<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>prysznic &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/prysznic/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "prysznic"</description>
	<pubDate>Fri, 18 Jul 2008 18:54:16 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Lubisz s.e.k.s.?]]></title>
<link>http://arleta.wordpress.com/?p=9</link>
<pubDate>Tue, 24 Jun 2008 10:00:09 +0000</pubDate>
<dc:creator>Arleta</dc:creator>
<guid>http://arleta.wordpress.com/?p=9</guid>
<description><![CDATA[Arleta P.:
Dostałam dziś od mojej przyjaciółki Joli sms o takiej treści: Lubisz s.e.k.s.?]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><b><a href="http://arleta.wordpress.com/" title="Arleta - Każdy człowiek ma swoją cenę" target="_blank">Arleta P.</a></b>:<br />
Dostałam dziś od mojej przyjaciółki <b>Joli</b> sms o takiej treści: <i>Lubisz s.e.k.s.?</i>... Odpowiedziałam stanowczo: <i>Tak. Szczególnie mikser.</i> No, bo co można odpowiedzieć na pytanie: <i>Lubisz <b>s</b>woje <b>e</b>lektryczne <b>k</b>uchenne <b>s</b>przęty?</i><br />
A teraz już trochę poważniej... Byłam rano na pierwszych zajęciach z jogi. Rewelacja! Naprawdę w porównaniu z tymi na <b>UW</b> niebo a ziemia. I nie chodzi mi o to, że ten przystojniutki pan <b>Artur</b> nic nie wymaga. Wymaga, wymaga... i to ile. Ale robi to w taki sposób, że aż chce się go słuchać i wykonywać polecenia. Sama sala gimnastyczna jest świetna, po zajęciach można pójść bez obaw pod prysznic, bo rzeczy zostawia się w zamykanych na klucz szafkach o czym na <b>Uniwerku</b> chyba w życiu by nie pomyśleli. Cóż, skoro nie pomyśleli tam o prysznicach... Ale czego wymagać od państwowego molocha zarządzanego tak samo jak w czasach <b>Bieruta</b> i <b>Gomułki</b>...<br />
Poza tym z samego rana przed pracą wpadł do mnie <b>Piotr</b> na pół godzinki. Chciałam mu zrobić nawet śniadanie, ale zaraz musiał się zwijać do biura. Takie jest życie adwokata - osobiście nie zazdroszczę... Niby się dobrze (a nawet bardzo dobrze...) zarabia, to jednak trzeba się przy tym nadenerwować jak mało gdzie. Nikogo tak zestresowanego jak on w życiu nie spotkałam.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[o tym, że mam ochotę letnio pozrzędzić]]></title>
<link>http://chyba.wordpress.com/?p=119</link>
<pubDate>Wed, 04 Jun 2008 12:47:03 +0000</pubDate>
<dc:creator>sis</dc:creator>
<guid>http://chyba.wordpress.com/?p=119</guid>
<description><![CDATA[ubolewania, wpisujące się w niezwykle inspirujący nurt narzekań na niedogodności sesyjno-atmosf]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;"><em>ubolewania, wpisujące się w niezwykle inspirujący nurt narzekań na niedogodności <a href="http://impactofreality.wordpress.com/2008/06/02/sesja/" target="_blank">sesyjno</a>-<a href="http://bawidelka.wordpress.com/2008/06/03/lato-w-wielkim-miescie/" target="_blank">atmosferyczne</a></em>:</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>N</strong>ie lubię upałów. Temperatury powyżej dwudziestu pięciu stopni doprowadzają mnie do szału i uniemożliwiają normalne funkcjonowanie.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>N</strong>ie znoszę tego wstrętnego, lepko-kleistego uczucia, które pojawia się już pięć minut po wyjściu spod prysznica, rodząc nieodpartą chęć wstawienia sobie pod wspomniane urządzenie stołeczka i zamieszkania w tak zorganizowanej kryjówce do momentu nastania lepszych czasów. Równie kuszącą opcją wydaje się być lodówka. Obawiam się jednak, że - bezwstydnie rozleniwiona piekielnym skwarem - raczej nie zdobyłabym się na wysiłek zarządzenia zbiorowej eksmisji pasztetów sojowych, mleka, ogórka i rzodkiewek, aby zaanektować sobie jakiś miły, lodówkowy kącik, zagarnięty od wypędzonych. Za dużo zachodu.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>N</strong>ie cierpię uczyć się w taką pogodę. Wygląda więc na to, że do końca sesji przyjdzie mi żyć w trybie nocnym, bo przy tak dzikich temperaturach jestem w stanie podejmować czynności naukowe dopiero późnym popołudniem. Czyli gdzieś kole dwudziestej trzeciej. Wcześniej nie dość, że nie potrafię przyswoić żadnych nowych informacji, to jeszcze do tego odczuwam efekty postępującego durnienia. Zupełnie, jakby wiedza parowała ze mnie razem z innymi życiodajnymi substancjami, które traci się pod wpływem upału. Niezależnie od tego, w co człowiek się ubierze. Albo raczej: jak bardzo się rozbierze.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>N</strong>ie znoszę letniego obnażania się. Do pasji doprowadzają mnie poranne medytacje nad szafą pełną ubrań, zakończone łatwą do przewidzenia generalną konkluzją. Werbalizowaną na ogół w formie jednego, krótkiego, rozpaczliwego okrzyku, w którym zawiera się cały ból istnienia setek milionów kobiet na całym świecie: <em>Nie mam co na siebie włożyć! </em></p>
<p style="text-align:justify;"><strong>A</strong> nawet jeżeli mam, we wszystkim wyglądam grubo, bo frywolne, letnie kiecuszki i leciutkie bluzeczki zostawiają bardzo niewielkie pole do popisu dla praktykowanych z powodzeniem w innych okolicznościach przyrody technik maskujących. Dlatego myśl, że jestem niższa od Kate Moss o cztery centymetry, a mimo to ważę całe pięć kilogramów więcej niż ona, latem doskwiera mi bardziej niż kiedykolwiek (wszystkim, którzy uważają, że to niedużo, proponuję przytargać do domu pięć kilo ziemniaków, a potem spróbować wtrząchnąć je na jedno posiedzenie - wtedy pogadamy).</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>N</strong>ie lubię upałów...</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>W</strong> taką pogodę jak dziś jedyne, co lubię, to drinki z palemką i malować paznokcie.</p>
<p style="text-align:center;"><a href="http://chyba.wordpress.com/files/2008/06/sunset-beach.jpg"><img class="aligncenter" src="http://farm4.static.flickr.com/3081/2550180935_a417fb6e10.jpg?v=0" alt="" /></a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Piosenki pod prysznic]]></title>
<link>http://podprysznicem.wordpress.com/?p=15</link>
<pubDate>Wed, 07 May 2008 00:19:28 +0000</pubDate>
<dc:creator>jakuzz</dc:creator>
<guid>http://podprysznicem.wordpress.com/?p=15</guid>
<description><![CDATA[Wieść o moich popisach wokalnych niesie się już nie tylko po całej kamienicy, ale i po blogosfe]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Wieść o moich popisach wokalnych niesie się już nie tylko po całej kamienicy, ale i po blogosferze. Czuję jednak pewien dyskomfort - no bo jednak wiecznie o mnie, a przecież prysznicowe podśpiewywanki to dość popularny sport. Trafiłam na przykład na <a href="http://rateyourmusic.com/list/dr_dog/shower_songs/" target="_blank">taką</a> listę, <a href="http://www.envirotalk.com.au/forum/index.php?showtopic=6219" target="_self">takiego</a> niusa i tekst do piosenki Phoebe:</p>
<blockquote><p><span class="txt_1">I'm in the shower and I'm writing a song,<br />
Stop me if you've heard it,<br />
My skin is soapy and my hair is wet,<br />
And Tegrin spelled backwards is Nirget.</span></p>
<p>Chorus:<br />
Lather, rinse, repeat,<br />
And lather, rinse, repeat,<br />
And lather, rinse, repeat,<br />
As needed</p></blockquote>
<p>Krótko mówiąc - się dzieje. Dalej w temacie klasyczny kawałek Jane's Addiction:</p>
<p><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/kFcUmRSFKfo'></param><param name='wmode' value='transparent'></param><embed src='http://www.youtube.com/v/kFcUmRSFKfo&rel=0' type='application/x-shockwave-flash' wmode='transparent' width='425' height='350'></embed></object></span></p>
<p>Jane's Addiction - Standing in The Shower...Thinking</p>
<p>Perła lub, jak napisał nasz ziomek na YouTubie: "super,kurwa dzięki;))".</p>
<p>Pewnie kiedyś włączę opcję "Wierność w stereo" i stworzę składankę na każdą okazję, w tym prysznic, chwilowo jednak zostaje powyższa perełka i kolejne przypadkowe utwory, które z prysznicem nic wspólnego nie mają. A może ktoś ma własną prysznicową playlistę i chce się podzielić?</p>
<p>Tymczasem skoro o "Wierności  w stereo" mowa, przedstawiam <a href="http://placowkapostepu.blog.onet.pl/" target="_blank">Przemysława</a>, który zabrał się jakoś konkretniej do blogowania i najwyraźniej tworzy zestawienia. Przemysław jest moim kolegą ze studiów, więc respekt.</p>
<p><a href="http://podprysznicem.files.wordpress.com/2008/05/janesaddiction-02-big.jpg"><img class="aligncenter size-medium wp-image-16" src="http://podprysznicem.wordpress.com/files/2008/05/janesaddiction-02-big.jpg?w=291" alt="" width="291" height="300" /></a></p>
<p>__________________________________________________________________________________</p>
<p><a href="http://www.janesaddiction.com/" target="_blank">oficjalna strona</a> &#124;   <a href="http://www.myspace.com/janesaddictionmyspace" target="_blank">MySpace</a> &#124;   <a href="http://www.lastfm.pl/music/Jane's+Addiction" target="_blank">Last.fm</a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Początek... :)]]></title>
<link>http://kocieoczy.wordpress.com/?p=10</link>
<pubDate>Sun, 09 Mar 2008 22:43:58 +0000</pubDate>
<dc:creator>kocieoczy</dc:creator>
<guid>http://kocieoczy.wordpress.com/?p=10</guid>
<description><![CDATA[Ech&#8230; Jest już prawie północ, a ja zamiast odrabiać lekcje, których mam całą masę bawi]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Ech... Jest już prawie północ, a ja zamiast odrabiać lekcje, których mam całą masę bawię się w zakładanie i pisanie bloga... Śmieszne :P</p>
<p>Ale cóż, taka jestem (L-E-N-I-W-A) :)</p>
<p>Jutro znowu powrót do rzeczywistości... Poniedziałek, szkoła, szkoła, szkoła, szkoła i jeszcze raz szkoła... Trochę chyba tego za dużo jak na nasze (piszę to w imieniu uczniów :P)  głowy. No, ale jakoś z tym żyjemy i może będzie dobrze. Zresztą jutrzejszym dniem trzeba się cieszyć, bo dla niektórych osób z mojej grupy (w tym dla mnie) będzie to chyba już ostatni normalny dzień szkoły, od następnego pojawi się u nas nowa uczennica... W sumie to nie taka nowa, dlatego nie wszystkich to cieszy... :P Nie jest to nawet obojętne, a wkurza. Mój największy wróg będzie bliżej mnie... Masakra... Na domiar złego odwróciła się ode mnie jedna z (dwóch) najlepszych koleżanek z klasy. Powodu sama dokładnie nie znam, trudno było z Niej cokolwiek wyciągnąć. Pocieszam się jednak tym, że na gg można pisać najróżniejsze rzeczy, ale to, jak jest na prawdę okaże się dopiero w rzeczywistości, tak więc właśnie jutro przekonam się jak bardzo się od siebie odsunęłyśmy.  Mam nadzieję, że wcale, albo chociaż tak, że można to jeszcze naprawić, bo na prawdę zaczynam mieć tej klasy dość. Znalazłam nawet szkołę, do której się przeniosę, jeśli tu nie wytrzymam psychicznie :P Ale ok, nie będę się rozpisywać, bo lekcje czekają...</p>
<p>PS: Wielkie dzięki składam dla Romka, który religię włączył nam do średniej... o.O Przez to mam jeszcze więcej obowiązków na głowie... Dobra, teraz już poważnie lecę do homework'ów, wezmę prysznic i lecę lulu :) Dobranoc.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Dzisiaj zerwij z rutyną w łóżku]]></title>
<link>http://dziewczynka.wordpress.com/?p=71</link>
<pubDate>Fri, 15 Feb 2008 12:44:25 +0000</pubDate>
<dc:creator>Mała dziewczynka</dc:creator>
<guid>http://dziewczynka.wordpress.com/?p=71</guid>
<description><![CDATA[Artykuł z Dziennika:
Dzisiaj zerwij z rutyną w łóżku
W łóżku jest miejsce na miłość, rela]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Artykuł z <strong>Dziennika</strong>:</p>
<blockquote><p><strong><a href="http://www.dziennik.pl/kobieta/seksiemocje/article120646/Dzisiaj_zerwij_z_rutyna_w_lozku.html" title="Dzisiaj zerwij z rutyną w łóżku" rel="noffollow" target="_blank">Dzisiaj zerwij z rutyną w łóżku</a></strong></p>
<p>W łóżku jest miejsce na miłość, relaks, czułość i sen. Nudę zostawcie innym, szkoda życia. Rozmawiajcie ze sobą o seksie, o waszych fantazjach i najskrytszych pragnieniach. Im lepiej je poznacie, tym lepiej będzie wam nie tylko podczas miłosnych igraszek.</p>
<p><strong>Chemia seksu i miłości</strong><br />
Udowodniono naukowo, że to naturalne i nieuniknione, że po fazie fascynacji uczuciowej i seksualnej partnerzy zaczynają odczuwać mniejsze pożądanie, a częstotliwość kontaktów seksualnych jest rzadsza. Część szuka fascynacji w nowych związkach, inni próbują urozmaicać techniki współżycia. Te zabiegi traktowane są często jako podtrzymanie atrakcyjności seksu i zabezpieczenie przed romansami. Zdarza się, że to nie przynosi oczekiwanego skutku. Dlaczego? Bo partnerzy są leniwi i przyzwyczajeni do schematycznych zachowań.<br />
Zawsze powtarzam - chcesz mieć satysfakcjonujący seksualnie związek za 10 lat? Pracuj nad nim już dzisiaj. Doskonalcie sztukę kochania - to najlepsza metoda na stworzenie niepowtarzalnej erotycznej więzi.</p>
<p><strong>Bez gwałtownych zmian</strong><br />
Urozmaicanie sztuki miłosnej powinno opierać się na stopniowej ewolucji i poznaniu potrzeb oraz upodobań drugiej osoby. Można zacząć np. od obejrzenia filmu erotycznego, który będzie doskonałym pretekstem do dyskusji. Partnerzy podczas takiej wymiany poglądów ujawnią, co się im podoba, czego by spróbowali, a co jest dla nich barierą nie do pokonania. Równie dobrze rozmawia się na temat seksu po kolacji przy świecach i winie. Czasem zakochani leżą razem i wzajemnie zachęcają się do fantazjowania na temat seksu. Dzięki temu odkrywają w sobie erotyczny potencjał, który dotąd się nie ujawnił, bo był blokowany przez zażenowanie, wstyd i zahamowania. Proszę uwierzyć - w wielu związkach jedna rozmowa potrafi zmienić jakość sztuki miłosnej, stać się przełomem.<br />
Jeśli obawiamy się mówić otwarcie, można napisać do ukochanego czy ukochanej erotyczny list, w którym wyjawimy swoje najskrytsze fantazje.<br />
Najlepiej zacząć od drobnych kroczków. Do tej pory kochaliście się tylko w łóżku? Zróbcie to w samochodzie albo w lesie. Trudno wam zrezygnować z najbardziej typowych pozycji? Zaszalejcie i zróbcie to zupełnie inaczej. Czy jak seks to tylko w sobotnie wieczory? Powiedzcie rutynie "nie" i kochajcie się rano pod prysznicem. Idealnym sposobem na poznanie partnera jest zabawa w spełnianie marzeń. Jednego dnia "organizatorem" jest np. partnerka, która realizuje seksualne zachcianki partnera, a następnego dnia zamieniają się rolami. Najważniejsze to skończyć z leniwym podejściem do seksu!</p>
<p><strong>Randka w sex shopie</strong><br />
Atrakcyjnym urozmaiceniem sztuki miłosnej mogą być erotyczne gadżety. Minęły czasy, kiedy traktowano je jako wyposażenie godne domów publicznych, środek zastępczy dla impotentów, osób samotnych, niezaspokojonych. Partnerzy wybierają takie, które odpowiadają ich upodobaniom np. zabawki erotyczne, wibratory, prezerwatywy zapachowe, z wypustkami itd.<br />
Zakupy najlepiej robić wspólnie, chyba że dobrze znamy upodobania drugiej osoby i wiemy, co będzie akceptowane. Bez tej znajomości można narazić się na zdziwienie czy oburzenie.<br />
Warto pamiętać o najważniejszym - urozmaicenie sztuki miłosnej ma na celu zamianę ilości w jakość. Spotkanie intymne powinno być oczekiwanym i specjalnym zdarzeniem, któremu poświęca się czas, tęskni się za nim. Termin "sztuka miłosna" oznacza, że opiera się ona na spontaniczności i pomysłowości. Tak długo jak istnieje wzajemny pociąg - zawsze można starać się o rozwijanie sztuki miłosnej. W swojej praktyce spotykałem osoby, które dopiero po 50. roku życia odkryły tkwiący w nich potencjał i poznały świat nowego seksu.<br />
A co mają zrobić ci, którzy mają chęć na urozmaicenie sztuki miłosnej, ale brak im pomysłów? To nie problem. W księgarniach są albumy i poradniki, w wypożyczalniach i w sex shopach filmy jej poświęcone. Wystarczy tylko chcieć.</p></blockquote>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Wszędzie byle nie w sypialni]]></title>
<link>http://dziewczynka.wordpress.com/?p=55</link>
<pubDate>Tue, 05 Feb 2008 21:59:58 +0000</pubDate>
<dc:creator>Mała dziewczynka</dc:creator>
<guid>http://dziewczynka.wordpress.com/?p=55</guid>
<description><![CDATA[Dziś Claudia na tapecie:
Wszędzie byle nie w sypialni
Nietypowe, urokliwe, zaskakujące miejsca sp]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Dziś <strong>Claudia</strong> na tapecie:</p>
<blockquote><p><strong><a href="http://www.claudia.kobieta.pl/claudia2/index.jsp?place=Lead11&#38;news_cat_id=96&#38;news_id=1369&#38;layout=1&#38;forum_id=796&#38;page=text" rel="nofollow" title="Wszędzie byle nie w sypialni" target="_blank">Wszędzie byle nie w sypialni</a></strong></p>
<p>Nietypowe, urokliwe, zaskakujące miejsca sprzyjają nadrabianiu zaległości w spontanicznym seksie. Miłość poza łóżkiem może być doskonałą zabawą i ekstatycznym przeżyciem.<br />
Gdy fala namiętności pierwszych gorących randek zaczyna opadać, do stałego związku może zakraść się rutyna i nuda. Sprzyja im senny, przesycony codziennym zmęczeniem klimat sypialni. Wtedy warto pomyśleć o odmianie. Może wystarczy porzucić alkowę, wyjść na zewnątrz. Kochając się w innych okolicznościach, zapomnicie o repertuarze technik stosowanych w sypialni, odkryjecie nowe. Choć nie wszystkie eksperymenty mogą okazać się udane, warto spróbować.</p>
<p><strong>W mieście</strong><br />
Czasem wystarczy jeden impuls: powłóczyste spojrzenie albo elektryzujący dotyk. Pragnę mu się poddać! – mówi z błyskiem w oku Iza, 33-letnia lekarka. – Ale zwykle studzę podniecenie, bo jestem w miejscu publicznym. Myślę sobie: to nie wypada, ktoś może zobaczyć. Bywa jednak, że nie jestem w stanie się powstrzymać i ryzykuję! To dostarcza mi megadawki adrenaliny. Rzeczywiście jest ona hormonem seksu. Uprawiałam taką „politycznie niepoprawną” miłość w trzech miejscach: toalecie restauracji, na klatce schodowej w drodze na imprezę znajomych i w sali kinowej świecącej pustkami podczas porannego seansu. Przy takim odważnym akcie trzeba jednak pamiętać o podstawowych zasadach bezpieczeństwa i higieny. Raczej zrezygnować z toalety dworcowej, gdzie stężenie drobnoustrojów przekracza kosmiczne normy. No i nie zapominać o szacunku dla innych. Zwłaszcza że publiczne uprawianie seksu uważane jest za wykroczenie przeciwko obyczajności.</p>
<p>Z forum: kreska@: Winda odpada, bo nie da się kochać i w kółko przyciskać guzików. Więc może ona zatrzymać się w nieodpowiednim momencie. Ale przymierzalnia to co innego! Ostatnio byliśmy z narzeczonym w takiej ogromnej, pełnej luster. Brakowało zasuwki, więc Tomek oparł mnie plecami o drzwi (kochaliśmy się na stojąco). Musiał zatkać mi usta, by nikt nas nie usłyszał.</p>
<p>et23@: Pamiętam ten strach przeplatający się z rozkoszą. Podniecała mnie myśl, że w każdej chwili ktoś może wejść do restauracyjnej toalety, w której byłam z partnerem.</p>
<p>ZDANIEM SEKSUOLOGA:<br />
Ryzyko przyłapania na gorącym uczynku może być zarówno bodźcem pobudzającym do zmysłowych uniesień, jak i czynnikiem studzącym erotyczny zapał. Dlatego bardzo ważne jest, by znaleźć równowagę między podnieceniem i stresem. Jeśli ten drugi składnik przeważa szalę, nie warto eksperymentować na siłę. Trzeba też pamiętać o tym, że taki seks na granicy ekshibicjonizmu jest nie dla każdego. Dlatego jeśli jedna ze stron nie ma odwagi (czy choćby chwilowego nastroju) do szaleństw, druga powinna to uszanować i nie naciskać. Miłosne igraszki w miejscach publicznych mogą być niezapomnianym przeżyciem tylko wtedy, kiedy oboje partnerzy mają w sobie na nie przyzwolenie.</p>
<p><strong>W samochodzie</strong><br />
Niekiedy lubimy z mężem przypomnieć sobie nasze młodzieńcze porywy. Komfortowa sypialnia była wtedy dla nas czymś nieosiągalnym. Wykradaliśmy sobie pocałunki (a często o wiele więcej) w samochodzie – wspomina Renata, handlowiec, 36 lat. – Dzisiaj też ciasna przestrzeń auta i ciało obok ciała prowokuje nas do bliskości. Wprawdzie na amerykańskich filmach pary kochają się na wygodnych kanapach dużych samochodów, a my w naszym „japończyku” nie mamy tak komfortowych warunków, jednak od czego pomysłowość? Wybieramy zwykle przednie siedzenie pasażera, bo jest tam najwięcej miejsca. Tu sprawdza się pozycja „na jeźdźca” lub „odwrotny jeździec” (kiedy siedzę Jurkowi na kolanach odwrócona do niego plecami). Aby w trakcie porywu namiętności uniknąć uderzeń głową o podsufitkę, maksymalnie odchylamy do tyłu oparcie fotela. Poza tym samochód jest wręcz stworzony do miłości po francusku.</p>
<p>Z forum: aallee@: Choć padał ulewny deszcz i szyby były zaparowane, nie mogłam przestać myśleć o tym, że wszyscy zwracają uwagę na nasz bujający się samochód. Teraz, jeśli przyjdzie nam chętka na miłość w aucie, jedziemy w całkowicie odludne miejsce. Mam pewność, że nikogo nie gorszymy i nie przyłapie nas policja.</p>
<p>gina@: Tuż przed kulminacyjnym momentem usiadłam na klaksonie! Zamiast dreszczu rozkoszy miałam atak nerwowego śmiechu. Nie chciałabym tego powtórzyć.</p>
<p>iza79@: Było cudnie! Nie przeszkadzało nam nawet to, że moje kolano wciąż zaczepiało o dźwignię biegów.</p>
<p>ZDANIEM SEKSUOLOGA:<br />
Miłość w niewielkim aucie wymaga zdolności ekwilibrystycznych, a przynajmniej wygimnastykowania. Kierownica czy drążek biegów są dodatkowym utrudnieniem i źródłem siniaków. Niewątpliwą zaletą auta jest to, że gdy tylko przyjdzie ochota na seks, można ją od razu zaspokoić. No i pani ma tu szansę łatwiej sprowokować pana – wystarczy, że odsłoni udo czy dekolt.</p>
<p><strong>W pokoju hotelowym</strong><br />
Jesteśmy z mężem tradycjonalistami, którzy chcieliby odświeżyć swój związek, ale trudno im zdobyć się na szaleństwo w samochodzie czy parku – wzdycha Monika, nauczycielka, 44 lata. – Usłyszeliśmy w telewizji, że w takiej sytuacji warto uciec od codzienności do jakiegoś motelu. Spróbowaliśmy – pojechaliśmy do sąsiedniego miasteczka i wynajęliśmy pokój na jedną noc. Było niesamowicie! Efekt okazał się murowany, nawet w przypadku takiej pary jak my – nieco już sobą „znudzonej”. Choć ani ja, ani mój mąż (jak zapewnia) nie posunęlibyśmy się do zdrady, to w hotelowym łóżku poczuliśmy się tak, jakbyśmy oddawali się płomiennemu i zakazanemu „skokowi w bok”. Scenografia bezosobowego pokoju do wynajęcia naprawdę działa na wyobraźnię.</p>
<p>Z forum: co2@: Byłam zdumiona i pełna podejrzeń, gdy mąż umówił się ze mną w hotelu. Do tego niezbyt eleganckim: z fioletowym neonem. Pomyślałam nawet, że pewnie pomylił mnie ze swoją… kochanką. Nic jednak nie mówiłam, czekałam, co się wydarzy. I wydarzyło się! W pokoju zastałam piękne kwiaty i list od „tajemniczego nieznajomego”. Ktoś zasłonił mi oczy… Nie zapomnę tej nocy! Mój dobry, poczciwy mąż, którego od lat traktowałam niemal jak brata, zamienił się w casanowę!</p>
<p>ZDANIEM SEKSUOLOGA: Pokój hotelowy z jednej strony daje poczucie komfortu i bezpieczeństwa – zawsze można umieścić na klamce drzwi specjalną wywieszkę: „Proszę nie przeszkadzać”. A z drugiej strony zapewnia też odmianę: nowe zapachy, inna pościel, odmienna niż w domu atmosfera itd. Para może również wejść w niecodzienną rolę. Na przykład przypadkowych kochanków, którzy spotykają się w obcym miejscu pod osłoną tajemnicy. Albo nawet… kobiety uprawiającej miłość za pieniądze oraz jej klienta.</p>
<p><strong>W strugach wody</strong><br />
Nie ma nic bardziej podniecającego niż woda prześlizgująca się między udami, łaskocząca swoim falowaniem powierzchnię ciała. Potęguje ona doznania, bo daje wrażenie, jakby oprócz partnera dotykał mnie… ktoś jeszcze – rozmarza się Iga, 29-letnia księgowa. – Dlatego uwielbiam kochać się w łazience. To niewielkie, przytulne pomieszczenie pełne jest luster, dzięki którym możemy z ukochanym poczuć się jednocześnie jak podglądacze i podglądani. Ale wodne pieszczoty nie muszą ograniczać się do małych powierzchni, gdzie w przypływie namiętności łatwo rozbić lustro czy stuknąć się o baterię. Warto spróbować też w jeziorze lub morzu.</p>
<p>Z forum: kapryska@: Dla mnie i mojego chłopaka pieszczoty pod prysznicem to doskonała gra wstępna. Myjemy się nawzajem, strumieniem wody masujemy intymne rejony – i od razu zaczyna buzować w nas krew. A ponieważ trudno odbyć sam stosunek w kabinie 80x80 cm, przenosimy się na muszlę WC. Uwielbiamy robić to na siedząco!<br />
ZDANIEM SEKSUOLOGA: Przy seksie pod prysznicem może, wbrew pozorom, wystąpić u partnerki suchość pochwy. Warto więc wydłużyć grę wstępną. Jeśli robimy to w naturalnych zbiornikach, musimy dodatkowo zwracać uwagę na czystość wody, by nie doszło do zapalenia czy zakażenia rejonów intymnych. Może pojawić się jeszcze jedna niespodzianka: męskość skuli się w zetknięciu z chłodną taflą.</p>
<p><strong>W miejscu pracy</strong><br />
Pracuję w jednej firmie z narzeczonym i nie raz kusiło nas, by zrobić „to” w czasie przerwy na lunch – przyznaje Zuza, 34-letnia menedżerka. – W końcu zebraliśmy się na odwagę! Największym atutem tego zbliżenia okazało się ekspresowe tempo. Trzeba było się spieszyć i błyskawicznie przechodzić do rzeczy. A taki impulsywny, spontaniczny seks jest niezwykle ekscytujący. Do dziś czuję ten dreszczyk emocji. Boję się tylko, żeby za bardzo nam się nie spodobało. Bo co innego urwać się czasem na małe tête-à-tête, a co innego pozwolić, by myślami zawładnęła seksualna obsesja. Miłość nie powinna przeszkadzać w pracy. Zresztą zbyt częste przyjemności mogą się przejeść.</p>
<p>Z forum: at@: Ja i mój chłopak pracujemy w różnych działach. Na schadzki umawiamy się e-mailowo. Oczywiście szyfrem.</p>
<p>efka@: Według mnie najwspanialszym miejscem na miłość jest dach biurowca. Ale pod warunkiem, że jest on płaski, a w okolicy nie ma wyższych budynków.</p>
<p>ZDANIEM SEKSUOLOGA: Seks w pracy uda się tylko pod jednym warunkiem: że zachowa się maksimum ostrożności i zdrowego rozsądku, by nie dać się przyłapać współpracownikom na gorącym uczynku (no, chyba że chce się szybko zmienić pracę). Dlatego para powinna upewnić się, czy drzwi pokoju, toalety, pomieszczenia technicznego są zamknięte na klucz, a już po wszystkim zapiąć ubrania i poprawić włosy. Czasami może zdradzić nawet figlarny chochlik w oczach.</p>
<p><strong>W kuchni</strong><br />
Gdy jesteśmy z partnerem zmęczeni po całym dniu pracy, trudno szukać erotycznych wrażeń poza domem – mówi Jagoda, graficzka, 31 lat. – Ale uciekamy przynajmniej z sypialni, najczęściej do kuchni. Seks w połączeniu z jedzeniem zaostrza nasz intymny apetyt. Po cokolwiek sięgniemy (owoce, kostki lodu, bita śmietana w sprayu), działa na nasze zmysły jak afrodyzjak. Uwielbiam kosztować różne specyfiki ze skóry ukochanego. Również miłość po francusku nigdzie nie smakuje tak jak w pobliżu lodówki.</p>
<p>Z forum: klara@: Mój facet, który w sypialni bywa śpiącym misiem, w kuchni ożywa. Wystarczy, że odpowiednio wezmę w dłoń kiść winogron albo podam mu ustami cząstkę mandarynki.</p>
<p>ixi@: Nasza kuchnia jest maciupka. Kiedy próbowaliśmy robić to na blacie, stojące na nim szkło wylądowało na podłodze. Czar prysł.</p>
<p>ZDANIEM SEKSUOLOGA: Miłość w kuchni sprzyja zmysłowej improwizacji. Trzeba jednak uważać na ostre krawędzie szafek, gorące przedmioty czy parę wydobywającą się z czajnika. Ludzie uprawiający seks mają zawężone pole świadomości, a w stanie euforii dochodzi także do krótkotrwałego zniesienia odczuwania bólu.</p>
<p><strong>Na łonie natury</strong><br />
Miłość na otwartej przestrzeni pozwala mi czerpać z witalnych sił natury. Rozgrzane, wibrujące powietrze wyzwala w moim ciele mnóstwo seksualnej energii – zwierza się Dorota, tłumaczka, 37 lat. – Premią są niezapomniane wrażenia: gdy kocham się na górskiej polanie, znajduję się bliżej słońca; w lesie – zostaję otulona zielenią mchu; na plaży – ukołysana szumem fal… Możliwości jest wiele, ale staramy się z partnerem wybierać miejsca i czas, które zapewnią nam niezbędną dawkę intymności. Najlepszą pozycję podpowiada otoczenie. Romantyczna łąka to idealna sceneria do czułej miłości w pozycji klasycznej. Las z kolei zachęca do gorączkowego seksu na stojąco, np. w pozycji tylnej z oparciem o pień drzewa.</p>
<p>Z forum: helen@: Byłoby OK, gdyby nie oblazły nas mrówki! Z miejsca wszystkiego mi się odechciało. Nie nadaję się na Telimenę.</p>
<p>beza@: Jestem zakompleksiona i bałam się, że partner zdejmie ze mnie ubranie w pełnym słońcu. Na szczęście w plenerze nikt nie rozbiera się do rosołu.</p>
<p>ZDANIEM SEKSUOLOGA: Seks pod gołym niebem może być ekscytującą przygodą. Dawać poczucie jedności z naturą, prowokować partnerów do uwolnienia pierwotnych instynktów, dzikich żądz. Ale warto zawczasu pomyśleć o kocu i środkach przeciw owadom. Bzyczące komary, kłujące gałęzie i szyszki mogą zepsuć zabawę. A jeśli jeszcze piasek dostanie się w niepożądane miejsca, otarcie gotowe</p></blockquote>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Co Cię postawi na nogi lepiej niż kawa?]]></title>
<link>http://dziewczynka.wordpress.com/2008/01/20/co-cie-postawi-na-nogi-lepiej-niz-kawa/</link>
<pubDate>Sun, 20 Jan 2008 18:23:54 +0000</pubDate>
<dc:creator>Mała dziewczynka</dc:creator>
<guid>http://dziewczynka.wordpress.com/2008/01/20/co-cie-postawi-na-nogi-lepiej-niz-kawa/</guid>
<description><![CDATA[Z Dziennika po raz kolejny:
Co Cię postawi na nogi lepiej niż kawa?
Natryski, choć zwykle trwają]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Z <strong>Dziennika</strong> po raz kolejny:</p>
<blockquote><p><strong><a href="http://www.dziennik.pl/kobieta/zdrowie/article110103/Co_Cie_postawi_na_nogi_lepiej_niz_kawa_.html" rel="nofollow" target="_blank" title="Co Cię postawi na nogi lepiej niż kawa?">Co Cię postawi na nogi lepiej niż kawa?</a></strong><br />
Natryski, choć zwykle trwają zaledwie kilka minut, mogą zdziałać prawdziwe cuda. Relaksują, pobudzają odporność organizmu, poprawiają krążenie i ujędrniają ciało.<br />
Życie w ciągłym biegu, bezustanny brak czasu sprawiają, że wybieramy oszczędzający czas prysznic, po cichutku marząc o długiej, gorącej kąpieli w wannie. Tymczasem żal jest tu zupełnie nie na miejscu, bo codzienne obowiązki przypadkiem dały nam prezent, z którego zalet niewielu zdaje sobie sprawę.</p>
<p>Specjaliści od hydroterapii już dawno przyznali, że to właśnie codzienne natryski mają zbawienne działanie na nasz organizm.</p>
<p>Dodają energii i odświeżają umysł<br />
Nic tak szybko nie odpędza resztek senności, jak poranny natrysk, który skutecznie pobudza krążenie krwi. Powinien być ciepły, ale nie gorący. Zbyt wysoka temperatura spowalnia pracę serca, co osłabia i usypia.</p>
<p>Ujędrniają skórę i wzmacniają odporność<br />
Znakomitym sposobem na poprawę spójności skóry są naprzemienne – raz ciepłe, raz zimne natryski. Uelastyczniają ścianki naczyń krwionośnych, dotleniając i odżywiając wszystkie tkanki, a przede wszystkim skórę, którą organizm zaopatruje zawsze na końcu (jak już dożywi wszystkie inne organy). Zmienne strumienie tym samym skutecznie wzmacniają odporność organizmu. Zmniejszają przepuszczalność naczyń krwionośnych, co oznacza, że wszelkie bakterie i wirusy z trudem rozprzestrzeniają się po organizmie.</p>
<p>Relaksują i upiększają<br />
Wystarczy zaopatrzyć się w specjalną słuchawkę do prysznica z regulacją strumienia, by w łatwy sposób we własnej łazience stworzyć prawdziwe SPA.<br />
Gdy jesteś zmęczona, spięta lub boli cię głowa, wybierz strumień przypominający łagodny deszczyk i skieruj go na kark i grzbiet. Woda powinna być bardzo ciepła (ok. 50–60 st.), by skutecznie rozszerzyć naczynia krwionośne, dotlenić i zrelaksować zmęczone mięśnie. Pamiętaj jednak, że taki natrysk nie powinien trwać dłużej niż 3–4 minuty.<br />
Jeśli cierpisz z powodu wiotczejącej skóry lub cellulitu, tak często jak tylko możesz, ustawiaj opcję silnego strumienia i na kilka minut skieruj go na dotknięte tą przypadłością miejsca (uda, brzuch, pośladki). Bicze wodne doskonale ujędrniają ciało, zmuszając tkanki do pozbywania się zalegających między nimi toksyn i wzmacniając napięcie włókienek kolagenowych - naturalnego rusztowania skóry.<br />
Jeżeli twoim problemem są obrzęki nóg lub wiecznie zimne stopy i dłonie, masuj ciało dość mocnym strumieniem rozszerzającym się na boki (każda słuchawka prysznicowa z regulacją strumienia ma taką opcję). Masaż zacznij od stóp i powoli przesuwaj strumień w kierunku głowy. To samo zrób potem z rękoma. Stosując taki natrysk co 15 sekund zmieniaj temperaturę wody z chłodnej na bardzo ciepłą.</p></blockquote>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Kobieta dwa lata szykuje się do wyjścia z domu]]></title>
<link>http://dziewczynka.wordpress.com/2008/01/08/kobieta-dwa-lata-szykuje-sie-do-wyjscia-z-domu/</link>
<pubDate>Tue, 08 Jan 2008 17:12:42 +0000</pubDate>
<dc:creator>Mała dziewczynka</dc:creator>
<guid>http://dziewczynka.wordpress.com/2008/01/08/kobieta-dwa-lata-szykuje-sie-do-wyjscia-z-domu/</guid>
<description><![CDATA[Z Dziennika:
Kobieta dwa lata szykuje się do wyjścia z domu
Nie ma co nam robić wyrzutów, nie po]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Z <strong>Dziennika</strong>:</p>
<blockquote><p><strong><a href="http://www.dziennik.pl/kobieta/babskiesprawy/article105092/Kobieta_dwa_lata_szykuje_sie_do_wyjscia_z_domu.html" title="Kobieta dwa lata szykuje się do wyjścia z domu" rel="nofollow" target="_blank">Kobieta dwa lata szykuje się do wyjścia z domu</a></strong></p>
<p>Nie ma co nam robić wyrzutów, nie pomogą żadne naciski, ponaglenia, prośby i groźby. Kobieta musi mieć więcej czasu od mężczyzny na poranną toaletę. I to ponad trzy razy więcej. Brytyjscy naukowcy wyliczyli dokładnie, że panie potrzebują 1,5 godziny dziennie na przygotowanie się do wyjścia z domu, czyli w ciągu całego życia marnują dwa lata na toaletę.</p>
<p><strong>Prysznic 12 minut</strong><br />
Zaraz po obudzeniu kobieta najpierw idzie pod prysznic. Ciepła woda pobudza i rozgrzewa. To najprzyjemniejsza chwila poranka. Dlatego kobiety przeciągają ją do 12 minut. Poza tym kobieta musi wykonać wiele ważnych czynności. Zrobić peeling całego ciała, dokładnie umyć włosy szamponem, nałożyć, a następnie dokładnie spłukać odżywkę.</p>
<p><strong>Makijaż 28 minut</strong></p>
<p>Po kąpieli przychodzi czas na makijaż. Tu nie ma miejca na pośpiech. Potrzebna jest precyzja i dokładność. Trzeba równomiernie rozprowadzić wszystkie warstwy podkładów i pudrów, nałożyć pomadki i cienie, a na koniec precyzyjnie podkreślić efekt tuszem do rzęs. Trwa to niemal pół godziny.</p>
<p><strong>Ubieranie 24 minuty</strong><br />
Potem następuje sakramentalne: "ja nie mam co na siebie włożyć". Wychodząc z domu trzeba przecież wyglądać efektownie, a w szafie przecież zazwyczaj brakuje akurat tego, co przydałoby się najbardziej. Znalezienie odpowiedniego stroju zajmuje średnio 24 minuty.</p>
<p><strong>Fryzura 26 minut</strong><br />
Na koniec trzeba uporać się z fryzurą. To też nie jest proste. Wymogi mody są bezwzględne. Włosy trzeba albo prostować albo skręcać, albo zaczesać. Same jakoś nie chcą się dobrze ułożyć. Na czesanie trzeba więc przeznaczyć kolejne 26 minut.</p>
<p>Tak więc okazuje się, że kobieta musi poświęcić dziennie aż 1,5 godziny na zabiegi upiększające.<br />
Mężczyzna robi to samo w 25 minut<br />
- prysznic - 10 min<br />
- golenie i mycie - 5 min<br />
- czesanie? Zazwyczaj panom wystarczy przejechać dłonią po włosach - 30 sekund<br />
- wybór ubrania: czysta bielizna i spodnie, razem z założeniem 10 minut</p></blockquote>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
