<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>purytanie &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/purytanie/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "purytanie"</description>
	<pubDate>Sun, 12 Oct 2008 01:07:59 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[List do wszystkich leniwych i opieszałych]]></title>
<link>http://proteologia.wordpress.com/?p=123</link>
<pubDate>Tue, 18 Mar 2008 16:59:21 +0000</pubDate>
<dc:creator>mateuszw</dc:creator>
<guid>http://proteologia.pl.wordpress.com/2008/03/18/list-do-wszystkich-leniwych-i-opieszalych/</guid>
<description><![CDATA[ Autor: John Bunyan
Przyjaciele! 
Salomon powiedział, że „pożądanie leniwego zabija go” a j]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p> <strong>Autor: <font color="#000000"><font face="Palatino Linotype, serif"><font size="3">John Bunyan</font></font></font></strong></p>
<p style="margin-bottom:0;margin-left:1cm;margin-right:1cm;"><font color="#000000"><font face="Arial Unicode MS, sans-serif"><font size="3"><font face="Palatino Linotype, serif"><b>Przyjaciele!</b> </font></font></font></font></p>
<p style="margin-bottom:0;margin-left:1cm;margin-right:1cm;"><font color="#000000"><font face="Palatino Linotype, serif"><font size="3">Salomon powiedział, że „pożądanie leniwego zabija go” a jeśli tak jest, to jaki owoc wyda lenistwo tych, którzy je pielęgnują w sobie? (Prz 21:25). Inne przysłowie mówi: <!--more--> ,,syn, który zasypia w żniwa przynosi hańbę” (Prz 10:5). Ośmielam się powiedzieć, że człowiekowi nie może przytrafić się większa hańba niż kiedy zobaczy, że oszukał samego siebie i zaprzedał swoją duszę grzechowi tracąc życie wieczne. Jestem pewien, że najkrótszą drogą do tego jest lenistwo w sprawie własnego zbawienia. Winnica człowieka leniwego w rzeczach tego świata jest tak samo pełna głogu, pokrzyw i chwastów jak winnica leniwego na drodze do Nieba. Leniwy w drodze do Nieba ma serce pełne duszących, a zarazem potępiających duszę grzechów. </font></font></font></p>
<p style="margin-bottom:0;margin-left:1cm;margin-right:1cm;">&#160;</p>
<p style="margin-bottom:0;margin-left:1cm;margin-right:1cm;"><font color="#000000"><font face="Palatino Linotype, serif"><font size="3">Lenistwo powoduje dwie złe rzeczy: </font></font></font></p>
<ol>
<li>
<p style="margin-bottom:0;margin-right:1cm;"><font color="#000000"><font face="Palatino Linotype, serif"><font size="3">Zaniedbanie czasu, jaki należy wykorzystać by udać w drogę do Nieba. </font></font></font></p>
</li>
<li>
<p style="margin-bottom:0;margin-right:1cm;"><font color="#000000"><font face="Palatino Linotype, serif"><font size="3">Spóźnioną skruchę, która jest wynikiem tego zaniedbania.</font></font></font></p>
<p style="margin-bottom:0;margin-right:1cm;">&#160;</p>
</li>
</ol>
<p style="margin-bottom:0;margin-left:1cm;margin-right:1cm;"><font color="#000000"><font face="Palatino Linotype, serif"><font size="3">Zaręczam wam, że ten kto zatraci swoją duszę na tym świecie przez lenistwo, nie będzie miał powodu do zadowolenia kiedy znajdzie się w piekle. </font></font></font></p>
<p style="margin-bottom:0;margin-left:1cm;margin-right:1cm;">&#160;</p>
<p style="margin-bottom:0;margin-left:1cm;margin-right:1cm;"><font color="#000000"><font face="Palatino Linotype, serif"><font size="3">Lenistwu towarzyszy zazwyczaj niedbałość, a niedbałość jest w największej części spowodowana bezmyślnością. Bezmyślność przydaje siły lenistwu i w ten sposób dusza jest pozbawiona ratunku. Lenistwo blokuje działanie Chrystusa i przynosi hańbę duszy (Prz 13:4). </font></font></font></p>
<p style="margin-bottom:0;margin-left:1cm;margin-right:1cm;">&#160;</p>
<p style="margin-bottom:0;margin-left:1cm;margin-right:1cm;"><font color="#000000"><font face="Palatino Linotype, serif"><font size="3">Lenistwo potępia postępowanie nawet najsłabszych stworzeń. Salomon mówi: ,,Idź do mrówki, leniwcze, przypatrz się jej postępowaniu, abyś zmądrzał” (Prz 6:6). „Leń nie będzie orał z powodu zimna” (Prz 20:4); to znaczy nie będzie orał ugoru swojego serca, ponieważ wiąże się to z wysiłkiem jaki musi podejmować każdy, kto chce to zrobić. Dlatego też będzie żebrał w żniwa, to znaczy wtedy, kiedy święci Boży będą radować się wspaniałym niebem i szczęściem przygotowanym dla nich. Leniwemu nie pozostanie już nic poza wołaniem o zmiłowanie. Lecz będzie już na to za późno, jak to zapisano w Mt 25:10-12. </font></font></font></p>
<p style="margin-bottom:0;margin-left:1cm;margin-right:1cm;">&#160;</p>
<p style="margin-bottom:0;margin-left:1cm;margin-right:1cm;"><font color="#000000"><font face="Palatino Linotype, serif"><font size="3">Jeśli chciałbyś Czytelniku poznać lenia w rzeczach dotyczących zbawienia wiecznego, porównaj jego postępowanie z postępowaniem człowieka leniwego w rzeczach tego świata. </font></font></font></p>
<ol>
<li>
<p style="margin-top:0.49cm;margin-bottom:0;margin-right:1cm;"><font face="Palatino Linotype, serif"><font size="3">Leniwy niechętnie zajmuje się pracą, którą powinien wykonać. Tak samo jest z tym, który jest leniwy na drodze do Nieba. </font></font></p>
</li>
<li>
<p style="margin-bottom:0;margin-right:1cm;"><font size="3"><font face="Palatino Linotype, serif">Leniwy jest skłonny zwlekać. Tak samo jest z tym, który jest leniwy na drodze do Nieba. </font></font></p>
</li>
<li>
<p style="margin-bottom:0;margin-right:1cm;"><font face="Palatino Linotype, serif"><font size="3">Każda błaha rzecz, jaka staje na drodze opieszałemu jest wystarczającą wymówką, by nie zabrać się do wykonania swej pracy. Tak samo jest z tym, który jest leniwy w drodze do Nieba. </font></font></p>
</li>
<li>
<p style="margin-bottom:0;margin-right:1cm;"><font face="Palatino Linotype, serif"><font size="3">Leniwy wykonuje swą pracę połowicznie. Tak jest z tym, który jest leniwy w drodze do Nieba. On omalże doświadcza uwolnienia z piekła — ale nigdy całkowicie. Mało brakuje, aby się nawrócił, a jednak nigdy się nie nawróci, by być całkowicie świętym. </font></font></p>
</li>
<li>
<p style="margin-bottom:0;margin-right:1cm;"><font face="Palatino Linotype, serif"><font size="3">Leniwi trwonią czas, w którym można wykonać różne rzeczy. Tak samo jest z tymi, którzy są leniwi w drodze do Nieba. Tacy przegapiają czas łaski. </font></font></p>
</li>
<li>
<p style="margin-bottom:0;margin-right:1cm;"><font face="Palatino Linotype, serif"><font size="3">Leniwi nigdy nie mają dobrych plonów, albo mają je rzadko. Tak samo będzie z człowiekiem leniwym w sprawie zbawienia swojej duszy. </font></font></p>
</li>
<li>
<p style="margin-bottom:0.49cm;margin-right:1cm;"><font face="Palatino Linotype, serif"><font size="3">Leniwi są karani za to samo. Pan Jezus Chrystus ukarze tych, którzy Mu nie służą. Powie każdemu z nich: „Ty niegodziwy i leniwy sługo, na podstawie twoich własnych słów osądzę cię. Mówisz że wiedziałeś jaki jestem i czego wymagam, dlaczego zatem nie dałeś moich pieniędzy do banku?” (Łk 19:22-23). „Weźcie tego nieużytecznego sługę i wrzućcie go w ciemności zewnętrzne, gdzie będzie płacz i zgrzytanie zębów.” (Mat 25:26-30). </font></font></p>
</li>
</ol>
<p style="margin-bottom:0;margin-left:1cm;margin-right:1cm;"><font color="#000000"><font face="Palatino Linotype, serif"><font size="3">Cóż mam powiedzieć? Czas upływa, a ty chcesz być leniwy? Większość twojego życia już minęła; a ty chcesz być leniwy? Twoja dusza jest warta tysiąc światów, a ty chcesz być leniwy? Dzień śmierci i sądu jest u drzwi; a ty chcesz być leniwy? Przekleństwo Boże wisi nad twoją głową; a ty chcesz być leniwy? Ponadto demony gorliwie pracują i starają się wszelkimi sposobami, codziennie, wykorzystać wszelki grzech, aby trzymać cię z dala od Nieba i przeszkodzić ci w dostąpieniu zbawienia, a ty chcesz być leniwy? </font></font></font></p>
<p style="margin-bottom:0;margin-left:1cm;margin-right:1cm;">&#160;</p>
<p style="margin-bottom:0;margin-left:1cm;margin-right:1cm;"><font color="#000000"><font face="Palatino Linotype, serif"><font size="3">Także twoi sąsiedzi są pracowici w rzeczach doczesnych, które zniszczeją; a ty chcesz być leniwy w rzeczach wiecznych, które istnieją na zawsze? Czy chcesz zostać potępiony za lenistwo? Czy chcesz aby aniołowie Boży pominęli cię gdy będą zabierać dusze zbawionych do Nieba, kiedy będziesz leżał na łożu śmierci, a demony będą stały obok gotowe pochwycić cię? Czy Pan Jezus Chrystus był leniwy w dziele odkupienia? Czy kaznodzieje są leniwi w zwiastowaniu tych rzeczy tobie ? A jeśli to wszystko jeszcze cię nie porusza, to powiadam ci: Stwórca nie będzie zwlekał i dopilnuje, aby potępić ciebie, którego zguba od długiego czasu nie drzemie; demony nie będą ociągać się z porwaniem ciebie, ani piekło nie będzie zwlekać z zamknięciem swej paszczy za tobą. </font></font></font></p>
<p style="margin-bottom:0;margin-left:1cm;margin-right:1cm;">&#160;</p>
<p style="margin-bottom:0;margin-left:1cm;margin-right:1cm;"><font color="#000000"><font face="Palatino Linotype, serif"><font size="3">Leniwy człowieku, czy ciągle chcesz spać? Czy chcesz spać snem śmierci? Czy nie obudzą cię żadne wiadomości z Nieba ani z piekła? Czy jeszcze będziesz mówił: ,,Jeszcze trochę pospać, trochę podrzemać”; oraz ,,jeszcze trochę założyć ręce aby odpocząć?” (Prz 6:10). Czy dalej chcesz nurzać się w swoim lenistwie, jak drzwi obracają się na swych zawiasach? Gdybym potrafił wyrazić serdeczny żal i współczujące tobie serce, jakże bym żalił się nad tobą! Jakże bym opłakiwał ciebie! Obym mógł płakać jak Jeremiasz, oby z mych oczu płynęły potoki łez nad tobą! Biedna duszo, zgubiona, umierająca duszo — jakże mam twarde serce, że nie umiem płakać nad tobą! Gdybyś stracił kończynę, dziecko albo przyjaciela, to nie było by to takie straszne jak ZGUBA TWEJ DUSZY. Gdyby trzeba było zostać w piekle tylko na jeden dzień, albo rok nie, nawet na dziesięć tysięcy lat, to byłoby to (jeśli można użyć takiego porównania) niczym. Ale, o zgrozo, pozostaje się w nim na zawsze. Och! Te kończące wszystko słowa NA ZAWSZE. Jak bardzo przerażającym dla duszy będzie gdy usłyszy: „Idźcie precz ode mnie przeklęci w ogień wieczny”. </font></font></font></p>
<p style="margin-bottom:0;margin-left:1cm;margin-right:1cm;">&#160;</p>
<p style="margin-bottom:0;margin-left:1cm;margin-right:1cm;"><font color="#000000"><font face="Arial Unicode MS, sans-serif"><font size="3"><font face="Palatino Linotype, serif"><b>Zastrzeżenie</b>:Ale gdybym wyruszył i biegł tak, jak tego chciałbyś, to by oznaczało, że muszę opuścić mych przyjaciół, gdyż żaden z nich nie biegnie tą drogą.<br />
<b>Odpowiedź</b>:Jeśli jednak wyruszysz tą drogą to będziesz biegł wprost w ramiona Pana Jezusa Chrystusa i w ramiona Boże, jaka więc szkoda może cię spotkać z tego tytułu? </font></font></font></font></p>
<p style="margin-bottom:0;margin-left:1cm;margin-right:1cm;">&#160;</p>
<p style="margin-bottom:0;margin-left:1cm;margin-right:1cm;"><font color="#000000"><font face="Palatino Linotype, serif"><font size="3"><b>Zastrzeżenie</b>: Ale jeśli będę podążał tą drogą, to będę musiał porzucić wszystkie moje grzechy.<br />
<b>Odpowiedź</b>: To prawda, ale jeśli tego nie zrobisz, to będziesz podążał wprost w ogień piekielny. </font></font></font></p>
<p style="margin-bottom:0;margin-left:1cm;margin-right:1cm;">&#160;</p>
<p style="margin-bottom:0;margin-left:1cm;margin-right:1cm;"><font color="#000000"><font face="Palatino Linotype, serif"><font size="3"><b>Zastrzeżenie</b>: Ale jeśli będę biegł tą drogą wtedy będę znienawidzony i stracę miłość mych przyjaciół, krewnych i wszystkich tych, dzięki których mógłbym odnieść korzyści lub polegać na nich, a poza tym wszyscy moi sąsiedzi będą się ze mnie naśmiewać.<br />
<b>Odpowiedź</b>: Ale jeśli nie wyruszysz w drogę na pewno stracisz miłość i łaskę Bożą oraz Pana Jezusa Chrystusa, korzyść jaką jest Niebo i przyszła chwała, zaś Stwórca będzie śmiał się z twojej głupoty: „Dlatego i ja śmiać się będę z waszej niedoli, szydzić będę z was, gdy was ogarnie strach”. A jeśli nie będziesz znienawidzony i wyszydzany to uważaj abyś przez twoją głupotę nie ściągnął na siebie gniewu i szyderstwa wielkiego Boga. Jego szyderstwa i nienawiść będą straszne, ponieważ przypadną na ciebie w strasznym czasie, gdy ogarnie cię niedola i udręka, kiedy nadejdzie śmierć i sąd. Wówczas żaden człowiek na ziemi ani anioł z Nieba nie będą mogli ci pomóc. (Prz 1:26-28). </font></font></font></p>
<p style="margin-bottom:0;margin-left:1cm;margin-right:1cm;">&#160;</p>
<p style="margin-bottom:0;margin-left:1cm;margin-right:1cm;"><font color="#000000"><font face="Palatino Linotype, serif"><font size="3"><b>Zastrzeżenie</b>: Ale przecież chyba mogę rozpocząć bieg dopiero za rok lub dwa?<br />
<b>Odpowiedź 1</b>. Czy wiesz jak długo będziesz żył? Czy Stwórca powiedział ci, że będziesz żył jeszcze pół roku dłużej albo chociaż dwa miesiące? Nie, może się okazać, że nie dożyjesz nawet nowego roku.<br />
<b>Odpowiedź2</b>. Czy chcesz być tak otępiały i niemądry aby zaryzykować los swej duszy w zamian za krótki niepewny okres czasu?<br />
<b>Odpowiedź 3</b>. Czy wiesz jak długo będzie trwał czas łaski? Może jeszcze jeden tydzień, a może nawet nie. Czas łaski kończy się w przypadku niektórych ludzi zanim ich życie na ziemi dobiegnie końca. Gdyby tak się stało w twoim wypadku, wówczas żałowałbyś tego i mówił: Obym tylko zaczął biec zanim minął czas łaski i zanim bramy Nieba zamknęły się przede mną.<br />
<b>Odpowiedź 4</b>. Gdybyś widział, jak jeden z twych sąsiadów nie dba o wzięcie w posiadanie domu lub ziemi, oferowanych mu za darmo, mówiąc że ma na to dosyć czasu w przyszłości, chociaż czasy są niepewne i nawet nie wie, czy te dobra będą mu ponownie oferowane za darmo, to czy nie nazwałbyś go głupcem? A jeśli tak, to czy sądzisz, że jesteś mądrym człowiekiem pozwalając twej nieśmiertelnej duszy wisieć nad piekłem na nitce niepewnego czasu, którą wkrótce może przeciąć śmierć? </font></font></font></p>
<p style="margin-bottom:0;margin-left:1cm;margin-right:1cm;"><font color="#000000"><font face="Palatino Linotype, serif"><font size="3">Szczerze mówiąc wszystkie powyższe zastrzeżenia to słowa leniwego ducha. Powstań człowieku, nie bądź więcej opieszały, nakieruj swe stopy, serce i wszystkie swoje siły na drogę Bożą i biegnij! Na końcu biegu jest korona; tam również czeka miłujący Poprzednik, a mianowicie Pan Jezus, który przygotował dobra Niebios by powitać twoją duszę. Da je tobie o wiele chętniej niż byś mógł to sobie wyobrazić. Dlatego nie zwlekaj ani chwili dłużej, lecz zastosuj w praktyce słowa ludzi z plemienia Dana, którzy zobaczywszy bogactwo ziemi kanaanejskiej powiedzieli do swoich braci: „Nuże! Ruszmy na nich!”; oraz „Widzieliśmy bowiem tę ziemię, że jest bardzo urodzajna. Czy jeszcze chcecie zwlekać?” A może wzbraniacie się aby ruszyć? „Nie leńcie się pójść i zająć tę ziemię.” (Sdz 18:9). </font></font></font></p>
<p style="margin-bottom:0;margin-left:1cm;margin-right:1cm;">&#160;</p>
<p style="margin-bottom:0;margin-left:1cm;margin-right:1cm;"><font color="#000000"><font face="Palatino Linotype, serif"><font size="3">Żegnajcie. </font></font></font></p>
<p style="margin-bottom:0;margin-left:1cm;margin-right:1cm;"><font color="#000000"><font face="Palatino Linotype, serif"><font size="3">Pragnę aby nasze dusze mogły doznać pociechy u kresu podróży. </font></font></font></p>
<p style="margin-bottom:0;margin-left:1cm;margin-right:1cm;"><font color="#000000"><font face="Arial Unicode MS, sans-serif"><font size="3"><span><font face="Palatino Linotype, serif">JAN BUNYAN </font></span></font></font></font></p>
<p style="margin-bottom:0.42cm;margin-left:1cm;margin-right:1cm;" lang="en-US">
<p style="margin-bottom:0;margin-left:1cm;margin-right:1cm;"><font color="#000000"><font face="Arial Unicode MS, sans-serif"><font size="3"><span><font face="Palatino Linotype, serif">J. Bunyan, <i>Heavenly Footman</i>(wstęp).<br />
Przekład: W. Sałacki </font></span></font></font></font></p>
<p style="margin-bottom:0;margin-left:1cm;margin-right:1cm;" lang="en-US">&#160;</p>
<p style="margin-bottom:0;margin-left:1cm;margin-right:1cm;"><font color="#000000"><font face="Arial Unicode MS, sans-serif"><font size="3"><font face="Palatino Linotype, serif">Materiał pochodzi ze strony: </font></font><font color="#0000ff"><u><a href="http://www.czytelnia.jezus.pl/"><font size="3"><font face="Palatino Linotype, serif">www.czytelnia.Jezus.pl</font></font></a></u></font><font size="3"><font face="Palatino Linotype, serif">, stan na 01.09.2005. </font></font></font></font></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Wolna wola i odpowiedzialność moralna]]></title>
<link>http://proteologia.wordpress.com/?p=115</link>
<pubDate>Mon, 17 Mar 2008 13:05:25 +0000</pubDate>
<dc:creator>mateuszw</dc:creator>
<guid>http://proteologia.pl.wordpress.com/2008/03/17/wolna-wola-i-odpowiedzialnosc-moralna/</guid>
<description><![CDATA[ Autor: prof. John M. Frame
&nbsp;
Istnieją dwie teorie wolności woli, które często są dyskut]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong> Autor: prof. <font face="Trebuchet MS, sans-serif"><font size="3">John M. Frame</font></font></strong></p>
<p style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;margin-right:0.04cm;"><font face="Trebuchet MS, sans-serif"><font size="3">Istnieją dwie teorie wolności woli, które często są dyskutowane w odniesieniu do etycznej odpowiedzialności. Pierwsza, zazwyczaj nazywana <!--more--> libertariańską, jest charakterystyczna dla teologii arminiańskiej. Argumentowało za nią również wielu filozofów, poczynając od Starożytności i Epikura, aż do tych nam współczesnych, albo prawie współczesnych - C. A. Campbell’a, H. D. Lewis’a, czy Alvina Plantingi. Wydaje się nawet, że obecnie istnieje coś na miarę konsensusu pomiędzy chrześcijańskimi filozofami, iż nie da rady mówić o odpowiedzialności moralnej człowieka bez założenia libertariańskiej wersji wolności. </font></font></p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;"><font face="Trebuchet MS, sans-serif"><font size="3">Pogląd libertariański stwierdza, że pewne ludzkie czynności i decyzje, a szczególnie te dotyczące religii i moralności, są ściśle pozbawione przyczyn, niczym nie wyznaczone. W najbardziej wyrafinowanych ujęciach libertarianizmu decyzje te nie są nawet powodowane naszymi pragnieniami czy charakterem. Podkreślają oni uporczywie jedno: prawdziwie wolny akt nie jest aktem, który spełnia najsilniejsze pragnienie; raczej, zazwyczaj, właśnie mu się sprzeciwia. Libertarianin zdaje sobie oczywiście sprawę, że nasze pragnienia w większości są wyznaczone przez nasze środowisko, wychowanie, wcześniejszych decyzje i tym podobne. Jeśli decyzje wolne wynikają z pragnień, myśli sobie, nie są więc w pełni wolne, bo nie są w tym przypadku niczym nie uwarunkowane. </font></font></p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;"><font face="Trebuchet MS, sans-serif"><font size="3">Libertarianin utrzymuje, że ów pogląd jest kluczowy dla istnienia odpowiedzialności moralnej. Albowiem nikt nie jest odpowiedzialny za jakiś akt o ile „nie miał możliwości uczynić inaczej”. Na tym polega argument libertariański. </font></font></p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;"><font face="Trebuchet MS, sans-serif"><font size="3">Zawsze w tym poglądzie brakowało mi mocy przekonywania. Na przykład, zaprzecza on suwerennej władzy Boga nad sercami i decyzjami ludzi, zasadzie, którą widzę obficie udokumentowaną w Piśmie. Tak naprawdę libertarianizm twierdząc, że ludzkie działanie nie posiada żadnej pierwotnej przyczyny, człowiekowi właśnie przypisuje ostateczną ich przyczynowość; podczas gdy w chrześcijaństwie, pierwszą przyczyną jest jedynie Bóg. </font></font></p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;"><font face="Trebuchet MS, sans-serif"><font size="3">Z drugiej strony, libertarianizm wydaje mi się być niespójny względem własnych, przyjętych założeń. R. E. Hobart w swoim sławnym artykule z lat trzydziestych przekonywał, że w oparciu o założenia libertarianizmu wybór moralny jest jak wychodzenie moich stóp z łóżka bez mego pragnienia, by to czyniły, oraz niesienie mnie do miejsca, gdzie dojść nie mam ochoty. Próba oddzielenia decyzji od pragnień jest psychologiczną perwersją. </font></font></p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;"><font face="Trebuchet MS, sans-serif"><font size="3">Idąc dalej, libertarianizm zamiast zagwarantować nam moralną odpowiedzialność, tak naprawdę ją niszczy. Jak możemy być bowiem obciążani odpowiedzialnością za decyzje, skoro są „psychologicznym przypadkiem”, niezwiązanym z naszymi pragnieniami? Faktycznie, taka sytuacja neguje wszelką odpowiedzialność. Z pewnością, ciężko jest wyobrazić sobie pociąganie kogoś do odpowiedzialności za coś, czego tak naprawdę nie chciał uczynić. </font></font></p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;"><font face="Trebuchet MS, sans-serif"><font size="3">Libertarianizm miesza ocenę etyczną z prawną. Aby udowodnić, że ktoś był odpowiedzialny za jakąś decyzję lub jakiś czyn, musielibyśmy udowodnić, że decyzja ta albo ten czyn nie miały przyczyny! Ale jak można udowodnić jej nieistnienie? W rzeczywistości, gdy oceniamy coś etycznie bądź prawnie tego rodzaju związek przyczynowości nigdy nie jest przesłanką do sądu, i z swej natury być nim nie może. Co prawda istnieją takie związki przyczynowo-skutkowe (na przykład skutki działania elektrycznego robota), które usuwają całkowicie, albo prawie całkowicie odpowiedzialność; jednak nie robi tego samo istnienie przyczyny działania. </font></font></p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;"><font face="Trebuchet MS, sans-serif"><font size="3">Alternatywna koncepcja wolności, zgodna z teologią reformowaną i wyznawana przez wielu filozofów (Stoicy, Spinoza, Locke, Hume, Hobart, Richard Double i in.) często jest nazywana kompatybilizmem, ponieważ w tym modelu wolna wola i determinizm (pogląd, że wszystkie wydarzenia w stworzeniu są wyznaczone) są możliwe do pogodzenia. Kompatybilzm twierdzi po prostu, że podejmując moralne decyzje jesteśmy wolni, aby wybrać to, czego naprawdę chcemy i podążać za naszymi pragnieniami. Jest to więc dokładne przeciwieństwo libertarianizmu, który uważa, że wolność wymaga niezależności od samych pragnień.</font></font></p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;"><font face="Trebuchet MS, sans-serif"><font size="3">Teologia reformowana rozpoznaje fakt, iż wszyscy ludzie posiadają wolność w kompatybilnym ujęciu. Adam przed Upadkiem działał zgodnie z swymi pragnieniami, które wtedy były miłe Bogu. Po Upadku grzesznicy ciągle działają zgodnie ze swymi pragnieniami, ale są one grzeszne. Odkupieni zostają przez łaskę Boga uzdolnieni by rozwijać się w pragnieniu tego, co doskonałe; i są wolni, by podążać za swymi pragnieniami. Święci w stanie uwielbionym w niebie będą posiadali jedynie czyste pragnienia, i będą w zgodzie z nimi postępować. </font></font></p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;"><font face="Trebuchet MS, sans-serif"><font size="3">Wierzę, że kompatybilstyczne zrozumienie wolności jest konieczne dla istnienia moralnej odpowiedzialności. Są jednakowoż jeszcze inne wolności, równie ważne z punktu widzenia teologii czy etyki. Na przykład wierzę, że ludzie mają szczególną wolność, by przekraczać ograniczenia swego otoczenia i środowiska, tak, iż choć stanowią one dla nich moralne wyzwania, próby a nawet pokusy, nie możemy ich istnienia uważać za usprawiedliwienie, gdy im ulegamy i popadamy w grzech. Nie możemy twierdzić, że jesteśmy już „zdeterminowani” przez okoliczności czy pochodzenie tak, by przez to zaprzeczać naszej odpowiedzialności przed Bogiem.</font></font></p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;"><font face="Trebuchet MS, sans-serif"><font size="3">Innego rodzaju ważną wolnością jest wolność od grzechu. To częste znaczenie „wolności” w Piśmie, jak np. w J 8: 32, 36. W tym sensie upadły człowiek jest zniewolony, niezdolny do niegrzeszenia. Tylko łaska Chrystusa może go wyzwolić. W tym sensie, grzeszne decyzje nie są wolnymi decyzjami, choć są wolne w sensie kompatyblistycznym. Czy to zniewolenie zwalnia grzesznika od odpowiedzialności moralnej za czyny? Zgodnie z Pismem, z pewnością nie. </font></font></p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;"><font face="Trebuchet MS, sans-serif"><font size="3">Jeśli ten moment sprawia nam trudności, może to wynikać z niezrozumienia natury niewoli grzesznika. To zniewolenie moralne i duchowe, nie metafizyczne, psychiczne czy psychologiczne. Jeśli, ktoś jest fizycznie przymuszony by uczynić coś, czego nie chce, wtedy oczywiście jego zniewolenie usuwa odpowiedzialność za czyn. W konfrontacji z takim „swoim czynem”, wykonawca miałby słuszne usprawiedliwienie: „nie mogłem nic poradzić; byłem fizycznie zmuszony, by to uczynić.” Ale wyobraźmy sobie kogoś przychodzącego przed sędziego, kto usprawiedliwia się następująco: „nie mogłem nic poradzić; Wysoki Sądzie; taka już moja natura. Od urodzenia jestem zdemoralizowanym facetem!” Z pewnością, jest w tym ironia, by odwoływać się do własnej zniszczonej natury dla usprawiedliwienia złego uczynku. Jeśli nasz pozwany naprawdę jest "zdemoralizowanym facetem", to nie tylko, że go nie uwolnimy, ale mamy wówczas silniejsze powody, żeby go zamknąć na dobre! Chodzi mi więc o to, że choć fizyczne (i niektóre inne rodzaje) zniewolenia mogą dostarczyć słusznego usprawiedliwienia dla inaczej złych działań, zniewolenie moralne nie jest takim usprawiedliwieniem. </font></font></p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;"><font face="Trebuchet MS, sans-serif"><font size="3">Mamy więc różne koncepcje wolności: libertarianizm, kompatybilizm, moralnego przekraczania granic wyznaczonych przez środowisko, od grzechu. Oczywiście jest jeszcze wiele innych. Mówimy o wolności zawsze wtedy, gdy istnieje możliwość przemożenia jakiejś potencjalnej przeszkody. Wolność ekonomiczna to zdolność nabywania własności i inwestowania bez zahamowań, pomimo związanych z osiąganiem tego trudności. Wolność fizyczna w jej wszystkich odmianach istnieje, gdy ciało nie jest niczym ograniczone, np. sznurami, czy też kratami więzienia. Wolność prawna to zdolność do działania nie będąc pod zarzutem popełnienia przestępstwa, itp. Warto pamiętać, jak wieloznacznym terminem jest wolność. Gdy ktoś zaczyna dyskusję odwołując się do tego pojęcia, zawsze mamy prawo go poprosić o wyjaśnienie, jakiego rodzaju wolność ma na myśli. </font></font></p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;"><font face="Trebuchet MS, sans-serif"><font size="3">Co do nas – powinniśmy również starać się być precyzyjni. Kiedy głosisz kazanie ewangelizacyjne, i zwracasz uwagę na słuszny akcent w teologii kalwińskiej i biblijnej na niezdolność grzesznika, by samemu z siebie się nawrócić – jak to czynisz? Lakoniczne stwierdzenie, że grzesznik „nie może” przyjąć Chrystusa wprowadza w błąd. W wielu sensach może i powinien; jest do tego zdolny fizycznie i mentalnie; nie jest przymuszony pozostawać grzesznikiem wbrew własnym pragnieniom, ani niej jest „niezdolny” w sensie poznania odwiecznych Bożych wyroków, w oparciu o które może uznać siebie za kogoś, komu łaska będzie odmówiona. Niezdolność grzesznika jest moralna i duchowa; w istocie, jest to niezdolność, za którą grzesznik sam odpowiada.</font></font></p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;"><font face="Trebuchet MS, sans-serif"><font size="3">Po prostu komuś powiedzieć „nie możesz przyjąć Jezusa” to w najlepszym razie zachęcanie go do pasywnej odpowiedzi, biernego oczekiwania na to, że Bóg coś zmieni. Ale nie jest to odpowiedź wymagana przez głoszenie w Nowym Testamencie, ani w teologii reformowanej (w jej najlepszym wydaniu). Wymagana odpowiedź to „upamiętaj się, uwierz i daj się ochrzcić”. Grzesznik ma działać, nie oczekiwać na Boga, który go do tego pobudzi. Oczywiście, jeśli grzesznik działa, wiemy, że dlatego, że zadziałał również Bóg!</font></font></p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p align="justify" style="margin-bottom:0;"><font face="Trebuchet MS, sans-serif"><font size="3">Jeszcze jedno miejsce, gdzie rodzi się niezrozumienie: Nie pamiętam już ile razy pytałem przed ordynacją na pastorskim egzaminie kościelnym, czy jesteśmy wolni od wyznaczającego działanie Bożego planu. I słyszałem odpowiedź: „nie, bowiem jesteśmy grzeszni.” Taka odpowiedź miesza libertarianizm (wolność od Bożego planu, zdolność nieuwarunkowanego działania) z wolnością od grzechu. W pierwszym przypadku, Upadek nic nie zmienia. Ani przed ani po Upadku Adam nie posiadał wolności w libertariańskim sensie. Jeśli chodzi o wolność od grzechu, jest ona czymś innym. Adam ją posiadał przed Upadkiem, a po Upadku stracił. </font></font></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Obowiązki mężów i żon względem siebie]]></title>
<link>http://proteologia.wordpress.com/?p=109</link>
<pubDate>Mon, 10 Mar 2008 23:18:56 +0000</pubDate>
<dc:creator>mateuszw</dc:creator>
<guid>http://proteologia.pl.wordpress.com/2008/03/10/obowiazki-mezow-i-zon-wzgledem-siebie/</guid>
<description><![CDATA[Autor: Richard Baxter
Na całym świecie bezbożni i samolubni ludzie wstępują we wszelkiego rodza]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Autor: Richard Baxter</strong></p>
<p>Na całym świecie bezbożni i samolubni ludzie wstępują we wszelkiego rodzaju związki z pragnieniem służenia sobie samym i zaspokajaniu swego ciała, nie wiedząc ani nie troszcząc się o to, czego się od nich wymaga. Ich pragnieniem jest cześć, zysk bądź przyjemności jakie im może zapewnić dany związek, a nie to, czego Bóg i człowiek wymagają bądź oczekują od nich. <!--more-->  [1 M 2:18; Prz 18:22]. Ich umysł zainteresowany jest tylko tym, co będą mieli, a nie tym, czym powinni być i co powinni robić. [1]</p>
<p>Wiedzą, co chcą, aby inni dla nich czynili, ale nie obchodzi ich to, co są zobowiązani zrobić względem innych. Tak jest w przypadku aż nazbyt wielu mężów i żon.</p>
<p>Powinniśmy dołożyć wszelkich starań, aby poznać obowiązki wynikające z naszych związków, a także jak możemy podobać się Bogu w naszych związkach. Uczcie się i wykonujcie to, co do was należy, a Bóg na pewno wykona to, co do Niego należy.</p>
<p><strong>Wskazówka I</strong>. Podstawowym obowiązkiem mężów jest miłować swe żony, zaś żon miłować swych mężów (Ef 5:25.28.29.33).</p>
<p>"Mężowie, miłujcie swoje żony, tak jak Chrystus umiłował Kościół i wydał zań samego siebie." "Mężowie powinni tak miłować swe żony, jak swe własne ciała, kto miłuje swą żonę, miłuje siebie samego." "Albowiem nikt nie miał w nienawiści swego ciała; lecz żywi je i pielęgnuje, tak jak Pan kościół." "Niech każdy z was miłuje swą żonę jak siebie samego." Patrz też 1 M. 2:24.</p>
<p>Zalecenia dotyczące zachowywania miłości:</p>
<p>- Przede wszystkim wybierz dobrą partnerkę na małżonkę - małżonkę, która jest naprawdę dobra i uprzejma, cnotliwa i oddana Panu. [2]<br />
- Nie wstępuj w związek małżeński, o ile nie jesteś pewien, że potrafisz kochać do końca.<br />
- Nie śpiesz się zbytnio. Najpierw poznaj wszystkie niedoskonałości, które mogą w przyszłości kusić cię, by gardzić swą przyszłą małżonką. [3]<br />
- Pamiętaj, że sprawiedliwość nakazuje ci miłować tę osobę, która porzuciła cały świat dla ciebie: osobę, która jest zadowolona z bycia towarzyszką twych zmagań i cierpień, która dzieli wszystko wraz z tobą i która MUSI być twą towarzyszką aż do śmierci. [4]<br />
- Pamiętaj, że kobiety są istotami z natury czułymi i kochającymi. Dlatego też tak jak same bardzo kochają, tak też i oczekują od ciebie wiele miłości.<br />
- Pamiętaj, że jesteś pod Bożym przykazaniem i odmawianie żonie miłości małżeńskiej jest zaparciem się obowiązku, jaki Bóg nałożył na ciebie z całą powagą. Twoją miłością winno rządzić posłuszeństwo<br />
- Pamiętaj, że jesteście "jednym ciałem"; pociągnąłeś ją, aby porzuciła ojca i matkę i aby przylgnęła do ciebie. [5]<br />
- Zwracaj większą uwagę na zalety swej żony, niż na jej błędy. Widząc jej błędy nie zapominaj o jej cnotach. [6]<br />
- Nie wyolbrzymiaj niedoskonałości swej żony, jeśli nie doprowadzają cię one do szaleństwa. Wybaczaj jej na tyle, na ile jest to słuszne w Panu. Miej wzgląd na słabość płci. Weź także pod uwagę swe własne słabości oraz to, jak wiele twa żona musi znosić od ciebie. [7]<br />
- Nie pobudzaj swej małżonki do złego, lecz staraj się, aby trwało w niej to, co najlepsze. [8]<br />
- Zdobywaj ją miłością, a będzie ci oddana i pełna miłości do ciebie. Miłość rodzi miłość, tak jak ogień rozpala ogień. Dobry mąż jest najlepszym środkiem ukształtowania dobrej i kochającej żony. [9]<br />
- Postępuj wobec niej jako trzeźwy, uniżony, miłujący, pokorny, zapierający się samego siebie, cierpliwy, nie raniący jej i święty, myślący o niebie chrześcijanin. [10]</p>
<p><strong>Wskazówka II</strong>. Mężowie i żony muszą mieszkać razem. (1 Kor 7:2 - 5)</p>
<p><strong>Wskazówka III</strong>. Brzydźcie się nie tylko samym cudzołóstwem, lecz też i wszystkim, co prowadzi do nieczystości i naruszenia przymierza małżeńskiego. [Mat 5:31-32; 19:9; Jan 8:45; o cudzołóstwie; Heb 13:4; Prz 22:14; Oz 4:2-3; Prz 2:17; 1 Kor 6:15.19; Mal 2:15; Prz 6:32.35; 5 M 23:2; 3 M 21:9; 18:28; 4 M 25:9; Jer 5:7-9]</p>
<p><strong>Wskazówka IV</strong>. Mąż i żona muszą mieć upodobanie we wzajemnej miłości, przebywaniu ze sobą, a także wspólnym życiu. Kiedy mąż i żona mają upodobanie w sobie nawzajem, to ich jednoczy w związku i pomaga im wykonać z łatwością swe prace, a także nosić swe brzemiona; jest to także główna część pociechy, jakie niesie sobą małżeństwo. [Prz 5:18-19]</p>
<p><strong>Wskazówka V</strong>. Waszym świętym obowiązkiem jest żyć w cichości i pokoju, unikać każdej okazji do gwałtownego gniewu i niezgody.</p>
<p><strong>I. Powody dla unikania niezgody</strong></p>
<p>- Życie w stanie małżeńskim wymaga jedności. Czy możesz nie zgadzać się z własnym ciałem?<br />
- Separacja od współmałżonka powoduje ból i zaburzenie w całym życiu. Tak jak nie chcecie ranić siebie samych i szybko staracie się opatrzyć rany, tak samo powinniście zwracać uwagę na każde zerwanie pokoju w waszym małżeństwie i starać się szybko to naprawić.<br />
- Zwalczanie się niszczy miłość. Zwalczanie się sprawia, że współmałżonek staje się osobą niepożądaną w myślach. Ranienie rozdziela serca. Związanie więzami małżeńskimi jest torturą wówczas, kiedy serca są sobie obce. Bycie wewnątrz przeciwnikami, będąc na zewnątrz mężem i żoną, zamienia dom i radość w więzienie. [11]<br />
- Niezgoda pomiędzy mężem a żoną rozrywa całe życie rodzinne; są oni wtedy niczym woły w nierównym jarzmie. Jeśli jedno walczy z drugim, wówczas nie można wykonać żadnej pracy.<br />
- Niezgoda czyni was niezdatnymi do uwielbiania Boga. Nie możecie się modlić razem ani rozmawiać o rzeczach niebiańskich. Nie możecie też pomagać sobie wzajemnie w sprawach duchowych. [12]<br />
- Niezgoda uniemożliwia właściwe zarządzanie rodziną. [13].<br />
- Wasza niezgoda narazi was na pułapki szatana i da mu okazję do bardzo wielu pokus.</p>
<p><strong><br />
II. Rady jak unikać niezgody</strong></p>
<p>- Ożywiajcie swą wzajemną miłość. Miłuj współmałżonka szczerze i żarliwie. Miłość uśmierza gniew; nie możesz być zgorzkniały z powodu drobnych rzeczy w stosunku do osoby, którą głęboko miłujesz; tym bardziej nie posuniesz się do ostrych słów, wyniosłości czy złego traktowania w jakiejkolwiek formie. [15]<br />
- Zarówno mąż jak i żona muszą uśmiercać swą pychę i koncentrowanie się wyłącznie na sobie samych. [16] Uczucia takie powodują brak tolerancji i brak czułości. Musicie się modlić i starać się mieć pokornego, łagodnego i cichego ducha. Dumne serce martwi się i jest prowokowane każdym słowem, które uważa za atak na poczucie własnej godności. [17]<br />
- Nie zapominajcie, że oboje jesteście osobami chorymi, pełnymi słabości i dlatego też spodziewajcie się owoców tych słabości w sobie nawzajem. Nie bądźcie tym zdziwieni, tak jak gdybyście nigdy o tym nie wiedzieli. Postanówcie być cierpliwymi względem siebie pamiętając, że wzięliście drugą osobę jako osobę grzeszną, kruchą i niedoskonałą, a nie anioła czy osobę doskonałą i nienaganną. [18]<br />
- Pamiętajcie, że jesteście jednym ciałem; dlatego też nie obrażajcie się z powodu słów czy błędów bardziej, niż gdyby to były wasze własne słowa czy błędy. Nie gniewajcie się na swoje żony z powodu ich błędów bardziej, niż na siebie samych z powodu własnych błędów. Bądźcie niezadowoleni z powodu błędu w taki sposób, aby to poprawić, nie zaś po to, by pielęgnować złość i pogarszać stan części chorej. Dzięki temu gniew zamieni się we współczucie i spowoduje, że zareagujecie ze staraniem o poprawę. [19].<br />
- Uzgodnijcie wcześniej między sobą, że jeśli jedno z was rozgniewa się w sposób grzeszny i będzie zdenerwowane, wtedy drugie będzie w cichości i łagodności znosić to, aż dojdziecie trzeźwości umysłu. [20].<br />
- Patrzcie w przyszłość i pamiętajcie, że musicie żyć razem aż do śmierci i że musicie być towarzyszami wspólnego życia, pociechą dla siebie we wspólnym życiu. Wtedy zobaczycie, jak absurdalną rzeczą jest niezgoda i gniewanie się na siebie nawzajem. [21]<br />
- Na tyle, na ile możecie, unikajcie wszelkich okazji do gniewu i kłótni w sprawach dotyczących waszych rodzin. [22]<br />
- Jeśli jesteś tak rozgniewany, że nie możesz się uspokoić bądź przynajmniej kontrolować swego języka i nie wypowiadać raniących i prowokujących słów, pamiętaj, że wypowiadanie ich w afekcie roznieca ogień i zwiększa płomień. Nie dawaj upustu swemu gniewowi, gdyż to tylko jest pożywką dla cielesnej pomsty. Milcz, a wtedy znacznie szybciej się uspokoisz i powróci pokój. [23]<br />
- Niech spokojny i rozsądny małżonek mówi ostrożnie i niech mądrze przekonuje drugą stronę (chyba, że jest to osoba tak arogancka, że spowoduje to tylko pogorszenie sytuacji). Zazwyczaj kilka trzeźwych i poważnych napomnień jest niczym wlanie kubła zimnej wody do wrzącego kotła. Powiedz do swej rozgniewanej żony bądź męża mniej więcej coś takiego: "Wiesz, że tak między nami być nie powinno; miłość musi sprawić, by to odeszło i należy z tego pokutować. Bogu się to nie podoba, a także nam się to nie będzie podobało kiedy minie to rozdrażnienie. Takie usposobienie umysłu jest niezgodne z usposobieniem modlitewnym, a taki język jest niezgodny z językiem modlitwy. Musimy modlić się razem; nie róbmy teraz niczego, co jest sprzeczne z modlitwą - z jednego źródła nie może pochodzić jednocześnie woda słodka i gorzka". Kilka spokojnych i ustępliwych słów rozsądku może powstrzymać burzę i ożywić rozsądek, przyćmiony wybuchem emocji. [24]<br />
- Jeśli postąpiliście grzesznie wobec siebie, wyznajcie to sobie nawzajem i proście nawzajem o przebaczenie. Złączcie się w modlitwie do Boga o przebaczenie; będzie to działać niczym środek profilaktyczny w was następnym razem - na pewno będziecie się wstydzić zrobić to, co wyznaliście i z powodu czego prosiliście Boga i człowieka o przebaczenie. [25]</p>
<p><strong>Wskazówka VI</strong>. Jednym z najważniejszych obowiązków męża względem swej żony oraz żony względem swego męża jest staranna, umiejętna i sumienna wzajemna pomoc w poznaniu, uwielbianiu i posłuszeństwie Bogu, aby małżonkowie byli zbawieni i wzrastali w życiu chrześcijańskim.</p>
<p>- Jeśli zaniedbujecie nawzajem swe dusze, to nie jest to miłość [26]. Czy wierzycie, że macie nieśmiertelne dusze? Czy wierzycie w życie wieczne w szczęściu bądź w rozpaczy? Wobec tego MUSICIE wiedzieć, że waszą wielką troską i zadaniem jest troska o wasze dusze i o życie wieczne. Dlatego też, jeśli wasza miłość nie pomaga wam nawzajem w tym, co jest waszym głównym zadaniem, to jest ona niewiele warta i mały z niej pożytek. Każda rzecz na tym świecie jest tyle warta, na ile jest użyteczna. Miłość nieużyteczna i próżna jest miłością nic nie wartą. Jest to miłość trywialna, dziecięca lub zwierzęca, która nie pomaga w niczym innym jak tylko w rzeczach trywialnych, dziecięcych bądź zwierzęcych. Czy miłujesz swoją żonę i zostawiasz ją w mocy szatana i nie pomożesz jej, aby uratować jej duszę? Cóż to? Kochasz ją i pozwalasz jej iść do piekła? Pozwolisz raczej, by była potępiona, nie chcąc podejmować starań dla jej zbawienia? Nigdy nie mów, że kochasz swą żonę, jeśli nie chcesz trudzić się dla jej zbawienia.<br />
- Cóż więc powiemy o tych, którzy nie tylko odmawiają pomocy, ale są przeszkodą w uświęceniu i zbawieniu współmałżonka? [1Król 11:4; Dz 5:2; Job 2:9] A jednak (Panie zmiłuj się nad biednym i nędznym światem!) jakże często można spotkać takie postępowanie wśród nas! Jeśli żona jest osobą bezbożną i ignorantką w sprawach Bożych, to będzie czynić to, co najgorsze, aby utrzymać bądź sprowadzić męża do takiego samego stanu, w jakim sama się znajduje. Jeśli Bóg natchnie serce małżonka jakimś świętym usposobieniem, wówczas taka żona będzie dla niego niczym woda dla ognia - będzie go gasić i tłumić. Jeśli więc mąż nie zechce być tak samo grzesznym i nędznym człowiekiem jak ona, nie będzie miał zbyt wiele spokoju. A jeśli Bóg otworzy oczy żonie złego człowieka i pokaże jej konieczność życia w świętości, a ona postanowi być posłuszna Panu i ratować swą duszę, jakimże przeciwnikiem i tyranem będzie dla nie jej mąż (o ile Bóg go nie powstrzyma). Nawet sam diabeł nie robi niczego więcej, aby nie dopuścić do zbawienia dusz mężów i żon, niż to, co bezbożni mężowie i bezbożne żony czynią przeciwko sobie.<br />
- Weźcie pod uwagę również to, że jeśli nie pomagacie sobie nawzajem dla zbawienia dusz, to nie wypełniacie małżeństwa. [27]<br />
- Zastanówcie się nad tym, jakimi musicie być przeciwnikami wobec siebie nawzajem, jeśli zaniedbujecie swe dusze i przygotowujecie się na wieczny smutek! Wtedy, kiedy powinniście przygotowywać się na radosne spotkanie w niebie, przygotowujecie się na wieczne męki. [28]</p>
<p>Dlatego też, bez chwili wahania postanówcie żyć razem jako dziedzice niebios, oraz jako pomocnicy własnych dusz.<br />
Aby wam pomóc w tych świętych obowiązkach, podam wam kilka zaleceń, które - jeśli je będziecie wiernie przestrzegać - mogą sprawić, że będziecie szczególnym błogosławieństwem dla siebie nawzajem.</p>
<p><strong>Zalecenie I.</strong> Zanim będziecie mogli pomagać innym w zbawieniu duszy, musicie być pewni własnego zbawienia. Musicie mieć głębokie i żywe zrozumienie tych wielkich, wiecznych kwestii, o których musicie rozmawiać z innymi. Jeśli nie macie współczucia wobec własnej duszy i jesteście gotowi ją sprzedać za chwilę odpoczynku i przyjemności, to na pewno nie macie współczucia dla duszy współmałżonka.29</p>
<p><strong>Zalecenie II</strong>. Wykorzystujcie każdą okazję, jaką wam zapewnia wzajemna bliskość, aby rozmawiać poważnie o sprawach Bożych oraz o zbawieniu. Dyskutujcie o sprawach tego świata nie więcej, niż jest to konieczne. Potem zaś porozmawiajcie o stanie oraz obowiązkach waszych dusz wobec Boga, oraz o waszych nadziejach na niebo, jako ci, którzy traktują te rzeczy jako swe najważniejsze zadanie. Nie mówcie o tym lekko ani też bez szacunku, bądź w sposób nieuprzejmy czy kłótliwy; lecz z powagą i trzeźwością, jako ci, którzy rozmawiają o najważniejszych w świecie rzeczach. [Mar 8:36]</p>
<p><strong>Zalecenie III</strong>. Kiedy mąż lub żona mówi poważnie o świętych rzeczach, niech drugie stara się podtrzymywać rozmowę i nie gasić jej.31</p>
<p><strong>Zalecenie IV</strong>. Czuwajcie wzajemnie nad waszym sercem i życiem, osądzając stan swych dusz, siłę bądź słabość swoich grzechów i łaski oraz wzajemne upadki w życiu, abyście mogli pomagać sobie nawzajem w najbardziej odpowiedni sposób.32</p>
<p><strong>Zalecenie V</strong>. Nie schlebiajcie sobie nawzajem z nierozumnej miłości.33 Nie krytykujcie się nawzajem złośliwie. Wszystko czyńcie w prawdziwej, Bożej miłości. Niektórzy są tak ślepi na błędy małżonka, żony czy dziecka, że nie widzą w nich grzechu ani nieprawości. Są zwiedzieni co do stanu swych nieśmiertelnych dusz. Jest to tak samo, jak z duszami grzeszników miłujących samych siebie, którzy świadomie zwodzą siebie samych na swą zgubę. Takie schlebianie sobie nawzajem bądź innym jest tylko diabelskim oczarowaniem, odciągającym człowieka od skutecznej pokuty i zbawienia. Z drugiej strony, niektórzy nie mogą rozmawiać ze sobą o swych błędach bez takiego zgorzknienia czy pogardy, która powoduje odrzucenie lekarstwa mogącego ich uratować. Skoro wszystkie ostrzeżenia wobec obcych muszą być wypowiadane z miłością, o ileż bardziej musi tak być między mężem i żoną!</p>
<p><strong>Zalecenie VI</strong>. Podtrzymujcie wzajemną miłość, nie oddalajcie się od siebie. Jeśli będziecie się od siebie oddalać, będziecie gardzić radami i napomnieniami współmałżonka.</p>
<p><strong>Zalecenie VII</strong>. Nie zniechęcaj współmałżonka do pouczania ciebie nie przyjmując, ani nie biorąc nauczki z tych napomnień.34</p>
<p><strong>Zalecenie VIII</strong>. Pomagajcie sobie nawzajem czytając razem najbardziej przekonywujące, najbardziej duchowe i książki. Nie marnujcie swego czasu na powierzchowne, niedojrzałe usługi czy książki. Nawiązujcie przyjaźnie z najbardziej uświęconymi osobami. Czyńcie to nie po to, by zaniedbywać swe obowiązki, lecz aby wszystkie dostępne środki pomocne do zbawienia współdziałały skuteczniej razem.35</p>
<p><strong>Zalecenie IX.</strong> Nie zatajajcie przed sobą stanu waszych dusz, ani nie ukrywajcie przed sobą swych błędów. Jesteście jednym ciałem i powinniście być jednego serca. Tak jak dla człowieka rzeczą niebezpieczną jest ignorancja co do stanu swej duszy, tak dla męża i żony i bardzo szkodliwa jest nieznajomość wzajemnego stanu w tych dziedzinach, w jakich potrzebują pomocy.36</p>
<p><strong>Zalecenie X</strong>. Na tyle, na ile jest to możliwe, unikajcie różnic w poglądach religijnych.</p>
<p><strong>Zalecenie XI</strong>. Jeśli dochodzi między wami do różnic w zrozumieniu kwestii religijnych, starajcie się załatwiać to w świętości, pokorze, miłości i w pokoju, nie zaś w cielesności, pysze, braku miłości czy w złości.</p>
<p><strong>Zalecenie XII.</strong> Nie pobłażajcie ślepo swoim słabościom ani nie bądźcie zbyt krytyczni co do swego stanu. Nie pozwalajcie by szatan odciągał wasze uczucia od siebie.</p>
<p><strong>Zalecenie XIII</strong>. Jeśli jesteś w związku małżeńskim z osobą bezbożną, mimo wszystko zachowaj wobec niej całą należną miłość ze względu na wasz związek.37</p>
<p><strong>Zalecenie XIV</strong>. Często módlcie się żarliwie razem. Modlitwa wymusza trzeźwość umysłu i porusza serce obecnością i majestatem Bożym. Módlcie się o siebie nawzajem w ukryciu, aby Bóg mógł wykonać w waszych sercach tę pracę, jakiej najbardziej pragniecie.</p>
<p><strong>Zalecenie XV</strong>. Pomagajcie sobie nawzajem przykładnym życiem. Bądź taką osobą, jaką według ciebie powinien być mąż czy żona. Celujcie w pokorze, uniżeniu, miłości, wypełnianiu obowiązków, pilności, zapieraniu się samych siebie i cierpliwości.38</p>
<p><strong>Wskazówka VII</strong>. Innym ważnym obowiązkiem w małżeństwie jest pomoc w zachowaniu swych ciał w zdrowiu i zapewnienie im wypoczynku. Nie po to, aby pobłażać ciału, ani hołubić złe nawyki wynikające z pychy, lenistwo, łakomstwo czy przyjemności zmysłowe w sobie; lecz aby zachować ciało w zdrowiu i pełni sił, użyteczne w służbie dla duszy i dla Boga.</p>
<p>- Kiedy jesteście zdrowi, musicie uważać, aby karmić się nie tyle miłym dla zmysłów, co zdrowym pokarmem, i aby nawzajem wystrzegać się pokarmu szkodliwego dla zdrowia, ostrzegając się nawzajem przed niebezpieczeństwem obżarstwa i lenistwa - dwoma wielkimi mordercami ludzkości. [39]<br />
- Również w chorobie musicie się troszczyć6. o siebie nawzajem i nie szczędzić kosztów ani wysiłków, aby każde z was mogło powrócić do zdrowia, bądź by wzmocnić się duchowo i doznać pociechy. [40]</p>
<p><strong>Wskazówka VIII.</strong> Kolejnym obowiązkiem mężów i żon jest wzajemna pomoc w swych światowych zajęciach i w gospodarstwie. Nie po to, aby realizować cele światowe, ani pielęgnując światowy umysł, lecz w posłuszeństwie Bogu, który chce aby ludzie trudzili się a także modlili o swój codzienny chleb, i który postanowił, by ludzie w pocie czoła jedli swój chleb; aby przez sześć dni pracowali i wykonywali to wszystko, co trzeba wykonać, a ci, którzy nie chcą pracować, aby także nie jedli. [41]</p>
<p><strong>Wskazówka IX</strong>. Musicie również starać się dbać o swój honor. Nie wolno wam wyjawiać na zewnątrz wzajemnych upadków, lecz macie je skrywać. Reputacja współmałżonka musi być dla was rzeczą tak samo cenną jak wasza własna. Grzesznym i niewiernym zwyczajem wielu zarówno mężów jak i żon jest to, że w gronie przyjaciół dyskutują o błędach współmałżonków, które powinni z czułością skrywać. WIELE skorych do gniewu osób wyolbrzymia wszystkie błędy współmałżonków za ich plecami. [42]</p>
<p><strong>Wskazówka X</strong>. Waszym obowiązkiem małżeńskim jest pomagać sobie nawzajem w kształceniu waszych dzieci. [43]</p>
<p><strong>Wskazówka XI</strong>. Waszym obowiązkiem małżeńskim jest pomagać sobie nawzajem w miłości. [44]</p>
<p><strong>Wskazówka XII</strong>. NA KONIEC ZAŚ, wielkim OBOWIĄZKIEM mężów i żon jest pomagać sobie i pocieszać się nawzajem w przygotowywaniu się do bezpiecznej i szczęśliwej śmierci.45</p>
<p>W zdrowiu musicie często i poważnie przypominać sobie nawzajem o tej godzinie, w której śmierć was rozdzieli. Żyjcie razem codziennie jako ci, którzy oczekują godziny rozdzielenia. Gańcie w sobie nawzajem to, co byłoby niemiłym wspomnieniem w godzinie śmierci. Jeśli stwierdzicie, że staliście się ociężali i powolni w sprawach niebieskich, bądź żyjecie w próżności, światowości czy lenistwie, jak gdyby zapominając, że wkrótce musicie umrzeć, pobudzajcie siebie nawzajem aby czynić to wszystko bez zwłoki, jak tego wymaga przybliżenie się takiego dnia.</p>
<p>Kiedy nadejdzie godzina śmierci, jakiej obfitości czułości, powagi, umiejętności i pilności potrzeba tej osobie, która ma do wypełnienia ostatni obowiązek miłości wobec opuszczającej ten świat duszy tak bliskiego przyjaciela! Jakże potrzebna wtedy będzie twa najmądrzejsza, wierna i pilna pomoc! Ci, którzy są zupełnie nieprzygotowani i niezdatni do tego aby umrzeć, nie mogą zbyt wiele uczynić aby przygotować czy pomóc drugim. Ci jednak, którzy żyją jako dziedzice nieba i obcują na ziemi jako współpielgrzymi do ziemi obiecanej, mogą pomóc i wzajemnie zachęcać swe dusze, oraz rozstać się radośnie w godzinie śmierci, oczekując niechybnego ponownego spotkania się w życiu wiecznym.</p>
<p>Richard Baxter (1615-1691) jeden z najsłynniejszych purytan. Niniejszy tekst jest próbką praktycznej i wymiernej pobożności purytańskiej.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Zarys historii protestantyzmu]]></title>
<link>http://proteologia.wordpress.com/?p=82</link>
<pubDate>Thu, 06 Mar 2008 14:38:36 +0000</pubDate>
<dc:creator>mateuszw</dc:creator>
<guid>http://proteologia.pl.wordpress.com/2008/03/06/zarys-historii-protestantyzmu/</guid>
<description><![CDATA[Autor: Mateusz Wichary
Prekursorzy. Protestantyzm nie wziął się z powietrza. Najważniejszymi pos]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Autor: Mateusz Wichary</strong></p>
<p><strong>Prekursorzy</strong>. Protestantyzm nie wziął się z powietrza. Najważniejszymi postaciami, które w okresie średniowiecza zapowiadały Reformację <!--more--> XVI w., mając poglądy uznawane dziś za protestanckie, byli: Jan Wiklief, żyjący w II połowie XIV w. (jego zwolennicy nazywani byli lollardami, ubogimi kaznodziejami) i Jan Hus, który w 1414 r. został spalony na soborze w Konstancji pomimo obietnicy bezpieczeństwa (jego uczniowie to husyci). Poglądy te to przede wszystkim postulat powrotu do Pisma Świętego w teologii a także udostępnienie Pisma Świętego zwykłym chrześcijanom w języku ojczystym. Jeśli chodzi o wieki wcześniejsze, to również m.in. poglądy wielu teologów pierwszych trzech wieków oraz św. Augustyna w dużej mierze pokrywały się z poglądami protestantów.</p>
<p><strong>Wiek XVI<br />
</strong>Protestantyzm to ruch religijno-społeczny który zyskał swą nazwę ze względu na protest przeciwko sytuacji w średniowiecznym kościele katolickim. Protest ten polegał przede wszystkim na:<br />
- <strong>powrocie do Pisma Świętego</strong>, jako źródła wiary (patrz: zasada sola Scriptura). W dużym zakresie postulat ten pokrywał się z ogólnym hasłem Renesansu powrotu do źródeł (ad fontes)  i na początku nie był on realizowany jedynie przez protestantów; przeciwnie, jeśli chodzi o teologię, to rozpoczął jego realizację Erazm z Roterdamu, przez pierwszy nowożytny przekład Nowego Testamentu z greki. Ale to właśnie protestanci odważyli się na konsekwentną realizację tego hasła w odnowie Kościoła. Sięgnięcie do Pisma Świętego ujawniło wiele doktrynalnych i praktycznych wypaczeń i błędów w ówczesnym kościele katolickim, na których zmianę czy poprawę nie był on wtedy gotowy. Protestanci natomiast owszem, co spowodowało pojawienie się tej nowej tradycji w chrześcijaństwie.<br />
- <strong>sprzeciwie wobec różnych praktycznych nadużyć w kościele</strong>. Między innymi traktowania odpustów jako intratnego źródła dochodu zamiast służby Bożej - to właśnie nadużycie dało impuls Lutrowi w 31 października 1517r. do przybicia w Wittemberdze 95. tez Reformy Kościoła, które następnie zaczęto drukować-  i które stały się przez to początkiem Reformacji w Niemczech. Datę tą symbolicznie uznaje się za początek Reformacji; przez wiele kościołów oraz protestanckich krajów dla jej upamiętnienia obchodzi się Święto Reformacji.</p>
<p>Luter nie był jednak jedyny. W tym samym mniej więcej czasie (ok. 1523r.)  Ulryk <strong>Zwingli</strong> rozpoczyna reformę kościoła w Zurychu (stąd ruch ten nazywa sie <strong>reformacją szwajcarską, </strong>w odróżnieniu od lutrowej - niemieckiej) , wedle tych samych zasad, które niezależnie od niego postulował Luter. Te dwie postacie stworzyły dwa pierwsze wyznania protestanckie:<br />
- <strong>luteran</strong>, nazywanych również ewangelikami augsburskimi (od Ewangelii i Augsburga, który był miejscem, gdzie przyjęto kluczowe dla tego kościoła wyznanie wiary - Konfesję Augsburską 1530r.)<br />
- <strong>kościół reformowany</strong>, zwany również <strong>kalwińskim</strong>. Choć to Ulryk Zwingli rozpoczyna historię Kościoła reformowanego, to Jan Kalwin, reformator działający w łonie tego kościoła około 20-30 lat później w Genewie, będzie miał na jego ukształtowanie się największy wpływ, co widać- w przyjętej później nazwie. Genewa, której kościołowi przewodził, stała się największym centrum misyjnym protestantyzmu (stąd pojawiające się określenie <strong>reformacja genewska</strong>). Tu przyjeżdżało na nauki i stąd wyjeżdżało aby reformować- kościół setki protestanckich przywódców i misjonarzy, między innymi <strong>John Knox</strong>, który w latach 60. wprowadzi Kościół reformowany jako religię państwową w Szkocji, czy reformatorzy holenderscy.</p>
<p>Należy jeszcze zwrócić uwagę, jako na trzecie skrzydło protestanckich przemian (w części przynajmniej) tych czasów - na <strong>anababptyzm</strong>. Pod nazwą tą (biorącą się z praktyki powtórnego chrztu) kryło się bardzo dużo różnych ruchów, w różnice między którymi w tamtym czasie nikt nie wnikał, a to dlatego, że samo przekonanie o konieczności chrztu na wyznanie wiary było dla pozostałych kościołów nie do przyjęcia. Wśród anabaptystów byli antytrynitarze (czyli osoby kwestionujące Trójcę Świętą), ruchy przypisujące sobie otrzymanie nowego objawienia, ale również bardzo gorliwi  chrześcijanie, których zasadniczą i jedyną różnicą względem (pobożnych) luteran czy kalwinów było właśnie przekonanie o tym, iż chrzest powinien być świadomym działaniem, wynikającym z wiary, a nie obrzędem któremu poddaje się nieświadome niczego niemowlęta. Chrzest niemowląt z tego powodu uważali za bezwartościowy (patrz zasada sola fide). Duża część owych chrześcijańskich anabaptystów zasiliła wkrótce szeregi kościoła reformowanego, ze względu na bardzo intensywne działania Kalwina mające na celu zyskanie tego ruchu dla swego kościoła. Wielu z nich jednak prześladowano i wielu wskutek tego zginęło; wielu odnalazło swego przywódcę w Menno Simmonsie, który uformował ich w jednolity ruch - kościół <strong>mennonitów</strong>, który przetrwał do dziś.</p>
<p>W XVI wieku pojawia się również <strong>anglikanizm</strong>. Anglikanizm w 1534r. powstał jako narodowy kościół katolicki - a więc kościół, który za głowę swą uważał nie papieża, ale Króla/Królową Anglii, zachowując przy tym wszystkie pozostałe nauki kościoła rzymskokatolickiego. Wkrótce jednak (od 1549r. - reformy liturgicznej) idee protestanckie zaczęły wpływać na kościół anglikański, co spowodowało reformy wprowadzone w tym właśnie duchu.</p>
<p>Należy również wspomnieć o rzymskokatolickiej reakcji na protestantyzm, czyli <strong>kontrreformacji</strong>. Przede wszystkim wyraziła się w zwołaniu i decyzjach <strong>Soboru Trydenckiego</strong> (1545-63) oraz powstaniu zakonu <strong>jezuitów</strong>, paramilitarnej formacji, której głównym celem była walka z protestantyzmem (dość skuteczna).</p>
<p>Jeśli chodzi o <strong>Polskę</strong>, to Reformacja niestety w naszej ojczyźnie była głównie ruchem społecznym; nie wynikała w większości z prawdziwej przemiany duchowej. W Polsce obserwujemy trzy najważniejsze ruchy protestanckie: Luteran, Kalwinów i Braci Czeskich. <strong>Bracia Czescy</strong> to potomkowie zwolenników Husa, którzy w czasie Reformacji ujawnili się i w naturalny sposób przyłączyli do reformacyjnych wyznań; w Polsce zostali w końcu wchłonięci przez Kościół reformowany.</p>
<p>Dodatkowo, w Polsce działali, wyłoniwszy się z Kościoła Reformowanego <strong>bracia polscy</strong>, czyli ruch antytrynitarny, zwany również <strong>socynianami</strong>, od nazwiska najważniejszego przedstawiciela i teologia tego ruchu, Augusta Socyna. Po około 100 latach, na skutek prześladowań (wymierzonych we wszystkie nie-katolickie kościoły) uciekli do Holandii, a stamtąd duża część z nich do USA. W Polsce ciągle istnieje ruch nawiązujący do tej tradycji teologicznej.</p>
<p><strong>Wiek XVII</strong></p>
<p>Wiek XVII to na kontynencie europejskim okres raczej regresu po burzliwym wieku XVI. Natomiast na wyspach brytyjskich i w Ameryce to okres tworzenie się nowych dynamicznych ruchów protestanckich.</p>
<p><strong>Purytanie</strong>. Purytanie to powstały na przełomie XVI i XVII wieku ruch w łonie kościoła anglikańskiego, którego zdaniem zmiany XVI wieku nie zaszły wystarczająco daleko. Purytanie to również surowa i głęboka pobożność - w tym sensie do dziś można mówić o pewnych zborach czy ruchach protestanckich, że są purytańskie.</p>
<p>Purytanie mieli wielki wpływ na historię. Po pierwsze, to właśnie purytańscy uciekinierzy z 1620 r. byli twórcami zrębów państwowości i konstytucji przyszłego USA. Po drugie, ze względu na ich wpływ powstało w 1646 r. Westminsterskie Wyznanie Wiary - jedno z najważniejszych protestanckich wyznań wiary w historii, tworzone w czasie, gdy właśnie purytanie pod wodzą Oliviera Cromwella przejęli władze w Anglii. Po trzecie, z purytan właśnie powstała większość niezależnych wyznań protestanckich, które stanowią dziś większość kościołów w całym protestantyzmie. Ich charakter i przekonania, np. bezkompromisowość w sprawach doktryny i pobożności, wywrą wielki wpływ na następne pokolenia.</p>
<p><strong>Baptyści</strong>. Baptyści powstali z dwóch źródeł: wpływu mennonitów na religijnych uciekinierów z Anglii i purytan, którzy doszli do przekonania o konieczności chrztu na wyznanie wiary, z powodów tych samych co pobożni anabaptyści. Pierwszy zbór powstał w Anglii w 1611 roku (lub 1609 w Holandii), ale prawie jednocześnie również w USA. Najstarszym wyznaniem wiary baptystów jest <strong>Londyńskie Wyznanie Wiary z 1689</strong> r. - purytańskie i kalwińskie w duchu, baptystyczny odpowiednik Westminsterskiego. Baptystą był również <strong>John Bunyan</strong>, twórca pierwszej powieści - <strong>Wędrówki Pielgrzyma</strong> - i wieloletni więzień za wiarę.</p>
<p><strong>Pietyści</strong>. W latach 70, Jakub Spener zapoczątkował odnowę w już w tym czasie skostniałym luterańskim kościele. Jest ojcem pietyzmu, ruchu wewnątrzkościelnej odnowy, opartej na przekonaniu o konieczności osobistej wiary i oddania Chrystusowi, którego aktywność polega przede wszystkim na poza-nabożeństwowej działalności - spotkaniach modlitewnych i biblijnych. Pietyści istnieją w luteranizmie do dziś. Z nich również powstaną m.in. bracia herrnhuccy, czyli morawscy; będa mięc również znaczący wpływ na ukształtowanie się charakteru metodyzmu.</p>
<p>W XIX wieku pietystyczni niemieccy osadnicy w Polsce oraz wRosji rozpoczną ruch <strong>sztundystów</strong> (od Bibel-stunde:  godzina biblijna), który stanie się zarzewiem kościoła baptystycznego  a potem i XX wiecznych protestanckich kościołów na tych terenach (od Polski do Zakaukazia i Uralu).</p>
<p><strong>Wiek XVIII<br />
</strong>Wiek XVIII to wiek przebudzenia i początków misji.</p>
<p>W latach trzydziestych nastąpiło wyjątkowe poruszenie duchowe, nazywane przebudzeniem, po części niezależnie, a po części ze względu na wpływ kilku różnych grup na siebie.</p>
<p><strong>Bracia Morawscy</strong>. W 1727 r. w dobrach hrabiego <strong>Zinzendorfa</strong> w <strong>Herrnhut</strong> na Morawach (Czechy) pośród ludności, która pochodzi głównie z różnych prześladowanych mniejszości religijnych następuje przebudzenie. Ludzie wyznają swe grzechy; nie interesuje ich nic innego jak tylko uczestniczenie na nabożeństwach, miłość do Chrystusa i troska o zbawienie duszy; cechuje ich niezłomna ufność Bogu i wielkie pragnienie uwielbienia Go poprzez swoje życie. W oczywisty sposób wpływa to na ich jakość życia, ale nie tylko. Bracia morawscy są pierwszymi protestanckimi misjonarzami. Kilka grup misyjnych, złożonych z kilku rodzin, wyjeżdża w różne odległe zakątki świata, aby głosić ewangelię o Chrystusie.</p>
<p>Jedna z nich na statku płynącym do Ameryki spotyka Johna Wesleya, bardzo religijnego, ale jak się okaże wciąż nienawróconego człowieka. Po rozmowie z nimi oraz ze względu na świadectwo ich zachowania podczas burzy Wesley prawdziwie podporządkowuje swe życie Bogu.</p>
<p><strong>Przebudzenie w Ameryce</strong>. Tymczasem w 1735 r. w Massachusets, kolonii założonej przez purytan, obecnie niestety już zobojętnniałej religijnie, w mieście Northampton wybucha przebudzenie pod wpływem nauczania <strong>Jonathana Edwardsa</strong>. Jest to bardzo surowy i pobożny kaznodzieja; wzywa do nawrócenia i sprawdzania serca. W Anglii natomiast zyskuje wielki posłuch<strong> John Whitefield</strong>, kaznodzieja, który pierwszy wyszedł na ulice, pola, wiejskie targi, aby głosić ewangelię. Potrafił przemawiać tak donośnie, że bez sprzętu nagłaśniającego słyszało go często i 20.000 słuchaczy, a głosu i sposobu przemawiania zazdrościli mu najlepsi aktorzy tego czasu.</p>
<p><strong>Metodyzm</strong>. Dołącza do niego nawrócony <strong>John Wesley</strong> i jego brat <strong>Charles,</strong> twórca ponad 2000 hymnów, których śpiew miał kolosalny wpływ na tożsamośc i kształtowanie się nowego ruchu. John stanie się  człowiekiem organizującym nowonawróconych w Anglii i Ameryce w grupy metodystyczne - od ang. methode - czyli dyscyplina; porządek. Grupy te zgromadzały się dla pogłębiania znalezionego nowego życia. Wkrótce staną się nowym wyznaniem - metodystami; najpierw w USA, a następnie w Anglii, tu dopiero po śmierci Wesley’a, który był do końca duchownym anglikańskim.</p>
<p>Przebudzenie to trwa co najmniej kilkanaście lat a skutki są znacznie dłuższe. W Wielkiej Brytanii skutkiem jest metodyzm i powstrzymanie ruchów rewolucyjnych. Prawdopodobnie gdyby nie to przebudzenie, w Anglii powtórzyłby się scenariusz francuski (rewolucja). W Ameryce wpływa na kościoły przede wszystkim prezbiteriańskie (kalwińskie), ale i baptystyczne.</p>
<p><strong>William Carey</strong>. W 1793 r. baptysta William Carey jako pierwszy wyrusza na misję poza tzw. świat chrześcijański, czyli do pogan w Indiach. Da to impet dla   nieprzerwanego od tego czasu ruchu misyjnego wśród protestantów.</p>
<p><strong>Wiek XIX</strong><br />
To wiek zarówno dalszych wspaniałych przebudzeń i wielkiego rozwoju misji, jak i początku liberalizmu - wewnętrznego raka opartej na zasadach Reformacji wiary i pobożności protestanckiej.</p>
<p><strong>Rozwój działań misyjnych</strong>. W XIX wieku powstało około 100 towarzystw misyjnych. Najważniejsze postacie misji tego okresu to <strong>Huddson Taylor</strong> (wyjazd na misję w 1854 r.), który nazywany jest „apostołem Chin”, gdyż zaniósł ewangelię w samo serce tego wielkiego kraju, całkowicie zewnętrznie utożsamiając się z tym narodem. Druga to <strong>David Livingstone</strong>, który był misjonarzem w Afryce, tamże się zagubił, następnie został odnaleziony, a wszystko to opisał w bardzo poczytnej książce, która miała wielki wpływ na innych w podejmowaniu podobnych decyzji.</p>
<p><strong>Drugie Wielkie Przebudzenie</strong>. Drugie wielkie przebudzenie rozpoczyna się w latach 30. trwa co najmniej 20 lat (różnie na różnych terenach) i związane jest znów z działaniem kilku różnych osób.</p>
<p>Azael <strong>Nettelton</strong> jest dziś najmniej znanym, choć niesłusznie, kaznodzieją tamtego czasu. Był człowiekiem skromnym, ale o wielkiej sile i trwałości oddziaływania. Wywarł wielki wpływ na Amerykę, bowiem nawróceni przez niego ludzie w 90% zachowywali swą wiarę do końca.  Charles <strong>Finney</strong> jest człowiekiem, któremu przypisuje się sporo osiągnięć Nettletona; najbardziej znanym przywódcą przebudzeniowym w Ameryce w XIX wieku. % jego nawróconych jest zbliżony do odwrotności proporcji Nettletona.  Jest również moim zdaniem niechlubnym wynalazcą tzw. new measures, czyli nowego sposobu klasyfikacji osób jak nawróconych. Do jego czasu przebudzenie i nawrócenia oceniano  po faktycznym przyroście osób w kościołach i ich wytrwaniu oraz oddaniu. Po nim ilością tzw. „decyzji” o pójściu za Chrystusem (warto o tym pamiętać, gdy czyta się o 30.000 nawróconych osób przez Finneya), niezależnie od tego, co się z nimi później działo. Problemy z kryterium nawrócenia powstałe przez Finneya są w protestantyzmie obecne do dziś. Innym znanym ewangelistą był D.W. <strong>Moody</strong>, który dzialal zarówno w Ameryce jak Wielkiej Brytanii.</p>
<p>W samej Wielkiej Brytanii działał natomiast baptysta Charles <strong>Spurgeon</strong>, nazywany „księciem kaznodziejów”, który w krótkim czasie powiększył swój londyński zbór z niecałych 100 do kilku tysięcy osób. Co ważniejsze, jego kazania rozchodziły się i były drukowane w największych gazetach po obu stronach Atlantyku w dziesiątkach tysięcy. Niektóre z nich są popularne do dziś. W Polsce w I połowie XX wieku cieszyły się popularnością Jego krótkie rozważania na każdy dzień znane jako "Klejnoty obietnic Bożych" oraz "Gawędy Jana Oracza" - rolnicze przypowieści na biblijne tematy.</p>
<p><strong>Ruchy uświęceniowe</strong>. W krajobrazie ruchów i trendów w protestantyzmie XIX wieku pojawiają się dwie nowe tendencje. Ruch uświęceniowy to grupy chrześcijan przekonanie (przez Johna Wesleya), iż istniej jakiś sposób na całkowitą świętość, czyli zupełne nie-grzeszenie. W swych poszukiwaniach sposobu na osiągnięcie tego stanu (tzw. doświadczenie Drugiego Błogosławieństwa - <strong>Second Blessing</strong> - koncepcja, która pojawi się jako Chrzest Duchem w XX w. u Zielonoświątkowców) próbowali różnych dziwnych rzeczy, skutkiem czego głoszenie ewangelii i kampanie ewangelizacyjne zaczęły zamiast skupiać się na ewangelii, skupiać się na wywoływaniu emocji; pobudzenia; ekstazy. Z czasem duchową przemianę zaczęto utożsamiać z odczuwaniem pewnych emocji; zatracono nacisk na konieczność przyjęcia ewangelii oraz na wymiar etyczny nawrócenia i akcent na praktyczną bojaźń Bożą.</p>
<p><strong>Ruchy eschatologiczne</strong>. Ruchy eschatologiczne to różnego rodzaju grupy chrześcijan zainteresowane tym, kiedy przyjdzie Jezus Chrystus i po czym poznać to, że przyjdzie. Głównym ich dokonaniem były różne skomplikowane teorie modele i obliczenia tego, czemu Chrystus ma wrócić akurat w tym, a nie innym roku. Właśnie w takiej atmosferze rodzą się <strong>Mormoni</strong> i <strong>Świadkowie Jehowy</strong> - dwa ugrupowania religijne, które ostatecznie ogłaszają własne źródła prawdy (odpowiednio Księgę Mormona i materiały Towarzystwa Strażnica), <strong>rezygnują z protestanckiej teologii</strong> i rozpoczynają istnienie na własny rachunek. Kościołem również powstałym przez ów wpływ i noszącym na sobie jego znamię choć ciągle mieszczącym się (przynajmniej w dużej części) w łonie protestantyzmu są <strong>Adwentyści Dnia Siódmego</strong>. Choć mają kilka dziwnych przekonań, które odróżniają ich od pozostałych protestantów, zachowali najważniejsze zasady protestanckie.</p>
<p><strong>Ruch braterski</strong> i <strong>Armia Zbawienia</strong>. W tym samym czasie powstają dwa nowe odłamy protestantyzmu. Ruch braterski (J.N <strong>Darby</strong> to kluczowa postać) to kościół powstały wśród kupców i marynarzy, którzy w kontrze do dość szczegółowych i żmudnych przygotowań przed ordynacją w innych wyznaniach doszli do wniosku, że w ogóle urzędu pastora nie potrzebują. Armia Zbawienia została założona jako przez W. <strong>Bootha</strong> jako paramilitarny ruch, mający na celu działanie charytatywne.</p>
<p><strong>Narodziny liberalizmu</strong>. Liberalizm to dziecko oświecenia, a wnuk renesansu. Pojawił się w łonie istniejącego niezależnie od osobistej wiary „wiernych” niemieckojęzycznego luteranizmu. Można ogólnie scharakteryzować go jako praktyczne odejście od zasady sola Scriptura na rzecz przyjącia nauki i naturalistycznego światopoglądu jako ostatecznego autorytetu. Oznaczało to przekonanie, iż z perspektywy tak rozumianej nauki należy patrzeć na wszelkie prawdy wiary chrześcijańskiej i treść Pisma Świętego, wątpić więc i w to, iż jest Słowem Bożym; również, w cuda, datę i sposób powstania świata, historyczność postaci, datowanie powstawania ksiąg biblijnych, itp. Ruch ten zaczął skromnie, od podważania takich spraw jak mojżeszowe autorstwo Pięcioksięgu, ale ostatecznie w ciągu niecałych 80 lat zaprzeczył wszystkim możliwym przekonaniom i prawdom wiary. Jednocześnie zgodnie z duchem czasów uważał się za reprezentanta obiektywnego sposobu poznawania świata; jedyne „poważne” podejście do spraw wiary. Jego wpływ rósł stopniowo; w latach 20. XX wieku praktycznie przejął kontrolę nad wszystkimi protestanckimi uniwersytetami i seminariami. Choć zawsze istniał protestantyzm wierny zasadom Reformacji, dopiero niedawny kryzys modernizmu spowodował, iż na „dokonania” reprezentantów tego ruchu zaczyna się bardziej powszechnie patrzeć krytycznie.</p>
<p><strong>W Polsce wiek XIX</strong> zapoczątkował ożywienie w protestantyzmie. To okres (2 połowa) kiedy na ziemie polskie docierają z dwóch stron <strong>baptyści</strong>: jedni z Rosji a drudzy z Niemiec.</p>
<p><strong>Wiek XX<br />
</strong>Wiek XX to okres wielkich przemian. Ciężko na razie jakoś jednoznacznie je określić.</p>
<p><strong>Misja</strong> rozwija się tak szybko, jak nigdy dotąd. <strong>Biblia tłumaczona</strong> jest na wszystkie języki świata, głównie dzięki <strong>Misji Wilkliefa</strong>. Mnóstwo plemion właśnie w XX wieku 1x dowiaduje się o ewangelii. W końcu, towarzystwa misyjne próbują przedostać się z ewangelią do świata islamskiego. Choć nie jest to łatwe, zaczyna przynosić pierwsze sukcesy.</p>
<p><strong>Serce protestantyzmu przesuwa się na Wschód i Południe</strong>. Zarówno w samej Europie: Europa Zachodnia jest już w większości tylko tradycyjnie protestancka (i chrześcijańska). Kontynent, który ewangelizował pozostałe, obecnie sam potrzebuje ewangelizacji! Protestanci obecnie w Europie najlepiej rozwijają się w <strong>Rumunii</strong>, na <strong>Ukrainie</strong> i w <strong>Rosji</strong> - krajach, gdzie jeszcze 150 lat temu nikt o protestantach nie słyszał. Protestantyzm dociera równiez z wielkim sukcesem do <strong>Indii</strong>, <strong>Korei</strong> i <strong>Chin</strong>. W Korei istnieją największe zbory protestanckie. W ciągu 100 lat od 0% do 20% społeczeństwa wzrósł odsetek ewangelicznych protestantów. W Chinach co się dzieje, do końca nie wiadomo, ale wiadomo, że dzieje się bardzo dużo.</p>
<p>Jesli chodzi o południe - protestanci sa najdynamicznejszym ruchem religijnym <strong>w Ameryce Południowej</strong>. W wielu krajach zupełnie już formalny katolicyzm jest obecnie wypierany przez protestanckie grupy, obecnie głównie charyzmatyczne. W <strong>Brazylii</strong>, <strong>Chile</strong>, czy <strong>Argentynie</strong> ewangeliczni protestanci stają się jednym z najaktywniejszych segmentów społeczeństwa, wpływając ozywczo na gospodarkę i politykę.</p>
<p>Pojawiają się nowe ruchy: ruch <strong>zielonoświątkowy</strong> i <strong>charyzmatyzm</strong>; odradza <strong>kalwinizm</strong> i <strong>konserwatyzm</strong> (fundamentalizm a następnie ewangelikalizm). Wiek XX kończy się - moim zdaniem - choć efektownie - to nie bez oznak możliwości kolejnego regresu.</p>
<p><strong>Pierwsze 20 lat</strong> XX wieku to zupełny <strong>zastój</strong> w łonie protestantyzmu spowodowany tryumfem liberalizmu. Na ów liberalizm pojawią się przynajmniej trzy różne reakcje:</p>
<p><strong>Ruch zielonoświątkowy</strong>. W 1906 r. w Los Angeles na Azusa Street w starej oborze zaczyna dość dziwnymi ekstatycznymi praktykami przemieszanymi z autentycznym poszukiwaniem Boga swe istnienie ruch zielonoświątkowy. Wyłania się z ruchu uświęceniowego; różni się od innych protestantów akcentem na osobiste przeżycia z Bogiem, oraz obecność nadprzyrodzonych darów duchowych - przede wszystkim mówienie w niezrozumiałym języku, rozumiane jako biblijny dar glossolalii. Wkrótce ruch krzepnie, i nie tracąc swego dynamizmu opowiada się jednoznacznie po stronie tradycyjnej protestanckiej teologii, a więc zasad Reformacji. Napięcie istnieje przede wszystkim na linii różnych prywatnych proroctw i objawień, oraz ich znaczenia. Czy są tak samo ważne jak Pismo Święte? Co z nowymi doktrynami, które w wyniku takich proroctw się pojawiają? Ostatecznie Ruch Zielonoświątkowy, w swym głównym przynajmniej nurcie, opowiada się za prymatem Pisma.</p>
<p><strong>Fundamentalizm</strong>. Nazwa pochodzi od broszurek, które zostały wydane dla celu powrotu do podstaw - fundamentów - wiary w latach 1910-15. Kościoły fundamentalne jasno opowiadają się za doktrynalną czystością; nie dopuszczają do rozwadniania nauczania przez liberalne poglądy. Oznacza to dla nich wyjście z głównego nurtu protestantyzmu, który w tym czasie płynął z niezbyt dobrym prądem. Tworzy również postawę obronną i niechęć do dyskusji ze światem naokoło.</p>
<p><strong>Neoortodoksja</strong>. To reakcja w łonie samego liberalizmu na marazm i pustkę liberalnej teologii. Karol Barth dochodzi do wniosku, że należy wrócić do konserwatywnych, ortodoksyjnych przekonań. Inaczej niż fundamentaliści jednak nie odrzuca on „prawd” liberalizmu. Nie ma wyjścia, uważa, trzeba się z nimi zgodzić. Ale, twierdzi, wciąż można wierzyć we wszystkie Biblijne dogmaty, choć nauka im przeczy. Jak? Nie pytając o ich istnienie w naszej rzeczywistości. One istnieją, i są bardzo ważne, choć są oderwane od historii. Dzieją się w nas; w nas istnieją. Choć cenię Bartha za szczytny cel i gorliwość, historia dowiodła, że taka dialektyka nie ma racji bytu.</p>
<p><strong>Ruch charyzmatyczny</strong>. W latach 60 i 90 pojawiają się dwa nowe ożywienia charyzmatyczne. Mają one ponadwyznaniowy charakter, oraz różnią się teologią (a w zasadzie: charakteryzują się brakiem tradycyjnie rozumianej teologii) względem ruchu zielonoświątkowego. Pojawiają się również dość dziwne nauki, m.in. o sukcesie, jako zawsze Bożej woli dla chrześcijan, o wierze w wiarę, o nowej strategii walki duchowej i potrzebie odnowienia urzędu apostołów (tematy te rozwijam gdzie indziej). Ze względu na ich niezgodność z zasadami protestantyzmu ruchom tym wróżę odejście od historycznego protestantyzmu i działanie na własną rękę.</p>
<p><strong>Ewangelikalizm</strong>. W oparciu o fundamentalizm rodzi się ewangelikalizm. Ewangelikalizm to ruch, który przejmuje teologię fundamentalną, ale nie fundamentalne zamknięcie na świat. Ewangelikalizm chce rozmawiać; chce być otwarty na świat. Ewangelikalizm stopił się w latach 50-60 z ruchem zielonoświątkowym (za obpólną zgodą i ze wzajemnym wpływem tych ruchów na siebie).</p>
<p>Owa otwartość oznacza w praktyce bardzo różne postawy. Teoretycznie miało to oznaczać po prostu współpracę z ludźmi, którzy mają zupełnie inne poglądy bez poświęcania własnych wartości; z czasem jednak okazało się, że taka postawa spowodowała zupełny brak przekonań w wielu sferach wśród ewangelicznych chrześcijan. W latach 70 autor taki jak Francis Schaeffer, a w 90. Charles Wells czy Andrew Murray przekonują, że otwartość ruchu ewangelicznego była tak wielka, że zaczęło być to trudne, by określić, kto jest w a kto poza. A ruch bez wyraźnej tożsamości albo rozpłynie się w niebyt, albo przekształci w coś zupełnie nowego, wyraźnego i klarownego.</p>
<p><strong>Dziś</strong>. Dlatego wydaje mi się, że właśnie obecnie przyszedł na to czas. Co będzie się działo nie wiem; ale wydaje mi się, ze coś nowego w protestantyzmie nastąpi. Wydaje mi się, że nastąpi polaryzacja przekonań i postaw. Ludzie idący za nowymi naukami zaczną coraz bardziej się unifikować; protestanci dalej opierający się na Piśmie Świętym prawdopodobnie w jakiś nowy sposób zaczną siebie określać.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Krótki Katechizm o Chrzcie (1659)]]></title>
<link>http://proteologia.wordpress.com/?p=68</link>
<pubDate>Tue, 04 Mar 2008 11:26:54 +0000</pubDate>
<dc:creator>mateuszw</dc:creator>
<guid>http://proteologia.pl.wordpress.com/2008/03/04/krotki-katechizm-o-chrzcie-1659/</guid>
<description><![CDATA[Krótki Katechizm o chrzcie
John Tombes, B.D.
Londyn, 1659 
Wprowadzenie angielskiego wydawcy (repri]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Krótki Katechizm o chrzcie<br />
John Tombes, B.D.<br />
Londyn, 1659</strong> <!--more--></p>
<p><strong>Wprowadzenie angielskiego wydawcy (reprintu Grace Chapel).</strong></p>
<p>Oto rzadki wgląd w dyskusję o chrzcie, która przeszła przez Anglię w latach XX. XVII wieku i która trwa i dziś. Po zadaniu pytania o udział niemowląt w przymierzu podczas swych wykładów katechetycznych w 1627r. w Magdelan Hall w Oksfordzie, John Thombes przez 15 lat rozmyślał i kształtował swe przekonania, aby w końcu dojść do credo-baptystycznych (chrzest wierzących) poglądów. Przez następne 17 lat walczył o sprawę credo-baptyzmu jako koniecznej reformy w Kościele Anglikańskim. Ten Krótki Katechizm został opublikowany jako ekstrakt z 32 lat rozmyślań na temat chrztu. Oto dojrzała i treściwa prezentacja sedna chrztu autorstwa Tombes’a.</p>
<p>Przez te 32 lata Tombes był przewodnim myślicielem w teologii tego zagadnienia. Rozpoczęło się to od publicznej dysputy z mądrym baptystą, który przekonał go, że 1Kor 7:14 nie jest podstawą pod chrzest niemowląt; następnie on sam publicznie debatował o chrzcie, również z Richardem Baxterem, wymieniał polemiczne listy z Marschallem i Ballie’m, pisał przeciwko ponad trzydziestu różnym zwolennikom chrztu niemowląt (paedobaptyzmu) swego okresu. Jego pisma są oparte na egzegezie, historycznie odpowiednie i teologicznie pouczające. Spośród wszystkich mężów w historii kościoła piszących o chrzcie, Tombes opublikował więcej niż którykolwiek z nich. Niestety dzieła jego zaginęły i są dziś niedostępne. Są pewne trudno zrozumiałe miejsca w jego myśli. Jednak, wciąż wielki pożytek płynie ze spędzenia czasu z człowiekiem, który stał się mym przyjacielem, choć już odszedł, Johnem Thombes’em, BD.</p>
<p>Mike Renihan, Grace Chapel.</p>
<p><strong>Krótki Katechizm o chrzcie</strong></p>
<p>Hbr 6:2: nauka o chrztach (BT)<br />
Łk 7:35. A usprawiedliwiona została mądrość przez wszystkie dzieci swoje.</p>
<p>Krótki Katechizm o chrzcie</p>
<p>Pytanie 1: Czy chrzest wodny jest ustanowiony przez Chrystusa, aby był udzielany cały czas przez Jego uczniów, aż do końca świata?<br />
Odpowiedź: Chrzest wodny jest Ustanowieniem Chrystusa, który ma być udzielany cały czas przez jego uczniów aż do końca świata; jak to wynika z Jego nakazu – Mt 28:19-20; Mk 16:15-16 – powinien łączyć się z głoszeniem ewangelii i czynieniem uczniami, przez głoszenie i uczenie ich zachowywania wszystkiego, co nakazał Chrystus; i w ten sposób ma być kontynuowany tak długo, jak mają one być kontynuowane, czyli do końca świata, jak dowodzi obietnica Chrystusa bycia z nimi aż do tej chwili. Byłaby ona próżna, gdyby te nakazane czynności nie miały trwać równie długo.</p>
<p>Pytanie 2: Czy koniec świata nie jest również końcem wieku?<br />
Odpowiedź: Widzimy, że Mateusz rozumie przez koniec świata ostatni czas, lub dzień, kiedy nastąpi oddzielenie dobrych od złych; tych, którzy mają być spaleni w ogniu i tych, którzy będą jaśnieć jak słońce, w tym, że w miejscach, gdzie Mateusz, używając tych samych form mowy (Mt 13:39, 40, 49 i Mt 24:3), nie może być rozumiany, że mówi o czymkolwiek innym.</p>
<p>Pytanie 3: Czy chrzest w Mt 28:19 nie może być rozumiany jako jakiś inny chrzest niż wodny?</p>
<p>Odpowiedź: Chrzest w tym fragmencie koniecznie musi być rozumiany jako chrzest wodny, ponieważ wszędzie, gdzie czytamy o działaniu Jana Chrzciciela lub Uczniów, które wykonywali lub które mieli wykonywać, chodzi o chrzest wodny, jak to widać w J 4:1,2 i wielu innych miejscach. Natomiast Apostołowie, przez swoja praktykę i polecenia – Dz 2:38, 41; 10:47-48 – ukazują, że tak właśnie rozumieli nakaz Jezusa [z] Mt 28:19; Mk 16:16.</p>
<p>Pytanie 4: Czy nie może tu chodzić o chrzest Ducha czy za wiarę?<br />
Odpowiedź: Nie może tak być rozumiany, ponieważ chrzczenie Duchem nigdzie nie jest przypisywane komukolwiek innemu, prócz Chrystusa – Mt 3:11; Łk 3:16. Nie jest również chrzest Duchem naszym obowiązkiem, który mamy spełnić, ale darem wolnej łaski Chrystusa; nie zwykłym dla wszystkich Uczniów Chrystusa, ale wyjątkowy dla niektórych. Natomiast wyznaczenie Apostołów na wykonawców chrztu za wiarę czyniłoby z nich prześladowców kościoła.</p>
<p>Pytanie 5: Dlaczego więc Paweł mówi, że nie posłał go Chrystus, aby chrzcił? 1Kor 1:16.<br />
Odpowiedź: Nie dlatego, że w ogóle nie był wyznaczony do tego, by chrzcić, bo gdyby tak było, nie ochrzciłby tych, których ochrzcił, 1Kor 1:14, 16, itd. Ale dlatego, że chrzest nie był najważniejszym zadaniem, jakie miał wykonać, tak jak gdy obmycie Wodą nie zbawia, jak powiedziano, 1P 3;21, ponieważ nie jest jedynym, czy najważniejszym sposobem zbawienia.</p>
<p>Pytanie 6: czym jest chrzczenie, które nakazał Jezus?<br />
Odpowiedź: Chrzest, który nakazał Jezus Chrystus, jest zanurzeniem Całego Ciała w wodę w Imieniu Ojca, Syna i Ducha Świętego, jak jest to widoczne w samym pojęciu chrzczenia oraz sposobie chrztu – wchodzeniu pod i wychodzeniu spod wody, Mt 3:16; Dz 8:38-39, oraz konieczności dużej ilości wody, J 3:23. Odzwierciedlanie, poprzez stosowany chrzest, śmierci i Zmartwychwstania Chrystusa, Rz 6:4; Kol 2:12 oraz świadectwa starożytnego Kościoła pierwszych wieków.</p>
<p>Pytanie 7: Czy pokropienie lub polanie wodą twarzy nie może być chrztem Chrystusowym?<br />
Odpowiedź: Ani Pismo, ani żaden ze starożytnych autorów nie nazywa chrztem pokropienia czy polania wodą twarzy; ani też żaden sposób praktykowania chrztu z pierwotnego okresu nie wspiera tego, stąd takowe pokropienie czy polanie wodą nie jest chrztem, który nakazał Chrystus.</p>
<p>Pytanie 8: Czym jest chrzczenie w Imie Ojca, Syna i Ducha Świętego?<br />
Odpowiedź: Nie jest tylko chrzczeniem [połączonym z ] wymienieniem tych Osób, ale wyznającym Ojca, Syna i Ducha Świętego jako naszego Mistrza i Nauczyciela, jak to wynika ze słów Pawła, 1 Kor 1:13. Co pokazuje, że jeśliby Koryntianie zostali ochrzczeni w imię Pawła, wyznaliby go ich mistrzem.</p>
<p>Pytanie 9. Czy są właściwie chrzczeni ci, którzy chrzczeni są w imię Jezusa Chrystusa, bez wymienienia żadnej innej osoby?<br />
Odpowiedź: Są, ponieważ chrzest w imię Jezusa Chrystusa i chrzest w Imię Ojca, Syna i Ducha Świętego, jest jednym, jak wynika z nakazu Dz 2:38 i praktyki, Dz 10:38, Dz 19:5. Choć wymienienie każdej z osób jest pełniejsze i właściwsze.</p>
<p>Pytanie 10. Czy osoby, które są chrzczone, powinny być zupełnie bierne w trakcie swego chrztu?<br />
Odpowiedź: Nie; ponieważ chrzest jest ich obowiązkiem wymaganym od nich tak samo, jako od chrzczącego, Dz 2:38. Pawłowi nakazano wstać, dać się ochrzcić i obmyć grzechy swoje przez wezwanie Imienia Pana, Dz 22:16.</p>
<p>Pytanie 11: Kto jest wyznaczony do chrzczenia?<br />
Odpowiedź: Ci, którzy są wyznaczeni do głoszenia Ewangelii, Mt 28:19; Mk 16:15-16.</p>
<p>Pytanie 12: Kogo wyznaczono im do chrzczenia?<br />
Odpowiedź: Tych, którzy pokutują ze swoich grzechów, wierzą w Jezusa Chrystusa i sa Jego Uczniami, Mt 28:19; Mk 16:16; Dz 2:38; Dz 8:37.</p>
<p>Pytanie 13: Czy niemowlęta nie były chrzczone, kiedy chrzczono całe domostwa, Dz 16:15, 33?<br />
Odpowiedź: Nie; ponieważ widać, że nie było tam niemowląt - Teksty pokazują, że nie były one ochrzczone, skoro Słowo Pańskie było głoszone wszystkim, którzy byli w domu, w. 32 i cały dom się cieszył z uwierzenia w Boga, w. 34, oraz w innym miejscu o wszystkich w domostwie jest powiedziane, iż czynili to, czego niemowlęta czynić nie mogą: Dz 18:8, Dz 10:2; 1 Kor 16:15, porównane z 1 Kor 1:16, J 4:53.</p>
<p>Pytanie 14. Czy działania i słowa Jezusa względem małych dzieci, Mt 19:14-15, Mk 10:14, 15, 16, Łk 18:16-17 nie są podstawą dla chrzczenia niemowląt?<br />
Odpowiedź: Nie; przeciwnie, argumentem przeciwko, skoro Chrystus tych małych dzieci ani nie ochrzcił, ani nie wyznaczył do chrztu.</p>
<p>Pytanie 15. Dlaczego niemowlęta nie powinny być chrzczone, skoro były obrzezywane?<br />
Odpowiedź: Powód, dla którego męskie niemowlęta były obrzezywane, był konkretny nakaz Boży, skierowany do Abrahama i jego domu ze względu na wyjątkowe cele, które miały się zrealizować w okresie przed Chrystusem, który nie odnosi się do chrztu, ani tez nie istnieje żaden nakaz aby praktykować chrzest zgodnie z zasadami praktyki obrzezania.</p>
<p>Pytanie 16: Czy chrzest nie zajął miejsca obrzezania, Kol 2:11-12, i nie ma być praktykowany tak jak ono?<br />
Odpowiedź: Słowa Apostoła nie wskazują na to, że nasz chrzest zajął miejsce żydowskiego obrzezania; nie mówi o żadnym fizycznym obrzezaniu oprócz obrzezania Chrystusa, o którym nie możemy powiedzieć, że nasz chrzest jest jego kontynuacją. Jest tu mowa o Duchowym Obrzezaniu, bez przypisywania mu tego, co należy tylko do Chrystusa, a chrzest jest wymieniony razem z wiarą, jako środkiem, poprze który jesteśmy w Chrystusie, oraz w Nim mając pełnię.</p>
<p>Pytanie 17: czy możemy powiedzieć, że mamy pełnię jak Żydzi, bez chrztu niemowląt?<br />
Odpowiedź: Nasza pełnia nie tkwi w tym, że sprawujemy różne obrządki w ten sam sposób, jak Żydzi, ale mamy pełnię przez to, że bez nich mamy wszystko w Chrystusie.</p>
<p>Pytanie 18: Czy więc nasze dzieci nie mają mniej korzyści niż miały ich dzieci Żydowskie?<br />
Odpowiedź: Nie; ponieważ obrzezanie było korzyścią jedynie okresową, oraz w porównaniu ze stanem pogan, którzy nie znali Boga; samo w sobie było ciężkim brzemieniem, Dz 15:10; Gal 1:2-3.</p>
<p>Pytanie 19. Dlaczego Żydzi więc tak bardzo na nim [obrzezaniu] się skupiali? Dz 15:1,5.<br />
Odpowiedź: Ponieważ zbyt mocno cenili Prawo, i nie znali wolności przez ewangelię.</p>
<p>Pytanie 20: Czy nie było to źródłem niepokoju dla wierzących Żydów, iż dzieci ich były nie ochrzczone i poza Przymierzem?<br />
Odpowiedź: Brak chrztu niemowląt nigdy nie był powodem do narzekania dla Wierzących w Nowym Testamencie, ani też przez to nie byli poza Przymierzem łaski.</p>
<p>Pytanie 21: Czy słusznym powodem pragnienia obrzezania dzieci wśród Żydów nie było to, że zgodnie z Przymierzem z Abrahamem, Rdz 17:7, był On Bogiem dla nich i ich potomstwa?<br />
Odpowiedź: W rzeczy samej, przyczyną obrzezania była funkcja znaku gwarantującego Przymierze zawarte z Abrahamem, Rdz 17:4-8, nie tylko obietnicy, w. 7. Jednak właściwym z formalnego punktu widzenia powodem rozróżniającym dlaczego jedni mają, a drudzy nie mają być obrzezani, było tylko i wyłącznie Boże Przykazanie, nie ich udział w Przymierzu; i tak Ismael, który nie był dzieckiem obietnicy, Rdz 17, 20-21, Rz 9:6-9 i ci, którzy znajdowali się w domostwie Abrahama, choć nie z jego potomstwa, zostało obrzezanych, oprócz kobiet i mężczyzn nie mających ośmiu dni.</p>
<p>Pytanie 22. Czy Przymierze z Abrahamem, w Rdz 17, nie było Przymierzem Łaski?<br />
Odpowiedź: Było, według ukrytego znaczenia Ducha Bożego; Przymierzem Ewangelii, Gal 3:16. Ale według jawnego sensu słów, było Przymierzem wyjątkowych korzyści dla naturalnego potomstwa Abrahama, i dlatego nie było czystym Przymierzem Ewangelii.</p>
<p>Pytanie 23. Czy dzieci wierzących nie dotyczy obietnica, że będzie Bogiem Abrahama i jego potomków? Rdz 17,7.<br />
Odpowiedź: Nie; o ile nie staną się potomstwem Abrahama zgodnie z wyborem łaski przez wiarę.</p>
<p>Pytanie 24: Czy obrzezanie było pieczęcią Przymierza Ewangelii? Rz 4:11.<br />
Odpowiedź: Fragment ten mówi o obrzezaniu wyłącznie Abrahama, które pieczętowało usprawiedliwienie z wiary, którą miał zanim został obrzezany, przez co zapewnił prawo do usprawiedliwienia dla wszystkich, nie będących obrzezanymi, którzy uwierzą tak jak on.</p>
<p>Pytanie 25: Czy sakramenty Kościoła Chrześcijańskiego w swej naturze nie są pieczęciami Przymierza Łaski?<br />
Odpowiedź: Pismo nigdzie tak ich nie nazywa, ani nie wspomina, aby tak był sens ich działania.</p>
<p>Pytanie 26: Czyż Piotr, Dz 2:38-39, nie wzywa Żydów do ochrzczenia siebie i swych dzieci, ponieważ obietnica łaski dotyczy wierzących i ich dzieci?<br />
Odpowiedź: Ci, do których wtedy przemawiał, nie byli jeszcze wierzącymi; i dlatego słowa Dz 2:39 nie mogą być rozumiane jako obietnica dla wierzących i ich dzieci, jako takich, ale jako obietnica skierowana do wszystkich, ojców i dzieci, ilu ich Pan, Bóg nasz, powoła. Nie są też wezwani do chrztu bez poprzedzającego go upamiętania, ani też obietnica nie jest potwierdzona jako odnosząca się do samego aktu chrztu, ale raczej jako przyczyna motywująca ich do nadziei na przebaczenie, pomimo tego, że ściągnęli na siebie i swe dzieci winę za przelanie krwi Chrystusa, Mt 27:25. Tak samo uczynił Józef, Rdz 50:19-21.</p>
<p>Pytanie 27: Czy dzieci wierzących nie są święte, świętością przymierza i dlatego nie powinny być chrzczone? 1 Kor 7:14.<br />
Odpowiedź: Niczego tutaj nie przypisuje się wierze wierzącego, ale więzi małżeństwa, która była jedynym powodem ich prawowitego wspólnego życia, i ze względu na którą jedynie jest to prawdą, że wszystkie dzieci tych rodziców, z których jeden uświęca drugiego, są święte, a reszta nieczysta, czyli z nieprawego łoża.</p>
<p>Pytanie 28: Czy dzieci wierzących spośród pogan nie powinny być wszczepione przez chrzest razem ze swymi rodzicami, tak jak dzieci żydowskie były przez obrzezanie? Rz 11:16-17.<br />
Odpowiedź: Wszczepienie tutaj odbywa się przez wiarę, zgodnie z wyborem; i dlatego nie oznacza [wszczepienia] rodziców i dzieci przez zewnętrzne ustanowienie, do kościoła widzialnego.</p>
<p>Pytanie 29: Czy niemowlęta wierzących nie są uczniami, poprzez wiarę swych rodziców odpowiednimi dla chrztu? Mt 28:19; Dz 15:10.<br />
Odpowiedź: Nie; albowiem uczniami są jedynie ci, którzy stali się nimi przez głoszenie im ewangelii, żadni inni nie są określani tym mianem, oprócz tych, którzy usłyszeli i przyjęli nauczanie. Natomiast włożenie na kark uczniów jarzma, Dz 15:10, odbywało się przez nauczanie braci, w. 1, i stad uczniów, w. 10, nie niemowląt.</p>
<p>Pytanie 30: Czy dzieci wierzących nie są członkami widzialnego Kościoła Chrześcijańskiego, przez Prawo i Ustanownienie, przez Bożą obietnicę, że będzie Bogiem dla nich i ich potomstwa, i nakaz oddania ich Bogu nie zniesiony?<br />
Odpowiedź: Nie istnieje takie Ustanowienie czy Prawo wymienione w Piśmie, albo wynikające z Praw Natury, ani też niemowlęta nigdzie nie są uważane za widzialnych członków Kościoła Chrześcijańskiego w Nowym Testamencie.</p>
<p>Pytanie 31: Czy Bóg nie przyrzekł, Rdz 22:16-18, obficie błogosławić każdego wierzącego, tak, ze wybrani rodzice posiadają zazwyczaj wybrane dzieci, i dlatego chrzest niemowląt nie jest odpowiedni?<br />
Odpowiedź: Obietnica nie należy do potomstwa żadnego z wierzących, oprócz Abrahama, którym są, Hbr 6:12-14, Gal 3:8-9, Dz 3:25, jak jest to wyjaśnione, jedynie prawdziwie wierzący w Chrystusa, którzy mają zostać ochrzczeni, nie ich potomstwo, dopóki sami dla siebie nie uwierzą.</p>
<p>Pytanie 32: Czy Chrystus nie wyznaczył, Mt 28:19, uczniom, aby chrzcili dzieci wraz z rodzicami, tak jak Żydzi czynili to ze swymi prozelitami?<br />
Odpowiedź: Jeśliby chrzest żydowski był wzorem dla chrześcijan, to Apostołowie tak by praktykowali, ale tak nie czynili, co pokazuje, że nie uważali, iż taki był zamysł Chrystusa.</p>
<p>Pytanie 33: Czy chrzest niemowląt nie jest wystarczający, jeśli jest potwierdzony późniejszym wyznaniem wiary?<br />
Odpowiedź: Nie jest wystarczającym spełnieniem przez nich posłuszeństwa nakazowi Chrystusa, który wymaga chrztu od każdej osoby, po jej własnym upamiętaniu i złożeniu wiary w Chrystusie, Mk 16:16, Mt 28:19, dz 2:38, Ef 4:5.</p>
<p>Pytanie 34: Co jest sednem chrztu?<br />
Odpowiedź: Złożenie świadectwa o upamiętaniu, wierze, nadziei, miłości i postanowieniu chrzczonego, by naśladować Chrystusa, Gal 2:27; Rz 6:3-4, 1 Kor 15:29, wezwawszy Imienia Pana, Dz 22:16.</p>
<p>Pytanie 35: Jak to się stało, że chrzest niemowląt stał się częsty w Kościołach Chrześcijańskich?<br />
Odpowiedź: Tak jak z komunią niemowląt, poprzez błędne zastosowanie J 6:53, tak chrzest niemowląt, około trzeciego wieku, przyszedł przez błąd z J 3:5. Panowała opinia, że przekazuje łaskę, i stąd jest konieczny dla zbawienia niemowlęcia od potępienia, za czasów Augustyna stał się powszechny, co wcześniej nie było tak częste.</p>
<p>Pytanie 36: Czy powoduje coś złego?<br />
Odpowiedź: Chrzest niemowląt posiada znaczący zły wpływ, gdyż utwierdza ludzi w przypuszczeniu, iż byli chrześcijanami przedtem zanim poznali Chrystusa i powstrzymuje mocno wpływ Reformacji na Kościoły Chrześcijańskie, zapełniając je nic nie pojmującymi i żyjącymi w grzechu członkami, oprócz wielkiego grzechu lekceważenia Bożego Ustanowienia.</p>
<p>Pytanie 37: Czy wszyscy, którzy sprzeciwiają się chrztowi niemowląt, nie okazują się ostatecznie nikczemnikami?<br />
Odpowiedź: Dzięki Bogu, doświadczenie dowodzi dokładnie czegoś odwrotnego, choć niektórzy z nich okazali się zwiedzeni, i popadli w wielkie błędy.</p>
<p>Pytanie 38: Czy istnieje jakaś korzyść z tego, że chrzci się osoby dojrzałe, którą się traci chrzcząc niemowlęta?<br />
Odpowiedź: Tak, gdyż poprzez chrzest są uroczyście zobowiązani do lgnięcia do Chrystusa, co jest silnym związaniem sumienia, kiedy dokonuje się w osobie świadomej, zgodnie z nakazem Chrystusa, oprócz pewności, jaką przez to zyskują Unii i zgodności z Chrystusem, sprawiedliwości i życia w Nim, Rz 5:3-4, Gal 3:26, 1 P 3:21.</p>
<p>Pytanie 39: Co maja czynić chrześcijanie, kiedy są [już] chrzczeni?<br />
Odpowiedź: Jednoczyć się ze sobą w społeczności Kościoła, chodzić zgodnie ze swym powołaniem, w posłuszeństwie tym, którzy są nad nimi wyznaczeni w Panu.</p>
<p>Pytanie 40: Czy osoby tak połączone mają odejść od tych, do których się przyłączyli, kiedy społeczność ta nie sprawuje właściwie nakazów zewnętrznych Ustanowień, lub też których Pastorzy je wykonują niezgodnie z Normą?<br />
Odpowiedź: Nie, chyba, że zło to jest w wierze, uwielbieniu czy dyscyplinie niezgodne z chrześcijaństwem, lub dobrem widzialnego Kościoła, lub jest niemożliwą do tolerowania formą ucisku, zachowywane z zatwardziałością, pomimo usilnych prób naprawienia tej sytuacji, do których każdy członek jest zobowiązany.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Szczęście Boga i Człowieka w teologii J.Pipera cz. II]]></title>
<link>http://proteologia.wordpress.com/?p=32</link>
<pubDate>Mon, 03 Mar 2008 10:49:00 +0000</pubDate>
<dc:creator>mateuszw</dc:creator>
<guid>http://proteologia.pl.wordpress.com/2008/03/03/szczescie-boga-i-czlowieka-w-teologii-jpipera-cz-ii/</guid>
<description><![CDATA[Autor: Mirosław Zawadzki
Cz. II. Szczęście Boga w refleksji J. Pipera 
1. Wprowadzenie
Kiedy Pipe]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Autor: Mirosław Zawadzki</strong></p>
<p><strong>Cz. II. Szczęście Boga w refleksji J. Pipera</strong> <!--more--></p>
<p><strong>1. Wprowadzenie</strong><br />
Kiedy Piper zastanawia się nad udziałem człowieka w szczęściu Boga, jego rozważaniom przyświeca stwierdzenie, że Bóg wtedy jest najbardziej przez człowieka uwielbiony, gdy ten jest maksymalnie szczęśliwy w Nim, co stara się podsumować stwierdzeniem, że człowiek będzie wtedy szczęśliwy w Bogu, gdy będzie wiedział, na czym polega szczęście Boga w samym sobie. Gdy mówi o szczęściu samego Boga stwierdza, że szczęście jest wielką częścią Jego chwały. Jedynie On jest prawdziwym szczęściem, nigdzie poza Nim szczęście nie istnieje. Jak pisał Augustyn: „Czegóż więc brakowałoby Tobie do szczęścia, który sam jesteś dla siebie szczęściem?” Piper twierdzi, iż fakt, że Bóg jest szczęśliwy, jest dla nas ludzi niezmiernie dobrą wiadomością. Bóg jest zadowolony z faktu bycia Bogiem. Jeżeli nie jest to prawdą, nikt nie mógłby spędzić wieczności z nieszczęśliwym Bogiem. Jeżeli Bóg jest nieszczęśliwy, to nie można też mówić o Ewangelii, która przecież jest Dobrą Nowiną.</p>
<p><strong>2. Doksologiczny charakter szczęścia Bożego</strong></p>
<p>Rozważania Pipera na temat szczęścia Boga biorą początek z 1 Tm 1,11 gdzie apostoł Paweł mówi o ewangelii „chwały błogosławionego Boga”. Piper w cytowanym przez siebie powyższym wersecie, w miejsce słowa błogosławionego, używa słowa szczęśliwego. Według niego użyte w oryginale greckie słowo makarios powinno być przetłumaczone w ten sposób. Grecko-polskie, interlinearne wydanie Nowego Testamentu tak oddaje ten werset: „Według dobrej nowiny chwały szczęśliwego Boga...” Szczęście Boga jest według Pipera mocno związane z Jego łaską. W Dz 17, 25, Bóg przedstawiony jest jako zupełnie samowystarczalny. Nie potrzebuje niczego od stworzenia. To On napełnia wszystko życiem i wszystkim, co potrzebne jest stworzeniu. On jest w centrum ewangelii, która jest ewangelią łaski. A łaska, jak pisze Piper, to przyjemność Boga, którą znajduje On w tym, że jest wywyższany. Jego wywyższenie ma natomiast swoją kulminację w dawaniu grzesznikom prawa do bycia szczęśliwymi w Nim.</p>
<p>Książka The Pleasures of God, w której Piper szczegółowo rozwija koncepcję szczęścia Boga, składa się z trzech części. W pierwszej Piper chce pokazać, iż szczęście Boga leży w Nim samym oraz Jego dziełach. W drugiej, koncepcja szczęścia Boga częściowo obejmuje człowieka, co szczegółowo będzie omówione w rozdziale następnym niniejszej pracy. W tej części książki zaakcentowana jest radość Boga z odpowiedzi udzielonej Mu przez człowieka. Wreszcie trzecia część, która jest też epilogiem książki, kładzie nacisk na to, że Bóg jest szczęśliwy, gdy daje człowiekowi szczęście, które ma w sobie. Poniżej zostaną omówione koncepcje szczęścia Bożego, opisane przez Pipera w poszczególnych częściach książki.</p>
<p>Część pierwsza, mówi o szczęściu Boga, jakie ma On w sobie i w tym czego dokonuje. Bóg jest szczęśliwy z powodu Jezusa Chrystusa, wszystkiego co robi, swojego stworzenia, swojej chwały.</p>
<p><strong>3. Szczęście Boga w Jezusie Chrystusie</strong><br />
Pierwszym i pierwszorzędnym powodem Bożego szczęścia jest szczęście, które ma On w swoim Synu. W relacji biblijnej na temat Przemienienia, znajdujemy takie oto stwierdzenie wypowiedziane przez Boga pod adresem Jezusa: „Ten jest Syn mój umiłowany, którego sobie upodobałem...” Bóg otwarcie deklaruje, że kocha oraz ma satysfakcję ze swojego Syna. Angielski przekład NKJV, z którego korzysta Piper, tak oddaje drugą część Mt 17,5. „...in whom I am well pleased”. Słowo pleased można przetłumaczyć jako zadowolony, usatysfakcjonowany, a w niektórych przypadkach, szczęśliwy. Słowo delight ma jeszcze bardziej emfatyczne znaczenie. Można je przełożyć na zachwyt, a nawet rozkosz. W greckim tekście użyte jest tu słowo eudokesa, które przez Pipera tłumaczone jest jako delight. W ten sam sposób tłumaczy je interlinearny przekład grecko-angielski. Kiedy Piper pisze o szczęściu nie ma na myśli szczęścia rozumianego w potocznym sensie, przez większość ludzi, którzy definiują szczęście jako coś, co się przytrafia, wydarza, coś co po prostu spotyka człowieka niezależnie od niego samego. Dla niego szczęście to radość. W tej pracy najczęściej używanym terminem będzie szczęście, ale Piper używa też innych określeń, takich jak radość czy przyjemność. Dlatego, gdy mowa jest o szczęściu Boga, synonimami dla określenia szczęścia będą słowa takie jak, radość, przyjemność czy zachwyt. Tak więc Bóg jest zachwycony swoim Synem i rozkoszuje się Nim. Jest szczęśliwy w Nim jak i z powodu Niego. Z powodu tego, iż jest Panem, ale też, że przyszedł, aby służyć. Piper wymienia jeszcze inne powody, dla których Bóg jest szczęśliwy w swoim Synu. To uczestnictwo Jezusa w stwarzaniu świata, unikalna więź Jezusa z Bogiem Ojcem, fakt, że pełnia Boskości zamieszkała w Nim.</p>
<p>Bóg jest zachwycony swoim Synem, ponieważ Jezus Chrystus jest obrazem niewidzialnego Boga (czyli Jego własnym), „jest odblaskiem chwały i odbiciem jego istoty...” Piper konkluduje swoje wywody na temat szczęścia Boga w swoim Synu stwierdzeniem, że szczęście Boga w Jezusie Chrystusie jest niczym więcej niż szczęściem Boga, jakie ma On w sobie samym. Jeżeli pełnia Boskości zamieszkała w Chrystusie, jeżeli to On jest obrazem niewidzialnego Boga, jeżeli On równy jest Bogu, no i w końcu, jeżeli On jest Bogiem, z tego wynika obraz Boga, który jest szczęśliwy w samym sobie i z powodu siebie. Bóg jest zachwycony samym sobą.</p>
<p>To dla Pipera bardzo ważne stwierdzenie. Wydaje się, że chodzi mu przede wszystkim o ukazanie Boga, który jest absolutnym centrum wszystkiego. Szczęście czy radość znajduje On w sobie samym, lub też w tym, co jest odbiciem Jego istoty.</p>
<p>Jednak taki obraz Boga przedstawiony przez Pipera może zrodzić pewne pytania. Na przykład można by zapytać, czy aby nie jest to obraz zapatrzonego w siebie narcystycznego Boga egoisty, który zadowolony i szczęśliwy jest tylko wtedy, gdy widzi samego siebie? Piper również dostrzega potencjalną możliwość postawienia mu podobnych pytań. Według niego, gdyby człowiek odnajdywał szczęście w spoglądaniu w lusterko, musiałoby to zostać uznane za próżność. Człowiek został stworzony do rzeczy daleko większej niż kontemplacja samego siebie. Jego przeznaczeniem jest kontemplacja Boga. Wszystko „mniej” będzie z jednej strony bałwochwalstwem, a z drugiej rozczarowaniem dla niego samego.</p>
<p>Jednak Bóg jest godny chwały ponad wszystko. Nie kochać Go i nie być zachwycony Nim jest wielką stratą dla człowieka i obrazą dla Boga. Według Pipera ta sama prawda tyczy się również Boga. Czy Bóg może kochać i zachwycać się czymś, co nie jest godne chwały ponad wszystko? Czy nie byłoby to bałwochwalstwem? Łamaniem zasad sprawiedliwości ustanowionej przez Niego? Dlatego uzasadnione jest stwierdzenie, że Bóg kocha i zachwyca się własnym pięknem i swoją doskonałością. W innej swojej książce Piper powołuje się na Jonathana Edwardsa, który twierdzi, że nic nie jest bardziej miłe Bogu niż wywyższać samego siebie. Piper podsumowuje to stwierdzeniem, że Bóg jest zachwycony byciem Bogiem. A ponieważ Jezus Chrystus jest Bogiem, to Boży zachwyt, czy jak to tłumaczy Biblia Tysiąclecia, Boże upodobanie, które ma On w swoim Synu, jest zachwytem dla samego siebie.</p>
<p>Ale dla Pipera wynika z tego faktu jeszcze jedna, niezwykle ważna według niego implikacja. Ta prawda jest fundamentem dla całej chrześcijańskiej nadziei. Jeżeli Bóg jest szczęśliwy z powodu swojego Syna, to jest też szczęśliwy z powodu tych, którzy są przez Jego Syna odkupieni.</p>
<p><strong>4. Szczęście Boga w Jego czynach</strong><br />
Następna koncepcja przedstawiona przez Pipera w pierwszej części The Pleasures... mówi o tym, że Bogu sprawia przyjemność wszystko, co robi. Innymi słowy, jest szczęśliwy z każdym swoim czynem oraz z powodu niego. Chodzi tu o Jego suwerenne działanie. Nie ma niczego, co sprawiałoby Mu przykrość. Nie ma niczego, co robi, a wolałby tego nie robić.</p>
<p>Właściwie nie ma tu wielkiej potrzeby streszczania tego rozdziału. Ale jest potrzeba dyskusji z Piperem. Jest potrzeba postawienia pytania, które co jakiś czas stawiane jest na przestrzeni dziejów Kościoła. Pytania, które było i jest dość istotną częścią dyskusji toczącej się między zwolennikami teologii kalwińskiej a zwolennikami teologii arminiańskiej. Jeżeli Bóg jest zadowolony z każdego swojego czynu, to czy Bogu sprawia przyjemność posyłanie ludzi do piekła? Czy wolno nam powiedzieć, że jest On z tego powodu szczęśliwy?</p>
<p>Westminsterskie wyznanie wiary wypowiada się na ten temat w sposób jednoznaczny: „Jest suwerennym władcą nad wszystkimi Swoimi stworzeniami. Używa ich według Swojej woli i robi dla nich i z nimi cokolwiek zapragnie.” To stwierdzenie nie odpowiada na pytanie o szczęście Boga, jednak w tym samym wyznaniu wiary czytamy także: „Wszystko co czyni jest wynikiem Jego niezmiennej, sprawiedliwej woli i służy Jego własnej chwale.” A szczęście, jak to zostało odnotowane powyżej, jest wielką częścią Bożej chwały.</p>
<p>Autor artykułu zamieszczonego na stronie internetowej krytykującego koncepcje przedstawione przez Pipera twierdzi, że jeśli Bóg jest szczęśliwy we wszystkim, co robi - a więc i wtedy gdy wrzuca kogoś do piekła, to Piper prezentuje nam Boga podobnego do dziecka zabawiającego się lalką Barbi, które czasami znajdzie przyjemność po prostu niszcząc ją. W takim ujęciu, dla Pipera Bóg jest kimś, dla kogo wysłanie człowieka do piekła jest zaspokojeniem własnego pragnienia przyjemności i szczęścia.</p>
<p>W odpowiedzi Piper wskazuje na złożoność „emocjonalnego życia Boga”. Z jednej strony nie raduje się On ze śmierci żadnego grzesznika, a drugiej jest ona powodem Jego chwały, więc w tym sensie raduje się z niej. Dla zobrazowania tej idei Piper pyta, jak możemy wytłumaczyć fakt, że Bóg w każdej chwili wysłuchuje kilku milionów modlitw, jak w jednej chwili może współczuć tym, którzy cierpią, a jak radować się z tymi, którzy się radują? W jednej chwili obrażają Go grzechy popełniane na świecie, w tej samej chwili chwałę przynoszą Mu ci, którzy pokutują. Nikt nie potrafi odpowiedzieć na te pytania. Możemy tylko posuwać się tak daleko, na ile nam pozwala opis biblijny. A ten informuje nas, że Bóg w pewnym sensie nie ma przyjemności w śmierci bezbożnego, a w pewnym ma. W swoim komentarzu do pracy J. Edwardsa The End for Which God Created the World, Piper przywołuje wypowiedź Edwardsa na ten temat. W swojej wypowiedzi Edwards oparł się on na fragmencie Rz 9,22-23. Według Edwardsa ten fragment wyraźnie sugeruje, że gniew Boga nad bezbożnymi ma w konsekwencji objawić Jego chwałę.</p>
<p>Znany dogmatyk Bruce Milne twierdzi, że Pismo umieszcza zło i cierpienie w kontekście przyszłego tryumfu Bożych zamiarów względem ludzkości. Według niego grzech, cierpienie ani zło nigdy nie były elementem Bożego zamiaru względem ludzkości ani też nie są stałym elementem jego istnienia. Są one raczej czymś chwilowym, czymś, co nie będzie mieć miejsca w ostatecznej realizacji Bożych planów.</p>
<p>Apologia Konfesji Augsburskiej rzecz tę ujmuje w następujący sposób. Istnieją „dwa naczelne działania Boga”, mianowicie „przerazić oraz usprawiedliwić i ożywić przerażonych” - to odpowiednio Zakon i Ewangelia. Pierwsze jest Jego „obcym, niewłaściwym działaniem”, drugie Jego „własnym, właściwym działaniem”. Gniew nie jest więc drugą istotą Boga, lecz cieniem Jego istoty, która jest miłością. „Ale jako cień, bez którego światło Jego łaski nie świeci, jest on konieczny”.</p>
<p>Z kolei Karol Barth pisze, że to czym jest w swej łasce Bóg, jest esencją wszystkiego, co można nazwać możnością, wolnością oraz możliwością. „Moc Boga nie jest jakąś mocą bez charakteru. Dlatego te wszystkie pytania typu: czy aby Bóg mógłby sprawić, by dwa razy dwa równało się pięć, i temu podobne są tak bezprzedmiotowe, bowiem kryje się za nimi abstrakcyjne pojęcie możności.” Można tu pokusić się o jeszcze inną odpowiedź, którą proponuje Cornelius Van Til. Zarzuty podobne tym, przedstawionym przez powyżej cytowanego autora strony internetowej są, jak twierdzi, próbą logicznego zrozumienia natury Boga, „nie rozróżniając jasno pomiędzy istnieniem, jakie On ma sam w sobie, a Jego relacją do świata”, dalej twierdząc, że „człowiekowi jako stworzeniu i grzesznikowi nie wolno określać natury Boga innym sposobem jak tylko na podstawie Jego własnego objawienia”. Wydaje się, że Piper chce zatrzymać się właśnie w tym momencie, mówiąc, że z jednej strony nie raduje się On ze śmierci żadnego grzesznika, a z drugiej, jest ona powodem Jego chwały, więc w tym sensie raduje się z niej. Biblijne objawienie wskazuje na te dwa, z pozoru paradoksalne bieguny i Piper nie próbuje dokonać tu żadnej syntezy.</p>
<p>Podsumowując można postawić pytanie, czy Piper nie próbuje koniec końców nieco złagodzić swego stanowiska. Stwierdzenie, że Bóg raduje się ze wszystkiego, co robi, a więc jest szczęśliwy z powodu tego wszystkiego, czego sam dokonuje, brzmi troszeczkę inaczej, niż stwierdzenie, że Bóg w pewnym sensie raduje się ze śmierci grzesznika, a w innym nie. Niestety Piper nie tłumaczy tej rozbieżności między stawianymi przez siebie tezami. Wydaje się jednak, że zakłada on pewne zrozumienie tematu przez czytelnika. Powodem szczęścia Bożego jest też smutek i cierpienie, jest nim nawet śmierć Jezusa Chrystusa (o czym będzie mowa w dalszej części pracy). Dlatego, gdy zaczynamy wracać do naszego potocznego rozumienia szczęścia czy radości, te rozbieżności stają się widoczne. Jednak w perspektywie przedstawionej przez Pipera, zanikają. Chwałę przynoszą Bogu nawet rzeczy, które z punktu widzenia człowieka, wyglądają na trudne, a nawet tragiczne.</p>
<p><strong>5. Szczęście Boga w stworzeniu</strong><br />
Następny powód szczęścia Boga to stworzenie. Bóg według Pipera raduje się ze swojego stworzenia. Po pierwsze dlatego, iż ono wyraża Jego chwałę. „Niech chwała Pana trwa na wieki, niech się raduje Pan dziełami swymi.” Głównym przesłaniem, które ma być komunikowane człowiekowi przez stworzenie jest chwała Boża. Po drugie, Bóg raduje się ze stworzenia bo ono Go wywyższa i wysławia. W dalszej kolejności Piper wymienia to, że stworzenie objawia Bożą mądrość, Bożą potęgę oraz fakt, iż ma ono kierować uwagę człowieka na samego Boga. Ma skłonić go do refleksji i zadania sobie pytania, „jeżeli to wszystko jest dziełem Boga, to jaki jest sam Bóg?” Konfesja westminsterska również stwierdza, że Bóg stworzył świat, który jest przyjemny Bogu Ojcu, Synowi i Duchowi Świętemu. Świat ma manifestować „chwałę Jego wiecznej mocy, mądrości oraz dobra”. Louis Berkhof pisze, że „doktryna o stworzeniu nie jest umieszczona w Biblii jako filozoficzne rozwiązanie problemu powstania świata, ale ma ona etyczne i religijne znaczenie jako ukazanie właściwej relacji człowieka do Boga. Podkreśla ona fakt, że Bóg jest źródłem wszystkich rzeczy i że wszystko należy do Niego oraz jest Mu podporządkowane”. Warto w tym miejscu wspomnieć, że Piper nigdy nie postrzega stworzonego świata jako ostatecznego celu Boga. Jak wielokrotnie wspomina, ostatecznym celem Boga jest Jego własna chwała. W historii Kościoła, zwłaszcza w czasach XVI-wiecznego humanizmu oraz racjonalizmu osiemnastego stulecia, często twierdzono, że Bóg nie może czynić samego siebie ostatecznym celem, cel ten może odnaleźć jedynie w stworzeniu, a szczególnie w człowieku. Tak więc ostatecznym celem stworzenia jest w tym ujęciu powodzenie, czy też szczęście człowieka.</p>
<p>Dla Pipera stworzenie nie tylko nie jest ostatecznym celem Boga, nie jest też ono w tym sensie czymś, co samo w sobie ma uczynić człowieka szczęśliwym. Jest ono refleksem Bożej chwały i dlatego jest powodem do szczęścia Boga. Może być ono w też w tym stopniu powodem do szczęścia człowieka, jeżeli potrafi on dostrzec w nim Bożą chwałę, Jego moc, mądrość, czy gdy kieruje ono uwagę człowieka na swego Stwórcę.</p>
<p>Gdy Piper mówi o stworzeniu i szczęściu jakie Bóg ma z powodu niego, znowu zauważalne staje się główne przesłanie Pipera, które chce on przekazać swym czytelnikom. Powodem Bożej chwały oraz związanego z nią Jego szczęścia jest On sam. Stworzenie samo w sobie nie jest powodem omawianego tu Bożego szczęścia. Prawdziwym powodem jest to, iż odbija ono Jego chwałę. Znowu widać prawdziwe centrum teologii Pipera. To Bóg, który ma przyjemność w sobie samym.</p>
<p><strong>6. Szczęście Boga płynące z okazywania przychylności ufającemu Mu człowiekowi</strong><br />
Następny powód do szczęścia Boga omawiany przez Pipera, to robienie dobrych rzeczy tym, którzy Mu ufają. Innymi słowy, znajduje On upodobanie w czynieniu dobra. Pierwszy tekst biblijny, na którym opiera się Piper to Jr 32, 39-41, gdzie Bóg zapowiada Nowe Przymierze pomiędzy sobą a swoim ludem. To Nowe Przymierze ma charakteryzować się między innymi tym, że Bóg nie przestanie czynić dobrych rzeczy dla tych, z którymi zawarł Przymierze. I będzie to robił z radością. W tłumaczeniu Biblii Warszawskiej czytamy „i będę się radował z nich”, ale Piper twierdzi, że ten tekst poprawnie przetłumaczony powinien brzmieć „będę się radował czyniąc dobro dla nich”. Podobnie tłumaczy to Biblia Tysiąclecia, gdzie powyższy werset brzmi: „Zawrę zaś z nimi przymierze wieczne, mocą którego nie zaprzestanę wyświadczać im dobra (...) i cieszyć się będę wyświadczając im dobrodziejstwa”. Innym tekstem jest fragment Psalmu 23, gdzie psalmista stwierdza, że dobroć i łaska towarzyszyć mu będą po wszystkie dni.</p>
<p>Piper opiera się na twierdzeniu, że Bóg „uwielbia okazywać miłosierdzie”. Boża przychylność względem swojego ludu wyraża Jego wielkość. Bóg decyduje się pokonać wszelką przeszkodę, która stoi na drodze do czynienia dobra, co znajduje swoją kulminację w śmierci Jezusa Chrystusa. Berkhof zwraca uwagę na fakt, iż słowo miłosierdzie, które jest często tłumaczeniem hebrajskiego chesed, powinno być raczej tłumaczeniem innego hebrajskiego słowa, które brzmi racham. A właściwe tłumaczenie powinno być wzmocnione przymiotnikiem: czuła lub łagodna. Czułe lub łagodne miłosierdzie. „Jeżeli łaska Boga powinna być odniesiona do człowieka, który jest winny przed Nim, to miłosierdzie ma pokazywać człowieka jako tego, który niesie konsekwencje grzechu, jest słaby i dlatego potrzebuje boskiej pomocy.”</p>
<p>To, iż Bóg raduje się z czynienia dobra znowu obrazuje fakt, że Bóg jest szczęśliwy w samym sobie. Jak po raz kolejny zauważa Piper Bóg przede wszystkim kocha swoją własną chwałę. Człowiek w swym oddawaniu Bogu chwały jest niedoskonały i nie mógłby oddawać jej w sposób zadowalający doskonałego Boga. Idąc dalej w tym rozumowaniu, człowiek przez całe życie znieważa Boga w ten czy inny sposób. Jedyne, co może całkowicie Boga zadowolić to chwała Jego własnego imienia. Dlatego człowiek może oddać chwałę Bogu tylko w jeden sposób. Chroniąc się w Bożym imieniu, co Piper definiuje jako zaufanie. Poprzez zaufanie okazane Bogu człowiek uczestniczy w akcie uwielbienia. A dla Boga, jak pisze Piper, „uwielbienie jest echem Jego własnej doskonałości, która odbija się w sercach ufających Mu ludzi”. Dla Pipera implikacją tego faktu jest to, iż to samo pragnienie, które pcha Boga do szukania własnej chwały, motywuje Go aby usatysfakcjonować serca tych, którzy szukają swego szczęścia w Nim, co w tym wypadku jest równoznaczne z zaufaniem Mu, czy jak to wcześniej zostało nazwane, chronieniem się w Jego imieniu. Bóg znajduje swoją chwałę w ludziach, którzy, parafrazując nieco słowa Augustyna, aby osiągnąć szczęście zwracają się ku Temu, który je stworzył, i żyją coraz bliżej Źródła życia, w jego świetle widzą światło, stają się doskonałymi, jasnymi, błogosławionymi.</p>
<p>Czytając ten fragment książki Pipera nasuwa się jednak kilka pytań. Po pierwsze, twierdzenie, że Bóg czyni z radością dobre rzeczy dla swojego ludu rodzi pewne skojarzenia z tzw. Ewangelią Prosperity. Taki zarzut stawia Piperowi Sandy Simpson, który w swej polemice z Piperem wskazuje na fakt, iż niektóre idee przedstawiane przez niego, w jawny sposób wspierają zagrażający dziś Kościołowi charyzmatyczny ruch Trzeciej Fali. Warto więc przyjrzeć się pokrótce ideom głoszonym przez Kościoły związane z tym ruchem.</p>
<p>Reprezentatywny dla tego nurtu jest szwedzki pastor i teolog Ulf Ekman, który już na wstępie omawiania tematu Bożej przychylności dla człowieka pisze, że imię Boga El Shadai należy przetłumaczyć jako „więcej niż wystarczający” lub „we wszystkim wystarczający”. Całe nasze myślenie na temat Boga powinno zaczynać się od stwierdzenia, że „Bóg jest Bogiem wszelkiego dostatku”. Dalej, powinniśmy pamiętać, że „w Jezusie jest przeobfity zasób życia i bogactwa dla zaspokojenia każdej potrzeby życia” oraz, że słowo ewangelia znaczy tyle, iż „w Jezusie Chrystusie Bóg ma wspaniałe życie dla nas wszystkich”. Można tu przytoczyć jeszcze inne stwierdzenia: „On nie chce by jego dzieci cierpiały w czymkolwiek niedostatek”, czy też „Ubóstwo przyszło na świat przez grzech. Nie jest ono cnotą przybliżającą cię do Boga, ale przekleństwem, które ograbia mężczyzn i kobiety z ich zdrowia, radości i możliwości pomagania tym, którzy są w potrzebie”. Kiedy Piper w swojej książce Desiring God... mówi o szczęściu człowieka jego koncepcje w pewien sposób uprawniają do porównywania ich z teologią Trzeciej Fali. Jednak, czy w miejscu gdzie mówi o szczęściu samego Boga i o tym, że jednym ze źródeł tego szczęścia jest bycie przychylnym swemu ludowi, te porównania są uzasadnione? Czy Simpson nie wyrwał po prostu wypowiedzi Pipera z jej właściwego kontekstu?</p>
<p>Po pierwsze akcent u Pipera pada nie na dobrodziejstwa, które Bóg wyświadcza swoim dzieciom, ale raczej na to, z jakim nastawieniem On to robi. Przykładem jest tu historia Syna Marnotrawnego, przy okazji której dowiadujemy się, że „większa będzie radość w niebie z jednego grzesznika, który się upamięta, niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebują upamiętania”. Piper przywołuje ten werset, aby wskazać na Bożą przychylność. Według niego Jezus przekazuje przesłanie wszystkim tym, którzy przychodzą do Boga. Przesłanie o Jego przychylności. I tu dochodzimy do kolejnych różnic między Piperem a Ekmanem. Ten ostatni akcentuje zwycięskie życie. Wiara powinna być agresywna, a wierzący cały czas jest wzywany do walki. Retoryka Pipera jest inna. Jedyna walka, którą ma toczyć wierzący w Boga człowiek, to schronić się w Jego imieniu. Piper cytuje Ps 147, gdzie w wersetach 10 - 11 psalmista opisuje Boga jako tego, który „nie lubuje się w sile rumaka, nie ma upodobania w goleniach męża, ale ma upodobanie w tych, którzy się go boją, którzy ufają łasce jego”. Wyrażając to inaczej, Boża przychylność spotyka tych, którzy Mu ufają. W teologii Trzeciej Fali, jest ona raczej zarezerwowana dla tych, którzy walczą.</p>
<p>Warto w tym miejscu wspomnieć o tym, że w pewnym stopniu różnice między Piperem a Ekmanem mogą wydać się tylko pozorne, ograniczające się do retoryki. Ekman nie mówi o walce własnymi siłami. On też zachęca swoich czytelników do zaufania Bogu. Jednak to zaufanie wyrażać się ma w afirmowaniu Boga, poprzez wspomnianą już agresywną wiarę, czy też „pieśni wojenne”, których słowa mają przypominać o tym, kim jest Bóg i czego On dokonał, a także czego człowiek może dokonać przez Niego. Pieśni te mają być także wyrazem wiary, ale przede wszystkim przyświeca im jeden cel - pobudzenie Boga do działania. „Bóg dokona tych rzeczy w tobie i przez ciebie, jeśli zaczniesz czynić je swoim wyznaniem.” Podczas gdy Ekman wyznaje, że Pan jest zwycięzcą i wojownikiem i są to według niego Boże atrybuty w pełni przekazywalne, Piper chce czegoś więcej niż wyznania. Chce życiowej postawy, która jasno wskazuje, że „Pan jest moim schronieniem, moją skałą i moją jedyną nadzieją”.</p>
<p>Inne powstające w tym kontekście pytanie, to pytanie o trudności, które spotykają każdego człowieka na drodze życia. Dramaty, tragedie, porażki i różne przykrości spotykające przecież nawet tych, którzy chronią się w Imieniu Pańskim. Piper wskazuje tu na Bożą suwerenność i na fakt, że dopuszcza On do rzeczy niezrozumiałych w życiu człowieka. Sposób zrozumienia przez Pipera opatrzności Bożej został jasno przedstawiony w jego artykule, który ukazał się po trzęsieniu ziemi w Turcji. Ta tragedia spowodowała setki pytań, stawianych przez ofiary, ich bliskich, a także postronnych obserwatorów. Piper wyraźnie wskazuje tu na fakt, że tego typu wydarzenia mają kierować naszą uwagę na potęgę Boga. Kiedy ziemia się trzęsie, nie pozostaje już człowiekowi żadna droga ucieczki. „Dokąd się zwrócisz, jeśli już nawet ziemia nie jest bezpieczna? Odpowiedź brzmi, do Boga.” Dla Pipera wszystko, co się wydarza, jest przyzwolone przez Bożą opatrzność. Przy czym akcent wyraźnie pada na Bożą suwerenność i wszechmoc.</p>
<p>Karol Barth pisze, że Bóg nie jest ani Bogiem, który by nic nie mógł, ani nie jest Bogiem, który nie mógłby wszystkiego, „lecz On odróżnia się od wszystkich innych mocy tym, że może czynić, co chce”. Dla Bartha Bóg nie stoi w rzędzie żadnych mocy doczesnych, nawet jako najwyższa z nich. On przewyższa wszystkie inne moce i nie jest przez nie ograniczony, ani uwarunkowany. On jest Panem panów i Królem wszystkich królów. „Tak, że wszystkie te moce, będące jako takie istotnie mocami, już apriorycznie leżą u stóp mocy, która jest mocą Boga”. Jednak ostatecznie człowiek musi i tak zaufać Bożej obietnicy, która mówi, że Bóg będzie się radował robiąc dla ufającego Mu człowieka dobre rzeczy. A więc Bóg jest szczęśliwy z powodu dobra, jakie wyświadcza. Ale też z powodu tych, którzy Mu ufają.</p>
<p>Podsumowując można tu powiedzieć, że największym szczęściem dla człowieka jest radość ze społeczności z Bogiem, udział w szczęściu, które ma On w sobie samym. Patrząc na to z tej perspektywy, największym dobrodziejstwem, jakie Bóg wyświadcza człowiekowi, jest umożliwienie przebywania w Jego obecności i oddawania Mu chwały w sposób podobający się Jemu. Dlatego nie należy patrzeć na Boga wyłącznie oceniając bieżące wydarzenia, patrząc na ewentualne korzyści czy straty z tego płynące. Na tej podstawie łatwo człowiekowi zakwestionować twierdzenia mówiące, że Bóg chce czynić dobre rzeczy tym, którzy Mu ufają. Piper pokazuje, że Bóg daje z radością, ale to, co daje On w pierwszej kolejności, to możliwość radowania się ze społeczności z Nim.</p>
<p><strong>7. Szczęście Boga z powodu predestynacji</strong><br />
Według Pipera, powodem do szczęścia Boga jest też wybranie. Autor sam przyznaje, że dla wielu ludzi to stwierdzenie może wydać się nad wyraz kontrowersyjne. Jednak jak sam twierdzi, rzadko która prawda biblijna nie