
<p>Dodatkowo po odpowiedzeniu na odpowiednią ilość pytań w profilu dostajemy tzw. Personality Awards - małe obrazki określające jak wypadamy na tle społeczeństwa. Czasami może to być bardzo śmieszne - ja na przykład jestem Less romantic, ale za to More Desiring of Sex &#38; of Love. Jak to już tłumaczyłem jednej osobie: jestem More Desiring of Love, ale w ujęciu Less romantic, czyli nie jak w 'I love you', ale 'Let's make some love' xD</p>
<p>Administratorzy zdecydowali się również na dość ciekawe (i IMO skuteczne) obliczanie procentów. Po zwykłym przeliczeniu tego, ile procentowo wychodzi nam odpowiedzi zgodnych z drugą stroną, a także ile wychodzi im nie dostajemy ani po prostu naszego wyniku, ani też średniej artmetycznej. Zamiast tego oba wyniki są mnożone, a następnie wyciąga się z tego pierwiastek kwadratowy. Bo, jak tłumaczą administratorzy, obustronne 95% jest lepsze od 90% i 100%. Wszystko jest zresztą całkiem przejrzyście wyjaśnione w ich <a href="http://www.okcupid.com/faaaq.html">FAAAQ</a>.</p>
<p>Warto również odnotować istnienie czegoś takiego jak <em>WTF Report</em>. To takie zmyślne maleństwo, które, jeśli obie strony wyrażą zgodnę, przygotowuje listę pytań, w których poszło nam źle (czyli albo ta druga osoba nie odpowiedziała tak, jak my tego oczekiwaliśmy, albo to my tak zrobiliśmy) i podaje jak procentowo szkodzi to naszemu Matchowi.</p>
<p>Po udzieleniu odpowiedzi na określoną liczbę pytań pojawia się nasz <a href="http://www.okcupid.com/matchme?u=moriakaice">MatchMe test</a> (link prowadzi do mojego). Można spróbować odpowiedzieć na wybrane pytania i zobaczyć, w jakim procencie będzie się to zgadzać z moimi oczekiwaniami.</p>
<p>No dobrze, ale zostawmy już te wszystkie funkcje, które są naprawdę miłe i mogą być potężne, skoro wcześniej już pokazałem, że użytkowników z Polski nie ma za dużo, więc co najwyżej poflirtujecie sobie z damą z Gdyni albo... Nie wiem, USA. Zostawiamy to, bo to nie jedyna rzecz, którą ten serwis oferuje!</p>
<h3>Testy</h3>
<p>To, moim zdaniem, najciekawsza rzecz w ofercie OkCupida dla polskiego użytkownika (przynajmniej do czasu polskiej wersji/popularyzacji serwisu w naszym kraju). Jeżeli, jak ja, jesteście fanami wszelkiego rodzaju sprawdzianów <em>Which ... are you?</em> (zarówno poważniejszych, dotyczących osobowości, jak i tych mniej zobowiązujących - np. o bohaterach książki czy kwiatach) - powinniście uznać OkCupid za raj. Bo testów tam bez liku - mniej wprwadzie jest tych utworzonych przed administratorów, a więcej użytkowników, ale nie oznacza to, że te drugie są gorsze. Testy wymyślone przez załogę <a href="http://www.okcupid.com/staff_tests/">znajdują się w osobnym miejscu</a> - to dla tych, którzy nie ufają zwykłym userom. Polecam w szczególności ich <a href="http://www.okcupid.com/online.dating.persona.test">The Dating Persona Test</a> (wszystkie testy można rozwiązać bez obowiązku rejestracji, jednak w takim przypadku wynik zostanie nam po prostu pokazany, a nie zachowany na przyszłość - więc może warto się zarejestrować? Prosty, szybki proces). Mnie wyszło, że jestem <a href="http://www.okcupid.com/personality?type=DBLD&#38;g=1&#38;o=1">The Mixed Messenger</a> (<acronym>DBLD</acronym>) - i generalnie się z tym opisem zgadzam. Szczególnie, że napisali, że mam unikać Playstation (jak wiadomo, pożądam tylko Wii). Drag skończył podonie, z tym że biedak jest Gentle - a więc <a href="http://www.okcupid.com/personality?type=DGLD&#38;g=1&#38;o=1">The Slow Dancer</a> - on ma z kolei unikać Battleaxe'ów, zatem kariera barbarzyńcy zdecydowanie odpada. Jest oczywiście standardowy w przypadku takich serwisów <a href="http://www.okcupid.com/death">The Death Test</a> (według nich w wieku 80 lat umrę na raka). Jest coś, co nazywają <a href="http://www.okcupid.com/virgin">The Virgin Game</a> - dostajecie dwa zdjęcia - na jednym jest dziewica/prawiczek, na drugim nie. Macie wybrać kto jest kim. Mnie udało się trafić w 66% przypadków =] Jest skrócona wersja standardowego MBTI - <a href="http://www.okcupid.com/quizzy/take?id=1985567502425606155">The Quick and Dirty Personality Test</a> - o dziwo dająca ten sam wynik jak <a href="http://www.okcupid.com/tests/take?testid=16567335035599898597">pełna, zawierająca 70 pytań, wersja</a> (przynajmniej w moim przypadku - jestem <a href="http://www.keirsey.com/handler.aspx?s=keirsey&#38;f=fourtemps&#38;tab=2&#38;c=inspector">ISTJ</a>). <a href="http://www.okcupid.com/quizzy/take?id=1532690756472625027">The RPG Class Test</a> - <a href="http://www.okcupid.com/quizzy/results?quizzyid=1532690756472625027&#38;userid=572081398823909978">Arcane Trickster</a> (ha, klasa prestiżowa!). <a href="http://www.okcupid.com/quizzy/take?id=1941662580821791212">The What Middle Earth race do you belong to Test</a> - jestem oczywiście <a href="http://www.okcupid.com/quizzy/results?quizzyid=1941662580821791212&#38;userid=572081398823909978">Nazgûlem</a> =] Z innych ciekawych testów polecam: <a href="http://www.okcupid.com/quizzy/take?id=3828635434782670283">The Your Type of Girl Test</a> (gdzieś tam jest wersja dla kobiet, nie wiem, nie interesowałem się nią :P)(mnie wyszła <a href="http://www.okcupid.com/quizzy/results?quizzyid=3828635434782670283&#38;userid=572081398823909978">The Bad Girl</a>), <a href="http://www.okcupid.com/quizzy/take?id=2239915079126236029">The Beautiful Faces Test</a> (<a href="http://www.okcupid.com/quizzy/results?quizzyid=2239915079126236029&#38;userid=572081398823909978">Keira Knightley</a> - <a href="http://img365.imageshack.us/img365/2734/keiraknightley88vi0.jpg">wygląda świetnie i nie ma dużego biustu</a> - czyli, jak się zaraz okaże, to zdecydowanie mój typ), <a href="http://www.okcupid.com/quizzy/take?id=15912893200295081418">The Tits, Ass, and Cuteness Test</a> (bardzo fajny graficzny test, dużo wybierania pomiędzy 3 zdjęciami)(<a href="http://www.okcupid.com/quizzy/results?quizzyid=15912893200295081418&#38;userid=572081398823909978">Cute &#38; Small Boobs</a> - mówiłem?), <a href="http://www.okcupid.com/quizzy/take?id=4741219933576750506">The Personality Defect Test</a> (<a href="http://www.okcupid.com/quizzy/results?quizzyid=4741219933576750506&#38;userid=572081398823909978">Sociopath</a> - strach się bać :P).</p>
<p>Zresztą, co ja tyle o tych testach gadam. Polecam spróbować każdemu i przekonać się osobiście. Jeśli macie (albo uważacie, że macie) jakieś wyrobione gusta odnośnie kobiet - te ostatnie 3 testy (nie licząc Personality Defect) są dla was idealne. Przekonajcie się, czy rzeczywiście wybieracie takie, jakie uważacie, że lubicie =]</p>
<h3>Inne uwagi</h3>
<p>Istnieje opcja <a href="http://www.okcupid.com/quickmatch">QuickMatch,</a> która pokazuje nam osoby, z którymi potencjalnie można by spróbować. Widzimy ich opis, zdjęcie/a, a także wynik <a href="http://www.okcupid.com/online.dating.persona.test">The Dating Persona Test</a>. Dodatkowo możemy ocenić wygląd i osobowość - mamy tu skalę od 1 do 5 gwiazdek (oraz opcję Can't tell). Jeżeli przyznamy komuś 4 lub 5 gwiazdek w którejś z kategorii - dostanie o tym informację. Minusem jest to, że jeżeli komuś damy np. 4 gwiazdki za wygląd, a 3 za osobowość (czy opis) to taka osoba dostanie tylko jedną informację. Dla mnie osobiście byłby to dość jasny sygnał - aha, czyli że chodzi tylko o seks. No, ale ja jestem dziwny. Mimo wszystko, wolałbym, by była po prostu wysyłana jedna informacja, że w którejś kategorii dostało się te 4-5 gwiazdek, bez jej określania.</p>
<p>O ile sama nawigacja po serwisie jest dość prosta i intuicyjna, to system pomocy wymaga dopracowania. Mamy wprawdzie <a href="http://www.okcupid.com/faq/">FAQ</a> i <a href="http://www.okcupid.com/glossary/">Glossary</a>, ale np. Personality Awards są wyjaśnione <a href="http://www.okcupid.com/profile_glossary.html">w zupełnie innym miejscu</a> i w Glossary nawet się o tym słowem nie zająknięto. Ciągle nie rozumiem też jak działa <em>Enemy</em> i skąd się ten wynik bierze. No cóż, nie przeszkadza to jakoś strasznie, ale i tak jest minusem serwisu.</p>
<p>Sprawa prywatności jest dość dobrze rozwiązana. Obecnie <a href="http://www.okcupid.com/profile?u=moriakaice">mój profil</a> mogą oglądać tylko osoby zalogowane w serwisie - i to mi odpowiada. Do tego, jeśli mnię pamięć nie myli, dane osobowe widzą tylko osoby, które dodaliśmy do ulubionych.</p>
<p>Nie zabrakło oczywiście opcji <a href="http://www.okcupid.com/stalker">OkStalkers</a> - czyli możliwości podglądu tego, kto sprawdzał nasz profil. Dodatkowo mamy możliwość anonimowego przeglądania profili innych - ale wtedy też nie będziemy mieli możliwości rejestrowania tego, kto obejrzał nasz profil (rozwiązanie: przełączamy się na tryb anonimowy, sprawdzamy jakąś interesującą nas osobę, wyłączamy tryb anonimowy).</p>
<p>Odpowiadając na pytania zgarniamy przy okazji Activity Points - po dwa za każdą odpowiedź. Za 200 AP możemy na stałe zwiększyć naszą skrzynkę do 5000 przechowywanych wiadomości, a za 400 na miesiąc wyłączyć reklamy. Przydało by się jeszcze parę opcji - jak na przykład zwiększenie ilości przechowywanych zdjęć czy możliwośc wykupienia alternatywnych skórek.</p>
<p>Co mi się zupełnie nie spodobało? Olewanie użytkownika. Rozumiem, że wiadomość od administratora dostałem jako mass-mail (aczkolwiek nie mówię tu o wiadomości powitalnej) - ale skoro proszą o komentarz, i skoro takiego komentarza na jakieś 8-9 tysięcy znaków udzieliłem, to wypadałoby chociaż odpisać jakieś głupie 'Dziękuję'. Uważam, że jeżeli ktoś pyta mnie o ocenę, a potem nie komentuje tego w żaden sposób, to jest to poważnym minusem.</p>
<h3>Podsumowanie</h3>
<p>OkCupid jest w moim przekonaniu serwisem o całkiem niezłym potencjale. Serwisem, który niestety, jak na razie nie odniósł spektakularnego sukcesu. Ponoć trochę pomógł start CrazyBlindDates.com (bo serwis ten należy do twórców OkCupida). Jeżeli chodzi o dopasowywanie ludzi to moją solidne podstawy matematyczne - muszą jednak umieć je wykorzystać. Potrzeba lokalizacji serwisu - bez tego nie odniesie sukcesu w niektórych krajach (np. w Polsce, gdzie znajomość angielskiego jest dalej mało satysfakcjonująca). Należy ciągle rozwijać inne, poza randkowaniem, funkcje serwisu - tak, by wybudować wokół randek serwis społecznościowy - podstawą tutaj byłoby stworzenie systemu oceniania poszczególnych fotek użytkowników, bo to zawsze cieszy się dużą popularnością.</p>
<p>Niewątpliwym atutem są dostępne w serwisie testy. To one, wraz z interesującymi pytaniami, pozwalają świetnie się bawić na OkCupidzie, nawet jeżeli nie jest się tam obecnie w stanie znaleźć randki marzeń (przynajmniej w Polsce). Warto więc położyć większy nacisk na nie (chociaż jest to już chyba robione - via HelloQuizzy.com).</p>
<p>Kończąc, osobiście serwis polecam każdemu, nie tylko randkowiczom. Wypełnianie testów jest fajne, a kto wie czy kiedyś to, że odpowiedzieliśmy na znaczącą ilość pytań się nam nie przyda? Zatem nie marnować okazji, rejestrować się i do testów marsz :P</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Randki i zaloty darmowe]]></title>
<link>http://dzwonkimp3.wordpress.com/?p=20</link>
<pubDate>Mon, 05 May 2008 18:34:03 +0000</pubDate>
<dc:creator>chlewik</dc:creator>
<guid>http://dzwonkimp3.wordpress.com/?p=20</guid>
<description><![CDATA[Co to w ogóle za jakaś absurdalna sytuacja żeby randki traktować w kategorii darmowe czy nie dar]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Co to w ogóle za jakaś absurdalna sytuacja żeby randki traktować w kategorii darmowe czy nie darmowe? Nie jestem może jakimś starym pierdzielem i nie mam chorych konserwatywnych poglądów, ale czegoś tutaj nie rozumiem. <strong>Randki</strong> to randki i nie ma mowy żeby za takie spotkania płacić nawet najmniejsze , symboliczne grosze. Nigdy nie zdarzyło mi się żebym musiał płacić. Musiałbym się chyba skundlić jak ostatnia łajza żeby płacić za <a title="zaloty i randki" href="http://www.zaloty.pl" target="_blank"><strong>randki</strong></a>. Co innego to sponsorowane spotkania towarzyskie, ale to już wtedy nie są randki. Rzekłbym nawet, że to prostytucja nie mająca nic wspólnego z miłością, przyjaźnią czy jakimkolwiek innym uczuciem. Ja to chodziłem kiedyś na fajne darmowe randki, ale to było normalne i nikt nie nazywał tak tego. Było jak najbardziej naturalne, że <strong>randki</strong> są po prostu darmowe.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Randka w ciemno – ryzyko czy szansa na miłość?]]></title>
<link>http://dziewczynka.wordpress.com/?p=114</link>
<pubDate>Wed, 26 Mar 2008 11:08:05 +0000</pubDate>
<dc:creator>Mała dziewczynka</dc:creator>
<guid>http://dziewczynka.wordpress.com/?p=114</guid>
<description><![CDATA[Artykuł z Claudii:
Randka w ciemno – ryzyko czy szansa na miłość?
Jedno spotkanie. Ukartowane ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Artykuł z <strong>Claudii</strong>:</p>
<blockquote><p><strong><a title="Randka w ciemno – ryzyko czy szansa na miłość?" rel="nofollow" target="_blank" href="http://www.claudia.kobieta.pl/claudia2/index.jsp?place=Lead12&#38;news_cat_id=100&#38;news_id=1414&#38;layout=1&#38;forum_id=841&#38;page=text">Randka w ciemno – ryzyko czy szansa na miłość?</a></strong><br />
Jedno spotkanie. Ukartowane przez znajomych lub los, który chciał pchnąć ku sobie dwoje samotnych. Jeśli się wahasz: iść czy nie na takie tête-à-tête, pamiętaj: są tylko dwie możliwości. Rozczarowanie albo... zakochanie.<br />
Gdy ktoś na forum dla samotnych napisał: „Randki w ciemno są dla desperatów (…). Fajne, przystojne dziewczyny i faceci z uczciwymi zamiarami nie sięgają po taką pomoc”, natychmiast zalała go fala sprostowań. I sądząc po ilości wpisów, spotkanie-niespodzianka to dziś coraz częstszy początek miłosnych historii. Jak zauważa psycholog Violetta Nowacka, żyjemy w czasach, gdy praca, kariera, hobby zajmują nam tyle energii, że niewiele jej zostaje na szukanie partnera. A umówienie się z kimś w ciemno oszczędza czas i jest dobrym sposobem na nawiązanie nowej relacji. Choć – jak dodaje psycholożka – nie dla każdego. Taki pomysł spodoba się osobom otwartym, które nie mają problemu z pokazywaniem się publicznie, lubią ryzyko, dobrze radzą sobie ze stresem, są zadowolone z siebie. Także frustratom, którzy rozpaczliwie szukają kogoś do pary. Na kawie z nieznajomym mogą jednak nie odnaleźć się introwertycy, ludzie nieśmiali, wyczuleni na swoim punkcie, którzy źle znoszą porażki. Takiemu wrażliwcowi łatwo pomyśleć „jestem do niczego”, gdy telefon obiecany na zakończenie spotkania („zdzwonimy się”) milczy… Bądźmy szczerzy: ryzyko, że nie znajdziemy wspólnego języka z kandydatem na partnera, jest spore. Doświadczenie tzw. szybkich randek, modnych w USA spotkań dla singli, pokazuje, że w grupie 30 osób zwykle tylko jedna, dwie są w naszym typie. Podczas takiej „fast date” każdy chłopak przysiada się na trzy minuty do każdej dziewczyny. To wystarcza, bo jak zauważają psychologowie, tzw. pierwsze wrażenie powstaje w 30 sekund. Po czym już wiesz: nic z tego nie będzie, lub przeciwnie: zaczynasz myśleć o wspólnych porankach. Takie historie się zdarzają, może więc warto spróbować?</p>
<p>Joanna Borkowska i Marcin Bogdał: zaczęło się od pomyłkowego telefonu…<br />
Na swoją pierwszą w życiu randkę w ciemno Joanna, 24-letnia właścicielka firmy reklamowej, szykowała się jak na ślub. – Przyjaciółki przez kilka godzin robiły mnie na bóstwo. Jedna nałożyła akryl na paznokcie, druga zajęła się fryzurą, trzecia zadbała o makijaż. Efekt? Gdy on, czyli Marcin, wreszcie mnie zobaczył, zapytał ze zdziwieniem: „Po co ci sztuczne paznokcie?”. Myślałam, że mu oczy wydrapię z wściekłości – dziś Joasia opowiada to ze śmiechem. Jej znajomość z Marcinem (która wkracza obecnie w fazę planowania daty ślubu) wcale nie zaczęła się od śmiechu. Zodiakalna pani Baran natknęła się na pana Rybę, a dokładnie jego głos, przez pomyłkę. Marcin, warszawiak, wykręcił numer do swojego kolegi w Łodzi. Źle wybrał jedną cyfrę i połączył się z Joanną (czy to nie zastanawiające, że trafił na dziewczynę?). – Żeby odebrać ten telefon, wybiegłam spod prysznica. Stałam naga, na dywan kapała woda, a jakiś obcy facet pytał, czy jest Marek? Nakrzyczałam na niego, żeby nie robił żartów. Zaskoczony wykrztusił: „Przepraszam”. Po chwili stwierdził, że mam miły (ha, ha!), na dodatek znajomy głos. Tym mnie rozbroił – opowiada Joanna. Pod prysznic już nie wróciła. Wciągnęła ją rozmowa z Marcinem. – Dziwna sprawa, ale miałam wrażenie, że znamy się od dawna. Czułam rodzącą się między nami bliskość, trudną do racjonalnego wytłumaczenia – przyznaje. Marcin czuł to samo, bo dzwonił codziennie. – Zastanawiałam się, jak wygląda. Bliżej mu do Brada Pitta czy dzwonnika z Notre Dame? – żartuje. Gdy przysłał zdjęcie, zobaczyła chłopaka z zakolami. On też nie był zachwycony jej fotką. – Stwierdził, że nie jestem w jego typie. „Zdziwisz się, jak szybko zmienisz zdanie” – pomyślałam przekornie. Cztery miesiące później zaprosiła Marcina na tłoczną parapetówkę. – Chciałam mieć „obstawę” podczas naszego pierwszego spotkania. Przecież mógł okazać się psychopatą albo seryjnym mordercą – tłumaczy. Wyszła po Marcina na dworzec. – Wręczył mi lilię (sztuczną!), spojrzał w oczy i… zaiskrzyło. Przestałam się bać – wyznaje. Od tamtej pory Marcin przyjeżdżał do Łodzi co tydzień. – Gdy zaprosił mnie na kolację do swych rodziców, zrozumiałam, że myśli o mnie poważnie – mówi. Nie mieli wątpliwości, że chcą być razem. Razem więc zamieszkali. Happy end? Jeszcze nie. – Nacieszyliśmy się sobą raptem cztery dni, bo firma Marcina oddelegowała go do pracy w Bydgoszczy. Od trzech lat spotykamy się w weekendy – wzdycha Asia. – Ale już za kilka dni Marcin wraca na stałe do domu.</p>
<p>Marcin: – Los wiedział, co robi, gdy nas łączył. Spotkały się przeciwieństwa. Układ doskonały. Joanna: – Pierwsza wyznałam mu miłość. Ale po roku.</p>
<p>Zanim Joanna i Marcin się spotkali, oboje mieli za sobą nieudane związki. Nie wierzyli, że tak szybko potrafią stworzyć nowy, szczęśliwy.</p>
<p>Anna Karolak: ogłosiła w gazecie, że szuka przyjaciela</p>
<p>Mówi o sobie z uśmiechem: stara panna. Bo to nie jest żaden powód do wstydu czy rozpaczy, ale wyłącznie do działania. – Nie wierzę, gdy ktoś deklaruje, że jest samotnikiem z wyboru. Każdy czeka na miłość. Ja nie chcę tylko czekać, wolę pomagać szczęściu – twierdzi pani Anna, warszawianka. Kiedy miała siedemnaście lat, przeżyła pierwszą miłość. – Niestety, nie skończyła się happy endem. Zostałam oszukana i zraniona. Może dlatego do dziś nie potrafię ułożyć sobie życia? – zastanawia się. Przyznaje, że dojrzałej kobiecie trudno poznać odpowiedniego mężczyznę. – Bo i gdzie? Wokół same pary. A do nocnych klubów nie chodzę – żartuje. – Dałam więc ogłoszenie w gazecie. Napisałam, że szukam kogoś do tańca i różańca (bo uwielbiam tańczyć). Odjęłam sobie parę lat, a co?! – śmieje się. W ogłoszeniu podała numer telefonu i czekała na odzew. Był, i to wielki. Panowie do wyboru, do koloru. – Tych, którzy nie potrafili się wysłowić, dyskwalifikowałam. Inteligencja, pasja to jest to, co cenię sobie u mężczyzn. Tylko jeden przypadł mi do gustu. To właśnie z nim umówiłam się na randkę – opowiada. Oczywiście nie w domu, bo sam na sam z nieznajomym mogłoby być niebezpieczne. Zaproponowała kawiarnię w centrum miasta. – Czekał na mnie miły, dojrzały pan. W prezencie przyniósł pudełko czekoladek. Miły gest – wspomina. Niestety, pozory mylą. Annę zaskoczyło, że na pożegnanie ten dopiero co poznany mężczyzna chciał ją namiętnie pocałować. – Zapytałam grzecznie, czy nie za wcześnie na czułości? Zmieszał się. Uznałam, że zrozumiał i uszanuje moje poglądy – opowiada. Jednak na kolejnych randkach (w kinie, na spacerze) robił to samo. – Był zaskoczony, że protestowałam. W końcu przyznał, że chodzi mu o seks. Nie byłam na tyle zdesperowana, żeby zaspokoić jego pragnienia. Miałam swoje: szukałam porozumienia dusz, dopiero potem ciał. Do dziś się zastanawiam, czemu wziął mnie za desperatkę?</p>
<p>Nie każdemu do twarzy z samotnością. Mnie na pewno nie. Chcę szczęścia we dwoje.</p>
<p>Randka w ciemno to rzecz dla ludzi, ale trzeba liczyć się z tym, że spotkanie okaże się niewypałem – podkreśla Anna.</p>
<p>Anna Dobosz i Tomasz Jakubowski: wyswatała ich wspólna znajoma<br />
W powietrzu pachniało wiosną, koleżanki z roku umawiały się na randki, a ja byłam singielką. Kaśka, moja koleżanka z grupy, postanowiła mnie wyswatać – zaczyna swą opowieść Anna, studentka drugiego roku psychologii. – Codziennie zaczynała podchody: „Wiesz, Anka… mam fajnego kolegę, też studiuje psychologię. Przystojny, inteligentny, z pasją – wyliczała jego zalety. – Może poznam cię z nim?” – proponowała.<br />
Baba Jaga to nie ja<br />
– Wytrwale protestowałam. Czy jestem jakąś maszkarą, że sama nie znajdę sobie faceta? Kaśka łagodziła te wybuchy. Prosiła, żebym spojrzała na sprawę inaczej. – Widocznie nie spotkałaś jeszcze kogoś, kto byłby ciebie wart. Może tym razem się uda? Daj sobie szansę – kusiła. – Nie przekonała mnie. Na ukartowanej randce czułabym się żałośnie. Zagroziłam, że jeśli jeszcze raz wspomni o cudownym koledze do wzięcia, to się obrażę. Dopiero wtedy obiecała, że da temu spokój – wspomina Ania. Jednak Kaśka wróciła do tematu, ale tak, że jej wkręcana znajoma niczego się nie domyśliła. Obie dorabiały po zajęciach jako hostessy w centrum handlowym. Pewnego dnia Kaśka zadzwoniła do Anki. – Czy mogłabyś mnie zastąpić? Rozkłada mnie grypa, a mam dziś rozdawać próbki męskiego kremu. Ratuj! – poprosiła. – Oczywiście zgodziłam się – wspomina Anna. – W markecie był tłum klientów. Wyławiałam wzrokiem młodych mężczyzn i wręczałam im próbki kremu. W pewnej chwili zauważyłam, że kręci się koło mnie jakiś przystojniaczek. Trzy razy podchodził po prezent. Gdy zbliżał się kolejny raz, wypaliłam, że lubię odważnych ludzi. Roześmiał się i poprosił o mój numer telefonu. Dałam się namówić na randkę. Dopiero po kilku spotkaniach przyznał, że... jest znajomym Kaśki. „Podstępna z niej żmija!” – pomyślałam wtedy. Ale dziś dziękuję jej za wytrwałość. Dzięki niej znalazłam miłość.</p>
<p>Warto czasem nie brać spraw w swoje ręce i zaufać znajomym – zachęcają Ania i Tomek.</p>
<p>Magda i Tomasz: poznali się dzięki telewizyjnej „Randce w ciemno”</p>
<p>Z radością wzięli udział w naszej sesji zdjęciowej. Wcześniej spędzili osiem godzin w aucie, by ze Stargardu Szczecińskiego, gdzie mieszkają, dotrzeć do Warszawy. – Nawet pieszo byśmy przyszli, żeby opowiedzieć o naszej miłości – zapewniają Magda Stachewicz i Tomasz Hycnar. Są razem od ośmiu lat, mają 5-letnią córkę Maję. Tomek jest także ojcem 12-letniej Małgosi, która mieszka z jego byłą żoną. – Gdy zgłosiłem się do programu, byłem już po rozwodzie. Ale wcale nie szukałem nowej kobiety – zapewnia. – Pracowałem wtedy w biurze i nudziłem się. Pomyślałem, że fajnie byłoby przeżyć ekscytującą przygodę. Błysnęła myśl: zgłoszę się do „Randki w ciemno”. Oglądałem każdy odcinek. Zazdrościłem tym, którzy zostali wybrani i jechali na superwycieczkę – opowiada. Wykręcił numer do programu, opowiedział o sobie, zostawił numer telefonu. Po kilku tygodniach dostał zaproszenie na eliminacje, a potem nagranie. Magdę zgłosiła do programu siostra. Nic jej o tym nie powiedziała. – Ucieszyłam się, gdy wyjawiła tajemnicę. Nie chodziło mi wcale o szansę na miłość, lecz o wycieczkę – przyznaje szczerze Magda.<br />
Zaczarował mnie ranną rosą<br />
Do dziś wszyscy ją pytają, czy to naprawdę była randka w ciemno. – Tak! Przed nagraniem i oczywiście także w trakcie nawet przez moment nie widziałam mężczyzn, których miałam wybierać – zapewnia. Dlaczego spośród trzech kandydatów wybrała Tomka? – Zaczarował mnie, gdy powiedział, że chciałby spacerować ze mną boso po trawie – mówi. Ale nie tak wyobrażała sobie swego czarodzieja. – Za wachlarzem stał niski blondyn. Wybuchnęłam śmiechem, bo czekałam na wysokiego bruneta – wspomina. – A ja zdębiałem. O co chodzi? Fajny gość ze mnie, a ona wybrzydza? – opowiada Tomek. Ale to nie koniec emocji. – Drżącą ręką wskazywałam kopertę z nazwą kraju, do którego mieliśmy jechać na wycieczkę. Gdy Tomasz Kammel ogłosił: „Chiny!”, aż podskoczyłam ze szczęścia – opowiada Magda. Po nagraniu oboje wracali do domu tym samym pociągiem. Okazało się, że mieszkają 40 kilometrów od siebie: ona w Szczecinie, on w Stargardzie. – Przez całą drogę dobrze nam się rozmawiało, ale tylko tyle. Nie interesowało mnie nic więcej. Byłam świeżo po rozstaniu, nie miałam ochoty na amory – zapewnia Magda. Jednak stało się. W Chinach narodziła się ich miłość. Z tygodniowej wycieczki wrócili zakochani, choć udawali, że tak nie jest. – Na przykład ja zaraz po powrocie pojechałam do pracy do Niemiec. I co? Wróciłam po kilkunastu dniach. Nie mogłam już żyć bez Tomka – przyznaje Magda. Szybko przekonała się, że właśnie na takiego mężczyznę czekała. – Nie ma dla niego rzeczy niemożliwych. Kiedyś poszliśmy na kolację. Rzuciłam: „Nawet świeczki nie ma na stoliku”. Tomek zamówił taksówkę i po 15 minutach wrócił z pachnącą świeczką – opowiada. – Bałem się, że Magda mnie odtrąci, gdy dowie się, że jestem rozwodnikiem i mam dziecko. Powiedziałem jej to jeszcze w Chinach. Nie chciałem, żeby myślała, że coś przed nią ukrywam. Przez dwa dni była w szoku. Już myślałem, że to koniec – wspomina. Magda dodaje: – Bałam się angażować w związek z facetem po przejściach. Ale czy miałam wybór? Już byłam zakochana po uszy. Dałam nam szansę. To była dobra decyzja. Jesteśmy ze sobą szczęśliwi. To chyba widać? – pyta kokieteryjnie. Jest jednak coś, co nie pozwala jej zasnąć.– Zaginęła kaseta z nagraniem naszej telewizyjnej randki. Krążyła wśród znajomych i tajemniczo zniknęła. Błagam – prosi Magda – oddajcie nam dowód naszej miłości!</p>
<p>Mieliśmy ochotę na atrakcyjną wycieczkę. Skończyło się na wielkiej miłości. Nie wyobrażamy sobie życia bez siebie – twierdzą telewizyjni randkowicze.</p>
<p>Marta Godzisz i Krzysztof Gnoza: trafili na siebie w internecie, gdy weszli na portal www.przeznaczeni.pl<br />
Dewiza Marty? Kto czegoś naprawdę chce, szuka sposobu, by to zdobyć. Kto nie chce, szuka powodu, aby o to nie zabiegać. – Ja zawsze szukam sposobu – zapewnia Marta. Ma 29 lat, jest pełną optymizmu dynamiczną osobą. Od lat działa w stowarzyszeniu „Przygoda z edukacją”. – Nie szukałam na siłę kandydata na męża – zastrzega. – Podrzuciło mi go przeznaczenie – śmieje się. – Kiedyś w autobusie miejskim podszedł do mnie młody mężczyzna, wręczył ulotkę i poprosił: „Bardzo mi zależy, aby pani to przeczytała” – opowiada. Chłopak okazał się posłańcem miłości: reklamował portal www.przeznaczeni.pl. Szukają tu swojej drugiej połowy osoby, dla których życiowym drogowskazem są wartości chrześcijańskie. – Parę godzin później odwiedziłam znajomego. Dawno się nie widzieliśmy. Był odmieniony: tryskał szczęściem. „Poznałem wspaniałą kobietę” – pochwalił się. Gdy zapytałam, gdzie ją spotkał, wymienił adres portalu… z mojej ulotki! To musiał być jakiś znak. Dotarłam do domu i rzuciłam się do komputera – opowiada. Napisała, że lubi sprawiać radość innym, wędrować, wpatrywać się w płomień ogniska. I że kiedyś chce się spełnić w roli kochającej żony i mamy. – Zastrzegłam, że nie szukam romansu, lecz wartościowej znajomości z mężczyzną. Z mocnym akcentem na tę jedyną i wyczekaną – wyznaje. Odpowiedział jej Krzysztof: „Ciekawa z ciebie osoba. »Pomejlujemy« trochę, żeby się poznać?” – zapytał. Marta z humorem odpisała: „Chcę zachować delikatne opuszki palców dla mężczyzny swojego życia. Nie licz więc, że będę godzinami stukać w komputer. Szkoda energii na e-maile, które nic nie mówią o osobowości. A ta jest dla mnie najważniejsza. Sto listów nie zastąpi jednego spotkania” – zakończyła. Nieznajomy złapał przynętę i zaproponował spotkanie. – Tak wyszła na jaw nasza pierwsza wspólna cecha: bez obaw podejmujemy szybkie decyzje – dorzuca Marta. Dzień później już szykowała się na randkę. – To znaczy, szykowałam się wyłącznie psychicznie, bo tak po babsku nie potrafię: nie maluję się, nie jestem typem wampa. Na spotkanie założyłam ulubione dżinsy. Oczywiście, nie splamiłam się makijażem. Chciałam zademonstrować, że absolutnie nie obchodzi mnie żaden podryw – zapewnia. W warszawskiej pizzerii „Pod Wieżą” (Marta specjalnie wybrała pizzerię, a nie kawiarnię ze świecami, żeby nie było zbyt intymnie) przegadali pięć godzin. Myśleli, że minęła zaledwie chwila. – To było naprawdę magiczne spotkanie. Obydwoje mieliśmy poczucie, że znamy się od lat – przyznają. Krzysztof dodaje: – Nazajutrz Marta mile mnie zaskoczyła. Wstaję o piątej, żeby dotrzeć do pracy przed falą korków. Właśnie o piątej dostałem od niej SMS: „Hej, tu spontaniczny budzik” – wspomina. Co było potem? Każde poszło w swoją stronę. Marta wyjechała na obóz dla podopiecznych swej fundacji, a Krzysztof na zaplanowany urlop. – Co tu kryć, tęskniłam – wyznaje ona. – Krzyś mnie zauroczył. Nie mogłam o nim zapomnieć. Paweł, mój podopieczny z obozu, stwierdził: „Pani jest zakochana!”. Miał rację. Codziennie prosiłam, by mój Anioł Stróż troszczył się o ukochanego – zapewnia. Co w tym czasie robił Krzysztof? Modlił się o dobrą żonę. Efekt? Pobierają się z Martą w kwietniu! – Chcę zaprosić na ślub posłańca od ulotki. Kto pomoże go odnaleźć? – pyta Krzysztof.</p>
<p>Marta wciąż przechowuje ulotkę, którą rok temu wręczył jej w autobusie posłaniec miłości.</p>
<p>– Pasujemy do siebie jak puzzle. Ale bez pomocy internetu pewnie nigdy byśmy się nie spotkali – mówią Marta i Krzysztof.</p>
<p>Wojciech Lach: brał udział w tzw. szybkiej randce</p>
<p>Lubię ekstremalne przeżycia, dlatego wziąłem udział w „szybkiej randce” – opowiada Wojtek z Krakowa, szef małej firmy komputerowej. Po chwili wyznaje: – Szczerze? Znajomy, który organizuje w naszym mieście tego typu spotkania, namówił mnie, oświadczając: – „Mam lek na twoje problemy” – wspomina Wojtek. – Co mi dolegało? Nadopiekuńczy rodzice – śmieje się. – Nawet w liceum trzymali mnie pod kloszem. Po szkole musiałem siedzieć w domu. Stałem się odludkiem, na dodatek potwornie nieśmiałym. W życiu nie podszedłem pierwszy do dziewczyny. Ta „szybka randka” miała mnie uratować przed totalnym zdziczeniem – mówi. Jak wyglądała? O umówionej godzinie w kawiarni jednego z krakowskich hoteli pojawiło się 10 kobiet oraz 10 mężczyzn. Wśród nich Wojtek.– Dziewczyny usiadły przy stolikach. Zauważyłem jedynie, że są trzy blondynki, reszta to brunetki. Niestety, nie zapamiętałem ich imion – opowiada. Zadaniem chłopaków było porozmawiać z każdą z nich. Ale tylko przez 3 minuty. Tyle miało wystarczyć uczestnikom ekspresowej randki, by zdecydować, czy mają ochotę na dalszy kontakt. Jeżeli tak, zaznaczają to na formularzu. – Byłem tak zestresowany, że nawet nie wiem, o czym rozmawialiśmy. Zupełnie nie byłem sobą. Dopiero podczas spotkania z ostatnią dziewczyną trochę wyluzowałem – mówi. Jednak żadna nie zainteresowała go na tyle, by chciał się z nią umówić. On też nie spodobał się żadnej. – Nie rozpaczałem. Dla mnie zwycięstwem było już to, że prze żyłem – żartuje dzisiaj. – Po czasie odkryłem, że jestem innym facetem. Wyleczyłem się z nieśmiałości. Teraz bez problemu umawiam się na randki, te „szybkie” też :)</p>
<p>Randka w trzy minuty? To jak ocenianie książki po okładce.</p>
<p>Magdalena Burdzy: poznała kogoś przez 0 700…<br />
Od ośmiu lat Magdalena, warszawianka, jest operatorką telefonicznej linii 0 700… – Nigdy nie umawiam się z mężczyznami, którzy do nas dzwonią. Praca to praca – podkreśla. Tylko raz zrobiła wyjątek. I, niestety, skończyło się źle. Magda wspomina: – To było rok temu. Miałam kiepski humor, a klienci dzwonili bez przerwy. Gdy już prawie kończyłam dyżur, znów zadzwonił telefon. Mężczyzna po drugiej stronie miał miły głos. Nie był typem oszołoma, który szepcze sprośne słówka. Zadzwonił na tę linię pierwszy raz. Leżał chory w domu i chciał z kimś pogadać, wcale nie o seksie. – Wzruszył mnie – uśmiecha się. Potem jego rachunki za telefon rosły tak samo jak zauroczenie Magdą. – Gdy zaproponował randkę, złamałam zasady i zgodziłam się. Nie powinnam!!! – ocenia dziś z dystansu. Umówiła się w bezpiecznym miejscu, pod Rotundą w centrum Warszawy. Zobaczyła swój ideał: niebieskookiego blondyna. – Po dwóch miesiącach zamieszkaliśmy razem, a po pięciu już było po naszej miłości – wylicza. – Okazało się, że facet, któremu zaufałam, nie odwdzięczał się tym samym. Podejrzewał mnie o zdradę. Uważał, że skoro umówiłam się z nim, to na pewno biegam na spotkania z innymi klientami. To były niesłuszne oskarżenia. Gdy kazał mi wybierać: praca albo on – odeszłam.</p>
<p>Mimo wszystko wciąż będę szukać jasnych stron randek w ciemno. Warto ryzykować!</p>
<p>NASZ EKSPERT RADZI<br />
Violetta Nowacka psycholog,<br />
terapeutka, www.self-psychologia.pl<br />
Wybieram się na tête-à-tête z nieznajomym. O czym powinnam pamiętać?<br />
Przede wszystkim: by uniknąć rozczarowania, nie nastawiaj się na randkę, a na mile spędzony czas. Nie oczekuj, że on od razu się zaangażuje. W rozmowie wykazuj się raczej intelektem, dowcipem. Uwodzenie, schodzenie na tematy erotyczne daleko nie prowadzi. Ważne: na miejsce spotkania wybierz pub albo kawiarnię, nigdy mieszkanie prywatne. I umów się z kimś na kontrolny telefon, by, w razie czego, wyrwał cię od nudnego towarzysza, choćby do chorej babci. Ale nie okazuj frustracji, jeśli on jest inny, niż sobie wyobrażałaś. Nie oceniaj po pozorach. Takie spotkanie to stres, pod jego wpływem ludzie zwykle nie są sobą. Daj mu drugą szansę.<br />
<strong>Agnieszka Rakowska-Barciuk</strong> i <strong>Anna Augustyn-Protas</strong></p></blockquote>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Żadnego seksu po kiepskim pocałunku]]></title>
<link>http://dziewczynka.wordpress.com/?p=112</link>
<pubDate>Tue, 25 Mar 2008 14:59:32 +0000</pubDate>
<dc:creator>Mała dziewczynka</dc:creator>
<guid>http://dziewczynka.wordpress.com/?p=112</guid>
<description><![CDATA[Za Dziennikiem:
Żadnego seksu po kiepskim pocałunku
Uwaga, panowie, mamy dla Was rewelacyjną wiad]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Za <b>Dziennikiem</b>:</p>
<blockquote><p><b><a href="http://www.dziennik.pl/kobieta/seksiemocje/article140774/Zadnego_seksu_po_kiepskim_pocalunku.html" title="Żadnego seksu po kiepskim pocałunku" rel="nofollow" target="_blank">Żadnego seksu po kiepskim pocałunku</a></b></p>
<p>Uwaga, panowie, mamy dla Was rewelacyjną wiadomość: ponad 90 proc. kobiet chce być całowana już na pierwszej randce! Uprzedzamy jednak, że po kiepskim pocałunku szanse na następny drastycznie maleją, a na to, że znajomość zakończy się seksem, sięgają zera!</p>
<p>Chce? Nie chce? Teraz, a może lepiej nie? Wysyła sygnały, czy tylko ze mną flirtuje? - zwykle na początku znajomości zastanawia się facet. Niepotrzebnie! Kobiety (91 proc.) chcą być całowane już na pierwszej randce.</p>
<p>A czy wiemy, co to znaczy dobry pocałunek? Powinien być namiętny, a może delikatny? Nie za suchy, ani zbyt mokry? Na to pytanie nie udzieli odpowiedzi żaden specjalista. To kwestia gustu. Nie powinien być on jednak zbyt obojętny i "sportowy".</p>
<p>Jedno jest pewne, po kiepskim pierwszym pocałunku raczej nie ma nadziei na kolejny. Badania przeprowadzone na amerykańskich na 1041 studentach pokazują, że kobiety są bardziej wymagającymi kochankami. Aż 66 proc. pań obdarowanych słabym pocałunkiem traci zainteresowanie facetem. Z kolei na kolejną randkę z "niezdarną" kobietą nie umówi się co szósty facet.</p>
<p>Nie pozostaje nam więc nic innego, jak... ćwiczyć przed lustrem. Naprawdę warto, bo inne badania mówią, że kto całuje każdego dnia, sporadycznie korzysta z usług dentysty. Nie zapominajmy także o tym, że im namiętniej wyrażamy uczucie, tym więcej spalamy kalorii i w konsekwencji chudniemy. A endorfiny wydzielane przy pieszczotach sprawiają, że jesteśmy szczęśliwi! Całuj ją więc, całuj...</p></blockquote>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Ile czasu zajmuje znalezienie miłości?]]></title>
<link>http://dziewczynka.wordpress.com/?p=109</link>
<pubDate>Fri, 21 Mar 2008 11:02:25 +0000</pubDate>
<dc:creator>Mała dziewczynka</dc:creator>
<guid>http://dziewczynka.wordpress.com/?p=109</guid>
<description><![CDATA[Z Dziennika:
Ile czasu zajmuje znalezienie miłości?
Miłość od pierwszego wejrzenia? To dobre dl]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Z <strong>Dziennika</strong>:</p>
<blockquote><p><strong><a href="http://www.dziennik.pl/kobieta/seksiemocje/article140751/Ile_czasu_zajmuje_znalezienie_milosci_.html" title="Ile czasu zajmuje znalezienie miłości?" rel="nofollow" target="_blank">Ile czasu zajmuje znalezienie miłości?</a></strong></p>
<p>Miłość od pierwszego wejrzenia? To dobre dla książąt i księżniczek z bajek. W rzeczywistości potrzebujemy dużo więcej czasu, by dać się porwać romantycznym uczuciom i znaleźć tego jedynego.</p>
<p>Portal BT PodShow postanowił zbadać, kiedy się zakochujemy. Okazało się, że nasze serce naprawdę mocno bije dopiero po 22 randkach i co najmniej trzech nocach spędzonych razem. Mało tego, by być pewnym, że to uczucie na całe życie, trzeba mieć już za sobą co najmniej trzy poważne związki.</p>
<p>Tak więc przed singielkami i singlami, który chcą się w końcu z kimś poważnie związać, sporo pracy. Jednak studiując wyniki ankiety mogą wyciągnąć pożyteczne dla siebie wnioski, które pomogą im znaleźć tego jedynego. Wiadomo już bowiem, jakie cechy najbardziej denerwują u potencjalnych partnerów. Są to niedostateczna higiena osobista, brak poczucia humoru i bałaganiarstwo w łóżku.</p></blockquote>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Mamo, co to jest prostytutka?]]></title>
<link>http://dziewczynka.wordpress.com/?p=59</link>
<pubDate>Wed, 19 Mar 2008 10:29:05 +0000</pubDate>
<dc:creator>Mała dziewczynka</dc:creator>
<guid>http://dziewczynka.wordpress.com/?p=59</guid>
<description><![CDATA[Z Onetu:
Mamo, co to jest prostytutka?
Siedząc przy obiedzie, Joy i Jeff Yagidowie próbowali takto]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Z <b>Onetu</b>:</p>
<blockquote><p><b><a href="http://dziecko.onet.pl/7722,4,mamo__co_zrobil_pan_spitzer,artykuln.html" rel="nofollow" target="_blank" title="Mamo, co to jest prostytutka?">Mamo, co to jest prostytutka?</a></b><br />
Siedząc przy obiedzie, Joy i Jeff Yagidowie próbowali taktownie odpowiedzieć swojej córce, sześcioletniej Delli, na pytanie, dlaczego tata mówi, że nowojorski gubernator Eliot Spitzer miał kiepski poniedziałek.<br />
Milczenie. Yagid szuka pomocy u żony.<br />
- Chcielibyśmy, żeby miała beztroskie dzieciństwo jak długo się da - mówi Joy Yagid, fotografka, wspominając tamtą chwilę. Rozmowa wyglądała mniej więcej tak:<br />
Pani Yagid - Umówił się na randkę z kobietą, która nie była jego żoną.<br />
Della - To jest karalne?<br />
Pani Yagid - W tym przypadku tak. Jeśli ktoś ma żonę albo męża, nie może spotykać się z innymi. I dlatego ten pan ma teraz kłopoty. Ja nie mogę umówić się na randkę z innym mężczyzną, bo jestem żoną tatusia.<br />
- Na szczęście nie musieliśmy wchodzić w brutalne szczegóły kwestii „A co to jest prostytutka?” - dodaje pani Yagid. Córeczka nie zadała już więcej pytań, a my nie wyrywaliśmy się z dodatkowymi wyjaśnieniami.<br />
W ciągu kilku ostatnich dni podobnie trudne rozmowy miały miejsce w kuchniach i salonach w całym Nowym Jorku, gdy na pierwsze strony gazet trafiły informacje o powiązaniach gubernatora z siecią prostytutek. Dzieci były ciekawe, a rodzice musieli wymyślać różne tłumaczenia, brnąc przez kwestie dobra, zła, ptaszków, pszczółek i rzecz jasna, „dobrych i złych decyzji”. Wielu rodziców miało po prostu nadzieję, że dzieci nie zadadzą tego pytania, a oni nie będą musieli odpowiadać.<br />
Jose Blanco twierdzi, że wyjaśnił tę sytuację swojej jedenastoletniej córce Jade, a siedmioletni syn Jose Junior nie zadawał pytań. - Córka śledzi bieżące wydarzenia i pyta, co się dzieje, co dokładnie się stało - mówi. - Porozmawialiśmy o pewnych sprawach, że ten człowiek zrobił coś, czego nie powinno się robić. Córka Jose wie, co to jest prostytucja „do pewnego stopnia”, bo wyjaśnił jej to. Wolał, żeby dowiedziała się tego od niego niż na własną rękę.<br />
Wiadomości na szczęście wymagały mniej poglądowych rozmów, niż te, które w ubiegłej dekadzie musieli przeprowadzać rodzice na temat zawiłych relacji prezydenta Billa Clintona i Moniki Lewinsky – niektórzy z nich odetchnęli z ulgą. Ale im starsze dzieci, tym więcej chcą wiedzieć.<br />
W poniedziałkowy wieczór Susan Scheer i Josh Cabat usiłowali rozmawiać o wiadomościach używając niejasnych zaimków, aż zaciekawiło to ich dwunastoletnią córkę Melissę. Scheer przypomina przebieg rozmowy:<br />
Melissa - Możecie mi powiedzieć. O co chodzi?<br />
Scheer - Nie chcę z tobą o tym rozmawiać.<br />
Melissa - Ale ja chcę wiedzieć.<br />
Scheer - Wiesz, kto to jest prostytutka?<br />
Melissa - Ktoś, komu się płaci za seks. (Jej matka wspomina, że tego akurat dowiedziała się z filmu „Nędznicy”).<br />
Scheer - Gubernator, który kiedyś karał ludzi łamiących prawo, sam skorzystał z usług prostytutki, kiedy był w Waszyngtonie, gdzie następnego dnia miał stanąć przed Kongresem.<br />
Melissa - Ohyda.<br />
- No i przez pięć minut słuchaliśmy „Ohydy” - mówi Scheer.<br />
Potem w internecie zobaczyli zdjęcie Spitzera z żoną. Melissa powiedziała - Boże, to koszmarne. Dlaczego on to zrobił? - na co ja stwierdziłam: - Wiesz co, to naprawdę dobre pytanie. Josh powiedział: - Zrobił to, bo jest zadufany w sobie i sądzi, że ujdzie mu to na sucho.<br />
Melissa zapytała - Dlaczego mu się tak wydaje? Przecież nie uszło mu to na sucho. Scheer - Zaczęliśmy się z Joshem śmiać i stwierdziliśmy: - Za to ty jesteś od niego bystrzejsza.<br />
12-letni Evan Goldfinger wykazywał, zdaniem swojego ojca, rzeźbiarza i autora książek Eliota Goldfingera, ogromne zainteresowanie seksem.<br />
- Poza znajomością kolejnych odcinków „South Parku” i „Głowy rodziny”, ma świetne rozeznanie w dziwactwach zwykłego człowieka -  mówi Goldfinger. - Ja jestem bardzo otwarty, niczego nie cenzuruję - dodaje. Ich rozmowa na temat gubernatora nie była krępująca ani trudna.<br />
Tracy Fisher w poniedziałek jechała taksówką z córkami – piętnastoletnią Kaylą  i ośmioletnią Jazz, kiedy radio nadało wiadomości.<br />
- Moja młodsza córka zapytała: „Co to jest prostytucja?” - mówi Fisher. - Powiedziałam: - Porozmawiamy o tym później. A moja starsza córka stwierdziła: - To przez mężczyzn.<br />
- Kaylę złudzeń pozbawiły zdrady prezydenta Clintona i Billa Cosby’ego - mówi Fisher. - Stwierdziła, że trzeba przebudować całe społeczeństwo.<br />
Andre Mann, ochroniarz, twierdzi, że kiedy powiedzieli o tej sprawie w wiadomościach, oglądał ze swoimi trzema synami zapasy w telewizji i przeglądał broszury o obozach sportowych.<br />
- Wszyscy wrzasnęliśmy z zaskoczenia - mówi 37-letni Mann. - Chłopcy zaczęli się śmiać i mówić: „Jaki idiota. Jak ktoś może być taki głupi?”<br />
- Wyjaśniłem im, że nie powinno się robić takich rzeczy - mówi Mann. Dodaje, że jego synowie – osiemnastoletni Louis, siedemnastoletni Andre Junior i szesnastoletni Michael nie zareagowali na tę sytuację głupimi żartami. - Powiedziałem im, że ludzie wplątują się w różne kłopoty: może on ma jakąś obsesję na punkcie seksu -  wspomina Mann. - Nie uważam, że to zły człowiek, nie powinniśmy go osądzać, nie do nas to należy. Ale chłopcy w zasadzie mają go za kretyna…<br />
<b>Tina Kelley</b></p></blockquote>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Darmowe mp3, zdjęcia, randki]]></title>
<link>http://filmowe.wordpress.com/?p=6</link>
<pubDate>Sun, 02 Mar 2008 16:12:30 +0000</pubDate>
<dc:creator>chlewik</dc:creator>
<guid>http://filmowe.wordpress.com/?p=6</guid>
<description><![CDATA[Mam już dzisiaj troszkę dość pisania artykułów i zapewniam, że ten będzie ostatni. Piszę i ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Mam już dzisiaj troszkę dość pisania artykułów i zapewniam, że ten będzie ostatni. Piszę i piszę i nic z tego pisania o darmowej muzyce mp3 mi nie przychodzi. Robię za darmo zdjęcia, nie umawiam się na darmowe randki bo nie mam na to czasu. Dobrze, że jest teraz w internecie tyle fajnych miejsc gdzie mogę ściągać <a href="http://www.mp3host.pl" title="darmowe p3" target="_blank"><b>darmowe mp3</b></a> i to w ilościach jakie mi się tylko podoba. Dzisiejsze instrumenty elektroniczne wydają tak dziwne i kosmiczne dźwięki, że czasem strach tego słuchać. Dobrze, że piosenki mp3 są za darmo bo czasem bym się wkurzył jak bym zapłacić , a potem okazało się, że nie da się tego słuchać. Chyba jednak trochę się od tego pisania odezwę i popatrzę gdzie są ciekawe <b><a href="http://www.zaloty.pl" title="darmowe randki" target="_blank">darmowe randki</a></b> i czas najwyższy żeby się z jakąś dziewczyną umówić. Może jak już jakąś poznam to będę z nią spędzał więcej i będę miał więcej czasu na moje ulubione <a href="http://www.modeleczki.pl" title="zdjęcia" target="_blank"><b>zdjęcia</b></a>. Muzyka muzyką, praca pracą, ale takiej dobrej darmowej rozrywki to chyba też mi się troszkę od życia należy.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Darmowe mp3, randki, dzwonki]]></title>
<link>http://chlewik.wordpress.com/?p=26</link>
<pubDate>Wed, 27 Feb 2008 13:15:54 +0000</pubDate>
<dc:creator>chlewik</dc:creator>
<guid>http://chlewik.wordpress.com/?p=26</guid>
<description><![CDATA[Ja nie mogę już dłużej znieść takiego beznadziejnego życia, jakie teraz wiodę! Czuję się p]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Ja nie mogę już dłużej znieść takiego beznadziejnego życia, jakie teraz wiodę! Czuję się przegrana i obrzydliwa. Niedawno przeprowadziliśmy się całą rodziną do nowego miasta, nikogo tu nie znam, wszyscy ubierają się tu inaczej niż ja, czuję się odmieńcem. Dużo ludzi słucha tutaj muzyki i mają w swoich playerach fajne <a href="http://darmowe-zadarmo.blogspot.com/2008/02/darmowe-mp3.html" title="darmowe mp3" target="_blank"><b>darmowe mp3</b></a>. A ja chce znowu zacząć chodzenie na <a href="http://darmowe-zadarmo.blogspot.com/2008/02/darmowe-randki.html" title="darmowe randki" target="_blank"><b>darmowe randki</b></a> z fajnymi chłopakami, tak jak to było w Barlinku. Tam byłam najładniejsza w klasie, wszyscy mnie podziwiali i lubili moich rodziców. A w tym Szczecinie to nikt nas nie zna, nikogo nie obchodzimy, nie wiemy, gdzie czego szukać. A tam było tak cudownie, byłam dobrą uczennicą, nawet kiedyś robili mi zdjęcia do lokalnej gazety, co sprawiło mi niesłychaną frajdę! A tu to nawet nikt na osiedlu nie wie, że istnieję, zresztą ja się boję wychodzić, bo na tym jednym blokowisku mieszka chyba więcej ludzi, niż w naszym miasteczku. Tu to chyba trzeba mieć identyfikator, na którym umieszczone są fotki, żeby ktoś się zorientował, kim jesteś. Tutaj w ogóle wszyscy mają w domach <a href="http://darmowe-zadarmo.blogspot.com/2008/02/darmowe-dzwonki.html" title="darmowe dzwonki" target="_blank"><b>darmowe dzwonki</b></a>. Bez sensu, ja nie chcę tu mieszkać, chcę wracać do babci!</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Kościół namawia do codziennego seksu]]></title>
<link>http://dziewczynka.wordpress.com/?p=78</link>
<pubDate>Thu, 21 Feb 2008 10:39:59 +0000</pubDate>
<dc:creator>Mała dziewczynka</dc:creator>
<guid>http://dziewczynka.wordpress.com/?p=78</guid>
<description><![CDATA[Za Dziennikiem:
Kościół namawia do codziennego seksu
Koniec z kłótniami o to, kto ma zmyć nacz]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Za <strong>Dziennikiem</strong>:</p>
<blockquote><p><strong><a href="http://www.dziennik.pl/kobieta/article126742/Kosciol_namawia_do_codziennego_seksu.html" rel="nofollow" title="Kościół namawia do codziennego seksu" target="_blank">Kościół namawia do codziennego seksu</a></strong></p>
<p>Koniec z kłótniami o to, kto ma zmyć naczynia po kolacji, uprać skarpetki lub odrobić lekcje z dzieckiem. Aby poprawić relacje w związku i ułatwić komunikację między małżonkami, przedstawiciele Kościoła protestanckiego na Florydzie przygotowali specjalny program dla par, którego jeden z punktów nakazuje uprawiać seks 30 razy w miesiącu.<br />
A to wszystko w imię słów zapisanych w Starym Testamencie: trzeba być płodnym i się rozmnażać.<br />
Kościół zaleca małżeńskim parom, by uprawiały seks każdego dnia. W ten dość osobliwy sposób duchowni pragną ograniczyć stale powiększającą się liczbę rozwodów. "Ludzie potrzebują więcej seksu" - można przeczytać na stronach internetowych Relevant Church. "Udane życie seksualne zbliża, wzmacnia zainteresowanie druga osobą i sprzyja planowaniu".<br />
Ponadto codziennie partnerzy powinni wzajemnie pytać się o uczucia, mówić o swoich potrzebach (nawet tych najskrytszych) i przeczytać jeden akapit z Biblii.<br />
W tym celu powstał wirtualny przewodnik, który ma pomóc w osiągnięciu satysfakcjonującego życia seksualnego, a co za tym idzie - rodzinnego szczęścia małżeństw z wieloletnim stażem, świeżo upieczonych, a nawet studentów. Zainteresowani znajdą w nim kalendarz, w którym mogą odhaczać odrobione prace domowe dotyczące m.in. poprawy jakości i częstotliwości pożycia seksualnego.<br />
W przypadku singli Kościół zastosował inna metodę: namawia ich do 30-dniowej wstrzemięźliwości, prawdopodobnie dlatego, by zrozumieli, co tracą, żyjąc w pojedynkę. Poza tym zamęcza ich podstępnymi pytaniami w stylu: "czego spodziewasz się na randce?" lub "czy sprzątasz mieszkanie w nadziei, że nie wrócisz do domu sam?".<br />
Skąd pomysł na tak nowatorską formę ratowania małżeństw przed rozpadem? "Jesteśmy zdania, że Kościół za długo milczał na ten temat i ludzie zbyt długo żyli w przeświadczeniu, że Bóg sprzeciwia się miłości cielesnej" - tłumaczą przedstawiciele Relevant Church. I dlatego wierni muszą w przyspieszonym tempie nadrobić zaległości z seksu i ukończyć błyskawiczny kurs przystosowania do życia w rodzinie? Powodzenia, bo to może i miłe, ale niełatwe...</p></blockquote>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Jak szukać miłości w internecie]]></title>
<link>http://dziewczynka.wordpress.com/?p=68</link>
<pubDate>Tue, 12 Feb 2008 10:46:18 +0000</pubDate>
<dc:creator>Mała dziewczynka</dc:creator>
<guid>http://dziewczynka.wordpress.com/?p=68</guid>
<description><![CDATA[Artykuł z pisma Naj:
Jak szukać miłości w internecie
Elżbieta Bogusławska
Czujesz się samotna]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Artykuł z pisma <strong>Naj</strong>:</p>
<blockquote><p><strong><a href="http://www.naj.kobieta.pl/naj3/index.jsp?place=Lead09&#38;news_cat_id=17&#38;news_id=2217&#38;layout=18&#38;page=text" title="Jak szukać miłości w internecie" rel="nofollow" target="_blank">Jak szukać miłości w internecie</a></strong><br />
<strong>Elżbieta Bogusławska</strong></p>
<p>Czujesz się samotna, marzysz o wymarzonym mężczyźnie u boku? Nie wiesz, jak go znaleźć, i chcesz skorzystać z serwisów randkowych w sieci? To dobry pomysł, ale pamiętaj: musisz być ostrożna.<br />
Z roku na rok przybywa małżeństw, które poznały się w wirtualnym świecie. Nic dziwnego. Internet jest łatwym sposobem poznawania ludzi. Dzięki niemu nawet bardzo zajęci mają szansę się zakochać. To także świetny sposób na zerwanie z samotnością dla nieśmiałych, którzy nie mają odwagi zagadnąć kogoś w realu. A co najważniejsze: bez wychodzenia z domu możesz szukać mężczyzny swojego życia. Nie jesteś tak skrępowana jak na randce w rzeczywistości. Wygodne jest też to, że nie musisz mieć zabójczej kreacji i nienagannego makijażu. Możesz uwodzić mężczyznę, siedząc w... piżamie. Masz też dużą możliwość wyboru, dlatego łatwiej znajdziesz kogoś o podobnych zainteresowaniach, kto podobnie patrzy na świat.<br />
<strong>Bądź ostrożna</strong><br />
Szukanie partnera w sieci ma jednak kilka minusów. Wiele osób po prostu kłamie, a sprzyja temu poczucie anonimowości. Licz się więc z tym, że mężczyzna, z którym rozmawiasz, nie musi być wcale wysokim brunetem i kawalerem, za jakiego się podaje, ale np. łysym rozwodnikiem w średnim wieku, mającym dwójkę dzieci, albo... że w ogóle nie jest mężczyzną! Nawet jeśli zamieścił na portalu randkowym zdjęcie, może ono nie być jego - internauci często, zamiast swoich, wrzucają do sieci fotki dużo przystojniejszych znajomych. Wielu panów też deklaruje, że szuka stałej partnerki, a w rzeczywistości zależy im na kobiecie na jedną noc - licz się więc z propozycjami "gorącego seksu". Bywa, że niektórzy traktują flirtowanie w Internecie jako niezobowiązującą zabawę, dlatego traktuj nowe znajomości z dystansem. Oczywiście nie uprzedzaj się do każdego, z kim nawiążesz kontakt. Wokół nas żyje tyle szczęśliwych par, które poznały się przez Internet. Warto więc spróbować.<br />
<strong>Stwórz swój profil</strong><br />
To niezwykle proste. Wystarczy, że wejdziesz na któryś z portali randkowych i zarejestrujesz się w nim. Zwykle wymagane są odpowiedzi na podstawowe pytania: wiek, wzrost, waga, kolor włosów, oczu, stan cywilny, wykształcenie, wyznanie, nałogi, hobby, itp. Następnie podajesz swoje wymagania co do partnera, jego charakteru i wyglądu. Jeśli zamieścisz swoją fotkę, będziesz szybciej zauważona. Kryje się jednak pod tym niebezpieczeństwo utraty anonimowości. Jak z tego wybrnąć? Napisz, że prześlesz zdjęcie osobie zainteresowanej po bliższym poznaniu się.<br />
<strong>Przeglądaj, odpisuj, wybieraj</strong><br />
Gdy już stworzysz swój profil, zaczniesz dostawać wiadomości od różnych mężczyzn. Także ty będziesz mogła przeszukiwać oferty i pisać do tych, którzy wydadzą ci się ciekawi. Internet daje różne możliwości wzajemnego poznawania się. Oprócz wymiany listów, możesz rozmawiać bezpośrednio, na czacie albo przez Gadu-Gadu. Niektóre portale organizują nawet wirtualne "imprezy" dla singli. Jeśli po serii takich "randek" nadal ten mężczyzna wydaje ci się interesujący, sprawdź, jak ci się z nim rozmawia przez telefon - wymieńcie się np. kontaktami w kolejnym komunikatorze internetowym, jakim jest skype. Przez cały czas zachowuj jednak ostrożność - nie podawaj swoich danych teleadresowych, nazwiska (posługuj się nickiem, ewentualnie imieniem). Pamiętaj, że w sieci działa wielu oszustów, którzy mogą wykorzystać te informacje. Starannie badaj, z kim masz do czynienia. Nie przekazuj zbyt wielu wiadomości o swojej rodzinie, pracy. Staraj się poznać partnera. Pytaj go o pasje, zainteresowania, poglądy na różne tematy.<br />
<strong>Spotkanie w realu</strong><br />
Nie przeciągaj wirtualnego randkowania. Jeśli ktoś ci się podoba, staraj się doprowadzić do bezpośredniego spotkania. Zobacz, czy jego obraz, jaki masz w głowie, odpowiada rzeczywistości. Tylko kiedy poznacie się w rzeczywistości, może zadziałać to, co pomaga w miłości - mowa ciała, feromony. Dopiero wtedy może rodzić się między wami prawdziwe zaufanie, niezbędne do budowania bliskości. Dobrym etapem pośrednim między randkami w sieci a rzeczywistymi jest rozmowa z udziałem kamery internetowej - dzięki temu oswoicie się ze swoim wyglądem. Umawiając się na randkę, ze względów bezpieczeństwa wybierz miejsce publiczne i pod żadnym pozorem nie wsiadaj do jego samochodu. Przygotuj się na ewentualne rozczarowanie. Potraktuj wtedy znajomość jako doświadczenie, które czegoś cię nauczyło. Już samo to, że zrobiłaś krok, by pomóc swojemu szczęściu, poprawi ci samopoczucie. Nie trać wiary. Coraz więcej par poznanych przez Internet zakłada sobie obrączki przed ołtarzem. Dlaczego wśród nich nie miałoby być i ciebie?<br />
<strong>Randki w sieci podbiły Europę</strong><br />
Z najnowszych badań przeprowadzonych przez firmę Microsoft wynika, że nawiązywanie znajomości w Internecie jest niezwykle popularne w całej Europie. Aż 85% Polaków flirtuje w sieci. Inne kraje są niewiele gorsze. 69% Finów regularnie rozmawia przez Internet, a ponad 60% Greków próbuje szukać miłości przez komunikatory internetowe. Co ciekawe, większość badanych przyznaje się też do wirtualnego flirtu... w czasie pracy.<br />
<strong>Gdzie na randkę?</strong><br />
W Internecie znajdziesz mnóstwo portali randkowych. Oto adresy najpopularniejszych:<br />
sympatia.onet.pl<br />
randki.o2.pl<br />
single.pl<br />
ilove.pl<br />
tylkorazem.pl (dla osób dojrzałych),<br />
przeznaczeni.pl (portal katolicki),<br />
sympatycznie.pl<br />
Można też skorzystać z internetowych ofert (płatnych i darmowych) biur matrymonialnych, np.<br />
czandra.com.pl<br />
szczesliwe.pl<br />
biuromatrymonialne.be<br />
cupido.pl<br />
<strong>Oni poznali się w sieci</strong><br />
Pierwsze spojrzenie Doroty padło na oryginalny nick: dart. - To podobnie jak Darth Vader, bohater genialnych "Gwiezdnych wojen" - pomyślała. Ona ukrywała się pod nickiem docia. Może właśnie dzięki temu pierwszemu pozytywnemu skojarzeniu zdecydowała się "zagadać" do nieznajomego. Nie robiła sobie jednak wielkich nadziei. Przez kilka tygodni, czyli odkąd wróciła do Olsztyna po dwuletnim pobycie w Stanach Zjednoczonych, bezskutecznie próbowała poznać kogoś interesującego na Gadu-Gadu. Dotychczas trafiała tylko na głupkowate zaczepki nastolatków. Dart szybko odpowiedział na wiadomość Doroty. Ich pierwsza rozmowa była pasjonującą wymianą zdań o "Gwiezdych wojnach". Dorota dowiedziała się wtedy, że nick dart nie pochodzi od lorda Vadera, ale od nietypowego nazwiska Roberta - d'Aystetten i od słowa art, czyli sztuka. Przez kolejne tygodnie wieczory spędzali przed komputerami. Nie przesłali sobie zdjęć, by nie psuć aury tajemniczości. Szybko odkryli, że łączy ich niezwykła historia. Najpierw uzgodnili, że są rówieśnikami. Potem wyszło na jaw, że chodzili do tej samej podstawówki. Mieszkali dwie ulice od siebie, a później oboje studiowali w Gdańsku. Nie chcieli już dłużej ukrywać się w sieci. W realu spotkali się trzy tygodnie od pierwszego kliknięcia. Dokładnie w dniu 30. urodzin Doroty. Nie byli sobą zaskoczeni. To niesamowite, ale bardzo podobnie widzieli siebie oczami wyobraźni. Pobrali się 10 sierpnia 2002 roku, rok po pierwszym kontakcie w sieci. Odkąd mają siebie, nie szukają znajomych w Internecie. Ale kibicują innym. Mówią, że w realu nie tak łatwo się spotkać, za to w Internecie jest morze możliwości...</p></blockquote>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Wszędzie byle nie w sypialni]]></title>
<link>http://dziewczynka.wordpress.com/?p=55</link>
<pubDate>Tue, 05 Feb 2008 21:59:58 +0000</pubDate>
<dc:creator>Mała dziewczynka</dc:creator>
<guid>http://dziewczynka.wordpress.com/?p=55</guid>
<description><![CDATA[Dziś Claudia na tapecie:
Wszędzie byle nie w sypialni
Nietypowe, urokliwe, zaskakujące miejsca sp]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Dziś <strong>Claudia</strong> na tapecie:</p>
<blockquote><p><strong><a href="http://www.claudia.kobieta.pl/claudia2/index.jsp?place=Lead11&#38;news_cat_id=96&#38;news_id=1369&#38;layout=1&#38;forum_id=796&#38;page=text" rel="nofollow" title="Wszędzie byle nie w sypialni" target="_blank">Wszędzie byle nie w sypialni</a></strong></p>
<p>Nietypowe, urokliwe, zaskakujące miejsca sprzyjają nadrabianiu zaległości w spontanicznym seksie. Miłość poza łóżkiem może być doskonałą zabawą i ekstatycznym przeżyciem.<br />
Gdy fala namiętności pierwszych gorących randek zaczyna opadać, do stałego związku może zakraść się rutyna i nuda. Sprzyja im senny, przesycony codziennym zmęczeniem klimat sypialni. Wtedy warto pomyśleć o odmianie. Może wystarczy porzucić alkowę, wyjść na zewnątrz. Kochając się w innych okolicznościach, zapomnicie o repertuarze technik stosowanych w sypialni, odkryjecie nowe. Choć nie wszystkie eksperymenty mogą okazać się udane, warto spróbować.</p>
<p><strong>W mieście</strong><br />
Czasem wystarczy jeden impuls: powłóczyste spojrzenie albo elektryzujący dotyk. Pragnę mu się poddać! – mówi z błyskiem w oku Iza, 33-letnia lekarka. – Ale zwykle studzę podniecenie, bo jestem w miejscu publicznym. Myślę sobie: to nie wypada, ktoś może zobaczyć. Bywa jednak, że nie jestem w stanie się powstrzymać i ryzykuję! To dostarcza mi megadawki adrenaliny. Rzeczywiście jest ona hormonem seksu. Uprawiałam taką „politycznie niepoprawną” miłość w trzech miejscach: toalecie restauracji, na klatce schodowej w drodze na imprezę znajomych i w sali kinowej świecącej pustkami podczas porannego seansu. Przy takim odważnym akcie trzeba jednak pamiętać o podstawowych zasadach bezpieczeństwa i higieny. Raczej zrezygnować z toalety dworcowej, gdzie stężenie drobnoustrojów przekracza kosmiczne normy. No i nie zapominać o szacunku dla innych. Zwłaszcza że publiczne uprawianie seksu uważane jest za wykroczenie przeciwko obyczajności.</p>
<p>Z forum: kreska@: Winda odpada, bo nie da się kochać i w kółko przyciskać guzików. Więc może ona zatrzymać się w nieodpowiednim momencie. Ale przymierzalnia to co innego! Ostatnio byliśmy z narzeczonym w takiej ogromnej, pełnej luster. Brakowało zasuwki, więc Tomek oparł mnie plecami o drzwi (kochaliśmy się na stojąco). Musiał zatkać mi usta, by nikt nas nie usłyszał.</p>
<p>et23@: Pamiętam ten strach przeplatający się z rozkoszą. Podniecała mnie myśl, że w każdej chwili ktoś może wejść do restauracyjnej toalety, w której byłam z partnerem.</p>
<p>ZDANIEM SEKSUOLOGA:<br />
Ryzyko przyłapania na gorącym uczynku może być zarówno bodźcem pobudzającym do zmysłowych uniesień, jak i czynnikiem studzącym erotyczny zapał. Dlatego bardzo ważne jest, by znaleźć równowagę między podnieceniem i stresem. Jeśli ten drugi składnik przeważa szalę, nie warto eksperymentować na siłę. Trzeba też pamiętać o tym, że taki seks na granicy ekshibicjonizmu jest nie dla każdego. Dlatego jeśli jedna ze stron nie ma odwagi (czy choćby chwilowego nastroju) do szaleństw, druga powinna to uszanować i nie naciskać. Miłosne igraszki w miejscach publicznych mogą być niezapomnianym przeżyciem tylko wtedy, kiedy oboje partnerzy mają w sobie na nie przyzwolenie.</p>
<p><strong>W samochodzie</strong><br />
Niekiedy lubimy z mężem przypomnieć sobie nasze młodzieńcze porywy. Komfortowa sypialnia była wtedy dla nas czymś nieosiągalnym. Wykradaliśmy sobie pocałunki (a często o wiele więcej) w samochodzie – wspomina Renata, handlowiec, 36 lat. – Dzisiaj też ciasna przestrzeń auta i ciało obok ciała prowokuje nas do bliskości. Wprawdzie na amerykańskich filmach pary kochają się na wygodnych kanapach dużych samochodów, a my w naszym „japończyku” nie mamy tak komfortowych warunków, jednak od czego pomysłowość? Wybieramy zwykle przednie siedzenie pasażera, bo jest tam najwięcej miejsca. Tu sprawdza się pozycja „na jeźdźca” lub „odwrotny jeździec” (kiedy siedzę Jurkowi na kolanach odwrócona do niego plecami). Aby w trakcie porywu namiętności uniknąć uderzeń głową o podsufitkę, maksymalnie odchylamy do tyłu oparcie fotela. Poza tym samochód jest wręcz stworzony do miłości po francusku.</p>
<p>Z forum: aallee@: Choć padał ulewny deszcz i szyby były zaparowane, nie mogłam przestać myśleć o tym, że wszyscy zwracają uwagę na nasz bujający się samochód. Teraz, jeśli przyjdzie nam chętka na miłość w aucie, jedziemy w całkowicie odludne miejsce. Mam pewność, że nikogo nie gorszymy i nie przyłapie nas policja.</p>
<p>gina@: Tuż przed kulminacyjnym momentem usiadłam na klaksonie! Zamiast dreszczu rozkoszy miałam atak nerwowego śmiechu. Nie chciałabym tego powtórzyć.</p>
<p>iza79@: Było cudnie! Nie przeszkadzało nam nawet to, że moje kolano wciąż zaczepiało o dźwignię biegów.</p>
<p>ZDANIEM SEKSUOLOGA:<br />
Miłość w niewielkim aucie wymaga zdolności ekwilibrystycznych, a przynajmniej wygimnastykowania. Kierownica czy drążek biegów są dodatkowym utrudnieniem i źródłem siniaków. Niewątpliwą zaletą auta jest to, że gdy tylko przyjdzie ochota na seks, można ją od razu zaspokoić. No i pani ma tu szansę łatwiej sprowokować pana – wystarczy, że odsłoni udo czy dekolt.</p>
<p><strong>W pokoju hotelowym</strong><br />
Jesteśmy z mężem tradycjonalistami, którzy chcieliby odświeżyć swój związek, ale trudno im zdobyć się na szaleństwo w samochodzie czy parku – wzdycha Monika, nauczycielka, 44 lata. – Usłyszeliśmy w telewizji, że w takiej sytuacji warto uciec od codzienności do jakiegoś motelu. Spróbowaliśmy – pojechaliśmy do sąsiedniego miasteczka i wynajęliśmy pokój na jedną noc. Było niesamowicie! Efekt okazał się murowany, nawet w przypadku takiej pary jak my – nieco już sobą „znudzonej”. Choć ani ja, ani mój mąż (jak zapewnia) nie posunęlibyśmy się do zdrady, to w hotelowym łóżku poczuliśmy się tak, jakbyśmy oddawali się płomiennemu i zakazanemu „skokowi w bok”. Scenografia bezosobowego pokoju do wynajęcia naprawdę działa na wyobraźnię.</p>
<p>Z forum: co2@: Byłam zdumiona i pełna podejrzeń, gdy mąż umówił się ze mną w hotelu. Do tego niezbyt eleganckim: z fioletowym neonem. Pomyślałam nawet, że pewnie pomylił mnie ze swoją… kochanką. Nic jednak nie mówiłam, czekałam, co się wydarzy. I wydarzyło się! W pokoju zastałam piękne kwiaty i list od „tajemniczego nieznajomego”. Ktoś zasłonił mi oczy… Nie zapomnę tej nocy! Mój dobry, poczciwy mąż, którego od lat traktowałam niemal jak brata, zamienił się w casanowę!</p>
<p>ZDANIEM SEKSUOLOGA: Pokój hotelowy z jednej strony daje poczucie komfortu i bezpieczeństwa – zawsze można umieścić na klamce drzwi specjalną wywieszkę: „Proszę nie przeszkadzać”. A z drugiej strony zapewnia też odmianę: nowe zapachy, inna pościel, odmienna niż w domu atmosfera itd. Para może również wejść w niecodzienną rolę. Na przykład przypadkowych kochanków, którzy spotykają się w obcym miejscu pod osłoną tajemnicy. Albo nawet… kobiety uprawiającej miłość za pieniądze oraz jej klienta.</p>
<p><strong>W strugach wody</strong><br />
Nie ma nic bardziej podniecającego niż woda prześlizgująca się między udami, łaskocząca swoim falowaniem powierzchnię ciała. Potęguje ona doznania, bo daje wrażenie, jakby oprócz partnera dotykał mnie… ktoś jeszcze – rozmarza się Iga, 29-letnia księgowa. – Dlatego uwielbiam kochać się w łazience. To niewielkie, przytulne pomieszczenie pełne jest luster, dzięki którym możemy z ukochanym poczuć się jednocześnie jak podglądacze i podglądani. Ale wodne pieszczoty nie muszą ograniczać się do małych powierzchni, gdzie w przypływie namiętności łatwo rozbić lustro czy stuknąć się o baterię. Warto spróbować też w jeziorze lub morzu.</p>
<p>Z forum: kapryska@: Dla mnie i mojego chłopaka pieszczoty pod prysznicem to doskonała gra wstępna. Myjemy się nawzajem, strumieniem wody masujemy intymne rejony – i od razu zaczyna buzować w nas krew. A ponieważ trudno odbyć sam stosunek w kabinie 80x80 cm, przenosimy się na muszlę WC. Uwielbiamy robić to na siedząco!<br />
ZDANIEM SEKSUOLOGA: Przy seksie pod prysznicem może, wbrew pozorom, wystąpić u partnerki suchość pochwy. Warto więc wydłużyć grę wstępną. Jeśli robimy to w naturalnych zbiornikach, musimy dodatkowo zwracać uwagę na czystość wody, by nie doszło do zapalenia czy zakażenia rejonów intymnych. Może pojawić się jeszcze jedna niespodzianka: męskość skuli się w zetknięciu z chłodną taflą.</p>
<p><strong>W miejscu pracy</strong><br />
Pracuję w jednej firmie z narzeczonym i nie raz kusiło nas, by zrobić „to” w czasie przerwy na lunch – przyznaje Zuza, 34-letnia menedżerka. – W końcu zebraliśmy się na odwagę! Największym atutem tego zbliżenia okazało się ekspresowe tempo. Trzeba było się spieszyć i błyskawicznie przechodzić do rzeczy. A taki impulsywny, spontaniczny seks jest niezwykle ekscytujący. Do dziś czuję ten dreszczyk emocji. Boję się tylko, żeby za bardzo nam się nie spodobało. Bo co innego urwać się czasem na małe tête-à-tête, a co innego pozwolić, by myślami zawładnęła seksualna obsesja. Miłość nie powinna przeszkadzać w pracy. Zresztą zbyt częste przyjemności mogą się przejeść.</p>
<p>Z forum: at@: Ja i mój chłopak pracujemy w różnych działach. Na schadzki umawiamy się e-mailowo. Oczywiście szyfrem.</p>
<p>efka@: Według mnie najwspanialszym miejscem na miłość jest dach biurowca. Ale pod warunkiem, że jest on płaski, a w okolicy nie ma wyższych budynków.</p>
<p>ZDANIEM SEKSUOLOGA: Seks w pracy uda się tylko pod jednym warunkiem: że zachowa się maksimum ostrożności i zdrowego rozsądku, by nie dać się przyłapać współpracownikom na gorącym uczynku (no, chyba że chce się szybko zmienić pracę). Dlatego para powinna upewnić się, czy drzwi pokoju, toalety, pomieszczenia technicznego są zamknięte na klucz, a już po wszystkim zapiąć ubrania i poprawić włosy. Czasami może zdradzić nawet figlarny chochlik w oczach.</p>
<p><strong>W kuchni</strong><br />
Gdy jesteśmy z partnerem zmęczeni po całym dniu pracy, trudno szukać erotycznych wrażeń poza domem – mówi Jagoda, graficzka, 31 lat. – Ale uciekamy przynajmniej z sypialni, najczęściej do kuchni. Seks w połączeniu z jedzeniem zaostrza nasz intymny apetyt. Po cokolwiek sięgniemy (owoce, kostki lodu, bita śmietana w sprayu), działa na nasze zmysły jak afrodyzjak. Uwielbiam kosztować różne specyfiki ze skóry ukochanego. Również miłość po francusku nigdzie nie smakuje tak jak w pobliżu lodówki.</p>
<p>Z forum: klara@: Mój facet, który w sypialni bywa śpiącym misiem, w kuchni ożywa. Wystarczy, że odpowiednio wezmę w dłoń kiść winogron albo podam mu ustami cząstkę mandarynki.</p>
<p>ixi@: Nasza kuchnia jest maciupka. Kiedy próbowaliśmy robić to na blacie, stojące na nim szkło wylądowało na podłodze. Czar prysł.</p>
<p>ZDANIEM SEKSUOLOGA: Miłość w kuchni sprzyja zmysłowej improwizacji. Trzeba jednak uważać na ostre krawędzie szafek, gorące przedmioty czy parę wydobywającą się z czajnika. Ludzie uprawiający seks mają zawężone pole świadomości, a w stanie euforii dochodzi także do krótkotrwałego zniesienia odczuwania bólu.</p>
<p><strong>Na łonie natury</strong><br />
Miłość na otwartej przestrzeni pozwala mi czerpać z witalnych sił natury. Rozgrzane, wibrujące powietrze wyzwala w moim ciele mnóstwo seksualnej energii – zwierza się Dorota, tłumaczka, 37 lat. – Premią są niezapomniane wrażenia: gdy kocham się na górskiej polanie, znajduję się bliżej słońca; w lesie – zostaję otulona zielenią mchu; na plaży – ukołysana szumem fal… Możliwości jest wiele, ale staramy się z partnerem wybierać miejsca i czas, które zapewnią nam niezbędną dawkę intymności. Najlepszą pozycję podpowiada otoczenie. Romantyczna łąka to idealna sceneria do czułej miłości w pozycji klasycznej. Las z kolei zachęca do gorączkowego seksu na stojąco, np. w pozycji tylnej z oparciem o pień drzewa.</p>
<p>Z forum: helen@: Byłoby OK, gdyby nie oblazły nas mrówki! Z miejsca wszystkiego mi się odechciało. Nie nadaję się na Telimenę.</p>
<p>beza@: Jestem zakompleksiona i bałam się, że partner zdejmie ze mnie ubranie w pełnym słońcu. Na szczęście w plenerze nikt nie rozbiera się do rosołu.</p>
<p>ZDANIEM SEKSUOLOGA: Seks pod gołym niebem może być ekscytującą przygodą. Dawać poczucie jedności z naturą, prowokować partnerów do uwolnienia pierwotnych instynktów, dzikich żądz. Ale warto zawczasu pomyśleć o kocu i środkach przeciw owadom. Bzyczące komary, kłujące gałęzie i szyszki mogą zepsuć zabawę. A jeśli jeszcze piasek dostanie się w niepożądane miejsca, otarcie gotowe</p></blockquote>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Erotyczne wybryki Lindsay]]></title>
<link>http://dziewica.wordpress.com/2008/01/30/erotyczne-wybryki-lindsay/</link>
<pubDate>Wed, 30 Jan 2008 16:53:39 +0000</pubDate>
<dc:creator>Dziewica</dc:creator>
<guid>http://dziewica.wordpress.com/2008/01/30/erotyczne-wybryki-lindsay/</guid>
<description><![CDATA[Do tego stopnia, że obsługa przyłapała ich, gdy uprawiali seks w ubikacji. Lindsay została zapr]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Do tego stopnia, że obsługa przyłapała ich, gdy uprawiali seks w ubikacji. <b>Lindsay</b> została zaproszona na festiwal odbywający się na włoskiej wyspie <b>Capri</b>. Aktorka spędziła z nim cały wieczór. O mało nie zemdlałem.<br />
Do tych zaświadczeń załączyła rachunek od kręgarza opiewający na prawie 150 dolarów i kilkanaście innych, potwierdzających że poniosła rozmaite koszta w czasie całego procesu rehabilitacji.<br />
Przypomnieli również, że <b>Lindsay</b> nigdy nie była zaangażowana w tę formę terapii; już jesienią zdarzało jej się opuszczać spotkania.<br />
Jedno ze źródeł dokładnie wylicza wydatki <b>Lindsay</b>. Aktorka zaliczyła wiele ośrodków odwykowych i uczęszczała na spotkania Anonimowych Alkoholików, lecz mimo tego nadal gustuje we wszelkiego rodzaju używkach. <b>Lindsay</b> została zaproszona na festiwal odbywający się na włoskiej wyspie <b>Capri</b>. <b>Lindsay</b> dowiodła, że gdy chodzi o romanse ma bardzo krótką pamięć i preferuje młodszych partnerów.<br />
<b>Lindsay</b> otwarcie prosiła swoich znajomych, żeby pożyczyli jej pieniądze. Ale szybko zdjęła i to. Nie oduczyła się także podrywać zajętych facetów i ponownie przyłapano ją na randce z uczestnikiem amerykańskich reality show - <b>Brodym Jennerem</b>, który oficjalnie jest związany z modelką - <b>Corą Skinner</b>. <b>Lindsay</b> naprawdę nad sobą pracuje i stara się wyjść z uzależnienia.<br />
Te rachunki będą kosztować <b>Lindsay</b> kolejne 2 tysiące. Nawet <b>Justin Timberlake</b> powiedział, że nagra z nią piosenkę. Zapowiedziała, że <b>Lindsay</b> stanie przed sądem. <b>Lindsay</b> w kostnicy! Byłem zszokowany, ze to ona zrobiła pierwszy krok - dopiero po chwili zrozumiałem, że ja też mam się rozebrać.<br />
Do tych zaświadczeń załączyła rachunek od kręgarza opiewający na prawie 150 dolarów i kilkanaście innych, potwierdzających że poniosła rozmaite koszta w czasie całego procesu rehabilitacji. <b>Lindsay Lohan</b> słono zapłaci za swoje, nazwijmy to delikatnie, <i>wybryki</i>. <b>Lindsay Lohan</b> jest w dramatycznej sytuacji finansowej. Zapytamy retorycznie: czy to mogłoby jej w jakikolwiek sposób zaszkodzić?<br />
Miarą popularności danej gwiazdki jest liczba zabawnych parodii pojawiających się w sieci. Oszacowała, że w wyniku wypadku utraciła zarobki w kwocie pomiędzy 60 a 75 tysiącami dolarów rocznie. Najbardziej niefortunne jest to, że cały świat śledzi jej mozolną drogę.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Szmaragdowe majteczki Lindsay Lohan]]></title>
<link>http://dziewica.wordpress.com/2008/01/30/szmaragdowe-majteczki-lindsay-lohan/</link>
<pubDate>Wed, 30 Jan 2008 16:51:55 +0000</pubDate>
<dc:creator>Dziewica</dc:creator>
<guid>http://dziewica.wordpress.com/2008/01/30/szmaragdowe-majteczki-lindsay-lohan/</guid>
<description><![CDATA[Mają sporo racji. Nie po tym, jak odkryłem, że w tym samym czasie umawiała się z innymi mężcz]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Mają sporo racji. Nie po tym, jak odkryłem, że w tym samym czasie umawiała się z innymi mężczyznami. W czasie Święta Dziękczynienia imprezowała w towarzystwie nowojorskiego dilera, <b>Chrisa</b>. Napiła się z niej, ale dobra wiadomość jest taka, że powstrzymała się, zadzwoniła do swojego opiekuna i znów zaczęła się pilnować. W takich sytuacjach nie ma magicznego lekarstwa, tylko małe kroki.<br />
Goście festiwalu filmowego byli świadkami ich namiętnych uścisków. Niedawno została napiętnowana za <i>potknięcie</i> na drodze do trzeźwości - podczas imprezy Sylwestrowej na <b>Capri</b> piła szampana, prosto z butelki. Za posiadanie kokainy i prowadzenie samochodu w stanie nietrzeźwym odsiedziała 24 godziny w areszcie, po czym została skazana na 10 dni prac społecznych. <b>Lindsay Lohan</b> przepuściła swoją milionową fortunę na narkotyki, alkohol i luksusowe ośrodki odwykowe. Aktorka i <b>Tony Allen</b> świetnie się rozumieli i miło spędzali ze sobą czas.<br />
Została sfotografowana podczas zwiedzania wyspy i zakupów; była w doskonałym nastroju. Podobno flirtowała też z byłym facetem <b>Paris Hilton</b> - <b>Stavrosem Niarchosem</b>. Były chłopak <b>Lindsay</b> sprzedaje jej nagie zdjęcia! <b>Lohan</b> nie chciała, aby paparazzi uwiecznili na zdjęciu jej potajemną schadzkę z <b>Brodym</b>. Nie przerwała ich nawet po zakończeniu terapii odwykowej.<br />
Aktorka i <b>Tony Allen</b> świetnie się rozumieli i miło spędzali ze sobą czas. <b>Lohan</b> zdobyła również wysokie miejsce w zestawieniu najgorszych filmów.<br />
Uznał jednak, że znacznie szybciej zarobi udzielając wywiadu. Lindsay została okrzyknięta najgorszą aktorką. Dwa razy! <b>Lindsay</b> wydała ponad milion dolarów na stroje, kolejne pół miliona na imprezy i zabawę w gronie znajomych. Nie przerwała ich nawet po zakończeniu terapii odwykowej. Jej nazwisko widnieje na szczycie listy <i>Najgorszych aktorek 2007 roku</i>. <b>Lindsay</b> jest chyba najmniej cenioną aktorką roku.<br />
Aktorka od wyjścia z odwyku stara się załatać dziurę w budżecie. Zaczęła nagrywać trzecią płytę, handlowała prywatnymi zdjęciami. Przez cały ten wieczór w klubie nie robiliśmy już nic innego. Wypadek zdarzył się w lipcu; teraz kobieta obliczyła swoje straty i żąda odszkodowania. Zamiast pracować ze swoimi producentami, pojechała imprezować na <b>Capri</b>.<br />
Tym samym <b>Riley</b> wydaje nam się jeszcze bardziej żałosny, niż do tej pory. Jakie są szanse, że tak skończy <b>Lindsay</b>? Jednak media donoszą, że romans <b>Lindsay</b> i <b>Jennera</b> rozwija się w najlepsze. Miała niedopasowaną bieliznę: czarny stanik i szmaragdowe majteczki.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[NEW EVENT PICTURES ARE UP PLEASE COMMENT]]></title>
<link>http://plmania.wordpress.com/2006/11/26/new-event-pictures-are-up-please-comment/</link>
<pubDate>Mon, 27 Nov 2006 05:50:21 +0000</pubDate>
<dc:creator>Polska Mania</dc:creator>
<guid>http://plmania.wordpress.com/2006/11/26/new-event-pictures-are-up-please-comment/</guid>
<description><![CDATA[EVENT PICTRES ARE UP FROM PLMANIA.COM&#8217;S PAST CLUB KIDS UNITE EVENT WITH DJ ROZZ.
PLEASE COMMEN]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>EVENT PICTRES ARE UP FROM <a href="http://WWW.PLMANIA.COM">PLMANIA.COM'S </a>PAST CLUB KIDS UNITE EVENT WITH DJ ROZZ.</p>
<p>PLEASE COMMENT OUR PICS ON THE SITE AND TELL US YOUR THOUGHTS... <a target="_blank" href="http://www.plmania.com/gallery/showgallery.php?thumbsonly=1&#38;perpage=12&#38;cat=501&#38;ppuser=0&#38;thumbcheck=4&#38;page=1&#38;sortby=&#38;sorttime=0&#38;way=&#38;date=0">HERE</a></p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
