<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>problemy-jezyka &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/problemy-jezyka/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "problemy-jezyka"</description>
	<pubDate>Sat, 17 May 2008 09:07:37 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Odnośnie merytoryki]]></title>
<link>http://bogdan.wordpress.com/?p=709</link>
<pubDate>Fri, 25 Apr 2008 08:56:51 +0000</pubDate>
<dc:creator>Bogdan Miś</dc:creator>
<guid>http://bogdan.wordpress.com/?p=709</guid>
<description><![CDATA[Dziwny tytuł? Jeśli ci zgrzytnęło, to dobrze. Jeśli zgrzytnęło dwakroć - świetnie, bo w tyc]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:left;"><img class="alignleft" style="float:left;margin-left:15px;margin-right:15px;" src="http://justinsimoni.com/images/series/words-detail.jpg" alt="" width="200" height="150" />Dziwny tytuł? Jeśli ci zgrzytnęło, to dobrze. Jeśli zgrzytnęło dwakroć - świetnie, bo w tych dwóch słowach są dwa paskudne błędy językowe; niestety, coraz powszechniejsze. Od czasu do czasu - jak sądzę - warto poświęcić kilka zdań polszczyźnie użytkowej - to znaczy tej stosowanej w sferach polityczno-dziennikarskich. Źle się z nią dzieje. <!--more--></p>
<p>Zacznijmy od pierwszego słowa. Zauważyłem, że wśród polityków są tylko dwaj, którzy używają go poprawnie: to ministrowie Klich i Ćwiąkalski. Mówi się tak, jak oni, zapamiętajcie: <strong>odnośnie do</strong> czegoś, nie <em>odnośnie czegoś</em>. Bez tego małego słowa <strong>do</strong> mamy paskudny błąd językowy!</p>
<p>Pochwaliłem profesora Ćwiąkalskiego - i zaraz muszę go surowo zganić, zresztą podobnie jak posła Kalisza. Otóż, drogi panie ministrze i drogi panie pośle, mówi się <strong>rozumiem</strong>, a nie <em>rozumię!.</em></p>
<p>Następny błąd (wszystko to z dzisiejszych i wczorajszych nasłuchów radia i telewizji): panowie dziennikarze, specjalnie sportowi - nie można być <em>faworytem do</em> czegoś (np. faworytem do pierwszego miejsca w turnieju tenisowym); do pierwszego miejsca - lub czegokolwiek - można tylko <strong>kandydować</strong>. Jak o kimś mówimy, że jest <strong>faworytem</strong>, to właśnie znaczy to, iż kandyduje gdzieś do czołowej pozycji. Zatem <em>faworyt do pierwszego miejsca</em> to typowe masło maślane! Pomyślcie chwilę: czy powiedzielibyście, że Kubica jest <strong>faworytem do drugiego miejsca w Hiszpanii</strong>? Przecież - nie! Więc czujecie, że z tym faworytem jest coś "nie tak", prawda?</p>
<p>Ostatnia sprawa na dziś, to ta tytułowa <strong>merytoryka</strong>. Co za idiota wymyśliła to nieistniejące słowo? Pleni się ono, szczególnie w wypowiedziach polityków i innych oficjeli, jak kolejny chwast. Ma oznaczać chyba aspekty merytoryczne danego zjawiska - zapewne w odróżnieniu od formalnych, ale jest to skrót myślowy najzupełniej chybiony i niezgodny z duchem języka polskiego. Precz z nim!</p>
<p>Na marginesie: przypomina mi się niesłychana (na szczęście załamana już) kariera kretyńskiego zwrotu <em>w tym temacie</em>. To też był taki ukochany szymelek językowy urzędników i działaczy, który narodził się chyba w drugiej połowie lat sześćdziesiątych, rodowód swój zaś bierze najpewniej z przemówienia jakiegoś ówczesnego bonzy. Tak samo jak owa nieszczęsna <strong>merytoryka</strong> zwrot ten miał zapewne - w mniej lub bardziej świadomym mniemaniu używającego - podkreślać jego przynależność do grupy ludzi ważnych i wykształconych; tymczasem dyskwalifikował go z miejsca jako głupawego biurokratę...</p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
