<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>prowiant &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/prowiant/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "prowiant"</description>
	<pubDate>Sat, 11 Oct 2008 13:31:58 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Ekwipunek w góry]]></title>
<link>http://netkobiety.wordpress.com/?p=19</link>
<pubDate>Wed, 02 Apr 2008 15:30:33 +0000</pubDate>
<dc:creator>netkobiety</dc:creator>
<guid>http://netkobiety.pl.wordpress.com/2008/04/02/ekwipunek-w-gory/</guid>
<description><![CDATA[Wybierając się w góry powinniśmy pamiętać o tym by ubrać się przede wszystkim wygodnie. Do p]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="margin-bottom:0;">Wybierając się w <a href="http://www.netkobiety.pl/t211.html">góry</a> powinniśmy pamiętać o tym by ubrać się przede wszystkim wygodnie. Do plecaka obowiązkowo należy włożyć dodatkową parę skarpet(nawet jeśli jest to jednodniowa wycieczka) oraz zapasowe sznurówki(mogą się zerwać podczas naciągania), obowiązkowo nakrycie głowy( chusta, czapeczka i ciepła czapka-idąc w góry nawet w lecie, możemy spotkać się z dość niskimi temperaturami w wyższych partiach), rękawiczki(ciepłe zimowe oraz bezpalcowe w razie konieczności korzystania z drabiek i łańcuchów). Ostatnio bardzo popularne stały się <a href="http://www.netkobiety.pl/t464.html">kijki trekkingowe</a>, które znacznie odciążają stawy , szczególnie podczas schodzenia w dół. Kolejnym ważnym elementem wyposażenia jest <a href="http://www.netkobiety.pl/t557.html">krem z filtrem UV</a>, ponieważ w wysokich partiach jest bardzo ostre słońce, należy więc smarowć głównie twarz i nos , bierzemy też okulary przeciwsłoneczne a ponadto kubek, najlepiej metalowy, ze względu na niedużą wagę, nóż lub scyzoryk i termos z ciepłą herbatą lub kawą. Nie zapominajmy o latarce(dostępne są czołówki, które zakładamy jak opaskę i nie musimy trzymać w ręku, co jest ważne gdy , np. używamy kijków trekkingowych), bo nigdy nie wiadomo jakie <a href="http://www.netkobiety.pl/t905.html">przygody i nieprzewidziane sytuacje </a>mogą nam się przytrafić na szlaku i czy nie będziemy musieli wracać po zmierzchu. Niektórzy biorą ze sobą gwizdek, który może spełniać podwójną funkcję: odstraszająca zwierzynę lub w przypadku naszego zagubienia do wezwania pomocy).Oczywiście do kompletnego wyposażenia potrzebujemy mapy, przewodnika, kompasu lub GPSa oraz apteczki i prowiantu. Nigdy nie wybierajmy się bez apteczki, która bezwzglednie powinna zawierać wodę utlenioną, plastry i bandaż elastyczny, chusteczki higieniczne i odświeżające, papier toaletowy, w miarę możliwości chustę trókątną, folię NRC, środki przeciwbólowe(np. APAP), <a href="http://www.netkobiety.pl/t547.html">środki przeciw przeziębieniom </a>jak Aspirin C, Rutinoscorbin oraz witaminy, najlepiej w tabletkach musujących, tabletki na zatrucia pokarmowe, niestrawności i węgiel na biegunki. Nawet jeśli czeka nas krótka wedrówka, powinniśmy pamiętać o apteczce, ważne by miałą ję chociaż jedna osoba z grupy.</p>
<p style="margin-bottom:0;">Zobaczcie co zabierają ze sobą w góry inni wędrowcy, zerknijcie<a href="http://www.netkobiety.pl/t38.html"> tu</a>.</p>
<p style="margin-bottom:0;">eVa</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[P.O.S.T. o straconym sezonie]]></title>
<link>http://marszoblog.wordpress.com/?p=25</link>
<pubDate>Sun, 23 Mar 2008 17:52:48 +0000</pubDate>
<dc:creator>marszoblog</dc:creator>
<guid>http://marszoblog.pl.wordpress.com/2008/03/23/post-o-straconym-sezonie/</guid>
<description><![CDATA[P  Pewnego popołudniowego przemarszu przyspieszenie prawie przerwało przygotowany plan przejścia ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal"><span style="font-size:16pt;">P</span>  <span style="text-transform:uppercase;">P</span>ewnego popołudniowego przemarszu przyspieszenie prawie przerwało przygotowany plan przejścia pomiędzy pierwszym punktem – pobliskim parkingiem, pod przewidziany punkt postępujący – pole pełne połaci pszenicy i przeszkadzający perz. Presja przeprawy podpowiadała pokorę, przecież promień pętli projektował problemy przebrnięcia. Przeszkadzała przepaska przesiąknięta potem, planowałem później przesuszyć. Postępujące powiewy podszeptywały poprawę pogody. Podobno przyjaciel przygotował prowiant, poczułem przykrość po przetrzepaniu plecaka. Podczas przeskakiwania przez pachołek poczułem przemożne pulsowanie pod piszczelem, poczyniłem pełny przysiad precyzyjnie przeczekując przelotny problem. Ponad przeleciała prawdopodobnie pustułka. Przypadkowy postój pozbył podróż początkowego podniecenia, postanowiłem przejść pokracznie pod przystanek, poszukać przejeżdżającej pomocy.</p>
<p class="MsoNormal"> <span style="font-size:16pt;">O</span><span>  </span>Opornie opowiedziałem okolicznym obywatelom o okropnej ozdobie obejścia obrzeży. Obrzęk oprócz opóźnienia osłabił okalający okład. Około opłotków omdlałem. Opieszale odzyskałem odwagę, oszczędnie okrążyłem okolicę oczekując odbudowy organizmu.</p>
<p class="MsoNormal"> <span style="font-size:16pt;">S<span>  </span></span>Stopniowo spóźnienie spowszedniało, spowolniło swoja szczątkowość. Smutny skutek skoku schlebiał stoperowi skutecznie spisującemu stracone sekundy. Szukałem skądkolwiek sukursu. Szkoda subiekcji, strudziłem się szykując szus szosami, straciłem sprężynę sympatycznego samopoczucia, solidną sprawność. Sekret skręcenia – skłaniam się stwierdzić – stanowi słaby sezon, skończony szybkim spoczynkiem. Szanse strzela szlag, stop survivalom spartan, serpentynom szos, sile samurajów. Samosabotaż szybko się sprawdził. Stoi szpaler sosen, szpak sadzi susy, sformował się stłumiony szelest. Siedzę sobie.</p>
<p class="MsoNormal"> <span style="font-size:16pt;">T<span>  </span></span>Także trzeba teraz trening trzeźwo typować. Tydzień twórczo tworzyć, topić trwogę, testować topografię. Twardziel to tułacz taszczący tony, taktyk terenowy, twardy tors, testosteron. Tudzież translokacja tłumaczy trudy trampa. Turystyka to talizman temperamentu.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[rzeczy niezbędne na wycieczce rowerowej]]></title>
<link>http://bik3.wordpress.com/2008/01/03/rzeczy-niezbedne-na-wycieczce-rowerowej/</link>
<pubDate>Thu, 03 Jan 2008 18:23:50 +0000</pubDate>
<dc:creator>bik3r</dc:creator>
<guid>http://bik3.pl.wordpress.com/2008/01/03/rzeczy-niezbedne-na-wycieczce-rowerowej/</guid>
<description><![CDATA[Często mam opory żeby przemyśleć dokładnie czego będę potrzebował na wypadzie rowerowym. Prz]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><b>Często mam opory żeby przemyśleć dokładnie czego będę potrzebował na wypadzie rowerowym. Przez to już kilka razy cierpiałem głód, chłód i niewygody. Oczywiście dużo zależy od typu wycieczki i tego w jakim terenie, na jakich rowerach będziemy się przemieszczać. I jeszcze kilkuset innych czynników :) . Mimo to dobrze jest pamiętać, żeby parę przydatnych rzeczy do sakw/plecaka wrzucić.</b></p>
<p><b>1. Narzędzia i części zamienne.</b><br />
Ja zabieram przede wszystkim zestaw do łatania dętek, łyżki do ściągania opon (lub małe klucze typu oczko rozm od 8 do 10), śrubokręt płaski i krzyżakowy w zestawie park toola, który zawiera również klucz imbusowy 2,5. Poza tym wożę klucz do szprych (w razie potrzeby centrowania). Oczywiście pompka. Baterie do oświetlenia, chociaż w większości przypadków jest to całkowicie zbędne, bo baterie można kupić już chyba nawet na pustyni.</p>
<p><b>2. Termos, czekolada, prowiant</b></p>
<p>Takiemu żarkłokowi jak ja nie trzeba o jedzeniu przypominać. Warto pamiętać, że jedzenie przyda się praktycznie zawsze. Zwłaszcza tym, którzy jeżdżą rzadko. Po kilku kilometrach często nawet zwykłe jabłko smakuje jak super fajowy egzotyczny owoc.</p>
<p>Co do czekolady i termosu, to taki zestaw przydaje się przede wszystkim na dłuższych odcinkach. Ze względu na bezpieczeństwo i wygodę zabieram często właśnie termos i na trasie przygotowuję kawę z torebki 3w1. Ewentualnie po prostu wbijam się do jakiejś kawiarni, ale z tym czasami jest problem bo właściciel może sobie nie życzyć obłoconych rowerzystów.</p>
<p>Polecam eksperymenty w różnych kombinacjach. Czekolada może być w płynie lub w tabliczkach. Można też zabrać cukierki kawowe zamiast kawy. Jak kto woli. Chodzi o to, żeby było coś ciepłego do picia i cukier w jakiejś łatwo przyswajalnej formie. Do tego kofeina, która podwyższa ciśnienie krwi.</p>
<p>Od tego zestawu czasami może zależeć czy ktoś z naszego timu przejedzie całą trasę, czy będzie chciał wracać po paru kilometrach. W ekstremalnych przypadkach ratuje życie.</p>
<p><b>3. Ciuchy</b></p>
<p>Nie mam doświadczenia w profesjonalnym ubiorze rowerowym, bo zwykle szkoda mi na to kasy. Przekonałem się jednak, że czasami lepiej kupić w zwykłym sklepie tani polar niż wydawać kasę na jakieś wynalazki. Obecnie jest środek zimy i w tym miejscu na Ziemi temperatury spadają czasami do -3, -5 stopni. Ja w takich temperaturach dojeżdżam codziennie do pracy, czyli jakieś 6 kilometrów w jedną stronę.</p>
<p>Zakładam zwykle na siebie przede wszystkim bawełnianą koszulkę. Testowałem już dry fity firmy Nike i podobne wynalazki innych renomowanych firm. Wszystkie śmierdzą niebywale po kilku użyciach i nie sposób tego sprać. Co prawda zapach może mieć znikome znaczenie kiedy jeździ się rowerem, ale zaręczam, że nie jest to przyjemne. O wiele lepiej sprawdza się póki co bawełna.</p>
<p>Na koszulkę zakładam jakiś polar, najlepiej cienki. Są takie naprawdę cieniutkie polary i to jest dobra sprawa. Dla mnie poza ciepłem liczy się swoboda ruchów. Cienki polar z długimi rękawami bardzo dobrze sprawdza się w większości warunków pogodowych. Nawet kiedy temperatura spada poniżej zera. Grubsze polary polecałbym jedynie jeżeli wieje silny wiatr.</p>
<p>Natomiast na wierzch zakładam kurtkę, również z cienkiego materiału. Znalazłem kiedyś taką w Lidlu, za 8 funtów i służy mi już około pół roku. Ma taką zaletę, że bardzo dobrze chroni przed wiatrem i dosyć dobrze przed deszczem. A na większy deszcz mam specjalną kurtkę przeciwdeszczową.</p>
<p>Na dłuższe wypady biorę też czasami do sakwy grubszy polar, który może przydać się przy dłuższym postoju. Po za tym, jeżeli da się przewidzieć niepewne warunki pogodowe typu deszcz i/lub śnieg to można się pokusić o skarpety na zmianę.</p>
<p>Na nogi jakieś nie za grube spodnie. W nogi będzie ciężko zmarznąć bo w końcu powinny być w ruchu praktycznie na okrągło :) . Poza tym nogi są zwykle bardziej odporne na niskie temperatury niż reszta ciała.</p>
<p>Stopy można ubrać w jakieś grubsze skarpety jeżeli jest w okolicach zera lub mniej. Jeżeli jest powyżej +5 i nie pada to zwykłe sportowe skarpetki powinny wystarczyć. Ewentualnie można gdzieś pochować na wszelki wypadek plastikowe reklamówki, które dobrze chronią stopy przed wilgocią. W odróżnieniu od mięśni nóg stopy pozostają stosunkowo bezczynne. Dodatkowo nacisk na pedały może ograniczać krążenie krwi i doprowadzać do zmarznięcia.</p>
<p><b>4. Sakwy zamiast plecaka</b></p>
<p>Jeżeli jeszcze nie kupiliście sobie sakw, to polecam sprawę przemyśleć. Brak obciążenia na plecach daje większą radość z jazdy. Mniej się człowiek zmęczy i łatwiej będzie się poruszać. Plecak jeżeli już to jakiś wygodny.</p>
<p><b>5. Naczynia i sztućce</b></p>
<p>Przydadzą się zwłaszcza jeżeli planujemy rozpalać ognisko i np smażyć kiełbasę. Nóż, widelce, łyżeczka i kubki to podstawa.</p>
<p>Talerzyki w zasadzie są zbędne, bo można jeść albo z chleba, albo w ostateczności z plastikowych hermetycznych opakowań lub z wieczek do tych opakowań. Nie polecam obciążać się porcelaną, a już tym bardziej środowiska jednorazowymi wynalazkami.</p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
