<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>popiol &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/popiol/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "popiol"</description>
	<pubDate>Sat, 19 Jul 2008 17:23:34 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Nie chcę już wierzyć w cud.]]></title>
<link>http://alex118.wordpress.com/?p=163</link>
<pubDate>Thu, 01 May 2008 17:49:19 +0000</pubDate>
<dc:creator>Qualite</dc:creator>
<guid>http://alex118.wordpress.com/?p=163</guid>
<description><![CDATA[Nie znam już takich słów, aby móc być z Tobą znów,
 Nie chcę już wierzyć w cud,
 Mówią m]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Nie znam już takich słów, aby móc być z Tobą znów,<br />
<strong> Nie chcę już wierzyć w cud</strong>,<br />
<strong> Mówią mi: nie trać sił, bo z tego już nie będzie nic,</strong><br />
bo z tego już nie będzie nic, nie będzie nic już więcej...</p>
<p>Uczucia zagubiłam, utraciłam to, co piękne<br />
Może na szczęście nigdy nie było wieczne<br />
Nigdy nie będę już śnić o tym, by ponaprawiać błędy<br />
Nie będę szukać chwil - tych, które odeszły<br />
Teraz wiem, że nigdy się nie złamię już więcej<br />
<strong> Smutek to szczęście, gdy z kamienia mam serce</strong><br />
Nagle zawiodła pamięć, zgubiłem gdzieś wspomnienia<br />
<strong> Miłość to piękne uczucie - zwłaszcza gdy jej nie ma</strong><br />
Od teraz muszę iść, muszę żyć bez uczuć dalej<br />
<strong> To, co jest popiołem kiedyś było żarem</strong> i niech to już tak zostanie<br />
Niech to już zostanie, bo tak lepiej<br />
<strong> Mam już święty spokój, wolę żyć bez Ciebie</strong><br />
Teraz telefon milczy, skasowane wiadomości<br />
<strong> Nie uwierzę już nigdy nawet szczerej miłości</strong><br />
Jestem sama i tylko jedna myśl porusza<br />
- jak zaufać teraz komuś, skoro anioł mnie oszukał?</p>
<p>Stoję samotnie pośród tłumu, zostałam z niczym, bez uczuć<br />
<strong> Jak coś poczuć, gdy serce milczy?</strong><br />
Dziś widziałam zbyt wiele, o jeden obraz za dużo<br />
<strong> Dla Ciebie nie mam już miejsca, gdy marzenia się kruszą</strong><br />
Wiesz, stoję <strong>sama między szeptem a ciszą</strong><br />
Wiesz jak to jest gdy się myśli kołyszą w głowie, która nie chce już tego, co było<br />
Jesteś nie wywołaną kliszą dla mnie, jesteś ciszą, która <strong>usypia mnie, gdy próbuję powstać</strong>, męczy mnie, <strong>zabija, gdy nie zamierzam poddać się</strong><br />
Stoisz obok, ale jakby Cię nie było,<br />
zapomniałam o tobie, nawet jeśli byłaś słodką chwilą<br />
<strong> Stoję sama, tak bez uczuć</strong>, wiesz<br />
Które zgasiłam właśnie, ugasiłam wszystkie je<br />
Może łatwiej będzie po prostu nie rozmawiać,<br />
<strong> zamykam rozdział ten</strong>, z mego życia spadaj...</p>
<pre style="text-align:right;"><span style="color:#202020;">Verba "Nic więcej"</span></pre>
<p><a href="http://qualite.wrzuta.pl/audio/dK475k4ix6/verba_-_nie_wiecej_remix" target="_blank"><img src="http://www.wrzuta.pl/images_2/audio.gif" border="0" alt="Verba -  Nie Wiecej (Remix)" /></a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Popielnicy]]></title>
<link>http://rzeczywisnie.wordpress.com/?p=77</link>
<pubDate>Sun, 16 Mar 2008 21:34:29 +0000</pubDate>
<dc:creator>Julia</dc:creator>
<guid>http://rzeczywisnie.wordpress.com/?p=77</guid>
<description><![CDATA[
Brum brum: powiedział pan samochód. A potem wylądował na moim łóżku i się uśmiechnął. Sa]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div align="justify"></div>
<p>Brum brum: powiedział pan samochód. A potem wylądował na moim łóżku i się uśmiechnął. Samochody normalnie nie latają, fakt. Ale ten był wyjątkowo radosny, to dlatego. Wzięłam go do ręki i zaczęłam zataczać nim kręgi nad podłogą - bardzo pochłaniające zajęcie. Przygrywał nam z powagą szum klimatyzacji. No i wypadł mi z dłoni i wjechał pod łóżko.</p>
<p>Z głową przy podłodze zaczęłam go wypatrywać. Pod łóżkiem nie było mojego samochodu, znalazłam za to dziurę w ścianie, która prowadziła w zimną ciemność. Niepokoiło mnie to, ale też bardzo pociągało. Trzeba było założyć szlafrok i różowe kapcie. I wejść w ciemność, wczołgać się w nią.</p>
<p>Idąc po omacku (wilgotne, kamienne ściany), niemal co krok się o coś potykałam. Ubrania, butelki, puszki, tablice autobusewe z osiemnastek, jakieś ramki i chrzęszczące szkła. Gdzieś dalej ktoś grał na jakimś starożytnym instrumencie, słyszałam to bardzo wyraźnie.</p>
<p>W końcu korytarz się skończył i znalazłam się na polanie, na której płonęło ognisko. Wokół leżeli młodzi ludzie, tacy mniej więcej w moim wieku, może trochę starsi. Mały chłopiec o dziwnym wyrazie oczu przygrywał im zręcznie na dudach, a oni popijali leniwie piwo. Przysiadłam się do nich zaintrygowana tym widokiem, w oczekiwaniu na rozwój wypadków.</p>
<p>Czas mijał, ale nic się nie zmieniało. Piwo się nie kończyło, młodzi ludzie nic nie mówili - zdawali się skupiać wyłącznie na zapewnianiu sobie spokoju, na relaksowaniu się, na lenistwie. Tylko że było w tym coś więcej, kryło się w tym coś ważnego. Oni wcale nie marnotrawili czasu - zresztą czas nie miał w tym miejscu znaczenia. Zauważyłam to dopiero po dłuższej, o wiele dłuższej chwili. W nich coś się działo, w tych ludziach, w ich wnętrznościach, pod skórą, pod powiekami, między żebrami. W płucach. Pozornie statyczni, zmagali się z jakimiś potężnymi siłami. Nie rozumiałam tego, ale patrzyłam zafascynowana.</p>
<p>W końcu jeden z nich przerwał to oczekiwanie. Wysoki, barczysty blondyn. Najpierw podniósł oczy, potem rozejrzał się uważnie - jakby obudził się z jakiegoś letargu. Ale w jego spojrzeniu nie było zagubienia. Gwałtownie wstał, otrzepał się z popiołu, wziął z ziemi miecz i nie rzucając nawet spojrzenia na resztę, odszedł pewnym krokiem. To samo powtarzało się w nieregularnych odstępach, jakby ci młodzi ludzie otrzymywali kolejno jakiś niewidzialny sygnał. I każdy odchodził, każdy w swoim czasie. Chłopiec od dud też gdzieś zniknął, przypuszczam że poszedł pograć w Go, bo robił wrażenie naprawdę inteligentnego. W końcu zostałam sama przy wygasłym ognisku. Siedziałam otoczona żarem, rozważałam różne podejścia do siebie, do życia, do ideałów. Medytowałam o mojej rodzinie, o nauce, pracy. O moich kotach i podróży do Las Vegas. I jeszcze o pokonywaniu odległości dla bliskości, o pociągających mężczyznach i pięknych kobietach, i o kawie z mlekiem, i o pisaniu, i o zwiedzonych muzeach, i o znajomych górskich szlakach.  O sposobie oddychania, wierze, postępie technicznym. O kochaniu się.</p>
<p>***</p>
<p>I tak siedzę do tej pory - w tym popiele, wśród tych dogasających iskierek (a jednak coś się tam jeszcze tli). Myślę się, staję się. Otacza mnie zimna ciemność. Czasem łykam piwo, czasem słucham wycia wilków.<br />
I kiedyś wyjdę spod tego łóżka.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Popiół i dyjament]]></title>
<link>http://mialembycskala.wordpress.com/?p=31</link>
<pubDate>Tue, 11 Mar 2008 23:18:29 +0000</pubDate>
<dc:creator>Peter</dc:creator>
<guid>http://mialembycskala.wordpress.com/?p=31</guid>
<description><![CDATA[Coraz to z ciebie, jako z drzazgi smolnej,
Wokoło lecą szmaty zapalone;
Gorejąc, nie wiesz, czy s]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><span style="font-size:9pt;color:black;"><font color="#999999" face="Arial">Coraz to z ciebie, jako z drzazgi smolnej,<br />
Wokoło lecą szmaty zapalone;<br />
Gorejąc, nie wiesz, czy stawasz się wolny,<br />
Czy to co twoje, ma być zatracone?</font></span><span style="font-size:9pt;color:black;"><font face="Arial"><font color="#999999"> </font><font color="#999999">Czy popiół tylko zostanie i zamęt,<br />
Co idzie w przepaść z burzą - czy zostanie<br />
Na dnie popiołu gwiaździsty dyjament,<br />
Wiekuistego zwycięstwa zaranie!</font></p>
<p></font></span></p>
<p style="margin:0 0 12pt;" class="MsoNormal"><span style="font-size:9pt;color:black;"><font color="#999999" face="Arial">Cyprian Kamil Norwid</font></span></p>
<p style="margin:0 0 12pt;" class="MsoNormal"><span style="font-size:9pt;color:black;"><font color="#999999" face="Arial">***</font></span></p>
<p style="margin:0 0 12pt;" class="MsoNormal"><span style="font-size:9pt;color:black;"><font color="#999999" face="Arial">Jak będę w Paryżu, muszę pamiętać, aby odwiedzić ogród Norwida w XIII dzielnicy.</font></span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[modlitwa Joba]]></title>
<link>http://confessio.wordpress.com/?p=3</link>
<pubDate>Fri, 22 Feb 2008 20:42:39 +0000</pubDate>
<dc:creator>confessio</dc:creator>
<guid>http://confessio.wordpress.com/?p=3</guid>
<description><![CDATA[Job. 42:1-6
1. Wtedy Job odpowiedział Panu, mówiąc:
2. Wiem, że Ty możesz wszystko i że żaden]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Job. 42:1-6<br />
1. Wtedy Job odpowiedział Panu, mówiąc:<br />
2. Wiem, że <b>Ty możesz wszystko</b> i że <font color="#32cd32">żaden twój zamysł nie jest dla ciebie niewykonalny</font>.<br />
3. Któż jest w stanie zaciemnić twój zamysł nierozsądną mową? Aleć <b>to ja mówiłem nierozumnie <font color="#32cd32">o rzeczach cudownych</font> dla mnie</b>, których nie rozumiem.<br />
4. <b>Słuchaj, proszę. I ja chcę mówić; <font color="#32cd32">będę cię pytał, a Ty racz mię pouczyć!</font></b><br />
5. Tylko <b>ze słyszenia wiedziałem o tobie</b>, lecz teraz <font color="#32cd32">moje oko ujrzało cię</font>.<br />
6. Przeto odwołuję moje słowa i <b><font color="#32cd32">kajam się</font> w prochu i popiele</b>.<br />
(BW)</p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
