<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>poplit &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/poplit/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "poplit"</description>
	<pubDate>Fri, 05 Sep 2008 09:25:56 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Ach, ta poezja....]]></title>
<link>http://radeko.wordpress.com/?p=122</link>
<pubDate>Thu, 17 Apr 2008 22:43:23 +0000</pubDate>
<dc:creator>Radek Oryszczyszyn</dc:creator>
<guid>http://radeko.wordpress.com/?p=122</guid>
<description><![CDATA[&#8230;drogi Marzycielu, wiosennie mi do głowy uderzyła, że aż ironię z powagą mylić zaczął]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;">...drogi Marzycielu, wiosennie mi do głowy uderzyła, że aż ironię z powagą mylić zacząłem i w poprzednim moim liście humoru i satyry Pana Zwoleńskiego docenić nie potrafiłem. Pochwyciwszy łąkomy kąsek nośnej komparacji połknąłem go łapczywie z kontekstu ogałacając. Stąd grom pretensji i żalów gorzkich. Pokornie chylę kark, Drogi Marzycielu, i na karę czekam z niecierpliwością. Wszak semantyczne nadużycia to największa zbrodnia wobec języka, co moi Mistrzowie Wiedeńczycy już osiemdziesiąt lat temu cierpliwie tłumaczyli wierząc, że język jest jedynym posłańcem prawdy, jakąkolwiek by Ona była.</p>
<p style="text-align:justify;">Smutno mi tej wiosny bez Ciebie, Drogi Marzycielu. Przeto w literaturę uciekam, tęsknotę swoją kojąc. W książki, które podobno naukowcy z Uniwersytetu Bostońskiego za cudowny lek niedawno uznali. A kiedy książki się kończą, wychodzę na ulicę i do klubów oczekując miejskich bardów, którzy za piwo i papierosa koją nerwy poezją.</p>
<p style="text-align:justify;">Widziałem dziś konkurs. Poeci bili się o książki i bilety do kina. Miejscy bardowie i ich wyznawcy, nie szczędząc obelg pod adresem konkurentów i obnażeń wobec proroków, wykrzykiwali swoje objawienia, wśród potu, dymu i łez zgromadzonych. Zwycięzców było niewielu, przegranych - dziesiątki. I, tak jak wczoraj - drogi Marzycielu, nie było Cię ani wśród jednych, ani drugich. Duch Twój jednak krążył, z prorokiem Twoim Falbankiewiczem i Obajwionym Alter Ego Kraszewskiego. Bogdanem Bolesławitą, Kaniową, Dr Alfą i Omegą, Kleofasem Fakundem Pasternakiem. Wielki Kraszewski przeobraził się we własną Antytezę, został Bezczelnym, Małym i Wielkim. Licho czy Cet - chciało by się zapytać...</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Drogi Marzycielu,]]></title>
<link>http://radeko.wordpress.com/?p=121</link>
<pubDate>Wed, 16 Apr 2008 18:03:48 +0000</pubDate>
<dc:creator>Radek Oryszczyszyn</dc:creator>
<guid>http://radeko.wordpress.com/?p=121</guid>
<description><![CDATA[było mi smutno i czułem się trochę jak gość podczas dzisiejszego spotkania w sali czterdzieśc]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;">było mi smutno i czułem się trochę jak gość podczas dzisiejszego spotkania w sali czterdzieści siedem, gdzie literaci, naukowcy i dziennikarze rozprawiali o popularnych książkach. Czy powinienem się czuć jak gość tam, gdzie rozmawiają o książkach?</p>
<p style="text-align:justify;">Pełniąc dobrowolnie wybraną rolę gościa, jedyną radość wzbudziła we mnie obecność tych, którzy od niedawna uczestniczą w naszych tajnych działaniach. Kiedy przemawiali, miałem ochotę wstać i krzyknąć: "Oto Oni! Oto prawdziwi Marzyciele!". Hamował mnie tylko lęk przed zdemaskowaniem, przed ujawnieniem naszej ukrytej struktury.</p>
<p style="text-align:justify;">Bo kiedy jeden ze Starców (mogę tak mówić, wszak lat trzydzieści ukończył ów Pan już kilka Wiosen temu) orzekł nie bez drżenia w głosie, iż "<em>najlepszy wytwór kultury popularnej jest gorszy od najgorszej książki Orzeszkowej</em>", poczułem, że ziemia się trzęsie, a mądry Biskup Manichejski zsyła na to miejsce i tego Starca gromy wiecznego potępienia.</p>
<p style="text-align:justify;">Starzec ów broni "mądrych intelektualistów", jego wyznawczyni każe "uczyć talentu", a zgromadzona młodzież wyje, czy to z bólu, czy ze śmiechu....</p>
<p style="text-align:justify;">Więc dziękuję Ci Marzycielu, że zesłałeś tego popołudnia proroka, wieprza przed Perłę, znakomitego Falbankiewicza, który jako jedyny miał odwagę powiedzieć, że "<em>Orzeszkowa to haft pierwszej wody</em>". Był Falbankiewicz Wittgensteinem tego popołudnia twierdząc, że nad niedorzecznym lub oczywistym należy umilknąć.</p>
<p style="text-align:justify;">Nie było Cię dzisiaj Marzycielu i jednocześnie byłeś. Ach, jak miło, jak rozkosznie było patrzeć na starców w młodzieżowych koszulkach zza Uralu, za stołem z kwiatami wyściełanym zielonym obrusem, z pasją i wściekłością dekonstruowanych przez to marzycielstwo. "<em>To jest problem waszego pokolenia, to jest ta starość, to jest wasz problem...</em>", mówiono, a za zielonym obrusem było milczenie i lęk.</p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
