<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>polacy-za-granica &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/polacy-za-granica/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "polacy-za-granica"</description>
	<pubDate>Sat, 11 Oct 2008 05:57:58 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Polactwo, Polaczkowie, chamstwo]]></title>
<link>http://opiekunogrodow.wordpress.com/?p=86</link>
<pubDate>Tue, 07 Oct 2008 18:30:05 +0000</pubDate>
<dc:creator>opiekun ogrodów</dc:creator>
<guid>http://opiekunogrodow.pl.wordpress.com/2008/10/07/polactwo-polaczkowie-chamstwo/</guid>
<description><![CDATA[Przyzwyczailiśmy się, że cham to człowiek prymitywny, w kufajce, typ spod budki z piwem, brutal,]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Przyzwyczailiśmy się, że cham to człowiek prymitywny, w kufajce, typ spod budki z piwem, brutal, dresiarz z kijem bejsbolowym albo z innym rekwizytem, człowiek bez ogłady, o niskiej, a właściwie zerowej kulturze osobistej. Tymczasem będąc w ostatni weekend w Wilnie przypomniałem sobie o zupełnie innej kategorii chama - nieco zapominanej, albo o której mówi się wyjątkowo rzadko, a jeśli już to cicho czy to ze względów konformistycznych, czy z powodu jakiegoś lęku, że być może sami w sobie dostrzegamy, jakąś cząstkę owego chama, w sobie albo w swoich bliskich, znajomych, przyjaciołach. Ten cham, o którym pisać i mówić głośno nie wypada to człowiek o inteligentnym wyrazie twarzy, wykształcony, ubrany gustownie, elokwentny, po którym znać obycie w świecie. Ale jednocześnie jest w nim coś, co wskazywałoby na to, że nie bardzo chce albo nie bardzo potrafi liczyć się z uczuciami innych. To typ, który nie zważając na innych będzie zachowywał się nad wyraz głośno, nie myśląc o tym, czy to komuś obok nie przeszkadza. Ale przejdźmy od ogólnych rozważań do szczegółów. Zdarzyło mi się razem ze znajomymi jeść obiad w pewnej restauracji na wileńskiej Starówce. Obok nas siedzieli Anglicy - małżeństwo - stonowani, skromni, kulturalni ludzie, z drugiej strony grupa młodych Litwinek, a za nami grupa Polaków - dwa małżeństwa, babcia i dzieci. Najgłośniejsi byli oczywiście panowie - rubaszne salwy śmiechu zagłuszały wszystko i wszystkich wokół, nie obyło się też bez żartów z "prymitywnych wyborców PiSu" - skąd pomysł, by w podziemiach zabytkowej kamienicy o łukowych sklepieniach rozmawiać o PiSie doprawdy nie wiem. Im żart prymitywniejszy, choć wypowiedziany z inteligentną intonacją, tym głośniejsze wybuchy śmiechu małżonek; rozkapryszone dzieci głośnym krzykiem zaznaczające swoją obecność; i przeogromna radość babci, że wnuki i dzieci tak dobrze się bawią. Tylko od czasu do czasu w stronę towarzystwa zerkali zniesmaczeni goście i przemykające od czasu do czasu kelnerki. Być może w samym głośnym zachowaniu - jeśli spowodowane jest pewną dawką alkoholu - nie ma nic złego, ale z zachowań owych osób biła jakaś arogancja, niezauważanie obecności innych, otwarte lekceważenie, by nie powiedzieć pogarda. Ot takie zwyczajne zachowanie przedstawicieli polskiej upper middle class - ludzi dobrze sytuowanych, wykształconych, inteligentnych. Niczego nie uogólniam, ale już nie po raz pierwszy spotykam się z podobnymi zachowaniami reprezentantów tej grupy. I nie cieszy mnie wcale to, że być może Anglicy, Niemcy, Francuzi zachowują się podobnie. Punktem odniesienia nie może być mierność, nawet jeśli pochodzi z Europy Zachodniej. Punktem odniesienia niech będzie raczej empatia, kultura osobista i normy etyczne.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[nazwisko]]></title>
<link>http://bezsensu.wordpress.com/?p=23</link>
<pubDate>Fri, 01 Feb 2008 15:26:01 +0000</pubDate>
<dc:creator>bik3r</dc:creator>
<guid>http://bezsensu.pl.wordpress.com/2008/02/01/nazwisko/</guid>
<description><![CDATA[Dzwonię służbowo do pani o nazwisku Piklowicz (zmienione, bo służbowo dzwoniłem)  mieszkające]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><b>Dzwonię służbowo do pani o nazwisku Piklowicz (zmienione, bo służbowo dzwoniłem) </b><b> mieszkającej w Stanach</b><b>. Odbiera jakiś koleś, ja się przestawiam, i proszę do telefonu panią Piklowicz. Na to pan mówi:</b></p>
<p>- Her name is Piklouiz!</p>
<p>- Oh, I apologize - odpowiadam.</p>
<p>A pan na to:</p>
<p>- No worries, it's difficult to pronounce correctly.</p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
