<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>pomarancze &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/pomarancze/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "pomarancze"</description>
	<pubDate>Fri, 18 Jul 2008 18:40:04 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[wypluwam pestki z bezpestkowych pomaranczy]]></title>
<link>http://pajeczaki.wordpress.com/?p=435</link>
<pubDate>Fri, 02 May 2008 10:49:04 +0000</pubDate>
<dc:creator>pajeczaki</dc:creator>
<guid>http://pajeczaki.wordpress.com/?p=435</guid>
<description><![CDATA[ogladam film ktorego jeszcze nie ma
i smieje sie serdecznie
swiat przesuwa sie nieznacznie&#8230;
po]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>ogladam film ktorego jeszcze nie ma<br />
i smieje sie serdecznie<br />
swiat przesuwa sie nieznacznie...<br />
powietrze naelektryzowane<br />
iskrzy gdy oddycham</p>
<p>a u Malej?</p>
<p><img style="border:0 none;" src="http://farm3.static.flickr.com/2082/2458382147_7b7b2c2034.jpg" alt="" /></p>
<p>wiecej napisze w sobote. dzis moge powiedziec tylko, ze wczorajsze badanie krwi wykluczylo chorobe odkleszczowa, morfologia tez bardzo dobrze. kosmiczny psiak :)</p>
<p><img src="http://farm3.static.flickr.com/2225/2458382145_95f894eb07.jpg" alt="" width="500" height="347" /></p>
<p>*foto - sesja poranna.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Wiosna zawitała - w słońcu wszystko rośnie z uśmiechem.]]></title>
<link>http://piomka.wordpress.com/?p=91</link>
<pubDate>Sun, 06 Apr 2008 19:55:05 +0000</pubDate>
<dc:creator>piomka</dc:creator>
<guid>http://piomka.wordpress.com/?p=91</guid>
<description><![CDATA[Kwitną pomarańcze


&#8230;cytryny


kwiaty wyginają się do słońca



bzyki zapylają


drzewa]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Kwitną pomarańcze</p>
<p><a href='http://piomka.files.wordpress.com/2008/04/kwitnace-pomarancze.jpg'><img src="http://piomka.wordpress.com/files/2008/04/kwitnace-pomarancze.jpg?w=450" alt="" width="450" height="250" class="aligncenter size-medium wp-image-92" /></a></p>
<p><a href='http://piomka.files.wordpress.com/2008/04/_igp4200.jpg'><img src="http://piomka.wordpress.com/files/2008/04/_igp4200.jpg?w=450" alt="" width="450" height="301" class="aligncenter size-medium wp-image-93" /></a></p>
<p>...cytryny</p>
<p><a href='http://piomka.files.wordpress.com/2008/04/cytryny.jpg'><img src="http://piomka.wordpress.com/files/2008/04/cytryny.jpg?w=450" alt="" width="450" height="338" class="aligncenter size-medium wp-image-94" /></a></p>
<p><a href='http://piomka.files.wordpress.com/2008/04/cytryny2.jpg'><img src="http://piomka.wordpress.com/files/2008/04/cytryny2.jpg?w=450" alt="" width="450" height="371" class="alignnone size-medium wp-image-95" /></a></p>
<p>kwiaty wyginają się do słońca</p>
<p><a href='http://piomka.files.wordpress.com/2008/04/_igp4217.jpg'><img src="http://piomka.wordpress.com/files/2008/04/_igp4217.jpg?w=450" alt="" width="450" height="352" class="aligncenter size-medium wp-image-96" /></a></p>
<p><a href='http://piomka.files.wordpress.com/2008/04/_igp4192.jpg'><img src="http://piomka.wordpress.com/files/2008/04/_igp4192.jpg" alt="" width="200" height="300" class="aligncenter size-medium wp-image-97" /></a></p>
<p><a href='http://piomka.files.wordpress.com/2008/04/_igp4202.jpg'><img src="http://piomka.wordpress.com/files/2008/04/_igp4202.jpg?w=450" alt="" width="450" height="282" class="alignnone size-medium wp-image-98" /></a></p>
<p>bzyki zapylają</p>
<p><a href='http://piomka.files.wordpress.com/2008/04/pszczola2.jpg'><img src="http://piomka.wordpress.com/files/2008/04/pszczola2.jpg" alt="" width="290" height="300" class="aligncenter size-medium wp-image-118" /></a></p>
<p><a href='http://piomka.files.wordpress.com/2008/04/_igp41021.jpg'><img src="http://piomka.wordpress.com/files/2008/04/_igp41021.jpg?w=450" alt="" width="450" height="301" class="aligncenter size-medium wp-image-111" /></a></p>
<p>drzewa wypuszczają młode...</p>
<p><a href='http://piomka.files.wordpress.com/2008/04/_igp4147.jpg'><img src="http://piomka.wordpress.com/files/2008/04/_igp4147.jpg?w=450" alt="" width="450" height="353" class="aligncenter size-medium wp-image-101" /></a></p>
<p>psy drzemią w cieniu</p>
<p><a href='http://piomka.files.wordpress.com/2008/04/_igp3592.jpg'><img src="http://piomka.wordpress.com/files/2008/04/_igp3592.jpg?w=450" alt="" width="450" height="304" class="alignnone size-medium wp-image-102" /></a></p>
<p><a href='http://piomka.files.wordpress.com/2008/04/sen.jpg'><img src="http://piomka.wordpress.com/files/2008/04/sen.jpg?w=450" alt="" width="450" height="180" class="aligncenter size-medium wp-image-103" /></a></p>
<p>żuki wygrzewają się w słońcu</p>
<p><a href='http://piomka.files.wordpress.com/2008/04/_igp4174.jpg'><img src="http://piomka.wordpress.com/files/2008/04/_igp4174.jpg" alt="" width="254" height="300" class="alignnone size-medium wp-image-104" /></a></p>
<p>ja rownież</p>
<p><a href='http://piomka.files.wordpress.com/2008/04/_igp4346.jpg'><img src="http://piomka.wordpress.com/files/2008/04/_igp4346.jpg?w=450" alt="" width="450" height="301" class="aligncenter size-medium wp-image-105" /></a></p>
<p>połazić po ciepłym piasku, zanurzyć dłonie w morzu też można</p>
<p><a href='http://piomka.files.wordpress.com/2008/04/plaza.jpg'><img src="http://piomka.wordpress.com/files/2008/04/plaza.jpg?w=450" alt="" width="450" height="181" class="aligncenter size-medium wp-image-106" /></a></p>
<p><a href='http://piomka.files.wordpress.com/2008/04/rowernaplazy.jpg'><img src="http://piomka.wordpress.com/files/2008/04/rowernaplazy.jpg?w=450" alt="" width="450" height="299" class="aligncenter size-medium wp-image-107" /></a></p>
<p>a nawet odnaleźć Afrykę w słońcu można</p>
<p><a href='http://piomka.files.wordpress.com/2008/04/_igp4409.jpg'><img src="http://piomka.wordpress.com/files/2008/04/_igp4409.jpg" alt="" width="200" height="300" class="aligncenter size-medium wp-image-108" /></a></p>
<p><a href='http://piomka.files.wordpress.com/2008/04/_igp4405.jpg'><img src="http://piomka.wordpress.com/files/2008/04/_igp4405.jpg?w=450" alt="" width="450" height="301" class="aligncenter size-medium wp-image-109" /></a></p>
<p>pojawiło się więcej rowerow</p>
<p><a href='http://piomka.files.wordpress.com/2008/04/_igp3694.jpg'><img src="http://piomka.wordpress.com/files/2008/04/_igp3694.jpg?w=450" alt="" width="450" height="300" class="aligncenter size-medium wp-image-112" /></a></p>
<p><a href='http://piomka.files.wordpress.com/2008/04/_igp3622.jpg'><img src="http://piomka.wordpress.com/files/2008/04/_igp3622.jpg" alt="" width="200" height="300" class="alignnone size-medium wp-image-113" /></a></p>
<p><a href='http://piomka.files.wordpress.com/2008/04/_igp4321.jpg'><img src="http://piomka.wordpress.com/files/2008/04/_igp4321.jpg?w=450" alt="" width="450" height="438" class="aligncenter size-medium wp-image-114" /></a></p>
<p>błękit w słońcu jeszcze bardziej błękitny</p>
<p><a href='http://piomka.files.wordpress.com/2008/04/_igp3607.jpg'><img src="http://piomka.wordpress.com/files/2008/04/_igp3607.jpg" alt="" width="200" height="300" class="alignnone size-medium wp-image-115" /></a></p>
<p><a href='http://piomka.files.wordpress.com/2008/04/_igp3633.jpg'><img src="http://piomka.wordpress.com/files/2008/04/_igp3633.jpg?w=450" alt="" width="450" height="220" class="aligncenter size-medium wp-image-116" /></a></p>
<p>byk nawet łagodniejszy - nie atakuje</p>
<p><a href='http://piomka.files.wordpress.com/2008/04/_igp3507.jpg'><img src="http://piomka.wordpress.com/files/2008/04/_igp3507.jpg" alt="" width="175" height="300" class="aligncenter size-medium wp-image-117" /></a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[pomarańcze i uśmiechy]]></title>
<link>http://sokpomaranczowy.wordpress.com/?p=27</link>
<pubDate>Tue, 11 Mar 2008 19:50:06 +0000</pubDate>
<dc:creator>Martika</dc:creator>
<guid>http://sokpomaranczowy.wordpress.com/?p=27</guid>
<description><![CDATA[A ja śpiewam i tańczę, i jem pomarańczę&#8230; Lalalala
Trafnie dość. Tak taaak to będzie ko]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>A ja śpiewam i tańczę, i jem pomarańczę... Lalalala</p>
<p>Trafnie dość. Tak taaak to będzie kolejny optymistyczny manifest. Przedawkowałam ilość cytrusów, co nieodmiennie prowadzi do stanu, gdy muszę się gdzieś uzewnętrznić. Zresztą ogólnie dzień miły dość. Klasówka z chemii nie zaskoczyła poziomem trudności, a hiszpański zaskoczył nadspodziewaną ilością punktów na sprawdzianie. Za to ja zaskoczyłam, że się nie zabiłam o własne nogi na tańcach. No i że nie zabiłam Szanownego Partera, który zresztą miał czelność mnie deptać (tak podeptałeś mnie ty, podeptałeś). Póżniej zaskoczyły moje umiejętności fizyczne przy robieniu zadaneczek na jutrzejszą klasóweczkę. O i zaskoczyło jeszcze, że nie ma jutro biologii. I to, że koledze wyszedł sinus zamiast cosinusa.</p>
<p>Pozytywnie.</p>
<p>Więc pozytywnie zaskoczona kotynuuję moje nudne życie.</p>
<p>I jeszcze chciałam zapisać, że uśmiech jednak się przydaje. Nie od dziś szczerzę się do każdych źrenic, które nie boją się na mnie spojrzeć. Atakuję uprzejmością, która czasem spotyka się z odwzajemnieniem, czasem zdziwieniem, a od czasu do czasu z robawieniem dostrzegam, że ofiara ma ochotę mnie zdzielić torebką/ parasolem po głowie w odruchu samoobrony. No ale mniejsza z tymi reakcjami, bo podobno liczą się chęci. I podobno to wszystko gdzieś tam krąży i krąży i z uśmiechu w uśmiech, i slalomem, i hop z dziecka na staruszkę, i z kota na pana w kapeluszu.  I widocznie ten pan w kapeluszu był bardzo miły, bo jak tylko wyczuł, że tego potrzebuję, to przekazał strumień zielonego światła zmęczonej pani w tramwaju, która podładowała wczoraj moje baterie, gdy były na wyczerpaniu. I z tego miejsca oficjalnie i publicznie tej pani pragnę bardzo podziękować. Zresztą nie tylko tej pani. Wszystkim tym, którzy wzięli udział w tym maratonie podając sobie z ust do ust pochodnię. Z oczu do oczu i z rąk do rąk. Dziękuję :)</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[La tortura]]></title>
<link>http://bawidelka.wordpress.com/2007/11/20/la-tortura/</link>
<pubDate>Tue, 20 Nov 2007 10:21:39 +0000</pubDate>
<dc:creator>Mag</dc:creator>
<guid>http://bawidelka.wordpress.com/2007/11/20/la-tortura/</guid>
<description><![CDATA[A kiedy podpadniesz mi ostatecznie i permanentnie, to zastosuję szereg kar i tortur, żebyś wiedzi]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>A kiedy podpadniesz mi ostatecznie i permanentnie, to zastosuję szereg kar i tortur, żebyś wiedział dlaczego tak i dlaczego w ten sposób, i dlaczego już zawsze, dlaczego nigdy; i jak smakuje kromka nieskończoności z konfiturami z moich ogrodów poprzetykanych biczami słońca i chłonnością mleka.</p>
<p>Na samym początku zwiążę Cię tak, jak związuje się ręce świętym węzłem małżeńskim, położę na łóżku i będę karmić owocami. Tymi, najbardziej soczystymi. Tymi ulubionymi. Malinami, wiśniami, pomarańczami. Co dzień, co noc plamić sokiem mam zamiar Twoje usta - cierpko i słodko, przelewać to wszystko w karach najokrutniejszych, budzić pocałunkami kandyzowanymi i kazać zasypiać po chruśniakach. A to będzie tylko początek.</p>
<p>Jeżeli się zawiniło, to trzeba będzie odpokutować. I tak, do tortur pomniejszych należeć będzie: drapanie po brzuchu, mierzwienie włosów, słuchanie ciepłych melodii do rana, zabieranie kołdry, obwijanie się w prześcieradła, nawijanie karmelu na palce, brudzenie czekoladą i gryzienie.</p>
<p>A kiedy przejdziesz wszystkie te wykwintne kary i małe tortury, wówczas przystąpię do chłost ostatecznych i biczowania podniebnego. Wieczorami każę Ci pić kakao w rozkopanej pościeli, smarować wanilią moje ramiona, chodzić na spacery w zimowe poranki, kiedy śnieg poosadza się na parapetach, skarpetach drzew i zaspaniach traw; będę kazać Ci ganiać się ze mną dookoła stołu w kuchni i nie pozwolę Ci oka zmrużyć. A potem będziemy rozlewać mleko.</p>
<p>Boisz się?</p>
<p>***</p>
<p>Strzeż się więc niepotrzebnych gestów i dobrych spojrzeń, strzeż się słów kojących i przyjacielskich ruchów; wszystkiego tego, co da mi do myślenia i zapatrzenia. Bo jeżeli wpadnę, to zapomnę się i skażę Cię na wiekuiste tortury. Ostateczne, wielkie, straszne.</p>
<p>Czuwaj.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Přítelkyně]]></title>
<link>http://bawidelka.wordpress.com/2007/11/17/pritelkyne/</link>
<pubDate>Sat, 17 Nov 2007 03:11:57 +0000</pubDate>
<dc:creator>Mag</dc:creator>
<guid>http://bawidelka.wordpress.com/2007/11/17/pritelkyne/</guid>
<description><![CDATA[ 3.17 - z Juliette
Trzecia dwadzieścia i dwa. Magiczny wieczór przekładający się na nieskończo]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p> <em>3.17 - z Juliette</em></p>
<p>Trzecia dwadzieścia i dwa. Magiczny wieczór przekładający się na nieskończoność. Bo można i śmiać się, i durnoty opowiadać; zaczytywać się w bzdurach, robić herbaty z ostatnich fusów dnia, chodzić spać o siódmej nad ranem, wstawać po trzynastej i wylegiwać się w słonecznej kołdrze leniwie, ckliwie, cnotliwie, racząc się śniadanno-obiadową czekoladą i musicalem <em>Grease</em>.</p>
<p>Trzecia dwadzieścia i pięć. Czas mi przez palce ucieka, a ja zastanawiam się nad wystawieniem ołtarzyka Matce Boskiej Leniwej. Ogólnie nie jestem skora do tego typu bachanalii, gaudemaryji, ale skoro pożycie moje upływa w dniach ostatecznych na celebrowaniu chwili zamkniętej w każdorazowym nicnierobieniu, to chyba nie mam wyjścia. No najzwyczajniej w świecie nie mam.</p>
<p>Trzecia trzydzieści i zero. Z piątku na sobotę. Rozmarzone, rozpieprzone leżymy znowu w pościeli dopijając ostatnie smęty i podrygi dnia. Cieszymy się do sufitu, rozmawiamy z Jess na gadu-gadu o jej kręcących się włosach na klatce piersiowej, za dużych ilościach kawy i przyszłych godzinach znaczonych <em>wuchtą wiary</em>. <em>Wuchta wiary</em> mnie rozwala.</p>
<p>Trzecia trzydzieści i osiem. Myślę - jaki był ten dzień, co darował, co wziął.  Darował pościel, darował rozmazaną czekoladę na palcach, Johna Travoltę trzymającego grzebień za gumką dresów, rozmowy rodaków w Republice Róż i skończoną imprezę Pana Tramwajowego  solidnym ptakiem z kolorowym ogonem w okolicach godziny dwudziestej trzeciej. Wziął natomiast sześć złoty za czekoladę z bitą śmietaną, przegapiony wschód słońca i ostatnią paczkę herbaty.</p>
<p>Darował jeszcze pęk dobrych myśli, co otwierają bramy do Zaczarowanej Rzeczywistości. Matkę Boską Leniwą,  wspomnienia ze Szczecinka, szczęśliwą trzynastkę i śmiech przez sen. Chcę Ciebie, chcę.</p>
<p>Trzecia czterdzieści i osiem. Leżymy skromne, nieprzytomne. Takie leżenie sobie, to jest wielki dar.  Wtedy posiada się taką ufność, że pewne słowa, gesty, mrugnięcia, uśmiechy i bicia serca są darem najgenialniejszym z przegenialniejszych i najdonioślejszym z przedonioślejszych. Że przyjaźń, to jest byczenie się cukrowe, dnienie zamieniane na nocnikowanie, zasypianie w obszernym łóżku na prawym i lewym ramieniu Danny'ego Zuko oraz bajdurzenie całodniowe, pochodniowe, które łączy świętym węzłem małżeńskim Poznań i Warszawę - czy te miasta tego chcą, czy też nie.</p>
<p>Trzecia pięćdziesiąt i sześć. Za chwilę będziemy wyły nostalgiczną <em>Czwartą nad ranem</em> budując przy tym konteksty i poziomy <em>signifiant</em> dla zaśnienia, splatając włókienka w latawcach dobrych dni oraz marząc o tym, co przed nami, o dzieciakach biegających wokół stołu, jak w reklamie <em>Nutelli</em>, kurantowych zegarach, plackach z malinami i bojowych gaciach szturmowych, które nie śpią.</p>
<p>Czwarta zero i cztery.  Ale to nie jest jego imię. Jego imię, to smak pomarańczy i tęsknota moja ogromna.</p>
<p>***</p>
<p>Za godzinę wychodzimy na dworzec, żeby to moje Promienienie, Przyjaźnienie, Porozumienie w pociąg wsadzić okołotorowy i posłać na wschód w stronę słońca. Do miejsca, w którym przebywa moje Skupienie, Stęsknienie, Staroznajomienie. Splot słonecznych okoliczności . Dziś. Jutro. W Warszawie jest wszystko, co kocham.</p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
