<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>podlasie &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/podlasie/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "podlasie"</description>
	<pubDate>Sat, 19 Jul 2008 17:17:18 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Nawałnica powoli odeszła na Wschód...]]></title>
<link>http://mminiszewski.wordpress.com/?p=103</link>
<pubDate>Sat, 12 Jul 2008 22:46:32 +0000</pubDate>
<dc:creator>Mirosław Miniszewski</dc:creator>
<guid>http://mminiszewski.wordpress.com/?p=103</guid>
<description><![CDATA[12 lipca nad Podlasiem, w okolicach Krynek, przeszła nawałnica z piorunami i rzęsistym deszczem. ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;">12 lipca nad Podlasiem, w okolicach Krynek, przeszła nawałnica z piorunami i rzęsistym deszczem. Burzowy front nacierał powoli, niemrawo pchając przed sobą masy parnego, ciężkiego powietrza. Gęste chmury zawisły nad horyzontem ukazując piękne przedstawienie - nisko zawieszone formowały się w sine kłębowisko, budząc mieszaninę strachu i fascynacji. W jednym miejscu wydawało się, że tworzy się trąba powietrzna, bowiem granatowy obłok, niczym porwany lej, zdawał się dotykać ziemi. Cisza przed gwałtownym atakiem ściany deszczu była wręcz złowroga.  Kiedy pierwsze wielkie i ciepłe krople zaczęły  uderzać w grunt, powiał rześki wiatr przynosząc długo oczekiwany chłód. Oddech znów dawał wytchnienie. Ziemia parowała.</p>
<p style="text-align:justify;">Centrum frontu przeszło kilka kilometrów dalej, intensywną sinością pobudzając wyobraźnię obserwatora. Ciemny i grzmiący twór burzowy zawisł na długo nad Białorusią i do późnych godzin wieczornych, aż do zapadnięcia zmroku, mieniące się czerwienią błyski rozświetlały wschodnie niebo, a stłumione grzmoty pełzały wśród łąk i lasów. Powoli i nieśpiesznie burza powędrowała dalej na Wschód...</p>
<p style="text-align:justify;">Oto kilka fotografii tego zjawiska.</p>
<p style="text-align:justify;">
<p style="text-align:justify;">
<p><a href="http://mminiszewski.wordpress.com/files/2008/07/dsc01130.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-102" src="http://mminiszewski.wordpress.com/files/2008/07/dsc01130.jpg" alt="" width="450" height="600" /></a></p>
<p><!--more--></p>
<p><a href="http://mminiszewski.wordpress.com/files/2008/07/dsc01129.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-101" src="http://mminiszewski.wordpress.com/files/2008/07/dsc01129.jpg" alt="" width="450" height="600" /></a></p>
<p><a href="http://mminiszewski.wordpress.com/files/2008/07/dsc01123.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-100" src="http://mminiszewski.wordpress.com/files/2008/07/dsc01123.jpg" alt="" width="450" height="600" /></a></p>
<p><a href="http://mminiszewski.wordpress.com/files/2008/07/dsc01117.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-99" src="http://mminiszewski.wordpress.com/files/2008/07/dsc01117.jpg" alt="" width="600" height="450" /></a></p>
<p><a href="http://mminiszewski.wordpress.com/files/2008/07/dsc01109.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-98" src="http://mminiszewski.wordpress.com/files/2008/07/dsc01109.jpg" alt="" width="600" height="450" /></a></p>
<p><a href="http://mminiszewski.wordpress.com/files/2008/07/burza6.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-105" src="http://mminiszewski.wordpress.com/files/2008/07/burza6.jpg" alt="" width="450" height="600" /></a></p>
<p><a href="http://mminiszewski.files.wordpress.com/2008/07/burza7.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-106" src="http://mminiszewski.wordpress.com/files/2008/07/burza7.jpg" alt="" width="450" height="600" /></a></p>
<p><a href="http://mminiszewski.wordpress.com/files/2008/07/burza8.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-107" src="http://mminiszewski.wordpress.com/files/2008/07/burza8.jpg" alt="" width="600" height="450" /></a></p>
<p><a href="http://mminiszewski.wordpress.com/files/2008/07/burza9.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-108" src="http://mminiszewski.wordpress.com/files/2008/07/burza9.jpg" alt="" width="450" height="600" /></a></p>
<p><a href="http://mminiszewski.wordpress.com/files/2008/07/burza11.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-109" src="http://mminiszewski.wordpress.com/files/2008/07/burza11.jpg" alt="" width="600" height="450" /></a></p>
<p><a href="http://mminiszewski.wordpress.com/files/2008/07/burza22.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-110" src="http://mminiszewski.wordpress.com/files/2008/07/burza22.jpg" alt="" width="600" height="450" /></a></p>
<p><a href="http://mminiszewski.wordpress.com/files/2008/07/burza33.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-111" src="http://mminiszewski.wordpress.com/files/2008/07/burza33.jpg" alt="" width="600" height="450" /></a></p>
<p><a href="http://mminiszewski.wordpress.com/files/2008/07/burza44.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-112" src="http://mminiszewski.wordpress.com/files/2008/07/burza44.jpg" alt="" width="450" height="600" /></a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Mity modernizacji ]]></title>
<link>http://mminiszewski.wordpress.com/?p=59</link>
<pubDate>Tue, 01 Jul 2008 21:33:24 +0000</pubDate>
<dc:creator>Mirosław Miniszewski</dc:creator>
<guid>http://mminiszewski.wordpress.com/?p=59</guid>
<description><![CDATA[Jeśli nie damy się omamić prorokom bezwzględniej modernizacji, mamy szansę uczynić nasz region]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;">Jeśli nie damy się omamić prorokom bezwzględniej modernizacji, mamy szansę uczynić nasz region przyjaznym człowiekowi miejscem normalnego życia. Być może, kiedy skończy się już ropa oraz inne paliwa kopalne i mieszkańcy metropolii dostrzegą to, co zrobili ze swoim otoczeniem, nasze prawnuki będą nam dziękować za to, że utrzymywaliśmy to miejsce w „cywilizacyjnej zapaści”.</p>
<p style="text-align:justify;"><a href="http://mminiszewski.wordpress.com/files/2008/07/biebrza_swit.jpg"><img class="aligncenter size-medium wp-image-86" src="http://mminiszewski.wordpress.com/files/2008/07/biebrza_swit.jpg?w=300" alt="" width="586" height="435" /></a></p>
<p style="text-align:justify;"><em>Fot. Mirosław Miniszewski. Biebrzański świt, 6 czerwca 2008, 3.30 rano. Teraz panuje tu błoga cisza. Ale pod wieczór turystyczna stonka obsiądzie okolice w oczekiwaniu na pojawienie się łosi. W tym miejscu parkuje niejednokrotnie ok. 30 samochodów i przebywa ok. 100 osób. Pytanie: komu są potrzebni turyści nad Biebrzą?</em></p>
<p style="text-align:justify;">
<p style="text-align:justify;">
<p style="text-align:justify;">„Kuriozum cywilizacyjne. Struktura agrarna z XVIII wieku. System osadniczy z XIX wieku”. W ten sposób opisuje nasz region Dariusz Śmiejkowski, publicysta poznańskiego pisma „Metropolia” (nr 12/2007, str. 39) w artykule pt. „Punkt, sieć, koncentracja – o potrzebie metropolitaryzmu polskiego”.  Autor przedstawia wizję modernizacji, wytykając polskim władzom, że trzymają nas w zapaści cywilizacyjnej. Ściana wschodnia, z Białymstokiem włącznie, jest według niego poza klasyfikacją. Warta jest jedynie kilku krytycznych uwag. Zdaniem Śmiejkowskiego tylko wielkie i dobrze zmodernizowane miasta, połączone nowoczesną siecią autostrad i lotnisk, są w stanie wywrzeć pozytywny wpływ na region.</p>
<p style="text-align:justify;"><!--more--></p>
<p style="text-align:justify;">Autor pisze też, że w zachodnich Niemczech nie istnieje już prowincja w takiej postaci, jak u nas. Według niego jest to zaleta i należałoby takie rozwiązania naśladować. Jesteśmy w jego oczach dziurą zamieszkałą przez przegranych ludzi bez jakichkolwiek perspektyw, a polityka polskich władz skazuje nas na cywilizacyjny niebyt.<br />
Autor wspomnianego na początku artykułu zdaje się być zaślepiony wizją totalnej modernizacji. Wierzy święcie w to, że jest ona we współczesnym świecie wartością nadrzędną. Zarzuca nam XVIII-wieczną mentalność, ale nie zauważa, że to on właśnie jest oczarowany mocno nieświeżą wizją nowoczesności z czasów rewolucji przemysłowej. Wylicza różnice w PKB, podaje wskaźniki bezrobocia, snuje wizje i propozycje w tonie odkrywcy Ameryki, podczas gdy zmodernizowany świat już od dawna stosuje inne narzędzia w ocenie poziomu swojego życia.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>Produkt Krajowy Brutto to nie wszystko</strong><br />
Polska ściana wschodnia osiąga 35% PKB średniej Unii Europejskiej. Czy wzrost gospodarczy liczony procentowo mówi coś o jakości życia ludzi, którzy go osiągają? Wizja modernizacji, którą są owładnięci ludzi pokroju autora poznańskiego pisma, wydaje się być tak samo archaiczna, jak rzekome podlaskie techniki uprawy roli. Jeszcze w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku rzeczywiście obliczano wzrost gospodarczy traktując wodę i powietrze jako niezbywalne, nieskończone dobra o wartości zerowej. Dzisiaj wiadomo, że oceny te były naiwne. Wielkie metropolie ponoszą koszty, których Śmiejkowski nie wymienia. Zatrute powietrze, tłok, korki, choroby cywilizacyjne, kontrasty społeczne. Warszawa, oceniana przez niego jako miasto najlepiej rozwinięte w naszym kraju, jest pełna brudu, smrodu i rozkładających się za życia żebraków na Dworcu Centralnym. Panujące tam tempo wyczerpuje nawet najodporniejszych. Dla wielu jedynym sposobem gwarantującym funkcjonowanie na rynku pracy jest rutynowe przyjmowanie leków antydepresyjnych.<br />
Inne metropolie europejskie borykają sie z podobnymi problemami, jak nasza stolica. Ci, którzy mieszkają lub mieszkali na przykład w Londynie, a jest wśród nich wielu białostoczan, doskonale wiedzą jakie patologie i kloaki kryje to miasto w swoich zakamarkach. Takich zjawisk w Białymstoku póki co nie ma.<br />
Wszystko ma swoje koszty. Modernizacja również. Podawanie Produktu Krajowego Brutto, jako wyznacznika rozwoju cywilizacyjnego zakłamuje wizję rzeczywistości. Śmiejkowski zdaje się wierzyć w to, że im bardziej nowoczesne miasto, tym szczęśliwsi są mieszkający w nim ludzie. Tylko dlaczego krajem odnotowującym największą liczbę samobójstw w Europie jest Dania, jedno z najbogatszych i najnowocześniejszych państw świata, które w 2005 roku osiągnęło dochód roczny w wysokości blisko 51 tys. dolarów na osobę?</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>Modernizacja wychodząca bokami</strong><br />
Co jest coś ważniejszego niż procenty wzrostu gospodarczego? Wszyscy się zgodzimy chyba na to, że coś takiego istnieje, nawet jeśli publicyści poznańskich czasopism o tym zapomnieli. Zanim wyliczymy walory życia na prowincji, warto uświadomić sobie, że negatywna ocena Dariusza Śmiejkowskiego, który uważa, że mamy na Podlasiu XVIII-wieczne rolnictwo i XIX-wieczne osadnictwo jest, delikatnie ujmując, wyssana z palca. Jeśli naszą tradycyjną, drewnianą zabudowę i zadbane, czyste gospodarstwa porównać choćby z tymi na Mazowszu, to wygrywamy choćby estetyką. Być może nasze osadnictwo jest po prostu zgodne z naturą, a rolnictwo optymalne dla prowadzonego przez nas trybu życia. Coś sprawia, że funkcjonujemy dosyć dobrze bez sieci autostrad, lotnisk i zionących truciznami fabryk. Po drugie, jeśli teza owa jest prawdziwa, to dlaczego jak muchy do miodu ciągną tutaj warszawiacy chcący zakupić siedliska, na których zamierzają spędzać wakacje i emeryturę? Dlaczego w weekendy na podlaskiej prowincji większość samochodów to  te z warszawskimi rejestracjami? Widać są walory tego regionu, których dziennikarz „Metropolii” nie jest świadomy. Być może owi warszawiacy wiedzą coś, czego Śmiejkowski jeszcze nie wie – modernizacja, gdy przychodzi już na dobre, wychodzi ludziom bokami.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>Prawdziwe wartości prowincji</strong><br />
1) Naturalny rytm dobowy zamiast pracy w korporacji do od 9:00 do 23:00. Może i w wielkich miastach zarabia się więcej, ale każdy kto tego spróbował, wie że oznacza to praktycznie koniec prywatnego życia. 2) Kontakt naturą zamiast godzinnej drogi do pracy. Rozrywka, która zaczyna być coraz bardziej popularna wśród mieszkańców metropolii to słuchanie książek w wersji audio, które pozwalają na twórcze wykorzystanie czasu w drodze do korporacji. Kto ma w Warszawie tylko godzinę drogi do pracy, ten jest w dobrej sytuacji.  3) Zdrowa żywność w o wiele niższej cenie niż tzw. ekologiczne produkty z hipermarketów. 4) Zachowane struktury rodzinne zamiast wyobcowania mieszkańców nowoczesnych osiedli otoczonych murem. 5) Niedziela u rodziny na wsi zamiast wiadomości SMS na święta. 6) Przede wszystkim czas wolny. Bezcenny wobec wizji pracy czternaście godzin na dobę siedem dni w tygodniu. Może to prowokacyjne, co napiszę, ale człowiek nie jest z natury stworzony do pracy najemnej. Kultura, cywilizacja, w pozytywnym tego słowa znaczeniu, wytwarza się tylko tam, gdzie wolni ludzie dysponują odpowiednią ilością wolnego czasu. To, co oferuje nam zmodernizowana, wielka metropolia, jest w pewnym sensie tylko formą nowoczesnego niewolnictwa. Technologia, która w założeniu twórców rewolucji przemysłowej z XVIII wieku miała nas wyzwolić od trudu pracy, stała się kolejną pułapką, w której uwięziliśmy sporą część człowieczeństwa. Dłuższe życie dzięki technologiom medycznym, dłuższa praca dzięki oświetleniu i klimatyzacji, większa mobilność dzięki transportowi, w finale większy produkt. Czy ktoś ma odwagę dzisiaj głośno zapytać jaki jest sens tego wszystkiego?<br />
Dużą część roku spędzam na wsi, koło Krynek. Często mam gości z Polski i zagranicy. Kiedy wieczorem wychodzimy na werandę drewnianego domku, zrazu widzę na ich twarzach niepokój, który stopniowo ustępuje miejsca spokojowi i zadziwieniu. Odkrywają coś, czego w mieście nie mają szansy doświadczyć – ciszę. Żadnych autostrad, samolotów, pociągów. Jest to coś, co sprawia, że zaczynają się zastanawiać nad swoim życiem. Bo czy życiem nazwać można bieg przez zatłoczone ulice z komórką w ręku? Funkcjonowanie w skrajnie zmodernizowanym środowisku oznacza bowiem pęd bez odpoczynku, prosto do grobu. Czas, który pozostaje do śmierci, jest już bowiem sprzedany pracodawcy i bankowi.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>Mit modernizacji</strong><br />
Mit dobrobytu jako nadrzędnej wartości został zdemaskowany już dawno. Omamieni wizją niekończącej się konsumpcji nie spostrzegliśmy, jako cywilizacja, że nie da się bez końca unowocześniać środowiska. Czy zdajemy sobie sprawę z tego, że gdy modernizacja, której Dariusz Śmiejkowski tak bardzo pragnie,  stanie się udziałem całego świata, będzie to oznaczać jego koniec? Czy tak trudno wyobrazić sobie to, że nasza planeta nie jest wiadrem bez dna, że gdzieś trzeba składować pozostałości globalnej konsumpcji? Gdzieś spaliny z autostrad muszą uchodzić, gdzieś ścieki muszą odpłynąć, a plastikowe torebki gdzieś muszą być wyrzucone. Kiedyś skończy sie przestrzeń, a mamy naprawdę coraz mniej miejsca.<br />
W tej sytuacji to, co uznawane jest dzisiaj przez rzeczników modernizacji za zapaść cywilizacyjną, już niedługo może się okazać oczywistą wartością, którą już teraz można przeliczyć. Nie chcę przez to powiedzieć, że nie mamy się rozwijać. Pragnę tylko uwrażliwić na fakt, że są inne sposoby życia i zagospodarowywania przestrzeni niż obsesyjne budowanie autostrad, lotnisk, fabryk zachodnich koncernów i półniewolnicza praca w korporacjach. Nie znaczy to też, że Podlasie jest doskonałym rajem na ziemi. Wiele jest do zrobienia, ale najważniejsze jest to, że mamy przestrzeń do działania. Jeśli nie damy się omamić prorokom bezwzględniej modernizacji, mamy szansę uczynić nasz region przyjaznym człowiekowi miejscem normalnego życia. Być może, kiedy skończy się już ropa oraz inne paliwa kopalne i mieszkańcy metropolii dostrzegą to, co zrobili ze swoim otoczeniem, nasze prawnuki będą nam dziękować za to, że utrzymywaliśmy to miejsce w „cywilizacyjnej zapaści”.
</p>
<p style="text-align:justify;">© Copyright by Mirosław Miniszewski</p>
<p style="text-align:justify;">miniszewski@onet.eu</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Białostocka metropolia to utopia!]]></title>
<link>http://mminiszewski.wordpress.com/?p=58</link>
<pubDate>Tue, 01 Jul 2008 21:31:33 +0000</pubDate>
<dc:creator>Mirosław Miniszewski</dc:creator>
<guid>http://mminiszewski.wordpress.com/?p=58</guid>
<description><![CDATA[Ostatnie tygodnie przyniosły oczekiwaną przez wielu wiadomość - Białystok ma dołączyć do eli]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;">Ostatnie tygodnie przyniosły oczekiwaną przez wielu wiadomość - Białystok ma dołączyć do elitarnego grona polskich metropolii, których ma być w sumie dwanaście. Całość projektu ma regulować ustawa. Z tego tytułu oczekiwane są fundusze na współpracę miasta i otaczających je gmin - bo to na tej idei opiera się owa idea metropolitaryzmu.<br />
<!--more--><br />
<strong>Czym jest metropolia?</strong><br />
Metropolia w tym projekcie to tzw. obszar metropolitarny, czyli według definicji gęsto zaludniona strefa składająca się z kilku lub kilkunastu miast położonych niedaleko znaczącego centrum miejskiego. Miasta te połączone są więzami funkcjonalnymi i ekonomicznymi. Miasto centralne obszaru metropolitalnego tworzy tzw. „hub” czyli centrum rozrządowe całego obszaru, przez które przebiegają wszystkie linie komunikacyjne. W tej postaci jest ów obszar głównym, wielofunkcyjnym ośrodkiem regionu, w którym skupiają się funkcje wyższego rzędu: ekonomiczne, biznesowe i administracyjne. Współcześnie uważa się, że w rozwiniętych krajach kontakty między regionami następują właśnie poprzez ich obszary metropolitalne, które pozostają ze sobą w powiązaniach komunikacyjnych i instytucjonalnych. W praktyce rozwijające się obszary metropolitalne tworzą wysoko zurbanizowane obszary zwane megalopolis, które oprócz ekonomicznego rozwoju są wylęgarnią cywilizacyjnych patologii.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>Fakty czy myślenie życzeniowe?</strong><br />
Dwie największe polskie metropolie, czyli Górnośląski Obszar Przemysłowy oraz Obszar Metropolitarny Warszawy, są tworami, które nie powstały w odgórnie zarządzonym programie, ale są efektem innych procesów. Śląska metropolia powstała na węglu, a warszawska na tym, że jest politycznym i biznesowym centrum kraju. Jeśli weźmiemy pod uwagę inne wielkie metropolie, takie jak np. niemieckie Zagłębie Ruhry, to zobaczymy, że powstały one w podobnym procesie, którego nie sposób wymusić ustawą.<br />
Czy władze Białegostoku mają sposobność do tego, aby myśleć o naszym mieście w podobny sposób? Jest to raczej dyskusyjne. Włodarze nasi liczą na prestiż i przypływ gotówki. To jest jakiś argument, ale niewystarczający. Metropolia nie tworzy się z ustawowo zagwarantowanej  definicji i strumieni środków finansowych. Tworzą ją przede wszystkim więzi między centralnym miastem a otaczającymi go gminami. nyle, że Na Podlasiu więź istnieje, ale jest ona innego rodzaju i nie będzie nigdy tworzywem metropolitaryzmu, bo jest z zasady prowincjonalna i jednocześnie wyjatkowa. Dla ludzi, którzy się tutaj nie urodzili i nie wychowali, ten związek jest widoczny i decyduje o specyfice tego regionu – jest też nigdzie indziej w Polsce nie spotykany. Białystok jest i będzie prowincją, nigdy zaś metropolią, chyba że za bardzo długi czas, jak władze zrobią wszystko, aby zniszczyć specyfikę tego wyjątkowego obszaru. W proponowanej formie, idea białostockiego metropolitaryzmu jest utopią. Jego wprowadzenie zabije naturalne więzi, ale nie zastąpi ich nowymi, bo te tworzą się przez dziesięciolecia. Bedzie to w efekcie kulturowa śmierć regonu.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>Prowincja i prowincjonalizm</strong><br />
Białostocki prowincjonalizm jest wytchnieniem tego miasta. Sprawia, że miasto to nadaje sie do życia, czego o polskich metropoliach nie sposób powiedzieć. A jego związki z niezurbanizowanymi i niezniszczonymi okolicami, gdzie funkcjonują naturalne i stabilne relacje międzyludzkie, oparte na niezmodyfikowanych i niepatologicznych procesach, są wartością, której zaślepione wizją modernizacji władze nie widzą, albo też nie chcą widzieć. Nie ma też pewności, czy sami mieszkańcy naszego regionu to dostrzegają. A to, co dzisiaj jest synonimem zacofania i nieudolności (skądinąd tylko częściowo ten pogląd da sie uzasadnić), za kilkadziesiąt lat może być bezcennym skarbem. Teraz tego nie widzimy i nawet nie ma sensu przekonywanie nikogo do tej racji. Są bowiem procesy, których większość z nas nie dostrzega, interesując się doraźnymi i motywowanymi ekonomicznie rezultatami.  Zapominają oni, jaka cenę płacą za swój status mieszkańcy współczesnych wielkich miast i metropolii. Czy tego naprawdę nie widać? Brud, smród spalin, niedająca się pić woda, zuniformizowane i nieludzkie osiedla pełne zagonionych do roboty ludzi, tysiące żebraków, zatrważająca przestępczość itd. itp. Długa jest ta lista. U nas tego  jeszcze nie ma w takim stopniu, ale bardzo sie niektórzy z nas starają o to, aby i nas tym zarazić.<br />
Wydaje się, że prawdziwym powodem tego stanu rzeczy jest to, że nikt z władz nie ma tak naprawdę koncepcji na rozwój tego miasta. Bo to, że metropolią nie jesteśmy i nie będziemy, nawet jeśli napiszą to nam w ustawie, nie oznacza, że nie mamy sie rozwijać. Tu nie chodzi przecież o utrzymywanie Białegostoku w zacofaniu, ale o takie nim kierowanie, aby skorzystać z tego co w nim cenne. Tego jednak nie chcemy dostrzec.
</p>
<p style="text-align:justify;"><a href="http://mminiszewski.files.wordpress.com/2008/07/krzyz1.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-87" src="http://mminiszewski.wordpress.com/files/2008/07/krzyz1.jpg" alt="" width="450" height="599" /></a></p>
<pre style="text-align:center;">fot. Mirosław Miniszewski - podlaski krzyż</pre>
<p style="text-align:justify;"><strong>Szał modernizacji</strong><br />
Z jakiegoś niepojętego powodu ludzie jakieś dwieście lat temu wpadli w szał realizowania idei postępu. Modernizowanie świata prowadzi jednak do jego zagłady, która nastąpi prędzej czy później. Niech nikt nie ma w tej kwestii wątpliwości – takiego tempa, bez naruszania integralności zarówno świata, jak i człowieka, nie da się utrzymać. Tu nie chodzi wcale o ekologię, która stała się dzisiaj w dużej mierze zbiornikiem wyświechtanych sloganów. Chodzi o coś więcej – o zadanie sobie  banalnego pytania: po co to wszystko? Zachowanie równowagi tak między światem przyrody a ludźmi, jak samych ludźmi między sobą, zasadza się na umiejętności samoograniczania się. Sprawności, która ma swe źródło w antyku i znakomitą kontynuację w chrześcijańskiej tradycji. Bez niej upodabniamy się do jakiegoś wirusa, którego jedynym zadaniem jest modernizować i konsumować, modernizować i konsumować... aż do końca, czyli samozagłady.<br />
Z modernizacyjnego pędu, w którego kultywowaniu spóźniliśmy się, my Polacy, o jakieś 100 lat, nie wynika nic, na czym nam dzisiaj, bogatszym o przywilej obserwowania tych, co weń weszli, powinno zależeć. Znając jego skutki powinniśmy raczej unikać go, aby chronić to, co jeszcze nam zostało do ocalenia.<br />
Kto zada sobie trud i przyjemność zarazem, aby udać się na Podlaską wieś, i kto spojrzy na nią okiem nie technokraty i inżyniera, tylko po prostu człowieka, ten dojrzy to, co jest wartością tej ziemi. Ktoś, kto to kiedykolwiek dostrzegł, wie o czym mowa. Kto nie widzi tego, i tak pewnie nie zobaczy, nawet jeśli by mu to placem wskazać. Ten świat i tak ginie i wiadomo już dzisiaj, że procesu unowocześniania nie da sie zatrzymać. Można go jednak spowolnić. Można wybrać inną drogę. Droga ku metropolii jest błędna. Nie idźmy nią.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>Za późno, ale w czas</strong><br />
I co z tego, że zbudujemy wreszcie trasę Via Baltica? Za parę miesięcy i tak litr benzyny będzie kosztować 6,50, a wciągu dwóch lat przekroczy 10 zł? Kto będzie się poruszał samochodem? Co  tego, że być może powstanie, nie wiedzieć po co i dla kogo, lotnisko? Po pierwsze, na Okęcie jest 3 godziny drogi. Po drugie, dokąd mają samoloty wozić pasażerów, do lasu? Szukajmy raczej rozwiązań nietypowych, oryginalnych. Bo te, które się nam proponuje, są wypróbowane gdzie indziej i wiadomo już, że się nie sprawdziły. Do tego potrzeba jednak czegoś więcej niż zatrudnienia agencji PR, która zaczyna od narysowania flagi z motywem zerżniętym z bandery Japońskiej Marynarki Wojennej z okresu II wojny światowej. Potrzeba także większego wysiłku intelektualnego, niż po prostu wpisania się na ustawową listę metropolii, z naiwną wiarą w magię takiej decyzji.<br />
Tu potrzebna jest miłość do tej ziemi, świadomość tego, że ani przemysł, ani agroturystyka, ani nawet transport  lotniczy i samochodowy nie są przyszłością tego regionu. Za późno na te rozwiązania. Czas jednak na inne. Pomyślmy nad nimi, zamiast zrzynać szablonowe rozwiązania pogrążonych w modernizacyjnej malignie technokratów.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Farewell to the relics of old cosmpolitan town?]]></title>
<link>http://sunrises.wordpress.com/?p=98</link>
<pubDate>Sat, 28 Jun 2008 17:07:42 +0000</pubDate>
<dc:creator>the sunrises</dc:creator>
<guid>http://sunrises.wordpress.com/?p=98</guid>
<description><![CDATA[Old Bialystok, bearing witness to its rich multicultural past, is more and more yielding room to rap]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Old Bialystok, bearing witness to its rich multicultural past, is more and more yielding room to rapid and slightly chaotic growth and modernization. It is a great pity that it is happening at the expense of old wooden and picturesque houses with twofold roofs, fabulous gardens, 19th century brick rent buildings and old, narrow and cobblestones streets. I do not mind growth and modernization. Bialystok (town in northeastern Poland) especially needs a modern arcihtecture, numerous innovative investments, new roads, airport, but municipality should thoroughly think over the vision of the town. Local officials ought to define the real identity of the town referring to its multicultural history. It is easy to build the town without the spirit, where there are no ideas uniting its inhabitants. In fact, no connection exists between Bialystok from the times before the World War II and contemporary Bialystok.</p>
<p>I heard a story about a Jewish woman who was born in Bialystok in 1920s or 1930s, who came here in the second half of 1990s and stated that she did not recognize her native town. In her opinion the old and present Bialystok were two different worlds.</p>
<p>Unfortunately many its inhabitants do not even know its rich history. Town without its history, inhabitants without consciousness of their native town's history probably won't be proud of living here. They won't know that their town's face was shaped by Poels, Jews, Germans, Russians, Belarussians. There is a deep necessitiy to refer to its roots.</p>
<p>Bialystok was significantly destroyed during the World War II. Presently we do not have many monuments witnessing its rich history. Those ones which survived do not appear to be especially spectacular and stunning, but they still retian spirit of the past and they are worth preserving.</p>
<p>I think that there is a possibility to save relics of the past and develop the modern architecture without destroying the old and apparently unspectacular buildings, streets or gardens of the town, where before the World War II several nations lived in relative peace. These places still hold the atmosphere of old times and are capable of arousing imagination.</p>
<p>Below there are presented pictures taken about one month ago, they depict old cosy houses, lush gardens which one day may just disappear...</p>
<p><a href="http://sunrises.files.wordpress.com/2008/06/dsc00173.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-99" src="http://sunrises.wordpress.com/files/2008/06/dsc00173.jpg" alt="" width="470" height="352" /></a></p>
<p><a href="http://sunrises.files.wordpress.com/2008/06/dsc00172.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-100" src="http://sunrises.wordpress.com/files/2008/06/dsc00172.jpg" alt="" width="470" height="626" /></a></p>
<p><a href="http://sunrises.files.wordpress.com/2008/06/dsc00171.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-101" src="http://sunrises.wordpress.com/files/2008/06/dsc00171.jpg" alt="" width="470" height="352" /></a></p>
<p><a href="http://sunrises.files.wordpress.com/2008/06/dsc00161.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-102" src="http://sunrises.wordpress.com/files/2008/06/dsc00161.jpg" alt="" width="470" height="626" /></a></p>
<p><a href="http://sunrises.files.wordpress.com/2008/06/dsc00163.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-103" src="http://sunrises.wordpress.com/files/2008/06/dsc00163.jpg" alt="" width="470" height="352" /></a></p>
<p><a href="http://sunrises.files.wordpress.com/2008/06/dsc00170.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-104" src="http://sunrises.wordpress.com/files/2008/06/dsc00170.jpg" alt="" width="470" height="626" /></a></p>
<p><a href="http://sunrises.files.wordpress.com/2008/06/dsc00169.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-105" src="http://sunrises.wordpress.com/files/2008/06/dsc00169.jpg" alt="" width="470" height="626" /></a><a href="http://sunrises.files.wordpress.com/2008/06/dsc00168.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-106" src="http://sunrises.wordpress.com/files/2008/06/dsc00168.jpg" alt="" width="470" height="352" /></a></p>
<p><a href="http://sunrises.files.wordpress.com/2008/06/dsc00167.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-107" src="http://sunrises.wordpress.com/files/2008/06/dsc00167.jpg" alt="" width="470" height="352" /></a></p>
<p><a href="http://sunrises.files.wordpress.com/2008/06/dsc00166.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-108" src="http://sunrises.wordpress.com/files/2008/06/dsc00166.jpg" alt="" width="470" height="352" /></a></p>
<p><a href="http://sunrises.files.wordpress.com/2008/06/dsc00165.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-109" src="http://sunrises.wordpress.com/files/2008/06/dsc00165.jpg" alt="" width="470" height="626" /></a></p>
<p><a href="http://sunrises.files.wordpress.com/2008/06/dsc00164.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-110" src="http://sunrises.wordpress.com/files/2008/06/dsc00164.jpg" alt="" width="470" height="352" /></a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Patologiczna rodzina]]></title>
<link>http://arleta.wordpress.com/?p=4</link>
<pubDate>Thu, 19 Jun 2008 10:00:08 +0000</pubDate>
<dc:creator>Arleta</dc:creator>
<guid>http://arleta.wordpress.com/?p=4</guid>
<description><![CDATA[Arleta P.:
Muszę zmartwić wszystkich tych, którzy oczekiwaliby jakichś patologii w mojej rodzini]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><b><a href="http://arleta.wordpress.com/" title="Arleta - Każdy człowiek ma swoją cenę" target="_blank">Arleta P.</a></b>:<br />
Muszę zmartwić wszystkich tych, którzy oczekiwaliby jakichś patologii w mojej rodzinie. Skąd mi się to wzięło, żeby właśnie o tym pisać? Otóż przeczytałam we Wprost felieton Skiby, który napisał, że bez patologicznych rodziców nie można zrobić niczego ciekawego w życiu. Felieton nawet mi się podobał, bo mało było w nim żonglerki słownej z której znany jest Skiba, za to były normalne myśli. I chociaż się z nimi nie zgadzam, to muszę przyznać, że gdyby autor zawsze pisałby w ten sposób, a nie silił się na śmieszne kombinacje znaczeniami słów, które wychodzą mu mało śmiesznie, czytałabym go dużo częściej.<br />
Tak. Miałam szczęśliwe dzieciństwo i nie musiałam chodzić do szkoły pod górkę ani przez pole minowe. Nie miałam konfliktu pokoleniowego z rodzicami, nikt mnie nie bił kablem od żelazka, moja mama nie oddała mnie za pół litra wódki, nikt nie przegrał mnie w karty w burdelu, nie sprzedał za działkę narkotyków, nie zostawił w pobliskim rowie, nie podrzucił jak paczkę z niechcianą odzieżą do domu dziadków.<br />
I żyję. Przyjechałam do Warszawy z maleńkiej wsi na Podlasiu (niecałe dwadzieścia chałup). Dostałam się na najlepszy uniwersytet w Polsce z niezłym wynikiem i przetrwałam na nim pierwszy rok na wydziale na którym było prawie dziesięciu chętnych na jedno miejsce. Podobno pierwszy rok jest najtrudniejszy... Mam własne pieniądze i nie muszę już o nic prosić mojego ojca, chociaż wiem, żeby nigdy nie odmówił mi pomocy. Mam nowych przyjaciół, chociaż przyjechałam, tutaj sama i nie miałam nikogo znajomego w Warszawie. Poradziłam sobie, bo moi rodzice zawsze byli dla mnie dobrzy, nauczyli mnie samodzielności i odpowiedzialności za siebie i bardzo mnie kochali. Czasami było mi ciężko, czasami chciałam się poddać i rzucić to wszystko w diabły, ale nie zrobiłam tego, bo wiedziałam, że życie nie polega na tym, żeby uciec, ale na tym, żeby z niego korzystać. I żyć.<br />
Skiba nie ma racji. Można odnieść w życiu sukces jeśli ma się zwyczajną i kochającą się rodzinę. Ojciec pedofil i alkoholik oraz matka prostytutka i złodziejka nie jest wcale do tego potrzebna. Według mnie tylko nieudacznicy powołują się na swoich przodków i próbują podleczyć swoje kompleksy ich sukcesami, albo właśnie tym, że są wspaniali właśnie dlatego, że pokonali koszmary z dzieciństwa. Nie pokonali, bo jeśli na każdym kroku powtarzają, że matka ich biła, a ojciec pił to nadal w nich to jest. Nadal są pod ich wpływem. Nadal.<br />
Nie interesują mnie pokręcone nieszczęśliwe dorosłe dzieci, które nie potrafią się odczepić od maminej spódnicy. Nie interesują mnie ich problemy, bóle egzystencjalne, kompleksy i wszystko inne co ich dotyczy. Chcę być szczęśliwa i dlatego emo-dorośli są u mnie na starcie skreśleni. Jęczcie sobie we własne poduszki i skarżcie się sobie nawzajem ze swoich urojonych problemów. Mnie dajcie żyć.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Trip to Polish Tatars]]></title>
<link>http://sunrises.wordpress.com/?p=90</link>
<pubDate>Thu, 12 Jun 2008 15:30:53 +0000</pubDate>
<dc:creator>the sunrises</dc:creator>
<guid>http://sunrises.wordpress.com/?p=90</guid>
<description><![CDATA[On a beautiful, warm and sunny Sunday we resolved to set off to Polish Tatars. There are left only f]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>On a beautiful, warm and sunny Sunday we resolved to set off to Polish Tatars. There are left only few villages where Polish Tatars still live - Bohoniki and Kruszyniany. Most Tatars after the II World War moved to towns and cities - Bialystok, Gdansk, Gorzow Wielkopolski, Warsaw, and many of them stayed at their homeland - near Nowogordek (presently Belarussia, before the WW II town belonged to Poland).</p>
<p>First Tatars were settled in Lithuania in the 14th century by the Great Prince of the Grand Duchy of Lithuania - Witold (Vitaut, Vitautas). Here in Podlasie - in villages - Bohoniki, Drahle, Malawicze, Nietupa, Sanniki, Kruszyniany, Luzany, Studzianka, Lebiedziew, Ortel, Malaszewicze, they appeared in the 17th century. Polish king - Jan III Sobieski settled them in royal villages in exchange for money he should have payed them for their service in royal army, but because of lack of money in state treasury soldier's pays could not have been paid. Tatars obtained many privileges - they could marry Chrisitan women, obtained nobility and were allowed to preserve their Muslim faith and tradition.</p>
<p>Today about 5.000 Tatars live in Poland, most of them in Bialystok (in the north eastern Poland) - about 2.000 - 3.000, they still confess islam. But it seems that many of them lost their Tatar features - not all have slanted eyes, black hair, olive complexion and high cheekbones. They perfectly integrated into Polish society, their islam is very gentle, moderate and peacful, we can say liberal. Tatar women have equal rights as men, they are not discriminated by their husbands, they can learn, study, work and have equal position to men. Their realtions with other national groups in Podlasie (Poles, Belarussians) apppear to be exemplary.</p>
<p>Below I am presenting pictures taken during last Sunday trip to Kruszyniany.</p>
<p><a href="http://sunrises.files.wordpress.com/2008/06/dsc00188.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-91" src="http://sunrises.wordpress.com/files/2008/06/dsc00188.jpg?w=225" alt="" width="225" height="300" /></a></p>
<p>Mosque in Kruszyniany, bulit in the second half of the 18th century or in the first half of the 19th century.</p>
<p><a href="http://sunrises.files.wordpress.com/2008/06/dsc00189.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-92" src="http://sunrises.wordpress.com/files/2008/06/dsc00189.jpg?w=300" alt="" width="300" height="225" /></a></p>
<p>Mizar in Kruszyniany. Mizar it is the name for Tatar cemetery. Many of tombstones come from the 19th century.</p>
<p><a href="http://sunrises.files.wordpress.com/2008/06/dsc00190.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-93" src="http://sunrises.wordpress.com/files/2008/06/dsc00190.jpg?w=225" alt="" width="225" height="300" /></a></p>
<p><a href="http://sunrises.files.wordpress.com/2008/06/dsc00191.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-94" src="http://sunrises.wordpress.com/files/2008/06/dsc00191.jpg?w=225" alt="" width="225" height="300" /></a></p>
<p><a href="http://sunrises.files.wordpress.com/2008/06/dsc00192.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-95" src="http://sunrises.wordpress.com/files/2008/06/dsc00192.jpg?w=225" alt="" width="225" height="300" /></a></p>
<p><a href="http://sunrises.files.wordpress.com/2008/06/dsc00193.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-96" src="http://sunrises.wordpress.com/files/2008/06/dsc00193.jpg?w=225" alt="" width="225" height="300" /></a></p>
<p>Beautiful pine in the mizar a few hundred years old, it may be as old as whole cemetery, which was established in the second half of the 17th century.</p>
<p><a href="http://sunrises.files.wordpress.com/2008/06/dsc00194.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-97" src="http://sunrises.wordpress.com/files/2008/06/dsc00194.jpg?w=225" alt="" width="225" height="300" /></a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Strach przed miastem bez ludzi]]></title>
<link>http://radeko.wordpress.com/?p=142</link>
<pubDate>Mon, 26 May 2008 10:23:22 +0000</pubDate>
<dc:creator>Radek Oryszczyszyn</dc:creator>
<guid>http://radeko.wordpress.com/?p=142</guid>
<description><![CDATA[Supraśl przypomina pod tym względem inne podlaskie miasteczka, których świetność jest już prz]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;">Supraśl przypomina pod tym względem inne podlaskie miasteczka, których świetność jest już przeszłością. Do późnego popołudnia toczy się w nich jeszcze jakiekolwiek życie. Kobiety robią zakupy, mężczyźni przesiadują na gankach domów, a młodzież gromadzi się nad rzeką lub zalewem, słuchając muzyki i pijąc piwo. Kiedy jednak słońce zaczyna niepokojąco zbliżać się do linii puszczańskich drzew na horyzoncie, miasteczko natychmiast pustoszeje. Nawet psy, o ile mają swoich panów, trzymają się granic swoich podwórek.</p>
<p style="text-align:justify;">Dziwnie się spaceruje zmierzchem po takich miejscach, jak Supraśl. Nawet, kiedy jest ciepły wieczór, ciekawe towarzystwo, a komary nad zalewem mniej uciążliwe niż zazwyczaj. Poczucie obcości i odklejenia od doświadczanej rzeczywistości dominuje nad innymi wrażeniami. Jest się bardzo na zewnątrz, bardzo poza tym miasteczkiem. Nie sposób wejść w ten żyjący miejski organizm, bo to ciało jest nieżywe. Strach przed miastem bez ludzi jest jak lęk przed śmiercią.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Road through the spring forest]]></title>
<link>http://sunrises.wordpress.com/?p=79</link>
<pubDate>Mon, 26 May 2008 09:30:20 +0000</pubDate>
<dc:creator>the sunrises</dc:creator>
<guid>http://sunrises.wordpress.com/?p=79</guid>
<description><![CDATA[The newly explored road through the spring forest between villages - Skrybicze and Lubniki. Pictures]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>The newly explored road through the spring forest between villages - Skrybicze and Lubniki. Pictures taken about 2 weeks ago during the bike trip.</p>
<p><a href="http://sunrises.files.wordpress.com/2008/05/dsc00132.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-80" src="http://sunrises.wordpress.com/files/2008/05/dsc00132.jpg?w=300" alt="" width="300" height="225" /></a></p>
<p><a href="http://sunrises.files.wordpress.com/2008/05/dsc00131.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-81" src="http://sunrises.wordpress.com/files/2008/05/dsc00131.jpg?w=225" alt="" width="225" height="300" /></a></p>
<p><a href="http://sunrises.files.wordpress.com/2008/05/dsc00130.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-82" src="http://sunrises.wordpress.com/files/2008/05/dsc00130.jpg?w=225" alt="" width="225" height="300" /></a></p>
<p><a href="http://sunrises.files.wordpress.com/2008/05/dsc00129.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-83" src="http://sunrises.wordpress.com/files/2008/05/dsc00129.jpg?w=225" alt="" width="225" height="300" /></a></p>
<p><a href="http://sunrises.files.wordpress.com/2008/05/dsc00128.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-84" src="http://sunrises.wordpress.com/files/2008/05/dsc00128.jpg?w=225" alt="" width="225" height="300" /></a></p>
<p><a href="http://sunrises.files.wordpress.com/2008/05/dsc00127.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-85" src="http://sunrises.wordpress.com/files/2008/05/dsc00127.jpg?w=225" alt="" width="225" height="300" /></a></p>
<p><a href="http://sunrises.files.wordpress.com/2008/05/dsc00126.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-86" src="http://sunrises.wordpress.com/files/2008/05/dsc00126.jpg?w=225" alt="" width="225" height="300" /></a></p>
<p><a href="http://sunrises.files.wordpress.com/2008/05/dsc00125.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-87" src="http://sunrises.wordpress.com/files/2008/05/dsc00125.jpg?w=225" alt="" width="225" height="300" /></a></p>
<p>Rubbish in the forest (2 above pictures), a real and very serious problem in Polish forests - some inhabitants of villages and towns used to throw away garbage they produce straight to the forests. It is of course strictly forbidden by Polish law and should be severely punished, but I suppose only few were sentenced to any fine.</p>
<p>Even the most beautiful Polish forests are often marred with old clothes, shoes, cans, cooking pots, sometimies also washing machines or fridges. Apparently it may seem that it is a problem of a poor people, but in fact the real culprits are well off persons.</p>
<p><a href="http://sunrises.files.wordpress.com/2008/05/dsc00124.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-88" src="http://sunrises.wordpress.com/files/2008/05/dsc00124.jpg?w=300" alt="" width="300" height="225" /></a></p>
<p><a href="http://sunrises.files.wordpress.com/2008/05/dsc00123.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-89" src="http://sunrises.wordpress.com/files/2008/05/dsc00123.jpg?w=300" alt="" width="300" height="225" /></a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Majowe summarum]]></title>
<link>http://radeko.wordpress.com/?p=141</link>
<pubDate>Sat, 24 May 2008 13:34:55 +0000</pubDate>
<dc:creator>Radek Oryszczyszyn</dc:creator>
<guid>http://radeko.wordpress.com/?p=141</guid>
<description><![CDATA[Pisane na wsi. Czterdzieści kilometrów od miasta. W absolutnym spokoju.
Kolejna próba ucieczki pr]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><em>Pisane na wsi. Czterdzieści kilometrów od miasta. W absolutnym spokoju.</em></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;">Kolejna próba ucieczki przed nieporządkiem. Brak pojęć umożliwiających spokojny ogląd sytuacji. W zróżnicowaniu zajęć, sytuacji, stanów siebie i nastrojów tego upływającego miesiąca nie sposób dostrzec wewnętrznej logiki lub – choćby – klamry spinającej te wydarzenia w spójną całość.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;">Wyjazdowe spotkanie Klubu Marzyciela w <a href="http://www.uwb.edu.pl/modules.php?op=modload&#38;name=News&#38;file=article&#38;sid=639">Ośrodku Wypoczynkowym Uniwersytetu w Ploskach</a>, nad Narwią. Gorąca sobota. Leżenie na trawie, nad rzeką. Czytam, zasypiam, budzę się, znowu zasypiam. Niepokój przed bezpośrednim kontaktem z trawą, ziemią, szybko zamienia się w równie niepokojący spokój. Ludzkie ciało leżące na „gołej” ziemi może albo być martwe, albo żyć jeszcze bardziej.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;">Kawa z ekspresu w <a href="http://www.ptasiaosada.pl/">Ptasiej Osadzie</a> i przypatrywanie się zachodzącemu słońcu. Odkrywanie zalet nicnierobienia, zalet trwonienia czasu na kawę, gazetę i patrzenie na niebo, drzewa, rzekę.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;">Marzyciel na drewnianym pomoście <a href="http://www.ptasiaosada.pl/">Ptasiej Osady</a>. Atmosfera podniosła. Wspaniałe towarzystwo. Inspirująca dyskusja przy kawie i pestkach słonecznikowych. „Klątwa” Wyspiańskiego jako dramat o problemach komunikacyjnych. Trudność wyjścia poza język. Młoda reprezentująca czystą cielesność. Próba przekonania Karola, że miłość dla Wyspiańskiego nie istnieje. Błyskotliwy flow obu Wężów. Przemyślane mówienie Magdy i milczenie Doktora.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;">Ognisko do czwartej nad ranem. Granie na gitarze, wrzeszczenie, urwana struna. Wreszcie, kiedy już dnieje, zasypianie z podwyższonym tętnem na zapadniętym łóżku domku numer trzydzieści jeden.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;">Czwartkowe <a href="http://www.klubmetro.pl/">Metro</a>. Gęsta, niezdrowa atmosfera miejsc, gdzie ze zbyt niskiego stropu skapują krople ludzkiego potu. Jest duszno i podziemnie, ale to ostatnie tylko w sensie dosłownym. Stoliki niesamowicie blisko siebie. Brak możliwości nie dotykania, nie ocierania się o kogokolwiek. Nieustający kontakt wzrokowy i cielesny. Brak możliwości ucieczki bez konieczności ponownego kontaktu. Wszechobecna cielesność sprzyja nadawaniu wszelkim kontaktom wymiaru seksualnego. Drum’n’bass przeplatany hitami lat osiemdziesiątych i radzieckimi hitami festiwalowymi. Biełyje rozy. Drażniąca dysproporcja pomiędzy manifestowaną offowością miejsca i ludzi, a efektem, jaki na stępiony alkoholem i legendą miejsca umysł wywołuje piosenka, którą już kiedyś się słyszało. Więc patrzysz i nie wiesz, czy wierzyć tym ludziom i w tych ludzi, skoro tak dużo w nich nieprawdy. Kiedy oszukuję sam siebie, nie mogę oszukać nikogo innego. Bo skąd wtedy wiem, że oszukuję? Kiedy poziom tej dysproporcji zapala alarmową lampkę, nie pozostaje nic innego, jak uciekać. Nocna taksówka spod kebabowni zabiera w bezpieczne miejsce.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;">Więc przyroda i plastik, spokój i niepokój, ład i nieuporządkowanie. Więc pisanie i trwonienie czasu, praca i leń. Więc prawda i kłamstwo, poezja i proza. Więc jest maj i maja nie ma.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[One of the most reliable Israel's allies]]></title>
<link>http://sunrises.wordpress.com/?p=78</link>
<pubDate>Tue, 20 May 2008 13:19:05 +0000</pubDate>
<dc:creator>the sunrises</dc:creator>
<guid>http://sunrises.wordpress.com/?p=78</guid>
<description><![CDATA[It is still difficult to understand anti - Israeli and anti - American stance of many European polit]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>It is still difficult to understand anti - Israeli and anti - American stance of many European politicians. Comparing the present situation of Israeli Arabs to situation of Jews during Holocaust is the most nonsense thing, which one could imagine. It means that persons who aplly such a comparision do not understand meaning of the term "holocaust" and appear to be ignoramus.</p>
<p>Arab - Israeli conflic is not black and white one, there is not one party which is absolutely good and the second one - absolutely bad, as many European leftists see that, they perceive Israelis as a bad guys and Arabs as an exclusively persecuted victims.</p>
<p>Israelis have a right to possess their own state, and so do Palestinians. But it is absolutely unimaginable to tolerate such a situation when some groups of raidcal Palestinians demand destruction of Israel or in their fight for statehood resort to terrorism and attack innocent civilians.</p>
<p>It enjoys me much that Polish government, especially president Lech Kaczynski so unambiguously supports politics of Israeli government. In an interview which he gaved last Saturday to the one of the mot important Polish dailies ("Rzeczpospolita") he stated that Poles because of its historic and cultural ties whit Jews are lively interested in good relations between these two nations.</p>
<p>I belong to these people who - maybe naivly and sentimentally - believe in brotherhood between nations. I myself live in a town (Bialystok, north eastern Poland), where still live many nations - Poles, Belarussians, Tatars, Russians, descendants of Germans, where coexist different cultures and religions - Catholics, Orthodox faithful, Muslims, Protestants, and traces of the past are visible - former Jewish synagogues, houses, cemetaries.</p>
<p>When I have more free time I will translate that interview with president Lech Kaczynski, in which he spoke so much about Polish - Jewish common history, common national heros, poets, writers. Jewish presence in Poland counts about 800 years, so it is no wonder that these two nations are so close to each other. There is no other possibility than true, deep and sincere reconciliation of Poles and Jews. And it is a good news that Poland appears to be one of the most reliable Israel's allies.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Jurowlany]]></title>
<link>http://radeko.wordpress.com/?p=128</link>
<pubDate>Sat, 10 May 2008 16:15:12 +0000</pubDate>
<dc:creator>Radek Oryszczyszyn</dc:creator>
<guid>http://radeko.wordpress.com/?p=128</guid>
<description><![CDATA[Najpierw - zbyt szybka jazda nocą, ucieczka przed bardzo nieudanym dniem. Dniem zakończonym dwoma ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:justify;"><a href="http://radeko.files.wordpress.com/2008/05/dscf3478.jpg"><img class="alignleft alignnone size-medium wp-image-129" style="float:left;" src="http://radeko.wordpress.com/files/2008/05/dscf3478.jpg?w=300" alt="" width="204" height="153" /></a>Najpierw - zbyt szybka jazda nocą, ucieczka przed bardzo nieudanym dniem. Dniem zakończonym dwoma niezwykle miłymi zaproszeniami. Więc pogodna rozmowa, a właściwie wsłuchiwanie się w rozmowę mądrzejszych. Czuję się zaszczycony i onieśmielony, a znieczulenie powoli mija. Więc zbyt szybka jazda nocą przez Supraśl i Krynki. Zwierzęta przebiegające przez jezdnię, slalom między jeżami. Mgła, a w mgle świecące się oczy dzikich zwierząt. Za Jurowlanami piękny stary dom, gospodarstwo. Całkowite odludzie, zupełna cisza. Pijemy herbatę, rozmawiamy o nieudanych dniach. Opieramy plecy o rozgrzany kaflowy piec. Kiedy k<a href="http://radeko.files.wordpress.com/2008/05/dscf3507.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-130" src="http://radeko.wordpress.com/files/2008/05/dscf3507.jpg?w=300" alt="" width="234" height="173" /></a>ładziemy się spać i gasimy światło, dociera do mnie ta niesamowita cisza, której nie spotkałem chyba nigdzie indziej. Nawet zamieszkująca dom kuna nie tupie, umożliwiając absolutną, wszechogarniającą ciszę. Ciszę, która zazwyczaj niepokoi, tym razem jednak przynosi spokój. W nocy budzę się kilka razy: jest mi zimno i jednocześnie jestem cały zlany potem. Trudno mi się zasypia, bo znieczulenie nogi przestało działać i każdy ruch oznacza spory ból. Widocznie coś ważnego się śni, prawie nic nie pamiętam. Budzi mnie zapach konwalii i szałwiowego kadzidła. Jest gorąco, wychodzimy na trawę: koc, słońce, gazeta, rozmowa. Odurzający zapach kaczeńców. Spokój, ulga, gdzieś daleko pojawia się szansa na poukładanie.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Multicultural town - part 1]]></title>
<link>http://sunrises.wordpress.com/?p=71</link>
<pubDate>Mon, 05 May 2008 14:39:11 +0000</pubDate>
<dc:creator>the sunrises</dc:creator>
<guid>http://sunrises.wordpress.com/?p=71</guid>
<description><![CDATA[Situated on the borderland of a few cultures and religions Bialystok still bears the traces of its p]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Situated on the borderland of a few cultures and religions Bialystok still bears the traces of its past multicultural identity.</p>
<p>Town rights (statutes) Bialystok gained in 1749; its rapid growth as an improtant trade and cultural centre it owed to Jan Klemens Branicki - representative of Polish nobility, who became the owner of the town in the first half of the 18th century. In that period Bialystok and surrounding region was inhabited by Poles, Rutheninans, Jews and Tatars; Catholic, Greek Catholic, Orthodox, Judaism and Muslim belivers. All these ethnic and religious groups lived in relative peace and tolerance. Later on, in the first half of the 19th century newcomers from German states also appeared here.</p>
<p>Below there are presented a few pictures depicting old sacred bulidings related to a few religious and national groups inhabiting this town.</p>
<p><a href="http://sunrises.files.wordpress.com/2008/05/dsc00105.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-72" src="http://sunrises.wordpress.com/files/2008/05/dsc00105.jpg?w=225" alt="" width="225" height="300" /></a></p>
<p><a href="http://sunrises.files.wordpress.com/2008/05/dsc00104.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-73" src="http://sunrises.wordpress.com/files/2008/05/dsc00104.jpg?w=225" alt="" width="225" height="300" /></a></p>
<p>It is the oldest Orthodox chuch in Bialystok, founded by Jan Klemens Branicki in 1758, originally as a Greek Catholic church.</p>
<p><a href="http://sunrises.files.wordpress.com/2008/05/dsc00102.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-74" src="http://sunrises.wordpress.com/files/2008/05/dsc00102.jpg?w=225" alt="" width="225" height="300" /></a></p>
<p><a href="http://sunrises.files.wordpress.com/2008/05/dsc00101.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-75" src="http://sunrises.wordpress.com/files/2008/05/dsc00101.jpg?w=225" alt="" width="225" height="300" /></a></p>
<p><a href="http://sunrises.files.wordpress.com/2008/05/dsc00100.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-76" src="http://sunrises.wordpress.com/files/2008/05/dsc00100.jpg?w=225" alt="" width="225" height="300" /></a></p>
<p>Saint Roch's church - one of the most modern Catholic churches in the interwar period in Europe, designed by outstanding Polish architect - Oskar Sosnowski.</p>
<p>To be continued...</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Industrial Bialystok - part 2]]></title>
<link>http://sunrises.wordpress.com/?p=59</link>
<pubDate>Mon, 28 Apr 2008 19:25:27 +0000</pubDate>
<dc:creator>the sunrises</dc:creator>
<guid>http://sunrises.wordpress.com/?p=59</guid>
<description><![CDATA[Afraid of possible old textile factories&#8217; disappearance from town landscape I resolved to save]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Afraid of possible old textile factories' disappearance from town landscape I resolved to save them in pictures. Below there are presented next photgraphs taken during my today bike trip across the twon.</p>
<p><a href="http://sunrises.files.wordpress.com/2008/04/dsc00093.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-60" src="http://sunrises.wordpress.com/files/2008/04/dsc00093.jpg?w=300" alt="" width="300" height="225" /></a></p>
<p>Former factory near Czestochowska street.</p>
<p><a href="http://sunrises.files.wordpress.com/2008/04/dsc00085.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-61" src="http://sunrises.wordpress.com/files/2008/04/dsc00085.jpg?w=225" alt="" width="225" height="300" /></a></p>
<p>Old factory close to Jurowiecka street.</p>
<p><a href="http://sunrises.files.wordpress.com/2008/04/dsc00084.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-62" src="http://sunrises.wordpress.com/files/2008/04/dsc00084.jpg?w=225" alt="" width="225" height="300" /></a></p>
<p><a href="http://sunrises.files.wordpress.com/2008/04/dsc00081.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-63" src="http://sunrises.wordpress.com/files/2008/04/dsc00081.jpg?w=300" alt="" width="300" height="225" /></a></p>
<p><a href="http://sunrises.files.wordpress.com/2008/04/dsc00080.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-64" src="http://sunrises.wordpress.com/files/2008/04/dsc00080.jpg?w=300" alt="" width="300" height="225" /></a></p>
<p><a href="http://sunrises.files.wordpress.com/2008/04/dsc00082.jpg"></a></p>
<p><a href="http://sunrises.files.wordpress.com/2008/04/dsc00090.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-69" src="http://sunrises.wordpress.com/files/2008/04/dsc00090.jpg?w=225" alt="" width="225" height="300" /></a></p>
<p><a href="http://sunrises.files.wordpress.com/2008/04/dsc00089.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-70" src="http://sunrises.wordpress.com/files/2008/04/dsc00089.jpg?w=225" alt="" width="225" height="300" /></a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Industrial Bialystok]]></title>
<link>http://sunrises.wordpress.com/?p=55</link>
<pubDate>Mon, 28 Apr 2008 09:21:11 +0000</pubDate>
<dc:creator>the sunrises</dc:creator>
<guid>http://sunrises.wordpress.com/?p=55</guid>
<description><![CDATA[At the first half of the 19th century Bialystok&#8217;s economy started growing fast. German and Jew]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>At the first half of the 19th century Bialystok's economy started growing fast. German and Jewish manufacturers began arriving here to set up textile facories, especially after 1831 - the year when customs border between The Polish Kingdom and the enormous part of former Polish and Lithuanian lands was established by tsarist government as a kind of repression for Polish independence uprising in 1830 - 1831 (November Uprising). It was the time of huge influx of German and Jewish textile manufacturers and highly qualified German workers. Bialystok became at that time one of the most important industrial towns in whole Russian Empire, it was even called "Manchester of the north".</p>
<p>Unfortunately many of the old textile factories have been in so pitiful state that it has not been possible to save and renovate them, some of them were just knocked down, onle a few survived and it is difficult to predict how long they will stay as a part of the town landscape. Some of them are now converted into the lofts and probably it is the only way to protect those old buildings, though there is a great danger that they may lose its original character.</p>
<p>Below I present pictures of two untouched old plants and one being under way of converting into lofts.</p>
<p><a href="http://sunrises.files.wordpress.com/2008/04/dsc00038.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-56" src="http://sunrises.wordpress.com/files/2008/04/dsc00038.jpg?w=225" alt="" width="225" height="300" /></a></p>
<p><a href="http://sunrises.files.wordpress.com/2008/04/dsc00039.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-57" src="http://sunrises.wordpress.com/files/2008/04/dsc00039.jpg?w=225" alt="" width="225" height="300" /></a></p>
<p><a href="http://sunrises.files.wordpress.com/2008/04/dsc00040.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-58" src="http://sunrises.wordpress.com/files/2008/04/dsc00040.jpg?w=300" alt="" width="300" height="225" /></a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Bike trip to Knyszynska Forest]]></title>
<link>http://sunrises.wordpress.com/?p=44</link>
<pubDate>Sat, 26 Apr 2008 20:25:21 +0000</pubDate>
<dc:creator>the sunrises</dc:creator>
<guid>http://sunrises.wordpress.com/?p=44</guid>
<description><![CDATA[It seems that real spring has sprung at last. Today we had almost 20 degrees Celsius and a lot of su]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>It seems that real spring has sprung at last. Today we had almost 20 degrees Celsius and a lot of sunshine. We could take off our shirts, sweaters, jackets and wear only t-shirts. After a long break - lasting almost 6 months we were able to take a bike trip to Knyszynska Forest, set off at 2 p. m. across the busy town. To go through the busy, jammed town may be a really traumatic expereince, and in fact it was so today. Fortunately thanks to EU funds municipal authorities build more and more bicycle paths in Bialystok and we used one of them to reach Suprasl - small, picturesque town, about 15 kilometres from Bialystok.</p>
<p><a href="http://sunrises.files.wordpress.com/2008/04/dsc00079.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-45" src="http://sunrises.wordpress.com/files/2008/04/dsc00079.jpg" alt="Orthodox church in Suprasl" width="300" height="250" /></a></p>
<p>It is an Orthodox church in Suprasl. First Orthodox church in Suprasl was built in the end of the 15th century. It was blew up by withdrawing German Nazis in 1944.</p>
<p>In Suprasl bicycle path ends and later on we went the road to Krynki, all the time across beautiful and old Knyszynksa forest. After passing a few kilometres we turn right, asphalt ended and we entered the real kingodm of the primeval forest.</p>
<p><a href="http://sunrises.files.wordpress.com/2008/04/dsc00076.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-47" src="http://sunrises.wordpress.com/files/2008/04/dsc00076.jpg" alt="" width="300" height="250" /></a></p>
<p>Road to Budzisk Reserve in Knyszynska Forest.</p>
<p><a href="http://sunrises.files.wordpress.com/2008/04/dsc00066.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-48" src="http://sunrises.wordpress.com/files/2008/04/dsc00066.jpg" alt="" width="300" height="250" /></a></p>
<p>"Entrance" to Budzisk Reserve in Knyszynska Forest.</p>
<p>As far as I am personally concerned, especially bike trips makes me fell free, they provide me with a kind of methaphysical sense of happiness and freedom. Forest itself in turn appears to be a real sanctuary for me, it is a place when I am able to believe in God and get rid of all my fears; a place for a deep contemplation and meditation. Real sanctuary...</p>
<p><a href="http://sunrises.files.wordpress.com/2008/04/dsc00068.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-49" src="http://sunrises.wordpress.com/files/2008/04/dsc00068.jpg" alt="" width="300" height="250" /></a></p>
<p>In the middle of Budzisk reserve.</p>
<p><a href="http://sunrises.files.wordpress.com/2008/04/dsc00072.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-51" src="http://sunrises.wordpress.com/files/2008/04/dsc00072.jpg" alt="" width="300" height="250" /></a></p>
<p><a href="http://sunrises.files.wordpress.com/2008/04/dsc00073.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-52" src="http://sunrises.wordpress.com/files/2008/04/dsc00073.jpg" alt="" width="300" height="250" /></a></p>
<p><a href="http://sunrises.files.wordpress.com/2008/04/dsc00069.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-53" src="http://sunrises.wordpress.com/files/2008/04/dsc00069.jpg" alt="" width="300" height="250" /></a></p>
<p><a href="http://sunrises.files.wordpress.com/2008/04/dsc00070.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-54" src="http://sunrises.wordpress.com/files/2008/04/dsc00070.jpg" alt="" width="300" height="250" /></a></p>
<p>On our way home we started joking that this forest reminds us of "Blair Witch Project" and for sure it also has its witch whom one day we will meet ;-) There are many interesting and mysterious forest stories told by forest village inhabitants about ghosts, devils, but about them next time...</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Rzecznik Praw Dziecka - instytucja niezbędna czy balast?]]></title>
<link>http://opiekunogrodow.wordpress.com/?p=16</link>
<pubDate>Wed, 23 Apr 2008 09:50:00 +0000</pubDate>
<dc:creator>opiekun ogrodów</dc:creator>
<guid>http://opiekunogrodow.wordpress.com/?p=16</guid>
<description><![CDATA[Nie bawi mnie samo znęcanie się nad panią Sowińską. Sprawia wrażenie osoby nieśmiałej, nieco]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Nie bawi mnie samo znęcanie się nad panią Sowińską. Sprawia wrażenie osoby nieśmiałej, nieco zagubionej, którą piastowana funkcja znacznie przerosła. Niestety, kto się decyduje odgrywać jakąkolwiek rolę w życiu publicznym, a już zwłaszcza obejmować najważniejsze urzędy państwowe czy samorządowe, musi być otwarty na kontakty z mediami, nie unikać ich, a przede wszystkim nie traktować ich jak dopust Boży. Rację we wczorajszej dyskusji w TVN24 (w programie Bogdana Rymanowskiego) miała Kazimiera Szczuka, która stwierdziła, że pani Sowińska opanowała tylko jeden język - klerykalno - narodowy, natomiast nie potrafi posługiwać się językiem mediów liberalnych. Z łatwością opowiada o masonach, zagrożeniach, dewiacjach, homoseksualistach, ale już nie potrafi podjąć dyskusji z przedstawicielami tego drugiego świata, w jej przekonaniu zapewne wrogiego.</p>
<p>Sam mam do pani Rzecznik zupełnie inne pretensje, i nie do niej jako do osoby, lecz jako do urzędnika państwowego, a i do samego urzędu, jako instytucji. Swego czasu zdarzyło mi się udzielać pomocy prawnej pewnej Białorusince zamieszkałej w Białymstoku, która wyszła za mąż za Polaka, ale przyjechała tu do Polski z dziećmi z pierwszego małżeństwa z Białorusinem, który zginął w wypadku. Miała poważne problemy z zalegalizowaniem pobytu na terytorium Polski swego 12 - letniego syna, odpowiedni wydział podlaskiego urzędu wojewódzkiego odmawiał wydania chłopakowi zezwolenia na zamieszkanie na czas oznaczony, a aroganccy urzędnicy odsyłali matkę do konsulatu w Brześciu - tam zresztą też odmawiano jej udzielenia pomocy. Sytuacja wydawała się beznadziejna, chłopakowi groziła deportacja na Białoruś i umieszczenie go w jednym z tamtejszych domów dziecka, ze względu na brak najbliższej rodziny. Jedyne co mogłem zrobić ze swej strony, to napisać solidne odwołanie od decyzji urzędników białostockiego urzędu wojewódzkiego do Urzędu do Spraw Cudzoziemców, co też uczyniłem. Jednocześnie wystosowałem oficjalne pismo jako prawnik organizacji działającej na rzecz praw człowieka do Rzecznika Praw Dziecka, by ten ze swej strony objął jakimś nadzorem ową sprawę, by się do niej przyłączył, monitorował ją, by podjął jakiekolwiek działania leżące w zakresie jego kompetencji. Po bodaj miesiącu otrzymałem odpowiedź drogą mejlową, która zawierała streszczenie ustaw odnoszących się do sytuacji cudzoziemców chcących zalegalizować swój pobyt na terytorium RP. Jako prawnik zajmujący się sprawami cudzoziemców znałem te przepisy niemal na pamięć. Ręce mi opadły i byłem wściekły na cały ten kraj i na fikcyjne, fasadowe urzędy. Dlatego rozbawiło mnie, gdy we wspomnianej wyżej dyskusji w TVN24 były poseł Krzysztof Boska twierdził, że biuro Rzecznika podejmuje interwencje w podobnych sytuacjach.</p>
<p>Całe szczęście urzędnicy z Urzędu do Spraw Cudzoziemców podzielili moją argumentację z odwołania i przyznali chłopakowi zezwolenie na zamieszkanie na czas oznaczony. Rodzina zatem może spokojnie i swobodnie mieszkać razem w Polsce. Czy podobne historie zawsze kończą się happy endem? Ile jeszcze podobnych pism dotarło do biura Rzecznika Praw Dziecka, po których ten nie podejmował żadnych działań, a pracownicy biura wysyłali jedynie krótkie resume ustaw? Nie mam pojęcia.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Remnants of Bialystok ghetto - part 2]]></title>
<link>http://sunrises.wordpress.com/?p=36</link>
<pubDate>Fri, 18 Apr 2008 13:23:52 +0000</pubDate>
<dc:creator>the sunrises</dc:creator>
<guid>http://sunrises.wordpress.com/?p=36</guid>
<description><![CDATA[Together with my friends I resolved to immortalize places, buildings, gardens, streets which were wi]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Together with my friends I resolved to immortalize places, buildings, gardens, streets which were witnesses of the most tragic and cruel events in history of our native town. We are Polish inhabitants of Bialystok - town of many cultures, religions, languages in the north - eastern Poland. This is the place where the East meets the West; towers of Catholic and Orthodox churches soar above the town, Protestant churches, muslim mosque enrich Bialystok's face.</p>
<p>Poles, Belarussians, Tatars, Russians, descendants of Germans are still hosts of our town, but Jews who before the II World War made up 50% of Bialystok's population are absent. Majority of Jewish inhabitants was exterminated by German Nazis in 1941 - 1944. Only a few hundreds of Jews were able to save their lives. Presently there are no open and functioning synagogues or houses of prayer, no lively Jewish community in Bialystok.</p>
<p>This post is dedicated to places which during the II World War found itself in the borders of the ghetto area, where German Nazis gathered about 50.000 Jews.</p>
<p><a href="http://sunrises.files.wordpress.com/2008/04/dsc00045.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-37" src="http://sunrises.wordpress.com/files/2008/04/dsc00045.jpg?w=500" alt="" width="500" height="375" /></a></p>
<p>Evening in Czysta street. View from Czysta street, on the left - house in ghetto were Samuel Pisar lived.</p>
<p><a href="http://sunrises.files.wordpress.com/2008/04/dsc00046.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-38" src="http://sunrises.wordpress.com/files/2008/04/dsc00046.jpg" alt="" width="375" height="500" /></a></p>
<p>House in the courtyard in Czysta street no 5</p>
<p><a href="http://sunrises.files.wordpress.com/2008/04/dsc00052.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-39" src="http://sunrises.wordpress.com/files/2008/04/dsc00052.jpg?w=500" alt="" width="500" height="375" /></a></p>
<p>Old buildings in Czestochowska street, near Czysta and Warynskiego street.</p>
<p><a href="http://sunrises.files.wordpress.com/2008/04/dsc000491.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-41" src="http://sunrises.wordpress.com/files/2008/04/dsc000491.jpg" alt="" width="375" height="500" /></a></p>
<p><a href="http://sunrises.files.wordpress.com/2008/04/dsc00051.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-43" src="http://sunrises.wordpress.com/files/2008/04/dsc00051.jpg" alt="" width="375" height="500" /></a></p>
<p>Warynskiego street, near Cytron Synagogue, in front of - yellow and brown building was a school for Jewish girls before the Second World War</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Spring in the forest (Knyszynska Forest)]]></title>
<link>http://sunrises.wordpress.com/?p=23</link>
<pubDate>Sun, 30 Mar 2008 17:46:41 +0000</pubDate>
<dc:creator>the sunrises</dc:creator>
<guid>http://sunrises.wordpress.com/?p=23</guid>
<description><![CDATA[Today spring has really began! Not on the 21th March, but in fact today. It has been sunny, optimist]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Today spring has really began! Not on the 21th March, but in fact today. It has been sunny, optimistic, warm day. I could not go to the forest by bike, because I am still a little bit ill, so I had a car trip. I wanted to bring a joy and pleasure for my parents, so I taken them with myself and they did not regret.</p>
<p>All those intensive, fresh scents of the firs, pines and junipers, bright blue sky and sunbeams breaking through the trees, pale green of the forest with its trees, herbs and grasses around; mysterious and fabulous roads were phenomenally beautiful after the long, cold and rather grey than white winter - those winter even cross - country skiing was impossible, because lack of the snow.</p>
<p><a href="http://sunrises.wordpress.com/2008/03/30/spring-in-the-forest-knyszynska-forest/24/" rel="attachment wp-att-24" title="puszcza1.jpg"><img src="http://sunrises.wordpress.com/files/2008/03/puszcza1.jpg" alt="puszcza1.jpg" /></a></p>
<p>Knyszynska forest - the place where we went - is one of my favourites forests in Podlasie and even in whole Poland. Although I live close to Bialowieska Forest/Bialowieza Forest - it is only 60 kilometres from Bialystok, I prefer Knyszynska Forest - it starts on the outskirts of Bialystok and ends almost on the border with Belarussia. Living in the downtown I go to Knyszynska Forest by bike only 20 minutes, and when I reach its edge, it looks more or less in this way (more or less, because the place which is visible in the picture below is much farther - about 20 - 25 kilometres from Bialystok - between Bialystok and Michalowo, close to the village named Majdan):</p>
<p><a href="http://sunrises.wordpress.com/2008/03/30/spring-in-the-forest-knyszynska-forest/25/" rel="attachment wp-att-25" title="puszcza2.jpg"><img src="http://sunrises.wordpress.com/files/2008/03/puszcza2.jpg" alt="puszcza2.jpg" /></a></p>
<p>Bialowieza Forest is more gloomy and darker than Knyszynska Forest, less diverse in respect of landscape and types of the forest. Bialowieza Forest lies on the lowland, Knyszynska in some places on the lowland, in other ones on the small or the higher hills. In Bialowieza Forest dominate deciduous trees, in Knyszynska Forest evergreen ones. And Knyszynska is much more inspiring - if I only had more free time I could write fables...</p>
<p><a href="http://sunrises.wordpress.com/2008/03/30/spring-in-the-forest-knyszynska-forest/26/" rel="attachment wp-att-26" title="puszcza4.jpg"><img src="http://sunrises.wordpress.com/files/2008/03/puszcza4.jpg" alt="puszcza4.jpg" /></a></p>
<p>I do apologize for the poor quality of above pictures.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Anneliese Michel]]></title>
<link>http://sunrises.wordpress.com/?p=13</link>
<pubDate>Fri, 21 Mar 2008 15:10:00 +0000</pubDate>
<dc:creator>the sunrises</dc:creator>
<guid>http://sunrises.wordpress.com/?p=13</guid>
<description><![CDATA[Yesterday on Polish public TV I watched documentary dedicated to Anneliese Michel - a German girl wh]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Yesterday on Polish public TV I watched documentary dedicated to Anneliese Michel - a German girl who lived in Bavaria, and who - and here is a real problem - who was possessed or mentally ill?</p>
<p>I must confess that I am a rather moderate rationalist and everything try to explain and understand. When I was a student of Law Faculty in Uniersity in Bialystok I had forensic psychiatry's lectures. Once we - it means me and my two friends - went to psychiatric hospital in Choroszcz to see how it works in practice. We met our lecturer who became our guide in hospital. We had many conversations, and one of them concerned possession. Our lecturer informed us that psychiatric hospital cooperate with priest - exorcist. I could not understand it, I was convinced that possession does not exist, that it is only unrecognized psychic disorder, psychic illness. I knew that region where I lived was one of the most religious regions in Poland, and its tradition, catholic and orthodox church upbringing which people here obtained influenced also doctors, psychiatrists, they were born here, raised, mainly in catholic or orthodox church families, and thier background must impact them. I did not believe in possession and our lecturer was not able to convince me and my friends.</p>
<p>Yet before forensic psychiatry's lectures once I attended a meeting with priest - exorcist from Kleosin nera Bialystok. He told us a stroy about a girl who was led to him by her parents. She should have been possessed. When she entered a chapel she started screaming, speaking foreign languages which she had never leraned and even languages which had not existed, and her voice was cruelly inhuman, manly and terryfing. Of course I considered it was a psychic disorder which medicine, psychiatry does not know, and has difficulty in disocvering its roots and causes.</p>
<p>But after yesterday's documentary I started thinking if it is possible that a fragile, delicate, sensitive girl - even if sha was ill -  is able to produce such horryfing sounds, voices? Is a human being organism able to create such inhuman sounds, especially a womanly one?</p>
<p>Anneliese was a very religous person, religion was her almost whole life, she probably read a lot of religious books, and maybe all konwledge, all information that  she gathered coded itself in her subconscious and during the explosions of her illness some of those things which lived in her subcnoscious let out in the form of frigthening voices, delusions and kind of epilepsy. Maybe, but why none of doctors was not able to treat , to help her?</p>
<p>I think there is a Mystery where a man should give a bow to It.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Korytarze Komitetu]]></title>
<link>http://radeko.wordpress.com/?p=99</link>
<pubDate>Fri, 07 Mar 2008 21:25:32 +0000</pubDate>
<dc:creator>Radek Oryszczyszyn</dc:creator>
<guid>http://radeko.wordpress.com/?p=99</guid>
<description><![CDATA[Pracuję w budynku, w którym przed 1989 rokiem mieścił się Komitet Wojewódzki Polskiej Zjednocz]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div align="justify">Pracuję w <a href="http://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/hf/fi/hhon/VPdLzVab8CKfaS5XWX.jpg">budynku</a>, w którym przed 1989 rokiem mieścił się Komitet Wojewódzki <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Polska_Zjednoczona_Partia_Robotnicza">Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej</a>. Pomimo, iż wraz ze zmianą systemową został on przejęty przez studentów, przez cały czas, przechodząc wąskimi korytarzami Wydziału, czuje się ciężki oddech historii. Tak jakby, pomimo remontów i przewietrzeń, pomiędzy cegłami tego monumentalnego gmaszyska, czaiła się atmosfera partyjnych narad. I nawet ludzie pukający do drzwi katedr i zakładów, bardziej są petentami niż studentami. Jaki jest powód, aby rozmowę rozpoczynać od "przepraszam"?</div>
<div align="justify">Być może, pomimo, iż urodzeni raptem rok przed <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Okr%C4%85g%C5%82y_St%C3%B3%C5%82_(historia_Polski)">Okrągłym Stołem</a>, ci młodzi ludzie odziedziczyli pamięć i świadomość roli tego miejsca. Być może wiedzą, skąd te pozasłaniane regałami z książkami tajemnicze przejścia między gabinetami. Być może wierzą, że schodząc do wydziałowej czytelni, a potem jeszcze - po schodach - niżej, można dotrzeć do tajemniczego tunelu, którym da się dojść do <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Lotnisko_Bia%C5%82ystok-Krywlany">lotniska na Krywlanach</a>.</div>
<div align="justify">W tym miejscu na pewno są duchy. Kiedy wychodziłem dzisiaj jako ostatni z pracy, idąc długim, ciemnym i wąskim korytarzem w stronę wyjścia, uchylały delikatnie drzwi katedr i zakładów duchy sekretarzy, referentów, skarbników, sekretarek i zagubionych w Kafkowskim gmachu <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/J%C3%B3zef_K.">Józefów K.</a></div>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Podróż na Wschód]]></title>
<link>http://radeko.wordpress.com/?p=97</link>
<pubDate>Thu, 06 Mar 2008 00:28:02 +0000</pubDate>
<dc:creator>Radek Oryszczyszyn</dc:creator>
<guid>http://radeko.wordpress.com/?p=97</guid>
<description><![CDATA[    W końcu znalazł się bohater, któremu mogę dedykować spontaniczne samochodowe szwędactw]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div align="justify">    W końcu znalazł się bohater, któremu mogę dedykować spontaniczne samochodowe szwędactwa, takie na przykład, jak to wczorajsze. To dziwne, że w pewnym momencie powraca młodzieżowy <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Hermann_Hesse">Hesse</a>. I <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Arthur_Rimbaud">Artur Rimbaud</a>, który przecież też w wieku dwudziestu kilku lat rzucił wiersze, aby w Afryce handlować bronią i niewolnikami. Rimbaud, który był jedynym przybyłym do mnie duchem lutowego <a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Sweatlodge">sweat-lodge</a>. I to, że wszędzie, w muzyce, książkach, ludziach, węszę ucieczkę od światów zapośredniczonych, światów "na pół gwizdka", światów, w których rozum i emocje nie współpracują, warcząc na siebie nawzajem.</div>
<div align="justify">    Patronem tych szwędactw jest oczywiście <a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Christopher_McCandless">Chris McCandless</a>. Nie sposób o nim nie pomyśleć, wyjeżdżając z ośnieżonego miasta, w śnieżycy, przemierzając ostatnie rondo, wjeżdżając do lasu, przeszukując plejlistę odtwarzacza w poszukiwaniu najbardziej odpowiedniej muzyki.</div>
<div align="justify">    Dzisiaj pojechałem naprawdę na Wschód.  Przez  <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Wojszki_(powiat_bia%C5%82ostocki)">Wojszki</a>, gdzie  prawie zawsze nad szosą widzę przelatującego  kruka, most na <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Narew">Narwi</a>, <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Bielsk_Podlaski">Bielsk Podlaski</a>. Stamtąd w lewo, prosto do <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Orla_%28wojew%C3%B3dztwo_podlaskie%29">Orli</a>, która jest wyjątkowo milczącą i zawstydzoną niepamięcią o tamtejszych Żydach miejscowością. Nad Orlą góruje piękna, monumentalna <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Synagoga_w_Orli">synagoga</a>, której nie widać, choć jest największa. Jadę dalej na wschód: <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Dubicze_Cerkiewne">Dubicze Cerkiewne</a> z szyldami pisanymi cyrylicą, potem drogę przecina nowoczesny szynobus, gdy zbliżam się do <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Werstok">Werstoka</a>. Od <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Wojn%C3%B3wka_%28wojew%C3%B3dztwo_podlaskie%29">Wojnówki</a> jadę szutrem, bardzo blisko granicy. <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Policzna_%28wojew%C3%B3dztwo_podlaskie%29">Policzna</a>, <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Kuraszewo_%28gmina_Kleszczele%29">Kuraszewo</a>, w końcu docieram do <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Kleszczele">Kleszczeli</a>. Robi się ciemno, więc wracam przez Bielsk do miasta.</div>
<div align="justify">    Nie wiem tego jeszcze na pewno, ale może o to chodzi, w tym tkwi tajemnica i dramat McCandlessa, że on nie wrócił. Bo w tej krótkiej, bezcelowej wycieczce sensowna była ucieczka i powrót. Były klamrami spinającymi tę podróż i ten rozbity, niepokojący i drażniący dzień.</div>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Gospoda "Pod Modrzewiem"]]></title>
<link>http://radeko.wordpress.com/2007/12/29/gospoda-pod-modrzewiem/</link>
<pubDate>Sat, 29 Dec 2007 22:30:14 +0000</pubDate>
<dc:creator>Radek Oryszczyszyn</dc:creator>
<guid>http://radeko.wordpress.com/2007/12/29/gospoda-pod-modrzewiem/</guid>
<description><![CDATA[W Krynkach, liczącym ponad dwa i pół tysięcy mieszkańców zapadłym podlaskim miasteczku bez pr]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div align="justify">W <a href="http://www.krynki.pl/">Krynkach</a>, liczącym ponad dwa i pół tysięcy mieszkańców zapadłym podlaskim miasteczku bez praw miejskich, jest tylko jedno miejsce, gdzie można coś zjeść. <a href="http://www.krynka.pl/gospoda/">Gospoda "Pod Modrzewiem"</a> mieści się przy jednej z dwunastu uliczek odchodzących od monumentalnego biorąc pod uwagę wielkość miejscowości <a href="http://wikimapia.org/#lat=53.2647&#38;lon=23.773545&#38;z=18&#38;l=28&#38;m=h">rynku</a>.</div>
<div align="justify">To przestarzały peerelowski pawilon, z wylanymi betonem schodami i dużymi oknami wychodzącymi na porosły drzewami rynek. Wnętrze stanowi duża, remizowa sala, na której stoi kilka szerokich ław i stołów. W głębi ustawiono wysłużony stół bilardowy. Bar, widać że niedawno odnowiony, próbuje nawiązywać do stylu wiejskich dyskotek polsko-białoruskiego pogranicza. Dużo luster i srebra, przy ladzie krzesła barowe obite skóropodobną skają.</div>
<div align="justify">Duży <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%BBubr_(piwo)">"Żubr"</a> z nalewaka kosztuje tu dwa sześćdziesiąt. Frytki - niecałe złoty pięćdziesiąt, a porcja ruskich pierogów - około trzech. Można zamówić obiad z piwem za niecałe dziesięć złotych i obserwować życie mieszkańców tego pożydowskiego miasteczka. Przy jednym ze stolików trzech mężczyzn przy pół litrze "Starogardzkiej" i śledziach w oleju opowiada o przygodach ze służbą celną. Jesteśmy jakieś dwa kilometry od białoruskiej granicy. Ekspedientka, przysłuchująca się rozmowie, stanowczo protestuje słysząc utyskiwania na "ruskich". <i>My tu ze sobą żyjemy i musimy się kochać, nie nienawidzić</i> - mówi zdecydowanym głosem. Mężczyźni śmieją się z pobłażaniem i po chwili chwiejnym krokiem opuszczają gospodę.</div>
<div align="justify">W głębi sali trzech młodych mężczyzn gra w bilard. Nie wiadomo dlaczego, nagle jeden z nich zaczyna śpiewać: <a href="http://www.teksty.org/m/mieczyslawfogg/ostatnianiedziela.php"><i>Ta ostatnia niedziela, dzisiaj się rozstaniemy, dzisiaj się rozejdziemy, na wieczny czas</i></a>. Na sali rozlega się śmiech. A mnie przypomina się scena z "<a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Lista_Schindlera">Listy Schindlera</a>", gdzie to ponure i straceńcze tango śpiewa <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Jacek_W%C3%B3jcicki">Jacek Wójcicki</a>.</div>
<div align="justify">Piosenka o rozstaniu na zawsze. Skomponowana przez <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Jerzy_Petersburski">Jerzego Petersburskiego</a>, kompozytora pochodzącego ze starej <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Melodysta">klezmerskiej rodziny Melodystów</a>, piosenka, do której tekst napisał Zenon Friedwald, a którą wykonywał <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Mieczys%C5%82aw_Fogg">Mieczysław Fogg</a>, odznaczony tytułem <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Sprawiedliwy_w%C5%9Br%C3%B3d_Narod%C3%B3w_%C5%9Awiata">Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata</a>. Piosenka, określana mianem "tanga samobójców", była przecież jednocześnie antycypacją żydowskich artystów tego, co wydarzyło się temu narodowi kilka lat później. Piosenka ta została zaśpiewana przy stole bilardowym w centrum miasta, które przed wojną było lokalnym centrum handlowo-kulturalnym Żydów całego regionu. <a href="http://chai.republika.pl/krynki_historia.htm">Kryniecka gmina żydowska</a> była większa od gminy białostockiej. Wszystkich mieszkających w Krynkach Żydów wywieziono do <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Treblinka_(KL)">Treblinki</a> w 1943 roku.</div>
<div align="justify"><i>Ta ostatnia niedziela</i> zabrzmiała złowrogo. Ale o tym pomyślałem dopiero, gdy wyszedłem na mroźny kryniecki rynek. Dopiero po chwili zdałem sobie sprawę, że nieświadomość, ciężar niektórych słów, sprawiły, że lekki, niezobowiązujący swojskością nastrój prowincjonalnego baru z piwem za dwa sześćdziesiąt nagle prysł. Sprawiły to tysiące nieobecnych żydowskich dusz unoszących się nad tym miastem i gospodą "Pod Modrzewiem".</div>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
