<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>pragnienie &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/pragnienie/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "pragnienie"</description>
	<pubDate>Sat, 11 Oct 2008 13:36:42 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[5 tydzień - pdp]]></title>
<link>http://kluczuniwersalny.wordpress.com/?p=452</link>
<pubDate>Thu, 09 Oct 2008 12:24:09 +0000</pubDate>
<dc:creator>Grzegorz</dc:creator>
<guid>http://kluczuniwersalny.pl.wordpress.com/2008/10/09/5-tydzien-pdp/</guid>
<description><![CDATA[
Opisując przemyślenia związane z piątym rozdziałem celowo nie poruszyłem zagadnienia związan]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://kluczuniwersalny.wordpress.com/files/2008/09/dziala.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-269" title="dziala.jpg" src="http://kluczuniwersalny.wordpress.com/files/2008/09/dziala.jpg" alt="" /></a></p>
<h6 style="text-align:justify;">Opisując przemyślenia związane z piątym rozdziałem celowo nie poruszyłem zagadnienia związanego z PDP. Dlaczego? Bo doszedłem do wniosku, że jest to na tyle ważny i wartki temat iż trzeba mu poświęcić oddzielny wpis. Tak więc czynie. Na początek rozszyfrujmy ten dziwny skrót PDP.<!--more--> P – jak pragnąć, D – jak domagać się i P – jak posiadać. Trzy magiczne słowa które według mnie tworzą jeden mały kluczyk (wytrych, skrót) w całym Systemie Uniwersalnego Klucza. Haanel używając tych słów odnosi się do naszego dziedzictwa do posiadania pewnego i stałego spadku który się należ nam wszystkim. Trzeba tylko go pragnąć, domagać się i posiąść oczywiście wszystko to trzeba zrobić mentalnie aby posiąść niesamowitą moc. Uważny czytelnik odnajdzie te sformułowania również w książce „The Secret” jako sedno całego sekretu. Haanel zaś pokazuje, że jest to tylko pewien mały element całego systemu i muszę się z nim zgodzić. Mały kluczyk, ale bardzo istotny i koniecznie do opanowania a przede wszystkim do <span> </span>zrozumienia. Każde z tych trzech słów ma potężne znaczenia i jedno nie może zaistnieć bez innego. Człowiek chcący posiąść moc musi zinterpretować i precyzyjnie określić znaczenie każdego z tych słów. Dlaczego to jest takie istote? Błędna interpretacja znaczenia PDP powoduje, że przychodzi rozczarowanie i nie wychodzą nam rzeczy na których koncentrujemy nasze myśli. Mam nadzieję że będzie jeszcze kiedyś okazja i będą zainteresowani aby zinterpretować znaczenie tych słów. A dzisiaj chciałbym się skoncentrować nad działaniem tego małego kluczyka jakim jest PDP. Mam koleżankę która również jak ja zajmuje się studiowaniem Systemu Uniwersalnego Klucza i wdrażaniem teorii Haanela w życie, z dużymi sukcesami, ale też z spektakularnymi porażkami, zresztą chyba jak <!--more-->każdy na tym etapie. Ale do sedna. Niedawno zrobiła prawo jazdy i jest początkującym kierowcą. Od razu chciała zastosować SUK do tego aby zawsze mieć dobre miejsce parkingowe. I było to dla mnie <span> </span>normalne, przecież wielu z nas zaczynając swoją przygodę z motoryzacją rozpoczynało od lęków nie przed jazdą, a tylko gdzie i jak zaparkujemy jak dojedziemy do celu. Tak więc aby pozbyć się problemu stosowała techniki opisane przez Haanela i efekt był zamierzony. Jednakże jak sama stwierdziła czasami coś jest nie tak. Wszystko robię jak zawsze potem przyjeżdżam na miejsce, a tu porażka moje miejsce zajęte. O co chodzi? Dlaczego to nie działa. Odpowiedz jest prosta. Jeden z elementów PDP został niespełniony. Ale jak to? Po prostu gdzieś popełniłaś błąd. Zaczęliśmy analizować w którym miejscy nastąpiło niepowodzenie. Pragnęłaś tego miejsca parkingowego? Odpowiedz padła: Tak. Domagałaś się go? Tak. A posiadłaś je mentalnie? Oczywiście, że Tak. No dobrze, a jakie myśli miałaś jak jechałaś do tego miejsca parkingowe. Ciągle myślałam o tym miejscu, że ono tam jest i czeka na mnie. Do czasu kiedy byłam już tam i widziałam jak na moim miejscu parkuje jakiś facet. I wtedy pojawiła się myśl: nierób tego. Oczywiście chodziło o kierowcę który parkował na jej miejscu. No i odpowiedz nasunęła się sama. Egoizm to coś co zniszczy każdą pozytywną myśl. No tak, ale jak się pozbyć egoizmu? Nauczyć się dawać. Przecież egoizm bierze się stąd że moje Ja jest najważniejsze. Jeśli nauczymy się że nie Ja, a inni są ważniejsi to pozbędziemy się egoizmu. Najłatwiej nauczyć się dawać, a nie brać. Ale co można dać parkując samochód. Każdy może coś dać, trzeba tylko chcieć. Powiem więcej trzeba dać, aby otrzymać. Co zaczęła dawać moja koleżanko? Bezpieczeństwo. Tak, tak bezpieczeństwo. Teraz jak jedzie, a wcześniej „zamawia” sobie jakieś miejsce parkingowe to ciągle sobie potwarz: potrzebuję tego miejsca dla bezpieczeństwa innych kierowców, potrzebuję tego miejsca dla bezpieczeństwa innych kierowców. Ale o co chodzi z tym bezpieczeństwem innych kierowców? Ona wewnętrznie uświadomiła sobie, że zamawianie miejsca parkingowego związane jest z tym że nie chce uszkodzić innych samochodów, w związku z tym że jest jeszcze mało doświadczonym kierowcą. No i tak za miejsce parkingowe daje to, że nie rysuje ludziom samochodów podczas parkowania. No bo przecież kto wie jakby się skończyło parkowanie takiego zielonego listka w przypadkowym miejscy między ciasno ustawionymi samochodami. A tak ma wygodne, szerokie miejsce parkingowe i nikt niemu si się obawiać o swoje lusterka, czy lakier. Ostatnio mi nawet opowiedziała jak świetnie skutkuje poprawiona metoda myślenia. Zamówiła sobie w myślach parking, dojeżdża na miejsce, z daleka widzi, jest ale przednią wolno jedzie inny kierowca. Normalnie u człowieka pojawia się myśl, że już po grzybach, kierowca jadący wcześniej zajmie miejsce i cały sekret szlak trafi. Ostatnie zdanie to jedna negatywna myśl jak się pojawi od razu trzeba ją wycinać z umysłu. A ona zachowała zimną krew i ciągle powtarzała jak mantrę: potrzebuję tego miejsca dla bezpieczeństwa innych kierowców. Mężczyzna jadący samochodem wcześniej, zatrzymał się przed jej miejscem parkingowym, ona w tym czasie włączyła kierunkowskaz, że też chce tam zaparkować, no i magia. Facet odjeżdża a ona parkuje tam gdzie chciała. Ludzie małej wiary powiedzą, że to był dżentelmen który ustąpił miejsca kobiecie. Ona zaś mówi, że ludzie słuchają jej myśli. Ja zaś mówię że sekret działa. Podsumowując moją całą wypowiedz powiem tylko tyle musisz bardzo pragnąć, domagać się i posiąść to czego chcesz i wszystko to spiąć pozytywnym myśleniem a na pewno to osiągniesz.</h6>
<h6>Ps</h6>
<h6>Ten wpis chciałbym dedykować Asi.</h6>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[itaki]]></title>
<link>http://emba53.wordpress.com/?p=136</link>
<pubDate>Sun, 08 Jun 2008 02:26:57 +0000</pubDate>
<dc:creator>emba53</dc:creator>
<guid>http://emba53.pl.wordpress.com/2008/06/07/itaki/</guid>
<description><![CDATA[



itaki




na początku - do końca nie wiedząc skąd -
zjawiamy się
stworzenia pragnień
Odyse]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<table border="0" width="100%">
<tbody>
<tr>
<td>
<h1>itaki</h1>
</td>
</tr>
</tbody>
</table>
<p>na początku - do końca nie wiedząc skąd -<br />
zjawiamy się<br />
stworzenia pragnień<br />
Odyseusze, Penelopy, Ikary, Eurydyki<br />
wierząc w przystań na dłużej.</p>
<p>nasze maleńkie Itaki<br />
w dłoniach ziemi,<br />
pod kloszem ślepego nieba.</p>
<p>- na chwilę -<br />
<em>pass-partout </em><br />
w tę i powrotny<br />
lot do nie wiadomo dokąd.</p>
<p>© emba 04.02.2008</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Sennik II]]></title>
<link>http://elcede.wordpress.com/?p=86</link>
<pubDate>Sun, 11 May 2008 12:21:01 +0000</pubDate>
<dc:creator>Mat</dc:creator>
<guid>http://elcede.pl.wordpress.com/2008/05/11/sennik-ii/</guid>
<description><![CDATA[&#8220;Forma, odlew, wlana konsystencja.
Tego esencja. Potężna turbulencja.
Jakaś pretensja? No c]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:right;"><span style="font-size:xx-small;"><em>"Forma, odlew, wlana konsystencja.<br />
Tego esencja. Potężna turbulencja.<br />
Jakaś pretensja? No cóż... Reklamację złóż.<br />
Kwintesencja mózgu burz. Już rusz<br />
się, ruszyły tryba. Tuż tuż - kolejny produkt"</em><br />
Paktofonika - Mechaniczna Pomarańcza</span></p>
<p style="text-align:justify;"><em><strong>Sen jest bardziej wczorajszy niż dzisiejszy, ale publikuję go teraz, bo jestem cholernie zabieganym człowiekiem i nie zawsze znajduję czas, żeby dokonać wpisu na kochaniutkim blogu. Tfu.</strong></em></p>
<p style="text-align:justify;">Znów w moim śnie została poruszona kwestia kina. Tym razem kupiliśmy, (a może wygraliśmy? nie pamiętam) bilety jakiś siakiś film. W sensie ja z Olą. Albo Ola ze mną. Mimo, ze mieliśmy cztery wejściówki. Oczywiście, bo jakżeby inaczej, na seans się spóźniliśmy i na salę wchodziliśmy w stresie. Zajęliśmy miejsca po prawej stronie, jeśli patrzeć w stronę ekranu, w drugim rzędzie. Nie wiem czemu akurat tam, bo prawie całą sala kinowa była pusta. Prawie, bo niektóre miejsca były zajęte przez ludzi z mojej klasy w gimnazjum i ludzi całkowicie obcych. Przed wejściem do kina, albo w kinowym sklepiku kupiliśmy żelki. Chyba. Już nie pamiętam. Zapomnieliśmy jednak o napojach, więc Ola, która chciała odwiedzić przy okazji toaletę, poszła kupić coś do picia.</p>
<p style="text-align:justify;">Kiedy tylko wstała z miejsca, jakaś dziewczyna z tylnego rzędu, przyłożyła mi biust do twarzy<strong> </strong>(nie, nie myślę tylko o jednym). Nie wiem po co i dlaczego. Piersi miała bardzo małe, takie prawie nieistniejące, mniejsze od moich, a w dodatku całe w rudych piegach. Lecz jakoś mnie to nie obchodziło. Ani mnie t nie ziębiło, ani grzało. Ale byłem strasznie spragniony, więc krzyknąłem do Oli, będącej już przy wyjściu, żeby mi kupiła sok. Ona się odwróciła w moją stronę i zszokowana widokiem mininibypiersi piersi przy mojej twarzy szybko wróciła na miejsce, żeby ochrzanić mnie za to, że ją zdradzam, po czym jakby nigdy nic poszła po napoje.</p>
<p style="text-align:justify;">Patrycja, wydaje mi się, że tak miała na imię ta dziewczyna z tylnego rzędu, choć sama się nie przedstawiała, a ja jej nie znałem, wciąż próbowała mnie zaatakować swoim biustem, lecz teraz już ją od siebie odpychałem, aż w końcu zrezygnowała. Ola w końcu wróciła z moim sokiem i swoją Coca-Colą. Na sali wtedy z jakiegoś powodu  panował straszliwy chaos. Wszyscy chcieli film, a ten wciąż poprzedzał się reklamami. Spojrzałem więc na zegarek w komórce i okazało się, że powinno się już zacząć czterdzieści pięć minut wcześniej, lecz nic nie zapowiadało tego, że to nastąpi. Nagle do sali wpadła animatorka i spytała się od ilu minut film powinien lecieć. Niedoinformowana jakaś. No to jej powiedziałem, że już czterdzieści pięć minut czekamy. Ona się chyba zdenerwowała i pobiegła na tyły sali, otwarła grafitowe drzwi, których wcześniej nie było i wlazła do środka, zamykając je za sobą, tak, że od razu się zlały ze ściana o tym samym kolorze. W końcu reklamy zniknęły, a fotele zaczęły się podnosić do idealnych pozycji do oglądania,lecz ja w tym właśnie momencie musiałem iść do toalety. Powiedziałem Oli, że muszę, bo od kiedy weszliśmy do kina mnie ciśnie. W tym samym momencie animatorka wyszła ze ściany i kiedy schodziła po schodach, przypomniała sobie o czymś i wróciła do salki za grafitowymi drzwiami. Kiedy wyszedłem na korytarz kinowy światło zgasło.</p>
<p style="text-align:center;"><strong>*******************</strong></p>
<p style="text-align:justify;">Stałem w korytarzu kina, ubarwionego na cytrusowe kolory (żółcie, zielenie, pomarańcze), przed salą kinową numer sześć lub osiem. Nie pamiętam. Nie wiedziałem gdzie jest toaleta, co zmusiło mnie do jej poszukiwania. Przeszedłem koło kinowego barku, następnie przez krótki tunel, a potem wzdłuż barierki, lub łańcucha, aż znalazłem się przed drzwiami z namalowanym ludzikiem w sukience. "Pewnie damska" - pomyślałem. Tuż obok były identyczne drzwi, więc te drugie to toaleta męska. Takie logiczne myślenie. Lecz tu, jak sie okazało, na drzwiach również stał człowieczek w sukience. Tylko większej i żółtej, przypominającej wycinek z kręgu sera. Nad drzwiami był napis "Pizza" lub "Cheese" - niestety wypadło mi z głowy. W każdym razie nie była to męska toaleta. Odwróciłem się więc i wzdłuż barierki, i przez tunelik, wróciłem do poprzedniego pomieszczenia, gdzie po lewej stronie, naprzeciwko barku, były drzwi z ludzikiem bez sukienki. Stanąłem przed drzwiami.</p>
<p style="text-align:center;"><strong>*******************</strong></p>
<p style="text-align:justify;">Niestety moja zawodna pamięć nów dała o sobie znać, płatając mi figle. Stałem już nie pod męską toaletą, lecz pod drzwiami z dziewczynką w serowej sukience. Wszedłem do środka. Tutaj już nie było tak cytrusowo, ale jakby... serowo. Wszędzie żółcie, pomarańcze i czerwienie. Bez koloru zielonego. Szkoda. Nie było tu też tak cicho jak w korytarzu kina. Co chwilę coś dzwoniło, wyła syrena, piszczał jakiś klakson. O dziwo - te kakofonie wciąż mnie nie obudziły. No i dobrze. Byłem w serowym parku rozrywki.</p>
<p style="text-align:justify;">Pewnie w tym parku było mnóstwo atrakcji, ale ja widziałem tylko jedną z nich,. Tę, do której zostałem zaciągnięty przez niewidzialne siły.Była to zabawa konkursowa, czy coś w tym stylu. Chodziło w niej o to, żeby za pomocą myszy komputerowej łapać rozmieszczone po planszy rzeczy. Wygrywał ten, który zrobił to w krótszym czasie. Wydało mi się to dziecinnie proste, lecz takim nie było, bo myszka mi się zacinała i szybko zostałem w tyle za innymi, niewidzialnymi dla mnie, graczami. Ale nie poddawałem się i wciąż zbierałem cytrusy (cytryny, pomarańcze, limonki, grejpfruty, mandarynki), aż w końcu złapałem wystarczającą ilość, żeby wygrać grę. Jednak jej nie wygrałem.</p>
<p style="text-align:justify;">Przetransportowano mnie do czegoś w rodzaju piaskownicy bez piasku (takie dziwne skojarzenie), wypełnionej ogromnym balsamem w tubce (z wyciągiem z jakiegoś owocu cytrusowego), olbrzymim plastrem limonki i jeszcze jakimiś innymi rzeczami (był tam chyba także grejpfrut wielkości piłki). Nie wiedziałem co z tym zrobić, więc wziąłem się za to, co mi przyszło do głowy - wyciskania. Złożyłem więc zielony, soczysty plaster i naciskałem mocno, żeby wypełnić tę pseudo-piaskownicę sokiem. Potem wziąłem się do tej dużej tuby i wycisnąłem z niej całą zawartość, lecz wtedy ktoś do mnie podszedł. Ja się już zabierałem do miażdżenia kolejnej rzeczy, ale wokół mnie już było kilka osób krzyczących. Że niby co ja tu robię. No to ja im powiedziałem, że wyciskam. Ale oni nie dawali za wygraną i wciąż "Co ty tu robisz?", aż w końcu zorientowałem się, że przecież jestem w innej drużynie i zamiast owoców, powinienem zbierać sery. Lecz niestety czas już minął i wygrała trzyosobowa drużyna, która wyciskała coś w klatce. Dostałem jednak nagrodę pocieszenia w czarno-srebrnej torbie - jakieś perfumy z zielonej butelce, bon na jednego drinka w kinowym pubie, oraz reklamę Coca-Coli ZERO.</p>
<p style="text-align:center;"><strong>*******************</strong></p>
<p style="text-align:justify;">Z tymi nagrodami wróciłem do sali, w której powinien już od dawna lecieć film. Tylko, że jeszcze nie leciał. Zająłem miejsce obok Oli, która teraz siedziała zupełnie gdzie indziej niż poprzednio. Zaraz po tym jak usiadłem (wciąż jeszcze się nie napiłem tego soku, więc byłem strasznie spragniony), przyszłą animatorka i powiedziała, że ma dla nas konkurs na basenie, w którym właśnie siedzieliśmy. Basen był ładny, biało-niebieski, a wszędzie stały zielone palmy.</p>
<p style="text-align:justify;">Ta zabawa konkursowa zaproponowana przez animatorkę przypominała trochę harcerską zabawę w gwałt. Ja byłem celem, a Ola i ta Patrycja od małego biustu miały mnie pocałować. Jeśli pocałuje mnie moje dziewczę to wygram diament, jeśli natomiast pierwsza będzie ta druga dziewczyna to świecidełko stanie się jej własnością. Żeby trochę sobie ułatwić, przesunąłem się w stronę Oli, jednak ona tego nie zauważyła i pobiegła tam, gdzie stałem przedtem. Na szczęście szybko się zreflektowała i dobiegła do mnie całując mnie w policzek. Tylko, że Patrycja gdzieś zniknęła. Szukaliśmy jej przez chwilę i udało sie nam ją znaleźć za filarem, gdzie sidziała skulona i płakała. "Czemu płaczesz?" spytała Ola. Patrycja odpowiedziała, że nie chce psuć naszego związku i dlatego nie wzięła udziału w konkursie.</p>
<p style="text-align:center;"><strong>*******************</strong></p>
<p style="text-align:justify;">Tutaj znów zawisła czarna dziura pamięci, bo wiem, że na basenie coś jeszcze się działo, tylko, że zupełnie nie wiem co. A ja, tym razem już bez Oli i Patrycji, siedziałem w sali kinowej, gdzie wychowawczyni Sylwia P. rozdawała świadectwa całej klasie z gimnazjum, w tym te z czerwonym paskiem, które należały się osobom, które wygrały konkursy w kinie - czyli mnie i tej trójce, która mnie pokonała w serowym parku rozrywki. Niestety spóźniłem się na wręczenie mi dyplomu. Podszedłem więc, kiedy nauczycielka przyjmowała osoby ze zwolnieniami lekarskimi i sobie mój czerwony pasek wziąłem.</p>
<p style="text-align:center;"><strong>*******************</strong></p>
<p style="text-align:justify;">I już siedziałem w tramwajo-pociągu, razem z jakimś chłopakiem (chyba moim przyjacielem) i dwoma starszymi paniami. Miałem na sobie mokre badejki z pływalni. Ściągnąłem je, żeby ubrać się w coś suchego, a babcie zaczęły chichotać i piszczeć jak nastolatki na widok nagiego faceta. W końcu się urałem, kiedy do przedziału wpadła jakaś Marta czy Martyna, którą widziałem na oczy raz czy dwa razy w życiu. Niosła duży kieliszek zwężający się ku dołowi, z Kultową Kurwą Wędrowniczką z kulką waniliowych lub śmietankowych lodów. Dopiero teraz mi sie przypomniało, że nie wykorzystałem tego wygranego bonu na drink w kinie. A wciąż chciało mi się pić.</p>
<p>Obudziłem się.</p>
<p style="text-align:left;"><em><span style="font-size:x-small;"><span style="font-size:x-small;">Paktofonika - Mechaniczna Pomarańcza</span></span><br />
[audio http://lcd_muzyka1.dl.interia.pl/05-Mechaniczna%20Pomara%F1cza.mp3]</em></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Grymas...]]></title>
<link>http://robertvellopez.wordpress.com/?p=6</link>
<pubDate>Thu, 17 Apr 2008 18:57:49 +0000</pubDate>
<dc:creator>robertvellopez</dc:creator>
<guid>http://robertvellopez.pl.wordpress.com/2008/04/17/grymas/</guid>
<description><![CDATA[&#8230; Pojawia się na mej twarzy, kiedy przełykam piwo, które jest mocne i pełne goryczki. Wspa]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>... Pojawia się na mej twarzy, kiedy przełykam piwo, które jest mocne i pełne goryczki. Wspaniale pasuje do tego dnia. Jednego z 365 dni roku. Dnia, który mimo powodu jest tak bezbarwny jak większość innych.<br />
Spoglądam w kalendarz, aby jeszcze raz upewnić się, że to dzisiaj. Rozczarowanie nie musi się malować. Ta mina ciągle szpeci mi buzie. Imieniny obchodzę dziś. Tylko jest jeden problem. Nikt o tym nie pamiętał. Właściwie nie spodziewałem się, żeby ktoś mi składał życzenia. Ale nie mniej byłoby miło. Wystarczyło mi, że ktoś zamieni ze mną przyjazne słowo. Ale nie... Należy gardzić. Bo tak jest bezpiecznie i czujesz się kimś. Kolejny dzień spłynął na niczym. Żadnego znaku poprawy. Agonia dobrego humoru to co mi pozostało.<br />
Tak. Dobry humor towarzyszył mi dwa dni temu. Mogłem zapomnieć o tym kim jestem. Nie obchodziło mnie nic. Czułem niewypowiedzianą rozkosz. Był headbanging, crowd surface i moshing też był. Bo nikt na świecie nie ma takich spodni jak ja!<br />
<a href="http://aisza16.wrzuta.pl/audio/9heAEjMTAF/stapajac_po_niepewnym_gruncie">Pidżama Porno i Kasia Nosowska - Stąpając po niepewnym gruncie</a></p>
<p>"<em>Stąpamy we dwoje po niepewnym gruncie<br />
Choć kto inny śpi przy tobie,<br />
Nie ty mnie rano budzisz<br />
Stąpamy we dwoje po niepewnym gruncie<br />
Czasem nawet jest z tym dobrze<br />
Wstyd o tym głośno mówić<br />
Stąpamy we dwoje po niepewnym gruncie<br />
Kiedy myślę, że cię kocham<br />
Kiedy czuję, że cię chcę<br />
Dawno mamy już za sobą pierwsze kroki w chmurach<br />
Znamy dobrze swoje miejsce, wiemy dobrze gdzie nasz brzeg<br />
Przy nadpalonych mostach<br />
Gdzieś pomiędzy wierszami<br />
Na skrzyżowaniu słów...<br />
Niewypowiedzianych<br />
</em><em>Gdzieś pomiędzy wierszami<br />
Gdzieś pomiędzy wierszami </em><br />
<em>Znów wybucha w nas permanentne siódme niebo<br />
Już nie panuję nad zmysłami<br />
Moje oczy są oczami wariata<br />
Kiedy spotykają się z twoimi oczami....</em>"</p>
<p>Permanentnie jednak trapi mnie coś. Skończyć szkołe chce wreszcie i zrobić coś. Priorytetem zdać mature. Mam już pierwsze propozycje pracy co sprawia, że jakoś zaczyna rysować się przede mna przyszłość.</p>
<p>Cholera czasami brakuje odwagi...<br />
"<em>I want a new mistake, lose is more then hesitate</em>"<br />
No niestety nie tym razem.</p>
<p><a href="http://turskawa.wrzuta.pl/audio/5x9vvXAq1B/zaopiekuj_sie_mna_-_rezerwat">Rezerwat - Zaopiekuj się mną<br />
</a></p>
<p>Ballada klasyk na zakończenie dla nadania klimatu i wymowy. Aby oddać uczucia.</p>
<p>Bo ja kochać chce. Wiesz co to znaczy?</p>
<p>Życie moje kręci się wokół muzyki. Dlatego też mam swoja ulubioną piosenkę o miłości. Wzrusza mnie ona do łez prawie za każdym razem. Ma to coś w sobie<br />
<a href="http://rysiek33.wrzuta.pl/audio/5oV7mKYd93/pidzama_porno_-_nikt_tak_pieknie_nie_mowil_ze_boi_sie_milosci">Pidżama Porno - Nikt tak pięknie nie mówił, że boi się miłości</a></p>
<p>"<em>Tych ranków jak febra,<br />
u okien Twych jak żebrak,<br />
siedziałem za drzewem nieraz"</p>
<p></em></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Więzień]]></title>
<link>http://wydrylowanyhazardius.wordpress.com/?p=31</link>
<pubDate>Fri, 29 Feb 2008 00:11:47 +0000</pubDate>
<dc:creator>Hazardius</dc:creator>
<guid>http://wydrylowanyhazardius.pl.wordpress.com/2008/02/29/wiezien/</guid>
<description><![CDATA[Trzymasz nade mną pieczę
Pieczę władzy nad mym umysłem
Umysłem i ciałem, całym mną
Mną tak]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Trzymasz nade mną pieczę<br />
Pieczę władzy nad mym umysłem<br />
Umysłem i ciałem, całym mną<br />
Mną tak Tobie oddanym<br />
Oddanym!</p>
<p>Jak z takiej władzy skorzystasz?<br />
Skorzystasz budując nasz związek?<br />
Skorzystasz mnie wykorzystując?<br />
Skorzystasz kłamiąc, że budujemy?<br />
Skorzystasz by mnie zniszczyć?<br />
Skorzystasz?</p>
<p>Lecz wierzę w dobre Twych zamierzeń cele,<br />
dążenia, pragnienia, stanowiące mą celę.<br />
Aczkolwiek nie pragnę ucieczki.<br />
Cela ta pełna błogiego spokoju<br />
lub jego ułudy,<br />
daje mi pewność, radość,<br />
rosnące pragnienie...<br />
Pragnienie<br />
by budować to dalej!<br />
by pomagać Tobie!<br />
Cokolwiek zamierzasz ze mną<br />
zrobić!</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Znów wiersz, poety niespełnionego...]]></title>
<link>http://adolescentulus.wordpress.com/2008/01/24/znow-wiersz-poety-niespelnionego/</link>
<pubDate>Thu, 24 Jan 2008 08:24:37 +0000</pubDate>
<dc:creator>adolescentulus</dc:creator>
<guid>http://adolescentulus.pl.wordpress.com/2008/01/24/znow-wiersz-poety-niespelnionego/</guid>
<description><![CDATA[Spać nie mogłem, coś mnie ściskało. Znów pełno myśli&#8230; wziąłem się za pisanie i taki]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Spać nie mogłem, coś mnie ściskało. Znów pełno myśli... wziąłem się za pisanie i takie coś z tego wyszło...</p>
<p><!--more--></p>
<p><b>"Noc marzeń, dzień mglisty"</b></p>
<p>Złość, gniew, potępienie,<br />
Ileż emocji i uczuć dzień dostarcza,<br />
W tym to jedno...<br />
...Niespełnienie,<br />
Tylko ono wciąż się powtarza,<br />
W tygodniu, co ranek nadpływa,<br />
Nawiedza biedaka - widmo,<br />
Nęka szarą rzeczywistością,<br />
Na ziemię sprowadza,<br />
Brutalnie,</p>
<p>Wieczorem odpuszcza,<br />
Noc je odstrasza,<br />
Marzyciel ożywa,<br />
To jedno mu daje,<br />
Łaskawa,<br />
To pragnienie,<br />
Marzenie by za dnia,<br />
Tą jedyną spotkać,<br />
Sens życia jego,</p>
<p>Oczarować niewiastę,<br />
Miłości szczerej zaznać,<br />
Nieskazitelnego uczucia,<br />
By ciała kochanków namiętnych,<br />
Splotły się,<br />
Połączyły,<br />
Jednym wspólnym głosem zaśpiewały,<br />
Odę do spełnienia,<br />
Wtem strach i lęk odpłynie,<br />
Pełnia serc nastanie,<br />
Dobro zło wygrywa,<br />
Niebo się przejaśnia,<br />
Ptaki śpiewają,<br />
Drzewa kołyszą,<br />
Wiatr studzi podniecenie,<br />
Żar serc,<br />
Rozpalone dusze,<br />
Ogień ciał,<br />
Czas cierpień się kończy,<br />
Marzenie się spełnia...</p>
<p>Lecz nie!<br />
Zbyt kolorowa,<br />
Zbyt piękna to wizja,<br />
Wciąż sen trwa,<br />
Tylko emocje poetę poniosły,<br />
Głupiec!<br />
Marzenia owładnęły człowieka...<br />
Marzyciel niespełniony,<br />
Dalej pragnie,<br />
Stąd ten ton podniosły,<br />
Już cichnie,</p>
<p>Dzień do głosu dochodzi,<br />
Widmo samotności i cierpień nadpływa,<br />
Zawija do portu,<br />
Portu obłudy,<br />
Mgła nastaje,<br />
Dzień czarny,<br />
Noc jasną przyćmiewa,</p>
<p>Kochanek uczuciami przepełniony,<br />
Emocje nim szargają,<br />
Jego serce krwawi,<br />
Sam znów zostanie,<br />
Z marzeniami,<br />
Z emocjami,<br />
Niedoceniany,<br />
Niekochany,<br />
Czeka,<br />
Na spełnienie,<br />
Czeka...</p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
