<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>racjonalizm &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/racjonalizm/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "racjonalizm"</description>
	<pubDate>Tue, 07 Oct 2008 15:51:56 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Źródło wszelkiego zła?]]></title>
<link>http://astromaria.wordpress.com/?p=790</link>
<pubDate>Mon, 06 Oct 2008 21:12:42 +0000</pubDate>
<dc:creator>astromaria</dc:creator>
<guid>http://astromaria.pl.wordpress.com/2008/10/06/zrodlo-wszelkiego-zla/</guid>
<description><![CDATA[Nie jestem fanką Richarda Dawkinsa i pewnie dlatego z tak dużym opóźnieniem obejrzałam jego fil]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Nie jestem fanką Richarda Dawkinsa i pewnie dlatego z tak dużym opóźnieniem obejrzałam jego film <a href="http://video.google.com/videoplay?docid=-816700737989882459&#38;hl=pl" target="_blank">The Root of All Evil?</a> Mam w związku z nim co nieco mieszane uczucia. Pierwsza część jest moim zdaniem bardzo słabiutka i zadowolić może tylko niewybrednych, za to wiernych wielbicieli ateistycznego guru. Po tej pierwszej jaskółce poczułam się nieco zniesmaczona, ale w końcu przemogłam się jakoś i w niedzielny, leniwy wieczór postanowiłam zobaczyć również część drugą, żeby być sprawiedliwą i nie wydawać pochopnych opinii.</p>
<p>Osoby nie znające autorki bloga informuję, że jestem wolna od wszelkich iluzji, do których zaliczam na równi religię i ateizm (patrz: opis w nagłówku bloga). Świat nie jest czarno-biały, nie istnieją więc w nim ani zjawiska wyłącznie dobre, ani wyłącznie złe. Jedne są trochę lepsze, inne trochę gorsze, a w jeszcze innych trudno się doszukać równoważącego, przeciwstawnego elementu, ale zawsze gdzieś tam on jest, tyle że ukryty i słabo widoczny. Co więcej, dobro i zło są w stałym, nieustającym ruchu, jak woda w oceanach, poruszająca się w rytm przypływów i odpływów. Dziś coś jest dobre, a nawet bardzo dobre, ale jutro może stać się złe. Odwrotnie oczywiście również (jak życie nam to stale pokazuje).</p>
<p>Niestety, większość ludzi wydaje się być zupełnie nieświadoma tego faktu. Niektórzy mają na oczach (umysłach?) klapki, a raczej filtry, uniemożliwiające im dostrzeganie pełnego spektrum wielobarwnej rzeczywistości. Tacy ludzie to fundamentaliści, widzący tylko jedną (białą lub czarną) barwę świata. I tu spieszę donieść, że do fundamentalistów zaliczają się nie tylko wyznawcy religii. Mogą nimi być wszyscy posiadacze dowolnego światopoglądu. Jeśli zdecydowanie utożsamiasz się z jakimkolwiek wyraźnie określonym światopoglądem, jesteś fundamentalistą albo w jakimś stopniu zbliżasz się do tego.</p>
<p>Tak jak biel jest fundamentalistycznie biała, tak czerń jest fundamentalistycznie czarna. Jeśli na świecie istnieje fundamentalizm religijny, z całą pewnością po przeciwnej stronie skali musi zaistnieć fundamentalizm materialistyczny (ateistyczny, racjonalistyczny, czy jak tam sobie chcecie go nazwać).</p>
<p>Gdyby nie było fanatyzmu religijnego, nie powstałby również fanatyzm ateistyczny.</p>
<p>Przykładem fundamentalisty jest Richard Dawkins, którego działalność kojarzy mi się z agresywnym misjonarstwem... ateistycznym. Ten facet w religiach dostrzega wyłącznie zło, a w nauce wyłącznie dobro i przez pierwszą część filmu stale, aż do znudzenia to powtarza, od czego nabawiłam się w końcu mdłości. Nie zauważa przy tym, że zachowuje się dokładnie tak samo, jak owi agresywni działacze religijni, których tak bardzo nie lubi. I jedni i drudzy próbują wpływać na programy szkolne oraz na politykę, ale Dawkins zdaje się zupełnie nie zauważać, że (przynajmniej na razie) to nauka jest w tej rozgrywce górą.</p>
<p>Stara definicja psychologiczna mówi, że nic nas tak nie drażni, jak własne wady u kogoś innego...</p>
<p>Jak wspomniałam na występie, pierwsza część filmu wydała mi się słaba, demagogiczna i nieprzekonująca. Nie lubię chrześcijaństwa, więc nie trzeba mnie przekonywać, że czyni ono więcej zła niż dobra, ale patrząc na zmagania Dawkinsa z tym tematem raz po raz łapałam się za głowę, że jest tak nieudolny i nieprzekonujący.</p>
<p>Przede wszystkim: religie nie mogą być źródłem WSZELKIEGO zła. Źródeł zła jest wiele. Nauka też ma tu swój niemały dorobek, choćby w kwestii zanieczyszczania (podgrzewania!!!) środowiska, produkcji wymyślnych i okrutnych maszyn do zabijania oraz nieetycznych eksperymentów przeprowadzanych nie tylko na żyjących, czujących i cierpiących zwierzętach, ale i na nieświadomych tego ludziach. Nieprzemyślanego oraz <a href="http://astromaria.wordpress.com/tag/gmo/">nieodpowiedzialnego majstrowania w genach</a> również nie pochwalam. Chciałoby się powiedzieć, „niech rzuci kamieniem kto jest bez winy”.</p>
<p>Pierwsza część filmu odwraca wręcz uwagę od prawdziwych problemów. Bo problemem tego świata nie jest wiara w stworzenie świata przez dziadka z brodą ani w dogmat o niepokalanym poczęciu czy wniebowstąpieniu. Nie jest tym problemem nawet (rzekome) odrzucanie nauki przez wyznawców religii. Walka nauki z religią jest głupotą.</p>
<p>Twierdzenie, że fundamentaliści chrześcijańscy ponownie wypowiadają wojnę nauce jest co najmniej nadużyciem. To, że jakaś grupa religijna wierzy w stworzenie świata przez Boga nie jest jeszcze wypowiedzeniem wojny nauce, lecz co najwyżej niezgodą na przyjęcie teorii ewolucji.</p>
<p>Podobnie twierdzenie:</p>
<blockquote><p><em>w Nowym Świecie religia działa jak prywatne przedsiębiorstwo. Rywalizujące grupy zakładają przedstawicielstwa na każdym rogu ulicy, rywalizując o ludzkie dusze i pieniądze</em></p></blockquote>
<p>jest bardzo naciągane, gdy popatrzy się na wszystkie wielkie metropolie świata, migające kolorowymi reklamami wielkich koncernów przemysłowych, handlowych, ubezpieczeniowych, finansowych i rozrywkowych. Nie ma nic dziwnego w tym, że każdy chce zwrócić na siebie uwagę i zarobić ile się da. Dlaczego więc nie nazwać właśnie ich źródłem wszelkiego zła?</p>
<p>Znacznie bardziej niepokojący jest ten oto, odnotowany przez Dawkinsa fakt:</p>
<blockquote><p><em>fundamentalizm chrześcijański umacnia się wśród elektoratu jedynego światowego supermocarstwa, we wszystkich grupach społecznych, z uwzględnieniem samego prezydenta.</em></p></blockquote>
<p>Szkoda, że temat powiązań polityki z religią nie został rozwinięty, a przecież ten problem jest bardzo niepokojący. Według mnie najbardziej przerażające słowa tego filmu padły na spotkaniu z ewangelistą Tedem Haggardem, gdy mówi on w kazaniu o nakazie posłuszeństwa (!) i wyznaje, że co tydzień rozmawia z prezydentem Bushem oraz pozostaje w stałym kontakcie z Tonym Blairem i Arielem Sharonem... Czyżby Dawkins nie miał odwagi powiedzieć głośno tego, że polityka, wraz z religią, wspólnie ogłupiają ludzkie owieczki, by czerpać z tego przeróżne, nie tylko materialne korzyści?</p>
<p>Mrożące krew w żyłach opowieści o prześladowanych naukowcach-ateistach wydały mi się, delikatnie mówiąc, naciągane. Trudno uwierzyć, że muszą się oni spotykać w tajnych miejscach, niczym jacyś średniowieczni alchemicy, żeby w podziemiu celebrować „wiedzę tajemną” (czytaj: darwinizm). Podobnie demonizowanie zagrożenia płynącego z strony kreacjonistów i wyznawców teorii płaskiej ziemi oraz babć i dziadków zaludniających kruchty kościołów jest po prostu śmieszne. Patrząc obiektywnie, jest to zwykły folklor i nic ponadto.</p>
<p>Dawkins chwilami zachowuje się jak religijny neofita, zupełnie jakby wychował się w analfabetycznej i zawszonej rodzinie fundamentalistów religijnych i nagle doznał naukowego oświecenia. Jego pasja jest chwilami wręcz chora. Śmieszne jest jego egzaltowanie się naukowym wyjaśnieniem zjawiska wschodu słońca i przeciwstawianie tej „nowoczesnej nauki” starożytnym mitom o złotym rydwanie. Kto dziś wierzy w takie bajki? Komu dziś trzeba tłumaczyć, że słońce nie jest bogiem na złotym rydwanie? Patrząc na to miałam wrażenie, że oglądam jakiegoś oszołoma.</p>
<p>Chyba tylko darwinista (lub naiwny humanista) może wierzyć w bajkę, że za zamachami na wieże WTC stoi muzułmański fanatyzm religijny. Gdyby Dawkins był fizykiem i umiał dobrze liczyć, wiedziałby, że żadna z wież nie mogła się spalić na popiół, ani tym bardziej kompletnie się zawalić na skutek uderzenia jednego samolotu osobowego. Konstruktorzy wież przewidzieli o wiele większe zagrożenia niż nawet największe samoloty pasażerskie oraz rakiety bojowe. Prawdziwy naukowiec, kierujący się wiedzą, a nie wiarą powinien wiedzieć, że oficjalna wersja tych wydarzeń jest wręcz antynaukowa i wymaga przyjęcia jej na ślepą wiarę. Zupełnie jak religia.</p>
<p>Szkoda również, że Dawkins nie rozwinął tematu epidemii AIDS, dziesiątkującej kraje afrykańskie i kościelnego zakazu używania prezerwatyw. Jak dla mnie zakaz ten jest dowodem na to, że to nie kto inny, jak właśnie Kościół szerzy w całym świecie „cywilizację śmierci”.</p>
<p>Opowiadając o profesorze, który przez kilkanaście lat głosił nieprawdziwą teorię, ponieważ „był jej GORĄCYM WYZNAWCĄ” Dawkins sam wbija sobie nóż w plecy, niechcący udowadniając, że również nauka opiera się na wierze, a co więcej, zdarza się jej głosić nieprawdę. Cóż z tego, że profesor w końcu przyznał się do błędu i przeprosił. Niemniej jednak przez te wszystkie lata był jej zwolennikiem i w nią WIERZYŁ, wbijając kolejnym rocznikom studentów do głów bzdurę, którą potem oni ponieśli dalej. Dawkins chciał tym sposobem udowodnić, że nauka się reformuje, a Kościół nie, co jest nieprawdą, ponieważ Kościół też w kilku sprawach przyznał się do błędu, przeprosił i zmienił swoje nauczanie. Przykładem może być choćby zaakceptowanie teorii: heliocentrycznej i Darwina oraz przeprosiny za prześladowania heretyków.</p>
<p>Inne irytujące kwestie, w skrócie:</p>
<blockquote><p><em>Wszędzie istnieją zastępy potencjalnych zabójców, (...) ludzi, którzy chcą zabić ciebie i mnie, bo kieruje nimi coś, co uważają za najwyższy ideał.</em></p></blockquote>
<p>Tacy ludzie byli, są i będą zawsze. Dziś kierują się religią, ale jeśli im ją zabierzemy, mogą zacząć kierować się ateizmem i zabijać w imię „rozumu”. Bo to nie religia (czy inna ideologia) jest winna, lecz fakt, że taki typ ludzi istniał zawsze. Każda ideologia może posłużyć do zaprowadzania rządów twardej ręki.</p>
<blockquote><p><em>Uważam także, że koncepcja boskiego stwórcy godzi w elegancję i piękno wszechświata</em></p></blockquote>
<p>Kompletny idiotyzm, aż szkoda tracić czas na polemikę z tym głupstwem. Wszechświat na zawsze pozostanie jednakowo piękny i elegancki, bez względu na to, kto go stworzył.</p>
<blockquote><p><em>Wiek XXI miał być erą rozumu</em></p></blockquote>
<p>O XX wieku mówiło się dokładnie to samo. O XIX i XVIII też. Oświecenie miało rzekomo ostatecznie wyzwolić ludzi z ciemnoty i zabobonów. Nie wyzwoliło i nie wyzwoli, ale wyjaśnienia przyczyn tego zjawiska nauka nigdy nie dostarczy, ponieważ jest ono... nienaukowe (lecz ezoteryczne).</p>
<blockquote><p><em>Wiara religijna zniechęca do samodzielnego myślenia, powoduje podziały i wiele innych niebezpieczeństw</em></p></blockquote>
<p>Autorytety naukowe też to robią. W szkole trzeba się uczyć, samodzielne myślenie jest represjonowane, bo przeszkadza w sprawnym prowadzeniu lekcji. Einstein dziwił się, jak to jest możliwe, że po zaliczeniu szkolnej edukacji zdarzają się jeszcze jacyś geniusze. Jako astrolog muszę wyznać, że wiele razy czułam się prześladowana i represjonowana z tego powodu, że zajmuję się dziedziną wiedzy nie uznawaną przez naukę. Nie raz byłam ostro, wręcz ordynarnie atakowana przez ateistów i tzw. „racjonalistów”, którzy przysyłali mi obraźliwe maile lub pozostawiali agresywne wpisy w komentarzach.</p>
<p>Lourdes: co w tym jest złego? Ludzie przyjeżdżają tam w nadziei odzyskania zdrowia i rzeczywiście opisano wiele przypadków tzw. „cudownego” uzdrowienia (przypominam racjonalistycznym oszołomom, że Kościół bardzo niechętnie uznaje nowe cuda). Być może ludzi uzdrawia silna wiara w Boga, może placebo, a może czysty zabobon. Dla mnie nie ma to znaczenia, bo liczy się sam fakt uzdrowienia. Profesor Julian Aleksandrowicz, lekarz, powiedział kiedyś, że woli być uzdrowiony przez szarlatana niż umrzeć pod opieką sławy medycznej. I ja się z nim zupełnie zgadzam.</p>
<blockquote><p><em>Poddawanie w wątpliwość wiary tych nieszczęsnych ludzi może wydawać się nieludzkie</em></p></blockquote>
<p>i takie jest w istocie.</p>
<blockquote><p><em>Czy jednak nie lepiej przyjąć prawdę, niż łudzić się nieuzasadnioną nadzieją?</em></p></blockquote>
<p>A ja spytam: co to jest „prawda”? MOJA (najmojsza) wersja rzeczywistości? Nie ma gorszej zbrodni, niż zabicie nadziei, bo to nadzieja trzyma ludzi przy życiu i pozwala im walczyć.</p>
<blockquote><p><em>Wiele osób twierdzi, że nauka i religia mogą zgodnie współistnieć. Moim zdaniem nie mogą. Są ze sobą głęboko sprzeczne</em></p></blockquote>
<p>I cóż my tu widzimy? Czy przypadkiem nie jest to wypowiedzenie wojny? Kto komu tę wojnę wypowiada? Czyżby religia? Czy nie jest to sianie nienawiści? Jeszcze krok i możemy się spodziewać nawoływania do pogromów. Zarżnijmy te wszystkie moherowe babcie, a świat stanie się lepszy!</p>
<p>Na szczęście druga część filmu jest znacznie lepsza i bardziej rzeczowa. Jeśli masz niewiele czasu, to daruj sobie pierwszą i od razu przejdź do drugiej.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[12.]]></title>
<link>http://tabloidonline.wordpress.com/?p=40</link>
<pubDate>Fri, 26 Sep 2008 06:40:42 +0000</pubDate>
<dc:creator>revelstein</dc:creator>
<guid>http://tabloidonline.pl.wordpress.com/2008/09/26/12/</guid>
<description><![CDATA[Według badań CBOS 93% Polaków przyznaje się do wiary w Boga. Tylko 6% uważa się za ateistów. ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-size:small;"><span style="font-family:Calibri;"><strong>Według </strong>badań CBOS 93% Polaków przyznaje się do wiary w Boga. Tylko 6% uważa się za ateistów. Nie ma więc co się dziwić, że żyjemy w kraju permanentnych schizofreników. Potwierdzają to te badania. <span> </span></span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-size:small;font-family:Calibri;">Polska była i będzie cywilizacyjnym zadupiem i nigdy nie wygra żadnej swej szansy, jeśli prymat religii i wiary będzie tak znaczący, jeśli gusła i bajki brać będą górę nad racjonalizmem, jeśli jeden czy drugi urzędnik nie da wreszcie po psyku wciskającym się wszędzie biskupom. </span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-size:small;font-family:Calibri;">Polska nigdy się nie zmieni, jeśli publicznie toczyć się będzie dyskusja (ośmieszająca nas na świecie i urągająca inteligencji każdego wykształconego jako tako człowieka), o wyższości <span> </span>teorii Darwina nad kreacjonizmem, czy na odwrót. </span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-size:small;font-family:Calibri;">Polska zawsze będzie zadupiem i skansenem, jeśli „pomoc” finansowa dla kościoła będzie ważniejsza od pomocy biednym, bezdomnym i sierotom. To chuj nie kraj, w którym wypasiony, o pijackiej mordzie biskup ,bez żenady domaga się oddania mu części parku będącego publiczną własnością. </span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-size:small;font-family:Calibri;">Tylko kogo obchodzi to co piszę? Te marne 6 procent?</span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[2.]]></title>
<link>http://tabloidonline.wordpress.com/?p=5</link>
<pubDate>Sat, 20 Sep 2008 14:31:20 +0000</pubDate>
<dc:creator>revelstein</dc:creator>
<guid>http://tabloidonline.pl.wordpress.com/2008/09/20/2/</guid>
<description><![CDATA[Grzegorz Napieralski twierdzi, że kościół katolicki w Polsce jest nadmiernie uprzywilejowany. Od]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal">Grzegorz Napieralski twierdzi, że kościół katolicki w Polsce jest nadmiernie uprzywilejowany. Odkrył to jakiś czas temu i uważa to za swój wielki sukces. Do tej pory milczał, ale ostatnio już nie zdzierżył i uczciwe powiedział co myśli. Impulsem do zajęcia tak zdecydowanego stanowiska była ostatnia decyzja zarządu TVP która niemal trzykrotnie zwiększa czas emisji tzw. programów katolickich. </p>
<p class="MsoNormal">„<em>T</em><em>o łamanie konstytucji</em>” - twierdzi.</p>
<p class="MsoNormal">Szczerze mówiąc, to jestem pełen uznania dla intelektu pana Napieralskiego. Właśnie otworzył mi oczy na to, czego nie dostrzegałem, z czego nie zdawałem sobie sprawy. Tyle, że jeśli ten gość myśli sobie, że takimi prostackimi deklaracjami skłoni mnie, wyborcę, to pochylenia się nad SLD, to bardzo się myli. Mam w dupie pana Napieralskiego i jego poglądy, mam w dupie partyjkę, która kuma się z pisowską hołotą. Twierdzę też, że jako wyborca mam dwa alternatywne sposoby postępowania. Albo w ogóle nie idę na wybory, albo też idę, tylko po to by głosować przeciw. Żeby głosować przeciwko komuś, z pewnością nie zagłosuję za SLD, bo to nie tylko strata głosu, ale i czasu. Co do kościoła zaś, mam wystarczająco sprecyzowane poglądy, i żadne marudzenie Napieralskiego nic tu nie zmieni. Zamiast marudzić i powtarzać drętwe kawałki, niechaj goście wezmą się do roboty, niechaj zaczną tępić, wyrywać z korzeniami te chwasty. Niechaj nie odpuszczają, niech duszą i ciągną za kudły. Zobaczę co z tego wyjdzie. Może za parę lat znów będę miał na kogo głosować.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Doug and Dave, dwaj emeryci z deską i sznurkiem, c.d.]]></title>
<link>http://astromaria.wordpress.com/2008/09/19/doug-and-dave-dwaj-emeryci-z-deska-i-sznurkiem-cd/</link>
<pubDate>Fri, 19 Sep 2008 16:44:00 +0000</pubDate>
<dc:creator>astromaria</dc:creator>
<guid>http://astromaria.pl.wordpress.com/2008/09/19/doug-and-dave-dwaj-emeryci-z-deska-i-sznurkiem-cd/</guid>
<description><![CDATA[Uwaga: Robię na tym blogu eksperymenty i często zupełnie nie wiem, co z nich wyniknie. A wynikło]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Uwaga: Robię na tym blogu eksperymenty i często zupełnie nie wiem, co z nich wyniknie. A wynikło to, że ten tekst został zaimportowany z mojego bloga na bloggerze. Pewnie są ludzie, którzy poza Wordpress nosa nie wystawiają, więc niech mają, mogą poczytać Bloggera tutaj :) Reszta jest w archiwum. Przy okazji wydało się, że Wielki Brat od razu wiedział, gdzie mnie szukać w sieci i sam, bez mojej pomocy znalazł moje konto w Googlu. Strach się bać? Robi wrażenie...</p>
<p>---------</p>
<p>Z lekkim opóźnieniem, ale lepiej późno, niż wcale: interesująca wiadomość z FoxNews.</p>
<p>O dwóch emerytach z deską i sznurkiem, rzekomo produkujących kręgi w zbożu pisałam <a href="http://astromaria.blogspot.com/2007/05/krgi-w-zbou-i-dwaj-emeryci-z-desk-i.html">tutaj</a>, a teraz okazało się, że to jednak nie oni... cóż za przerażająca wiadomość! Skoro to nie zwyczajni ziemscy emeryci, to któż na Boga?!</p>
<p><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/xxY98buBw2o'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/xxY98buBw2o&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
<p>Co o tym sądzicie? Komentarze bardzo miło widziane :)</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Wpływ horoskopu na życie]]></title>
<link>http://astromaria.wordpress.com/?p=360</link>
<pubDate>Mon, 15 Sep 2008 00:01:40 +0000</pubDate>
<dc:creator>astromaria</dc:creator>
<guid>http://astromaria.pl.wordpress.com/2008/09/15/wplyw-horoskopu-na-zycie/</guid>
<description><![CDATA[Przeniesione ze starego bloga (2008-05-11 23:52:08)
Przeglądam statystyki swojego bloga i nieodmien]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Przeniesione ze starego bloga (2008-05-11 23:52:08)</p>
<p>Przeglądam statystyki swojego bloga i nieodmiennie zadziwiam się głęboko nad pytaniami, które ludzie zadają wyszukiwarkom. Kilka zdumiewających przykładów można znaleźć w archiwum mojego bloga. Dziś znalazłam takie: „wpływ horoskopu na życie”. Podrapałam się w głowę i zaczęłam kombinować, jakim cudem ktoś wszedł do mnie na takie hasło. Postanowiłam więc sprawdzić, co Google wyrzuci po wpisaniu tej sekwencji. No i znalazłam: stronę należącą do jakiejś astrolożki i blog faceta, uważającego się za racjonalistę.</p>
<p class="MsoNormal">Astrolożka pisze: „większy wpływ na życie człowieka mają horoskopy tworzone indywidualnie” (bo pewnie te dla Baranów mają wpływ mniejszy, hehe)...</p>
<p class="MsoNormal">Rzekomy intelektualista z kolei ironizuje na temat wpływu horoskopu na człowieka, po czym odpowiada sam sobie, że horoskop wpływa na życie poprawiając humor, jeśli wróżba jest pomyślna lub psując go, jeśli jest niepomyślna.</p>
<p class="MsoNormal">Ciekawa jestem, gdzie ci ludzie uczyli się logiki.</p>
<p class="MsoNormal">Pytać o wpływ horoskopu na życie to tak, jakby pytać o wpływ wyników badania krwi na zdrowie. Wynik badania nie wpływa na zdrowie, a horoskop nie wpływa na życie. Oba te narzędzia pozwalają natomiast na postawienie diagnozy.</p>
<p class="MsoNormal">Horoskop to tylko indywidualna mapa nieba, którą interpretuje astrolog.</p>
<p class="MsoNormal">Próbowałam wypytać o tę pokrętną logikę panią od horoskopów dla Baranów, ale nie dość, że nic nie zrozumiała, to jeszcze obrzuciła mnie bluzgami.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Spór w sprawie genetycznie modyfikowanej żywności]]></title>
<link>http://astromaria.wordpress.com/?p=329</link>
<pubDate>Sun, 14 Sep 2008 21:11:12 +0000</pubDate>
<dc:creator>astromaria</dc:creator>
<guid>http://astromaria.pl.wordpress.com/2008/09/14/spor-w-sprawie-genetycznie-modyfikowanej-zywnosci/</guid>
<description><![CDATA[Przeniesione ze starego bloga (2008-03-10 02:01:25)
Niedawno w TokFM wysłuchałam audycji z udział]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal">Przeniesione ze starego bloga (2008-03-10 02:01:25)</p>
<p class="MsoNormal">Niedawno w TokFM wysłuchałam audycji z udziałem prof. Magdaleny Fikus, która w spokojny i rzeczowy sposób przekonywała słuchaczy, że żywność modyfikowana genetycznie i w ogóle wszystkie organizmy GMO są zupełnie zdrowe i bezpieczne, co potwierdziły liczne, długotrwałe i rzetelnie przeprowadzone badania.</p>
<p class="MsoNormal">Mało brakowało, a uwierzyłabym...</p>
<p class="MsoNormal"><a href="http://astromaria.blogspot.com/2008/09/psychopaci-s-w-trakcie-przejmowania.html">Jestem wrogiem GMO</a>, co bynajmniej nie wynika z mojej ciemnoty i średniowiecznego lęku przed postępem, lecz z dogłębnej wiedzy na ten temat.</p>
<p class="MsoNormal">Dziwnym trafem ostatnio mam coraz mniej zaufania do "rzetelnych, obiektywnych i dobrze zaplanowanych eksperymentów", ponieważ ewidentnie widać, że ich wyniki zależą od tego, co sobie badacz założył na początku eksperymentu i kto za niego płaci. Bardzo łatwo jest potwierdzić z góry przyjętą tezę, podobnie zresztą jak ją obalić. Równie "rzetelne" eksperymenty strony przeciwnej dowodzą z reguły czegoś zupełnie przeciwnego (przykładem mogą być dowody za i przeciw homeopatii, o czym już niedługo napiszę coś na blogu ezo).</p>
<p class="MsoNormal">Można się spierać o te sprawy w nieskończoność, a im dłużej to trwa, tym bardziej obywatele są zdezorientowani.</p>
<p class="MsoNormal">Naukowcy mogą twierdzić, że organizmy te są bezpieczne, ale istnieje jeszcze jeden aspekt tej sprawy, o którym się na ogół nie mówi, a o którym wspomina (zdecydowanie zbyt łagodnie) <a href="http://gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33211,5005301.html?nltxx=878528&#38;nltdt=2008-03-09-21-36" target="_blank">Adam Wajrak</a>:</p>
<blockquote>
<p class="MsoNormal"><em>Na koniec trzeba wspomnieć o jeszcze jednej kwestii, która nam wdaje się interesująca. A mianowicie prawa patentowe. Żywność przez całe wieki należała do czegoś, co dziś nazwalibyśmy za językiem informatycznym "zasobami otwartymi". Inaczej mówiąc: kupiony na targu ziemniak wysadzony i rozmnożony staje się własnością rolnika. Możemy od niego ziemniaki kupić, może on je nam podarować - i nic nikomu do tego. Na tym, że żywność należy do zasobów otwartych, ludzkość oparła swój sukces. Tymczasem rośliny GMO w większości wypadków objęte są patentami należącymi do wielkich firm. Opatentowane są również metody uzyskiwania GMO. Zrozumiały jest interes, jaki mają w tym koncerny, które inwestują w badania nad GMO i chcą mieć z tego zyski. Ale czy wchodząc na ścieżkę patentowania dobra podstawowego i codziennego, jakim jest żywność, nie tracimy czegoś niezwykle ważnego?</em></p>
</blockquote>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Prawdziwa blondynka (jak z dowcipu)]]></title>
<link>http://astromaria.wordpress.com/?p=324</link>
<pubDate>Sun, 14 Sep 2008 20:43:15 +0000</pubDate>
<dc:creator>astromaria</dc:creator>
<guid>http://astromaria.pl.wordpress.com/2008/09/14/prawdziwa-blondynka-jak-z-dowcipu/</guid>
<description><![CDATA[

Przeniesione ze starego bloga (2008-03-04 21:54:19)
Ja Jututbie do niedawna dostępne było (ale o]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<hr size="1" />
<div style="text-align:center;"></div>
<p>Przeniesione ze starego bloga (2008-03-04 21:54:19)</p>
<p>Ja Jututbie do niedawna dostępne było (ale ostatnio znikło) video z blondynką biorącą udział w teleturnieju pt. "Czy wiesz więcej niż uczeń V klasy?" Patrząc na jej rozpaczliwe zmagania z wiedzą na poziomie szkoły podstawowej można się naprawdę załamać...</p>
<p>Z kolei na Polsacie jakiś czas temu leciał program "Piękna i geniusz", w którym urodziwe młode damy i gapowaci jajogłowi intelektualiści mieli się wymienić posiadaną "specjalistyczną wiedzą" i wykazać się nią w końcowym egzaminie. Damy specjalizowały się w takich dziedzinach jak fitness lub jakiś taniec-połamaniec, panowie natomiast byli informatykami lub młodymi naukowcami. Zadaniem nieprzystosowanych życiowo mózgowców było zgłębienie tajemnic muzyki pop, mody i tańca, z kolei mądrale mieli przekazać pięknym pannom wiedzę z dziedziny nauki.</p>
<p>Śmiałam się aż do bólu brzucha, ale nagle zdałam sobie sprawę, że gdzieś w głębi podświadomości nęka mnie uporczywa i bardzo przykra myśl: jak to jest możliwe, że ktokolwiek może otrzymać świadectwo ukończenia szkoły, bez przyswojenia sobie najbardziej elementarnej wiedzy? Patrząc na panny zastanawiałam się, czy one w ogóle potrafią czytać i pisać? Ślicznotki były tak dziewiczo pustogłowe, że nie potrafiły odpowiedzieć na najprostsze pytania z zakresu szkoły podstawowej.</p>
<p>Niedawno w TVN pokazano młodzieńca w wieku gimnazjalnym, który zostawił w Wielkiej Brytanii ciężko pracujących rodziców, a sam wrócił do kraju, ponieważ uznał, że angielska szkoła nie jest w stanie niczego go nauczyć. Tam dba się przede wszystkim o to, żeby uczeń się nie zestresował i nie spocił z wysiłku intelektualnego, bo to mogłoby mu zaszkodzić.</p>
<p>Na razie jeszcze nasze szkoły czegoś tam uczą, ale mam wrażenie, że to ich ostatnie podrygi. Nauczyciele są opłacani tak, że chyba tylko wariaci chcą uprawiać ten zawód, uczniowie przychodzą do szkoły, żeby ćpać i uprawiać seks w kiblu, a kuratorium rozmyśla nad tym, jak by tu ulżyć ciężkiej doli ucznia i nauczyciela, zdejmując zarówno z jednych, jak i z drugich przykry obowiązek ruszania głową (pisałam o tym niedawno w notce <a title="Równaj w dół (czyli nowa edukacja)" href="http://astromaria.blog.pl/archiwum/index.php?nid=12710354" target="_blank"><a href="http://astromaria.wordpress.com/2008/09/14/rownaj-w-dol-czyli-nowa-edukacja/">Równaj w dół (czyli nowa edukacja</a>)</a>.</p>
<p>Kiedyś edukacja była przywilejem elit, a tym stawiano wysokie wymagania. Dziś stała się obowiązkiem dla wszystkich, a więc programy nauczania musiały się przystosować do możliwości mas. Skutek? Jaki jest, pokazują uliczne sondaże, w rodzaju "<a href="http://pl.youtube.com/watch?v=fJuNgBkloFE&#38;feature=related" target="_blank">Americans are not stupid</a>", o czym też tu pisałam jakiś czas temu.Ale bez względu na to, ile wiedzy wtłoczymy do głów naszej młodzieży, jedno się nie zmieni: nikt ludzi nie będzie uczył samodzielnego i krytycznego myślenia. Szkoła wymaga tylko jednego: przyswojenia sobie określonego programu, a wiec przyjęcia go "na wiarę". Załada się z góry, że szkoła uczy tylko prawdy, a to, czego nie ma w programie to albo pseudonauka, albo coś, co w ogóle nie istnieje.</p>
<p>To z kolei sprawia, że ludzie ślepo wierzą autorytetom (na przykład <a href="http://astromaria.wordpress.com/2008/09/14/sprawdz-swoja-podatnosc-na-psychomanipulacje/">Richardowi Dawkinsowi</a>), przestają być ciekawi świata i odrzucają z góry każdą wiedzę, która nie była wykładana w szkole.</p>
<p>Dla władzy jest to wprost idealna sytuacja: takim tłumem bezkrycznych i pokornych baranków łatwo się steruje, a kiedy wśród nich objawi się jakiś buntownik, ludzie sami go uciszą i spacyfikują. Podobnie potraktowany zostanie niekonwencjonalny wynalazca lub niezależny myśliciel. I pewnie dlatego wciąż jeździmy samochodami na ropę i beznzynę, chociaż już dawno moglibyśmy to zmienić, z korzyścią dla środowiska oraz ofiar wypadków drogowych.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Sprawdź swoją podatność na psychomanipulację]]></title>
<link>http://astromaria.wordpress.com/?p=321</link>
<pubDate>Sun, 14 Sep 2008 20:17:17 +0000</pubDate>
<dc:creator>astromaria</dc:creator>
<guid>http://astromaria.pl.wordpress.com/2008/09/14/sprawdz-swoja-podatnosc-na-psychomanipulacje/</guid>
<description><![CDATA[Umiesz myśleć logicznie i czytać ze zrozumieniem? Jesteś pewien, że żaden demagog nie zdoła c]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Umiesz myśleć logicznie i czytać ze zrozumieniem? Jesteś pewien, że żaden demagog nie zdoła cię wyprowadzić w pole stosując intelektualne chwyty poniżej pasa? A może wobec powszechnie szanowanego autorytetu przestajesz myśleć samodzielnie, przyjmując z bezkrytycznym szacunkiem wszystko, co powie lub napisze?</p>
<p>Sprawdź swoje umiejętności czytając uważnie ten wywód (na końcu podam, czyje to słowa):</p>
<blockquote><p>Londyński "Daily Telegraph" z 18 listopada 1997 roku doniósł, że poprzedniego dnia skazano na 18 miesięcy więzienia jakiegoś domorosłego egzorcystę, który namówił pewną naiwną nastolatkę do uprawiania z nim seksu pod pretekstem wypędzania z jej ciała złych duchów. Mężczyzna pokazał dziewczynie jakieś książki o chiromancji i magii, potem jej wmówił, że ktoś rzucił na nią "zły czar". Spryciarz wyjaśnił dziewczynie, że aby egzorcyzmy się udały, musi namaścić ją specjalnymi olejami. Nastolatka zgodziła się rozebrać. Potem, gdy powiedział, że aby "pozbyć się duchów", potrzebny jest stosunek płciowy, pozwoliła i na to. Opowiadam o tym, aby ukazać rodzaj społecznego rozdwojenia jaźni.</p>
<p>Jeśli posyła się do więzienia człowieka za wykorzystanie naiwnej młodej kobiety, to dlaczego nie zrobić tego samego z astrologiem, który wyłudza pieniądze od swych naiwnych współobywateli? Czemu nie zaaresztować rozmaitych "jasnowidzów", którzy zgarniają od spółek naftowych niezłą część pieniędzy udziałowców za kosztowne "konsultacje" dotyczące miejsc odwiertów? I odwrotnie, jeśli uznajemy, że głupcy, jeśli zechcą, mają prawo wydawać pieniądze na szarlatanów, to dlaczego seksualny "egzorcysta" nie miałby zostać puszczony wolno?</p>
<p>Mógłby skorzystać z podobnego rozumowania i twierdzić, że ta młoda kobieta miała prawo oddać swe ciało w ramach obrzędu rytualnego, w którego konieczność w tamtym momencie prawdziwie wierzyła.</p></blockquote>
<p>Tym "błyskotliwym" fragmentem, pochodzącym z książki Richarda Dawkinsa "Rozplatanie tęczy" zapraszam do przeczytania <a href="http://astromaria.blogspot.com/2008/02/czwarty-dom-ery-wodnika-czyli-jak.html" target="_blank">całego wpisu</a> na blogu ezoterycznym.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Astrologia w TV]]></title>
<link>http://astromaria.wordpress.com/?p=304</link>
<pubDate>Sun, 14 Sep 2008 15:18:29 +0000</pubDate>
<dc:creator>astromaria</dc:creator>
<guid>http://astromaria.pl.wordpress.com/2008/09/14/astrologia-w-tv/</guid>
<description><![CDATA[Przeniesione ze starego bloga (2008-02-05 03:39:22)
Astrologia w TV istnieje na dwa sposoby: jako kr]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Przeniesione ze starego bloga (2008-02-05 03:39:22)</p>
<p>Astrologia w TV istnieje na dwa sposoby: jako kretyńskie wróżby, służące cwaniakom wyłącznie do zarabiania wielkich pieniędzy bez najmniejszego wysiłku lub jako wielki i wypasiony byk, którego powala chudziutki, ale jakże dzielny, racjonalistyczny torreador, ole!</p>
<p>Miałam oglądać w czwartek w TV Kultura program z udziałem znanych polskich astrologów i nawet sobie to wpisałam go googlowego kalendarza, włączywszy przezornie alarm, również sms-owy, ale jakieś złośliwe wirtualne licho sprawiło, że nie zadziałał. Niemożliwe? A jednak! Nie zadziałał i nie jest to przypadek. Ostatnio mój Drogi Anioł Stróż bardzo dba o moje nerwy i stan mojej psyche, nic więc dziwnego, że wyłączył mi to to ustrojstwo. Dzięki Jego Anielskiej pomocy nie zdenerwowałam się i nie poniosłam uszczerbku na moim jakże cennym zdrowiu, które (z racji wieku) powinnam już zacząć oszczędzać.</p>
<p>Powiem bez ogródek, co myślę o podobnych akcjach: nie ma takiej siły, która by mnie zmusiła do wzięcia udziału w podobnej imprezie. Nawet, gdyby za to płacili wielkie pieniądze, nie dałabym się namówić do wystąpienia w roli rzeczonego byka. Jestem za stara i zbyt boleśnie doświadczona, żeby nie wiedzieć, że w tej zabawie nie chodzi bynajmniej o prawdę, lecz że odgórnie założonym celem i precyzyjnie przeprowadzonym planem podobnych programów jest pokonanie owego imponującego, ale przecież głupiego (bo irracjonalnego i nienaukowego) zwierza przez jakże inteligentnego pogromcę zabobonów, czarowników i pacjentów domu wariatów, jakimi w opinii ludzi rozumu jawią się wszyscy parający się astrologią i dziedzinami pokrewnymi.</p>
<p>Nie raz w swoim życiu widziałam podobne starcia na ringu, czytałam też, napisane przez sławne autorytety naukowe książki, pełne przeinaczeń, merytorycznych błędów i świadomej (lub nie) dezinformacji. Uczony mąż, zaślepiony swoją własną autorytarną ważnością, nie wstydzi się pisać o rzeczach, o których nie ma bladego pojęcia, a więc kompromitować się po prostu, ani rzucać paskudnych obelg na zjawiska i osoby, z którymi nie raczył zawrzeć bliższej znajomości. Sztandarowym przykładem takiej działalności jest książka astronoma Zbigniewa Dworaka pt. „Astrologia, astronomia, astrofizyka”, nie tylko stanowiąca dowód totalnej ignorancji autora, ale co bardziej niepokojące, aż przesiąknięta jego złymi emocjami, a w szczególności irracjonalną, wręcz płomienną nienawiścią do astrologii i astrologów.</p>
<p>Inny, jakże piękny przykład „racjonalistycznej”, ba! wręcz noblowskiej postawy wobec astrologii został opisany na blogu profesora fizyki, Arkadiusza Jadczyka w tekście <a href="http://arkadiusz.jadczyk.salon24.pl/53454,index.html" target="_blank">Astrologia i Nobel</a>. Sądzę, że wszelkie komentarze są zbędne.</p>
<p>Nie bez powodu astrologia i inne dziedziny ezoteryki zawsze były „wiedzą tajemną” i niech takimi pozostaną. Można uchylić rąbka tajemnicy, ale nie należy jej zupełnie odkrywać. Jest to nie tylko bezcelowe, ale wręcz niebezpieczne, nawet w czasach, w których stosy już nie płoną. One nie płoną tylko pozornie. W rzeczywistości można na nich upiec kogoś w sposób, że tak powiem „wirtualny”, co nie znaczy, że mniej skuteczny lub mniej bolesny.</p>
<p>Dyskusję na ten temat możecie przeczytać w forum <a href="http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=11132&#38;w=75138456&#38;v=2&#38;s=0" target="_blank">Jak na górze tak na dole</a>.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Śmiej się pajacu!]]></title>
<link>http://astromaria.wordpress.com/?p=300</link>
<pubDate>Sun, 14 Sep 2008 14:53:29 +0000</pubDate>
<dc:creator>astromaria</dc:creator>
<guid>http://astromaria.pl.wordpress.com/2008/09/14/smiej-sie-pajacu/</guid>
<description><![CDATA[
Przeniesione ze starego bloga (2008-01-22 04:21:59)
Na moim &#8220;ulubionym&#8221; blogu wyznawcó]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<hr size="1" />
<p class="MsoNormal">Przeniesione ze starego bloga (2008-01-22 04:21:59)</p>
<p class="MsoNormal">Na moim "ulubionym" blogu wyznawców nauki znalazłam prześmiewczą notkę: oszołomione racjonalizmem dzieci naśmiewają się z głupoty ludzi, którzy boją się jeść mięso z klonowanych zwierząt. Hahaha!</p>
<p>A ja się głupio spytam, jako że jestem dyżurnym głupkiem: a po co nam mięso z klonowanych zwierząt?</p>
<p>Czyżby żywe, zdolne do "normalnego" rozrodu sztuki padły i nie mogły wydać następnego pokolenia? A może nagle zapadły na jakąś tajemniczą chorobę, powodującą bezpłodność? Po co klonować zwierzęta, skoro jest to metoda droga jak wszyscy diabli i ma mnóstwo innych wad? Rozumiałabym konieczność takich działań, gdyby uzyskanie mięsa tradycyjną metodą stało się nagle niemożliwe lub nieopłacalne. Ale skoro ze zwierzętami wszystko jest w porządku, a co najważniejsze - w zachodnim świecie mamy nadprodukcję mięsa, to po co takie akrobacje?</p>
<p class="MsoNormal">Inny "genialny" pomysł naukowców, to pragnienie zwiększenia mleczności krów dzięki manipulacjom genetycznym. Krowy i tak dają rekordowe ilości mleka, skutkiem czego mamy wielką rzekę mleka, której nie da się zagospodarować. Do głodujących w Afryce nie opłaca się tego wysyłać (za drogo), więc się magazynuje, utylizuje i robi inne dziwne operacje, zamiast zmniejszyć hodowlę. Ale i tak są firmy (osławiona Monsanto!), które próbują uszczęśliwiać farmerów swoimi wynalazkami. <a title="Szalony kowboj" href="http://www.szalonykowboj.com/szalonykowboj/ramki.asp?strInitials=10240768EN0" target="_blank">Szalony kowboj</a> opisał taki eksperyment. Krowy były tak osłabione i odwapnione, że nie mogły ustać na nogach i dawały takie ilości mleka, że w krótkim czasie padły z wyczerpania. Niestety - w męczarniach!</p>
<p class="MsoNormal">Naukowcy siedzą i "poprawiają" naturę. Dzięki ich staraniom mamy nowe, rzekomo odporniejsze na choroby i zawierające więcej witamin warzywa. A ja znowu głupkowato spytam: dlaczego marchew jest tak ohydna, że nie da się jej przełknąć? Ja tak lubiłam chrupać marchewkę! Niestety, dziś dostają odruchu wymiotnego, gdy biorę ją do ust... Dlaczego jabłka stały się niejadalne? Im są piękniejsze, tym obrzydliwsze w smaku. Dlaczego pomidory nie pachną i mają smak kwaśnej wody? Dlaczego ziemniaki są coraz obrzydliwsze, bez smaku i śmierdzą? Dlaczego kwiaty są takie wielkie i piękne, ale straciły swój cudowny zapach? No, niech mi ktoś odpowie: DLACZEGO!?!?!</p>
<p class="MsoNormal">Odpowiem sobie sama: coś za coś. Jeśli uda się uzyskać cudowny wygląd, to kosztem walorów smakowych lub zapachowych. Jeśli zyskamy większą odporność na choroby, to możemy stracić "jadalność”. Takie są prawa natury!</p>
<p>Ja naprawdę nie widzę nic dziwnego w tym, że ludzie boją się nowych wynalazków różnych doktorów Frankensteinów. Lęk przed niesprawdzonymi nowościami jest rzeczą nie tylko normalną, ale nawet zdrową i bezpieczną.</p>
<p>Za mojego życia naukowcy propagowali różne dziwne nowości, które ludziom wyszły bokiem. W erze atomowej uważano wszystko, co atomowe za zdrowe i wspaniałe. Pojono ludzi napromieniowaną radem wodą - dla zdrowia! Niestety, wszyscy pomarli, niewdzięcznicy. W karnawale ludzie malowali sobie twarze nowymi i pięknymi świecącymi farbami. Świeciły tak cudownie, bo były radioaktywne, niestety, i one wyprawiły swoich użytkowników na tamten świat. Takie przykłady można mnożyć.</p>
<p class="MsoNormal">Firmy farmaceutyczne wciąż wypuszczają nowe, wspaniałe medykamenty. Problem w tym, że na razie testowane tylko na zwierzętach, a to niestety nie zapewnia bezpieczeństwa. Ponieważ leków nie wolno testować na ludziach, testuje się je... na pacjentach. Jest to ryzykowne, bo w razie wystąpienia skutków ubocznych trzeba płacić wysokie odszkodowania, ale i tak się opłaca. Ostatnio mieliśmy głośną aferę z Vioxem. Jednak nic nie przebije historii z lat 60-tych, z Talidomidem, który zalecano kobietom w ciąży, bo działał uspokajająco i likwidował poranne mdłości. Problem tylko w tym, że przy okazji "likwidował" rączki, nóżki, a nawet oczy płodów. Wystarczyła tylko 1 tabletka, żeby okaleczyć nienarodzone dziecko... Dlatego każdy uczciwy lekarz zapisuje swoim pacjentom leki nie nowsze, niż mające 8-letni staż na rynku farmaceutycznym. Taka jest granica bezpieczeństwa w przypadku leków.</p>
<p class="MsoNormal">Może klonowane mięso jest zdrowe, a może nie. Jak dla mnie nie ma to znaczenia nie tylko dlatego, że jestem wegetarianką, ale i dlatego, że nie widzę sensu jego produkowania, o czym napisałam na początku tej notki.</p>
<p>Smacznego! Jednak pijąc mleko lub jedząc cokolwiek zastanówcie się, czy nie jecie i nie pijecie cierpienia. Prawo karmy działa, bez względu na to, czy się w nie wierzy, czy nie.</p>
<p>PS. Wszystkich wielbicieli "postępu naukowego" bardzo gorąco namawiam do obejrzenia filmu ukazującego nagą prawdę na temat <a href="http://video.google.com/videoplay?docid=-1676896724527593334&#38;q=source:005505912179275612149&#38;hl=en">GMO</a>. A tu jest moja recenzja tego fimu: <a href="http://astromaria.blogspot.com/2008/09/psychopaci-s-w-trakcie-przejmowania.html">część I</a> i <a href="http://astromaria.blogspot.com/2008/09/cig-dalszy-bogosawiestw-jakie-niesie.html">Część II</a>.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Dlaczego Astromarii ogień się nie ima ;)]]></title>
<link>http://astromaria.wordpress.com/?p=298</link>
<pubDate>Sun, 14 Sep 2008 14:31:15 +0000</pubDate>
<dc:creator>astromaria</dc:creator>
<guid>http://astromaria.pl.wordpress.com/2008/09/14/dlaczego-astromarii-ogien-sie-nie-ima/</guid>
<description><![CDATA[Przeniesione ze starego bloga (2008-01-15 02:02:24)
Otóż dlatego, że Astromaria umie chodzić po ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<hr size="1" />Przeniesione ze starego bloga (2008-01-15 02:02:24)</p>
<p>Otóż dlatego, że Astromaria umie chodzić po ogniu.</p>
<p class="MsoNormal">Już dawno miałam o tym napisać, ale jakoś zawsze mi to wylatywało z głowy. No i teraz kilka zdarzeń (a zwłaszcza to noworoczne) przypomniało mi o tej sprawie.</p>
<p class="MsoNormal">Nie będę się znęcać nad biednymi sceptykami ani nabijać się z ich sposobów „racjonalnego” wyjaśnienia tego zjawiska, tylko po prostu je opiszę, z punktu widzenia uczestnika tej „magicznej” imprezy.</p>
<p class="MsoNormal">Jeśli ktoś mi tu napisze, że w to wierzy lub nie wierzy, to powiem mu jedno: „wierzyć to można w życie pozagrobowe”, a <strong>chodzenie po ogniu jest zjawiskiem, którego KAŻDY może osobiście doświadczyć</strong>, a więc dokonać jego weryfikacji, jak najbardziej naukowej i racjonalnej. A wtedy WIARA nikomu do niczego nie będzie potrzebna, ponieważ zamiast niej posiądzie WIEDZĘ. Czego (czyli więcej wiedzy) wam serdecznie życzę, amen...</p>
<p class="MsoNormal">Zdarzyło się to wkrótce po ukończeniu przeze mnie uczelni dla Harrych Potterów, gdzie uczono nas różnych rzeczy (na przykład zginania łyżeczek wzrokiem, co też tu opiszę), ale o chodzeniu po ogniu najwyraźniej zapomniano. Skoro tak, musiałam uzupełnić edukację na własną ręką. Zorganizowałam więc odlotową imprezę dla przyjaciół z rzeczonej szkoły.</p>
<p class="MsoNormal">Mieszkałam wtedy tuż pod Warszawą, w przepięknym miejscu, nad jeziorkiem Łacha, wśród zielonych łąk i lasów. Z jednej strony jeziorko, z drugiej Wisła, wprost wymarzona sceneria do praktykowania magii. Żeby było ciekawiej: na środku podwórka stała miniatura piramidy Cheopsa...</p>
<p class="MsoNormal">Jako nauczyciela polecono mi Lecha C. psychologa ze Śląska. Psycholog był taki zupełnie zwyczajny, miał mgr przed nazwiskiem i wcale nie wyglądał na Wielkiego Maga.</p>
<p class="MsoNormal">Pierwszego dnia zorganizował nam sesję rebirthingu na świeżym powietrzu. Wynieśliśmy śpiwory i karimaty, ułożyliśmy się na nich wygodnie na zielonej trawie, sierpniowe słoneczko przyjemnie nas ogrzewało i w tej scenerii oddychaliśmy świeżym, pachnącym łąką powietrzem. Tak intensywnego zapachu trawy i ziół nie czułam chyba nigdy wcześniej. No, może we wczesnym dzieciństwie...</p>
<p class="MsoNormal">Wieczorem była mała sesja psychoterapeutyczna, dzięki której zrozumieliśmy, na czym polegają nasze problemy dnia codziennego.</p>
<p class="MsoNormal">Następnego dnia, z samego rana, cała zgraja czarowników wybrała się nad Wisłę zbierać materiał na stos. Zajęło nam to sporo czasu, ponieważ potrzeba było naprawdę dużo drewna. Po obiedzie nastał wreszcie ten moment, na który wszyscy z takim napięciem czekali.</p>
<p class="MsoNormal">Mistrz ceremonii wraz z męską częścią brygady zbudowali na plaży ogromny stos i podpalili go, po czym wszyscy zasiedliśmy w kółku, wokół Lecha, który wygłosił krótki wykład wyjaśniający, na czym polega magiczna sztuka, którą za chwilę będziemy praktykowali, a przede wszystkim jakie są zasady bezpieczeństwa. Podstawową zasadą okazało się „dogadanie się” ze swoim Aniołem-Stróżem i uzyskanie jego zgody na wkroczenie do kręgu. Jeśli ktoś wcześniej nie miał okazji uświadomić sobie obecności swojego Duchowego Opiekuna oraz siły, z jaką on go chroni, teraz miał niepowtarzalną okazję doświadczyć tego wyraźnie i ponad wszelką wątpliwość.</p>
<p class="MsoNormal">Następnie Lech wziął gitarę i zaintonował prostą piosenkę-mantrę, którą po chwili wszyscy radośnie śpiewaliśmy. Nie pamiętam dokładnie jej słów, ale pamiętam przesłanie: umacniała w nas przeświadczenie, że ogień jest dobry, a chodzenie po nim w pełni bezpieczne. Piosenka składała się z niewielu słów i była monotonna, więc wykonywaliśmy ją zupełnie automatycznie, dzięki czemu bardzo szybko wpadliśmy w rodzaj transu. Oczywiście, nikt z nas nie miał pojęcia, że jest to trans. Po prostu śpiewaliśmy coś nudnego zupełnie automatycznie i tyle.</p>
<p class="MsoNormal">Nie wiem, ile czasu to trwało, ale do spalenia tak wielkiej góry drewna potrzeba było go dość dużo. W każdym razie, zanim skończyliśmy zdążył zapaść zmrok. Wtedy Lech wstał, wziął grabie, rozbił resztę płonących polan, odrzucił te, które się nie spaliły, a resztę wygrabił w równy „dywanik” z żarzącego się popiołu. Było już ciemno, więc gdy wiał wietrzyk, nasz dywanik rozświetlał się efektownie na czerwono.</p>
<p class="MsoNormal">Patrząc na tę czerwień zastanawiałam się, czy odważę się po tym przejść...</p>
<p class="MsoNormal">Gdy Lech skończył zaprosił wszystkich na plażę i ustawił nas w rządku, po czym przypomniał główną zasadę: przed wejściem w ogień należy uzyskać zgodę Opiekuna. A więc: stoimy i czekamy, w myślach pytając, czy już nam wolno przejść, czy jeszcze nie. Jeśli nie czujemy wyraźnej zgody, nie wolno się ruszyć. Trzeba dalej stać i czekać.</p>
<p class="MsoNormal">To czekanie było jednym z najbardziej metafizycznych przeżyć w moim życiu. Z natury jestem w gorącej wodzie kąpana (mam Księżyc w ognistym Lwie w opozycji z Marsem), więc stanie i czekanie jest dla mnie torturą...</p>
<p class="MsoNormal">Grzecznie, choć niecierpliwie czekałam, a w tym czasie inni włączali się kolejno do zabawy. Było mi coraz bardziej głupio, że tak stoję i nic, podczas gdy oni radośnie szaleją, śmiejąc się i krzycząc, że to świetna zabawa. Prawie zwątpiłam, że w ogóle tę zgodę uzyskam, gdy nagle... pyk i blokada znikła. To było naprawdę fantastyczne uczucie. Przedtem byłam autentycznie zablokowana, czułam totalny brak przyzwolenia, i nagle poczułam, że wszelkie przeszkody zostały usunięte!</p>
<p class="MsoNormal">Ruszyłam więc raźnie przed siebie. Spytacie pewnie, co czułam. Otóż - nic specjalnego. Węgielki pod stopami migotały nieco groźnie, ale zupełnie nie parzyły. Sierpniowe wieczory są chłodne i stopy zdążyły mi nieco zmarznąć, więc ta wędrówka była przyjemna, jak rozgrzewająca kąpiel w ciepłej wodzie.</p>
<p class="MsoNormal">Brykaliśmy tak radośnie aż do chwili, gdy żar zupełnie zagasł i wystygł, po czym udaliśmy się do domu, prosto do łazienki, żeby umyć czarne od sadzy stopy. Prawie całą noc opowiadaliśmy sobie w podnieceniu, co kto czuł i jak to przeżył. Tylko jedna koleżanka miała niewielki bąbel na stopie, reszta uczestników była nienaruszona. Widocznie biedaczka zaliczyła falstart, wskakując w żar zanim wydano jej na to przyzwolenie.</p>
<p class="MsoNormal">Dlaczego chodzenie po ogniu jest możliwe?</p>
<p class="MsoNormal">Nie wiem za bardzo, ale wiem jedno: nasze możliwości są nieograniczone i każdy z nas jest w stanie „czynić cuda”, a wiara naprawdę góry przenosi. Moc naszej psychiki jest niezbadana i kryje wiele tajemnic.</p>
<p class="MsoNormal">Zgodnie z obietnicą na zakończenie wspomnę jeszcze krótko o zginaniu stalowych (nie aluminiowych!!!) łyżeczek.</p>
<p class="MsoNormal">Ja osobiście nie brałam w tym udziału (z powodu nie posiadania łyżeczki), ale byłam naocznym świadkiem. W czasie jednego z kursów wyjazdowych znany okultysta (również Lech) zorganizował seans dla uczestników obozu. Wszyscy chętni zostali zaproszeni późnym wieczorem do dużej sali, gdzie zainstalowano specjalne oświetlenie oraz aparaturę muzyczną. Z głośników wydobywało się potężne, szamańskie bębnienie, a światła migały, sprawiając, że mózgi uczestników wpadły w stan dezorientacji. Mistrz kazał wszystkim pląsać w kółku, przemawiając czule do łyżeczek i namawiając je, żeby się grzecznie wygięły i cały czas delikatnie je głaskać. Z powodu ciemności nikt swojej łyżeczki nie mógł widzieć, nie miał więc pojęcia, w jakim znajduje się ona stanie.</p>
<p class="MsoNormal">Gdy w końcu zapadła cisza i zapalono światła każdy mógł przyjrzeć się swojemu dziełu.</p>
<p class="MsoNormal">Większość stała z rozczarowaną miną - ich łyżeczki wyglądały zupełnie normalnie. Ale kilka osób, w tym większość dzieci, podskakiwało radośnie do góry, prezentując wszystkim kompletnie pogięte sztućce.</p>
<p class="MsoNormal">Od razu informuję, że nie były to osoby podstawione. Byli to moi znajomi, którzy dali się na to namówić zupełnie spontanicznie i przystąpili do próby bez żadnego przygotowania. Ludzie ci byli totalnie zaskoczeni rezultatami. Nigdy nie podejrzewali siebie o podobne uzdolnienia, a jednak udało im się. I do dziś są tym bezgranicznie zdumieni.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Będę egzorcyzmowana z ambon kościelnych i naukowych katedr]]></title>
<link>http://astromaria.wordpress.com/?p=296</link>
<pubDate>Sun, 14 Sep 2008 14:18:15 +0000</pubDate>
<dc:creator>astromaria</dc:creator>
<guid>http://astromaria.pl.wordpress.com/2008/09/14/bede-egzorcyzmowana-z-ambon-koscielnych-i-naukowych-katedr/</guid>
<description><![CDATA[Przeniesione ze starego bloga (2008-01-12 22:48:27)
Papa BXVI ogłosił właśnie, że w obliczu sta]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<hr size="1" />Przeniesione ze starego bloga (2008-01-12 22:48:27)</p>
<p><a title="Papa BXVI ogłosił właśnie" href="http://www.dailymail.co.uk/pages/live/articles/news/worldnews.html?in_article_id=504969&#38;in_page_id=1811&#38;Satan=Santa?" target="_blank">Papa BXVI ogłosił właśnie</a>, że w obliczu stale narastającego zagrożenia ze strony szatana, co objawia się coraz bardziej panoszącym się zainteresowaniem okultyzmem każdy biskup musi dysponować oddziałem solidnie przygotowanych do pracy egzorcystów. Ich zadaniem będzie walka ze "szczególnie jaskrawymi przejawami bezbożności".</p>
<p class="MsoNormal">Bardzo ciekawa jestem, jak się ta walka będzie odbywała i jakie będą kryteria określania stopnia tej bezbożności.</p>
<p class="MsoNormal">Czy bojówki BXVI będą napadały znienacka na pracujących spokojnie w swoich biurach astrologów, wróżki, pisarzy pokroju Dana Browna i J. K. Rowling oraz na małolaty czytające Harrego Pottera? Czy będą zlewać ich strumieniami wody święconej ze strażackich sikawek i okładać po głowach krucyfiksami? A może będą czekały, aż sami się oni zgłoszą z prośbą o wygnanie z nich złego ducha, namawiającego ich perfidnie do zajmowania się tą bezbożną działalnością? A co, jeśli okażą się wyjątkowo zatwardziali w swej grzeszności i nie zechcą się dobrowolnie wyegzorcyzmować? Czy konieczne okaże się powołanie całej siatki szpiegów oraz donosicieli, wynajdujących i demaskujących „szczególnie jaskrawe przejawy bezbożności”? No a co wreszcie, jeśli okaże się to niezgodne z konstytucją lub innymi aktami prawnymi? Czy bojówki egzorcystyczne staną ponad prawem (bo przecież prawa boskie stoją ponad ludzkimi), czy może będą musiały uznać jego wyższość? A jeśli zajdzie ta druga okoliczność, to czy sens ich istnienia nie zostanie ostatecznie pogrzebany?</p>
<p class="MsoNormal">Jeszcze nie zdążyłam dojść do równowagi po tym strasznym szoku, a tu kolejny: <a title="blog wyznawców nauki" href="http://naukowy.blog.polityka.pl/?p=129" target="_blank">blog wyznawców nauki</a> aż się trzęsie od lamentów nad kondycją intelektualną narodu polskiego. Jakiż jest powód ich rozpaczy? Ano w noc sylwestrową, tuż przed północą, gdy naród albo kiwał się upojony do nieprzytomności szampanem oraz wódecznością, albo wypuszczał w niebo kilogramy chińskich sztucznych ogni, w państwowej telewizji pokazali jakąś obficie przysypaną confetti wróżkę, prezentującą wróżbę na nadchodzący rok oraz horoskopy dla wszystkich znaków zodiaku.</p>
<p class="MsoNormal">No jak tak można? No jak?</p>
<p class="MsoNormal">Czyż nie można było zadać poważnego pytania o przyszłość świata powszechnie szanowanemu futuryście, socjologowi lub innej uczonej osobistości w grubych okularach? Kto pozwolił pokazywać w tę noc jakąś wróżkę? I jak naród mógł to znieść bez sprzeciwu? Przecież tym samym dokonano obrazy moralności publicznej, zupełnie, jakby ktoś w szklanym okienku pokazał goły zadek! Przecież pokazując w noc sylwestrową wróżkę, a nie profesora, dokonano obrazy majestatu Jaśnie Pani Polskiej Nauki!</p>
<p class="MsoNormal">I nie pytaj się głupkowato: "a że niby co można oglądać w Sylwestra, będąc na bani i mając bąbelki w mózgu lub cierpiąc z powodu noworocznego kaca? Wykład z fizyki kwantowej?"</p>
<p class="MsoNormal">Rotfl!</p>
<p class="MsoNormal">Ludzie, trzymajcie mnie! Czy wszyscy fundamentaliści światopoglądowi to kompletni idioci z rozdętym ponad miarę poczuciem ego, pozbawieni choćby odrobiny poczucia humoru oraz dystansu do swojej nadmuchanej jak balon (rzekomej) ważności? A może to przejaw zapału neofity, pierwszego w swoim rodzie, który dorobił się prawa do posługiwania się literkami mgr przed nazwiskiem?</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Co to jest "in vitro"?]]></title>
<link>http://astromaria.wordpress.com/?p=275</link>
<pubDate>Sat, 13 Sep 2008 15:41:45 +0000</pubDate>
<dc:creator>astromaria</dc:creator>
<guid>http://astromaria.pl.wordpress.com/2008/09/13/co-to-jest-in-vitro/</guid>
<description><![CDATA[Przeniesione ze starego bloga (2007-11-20 19:31:33)
Zrozumiał, że jest to metoda, w której cierpi]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<hr size="1" />Przeniesione ze starego bloga (2007-11-20 19:31:33)</p>
<blockquote><p><em>Zrozumiał, że jest to metoda, w której cierpiący na bezpłodność uzyskują szczęście rodzicielstwa za cenę selekcji ich potomstwa <strong>spośród kilku poczętych ludzi; ten jeden wybrany ma szczęście żyć dalej – pozostali giną</strong>.</em> [Przewodnik Katolicki]</p></blockquote>
<p>Bez komentarza...</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Różdżkarstwo]]></title>
<link>http://astromaria.wordpress.com/?p=271</link>
<pubDate>Sat, 13 Sep 2008 15:03:08 +0000</pubDate>
<dc:creator>astromaria</dc:creator>
<guid>http://astromaria.pl.wordpress.com/2008/09/13/rozdzkarstwo/</guid>
<description><![CDATA[Przeniesione ze starego bloga (2007-10-30 02:59:53)
Na blogu ezoterycznym znalazłam taki komentarz:]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Przeniesione ze starego bloga (2007-10-30 02:59:53)</p>
<p>Na blogu ezoterycznym znalazłam taki komentarz:</p>
<blockquote><p>No ale jak Dawkins przetestował różdżkarzy i mu wyszło że są gorsi o 0.04% od rzutu monetą to co...to też jest atak i zianie nienawiścią?</p></blockquote>
<p>Wyjaśniam więc tutaj, żeby tam nie robić offtopów.</p>
<p>Nie mam pojęcia, na czym polegało to "testowanie", ale mogę się domyślać na podstawie tego, co wielokrotnie widziałam w programach na Discovery: pewnie chodziło o wykrywanie zakopanych rur z wodą. Jeśli tak, to cały ten "eksperyment" jest totalną bzdurą, o czym piszę dalej.</p>
<p>Różdżkarstwo to nie moja branża, więc nie za bardzo się na tym znam. Mimo że skończyłam kurs, zdałam egzamin z wynikiem pozytywnym, posiadam dyplom i nawet udało mi się wykryć żyłę wodną na podwórku znajomego, nie zajmuję się tym profesjonalnie.</p>
<p>Dokładnie było tak: mój znajomy chciał budować dom, ale bał się cieków wodnych, więc spytał, czy mogę sprawdzić miejsce, które wybrał. Wzięłam różdżkę i poszłam we wskazane miejsce. Stwierdziłam, że przez ten teren przechodzi ciek, ale ponieważ byłam zupełnie niedoświadczona poprosiłam, żeby skonsultował to z kimś, do kogo ma zaufanie. Zadzwonił więc do swojego znajomego radiestety, który po przybyciu na miejsce potwierdził moją diagnozę (której wcześniej nie znał).</p>
<p>Dlaczego więc piszę, że się na tym nie znam mimo posiadania dyplomu i mimo tak „spektakularnego” sukcesu?</p>
<p>A dlatego, że jest to wiedza jak dla mnie nieweryfikowalna. I nie tylko dla mnie. Dla nauki również. Dlatego nie wierzę, że istnieją jakiekolwiek sposoby naukowego dowiedzenia oszustwa w tej dziedzinie. Nie mam tu na myśli wykrywania wody do kopania studni, lecz znajdowanie tzw. szkodliwych cieków; szukanie przy użyciu różdżki zakopanych w ziemi rur z wodą jest totalnie pozbawione wszelkiego sensu, bo nie do tego służy ta sztuka. Podobnie bałamutne są "eksperymenty" robione w żartobliwym programie "Brainiac" (na Discovery), gdzie wlano wodę do kilku wybranych plastikowych kubłów i wrzucono do nich nakręcaną zabawkę, która miała imitować przepływ wody. Następnie przykryto wszystkie (puste i pełne) kubły ścierkami, po czym wypuszczono zupełnie nieprzeszkolonego faceta z różdżką, żeby wykrył, gdzie woda jest, a gdzie jej nie ma. Rzecz jasna niczego nie wykrył, co uznano na ostateczny i niepodważalny "dowód naukowy" obalający różdżkarstwo. Jest to kpina z rozumu, a nie nauka, ale być może nie poznałam się na dowcipie.</p>
<p>A teraz wracam do mojej edukacji: byłam na obozie radiestezyjnym, wysłuchałam serii wykładów, które prowadził doktor fizyki teoretycznej i pracownik naukowy pewnej „normalnej” uczelni wyższej, wzięłam też udział w ćwiczeniach praktycznych, a na końcu zdałam rzeczony egzamin, który polegał na wykryciu cieków wodnych na terenie wyznaczonym przez instruktora.Podobno cieki wyznaczyłam właściwie. Ale czy rzeczywiście, tego nie wiem, ponieważ mój instruktor potwierdził to „na gębę”, czyli sam przeleciał się z różdżką i sprawdził je tym „chałupniczym” sposobem. Żadnych urządzeń pomiarowych nie zastosował. Czyli - musiałam mu uwierzyć na słowo.</p>
<p>Nie czuję się pewnie, kiedy nie mogę w wiarygodny sposób zweryfikować wyników swojej pracy. To, że jakaś różdżka kiwa mi się w rękach wydaje mi się sprawą zbyt ulotną, żebym mogła czuć spokój duszy i nie odczuwać wyrzutów sumienia, że może kogoś niechcący robię w trąbę. Niestety, tak już mam.</p>
<p>Innym problemem związanym z różdżkarstwem było złe samopoczucie fizyczne, jakie ta robota u mnie wywoływała. Bieganie przez godzinę z różdżką po łące kończyło się w moim przypadku utratą energii na tyle znaczną, że w nieprzyjemny sposób pogarszało się moje samopoczucie. Uznałam więc, że nie warto narażać swojego zdrowia dla tej dziwnej działalności. Ten fakt można uznać za dowód szkodliwości cieków wodnych. Gdyby to nie było szkodliwe, nie czułabym się tak źle. Nie jest to zresztą tylko moje odczucie. Pewien radiesteta zwierzył mi się, że po wielu godzinach pracy w terenie czuje się tak chory, że czasem zdarza mu się krwawy kaszel. Brrr...</p>
<p>Pozostałe moje kontakty z różdżkarstwem wyglądały następująco:</p>
<p>1. Znajomi (nota bene ultra-katolicy) kupili dom pod Warszawą, ale nie mieli tam wody. Kłopot straszny! Złapali więc za telefon i wezwali na pomoc znajomego... zakonnika! Tak, tak kochani, zakonnika, z klasztoru jak najbardziej katolickiego. Rzeczony zakonnik przybył uzbrojony w stosowny sprzęt (czytaj: różdżki i wahadła różnego typu) i zabrał się ochoczo do roboty. Wyglądało to niezwykle malowniczo, jako że tego dnia wiał potężny wiatr, który efektownie rozwiewał poły zakonnego habitu. Po kilku godzinach pracy miejsce pod studnię zostało wyznaczone, a jakiś czas później sama studnia wykopana. Woda znajdowała się dokładnie w tym miejscu, które wskazał zakonnik i dokładnie na takiej głębokości, jaką wyliczył (to znaczy... wyznaczył ją licząc ilość obrotów różdżki dookoła swojej osi). Przy okazji z usług owego fachowca skorzystali wszyscy sąsiedzi moich znajomych, którzy zbiegli się tłumnie, by z wielkim zainteresowaniem obserwować całą tę niezwykłą hecę. Jak widać zakonnikowi wcale nie przeszkadzało to, że według oficjalnego nauczania KRK różdżką i wahadłem poruszają straszliwe demony. Możliwe też, że był z nimi w znakomitej komitywie.</p>
<p>2. Szwagrostwo również kupili dom pod Warszawą i również mieli problem z wodą. Wezwali więc różdżkarza, ale innego, świeckiego, z cechu różdżkarzy. Rzeczony fachowiec przybył na miejsce, biegał z różdżką w tę i z powrotem, w końcu wyznaczył miejsce na studnię. Określił na jakiej głębokości będzie woda i zapewnił, że będzie ona znakomitej jakości. Niestety, woda była znacznie głębiej, a co gorsza podłoże było skaliste, więc wiercenie w nim okazało się straszliwą katorgą. Najgorsze jednak było to, że woda była fatalna: tak mocno zmineralizowana, że nie nadawała się ani do spożycia, ani nawet do prania.</p>
<p>Proszę mi tu nie pisać o demaskowaniu oszustw różdżkarzy, którzy nie potrafią wykryć rur z wodą zakopanych w ziemi, bo ten eksperyment jest szczytem idiotyzmu i ja się na to nabrać nie dam. Funkcją różdżkarzy nie jest szukanie rur z wodą, lecz wykrywanie naturalnych cieków i wyznaczanie miejsca na studnie.</p>
<p>Nic więcej na temat różdżkarstwa nie mam do powiedzenia. Jak już napisałam - to nie moja branża i nie zamierzam ginąć na tej wojnie.</p>
<p>Jeśli jednak ktoś koniecznie chce się dowiedzieć, czy różdżkarze są skuteczni, niech się uda do najbliższego cechu rzemieślniczego i o to zapyta. W cechu mają wszystkie dane na temat sukcesów i porażek zrzeszonych tam fachowców Sądzę, że nieskuteczni radiesteci są stamtąd wyrzucani, a pozostają tylko ci, którzy mają wyniki - to tak, na moją babską logikę; w końcu rządzą tym prawa rynku, a one są bezlitosne.</p>
<p>Założę się, że kiedy racjonalista ma dość cywilizacji i kupuje sobie dom w środku lasu, co wiąże się z koniecznością wykopania studni, nie ma innego wyjścia, niż zwrócić się o pomoc w tej sprawie do różdżkarza. Robi to, bo sądzi, że w lesie nikt go nie widzi. A co niby mógłby zrobić innego? Przekopać na ślepo pół lasu i nie znaleźć wody? Wolne żarty!</p>
<p>PS. Różdżkarstwo nie jest nauką, pseudonauką ani bad science. Różdżkarstwo jest rzemiosłem, z którego usług korzysta wielu ludzi. Z jakim skutkiem? Nie mam pojęcia. Mam wodę z wodociągu, więc to nie mój problem. Jeśli jednak Richard Dawkins używa swojego autorytetu, żeby z zaciekłością zwalczać różdżkarstwo jako pseudonaukę, to chyba naprawdę musi mieć nierówno pod sufitem. I to bardziej, niż myślałam...</p>
<p>Lepiej niech się weźmie za kynologię - to dopiero musi być antynauka pod psem, a kto wie, czy nie destrukcyjna sekta!</p>
<p>Przeczytaj też mój tekst na blogu "Ezoteryczny obraz świata": <a href="http://astromaria.blogspot.com/2007/10/rdkarstwo-i-inne-odraajce-zabobony.html" target="_blank">Różdżkarstwo i inne odrażające zabobony kontra światła nauka</a>, zapraszam.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Co widzisz na niebie?]]></title>
<link>http://astromaria.wordpress.com/?p=267</link>
<pubDate>Sat, 13 Sep 2008 13:42:53 +0000</pubDate>
<dc:creator>astromaria</dc:creator>
<guid>http://astromaria.pl.wordpress.com/2008/09/13/co-widzisz-na-niebie/</guid>
<description><![CDATA[Przeniesione ze starego bloga (2007-10-26 01:22:14)
Żartobliwa &#8220;instrukcja&#8221; wyjaśniaj]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<hr size="1" />Przeniesione ze starego bloga (2007-10-26 01:22:14)</p>
<p>Żartobliwa "instrukcja" wyjaśniająca, co według Amerykańskich Sił Powietrznych naprawdę widzisz na niebie, gdy widzisz to, co widać na obrazku.</p>
<p style="text-align:center;"><img class="aligncenter" src="http://members.lycos.co.uk/maya13/usaf.jpg" border="0" alt="" /></p>
<p>Śmiechy śmiechami, ale przeczytaj <a href="http://arkadiusz.jadczyk.salon24.pl/43956,index.html" target="_blank">ten tekst</a>.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Dostałam takiego maila :)]]></title>
<link>http://astromaria.wordpress.com/?p=261</link>
<pubDate>Sat, 13 Sep 2008 13:05:22 +0000</pubDate>
<dc:creator>astromaria</dc:creator>
<guid>http://astromaria.pl.wordpress.com/2008/09/13/dostalam-takiego-maila/</guid>
<description><![CDATA[Przeniesione ze starego bloga (2007-10-24 16:26:22)
Dear Mrs. Sobolewska!
After I have found your we]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<hr size="1" />Przeniesione ze starego bloga (2007-10-24 16:26:22)</p>
<blockquote><p>Dear Mrs. Sobolewska!</p>
<p>After I have found your website, I would like to write a few words to you. I am very interested in reincarnation many years and so I have found my past life. I have researched in great detail and I am convinced to be the reincarnation of chopin.<br />
There are a great many parallels, which cannot have another person in the world. I don´t make a joke. Look at my name-&#62; Nikolaise-&#62;Polonaise-&#62;Pere Lachaise. Also I have compared my horoscope with the horoscope of chopin and there are very strong connections. You can check that if you want. Also I was born at the same day of birth and I improvisate on piano. The own pieces are on music CD. You can listen the examples at www.Amazon.de .</p>
<p>Best wishes</p>
<p>M. N.</p></blockquote>
<p>Pewnie ideowy "racjonalista" szukający ofiary do obśmiania... Ale trafiła kosa na kamień, bo mnie na takie "entelegentne" sztuczki na pewno nie złapie...</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Kto w Polsce może uważać się za racjonalistę?]]></title>
<link>http://astromaria.wordpress.com/?p=233</link>
<pubDate>Fri, 12 Sep 2008 21:38:31 +0000</pubDate>
<dc:creator>astromaria</dc:creator>
<guid>http://astromaria.pl.wordpress.com/2008/09/12/kto-w-polsce-moze-uwazac-sie-za-racjonaliste/</guid>
<description><![CDATA[Przeniesione ze starego bloga (2007-09-15 03:16:33)
Z dużą dozą sarkazmu wyznam, że wszystko wsk]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Przeniesione ze starego bloga (2007-09-15 03:16:33)</p>
<p>Z dużą dozą sarkazmu wyznam, że wszystko wskazuje na to, że tylko ten, kto otrzyma przyzwolenie od ludzi z portalu Racjonalista. A więc ja, jako ich osobisty wróg, nie mam na to najmniejszych szans. Ach, jakże ja przeżyję ten straszny cios :( ?</p>
<p>Zaglądam tam bardzo rzadko, dokładnie z tego samego powodu, dla którego nie odwiedzam portali katolickich. Czyli mówiąc wprost: unikam miejsc, w których szaleją fanatycy, odgrażający się, że ostatecznie i na zawsze wyrugują z powierzchni ziemi to lub owo zjawisko; jak dla mnie zupełnie obojętne które konkretnie (czy będzie to innowierstwo, ateizm, dowolna religia, "wiara w astrologię" lub duchy, zabobony czy jeszcze coś innego).</p>
<p>Oto zdanie z bloga prof. Arkadiusza Jadczyka, fizyka-teoretyka, nie bojącego się przyznać do swoich paranaukowych zainteresowań:</p>
<blockquote><p>"Racjonalistę" od czasu do czasu czytuję, choć za racjonalistę się nie uważam. Jak zresztą mógłbym się uważać, skoro na mojej półce, tuż obok wielu fachowych monografii dotyczących teorii grawitacji i geometrii różniczkowej stoi I Ching?</p></blockquote>
<p>Jeden mój kolega bardzo się obruszył, kiedy poddałam w wątpliwość swoje prawo do uważania siebie samej za racjonalistkę. Nie mógł biedaczek zrozumieć, że astrolog automatycznie zostaje zdegradowany do tej samej ligi, co babiny w chustach, lękliwie klepiące pacierze po zapadnięciu zmroku.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Pies na astrologów]]></title>
<link>http://astromaria.wordpress.com/?p=18</link>
<pubDate>Mon, 08 Sep 2008 15:14:22 +0000</pubDate>
<dc:creator>astromaria</dc:creator>
<guid>http://astromaria.pl.wordpress.com/2008/09/08/pies-na-astrologow/</guid>
<description><![CDATA[Przeniesione ze starego bloga wraz z komentarzami (2006-02-07; 01:48:35)
Buszując po sieci wpadłam]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Przeniesione ze starego bloga wraz z komentarzami (<span class="a12_bialy">2006-02-07; 01:48:35)</span></p>
<p>Buszując po sieci wpadłam na chwilkę na dawno przeze mnie nie odwiedzaną stronę znanego sceptyka-ateisty (tego samego, od którego zaczerpnęłam wyśmiewaną w moich Polemikach anegdotkę o znikających 11 dniach). Strona w proszku, bo przenosi się właśnie na nowy serwer (minęły ponad 2 lata, a strona dalej w rozsypce), ale księga gości jakimś cudem się uchowała. Zajrzałam i cóż widzę... wpisy ateistów piejące z zachwytu nad mądrością autora obok wpisów katolików rozsierdzonych jak szerszenie (ach, ta chrześcijańska miłość bliźniego) jego heretyckimi poglądami np. na temat aborcji. Kiedyś dawno temu zostawiłam tam wpis, który zawierał wyłącznie link "zawód astrolog" i ani słowa komentarza. Nie sprawdziłam wcześniej jak na to zareagował, bo zapomniałam. Przypomniało mi się teraz i zajrzałam sprawdzić. Okazało się, że jest to jedyny wpis, który został przez właściciela księgi skomentowany! Żadne bluzgi wrogów ideowych nie zdołały go poruszyć, ale fakt, że znienawidzona, plugawa astrologiczna antynauka została "zalegalizowana" jako zawód najwyraźniej wyprowadził go z równowagi. Próbował więc zdeprecjonować ważność tego faktu sugerując, że chodzi wyłącznie o kasę z podatków. Ciekawe co zrobi, gdy astrologia powróci na uczelnie, co może stać się już całkiem niedługo. Pierwsze jaskółki już są...</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Postulaty Laickie]]></title>
<link>http://kosa1.wordpress.com/?p=124</link>
<pubDate>Wed, 03 Sep 2008 20:55:10 +0000</pubDate>
<dc:creator>kosa1</dc:creator>
<guid>http://kosa1.pl.wordpress.com/2008/09/03/postulaty-laickie/</guid>
<description><![CDATA[Znalazłam dzisiaj w nowościach WP:
Postulaty Laickie. Apel racjonalistów do polityków
Autor teks]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Znalazłam dzisiaj w nowościach WP:</p>
<blockquote><p>Postulaty Laickie. Apel racjonalistów do polityków<br />
Autor tekstu: Polskie Stowarzyszenie Racjonalistów</p>
<p>Polskie Stowarzyszenie Racjonalistów opowiada się za rozdziałem kościołów od państwa. Wyznanie religijne czy bezwyznaniowość winny być prywatną sprawą każdego obywatela. Mieszanie religii i polityki prowadzi w nieunikniony sposób do nadużyć i waśni. W zasadniczy sposób szkodzi również publicznej debacie o sprawach państwowych i samorządowych.</p>
<p>W ostatnich latach obserwujemy groźne nasilanie się ingerencji Kościoła katolickiego i poszczególnych przedstawicieli tego Kościoła, w sferę polityki. Co gorsza, politycy, świadomie i z premedytacją traktujący Kościół instrumentalnie, w walce o wyborców odwołują się do uczuć religijnych oraz nieustannie zabiegają o polityczne poparcie instytucji religijnych.</p>
<p>Społeczeństwo polskie jest jednak wystarczająco dojrzałe, aby na arenie politycznej dyskutować o stojących przed nim problemach bez manipulacji, jaką jest sugerowanie, że niezbędni do tego są duchowi pasterze.</p>
<p>Szacunek dla kościołów nie musi oznaczać uległości ani przyzwolenia na manipulację i traktowanie społeczeństwa jak trzódki poganianej przez pasterzy. Badania socjologiczne pokazują, iż społeczeństwo polskie posiada własne zdanie i w wielu sprawach jest to zdanie w istotny sposób różniące się od tego, co próbuje mu narzucać hierarchia kościelna (np. badania opinii społecznej w sprawie aborcji — ok. 64% „za").</p>
<p>Wraz ze wzrostem poziomu wykształcenia i zamożności Polaków, przekształcamy się w społeczeństwo obywatelskie, w którym obywatele współdecydują o losie państwa i lokalnych społeczności nie pod dyktando pana czy plebana, ale w oparciu o własne rozeznanie. W obliczu postępującej laicyzacji polski Kościół katolicki próbuje wykorzystać instrumenty polityczne w obronie swojego stanu posiadania.</p>
<p>Zdaniem hierarchii kościelnej 90 procent obywateli Polski to posłuszni katolicy, którzy również w życiu publicznym chcą być kierowani przez kapłanów. Populacja wierzących jest jednak niezwykle zróżnicowana i jej większość przeciwna jest aktywności Kościoła na arenie politycznej. Dodajmy w tym miejscu, że dla wielu katolicyzm to przede wszystkim tradycja ograniczająca się do formy.</p>
<p>W obecnej sytuacji polski Kościół katolicki nawet, kiedy utraci poparcie społeczne i wiernych, długo jeszcze będzie pozostawał kolosem, gdyż jest instytucją mającą gigantyczny majątek i potężną hierarchiczną strukturę. Sprawą elementarną programu laicyzacji areny politycznej jest więc odcięcie Kościoła od pieniędzy publicznych. Czas, aby politycy zaczęli szukać brakujących na społeczne wydatki pieniędzy w wydatkach na rzecz Kościoła. Jeśli rząd mówi, że nie ma na in vitro, to tym bardziej nie ma na kapelanów, katechetów, Fundusz Kościelny, Świątynię Opatrzności Bożej, katolickie uczelnie itd.</p>
<p>Mamy nadzieję, że polski wyborca wybierając swoich reprezentantów oczekiwać będzie, iż będą oni reprezentowali obywateli, a nie instytucję wyznaniową. Prawo nie może być stanowione w oparciu o jakiekolwiek nakazy lub zakazy religijne, które nie mogą być także uzasadnieniem naruszania praw człowieka, w szczególności praw kobiet.</p>
<p>W związku z powyższym przedstawiamy Postulaty Laickie, opracowane wspólnie ze specjalistą od prawa wyznaniowego, których realizacji domagać się będziemy od polskich sił politycznych celem zapewnienia w Polsce zasad neutralności światopoglądowej państwa, rozdziału kościołów od państwa, równości związków wyznaniowych i bezwyznaniowych. Chcemy podkreślić, iż przedstawiamy nie zarys laickiego ideału (któremu nie może towarzyszyć umowa taka jak konkordat), lecz sprawy najbardziej palące, pewne minimum, którego realizacji domagamy się niezwłocznie dla przywrócenia elementarnych zasad demokratycznego państwa świeckiego.</p>
<p>I. Rozdział Kościoła od Państwa</p>
<p>1. Pozbawienie kapelanów w armii, w Straży Granicznej, w Policji, w Służbie Celnej, w Biurze Ochrony Rządu i w innych instytucjach państwowych statusu funkcjonariuszy państwowych. Uchylenie porozumień w sprawie duszpasterstwa katolickiego w Policji, w Straży Granicznej oraz w Służbie Celnej, jako sprzecznych z Konstytucją, zawartych bez podstaw prawnych i zagrażających wolności sumienia i wyznania funkcjonariuszy.</p>
<p>2. Nadanie Uniwersytetowi Kardynała Stefana Wyszyńskiego oraz Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej statusu uczelni jednoznacznie konfesyjnych i zniesienie ich finansowania z budżetu państwa.</p>
<p>II. Zrównanie wobec prawa wszystkich religii i światopoglądów niereligijnych</p>
<p>3. Usunięcie zapisów o „chrześcijańskich wartościach" z ustaw o radiofonii i telewizji oraz o systemie oświaty.</p>
<p>4. Usunięcie art. 196 KK o karaniu tzw. obrazy uczuć religijnych lub rozciągniecie ochrony także na osoby niewierzące, na wzór niemieckiego kodeksu karnego.</p>
<p>5. Zmiana ustawy z 17 maja 1989 o gwarancjach wolności sumienia i wyznania w celu wprowadzenia analogicznych zasad rejestracji i analogicznych uprawnień, jak te obowiązujące wspólnoty religijne, dla organizacji światopoglądowych (laickich).</p>
<p>6. Realizacja przez Rząd art. 25 ust. 5 Konstytucji, czyli zawarcie umów z zainteresowanymi nierzymskokatolickimi związkami wyznaniowymi i wydanie nowych szczegółowych ustaw wyznaniowych dotyczących stosunków między państwem a danymi wspólnotami religijnymi.</p>
<p>III. Świecka szkoła</p>
<p>7. Uchylenie rozporządzenia MEN w sprawie wliczania oceny z religii do średniej ocen na świadectwie szkolnym. Ustanowienie osobnych świadectw z religii lub z etyki.</p>
<p>8. Zagwarantowanie pełnej dobrowolności nauczania religii w szkołach i przedszkolach publicznych. Konieczność nowelizacji lub uchylenia rozporządzenia Ministra Edukacji Narodowej w sprawie zasad i sposobu organizowania nauki religii w publicznych przedszkolach i szkołach. Określenie limitów uczniów obligujących szkołę do organizowania nauki religii w ustawie z 1991 r. o systemie oświaty (a nie w rozporządzeniu). Obniżenie dotychczasowych limitów do trzech uczniów w szkole. Dopuszczenie jedynie oświadczeń pisemnych o chęci uczęszczania na lekcje religii, w celu wykluczenia domniemania, że uczeń pragnie być katechizowany. Wykluczenie możliwości rozpoczynania i kończenia zajęć modlitwą, z wyjątkiem katechezy. Utrzymanie dotychczasowej możliwości nieuczęszczania uczniów ani na religię ani na etykę w szkole.</p>
<p>9. Przeciwstawienie się próbom wprowadzenia religii na egzaminie maturalnym jako przedmiotu fakultatywnego.</p>
<p>IV. Świeckie urzędy, instytucje i przestrzeń publiczna</p>
<p>10. Zakaz wywieszania symboli religijnych w urzędach państwowych i siedzibach władz państwowych i samorządowych, np. w Sejmie, Senacie, Pałacu Prezydenckim, Urzędzie Rady Ministrów, poszczególnych ministerstwach, siedzibach władz lokalnych i samorządowych, publicznych szkołach, przedszkolach i szpitalach, garnizonach wojskowych, w urzędach pocztowych itd.</p>
<p>V. Pozbawienie Kościoła przywilejów finansowych</p>
<p>11. Zakończenie procesu zwrotu nieruchomości związkom wyznaniowym na dotychczasowych uprzywilejowanych zasadach, dopuszczenie jedynie sądowego trybu dochodzenia roszczeń. Likwidacja tzw. komisji majątkowych oraz zniesienie tzw. postępowania regulacyjnego jako sprzecznego z prawem do sprawiedliwego i rzetelnego procesu sądowego w sprawach cywilnych.</p>
<p>12. Likwidacja Funduszu Kościelnego. Przejęcie finansowania składek na ubezpieczenie społeczne i zdrowotne przez samych zainteresowanych, czyli przez kler lub instytucje kościelne. Ograniczenie ulg i zwolnień podatkowych wyznaniowych osób prawnych, i objęcie tych podmiotów przepisami prawa podatkowego stosowanymi do organizacji pożytku publicznego.</p>
<p>13. Powstrzymanie wykonania aktów normatywnych umożliwiających finansowanie budowy obiektów sakralnych i kościelnych z budżetu państwa poprzez np. ich zaskarżenie do Trybunału Konstytucyjnego.</p>
<p>14. Uchylenie ustaw o finansowaniu z budżetu państwa papieskich wydziałów teologicznych we Wrocławiu i w Warszawie oraz Wyższej Szkoły Filozoficzno-Pedagogicznej „Ignatianum” w Krakowie.</p>
<p>15. Likwidacja tzw. ulgi kościelnej, czyli możliwości odliczania bez ograniczeń przez podatników podatku dochodowego darowizn na działalność charytatywno-opiekuńczą na rzecz Kościoła katolickiego oraz Kościoła prawosławnego.</p>
<p>16. Rozpoczęcie prac na reformą finansowania związków wyznaniowych w celu zapewnienia transparentności sposobu finansowania.</p></blockquote>
<p>Adres strony źródłowej:<a href="http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,6056">Postulaty Laickie</a></p>
<p>Podpisuję się pod tymi postulatami całym swoim rozumem. Oby się to udało przeprowadzić! Wiem, że Autorzy nie będąmieli nic przeciw, jeśli ktoś z Was zechce te postulaty promować u siebie. Po prostu wysłałam maila do Redakcji i otrzymałam błyskawiczną odpowiedź na "tak".</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Góralu, czy ci nie żal?]]></title>
<link>http://kiffi.wordpress.com/2008/03/16/62/</link>
<pubDate>Sun, 16 Mar 2008 22:32:00 +0000</pubDate>
<dc:creator>kiffi</dc:creator>
<guid>http://kiffi.pl.wordpress.com/2008/03/16/62/</guid>
<description><![CDATA[ -

 -
Rok rocznie tłum pątników wznieca tumany kurzu, wędrując przez polskie drogi podziurawio]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div align="center"><font color="#ffffff"> -</font></div>
<div align="center"><img src="http://kiffi.wordpress.com/files/2008/03/img_3131.jpg" alt="img_3131.jpg" /></div>
<div align="center"> <font color="#ffffff">-</font></div>
<div align="justify">Rok rocznie tłum pątników wznieca tumany kurzu, wędrując przez polskie drogi podziurawione, nie zważając na upał letni lejący się z nieba. Maszerują dzielnie, rozdziawiając nienaturalnie gęby w śpiewie chwalebnym, wzmocnionym megafonowym trzaskiem. Oczekują na finał, kiedy to na kolanach idąc, przy dźwięku trąb grzmiących, podniesie się zasłona i stanie przed nimi czarna panienka, daleka jednak wyglądem od murzynki czy nawet mulatki. W gruncie rzeczy, Żydówka. Ale o tym cicho.</div>
<div align="justify"></div>
<p align="justify">Ciężko jest jednak znieść te kurzu tumany, które pątnicy wznoszą, bo wdziera się on wszędzie, gdzie nie powinien, chrupie miedzy zębami i pod powiekami uwiera. Na dodatek przysłania świat realny w sposób wyjątkowo nachalny i nie cierpiący sprzeciwu.</p>
<div align="justify"></div>
<p align="justify">Dosyć! Jak dawno już tak powiedziałem! Dosyć, nigdy więcej! Cóż jednak z tego, że taką deklarację hen, przed wiekami zdawać by się mogło, złożyłem, kiedy ciężar owy nadal ciąży nade mną, a ja uginam się pod nim z odpychającym grymasem. Stojąc z boku, idąc pod prąd pielgrzymkowy, unikając kropli wody święconej, którą inni próbują przyjąć na ciało swoje łapczywie, nie występowałem przecież przeciwko duchowości, ale w jej obronie. Dla nich jednak nic to nie znaczyło, bo oni znają tylko jedną duchowość, jedyną prawdziwą i słuszną na wieki. I choć może nieświadomie, krzywdzą i to dotkliwie swoje otoczenie.</p>
<div align="justify"></div>
<p align="justify">Czas jednak skończyć z tym raz na zawsze, rozliczyć się definitywnie, żeby porzucić te kulę u nogi od dziecka przyspawaną, rzekłbyś, na amen. Bo to prawda, po co się przejmować czymś, na co i tak wpływu się nie ma zupełnie i brać na swe braki naród cały oszołomiony. Lepiej być w zgodzie z sobą samym i tym świecić przykładem, nie wzmocnionym wprawdzie światłem aureoli. Żegnam się więc z instytucją, a raczej z krytyką instytucji, tak jak już kiedyś pożegnałem się z polityką, gdyż sił mi nie starcza na walkę z wiatrakami. Bo nawet on, Nasz Ojciec, nie dał rady wygrać z toruńskimi tranzystorami, poznańskim playboyem - miłośnikiem kleryków, który przecież niedawno na prywatnej audiencji całował papieski sygnet, zapewne wyjątkowo namiętnie. Nie dał rady, czy może nie chciał dać rady, teraz to już nieważne, wiele rzeczy można było zmienić, które mnie i mi podobnych uwierają jak kamień w pątniczym bucie. Wołam więc, tym razem w zaświaty: Góralu! Góóóralu! Czy ci nie żal? Bo mi trochę łyso.</p>
<div align="justify"></div>
<p align="justify">Powiesz: „Cóż ciebie, poganinie, którego dusi święty pył pielgrzymkowy, obchodzi nasz rytuał religijno-narodowy?" Otóż nic, nic w zasadzie nie powinien, ale jednak obchodzi, bo jest zbyt wszechobecny a jego fałszywa jasność zbyt bardzo bije po oczach. Ale, nie ma przecież sytuacji bez wyjścia, wkładam więc okulary słoneczne z filtrem UV i w dupie od teraz mam ten blask święty bijący od tysięcy świątyń rozsianych po tej ziemi. Koniec i bomba. A czy przebaczyłem? Przebaczyłem, choć przebaczenia wcale nie oczekuję.</p>
<div></div>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Mój racjonalizm]]></title>
<link>http://genitalia.wordpress.com/?p=6</link>
<pubDate>Thu, 06 Mar 2008 01:00:40 +0000</pubDate>
<dc:creator>genitalia</dc:creator>
<guid>http://genitalia.pl.wordpress.com/2008/03/06/moj-racjonalizm/</guid>
<description><![CDATA[Zamierzam napisać tutaj swój pierwszy tekst-manifest światopoglądowy.
Oryginał: www.racjonalist]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Zamierzam napisać tutaj swój pierwszy tekst-manifest światopoglądowy.</strong></p>
<p>Oryginał: <a href="http://www.racjonalista.pl/kk.php/d,67">www.racjonalista.pl/kk.php/d,67</a><br />
„Dwie rzeczy są nieskończone: Wszechświat i głupota ludzka, choć co do Wszechświata to nie byłbym tak całkiem pewny." — mówił Einstein.</p>
<p>Byłam w piątek na bardzo przyjemnej osiemnastce trzech moich klasowych znajomych. Między mną, a kolegą (również z tej samej klasy) wywiązała się ciekawa dyskusja dotycząca ogólnie rzecz ujmując postrzegania świata. Mocno zaprawieni alkoholem, pozostając na poziomie świadomości, natomiast w przypływie odwagi, stanęliśmy po dwóch stronach światopoglądowej barykady. On, fideista, ja ateistka. Samego przebiegu dyskusji nie pamiętam, ponieważ chciało mi się wymiotować, w dodatku po spożyciu alkoholu miałam ochotę na bliższy kontakt z kimś płci męskiej, więc odgasiłam papierosa i wróciłam na salę.</p>
<p>Wydarzenie to sprawiło, że zaczęłam rozmyślać, poszukiwać definicji/ludzi/faktów/zdarzeń/materiałów dotyczących mojego sposobu myślenia, skarbnicy wiedzy, wsparcia. Pochodzę z rodziny katolickiej, uczęszczam w liceum na lekcje religii i po prostu potrzebowałam ZDEFINIOWANIA SIEBIE. Trafiłam w dziesiątkę swoich utajnionych potrzeb wchodząc na stronę <a href="http://www.racjonalista.pl/">www.racjonalista.pl</a> , którą to polecam wszystkim, naprawdę wszystkim. Bardzo krótko zajmuje się tematem wykształcenia, ateizmu, ponadto mam dopiero siedemnaście lat. Jednakże wybrałam ukierunkowanie dla swojej ,,drogi rozwoju".</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Zdejmujemy klapki z oczu]]></title>
<link>http://astromaria.wordpress.com/2007/05/31/zdejmujemy-klapki-z-oczu/</link>
<pubDate>Thu, 31 May 2007 21:38:00 +0000</pubDate>
<dc:creator>astromaria</dc:creator>
<guid>http://astromaria.pl.wordpress.com/2007/05/31/zdejmujemy-klapki-z-oczu/</guid>
<description><![CDATA[Zanim zacznę pisać o hermetyzmie pozwolę sobie na małą dygresję.
Nasze postrzeganie otaczając]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Zanim zacznę pisać o hermetyzmie pozwolę sobie na małą dygresję.</p>
<p>Nasze postrzeganie otaczającej nas rzeczywistości jest tak naprawdę bardzo nieobiektywne. Prawdę mówiąc widzimy nie to, co jest, lecz to, w co wierzymy, że jest. Wszyscy jesteśmy zahipnotyzowani i lunatykujemy jak jakieś Alicje w krainie czarów. Nasze myślenie też nie jest nieskrępowane i samodzielne, lecz jest wyćwiczonym nawykiem wyjaśniania rzeczywistości według ogólnie przyjętych i wpojonych nam zasad. My po prostu zostaliśmy nauczeni takiego, a nie innego sposobu widzenia świata oraz określonego stylu rozumowania. Oduczenie się tego jest bardzo trudne, a może nawet niemożliwe.</p>
<p>Ezoteryka jest cennym narzędziem, ponieważ daje nam możliwość „przestrojenia” swojej percepcji. Jedni łapią to szybciej, inni muszą się trochę napracować, żeby to zrozumieć, są też tacy, którzy nigdy sobie tego nie przyswoją. Prawdę mówiąc tych ostatnich jest zdecydowana większość. Oświecanie lunatyków na siłę nie tylko jest bezowocną stratą energii, ale może być wręcz niebezpieczne. Dawniej prowadziło na stos, a i dziś nie radzę tego próbować. Jak piszą autorzy Kybalionu: <em>(...) ich zwyczajowe podejście zawsze było surowe według hermetycznego aforyzmu zawartego w Kybalionie: „Usta mądrości są zamknięte dla wszystkiego z wyjątkiem uszu zrozumienia”.</em></p>
<p><em>Istnieją tacy, którzy krytykują to podejście hermetyków i którzy twierdzą, że nie ukazują oni dobrego ducha w swej polityce odosobnienia i małomówności. <strong>Jednakże krótkie spojrzenie na karty historii ukaże mądrość Mistrzów, którzy znali szaleństwo prób uczenia świata rzeczy, na które nie był gotowy i których nie chciał otrzymać. Hermetycy nigdy nie chcieli być męczennikami i zamiast tego woleli siedzieć cicho z boku, z litościwym uśmiechem na swych zamkniętych ustach, podczas gdy „niebiosa grzmiały na nich wielce” w ich zwyczajowej rozrywce narażania na śmierć i tortury uczciwych, lecz zbłądzonych entuzjastów, którzy wyobrażali sobie, że mogą wmusić rasie barbarzyńców prawdę, którą mogą zrozumieć jedynie wybrani, którzy kroczą Ścieżką</strong></em>.</p>
<p>Niektórzy ludzie są otwarci na przeróżne prawdy i teorie, podczas gdy inni zamykają się na wszystko, czego nie znają, co nie jest powszechnie uznane lub z czym wcześniej się nie zetknęli. A więc można powiedzieć, że w swoim poznaniu zatrzymali się na etapie dzieciństwa lub wczesnej młodości i w późniejszym okresie nie zrobili ani kroku naprzód. Pojemność ich umysłów skończyła się dziwnie szybko. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie to, że ludzie ci są ortodoksami, którzy nie dość, że sami nie chcą jeść nieznanych potraw, ale innym też na to nie pozwalają.</p>
<p>Na świecie istnieje wiele różnych prawd, teorii, dziwnych opowieści, dawnych mitów, legend i (od dość niedawna) istnieje też nauka. O ile ludzie ciekawi świata, otwarci i poszukujący klucza do prawdy nie zamykają się na żadną ze ścieżek poznania ani nie zatykają sobie uszu, krzycząc „przesąd!”, o tyle uczeni (no, może nie wszyscy, nie generalizujmy) oraz kapłani większości religii każdą nieznaną sobie lub niezgodną z ich ortodoksją teorię traktują jak wołającą o pomstę do nieba herezję, a jej głosicieli za niebezpiecznych wichrzycieli lub w najlepszym wypadku za głupców i ciemniaków.</p>
<p>Na szczęście są tacy, którzy do końca życia zachowują dziecięcą ciekawość świata, a ich umysły zawsze są na tyle pojemne, że znajdzie się w nich miejsce na uczenie się lub dociekanie nieznanego.</p>
<p>Jedna z zasad hermetyzmu powiada, że „wszystkie prawdy są jedynie półprawdami”. Dla większości ludzi to stwierdzenie jest niezrozumiałe dlatego, że w dobie rzekomego racjonalizmu, w którym przyszło nam żyć wszystkie „prawdy” są skrajne i muszą być jednoznaczne. Od czasu, gdy przestaliśmy postrzegać rzeczywistość jako dualną „rozrąbaliśmy” ją w pewnym sensie na dwie, przeciwstawne sobie połowy, które w ten sposób ze sobą skonfliktowaliśmy,  zupełnie jakby dało się oddzielić jedną stronę medalu od drugiej lub jeden biegun magnesu od przeciwnego. W rzeczywistości nie ma jednego bez drugiego. Nie ma też racjonalizmu bez irracjonalizmu, bo już sama konieczność wierzenia naukowym autorytetom jest w najwyższym stopniu nieracjonalna, a nawet wręcz niebezpieczna, choćby dlatego, że zwalnia z samodzielnego myślenia. Ten kto nie myśli wierzy, a wiara jest irracjonalna i może prowadzić do zguby.</p>
<p>Z tego powodu ani nie należy niczego odrzucać bez zbadania ani niczego przyjmować bezkrytycznie, na wiarę. Jedyną słuszną postawą jest otwartość, ciekawość i ufne poznawanie różnych prawd, jednak bez ślepego wierzenia w to, co nam mówią lub przedstawiają. A więc ufna otwartość z jednoczesnym krytycznym sceptycyzmem.</p>
<p>Lepiej znać różne dziwne, a nawet zupełnie zwariowane teorie, niż nie dowiedzieć się czegoś naprawdę ważnego tylko dlatego, że z powodu irracjonalnych (a może raczej racjonalnych?) uprzedzeń odrzuciliśmy to jako bzdurę.</p>
<p>I jeszcze jedno, bardzo ważne stwierdzenie – na tej planecie nie istnieją żadne nieomylne źródła jedynej prawdziwej wiedzy ani duchowości. Ani Biblia, ani żadna inna święta księga, podobnie zresztą jak nauka, nie są nieomylne. W każdej z nich jest jakieś ziarno prawdy i domieszka kłamstw wymieszanych w różnych proporcjach. Dlatego należy czytać jak najwięcej, ale i niestrudzenie oraz krytycznie przy tym myśleć. Zupełnie samodzielnie! Jeśli coś uznamy za samą prawdę i tylko prawdę łatwo możemy wpaść w fanatyzm, a to oznacza zupełny koniec wszelkiego rozwoju.</p>
<p>Zainteresowanym tematem polecam <a href="http://franzbardon.pl/" target="_blank">Kybalion</a>, czyli krótki i zrozumiały wykład podstawowych zasad hermetyzmu.</p>
<p>(Opublikowane na starym blogu 2007-05-10 02:22:51)</p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
