<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>przemyslenia &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/przemyslenia/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "przemyslenia"</description>
	<pubDate>Fri, 25 Jul 2008 19:19:16 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[(Nie o)szukać siebie]]></title>
<link>http://moanre.wordpress.com/?p=151</link>
<pubDate>Fri, 25 Jul 2008 18:32:10 +0000</pubDate>
<dc:creator>moanre</dc:creator>
<guid>http://moanre.wordpress.com/?p=151</guid>
<description><![CDATA[Zaczęłam niedawno zastanawiać się, czego ode mnie oczekują ludzie. Najbliżsi, rodzina, przyjac]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Z</strong>aczęłam niedawno zastanawiać się, czego ode mnie oczekują ludzie. Najbliżsi, rodzina, przyjaciele, znajomi. Ci z <em>B(B)M</em>.<br />
<strong>P</strong>o raz pierwszy także pomyślałam, czego tak naprawdę <span style="text-decoration:underline;">ja</span> pragnę. Co <span style="text-decoration:underline;">ja</span> chce zrobić, kim zostać, kogo sobą reprezentować. I moja psychika niemal ugięła się pod naporem niewypowiedzianych słów, niespełnionych marzeń, prób, przez które nie przeszłam, czy to z własnego lenistwa, czy też braku ochoty. Niemal.<br />
<strong></strong></p>
<p><strong>J</strong>eszcze nie do końca odnalazłam swój własny styl życia, zagubiony gdzieś na przestrzeni dziejów. Niczym Tezeusz, wędruje wiedziona jego nikłym śladem przez labirynt zaniedbania.<br />
<strong>I</strong> szukam, starając się jednocześnie nic nie przeoczyć.</p>
<p><strong>T</strong>ymczasem:</p>
<blockquote><p>"- Wie pan, mam często wrażenie, iż całe moje życie to pasmo wyjazdów.<br />
Unosi brwi, stawiając kubki na stole i patrzy na mnie tak, jakby spodziewał się zobaczyć księcia, a ujrzał tylko żabę. Potem oboje zaczynamy się śmiać. Mówi, wciąż stojąc:<br />
-Może pani opowiadać tego typu bzdury w zaciszu tych czterech ścian - jestem pani przyjacielem. Wybaczę pani, ale niech pani nigdy nie pisze tego w swojej książce.<br />
- Ależ to prawda - usiłuję się bronić.<br />
- Proszę pani - odpowiada - my nie potrzebujemy pani prawd, ale pani fikcji - jeżeli jest pani dobra, może uda się pani wpleść trochę prawdy, ale niech nam pani oszczędzi swoich prawdziwych uczuć."</p></blockquote>
<p style="text-align:right;">(<em>Czytając Lolitę w Teheranie</em>, Azar Nafisi, wyd. Świat Książki)</p>
<p style="text-align:left;"><strong>A</strong> Wy? <strong>C</strong>zego ode mnie potrzebujecie?</p>
<p style="text-align:left;">
<p><em><br />
<strong>Aktualnie czytam:</strong></em> Maureen Johnson, <em>13 małych błękitnych kopert</em></p>
<p><em></em></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Marika - Siła ognia]]></title>
<link>http://lipa13.wordpress.com/?p=189</link>
<pubDate>Fri, 25 Jul 2008 11:52:33 +0000</pubDate>
<dc:creator>lipa13</dc:creator>
<guid>http://lipa13.wordpress.com/?p=189</guid>
<description><![CDATA[
Chcę siły ognia,
Chcę siły ognia,
By płonąć jasno jak pochodnia.
Chcę siły ognia,
By stawi]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://agniesialoox.wrzuta.pl/audio/an3PjPtxgs/marika_-_sila_ognia" target="_blank"><img src="http://www.wrzuta.pl/images_2/audio.gif" alt="marika - siła ognia" border="0" /></a></p>
<p>Chcę siły ognia,<br />
Chcę siły ognia,<br />
By płonąć jasno jak pochodnia.<br />
Chcę siły ognia,<br />
By stawić opór światu którym rządzi zbrodnia,<br />
Miłością najgorętszą płonąć jak pochodnia,<br />
Chcę siły ognia.<br />
Chcę siły ognia,<br />
By stawić opór światu którym rządzi zbrodnia,<br />
Miec wiare w ludzi nawet kiedy błądzą co dnia<br />
Chcę siły ognia.</p>
<p>Nie ma takiej rzeczy której nie da się przeskoczyć,<br />
Spójrz prawdzie prosto w oczy (zobaczysz to)<br />
Jezeli mocno wierzysz,<br />
Jezeli długo szukasz,<br />
Jeżeli bardzo pragniesz (dostaniesz to)<br />
I nie ma takiej winy, której nie da się odkupić,<br />
Nikt zły się nie urodził (nie, nie wierz w to)<br />
Jezeli mocno wierzysz,<br />
Jezeli dlugo szukasz,<br />
Jezeli bardzo kochasz...</p>
<p>Chcę siły ognia,<br />
By stawić opór światu którym rządzi zbrodnia,<br />
Miłością najgorętszą płonąć jak pochodnia,<br />
Chcę siły ognia.<br />
Chcę siły ognia,<br />
By stawić opór światu którym rządzi zbrodnia,<br />
Miec wiare w ludzi nawet kiedy błądzą co dnia<br />
Chcę siły ognia.</p>
<p>Jeżeli ciągle coś przeszkadza ci i gryzie,<br />
Pokonaj wreszcie to lub stań od tego wyżej.<br />
Jeżeli myślisz że już nic ci nie pomoże,<br />
Rozejrzyj sie dokoła inni maja gorzej.<br />
I brnij do przodu mimo wszelkim przeciwnościom losu,<br />
Pomagaj szczęściu, nie załamuj się, co robić masz, rób.<br />
Ile upadniesz razy, tyle razy się podniesiesz,<br />
Wsłuchaj się w słowa, dźwięki, wszystko masz w zasięgu ręki.</p>
<p>Chcę siły ognia,<br />
Chcę siły ognia,<br />
By płonąć jasno jak pochidnia<br />
Chcę siły ognia,<br />
By stawić opór światu którym rządzi zbrodnia,<br />
Miłością najgorętszą płonąć jak pochodnia,<br />
Chcę siły ognia.<br />
Chcę siły ognia,<br />
By stawić opór światu którym rządzi zbrodnia,<br />
Miec wiare w ludzi nawet kiedy błądzą co dnia<br />
Chcę siły ognia.</p>
<p>Czasami czuję się jak marna słaba trzcina,<br />
Którą z łatwością zimny wiatr jak chce wygina.<br />
Czasami tracę wiarę we wszystko co robię,<br />
Złe zdanie mam o ludziach, fatalne o sobie.<br />
Panie, nie pozwól długo pozostawać mi w tym stanie,<br />
Wiem przeznaczone do spełnienia tutaj mam zadanie.<br />
Otwórz szeroko oczy, żebym mogla widziec więcej,<br />
Rozśpiewaj moją dusze, rozpal ogniem serce.</p>
<p>Chcę siły ognia, ognia.<br />
Chce sily ognia, ognia.<br />
Chcę siły ognia,<br />
By płonąć jasno jak pochodnia.<br />
Chcę siły ognia, ognia,<br />
By płonąć jasno jak pochodnia,<br />
Mieć wiarę w ludzi, kiedy błądzą co dnia.<br />
Chcę siły ognia.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Przed wyjazdem]]></title>
<link>http://moriakaice.wordpress.com/?p=131</link>
<pubDate>Thu, 24 Jul 2008 23:06:45 +0000</pubDate>
<dc:creator>Mori</dc:creator>
<guid>http://moriakaice.wordpress.com/?p=131</guid>
<description><![CDATA[Tak się przygotowywałem do wyjazdu i stwierdziłem, że sporo się zmieniło od tego, jak było da]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Tak się przygotowywałem do wyjazdu i stwierdziłem, że sporo się zmieniło od tego, jak było dawniej (damn, to zdanie brzmi źle :/). Dawniej, gdy jechaliśmy na Słowację z rodziną, trzeba było studiować mapy... Dzisiaj korzystałem z Google Maps i Zumi (bo mają różne bazy) - po prostu wpisałem punkt startowy (zaakceptowało nawet podanie mojego dokładnego miejsca zamieszkania i dokładnie od niego pokazało trasę!), poprzez adres Sai, aż do punktu docelowego (tutaj różnica: Google nic nie wie o Muszynie, natomiast Zumi tak). Zrobiłem pare zoomów na ostatni fragment trasy (od Krynicy) i wydrukowałem wszystko. Do tego znam mniej-więcej odległość (około 150 km) i mam przed sobą najoptymalniejszą wersję trasy. Fajne.</p>
<p>Dalej. Chcę pooglądać zdjęcia z miejsc, do których jadę? No problem. Google współpracuje z Panoramio (dlaczego nie wykorzystują własnej Picasy? Planują po prostu wykupić Panoramio?) - wystarczy wpisać <em>Muszyna</em> i <a href="http://www.panoramio.com/map/#lt=49.353154&#38;ln=20.891942&#38;z=4&#38;k=2&#38;a=1">mamy</a>... Tak samo mogę zrobić w WikiMapii - chociaż tutaj będę widział <a href="http://wikimapia.org/#lat=49.35&#38;lon=20.916666&#38;z=13&#38;l=28&#38;m=a&#38;v=2">trochę więcej</a>...</p>
<p><a href="http://www.muszyna.pl/">Oficjalny serwis internetowy Muszyny</a> też dostarcza trochę informacji. Nawet na <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Muszyna">Wikipedii</a> jest coś ciekawego!</p>
<p>Wprawdzie Internet nie pomoże mi się spakować, ale mimo wszystko można znaleźć ciekawe arty... Jak na przykład <a href="http://knol.google.com/k/ryan-moulton/how-to-backpack/oggVvQ9h/aMOKbQ#">ten</a> na Knolu (żałosna próba Google na wejście na rynek encyklopedii internetowych - ale to tylko taka moja opinia) - wprawdzie nie pomogło mi to za wiele, ale nauczyłem się (ok, wydrukowałem sobie) jak wiązać węzły. To samo jest (albo i więcej) na Wiki - ale sam bym na to nie wpadł :P</p>
<p>Zresztą, sam nocleg też przecież via Internet znalazłem. Ciekawe, czy <a href="http://spokojny-dom.pl/">Spokojny Dom</a> będzie rzeczywiście taki spokojny =] Rezerwowałem online, płaciłem też online (zaliczkę).</p>
<p>Pogoda? Tutaj nieocenione zasługi oddaje <a href="http://new.meteo.pl/php/meteorogram_map_coamps.php?ntype=2n&#38;row=157&#38;col=95&#38;lang=pl">ICM</a>. Również na <a href="http://www.pogodynka.pl/miasto.php?miasto=Muszyna">Pogodynce</a> są informacje dotyczące Muszyny. IMGW informuje o <a href="http://www.imgw.pl/wl/internet/zz/zagrozenia/biez_zagroz.html">zdecydowanie podniesionym stanie wód</a> - ale sytuacja poprawiła się w stosunku do tej sprzed 24 godzin, więc może będzie ok... Bo <a href="http://www.tvn24.pl/0,2146228,0,0,1,1,,w-muszynie-wylal-poprad--zdj-grzegorz,galeriamax.html">to zdjęcie</a> nie nastraja optymistycznie...</p>
<p>Generalnie jestem mile zaskoczony. Biznes turystyczny wydaje się rozwijać poważnie w Sieci - co powinno wszystkim wycieczkowiczom wyjść zdecydowanie na dobre. Koniec z jazdą w ciemno, nadzieją, że może będzie ładnie. Oczywiście wśród ciekawych inicjatyw (vide Panoramio / WikiMapia) jest i sporo chłamu - każdy serwis noclegowy spamuje Google fałszywymi stronami, na których za wiele nie ma i widać od razu, że wygenerowane przez skrypt... Trzeba na to uważać - albo po prostu korzystać z serwisów specjalistycznych. Anyway - na pewno jest lepiej niż kiedyś i dzięki temu mogę iść spać uzbrojony w potężną dawkę informacji... I niech wreszcie przestanie padać!</p>
<p>*Foot note -- START* Jeśli ta notka nie ma kompletnie sensu - sorry, jest późno, nie można wymagać cudów. *Foot note -- END*</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Stefan Meller - ostatni tom...]]></title>
<link>http://rynarzewski.wordpress.com/?p=244</link>
<pubDate>Thu, 24 Jul 2008 22:04:14 +0000</pubDate>
<dc:creator>Maciek Rynarzewski</dc:creator>
<guid>http://rynarzewski.wordpress.com/?p=244</guid>
<description><![CDATA[
Skończyłem czytać drugi tom pamiętników Stefana Mellera [ o pierwszym tomie pisałem niedawno]]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignleft" src="http://www.dziennik.pl/files/archive/00052/JM070504_074_52138e.jpg" alt="" width="290" height="214" /></p>
<p style="text-align:justify;">Skończyłem czytać drugi tom pamiętników Stefana Mellera [ <a href="http://rynarzewski.wordpress.com/2008/04/06/swiat-wedlug-stefana-mellera/" target="_blank">o pierwszym tomie pisałem niedawno</a>].</p>
<p style="text-align:justify;">Co mnie urzekło w lekturze tej książki to wiedza i doświadczenie, które Meller przekazuje nam za pomocą swoich opowiadań. Nie jest to jednak wiedza o jakimś konkretnym zagadnieniu, a po prostu wskazówki o tym jak żyć i jak ze swojego życia być zadowolonym. Co jest ważne a co jest na prawdę ważne ze wszystkich wartości. Pokazuje jak powinno dokonywać się wyborów i jak ponosić za nie konsekwencje; że najgorsze to nie umieć być za siebie samego odpowiedzialnym, że na każdym z nas ciaży odpowiedzialność wobec otoczenia, ale przede wszytkim samego siebie, tak aby na końcu nie musieć się wstydzić.</p>
<p style="text-align:justify;">Stefan Meller odszedł. Zmarł po cichu, w wieku przedwczesnym, chyba jednak w wielu kwestiach spełniony. Tak czułem czytając jego wspomnienia.  Chciałbym, szczerze, osiągnąć spełnienie w tak wielu płaszczyznach w swoim życiu. NIeczego nie żałować, wszystkiego próbować i mieć odwagę oraz uśmiech, taki jaki zawsze miał pan Stefan.</p>
<p style="text-align:justify;">Meller bardzo lubił ludzi, miał do nich słabość, a zarazem potrafił ich sobie zjednywać momentalnie. Począwszy od wszechwładnego demokratycznego cara Putina po zakonnice, których uczył języków... miał wielką moc w tej materii. Opowiadał też o nich w sposób fenomenalny czym od razy zdradzał wielkie umiłowanie gatunku ludzkiego. Obojętnie czy był to kolega ze studiów, irytujący urzędnik z  epoki PRL czy któryś z jego przyjaciół. O nikim nie wyrażał się w sposób jednoznacznei negatywny, każdemu dawał szansę i szukał jakiejś głębi. Miał wiele taktu i kultury, nie wylewał żółci, nie rzucał nazwiskami, nie opowiadał szczegółów, które mogły by komuś - nawet nieprzychylnej mu osobie - zaszkodzić. Takie maiła zasady, taką miał kulturę osobistą.</p>
<p style="text-align:justify;">Stefan Meller umierający, jak piszą jego przyjaciele jeszcze szarpał się kilka razy pomiędzy życiem i śmiercią, żył nikłą nadzieją, lecz chyba z godnością umiał poddać się temu nieuniknionemu. Chyba nie miał żalu.  Nie przelewał swojego bólu i lęku na papier, nie chciał pisać o umieraniu, chciał pisać o życiu i do ostatnich stron o swojej chorobie wspominał zdawkowo. Michałowi Komarowi, spisującemu wywaid-rzekę jeszcze na krótko przed śmiercią mówił że kiedy będzie dobierał on zdjęćia do drugiego tomu, niech wybiera jak najweselsze, nie chce żadnego smutactwa. Wiedział ze umiera, chyba po prostu nie chciał tworzyć martyrologii, która zaciemniłaby by wówczas ważniejsze przesłanie jakie w obu tomach starał się przekazać. Żyć trzeba odważnie, kochać każdą chwile i każdego przyjaciela, walczyć z losem kiedy można, zatrzymać się z pokorą kiedy nadejdzie nasz czas. Tak zrozumiałem. Ostanie strony i dodatkowe wypowiedzi Mellera na końcu były dla mnie najtrudniejsze.  Po tylu setkach stron czułem się jednak już jakos związany z panem ambasadorem. Zacząłem go podziwiać.</p>
<p style="text-align:justify;">Jako historyk i humanista, Meller otworzył mi oczy na wiele spraw bardzo ważnych. Że wykształcenie to nie cel ale narzędzie, którego trzeba używać z radością. Że historia to sztuka, nie nauka. Że wiedza bez inteligencji to tylko ciężar, a bez wychowania nie znaczy nic.  Czytając - przysłuchując się jego opowieściom z czasów ambasadorkich, czy wcześniejszych, wydaje mi się że choć trochę poznałem rolę humanisty w świecie którą pokazuje w sposób wyśmienity - jako spoiwo i łącznik. Może to jest właśnie ten cel którego szukałem ostanio i miejsce jakie świat wyznaczył dla nauk humanistycznych. Toichę podnosi mnie to na duchu po ostatnich tygodniach przychodzących i odchodzących wątpliwości...</p>
<p style="text-align:justify;">Co podobało mi się w drugim tomie - umiejętność dostosowanie narracji do spraw omawianych w teksćie. Jest to książka zdecydowanie poważniejsza. Chyba bardziej filozoficzna i o wiele więcej można się z niej nauczyć niż z pierwszego tomu.</p>
<p style="text-align:justify;">Chce sie uczyć całe życie i kiedy nadejdzie odpowiedni moment nie żywić do nikogo urazy i kochać wszystkich którzy na to zasługują. Plan minimum.</p>
<p style="text-align:justify;">Polecam najgoręcej - <em>Świat według Stefana Mellera. Tom 2: życie i polityka: ku przyszłości</em>.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Movie post =]]]></title>
<link>http://moriakaice.wordpress.com/?p=120</link>
<pubDate>Thu, 24 Jul 2008 21:11:38 +0000</pubDate>
<dc:creator>Mori</dc:creator>
<guid>http://moriakaice.wordpress.com/?p=120</guid>
<description><![CDATA[Takie krótkie (I hope) podsumowanie ostatnio widzianych filmów. Ot, żeby nie było, że nic nie p]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Takie krótkie (I hope) podsumowanie ostatnio widzianych filmów. Ot, żeby nie było, że nic nie piszę - zostawię wam jakieś bzdurki przed wyjazdem i nie będziecie się mogli czepiać :P Have fun!</p>
<p><strong>Doomsday.UNRATED.DVDRip.XviD-LMG</strong><br />
Dno i w ogóle tragedia. Niby celowo ten kicz, ale połączenie jakichś psychodelicznych punków z miasta z średniowiecznymi rycerzami jest bezsensowne. I jeszcze satelita szpiegowski, wojskowy, któremu udaje się zrobić fotki zaledwie paru osobom, podczas gdy tam jest ich naprawdę sporo. Żałosne.</p>
<p><strong>Hannibal.Rising.2007.UNRATED.READNFO.DVDRip.XviD-DiAMOND</strong><br />
Naprawdę niezły. Może wschodnie ostrza mało pasują do Hannibala, ale i tak duży plus za Litwę w czasie wojny. I Mischę - bo to też było ciekawe. Troszkę rozczarowująca końcówka, ale i tak genialny film po Doomsday'u.</p>
<p><strong>Love.and.Other.Disasters.2007.DVDRip.XviD-VoMiT</strong><br />
Za późno się zorientowałem, że już to widziałem. Ale i tak całkiem zabawna komedia - miło się ją z Sai oglądało. Tylko czemu to jak <acronym title="Full Screen">FS</acronym> wyglądało? Dziwne :/</p>
<p><strong>Kill.Bill.Volume.2.DVDRip.XviD-DiAMOND</strong><br />
Dawno temu oglądałem jedynkę, więc teraz dwójkę chciałem zobaczyć. Niestety, brakowało dobrych kawałków muzycznych - uwielbiam gwizd Elle (bo to chyba ona gwizdała w pierwszej części, nie?). Za to sceny z Pai'em były niezłe.</p>
<p><strong>Speed.Racer.SCREENER.XviD-NEPTUNE</strong><br />
Zmarnowany potencjał. Mogło być fajnie, jak w Transformerach, tymczasem słabizna wyszła. Poszatkowany film, przejścia pomiędzy przeszłością a teraźniejszością mi się nie podobały. I szkoda, że wyścigi nie były ciekawsze... R5 teraz wyszło (uwaga na wersję iVE - znuke'owana), to przynajmniej lepszy obraz jest.</p>
<p><strong>Awake.DVDRip.XviD-DiAMOND</strong><br />
Przerażający. Naprawdę. I dlatego nienawidzę operacji. Anyway, niezły - dokładnie tak, jak Obi mówił.<br />
PS. Wiecie, że tytuł innego filmu z "awake" - <em>Wide Awake</em> - przetłumaczono na polski jako <em>Dziadek i ja</em>? Rozumiem wiele, ale wolę tytuły zbliżone do oryginalnych, a nie do tego, co może być w treści filmu.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[O przeglądarkach słów kilka.]]></title>
<link>http://fallen0ne.wordpress.com/?p=20</link>
<pubDate>Thu, 24 Jul 2008 18:15:45 +0000</pubDate>
<dc:creator>fallen0ne</dc:creator>
<guid>http://fallen0ne.wordpress.com/?p=20</guid>
<description><![CDATA[Moim zdaniem Opera jest najlepszą przeglądarką.
Część tego zdania jest pogrubiona, bo tak napr]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Moim zdaniem</strong> Opera jest najlepszą przeglądarką.</p>
<p>Część tego zdania jest pogrubiona, bo tak naprawdę tylko ona jest ważna. Nużą mnie już te flejmy na forach i w komentarzach na wykopie o tym, która przeglądarka jest najlepsza. Tak samo jak nużą mnie dyskusje o najlepsze systemy operacyjne i cokolwiek najlepszego. Fajboje gotowi są wydrapać sobie nawzajem oczy broniąc swoich racji. Zamierzam się wypowiedzieć dlaczego lubię tę a nie lubię innych przeglądarek.</p>
<p>Na początek chciałbym zastosować dość obrazowe porównanie przeglądarek internetowych - porównać je do systemów operacyjnych.<br />
Internet Explorer = Windows - niby wszystko jest, ale jednak czegoś brakuje.<br />
Opera = MacOS - instalujesz i masz wszystko.<br />
Firefox = Linux - instalujesz i nie masz prawie nic, dopóki nie doinstalujesz tego, co uważasz za przydatne.</p>
<p>Odkąd pierwszy raz użyłem Maca jestem macentuzjastą, mimo, że mnie na komputer tej firmy nie stać i mimo, że pewnie bym go nie kupił bo jestem nałogowym graczem, a gier na Maca jest mało. W MacOS podoba mi się to, że jest tam wszystko i to wszystko na wysokim poziomie. Taka sama jest Opera.</p>
<p>Powody, dla których wolę Operę:<br />
1. Wydajność - Opera działa bezproblemowo nawet na bardzo słabych komputerach. Mam w domu truchło - 300MHz procesor, 32MB pamięci RAM, Windows 98 (tak, wiem, że Linuks lepiej się nadaje na taki sprzęt, ale nie znam tego systemu na tyle, żeby uruchomić pod nim moje wifi, więc nic z tego). W momencie, w którym zacząłem korzystanie z tamtego komputera byłem nałogowym użytkownikiem Firefoxa i nie wyobrażałem sobie używania innej przeglądarki. Chcą zainstalować swój ukochany browser na komputerze przeżyłem straszliwe rozczarowanie - Firefox padł już na etapie instalacji. Niezrażony niepowodzeniem zainstalowałem Operę (której zdarzało mi się używać już kiedyś) i przeżyłem szok - działała bezproblemowo. Później wpakowałem do kompa dodatkowy RAM, ale już nie chciałem zostawiać Opery. Wersja 9.5 zwaliła mnie z krzesła bo była jeszcze szybsza od poprzedniczki, a 9.51 miała poprawiony koszmarny błąd pojawiający się przy pobieraniu i wyeliminowała irytujące okienko dotyczące jakiejś systemowej biblioteki. Oczywiście w porównaniu użycia pamięci konfrontację Opera - Firefox lisek przegrywa z kretesem.</p>
<p>2. Ma w sobie wszystko - Oczywiście dowolny użytkownik Firefoxa powie mi, że Firefox też ma wszystko, tylko trzeba zainstalować wtyczki. Będzie miał rację mówiąc to, ale ja nie chcę instalować wtyczek. Ja chcę mieć potrzebne funkcje od razu. Chyba wszyscy się zgodzimy, że wejście w ustawienia i zaznaczenie checkboxa przy jakiejś opcji jest szybsze niż ściągnięcie i zainstalowanie wtyczki (dodatkowo nie wymaga restartu przeglądarki). Poza tym niektóre wtyczkowane opcje działają się tak, że pożal się Boże (o ile w ogóle istniejesz)</p>
<p>Jest oczywiście kilka wtyczek do Firefoxa, które sprawiły, że nie chciałem używać opery. W sumie były, dwie: Google Browser Sync i Google Notepad Plugin. W tej chwili dzięki Opera Link tamte wtyczki odeszły w niepamięć (zresztą Google i tak dało dupy, bo nie działały w becie Fx 3).</p>
<p>Moment krytyczny.<br />
Chwilą, w której całkowicie przesiadłem się na Operę i porzuciłem Firefoxa był moment, w którym Fx tak po prostu, sam z siebie przestał działać.</p>
<p>Jednak wróćmy do sedna. Tak naprawdę nie jest ważne jakiej przeglądarki używasz, a jedynie jak do tego podchodzisz. Dla jednego przeglądarka jest kwestią honoru ("Używam Firefoxa bo jest open source!!!!111"), dla całej reszty (w tym dla mnie) kwestią wygody. I tak jak ci pierwsi będą się kłócić na forach (bo ktoś w internecie się myli!) tak ci drudzy poczytają flejm, uśmieją się do łez i dalej będą używać swojej przeglądarki. W zasadzie wszyscy zyskują: fanboje utwierdzą siebie nawzajem w jedynym słusznym wyborze, trolle się pokłócą a osoby bez zdania być może spróbują alternatywy i odkryją coś dla siebie w przeglądarce, do której wcześniej by nie zajrzeli.</p>
<p>Prawda jest jak dupa - każdy ma swoją i tak samo jest z przeglądarkami. Liczy się to, co jest wygodne dla nas, a inni niech robią co chcą.</p>
<p>PS.<br />
Nie mówiłem zbyt wiele o Safari i Internet Explorerze, bo w zasadzie te przeglądarki ta "wojna" omija.</p>
<p>PS.2<br />
Osoby znające mnie i moje skłonności do wywoływania przeglądarkowych kłótni - dla mnie to jest zabawa i sposób na sprawdzenie kto myśli, a kto nie.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Coś się kończy, coś zaczyna...]]></title>
<link>http://izanna.wordpress.com/?p=232</link>
<pubDate>Thu, 24 Jul 2008 12:25:27 +0000</pubDate>
<dc:creator>izanna</dc:creator>
<guid>http://izanna.wordpress.com/?p=232</guid>
<description><![CDATA[Nienawidzę Bridget Jones. Nie dlatego, że jest zakompleksiona, pracuje w gazecie, lubi używki i s]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Nienawidzę Bridget Jones. Nie dlatego, że jest zakompleksiona, pracuje w gazecie, lubi używki i słodycze. Wcale nie. Nienawidzę jej, bo jest taka prawdziwa. Realna. Czasem łapię się na tym, że mogłybyśmy zamienić się rolami i nic w moim życiu by się nie zmieniło. Szereg porażek uczuciowych, nadwrażliwość, niecodzienna i niezrozumiała dla innych fantazja. Ale u niej wszystko kończy się <em>happy endem</em>. Ubrana w dość wyszukane i mocno wycięte majteczki, całuje się na środku rynku, a na policzkach i włosach ma śnieg. Szczyt romantyzmu połączony z pierwszą fazą zapalenia płuc. Niemniej jednak w tle słychać nastrojową muzykę i całość jest jak z bajki. Wielkie urojenie.</p>
<p>Takie jak ja mają dwa scenariusze swojego <em>endu</em>.<br />
<strong>Pierwszy</strong>- sytuacja kozła ofiarnego, gdzie kozica-debiutantka jest mieszana z błotem ze strony kozicy-przeżytku, ale działa to tylko w razie słabej osobowości oraz <strong>drugi</strong>, w którym kozica-debiutantka stoi przed wyborem narzuconym przez kozicę-przeżytek między nią a ich „wspólnym” samcem i należy dodać, że w takie trójkąty pakują się chuchra i siłacze emocjonalni. Ten drugi scenariusz dotyczy właśnie mnie. Jak można stawić kogokolwiek przed wyborem: ja albo on. To są dwie niewspółmierne sprawy. Ale byłam posłuszna. Miałam wybrać. Wybrałam jego. Wiem, że nie będę tego żałować, ale nawet nie o to chodzi. Jeśli nasza znajomość się wypali, a przecież może tak się stać, trudno. Będzie mi czegoś brakowało, ale będę w porządku wobec siebie. Nie chcę już być przez nią poniżana i być jej osobistą marionetką. I wcale nie mam serca z kamienia. Płakałam do trzeciej nad ranem, zastanawiając się, o co właściwie w tym wszystkim chodzi. Kto tu zawinił i w którym momencie. Jak przeoczyłam fakt, że mnie z nią właściwie już nic  nie łączy? Żadna urojona przyjaźń. Żadna siostrzana miłość. Bo dlaczego mam ją nazywać siostrą, skoro w ciągu roku rozmawiałyśmy łącznie kwadrans? Jestem świadoma tego, że ona pracuje. Ja przygotowywałam się do matury, do egzaminu na studia. Też miałam swoje problemy, zakręty, dołki i doły. Jak ona. Kilka razy wysyłałam do niej serdeczne znaki. Nic. A teraz czułam się jak kawałek mięsa, szarpany i opluwany przez nią na zmianę, w zależności od potrzeb i humorów. Czułam się, bo to już skończone. On otworzył mi oczy. <strong>Dlaczego kobiety są takie ślepe i naiwne jednocześnie?</strong> Przecież wszystkie bronią się w ten sam sposób. Na zasadzie- zniszczyć każdą następną znajomą mojego eks, a już na pewno, kiedy-chcąc nie chcąc-do czegoś między nimi dojdzie.<br />
Już rozumiem, dlaczego od przedszkola miałam tylko kolegów i przyjaciół. Żadnej babki. Jednak dzieci wiedzą więcej.  </p>
<p><a href="http://izanna.files.wordpress.com/2008/07/17.jpg"><img src="http://izanna.wordpress.com/files/2008/07/17.jpg?w=178" alt="" width="178" height="250" class="alignnone size-medium wp-image-233" /></a></p>
<p>Swoją drogą, trafiam zawsze na trójkąty. Zawsze. To już czwarty przypadek. Czyli odpada do trzech razy sztuka. To do ilu?</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Studia]]></title>
<link>http://moanre.wordpress.com/?p=148</link>
<pubDate>Tue, 22 Jul 2008 17:19:22 +0000</pubDate>
<dc:creator>moanre</dc:creator>
<guid>http://moanre.wordpress.com/?p=148</guid>
<description><![CDATA[Mam konflikt tragiczny.
Cokolwiek nie zrobię - tak czy siak może być źle.
Cały problem kręci s]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong>M</strong>am konflikt tragiczny.<br />
<strong>C</strong>okolwiek nie zrobię - tak czy siak może być źle.</p>
<p><strong>C</strong>ały problem kręci się wokół mojego pójścia na studia. Do wyboru mam dwa rozwiązania:<br />
<strong>a)</strong> zapiszę się na kierunek, który mnie totalnie nie interesuje, ale za to będę się uczyć w trybie stacjonarnym. (to pewnik, tyle, że 80 chłopa + ja + podstawy hutnictwa o_O)<br />
<strong>b)</strong> zacznę studiować zaocznie na kierunku dość fajnym i przyjemnym. Są tu jednak dwa, zwyczajowe <em>ale</em>.<br />
<strong>1.</strong> Kasa (pewnie będzie trzeba pożyczkę brać).<br />
<strong>2.</strong> Znając moje szczęście - jest ryzyko, że mnie nie przyjmą.</p>
<p><strong>N</strong>o i co tu robić?<br />
<strong>Ż</strong>ycie moje, decyzje też.<br />
<strong>C</strong>holera!</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Zostaję lekarzem ;)]]></title>
<link>http://moriakaice.wordpress.com/?p=116</link>
<pubDate>Tue, 22 Jul 2008 14:42:16 +0000</pubDate>
<dc:creator>Mori</dc:creator>
<guid>http://moriakaice.wordpress.com/?p=116</guid>
<description><![CDATA[Hehe =] Wczoraj było zabawnie z moim kochaniem. Najpierw sobie naleśniki robiliśmy (a przy okazji]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Hehe =] Wczoraj było zabawnie z moim kochaniem. Najpierw sobie naleśniki robiliśmy (a przy okazji mogłem sobie bitą śmietanę zjeść... z różnych miejsc ;) ), a potem nagle zrobiło jej się zimno... Ubrała skarpetki, potem wlazła pod koc, a potem jeszcze pod kołdrę... A potem miała dreszcze (uwaga dla wygłodniałych facetów, którzy opuścili parę wcześniejszych wyrazów: nie, nie z podniecenia). Profilaktycznie zaaplikowałem jej dwie Runtinacee i postawiłem wodę na Aspriynę (bo to znalazłem u niej w lekarstwach). Potem zmierzyłem jej temperaturę - wyszło 39,6<sup>o</sup>C! o.0 W kubku wody rozpuściłem jej dwie Aspiryny, po czym je wypiła (i jeszcze twierdziła, że to smaczne o.0) i leżała w łóżku. Jak się zbierałem (po 22) już było dużo lepiej - chociaż po drodze przeszliśmy fazę mocnego pocenia się (znaczy ona przeszła, bo mnie nic nie było). No, ale podsumowując stwierdzam, że byłbym idealnym lekarzem xD ;) (z drugiej strony: wolę jednak być pisarzem...) No cóż, dzisiaj ma iść do prawdziwszego lekarza - zobaczymy, co jej powie. Mam nadzieję, że nie wpłynie to zbyt negatywnie na nasz wyjazd (w końcu już w piątek jedziemy...).</p>
<p>Dzisiaj z kolei mama stwierdziła, że jej się w domu nudzi, więc poszliśmy na piechotę do <a href="http://maps.google.com/maps?f=q&#38;hl=pl&#38;geocode=&#38;q=Real,+Krak%C3%B3w,+Poland&#38;ie=UTF8&#38;t=h&#38;ei=duuFSJ6lEYiW2wKc3aWpCg&#38;cd=9&#38;cid=50086968,19981715,13835621283855532860&#38;li=lmd&#38;ll=50.087203,19.981846&#38;spn=0.005011,0.009345&#38;z=17&#38;iwloc=A">Reala</a> - według Google Maps 5 km w jedną stronę (przy okazji trafiłem na całkiem ciekawy serwis - <a href="http://www.panoramio.com/">Panoramio</a>). Cóż, pokonaliśmy odległość w tempie średnim - koło godziny i 5 minut. Mimo to po powrocie nogi mnie bolały :/ Kondycji nie mam, heh :/ A w Muszynie zapowiada się, że do dworca będzie minimum 1.5 km, do centrum - koło 3 km :/ Trzeba więc będzie rozsądnie i przewidująco planować zakupy albo zainwestować w alternatywną parę nóg... No nic, jakoś przeżyję xD</p>
<p>Zacząłem w końcu czytać <a href="http://biblioteka.eksiazki.org/index.php/Czarodziejki.com">Czarodziejki.com</a>, chociaż odkładałem to już sporo... Po parunastu stronach dowiedziałem się, że jak żel wyschnie, to najlepiej poślinić, a nie dokładać kolejną porcję =] I że żeby nic nie było widać podczas seksu w czasie okresu wystarczy głęboko włożona połówka tamponu... No cóż, zobaczymy, jak dalej będzie, jakie tricki opiszą...</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[chwilka dywagacji na temat zmian]]></title>
<link>http://moanre.wordpress.com/?p=116</link>
<pubDate>Sun, 20 Jul 2008 16:19:22 +0000</pubDate>
<dc:creator>moanre</dc:creator>
<guid>http://moanre.wordpress.com/?p=116</guid>
<description><![CDATA[Musiałam zmienić grafikę na blogu. Poprzednia jakoś nie pasowała mi do jego treści; opakowanie]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong>M</strong>usiałam zmienić grafikę na blogu. Poprzednia jakoś nie pasowała mi do jego treści; opakowanie gryzło się z zawartością.<br />
Ta też nie jest jakoś szczególnie piękna, ale lepsze to, niż nic. Chwilowo może zostać. Chociaż z drugiej strony nigdy nie zadowalałam się byle czym... Sama już nie wiem.</p>
<p><strong>M</strong>oje poszukiwania <em>Waldena...</em> skończyły się chwilowym fiaskiem. Oczywiście! Teoretycznie mogłabym go nabyć poprzez empik, albo allegro (o ile jeszcze tam jest), aczkolwiek nawet dla mnie 7 dych za książkę to lekka przesada. Będę więc czekać do 3 września (WBP) i liczyć na szczęśliwy traf jednocześnie. Moja nadwyrężona nadzieja pokłada się w <em>dziwnych zrządzeniach losu</em>. Zawsze znajduje się to, czego aktualnie się <span style="text-decoration:underline;">nie</span> szuka.</p>
<p><strong>Z</strong>astanawiam się nad zmianą stylu, tematyki bloga... Ale o czym bym pisała, gdybym tutaj ograniczyła do minimum swoje życie (prywatne)?<br />
<strong>O</strong> przemyśleniach? No spoko, tyle, że je też trzeba na czymś opierać; mieć jakiś odnośnik.<br />
<strong>O</strong>powieść? Na pęczki już jest stron i blogów pseudoautorskich; przepełnionych fiksacją niewyżytych pismaków (takich, jak ja), uważających się za "Autorów" (to już nie) mimo swojej fabularno-słownej ruiny.<br />
<strong>Z</strong> drugiej strony... Drastyczne zmiany w tym miejscu wiązałyby się z obróceniem mojego nudnawego życia o kilkanaście kolejnych stopni (jak dla mnie koło ma ich więcej niż 360, więc szybko go nie zatoczę).<br />
<strong>I</strong> tu nasuwa się pytanie: <strong>C</strong>zemu nie?</p>
<p><strong>S</strong>koro zaczęłam słuchać innej muzyki...<br />
<strong>S</strong>koro nawet retro przypadło mi do gustu...<br />
<strong>S</strong>koro <em>B(B)M</em> to mój jedyny dom...<br />
<strong>S</strong>koro myślami już dawno opuściłam tą planetę... ;)</p>
<p><span style="text-decoration:underline;"><strong>D</strong>laczego nie uczynić kolejnego kroku na <em><strong>Wielkiej Drodze Ewolucji</strong></em>? </span></p>
<p><strong>I</strong> tu muszę się do czegoś przyznać. Ostatnio zrobiłam (sobie) na opak i zastopowałam. Tym poczynaniem podzieliłam otoczenie. Jedną część wkurzyłam, a drugą (tą, która mi życzy trochę gorzej) zachwyciłam.</p>
<p><strong>W.</strong> się obraził, zespół N.G.X. tylko patrzy karcąco, a i nawet pan M. zwrócił na to uwagę... On! Jeden z największych ignorantów, jakich znam! Szok!<strong> T</strong>ak mi dopiekł ten facet, że chyba rzeczywiście coś z tym wszystkim zrobię.</p>
<p><strong>I</strong> na początek zarzucę piosenką, której w życiu się nie spodziewałam usłyszeć w takim momencie. Kocham radio, Życie i... <a href="http://mp3.teledyski.info/download-N0VpaEM2ZXFDMy8xMjE2NTY5NzA4.mp3" target="_blank">"Eden"</a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Hospicjum to też życie.]]></title>
<link>http://marekl.wordpress.com/?p=56</link>
<pubDate>Sat, 19 Jul 2008 19:58:15 +0000</pubDate>
<dc:creator>Marek</dc:creator>
<guid>http://marekl.wordpress.com/?p=56</guid>
<description><![CDATA[Ze względu na specyfikę mojego zawodu mam do czynienia z ludźmi  umierającymi. Nie raz obserwowa]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;">Ze względu na specyfikę mojego zawodu mam do czynienia z ludźmi  umierającymi. Nie raz obserwowałem jak pacjent powoli umiera po długotrwałej nie uleczalnej chorobie, ludzie mówią o „znieczulicy", jednak człowiek zawsze będzie czuł współczucie i smutek. Dla lekarza, ratownika medycznego czy pielęgniarki śmierć pacjenta zawsze jest przeżyciem smutnym, mimo iż czasami jedynie śmierć  potrafi przerwać straszliwe bóle, które znosił chory za życia.<br />
Szczególnie jest mi żal osób, które umierają z przekonaniem, że na tym świecie tylko zawadzają, że nikogo nie obchodzą, osób które zostały porzucone przez swoich bliskich. W czasie jednego z dyżurów miałem okazję porozmawiać z starszym panem, który został przywieziony do szpitala z hospicjum.  W czasie rozmowy wyznał mi, że nie ma rodziny. Jego żona umarła,  a córka (dorosła kobieta, żona i matka) stwierdziła, że  tutaj cytat: „srającym pod siebie ojcem ‘' zajmować się nie będzie.   Ogólny stan pacjenta jest dobry, chory nie odczuwa żadnych przewlekłych bólów, owszem nie jest w stanie samodzielnie chodzić ani nawet siedzieć, ale oprócz tego mógłby spokojnie żyć. Mógłby... Ale nie może. Jest bowiem osobą, która wymaga opieki. Wcześniej zajmowali się nim sąsiedzi, ale ci się wyprowadzili. Wtedy trafił do hospicjum, z którego  został jednak przepisany do szpitala w celach diagnostycznych.  Ludziom takim jak ten pan do szczęścia naprawdę nie wiele potrzeba. Wystarczy chwila rozmowy, odrobina zainteresowania, aby sprawić takiemu człowiekowi wiele radości. Dlatego nie należy bać się pomagać. Hospicjum nie jest zamknięty obozem dla umierających. W rzeczywistości jest miejscem, w którym można uszczęśliwić chorego, umierającego człowieka okazując mu trochę zainteresowania.
</p>
<p style="text-align:justify;">Na zakończenie chciałbym przytoczyć słowa księdza Jana Twardowskiego: „Spieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą..."</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Kobieta mówi... a mężczyzna odpowiada...]]></title>
<link>http://alex118.wordpress.com/?p=110</link>
<pubDate>Fri, 18 Jul 2008 23:45:39 +0000</pubDate>
<dc:creator>Qualite</dc:creator>
<guid>http://alex118.wordpress.com/?p=110</guid>
<description><![CDATA[Czytając niektóre fragmenty wypowiedzi na jednym forum maluje mi się na ustach lekki uśmiech. Ot]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Czytając niektóre fragmenty wypowiedzi na jednym forum maluje mi się na ustach lekki uśmiech. Oto kilka porad, które tam znalazłam.</p>
<blockquote><p>Co robić gdy:</p>
<p>1) Kobieta mówi Ci: "możesz powtórzyć?"<br />
2) Mówi: "Mam chłopaka"<br />
3) Mówi: "Spotykam się już z kimś"<br />
4) Mówi: "Jestem zajęta" (w domyśle: mam kogoś)</p>
<p>ad. 1</p>
<p>Nie powtarzaj. Jeśli nie jesteście przy ruchliwej ulicy, na placu budowy czy w klubie lub innym głośnym miejscu. W każdym innym przypadku możesz powiedzieć:</p>
<p>- wiesz co powiedziałem<br />
- przecierz słyszałaś</p>
<p>UWAGA: z tym należy być ostrożnym, tu chodzi o pokazanie dominacji i silnego charakteru, jeśli jednak mówisz cicho i pod nosem to... chyba rozumiesz?</p>
<p>ad.2</p>
<p>Ile razy było to wałkowane? No ile? Jest kilka opcji:</p>
<p>- rzeczywiście ma kogoś<br />
- nie ma nikogo, mówi tak dla chcecy, a w rzeczywistości po prostu sprawdza Twoją reakcję. Czy jesteś taki jak reszta przeciętniaków? Którzy jak słyszą taki tekst to uciekają?</p>
<p>Co odpowiedzieć?</p>
<p>- a ja myślałem, że wolisz mężczyzn<br />
- zawsze wydawało mi się, że wolisz mężczyzn, ale skoro taka wola Twoja...<br />
- chłopaka? A... jesteś niańką? W Twoim wieku kobiety mają już mężczyzn...<br />
- aż tak nisko mierzysz? A nie wolisz czasem mężczyzn?</p>
<p>ad. 3</p>
<p>No to badzo sprytne posunięcie... spotyka się... ale z kim?</p>
<p>- ja też się spotykam, z wielma osobami. To raczej normalne.<br />
- z kimś? To nie wiesz kto to jest?</p>
<p>ad. 4</p>
<p>Widać, że dziewcze jest kreatywne. Propozycja:</p>
<p>- a czym jesteś zajęta?</p></blockquote>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Rozstania]]></title>
<link>http://przemow.wordpress.com/?p=79</link>
<pubDate>Thu, 17 Jul 2008 19:23:25 +0000</pubDate>
<dc:creator>Przemo</dc:creator>
<guid>http://przemow.wordpress.com/?p=79</guid>
<description><![CDATA[Znowu wypadłem z obiegu. Niezbyt długo byłem czynnym zawodowo dziennikarzem. Postanowiłem dać s]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Znowu wypadłem z obiegu. Niezbyt długo byłem czynnym zawodowo dziennikarzem. Postanowiłem dać sobie spokój przynajmniej na rok. Przez gazetę rośnie sterta tekstów, których nie potrafię dokończyć. W ciągu tego roku chciałbym nieco podnieść kwalifikacje, nie tyle jako dziennikarz co jako pisarz. Poszukuję czegoś, co da mi nowe spojrzenie na rzeczywistość i wgląd w przestrzeń nadrealną. Znalazłem już dwie rzeczy i w ciągu najbliższych dni okaże się co będzie dalej.<br />
Prawie rozstałem się z Creamerem ale chyba oni wierzą we mnie bardziej niż ja sam. Zespół wkracza na ścieżkę przygód. Głównie dzięki szatańskim pomysłom Pathy.<br />
Rozstałem się też z kimś dla mnie ważnym. Czuje się jak szmata. To, co kiedyś nazywałem pozerstwem, dresiarstwem, obłudą i głupotą - teraz stało się częścią mnie, nieodwracalnie. Nie mogę siebie zaakceptować.<br />
To, co uczyniłem pewnie wielu się podoba, ale nie mnie. Najgorsze, że ci, którzy tak postępują będą mnie teraz uważać za równego gościa. Cholera. Dla jasności - nie zrobiłem nic z tego co pokazują w mydlanych operach, podjąłem tylko decyzję najgłupszą z możliwych. Jest to bolesne, ponieważ zawsze wierzyłem, że akurat ta forma głupoty mnie nie dotyczy.<br />
wyrzuty sumienia wpierdalają mnie do tego stopnia, że zacząłem poszukiwać czegoś złego. Ścigam diabła i bawi mnie to.<br />
Upraszczając, dobrze się czuję ale z lekka nadszarpnąłem własne ideały. Dziwne. Jestem o krok od nazwania siebie... kurwa... nawet nie umiem znaleźć słowa... zdrajcą? Sprzedawczykiem? Może dziwką? Z drugiej zaś strony, wreszcie odnalazłem jakąś tam równowagę.<br />
Wiem, że ogólnie przyjęte normy etyczne nie klasyfikują mojego postępowania jako złe, ale... no kurczę. ja już chyba nie wiem co jest dobre a co złe.</p>
<p>Zależało nam na tym. Ona zmuszała mnie do obierania trudniejszych ścieżek. Nadrobiła lukę w moim wychowaniu, lukę, której nie zauważyli rodzice. Nadała sens mojemu życiu. Przyszła, naprawiła mnie i poszła. Nie rozumiem kim była. Aniołem stróżem, który zrobił swoje i zamknął sprawę? Przyjąłem jednak założenie, że anioły nie istnieją. Jaki ona miała w tym interes. Kiedy ją poznałem nie umiałem żyć, potem nie umiałem żyć bez niej a teraz umiem funkcjonować w społeczeństwie. Wygląda na to, że z wysoka kuka na mnie Pan.</p>
<p>Sam już nie wiem co się dzieje. Czuję się źle i zarazem dobrze. Być może tak właśnie ma być?<br />
Spędzę kilka chwil z opowieścią Tom Tom'a i zobaczę co będzie dalej.</p>
<p><strong>I robię zajebiste byki. Przynajmniej to się nie zmienia.</strong></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Fotki =]]]></title>
<link>http://moriakaice.wordpress.com/?p=114</link>
<pubDate>Thu, 17 Jul 2008 18:23:27 +0000</pubDate>
<dc:creator>Mori</dc:creator>
<guid>http://moriakaice.wordpress.com/?p=114</guid>
<description><![CDATA[Tak sobie ostatnio robiłem porządki (kłamstwo - szukałem jednej płyty) i znalazłem CD z fotkam]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Tak sobie ostatnio robiłem porządki (kłamstwo - szukałem jednej płyty) i znalazłem CD z fotkami z wyjazdu do Szczawnicy w 2006 roku. zOMG, ileż czasu od tego minęło. No więc niewiele myśląc wrzucam te fotki na moją Picasę - można zatem oglądać, jak debilnie (bo chyba, zOMG, wyglądałem wtedy jeszcze bardziej debilnie niż teraz! zOMG, to chyba możliwe... Chociaż nie wiem...) Mori wyglądał w 2k6. A, i jeszcze taki <a href="http://img240.imageshack.us/img240/9655/warningsc6.png">warning przed oglądaniem</a> -- jest krótki więc zobaczcie, proszę. Sam album oczywiście <a href="http://picasaweb.google.com/moriakaice/Szczawnica">na mojej Picasie</a>.</p>
<p>W ogóle muszę porobić fotki i pozrzucać z aparatu. Mam jakieś dawniejsze trochę z siostrą na rolkach, no i takie wczorajsze Ani u mnie xD Muszę formę złapać przed Muszyną =]</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[krytyka młodych na nk]]></title>
<link>http://moanre.wordpress.com/?p=92</link>
<pubDate>Thu, 17 Jul 2008 08:58:52 +0000</pubDate>
<dc:creator>moanre</dc:creator>
<guid>http://moanre.wordpress.com/?p=92</guid>
<description><![CDATA[Coraz częściej zastanawiam się, czy nie usunąć swojego konta na pewnym popularnym, polskim port]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong>C</strong>oraz częściej zastanawiam się, czy nie usunąć swojego konta na pewnym popularnym, polskim portalu społecznym. Zaczyna mnie mierzwić zarówno faktem, że tam <em>wszyscy o wszystkich</em>, jak i prostym przykładem staczania się w otchłań kiczu.<br />
<strong>M</strong>oże i we wcześniejszych założeniach twórców było przywołanie jakiejś nostalgii za przeszłością, starymi znajomymi i czasami, które gdzieś są, lecz nie wiadomo gdzie. Ale tak było <span style="text-decoration:underline;">kiedyś</span>. <span style="text-decoration:underline;">Teraz</span> większość młodych użytkowników rywalizuje ze sobą o to, kto ma więcej znajomych; kto lepsze fotki; komu by tu szpilkę wbić... <strong>A</strong> prawdziwe przeznaczenie strony umknęło, spłoszone rozwrzeszczanym, tapirowanym motłochem.</p>
<p>(<strong>R</strong>obi się z tego druga fotka pe el...)</p>
<p><strong>N</strong>a dodatek moje receptory drażni dobiegający z wnętrza głos, krzyczący o zagrabianej prywatności.<br />
<strong>I</strong> prawda. W dzisiejszej dobie info trudno ją zachować.</p>
<p><strong>PS:</strong> Kto wie, gdzie był kręcony teledysk do <em>What about us</em> Trijntje Oosterhuis (Traincha)? Wdzięczna bym była za pomoc.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Wyjeżdżamy.]]></title>
<link>http://aniaipawel.wordpress.com/?p=98</link>
<pubDate>Wed, 16 Jul 2008 16:41:17 +0000</pubDate>
<dc:creator>Ania</dc:creator>
<guid>http://aniaipawel.wordpress.com/?p=98</guid>
<description><![CDATA[Już jutro się zobaczymy. Długie i męczące czekanie zawsze się opłaca. I to nawet wbrew mojemu]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Już jutro się zobaczymy. Długie i męczące czekanie zawsze się opłaca. I to nawet wbrew mojemu przekonaniu, któremu Paweł stanowczo zaprzecza ( za co go kocham jeszcze bardziej), że "my to jednak mamy pecha". Dziś wiem, że to nie prawda. Jesteśmy największymi szczęściarzami...</p>
<p>Do zobaczenia po wakacjach!</p>
<p><strong>"Przez szybę"</strong></p>
<p><strong>Pociąg sunie po torach<br />
świat zamiera w niemym uśmiechu<br />
gdzieś w drzewach zachodzi słońce<br />
leniwe, a jednak w dziwnym pośpiechu.</strong></p>
<p><strong>Ten dziwny pośpiech bladych promieni<br />
on mnie do Ciebie przybliża<br />
on mnie utula, gdy ramion Twych nie ma<br />
usypia w ramionach przydrożnego krzyża.</strong></p>
<p><strong>Pociąg po torach sunie<br />
W ciemnościach znikają krzyże<br />
Nie usnę - obiecuję sobie<br />
Przecież jestem coraz bliżej</strong></p>
<p><strong>Ciebie.</strong></p>
<p><img class="aligncenter" src="http://www.photo-libre.fr/paysage/Med/Rz_22.jpg" alt="" width="500" height="333" /></p>
<p style="text-align:center;">"Niech się wali cały świat, nie odnajdą nigdy nas..."</p>
<p style="text-align:center;">/Sumptuastic, "Za jeden uśmiech Twój"/</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Chronicznej mitomanii niezaszczytny ciąg dalszy]]></title>
<link>http://manobuso.wordpress.com/?p=239</link>
<pubDate>Tue, 15 Jul 2008 17:48:06 +0000</pubDate>
<dc:creator>vertok</dc:creator>
<guid>http://manobuso.wordpress.com/?p=239</guid>
<description><![CDATA[Wałęsa znowu pojechał po bandzie. Jak w ogóle do tego mitomana można czuć sympatię i organizo]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Wałęsa znowu pojechał po bandzie. Jak w ogóle do tego mitomana można czuć sympatię i organizować jakieś <a href="http://poprzyjmy-walese.pl/3/">akcje </a>w jego obronie to ja nie wiem.</p>
<p>A było to tak. Czytam Organ Michnika, ostatnio przyobleczony "kirem", a tam wywiad z Wałęsą o zmarłym B. Geremku. No to sobie myślę będzie porcja klasycznych, obłudnych szlochów. Ale... Wałęsa jak zwykle przebija wszystko co tylko można sobie wymyślić. W klasycznie mitomańskim stylu nie tylko wychwala pod niebiosa zmarłego, ale i zaspokaja swoją próżność.</p>
<p>No sami popatrzcie:</p>
<blockquote><p><strong><a href="http://wyborcza.pl/1,91766,5456268,Walesa__Panie_Bronku__niepotrzebnie_pan_przyspieszyl.html">Utrzymywał</a> dobre relacje z panem nawet wtedy, gdy byliście w politycznym sporze. Zawsze przyjeżdżał do Gdańska na pana imieniny.</strong></p>
<p>- Prawdziwy przyjaciel! Panie Bronku! Panie Bronku, kurczę, niepotrzebnie pan przyspieszył, bo strasznie pan nam jest... bo strasznie pan nam był potrzebny. <strong>Myślałem, że my jeszcze razem dokończymy tego dzieła, że pan będzie minimum premier, a najlepiej prezydent. Ja na to grałem</strong>, nie chciałem o tym wcześniej mówić, bo zaraz by się na nas rzucili. <strong>Ja bym wszystko zrobił</strong>, żeby następnym prezydentem Polski był Bronisław Geremek.</p></blockquote>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Eli lama sabachtani]]></title>
<link>http://mtuz.wordpress.com/?p=25</link>
<pubDate>Mon, 14 Jul 2008 20:28:35 +0000</pubDate>
<dc:creator>mtuz</dc:creator>
<guid>http://mtuz.wordpress.com/?p=25</guid>
<description><![CDATA[Czasem w towarzystwie czuję się bardzo samotny. Kiedy zostanę sam, nie umiem się już tak tym ci]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Czasem w towarzystwie czuję się bardzo samotny. Kiedy zostanę sam, nie umiem się już tak tym cieszyć. Chyba za bardzo przywiązałem się do „smyczy dla ludzi” - telefonu komórkowego. Ten niewielki przedmiot sprawia, że żadna chwila samotności nie jest pewna. Ale wyłączając go odcinam się od świata i tych, którzy mogą mnie potrzebować.<br />
Jak w greckiej tragedii.</p>
<p>Jak daleko by się nie uciekało, jakieś okruchy przeszłości zawsze pojawiają się w najmniej oczekiwanym momencie, odbierając na jakiś czas – z trudem wypracowany – spokój. Cieszę się jednak, że za każdym razem pozwala to wrócić do dawnych decyzji, spojrzeć na nie z dystansu i ewentualnie przewartościować nabywając tym samym wiedzy o sobie samym i doświadczenia.</p>
<p>(wpis zalegał na dysku, wysłany z opóźnieniem)</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[eBook vs. książka]]></title>
<link>http://moanre.wordpress.com/?p=84</link>
<pubDate>Mon, 14 Jul 2008 20:01:04 +0000</pubDate>
<dc:creator>moanre</dc:creator>
<guid>http://moanre.wordpress.com/?p=84</guid>
<description><![CDATA[Z początku chciałam tylko wyrazić swoje oburzenie, wywołane ludzką głupotą, poczuciem wyższo]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Z</strong> początku chciałam tylko wyrazić swoje oburzenie, wywołane ludzką głupotą, poczuciem wyższości człowieka i jego podejściem do pewnych spraw. <strong>T</strong>eraz jednak muszę odsunąć na bok swą szeroko pojętą złość dotyczącą zarówno jednostek, jak i mas całych, i powściekać się na Nasz polski, osobisty Internet.</p>
<p>(A raczej jego zawartość)</p>
<p><strong>B</strong>uszując wśród stron z ebookami natrafiam na przeróżne pozycje - zdarzają się książki wspaniałe (których w moich bibliotekach nie uświadczę), a także <em>dzieła</em> wątpliwej treści ('gh... Piątek...).</p>
<p><strong>P</strong>ozwolę sobie w tym momencie porozkoszować się trochę faktem istnienia czegoś takiego, jak <em>elektroniczne książki</em>.<br />
<strong>C</strong>hociaż nic nie zastąpi mi cudownego zapachu świeżej farby drukarskiej, cichego szelestu papieru, błogiego ciężaru w rękach... To jednak dziwną przyjemność sprawia mi fakt czytania na laptopie. Może to przez złudną myśl, że korzystając z ebooków nie przyczyniam się do ścinania i przerabiania kolejnych drzew na miękkie stronice... Może przez dostępność pewnych utworów, które mam niemal w zasięgu ręki ('khem! Prawie)... W końcu może przez spokojne sumienie, iż zaczynając jedną książkę w każdej chwili mogę ją odłożyć (jeśli oczywiście będzie wystarczająco kijowa) i nie strace ni pieniędzy, ni drzewek...</p>
<p><strong>C</strong>hociaż rachunki za prąd zdają się temu przeczyć.</p>
<p><strong>W</strong>racając do sedna sprawy. Niestety, polskie strony z ebookami są bardzo ubogie w stosunku do anglojęzycznych, czy hiszpańskich. Tej <em>biedy</em> doświadczyłam ostatnio na własnej skórze poszukując jednego z dzieł Henrego Davida Thoreau pt. <em>Walden, czyli życie w lesie</em> (jakby ktoś miał to byłabym wdzięczna), a także co <em>poważniejszych</em> (choć to mało trafne określenie) książek, jak: <em>Targowisko próżności</em>, <em>Herzog</em>, <em>Ostatnia sprawa Trent'a</em>, <em>Dom na placu Waszyngtona</em>, czy <em>Daisy Miller</em>.</p>
<p><strong>T</strong>ak ostatnio coś mnie wzięło na szeroko pojętą klasykę.</p>
<p><strong>T</strong>eraz kończę <em>Czytając Lolitę w Teheranie</em> Azar Nafisi (wersja kartkowana) i coraz bardziej czuje się zbulwersowana ludźmi trzymającymi władzę, a także bezsilnością w walce z fanatykami, rządem, ogólnie - kimś silniejszym; zaślepieniem... Chyba coś o tym później napiszę, żeby zamknąć historię Azar i jakoś się do niej ustosunkować; dowiedzieć się, co jeszcze tak mnie szokuje, co sprawia, że mam ochotę zmienić świat i dać komuś w łeb.</p>
<p><strong>P</strong>óźniej nie wiem, za co się zabiorę.<br />
<strong>Z</strong>astanawiam się nad <a href="http://www.4shared.com/file/9096530/bbedd671/Cleland_John_-_Pamietniki_Fanny_Hill.html?s=1" target="_blank"><em>Pamiętnikami Fanny Hill</em></a> i <em>Niegrzesznym Magiem</em> dla równowagi. Znając jednak mnie wyjdzie z tego coś zupełnie innego ;)</p>
<p><strong>A</strong> <em>Rotację</em> uzupełnię jutro ;)</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Żeby nie było :P]]></title>
<link>http://moriakaice.wordpress.com/?p=112</link>
<pubDate>Sun, 13 Jul 2008 07:21:14 +0000</pubDate>
<dc:creator>Mori</dc:creator>
<guid>http://moriakaice.wordpress.com/?p=112</guid>
<description><![CDATA[No, żeby mi nikt nie narzekał, że nic nie piszę  Ja sobie teraz korzystam z wolności, bo moje k]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>No, żeby mi nikt nie narzekał, że nic nie piszę :P Ja sobie teraz korzystam z wolności, bo moje kochanie znowu pojechało sobie w poniedziałek na wyjazd :P Ale wraca już we wtorek, a w środę wybieramy się na UJ potwierdzić pewnie tą jej biofizykę (jaaaaaa, kto by takie coś chciał studiować? A mogła iść sobie na infę stosowaną na AGHu na jakimś wydziale fizyki czy czegoś tam, bo też się dostała (przy okazji składania tam papierów na fizykę medyczną) -- nie rozumiem tych kobiet...) - w końcu moje kochanie jest trzecie na liście, więc może i słusznie... I w ogóle ma 187 punktów ^_^ Dumny z niej jestem... Z drugiej strony się wstydzę - nie lubię rozmawiać z osobami, które miały więcej % z matmy -.-"</p>
<p>Tak w ogóle to ostatnio obejrzałem <a href="http://fdb.pl/f94798,Superhero,(2008).html">Superhero</a> - jak dla mnie całkiem zabawna parodia superbohaterów jak Spiderman czy Batman (+ X-Meni). Storm się ostatnio przytyło xD Oprócz tego bawię się trochę <acronym>LD</acronym> - zainteresowanym polecam <a href="http://youtube.com/profile_videos?user=drugadroga">krótki, acz niezły kurs na YouTube</a>, składający się z 8 klipów. W sumie technika w miarę skuteczna - potrafię zapamiętać mniej-więcej jeden sen każdej nocy - a czasem potrafię, jeśli tylko robię drzemki w ciągu dnia, osiągnąć lepszy wynik (bo i w czasie dnia sobie śnię). Wychodzi, że mam naprawdę chore te sny =P Jak na przykład dzisiaj - musiałem się akurat z reprezentacją Chorwacji przed jakimś meczem zaprzyjaźnić, siedzieliśmy sobie na murawie, a że ja byłem - to za dużo łebków było i przyszedł marszałek Komorowski mnie zjechać -.-" Heh. Oczywiście LD nie jest polecane katolikom - przykro mi, ale jest to uznawane za grzech. A reszcie chętnych odradzam prowadzenie Dziennika Snów na kompie - chociaż może tylko ja tak mam, że jak rano siądę, by zapisać sen, to od razu mam jeszcze parę innych rzeczy do zrobienia i przez to część szczegółów chyba zapominam...</p>
<p>Tak sobie pomyślałem, że zrobię sobie chyba jakiś skrypt do Wrzuty, tworzący rozsądną playlistę z wybranymi plikami. Całość powinna być bajecznie prosta - a przyda się, gdy kogoś odwiedzę i będę mu chciał puścić moją muzykę. Last.fm jest fajny do tego - testowałem ostatnio u Sai - ale niektóre kawałki to 30-sekundowe dema... I stąd ten pomysł.</p>
<p>A ogólnie to zamierzam się cieszyć wakacjami - siostra wyjeżdża, a Sai akurat wraca ^_^ Do tego 25.07 jedziemy do tej Muszyny na 8 dni (i nocy ^_-), a potem jeszcze też mam parę rzeczy zaplanowanych =] Więc się nudzić nie będę =] Ha =]</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Z pamiętnika ciąża-rowki część II, czyli beznecie.]]></title>
<link>http://fiolkatm.wordpress.com/?p=29</link>
<pubDate>Sat, 12 Jul 2008 07:27:40 +0000</pubDate>
<dc:creator>fiolka</dc:creator>
<guid>http://fiolkatm.wordpress.com/?p=29</guid>
<description><![CDATA[Operacja pod kryptonimem przeprowadzka zakończona. Razem z pakowaniem, przewożeniem i rozpakowywan]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Operacja pod kryptonimem przeprowadzka zakończona. Razem z pakowaniem, przewożeniem i rozpakowywaniem trwała 3 dni. Trzy mordercze dni dodam, ale nic to. Odkupiliśmy to dodatkowymi godzinami snu szczególnie w centralnej części dnia, bo upałów znieść nie możemy. <!--more--></p>
<p>Nowe mieszkanie ciasne, ale własne (no, prawie). Ogólnie to cicho tu i spokojnie, na tej Dąbrowie. No może nie licząc ewentualnych wizyt śledczych i remontów u sąsiadów, ale to zawsze jakieś urozmaicenie.<br />
Czas chyba pomyśleć o aranżacji wnętrza pod małego człowieka. W ogóle czas pomyśleć o małym człowieku i zakupy dla niego robić (wszelkie prezenty tego rodzaju oczywiście bardzo mile widziane :P).<br />
Tak. Powiedzmy sobie szczerze, siedzę w tym mieszkanku sama i nudzę się, jak mops, bo ile można sprzątać i grać w pasjanse w wersji wszelakiej?  Czytanie "Mistrza i Małgorzaty" jakoś nie wciąga ze względu na formę e-book'ową, no i netu ni ma. Znaczy się nie było przez 2 tygodnie bez 2 dni... Czy ja jestem uzależniona? </p>
<p>Maleństwo zdrowe, duże(a może za duże?) i nie zamierza opuszczać swego schronienia zbyt wcześnie. Tak twierdzi lekarz. Badania mamy prawie idealne.<br />
Niestety, dla mamy, zapał młodego kibica nie ostygł po wyjeździe reprezentacji z Euro, ba nawet po zakończeniu mistrzostw i na dodatek chyba rośnie. Cóż.. przecież nie od dziś wiadomo, że młode matki mają prze.. kopane.<br />
Ach! Zostały już tylko, a może aż, dwa miesiące do pojawienia się na świecie Potomka.<br />
Imiona w obu wersjach wybrane(dawno.. odsyłam do mojego ebloga, może zapaca, w co bardzo wątpię), choć płeć przewidywana z pewnością do 90% (ta technika!). Jednak jakoś się nie nastawiamy za bardzo, przecież każde dziecko kocha się tak samo, bez względu na płeć :). Generalnie to nie mogę się doczekać początku września, kiedy będę mogła to moje ukochane maleństwo przytulić i pocałować, i popatrzeć mu w śliczne brązowe duże oczy. Chyba, że będzie miało niebieskie, co z genetycznego punktu widzenia też jest możliwe. Strasznie mnie ciekawi jak będzie wyglądało, jak się będzie uśmiechało, śmiało, machało łapkami, nóżkami etc. A z drugiej strony cholernie się boję samego momentu, w którym przyjdzie na świat. Tego, że spanikuję. Wiem też ile nerwów będzie mnie kosztowała, przynajmniej na początku opieka nad tym maleństwem, przy którym dosłownie nic zrobić nie umiem. Choć to dopiero początek, bo wiadomo "małe dzieci - mały kłopot, duże dzieci - duży kłopot" o chyba najbardziej jednak obawiam się początku. </p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[W A K A C J E :D]]></title>
<link>http://drevnialdinho.wordpress.com/?p=126</link>
<pubDate>Sat, 12 Jul 2008 00:30:28 +0000</pubDate>
<dc:creator>drevniak</dc:creator>
<guid>http://drevnialdinho.wordpress.com/?p=126</guid>
<description><![CDATA[Każdemu pozornie mogłoby się wydawać że Ci którzy kończą liceum i piszą matury mają najdł]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Każdemu pozornie mogłoby się wydawać że Ci którzy kończą liceum i piszą matury mają najdłuższe wakacje w życiu :) i patrząc na to z perspektywy kogoś nie wgłębionego w temat tak to wygląda ;) ale to wszystko tylko pozory - przynajmniej według mnie ;) ciężko jest się w pełni zrelaksować i myśleć tylko o tym gdzie i kiedy pojechać na wakacje gdy w głowie tłoczą się kolejne pomysły o tym 'co by było gdyby ?' ;) człowiek zastanawia się czy zdał maturę ? - czy zdał ją dobrze ? - czy zdał ją wystarczająco dobrze ? - czy ma szanse na studia ? - czy będą to studia dzienne czy zaoczne ? - jaką uczelnie wybrać ? ... i tak dalej... ;) w końcu wielmożna CKE zamieszcza wynik matury w swym jakże zacofanym serwisie 'OBIEG' :) człowiek z sercem na dłoni wklepuje swój pesel i debilne hasło które już zdołał zapamiętać (mimo iż jest debilne :D ) i... zmęczonym od ślęczenia przy kompie oczom ukazuje się wrednie ciężka do interpretacji tabelka - mimo zmęczenia starasz się szybko połapać o co chodzi i w końcu widzisz kolumnę z wynikami procentowymi - myślisz wtedy 'Boże żeby wszystkie wyniki zaczynały się co najmniej od trzy-dziestki' ;) i tak jest :) wiesz że zdałeś maturę - wiesz że dokonałeś czegoś ważnego w swym ledwo co pełnoletnim życiu - rodzice są z Ciebie dumni - wszyscy dookoła Ci gratulują - ale Ty... odbierasz to inaczej - czujesz że wykonałeś zadanie które było Ci powierzone - było ono trudne ale wykonałeś je i... tyle... ;) nie skaczesz z radości - nie upijasz się na umór - żyjesz dalej ze świadomością że część planu wykonałeś ;) może to powód ambicji która drzemie w Twojej głowie - szepcze Ci ona że zdana matura jest jednym ze stopni - jednym z bardzo wielu stopni do pokonania w Twym życiu - nakłania Cię do zrobienia kolejnego kroku - do dostania się na studia :) więc szukasz swej szansy - przeszukujesz strony uczelni - wymagania rekrutacyjne - analizujesz siatki godzin kolejnych kierunków aby znaleźć te które będą Cię ciekawić i będą też gwarantować Ci przyzwoity start w przyszłym - już całkiem samodzielnym i dorosłym - życiu ;) w trakcie tych poszukiwań okazuje się że matura nie poszła Ci źle ale... reasumując poszła gówno dobrze - można na tym zakończyć i szukać sobie dobrych zaocznych studiów i... dobrze płatnej pracy ;) albo podjąć dalsze poszukiwania kierunków ze zdecydowanie niższym progiem rekrutacji :) jeżeli jesteś wytrwały - masz trochę szczęścia i znajomych którzy podsuną Ci ciekawe kierunki - znajdziesz wreszcie 'swój' kierunek ;) rejestrujesz się - kompletujesz potrzebne papiery i czekasz na wyniki rekrutacji ;) w końcu pojawiają się wyniki - znów z sercem na dłoni wklepujesz (w moim przypadku ;) ) pesel i Twym oczom ukazuje się komunikat iż zostałeś zakwalifikowany do przyjęcia na studia ;) dopiero w tym momencie czujesz pewną ulgę :) a kiedy w małym, dusznym pokoju siedząc na starym dosyć wyeksploatowanym krześle widzisz na własne oczy jak miła pani w średnim wieku zewsząd otoczona stertami dokumentów dokonuje zmiany w ewidencji wydziału - przy Twoich Imionach i Nazwisku status zmienia się z "ZAKWALIFIKOWANY" na "PRZYJĘTY" - wtedy to wreszcie czujesz że... zaczęły się wakacje :D prawdopodobnie ostatnie takie 'niewinne' wakacje w życiu więc warto je wykorzystać i nie zmarnować zbyt wielu chwil ;)</p>
<p>notkę tą pisałem w oparciu o własne - całkiem jeszcze świeże - doświadczenia więc wybaczcie jeżeli odczujecie niemożność zunifikowania (wiem - trudne słowa :P )  się z moimi poglądami i odczuciami ;)</p>
<p>a abstrahując od tego kto ? - gdzie ? - i czy ? - dostał się na studia - pamiętajmy że to nie wykształcenie czyni człowieka 'kimś' w oczach innych ludzi ;) dla ugruntowania tej tezy zamieszczam materiał archiwalny ;) miłego słuchania :)</p>
<p><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/nd3Yp4aUU7E'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/nd3Yp4aUU7E&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
