<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>pieklo &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://wordpress.com/tag/pieklo/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "pieklo"</description>
	<pubDate>Fri, 18 Jul 2008 18:34:21 +0000</pubDate>

	<generator>http://wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[POCZATEK...]]></title>
<link>http://myblackrose.wordpress.com/?p=6</link>
<pubDate>Sun, 08 Jun 2008 02:10:09 +0000</pubDate>
<dc:creator>myblackrose</dc:creator>
<guid>http://myblackrose.wordpress.com/?p=6</guid>
<description><![CDATA[Zaczelo sie niewinnie. Poznalismy sie na konferencji / imprezie.
ON lider, idol, wyznaczal trendy i ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Zaczelo sie niewinnie. Poznalismy sie na konferencji / imprezie.</p>
<p>ON lider, idol, wyznaczal trendy i kierunki.  <br />
JA mloda, ambitna, nowa wzbudzalam zainteresowanie.<br />
ON obiekt weschnien i bozyszcze kobiet.<br />
JA byla modelka, odnoszaca sukcesy zawodowe kobieta.</p>
<p>Dzielilo nas 350 km. Dzielila nas bariera wieku. Dzielila nas kultura wychowania, sposob postrzegania swiata, dzielily nas poglady.<br />
Dzielilo nas wiele a polaczyla wielka milosc...</p>
<p>Wspolna pasja, ktorej sie oddawalismy do zapomnienia, wspolne plany, ktore siegaly daleko, wspolne chwile, piekne chwile.<br />
Wszystko jak w bajce: on moj ksiaze a ja jego "nieoszlifowany diament"...<br />
ON mial byc moim krolem a ja jego brylantem.<br />
Milosc, o jakiej moglam marzyc, o jakiej marzy kazda mloda kobieta, mezczyzna inteligenty, czuly, wrazliwy, opiekunczy, dojrzaly i zakochany w swojej "niuni"...</p>
<p>Az do pamietnego dnia...Dnia, w ktorym pojawila sie ONA.</p>
<p>Zadzownil telefon:<br />
- niunia, nie moge przyjechac. Nie pytaj prosze. Kilka dni, nie moge, przykro mi. Potem Ci powiem, teraz nie moge, dramat...<br />
W glosie placz...Placz doroslego, dojrzalego i silnego mezczyzny...Przerazilam sie, wiedzialam, ze stalo sie cos zlego...</p>
<p>Po kilku dniach spotkalismy sie.  Jak na ironie idac na spacer trafilismy na cmentarz...Wtedy tego nie rozumialam ale potem wiedzialam juz, ze Bog dal mi znak - ten cmentarz byl wymowny...</p>
<p>Szlismy przez las a moze to byl zaniedbany park z szeroka alejka. Bylo zimno ale ptaki spiewaly swoje piesni. Bylo zielono i slonecznie a jednoczesnie ponuro i szaro.<br />
- Wrocila, przyjechala.<br />
- Kto? Nic nie rozumiem. .<br />
- Niunia, nie chcialem Ci mowic, to nie mialo sensu, wyjechala kilka lat temu, moja zona, zniknela, rozwod zalatwila tam, dostalem tylko papiery, nie mowilem - nie chcialem psuc naszego szczescia, przeszlosc nie ma znaczeni to przeciez Twoje slowa...<br />
- Tak kochanie...przeszlosc nie ma znaczenia ale teraz wiem, ze tylko w pewnych granicach....mow dalej, slucham Ciebie... - W glowie mialam pustke. Nic nie rozumialam. Nic nie czulam.<br />
- ONA jest chora, na smiertelna chorobe. Wrocila by sie pozegnac z rodzina i przyjaciolmi, na chwile, zaraz wraca spowrotem, przysiegam, niunia, nic nie wiedzialem...Prosze...Daj mi troche czasu...ONA zaraz wyjedzie i wszystko wroci do normy. Nasze plany sa nadal naszymi planami. Zamieszkamy w NASZYM domu, NASZE dziecko... To NASZE zycie...Prosze tylko o troche czasu...Kocham Cie...Jestes moim diamentem...<br />
- Rozumiem. - Powiedzialam, choc nie rozumialam.</p>
<p>Ogarnela mnie tak ogrona pustka i rozpacz, ze nie bylam w stanie okreslic swoich mysli a co dopiero mowic. Nie docieralo do mnie jeszcze wtedy co sie tak naprawde stalo. Nie wiedzialam czy wsciekac sie, ze mnie oklamal? Nie oklamal, nie powiedzial prawdy ale to w koncu ja caly czas powtarzam: PRZESZLOSC NIE MA ZNACZENIA. Idziemy do przodu w zyciu, nie mozna sie ogladac w nieskonczonosc, nie mozna zyc przeszloscia... Nie docieralo do mnie co sie tak naprawde stalo...Choroba? Znalam lekarzy w okresowych badan w ciazy...Smiertelna choroba? Ktos umiera? Zona? To ja jestem jego zona...</p>
<p>Wrocilam do domu, do swojego domu oddalonego 350 km od piekla, ktore wkrotce mialo nastapic...</p>
<p><em>jest juz 4 rano...moje adoptowane dziecko juz wstalo  - spia w namiocie na ogrodzie - i slysze jak bawi sie z psem...ptaki spiewaja pieknie, slonce wyjrzalo zza horyznotnu, czuje pewna ulge, ze w koncu sie zdobylam na wyrzucenie z siebie tego...<br />
Jutro napisze dalej...historie "zony mojego meza"...</em></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[]]></title>
<link>http://skowro.wordpress.com/?p=156</link>
<pubDate>Mon, 26 May 2008 07:27:33 +0000</pubDate>
<dc:creator>theflyingmccoys</dc:creator>
<guid>http://skowro.wordpress.com/?p=156</guid>
<description><![CDATA[




]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://skowro.files.wordpress.com/2008/05/reunion.png"><img class="alignnone size-full wp-image-155" src="http://skowro.wordpress.com/files/2008/05/reunion.png" alt="" width="510" height="375" /></a></p>
<p><a href="http://skowro.files.wordpress.com/2008/05/horns.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-157" src="http://skowro.wordpress.com/files/2008/05/horns.jpg" alt="" width="423" height="351" /></a></p>
<p><a href="http://skowro.files.wordpress.com/2008/05/crappycomic.png"><img class="alignnone size-full wp-image-158" src="http://skowro.wordpress.com/files/2008/05/crappycomic.png" alt="" width="510" height="156" /></a></p>
<p><a href="http://skowro.files.wordpress.com/2008/05/yearlate.png"><img class="alignnone size-full wp-image-159" src="http://skowro.wordpress.com/files/2008/05/yearlate.png" alt="" width="469" height="409" /></a></p>
<p><a href="http://skowro.files.wordpress.com/2008/05/osama.png"><img class="alignnone size-full wp-image-160" src="http://skowro.wordpress.com/files/2008/05/osama.png" alt="" width="484" height="312" /></a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[PIEKŁO]]></title>
<link>http://niebopieklo.wordpress.com/?p=4</link>
<pubDate>Thu, 22 May 2008 12:08:10 +0000</pubDate>
<dc:creator>niebopieklo</dc:creator>
<guid>http://niebopieklo.wordpress.com/?p=4</guid>
<description><![CDATA[Zaczynamy od wizyty w Muzeum Muzeów, czyli Muzeum Techniki
(i chyba niezamierzenie- muzeum PRL-u). ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><span style="color:#000000;">Zaczynamy od wizyty w Muzeum Muzeów, czyli Muzeum Techniki<br />
(i chyba niezamierzenie- muzeum PRL-u). Polecam gorąco zwiedzenie w tzw. realu.</span></p>
<p><a href="http://niebopieklo.wordpress.com/files/2008/05/dsc00684.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-9" src="http://niebopieklo.wordpress.com/files/2008/05/dsc00684.jpg?w=225" alt="" width="225" height="300" /></a><br />
<a href="http://niebopieklo.wordpress.com/files/2008/05/dsc00693.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-6" src="http://niebopieklo.wordpress.com/files/2008/05/dsc00693.jpg?w=300" alt="" width="300" height="225" /></a><br />
<a href="http://niebopieklo.wordpress.com/files/2008/05/dsc00685.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-10" src="http://niebopieklo.wordpress.com/files/2008/05/dsc00685.jpg?w=225" alt="" width="225" height="300" /></a><br />
<a href="http://niebopieklo.wordpress.com/files/2008/05/dsc00686.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-11" src="http://niebopieklo.wordpress.com/files/2008/05/dsc00686.jpg?w=225" alt="" width="225" height="300" /></a></p>
<p><a href="http://niebopieklo.wordpress.com/files/2008/05/dsc00687.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-7" src="http://niebopieklo.wordpress.com/files/2008/05/dsc00687.jpg?w=300" alt="" width="300" height="225" /></a><br />
<a href="http://niebopieklo.wordpress.com/files/2008/05/dsc006911.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-13" src="http://niebopieklo.wordpress.com/files/2008/05/dsc006911.jpg?w=225" alt="" width="225" height="300" /></a><br />
<a href="http://niebopieklo.wordpress.com/files/2008/05/dsc00690.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-12" src="http://niebopieklo.wordpress.com/files/2008/05/dsc00690.jpg?w=300" alt="" width="300" height="225" /></a><br />
<a href="http://niebopieklo.wordpress.com/files/2008/05/dsc00692.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-14" src="http://niebopieklo.wordpress.com/files/2008/05/dsc00692.jpg?w=300" alt="" width="300" height="225" /></a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[]]></title>
<link>http://skowro.wordpress.com/?p=82</link>
<pubDate>Wed, 14 May 2008 07:14:57 +0000</pubDate>
<dc:creator>theflyingmccoys</dc:creator>
<guid>http://skowro.wordpress.com/?p=82</guid>
<description><![CDATA[the flying mccoys

Cyanide and Happiness

BONUS  

]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<h1>the flying mccoys</h1>
<p><a href="http://skowro.files.wordpress.com/2008/05/lfmc080514.png"><img class="alignnone size-full wp-image-79" src="http://skowro.wordpress.com/files/2008/05/lfmc080514.png" alt="" width="300" height="374" /></a></p>
<h1>Cyanide and Happiness</h1>
<p><a href="http://skowro.files.wordpress.com/2008/05/smoking.png"><img class="alignnone size-full wp-image-80" src="http://skowro.wordpress.com/files/2008/05/smoking.png" alt="" width="510" height="375" /></a></p>
<p>BONUS :)</p>
<p><a href="http://skowro.files.wordpress.com/2008/05/wait.png"><img class="alignnone size-full wp-image-81" src="http://skowro.wordpress.com/files/2008/05/wait.png" alt="" width="396" height="328" /></a></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[EMOcjonalne podejście...]]></title>
<link>http://vhpl.wordpress.com/?p=14</link>
<pubDate>Wed, 16 Apr 2008 09:01:46 +0000</pubDate>
<dc:creator>vashpl</dc:creator>
<guid>http://vhpl.wordpress.com/?p=14</guid>
<description><![CDATA[Zapewne wielu z was miało okazje zetknąć się z dziwnym zjawiskiem zwanym emo. Emo styl, ubrania,]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Zapewne wielu z was miało okazje zetknąć się z dziwnym zjawiskiem zwanym emo. Emo styl, ubrania, muzyka... Wicie rozumicie - oni mają cholernie dziwne podejście do życia. Narzekają, że "nikt mnie nie rozumie", "chcę się zabić, bo nikt mnie nie rozumie"... i tak dalej i tym podobne. Mają bardzo dziwne opisy na gg - "Idem siem rzucic z mostu // Jutro imprezka u Ani...".</p>
<p>WTF? Czy ta Ania, to Lord Lucyfer sam w sobie? Ten Belzebub, który szuka Kostki Przeznaczenia(obejrzyjcie Tenacious D in Pick of Destiny - zrozumiecie)?</p>
<p style="text-align:center;"><a title="Heil EMO!" href="http://images.wikia.com/nonsensopedia/images/7/75/1215992469lui6.jpg" target="_blank"><img class="alignleft" style="vertical-align:middle;" src="http://images.wikia.com/nonsensopedia/images/7/75/1215992469lui6.jpg" alt="" width="264" height="400" /></a></p>
<p>W każdym bądź razie za samo bycie(bycie albo nie bycie, w cudzym odbycie?) już dawno powinni zostać wysłani... Nie, nie do piekła, bo rogacze mieli by z nimi, nomen omen, krzyż pański. Przydałoby się wymyślić jakieś inne, jeszcze gorsze miejsce dla tej chorej bandy. Czekam na sugestie.</p>
<p>W każdym bądź razie sam ich wygląd i zachowanie przyprawia mnie o mdłości. Poza tym, z tego co udało mi się dowiedzieć z "różnych źródeł", emo to jedyna grupa, która łączy hiphopowców i metali. Oczywiście łączy ich ideologia - jak można wyglądać jak jakaś niedogolona cipa(tak, chodzi mi o emo). Litości! Jak można mieć włosy, które zasłaniają pół ryja! Do tego zestaw żyletek w pudełku po zapałkach, w kieszonce. I to tylko po to, aby nacinać sobie skórę, bo to fajnie, kurwa, wygląda! Łał...</p>
<p>Zatem już widzicie - nienawidzę całego tego zjawiska. Swoją drogą "oni" twierdzą, że to taki andergrałnd i w ogóle. Weźcie mi wytłumaczcie - jak undergroundowa subkultura może być aż tak rozpowszechniona na świecie? Zabijają samych siebie od środka(złoty środek?). I jak można wyglądać tak strasznie stereotypowo? Bo stereotypy rzadko kiedy są prawdziwe, ale o emo to prawda do kwadratu.</p>
<p>Mam taką głośną nadzieję, że ten "gatunek" umrze/wyginie/zdechnie jak najszybciej.</p>
<p>Hitler jest emo. ;)</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Gdzie jesteś Boże?]]></title>
<link>http://stuq.wordpress.com/?p=83</link>
<pubDate>Mon, 24 Mar 2008 17:19:01 +0000</pubDate>
<dc:creator>stuQ</dc:creator>
<guid>http://stuq.wordpress.com/?p=83</guid>
<description><![CDATA[Jako, że wychowałem się w głęboko wierzącej rodzinie (jak to brzmi…) od dziecka żyłem z ko]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Jako, że wychowałem się w głęboko wierzącej rodzinie (jak to brzmi…) od dziecka żyłem z kościołem za pan brat. Msze święte, nabożeństwa itp. nie są mi obce.<br />
Za bajta ( jak to brzmi nr.2) nie rozumiałem jeszcze wielu rzeczy i słuchałem się mamusi. Wiedziałem, że jest niedziela i trzeba iść do kościoła, bo Bozia się obrazi ;). Dorastając Kościół zaczął mi przeszkadzać, zacząłem się coraz bardziej zastanawiać nad sensem wiary, nad obecnością Boga itd.<!--more--></p>
<p>Niedziela. Wraz z kolegą idę na Mszę Świętą. Wchodzimy na chór, siadamy w ławce…Zacząłem się rozglądać dookoła, wpadłem jakby w trans i zacząłem w myślach mówić do siebie. Zadałem sobie pytanie: „Boże gdzie jesteś?” Mój wzrok okrążał wielkie złote żyrandole, na których świeciło się ponad 20 żarówek w pięknych kloszach. Mój wzrok szedł jeszcze wyżej. Dotarł do sufitu. Biały sufit, na którym z płatków złota zrobione były jakieś wzorki przypominające gałązki i kraty. Opuściłem głowę nieco niżej. Oczy wpatrywały się teraz w tabernakulum, które swoim złotym kolorem odbijało światło lamp. Nieco wyżej tabernakulum wisi złoty krzyż, do którego przybita jest figurka Jezusa. Nad krzyżem jak i dookoła niego umocowane były złote kwadraty, prostokąty, romby, które przypominać mają promienie. Pytanie, które zadałem sobie wcześniej, znowu przeszło w ciszy w mojej głowie. „Boże, czy w tym złocie mam Cię szukać? Przecież od dziecka na katechezie mówiono mi, żeby żyć skromnie, że przepych i bogactwo to grzech. Boże, jeśli grzechem jest posiadanie willi z basenem, drogiego samochodu, to, dlaczego ty zamieszkałeś w tym mieniącym się złotem domu?. Dlaczego Jezu, wisisz na złotym krzyżu? Niejeden żebrak dałby się do niego przybić tylko po to, aby te złoto dotknąć. Dlaczego Jezu ten krzyż nie jest z drewna? Z tego, co mi mówiono Ciebie przybili do drewna. Jezu, w dzień przed Twoją śmiercią, gdy byłeś wśród swoich uczniów, wypowiedziałeś następujące słowa: „Bierzcie i jedzcie z niego wszyscy…” Na tą pamiątkę na każdej Mszy podczas komunii św. możemy „jeść” Twoje „ciało”. Dlaczego, Jezu znajduje się ono w złotym tabernakulum?” „Czy Ty też stołowałeś się w złotych pokojach?. Mówili mi, że żyłeś w ubóstwie. Jezu, przed Twoją drogą krzyżową kaci biczowali Cię, a potem na Twej głowie osadzili koronę, koronę z cierni. Czy ona też była złota? Dlaczego te wzorki, które widzę są złote? Dlaczego wszystkie mieni się złotem? Dlaczego?!?”</p>
<p>Moją medytację przerwała tłusta, ogromna kobieta, która próbowała przepchać się przeze mnie i usiąść obok. Nawet „przepraszam” nie powiedziała, które jest słowem idealnie pasującym w takiej sytuacji. Chcę się wydostać z autobusu, mówię „przepraszam” i ludzie odsuwają się i mogę przejść. Tak samo w kinie, teatrze itd. A ona nic. Siadła i dyszała. Po chwili znowu wróciłem do moich rozważań. „Boże, gdzie jesteś? W tej kobiecie? Mówiłeś: „traktuj bliźniego jak siebie samego”, czy ta kobieta o tym już nie pamięta? Czy ona także chciałaby być pchana i deptana? Boże, co jest?”.</p>
<p>Ludzie zaczęli zajmować kolejne miejsca. Przede mną usiadły dwie młode dziewczyny, które nie wyglądały na takie, które przyszły tu, aby się modlić. Paplały i paplały. Gdy ktoś zwrócił im uwagę, one tylko parsknęły jak koń i po chwili robiły to, co do tej pory. „Boże, kazałeś dzień święty święcić. Dlaczego je tu wpuściłeś? Dlaczego, Boże pozwalasz, aby 2 smarkule przeszkadzały ludziom w rozmowie z Tobą? Dlaczego Boże?”. Msza w końcu się zaczęła. Przed ołtarzem znalazł się ksiądz, który na sobie miał ornat w czerwonym kolorze, ze złotymi wstawkami. „Jezu, czy Ty, na co dzień też się tak ubierałeś? Czy w swoich naukach wspominałeś coś o ubieraniu drogich, pozłacanych ubrań? Jezu, zawsze mówiłeś, że wśród zwykłych ludzi, a nie bogaczy chcesz przebywać. Co tu się Panie dzieje?”.</p>
<p>Msza się skończyła. W kościele znajdowały się jeszcze złote stojaki na świece, grube i wielkie złote ramy obrazów itp.</p>
<p>,„Po co to wszystko Boże? Czy ludzie nie odwiedzaliby Cię gdyby w Twoim domu nie było złota? Czy zwykłe drewno na Twojej boskiej liście przebojów nie ma już miejsca? W złotym kościele jest Ciebie więcej niż w zwykłym drewnianym?”</p>
<p>Pamiętam jeszcze czasy, kiedy chodziłem do starego kościoła, który z racji wieku został wyburzony, bo nawet Bóg nie powstrzymałby spadających kawałków ścian i sufitu na podłogę. Kościół był skromny, taki „starodawny”, drewniany. Teraz już się takich nie buduje, to oczywiste. Ale czy od razu trzeba pokrywać ściany złotem, a krzyż w kolorze innym niż złoty nie jest krzyżem? Dlaczego w kościołach jest przepych? Dlaczego mam wrażenie, że jestem w pałacu, ekskluzywnym hotelu? Dlaczego nie czuję tego klimatu, tej tajemnicy, która powinna towarzyszyć mi podczas pobytu w świątyni? Zamiast tego czuję obłudę i wstręt. Zapach kadzidła zastąpił fetor, który powstaje po mieszance tanich perfum, które stare, obrzydliwie grube paniusie wylewają na siebie, bo muszą pokazać się w towarzystwie. Dlaczego nie mogę się skupić na modlitwie, tylko muszę znosić szepty, śmiechy, pokrząkiwania, płacz i larmo, które wywołują małe dzieciaki? (swoją drogą, czy dziecko, które przed kilkoma miesiącami urodziło się, rozumie gdzie jest? Te głupie matki biorą swoje pociechy do kościoła tylko po to, aby pokazać całemu światu swój skarb. Coś jak lans nowoczesnym telefonem komórkowym, albo nowymi felgami w aucie. Bo nie oszukujmy się – one nie przychodzą po to, aby się modlić. Wiele razy obserwowałem takie okazy, które przez 60 minut nie wypowiadają słów modlitw, a jedynie „ciiii”, „patrz kochanie, jesteśmy w kościółku, ciiiii, no już…”).</p>
<p>Boże? A czy Ty w ogóle istniejesz? Udowodnij, że istniejesz. Haaa, i tu mnie masz, co? Wiara na tym polega, aby bez udowadniania wyznawać Cię. Ale, z jakiej racji? Jest tyle niedomówień, tyle kłamstw, tyle sprzecznych teorii, tyle naukowych faktów, które wykluczają Twoje istnienie. Dlaczego nam to Boże zrobiłeś? Bawisz się w zgaduj zgadula, ale nie dajesz podpowiedzi. Dlaczego mam wierzyć, że to Ty stworzyłeś naszą planetę i nas, jeśli na geografii pani mówiła, że dawno temu w kosmosie nastąpił prawdopodobnie wielki wybuch i to on spowodował ukształtowanie się planet? A życie rozpoczęło się w wodzie, a my jesteśmy „inteligentniejszymi małpami”, a nie istotami, które to Ty ulepiłeś.</p>
<p>Powiedziałeś „nie zabijaj”. Dlaczego TVN, 24 co chwila wspomina o zamordowanych cywilach w imię wolności Iraku? Dlaczego Twoi pracownicy, łącznicy, którzy są pomostem między Tobą a nami, tzn. księża żyją w grzechu? Nie mówię, że wszyscy, ale przypadki molestowanych dzieci przez „twoich” są faktami. I co Ty na to? Jesteś Wszechmogący, a pozwalasz na takie rzeczy? Wystawiasz nas na próbę? A może Ty właśnie sterujesz tym księdzem, tak, a nie w inny sposób, abyśmy potem zadawali sobie pytania, które właśnie zadaję ja? Jesteś nie fair, a nam każesz być? Gdzie jest sprawiedliwość? Nadejdzie dzień, w którym osądzisz nas wszystkich sprawiedliwie, tak? A dlaczego my nie mamy prawa mówić o Tobie źle? Jeśli nie reagujesz na zło, które jest dookoła nas?</p>
<p>Jest tyle pytań, a tak mało odpowiedzi, jest tyle kontrowersji, a ludzie wierzą. Jak myszy podążające w laboratoryjnym labiryncie za zapachem sera, tak my podążamy za Tobą. Ale myszy na końcu swej drogi dojdą do sera, a czy my dojdziemy do tego, co nam obiecujesz? A jeśli się okaże, że nie? Kogo, wtedy będziemy obwiniać? Jeśli Ty nie istniejesz, to pretensję mogę mieć do tych, którzy o Tobie mówią? Którzy wbijają mi do głowy, że jesteś i czuwasz?</p>
<p>Daj znak, a uwierzę, bo obecnie przestaję…</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[rozdział 19 - korytarz]]></title>
<link>http://trwalewspomnienia.wordpress.com/?p=24</link>
<pubDate>Sun, 16 Mar 2008 21:12:07 +0000</pubDate>
<dc:creator>gucia</dc:creator>
<guid>http://trwalewspomnienia.wordpress.com/?p=24</guid>
<description><![CDATA[- Jak tu dziwnie – pomyślała Ania, a echo powtórzyło jej myśli na głos. Dziewczyna stała na]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><span>- Jak tu dziwnie – pomyślała Ania, a echo powtórzyło jej myśli na głos. Dziewczyna stała na środku wielkiego, zimnego korytarza, w którym było mnóstwo małych drzwi. Nie wiedziała, gdzie jest, gdzie iść ani dokąd zmierza. Zastanawiała się czy ktoś jest tu oprócz niej i usłyszała swój głos odbijający się od ścian: „Jest tu ktoś?”. Czy to tak wygląda śmierć? Inaczej wyobrażała sobie niebo, tu było zimno, strasznie zimno i ciemno. Światło dochodziło tylko z małych szczelin w drzwiach. A może wcale nie pójdzie do Nieba? Popełniła samobójstwo, może to jest droga do Piekła? A może wszystko zależy od tego, którą drogę teraz wybierze? Ale tu tyle drzwi, więc, gdzie iść? W których drzwiach czeka na nią jej dzieciątko? Przyzwyczaiła się do odbijającego się od ścian głosu jej własnych myśli, więc nie zwracała już na to większej uwagi. Chodziła od drzwi do drzwi, przyglądając się im dokładnie. Ale im dalej szła – tym więcej drzwi się pojawiało. Postanowiła wrócić do początku, ale niestety już go nie znalazła, gdyż z każdym krokiem pojawiały się nowe drzwi. W końcu postanowiła wejść do małych, mosiężnych drzwi. Gdy drzwi zaskrzypiały, a ona weszła do środka, ujrzała kilka kolejnych drzwi, ale te którymi tu weszła już zniknęły. – Aha… czyli powrotu już nie mam. No cóż trzeba iść dalej, tylko gdzie? – zastanawiała się. Ruszyła w kierunku drzwi, przez które wdzierało się do pomieszczenia najwięcej światła. W nowej sali było kilka kolejnych drzwi, ale tu było już cieplej. Ania weszła bez większego zastanowienia w jedne z nich. Drzwi zaskrzypiały i dziewczyna stanęła pośrodku owalnego pomieszczenia, które miało już tylko dwie pary drzwi. Pojawił się dylemat, w które z nich wejść. Nagle Ania usłyszała ciche trzepotanie skrzydełek, odwróciła się i ujrzała pięknego, małego motyla, który latał wokół sali. W końcu zniżył swój lot i wyleciał przez szparę w większych drzwiach. Ania ruszyła za nim. Kiedy dotknęła klamki, poczuła dziwne ciepło, które zaczęło ją wypełniać. Zamknęła oczy i przekroczyła przez próg. Kiedy je otworzyła stała na pięknej polanie, na której były wysokie, sięgające jej do pasa, kolorowe kwiaty. Wokół latały piękne motyle i ptaki, a z nieba świeciło śliczne słońce. Ania ruszyła między kwiatami stąpając po miękkiej trawie. Po jakimś czasie ujrzała duży kamień, na którym stał mężczyzna w podeszłym wieku ubrany w czarny garnitur. Na jego twarzy jawił się uśmiech. Kiedy rozłożył szeroko ręce, Ania ruszyła ku niemu, zastanawiając się kim jest ten mężczyzna. Przybliżając się do niego, zaczęła kojarzyć skądś te rysy twarzy i zmarszczki pojawiające się w wyniku szerokiego uśmiechu. Gdy była już kilka kroków od kamienia, ów mężczyzna zszedł z niego i ruszył w kierunku Ani.<br />
- Aniu, jak ty wyrosłaś – powiedział radośnie, a Ania uśmiechnęła się szeroko.<br />
- Dziadek? – zapytała z niedowierzaniem. A on z uśmiechem kiwnął głową. – Dziadek! – krzyknęła szczęśliwie i pobiegła w jego kierunku, rzucając mu się w ramiona – Miałam 2 lata, gdy odszedłeś! – wzruszyła się.<br />
- Tak Aniu – przytulił ją gorąco – Ale teraz mamy mało czasu, musimy iść.<br />
- Dobrze, a gdzie idziemy? – zapytała<br />
- Chyba kogoś szukasz, prawda? – uśmiechnął się.<br />
- To ty wiesz?<br />
- Oczywiście – skinął głową – Pośpieszmy się.<br />
Szli dość szybko przez łąkę w kierunku lasu, na skraju którego stał kolejny mężczyzna.<br />
- Kto to jest? – zapytała dziadka<br />
- A nie poznajesz? Podejdź bliżej, to zobaczysz.<br />
Ania podbiegła i rozpoznała w mężczyźnie swojego drugiego dziadka. I znowu wzruszyła się do łez i przytuliła się mocno do niego. Przez las szli już w trójkę. Szybkim krokiem szli przez różne dróżki i omijali konary drzew.<br />
- Dlaczego się tak spieszymy? – zapytała zdyszanym głosem<br />
- Bo masz bardzo mało czasu – powiedział dziadek<br />
- Mało? Do czego?<br />
- Do życia. – odpowiedział krótko drugi dziadek<br />
- Ale przecież ja umarłam.<br />
Na to już jej nie odpowiedzieli, tylko przyspieszyli kroku. Droga, którą szli kończyła się za zakrętem, gdzie czekała na nich młoda kobieta. Ania domyślała się, że to następny członek jej rodziny. I nie myliła się. To była jej ciocia. Ania przywitała się ciepło i ruszyli dalej. Doszli nad jezioro, gdzie było piękne, duże drzewo i zawieszona na gałęziach huśtawka.<br />
- Chodźmy do środka – powiedziała ciocia.<br />
Ania dopiero teraz zobaczyła, że za nimi jest śliczny domek jednorodzinny, do którego właśnie ruszyli. W środku unosił się przyjemny zapach świeżych kwiatów. Ania podziwiała każde przytulne i ciepłe pomieszczenie, każdy widok. To było jak spełnienie marzeń. Zawsze chciała mieszkać właśnie w takim domku. Niestety dziadkowie ją ponaglali, ciągle mówili, że ma mało czasu, ale ona nadal nie wiedziała, gdzie ma się spieszyć. Ciocia zaparzyła herbatę i wszyscy usiedli przy stole.<br />
- Aniu – zaczął dziadek – Wiemy, co się stało, ale uważamy, że popełniłaś błąd.<br />
- Nie… - zaczęła oponować, ale dziadek przerwał jej podniesieniem ręki.<br />
- Zaczekaj i posłuchaj.<br />
- Czeka cię jeszcze jedna niespodzianka, ale potem musisz wracać – kontynuował drugi dziadek.<br />
- Nie mogę dziadku! – powiedziała stanowczo<br />
- Aniu… to nie jest twoje miejsce. Ty popełniłaś samobójstwo, tak czy owak nie będziesz tu. Możesz być tu jeszcze tylko przez chwilę, ale jeśli powrócisz, to będziesz miała tu swoje miejsce, kiedy przyjdzie twój czas. – tym razem przemówiła ciocia.<br />
- Ale ja nie chcę wracać! Tam już nie ma mnie, muszę tu kogoś odnaleźć, po to się zabiłam i na pewno nie wrócę.<br />
- Posłuchaj mnie uważnie. Czasu jest co raz mniej, więc teraz pójdziesz tymi schodami na górę, a potem wrócisz, rozumiesz? – zapytał dziadek<br />
- Ale dziadku…<br />
- Nie dyskutuj. Idź na górę.<br />
Ania wstała i poszła na górę. Wchodząc po schodach zastanawiała się jak się stąd wydostać, żeby dziadkowie i ciocia nie zauważyli i zacząć szukać dziecka. Na górze było kilka pokoi, ale Ania weszła do pierwszego z nich. Kiedy je uchyliła usłyszała głos pozytywki, pokoik ten miał piękne różowe ściany i dużo pluszowych zabawek. Ania rozejrzała się, ale pokoik był pusty. Usiadła na miękkim łóżeczku i wzięła do ręki jedną z zabawek. Miała taki przyjemny, nieokreślony zapach. Po chwili drzwi się uchyliły i weszła do nich mała dziewczynka.<br />
- Mamusia? – zapytała cieniutkim głosem<br />
Ania odwróciła się szybko i ujrzała swoją córeczkę. Była taka śliczna, podobna do niej. Miała piękne włoski i cudowne oczka, a ubrana była w śliczną, różową sukienkę.<br />
- Kochanie! – podbiegła do niej i wzięła ją na ręce, mocno przytulając. Płakała. Płakała ze szczęścia, że ją odnalazła.<br />
- Mamusiu nie płacz – powiedziała cichutko dziewczynka. A Ania jeszcze mocniej się rozpłakała.<br />
- Jaka ty jesteś duża, Kochanie. Mamusia cię już nie zostawi. – Przytulała ją mocno.<br />
- Mamusiu musisz wracać. Dziadziuś mi mówił, że mamy bardzo malutko czasu.<br />
- Wiem, ale nie bój się nie wrócę, zostanę z tobą.<br />
- Mamusiu istnieję tylko dlatego, że mnie kochałaś. To, że do mnie mówiłaś, że tyle czasu ze mną byłaś, chociaż ja już odeszłam pozwoliło mi rosnąć. Mieszkam tu z ciocią i dziadziusiami. I jest mi dobrze. Nic złego mi się tu nie dzieje. Kocham cię mamusiu – mówiła cieniutkim głosikiem<br />
- Ja też cię kocham Kochanie – powiedziała, dławiąc się łzami. – Powiedz, jakie imię dali ci dziadkowie, a może ciocia?<br />
- Oni nie mogą mi dać imienia, to ty mamusiu musisz – powiedziała uśmiechając się i pokazując piękne dwa ząbki.<br />
- Madzia… podoba ci się?<br />
- Jest piękne Mamusiu, dziękuję – przytuliła się mocno.<br />
Po chwili do pokoju weszła ciocia i dziadkowie.<br />
- Aniu musisz już iść – powiedziała cicho ciocia.<br />
- Nie! – powiedziała stanowczo Ania przytulając mocniej swoje dziecko.<br />
- Aniu musisz, tylko w ten sposób masz szansę jeszcze tu wrócić.<br />
- Madzi nic złego nie może się tu stać, tutaj nie ma zła, a my będziemy się nią opiekować. – powiedział dziadek.<br />
- Aniu wróć, proszę cię, wróć – zaczął ją prosić drugi dziadek.<br />
- Ja chcę zostać ze swoim dzieckiem, nie chce kolejny raz go stracić – płakała<br />
- Mamusiu, nie stracisz mnie – powiedziała uśmiechając się – Przyjdziesz tu jeszcze do mnie, a ja będę grzecznie czekała. Dziadziusiowie i ciocia mnie tu bardzo kochają. Nie martw się o mnie. – spojrzała na Anię swoimi pięknymi, niebieskimi oczkami.<br />
- Madziu, Kochanie, tak bardzo cię kocham, ja nie umiem tam bez ciebie żyć.<br />
- Ale Mamusiu, ja chcę być z tobą, a jak nie wrócisz to odejdziesz stąd na zawsze. – powiedziała smutno Magda<br />
- Ania naprawdę musisz wracać, to ostatnia chwila na decyzję – powiedział poważnie i stanowczo dziadek<br />
Dziewczyna nie wiedziała, co zrobić. Tak bardzo chciała tu zostać. Popatrzyła na dziadków, którzy czekali niespokojnie na jej decyzję, na ciocię, która patrzyła na nią błagalnym wzrokiem i na Magdę, która patrzyła na nią swoimi słodkimi oczkami.<br />
- Prosię – powiedziała cichutko.<br />
Ani serce pękało, ale wiedziała, że musi wracać. Robiła to głównie dla córeczki, żeby mogła tu jeszcze kiedyś do niej wrócić. Wstała z podłogi i wzięła ją na ręce, mocno tuląc do siebie.<br />
- Ciociu, zaopiekujesz się nią? – zapytała przez łzy<br />
- Oczywiście Aniu, nic jej się tu nie stanie – zapewniała ją ciocia, a dziadkowie potwierdzili.<br />
- Madziu, mamusia musi już iść, ale wrócę jeszcze do ciebie Kochanie i będziemy się bawić, dobrze?<br />
- Będę czekać Mamusiu – powiedziała dziewczynka i pocałowała Anię.<br />
- Musimy już iść, odprowadzimy cię do wyjścia, a dalej pójdziesz już sama – powiedział dziadek.<br />
- Możesz wziąć Magdę jeszcze do wyjścia, a potem zostanie tu z nami – dopowiedział drugi dziadek jakby czytał w jej myślach.<br />
Ciocia poszła przodem, a Ania ruszyła z Madzią na rękach za nią. Szła nie odrywając wzroku od córeczki. Bardzo szybko doszli do brzegu jeziora, gdzie się zatrzymali.<br />
- Tu musimy się rozstać Aniu – powiedział dziadek.<br />
- Daj mi Madzię – powiedziała ciocia.<br />
- Bądź dzielna Aniu – rzekł dziadek – już czas.<br />
- Madziu, Kochanie pamiętaj, że mamusia bardzo cię kocha i wróci tu do ciebie, zaczekasz na mnie?<br />
- Tak mamusiu, ja też cię bardzo kocham. Będę tutaj z ciocią i dziadziusiami, mamusiu. – powiedziała dziewczynka<br />
- Dobrze Kochanie, idź teraz do cioci na rączki – z ciężkim bólem i łzami musiała ją w końcu oddać i się pożegnać. – Dziękuje wam bardzo – powiedziała do cioci i dziadków i każdego z nich mocno uścisnęła i pocałowała. Ostatni pocałunek był oczywiście dla Magdy. – Więc co teraz mam zrobić? – zapytała.<br />
- Zanurkuj w jeziorze – odpowiedział dziadek<br />
Ania zaczęła wchodzić do wody, kiedy usłyszała jeszcze cieniutki głosik.<br />
- Mamusiu! Nie płacz! – krzyknęła Madzia i mocno machała rączką na pożegnanie. Ani ciężko było się rozstawać z bliskimi, ostatni raz spojrzała na całą czwórkę, pomachała uśmiechniętej córeczce i zanurzyła się w jeziorze.<br />
- Aniu… Aniu otwórz oczy. Spójrz na nas. Obudź się. Aniu, słyszysz nas? Porusz ręką. Aniu. Otwórz oczy. - do jej głowy dochodziły ciche, odległe komendy. Poczuła ostry, przeszywający ból. Otworzyła na chwilę oczy i szybko je zamknęła, gdyż światło nie pozwalało jej dłuższe patrzenie. Uratowali ją. Żyła.<span>  </span></span><span style="font-size:12pt;font-family:'Times New Roman';"> </span></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Kot-orga]]></title>
<link>http://kotdante.wordpress.com/?p=10</link>
<pubDate>Wed, 05 Mar 2008 17:29:53 +0000</pubDate>
<dc:creator>analog</dc:creator>
<guid>http://kotdante.wordpress.com/?p=10</guid>
<description><![CDATA[
]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><img style="border:0 none;" src="http://kotdante.wordpress.com/files/2008/04/inferno.jpg" border="0" alt="" width="720" height="443" /></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Życie po śmierci - szkic biblijny]]></title>
<link>http://proteologia.wordpress.com/?p=60</link>
<pubDate>Tue, 04 Mar 2008 10:33:50 +0000</pubDate>
<dc:creator>mateuszw</dc:creator>
<guid>http://proteologia.wordpress.com/?p=60</guid>
<description><![CDATA[Autor: Natan Chesed

1. Natura człowieka - trzy poglądy  
a) Dychotomia (dwudzielność). Najbardz]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Autor: Natan Chesed<br />
</strong><br />
<strong>1. Natura człowieka - trzy poglądy</strong> <!--more--> </p>
<p>a) <strong>Dychotomia</strong> (dwudzielność). Najbardziej rozpowszechniony, prawowierny pogląd głosi, że człowiek składa się z dwóch elementów: z ciała i duszy (ducha) - Mat. 10:28; 1 Kor. 7:34. Dusza (duch) odnosi się do niematerialnej części człowieka, która nadal żyje po śmierci (Łuk. 12:20; 23:46). Słowa dusza i duch używane są zamiennie.</p>
<p>b) <strong>Trychotomia</strong> (trójdzielność). Błędny pogląd, którego broni tylko niewielu uczonych zakłada, że człowiek składa się z trzech elementów: z ciała, duszy i ducha. Zwolennicy tej idei opierają się np. na 1 Tes. 5:23. Jednakże apostoł Paweł nie twierdzi tutaj, że dusza i duch są odrębnymi cząstkami, lecz wyraził pragnienie, aby chrześcijanie byli całkowicie poświęceni Bogu, by każdy aspekt ich życia był oddany służbie Bożej. W Mar. 12:30 czytamy o miłowaniu Boga z całego serca, duszy, myśli i siły, lecz nie chodzi o to, że człowiek składa się z czterech różnych elementów. Mamy miłować Boga całymi sobą. W innych miejscach Paweł zdecydowanie opowiada się za dwudzielną charakterystyką człowieka (Rzym. 8:10; 1 Kor. 5:5; Kol. 2:5). Poza tym Biblia używa słów dusza i duch zamiennie (Łuk. 1:46, 47).</p>
<p>c) <strong>Monizm</strong> (jedyność). Jeszcze rzadziej występujący, nieprawowierny pogląd przekazuje myśl, że człowiek nie może istnieć poza swym ciałem, bo cały jest duszą, dlatego dusza po śmierci ciała nie istnieje. Według jego zwolenników będziemy ponownie żyli dopiero po zmartwychwstaniu. Między śmiercią a zmartwychwstaniem człowiek nie ma żadnej świadomości ani życia. Słowo Boże nie popiera takiego poglądu (np. Hebr. 12:22, 23 - duchy ludzi sprawiedliwych; Obj. 6:9, 10 - dusze zabitych).</p>
<p><strong>2. Czy dusza naprawdę jest nieśmiertelna?</strong></p>
<p>a) Absolutnie nieśmiertelny jest tylko Bóg (1 Tym. 6:15, 16).<br />
b) Pełną nieśmiertelność otrzymamy dopiero przy zmartwychwstaniu (1 Kor. 15:51-53).<br />
c) Dusza jest niematerialną cząstką człowieka, która nie ulega rozkładowi po śmierci ciała. Nie jest jednak nieśmiertelna sama z siebie, lecz to Bóg podtrzymuje ją przy życiu (Ps. 36:10; Hebr. 1:3). Gdyby tylko zechciał, mógłby zniszczyć duszę. Być może lepiej byłoby używać określenia dusza nie umierająca.<br />
d) W przeciwieństwie do filozofii greckiej i do religii Wschodu ideałem chrześcijaństwa jest zbawienie całego człowieka, jego ciała i duszy (Rzym. 8:11, 22, 23; 1 Piotra 1:9).</p>
<p><strong>3. Stan pośredni</strong> (między śmiercią a powszechnym zmartwychwstaniem), czyli co się dzieje z człowiekiem bezpośrednio po śmierci?</p>
<p>a) Dusze ludzi wiernych Chrystusowi natychmiast idą do Boga (2 Kor. 5:1, 8; Filip. 1:23).<br />
b) Dusze ludzi niewierzących i niewiernych od razu idą do piekła i cierpią męki (Łuk. 16:24-26).<br />
c) Biblia nie zawiera słowa „czyściec” ani nie naucza o takim miejscu. Teologia katolicka opiera tę naukę na apokryficznej księdze 2 Machabejskiej 12:42-45, na Mat. 5:26; 12:32 i 1 Kor. 3:15, lecz dowody te są niewystarczające.</p>
<p><strong>4. Ostateczny stan człowieka.</strong></p>
<p>Przy powtórnym przyjściu Chrystusa nastąpi powszechne zmartwychwstanie (Jana 5:28, 29; 1 Kor. 15:22; 1 Tes. 4:13-18). Ci, którzy dożyją powtórnego przyjścia, nie umrą, lecz zostaną przemienieni. Dusze zmarłych wiernych połączą się z nowymi, chwalebnymi ciałami podobnymi do ciała zmartwychwstałego Chrystusa (1 Kor. 15:51-54; Filip. 3:20, 21). Odbędzie się Sąd Ostateczny, po którym pobożni zostaną zabrani do nieba, by na zawsze być z Panem, a bezbożni pójdą na wieczne męki (Mat. 25:34, 41, 46; Obj. 14:9-11; 20:10-15).</p>
<p><strong>5. Do czego powinna nas pobudzać prawda o stanie umarłych</strong></p>
<p>Rzym. 2:4-11 - wiara, nawrócenie i dobre uczynki;<br />
Łuk. 12:4, 5 - bojaźń Boża;<br />
Obj. 2:10c - wierność;<br />
1 Kor. 15:54-57, 58 - wdzięczność i gorliwość;<br />
1 Tes. 4:13, 14, 18 - nadzieja i pocieszanie strapionych.</p>
<p>Copyright © Natan Chesed, 2004.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Biblijne terminy opisująceo piekło]]></title>
<link>http://proteologia.wordpress.com/?p=59</link>
<pubDate>Tue, 04 Mar 2008 10:30:47 +0000</pubDate>
<dc:creator>mateuszw</dc:creator>
<guid>http://proteologia.wordpress.com/?p=59</guid>
<description><![CDATA[Autor: Natan Chesed
GEHENNA - występuje 12 razy: Mat. 5:22, 29, 30; 10:28; 18:9; 23:15, 33; Mar. 9:]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Autor: Natan Chesed</strong></p>
<p><strong>GEHENNA</strong> - występuje 12 razy: Mat. 5:22, 29, 30; 10:28; 18:9; 23:15, 33; Mar. 9:43, 45, 47; Łuk. 12:5; Jak. 3:6. Wszędzie określa miejsce wiecznej kary po powszechnym zmartwychwstaniu i Sądzie Ostatecznym. <!--more--> </p>
<p><strong>HADES</strong> - występuje 10 razy: Mat. 11:23; 16:18; Łuk. 16:23; Dzieje 2:27, 31; 1 Kor. 15:55; Obj. 1:18; 6:8; 20:13, 14. W większości miejsc opisuje krainę umarłych niezależnie od ich przeznaczenia, lecz w niektórych fragmentach najwyraźniej dotyczy miejsca mąk bezcielesnej duszy, w stanie przejściowym między śmiercią a zmartwychwstaniem.</p>
<p>a) Uwagi co do rozwoju judaistycznej doktryny na temat Hadesu: „Powygnaniowy judaizm zarezerwował określony sektor piekła (ściślej: Hadesu - przyp. N. Ch.) jako miejsce kary dla grzeszników (Księga Henocha etiopska 22, 10-11)” - „Słownik wiedzy biblijnej”, Vocatio, s. 591.</p>
<p>Cytat z Księgi Henocha etiopskiej 22:10-11 z książki „Apokryfy Starego Testamentu”: „Podobnie zostało stworzone [miejsce] dla grzeszników umierających i pochowanych na ziemi, których nie dosięgnął wyrok za ich życia. Tutaj ich dusze są oddzielone na straszną kaźń aż do wielkiego dnia sądu, kary i męki [przeznaczonych] dla przeklętych na wieki. Jest to odpłata przeznaczona ich duszom. Zostaną tu związani na wieczność”.</p>
<p>Józef Flawiusz, „Wojna żydowska”, Księga trzecia VIII, 5, wersety 374, 375: „Czyż nie wiecie, że ludzie, którzy schodzą ze świata zgodnie z prawem natury i oddają dług otrzymany od Boga, kiedy dawca pragnie go odebrać, osiągają chwałę wieczną, domy i rodziny ich mają bezpieczne trwanie, dusze zaś pozostają czyste i posłuszne i otrzymują najświętsze miejsce w niebie, skąd po upływie wieków znów wstępują w nieskazitelne ciała? Natomiast dla dusz tych, co w szaleństwie ręce przeciw samym sobie obracają, przeznaczone jest szczególnie ciemne miejsce w Hadesie, a Bóg, ich ojciec, karze także potomnych za grzechy przodków”. „Pewne koła żydowskie, współczesne Chrystusowi i apostołom, wierzyły w życie pozagrobowe; wierzyły, iż dusza może istnieć w odłączeniu od ciała, że dusze zmarłych zaraz po śmierci czeka jakiś sąd, od którego zależy ich okres przejściowy - szczęśliwy lub pełen udręki, kończący się ostatecznym sądem, zmartwychwstaniem chwalebnym sprawiedliwych i hańbą bezbożnych”, (Ks. Jan Stępień, „Teologia świętego Pawła”, ATK, Warszawa, 1979, s. 206). Wierzono, że Szeol lub Hades mają dwie części - błogosławioną i przeklętą.</p>
<p>b) Komentarz na temat występowania słowa „Hades” w Nowym Testamencie: „Spośród nowotestamentowych przykładów użycia słowa ‘Hades’ w trzech przypadkach chodzi o miejsce kary, tak że Hades odpowiada Gehennie (Mt 11, 23; Łk 10,15; 16,23). W wielu innych jednak przypadkach nazwa ‘Hades’ użyta jest w sensie neutralnym, tzn. oznaczającym miejsca pobytu wszystkich zmarłych (Mt 16,18 [może jednak znaczenie piekła, taka jest tradycyjna wykładnia tego tekstu - uwaga moja, N. Ch.]; Dz 2, 27.31; Ap 1,18; 6,8; 20,12.14; także inna lekcja w 1 Kor 15,55 [por. Oz 13,14]) - „Słownik wiedzy biblijnej”, s. 591.</p>
<p><strong>TARTAR</strong> - występuje 1 raz, w formie czasownikowej, w 2 Piotra 2:4. Według starożytnej mitologii greckiej Tartar był częścią Hadesu, gdzie uwięzieni byli ludzie źli i cierpieli tam męki („The Analytical Greek Lexicon”, s. 398). Proponowane znaczenia - „więzić w otchłani, zatrzymywać w piekle” („Wielki Słownik Grecko-Polski do Nowego Testamentu”); „wrzucić lub wtrącić do Tartaru lub Gehenny” („The Analytical Greek Lexicon”, s. 398).</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Pytania o życie po śmierci]]></title>
<link>http://proteologia.wordpress.com/?p=58</link>
<pubDate>Tue, 04 Mar 2008 10:28:34 +0000</pubDate>
<dc:creator>mateuszw</dc:creator>
<guid>http://proteologia.wordpress.com/?p=58</guid>
<description><![CDATA[Autor: Natan Chesed
Osoby, na których sposób myślenia wywarła wpływ doktryna Świadków Jehowy ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Autor: Natan Chesed</strong></p>
<p>Osoby, na których sposób myślenia wywarła wpływ doktryna Świadków Jehowy mają trudności ze zrozumieniem ortodoksyjnej nauki chrześcijańskiej na temat życia po śmierci. Poniższy tekst zawiera odpowiedzi na szereg pytań zadawanych przez ludzi, którzy na skutek kontaktów z poglądami Świadków nie wiedzą, jaka jest prawda biblijna. <!--more--> Materiał ten jest niepełną, roboczą wersją opracowania, o którego wydaniu mamy nadzieję poinformować szanownych czytelników w przyszłości.</p>
<p><strong>Czy w myśl Księgi Kaznodziei (Koheleta) 9:5, 10 umarli są pozbawieni świadomości?</strong></p>
<p>Słowa te brzmią: „Wiedzą bowiem żywi, że muszą umrzeć, lecz umarli nic nie wiedzą i już nie ma dla nich żadnej zapłaty, gdyż ich imię idzie w zapomnienie. (…) Na co natknie się twoja ręka, abyś to zrobił, to zrób według swojej możności, bo w krainie umarłych, do której idziesz, nie ma ani działania, ani zamysłów, ani poznania, ani mądrości” (Biblia Warszawska, dalej BW).</p>
<p>Warto zbadać kontekst tej wypowiedzi: „Wszystko to rozważyłem w swoim sercu” (9:1); znaczy to, że są to osobiste rozważania pisarza. „To jest najgorsze z wszystkich rzeczy, jakie się dzieją pod słońcem” (9:3). Werset ten wskazuje na fakt, że mowa tu o ziemskim życiu. Gdybyśmy mieli omawiany tekst brać w sensie absolutnym, to co zrobić z takimi zdaniami: „Już nie ma dla nich żadnej zapłaty”, „gdyż ich imię idzie w zapomnienie” oraz „nigdy już nie mają udziału w niczym z tego, co się dzieje pod słońcem” (9:5, 6)? Jak mają się one do informacji o tym, że imiona niektórych ludzi zapisane są w księdze żywota Baranka (Objawienie 3:5)? Jak pogodzić je z wypowiedzią skierowaną do Daniela, w myśl której nastąpi powszechne zmartwychwstanie i sam Daniel powróci do życia (Daniela 12:2, 13)? Najprościej jest stwierdzić, że Salomon nie rozpatruje tych zagadnień w sensie spraw ostatecznych, lecz w kontekście udziału w zwykłym, ziemskim życiu. W „Strażnicy” nr 13/1976, tom XCVI, na stronach 23 i 24, przyznano:</p>
<p>„Zapoznanie się z kontekstem pozwala nam stwierdzić, że Salomon, pisząc Księgę Koheleta (Kaznodziei), dał w niej wyraz swemu poglądowi na życie takie, jakim ono jest obecnie tu na ziemi, inaczej mówiąc ››pod słońcem‹‹, widziane - rzec by można - ze ściśle ludzkiego punktu widzenia, z obiektywnego stanowiska obserwatora. Nie bierze w tym miejscu pod uwagę zamierzenia Bożego co do zmartwychwstania…”.</p>
<p>„Salomon, przemawiając z pozycji obserwatora, wskazuje, iż ‘przeciętny’ człowiek na świecie wie, że umrze, gdyż widzi, jak wszyscy inni umierają. Zdaje sobie sprawę z czekającej go śmierci. Z obserwacji wie również, że gdy ktoś umrze, przestaje cokolwiek docierać do jego świadomości. Drudzy ludzie nie mogą już nic dla niego uczynić; pieniądz także nie ma dla niego znaczenia. Życie na świecie toczy się dalej, nawet jego krewni i przyjaciele w szybko płynącym strumieniu powszedniego życia nie mogą już go uwzględniać w swych planach i innych sprawach, toteż siłą rzeczy muszą z czasem o nim zapomnieć. Nie znaczy to, by nie pamiętali, iż kiedyś istniał, ale przestają liczyć się z nim, zanika jego rola czynnika znaczącego coś w ich życiu. Wiele cech jego osobowości idzie w niepamięć, a następne pokolenie wcale go nie zna”.</p>
<p>„Zmarły nie jest już w stanie przejawiać miłości, nienawiści ani zazdrości. Bez względu na to, jaką za życia posiadał władzę, jaki autorytet lub bogactwo, przechodzi to w inne ręce, a on nie ma nic więcej do powiedzenia w tej sprawie (Kohel. 2:21). W tym systemie rzeczy zakończył się jego udział w czymkolwiek i zniknąłby bezwzględnie na zawsze z pola widzenia, gdyby nie postanowienie Boże co do nowego porządku i zmartwychwstania”.</p>
<p>„Tak więc Salomon opisuje po prostu sytuację tak, jak by się przedstawiała, gdyby na obecnym świecie wszystko się kończyło i gdyby tylko tyle można było oczekiwać od życia”.</p>
<p>Autor tego artykułu zmuszony był przyznać, że konsekwentna interpretacja tego rozdziału musiałaby prowadzić do wniosku, że dla zmarłych nie ma żadnej nadziei. Dlaczego organizacja omawiając temat życia po śmierci zawsze odwołuje się do tej księgi, skoro ewidentnie poznanie spraw ostatecznych przez jej pisarza było bardzo cząstkowe? Czyż nie powinniśmy na te sprawy patrzeć przez pryzmat Nowego Testamentu i doskonałego dzieła „Chrystusa Jezusa, który śmierć zniszczył, a żywot i nieśmiertelność na jaśnię wywiódł przez ewangelię” (2 Tymoteusza 1:10)? Czyż nie lepiej jest przyjąć w z pokorą i prostotą prawdę o stanie przejściowym przekazaną w takich fragmentach, jak Łukasza 16:19-31; 2 Koryntian 5:1, 8; Filipian 1:23; Hebrajczyków 12:23; 1 Piotra 4:6; Objawienie (Apokalipsa) 6:9-11? Z wersetów tych wynika, że umarli żyją i zachowują świadomość. Pamiętanie o tym, że w Biblii mamy do czynienia z rozwojem objawienia Bożego i przyznawanie pierwszeństwa pełniejszemu światłu Nowego Testamentu ustrzeże nas przed popadnięciem w błąd.</p>
<p><strong>Czy zgodnie z Księgą Kaznodziei (Koheleta) 3:19-21 człowiek umiera tak, jak zwierzę?<br />
</strong>Czytamy tu: „Bo los synów ludzkich jest taki, jak los zwierząt, jednaki jest los obojga. Jak one umierają, tak umierają tamci; i wszyscy mają to samo tchnienie. Człowiek nie ma żadnej przewagi nad zwierzęciem. Bo wszystko jest marnością. Wszystko idzie na jedno miejsce; wszystko powstało z prochu i wszystko znowu w proch się obraca. Bo któż wie, czy dech synów ludzkich wznosi się ku górze, a dech zwierząt schodzi w dół na ziemię?” (BW).</p>
<p>Odnośnie tego fragmentu, w Biblii Poznańskiej czytamy: „1) Ruach to przede wszystkim tchnienie materialne i fizyczne, tchnienie nozdrzy, które daje życie i którego ustanie powoduje śmierć (por. Jb 34, 14-15; Ps 104, 29-30). 2) Nefesz jest określeniem rodzajowym osoby i istoty człowieka. Gdy ludzka istota została ożywiona tchnieniem, staje się ona istotą żyjącą - nefesz (por. Rdz 1,20; 2,7.19), gdy zaś tchnienie ustaje, staje się ona istotą umarłą (por. Lb 6,6; Kpł 21,11). 3) Kohelet mówi zawsze o ruach i nefesz na podstawie wyglądu zewnętrznego (apparentia) i zgodnie z terminologią ludową, a nie filozoficzną czy teologiczną” (kursywa moja - N. Ch.).</p>
<p>Rzecz w tym, że duch w Kaznodziei 3:19-21 różni się znaczeniowo od słowa „duch” występującego w takich tekstach Nowego Testamentu, jak Łukasza 23:46; Dzieje 7:59; Hebrajczyków 12:23, czy 1 Piotra 4:6. Rozważmy także sens słowa „duch” w 1 Koryntian 2:11; Marka 2:8; 14:38; Jana 11:33. Zauważmy, że chodzi tu o coś więcej niż tylko o tchnienie, które mają również zwierzęta. Trzeba również pamiętać o postępach w pojmowaniu istoty człowieka, zaznaczających się w NT.</p>
<p>Ponadto są tacy konserwatywni uczeni, którzy uważają, że w takich wersetach, jak Rodzaju (1 Mojżeszowa) 35:18; 1 Królewska 17:22; Psalm 86:13 już w Starym Testamencie zaznacza się przekonanie o istnieniu czegoś w rodzaju duszy. Niektórzy wskazują na wyrażenie „cienie” odnoszące się do zmarłych w Joba 26:5 oraz Izajasza 14:9. W świetle informacji zawartych w książce „Vine’s Expository Dictionary of Biblical Words” (Słownik objaśniający słowa biblijne Vine’a), hebrajskie słowo „ruach” ma następujące zasadnicze znaczenia:</p>
<p>Tchnienie - Jeremiasza 14:6; Psalm 33:6.<br />
Powietrze, wiatr - Joba 7:7; Jeremiasza 5:13; Rodzaju (1 Mojżeszowa) 3:8; Wyjścia (2 Mojżeszowa) 10:13, 19.<br />
Kierunek - Jeremiasza 49:36.<br />
Pierwiastek życia człowieka i zwierząt - Rodzaju (1 Mojżeszowa) 7:21, 21; Psalm 104:29.<br />
Usposobienie, temperament - Psalm 32:2; Ezechiela 13:3; Ps. 51:12.<br />
Umiejętność - Powtórzonego Prawa (5 Mojżeszowa) 34:9.<br />
Dusza ludzka - Przysłów (Przypowieści) 16:2; Izajasza 26:9 - synonimicznie ze słowem „nefesz”, podobnie Hioba (Joba) 7:11; Kaznodziei (Koheleta) 12:7.<br />
Aniołowie - 1 Królewska 22:21; 1 Samuela 16:14.<br />
Duch Święty - Rodzaju (1 Mojżeszowa) 1:2; Izajasza 63:10, 11; Psalm 51:13.</p>
<p>Natomiast zgodnie z wiadomościami zamieszczonymi w powyższym słowniku oraz w „Wielkim słowniku grecko-polskim Nowego Testamentu”, greckie słowo „pneuma” posiada m.in. takie znaczenia:</p>
<p>Wiatr - Jana 3:8; Hebrajczyków 1:7.<br />
Tchnienie - 2 Tesaloniczan 2:8; Objawienie (Apokalipsa) 11:11; 13:15.<br />
Usposobienie, stan myśli i ducha - 1 Koryntian 4:21; Galacjan (Galatów) 6:1; Efezjan 4:23; 1 Piotra 3:4.<br />
Źródło i siedziba poznania, woli, uczuć5. , miejsce duchowego życia człowieka - Mateusza 5:3; 26:41; Marka 2:8; 8:12; 14:38; Jana 11:33; 1 Koryntian 2:11.<br />
Niematerialny, niewidzialny element człowieka, mogący istnieć, bez ciała - Łukasza 8:55; 23:46; 24:37, 39; Dzieje 7:59; 1 Koryntian 5:5; 14:14; Hebrajczyków 12:9, 23; 1 Piotra 4:6.<br />
Aniołowie - dobrzy i źli - Hebrajczyków 1:14; Mateusza 8:16.<br />
Duch Święty - Jana 14:26; Dzieje 1:8.</p>
<p>Niektórzy autorzy łączą ze sobą definicje występujące w punktach 4 i 5 i odnoszą je do duszy.</p>
<p>Jak zatem się przekonujemy, Księga Kaznodziei 3:19-21 nie jest ostatnim słowem, jakie pada w Biblii na temat naszego stanu po śmierci. Człowiek nie umiera tak, jak zwierzę, choć kierując się zewnętrznymi pozorami można tak myśleć. Pisarz zaś Księgi Kaznodziei wyciągał wnioski na podstawie własnych obserwacji i doświadczeń. Trzeba przyznać rację komentarzowi do tych wersetów zamieszczonemu w dziele „Zondervan NIV Bible Commentary”, tom I, s. 1014: „Nie mówi się tu o duchu lub duszy człowieka, lecz ten duch lub tchnienie stanowią czynnik podtrzymujący życie, pochodzący od Boga (Rdz 6:17; Ps 104:29-30)”.</p>
<p><strong>Czy Księga Ezechiela 18:4, 20 naprawdę naucza, że dusza umiera?</strong></p>
<p>W Przekładzie Nowego Świata (dalej NŚ), w Biblii Gdańskiej i w innych tłumaczeniach, czytamy w Ezechiela 18:4, 20, że „dusza, która grzeszy, ta umrze”. Zdaniem Świadków Jehowy słowa te stanowią bezpośrednie zaprzeczenie nauki o nieśmiertelności duszy. Jednakże w tym samym rozdziale czytamy: „A gdy niegodziwy zawraca od swej niegodziwości, której się dopuszczał, i czyni zadość sprawiedliwości i prawości, to taki zachowa swoją duszę przy życiu. Gdy widzi i odwraca się od wszystkich swych występków, które popełnił, na pewno będzie żył. Nie umrze” (Ezechiela 18:27, 28, NŚ). Czy te wersety dowodzą z kolei nieśmiertelności duszy? Czytamy tu przecież, że nawrócony grzesznik zachowa swoją duszę przy życiu i nie umrze.</p>
<p>Fakty są takie, że Ezechiel nie porusza tu wcale kwestii wiecznego zbawienia. W dziele „Zondervan NIV Bible Commentary”, tom I, czytamy: „Życie i śmierć w tym kontekście nie są wieczne, lecz fizyczne” (s. 1301). Należy też zwrócić uwagę na fakt, że słowo „nefesz” nie występuje tu w znaczeniu niematerialnej duszy, lecz osoby, stąd inne przekłady tak oddają omawiane wersety: „Umrze tylko [ta] osoba, która zgrzeszyła” (Ezechiela 18:4, Biblia Tysiąclecia) „Ta osoba, która grzeszy, umrze” (Ezechiela 18:20, Biblia Poznańska). Co ciekawe, uczony Gerhard von Rad przypisuje słowu „nefesz” znaczenie „to, co żywe” i zaleca: „Ponieważ Hebrajczyk nie oddzielał funkcji duchowych od witalnych funkcji ciała (basar), powinniśmy, kiedy tylko to będzie możliwe, odstąpić od zwyczaju przekładania tego terminu przy użyciu naszego słowa ››dusza‹‹” („Teologia Starego Testamentu”, s. 128).</p>
<p>Warto przeczytać cały 18 rozdział Księgi Ezechiela. Wówczas przekonamy się, że dotyczy on następującej kwestii: Czy człowiek odpowiada przed Bogiem indywidualnie za swe czyny, czy też obejmuje go odpowiedzialność zbiorowa? Ezechiel odpowiada, że każdy odpowiada sam za siebie, bez względu na postępowanie jego przodków. Prorok w ogóle nie omawia tu zagadnienia życia wiecznego ani zmartwychwstania.</p>
<p><strong>Świadkowie Jehowy mówią, że „dusza” w Mateusza 10:28 oznacza życie</strong></p>
<p>To prawda, że niektórzy bibliści twierdzą, że grecki wyraz „psyche” w Mateusza 10:28 oznacza życie; inni jednak twierdzą, iż odnosi się on do duszy. Zauważmy, że nawet, jeśli w tym wersecie słowo „dusza” zastąpimy wyrazem „życie”, to i tak naucza on, że coś z człowieka pozostaje nadal; istnieje jakieś życie, którego ludzie nie zdołają zabić. Zatem zmiana znaczenia słowa „psyche” niewiele daje, a nawet czegoś pozbawia ową duszę. Czego? Tożsamości, bowiem staje się ona jedynie bezosobowym życiem. I tu jest sedno sprawy i problem dla Świadków. Co jest jądrem człowieka, jego osnową, na którą zostanie nałożone ciało w dniu powszechnego zmartwychwstania? Osoby wierzące w nieśmiertelność duszy (ściślej, w to, że dusza ludzka nie podlega rozkładowi i śmierci, a podtrzymuje ją przy życiu Stwórca), nie mają z tym problemu. Świadkowie poradzili sobie z tą kwestią w ten sposób, że nauczają, iż pobożni zmarli są w pamięci u Boga. A zatem w pewnym sensie żyją! Porównajmy z tym naukę Mistrza, że „Nie jest On przeto Bogiem umarłych, ale żywych. Dla niego wszyscy żyją” - Łukasza 22:37, 38.</p>
<p>Weźmy też pod uwagę fakt, że w innych miejscach Nowego Testamentu słowo „psyche” bywa używane w innym znaczeniu niż tylko życie, sugerując wewnętrzną, duchową jaźń - 1 Piotra 1:9; 2:11. W Liście do Hebrajczyków jest mowa o „duchach ludzi sprawiedliwych, którzy osiągnęli doskonałość” (12:23). Księga Objawienia wspomina o duszach męczenników znajdujących się w niebie jeszcze przed powszechnym zmartwychwstaniem; są one świadome i wypowiadają się (6:9-11). Apostoł Paweł mówi w sposób obrazowy o tym, że po śmierci nasze ciała się rozpadają, a my mamy dom w niebie (2 Koryntian 5:1-10). Ten sam apostoł pragnął rozstać się z życiem i być z Chrystusem, bo to daleko lepiej (Filipian 1:21-24). Gdyby czekały go nieświadomość i uśpienie, nie powiedziałby, że to daleko lepiej.</p>
<p>Pozostaje nam tylko odpowiedzieć na typowy zarzut Świadków, że w drugiej części Mateusza 10:28 napisano: „Bójcie się raczej tego, który może i duszę i ciało zniszczyć w piekle”. Świadkowie argumentują, że dusza podlega zniszczeniu w Gehennie, co ich zdaniem jest równoznaczne z wymazaniem z istnienia. Czy mają rację? Występujące tu greckie słowo „apollumi” znaczy m.in.: „niszczyć, gubić, zabijać, gładzić, tracić” („Wielki słownik grecko-polski Nowego Testamentu”, s. 64). Nie zawsze jednak jest równoznaczne z niszczeniem czegoś lub kogoś w sensie unicestwienia. Na przykład w Ewangelii według Jana 6:39, NŚ napisano: „A wolą tego, który mnie posłał, jest, żebym nic nie stracił ze wszystkiego, co mi dał, ale żebym to wskrzesił w dniu ostatnim”. Jak widać, słowo „apollumi” występuje tu w sensie utraty lub zgubienia kogoś. Podobny sens ma Ewangelia według Jana 18:9. W innych wersetach jest mowa, że człowiek, który z szacunku dla Chrystusa wyświadczy dobro Jego uczniom, „na pewno nie straci swojej nagrody” (Mateusza 10:42, NŚ; Marka 9:41, NŚ). Słowo „apollumi” występuje również w Jezusowym podobieństwie o zgubionej owcy i zgubionej drachmie (Łukasza 15:4, 8, 9). Zgubiona owca ani zgubiona drachma nie przestały istnieć, lecz po prostu zaginęły. Nasuwa to wniosek, że zgubienie grzesznika w Gehennie lub piekle nie musi oznaczać, że przestanie on istnieć. Dlatego w innych przekładach użyto słowa „zatracić” (Biblia Gdańska, Biblia Poznańska, Nowy Testament w przekładzie z greki ks. Dąbrowskiego) lub „zgubić” (Nowy Testament. Przekład na Wielki Jubileusz Roku 2000).</p>
<p>Pomocne wskazówki znajdujemy w innych wersetach. Księga Objawienia 20:10, NŚ stwierdza, że ci, którzy znajdą się w jeziorze ognia „będą męczeni dzień i noc na wieki wieków”. Ta sama księga informuje nas, że, ten, kto odda cześć bestii „na pewno będzie ogniem i siarką męczony wobec świętych aniołów i wobec Baranka. I dym ich męczarni wznosi się na wieki wieków, a nie mają odpoczynku we dnie i w nocy ci, którzy oddają cześć bestii i jej wizerunkowi, oraz każdy, kto przyjmuje znamię jej imienia” (Objawienie 14:10, 11, NŚ). Występujące w powyższych wersetach greckie słowo „basanizo” znaczy „torturować, męczyć, dręczyć, nękać zadawać katusze, katować” („Wielki słownik grecko-polski Nowego Testamentu”, s. 92). Na pewno zauważyliśmy również, że cierpienia bezbożnych będą trwać „dzień i noc”, czyli stale i nieprzerwanie, oraz „na wieki wieków”, to jest na zawsze. Z tej przyczyny Pan Jezus ostrzegał, że jeśli chodzi o człowieka, który sieje straszne zgorszenie „pożyteczniej byłoby dla niego, żeby mu zawieszono u szyi kamień młyński, jaki bywa obracany przez osła, i utopiono go w szerokim, otwartym morzu” (Mateusza 18:6, NŚ). Znaczy to, że czeka go coś gorszego niż nagła śmierć (utopienie z ciężarem na szyi). Mistrz powiedział też o Judaszu, że „Byłoby lepiej dla tego człowieka, gdyby się nie urodził”, co również potwierdza, że kara będzie surowsza niż nieistnienie równoznaczne z tym, że ktoś się nie urodził. Zastanawia też fakt, że w Liście do Rzymian 2:8, 9, NŚ napisano, że bezbożnych czeka „srogie zagniewanie i gniew, ucisk i udręka”. Nie brzmi to jak unicestwienie, lecz kojarzy się z cierpieniami.</p>
<p>Niech za podsumowanie naszych rozważań nad Ewangelią Mateusza 10:28 posłuży inna wersja tej wypowiedzi zamieszczona w Ewangelii według Łukasza 12:4, 5, NŚ: „Ponadto mówię wam, moi przyjaciele: Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, a potem nie są w stanie nic więcej uczynić. Ale wskaże wam, kogo się bać: Bójcie się tego, który gdy zabije, ma władzę wrzucić do Gehenny (w innych przekładach „piekła” - przyp. red.). Tak, mówię wam: Tego się bójcie”. Nie ulega zatem wątpliwości, że Bóg może ukarać człowieka surowszą karą niż tylko zabiciem ciała i może wrzucić go w miejsce wiecznych cierpień lub wtrącić w takie udręki.</p>
<p>W świetle powyższych faktów wbrew zabiegom Świadków Ewangelia według Mateusza 10:28 nadal pozostaje mocnym argumentem na rzecz nieśmiertelności duszy i piekła.</p>
<p><strong>Czy wiara w duszę nieśmiertelną nie kłóci się z prawdą o nieśmiertelności Boga i wiarą w zmartwychwstanie?</strong><br />
Teologia chrześcijańska odróżnia jakość nieśmiertelności duszy ludzkiej od nieśmiertelności Boga. Ks. Wincenty Granat napisał: „Tylko Bóg jest nieśmiertelny z całej istoty swego bytu, tj. nigdy nie może przestać istnieć; wszystko poza Nim jest przygodne, może tedy zniknąć, a więc z tej racji jest śmiertelne. Mówiąc o nieśmiertelności duszy ludzkiej mamy na uwadze jej naturę nie zawierającą w sobie pierwiastków wewnętrznego rozkładu, czyli z tego względu nie podlegającą śmierci. Mimo to dusza ludzka jako byt przygodny mogłaby przestać istnieć, jeśli Bóg nie powstrzymywałby jej stale w bytowaniu i działaniu” („Eschatologia”, s. 79).</p>
<p>Żaden kościół chrześcijański nie głosi, że życie wieczne sprowadza się do tego, że człowiek będzie żył jako bezcielesna dusza. Przeciwnie, ostatecznym celem jest połączenie duszy z chwalebnym zmartwychwstałym ciałem (Filipian 3:20, 21; 1 Koryntian 15:35-58; Rzymian 8:11). Zbawienie chrześcijańskie nie dotyczy tylko duszy, lecz obejmuje też ciało; Paweł wspomina o „odkupieniu ciała naszego” (Rzymian 8:23).</p>
<p><strong>Gdzie poszli Łazarz i łotr?</strong></p>
<p>Problem Łazarza został przez autorów publikacji Towarzystwa Strażnica niesłusznie wyolbrzymiony. Gdzie był? Prawdopodobnie był w Hadesie, w jego błogosławionej części. „Pewne koła żydowskie, współczesne Chrystusowi i apostołom, wierzyły w życie pozagrobowe; wierzyły, iż dusza może istnieć w odłączeniu od ciała, że dusze zmarłych zaraz po śmierci czeka jakiś sąd, od którego zależy ich okres przejściowy - szczęśliwy lub pełen udręki, kończący się ostatecznym sądem, zmartwychwstaniem chwalebnym sprawiedliwych i hańbą bezbożnych” (Ks. Jan Stępień, „Teologia świętego Pawła”, s. 206). Wierzono, że Szeol lub Hades mają dwie części - błogosławioną i przeklętą. Trzeba pamiętać o tym, że po prostu w ogóle nie wiemy, co mówił po swym zmartwychwstaniu Łazarz. Ewangelia według Jana nie zawiera żadnych jego słów, które wypowiedział po powrocie do życia ziemskiego. Zatem Towarzystwo argumentuje w sposób nieuczciwy: „Skoro nic nie powiedział, to znaczy, że po śmierci nic nie ma i był nieświadomy”. Jest to argumentacja oparta na braku dowodów. Skoro Biblia nie zawiera żadnej wypowiedzi Łazarza, to nikt nie ma prawa na tej podstawie wyciągać wniosków o tym, co powiedział albo czego nie powiedział. Poza tym sprawozdania ewangeliczne są bardzo zwięzłe.</p>
<p>Jeśli chodzi o łotra z Łukasza 23:43, to znalazł się podobnie jak Łazarz w błogosławionej części Szeolu lub Hadesu. Na fakt, że już po śmierci można zaznawać rajskiego szczęścia wskazuje fragment podobieństwa o bogaczu i Łazarzu: „teraz on tutaj doznaje pociechy” (Łukasza 16:25). Łotr znalazł się wraz z Jezusem w tej rajskiej części Hadesu.</p>
<p><strong>Czy Księga Jeremiasza 7:31 nie obala nauki o wiecznych mękach?</strong></p>
<p>Werset ten brzmi: „I powznosili wyżyny Tofet w dolinie syna Hinnoma, aby palić swych synów i swe córki w ogniu, czego nie nakazałem i co nie zrodziło się w moim sercu” (NŚ). Świadkowie w oparciu o ten fragment wysuwają następujący argument: „Jeżeli w sercu Boga nigdy nie powstała myśl o paleniu ludzi w ogniu, to czy byłoby rzeczą rozsądną wierzyć, że stworzył ogniste piekło dla tych, którzy nie chcą Mu służyć?” („Będziesz mógł żyć wiecznie w raju na ziemi” s. 81).</p>
<p>Czy jest to uczciwa argumentacja? Czy faktycznie Bóg nigdy nie pomyślał o paleniu ludzi w ogniu, czy też w Księdze Jeremiasza chodzi o składanie ludzi w ofierze całopalnej dla pogańskiego bożka?</p>
<p>W Księdze Kapłańskiej (3 Mojżeszowej) 20:14, NŚ znajdujemy następujący nakaz Boży: „,Jeśli mężczyzna weźmie sobie kobietę oraz jej matkę, jest to rozpasanie. Należy go wraz z nimi spalić w ogniu, żeby rozpasanie nie pozostawało wśród was”. Z kolei w Księdze Kapłańskiej 21:9, NŚ czytamy: „,A jeśli córka kapłana skala się uprawianiem nierządu, to kala swego ojca. Należy ją spalić w ogniu”.</p>
<p>Poza tym również w samej Księdze Jeremiasza pojawia się następująca wypowiedź Stwórcy: „Wy zaś słuchajcie słowa Jehowy, wszyscy wygnańcy, których odesłałem z Jerozolimy do Babilonu. Oto, co Jehowa Zastępów, Bóg Izraela, rzekł o Achabie, synu Kolajasza, i do Sedekiasza, syna Maasejasza, którzy wam prorokują fałsz w moim imieniu: ,Oto wydaję ich w rękę Nebukadreccara, króla Babilonu, i on ich zabije na waszych oczach. I cała grupa wygnańców judzkich, która jest w Babilonie, weźmie od nich przekleństwo, mówiące: ››Niech Jehowa ci uczyni jak Sedekiaszowi i jak Achabowi, których król Babilonu upiekł w ogniu!‹‹” (Jeremiasza 29:20-22, NŚ). Jak widać, Bóg nie miał nic przeciwko temu, że owi dwaj prorocy zostali upieczeni w ogniu. Co więcej, nawet wypowiedział przekleństwo, w którym uznał za stosowne przestrzec innych przed podobną karą, jaka spadła na wspomnianych fałszywych proroków.</p>
<p>Skoro Wszechmocny nie uznał palenia ludzi w ogniu za coś absolutnie niedopuszczalnego, a nawet sam nakazał dokonywanie takich egzekucji w swym Prawie, to jak należy pojmować Jego wypowiedź z Księgi Jeremiasza 7:31? Wskazówki dostarcza Księga Jeremiasza 19:5, NŚ: „I wznieśli wyżyny Baala, by palić w ogniu swych synów jako całopalenia dla Baala, czego im nie nakazałem ani o czym nie mówiłem i co nie zrodziło się w moim sercu”’. Jest zatem rzeczą oczywistą, że tym, co było obce sercu Bożemu, było składanie ofiar całopalnych z ludzi dla fałszywych bóstw. Pan mówi tutaj, że tego nie nakazał; faktem jest, że tego zabronił - Kapłańska (3 Mojżeszowa) 18:21. Jak się jednak przekonaliśmy, Jahwe nakazał palenie w ogniu ludzi dopuszczających się strasznych grzechów.</p>
<p>Choć może trudno nam to przyjąć, Pan Jezus powie potępionym: „Idźcie precz ode mnie, przeklęci, w ogień wieczny, zgotowany diabłu i jego aniołom” (Mateusza 25:41, BW). Ewangelia według Marka zapewnia, że będzie to „ogień nieugaszony”, który „nie gaśnie” (Marka 8:43, 44, BW). Księga Objawienia nie pozostawia złudzeń co do długości trwania cierpień osób, które znajdą się w tym ogniu, gdyż czytamy w niej, że „będą dręczeni dniem i nocą na wieki wieków” (Objawienie 20:10, BW).</p>
<p>Wobec tego, zamiast wyrywać z Biblii wersety nie odnoszące się do piekła (jak tekst z Jeremiasza 7:31) i nadawać im narzucony sens, lepiej pokornie uznać gorzką prawdę o wiecznym potępieniu niezbawionych.</p>
<p><strong>Czy nauka o wiecznych mękach nie przeczy prawdzie o miłości Bożej?</strong></p>
<p>Nie, nie zachodzi tu sprzeczność, gdyż wieczna kara jest wyrazem innego ważnego przymiotu, jakim jest sprawiedliwość Boga. Nie należy przeciwstawiać miłości Boga Jego sprawiedliwości, bowiem u Pana cechy te pozostają ze sobą w doskonałej harmonii. Chociaż nie potrafimy tego w pełni pojąć, prawdziwa jest wypowiedź z Księgi Przypowieści 16:4: „Pan wszystko uczynił dla swoich celów, nawet bezbożnego na dzień sądu”. W Bożym porządku jest miejsce nie tylko na nagrodę i błogosławieństwo, lecz również na karę i potępienie. Ponadto Świadkowie Jehowy są przekonani, że Pan Jezus jest pełen miłości Bożej, wielce miłosierny i łaskawy. Tymczasem to właśnie Chrystus wypowiedział najwięcej przestróg przed ogniem piekielnym (Mateusza 5:29, 30; 8:12; 10:28; 13:41, 42; 18:8, 9; 25:41, 46; Marka 9:42-48, itp.).</p>
<p>Błędne jest też przedstawianie Stwórcy karzącego piekłem jako sadysty, gdyż nigdzie nie czytamy, że Najwyższy będzie się znęcał nad potępionymi. Musimy też pamiętać, że wieczną karę przedstawiono w Biblii za pomocą obrazów, których sens sprowadza się do wiecznych cierpień. Należy unikać naiwnych, ludowych wyobrażeń o diabłach gotujących grzeszników w kotłach. Przecież demony też będą wiecznie cierpieć, będąc obiektami kary, a nie jej wykonawcami (Objawienie 20:10; Mateusza 25:41).</p>
<p><strong>Cielesne zmartwychwstanie</strong></p>
<p>Jakie ma znaczenie nauka o cielesnym zmartwychwstaniu Chrystusa? Ma ona po prostu taki sens, że jest to jedna ze starożytnych prawd wiary chrześcijańskiej, którą - podobnie jak wiele innych nauk - wypaczyli przywódcy Świadków. Pan powiedział, że w trzy dni odbuduje świątynię swego ciała (Jana 2:19-22). Po zmartwychwstaniu zaprzeczył, jakoby był duchem (Łukasza 24:36-40). Niektórzy Świadkowie pytają, jak się do tego ma 1 Koryntian 15:50? Otóż „ciało i krew” oznaczają tu prawdopodobnie ziemskiego, grzesznego człowieka, na co wskazuje druga część wersetu - „ani to, co skażone, nie odziedziczy tego, co nieskażone”. Ciało Zmartwychwstałego było chwalebne, wyniesione do wyższej godności, by mogło żyć w niebie; podobne ciała mają otrzymać wierzący zmarli, zaś ci, którzy dożyją przyjścia Pana, zostaną przemienieni w takie ciała (Filipian 3:20, 21; 1 Tesaloniczan 4:15-17; 1 Koryntian 15:42-54). Ciało ewidentnie ulega rozkładowi, lecz tym, co z człowieka zostaje jest dusza. Duszę możemy nazwać osnową lub jaźnią, która bez ciała jest niekompletna. Dlatego mówimy o zmartwychwstaniu ciał.</p>
<p><strong>W jakim sensie zbawieni będą jak aniołowie? Czy będą duchami?</strong></p>
<p>„Bo przy zmartwychwstaniu ani mężczyźni się nie żenią, ani kobiety nie wychodzą za mąż, ale są jak aniołowie w niebie” (Mateusza 22:30, NŚ). Sens tego wersetu jest prawdopodobnie taki: zbawieni będą nieskażeni i nieśmiertelni jak aniołowie oraz podobnie do aniołów nie będą zakładać rodzin. Zatem nie chodzi tu o zrównanie nas z aniołami w tym sensie, że staniemy się jak oni duchami, lecz że nasze „warunki życiowe” będą podobne do ich warunków. Werset ten stanowi dowód, że życie wieczne nie będzie kontynuacją teraźniejszej egzystencji lub unieśmiertelnieniem ziemskiego porządku życia. Przeciwnie, życie w wieczności będzie czymś daleko wspanialszym, będzie to zupełnie nowa jakość. Z tych powodów ilustracje przedstawiające „raj” w publikacjach Towarzystwa Strażnica należy uznać za przejaw myślenia o rzeczach ziemskich (por. Filipian 3:19-21). Tymczasem Słowo Boże zaleca: „O tym, co w górze, myślcie, nie o tym, co na ziemi” (Kolosan 3:2, BW).</p>
<p>Copyright © Natan Chesed, 2005.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Polskie Koleje Piekielne.]]></title>
<link>http://sadorg.wordpress.com/2007/12/11/polskie-koleje-piekielne/</link>
<pubDate>Tue, 11 Dec 2007 18:04:00 +0000</pubDate>
<dc:creator>sadorg</dc:creator>
<guid>http://sadorg.wordpress.com/2007/12/11/polskie-koleje-piekielne/</guid>
<description><![CDATA[Jeszcze daleko do świtu. Pewien pociąg przejeżdża bez zatrzymania przez stację. Z okien widać.]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p>Jeszcze daleko do świtu. Pewien pociąg przejeżdża bez zatrzymania przez stację. Z okien widać. skąpany pomarańczowym światłem lamp sodowych. budynek stacyjny. Tablica z nazwą stacji odpadła. Na murach tylko informacje kto jest pany, a kto wręcz przeciwnie. W oknach kraty, niektóre są już zamurowane. Drzwi tez raczej już nieużywane. Na peronie też żadnej tablicy z nazwą stacji. Może gdzieś nawet jakaś jest, ale na pewno nie w zasięgu światła. Nie wiadomo gdzie jesteśmy. W oknie odbija się wnętrze rozświetlonego wagonu. Prawie wszystkie siedzenia zajęte, większość ludzi śpi. Z otworów wentylacyjnych wydostaje się gorące powietrze, piekielnie gorące. Temperatura w wagonie jest nieznośnie wysoka. A przez to senna. Żar i pomarańczowo-czerwone światło mijanych stacji i semaforów wpadające przez ledwo uchylone powieki przywodzą na myśl piekielne klimaty.</p>
<p>A przecież ten pociąg miał mnie wieźć do Nieba.</p>
<p>P.S. Słońce wstanie za prawie 2 godziny.</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Ad patres, ad absurdum]]></title>
<link>http://tedeward.wordpress.com/2007/12/04/ad-patres-ad-absurdum/</link>
<pubDate>Tue, 04 Dec 2007 17:19:48 +0000</pubDate>
<dc:creator>tedeward</dc:creator>
<guid>http://tedeward.wordpress.com/2007/12/04/ad-patres-ad-absurdum/</guid>
<description><![CDATA[Z żywota wyrwan zostałem tak nagle. Z trudem oddzieliwszy co żywe, a co po śmierci głos tajemny]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">Z żywota wyrwan zostałem tak nagle. Z trudem oddzieliwszy co żywe, a co po śmierci głos tajemny posłyszałem - "Podejdź" - rzecze - "Podejdź tu bliżej". We mgle krążąc nic jeno "podejdź". Gdzie mam podejść nieznajomy? Tu wszystko mgła przecie. Wnet jakby z góry ból mnie przeszywa i stąd się już jawię stojąc w dziurze jakiej mięsem całej wyścielonej jakby źwierzęcia bebechy ogromnego. Tam głęboko pośród żył wiszących, flaków i innych okropności w stawie zielonej smoły wielki mózg unosi opleciany mackami i wskazuje na mnie ramieniem ze ściany wyrosłym. "Dorah na prawo" - głosem ochrypłem, niskiem jakby ze wszystkich stron mnie mózg ten otoczał. "Dorah na prawo" ponagla wołanie. Jeno ja nigdzie iść z wami nie chcę. Mózg na to rzecze - "Dobrze więc człecze, lecz czasu ci mamy pod dostatek. Możesz li dwa milenia ze mną przesiedzieć, nic to nie zmieni." Więc i zgodzony poszedłem w prawo, gdzie potworności się nie kończyły. Wpierw morze ciał ludzkich nagich i żywych. Jęczeli wszyscy, młodzi i starzy. Kobiety, mężczyźni jedno wołali - "pomocy, pomocy". Dalej i ludzie na ścianach rozpięci jak zasłony rozciągnięte. Lecz jak mnie się zdaje - jeno to pokaz, bo większość potępionych człeków w ogromnej komnacie stoi stłoczonych, ruszać jedynie zdolni głowami. A przed ich oczy ukazywane wszystkie ich straty i same przykrości. Nic zrobić mogą, ni przerwać, ni czego pominąć z tego widowiska. A ci najgorsi co życie burzyli w oddzielnej komnacie wciąż mordowani na milion sposobów w jednej sekundzie i wciąż i na nowo się odradzali. Lecz to nie wszystek co się znajduje na tym jednym tylko poziomie, bo głos znów mnie indziej kieruje - "W lewo skręć, w lewo". Gdzie kończy się mięso. Tam zaś komnata wyłożona samem bursztynem i złotem. I wszystkie kamienie szlachetne i wszelkie dobro. Wszystko co wspaniałe dziś i z dawnych czasów. Sklepienie zaś całe we freski bogate, co i piękniejszych w życiu'm nie widział. Na końcu tejże cudnej komnaty tron szczerozłoty wyłożon futrem zwierza różnego - niedźwiedzi, tygrysów i innych dziwów. Stoję zdumiony pośród tych cudów, co w sensie ziemskich lecz w istocie niebiańskich. Wtem słyszę kroki za mym plecami. I oto wymija mnie cudowna postać. Wspaniale piękna i naga kobieta. Jak anioł piękna to była, o włosach koloru jak heban. Skóra jej gładka, figura idealna, a lico przyćmiewa wszystkie bogactwa z całej komnaty. Oczy jak magnes, głębia z nich biła i tajemnica. Zasiadła na tronie ja zaś całkiem już oniemiały podchodzę zawołan cudnem spojrzeniem. "Pewnieś zdziwion drogi człecze. Czemuś ze mną miast z tamtemi." - szepce do mnie głosem słodzem niż jakiej innej niewiasty na świecie. Mówię - czemuż jestem tutaj nie wiem. "Boś nie dawał wiary w piekło, ot co. Boś nie wierzył w niebo. To i trafisz do reszty, która strachu nie czuła żyć własnemi zasadami. Spędzisz resztę czasu tutej, doglądając ze mną katusze serwowane tym marniejszym". Czemu ja jestem w piekle, a nie w niebie, skoro żadnym nie podlegam? Kobieta szepce mnie do ucha - "Bo Bóg takich jak ty nie chce". A więc z diabłem mam pozostać? "Zwij jak chcesz co tu widzisz jednak trzeba ci tu wiedzieć, że ja, to piękne ciało sama jestem częścią Boga twego. Częścią, której on sam nie chce. Jego gniewną, mściwą stroną. Jego sądem, jego karą. Jego pożądaniem, jego egoizmu pełnią. Z tego więc utworzył mnie, bym to ja ostrzem była. Bym to ja krew przelewała. Bym to ja zło czyniła. A on by pozostał tym najświętszym. Tym wspaniałym, najnudniejszym. Bóg chciałby być tem co ja, lecz nie może. Musi świętym być! Całe piekło - tylko pokaz, że Bóg jest czemś lepszym". Lepszym niż co? "Niż wszystko co stworzył".</p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Wiara nie pozwala Ci myśleć?]]></title>
<link>http://zenforest.wordpress.com/2007/11/29/wiara-nie-pozwala-ci-myslec/</link>
<pubDate>Thu, 29 Nov 2007 21:51:41 +0000</pubDate>
<dc:creator>zenforest</dc:creator>
<guid>http://zenforest.wordpress.com/2007/11/29/wiara-nie-pozwala-ci-myslec/</guid>
<description><![CDATA[ 
Czym jest wiara? Wiara jest zawsze ślepa.
Człowiek, który wie, nie potrzebuje wiary.
Nie prosz]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p> <img src="http://zenforest.wordpress.com/files/2007/11/zen_afirmacja_medytacja_wiara.jpg" /></p>
<p>Czym jest wiara? Wiara jest zawsze ślepa.<br />
Człowiek, który wie, nie potrzebuje wiary.<br />
Nie proszę was, abyście wierzyli we mnie.<br />
Jezus i Kryszna proszą: "Uwierz we mnie".</p>
<p>Jesteście całkowitymi ignorantami. W cokolwiek uwierzycie w swej ignorancji, cokolwiek stanie się waszą wiarą, jest tylko produktem ubocznym niewiedzy, strachu, społeczeństwa, szacunku.</p>
<p><strong>Wiara nie jest cnotą, nie stanowi wielkiego wkładu do ewolucji człowieka</strong>. Wiara jest największą przeszkodą, stojącą na drodze człowieka poszukującego prawdy. Zanim wyruszysz na jej poszukiwanie, już wręcza ci się brudną wiarę z drugiej ręki i mówi ci się, że to wystarczy.</p>
<p><font color="#008000">Nie musisz poszukiwać, Jezus zrobił to za ciebie, Budda zrobił to za ciebie</font>. Ale to Budda wypił wodę, a moje pragnienie nie zostało ugaszone. Jezus wypił wino, a ja się nie upiłem. Jak Jezus może wam pomóc, jeśli tylko wierzycie w niego?</p>
<p><strong>Wiara oznacza po prostu ukrytą ignorancję i jest bardzo tania. Prawda wymaga wielkiej energii, wielkiej pilności i całkowitego poświęcenia się jej poszukiwaniu.</strong></p>
<p><strong>Prawda jest w tobie, wiara przychodzi z zewnątrz.</strong> Nic, co przychodzi z zewnątrz, nie pomoże ci. Nie możesz tego czegoś przyjąć w siebie. Prawda już żyje w tobie, nie potrzebujesz żadnej wiary. To wiara utrzymuje ludzi w niewiedzy. Nie przyczynia się do ewolucji, ale do inwolucji. Inwolucja oznacza cofanie się wstecz, a nie pójście do przodu.</p>
<p>Wierzy się zawsze w coś innego - w Jezusa, w Boga, w niebo, w piekło. To zawsze jest na zewnątrz ciebie, a prawda jest w tobie. Mając wiarę, poruszasz się na zewnątrz, coraz dalej od prawdy.</p>
<p><strong>Jestem absolutnie przeciwny wierze, przeciwny wszelkim systemom wierzeń, ponieważ przeszkadzają one ludzkości odkryć osobisty stan Buddy, osobistą boskość. </strong>Żaden kapłan nie chce, abyś odkrył, że jesteś boski. Każdy kapłan każdej religii chce, abyś odszedł od siebie, tak daleko, żeby mógł cię eksploatować.</p>
<p>W chwili, w której dowiesz się, że jesteś częścią tej egzystencji - nie tylko częścią, ale całą egzystencją - że w swoim własnym przekonaniu jesteś Buddą, żaden kapłan nie będzie cię wykorzystywał. Wiara jest potrzebna tylko do tego, żeby cię wykorzystywać.</p>
<p><strong>Religie uczą wiary, ponieważ nie są w stanie pomóc ci w znalezieniu prawdy. Same nie wiedzą, czym jest prawda.<br />
</strong><br />
Naczelny wódz świata chce, aby jego armie miały wiarę. Wiarę w co? Każda chrześcijańska armia bierze z sobą, nawet na pole bitwy, małą Biblię. Kiedyś to działało - w całej historii - był to po prostu zbieg okoliczności, choć chrześcijańscy misjonarze mówią o tym raz za razem. Podczas I wojny światowej pewien żołnierz trzymał w kieszeni małą Biblię. Kula uderzyła w Biblię na sercu i zatrzymała się. Powiedzieli; "To cud boski!". Chociaż zdarzyło się to tylko jednemu człowiekowi, odtąd wszyscy żołnierze noszą małą Biblię w kieszeni. To nie działa.</p>
<p>[...]</p>
<p>Uczę was zaufania, nie wiary, nie wierzeń, ponieważ wierzyć można w coś innego, a zaufanie to coś, co jest w nas. <strong>Chciałbym, abyście zaufali sobie. </strong>Tutaj przywiodła was egzystencja, ciągle jesteście z nią związani; w przeciwnym wypadku umarlibyście. Miejcie wiarę w siebie i z głęboką ufnością poszukujcie swoich korzeni. <strong>Nie znajdziecie ich w kimś innym, w żadnych pismach, w żadnym pasterzu, mesjaszu czy proroku. Absolutnie nie.<br />
</strong><br />
Wiara to największa przeszkoda dla poszukujących prawdy.</p>
<p><em>Osho : "Chrześcijaństwo"</em></p>
]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Jahwe - mizogin, homofob i rasista.]]></title>
<link>http://onlyverse.wordpress.com/2007/07/27/jahwe-mizogin-homofob-i-rasista/</link>
<pubDate>Fri, 27 Jul 2007 12:56:57 +0000</pubDate>
<dc:creator>Kub</dc:creator>
<guid>http://onlyverse.wordpress.com/2007/07/27/jahwe-mizogin-homofob-i-rasista/</guid>
<description><![CDATA[Zawsze mam kłopot z czytaniem Dawkinsa. Rzeczy, które pisze, są dla mnie na tyle oczywiste i zgod]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<p class="post_content">Zawsze mam kłopot z czytaniem Dawkinsa. Rzeczy, które pisze, są dla mnie na tyle oczywiste i zgodne z moimi własnymi odczuciami, że nie mam imperatywu do czytania. To w końcu taka mentalna masturbacja - czytać o wizji widzenia świata niemal tożsamej z własną.</p>
<p><!--more więcej... --><br />
Drugim powodem, przez który dotarłem tylko do połowy "God Delusion", jest narastająca podczas lektury irytacja, że racjonalne i oczywiste poglądy autora są przez większość populacji traktowane jako coś skrajnego czy wręcz obraźliwego. Tak jak tytuł tego postu, który jest cytatem z "Boga urojonego", może wywołać w pewnych kręgach oburzenie, a przecież jest tylko wyciągnięciem logicznych wniosków z lektury Starego Testamentu.</p>
<p>Trzecim powodem mojegu utknięcia w połowie książki jest smutny fakt, że zostawiłem ją przy przeprowadzce i jeszcze nie odzyskałem...</p>
<p>Kwestia obrazy uczuć religijnych jest dla mnie niezwykle drażniąca - naprawdę, dlaczego ja mam ponosić odpowiedzialność za czyjeś rojenia i zwidy? Dlaczego mam stąpać na palcach żeby nie urazić osób, których średniowieczne poglądy obrażają zdrowy rozsądek? Kto dał im prawo do decydowania co jest moralne a co nie, co można powiedzieć a co nie, jaki symbol jest chroniony a jaki nie? Niech zachowają swoje zasady dla własnych wyznawców.</p>
<p>Dlaczego zresztą chcą mnie karać w tym świecie? Przecież zgodnie z ich doktryną ja i tak będę się przez całą wieczność smażył w piekle, więc powinni być usatysfakcjonowani tą formą znęcania się niejakiego Jahwe nade mną. Nie wystarczy?</p>
<p>Ale może nie będzie źle. W jednym kotle z Gandhim, Buddą i Catem Stevensem.</p>
<p>I Trubadurami.</p>
]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
