<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>political-fiction &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/political-fiction/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "political-fiction"</description>
	<pubDate>Fri, 18 Jul 2008 18:40:12 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Dead Heat]]></title>
<link>http://bibliophilic.wordpress.com/?p=8</link>
<pubDate>Thu, 22 May 2008 04:49:37 +0000</pubDate>
<dc:creator>washedandforgiven</dc:creator>
<guid>http://bibliophilic.wordpress.com/?p=8</guid>
<description><![CDATA[If you find political fiction, end-times fiction, or any other fiction even remotely interesting, th]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>If you find political fiction, end-times fiction, or any other fiction even remotely interesting, then get to a library or book store and pick this up... yesterday. Short of actually being there, it is the most terrifying thing you will experience. I have never, I repeat, never, read a fictional book that scared me until I read this. Not only did it scare me, it shocked me. Time and time again, just when you think it cannot get worse, it gets worse. Not worse as in bad material to read, but terrifying things happen in this book. (However, in order to get the full feel of it, you'd be advised to read the first four books in Joel C. Rosenberg's series, starting with <em>The Last Jihad</em>.) </p>
<p>Mr. Rosenberg's books have a scary way of coming true. For example, he wrote about a suicide airplane attack on a target within the United States... in January of 2001. That's just the beginning... I'd tell you more, but I don't want to ruin it for you.</p>
<p>Essentially, the book opens as the President of the United States, James MacPherson, prepares to give the keynote speech at his party's national convention. His time is up and he is preparing to pass the baton on to his handpicked successor. But a terror plot is in the works. It's bigger and badder than anything that's ever been launched on the United States, and the government is completely on the wrong track.</p>
<p>Jon Bennett, the character whom we have spent our time with for the course of Rosenberg's series, is back, though in a less important role than the one he fills in the earlier books. He is now married, and he and his wife are doing relief work in Africa, looking to stay away from politics, when he receives a call informing him of how he can stop the next big attack on the United States. Sound like a nail-biter?</p>
<p>It is at first. But as the book goes on, Rosenberg drops one bombshell after another on us. We don't expect for things to happen the way they do, and it's not abundantly clear where he's heading with all of this (unlike in the <em>Left Behind</em> series where we could predict what was going to happen). It's terrifying stuff... makes every other work of political fiction I've ever read look like picture books. </p>
<p>What is so ghoulish about Rosenberg's work? As I said before, it comes true. While he makes no claim of being a prophet, he has spent much time analyzing the End Times Prophecy of the Bible and the current political winds and situations, and he keeps being right. Again and again and again. Some of them are not far-fetched, but he wrote about Yasser Arafat's death before Yasser Arafat's death. Published it, in fact. Other, more far-fetched ones? The entire premise of the fourth book, <em>the Copper Scroll</em>, is that there is a buried treasure worth billions of dollars somewhere in the Middle East, taken from the Temple years ago. Shortly after the book's publication, a newspaper report came out about research for that very thing.</p>
<p>Truthfully, I cannot more highly recommend a book than I recommend this one. Buy it. Read it. And, unless you're sure of your destiny, be afraid. Be very afraid.</p>
<p>Ratings on a scale of 1 to 10, 1 least, 10 most, 0 nonexistent:<br />
Violence: 7<br />
Sexually Graphic Content: 0<br />
Language: 0<br />
Character Development and Strength: 7<br />
Plot:10+</p>
<p>Overall: 10</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Zupełnie niewiarygodna teoria spiskowa w biało-czerwone pasy [2008-02-14, 10:47:33]]]></title>
<link>http://dzierzba.wordpress.com/2008/02/15/zupelnie-niewiarygodna-teoria-spiskowa-w-bialo-czerwone-pasy-2008-02-14-104733/</link>
<pubDate>Fri, 15 Feb 2008 08:26:31 +0000</pubDate>
<dc:creator>dzierzba</dc:creator>
<guid>http://dzierzba.wordpress.com/2008/02/15/zupelnie-niewiarygodna-teoria-spiskowa-w-bialo-czerwone-pasy-2008-02-14-104733/</guid>
<description><![CDATA[
- Źle się dzieje w państwie Irlandzkim Endrju.
- O czym ty do mnie rozmawiasz, hę?
- Takie nawi]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class="post_content">
<p align="justify">- Źle się dzieje w państwie Irlandzkim Endrju.</p>
<p>- O czym ty do mnie rozmawiasz, hę?</p>
<p>- Takie nawiązanie do klasyki, rolniku ty mój siłą od pługa oderwany. Myślałem, że jak już wlazłeś na salony, to coś tam wiedzy liznąłeś.</p>
<p>- Ty mi tu głowy nie zawracaj, tylko nawijaj o co ci chodzi. Wmieszaliście mnie w seks afery, z sejmu wytryniliście, same kłopoty. Myślisz że brylantynę tylko mam na głowie?</p>
<p>- Ja właśnie o tym Endrju drogi. Wiesz, że ja elektorat mam inteligencki, może niekoniecznie oczytany, ale w większości piśmienny. I ty dla niego złem jesteś wszelakim -  prymitywnym i ucieleśnionym.</p>
<p>- Ja? To Kaczor już nie wystarcza? Mało to my mu koło pióra narobili? Mnie zaś w to chcesz mieszać? Ani mi się śni.</p>
<p>- Właśnie w tym problem, że z Kaczorem nie do końca wypaliło. Parę wpadek mieliśmy. Julka się spaliła z raportem nie gorzej niż jej wozik, a w laptopy rozwalane młotkiem to już nawet najgłupsi z inteligencji naszej dzielnej wierzyć nie chcą. Jednym słowem wroga nam trzeba nowego, ale starego - sprawdzonego i zaufanego.</p>
<p>- I to niby ja mam być?</p>
<p>- No, swój człowiek jesteś. Nie wierz w to co mówią, że wy trzeci sort towarzyszy byliście. Rolę swoją dobrze wypełniałeś, a z taką gębą to i tak nigdy inteligenta Helsińskiej Fundacji byś nie zagrał. He, He.</p>
<p>- Nie pozwalasz se aby za wiele, co?</p>
<p>- Ciesz się, że miło się skończyło, bo plany były, żeby spektakularnie cię spuścić w niebyt. Mojej przenikliwości zawdzięczasz tylko, że bez więzienia się obyło.</p>
<p>- Ty mi tu bzdur nie opowiadaj, bo dobrze wiesz, że niejedno mogłem opowiedzieć. Takie taśmy prawdy bym wam zrobił, żeby się wam inteligenciki geszeftów na długo odechciało.</p>
<p>- Nie kłóćmy się o detale. Ważne, że zobowiązania masz i o nich pamiętaj. Ja tu jeszcze trochę rządze, więc nie strasz, bo jak się uprę, to cie nawet telewizja Trwam nie przygarnie i w kiciu na ścianie miedzianą łyżeczką będziesz  wyskrobywał swoje żale. Wole jednak po dobroci, z interesem w końcu przychodzę.</p>
<p>- Czyli co? Wracam do zabawy? Chłopów skrzyknąć? Poblokować drogi?</p>
<p align="justify">- No widzisz, bystry jesteś. Ja spokoju trochę potrzebuje, protestów kontrolowanych. Nie jakichś spontanicznych nawalanek, co ich się nie da już przemilczeć. Więcej w zaprzyjaźnionych stacjach czasu antenowego niż Owsiak ze swoją orkiestrą całą dostaniesz.</p>
<p>- Więc znowu mam być ten zły, co się go człowiek wykształcony brzydzi, reformy blokujący warchoł, przeszkoda na drodze do cudu i Irlandii nad Wisłą?</p>
<p align="justify">- Coś w tym stylu. Sam sobie możesz wybierać do woli. Świńskie górki, kurze dołki,  mnie to rybka. Ma być hucznie i prymitywnie, żeby na jakiś czas mi spokój z cudami dali. Dużo o krwiopijcach liberałach co już rządzili se pogadasz. Z Waldim rozmawiałem, możesz sobie też po nim pojechać, że zdradził polskiego rolnika, że panisko wielkie się zrobił. Używaj sobie do woli. Skończysz, jak ci powiem. Coś dostaniesz, a my sukces odtrąbimy.</p>
<p>- No dobra, a co niby konkretnie za to dostanę?</p>
<p>- No, do polityki wielkiej wrócisz jak nowonarodzony. Długi pospłacasz. Zobaczysz, będziesz zadowolony.</p>
<p>- Nie będzie targania po sądach?</p>
<p>- Tylko straszenie. Nic więcej. Trochę podymisz w prajm tajmie, a jak się temat znudzi, to może czas na konserwatywne odrodzenie nastąpi i Jasio Marysia do łask będzie przywrócony? No wiesz, wypaczenia, popełniliśmy trochę błędów, tralalala.</p>
<p>- Jak to? On?</p>
<p>- No, na twoim tle intelektualny aspekt jego powrotu będzie jeszcze bardziej podkreślony. W końcu za to nas kochają.</p>
<p>- A nie mógłbym tak chociaż trochę w lepszym świetle być przedstawiony?</p>
<p>- Wybij sobie to z głowy. Taki jesteś idealny, antyinteligencie ty mój buraczany. No już, zbieraj się na solarium, zboże do rozsypywania szykuj. Śpiesz się, masz tylko parę dni, bo my na tych ocenach z religii na świadectwach maturalnych już  ledwo-ledwo uwagę elit naszych skupiamy.</p></div>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Protect and Defend]]></title>
<link>http://bibliophilic.wordpress.com/2008/01/21/protect-and-defend/</link>
<pubDate>Mon, 21 Jan 2008 15:25:09 +0000</pubDate>
<dc:creator>washedandforgiven</dc:creator>
<guid>http://bibliophilic.wordpress.com/2008/01/21/protect-and-defend/</guid>
<description><![CDATA[Vince Flynn has written a series of political fiction novels based around the rogue, Jack Bauer-type]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Vince Flynn has written a series of political fiction novels based around the rogue, Jack Bauer-type, CIA agent Mitch Rapp. Rapp basically is the baddest dude around. I mean really bad. He has no qualms about doing unimaginable tortures to those who might have information to help protect Americans. Vince Flynn really has a sick imagination. Really sick. </p>
<p>So, in <em>Protect and Defend</em>, Israel decides to blow up Iran's lone nuclear reactor/research plant. They, of course, succeed. Iran responds with predictable bravado and blustery, except this time they decide to act. Without giving away the story, essentially, a guy who doesn't agree with some of the country's more radical members meets with the head of the CIA, Irene Kennedy. Ms. Kennedy is kidnapped by these rogue members, and it's up to Rapp to find her, before the Iranians do to her what Rapp is doing to a few of his captives to figure out where she is. </p>
<p>The plot is not as good as some of the previous books in the series, and the book needs another subplot. It also seems to drag at some points. Mr. Rapp is once again the fearless, dynamic, **** the leadership and bureaucracy. While the proposition works in Vince Flynn's pretend world, we don't really know if the hideous things Mr. Rapp does work in the real world. The characters are of medium depth. Not too shallow, but not Clancy-like development, either. </p>
<p>If you are a fan of political/military fiction and you can stomach a lot of language and a lot of gore (be prepared, this is stuff they would never put in the movie, and maybe not even the news) then you would be okay with reading this book. You probably don't want to buy it, though. Even if you like that sort of thing it's really not worth buying. Check it out from the library.</p>
<p>And, uh, don't get on Mitch Rapp's bad side.</p>
<p>Ratings on a scale of one to ten, one being least and ten being most.</p>
<p>Violence: 10<br />
Sexually Graphic Content: 6<br />
Language: 7<br />
Character Strength and Development: 5<br />
Plot: 4<br />
Overall: 4</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[The Bourne Identity]]></title>
<link>http://bibliophilic.wordpress.com/2008/01/05/the-bourne-identity/</link>
<pubDate>Sat, 05 Jan 2008 05:03:54 +0000</pubDate>
<dc:creator>washedandforgiven</dc:creator>
<guid>http://bibliophilic.wordpress.com/2008/01/05/the-bourne-identity/</guid>
<description><![CDATA[So, everybody&#8217;s seen the popular movie series, The Bourne Trilogy, right? Wrong. Not me. Yeah,]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>So, everybody's seen the popular movie series, The Bourne Trilogy, right? Wrong. Not me. Yeah, you heard right, I've never seen the movies. I've seen a lot of good movies, okay, just not those particular good movies. At least I assume they're good, but I wouldn't know, seeing as how I've never... yeah, just forget it. I have, however, read the first book which the first movie was based on. I have also read the last two books in the series, which the last two movies were NOT based on. Confused yet? I thought so. Basically, the original series author, Robert Ludlum, wrote three books about Jason Bourne/David Webb. Then, he died. No, not Bourne, idiot, Ludlum! Those three books are the ones the movies have been based on. But, unknown to the general populace (except you of course, because you are smart, reading my book reviews and all), the Robert Ludlum estate let this other guy, who writes a lot like Robert Ludlum, and has a last name a little bit like Ludlum's, Eric Van Lustbader, write two more books about Jason Bourne/David Webb. Sweet, huh? Well, I thought so, anyways. Okay, so enough history lesson. Time for the book review.</p>
<p><strong>Plot:</strong> Well constructed. Well, what am I saying. It was an international bestseller. Of course it had a good plot. Basically, Bourne wakes up on some obscure Island with a drunken doctor to help him recover. He recovers, then goes on a trip around the world, but mostly Europe, to figure out who he is. Along the way, he kills some bad guys, shows that all action heroes really DO have ten lives, not just nine, and all the other good stuff that Jason Bourne does. Oh, did I mention he kidnaps a woman professor, too? I didn't? Well, good. Thanks for reminding me. He kidnaps a female professor by the name of Marie. Oh, and I'm told that a part not in the movie was about some terrorist named Carlos. Yeah, pretty spooky, eh? Which is really a shame, because, quite honestly, without the added factor of finding, or perhaps avoiding Carlos, the book would be a whole lot worse.</p>
<p><strong>Character:</strong> Beautifully done by Mr. Ludlum. His characters, especially his protagonist and the main antagonists, are multi-layered and complex. Kind of like real people. Only kind of. This kind of thing doesn't happen in real life. Or does it? </p>
<p>Overall, it's a fairly good read. There's a few sexually graphic scenes, or maybe it's just one, I can't remember exactly, which you kind of have to skip over if you have any sense of decency as regards that type of thing, like I do. Not the most gripping military/political fiction I've ever read, but still really cool.</p>
<p>On a scale of 1-10, 10 best, 1 worst:<br />
Plot: 9<br />
Characters: 8<br />
Moral Content: 4<br />
Overall: 7.7</p>
<p>Recommended if you like this type of book.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[opowieść po-wigilijna [2007-12-26, 07:06:18]]]></title>
<link>http://dzierzba.wordpress.com/2007/12/28/opowiesc-po-wigilijna-2007-12-26-070618/</link>
<pubDate>Fri, 28 Dec 2007 09:09:01 +0000</pubDate>
<dc:creator>dzierzba</dc:creator>
<guid>http://dzierzba.wordpress.com/2007/12/28/opowiesc-po-wigilijna-2007-12-26-070618/</guid>
<description><![CDATA[- Damy wam coś.
- Ale to nierealne.
- Nie wierzycie nam? Przecież wdzieliście nas w telewizji.
- ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div align="justify">- Damy wam coś.</p>
<p>- Ale to nierealne.</p>
<p>- Nie wierzycie nam? Przecież wdzieliście nas w telewizji.</p>
<p>- No nie, oczywiście ze wierzymy. Chociaż na zdrowy rozum to niemożliwe.</p>
<p>- Zdrowy rozum? Taki nie zastanawia się, tylko działa. A my dajemy konkretne rozwiązania.</p>
<p>- Ale nasze doświadczenie pokazuje, że nie powinniśmy wam ufać. Niby dlaczego mielibyście nas nagle polubić?</p>
<p>- Lubimy was, lubimy bardzo. Jesteście super.</p>
<p>- No tak, ale nic z tego nie wynika. To co nam proponujecie jest oczywistym kłamstwem. Nawet gdybyśmy założyli, ze najstarsi mają nieprawdziwe wspomnienia, a księgi zostały sfałszowane, to i tak prawdopodobieństwo, ze wasza obietnica zostanie zrealizowana jest bliska zeru.</p>
<p>- Czyli jednak nie wierzycie nam?</p>
<p>- Nie o to chodzi. Nie zakładamy waszych złych intencji. Powiedzmy, że możecie nie mieć racji w tym względzie. Każdy ma prawo do błędu.</p>
<p>- A jak wam bardzo bardzo-bardzo obiecamy?</p>
<p>- To nic nie zmieni. Przecież nieważne jak bardzo bardzo 'najbardziejszą' obietnice złamiecie, skutki będą dla nas identycznie opłakane. Co nam po satysfakcji, jeżeli będziemy bezsilni i pokonani? Teraz musicie z nami rozmawiać, bo nie jesteście idiotami i wiecie, ze w naszej jedności siła. Ale gdy sie zgodzimy i przegramy, będziemy niczym...</p>
<p>- Obiecujemy, ze będzie wam tak dobrze, jak mówimy. Macie nasze słowo, ze tak sie stanie. W przeciwnym razie wszystko oddamy.</p>
<p>- Przecie to niemożliwe. Nikt tak nie robi.</p>
<p>- O B I E C U J E M Y. A w ramach rekompensaty jeszcze coś gratis dorzucimy.</p>
<p>- No nie wiem…</p>
<p>W tle słychać był pojedyncze głosy: Weź, zgódź się. W telewizji mówili.</p>
<p>Waha sie jeszcze.</p>
<p>- No zgoda. Obiecaliście.</p>
<p>- Świetnie. Macie nasze słowo, tylko pamiętajcie, ze wy swojego nigdy nie łamiecie.</p>
<p>- Nie złamiemy i teraz, jeżeli nie wprowadzono nas w błąd w czasie ustaleń. To chyba oczywiste.</p>
<p>- Nie, nie, nie. Nigdy i zawsze.</p>
<p>- Przecież to bez sensu.</p>
<p>- Nikt nie bronił wam przecież dopytywać sie o szczegóły. My mamy czas, wiec jeżeli cos będzie nie tak, to tylko z waszej własnej winy. Nie zwalnia was to jednak od przestrzegania umowy. A nas i owszem.</p>
<p>- Ale...</p>
<p>- Tak jest i koniec zresztą nie martwcie sie na zapas. Czas leci. Pamiętajcie, jak w tiwi. Słowo.</p>
<p>Tak właśnie synku zamiast w zimnym i mrocznym pałacu zamieszkaliśmy w tej ciasnej, ale własnej lepiance. A dzisiaj jest wigilia tego wydarzenia.<br />
Świętujmy więc, bo przyznasz, że jest przytulnie, a i panowie są mili. Szanują nas, bo jesteśmy słowni. Zresztą im także nie można tego odmówić. Zgodnie z obietnicą wspaniały gratis otrzymaliśmy, brak wręcz słów by dziękować.<br />
Żołnierz który u nas sypia, do naszej wyłącznej jest ochrony.</p></div>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[HOW THE FISH AND WILDLIFE SERVICE FORCED OUT JULIE MACDONALD]]></title>
<link>http://oteroresistenceforum.wordpress.com/2007/11/21/how-the-fish-and-wildlife-service-forced-out-julie-macdonald/</link>
<pubDate>Wed, 21 Nov 2007 17:29:00 +0000</pubDate>
<dc:creator>oteroresistanceforum</dc:creator>
<guid>http://oteroresistenceforum.wordpress.com/2007/11/21/how-the-fish-and-wildlife-service-forced-out-julie-macdonald/</guid>
<description><![CDATA[Former Assistant Deputy Secretary of Fish and Wildlife and Parks, Julie MacDonald resigned her posit]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Former Assistant Deputy Secretary of Fish and Wildlife and Parks, Julie MacDonald resigned her position at FWS (Fish and Wildlife Service), after allegations and complaints against her resulted in a biased and ‘scathing’ investigation, published in an official Dept. of Interior, FWS document. The investigation was initiated after the FWS received an anonymous tip alleging departmental abuses by MacDonald. One of the major complaints against MacDonald was her challenging of findings by FWS field technicians. MacDonald would actually go into the field, find the FWS who had submitted finds based on field studies and hold the technician accountable for their findings. This unprecedented action on behalf of a high-ranking FWS person of authority offended the egos of field technicians who were unaccustomed to having their reports challenged on any level. Along with allegations of abuse of her authority were accusations she went outside the department to seek third party opinions on FWS findings that would impact public policy. In the official document denouncing MacDonald there is an admission by the department that there was no evidence of MacDonald releasing any ‘non-public’ information to the pubic or non-departmental entities. <br />MacDonald was probably one of the few, if not the only high ranking official of a federal bureaucracy that demanded accuracy and truthfulness in policy that could affect the use of public lands. For this realistic and courageous policy of accountability, MacDonald was forced out her position at the Fish and Wildlife and Parks. </p>
<p>In the official report published by the FWS, there are ‘Agents Notes’, that contradict the reports attacks on MacDonald, all initiated by an ‘anonymous tip’. The words ‘no evidence’, regarding accusations against MacDonald are in the ‘Agents Notes’.</p>
<p>What follows the resignation of Julie MacDonald? The Center for Biological Diversity has released a press statement which includes its intent to sue the federal government on the grounds of an ‘Environmentalists Challenge Political Interference with 55 Endangered Species in 28 States, Seek to Restore 8.7 Million Acres of Protected Habitat across the Country. </p>
<p>In the links listed on the left side of the blog, under Julie MacDonald: Chain of evidence, the reader can follow the inner-workings of how a government agency seeks to destroy the credibility of one individual who demanded credibility and accountability of the people reporting to her.</p>
<p>The following are taken from the offical FWS report 'investigatve findings' on Julie MacDonald.</p>
<p><strong>REPORT OF INVESTIGATION<br />Julie MacDonald,<br />Deputy Assistant Secretary,<br />Fish, Wildlife and Parks</strong></p>
<p>P. 2<br />The Office of Inspector General (OIG) initiated this investigation based on an <strong>anonymous complaint </strong>alleging that Julie MacDonald, Deputy Assistant Secretary (DAS), Fish, Wildlife and Parks, had been involved in unethical and illegal activities. Specifically, the complainant alleged that MacDonald had bullied, insulted, and harassed the professional staff of the U.S. Fish and Wildlife Service (FWS) to change documents and alter biological reporting regarding the Endangered Species program, As our investigation progressed, we also developed information that MacDonald had disclosed nonpublic information to private sector sources.</p>
<p>Page 18</p>
<p>Agent's Note: According to Deputy Director Jones, the Interim Guidance for Critical Habitat Designation has never been publicly.released or published for comment. Jones said it remains an FWS internal document and probably will remain so indefinitely. During his interview, Jones speculated that MacDonald may have been sharing internal FWS ED documents with outside sources; however, <strong>he had no evidence to substantiate his contention.</strong></p>
<p>The other former Assistant Secretary also said he never gave MacDonald permission to release nonpublic information. He admitted that the issue of MacDonald disclosing nonpublic information was a rumor within Fish, Wildlife and Parks; however, he said the subject was not officially brought to his attention in his official capacity as Assistant Secretary.</p>
<p>P. 17<br />When we interviewed Julie MacDonald, she said she is responsible for reviewing, commenting, and at some times editing critical habitat designation reports and five-year endangered species reviews.<br />MacDonald said she views her involvement in the Endangered Species Program as part of her duties, and she challenges the science produced by FWS field personnel and makes them accountable for the citations and rules they refer to in field reports. She admitted that she is not always right, as in the case<br />of the vernal pools, but added, <strong>"The figures were a mistake and very embarrassing, but they didn't make a difference in the outcome of the review."</strong><br />http://www.biologicaldiversity.org/swcbd/PROGRAMS/esa/pdfs/DOI-IG-Report_JM.pdf</p>
<p><strong>TESTIMONY OF<br />JULIE MACDONALD<br />DEPUTY ASSISTANT SECRETARY FOR FISH AND WILDLIFE AND PARKS DEPARTMENT OF THE INTERIOR<br />BEFORE THE HOUSE RESOURCES COMMITTEE</p>
<p>SEPTEMBER 10, 2004<br />FONTANA, CALIFORNIA</strong></p>
<p>However, we believe that resource management does not need to come at the expense of the needs of local communities, and the Administration is committed to achieving a balance between conservation and growth using all the available tools. At the Department, this commitment means implementing a cooperative approach toward the recovery of endangered and threatened species through the development of partnerships with states, tribes, landowners, and other stakeholders. To that end, I would like to discuss how the Administration is working to make implementation of the ESA more efficient and effective.</p>
<p>Designation of Critical Habitat<br />While the Department has made great strides in improving the administration of the ESA, one area of implementation that continues to be both a challenge and a source of controversy is the designation of critical habitat. As we have previously detailed in testimony before this Committee, the U.S. Fish and Wildlife Service (the Service) has been embroiled in a relentless cycle of litigation over its implementation of the listing and critical habitat provisions of the Act. The Service now faces a Section 4 program facing serious difficulties due not to agency inertia or neglect, but to a lack of scientific or management discretion to focus available resources on the listing actions that provide the greatest benefit to those species in greatest need of conservation. </p>
<p>The Service has characterized the designation of critical habitat as required by the Act as the most costly and least effective class of regulatory actions undertaken by the Service. It is often of little additional value or counterproductive and can result in negative public sentiment to the species and the Act itself. This negative public sentiment is fueled by inaccuracies in the initial area designated when we must act with inadequate information to meet strict statutory deadlines. For example, under the Act, the Service is required to designate critical habitat concurrent with a final listing determination, using the best scientific data available. Unfortunately, in some circumstances, the information supporting such designations have later been found to be incomplete, sometimes resulting in a cycle of litigation, described in further detail below. </p>
<p><strong><em>In closing, I would like to reiterate our commitment to working with Congress to find a solution to the problems associated with critical habitat designation and other related issues. At the same time, the Department will continue to strengthen our partnerships and expand the use of cooperative conservation tools. It is our goal to use cooperative conservation and the tools at our disposal to implement programs that will eliminate the need for listing by conserving species before they become threatened.</em></strong></p>
<p>Links to the Chain of Evidence in the Julie MacDonald resignation can be found on the left side of the blog page. I urge all readers to read these links. Julie MacDonald's story is why we have uncontrolled and unchallenged junk science policy and a policy of federal land grabs and designation of wilderness areas, endangered species and a continuing threat to private property owners in the United States.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Bonek and Sava. [2007-11-14, 08:42:21]]]></title>
<link>http://dzierzba.wordpress.com/2007/11/14/bonek-and-sava-2007-11-14-084221/</link>
<pubDate>Wed, 14 Nov 2007 07:53:25 +0000</pubDate>
<dc:creator>dzierzba</dc:creator>
<guid>http://dzierzba.wordpress.com/2007/11/14/bonek-and-sava-2007-11-14-084221/</guid>
<description><![CDATA[13 listopada 2007. Studio filmowe gdzieś w Polsce. Gabinet prezesa.
- Jesteś reżyserem?
- No jest]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><u>13 listopada 2007. Studio filmowe gdzieś w Polsce. Gabinet prezesa.</u></p>
<p>- Jesteś reżyserem?</p>
<p>- No jestem.</p>
<p>- Więc nie pie…l mi tutaj, że nie potrafisz nakręcić jakiegoś wielkiego dramatu na miarę Romeo i Julii!</p>
<p>- Szefie. Z całym szacunkiem, ale bez przesady. Specjalizuję się w reklamówkach i reality show. To trochę nie moja liga.</p>
<p>- To się przekwalifikuj. Czasy tego wymagają, a nam za to płacą. Daję ci termin do jutra na przygotowanie zarysu fabuły.</p>
<p>- Szefie…</p>
<p>- Nie dyskutuj. Wiele się dzieje w Polsce i na świecie. Nigdy nie miałem okazji sprawdzić, ale na pewno odbiór pensji potrafisz podpisać, więc z czytaniem powinieneś też sobie radzić. Weź gazety do ręki, poszukaj na necie czegoś innego niż pornole! Do cholery. Ja mam ci tłumaczyć, jak zdobywać pomysły?</p>
<p>- Może coś o dramacie przymierającej głodem młodej emigracji politycznej w Irlandii…?</p>
<p>- Zaczynasz myśleć, ale to mogło być dobre przed wyborami. Kombinuj dalej. A teraz spadaj i pamiętaj, że masz czas do jutra.</p>
<p><u>14 listopada 2007. To samo miejsce i osoby.</u></p>
<p>- Coś kiepsko wyglądasz, popiłeś?</p>
<p>- Tylko trochę, całą noc oglądałem filmy. Szukałem natchnienia. Przerobiłem kino moralnego niepokoju i wszystkie produkcje Zanussiego. Wtedy faktycznie poczułem potrzebę napicia się. Gdy zdrzemnąłem się na „Szczurze” z Englertem, miałem sen. Chyba o Bonnie i Clyde. Niewiele z niego pamiętam, ale to nieistotne.<br />
Ważne, że mam pomysł na miarę Romea i Julii, Thelemy i Louise, Sida i Nancy, Sailora i Luli.</p>
<p>- Zamieniam się w słuch.</p>
<p>- Dzieje się gdzieś w Polsce. Obojętne. Facet po czterdziestce. Jest bezrobotny, tuła się bez celu. Żona i dzieci nie mogą wybaczyć mu zdrady sprzed lat, gdy działając w opozycji miał kochankę i w zamian za milczenie służb pisał donosy na kolegów. W ogólnym zarysie pokazujemy, że były to tak naprawdę bezwartościowe raporty. Nikogo nie skrzywdził.</p>
<p>- Niespecjalnie na razie mnie zainteresowałeś, ale mów dalej.</p>
<p>- No więc ten facet jest wybitnym fachowcem od bycia urzędnikiem państwowym. Dostaje propozycje objęcia wysokiego stanowiska. Wtedy zaczyna się nagonka. Wyciągają mu brudy sprzed lat. On tłumaczy, wyjaśnia.</p>
<p>- No i? Gdzie tu dramat? Że facet nie może mieć kapuchy z urzędniczenia? Powaliło cię? Kto się na takie coś złapie? To ma trafić pod strzechy!</p>
<p>- Daj mi dokończyć. Mamy więc dramat byłego agenta. Ale to tylko pierwsza z głównych postaci. Równolegle obserwujemy losy młodej kobiety, która dopiero wchodzi w świat wielkiej polityki. Jest pełna ideałów i wiary w ludzi. To właśnie jest przyczyną jej zguby. Zostaje zbałamucona przez przystojnego agenta.</p>
<p>- Tego starego pryka?</p>
<p>- Oczywiście że nie jest to nasz pierwszy bohater, ale rówieśnik kobiety. Cyniczny karierowicz bez skrupułów. Tu nie mam jeszcze pełnego zarysu postaci, ale można pokazać, że znęca się nad zwierzętami, np. wyrywa pióra papudze, owija taśmą klejącą chomika. Nieważne.<br />
Widz nie będzie miał wątpliwości, że jest zły i zabójczo przystojny. Rozkochuje w sobie niczego nieświadomą kobietę. Ta ślepo mu ufa. Opowiada mu o swoich marzeniach, celach. Jest w cudowny sposób naiwnie urocza.</p>
<p>- Pointa. Czekam na pointe!</p>
<p>- No więc ten agent wykorzystuję bezwzględnie jej miłość. Okazuje się, że nagrywał wspólne rozmowy i zmontował je w ten sposób, by przedstawić ją w jak najgorszym świetle. Wszystko po to, by zasłużyć na awans. Nic go nie obchodzi, że złamał jej nie tylko serce, ale też karierę.</p>
<p>-Pointa! Zaczynam tracić cierpliwość.</p>
<p>- Szantażowany przez agentów, a teraz niszczony przez lustratorów wybitny fachowiec i romantyk oraz pozytywna idealistka brutalnie wykorzystana przez cynicznego agenta nowych służb. Widzi pan już zarys dramatu?</p>
<p>- Niespecjalnie. A co poza tym naciąganym podobieństwem ich łączy?</p>
<p>- Nagonka medialna na nich dzieje się w tym samym czasie. Ona tłumaczy się i płacze, on wyjaśnia i też płacze. Tak chlipiąc wpadają przypadkiem na siebie na korytarzu sejmowym. Przez łzy patrzą sobie w oczy. Miłość wybucha gwałtownie. Biorą się za ręce i z podniesionymi głowami idą w kierunku światła. Pompatyczna muzyka, cięcie…</p>
<p>- Hmmm.</p>
<p>- I co, okej?</p>
<p>- Wprowadź do scenariusza złych bliźniaków, a może to kupię.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Reklama dźwignią handlu. [2007-11-03, 08:11:34]]]></title>
<link>http://dzierzba.wordpress.com/2007/11/03/reklama-dzwignia-handlu-2007-11-03-081134/</link>
<pubDate>Sat, 03 Nov 2007 09:39:10 +0000</pubDate>
<dc:creator>dzierzba</dc:creator>
<guid>http://dzierzba.wordpress.com/2007/11/03/reklama-dzwignia-handlu-2007-11-03-081134/</guid>
<description><![CDATA[- Cześć Tom. Co ty taki wkurzony jesteś?
- Cześć. Daj spokój. Nie chce mi się nawet tego kome]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>- Cześć Tom. Co ty taki wkurzony jesteś?</p>
<p>- Cześć. Daj spokój. Nie chce mi się nawet tego komentować.</p>
<p>- Ale co się stało? Jak cię znam, musi chodzić o pracę.</p>
<p>- Ta... Niestety. Zostałem brzydko wy....any na kasę.</p>
<p>- Ty! Taki szpec od marketingu i reklamy! W życiu to nie uwierzę.</p>
<p>- A jednak.</p>
<p>- Dawaj. Mam chwilę, chętnie posłucham.</p>
<p>- Ok. Pamiętasz, jak wymyśliłem akcję promocyjną dla tego tandetnego odtwarzacza muzyki, który był brzydki, zniekształcał głos i lubił się zapętlić?</p>
<p>- No jasne, to był prawdziwy hit.</p>
<p>- Właśnie. Wpadłem po prostu na pomysł, że ten odtwarzacz jest inteligentny. Efekty przeszły najśmielsze oczekiwania, bo każdy chciał sprawdzić, jak coś może mieć IQ 150. Stałem się rozpoznawalny w branży i zarobiłem kupę forsy.</p>
<p>- No wiem, ale to chyba nie problem?</p>
<p>- Słuchaj dalej. Byłem na tak zwanej fali. Każdy chciał mnie zatrudnić. Nie mogłem odgonić się od zleceń. Sukcesu odtwarzacza nie udawało mi się jednak powtórzyć. Aż wreszcie przyszło olśnienie.<br />
Męczyłem się wtedy okropnie nad kampanią tanich w produkcji i niechlujnie wykonanych zdalnie sterowanych robocików. Nic nie przychodziło mi do głowy i byłem już blisko poddania się, gdy postanowiłem zagrać tą samą kartą.</p>
<p>- To znaczy?</p>
<p>- Wymyśliłem, że te robociki kupują ludzie inteligentni.</p>
<p>- He, he. Dobre.</p>
<p>- Genialne! Stary, co się działo. Producent nie nadążał z realizacją zamówień. Każdy w końcu chcei być inteligentny i ja to ludziom dałem. Znów byłem sławny i jeszcze bardziej bogaty.<br />
A najzabawniejsze w tym było to, że trafiłem w ten sam target.</p>
<p>- Rozumiem, ale w takim razie w czym problem? Wydałeś wszystkie pieniądze?</p>
<p>- Nie. Zaczekaj, już kończę.<br />
Po sukcesie wycofałem się na jakiś czas z branży. Chciałem odpocząć. Dopiero wczoraj wróciłem do domu i wiesz co się okazuje?</p>
<p>- Nie mam pojęcia.</p>
<p>- Że byli u nas marketingowcy z jakiegoś dziwnego kraiku i kupili w pakiecie zniżkowym pomysły na te dwie reklamy nie płacąc mnie osobiście ani grosza!</p>
<p>- No faktycznie, to nieetyczne.</p>
<p>- Ale to jeszcze nic. Nie tylko kupili pomysł, co dodatkowo podmienili produkty!</p>
<p>- Jak to?</p>
<p>- Tak to. Wszystko, poza jednym detalem, pozostawili bez zmian.<br />
W tej pierwszej reklamie magnetofon zamienili na jakąś plastikową blond piosenkarkę, chyba tylko dla przyzwoitości zmniejszając jej IQ do 148, a zamiast inteligentnych robotów - trzymaj się stołka, bo zaraz spadniesz - wstawili do spotu całą jakąś swoją polityczną partię!</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Zulu-Gula i Rumburak, czyli Czekając na Cud vol. 1 [2007-10-30, 08:21:31]]]></title>
<link>http://dzierzba.wordpress.com/2007/10/30/zulu-gula-i-rumburak-czyli-czekajac-na-cud-vol-1-2007-10-30-082131/</link>
<pubDate>Tue, 30 Oct 2007 08:07:11 +0000</pubDate>
<dc:creator>dzierzba</dc:creator>
<guid>http://dzierzba.wordpress.com/2007/10/30/zulu-gula-i-rumburak-czyli-czekajac-na-cud-vol-1-2007-10-30-082131/</guid>
<description><![CDATA[&#8220;Polska to bardzo dziwna kraj&#8221; zwykł mówić Tadeusz Ross w czasach, gdy był jeszcze z]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;" class="MsoNormal">"Polska to bardzo dziwna kraj" zwykł mówić Tadeusz Ross w czasach, gdy był jeszcze zwykłym <a target="_blank" href="http://www.edumedia.pl/expresspromotion/images/ex05.jpg" title="Zulu-Gula"><font color="#003366">Zulu-Gulą</font></a>, a nie członkiem Sejmu z ramienia PO.</p>
<p>Nie wiem jakie ma w tej chwili poglądy na temat polskiej rzeczywistości. Był długo nieobecny w mediach i w tym czasie jego obowiązki, całkiem uczciwe zresztą, pełnił Senator Niesiołowski.</p>
<p>Jakiekolwiek by jednak nie były, na pewno zgodziłby się jednak z opinią, że nie do końca jest jednak u nas zwyczajnie. Od wyborów jest tak jakoś inaczej, by nie rzec wręcz, że donośniej. Chociażby tylko z tego powodu, że wszyscy zamarli w oczekiwaniu na cud.<br />
Cud, dodajmy to lojalnie, który popsuć może stosunki bilateralne na linii Polska- Irlandia. Nie jest bowiem tajemnicą, że gdy się ziści nasza młoda inteligencja hydrauliczna rzuci tam wszystko w cholerę i wróci hurtem szczęśliwa, że tak psiejsko-czarodziejsko rządzi nam Pan Tusk.</p>
<p style="text-align:justify;" class="MsoNormal">To jednak zmartwienie nie nasze, a rządu Zielonej Wyspy. Z polskiego punktu widzenia wszystko przedstawia się różowo i to wcale nie ze względu na zielonego (bo jeszcze niedojrzałego) koalicjanta.</p>
<p>Niestety jednak, jesteśmy narodem mściwym, toteż nie ma wcale lekko. Kłody pod nogi ekipie czarodziejów spod znaku PO rzuca ostatnio znowu zły Rumburak.</p>
<p style="text-align:justify;" class="MsoNormal">Pamiętają Państwo zapewne serial <a target="_blank" href="http://www.nostalgia.pl/index.php?option=com_content&#38;task=view&#38;id=25&#38;Itemid=39" title="Arabella"><font color="#003366">Arabella</font></a>, gdzie ten okropny i przebiegły czarownik występował.<br />
Jeżeli nie, to przypomnę krótko, że wszystko kręciło się tam wokół magicznego pierścienia. Odmiennego jednak od tego, który niósł niejaki <a target="_blank" href="http://www.alarichall.org.uk/lotr/frodo.jpg" title="Frodo"><font color="#003366">Frodo</font></a> - obiekt westchnień środowisk zbliżonych do panów <a target="_blank" href="http://www.partiapracy.pl/img/2006/pop/5.jpg" title="Biedroń"><font color="#003366">Biedronia</font></a> i <a target="_blank" href="http://www.tiszert.com/tiszertdlawolnosci/images/znani/tomasz_raczek.jpg" title="Raczek"><font color="#003366">Raczka</font></a>.<br />
Ozdoba na palec z czechosłowackiego serialu czarowała pozytywnie, spełniając marzenia właściciela.</p>
<p style="text-align:justify;" class="MsoNormal">Rzecz jasna nie chcę tu złośliwie sugerować, że błyskotka taka przydałby się Panu Tuskowi do realizacji przedwyborczych obietnic.</p>
<p>Żart byłby to płytki i zupełnie nie na miejscu.</p>
<p>Nie jestem również tak małostkowy i złośliwy, by nawiązaniem do Arabelli chcieć zwrócić uwagę na przykład na podobieństwo wąsów Bronisława Komorowskiego i Czarodzieja Vigo.</p>
<p align="center">       <img width="120" src="http://www.historia.org.pl/image/famous/komorowski.jpg" alt="Komorowski" height="93" style="width:120px;height:93px;" /><img width="120" src="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/ro/thumb/e/e9/Arabela10.jpg/120px-Arabela10.jpg" alt="Vigo" height="93" style="width:120px;height:93px;" /></p>
<p>Szczególnie, że ozdoba twarzy tego pierwszego, jest zdecydowanie bardziej w swej formie stonowana i co chyba ważniejsze, czarodziej Vigo nosił nad głową skrzydła nietoperza, a Pan Bronisław w stroju takim nie był jeszcze widziany.</p>
<p align="center"><img width="60" src="http://ludzie.wprost.pl/G/pics/0/44/44523/m.jpg" height="106" style="width:60px;height:106px;" /><img width="60" src="http://www.tv-kult.de/bilder/maerchenbraut_vigo.jpg" alt="Strój z nietoperzem" height="106" style="width:60px;height:106px;" /><br />
Daleki jestem również od sugerowania podobieństw w spójności wypowiedzi Stefana od Fagasów i serialowego <a target="_blank" href="http://nostalgia.starzaki.eu.org/~nostalgia/fotki/arabella/postacie_10.jpg" title="Blekota"><font color="#003366">Blekoty</font></a> tudzież Mlekoty.</p>
<p>Absolutnie nie mam też zamiaru porównywać posłanki Pitery do jednej z czarownic; odżegnuję się także od stawiania Donalda Tuska obok samej Arabelli (chociaż tutaj przyznać muszę, że są to postaci równie kryształowe).</p>
<p align="center" style="text-align:justify;" class="MsoNormal">                                       <img width="92" src="http://www.historia.org.pl/image/famous/tusk1.jpg" height="75" style="width:92px;height:75px;" /><img width="92" src="http://www.tv-kult.de/bilder/maerchenbraut_arabella01.jpg" height="75" style="width:92px;height:75px;" /></p>
<p>Nie po to serialu naszych południowych sąsiadów dzisiaj piszę. Kieruje mną tylko bezinteresowna troska.<br />
Bowiem ja również chcę cudu i czuję się w obowiązku przypomnieć, że fizyczne podobieństwo Antoniego Macierewicza do Rumburaka zostało już dawno zauważone i nasi platformiani czarodzieje powinni być bardzo ostrożni.</p>
<p align="center"><img width="94" src="http://i.wp.pl/a/f/jpeg/10664/macierewicz_pap_max.jpeg" alt="Macierewicz" height="115" /><img width="96" src="http://www.thedeatheaters.de/wbb2/harry_bilder/Zauberer/Rumburak.jpg" alt="Rumburak" height="115" /></p>
<p style="text-align:justify;" class="MsoNormal">Zły Rumburak ma bowiem <a target="_blank" title="Rumburak w płaszczu."><font color="#003366">płaszcz</font></a> powodujący znikanie!</p>
<p style="text-align:justify;" class="MsoNormal">Tak więc niechęć elit wybranych do stawienia się przed jego komisją weryfikacyjną na pewno będzie przez złaknioną cudu inteligencję zrozumiały.</p>
<p align="left" style="text-align:justify;" class="MsoNormal">Nikt rozsądny nie może bowiem zaprzeczyć, że nie po to żeście wybory wygrywali, żeby was teraz znikali!</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Psiary trzymają się mocno. [2007-10-13, 14:13:31]]]></title>
<link>http://dzierzba.wordpress.com/2007/10/13/psiary-trzymaja-sie-mocno-2007-10-13-141331/</link>
<pubDate>Sat, 13 Oct 2007 12:18:27 +0000</pubDate>
<dc:creator>dzierzba</dc:creator>
<guid>http://dzierzba.wordpress.com/2007/10/13/psiary-trzymaja-sie-mocno-2007-10-13-141331/</guid>
<description><![CDATA[- Co tam panie Tók w polityce? Jabłka trzymają się mocno?
- Jesień ludów idzie i spadają. Jak]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>- Co tam panie Tók w polityce? Jabłka trzymają się mocno?<br />
- Jesień ludów idzie i spadają. Jak sondaże poparcia dla PiS nie przymierzając.<br />
- Zaimponował mi pan wczoraj znajomością cen płodów rolnych i nierolnych. To takie hobby, czy na użytek debaty?<br />
- Znudziło mi się wyliczanie niezbudowanych kilometrów autostrad i wziąłem się za kartofle. Czy wie pan, że je również można mierzyć w metrach?<br />
- Tak, wiem. A Kaczyńskich w centymetrach. Hi hi.<br />
- Świetny żart, opowiem Bronkowi. Przy okazji, czy wie pan, że ten chciał sobie zapuścić piastowskiego wąsa a la senator Putra, ale mu odradziłem?<br />
- Nie, nie znałem tego faktu medialnego. Taki wąs mogłoby odcisnąć się negatywne na wynikach wyborów. W końcu jesteście partią inteligencką, Palikot świadkiem. Nieprawdaż azaliż?<br />
- Tak. W rzeczy samej i owszem.<br />
- Czy młodzież skandującą wczoraj pana nazwisko sami wybieraliście? Ponoć była umowa, że nie będzie buczenia i wycia?<br />
- Ależ skąd! To potwarz! Młodzieńcy owi serdecznie śpieszyli się strasznie na samolot do Dublina, bo lęk wielki czuli, że zamordyści Kaczyńscy lotów zabronią. Gdy jednak mnie przed studiem zobaczyli, zaraz w ich sercach nadzieja odżyła. Zawołałem tylko "Hola! Hola! Ku mnie kamaraden" i zaraz spontanicznym entuzjazmem studio się wypełniło.<br />
- Tak, to brzmi prawdopodobnie. Jak czuje się pan jako zwycięzca?<br />
- Mam lekki niedosyt. Chciałem jeszcze opowiedzieć o tym, jak w dziewięćdziesiątym przedstawiałem Lechowi Kaczyńskiemu swój autorski projekt budowy autostrady północ-południe, wschód-zachód, góra-dół, lewo-prawo i odwrotnie. W tym czasie jego brat wdrapał się na drzewo i rzucał we mnie renetami! Do dzisiaj czuję dreszcze, gdy o tym wspominam. Czy wie pan, że reneta jest odmianą jabłoni o owocach okrągłych i aromatycznych, lecz przy tym twardych jak skała?<br />
- To oburzające i jakże niebezpieczne! Rzeczywiście, szkoda że pan o tym nie powiedział. Być może społeczeństwo zrozumiałoby wreszcie, jak okrutnymi okrutnikami są bracia Kaczyńscy!<br />
- Nie, teraz sądzę, że dobrze się stało. Trzeba mieć klasę. Oskarżenia to nie jabłka, nie można rzucać nimi bez dowodów.<br />
- Pięknie powiedziane i jakże wielkoduszne z pana strony. Dziękuję serdecznie za rozmowę.<br />
Przeniesiemy się teraz do studia, gdzie Jacek Rzakofski przeprowadzi rozmowę z człowiekiem, który ledwo uszedł z życiem, gdy z wierzby spadła na niego gruszka.<br />
Zapraszamy.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[FPFP (Fikcyjna Powieść Fantastyczno-Polityczna): Upadek Rakiety]]></title>
<link>http://melwas.wordpress.com/2007/09/15/fpfp-fikcyjna-powiesc-fantastyczno-polityczna-upadek-rakiety/</link>
<pubDate>Sat, 15 Sep 2007 22:37:12 +0000</pubDate>
<dc:creator>melwas</dc:creator>
<guid>http://melwas.wordpress.com/2007/09/15/fpfp-fikcyjna-powiesc-fantastyczno-polityczna-upadek-rakiety/</guid>
<description><![CDATA[&nbsp;
Był późny wieczór, gdy Leszek Gęsicki przechadzał się powoli w swoim gabinecie w Pała]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p class="post_content">&#160;</p>
<p class="MsoNormal">Był późny wieczór, gdy Leszek Gęsicki przechadzał się powoli w swoim gabinecie w Pałacu Prezydenckim. Blady Księżyc rzucał delikatne światło na marsową twarz Prezydenta. Gęsicki usiadł na biurku i raz jeszcze spojrzał na odręczną notatkę, którą otrzymał kilka godzin temu. Mijały kolejne sekundy, a Gęsicki coraz bardziej niecierpliwił się. Wreszcie nie wytrzymał, otarł pot z czoła, wstał i szybkim krokiem udał się do bocznego pokoiku. Jednak w chwili, gdy miał opuścić gabinet drzwi zachrobotały.</p>
<p class="MsoNormal">- Nareszcie – mruknął. Odwrócił się i zobaczył znajomą sylwetkę. Łagodny uśmiech przemknął po jego twarzy. – Wszystko załatwione?</p>
<p class="MsoNormal">- Tak, mamy go – usłyszał cichą odpowiedź.</p>
<p class="MsoNormal">Gęsicki nawet nie próbował ukrywać, jak bardzo cieszy go ta wiadomość.</p>
<p style="text-align:center;" class="MsoNormal" align="center">***</p>
<p class="MsoNormal">- Janek, ktoś dzwoni – rzucił nagle radny Rabin, spełznąwszy z opasłego fotela.</p>
<p class="MsoNormal">Jan Rakieta z trudem podniósł się z niewygodnego materaca, na którym sypiał od kilku dobrych dni, odkąd młodzi krakowscy p.o. działacze spalili mu mieszkanie. Szybko omiótł wzrokiem malutki pokoik. Jego wierny przyjaciel, radny Rabin trzymał w ręku czarną słuchawkę zabytkowego telefonu.</p>
<p class="MsoNormal">- Do mnie? – zapytał niemrawo poseł. Rabin nic nie odpowiedział, tylko podał przyjacielowi słuchawkę.</p>
<p class="MsoNormal">- Tak?</p>
<p class="MsoNormal">Poseł Rakieta szerzej otworzył oczy. Nagle strasznie pobladł. Jego oddech zwolnił. Ręka w której trzymał słuchawkę coraz bardziej drżała. Drugą przyłożył do suchych ust, próbując zasłonić twarz. Na oczach malowało się przerażenie. Po chwili Rabin usłyszał w słuchawce tętniący sygnał zajętości. Lecz Rakieta wciąż nie opuszczał ręki. Radny z niepokojem spojrzał na swojego kompana.</p>
<p class="MsoNormal">- Jasiu?</p>
<p class="MsoNormal">- Mają ją. Mają Kelly – odparł pustym głosem Rakieta.</p>
<p class="MsoNormal">- Kto? – Rabin w jednej chwili wyprostował się.</p>
<p class="MsoNormal">- Dobro.</p>
<p class="MsoNormal">Rabin tylko przełknął ślinę i spojrzał w zabrudzone okno. Padał rzęsisty deszcz.</p>
<p style="text-align:center;" class="MsoNormal" align="center">***</p>
<p class="MsoNormal">Tymczasem minister Dobro, jak każdego dnia, spędzał wolne chwile na Rakowieckiej słuchając Beethovena. Swój gabinet miał tuż obok cel więźniów politycznych. Za każdym razem gdy przychodził do więzienia, rozsiadał się w swoim skórzanym fotelu i nastawiał któryś z utworów Mistrza. Wcześniej zawsze otwierał drzwi na oścież. Uwielbiał, gdy te wiedeńskie nuty mieszały się z jękami torturowanych więźniów. Suma tych dźwięków tworzyła niezwykłą wręcz symfonię – morze nut, w którym Dobro uwielbiał się pławić.</p>
<p class="MsoNormal">- Nowe dokumenty, panie ministrze – rzekł nieśmiało jeden z funkcjonariusz, stając obok Dobry.</p>
<p class="MsoNormal">Dobro rozpiął najwyższy guzik białej, wykrochmalonej koszuli i chwycił plik dokumentów. Otworzył pierwszy z góry – zaczął przeglądać. Kochał to robić. Przeglądał daty, opisy, życiorysy, spoglądał na zdjęcia, rozczytywał się w donosach – a wszystko to w majestatycznej aurze Beethovena.</p>
<p class="MsoNormal">-Zostaw mnie samego – rzekł zimnym głosem minister, a funkcjonariusz pospiesznie opuścił gabinet.</p>
<p class="MsoNormal">Po kilku chwilach przed jego oczami wylądowała najnowsza teczka, którą otrzymał. Minister, spokojnie, jakby przeglądając stare dokumenty, które przy silniejszym dotyku mogłyby się rozpaść, uchylił okładkę teczki.</p>
<p class="MsoNormal">- A więc wreszcie jesteś, moja droga - szepnął pod nosem a po jego twarzy przemknął złowieszczy uśmiech. W tle wciąż grał Beethoven.</p>
<p style="text-align:center;" class="MsoNormal" align="center">***</p>
<p class="MsoNormal">- Jeśli nie zrezygnuje z polityki - zrobią jej krzywdę - rzekł nerwowo Rakieta, w biegu ubierając płaszcz.</p>
<p class="MsoNormal">- Jesteś pewien, że to on? - zapytał radny Rabin, podążając za posłem.</p>
<p class="MsoNormal">- To musi być on. A kto inny? - powiedział Jan nawet nie odwracając się do Jarosława. - Tak, to na pewno on. Tylko on jest do tego zdolny.</p>
<p class="MsoNormal">- Co teraz?</p>
<p class="MsoNormal">- Jedziemy do TVMu. Natychmiast - rzekł pośpiesznie Rakieta, szukając czegoś w komodzie - Muszę wygłosić orędzie! - dodał i zarzucił kapelusz z ostrym rondem na głowę, po czym opuścił dom radnego.</p>
<p style="text-align:center;" class="MsoNormal" align="center">***</p>
<p class="MsoNormal">W redakcji TVM życie toczyło się jak zwykle. W newsroomie panowała burza związana z kolejnym niepokojącym oświadczeniem premiera. Tymczasem w pokoju obok redaktor Zimowski spokojnie popijał kawę i oglądał swój ostatni występ na antenie. Stojący obok - początkujący reporter stacji również przyglądał się występowi mentora.</p>
<p class="MsoNormal">- Pięknie Pan wypadł, panie redaktorze Zimowski - pisnął reporter cienkim głosem.</p>
<p class="MsoNormal">- He he - zaśmiał się zwyczajowo Zimowski i dopiwszy ostatni łyk kawy, odwrócił się do swojego ucznia - Wiem. Tak sobie pomyślałem, pracujesz już tu trochę. W sumie możesz do mnie mówić Zimo.</p>
<p class="MsoNormal">- Dziękuje, panie redaktorze! Tzn. Zimo! - zapiał reporter.</p>
<p class="MsoNormal">- Luz. A teraz przynieś mi kawę. Skończyła mi się - rzekł bez entuzjazmu doświadczony dziennikarz.</p>
<p class="MsoNormal">Reporter w mgnieniu oka wyskoczył z pokoiku, żeby przyrządzić nową kawę swojemu nauczycielowi a sam Zimowski wrócił do oglądania programu ze swoim udziałem. Właśnie uśmiechał się słysząc kolejny swój błyskotliwy żart, kiedy usłyszał walenie do drzwi. Początkowo nie zareagował, ale kiedy łomot nabrał bardziej irytującego wyrazu leniwie stoczył się z fotela, na którym siedział i otworzył drzwi.</p>
<p class="MsoNormal">- Co znowu? - mruknął pod nosem, ale po chwili zobaczył, kto stoi za drzwiami - Poseł Rakieta?</p>
<p class="MsoNormal">Rakieta rzucił szybko płaszcz i kapelusz na jedno z biurek stojących w pokoiku. Przyklepał zmierzwiony włos i wyciągnął Zimowskiego z pokoju.</p>
<p class="MsoNormal">- Muszę wygłosić orędzie! - wysapał. Zimowski nieco zblazowany podrapał się za uchem i zmierzył posła Rakietę od stóp do głów.</p>
<p class="MsoNormal">- Spox - rzekł młodzieżowo - Zawsze służymy opozycji czasem antenowym. Pójdzie Pan Poseł za mną. Tylko bez patosu proszę - rzucił, gdy mijali właśnie studio, w którym jedna z reporterek płakała nad losem jakiejś bardzo biednej rodziny.</p>
<p class="MsoNormal">Już po chwili poseł Rakieta siedział na foteliku w czyściutkim blueboxie, czekając aż redaktor Zimowski da mu znak, że może mówić. Trwało to chwilę, ale w końcu zaczął przemawiać. Przemawiał dobrych kilka minut a redaktor Zimowski wyraźnie znudzony mową posła już miał zamiar iść po kolejną kawę, kiedy nagle zamarł.</p>
<p class="MsoNormal">- ...dlatego właśnie odchodzę z polityki. Nie będę kandydował ani do Sejmu, ani do Senatu. Z żadnej partii. Odchodzę... - rzekł Rakieta dygocąc. - To już właściwie koniec. Jednak jeśli mogę to chciałem - spojrzał na Zimowskiego a ten kiwnął głową - Chciałem przy okazji mojej rezygnacji zwrócić uwagę na los Afryki. Od wielu wieków ten kontynent cierpi nieustanne katusze. Począwszy od ery kolonialnej, kiedy to... - zaczął mówić poseł, jednak w tej chwili przerwał mu Zimowski - w słuchawce usłyszał, że na antenie leci już blok reklamowy.</p>
<p class="MsoNormal">- He he... - zaśmiał się Zimo - ale z Pana kłamczuszek, miało być bez patosu.</p>
<p class="MsoNormal">W tej samej chwili Leszek Gęsicki, oglądając program TVM uśmiechał się szeroko. Kobieta siedząca u jego boku również uśmiechała się, choć mniej wyraźnie. Gęsicki przywołał pstryknięciem jednego z oficerów BOR.</p>
<p class="MsoNormal">- Sprowadź tu Rakietę. W trymiga! - ryknął władczo.</p>
<p style="text-align:center;" class="MsoNormal" align="center">***</p>
<p class="MsoNormal">Tymczasem w więzieniu na Rakowieckiej wciąż grał Beethoven. Dobro popijał czerwone wino i przeglądał akta jednej ze spraw. Kilkanaście metrów dalej w jednej z cel, słychać było cichy płacz kobiety. Kobieta przebywała w jednej celi z Grzesiem Odpieralskim, jednak twarz skrywała w cieniu więziennej kazamaty.</p>
<p class="MsoNormal">- Nie martw się, będzie lepiej. Skończą się te okrutne czasy - rzekł Grzesiu, okrywając zziębniętą kobietę kocem.</p>
<p class="MsoNormal">Kobietę przywiozło XYZ poprzedniego dnia w nocy. Od tamtej pory jednak nie odezwała się ani słowem. Ponoć sam Dobro interesował się jej sprawą, jednak nadzorca od chwili jej przybycia nie pojawił się w celi ani razu. Odpieralski myślał, że to ktoś z opozycjonistów. Zbliżył się do kobiety, podając jej resztę wody, którą zachował na później. Kobieta drżącymi rękami chwyciła metalowy kubek z wodą. Wzięła dwa łyki, o mało nie krztusząc się.</p>
<p class="MsoNormal">- Kim jesteś? - zapytał ciepłym głosem Grześ Odpieralski. Kobieta jednak milczała. - Jesteś z opozycji? Powiedz, proszę...</p>
<p class="MsoNormal">Nagle były sekretarz zamilkł. Przejeżdżająca ulicą ciężarówka przez chwilę oświetliła twarz kobiety. Odpieralski spojrzał raz jeszcze na tą bladą twarz. Nie mógł uwierzyć.</p>
<p class="MsoNormal">- Daria? - rzekł. - Daria Gęsicka?</p>
<p style="text-align:center;" class="MsoNormal" align="center">***</p>
<p class="MsoNormal">Jan Rakieta był prowadzony długim korytarzem przez oficerów BOR w kierunku gabinetu Pana Prezydenta. Wreszcie stanął przed ogromnymi dębowymi drzwiami i jeden z ochroniarzy otworzył gabinet. Rakieta postąpił parę kroków do przodu. Obok kominka, w cieniu stała zgarbiona postać prezydenta.</p>
<p class="MsoNormal">- Jesteś Jasiu - rzekł Leszek Gęsicki, nie odwracając się. - Czekałem na Ciebie.</p>
<p class="MsoNormal">- Gdzie jest Kelly?! - krzyknął Rakieta, zbliżając się do Prezydenta.</p>
<p class="MsoNormal">- Spokojnie, spokojnie - odparł Gęsicki, wciąż grzejąc ręce przy trzaskających płomieniach - Wiesz... - rzekł, odwracając się - zawsze ci zazdrościłem. Inteligencji, błyskotliwości, kariery, poważania. Zawsze. W wielu wypadkach to ty byłeś górą - i ja to czułem. Szczególnie przez ostatnie lata. Nie miałeś szacunku dla mnie, Jasiu, nie miałeś szacunku.</p>
<p class="MsoNormal">- Ale... - powiedział cicho Rakieta, ale Gęsicki uciszył go ręką.</p>
<p class="MsoNormal">- Ale dziś widzę ciebie - pokonanego. Widzę ciebie na kolanach - i nie powiem - czuję satysfakcję. Tak - myślę, ze to satysfakcja. A może nawet radość. Koniec Rakiety - jak słodko to brzmi. Upadek! Upadek Rakiety! Ha! Jeszcze cudowniej.</p>
<p class="MsoNormal">- Gdzie jest Kelly? - raz jeszcze zapytał poseł.</p>
<p class="MsoNormal">Gęsicki uśmiechnął się delikatnie. Odszedł od kominka i otworzył drzwi od bocznego pokoiku. Za drzwiami, w jednym ze swoich kapeluszy stała ona - Kelly - piękna jak zawsze. Rokicie zaszkliły się oczy.</p>
<p class="MsoNormal">- Oto ona - syknął prezydent.</p>
<p class="MsoNormal">- Kelly! - krzyknął Rakieta, pobiegł w kierunku żony i chciał rzucić się jej w ramiona, lecz ona w ostatniej chwili usunęła się. Jan Rakieta zdezorientowany upadł na ziemię. - Kelly? Kelly?!</p>
<p class="MsoNormal">Lecz Kelly nie słuchała go. Minęła swojego męża i stanęła u boku prezydenta Gęsickiego. On tylko uśmiechnął się raz jeszcze złowieszczo.</p>
<p class="MsoNormal">- Teraz jestem z nim - rzekła zdecydowanie, patrząc Janowi w oczy. Rakieta nie mógł uwierzyć, próbował wstać, lecz był tak wyczerpany, iż nie potrafił.</p>
<p class="MsoNormal">- Jak to... - próbował zapytać, lecz słowo grzęzły mu w gardle.</p>
<p class="MsoNormal">- To była gra, Jasiu! Gra! Nie było żadnego porwania! Chciałem tylko, żebyś zrezygnował z polityki. A Kelly mi w tym pomogła. Ba! Doradzała mi! Za jej namową wyrzuciłem z pałacu Darię, za jej namową odstawiliśmy całą tą szopkę! Już od pół roku planowaliśmy to wszystko. A ty - ty, mój kochany naiwny romantyku - dałeś się nabrać! Ha ha ha! - zaśmiał się prezydent szyderczo.</p>
<p class="MsoNormal">- Nie! - krzyknął Rakieta - To niemożli...- nie zdołał jednak dokończyć, jeden z oficerów BORu uderzył go czymś ciężkim w głowę. Rakieta padł na ziemię nieprzytomny. Gdy inni BORowcy wynosili ciało Rakiety z gabinetu Leszek Gęsicki raz jeszcze spojrzał na swoją piękną doradczynię.</p>
<p class="MsoNormal">- Udało się - rzekł a Kelly kiwnęła z aprobatą i położyła głowę na ramieniu Prezydenta.</p>
<p style="text-align:center;" class="MsoNormal" align="center">***</p>
<p class="MsoNormal">Tej samej nocy, gdy Leszek Gęsicki właśnie brał prysznic Kelly Rakieta jeszcze siedziała w swoim gabinecie w Pałacu. Wstała zza biurka i rozejrzawszy się, czy nie ma nikogo w pobliżu, zamknęła drzwi. Wyciągnęła z kieszeni telefon i wykręciła numer.</p>
<p class="MsoNormal">- Halo? - rzekł mężczyzna, odbierając telefon od Kelly. Właśnie był w USA, na zgrupowaniu swojej drużyny z Wrocławia.</p>
<p class="MsoNormal">- Wszystko załatwione. Jestem doradczynią Prezydenta. Rakieta załatwiony - rzekła szeptem Kelly.</p>
<p class="MsoNormal">Mężczyzna przyjął wiadomość z uśmiechem. Kelly jednak wciąż wydawała się zdenerwowana.</p>
<p class="MsoNormal">- Wspaniale. A więc wszystko zgodnie z planem. Mój mocodawca będzie bardzo zadowolony. Teraz muszę już kończyć. Do usłyszenia niebawem - usłyszała niski głos w słuchawce. Rozłączył się.</p>
<p class="MsoNormal">Kelly siedziała jeszcze chwilę w gabinecie, trzymając w rękach telefon. Po chwili wstała i wyszła z gabinetu, zostawiając krótką notkę Prezydentowi.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[The Hunt for Red October]]></title>
<link>http://jakubpawlowicz.wordpress.com/2007/05/29/the-hunt-for-red-october/</link>
<pubDate>Tue, 29 May 2007 17:56:00 +0000</pubDate>
<dc:creator>Jakub Pawlowicz</dc:creator>
<guid>http://jakubpawlowicz.wordpress.com/2007/05/29/the-hunt-for-red-october/</guid>
<description><![CDATA[I&#8217;ve recently finished reading &#8220;The Hunt for Red October&#8221;. For the first time in E]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>I've recently finished reading "The Hunt for Red October". For the first time in English, but at least 10th time overall. You may wonder what's in reading the same book over and over again, but "The Hunt..." is really unusual action&#38;adventure book. It have quite complex plot line so many facts just fade away in memory just after I read it - what a pleasure to discover them once again the next time I read the book.<br />
The next great thing - every character have their own personality described in a very detailed way, some facts overlaps each other in different parts of book revealing more and more information.<br />
No wonder reading it is very entertaining and I come to it over and over again. If you have a chance, grab and read it on the first occassion - it's worth the time spent.</p>
<p>Yesterday I bought a movie (with Sean Connery!) on iTunes, but have time to watch first hour only - so far is really great!</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Come back...]]></title>
<link>http://dawidof.wordpress.com/2006/12/18/come-back/</link>
<pubDate>Mon, 18 Dec 2006 20:06:02 +0000</pubDate>
<dc:creator>dawidof</dc:creator>
<guid>http://dawidof.wordpress.com/2006/12/18/come-back/</guid>
<description><![CDATA[As I see, I don&#8217;t have much time to write this blog - the last note I put here a month ago!
No]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>As I see, I don't have much time to write this blog - the last note I put here a month ago!</p>
<p>Now, I'll try writing some words often...</p>
<p>So, we had referendum in our Poland. As everybody thought (and knows), the big winner is PO! But it was a month ago, so I don't wirte about it more. It's only one things, which Imust write about this referendum - it isn't good for us; we have only more problems. Our politician, which we have in government don't try to discus witch other people, which we'd just chosen.</p>
<p>In other hand, we have only new problems with our politician. One of them (Mr. Giertych) were in Młodzież Wszechpolska - it something like Hitlerjugend... Other - were sexual molest a wemen in his party (Samoobrona), and as everything finger that in this case were involve Mr Andrzej Lepper, the leader of this party... But polish people don't have to see any more "Sexgate", or any other "...-gate"; we don't have more problems... We want to live in Europe, we want to earn more money - thats all!</p>
<p>Is this too much???</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Referendum in Poland!]]></title>
<link>http://dawidof.wordpress.com/2006/11/12/referendum-in-poland/</link>
<pubDate>Sun, 12 Nov 2006 19:33:26 +0000</pubDate>
<dc:creator>dawidof</dc:creator>
<guid>http://dawidof.wordpress.com/2006/11/12/referendum-in-poland/</guid>
<description><![CDATA[Today we have a local referendum in all Poland. I think that 40-45 percent of people went to vote.
O]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Today we have a local referendum in all Poland. I think that 40-45 percent of people went to vote.</p>
<p>Of course  they say that they don't vote on PiS (Law and Justice, in English), but I think then most of them do that.</p>
<p>Unfortunately... I don't like PiS. Especialy his leaders, like Kaczyński (our President), or any other from this party. I must say that we don't have any choice, because ther other big party in Poland is PO - but I don't see any special differencies with them.</p>
<p>Whatever we do, it don't be good for our country...</p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
