<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>prywatne-publiczne-mysli &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/prywatne-publiczne-mysli/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "prywatne-publiczne-mysli"</description>
	<pubDate>Wed, 14 May 2008 14:54:22 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Sukcesy niedzieli]]></title>
<link>http://myslosiewnia.wordpress.com/?p=49</link>
<pubDate>Sun, 20 Apr 2008 18:19:08 +0000</pubDate>
<dc:creator>myslosiewnia</dc:creator>
<guid>http://myslosiewnia.wordpress.com/?p=49</guid>
<description><![CDATA[Dzień rozpoczął się o 11;46. Obudził nie telefon wibrujący w niezidentyfikowanym miejscu. Zdez]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-family:Arial;"><span style="font-size:small;">Dzień rozpoczął się o 11;46. Obudził nie telefon wibrujący w niezidentyfikowanym miejscu. Zdezorientowana i mająca nadzieje że to wiadomość od szanownego L. rozpaczliwie poszukiwałam urządzenia. Po 5 minutach walki z zaklejającymi się oczami odnalazłam aparat i dowiedziałam się że to niestety nie to czego oczekuję. Po krótkim ale owocnym wmawianiu sobie że snu na dziś już dość usiadłam przy komputerze. Odbyłam krótki kurs na temat: „Czym różni się wiara w Boga od wiary w konia na wrotkach?” z czego jestem bardzo zadowolona, poczym udałam się na śniadanie. </span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-family:Arial;"><span style="font-size:small;">Niefortunnie wylądowałam w łazience, a następnie w INTER MARCHE. Tam zakupiłam 3 jogurtowe czekolady z alpejskiego mleka i snikersa oraz zeszyt do zapisywania snów. Nie obyło się również bez długopisu, bo podobno sennik powinno pisać się oddzielny pisadłem.</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-family:Arial;"><span style="font-size:small;">Dałam sobie w żyłę tego co mi było trzeba i zaczęła walczyć z bólem brzucha. Usiłowała sobie przypomnieć co jadłam. Niestety bezowocnie. Jednak barak mamy uderzył mnie bardziej niż myślałam. <span> </span></span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-family:Arial;"><span style="font-size:small;">Rower z Krzysiem jak zwykle był wykańczający i miły. Dużo zdjęć przewinęło się przez aparat i wiele ślimaków przez moje ręce.</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-family:Arial;"><span style="font-size:small;"> </span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-family:Arial;"><span style="font-size:small;">Pod względem wiary nic się nie zmieniło. Nadal wisze gdzieś między wyznaniami. Świadomość podczas snu też nie wychodzi choć głównie dlatego że co innego zaprząta mi głowę. Sukcesem jest jednak to że nauczyłam się wreszcie nagłosów i wygłosów oraz piosenki. W poniedziałek zarzucę na was sieć mojego” Nǐ wèn wǒ ài nǐ yǒu duō shēn”. </span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-family:Arial;"><span style="font-size:small;">Niestety nie udało i się zrozumieć matematyki ale koniec tygodnia zaliczam do udanych. </span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-family:Arial;"><span style="font-size:small;"> </span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-family:Arial;"><span style="font-size:small;">Mam nadzieje że przyszły tydzień będzie pozornie najdłuższym w moim życu. Szkoła będzie pusta bez tych trzecioklasistów mających zwykle wszystko gdzieś, a dokładnie w dupie.</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-family:Arial;"><span style="font-size:small;"> </span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-family:Arial;"><span style="font-size:small;">A no i kolejne dwa sukcesy o których zapomniałam: </span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-family:Arial;"><span style="font-size:small;">1.Opanowuję wreszcie technikę pisania od zaraz.</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-family:Arial;"><span style="font-size:small;">2. Pozbyłam się zalegających od dwóch miesięcy koło śmietnika papapierów.</span></span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Ateizm, LD i jaźń]]></title>
<link>http://myslosiewnia.wordpress.com/?p=47</link>
<pubDate>Sat, 19 Apr 2008 22:43:26 +0000</pubDate>
<dc:creator>myslosiewnia</dc:creator>
<guid>http://myslosiewnia.wordpress.com/?p=47</guid>
<description><![CDATA[&#8220;Wiedz, że to, co przenika całe ciało, nie podlega zniszczeniu. Nikt nie jest w stanie znis]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><em>"Wiedz, że to, co przenika całe ciało, nie podlega zniszczeniu. Nikt nie jest w stanie zniszczyć wiecznej duszy. Tylko materialne ciało niezniszczalnej, bezgranicznej i wiecznej żywej istoty podlega zniszczeniu." </em><em>Bhagavad-gita 2:17-18"</em></p>
<div class="author"><em></em></div>
<div class="author">
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-size:7.5pt;color:#000000;font-family:Verdana;"><strong></strong></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-size:7.5pt;color:#000000;font-family:Verdana;"><strong></strong></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-size:7.5pt;color:#000000;font-family:Verdana;"><strong>Wieczór</strong></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-size:7.5pt;color:#000000;font-family:Verdana;"><span style="font-size:7.5pt;color:#000000;font-family:Verdana;">Cholera. Zaczynam wariować.</span><em><span style="font-size:7.5pt;color:#000000;font-family:Verdana;"> </span></em><span style="font-size:7.5pt;color:#000000;font-family:Verdana;">Wszytko </span>stało się nagle takie trudne i niejasne. Łatwiej było być nieświadomym katolikiem. Teraz kiedy stoję przed wyborem czuję się zobowiązana. Muszę wybrać najlepiej jak potrafię tymczasem spotykające mnie sytuacje nie ułatwiają mi sprawy. </span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-size:7.5pt;color:#000000;font-family:Verdana;"><strong>Ranek</strong></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-size:7.5pt;color:#000000;font-family:Verdana;">Rano bliska byłam ateizmu. Biłam się z myślami, a mama jak to ma w zwyczaju drażniła mnie dziwnymi pytaniami. Akurat dziś miała gorszy dzień i chodziła naburmuszona. Zaczęło się skromnie od :„Co ty z tym chińskim tak łazisz?” „A co to? Znów chiński?”. Potem nadeszło: „Znieś mi pranie” „Już? Zniosłaś?” .Na koniec rzuciła niezawodne: "Zjedz śniadanie". By po chwili zapytać „I co? Zjadłaś już?” „Co jadłaś?” „Posmaruj tą kanapkę masłem” „To szaleństwo jeść kanapkę z samy serem” .Nie zauważyła widocznie że nie mam pięciu lat, ale i to jej wybaczam. </span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-size:7.5pt;color:#000000;font-family:Verdana;"><strong>Południe</strong></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-size:7.5pt;color:#000000;font-family:Verdana;">Kiedy woda nalewała mi się do nosa zapytałam samą siebie czy nie chce nie wierzyć w Boga tylko dlatego że poznałam tego człowieka. "Nie"- pomyślałam, ale na wszelki wypadek postanowiłam odłożyć sprawę ateizmu na czas kiedy nie będę zafascynowana jego osobą. </span> </p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"> </p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-size:7.5pt;color:#000000;font-family:Verdana;">Tak w ogóle to całkiem zgadzam się z teorią że nasza jaźń tylko mieszka w ciałach. Nie czuję specjalnej jedności z moją ręką czy nogą. Od dziecka zastanawiałam się nad tym dlaczego nie mogę w pełni nad nimi panować. Z drugiej strony być może to tylko kwestia wyćwiczenia. To może być coś w rodzaju świadomego snu. Kiedyś "nieświadomie śniłam świadomie". Pamiętam dokładnie pierwszy obraz który przeżywałam orientując się że właśnie śnię. Wtedy nie wiedziałam jeszcze ze coś takiego ma nazwę i jest porządne przez takich ludzi jak ja i Krzyś. Teraz po długim czasie nie miewania tego zjawiska postanowiłam do niego powrócić. Nie było to łatwe i łatwe nie jest. Ćwiczę co wieczór, skupiam się i nic. Dopiero dziś miał miejsce pierwszy postęp. Mały bo mały ale zawsze. Jak przed chwilą się dowiedziała stało się to podczas <span> </span>hipnagogi. Pytałam właśnie wf-istke czy mogę wyjść na zakupy i stałam się świadoma. Na jej przeczącą odpowiedź pomyślałam: "hej hej to mój sen, masz się zgodzić" i wyszłam. Nie wiem czy pani W. dała mi pozwolenie, ale jestem o krok bliżej. Myślę podczas snu. </span></p>
</div>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Sen o końcu świata]]></title>
<link>http://myslosiewnia.wordpress.com/2008/03/25/46/</link>
<pubDate>Tue, 25 Mar 2008 11:21:20 +0000</pubDate>
<dc:creator>myslosiewnia</dc:creator>
<guid>http://myslosiewnia.wordpress.com/2008/03/25/46/</guid>
<description><![CDATA[Siedzieliśmy w jednym z rzędów kinowych krzeseł. Ja i Szymek. Przed nami rozciągał się widok]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-family:Times New Roman;">Siedzieliśmy w jednym z rzędów kinowych krzeseł. Ja i Szymek. Przed nami rozciągał się widok Nowego Yorku- jeszcze ten z dwom wieżami. Niebo było ciemne, bezgwiezdne. Nasze napięte twarze oświetlały jedynie małe, żółte prostokąciki wiąż zmieniające swoje położenie na równie mrocznych jak niebo budynkach. Rozejrzałam się dookoła. Tysiące, być może miliony ludzi tak jak my, siedziało  w milczącym oczekiwaniu. Nie mogłam dostrzec<span> </span>ani pierwszego ani ostatniego rzędu obserwatorów. Próbowałam oszukać jakąś znajomą  twarz jednak w półmroku trudno mi było odróżnić kogokolwiek- zasięg wzroku sięgał najwyżej dwóch metrów. Dalej widziałam czarne kontury postaci. Szymek obserwując widocznie od dłuższej chwili moje niespokojne ruchy złapał mnie za rękę. <span> </span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-family:Times New Roman;">Niespodziewanie, pojawiła się nad nami wielka kula. Leciała tak nisko, że niemal zahaczała o nasze głowy. Poczułam zimny podmuch we włosach- oczami wyobraźni zobaczyłam jak uderza w rzędy ludzi znajdujących się bliżej miasta.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-family:Times New Roman;">Na ogromnej powierzchni kuli pojawiły się niebiesko fioletowe plamy i bryła przyspieszyła. Po chwili bezgłośnie spadła tuż za wieżami niszcząc niewiele mniejszy od nich budynek. Kobieta po lewej odetchnęła.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-family:Times New Roman;">-Teraz zgaśnie światło. Linie elektryczne zostały przerwane- zdążył szepnąć mi do ucha Szymek. </span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-family:Times New Roman;">Ogarnęła nas totalna ciemność Wyciągnęłam przed siebie dłoń. Czekałam aż ostrość wzroku się poprawi i ujrzę jej kontury. Nic się nie działo, nie widziałam nic prócz niesamowitego mroku. </span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-family:Times New Roman;">Ludzie wciąż byli spokojni. </span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-family:Times New Roman;">Głębia czerni została przerwana przez pięć kolejnych kul: centralną- małą, tak jasną, że patrząc na nią dostrzec można było jedynie biel i cztery krążące wokół niej- większe, pomarańczowe przypominające siatkę globusa.</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-family:Times New Roman;">Nagle jedna z dużych brył zaczęła obracać się wokół własnej osi. Najpierw powoli potem pewniej pojawiały się na jej powierzchni kolory. W końcu się zatrzymała. </span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-family:Times New Roman;">Przypominała Ziemię. Spokojnie podleciała do swojej najbliższej sąsiadki kuli i zjadła ją. </span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-family:Times New Roman;">Szymek otworzy laptopa. Jego skrzynkę e-mailowoą rozpychało 147 wiadomości. Bezmyślnie otworzył kilka z nich. Wszystkie miały tę samą treść: „Masz teleskop? To koniec świata! ;)” </span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-family:Times New Roman;">Spojrzałam na niebo. Ziemia konsumowała ostatnią, najmniejszą kulę. Ludzie wstali i przerażonymi glosami darli się w ciemność jaka znów nas ogarnęła. Szymek przytrzymał moje ramie, pocałunkiem zamknął mi usta. Zakręciło mi się w głowie. Poczułam że osuwam się z fotela. Odepchnęłam go. Zerknął mi prosto w oczy i z tym samym uśmiechem, jaki posyła mówiąc „Cześć” i zapytał:</span></p>
<p class="MsoNormal" style="margin:0;"><span style="font-family:Times New Roman;">-No chyba się nie boisz? </span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Rozrywka umysłu.]]></title>
<link>http://myslosiewnia.wordpress.com/2008/03/23/45/</link>
<pubDate>Sun, 23 Mar 2008 13:44:38 +0000</pubDate>
<dc:creator>myslosiewnia</dc:creator>
<guid>http://myslosiewnia.wordpress.com/2008/03/23/45/</guid>
<description><![CDATA[&#8220;Ciało jest jak maszyna lub pojazd. Tak, jak porzucamy pojazd, który przestał być użytecz]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p align="left"><em>"Ciało jest jak maszyna lub pojazd. Tak, jak porzucamy pojazd, który przestał być użyteczny - my, dusze – porzucamy zewnętrzne ciało materialne, kiedy staje się ono bezużyteczne."</em> <a href="http://www.mantra.pl/wiedza/kto-reinkarnuje_2.html">http://www.mantra.pl/wiedza/kto-reinkarnuje_2.html</a></p>
<p align="left"> </p>
<p align="left"> </p>
<p align="left">Pora obrać życiową filozofię i własny(co nie znaczy, że właściwy) stosunek do religii. Nie zaprzeczam istnieniu Boga. Wierzę w niego, wcale nie bezyślnie i nie tak po prostu. Odpowiednie osoby(czyli głównie ja) wiedzą po co i dlaczego. Nie potrafię jeszcze w pełni odrzucić myśli, że ciało jednak czemuś ma służyć. Zresztą chyba nie chce tego zrobić. Pan Mikołajczak mial trochę racji. Nie można dostosowywać zasad wiary do siebie. Oczywiście mówimy tu o dwóch różnych aspektach. On jako niezłomny(podobno) katolik, ja jako szukająca błędów kościoła, za wszelką cenę chcąca udowodnić sobie, że wspólnota nie jest potrzebna do wiary.</p>
<p align="left">Wiem już, że wierzę w Boga, wiem, że mam duszę i, że to o nią powinnam przede wszytkim dbać. Jest jeszcze tyle niedociągnięć w moim "wierzeniu" w istotę ponad nami: Boga- bo tak to się powszechnie nazywa. Nie potrafię sobie wyjaśnić po co tu jestem, dlaczego, ale czuję, że najbliżesze dni przyniosą wiele przemyśleń.</p>
<p align="left">Piszę, bo...właściwie skoro mam zajmować się SWOJĄ duszą nie powinnam dzielić się takimi wnioskami. Jednak mój umysł, potrzebuje rozrywki- jest widoznie za wcześnie,abym mogła oderwać się od życia ciała i zająć się wyłącznie odnajdywaniem głębi duszy.</p>
<p align="left"> </p>
<p align="left"> </p>
<p align="left"> </p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Czarne oczy małej Rumunki]]></title>
<link>http://myslosiewnia.wordpress.com/2008/03/06/czarne-oczy-malej-rumunki/</link>
<pubDate>Thu, 06 Mar 2008 18:11:35 +0000</pubDate>
<dc:creator>myslosiewnia</dc:creator>
<guid>http://myslosiewnia.wordpress.com/2008/03/06/czarne-oczy-malej-rumunki/</guid>
<description><![CDATA[Ulice były pełne na nic nie zwracających uwagi przechodniów, zabieganych kobiet i roztrzepanych ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="margin:0;" class="MsoNormal"><font face="Times New Roman">Ulice były pełne na nic nie zwracających uwagi przechodniów, zabieganych kobiet i roztrzepanych mężczyzn. Z boku, na mokrym chodniku klęczała Rumunka. Jej córka pobiegła do nas, uczepiła się mojej nogi i zaczęła żebrać. Miałam w kieszeni 5 złotych. To za dużo-pomyślałam- przecież i tak jej matka kupi za to wino. Udałam, że nie czuję jej błagalnego uścisku. Szarpnęłam nogą i odeszłam. Dziewczynka zachwiała się lekko, ale szybko przywróciła równowagę. Zmrużyłam oczy- myśl o czymś innym…obiad, lekcje, trening, sen. Mała Rumunka wypatrzyła kolejną ofiarę i podbiegła do niej z kubeczkiem. Niestety ta też ją zbyła. Dzisiejszego popołudnia, matka nie kupi alkoholu…</font></p>
<p><font face="Times New Roman"></font></p>
<p style="margin:0;" class="MsoNormal"><font face="Times New Roman">Jak potoczyło się to wszystko dalej? Niektórzy nawet nie zwrócili uwagi, że cudzoziemki błagają o pieniądze. Po prostu przeszli dalej. Nie ważne na co chciały je wydać. Nie ważne skąd się tam wzięły. Jak mogłam nie dać jej tych durnych pieniędzy? Dla mnie to kwestia kilku batonów, a być może dziewczynka została pobita, za niewydajną prace? Może naprawdę była głodna, może nie każdy jest taki jak opisywany nam przez mamy cygan? </font></p>
<p style="margin:0;" class="MsoNormal"><font face="Times New Roman">Jej oczy…to straszne. Powinna właśnie uczyć cię dodawania, czujnie przyglądać się kuleczkom na liczydle, tymczasem stała tam w deszczu i zdobywała wiedzę na temat wyłudzania. </font></p>
<p><font face="Times New Roman"> </font><font face="Times New Roman"> </font></p>
<p style="margin:0;" class="MsoNormal"><font face="Times New Roman">Jaki świat jest chory, nienormalny, paradoksalny. Wy jesteście durni, i ja i wszystko! Wciskam tu bezsensownie klawisze, zamiast działać. Po cholerę czytacie te słowa? Nudzi wam się? </font></p>
<p style="margin:0;" class="MsoNormal"><font face="Times New Roman">Pora coś zrobić. My wyrzucamy resztki z obiadu do śmieci, a za szybą ktoś blaga o nie Boga.</font></p>
<p><font face="Times New Roman"></font></p>
<p style="margin:0;" class="MsoNormal"><font face="Times New Roman">Chcę daleko. Daleko, daleko, daleko. Teraz wiem że zrobię wszystko żeby to się udało.</font></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Patrzę na siebie i…]]></title>
<link>http://myslosiewnia.wordpress.com/2008/03/02/patrze-na-siebie-i%e2%80%a6/</link>
<pubDate>Sun, 02 Mar 2008 18:32:30 +0000</pubDate>
<dc:creator>myslosiewnia</dc:creator>
<guid>http://myslosiewnia.wordpress.com/2008/03/02/patrze-na-siebie-i%e2%80%a6/</guid>
<description><![CDATA[Nie patrzę już w przyszłość. Nie wolno mi tego robić. Najdalej sięgam w jutro, ewentualnie po]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="margin:0;" class="MsoNormal"><font face="Times New Roman">Nie patrzę już w przyszłość. Nie wolno mi tego robić. Najdalej sięgam w jutro, ewentualnie pojutrze. Nawet przyszły weekend mnie nie obchodzi. Zawiodłam się na planach tak dalekich, że nie jestem teraz w stanie pojąć tego jak one powstały. Wyrzekałam się przyjemności, być może nawet szczęścia na rzecz miejsca ślubu, trójki dzieci, ich imion, wspólnych wakacji i starości. Zabrakło w tym wszystkim egoizmu, ale wierzyłam, że tak musi być, że tak jest dobrze. Co z tego mam? Poczucie, że czeka mnie pustka. Na nowo musze odkrywać dawne pragnienia, a zarazem pamiętać o tym, że nie wolno mi nic planować. Układanie przyszłości nie jest rozsądną sprawą. Nie możemy przecież przewidzieć co stanie się z tym co nas otacza, z ludźmi, a nawet nami samymi. Bokoniści powiadają „Tak kręci się ten świat” i być może mają racje. Niech kręci się Ziemia, niech obiega Słońce, niech wszystko dookoła biegnie swoim rymem, a ja się w to wpasuje. Każda sytuacja jest nową sytuacją, każdy dzień nowym dniem, każda ja to nowa ja. I niech tak będzie. Zawsze.</font></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Świat nierealny.]]></title>
<link>http://myslosiewnia.wordpress.com/2008/02/18/swiat-nierealny/</link>
<pubDate>Mon, 18 Feb 2008 14:40:12 +0000</pubDate>
<dc:creator>myslosiewnia</dc:creator>
<guid>http://myslosiewnia.wordpress.com/2008/02/18/swiat-nierealny/</guid>
<description><![CDATA[Chyba nigdy nie napisałam jeszcze nic wprost. Zawsze przenośnie, metafory mnóstwo epitetów… wy]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="margin:0;" class="MsoNormal"><font face="Times New Roman">Chyba nigdy nie napisałam jeszcze nic wprost. Zawsze przenośnie, metafory mnóstwo epitetów… wygląda na to, że nawet przed sobą nie potrafię się przyznać jak jest naprawdę. Żyję nawet nie w swoimi świecie, a we wnętrzu wyobrażeń nieznanej mi duszy. Potrafię idealnie, grać kogoś, kto czuje, myśli i płacze. Sama siebie nie rozumiem. Nie ma we mnie wielkich emocji, nie ma miłości, nie ma nienawiści. Wszystko, co dookoła i wszystko, co we mnie wydaje się być bajką- nie moją. Nie znam świata realnego a zarazem nie znam fikcyjnego. Będąc na świecie, nie czuję, że na nim jestem. </font></p>
<p><font face="Times New Roman"> </font></p>
<p style="margin:0;" class="MsoNormal"><font face="Times New Roman">Prawda jest taka, że ‘ja’ to wyimaginowana przeze mnie postać. I żeby znów nie było tajemniczo napiszę wprost: dopóki nie będę człowiekiem godnym przyjaciół, miłości i szczęścia, dopóki ja to nie będę ja, nikt nie zagości w moim życiu tak jak to bywało do tej pory. Nie chcę tak kochać. Nie chcę mylić imion, nie chcę Cię ranić. Przepraszam. Wróciły zakamuflowane problemy. Ten, kto je zakrywał, okazał się być kolejnym kłamstwem. Ten, kto jest wreszcie prawdziwy nie zasługuje na takie oszustwa.</font></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Sprawy wewnętrzne]]></title>
<link>http://myslosiewnia.wordpress.com/2008/02/09/19/</link>
<pubDate>Sat, 09 Feb 2008 12:44:29 +0000</pubDate>
<dc:creator>myslosiewnia</dc:creator>
<guid>http://myslosiewnia.wordpress.com/2008/02/09/19/</guid>
<description><![CDATA[Czas leci, szybko jak cholera. Sama nie wiem, czego chciałabym więcej. Ludzi przebywających dooko]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="margin:0;" class="MsoNormal"><font face="Times New Roman">Czas leci, szybko jak cholera. Sama nie wiem, czego chciałabym więcej. Ludzi przebywających dookoła czy tej ciszy, która przylega do mnie, kiedy jestem sama. Mam wewnętrzne rozbicie związane z tym, co robię a tym, co powinnam zrobić. A przecież nie raz powtarzałam sobie, by iść za tym, co czuje, bo tylko wtedy mogę zasypiać z uśmiechem na twarzy i pełną świadomością, że jestem dobrym człowiekiem. </font></p>
<p><font face="Times New Roman"></font></p>
<p style="margin:0;" class="MsoNormal"><font face="Times New Roman">Sprawy- nazwijmy je- wewnętrzne interesują mnie od zawsze. Jeszcze niedawno wydawało mi się, że osiągnęłam poziom dla większości zupełnie niedostępny. Byłam pewna siebie, otwarta, wesoła, miałam własne poglądy i zdanie. Wszystko to zgasło, gdy pewnego ranka obudziłam się i tak po prostu, jak za dotknięciem magicznej różdżki wypłynęły ze mnie cechy na które tak długo pracowałam. Pierwszym objawem zmiany było pytanie:, Dlaczego istniejesz?. Pytanie, które niespodziewani wtargnęło domowej głowy przynosząc ze sobą ból tuż obok skroni.</font></p>
<p style="margin:0;" class="MsoNormal"><font face="Times New Roman">Resztkami sił próbowałam się jeszcze bronić. Wstałam szybko, pobiegłam do łazienki, odkręciłam lodowatą wodę i wsadziłam głowę pod kran. Czułam, że nadchodzi najgorsze. Przez chwilę byłam w stanie powtarzać sobie, że ktoś taki jak ja nie może tak myśleć, że to banalne, że…potem woda przestała działać. Wypełniły mnie na nowo wątpliwości i zażenowanie. </font></p>
<p style="margin:0;" class="MsoNormal"><font face="Times New Roman">Trwam tak, biję się z myślami, z dnia na dzień coraz bardziej chcę znaleźć tą iskierkę, która dawniej mnie wypełniała, ale nie potrafię. To, co jeszcze nie dawno było na wyciągnięcie ręki, ten szczyt góry, od którego dzieliło mnie tylko kilka kroków teraz jest odległym marzeniem.</font></p>
<p style="margin:0;" class="MsoNormal"><font face="Times New Roman">Brak zaufania, rozczarowanie i żal potrafią widocznie zniszczyć nawet najsilniejszą duszę. </font></p>
<p><font face="Times New Roman"></font></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[]]></title>
<link>http://myslosiewnia.wordpress.com/2008/02/06/11/</link>
<pubDate>Wed, 06 Feb 2008 19:47:27 +0000</pubDate>
<dc:creator>myslosiewnia</dc:creator>
<guid>http://myslosiewnia.wordpress.com/2008/02/06/11/</guid>
<description><![CDATA[Wkraczając w świat szanownego pana Kasprowicza spodziewałam się wiele. Głównie tłumu podąża]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><span style="font-size:10pt;"><font face="Times New Roman">Wkraczając w świat szanownego pana Kasprowicza spodziewałam się wiele. Głównie tłumu podążającego za wiedzą(?), wrednych nauczycieli, których celem jest zniżenie mnie do poziomu podłoża lub jeszcze niżej i woźnych, które jako zjawisko nieuniknione występują we wszystkich budynkach szkolnych. </font></span><span style="font-size:10pt;"><font face="Times New Roman">Nawiązując do personelu dbającego o czystość chciałabym zaznaczyć, że moja wiedza na jego temat rozwijała się bardzo intensywnie przez trzy lata pobytu w gimnazjum. Woźne to zjawisko niebywałe i ponadczasowe. Swoje kwestie( „gdzie z tymi butami”, „podnieś ten śmieć” itp. ) potrafią wypowiedzieć w co najmniej 16 językach. No ale czemu się dziwić. Europa. A o porządek trzeba dbać. Bo po co mają sprzątać skoro mogą wykorzystać uczniów, którym w razie sprzeciwu wmówi się że są smarkaci i bezczelni?</font></span><span style="font-size:10pt;"><font face="Times New Roman">No ale wracając do tematu. Wkroczyłam. Był to oczywiście mały i niepewny krok po grząskim gruncie. Z każdej strony czaiły się nieznane twarze, zza rogów wychodzili potencjalni wrogowie i tylko słuchawka mp3 mogła rozładować napięcie. Szukałam. Długo. Ale nigdzie jej nie było! Poczułam w gardle kulkę która przesuwała się coraz wyżej i wyżej w kierunku jamy ustnej i…drzwi kościoła się otworzyły! Ulga. Można było usiąść w różowej ławce i posłuchać niezbyt udanego występu chóru. No. I jeszcze ten żart na wstępie kazania. </font></span><span style="font-size:14pt;"><font face="Times New Roman">Nie ma co.</font></span><span style="font-size:10pt;"><font face="Times New Roman">Reszta to zamazane obrazy ludzi w dredach. Ocknęłam się dopiero gdy Smutna pani powiedziała mi „Dziecko, masz syndrom gimnazjalisty, nie widać cię, a cię słychać!” Pfff….szaleństwo. Pierwsze chwile w nowej klasie a już czepiają się mojego wzrostu- pomyślałam.</font></span><font face="Times New Roman"> </font></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[]]></title>
<link>http://myslosiewnia.wordpress.com/2008/01/30/8/</link>
<pubDate>Wed, 30 Jan 2008 17:01:23 +0000</pubDate>
<dc:creator>myslosiewnia</dc:creator>
<guid>http://myslosiewnia.wordpress.com/2008/01/30/8/</guid>
<description><![CDATA[     
To już chyba nie ta bajka.Wierzyłam tak bezpodsawnie, nie dopuszczałam myśli, że mo]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>     </p>
<p><span style="font-family:Georgia;">To już chyba nie ta bajka.</span><span style="font-family:Georgia;">Wierzyłam tak bezpodsawnie, nie dopuszczałam myśli, że może być inaczej. I co? Wiara, nawet ta najsilniejsza jest nic nie warta, gdy ma się do czynienia z inną osobowością, odrębnym światem.</span><span style="font-family:Georgia;">Nigdy nie przeszło mi nawet przez myśl, że pewność siebie będzie cechą, za którą będę tęskniła. Zawsze raczej irytowali mnie ludzie u wygórowanym własnym "ja"( łac. ego) a dziś tęsknie za chwilami, gdy uważałam, że moje zdanie jest tylko moje i w dodatku nieomylne i najważniejsze. </span><span style="font-family:Georgia;">To powróci. Niczym Lady Makbet pozbędę się wszelkich skrupułów...Co będzie dalej nie wiem. Zabójstwa nie planuje.        </span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[]]></title>
<link>http://myslosiewnia.wordpress.com/2008/01/30/7/</link>
<pubDate>Wed, 30 Jan 2008 08:25:22 +0000</pubDate>
<dc:creator>myslosiewnia</dc:creator>
<guid>http://myslosiewnia.wordpress.com/2008/01/30/7/</guid>
<description><![CDATA[Żeby było bardziej romantycznie, poetycko i uwodzicielsko zacznę może od onomatopei &#8216;ach]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><span style="font-family:Georgia;">Żeby było bardziej romantycznie, poetycko i uwodzicielsko zacznę może od onomatopei 'ach".</span><span style="font-family:Georgia;">Więc "ach" jak miło być tu i teraz siedzieć w czerwonym pokoju z kubkiem kakao w ręku. Miło jest wreszcie pisać tak porostu nie przejmować się niczym, nawet tym, że po porostu powinien być przecinek, a go nie ma. Photoblog, jakoś wyssał ze mnie radość z przelewania myśli na papier i zamiast zachęcić odrzucił chęć poczucia tego dreszczyku, który przechodzi po plecach, gdy wciska się klawisz publikuj(na photoblogu 'dodaj').</span><span style="font-family:Georgia;">Z miłą, więc chęcią przerzuciłam się tutaj, gdzie nie będę (przynajmniej na razie-tak sadzę) oceniana przez 10-letnie dzieciaki, z papierosem w ręku, które po drugiej stronie mojego monitora wyobrażają sobie 'myslosiewnie' jako 'my' i 'slosiewnie'. Oczywiście nie che im się sprawdzić, co to 'slosiewnia’, więc uznają, że photoblog nazywa się 'moja slosiewnia'. Swoją drogą to bardzo zabawne...Oj no chodzi o to, że nazwa zaczerpnięta jest od miski, w której odkłada się myśli "na potem". Owa miska gra miskę w książkach o Harrym Potterze.</span><span style="font-family:Georgia;">Dzięki Szymkowi będzie beztrosko. Od czerwca 2007 przyjęłam zasadę 'Nie pisz, co myślisz- myśl, co piszesz". I co, hę? Moja pewność siebie ulotniła się gdzieś daleko i nie skleciłam od wtedy nic poza kilkoma przymusowymi pracami na konkurs, które wcale nie były dobre, bo napisałam je w stresie i bez nuty radości. Więc pora na naturalne odruchy, które objawiać się bardzo głęboką głupotą i bez składniowymi wypowiedzeniami. Miłego czytania(o ile ktoś oprócz Szymka to czyta). </span><span style="font-family:Georgia;">Pozdrawiam- Myślosiewnia(moja slosiewnia heh...)</span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[]]></title>
<link>http://myslosiewnia.wordpress.com/?p=4</link>
<pubDate>Tue, 29 Jan 2008 21:44:24 +0000</pubDate>
<dc:creator>myslosiewnia</dc:creator>
<guid>http://myslosiewnia.wordpress.com/?p=4</guid>
<description><![CDATA[Nic nie rozumiem, ale i tak jest fajnie&#8230;
]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Nic nie rozumiem, ale i tak jest fajnie...</p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
