<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>przemyslenia-przy-kawie &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/przemyslenia-przy-kawie/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "przemyslenia-przy-kawie"</description>
	<pubDate>Sat, 17 May 2008 09:05:21 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Zabawa w rozbieranego]]></title>
<link>http://fraglesi.wordpress.com/?p=635</link>
<pubDate>Thu, 15 May 2008 11:38:38 +0000</pubDate>
<dc:creator>fraglesi</dc:creator>
<guid>http://fraglesi.wordpress.com/?p=635</guid>
<description><![CDATA[
Przedwczoraj mój prywatny akwen wodny skuł lód  i nie mogłem poświęcić się ulubionej rozryw]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img style="margin-top:10px;margin-bottom:10px;" src="http://img364.imageshack.us/img364/434/90053899sf1.jpg" alt="" width="473" height="317" /></p>
<p>Przedwczoraj mój prywatny akwen wodny skuł lód  i nie mogłem poświęcić się ulubionej rozrywce jaką jest żeglowanie.... pontonem. Rzuciłem się więc w wir przesympatycznej i edukacyjnej zarazem (sic!) zabawy w rozbieranego.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;"><!--more-->Pierwsze pytanie jakie pewnie się wam nasuwa jest: z kim? Nie z kim a z czym ;-)</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Na pierwszy ogień poszedł Bogu ducha winny magnetofon ZK–127 (patrz zdjęcie). Starsi pamiętają co to za maszyna. Uznałem, iż pora wymienić, rozciągnięte do rozmiaru równika, paski napędowe.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Po kilkunastu minutach w ręku dzierżyłem całkiem jeszcze dobre (niesamowite!) paski, zaś magnetofon rozpadł się na części składowe. Po podłodze potoczyły się tajemnicze sprężynki i szybkie jak meteoryty, śrubki. Ufny w opanowane do perfekcji techniki pamięciowe, nie zrobiłem żadnych szkiców, ani zdjęcia. Błąd.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Rozochocony zacząłem się rozglądać co by tu jeszcze <span style="text-decoration:line-through;">zepsuć</span> rozebrać. Mój wzrok padł na, rozpaczliwie próbującego ukryć się pod stertą książek... laptopa. Bezlitośnie wybebeszyłem go na drugą stronę, aby przekonać się czy  wiatraczek na procesorze działa poprawnie. Można bowiem było smażyć na nim (laptopie) jajka, lub zimne wieczory używać jako termofor.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Działał, zaś laptop po złożeniu... przestał :-(</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Wychodząc z czysto informatycznego założenia, że jak coś nie działa to należy to wyłączyć i włączyć, postanowiłem rozebrać go ponownie. Do najmniejszej śrubki. Skoro mowa o śrubkach, to są to najbardziej złośliwe elementy. Zwłaszcza takie miniaturowe i czarne. Zauważyłem, że mają tendencję do:</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">a. Wpadania do środka urządzenia. Próba wyciągnięcia kończy się niejednokrotnie ponownym rozbieraniem. Niestety zostawić nie można bo laptop nie grzechotka. Złośliwa gotowa zewrzeć coś i doprowadzić do np. samozapłonu!</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">b. Spadania na podłogę. Potrafią potoczyć się na kilometr albo schować w najbardziej niespodziewanym miejscu. Można je znaleźć jedynie za pomocą miniaturowego wykrywacza metalu.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Miałem kiedyś kolegę serwisanta sprzętu komputerowego, który miał zdrowe podejście. Jak mu jakaś upadła brał następną z pudełka. Po paru miesiącach podłogę zalegała kilkucentymetrowa warstwa śrubek. Można się było zabić. Wtedy brał odkurzacz  i miał spokój na następne pół roku.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Po ponownym złożeniu laptop ożył, ale jest jakiś nie swój. Pasków niestety nie dostałem. Fabryka zaprzestała produkcji jeszcze przed upadkiem komuny.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Zabrałem się za składanie magnetofonu. Bez powodzenia. Mejl do kolegi. Składał kiedyś zawodowo ten typ magnetofonów. “Złoże taki z zamkniętymi oczami” - chełpił się, ale nie wiedział kiedy znajdzie czas. Po godzinie męki złożyłem sam. Jakaż duma! Na dodatek dokonałem parę wartych opatentowania, usprawnień. Zostało rzecz jasna parę części ale szpulak działa!</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Kocham tą zabawę! Już we wczesnym dzieciństwie rozbierałem samochodziki aby wyszarpnąć im serce, czyli silniczek. Na podwórku byłem potentatem silniczkowym. Potem przyszła pora na radia, walkmany a na studiach koleżanki. Żartuje :-)</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Proza życia zabiła pasję. Teraz odradza się. A może by tak rozebrać ten kompu......</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Fraglesi budowniczy]]></title>
<link>http://fraglesi.wordpress.com/?p=630</link>
<pubDate>Tue, 06 May 2008 11:19:43 +0000</pubDate>
<dc:creator>fraglesi</dc:creator>
<guid>http://fraglesi.wordpress.com/?p=630</guid>
<description><![CDATA[
Ech rozleniwiłem się przez weekend majowy. Po koleżankach i kolegach blogerach widzę, że nie j]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://img440.imageshack.us/img440/7898/94668895lq6.jpg" alt="" /></p>
<p>Ech rozleniwiłem się przez weekend majowy. Po koleżankach i kolegach blogerach widzę, że nie ja jeden. Ciężko usiąść do klawiatury. Milej grzać stare kości.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;"><!--more-->Natura eksplodowała świeżą zielonością a ja... pracowitością. Zamiast leżeć brzuchem do góry i jedną ręką obracać mięsko na grillu, rzuciłem się na... trumnę. Spokojnie. Jeszcze nie wybieram się na tamten świat, ani nie zamordowałem teściowej ;-)</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Pod koniec zeszłego wieku żona oglądając żurnal ogrodniczy zachorowała na grządki wyniesione. Składa się to z podłużnej skrzyni wypełnionej ziemią. Podobno nie trzeba się schylać, a na pewno warzywka nie uciekną.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Pierwszą skonstruowałem z kumplem. Wypiliśmy kratę piwa, ale o dziwo grządka wyszła jak z żurnala. Drugą postawiłem rok później z ojcem. Dorównała pierwszej. Trzecią zmajstrowałem sam. Wyszła...hmm... trochę krzywa, ale z tego się nie strzela.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Nie minęły trzy lata i zaczęła się rozpadać. Dwie pierwsze postoją jeszcze z tysiąc lat. Widocznie producent drewna impregnowanego zszedł na psy. Tak na marginesie, nagroda dla tego, komu uda się kupić prostą deskę. Wszystkie wyglądają jakby miały być robione z nich śmigła.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Pierwszego maja, dzierżąc młot, szpadel i wkrętarkę made in china, zabrałem się za remont. Po zdemontowaniu jednej ścianki, cała skrzynia rozpadła się na moich oczach. Deski, które miałem za zdrowe okazały się przeżarte na wylot. Zupełnie nie rozumiem jak nasi przodkowie potrafili zbudować miasto z drewna.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Zabrałem się z piłowanie, wiercenie, palów wbijanie. Wkrętarkę made in china za 49, 99 plus Vat, szlag trafił po wkręceniu trzech wkrętów. Szybko zabrakło desek, kołków, wkrętów. Umorusany i spocony niczym palacz, rozparłem się z zimnym piwem. Może kiedyś ją dokończę....</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Wszystkiemu przyglądał się ze stoickim spokojem Kot Roman oraz Pies Mila, który pojechał dziś na... rzeź.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">ps. Zapraszam na <a href="http://zdjecia.pl/index.cgi?action=16&#38;dir=/20080506W%20maju%20jak%20w%20raju/">świeżutkie zdjęcia wiosenne</a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Powrót z wygnania]]></title>
<link>http://fraglesi.wordpress.com/?p=625</link>
<pubDate>Thu, 01 May 2008 08:44:15 +0000</pubDate>
<dc:creator>fraglesi</dc:creator>
<guid>http://fraglesi.wordpress.com/?p=625</guid>
<description><![CDATA[
Po czterech miesiącach wygnania, powoli wracam do domu.
W styczniu tego roku eksmitowałem się na]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img style="margin-top:10px;margin-bottom:10px;" src="http://img329.imageshack.us/img329/2294/32250351tg8.jpg" alt="" /></p>
<p>Po czterech miesiącach wygnania, powoli wracam do domu.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;"><!--more-->W styczniu tego roku <a href="http://fraglesi.wordpress.com/2008/01/07/eksmisja/"></a><a href="http://fraglesi.wordpress.com/2008/01/07/eksmisja/">eksmitowałem się</a> na własne życzenie z parteru. Były momenty ciężkie. Zwłaszcza <a href="http://fraglesi.wordpress.com/2008/02/25/teksanska-masakra-wiertarka-udarowa/">pod koniec lutego.</a> Dziękuje wam za wsparcie duchowe ;-)</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">W marcu, obserwując panów budowlańców, wysnułem twierdzenie. Brzmi ono następująco: Ilość pracy wykonanej w dniu n, wynosi 0,5 z dnia n-1. Pytanie: po jakim czasie skończą się remont ?</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Póki można było kuć ściany, zrywać podłogi, wyrywać kable, panowie budowlańcy wykonywali po 500% dziennej normy. Gdy nastał czas dopieszczania szczegółów, ochota dziwnie spadła a wraz z nim tempo.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Któregoś dnia w połowie kwietnia, brnąc mrocznym podziemnym korytarzem, zostałem nagle oślepiony przez padające z góry fontanny światła. Zmrużyłem oczęta i ostrożnie zbliżyłem się w stronę źródła.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Tam gdzie odkąd sięgam pamięcią była ściana, rysował sie jasny prostokąt drzwi. Stała w nim małżonka i wyciągając ku mnie ręce mówiła: pójdź w stronę światła miły!</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Czyżby drzwi raju stanęły przede mną otworem? Ale miało być 99 dziewic...</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Od tamtego czasu wolno nam wchodzić na parter. Na początku po minucie, dwie. Z czasem coraz dłużej. Zbyt szybkie wynurzenie na powierzchnie, stanowi poważne zagrożenie dla zdrowia.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Przedwczoraj przeniosłem ognisko domowe czyli... telewizor, po czym zaszyłem się w mojej podziemnej izbie. Kot Roman dał drapaka. Pies Mila dostał kopa na dwór. Zwerbowani tragarze nosili kanapy, fotele szafki. Inna silna ekipa pucowała podłogi, okna. Zamieszanie na całego.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Panowie budowlańcy, chcąc pokazać jak są twardzi, zakładali bez wyłączenia korków, nowe gniazdka. Co kończyło się co pewien czas pewnym popularnym słowem. Pierwsza k, ostatnia a.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Wczoraj przyszedł pan z n, pogmerał w kabelkach i wkroczyłem w świat cyfrowej telewizji. Prawie wkroczyłem, bo dekoder zaczął raźnie szumieć wiatraczkiem, stukotać dyskiem i twierdzić, że obraz i fonia nieprawidłowe. Pan od n kazał się nie martwić i czekać.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Czekałem, skacząc po dostępnych już nowych 800 kanałach. Cały świat w zasięgu pilota. Setki języków. Pstryk. Pani reklamuje cudowny środek na schudnięcie – 2 kg w 22 minuty! Pstryk. Pan żarliwie namawia na kupno obrazu. Pstryk. Ktoś przekonuje “Jezusem kocha cię”. kanał dalej “ Allach Akbar” Pstryk. Skąpo ubrane dziewoje wyginają śmiało ciało i robią coś dziwnego z mikrofonami. TV Trwam na kanale 504. Od 505 sto kanałów po niemiecku :-D</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Na  francuskim kanale pokazują budowę.  Zlecieli się moi budowlańcy niczym pszczoły do miodu. Musiałem im tłumaczyć, francuski znam od dziecka. Spsioczyli  francuską i niemiecką konkurencję.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Jeszcze parę dni. Wytrzymać!</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Niebo gwiaździste nade mną]]></title>
<link>http://fraglesi.wordpress.com/?p=624</link>
<pubDate>Mon, 28 Apr 2008 18:38:40 +0000</pubDate>
<dc:creator>fraglesi</dc:creator>
<guid>http://fraglesi.wordpress.com/?p=624</guid>
<description><![CDATA[
Lubię czasem zalec wieczorową porą na trawie i popatrzeć w niebo gwiaździste. Zwłaszcza gdy n]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;"><img style="margin-top:10px;margin-bottom:10px;" src="http://img368.imageshack.us/img368/7918/44088698gd3.jpg" alt="" width="473" height="391" /></p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Lubię czasem zalec wieczorową porą na trawie i popatrzeć w niebo gwiaździste. Zwłaszcza gdy noc ciepła,  nie tną komary, a pod ręką antałek zacnego miodu.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;"><!--more-->Mieszkam prawie, że na wsi więc gwiazdy u mnie nieco jaśniejsze niż w oddalonym o 20 km Gdańsku. Przez jakiś czas myślałem nawet o kupnie teleskopu. Odpuściłem, bo żona oskarżyła by mnie, że chce podglądać sąsiadki ;-)</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Parę dni temu ściągnąłem najnowszą wersję google Earth. W przeciwieństwie do poprzedniej nie wiesza się dwa razy na trzy uruchomienia. Muszę wam wyznać, że był to jedyny program, który potrafił zrezetować mi linuxa.  Nowa hula jak należy.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Na początku obracałem wirtualnym globusem w te i wewte, skacząc do znanych miejsc. Parę kliknięć myszą i już wiszą kilkanaście metrów nad Nowym Jorkiem. Dziesięć sekund później oglądam piramidy w Gizie.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Fajną możliwością jest wyświetlanie obiektów 3d. Nowy Jork jest prawie kompletny. W Paryżu dech zapiera koronkowa wieża Eiffel'a. W Gdańsku dumnie pręży się Żuraw i... i na tym koniec.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Przełączyłem na obraz nieba i dech mi zaparło. Pojawiły się gwiazdy. Coraz więcej gwiazd. Tysiące, setki tysięcy.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Pokręciłem kółkiem myszy i pomknąłem z prędkością światła. To co miałem za migoczącą gwiazdkę, okazało się zbiorowiskiem setek galaktyk. Zaglądałem wgłąb mgławic. Omijałem zgrabnie czarne dziury.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Klikałem opisy ciekawych miejsc.  Oto supernowa, emitująca 100 milionów razy tyle energii co słońce. Czarna dziura pożerająca przestrzeń o rozmiarze milionów kilometrów. Uff.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Poczułem się ziarenkiem. Mrówką na trzeciej planecie od słońca. Na rubieżach peryferyjnej galaktyki, zwanej drogą mleczną.  Tam daleko, powstają i giną imperia. Ktoś wysadza gwiazdy śmierci. Zabija się za melanż.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Niech w całym wszechświecie wojna, byle nasza planeta zaciszna, byle nasza planeta spokojna.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">ps. na zdjęciu galaktyka o wdzięcznej nazwie "Wiatraczek". Cytuje opis:</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;"><em>To wykonane przez teleskop Hubble'a zdjęcie dysku spiralnej galaktyki zwanej Messier 101 (M101) składa się z 51 indywidualnych ekspozycji. Gigantyczny, spiralny dysk gwiazd, pyłu i gazu ma średnicę 170 000 lat świetlnych, czyli prawie dwukrotnie więcej niż nasza Droga Mleczna. Szacuje się, że M101 zawiera co najmniej bilion gwiazd. Około 100 mld z nich pod względem temperatury i czasu życia może przypominać nasze Słońce. Ramiona spiralne galaktyki są usiane dużymi obszarami mgławic gwiazdotwórczych. W mgławicach tych znajdują się gigantyczne obłoki cząsteczkowego wodoru, w których zachodzą intensywne procesy powstawania gwiazd. Przebieg ramion wyznaczają lśniące młode gromady gorących, niebieskich, nowo narodzonych gwiazd. ...<br />
</em></p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Roman pisze]]></title>
<link>http://fraglesi.wordpress.com/?p=623</link>
<pubDate>Sun, 27 Apr 2008 05:46:03 +0000</pubDate>
<dc:creator>fraglesi</dc:creator>
<guid>http://fraglesi.wordpress.com/?p=623</guid>
<description><![CDATA[
To piszę ja, Roman Terrorysta. Znacie mnie już, prawda? Pan zakopuje coś w ogrodzie. Zapomniał ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img style="margin-top:10px;margin-bottom:10px;" src="http://img153.imageshack.us/img153/2269/71480483ad0.jpg" alt="" width="473" height="310" /></p>
<p>To piszę ja, Roman Terrorysta. Znacie mnie już, prawda? Pan zakopuje coś w ogrodzie. Zapomniał zablokować terminal. Coś do was pisał, ale to bzdury  były. Skasowałem.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;"><!--more-->Pan jest wporzo. Gdy je (stanowczo za dużo!) zawsze dzieli się ze mną myszami w plasterkach. Kicia mówi, że to żadne myszy tylko świnia. Chyba nie wie co mówi, bo kto jadłby świnie??</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Żeby nie było niedomówień, żadnych figli migli. Kicia to moja przyjaciółka. Mieszka w domu na rogu.. Panienki zupełnie mnie nie biorą. Choć jak spojrzę, na tego rudego z drugiej ulicy, to grrrr....</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Pan gromadzi graty. Ma własny pokój, gdzie gromadzi na półkach stare urządzenia. No i te wszystkie prymitywne komputery. Szumi to,  nie daje się spokojnie zdrzemnąć. Najgorsze jest gdy Pan zaczyna słuchać muzyki. Koszmar! Czy wy słyszeliście kiedykolwiek prawdziwą, kocią muzykę? Ta nostalgia , głębia, wielowątkowość, ech</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">My koty, zupełnie nie możemy zrozumieć waszego uwielbienia dla maszyn. Nasza cywilizacja oparta jest na całkiem innych zasadach. No ale w końcu my rozwijamy się od milionów lat, wy zaś dopiero od jakiś 200.000 lat.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Trzeba wam wiedzieć, iż jestem w prostej linii potomkiem wielkiego księcia Algrra-Mraaa-Hrrau-Miiiau Trzeciego. Przybyliśmy na ziemię z planety Melmak. Uciekliśmy przed Alfami, którzy traktowali nas tak jak my myszy.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Gdy tu wylądowaliśmy, wy hasaliście z maczugami. Nauczyliśmy was korzystać z ognia, oraz wiele innych pożytecznych rzeczy. Czciliście nas jako Bogów. Nie wierzycie? A Sfinksa to sami zbudowaliście, co?</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">O Pan wraca! Zmykam! grrrrr.....</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Obłęd w oczach albo co nie zabije to cię wzmocni]]></title>
<link>http://fraglesi.wordpress.com/?p=617</link>
<pubDate>Mon, 21 Apr 2008 13:36:30 +0000</pubDate>
<dc:creator>fraglesi</dc:creator>
<guid>http://fraglesi.wordpress.com/?p=617</guid>
<description><![CDATA[
Zacząłem bać się pisać. Stąd moje parodniowe milczenie. Już po raz kolejny wykrakałem. Tym ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;"><img style="margin-top:10px;margin-bottom:10px;" src="http://img134.imageshack.us/img134/7854/fraglesi20080421en2.jpg" alt="" width="473" height="326" /></p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Zacząłem bać się pisać. Stąd moje parodniowe milczenie. Już po raz kolejny wykrakałem. Tym razem sobie.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;"><!--more-->Czwartkowy wpis skończyłem słowami “Szybko spojrzał na ekran. No tak, znowu jakaś blondynka wysłała 100MB mejla do tysiąca innych.  blondynek....bla bla bla”. Zwykłe problemy admina. W piątek było, tak jak radził Hitchcock: Na początku powinno być trzesięnie ziemi a potem napięcie powinno rosnąc.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Trzęsienie ziemi sam sprowokowałem. O świcie zaatakowałem szczypcami kłębowisko. Po godzinie nic nie działało. Po dwóch godzinach wróciło do życia. Popijałem kawę,  patrząc z dumą na moje dzieło. Odzyskałem 5 kabli sieciowych, cztery zasilające, jedną kamerę internetową, tablet, trzy kable audio i 2 kilo kurzu.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Tymczasem napięcie zaczęło rosnąć. Nie blondynki a spamerzy, nie jednego a setki tysięcy mejli wysłali. <a href="http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,5140513.html?skad=rss">Podszywając się pod fotka.pl oraz naszą klasę</a>. Tego jeszcze nie było.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">- Wszystkie ręce na pokład! – krzyknąłem – do pomp! Odpowiedziała mi cisza, bo mój admin (pozdrawiam Tomek, serdecznie pozdrawiam!) pojechał na zlot pingwinów w Krynicy Górskiej. Fajnie tam musi było. Słonko, piwo, kumple i... kuracjuszki. A ja rzucałem nie powiem czym, bo  może dzieci czytają.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Do tego wszystkiego przez dwa dni ciurkiem lał deszcz.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">O szesnastej patrzyłem błędnym wzrokiem i gryzłem. Na widok komputera toczyłem pianę, zaś za słowa “Internet, email, serwer, logmail, LoadAverage” gotowy byłem zabić.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Sobotę przespałem, jak rycerz po stoczonej bitwie, zaś w niedzielę odchamiałem się w ... filharmonii. Żona zaciągnęła mnie na pojedynek zespół rockowy vs. orkiestra.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Dinozaury polskiego rocka dały czadu. Orkiestra nie miała szans wobec tysięcy watt jakie pan dźwiękowiec wydobył z wielkich czarnych pudeł. Zapomniał widać, że to sala o bardzo dobrej akustyce a nie otwarta przestrzeń.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Wokalista pił dużo (tym razem) wody i zużył rolkę ręczników jednorazowych. Machał stojakiem z mikrofonem. Wyginał śmiało ciało. Kręcił długimi włosami. Babcie, córki i wnuczki, jednym słowem fanki,  falowały. Panowie kręcili komórkami. Ku pamięci.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Przy bardziej chwytających za serce utworach (“Nie wiele ci mogę dać”, “Ewka”) pojawiły się światełka. Gdzieś z dziesięć. Nie zapalniczki (system przeciwpożarowy!) a komórkowe ekraniki.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Pod koniec jedna młoda pani nie wytrzymała i zaczęła Taniec św Wita. Po jakimś czasie dołączyły do niej kolejne 3 osoby, a pod sam koniec żona. Reszta kiwała się dostojnie w fotelach. Prawice opuchły od oklasków.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">W samochodzie przeszliśmy na język migowy. Bębenki szlag trafił.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Don't give up, you're in Poland]]></title>
<link>http://fraglesi.wordpress.com/?p=616</link>
<pubDate>Thu, 17 Apr 2008 07:56:36 +0000</pubDate>
<dc:creator>fraglesi</dc:creator>
<guid>http://fraglesi.wordpress.com/?p=616</guid>
<description><![CDATA[
Czuł jak słońce bawi się jego ciałem. Było ciepło. W sam raz.
Jego uszy delikatnie pieścił]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img style="margin-top:10px;margin-bottom:10px;" src="http://img182.imageshack.us/img182/1946/75079261gc5.jpg" alt="" width="473" height="315" /></p>
<p>Czuł jak słońce bawi się jego ciałem. Było ciepło. W sam raz.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;"><!--more-->Jego uszy delikatnie pieścił szum fal lazurowego oceanu. Z pod na wpół przymkniętych powiek widział kołyszące się delikatnie na wietrze palmy. W dali unosił się na fali biały duży jacht. Jego jacht.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Wyspa była bezludna. Zagubiona pośród tysiąca innych wysp Polinezji Francuskiej. Zawsze marzył o tym, żeby tu zamieszkać. Z zielonego buszu dobiegł jazgot papug i innego ptactwa. Widocznie spłoszyło je jakieś zwierze.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Pływał ponad dwie godziny, robiąc zdjęcia rafie koralowej. Jego skóra nasiąkła solą. Spłukał się pod małym wodospadem, który odkrył niedaleko od ujścia rzeczki.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Plażą w jego stronę szła uśmiechnięta dziewczyna o dużych... niebieskich oczach. Zamachała  wołając. Pora na jedzenie – pomyślał. A potem sjesta i inne rozrywki.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Dobiegł go natarczywy dzwonek telefonu. Telefonu? Skąd tutaj telefon? Zaraz....<br />
Obraz dziewczyny rozmył się, a jej miejsce zajął żarzący się w mroku monitor.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">- Don't give up, you're in Poland – pomyślał i podniósł słuchawkę.<br />
- Halo!  Co tam się wyrabia? - dobiegł go nieprzyjemny głos – dzwonię i dzwonię. Poczta mi nie działa.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Szybko spojrzał na ekran. No tak, znowu jakaś blondynka wysłała 100MB mejla do tysiąca innych blondynek.  W radiu, kłamał polityk a o zakratowane okno bębnił jesienno-wiosenny deszcz.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Konflikt pokoleń]]></title>
<link>http://fraglesi.wordpress.com/?p=615</link>
<pubDate>Wed, 16 Apr 2008 12:39:53 +0000</pubDate>
<dc:creator>fraglesi</dc:creator>
<guid>http://fraglesi.wordpress.com/?p=615</guid>
<description><![CDATA[
Wczoraj syn zabił mnie stwierdzeniem: Co ty leszczu słuchasz? Tylko bum bum bum! Zero melodii!
Gd]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img style="margin-top:10px;margin-bottom:10px;" src="http://img255.imageshack.us/img255/4041/65194467lu7.jpg" alt="" width="473" height="290" /></p>
<p>Wczoraj syn zabił mnie stwierdzeniem: Co ty leszczu słuchasz? Tylko bum bum bum! Zero melodii!</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;"><!--more-->Gdy byłem smarkaczem, drażniłem ojca, miłośnika Młynarskiego, łomotem. Możliwości audio miałem co prawda niewielkie. Stare radio jubilat, i magnetofon ZK 125 a potem kapral i własnoręcznie skonstruowany wzmacniacz oraz głośniki.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Teraz drażnię ale syna. Chyba powinno być na odwrót? hmm.... coś ze mną nie tak?</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Słuchałem wszystkiego oprócz jazzu, którego niestety nie trawię. W młodości oczywiście rock. AC piorun DC, Black Sabath, Iron Maiden, TSA, Maanam, trochę Perfectu, Lombardu.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Przeszedłem fascynację muzyką poważną.  Wraz z trzema tenorami wyśpiewywałem najbardziej skomplikowane pasaże. Dobrze, że słyszał to tylko kolega. Też miłośnik.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Teraz przeważnie słucham dość ostrego techno. W zależności od nastroju albo łagodniejszy house, bądź agresywny Psy Trance. Czasem muzyka “pociągowa” (bo przypomina to odgłosy polskiego TGV na trasie Gdańsk-Warszawa) nadawana przez FriskyRadio.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Pociąg do techno, został mi to po tym, jak przez parę lat siedziałem w pracy z dwoma trójmiejskimi DJ. Od rana do fajrantu bum cyk bum cyk bum cyk. Powiem wam szczerze, że muzyka “techniczna” jest najlepsza do wprowadzania się w trans, gdy klepie się w klawisze. Wydajność skacze wtedy jak po czterech redbulach.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Rozpisałem się o muzyce, bo wczoraj, w ramach odgruzowywania mojej piwnicznej izby, zaatakowałem półki z płytami.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">CD podzieliły los winylów. Już ze dwa lata nie słuchałem nic na CD. Króluje mp3. Obok kurzą się kasety magnetofonowe, zdobywane kiedyś z takim trudem.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Ciekawe co wyprze mp3?</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">ps. Na zdjęciu mój najnowszy zabytek</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Stoi mi a nawet opada]]></title>
<link>http://fraglesi.wordpress.com/?p=614</link>
<pubDate>Tue, 15 Apr 2008 13:43:12 +0000</pubDate>
<dc:creator>fraglesi</dc:creator>
<guid>http://fraglesi.wordpress.com/?p=614</guid>
<description><![CDATA[
Proszę się nie śmiać. To dla mnie poważny problem. Od dłuższego czasu zastanawiam się co zr]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img style="margin-top:10px;margin-bottom:10px;" src="http://img405.imageshack.us/img405/1792/56722938jq7.jpg" alt="" width="473" height="400" /></p>
<p>Proszę się nie śmiać. To dla mnie poważny problem. Od dłuższego czasu zastanawiam się co zrobić aby nie opadało a nawet rosło.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;"><!--more-->Mam was! Weszliście do środka. Skusił was tytuł i wstęp. Ciekawe na jakich strunach waszej duszy zagrałem? ha?</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Dwa lata temu napisałem wpis zatytułowany <a href="http://fraglesi.wordpress.com/2006/08/16/dlaczego-im-stoi-a-nie-opada/">“Dlaczego im stoi a nie opada”</a>. Dzień w dzień, czyta go kilkanaście osób. Tekst był o sondażach opinii publicznej, mówiących, że poparcie dla PiS'u nie opada. Podejrzewam, że osoby czytające szukają innej wiedzy. Pytają google a ono kieruje prosto do mnie. Czuje  się jak Lew Starowicz ;-)</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Takich słów kluczowych jest więcej: “Marylin Monroe, diabełki, wzwód, wrzód na dupie, pornole” i nie wiadomo dlaczego “Bo zupa była za słona” oraz “Amisze”</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">W epoce wszechobecnej googlodominacji słowa klucze to podstawa. Są jak lep na muchy. Miód na misie. Tak na marginesie, w jednej z technik zwabiania hackerów, używa się przynęty (dziurawy serwer) zwanej “Honey Pot” - dzbanek z miodem.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">W XXI wieku najbardziej opłaca się  grać na emocjach. Ocierać się o seks.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Oto nagłówki z dwóch ostatnich dni na gazeta.pl:</p>
<ul>
<li>
<p style="margin-bottom:0;">Zakaz sprzedaży keczupu i jajek 	nieletnim</p>
</li>
<li>
<p style="margin-bottom:0;">Policjant śmiertelnie postrzelił 	się ze służbowej broni</p>
</li>
<li>
<p style="margin-bottom:0;">TIR zgubił na drodze cały 	ładunek piwa Żubr</p>
</li>
<li>
<p style="margin-bottom:0;">Policjant wybijając szybę auta 	postrzelił kierowcę</p>
</li>
<li>
<p style="margin-bottom:0;">Pięcioletni chłopiec przeżył 	skok z czwartego piętra bloku</p>
</li>
<li>
<p style="margin-bottom:0;">Opolszczyzna: dwóch sędziów 	pobiło się w sądzie o żonę</p>
</li>
<li>
<p style="margin-bottom:0;">Jechała samochodem z 4 promilami 	alkoholu we krwi</p>
</li>
<li>
<p style="margin-bottom:0;">Bydgoszcz: wikary podejrzany o 	molestowanie 10-latka</p>
</li>
<li></li>
<li>
<p style="margin-bottom:0;">Pijany mężczyzna więził i 	znęcał się nad 92-letnią matką</p>
</li>
</ul>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">To samo od jakiegoś czasu w faktach na TVN. Zrozpaczone matki, porzucone dzieci, skrzywdzeni ludzie. Krew, łzy, tania sensacja. Olewam fakty. Zaczynam żałować, że nie mam TV Trwam.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Po co to wszystko piszę? Doszedłem do wniosku, że za mało u mnie seksu, krwi, zła, wulgaryzmów. Moja pisanina jest po prostu nudna. Dlatego z lekka opadają mi statystyki.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Kiedyś można było sobie pojeździć po pisuarze a teraz? Ech...</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Kogo obchodzą dykteryjki o kocie Romanie? Zaśmieconym pokoju czy zakupach? Zwykłe szare życie. Jak papier toaletowy. Długie i do dupy.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Co wy na to? Pojechać po bandzie? Napisać opowiadanie erotyczne? Polać krwią?</p>
<p>ps. Zdjęcie autorstwa <a href="http://zdjecia.pl/index.cgi?action=16&#38;dir=/20080222Morze/">Marka Biernata</a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Syndrom śmieciarza]]></title>
<link>http://fraglesi.wordpress.com/?p=613</link>
<pubDate>Mon, 14 Apr 2008 19:34:08 +0000</pubDate>
<dc:creator>fraglesi</dc:creator>
<guid>http://fraglesi.wordpress.com/?p=613</guid>
<description><![CDATA[
Kiedyś miałem kolegę. Kawalera z odzysku. Jak to kawalerowie mają w zwyczaju, mieszkał w kawal]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img style="margin-top:10px;margin-bottom:10px;" src="http://img370.imageshack.us/img370/7686/62454189gh7.jpg" alt="" /></p>
<p>Kiedyś miałem kolegę. Kawalera z odzysku. Jak to kawalerowie mają w zwyczaju, mieszkał w kawalerce.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;"><!--more-->Jego hobby była elektronika. Jedyny pokój zalegały, aż po sufit, zwłoki sprzętu RTV. Wąskie tunele łączyły kuchnię z łazienką, łóżkiem i stołem w pokoju. Światła słonecznego docierało niewiele. Żył jak kret.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Dziś z przerażeniem stwierdziłem, że moja podziemna pracownia zaczyna wyglądać podobnie. Mimo, iż nie jestem kawalerem. Uzmysłowiłem sobie, że cierpię na syndrom śmieciarza.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Udało mi się na razie odgruzować pół półki. Na której oprócz kilograma kurzy znajdowało się (patrz zdjęcie): stara dyskietka, zestaw śrubokrętów zegarmistrzowskich, dwa włączniki, dziwna wtyczka, stary nóż do papieru, parę monet, opakowanie po karcie sim, bęcki, cztery nakrętki, spinacze, zszywacze, długa śruba, dziesięć małych komputerowych śrubek, opakowanie po karcie SD, resztki wentylatora  z procka, zardzewiały wkręt, cztery malutki śrubki, dwie przejściówki do klawiatury, zepsuta słuchawka Blue Tooth, gniazdko od głośnika, zacisk, końcówka do wkrętarki, parę innych szpejów, który nie będę opisywać.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Koszmar! Wszystko zgromadzone na przestrzeni 40 cm kwadratowych. Czekają kolejne półki. Niektórych boję się dotykać. Będę musiał zaopatrzyć się w sprzęt górniczy. Tak w razie zawału.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Dziś do mojej kolekcji przedmiotów odzyskanych dołączył nowiuteńki magnetofon kasetowy MK-125. Późne lata 70.  Żona miłosiernie zaproponowała mi na moje zbiory, przeszkloną witrynę z jadalni. Ma w tym interes. Chce kupić nową.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Teraz refleksja. Jak to człowiek obrasta w różne przedmioty. Rzeczy użyteczne, bądź takie, których  szkoda wyrzucić bo a nuż się przydadzą. Zbierane z trudem kolekcje.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">A wy też jesteście śmieciarzami?</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">ps. Zostałem wujkiem! Po raz pierwszy w życiu. Mojemu bratu urodziła się córka Emilia. Za 16 lat pójdę z nią na disko ;-)</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Niech żyją Chiny Ludowe!]]></title>
<link>http://fraglesi.wordpress.com/?p=609</link>
<pubDate>Wed, 09 Apr 2008 06:53:51 +0000</pubDate>
<dc:creator>fraglesi</dc:creator>
<guid>http://fraglesi.wordpress.com/?p=609</guid>
<description><![CDATA[
To jest notka wcześnie poranna, albo raczej późno nocna. Gdy ją piszę jest czwarta czterdzieś]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img style="margin-top:10px;margin-bottom:10px;" src="http://img505.imageshack.us/img505/4951/29406403yg3.jpg" alt="" /></p>
<p>To jest notka wcześnie poranna, albo raczej późno nocna. Gdy ją piszę jest czwarta czterdzieści. Nie śpię od trzydziestu minut. Wciągam podwójną działkę kawy. Na sucho. Mocniej szarpie.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;"><!--more-->Roman, kot terrorysta, próbował nad ranem zagazować się własnym kupskiem. Łazienka, w której śpi, wymaga teraz wizyty brygady od usuwania skażeń chemicznych. Małżonka ucieszy się jak wstanie.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Obmyśliłem zemstę. Po południu, gdy terrorysta wróci na drzemkę, zamknę go w łazience, walnę mega kupsko i nie spuszczę wody. Rura mu zmięknie.  Bon apetit terrorysto.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Wczorajsze nieszczęścia nie skończyły się na eksplozji w plątaninie kabli. Cierpiał Szczecin, cierpiałem ja. O godzinie piętnastej współpracy odmówił monitor. Podziałał pół roku.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Podejrzewam, że to zemsta chińczyków. Monitor jest oczywiście, jak większość sprzętów jakie posiadam, made in China. Wyśmiewałem się wczoraj z najnowszej dyscypliny olimpijskiej pt.”Kto zgasi znicz”. Ktoś widać doniósł.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Szarpnąłem się na nowy. 24 cale! Teraz muszę obracać głową, gdy chce omieść, to co na nim widać. Zupełnie jak w pierwszym rzędzie w SilverScreen'ie. Zimą będę mógł pochwalić się delikatną opalenizną.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Padnie za parę miesięcy. Odpukać? Kupiony dwadzieścia lat temu telewizor Sony, made in Japan, działa bez zarzutu do dzisiaj. Auto, made in germany, działa już 26 lat i podziała drugie tyle.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">W zeszłym roku umarła, po 20 latach, nasza stara pralka.  żona wybierając nową, usłyszała w sklepie: “Niech Pani tak nie wybrzydza, za pięć lat na pewno kupi pani nową”. Za pięć lat trzeba będzie wymienić telewizor, bo wstyd będzie przed znajomymi. Co dwa lata zmieniam komórkę. Kupione za 9,99 plus vat narzędzie, działa miesiąc i bach do kosza. Nie opłaca się naprawiać.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Zalewają nas tony coraz bardziej wyrafinowanego elektronicznego śmiecia. Przeważnie z państwa środka. Małe, sprawne chińskie rączki zaspokajają nasze potrzeby (bez podtekstów!)</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Niech żyją Chiny Ludowe !</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Masa krytyczna]]></title>
<link>http://fraglesi.wordpress.com/?p=608</link>
<pubDate>Tue, 08 Apr 2008 05:56:33 +0000</pubDate>
<dc:creator>fraglesi</dc:creator>
<guid>http://fraglesi.wordpress.com/?p=608</guid>
<description><![CDATA[
Nieuchronnie nadchodzi dzień, kiedy nie wiesz już, do czego służy poszczególny kabel. Klęczą]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;"><img style="margin-top:10px;margin-bottom:10px;" src="http://img256.imageshack.us/img256/2015/45379602un0.jpg" alt="" width="473" height="631" /></p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Nieuchronnie nadchodzi dzień, kiedy nie wiesz już, do czego służy poszczególny kabel. Klęcząc w kurzu, drapiesz się w głowę, próbując dojść do czego jest ten zasilacz. Nie wymieniasz zepsutego. Dokładasz nowy, pogarszając tym samym stan rzeczy.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;"><!--more-->Nieuchronnie nadchodzi dzień, kiedy brak już miejsca na kolejne urządzenie. Rozpaczliwie szukasz po domu złodziejki. Próbujesz zakosić synowi, gdy ten pilnie uczy się w szkole. Solennie obiecujesz sobie zakupić worek rozdzielaczy, podczas następnej wizyty w ulubionym sklepie dla majsterkowiczów. Olewasz BHP i kombinujesz z urżniętym kablem, wtykanym na zapałki.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Najgorszy jest jednak dzień, kiedy w działającej wyśmienicie plątaninie, nagle coś iskrzy, błyska i wybucha. W efekcie czego następuje martwa cisza. Masa krytyczna została przekroczona.  Klnąc jak szewc (czemu jak k* tego nie zapisałem!) przystępujesz (po raz kolejny) do reanimacji.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Nie dzieje się to nagle. Gdybyś raczył zauważyć niepokojące objawy (zapach?) uniknąłbyś katastrofy. Ty jednak mruczysz pod nosem”trzeba by...”. Nie kupujesz nowego upsa, mimo, że stary wytrzymuje trzy sekundy.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Psioczysz na małżonkę, która w kuchni obok odpaliła czajnik i mikrofalówkę naraz. Kuchnia i twój pokój na jednym stoją korku. Twoja praca jest ważniejsza (w twoim mniemaniu) niż jakaś herbata.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Kiedy się opamiętasz człowieku?</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[I co kiciu?]]></title>
<link>http://fraglesi.wordpress.com/?p=607</link>
<pubDate>Mon, 07 Apr 2008 08:28:46 +0000</pubDate>
<dc:creator>fraglesi</dc:creator>
<guid>http://fraglesi.wordpress.com/?p=607</guid>
<description><![CDATA[
Leżę sobie na kanapie delektując się odręcznie napisanym listem, który właśnie otrzymałem.]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img style="margin-top:10px;margin-bottom:10px;" src="http://img508.imageshack.us/img508/1892/16844300zy6.jpg" alt="" width="473" height="304" /></p>
<p>Leżę sobie na kanapie delektując się odręcznie napisanym listem, który właśnie otrzymałem. Wpada żona. Pierwsza myśl: no tak, zaraz oczy mi wydrapie. Było nie było, list od młodej kobiety. Tymczasem ona, wyciąga miarkę i zaczyna mnie mierzyć. Niczym westernowy grabarz  pojedynkujących się.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;"><!--more-->Uff, okazało się, iż musi znać wymiary kanapy, bo lada dzień zostanie zniesiona na dół. Trwający trzy lata remont, dobiega końcowi. Podobnie i ja.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">W pewnym momencie zacząłem podejrzewać, iż panowie budowlańcy, prawem zasiedzenia zajęli parter. Ściągnęli rodziny. Nam pozostała piwnica i pierwsze piętro, połączone korytarzem pionowym.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Przyzwyczaiłem się do niewygodnej kanapy. W marcu skończyły się wiercenia, stuki i łomoty. Dało się żyć. Ganiając piwnica-piętro-piwnica nabrałem kondycji.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Najmniej remontem przejmuje się Roman. Wraz z psem zwanym Mila, założyli mafie ogrodową. Nieszczęsny jest kot, który zapędzi się na terytorium Romana. Cappo lokalizuje go i ściąga Milę. Ta zapędza obcego na drzewo. Jest bez szans.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Wczoraj Roman zamordował ptaszka. Żona zagroziła, że powiesi mu dzwoneczek na szyi.<br />
- To nawet to chcesz mu zabrać? - oburzyłem się – Najpierw zabrałaś męskość a teraz chcesz pozbawić jedynej rozrywki jaką ma???</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">A propos kastracji, żona była z koleżanką w teatrze. Główna bohaterka wchodzi w posiadanie złotej rybki. Rybka, ratując życie, obiecuje spełnić trzy życzenia ale bohaterka (pani lat 50) ma wszystkiego pod dostatkiem. No może oprócz jednej rzeczy. Zgadnijcie jakiej ;-)</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">W końcu wpada na pomysł: zamień tego oto kocura w młodego, pięknego księcia z bajki. Życzenie zostaje spełnione.<br />
- I co kiciu? Teraz żałujesz, że mnie wykastrowałaś? - mówi książę-kocur przeciągając się lubieżnie.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Coś optymistycznego ;-)]]></title>
<link>http://fraglesi.wordpress.com/2008/04/02/cos-optymistycznego/</link>
<pubDate>Wed, 02 Apr 2008 13:41:52 +0000</pubDate>
<dc:creator>fraglesi</dc:creator>
<guid>http://fraglesi.wordpress.com/2008/04/02/cos-optymistycznego/</guid>
<description><![CDATA[
Wstał i podreptał do łazienki. Z lustra spojrzała twarz starego ramola. Na pewno nie jego.
Poma]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://img296.imageshack.us/img296/9437/62682027sj2.jpg" height="355" vspace="10" width="473" /><br />
Wstał i podreptał do łazienki. Z lustra spojrzała twarz starego ramola. Na pewno nie jego.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;"><!--more-->Pomacał obwisłe, nieogolone policzki. Przyklepał rzadkie siwe włosy. Zakaszlał. Lekarz kazał  rzucić palenie. Lał na lekarza.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Był stary. Bez rodziny. Nigdy się nie ożenił. Miał podobno syna, ale kontakt urwał się dwadzieścia  lat temu. Kiedyś nazywali ich aktywnymi singlami. Balangi, nocne szaleństwa, miłe panie, które żegnały się nad ranem.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Lata mijały. Kumple odeszli na tamten świat. Panie przestały przychodzić. Teraz, nawet gdyby im zapłacił, to by nie przyszły. Chyba, że te, ze spalonego kościoła.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">- Było miło, ale się skończyło – pomyślał otwierając drzwi do lodówki.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Powiało chłodem i pustka. Pusta butelka po mleku i kawałek spleśniałego sera.<br />
- Trzeba będzie zrobić zakupy, tylko za co? - westchnął – emerytura jak zwykle spóźniała się.
</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Zresztą było jej tyle, co kot napłakał. Nieliczni pracujący z trudem utrzymywali przytłaczającą większość starców takich jak on.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Piętro wyżej trwała w najlepsze kłótnia arabskiej rodziny. Z dołu zalatywało przypalonym olejem. Żółtki już obiad robią? - zdziwił się – długo spałem.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Wyjrzał przez okno. Kiedyś piękna, podmiejska dzielnica, wyglądała teraz, jak większość,  europejskich dzielnic. Slamsy. Spalone wraki, śmieci, wałęsające się grupki obwiesi. Czarni, portorycy, trochę żółtych. W dali wbijały się w niebo wieże minaretów.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Spojrzał na zegarek. Zaklął. Zaraz przyjdzie znowu po czynsz, ta niemiecka menda. Nowy właściciel budynku. Pedał. Cisnął, bo potrzebował kasy na wesele.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Odzyskać pierwszy samochód taty]]></title>
<link>http://fraglesi.wordpress.com/?p=601</link>
<pubDate>Tue, 01 Apr 2008 07:02:11 +0000</pubDate>
<dc:creator>fraglesi</dc:creator>
<guid>http://fraglesi.wordpress.com/?p=601</guid>
<description><![CDATA[
Słusznie się obawiałem. Wpadłem jak śliwka w kompot. Wpadłem w nałóg!
 Stałem się anonimo]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://img504.imageshack.us/img504/9409/71127983td9.jpg" height="355" vspace="10" width="473" /></p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Słusznie się obawiałem. Wpadłem jak śliwka w kompot. Wpadłem w nałóg!</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;"><!--more--> Stałem się anonimowym Allegroholikiem :-(</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Każdy dzień zaczynam od przejrzenia zestawienia nowych aukcji. Jest ono długie na trzy kilometry, bo dodałem do ulubionych mnóstwo kategorii. Szperam zwłaszcza w różnych starociach. Autach, sprzęcie elektronicznym, pamiątkach z PRL-u.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Pierwszy zakup to korektor graficzny Radmora. Sprzedawca opakował go w trzy warstwy gąbki o grubości 10 cm każda. Mógłby zostać zrzucony z satelity i nic by mu się nie stało. Fabrycznie nowy, rocznik 1988. Kosztował grosze a jak gra!</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Obecnie licytuje trzy magnetofony. Dwa, które zawsze chciałem mieć i ten najdroższy, mój pierwszy, MK-125 automatic. Jeździłem z nim na kolonie letnie i robiłem za DJ'a. Kumpel przywoził szpulowca (MK-140) Wszyscy mu zazdrościli. Wylicytuje sobie takiego. A co, nie stać mnie?</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Gdy byłem szczylem, marzyłem o wielu rzeczach. Między innymi o komarze. Wtedy musiałbym oszczędzać ponad dwa lata! Wyobrażacie sobie skalę wyrzeczenia?? Dwa długie lata bez lodów, wody sodowej, rurek z kremem? Nie kupię jednak takiego bo trochę śmiesznie bym na nim wyglądał. Może pooszczędzam dwa lata i kupię Harleja? Byłby bardziej stosowny.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Moje pierwsze auto (fiat 126p) kosztuje koło sześćset złotych. W wersji kabrio trochę więcej. Znalazłem też pierwsze auto taty. Zaporożec w zabójczo czerwonym kolorze, nówka! W cenie mojego laptopa.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Moja małżonka na razie tylko sie śmieje. Sama wpadła naszo-klasoholizm.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">W zeszły weekend była na spotkaniu klasowym. Podobno najpierw siedzieli w knajpie ale potem (nie mogąc się rozstać?) snuli się, jak to powiedziała “wzdłuż rzeczki”. Po nocy.  Przez jej dawne osiedle przebiega bowiem potok Oliwski. Miejsce zabaw w dzieciństwie. Na pytanie czy wisieli na trzepaku lub/i grzebali w piaskownicy, nie odpowiedziała.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">A zapomniałbym. Ponieważ potrzebuje gotówki (na aukcje) postanowiłem sprzedać tego bloga. Pisać za bardzo nie ma o czym. PiS został praktycznie dorżnięty. PO jeszcze nie nagrabiło wystarczająco. Lewica popełniła sepuku.  Wystawię więc go na aukcji. Ciekawe za ile pójdze.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Bez odbioru ;-)</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Roman terrorysta i kobieciarz]]></title>
<link>http://fraglesi.wordpress.com/?p=599</link>
<pubDate>Sat, 29 Mar 2008 09:21:55 +0000</pubDate>
<dc:creator>fraglesi</dc:creator>
<guid>http://fraglesi.wordpress.com/?p=599</guid>
<description><![CDATA[
Kot, zwany Romanem, wstaje o piątej rano. Czeka cierpliwie aż pan, zwany fraglesim, wypuści go z]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://img412.imageshack.us/img412/8704/55365279ed5.jpg" height="336" vspace="10" width="473" /><br />
Kot, zwany Romanem, wstaje o piątej rano. Czeka cierpliwie aż pan, zwany fraglesim, wypuści go z łazienki. Co zwykle następuje o piątej zero pięć. Ale czasem pan ma prawo (do cholery!) pospać.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;"><!--more-->Zwłaszcza jeżeli położył się o drugiej nad ranem, prawda?</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Fałsz!</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Wczoraj pan był z małżonką na czterdziestce kolegi. Młodszym trzeba wiedzieć, iż ciężki to dzień w życiu mężczyzny. Czas podsumowań: syn jest? dom jest? drzewo posadzone? przyjaciółka... no dobra dobra.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Dzień ten należy spędzić będąc otoczonym bliskimi, przyjaciółmi, serdecznymi znajomymi. Tylko w ten sposób mężczyzna może ze spokojem w sercu, wejść w wiek średni. Wiem coś o tym.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">W czasie tego dnia składa się ofiary różnym Bóstwom i bożkom. Ofiary muszą zostać obficie skropione, bynajmniej nie wodą. Tak każe tradycja.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Wymęczony pan został przywieziony, przez wyrozumiałą małżonkę, do domu. Nad ranem.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Roman Terrorysta wstał jak zwykle o piątej. Odczekał akademicki kwadrans i zaczął miauczeć "Silence! I kill You!". To "Silence" było na chrapanie pana. O piątej trzydzieści zaczął wyważać drzwi. Za kwadrans szósta zdetonował ładunek wybuchowe. Pan musiał się zwlec.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Za karę Roman nie dostał mleka tylko kopa na dwór.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Dwie godziny później, pan zdobył dowód (patrz zdjęcie) na to, co podejrzewał od dawna. Kot Roman ugania się za panienkami! Co w przypadku kota eunucha jest wysoce niesmaczne. Widocznie pani weterynarz drgnęła ręka i wycięła nie to co trzeba. Szczęśliwiec.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Wiem, że masz duszę]]></title>
<link>http://fraglesi.wordpress.com/2008/03/28/wiem-ze-masz-dusze/</link>
<pubDate>Fri, 28 Mar 2008 11:59:48 +0000</pubDate>
<dc:creator>fraglesi</dc:creator>
<guid>http://fraglesi.wordpress.com/2008/03/28/wiem-ze-masz-dusze/</guid>
<description><![CDATA[
Rekin jest duży i czerwony. Ma skończone 26 lat, co w przypadku rekinów, równe jest 52 latom lu]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://img120.imageshack.us/img120/7058/97939236bp2.jpg" height="355" vspace="10" width="473" /><br />
Rekin jest duży i czerwony. Ma skończone 26 lat, co w przypadku rekinów, równe jest 52 latom ludzkim. Większość życia spędził w przytulnej kryjówce. Zimą za żadne skarby jej nie opuszcza. Jak na na swój wiek, wygląda rewelacyjnie.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;"><!--more-->Są Samochody (specjalnie z dużej litery)  i jeździdła. Samochód jest maszyną. Owocem geniuszu ludzkiego. Maszyny mają duszę. Jeździdła nie..</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Coraz mniej samochodów spotyka się na drogach. Dominują plastikowo-metalowe, robione na jedno kopyto, jednorazowe jeździdła. Służą do poruszania z punktu A do punktu B. Po kilku latach normalnej eksploatacji, lądują na złomowisku. Maszyny są nieśmiertelne.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Miałem wiele aut. Na początku były to jeździdła. Z czasem dojrzałem do maszyn.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;"><b>Maluch</b> – pierwsze auto. Do dzisiaj nie wiem, jak się w nim mieściłem. Urwałem mu drzwi. Skasowałem przód. Poobijałem strasznie. Poszedł za grosze.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;"><b>Peugeot 205</b> - Szybki i wściekły. Tak jak ja, w tamtym czasie. Potężny silnik (1600cm) i lekka buda. Spod świateł byłem zawsze pierwszy. Aż  spaliłem sprzęgło i rozwaliłem zawieszenie.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;"><b>Polonez</b> <b>Caro </b>– Namówił mnie Pawlak Waldemar. Moje pierwsze nowe auto. Nauka pokory, 30 sekund do setki o ile udało się ją w ogóle osiągnąć. Po dwóch latach zaczął rdzewieć. Po czterech był staruszkiem. Rozstanie w strugach deszczu, po tym jak zgasł w olbrzymiej kałuży, na głównej ulicy Gdańska. Co za wstyd!</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;"><b>Mercedes W123 tzw. beczka – </b><span>to była pierwsza maszyna. Sąsiad miał takiego samego. Godzinami siedzieliśmy w garażu rozkładając i składając. Pieszcząc, chuchając, pucując. Naszedł mnie jakiś wredny gość, który uparł się aby odkupić. Rzuciłem kwotę z kosmosu. Cholera, łyknął.</span></p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;"><b>Mercedes 126 s-klasa –</b><span> Jak go zobaczyłem to powiedziałem ”o k* muszę go mieć!” Gdybym wiedział, ile potem w niego włożę to bym się trzy razy zastanowił. Był ogromny, śliczny i palił jak smok. Zakochaliśmy się w sobie. </span>W trzy godziny po rozstaniu popełnił sepuku. Zatarł silnik. <a href="http://mercedes.koti.pl/">Tu jest jego wirtualny nagrobek.</a></p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;"><b>Plymouth Colt</b> – Amerykaniec dla którego porzuciłem s-klasę. Szybki (2400cm), pojemny i ze śmiesznymi drzwiami z tyłu. W bagażniku woziłem największy, dostępny w handlu głośnik. Oddany z bólem w dobre ręce.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Teraz mam rekina. BMW 518 model e28. Rocznik 1982, przebieg jak na swoje lata niewielki. Pełen klasyk. Oryginalne części. Zadbany do bólu. Zresztą sami zobaczcie. Jeżdżenie nim to czysta poezja. Nic nie stuka, nie trzeszczy. Chodzi jak szwajcarski zegarek. Nabiera na wartości niczym dobre wino.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">A wasze auta?</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;"><img src="http://img210.imageshack.us/img210/232/45772897ah9.jpg" height="355" vspace="10" width="473" /></p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">&#160;</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Żywot człowieka poczciwego]]></title>
<link>http://fraglesi.wordpress.com/2008/03/27/zywot-czlowieka-poczciwego/</link>
<pubDate>Thu, 27 Mar 2008 17:55:41 +0000</pubDate>
<dc:creator>fraglesi</dc:creator>
<guid>http://fraglesi.wordpress.com/2008/03/27/zywot-czlowieka-poczciwego/</guid>
<description><![CDATA[
Dzisiaj przeczytałem na gazeta.pl, że Polacy tracą na podróże do pracy nawet cztery godziny dz]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://img504.imageshack.us/img504/5897/84177928ge3.jpg" height="355" vspace="10" width="473" /><br />
Dzisiaj przeczytałem na gazeta.pl, że Polacy tracą na podróże do pracy nawet cztery godziny dziennie. Momentalnie podbudowało mnie to.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;"><!--more-->Od godziny nie mogłem się zebrać, aby dokończyć projekt dla klienta. Udawałem przed sobą, że pracuje. Ostra muza nie skutkowała. kawa nie skutkowała. Wiosenne słońce bezlitośnie ciągnęło na dwór.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Przeczytałem i odpaliłem jak rakieta. Artykuł wydrukuje i powieszę na ścianie. Na przyszłość!</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Wstaje i kładę się z kurami. Za płotem zaczyna się pole a kilkaset metrów dalej, ciągnące się kilometrami lasy Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego. Nie wyobrażam sobie powrotu do miasta, skąd wybyłem w 94 roku. Przesiąkłem wsią.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Całe lata jeździłem 21 kilometrów (w jedną stronę) do pracy. Gdy trzy lata temu, dojazdy zaczęły zabierać mi ponad dwie godziny dziennie, podjąłem zbawczą decyzję: przenoszę biuro do domu. Nie było łatwo ale opłaciło się.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Oprócz zalet są i wady. Czasem można dostać świra, widząc ludzi tylko wirtualnie. Trzeba umieć być pustelnikiem. Nie ma problemu gdy mam dużo pracy. Klawisze furkoczą. Gorzej gdy nudy Panie. Chodzę wtedy po ścianach ;-)</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Zwykle zaczynam pracę o piątej rano. Latem pracuje do trzynastej, góra czternastej. Jem obiad i idę na słońce. Klapeczki, ręczniczek, pontonik, basen. Przebieżka z psem do lasu. Żyć nie umierać.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Kończę i gnam wypucować rekina.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Nie próbujcie robić tego w domu]]></title>
<link>http://fraglesi.wordpress.com/?p=594</link>
<pubDate>Tue, 25 Mar 2008 20:31:51 +0000</pubDate>
<dc:creator>fraglesi</dc:creator>
<guid>http://fraglesi.wordpress.com/?p=594</guid>
<description><![CDATA[
W dzieciństwie byłem fanem Adam słodowego. Z wypiekami na twarzy, wodziłem za wskazówką mistr]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://img108.imageshack.us/img108/2079/47657640ks2.jpg" height="328" vspace="10" width="473" /></p>
<p>W dzieciństwie byłem fanem Adam słodowego. Z wypiekami na twarzy, wodziłem za wskazówką mistrza.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;"><!--more-->Któregoś razu, ojca żyletką, przekształcałem pudełko zapałek w telewizor. Zapatrzony w mistrza, nie zauważyłem, że rżnę na żywca (pudełko leżało na udzie) nogę. Krew lała się strumieniem.  Zaprawiona na frontach drugiej wojny światowej Babcia Emilia, ranę opatrzyła.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Potem było (jednorazowe) analizowanie zegarków. Patroszenie samochodzików, w celu wyrwania im bezcennego silniczka. Konstruowanie radyjek w pudełku po herbacie, aby nie nudzić się na lekcji polaka. Skonstruowałem nawet nadajnik na UKF, który władza (domowa) nakazała mi szybko zdemontować, bo czas był niepewny.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Rozkładając i składając z powrotem różne urządzenia, zawsze coś zostawało. A to trzy śrubki, a to jakiś dziwny wihajster lub płytka drukowana. Zadziwiające, że działało. Często lepiej ;-)</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Nie czytałem dokumentacji. Zemściło się to parę razy podczas składania mebli z Ikei. Zamiast szafki kuchennej wyszedł regał na książki.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Jak wiecie, parę dni temu zmieniłem komórkę. Stary, poobijany k750i miał zalec na półkowym cmentarzysku gadżetów. Postanowiłem dać mu drugie życie. Kupiłem na Allegro nową obudowę made in china.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Uzbrojony w zestaw śrubokrętów zegarmistrzowskich (made in china) rozwarłem odważnie korpus. I zamarłem. Zbite kłębowisko miniaturowych szpejów (made in china). Podrapałem się po głowie i przypomniałem sobie, że sprzedawca wspominał o filmie instruktażowym.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Wygoglowałem filmik. Niestety.... po chińsku. W zeszłym roku kupiłem kurs chińskiego dla początkujących. Po pierwszej lekcji, gdy okazało się, że cztery tak samo brzmiące słowa, znaczą zupełnie co innego, odpuściłem.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Sprawne palce chińczyka, w ekspresowym tempie, rozkładają komórkę. Pauzuje i cofam. Po godzinie pacjent wygląda jak powyższym zdjęciu. Obok kilogramowa kupka brudów jakie  wysypały się ze środka... feeeee.....</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Mistrz zaczyna składać. Ja za nim. W pewnej chwili ręce znikają z kadru. Element zaskoczenia?  Dam radę, Polak potrafi. Ocieram pot z czoła.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Po następnej godzinie, z pewną taką nieśmiałością włączam nowo narodzoną. Zabuczało, zabłyskało, pina zażądało. Działa! Uff! Aby na pewno? Szukanie sieci... szukanie sieci... szukanie sieci... nieeeee :-(</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Ponowne rozkładanie. Ignoruję żonę, wołająca na obiad. W stronę syna chcę rzucić butem. Trzydzieści minut i dwadzieścia cztery sekundy. Nabieram wprawy!</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Na koniec walką ze niesforną sprężynką. Lekko pogięła się pokrywka od obiektywu, co dziką satysfakcją zauważa mój syn. Jutro rozłożę po raz trzeci. Lepiej spasuje elementy.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Nie próbujcie tego robić sami w domu!</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Stan zagrożenia]]></title>
<link>http://fraglesi.wordpress.com/2008/03/24/stan-zagrozenia/</link>
<pubDate>Mon, 24 Mar 2008 06:33:30 +0000</pubDate>
<dc:creator>fraglesi</dc:creator>
<guid>http://fraglesi.wordpress.com/2008/03/24/stan-zagrozenia/</guid>
<description><![CDATA[
Wrogowie jeszcze śpią. Uzbrojeni po zęby. Karabiny, armatki, pistoleciki a nawet granaty w kszta]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://img120.imageshack.us/img120/3707/14168584fh6.jpg" height="355" vspace="10" width="473" /><br />
Wrogowie jeszcze śpią. Uzbrojeni po zęby. Karabiny, armatki, pistoleciki a nawet granaty w kształcie jajka. Zabarykadowałem się w bunkrze. Mam suchy prowiant. Głodem mnie nie wezmą.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;"><!--more-->Próbowałem podpiąć się do alarmu. Miałbym system wczesnego ostrzegania. Niestety serwer nie odpowiada. Musiałem coś zepsuć, dokładając nowy router. Pozostały uszy. Drżę nasłuchując niczym szarak pod krzaczkiem.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Jestem otoczony przez plemię, które od stuleci, <b>w ten dzień</b>, poświęca się temu pogańskiemu rytuałowi. Moi przodkowie byli pacyfistami. Prawdopodobnie mieszkali na pustyni. Woda była dla nich na wagę złota. Walczyli symboliczne.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Trzy lata temu próbowałem udawać prasę. Głośno krzyczałem "Press! Press!". Zostałem skoszony serią. Tylko wrodzony refleks pomógł uratować cenny aparat.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Szczęście w nieszczęściu, przedpola skuł mróz. Nie grozi odsiecz z zewnątrz. Dla bezpieczeństwa odłączę prąd. Kot Roman, przeczuwając co się święci, dał drapaka.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Żywy, a może raczej suchy, nie wyjdzie stąd nikt! Idą.... Żegnajcie!</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">&#160;</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Tylko kartek papierowych żal]]></title>
<link>http://fraglesi.wordpress.com/?p=589</link>
<pubDate>Fri, 21 Mar 2008 11:21:45 +0000</pubDate>
<dc:creator>fraglesi</dc:creator>
<guid>http://fraglesi.wordpress.com/?p=589</guid>
<description><![CDATA[
Minęły czasy gdy skrzynka pękała w szwach od kartek świątecznych. Mam na myśli tradycyjną s]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://img524.imageshack.us/img524/1681/45036635jq4.jpg" height="609" vspace="10" width="473" /><br />
Minęły czasy gdy skrzynka pękała w szwach od kartek świątecznych. Mam na myśli tradycyjną skrzynkę.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;"><!--more-->Trzeszczy za to skrzynka mejlowa. Podskakują zajączki z jajeczkami. Same recytują się długaśno-fikuśne  wierszyki. Karteczki, które strach otworzyć, bo gotowe pin kody zwędzić, albo namówić na proszek z rogów jelenia. Sądny dzień dla prowajderów.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Komórka nie próżnuje. Hurtowa wysyłka sklonowanych życzeń. Heniu, zobacz jakie fajne życzenia Ciocia Gienia przysłała sesemesem! I ciach! Wyślij do wszystkich. Pamięć odbębniona.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Żal mi papierowych kartek. Stawiało się na półce, w domu w firmie. Kurzyły się miesiącami. Ktoś musiał wybrać, częstokroć zamówić, odstać na poczcie. Pamięć elektroniczna ulotna niczym bałwan w środku lata.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Mam ciche marzenie. Dostać  papierowy list. Nie wezwanie do Zus'u czy skarbówki ;-). List, który ktoś najpierw napisał na brudno, a potem przepisał piórem. Włożył w kopertę, nakleił znaczek i powierzył poczciwej czerwonej skrzynce.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Znikły telegramy, kartki świąteczne, listy. Znikną książki, zeszyty, notesy, bruliony, papierowe zdjęcia, wizytówki, reklamówki, banknoty, gazety <b>i</b> czasopisma. Wszystko stanie się elektroniczne i wtedy ktoś (Bóg? Kosmici? Terroryści?) przywali impulsem neutronowym... Tabula Rasa.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Kawa zziębła a ja zadumany. Pora pomalować jajka i powiesić je. Na choince ;-)</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Wesołych Świąt !!!!!</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Oby do wiosny]]></title>
<link>http://fraglesi.wordpress.com/?p=586</link>
<pubDate>Wed, 19 Mar 2008 16:43:31 +0000</pubDate>
<dc:creator>fraglesi</dc:creator>
<guid>http://fraglesi.wordpress.com/?p=586</guid>
<description><![CDATA[
Znowu polityka wdarła się na mój blog. Winnym konający pisuar. Powinno się go z litości dobi]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://img337.imageshack.us/img337/8505/30203522cl8.jpg" height="397" vspace="10" width="473" /></p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Znowu polityka wdarła się na mój blog. Winnym konający pisuar. Powinno się go z litości dobić, przebić osinowym kołkiem i zakopać głęboko.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;"><!--more-->Wyznawcom udzielić wsparcia. W ramach terapii grupowej, delikatnie uświadomić, iż żyjemy w XXI wieku. Niemiec nie jest już wrogiem i nie pluje w twarz. A jak ktoś kocha inaczej, to jego prywatna sprawa.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">To oczywiście w przenośni. Skróty myślowe. Tłumaczę, bo jakiś kolejny oszołomiony (pseudo)prawiczek, gotów oskarżać, iż nawołuje do eksterminacji.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">O polityce (na razie?) starczy.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Zasypało mnie. Zaczęło sypać wczoraj wieczorem. Rano było już ponad trzydzieści centymetrów świeżego, podobno ślicznego (zdanie małżonki) puchu. Wstałem, wypiłem kawę i zabrałem się za kopanie tunelu. Pług nigdy nie wjeżdża w moją uliczkę.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">A było już tak ładnie! Zakwitły krokusy. Co odważniejsze krzaki zrobiły się zielonawe. Zmieniłem opony. Powoli szykowałem się do wystawienia basenu ;-) Zima pokazała pazur.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Drogowcy jak zwykle zaspali. Zrobił się ogromny korek. Ludzie porzucali auta, brnęli przez zaspy. Musiało być niezwykle klimatycznie, w zapakowanych do granic możliwości autobusach. Ja na szczęście do pracy mam blisko. Pięć metrów w pionie. W papuciach.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Topnieje to białe g* w zastraszającym tempie. Lada moment utonę w błocie. Z dachu spadają lawiny i pies dostaje świra. Wydaje mu się, że jest Bernardynem i chce ratować przysypanych. Chwila nieuwagi i będę musiał szukać saperki.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Kot Roman, ze lekką nutą odrazy, powąchał białe. W jego oczach dojrzałem bezgraniczny smutek. Odwzajemniłem spojrzenie. Oby do wiosny.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;"><img src="http://img507.imageshack.us/img507/2721/0axz3.jpg" height="429" vspace="10" width="473" /></p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;"><img src="http://img507.imageshack.us/img507/2192/0bbm0.jpg" height="340" vspace="10" width="473" /></p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;"><img src="http://img90.imageshack.us/img90/8789/0czd0.jpg" height="380" vspace="10" width="473" /></p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">&#160;</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">&#160;</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Maszynka do robienia/tracenia pieniędzy]]></title>
<link>http://fraglesi.wordpress.com/2008/03/16/maszynka-do-robieniatracenia-pieniedzy/</link>
<pubDate>Sun, 16 Mar 2008 20:17:24 +0000</pubDate>
<dc:creator>fraglesi</dc:creator>
<guid>http://fraglesi.wordpress.com/2008/03/16/maszynka-do-robieniatracenia-pieniedzy/</guid>
<description><![CDATA[
Weekend dogorywa. Popijam kawę i dumam. Odnoszę nieodparte wrażenie, że syn uruchomił w domu n]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://img148.imageshack.us/img148/1435/27779610yf6.jpg" height="355" vspace="10" width="473" /><br />
Weekend dogorywa. Popijam kawę i dumam. Odnoszę nieodparte wrażenie, że syn uruchomił w domu nielegalną drukarnię pieniędzy.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;"><!--more-->Przyznam się. Dawno temu, przy pomocy kalki technicznej, zestawu niemieckich kredek i dużej dozy cierpliwości, sfałszowałem banknot ze Świerczewskim. Pies pikuś, bo poza znakiem wodnym, nie było innych zabezpieczeń. Któż tego nie próbował, będąc pacholęciem?</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Niestety babcia nie dała się nabrać. Prawiła o złojeniu tyłka, ale pewnie do tego nie doszło, bo miała gołębie serce. Potem była drukarenka z czcionkami z gumy. Skończyło się zapaćkaniem wszystkich tygrysków i szczęśliwych siódemek (kto pamięta?) dumnym napisem “Ex libris Wojtek Wolański, klasa Vd”</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Mój syn ma komputer (najlepszy w domu) i dobrą kolorową drukarkę. Farbki i kredki wylądowały dawno na śmietniku. Żona twierdzi, iż drukarkę mieć musi. Fakt, w szkole każą im sporządzać dwie tony wydruków na semestr. Powinien się tym zająć Greenpeace.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Dwadzieścia lat temu, byłem przystojnym i chudziutkim (hi hi) studentem informatyki PG.  Mieliśmy laboratorium na Odrach 1305. Wydruki przywoził wózkiem smutny, milczący zazwyczaj facet.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Odezwał się tylko raz, gdy kumpel pomylił się w programie i zrzucił na papier całą pamięć operacyjną. Wyszło tego 20 kg wydruku. Smutas oznajmił krótko: Pan przesadził.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Któregoś razu, oznajmiłem tak samo synowi. Dostał więc własną drukarkę.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Przeżyliśmy szok, gdy okazało się, że nowy zestaw tuszy będzie kosztować tyle co nowa drukarka. Szybka kalkulacja. Stara wylądowała u mnie, młody dostał nową. Droższą, ale tusze do niej są o połowę tańsze. Odtąd stały się one stałą pozycją w budżecie domowym.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Wycwanili się producenci drukarek. Drukarki sprzedają z grosze, żyją zaś z dostarczania materiałów. Niech pójdą krok dalej: drukarką za 1 zł plus vat, pod warunkiem podpisania umowy na miesięczny zakup tuszów. Tak jak w komórkach.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">On drukuje a ja ganiam po nowe pojemniki z tuszem. Zamienniki nie sprawdziły się. Z tą nielegalną drukarnią to rzecz jasna żartowałem. Sam potrzebuje maszynki do robienia pieniędzy. Ale któż by jej nie potrzebował?</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Śmierć miniaturyzacji]]></title>
<link>http://fraglesi.wordpress.com/2008/03/12/smierc-miniaturyzacji/</link>
<pubDate>Wed, 12 Mar 2008 14:06:55 +0000</pubDate>
<dc:creator>fraglesi</dc:creator>
<guid>http://fraglesi.wordpress.com/2008/03/12/smierc-miniaturyzacji/</guid>
<description><![CDATA[
Pamiętam biznesmenów, z początku lat 90, którzy z dumą targali pierwsze telefony komórkowe, z]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://img525.imageshack.us/img525/5523/92808988bc1.jpg" height="224" vspace="10" width="473" /></p>
<p>Pamiętam biznesmenów, z początku lat 90, którzy z dumą targali pierwsze telefony komórkowe, zwane kaloryferami. Dziś spełniłem marzenie. Zamówiłem wielki telefon. Nie tak wielki jak tamte, ale dwa razy większy od poprzednika. Koniec z miniaturyzacją!</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;"><!--more-->Dawno dawno temu, gdy część moich czytelników chodziła do przedszkola, albo byli dopiero w planach, miałem pager. Nosiło się to to z dumą przy pasku. Gdy zapipkał i rozpaczliwie szukało telefonu. Co bywało problematyczne. Na odsiecz przyszły taniejące komórki.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">W połowie lat 90 moja firma wyposażyła nas w super nowoczesne Siemensy S6 z charakterystyczną wystającą antenką. Można było nią sprawnie grzebać w uchu. No i miał sms'y i... i to wszystko co miał. No ale kto wtedy wyobrażał sobie, że telefon może służyć do robienia zdjęć, słuchania muzyki, odbierania poczty.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Dwa lata później, Siemensa zastąpiła miniaturowa Nokia 3210 z wbudowaną (żal) anteną. Miała graficzne smsy. Można było wysłać kwiatek albo serduszko. Kolejna Nokia (3310) była jeszcze mniejsza i ciut nowocześniejsza.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">W XXI wieku Nokię zdradziłem z Sony Ericssonem. Jako fotoamator nie mogłem oprzeć się jego wypasionemu (0,2 mpx) aparatowi. Zrobiłem parę zdjęć i zaprzestałem. Wyglądały jak pierwsze zdjęcia z Marsa. Zgodnie z trendem, telefonik był jeszcze mniejszy i miał kolorowy wyświetlacz.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Dopiero następca, użytkowany do tej pory K750i, pozwolił (aparat 2mpx) na rejestrowanie chwil umykających. Boże drogi! jaki on był malutki, nowiutki, elegancki, nowoczesny, kosmiczny. Teraz leży tu stary, poobijany, dogorywający. Wierny towarzysz.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;"> Położę go delikatnie na półce.  Spocznie pośród historycznych gadżetów. Obok gigantycznego Walkmana Sony (WM1 !!!) i radiotelefonu Alan38. Tak na marginesie, to nie wiem jak to się dzieje. Wszystkie kiedyś były takie malutkie i nowoczesne. Urosły po cichu, niczym dzieci?</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Chciałem zamówić K800i, ale niestety Plus nie ma go już w ofercie dla wiernych klientów. Więc wracam do Nokii. Wybrałem E61. Telefon wielki jak paletka pingpongowa. Za dwa lata nie będę miał wrażenia, że urósł. Był, jest i będzie wielki. Niech dobrze służy.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">ps. Zapraszam na <a href="http://zdjecia.pl/index.cgi?action=16&#38;dir=/20080311Przedwio%B6nie/">moje najnowsze zdjęcia.</a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Przedwiośnie]]></title>
<link>http://fraglesi.wordpress.com/2008/03/10/przedwiosnie/</link>
<pubDate>Mon, 10 Mar 2008 17:34:04 +0000</pubDate>
<dc:creator>fraglesi</dc:creator>
<guid>http://fraglesi.wordpress.com/2008/03/10/przedwiosnie/</guid>
<description><![CDATA[
Słońce wpadło z rana do mej piwnicznej izby. Rozproszyło mroki nocy polarnej. Oczy (nie przyzwy]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://img223.imageshack.us/img223/865/73494486ah1.jpg" height="340" vspace="10" width="473" /></p>
<p>Słońce wpadło z rana do mej piwnicznej izby. Rozproszyło mroki nocy polarnej. Oczy (nie przyzwyczajone) zmrużyłem, wyciągnąłem się, mrucząc niczym niedźwiedź i stwierdziłem: pora na zmiany.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;"><!--more-->I zacząłem od zmiany opon. Odbębniłem godzinę w kolejce, opierając się pokusie alusów z odzysku. Komplet kosztowałby tyle co moje auto. Spotkany znajomy, stwierdził filozoficznie, że nie wie po co zmieniał na zimówki, skoro zimy było co kot napłakał.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Wróciłem pod ziemię. Praca szła niemrawo. Sam sobie jestem sterem, żeglarzem i okrętem. Nie było komu zagnać. Uwiązałem psa na sznurek i pognaliśmy szukać wiosny i zajęcy.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Gnaliśmy polami, niczym rzecznik Sowińska uciekająca tubisiom. Bez kota Romana, bo zlał nas. Wolał grzać się na słońcu. Kapota szeroko rozwarta. Włos targany ciepłym wiatrem z południa. Pies myśliwski nozdrza rozwierał. Flinty tylko brak. Zamiast tego, bezkrwawe łowy aparatem... komórkowym.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Z każdym rokiem trudniej dożywam wiosny. Każdego roku jest ona cudowniejsza. Czasem, w listopadzie, grudniu, kusi myśl: kupić (tylko za co?) hacjendę na południu Francji. Hodować winogrona. Albo uciec w tropiki. Polinezja Francuska, hmm....</p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
