<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>przerazenie &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/przerazenie/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "przerazenie"</description>
	<pubDate>Tue, 07 Oct 2008 15:10:23 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Lęk i kontrola w związku]]></title>
<link>http://zenforest.wordpress.com/?p=1049</link>
<pubDate>Thu, 28 Aug 2008 17:36:46 +0000</pubDate>
<dc:creator>zenforest</dc:creator>
<guid>http://zenforest.pl.wordpress.com/2008/08/28/lek-i-kontrola-w-zwiazku/</guid>
<description><![CDATA[
Lęk to nieobecność zaufania.
Kiedy pojawia się lęk, znika zaufanie, czyli jedna z podwalin was]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://zenforest.files.wordpress.com/2008/08/kontrola2.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-1051" src="http://zenforest.wordpress.com/files/2008/08/kontrola2.jpg" alt="" width="481" height="139" /></a><br />
Lęk to nieobecność zaufania.<br />
Kiedy pojawia się lęk, znika zaufanie, czyli jedna z podwalin waszego związku, bo lęk i zaufanie nie mogą ze sobą współistnieć w tej samej prze­strzeni i w tym samym czasie. Ponieważ zaufanie jest abso­lutnie niezbędne między partnerami, musisz skontrolować i wyeliminować lęki, związane z wchodzeniem w związek, byś mogła tworzyć relację bez obaw. To imperatyw.</p>
<p>Lęki w związku często dotyczą bliskości. Tworzenie związ­ku to zbliżanie się do kogoś na tyle, by powstała więź, przy jednoczesnym utrzymywaniu dystansu, niezbędnego do za­chowania indywidualnej tożsamości każdego z partnerów. Pomyśl o tym jak o fizycznej przestrzeni. Jeśli ktoś stoi zbyt daleko, możesz mieć trudności z usłyszeniem go i możesz czuć się w jakimś sensie wyobcowana. A jeśli stoi zbyt blisko, też możesz czuć się niedobrze i chcieć, by zwiększył dystans i oddał ci trochę przestrzeni. Żaden z tych scenariuszy nie prowadzi do zdrowego związku.</p>
<p>Próby zachowania równowagi między bliskością i dystan­sem mogą być skomplikowane i wywoływać lęk przed porzu­ceniem lub przed usidleniem. Lęk przed porzuceniem i jego lustrzane odbicie, lęk przed usidleniem, są najczęstszymi przyczynami problemów z zaufaniem w związkach miłos­nych.</p>
<p>Jeśli twoim problemem jest lęk przed opuszczeniem, może być tak, że stale nawiązujesz związki, które są słabe, podko­pywane przez cichą, wiszącą w powietrzu groźbę ich zakoń­czenia. Żyjesz w oczekiwaniu na kolejny cios i reagujesz na dwa sposoby: albo ciasno przywierasz, co zazwyczaj odpycha twego partnera, albo odchodzisz pierwsza, by uniknąć po­rzucenia, które wydaje ci się nieuniknione. W każdym przy­padku spełnia się twoje oczekiwanie, że zostaniesz sama.</p>
<p>Lęk przed porzuceniem to problem, który prawie zawsze korzeniami sięga dzieciństwa.<br />
Może spowodowany został tak wydawałoby się niewinnym zachowaniem dorosłych, jak brak reakcji na twój płacz, a może tak ekstremalnymi sytu­acjami, jak rzeczywiste porzucenie przez opiekuna. Przeko­nanie leżące u podstaw takich lęków zawiera się w stwierdze­niu: „Nie dość zasługuję na miłość, by ktoś mógł ze mną zostać". A wniosek z lekcji, której musisz się nauczyć, brzmi:</p>
<p>„Zasługujesz na miłość wystarczająco, by ktoś został z to­bą". Wiara w to zmieni oczekiwania, które przekazujesz, i dzięki temu spowoduje zmianę skutków, których doświad­czasz. Lekcja będzie się wciąż na nowo pojawiała w twoim związku, dopóki nie wyzbędziesz się leżącego u jej podstaw przekonania.</p>
<p>Jeśli twoim problemem jest lęk przed usidleniem, będziesz czuła się „zduszona" za każdym razem, gdy ktoś za bardzo się zbliży. Usidlenie, przeciwieństwo opuszczenia, wiąże się z obawą, że nigdy nie dostaniesz dość przestrzeni, bo druga osoba po prostu cię przytłacza.<br />
Lęki tego rodzaju mogą się­gać okresu dorastania w otoczeniu nadmiernie kontrolują­cym czy też w takim, w którym brakło prywatności, prze­strzeni lub czasu dla siebie.</p>
<p>Peter doświadczał głębokiego lęku przed usidleniem. Gdy był dzieckiem, matka kontrolowała każdy aspekt jego życia, zaczynając od tego, co je, kończąc na skarpetkach, które za­kładał. Potem, gdy już jako dorosły człowiek zbliżał się do kogoś, doświadczał emocjonalnej klaustrofobii.</p>
<p>Nic dziwnego, że Peter przyciągnął do siebie Zuzannę, któ­ra była osobą niezmiernie kontrolującą i podjęła zdecydowa­nie rolę jego matki. Z jednej strony czuł się swojsko z tym, że Zuzanna decydowała o każdym szczególe jego życia, poczy­nając od garniturów, które ma nosić, kończąc na gazetach, które powinien prenumerować, ale z drugiej strony zaczęło w nim kiełkować uczucie przerażenia.<br />
Peter pozwolił, jak to było w jego zwyczaju, by sytuacja taka trwała jeszcze jakiś czas, a potem, gdy już nie był w stanie jej dłużej znieść, po pro­stu uciekł. Ci, których problemem jest lęk przed usidleniem, muszą nauczyć się, jak opanować panikę i zostać przez chwilę, gdy już czują się osaczeni. Celem jest rozpoznanie i określenie źródeł emocji, które rodzą się w tej sytuacji. Kolejnym kro­kiem będzie ocena, jakie działania należy podjąć.</p>
<h3>Kontrola</h3>
<p>Kontrolowanie blokuje przepływ energii między partnerami. Jeśli któreś z nich jest osobą kontrolującą, nie może uczestni­czyć w wymianie daję - i - biorę, niezbędnej w prawdziwym związ­ku, ponieważ zawsze chce dominować. Autentyczna relacja wy­maga, byście obydwoje dążyli do tego, co dyktuje „my", a nie do tego, co chce każde indywidualne „ja". Kontrolując wszyst­ko, nie pozwalasz, by „my" zaistniało jako silna jednostka.</p>
<p>Mitch miał problem z kontrolą, choć o tym nie wiedział, dopóki Hope mu tego nie uświadomiła. On zawsze musiał być tym, który prowadzi, który robi plany, który decyduje, kiedy i ile czasu spędzą razem. Ilekroć Hope coś zasugerowała, Mitch musiał zaproponować coś „oczko wyżej" i znaleźć miej­sce większe, ładniejsze, lepsze, zabawniejsze albo kosztowniej­sze. Na początku Hope pochlebiało to, że był taki szczodry, że o wszystko dbał, ale w końcu zaczęła odnosić wrażenie, że w tej relacji chodzi mu bardziej o siebie niż o nich. Czuła się jak marionetka, a Mitch pociągał za sznurki.</p>
<p>Podczas szczerej rozmowy partner na początku czuł się zbulwersowany „oskarżeniem", że jest osobą nadmiernie kontrolującą. Ale gdy przywołała konkretne przykłady, in­terpretując sytuacje, kiedy manipulował nią czy przejmował inicjatywę, by zrealizować własne pragnienia, zaczęło do nie­go docierać to, co widzi Hope. Uświadomiła mu, że jego działania sprawiły, iż czuła się nieważna. Mitch miał okazję zobaczyć, że jego zachowanie raniło kobietę, którą kochał. Był zdumiony, kiedy zrozumiał, jak bardzo brakuje mu ela­styczności, i zgodził się pracować nad tym problemem.</p>
<p>Choć nadal jest to przedmiotem negocjacji i powodem sprzeczek między nimi, Mitch wykorzystał związek jako szansę do nauczenia się zachowywania w inny, nowy dla nie­go sposób.<br />
Teraz, jeśli Hope coś proponuje, stara się po­wstrzymać od prób zmiany jej sugestii i ćwiczy opanowanie swojej potrzeby kontrolowania wszystkiego. Niedawno Hope zadzwoniła do mnie, by powiedzieć, że Mitch zgodził się na „romantyczną niespodziankę", czyli cały weekend, który za­planowała ona, bez jego udziału.</p>
<p>Jeśli twoim problemem jest kontrola, musisz nauczyć się, jak wyeliminować nieustępliwość. Związek intymny może być doskonałą okazją, by to praktykować, bo dzielenie fote­la kierowcy w relacji tego rodzaju jest szczególnie ważne.</p>
<p><em>Cherie Carter-Scott, Jeśli miłość jest grą....</em></p>
<p><strong>Powiązane posty</strong>:</p>
<p>• <a href="../2008/05/01/zwiazki-splot-milosci-i-nienawisci/">Związki: Splot miłości i nienawiści - cześć I</a></p>
<p>• <a href="../2008/05/02/jak-przejsc-od-zwiazkow-uzalezniajacych-do-zwiazkow-dojrzalych/">Jak przejść od związków uzależniających do związków dojrzałych - cześć II</a></p>
<p>• <a href="../2008/06/15/lek-przed-zaangazowaniem-w-zwiazku/">Lęk przed zaangażowaniem w związku</a></p>
<p>• <a href="../2007/12/25/zasady-udanego-zwiazku-milosci/">Zasady udanego związku miłości</a></p>
<p>• <a href="../2007/11/20/kogo-wybierasz-na-partnera-w-zwiazku-lek-przed-autentyczna-bliskoscia/">Kogo wybierasz na partnera w związku? Lęk przed autentyczną bliskością</a></p>
<p>• <a href="../2007/11/23/toksyczny-zwiazek-jak-go-uniknac/">Toksyczny związek, jak go uniknąć?</a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[rozdział 15 - groza... strach... i przerażenie...]]></title>
<link>http://trwalewspomnienia.wordpress.com/2008/03/08/rozdzial-15-groza-strach-i-przerazenie-2/</link>
<pubDate>Sat, 08 Mar 2008 21:23:12 +0000</pubDate>
<dc:creator>gucia</dc:creator>
<guid>http://trwalewspomnienia.pl.wordpress.com/2008/03/08/rozdzial-15-groza-strach-i-przerazenie-2/</guid>
<description><![CDATA[Kolejne tygodnie przebiegały bezproblemowo. Ania chodziła do szkoły, spotykała się ze znajomymi]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal">Kolejne tygodnie przebiegały bezproblemowo. Ania chodziła do szkoły, spotykała się ze znajomymi, ciąża przebiegała prawidłowo i nawet dobrze się czuła. Co najważniejsze rodzice zrozumieli córkę i zgodzili się pomóc jej w wychowaniu dziecka jako dziadkowie. To uwolniło Anię od większych zmartwień. Teraz mogła się skupić na szkole, wiedziała, że póki dobrze się czuje musi nazbierać dobrych ocen, żeby później nie mieć problemów jeszcze ze szkołą. Dlatego też cały weekend postanowiła poświęcić się historii, ponieważ przeczuwała, że w poniedziałek będzie pytana. W poniedziałek w szkole była jakaś uroczystość, w której brali udział przedstawiciele kół europejskich wszystkich szkół gimnazjalnych i ponad gimnazjalnych. Był też tego dnia w szkole Marcin, były chłopak Ani. Widzieli się na przerwie... przechodząc koło siebie odważyli się tylko na ukradkowe spojrzenie i kiwnięcie głową. Kiedy on szedł na akademie, Ania musiała iść na historię. Tak jak podejrzewała pani wywołała ją do odpowiedzi. Oczywiście adrenalina trochę wzrosła... ale Ania wiedziała, że tego dnia jest przygotowana, więc podeszła trochę chętniej niż zwykle.<br />
- Szybciej, szybciej... nie będę tu czekała na ciebie całą wieczność! - poganiała ją nauczycielka, mimo, że Ania szła normalnie. - Zeszyt! - krzyknęła kiedy już podeszła do biurka. - To co? Dzisiaj znowu udowodnimy, że się nie uczysz? - zakpiła sobie<br />
- Uczyłam się proszę pani. - powiedziała już zestresowana...<br />
- No to się przekonamy. Pytanie pierwsze.... - i zaczęło się nieprzyjemne odpytywanie. Po 10 minutach męki Ania już nie miała siły...<br />
- A mówiłam, że się nie uczysz?!<br />
- Ale... proszę pani.. uczyłam się cały weekend... przecież tego tutaj nie było... - Ania próbowała się bronić przed jedynką.<br />
- Mam ci udowodnić, że było? Podręcznik proszę! - rozkazała w kierunku klasy, po kilku sekundach podręcznik już leżał na jej biurku.<br />
- Proszę bardzo! Jest!!! To wszystko świadczy tylko o twoim lenistwie! - zaczęła krzyczeć po kilku minutach szukania odpowiedzi na zadane pytanie w podręczniku.<br />
- Ale proszę pani, przecież pani nigdy w ten sposób nie pyta. Zawsze pani pytała z zeszytu, w dodatku materiał w zeszycie był bardzo rozległy, nauczyłam się tego, co było w zeszycie... - tłumaczyła się Ania po przeczytaniu odpowiedzi na zadane wcześniej pytanie, która była zapisana drobnym druczkiem pod tekstem.<br />
- Mnie to nie obchodzi, na początku pierwszej klasy mówiłam, że obowiązuje was wiedza z podręcznika i zeszytu, więc teraz nie wymiguj się. Dobrze wiem, jaka jesteś leniwa.<br />
- Ale proszę pani... to nie fair... dopiero teraz pani zmieniła zasady odpytywania... skąd mogłam wiedzieć, że takie detale drobnym druczkiem też muszę znać? Zawsze pani powtarzała, że musimy znać najważniejsze rzeczy, które są w zeszycie, a nagle pani zmieniła zdanie. - mówiła, chociaż wiedziała, że i tak jest bezradna... przykro jej tylko było, że mimo swoich starań i tak jest niedoceniana przez panią... a do oczu cisnęły się łzy...<br />
- Skończ dyskusję! Nie mam zamiaru z tobą dyskutować. Pała! Siadaj! - powiedziała rozzłoszczona.<br />
Klasa patrzyła na nią ze współczuciem... Wiedzieli, że umiała wszystko i starała się, a pani wyjątkowo się na nią uwzięła. Ania zabrała zeszyt i poszła w kierunku ławki... Nagle dostała silnego skurczu, złapała się mocno za brzuch i opadła z bólu na podłogę.<br />
- nie... aaa.. nie... ratujcie je... proszę ratujcie... - jęczała z bólu.<br />
Natychmiast podbiegła do niej nauczycielka, ale Julia była szybsza.<br />
- Anka... co ci jest? co cię boli?<br />
- Jula... Jula... ratujcie dziecko! proszę... ono jest ważniejsz.... - prosiła szeptem zaciskając jej dłoń, ale nie skończyła mówić, gdyż straciła przytomność.<br />
- Julka odsuń się od niej! I idź po pielęgniarkę - rozkazała jej pani.<br />
- Nie proszę pani, pielęgniarka tu nie pomoże... dajcie mi szybko telefon - powiedziała po czym od razu dostała telefon od kolegi. - otwórzcie okna! i odsuńcie ławki, ona potrzebuje powietrza. - powiedziała po czym zadzwoniła na pogotowie.<br />
- Proszę szybko karetkę do gimnazjum nr 2, młoda dziewczyna straciła przytomność, nagle bardzo rozbolał ją brzuch, ona jest w ciąży, to może być coś z dzieckiem! proszę... szybko! sala 107. - mówiła zdenerwowana, a kiedy powiedziała o dziecku klasa ucichła...<br />
Julia nie zwracając uwagi na zachowanie klasy rozkazała tylko odsunąć się wszystkim w głąb klasy a sama wybiegła z sali... Posłuchała się jej nawet nauczycielka... Julia szybko  wybiegła na korytarz i zbiegła po schodach, gdzie wpadła na Marcina.<br />
- coś się stało? - zapytał widząc ją w takim stanie.<br />
- Julia... ona..<br />
- co z nią?! - zapytał przestraszony<br />
- nie wiem... już jedzie pogoto..<br />
- gdzie ona jest? - przerwał jej Marcin<br />
- w 107.. - powiedziała po czym Marcin pobiegł. - ale uważaj! ona jest w ciąży!! - krzyknęła za nim i pobiegła przed szkołę, żeby poprowadzić ratowników do Ani.<br />
W tym samym czasie Marcin wbiegł do sali, gdzie zobaczył leżącą na podłodze Anię i klasę stojącą wraz z nauczycielką pod ścianą. Nie zważając na nich podbiegł i sprawdził puls. Był coraz słabszy...<br />
- Anka... nie wygłupiaj się... obudź się... - szeptał przestraszony trzymając ją za dłoń. - tyle razem przeszliśmy, nie poddawaj się teraz... bądź dzielna... - mobilizował nieprzytomną dziewczynę.<br />
Po chwili w sali pojawili się ratownicy i tłumacząca im wszystko Ania.<br />
- Proszę odejść - powiedział ubrany na czerwono ratownik do Marcina.<br />
Marcin odszedł i stanął obok Julii.<br />
- Dlaczego mi nie powiedziałyście?! - zapytał z wyrzutem<br />
- Marcin... nie pytaj mnie o to... ja nie mogłam - powiedziała smutno - to było dla niej bardzo trudne, nie miej do niej wyrzutów z tego powodu...<br />
- Dziewczyno, przecież pomógł bym jej! Wiem, że nie jesteśmy już razem, ale nigdy nie była mi obojętna! Zawsze mogła liczyć na moją pomoc...<br />
- Marcin, chyba nie w tym przypadku. Powiedziała tylko mi... nie wie nikt poza mną i jej rodzicami... ona jest zakochana w tym dziecku... ja nie wiem jak ona to przeżyje, jakby mu się coś stało - rozpłakała się Julia.<br />
- Niech pani poda nam danie dziewczynki - zwrócił się jeden ratownik do nauczycielki.<br />
- Anna Kieszkowska. - odpowiedziała przerażona.<br />
Ratownicy zakończyli pierwszą pomoc i położyli ją na noszach. Po chwili wynieśli nieprzytomną Anię z sali... W oczach klasy jawiło się przerażenie...<br />
- Panie doktorze, co z Anią i z dzieckiem? Ona prosiła... żeby ratować dziecko. - podbiegła Julia do lekarza.<br />
- Zrobimy wszystko, co w naszej mocy, żeby uratować oboje. Dzielnie się spisałaś... - powiedział, po czym odwróciła się w kierunku wyjścia.<br />
- aha... pani doktor jeszcze jedno... - zawołała Julia<br />
- tak?<br />
- jej lekarzem prowadzącym jest doktor Lubrecki... chyba Wojciech Lubrecki, jeśli to będzie potrzebne.<br />
- dziękuję, to bardzo przydatna informacja, bądź dobrej myśli. - powiedział, po czym wyszedł z sali zostawiając wszystkich w ciszy...</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[skoro już się zwierzyłem...]]></title>
<link>http://mrotchnypontchushzagwady.wordpress.com/2008/02/25/skoro-juz-sie-zwierzylem/</link>
<pubDate>Mon, 25 Feb 2008 17:15:42 +0000</pubDate>
<dc:creator>mrotchnypontchushzagwady</dc:creator>
<guid>http://mrotchnypontchushzagwady.pl.wordpress.com/2008/02/25/skoro-juz-sie-zwierzylem/</guid>
<description><![CDATA[to jazda dalej. przerażają mnie ludzie zamieszani w zarządzenie nami, ci od sejmu, rządu czy adm]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>to jazda dalej. przerażają mnie ludzie zamieszani w zarządzenie nami, ci od sejmu, rządu czy administracji. z różnych powodów cholernie im zależy, by wydawać czasopisma, w których pisze, co nam wolno, a czego nie. następna szklanka wina?</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Przerażenie pomieszane ze stresem.]]></title>
<link>http://lawstorantka24.wordpress.com/?p=21</link>
<pubDate>Mon, 04 Feb 2008 18:30:21 +0000</pubDate>
<dc:creator>hipnoza18</dc:creator>
<guid>http://lawstorantka24.pl.wordpress.com/2008/02/04/przerazenie-pomieszane-ze-stresem/</guid>
<description><![CDATA[Jutro najważniejszy dzień w życiu;)
Doczekać się już go nie mogę po prostu.
Chyba tak jak ka]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Jutro najważniejszy dzień w życiu;)</p>
<p>Doczekać się już go nie mogę po prostu.</p>
<p>Chyba tak jak każdy z nas klubowiczów.</p>
<p>Jutro klamka zapadnie:P</p>
<p>Stresuje się bardzo.</p>
<p>Ale cóż jak to mówią "raz się żyje."</p>
<p>To prawda.</p>
<p>W życiu trzeba wszystkiego spróbować:P</p>
<p>Dzisiaj doznałam ogromnego przerażenia.</p>
<p>Przerażenie to związane jest z moją szkołą a raczej z ludźmi w niej przebywającymi.</p>
<p>A mianowicie:</p>
<p>Odkryłam że z wielką łatwością przychodzi im ranienie i wyśmiewanie się z innych ludzi.</p>
<p>To jest wprost niewiarygodne.</p>
<p>Jak ktoś mi kiedyś powiedział:Ludzie tylko w grupie są silni,zdolni do zadawania bólu.Gdy są sami są nikim.</p>
<p>I ja się z tym w pełni zgadzam.</p>
<p>Ale cóż są ludzie i ludziska.</p>
<p>A nad gustami i nad cechami ludzi się podobno nie dyskutuje.</p>
<p>Dlatego ja pozostawiam ich postawy bez komentarza.</p>
<p>Pozdrawiam.</p>
<p>See ya!</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Skandale i afery z Britney w tle]]></title>
<link>http://dziewica.wordpress.com/2008/01/30/skandale-i-afery-z-britney-w-tle/</link>
<pubDate>Wed, 30 Jan 2008 14:23:32 +0000</pubDate>
<dc:creator>Dziewica</dc:creator>
<guid>http://dziewica.pl.wordpress.com/2008/01/30/skandale-i-afery-z-britney-w-tle/</guid>
<description><![CDATA[Nie jestem jednym z tych obcych ludzi, którzy dla zysku twierdzą, że są bliskim przyjaciółmi r]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Nie jestem jednym z tych obcych ludzi, którzy dla zysku twierdzą, że są bliskim przyjaciółmi rodziny <b>Spearsów</b>. Wychodzę na dwór i latam w kółko z bejsbolem w ręku. Facet <b>Spears</b> bada szeroką gamę oferowanych przez firmę produktów wspomagających, między innymi wielosmakowe kremy do stref intymnych i różne modele wszczepianych pompek do penisa. Jeśli chodzi o test ciążowy…<br />
Rodzice <b>Britney</b>, powiadomieni o rozgrywającym się w rezydencji dramacie, niezwłocznie ruszyli na pomoc. Nasz związek trwa i powiem wam, że daleko mu do zakończenia. Dziennikarze <b>TMZ</b> donoszą, że złożyła już w sądzie odpowiedni wniosek. Piosenkarka stwierdziła wówczas, że nie ma pojęcia, kim jest <b>Adnan Ghalib</b>. Podobno nie widywano go u boku piosenkarki, ponieważ wyjechał z miasta.<br />
Zapomniano dodać, że straciła także przyjaciół, którzy teraz bogacą się na prywatnym życiu <b>Spears</b>.<br />
Świetnie się razem bawili. Gwiazda wyraźnie się nie kontrolowała. Rodzice <b>Britney</b>, powiadomieni o rozgrywającym się w rezydencji dramacie, niezwłocznie ruszyli na pomoc. Siedząc na podjeździe, załamana księżniczka pop na próżno wołała swojego chłopaka, ściskając ulubionego pieska i płacząc. <b>Justin</b> nie oświadczy się przez <b>Britney</b>?!<br />
Teraz <b>Britney</b> jest przerażona, że te intymne fotografie wpadną w niepowołane ręce. Podobno planował upozorować własne porwanie. <b>Britney</b> zaczyna zdradzać wszelkie symptomy syndromu sztokholmskiego - uwielbia swoich prześladowców. Dziennikarz zamieścił krótkie oświadczenie na blogu swojej agencji. Może się jednak okazać, że <b>Adnan</b> sporo straci podczas sprawy rozwodowej.<br />
Za wideo, na którym zataczająca się piosenkarka ma problemy z założeniem bielizny, deklarujący dozgonną miłość fotograf chce 2 miliony dolarów. <b>Britney</b> jest cudowna. Nie jestem jednym z tych obcych ludzi, którzy dla zysku twierdzą, że są bliskim przyjaciółmi rodziny <b>Spearsów</b>.<br />
<b>Adnan</b> sam zrobił jej mnóstwo zdjęć. Zobacz: <b>Spears</b> pokazuje pierś na treningu! (wideo). Udostępniona dziennikarzom część materiału filmowego dostarczyła światu kolejnych dowodów na to, że <b>Britney</b> ma problemy ze swoją osobowością. <b>Britney</b> i paparazzi znowu razem! Zdradzał im, gdzie mogą zrobić najlepsze zdjęcia <b>Britney</b>. Nazwała piosenkarkę porywaczką mężów. Szybko jednak zmieniła zdanie; we wtorkowy wieczór znowu widziano ich razem. Rodzice <b>Britney</b>, powiadomieni o rozgrywającym się w rezydencji dramacie, niezwłocznie ruszyli na pomoc.<br />
Prawda o tym, jak niesamowita jest <b>Britney</b>, jest ukryta pod powierzchnią.</p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
